Kuszenie Jezusa i Jego ludu
Kuszenie Jezusa i Jego ludu - część 4
KUSZENIE JEZUSA I JEGO LUDU
Jak myślisz? Zobaczcie, to jest ta trawa, na którą się nabrał, ta zieleń na którą nabrał się Lot. Jego oczy spojrzały i powiedziały: „to piękny teren”. Diabeł również pokazuje Jezusowi całą chwałę tego wszystkiego, ale za tym wszystkim jest grzech, grzech, grzech, grzech wszystkich obywateli, grzech diabła, wszystko tutaj jest zepsute. Rozumiecie, to jest zepsute, to jest grzech, a diabeł pokazuje to Jezusowi jak chwałę. Widzisz te wszystkie piękne rzeczy, te wszystkie kolory, barwy, ale za tym jest grzech. Jeśli nie masz oczu duchowych, to nie widzisz grzechu i pakujesz się w tarapaty i zaczynasz kłaniać się diabłu, żeby dostać to. Za tym idzie grzech, a za grzechem idzie śmierć. Jezus widział grzech, a diabeł myślał, że ta chwała go oszuka. Za tym wszystkim był grzech. Diabeł jest władcą ciemności, tego, co odwróciło się od Boga.
Jezus przyszedł uratować tych ludzi, a nie posiąść ich z ich starą naturą dla siebie. Jezus przyszedł wyrwać ze starej natury, wyrwać z chwały starego życia, starego Adama, starych pożądliwości, otoczonych wiązanką zieleni. Zobaczcie te fajne domy ludzi ze świata, jakże pięknie wyglądają. Wchodzisz: „ale ładnie tutaj u was, jakie fajne mebelki i ten telewizor taki fajny, duży, jakie brzmienie”. Jeszcze mają specjalne głośniki, żeby lepiej słyszeć to wszystko. Myślisz: „jak tu się fajnie żyje, ci ludzie naprawdę wiedzą, jak żyć, wyjeżdżają na wczasy w fajne tereny, ci ludzie mają tyle zieleni, piękna”. A tam jest grzech! Idąc dalej za tą zielenią, spotkasz swój własny grzech. Uwikłasz się i możesz nigdy już nie wyjść z tego.
Czy widzisz grzech? Czy widzisz tylko tą zieleń, nęcącą oczy, czy myślisz, że tak to fajnie się żyje? A ty może masz tylko stary zdezolowany magnetofon, który już tylko jakoś brzęczy, ale czego ty tam słuchasz? Tego, czego ten świat nie chce. Świat nie chce Jezusa.
Myśl o Chrystusie, co posiadał Jezus? To, co posiadał, miał dla chwały swego Ojca. W Jego domu nie znalazłbyś nic dla niego samego. Wszystko, co tam było, było dla chwały Jego Ojca. Jego dom też służył dla chwały Ojca. Pan żył dla chwały swego Ojca. Żadna rzecz tego świata nie mogła zawładnąć Jego sercem tak, żeby zostawił chwałę Ojca i ugrzązł gdzieś w tej rzeczy.
Diabeł w jednej chwili roztacza przed Chrystusem chwałę całego świata, a Chrystus mówi: „Napisano. Bogu swemu tylko będziesz się kłaniał i Jemu służyć będziesz.” Zobaczcie, że tutaj diabeł jest perfidny i nie mówi już: „jeśli jesteś Synem Bożym, to pokłoń mi się”. On już tak nie mówi, a przecież on wie, że Jezus jest Synem Bożym. Nawet demony wiedziały, bo w tym samym, czwartym rozdziale, one krzyczą: „wiemy kim jesteś, święty Boży”. Ale teraz diabeł nie mówi już: „jeśli jesteś Synem Bożym, pokłoń mi się”, on wie, że to za silnie brzmi, ale roztacza chwałę: „nie wspominajmy o twoim pochodzeniu”. Nie mówmy, gdzie się narodziłeś, chrześcijaninie. „Nie mówmy, że narodziłeś się z wody i z Ducha, nie wspominajmy o tym. Zobacz tą chwałę, blask tego świata, piękno, te piękne ubrania, te wspaniałe szykowne uroczystości, popatrz. Nie mówmy, że pewnego dnia dałaś się zanurzyć w wody chrztu, nie wspominajmy, że narodziłeś się, czy narodziłaś się z Boga. Dzisiaj mówimy tylko o wspaniałościach, żaden krzyż, żadna śmierć, żadne cierpienia, sama chwała, same wspaniałości, same uroczystości, biwaki, wspaniałe wyjazdy, wszystko, co najlepsze dla ciebie”, mówi szatan.
A Jezus mówi: „Bogu swemu jedynie będziesz się kłaniać i Jemu będziesz służył”. I diabeł nie mógł nic znaleźć.
I znowu diabeł wraca i mówi, 9 - 11wiersza:
Potem zaprowadził go do Jerozolimy i postawił go na szczycie świątyni i rzekł do niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół; napisano bowiem: Aniołom swoim przykaże o tobie, aby cię strzegli, i na rękach nosić cię będą, abyś nie uraził o kamień nogi swojej.
Zobaczcie jaka perfidia, teraz już diabeł cytuje Biblię. „Można odprawiać swoje żony i można wziąć drugie, nie musisz być związany tylko z jedną, można mieć drugiego męża i trzeciego. Nie musisz czytać, że to było z powodu zatwardziałości serca, to nie jest tak ważne. Ważne, że można.” „Możesz skoczyć, przecież Bóg nie pozwoli, żeby coś ci się stało. Przecież Bóg nie pozwoli, żebyś zginął, czy zginęła, skocz, zanurz się w to. Przecież to też jest Słowo Boże – wszystko ci wolno – przecież czytasz o tym.” Pięknie brzmi: wszystkiego doświadczajcie. „Masz prawo doświadczyć i narkotyków i alkoholu, i zabaw i cudzołóstwa i nierządu, żeby zobaczyć – to jest złe, tego nie powinno się robić. Bóg powiedział: doświadczaj, zobacz.”
Czy tak Bóg powiedział, że muszę wszystko spróbować, jeśli wiem, że to jest złe, że to zaprowadziło Jezusa na krzyż, na śmierć, na ubiczowanie, na oplucie, na szyderstwo i kpinę? To mam próbować, czy to jest dobre, skoro wiem, że to spowodowało, że Chrystus musiał umrzeć za mnie?
Tu chodzi o to, żeby nie przepuszczać obrzydliwości do swego serca, badać każdą sprawę, nawet gdy mówi mi to chrześcijanin i zobaczyć, czy tak się rzeczy mają. Choćby nawet chrześcijanin cytował mi słowo, czy to jest pełne słowo? Nawet, kiedy przychodzi prorok mam sprawdzić owoc jego życia, doświadczyć, bo toczy się walka o całą wieczność.
Czytamy dalej, 12 wiersz:
A Jezus, odpowiadając, rzekł mu: Powiedziano: Nie będziesz kusił Pana, Boga swego.
Nie będziesz kusił. Okazuje się, że pójście za niepełnym słowem, jest jak kuszenie. „Bo ja nie chcę wiedzieć, co dalej powiedziano. Chociaż wiem, ale zostawię to z tyłu, niech to nie wchodzi w kolizję z tym, co teraz do mnie mówią. To jest takie przyjemne, łechta uszy, takie fajne.” Nie. Muszę wiedzieć i chcę żyć każdym słowem, które z ust Bożych pochodzi. Nie chcę tych ułatwień wroga, tych zanurzeń i myślenia, że przecież krew Jezusa zawsze mnie oczyści. „Zawsze mogę wyjść z tego, mogę zanurzać się w te głupie rzeczy, przecież wyjdę, nie możliwe, żebym nie wyszedł. Przecież wiem o krwi.” Nie kuś Pana Boga swego, bo kto rozmyślnie grzeszy, to Bóg coś na ten temat mówi.
Trzeba patrzeć na naszego Jezusa i widzieć. On nie uczynił nic z tego, co mówił do Niego szatan. On słuchał się tylko swojego Ojca i powiedział do nas: „od obcego głosu uciekajcie.” To było to, On nie musiał gdzieś biegać po ziemi, On nie przyjął tego głosu, nie poszedł za tym głosem. I do końca swych dni, Pan nigdy nie poszedł za głosem szatana, nigdy. Kuszony był do samego końca, nawet gdy był na krzyżu, jeszcze wróg próbował.
Prośmy Pana Jezusa, żeby to, kim On jest, mogło być w nas, w tobie i we mnie, żebyśmy nie byli tu jak ludzie, którzy mniemają o sobie, że są w porządku, a życie Chrystusa nie ma miejsca w nas. Prośmy, żebyśmy mogli mieć Jego życie w nas, abyśmy mogli uczynić wybory, jakie On też uczynił, żebyśmy nie przyjmowali zła tego świata, ale dobro, które przyszło do nas w Nim. Dla mnie i dla ciebie jest to bardzo ważne, by uczyć się od Niego, należeć do Pana i w Nim nadzieję pokładać.
Niech pozostanie to w nas. Ani głód, ani chłód, ani miecz, ani śmierć, nie jest w stanie oddzielić nas od Jego miłości, ale trwajmy w Nim, do końca. Niech Pan nie będzie drugi, trzeci, czwarty, piąty, któryś tam, ale najważniejszy. Pierwszy. Jeśli cokolwiek robimy, to dla Jego chwały. Nie chodzi o to, by kogoś ścigać za Jezusem, ale to powinno z serca wypływać. Jeśli mówimy pewne rzeczy, to nie dlatego, żeby komuś łatką przyłożyć, tylko tak powinno być, że my do Niego biegniemy, bo On przyszedł do nas. On jest najważniejszy przy wszystkich wyborach naszych i inni Boży ludzie powinni widzieć, że On jest pierwszy w sercu naszym, wtedy wydajemy dobre świadectwo, bo mogą powiedzieć: „tak jest i amen, dla tego człowieka najlepsze miejsce, to Chrystus”.
Niech Pan będzie z tobą i ze mną, bo na tej ziemi cały czas, póki żyjemy, są dwie drogi, trzeciej nie ma. Nie wiem ilu ludzi już nie jest w stanie przejść z powrotem z szerokiej na wąską, gdyż nie ma już dla nich możliwości. Na pewno już mnóstwo ludzi nigdy nie wróci na drogę, którą kiedyś wyruszyli w kierunku wieczności. Słowo Boże tak mówi, że miłość wielu oziębnie. Odwracają się i zanurzają się w świat, stają się wrogami krzyża, odchodzą w swoje złe, cielesne namiętności, ale ktokolwiek słyszy Boży głos wołający do uświęcenia, do oddzielenia się od zmysłowości tego świata, do życia z Bogiem w Jezusie Chrystusie, ten niech idzie tą drogą przez ciało Bożego Syna do wieczności z Ojcem i niech nie odwraca się i nie patrzy, co z tyłu, a niech patrzy na to, co z przodu i niech zawsze nadzieje pokłada w Panu, aby On mógł okazywać się w codzienności pielgrzymowania dla chwały Ojca i Swojej w nas. Amen.

