Święty strach
Święty strach - część 1
ŚWIĘTY STRACH
II Księga Kronik 5, 7: Ustanowił też w kraju sędziów we wszystkich miastach warownych Judy i powiedział do sędziów: Baczcie, co czynicie; gdyż nie dla ludzi sądzicie, ale dla Pana, i On jest przy was, gdy wydajecie wyrok. Niechaj więc ogarnia was strach przed Panem, pilnujcie się przy tym, co czynicie, gdyż u Pana, Boga naszego, nie ma niesprawiedliwości, stronniczości ni przekupstwa.
U Pana naszego nie ma tych wszystkich kombinacji, które są w świecie, dlatego człowiek Boży powinien rozsądzać sprawy z całą świadomością tego, że należy do Boga, i że Bóg nie ma upodobania w stronniczości, nie ma względu na osobę. Gdyby popełnił grzech twój rodzony brat, czy siostra, to jest taki sam grzech, który popełni brat nierodzony, czy nierodzona siostra. Bóg nie ma względu na osobę i każdy musi o tym pamiętać, gdy podejmuje jakiekolwiek decyzje w jakiejkolwiek sprawie.
Podstawową rzeczą, która jest ważna, jest strach przed Panem. Ważny jest strach przed Panem w tym pozytywnym znaczeniu tego słowa. Bać się Pana, jest początkiem mądrości. Strach przed Panem, że Pan wie dobrze, jak dana sprawa wygląda, ma powodować, żeby wypowiadać słowa prawdy, gdyż Słowo Boże mówi też i w Nowym Testamencie, że kto okłamałby brata swego w jakiejkolwiek sprawie, tego Sędzią jest Bóg. Niebezpiecznie jest myśleć sobie, że Bóg nie będzie dochodził. Dlatego ważne jest, by mieć postawione przed Panem i Jego wyrokiem, wszystkie sprawy swojego życia. Wyroki Pana są sprawiedliwe, a więc nie będzie tak, że Pan powie do jednego: „nie ma sprawy”, a do drugiego: „Ja wymagam od ciebie to”. Nie. Jeśli obaj są Bożymi dziećmi, to Ojciec wymaga od swoich dzieci, aby były posłuszne Mu, by żyły według Jego woli. To nie jest prośba, Ojciec nie prosi nas. Pan Jezus mówi, że jeśli nie będziemy żyć według woli Ojca, nie jesteśmy jego braćmi, Jego rodziną. Nie ma znaczenia, co mniemamy o sobie. Pan Jezus mówi: „nie jesteś moim bratem, nie jesteś moją siostrą.” To nie jest prośba, to jest warunek bycia rodziną z Jezusem.
Wypełnianie woli Ojca, to jest warunek bycia rodziną z Jezusem Chrystusem. Czy mamy strach, że gdybyśmy nie wypełniali woli Ojca, to Jezus powie: „nie znam cię”? W Nowym Testamencie napisane jest, że tak, jak Ojciec karcił, tak teraz Syn będzie karcił. Tak, jak baliśmy się Ojca, tak mamy bać się Syna, gdyż On wykonuje dokładnie wszystkie wyroki Ojca.
Dzisiaj ludzie mówią: „kochany Pan Jezus, nie trzeba się bać, można robić różne rzeczy”. Ale jest to bardzo ważne w moim i twoim życiu. Jeśli nie masz strachu przed Jezusem, przed odpowiedzialnością przed Nim, jako Sędzią, przed którym każdy stanąć musi, to jesteś w wielkim niebezpieczeństwie na ziemi, gdyż inne strachy dopadną cię. Nie ma człowieka na ziemi, który niczego nie bałby się. Każdy czegoś boi się, ale najmądrzejszym jest ten, który boi się Boga ponad wszystko.
Popatrz, popełniasz grzech – przez kłamstwo dochodzisz do czegoś, bo chcesz osiągnąć coś i osiągasz, ale Bóg rozpoznaje kłamstwo, a kłamcy nie wejdą do wieczności. Czy boisz się stracić wieczność bardziej, niż stracić coś z tego świata? To są bardzo ważne strachy, których potrzebuje moje i twoje serce. Musimy bardziej bać się stracić wieczność, niż stracić coś ze świata. Wróg oszukał ludzi, gdy powiedział: „wy którzy uwierzyliście, nie możecie stracić wieczności, a więc nie musicie bać się o swoją wieczność, jesteście już uratowani. Możecie żyć, jak uważacie, a wieczności nie stracicie już.” Człowiek przestał się bać, a więc nie toczy wojny, tak jak powinien toczyć, jak ktoś, kto boi się stracić wieczność, a więc może już sobie zgrzeszyć tu, czy tam, zrobić coś głupiego, pójść tu, czy tam.
Ale kiedy w sercu jest to, że mogę stracić, wtedy toczę prawdziwy bój. Strach jest nam potrzebny i to taki strach, który Bóg daje w serce człowieka. Będziesz się bał swego Boga i będziesz wypełniał wszystkie Jego przykazania, gdyż jest On Bogiem miłosiernym, ale też i surowym. Miłosiernym dla tych, którzy słuchają Go i czynią wolę Jego, ale surowym wobec tych, którzy zaczynają czynić swoją wolę, nie wolę Boga.
Strach jest czymś cennym, jeśli dany jest nam od Boga w nasze serca. Musi zależeć nam na tym. Musimy zdawać sobie z tego sprawę, że kiedy coś mówimy, Bóg jest tym, który słyszy, kiedy robimy coś, Bóg jest tym, który widzi, gdy myślimy o czymś, Bóg też zna nasze myśli. On wszystko wie i Ten, który wszystko wie, dał nam Jezusa, żebyśmy mogli być oczyszczeni od wszystkiego, co tego Boga gniewa. Piękne, prawda? Bóg gniewa się na wszelkie zło, ale w miłości Swojej dał nam Jezusa, żebyśmy mieli czyste miejsce, żeby On nie musiał się gniewać na nas. Jeśli nie boimy się Boga, to nie korzystamy z miejsca oczyszczenia w Chrystusie i żyjemy po swojemu, i gniewamy Boga. Sam Jezus powiedział: „nie moja wola, lecz Twoja, Ojcze, niech się stanie.” Czy jest tak, że Jezus nie mógł, a my możemy? Jeśli ktoś tak żyje, to po to, by zginąć.
Jezus powiedział, że mam wyprzeć się samego siebie i ty też musisz wyprzeć się samego siebie. Każdy z nas musi wyprzeć się samego siebie, wziąć swój krzyż i pójść, by naśladować Go.
Chciałbym, żebyście zobaczyli to, co doświadczam. Wiele, wiele przestępstw wobec Boga popełnionych jest z powodu strachu o ciało. Nie popełniłbyś żadnego grzechu, gdybyś nie ba ł się o swoje ciało, czy nie bała. To z powodu lęku o jedzenie, picie w głowie zaczyna robić się kociołek: „co będzie, jak będzie”. Oczywiście, Bóg dał nam myślenie, przewidywanie, co do potrzeb ciała, ale to, co jest normalne u Boga, nie może stać się nienormalne, kiedy odwraca nas to od Boga. Gdy jesteśmy tylko z tymi rzeczami dla ciała, to jest tak, jak napisał apostoł Paweł, że ci, którzy myślą o rzeczach ziemskich, są wrogami krzyża. A kto jest teraz wrogiem krzyża? Diabeł, gdyż na krzyżu przegrał.
Pomyśl teraz, ile złych rzeczy nie wydarzyłoby się, gdybyś nie bał się, czy nie bała o jutro? Gdybyś nie bał się, czy nie bała, co powiedzą o tobie ludzie z powodu Jezusa? Ile złych rzeczy nie wydarzyłoby się, gdyby człowiek nie myślał o swoim honorze więcej, niż o honorze Boga? Jezus mówił bardzo wyraźnie: „idź i więcej nie grzesz”. To znaczy, że w Jezusie jest możliwość, by wygrać bitwę. Czy Jezus bał się swojego Ojca? Bał się, wiedział, że musi wypełnić wolę Ojca we wszystkim, żeby Ojciec przeprowadził Go przez śmierć. To była czysta bojaźń. „Ojcze, jeśli możliwe, ale Ty, Ojcze, decydujesz o wszystkim. Chociaż nie podoba mi się to, chciałbym, żeby było inaczej, poddaję się Twojej woli, ponieważ Ty jesteś moim Ojcem, a ja twoim Synem i bałbym sprzeciwić się Twojej woli, wiedząc, że jesteś doskonale czysty, święty, i że kto sprzeciwia się Twojej woli, musi zginąć”.
Jezus pierwszy pokazał prawdziwą świętą bojaźń i nigdy nie sprzeciwił się woli Ojca. Zobaczcie, jak łatwo nam ludziom jest sprzeciwiać się woli Ojca, bo wydaje się nam, że nic nie dzieje się takiego złego, kiedy żyjemy po swojemu. Ale, kiedy balibyśmy się Boga, to zwracalibyśmy uwagę na to, co On otworzył przed nami ludźmi, żebyśmy mogli żyć, tak jak Jemu podoba się.
Dzisiejszy człowiek myśli sobie: „jestem chrześcijaninem” i robi coś po swojemu. Ale chrześcijaninem jestem wtedy, gdy Ojciec ma mnie dla Siebie w Chrystusie Jezusie. Nie tylko z nazwy, ale ma mnie w Chrystusie Jezusie dla Siebie samego. Często człowiek boi się: „Boże jak ja to zrobię, jak poradzę sobie z tym, to jest takie wielkie”. Czy jest to dobry strach? Bóg powiedział, że w Chrystusie dał wszystko, co potrzebne, żebyśmy mogli oczyszczać się, korzystać ze społeczności z Ojcem, przychodzić i prosić, bo On chce, żebyśmy do Niego przychodzili w Chrystusie, chce żebyśmy ufali Jemu, nie bojąc się o to, jak to się stanie, ale bardziej bali się Jego, gdybyśmy mieli okłamać, ukraść, zrobić coś po swojemu. Człowiek często z tego powodu, że: „nie wiem, nie poradzę sobie”, już popełnia przestępstwo, gdyż nie ufa Bogu, który dał Swojego Syna i który może uczynić wszystko, tylko ufa nadal swemu ciału, a to ciało mówi mu, że nie poradzi sobie. I człowiek odpuszcza sobie, siada z boku i mówi: „widocznie nie nadaję się do tego.” Rozumiecie? Grzech za grzechem.
Ojciec, kiedy posłał Swego Syna powiedział: „tak Bóg umiłował świat”. A może ciebie nie umiłował? Ale chyba urodziłeś się w świecie? Czy poza światem? I tak Bóg umiłował świat, że dał Swego Syna jednorodzinnego, aby każdy, kto weń wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny. Skoro Bóg dał Swego Syna za nasze grzechy, kiedy myśmy jeszcze w grzechach żyli, zlitował się nad nami, to czynimy przestępstwo wobec Niego, gdy nie ufamy Mu, że On to, czego podjął się, też i dokończy. Zaczynamy kręcić się i robić coś za Boga i mamy kłopot. Ale kiedy ufamy Jemu i interesuje nas tylko jedno, żebyśmy nie pozwolili sobie na jakieś przestępstwo w swoim życiu. Bo Bóg chce, żebyśmy trzymali się Jego przykazań i czynili to, co On chce. Kiedy Bóg mówi: „nie kradnij”, to nie kradnij, „nie kłam”, to nie kłam, „nie złorzecz”, to nie złorzecz, „nie szemraj”, to nie szemraj itd.
To co Bóg dał w Chrystusie jest tak wspaniałe i cudowne, że przerasta to nasz sposób pojmowania, dlatego Duch Święty przyszedł pomóc nam, by objawić nam Jezusa i wprowadzić nas w prawdę. Nie gaśmy Ducha Świętego przez nasze: „ja nie wiem, ja sobie nie radzę”. To jest coś strasznego. Jezus mówi: „w miejsce Moje przyjdzie Duch Święty”, a człowiek traktuje Ducha Świętego, że nie poradzi sobie z nim, żeby nauczyć go Chrystusa. Przecież jest to niepojęte, by nie wierzyć Bogu, który daje swego Ducha, żeby wprowadził mnie w prawdę, że On nie poradzi Sobie, żeby mnie w tę prawdę wprowadził. To jest niepojęte. Jak można nie bać się Boga w tej sprawie, żeby zarzucać Mu, że Jego Duch nie poradzi sobie ze mną? Słowo Boże mówi, że nawet głupi na tej drodze nie zbłądzi i nie zależy to od mojej głowy, od mojego sposobu myślenia, bo Bóg może wziąć największego głupca z tej ziemi i napełnić go Swoją mądrością i będzie nauczać tysiące ludzi Słowa Bożego. (...)

