Przygotowanie na dzień przyjścia Pana

Przygotowanie na dzień przyjścia Pana - część 1

GOTOWOŚĆ NA DZIEŃ PRZYJŚCIA PANA

         Kiedy arka miała być zwrócona Izraelowi, wieziono ją na wozie ciągniętym przez dwie krowy, które ryczały. Krowy te szły ku własnej śmierci, by zostać zabite i złożone Bogu. Izrael szedł i narzekał i zginęli na pustyni. Wszędzie, gdzie pojawia się niechęć wobec Bożego działania, istnieje niebezpieczeństwo straty. Człowiek powinien zawsze z wdzięcznym sercem poddawać się Bogu i chociaż mogę nie rozumieć tego, co dzisiaj się dzieje, jednak: Boże ufam Tobie. Bóg chce nauczyć nas, że istnieje niebezpieczeństwo szemrania, czy narzekania, ale o wiele piękniej jest, kiedy doświadczamy: Ty jesteś ze mną. Ale w czym jesteś ze mną? I tak ważna jest odpowiedź, czy Chrystus jest ze mną we wszystkim, co jest miłe Bogu. Słowo „wszystko” jest prawdziwe. On jest ze mną i z tobą we wszystkim, co jest miłe Ojcu naszemu w niebie. On jest z tymi wszystkimi, którzy poszli, by służyć Jemu w każdej chwili. Ale istnieje niebezpieczeństwo, że może być przeciwko tym, którzy odwracają się od Niego, gdyż On pozostaje wierny swojemu Słowu. Nie mogę zlekceważyć Jego napomnień i wskazań, gdy ostrzega mnie i mówi: tu robi się już dla ciebie niebezpiecznie. Musimy wykorzystywać doświadczenia, którymi dzielimy się, by być w tym, co Jemu podoba się. Czasami jest tak, że i oporni mieszkają, czasami trzeba wziąć tego Lota za ręce. Nie ma siły inaczej, jak tylko wziąć i wyprowadzić go, lecz tylko po to, by był uratowany. Aniołowie biorą Lota i jego rodzinę i zabierają go z Sodomy i Gomory, żeby nie zginął. I dobrze, że Bóg ma i takie sposoby, żeby ratować nas. Czasem musi nas swoją silną prawicą poprowadzić dalej, mimo, że myślimy: czy na pewno grozi mi takie niebezpieczeństwo?

Można powiedzieć, że niebezpieczeństwo zawsze grozi nam, gdy jesteśmy poza służbą Jezusa Chrystusa. Jezus mówi: kto ze mną nie zbiera, ten rozprasza. Jakie niebezpieczeństwo grozi temu, kto nie zbiera z Jezusem? Będzie rozpraszał. A więc ten, który rozprasza, występuje już przeciwko Jezusowi, który przyszedł zebrać w jedno wszystkie rozproszone owce Boże. A więc zobaczmy, jak bardzo ważne jest dla mnie i dla ciebie, czy jestem w służbie dla Jezusa, czy przeciwko Jezusowi Chrystusowi. Czy zbieram z Jezusem, czy zaczynam już rozpraszać i występować przeciwko pragnieniu Jezusa. Czytamy w psalmach: „cała ziemia raduje się, gdyż Bóg jest sędzią sprawiedliwym”, a więc każdy sprawiedliwie będzie osądzony. Nie ma tak, że coś może być niesprawiedliwie, że Bóg coś zmienił. Każdy z nas będzie sprawiedliwie osądzony.

Jak ważne jest to, by dzisiaj doświadczać, czy to co dzieje się ze mną jest dobre, czy z tego wynikają sprawy, które miłe są Bogu, czy buduję się z innymi na dom dla Boga, czy używam środków, które są potrzebne, by budować się na dom dla Boga. Jezus powiedział, że z domu Bożego uczyniliście jaskinię zbójców. Jak ważne jest teraz, w jaki sposób my się budujemy na dom dla Boga. Zobaczcie, jak ważne są środki jakich używamy, jak ważne jest to, byśmy byli trzeźwi i czujni, gdyż uczniowie Pana muszą być trzeźwi, by zachowywać porządek, który ustalił Bóg, budowania Bożego domu. Nie możemy budować jak chcemy, jak sobie myślimy.

Zobaczcie, jak piękna lekcja. Dwunastoletni Jezus idzie do świątyni razem z rodzicami i w pewnym momencie zostaje tam. I jako młody chłopiec mówi: czyż nie wiecie, że muszę być w sprawach Ojca mego? Dwunastoletni chłopak już wie, w których sprawach ma być, do czego został przeznaczony. My jesteśmy starsi i również ta wiedza dotarła do nas, że mamy być w sprawach Ojca, w sprawach Bożych. To są najważniejsze sprawy dla mnie i dla ciebie i uczymy się ich. Pan uczy nas poprzez doświadczenia, świadectwa.

Otwórzmy Dzieje Apostolskie, 26 rozdział, od 6 wiersza. Piękna przemowa apostoła Pawła i myślę, że niektórzy czytając ją byli pod silnym wrażeniem tego, co mówi tu ten Boży człowiek.

A teraz stoję przed sądem, ponieważ pokładam nadzieję w obietnicy, danej przez Boga ojcom naszym,

Jaka to była obietnica dana przez Boga, z powodu której teraz apostoł stoi przed tym sądem? Jest oskarżony, uznany przez Żydów za tego, którego lepiej, by ziemia nie nosiła. Co takiego sprawiło, że on stanął po stronie, która jest zagrożona niebezpieczeństwem, że wielu ludzi będzie chciało usunąć takiego człowieka ze swojej drogi? Co to za obietnica? Dalej apostoł mówi:

..której spełnienia spodziewa się dostąpić naszych dwanaście pokoleń, modląc się żarliwie dniem i nocą. Z powodu tej nadziei oskarżają mnie Żydzi, o królu! Dlaczego uważacie za rzecz nie do wiary, że Bóg wzbudza umarłych? Dz.Ap. 26,7.8.

Przecież ta obietnica to była, że Bóg wzbudzi, podniesie umarłych, umarli powstaną. I dlatego ten człowiek poszedł za Jezusem, gdy doświadczył, że Jezus jest Synem Boga żywego, i że On jest tą nadzieją zmartwychwstania. Ten człowiek poszedł za Jezusem w pełni, oddał swoje życie Jezusowi, gdyż zobaczył, że ta nadzieja jest w Chrystusie, nadzieja zmartwychwstania i bycia z Bogiem na zawsze.

Każdy zdaje sobie sprawę, że jesteśmy w śmiertelnym namiocie i w każdej chwili grozi nam niebezpieczeństwo zakończenia ziemskiego doświadczenia. Jesteśmy w namiocie, który jest kruchy i w każdej chwili może pęknąć jedna żyłka, i koniec. Tracisz już wszelką władzę i już nic nie możesz zrobić w swojej sprawie. Paweł wiedząc, że jest w takim kruchym namiocie, podjął całkowicie swoją decyzję w jednym kierunku: żeby być zawsze w Chrystusie, w tym, który daje życie wieczne. On wierzył, że jest zmartwychwstanie, nie tylko mówił. Faryzeusze również twierdzili, że jest zmartwychwstanie, ale apostoł gotów był zrobić wszystko, by w dniu zmartwychwstania być własnością Jezusa. A, że był człowiekiem, który robił wszystko, co trzeba, by być w tym dniu jako cząstka Chrystusa, wielu nienawidziło go, gdyż jego decyzje wyglądały inaczej, niż decyzje ludzi, którzy byli religijni, twierdzili to, ale żyli wbrew temu.

Zobaczcie, jak mocno musi w nas zakorzenić się ta widomość, ta obietnica, żeby każdego dnia zastanawiać się i wiedzieć: OTO IDĘ KU TEMU JEDNEMU DNIOWI, w którym okaże się, kto należał do Pana, a kto nie. I teraz chcę wykorzystać moje życie, żeby nie być głupcem, który zostanie znaleziony po złej stronie Chrystusa. Chcę wiedzieć i dowiedzieć się, co jest miłe Bogu i w tym znajdować upodobanie, w czym upodobanie ma Bóg. Nie chcę stracić iluś zgromadzeń po to, by napakować się wiadomościami. Chcę być mądrzejszym od moich nauczycieli, jak pisze Dawid, „gdyż wykonuję i zachowuję świadectwa Twoje i żyję według tych świadectw, gdyż wiem, że Ty jesteś Bogiem, który widzisz, oceniasz i podobają ci się ci, którzy korzystają z tego, czego Ty, Boże uczysz.”

Popatrzcie, jak ważne jest dla mnie i dla ciebie, byśmy mogli dzisiaj na tej ziemi, poznając Pana, poddawać się wpływowi Jego Ducha, by być ludźmi, którzy idą ku wieczności z Bogiem. Ta obietnica jest realna, rzeczywista i prawdziwa. Może myślę, że mogę dziś pokłócić się, czy jakieś inne głupie rzeczy czynić i uznawać, że jestem wierzący, Pan kocha mnie, a więc nie ma tragedii. Albo też wiedzieć, że to może zabrać mi całą wieczność z Bogiem. Jeden grzech powoduje oddzielenie. Jak mocno ta świadomość została osłabiona w nas ludziach, skoro łatwo sobie grzeszymy i mówimy, że jesteśmy chrześcijanami i idziemy do wieczności z Bogiem! Zobaczcie, jak mocno została osłabiona obietnica, że „kto odziedziczy ziemię?” Sprawiedliwi - ci którzy zostali odłączeni od starego człowieczeństwa, do nowego człowieczeństwa, którzy zostali odnowieni w duchu umysłu swego. Są oczyszczonymi wewnątrz ludźmi, którzy mają pozycję w Chrystusie na zawsze, na wieczność.

Pewnego dnia przyjdzie ten dzień, tak oczekiwany przez apostoła Pawła, który powiedział na końcu swej wędrówki: „oto oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy i wszystkim, którzy umiłowali dzień Jego przyjścia.” 2Tymot.4,8. A więc są to ci, którzy z czystym sercem i umysłem chcą poznać, co miłe jest Panu, by być znalezionymi przed Nim. Jak wygląda oblubienica?  Oblubienica stara się rozpoznawać, co miłe jest Oblubieńcowi, by być w tym. Nie jest to obraz oblubienicy, która nie myśli co podoba się Oblubieńcowi i robi, co chce, myśląc o sobie dobrze. Dla mnie i dla ciebie jest czymś bardzo ważnym dzisiaj, by przygotowywać się do tego DNIA, z tą obietnicą: „pomogę ci we wszystkim, jeśli będziesz szedł w kierunku tego DNIA, przygotowując się na spotkanie ze mną. Pomogę ci we wszystkim, jeśli będziesz miał, czy miała w sercu, by spotkać się ze Mną i pozostać ze Mną na zawsze. Pomogę ci i wyrwę cię i napełnię cię tym, co jest potrzebne, byś nie zginął, czy nie zginęła w drodze, która jest na tej ziemi.”

Chrześcijaństwo ma sens tylko wtedy, kiedy w sercu jest TEN DZIEŃ. Inaczej nie ma sensu. Chrześcijaństwo bez tego DNIA jest tylko religią, ale chrześcijaństwo z tym DNIEM jest organizmem żyjącego Chrystusa na tej ziemi i potrzebujemy, by ten dzień napełniał nas. Z powodu tego DNIA apostoł stał przed sądem. Gotów był znieść wszystkie kajdany, wszystkie przeciwności, aby tylko nie minąć się z tym DNIEM.

Zobaczcie jaka wielka wartość. Dzisiaj na ziemi, jesteśmy w wielkim doświadczeniu, gdyż osłabia się nam instynkt życia, by przygotowywać się na spotkanie z Jezusem. Próbuje wmówić się nam, że można być chrześcijaninem bez służby, a Jezus, kiedy umył nogi swoim uczniom powiedział: „błogosławieni jesteście, jeśli będziecie czynić tak samo sobie nawzajem”. Jeśli będziemy usługiwać sobie w tym kierunku, by każdy z nas wydawał większy owoc dla Pana, to Pan mówi: błogosławieni jesteście. Troszczymy się o siebie, abyś ty wydawał większy owoc, ja, i staramy się jak najwięcej pomóc sobie w tym, by każdy wydawał owoc dla Pana. Nie przeszkadzać, a pomóc – mówi Jezus – to jest błogosławieństwo. Czynić ze swojej strony wszystko, co tylko możliwe, by pomóc innym, wesprzeć, dodać otuchy, by jeszcze bardziej owocowali dla Pana. Paweł mówi, że gotów był nawet oddać swoje życie, żeby inni zaczęli owocować dla Pana, by nie zginęli w swojej głupocie i nędzy, lecz, żeby powstali do życia. On był gotów na wszystko dla Pana, oddać swoje życie, by Pan był uczczony w jeszcze większej ilości ludzi. On był tym człowiekiem, który tą „zarazę” rozplenił i życzmy sobie, by ta „zaraza” dopadła tak usilnie i mocno i nas, żebyśmy mogli z tą „zarazą” żyć, myśląc, że przyjdzie DZIEŃ, kiedy spotkam się z Panem, który umiłował nas do końca i umarł na krzyżu Golgoty. By te wszystkie wiadomości były nadal w sercu moim, że On wróci po swoją oblubienicę, a ona przygotowuje się jeszcze i dzisiaj, ale pewnego dnia, jak mówi Słowo Boże – oblubienica już przygotowała się, już dopełniło się to wszystko. A jak ona przygotowała się, co było tego świadectwem? Ona miała szatę utkaną ze sprawiedliwych uczynków świętych.

Zobaczcie, jak bardzo potrzebujemy doświadczyć wzajemnego budowania się, jak bardzo musimy wygrać, by nawzajem umywać sobie nogi do służby, żebyś ty z powodu mnie z większą ochotą szedł służyć Bogu, a ja z powodu ciebie. Jakie piękne jest to, gdy możemy wzmacniać się w tym, co jest naprawdę błogosławieństwem dla nas, bo my przygotowujemy się do tego DNIA, żeby tobie zależało na mnie, a mi na tobie, by być przygotowanym do tego DNIA. Nawzajem staramy się o to, abyśmy mieli zachętę do życia dla Boga.

A więc, ta obietnica zmartwychwstania – Paweł pisze: pocieszajcie się nawzajem, że ci, którzy umarli powstaną w przemienionych ciałach, a wy, którzy żyjecie, będziecie przemienieni i razem wyjdziemy naprzeciw Pana.

Jak ważne jest opuścić tą strefę lekkomyślności, a wejść w strefę wołania do Pana: Panie, zachowaj mnie, zachowaj mnie. Wiecie, co dzisiaj dzieje się? Wielu dojrzałych chrześcijan stacza się coraz bardziej w światowość, w takim sensie: irytacje, złość, lekkomyślność, samowola, egoizm. To dzieje się w chrześcijanach coraz bardziej. Ludzie staczają się z pozycji piękności. Jezus powiedział o tym, że miłość wielu oziębnie, odwrócą się od służby Jezusowi i znajdą upodobanie w służbie dla świata. Jezus powiedział: wielu odwróci się ode mnie i przestanie uważać za najważniejsze życie dla mojego imienia. Ale będą ci, którzy nie odwrócą się, w sercu których zapisany jest DZIEŃ, gdyż chcą być znalezieni w tym dniu, jako ci, którzy należą do Pana. Najważniejszy DZIEŃ, do którego przygotowujemy się przyjeżdżając na obozy, konferencje, przychodząc na zgromadzenia, czytając Biblię, modląc się. Wszystko zmierza do tego jednego DNIA. To jest najważniejszy DZIEŃ, ku któremu idziemy. Wszystkie dni są ważne, ale najważniejszy jest ten, kiedy wróci Pan.

Dlatego też musimy wiedzieć, jak wygląda DZIEŃ Jego przyjścia i po kogo przyjdzie Pan. Pan sam powiedział, że postawi po swojej prawicy i po lewicy tych, którzy przecież uwierzyli w Niego. Ale do tych po prawicy powie: błogosławieni, bo byliście w tym i tym miejscu dla Mnie. Uczyniliście to dla Mnie, pomagając temu i temu człowiekowi. Wejdźcie. Ale tym po lewicy powie: „nie byliście dla mnie, byliście dla siebie, zadowoleni, że jesteście zbawieni, uratowani, ale żyliście dla siebie. Nic dla Mnie nie uczyniliście. Idźcie precz.” To są ludzie wierzący. Jedni i drudzy byli wierzący tak, jak głupie i mądre panny. Jedne i drugie były wierzące, ale jedne przygotowały się na ten dzień, drugie zaś nie. Zaniedbały swój czas.

Zobaczcie, jak ważny musi być ten DZIEŃ, skoro Jezus tak bardzo troszczy się, by wpisać to w nasze serca, żeby przygotować się na ten dzień i nie zaniedbać czasu swego nawiedzenia. Z powodu tego DNIA apostoł gotów był być w kajdanach, gotów znieść wszystkie przeciwności, aby tylko do tego dnia dotrzeć z Panem. Mówił, że uznaje za śmieć całą swoją sprawiedliwość, wszystko, co osiągnął wcześniej bez Chrystusa, aby znaleźć się w tym DNIU w Nim. To jest najważniejsze.

I to jest najważniejsze dla mnie i dla ciebie dzisiaj również, kiedy wydaje się, że to nie ma takiego znaczenia (ważne, że żyję, że jestem, trochę poczytam, cokolwiek zrobię). Zobaczcie jak ważne jest, żeby każdego dnia, żyć z powodu tego DNIA, kiedy wróci Jezus, by pocieszać się, umacniać się nawzajem.

Ostatnio pomyślałem o filmach, które wypuścili chrześcijanie, że przychodzi Jezus, iluś ludzi znika, na ziemi później dzieją się jakieś dziwne rzeczy, powstają jeszcze jakieś związki, pewni ludzie umacniają się, którzy mają coraz bardziej działać, którzy mają jeszcze innym głosić ewangelię. Jest to kompletna bzdura, gdyż kiedy wróci Jezus, wszyscy zobaczą Go. Wystarczy przeczytać, co powiedział Pan i ta cała bajka rozpada się w jednej chwili. Wszyscy zobaczą Go. Jedni będą chcieli schować się, ukryć, drudzy zaś będą szczęśliwi, będą mogli wyjść Panu naprzeciw.

Zobaczcie, jak diabeł szydzi już sobie z ludzi wierzących, czytających Biblię. Wymyśla coś fałszywego i próbuje wmówić im to, że tak będzie. Ale, gdy miłujemy DZIEŃ przyjścia Pana i kiedy zwracamy uwagę na ten DZIEŃ, również zachowujemy w sercu Jego Słowa: „kiedy Ja wrócę, całe niebo rozświetli się blaskiem Mego powrotu.” W każdym miejscu, wokół tej ziemi zrobi się jasno blaskiem Jego powrotu. Czy możemy wyobrazić sobie, że Pan przyjdzie w jednym momencie z każdej strony? Niewyobrażalne, prawda? Cała ziemia rozświetli się i przyjdzie po tych, którzy do Niego należą. Tak, jak Łazarza wywołał kiedyś z grobu: „Łazarzu wyjdź” i wszyscy mogli zobaczyć, że On jest Życiem, który wywołuje ze śmierci. Pan już dawał świadectwo zmartwychwstania. Młodzieniec wynoszony z miasta Nain - idzie Jezus i młodzieniec idzie na własnych nogach. Mieli pogrzebać go, a on wrócił.

Jan 14:23