zgr.10-10-2026 Marian - Nie mówimy wam nic innego, jak to co czytacie w Biblii
Słowo z dnia 10-10-2026 Marian
"Nie mówimy wam nic innego, jak to co czytacie w Biblii"
Chwała Bogu.
To miło, że jeszcze spędzimy trochę czasu z sobą. A takim też zmobilizowaniem było, żeby to też z wami się podzielić, ponieważ ktoś właśnie o to poprosił, o czym chciałem do was mówić, a więc w sumie modlitwa łączy się z odpowiedzią. Ciekawe kto? Powinien wiedzieć, jak będę mówił.
Drugi List do Koryntian, 1 rozdział od 12 wiersza. Chodzi mi o to, że apostoł Paweł mówi te słowa:
"Nie mówimy wam bowiem nic innego jak tylko to, co czytacie i co też rozumiecie. A spodziewam się, że całkowicie zrozumiecie".
Apostoł mówi bardzo wyraźnie, że to, co mówi, można o tym też przeczytać. Wy mówcie, Słowo Boże mówi, że to nie jest to, że on sobie coś tam wymyśla, tylko mówi to, co w rzeczywistości można przeczytać i co też ci, którzy to czytają, rozumieją. On mówi do tych, którzy rozumieją, co on do nich mówi. A więc to jest niesamowite, gdy ktoś, kto mówi wie, że ci, którzy słuchają, rozumieją, co on do nich mówi. A więc już jest jakiś sukces.
Że to nie jest tak, że mówi, a inni nie wiedzą, co mówi, tylko dokładnie rozumieją to, a nawet oczekuje, że im więcej będzie o tym mówił, tym więcej oni zrozumieją. Aby też według tego postępować, aby to, co rozumiemy też i czynić, bo to jest tak bardzo ważne, żeby tak mogło być. Pamiętamy też, te słowa z Ewangelii Mateusza, 13 rozdział, 23 wiersz.
"A posiany na dobrej ziemi to ten, kto słucha słowa i rozumie, ten wydaje owoc, jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, a inny trzydziestokrotny".
Jezus bardzo wyraźnie mówi, kto słucha i rozumie. Czy rozumiesz wszystko, co mówi Jezus? Czy jest to zrozumiałe, co mówi Jezus? Czy tylko słuchasz, ale nie wiesz, co On mówi. Bo trzy, dwie gleby wcześniejsze to tak nie wiedziały do końca, co on mówi i diabeł szybko się z tym rozprawił. Trzecia coś wiedziała, ale przez ułudę, pożądania i obawę, że coś może stracić z tego świata, pozwoliła to zadusić. A tylko ta czwarta przyjęła to, co mówi Jezus, bo zobaczyła, co w tym naprawdę dostaje. Czasami jest tak, że jedziesz samochodem, zatrzymuje cię policja i pyta, czy pan wie jakie przestępstwo popełnił pan w tej chwili?
Ciekawe, dlaczego oni się pytają o takie rzeczy? Nie powinni od razu powiedzieć, że zrobił pan to źle i to źle i tyle. Dlaczego dla nich tak ważne jest, czy wiesz, co robisz? Najpierw pada pytanie, czy Pan wie, co pan zrobił źle? Bo chcą wiedzieć, czy ten ktoś jest świadomy tego, co robi teraz, czy zupełnie nieświadomie to robi.
Czy ten człowiek obserwuje znaki, czy w ogóle nie obserwuje znaków, a może nie wie, co to za znak i wtedy by musieli pójść i sprawdzić, czy ten człowiek w ogóle wie, co to za znak jest. A jeżeli człowiek odpowiada, tak, rozumiem, ale taka potrzeba była, żeby w ten sposób właśnie postąpić, to oni już wiedzą, że mają do czynienia z człowiekiem rozumnym. Nie z kimś, kto nie wie, co zrobił, tylko już wie, co zrobił. A więc już rozmawiają z kimś, kto jest świadomy, jakie popełnił przestępstwo na drodze. Jeżeli wierzący człowiek jest nieświadomy tego, gdy popełnia przestępstwo, to znaczy, że nie rozumie, co mówi Jezus.
A jeżeli jest świadomy i popełnia przestępstwo, to znaczy, że robi to świadomie. Wiedząc, że nie powinien, czy nie powinna tego czynić, czyni to. Czy nie jest to nad wyraz spotykane? Można powiedzieć, że gdyby spytać się wszystkich kierowców, którzy jeżdżą w Polsce, kto z was nie popełnia nigdy przestępstwa drogowego? Chyba tylko ten, który nie jeździ.
Są więc świadomi, że popełniają nie wiadomo na ile. Czy tylko powiedzmy, widząc, że nie ma zagrożenia, popełniają przestępstwo, czy mimo zagrożenia popełniają przestępstwo. Na przykład wjeżdżają w jakąś wioskę i nadal jadą tam z prędkością 90 km na godzinę, nie zważając czy może dziecko wybiegnie, czy cokolwiek się wydarzy. Czy zwalniają powiedzmy do mniejszej prędkości, sześćdziesięciu, co też jest przestępstwem, ale już bardziej obserwują, czy coś się dzieje, czy w ogóle jest zagrożenie. Jeżeli patrzysz na te samochody, te wszystkie dostawcze, jedziesz za takim tirem, no to widzisz, że oni przejeżdżają przez wioskę, najczęściej popełniając w każdej wiosce przestępstwo i są świadomi tego, co oni robią w tym momencie. Może znają trasę dobrze, wiedzą czy tam stoi policja, czy nie stoi, może coś mają, nie wiadomo, ale z reguły nie zwracają uwagi, ale są świadomi tego, co robią. Ktoś może być nieświadomy i zrobić to na przykład. Wtedy, kiedy jest człowiek świadomy, bardziej kontroluje to, co robi, a jeśli człowiek jest nieświadomy, jego kontrola jest inna. Łatwiej jest temu człowiekowi popełnić coś jeszcze gorszego. Ten może trzymać nogę na hamulcu, gotowy w każdej chwili zatrzymać, ten jedzie dalej, ma nogę na pedale gazu i wydaje się, że cóż przeleci przez wioskę i nic nie będzie.
Mamy więc do czynienia w ziemskich sprawach, gdzie są doświadczenia i sprawa jest bardzo ważna, czy człowiek jest rozumny czy nie. Czasami jest tak, że rozumny może kogoś zatrzymać. Ten, który miał doświadczenie, że na przykład zjadł ogórka kiszonego po wypiciu mleka albo wypił mleko po ogórku kiszonym, kiedy sam doświadczył takiego czegoś, to kiedy widzi, że ktoś chce coś takiego zrobić, mówi zatrzymaj się, nie rób tego, bo będziesz mieć problemy. Już jest świadomy. Wie, że konsekwencje są bardzo ciężkie, a więc już może kogoś ostrzec, bo doświadczył pewnych rzeczy. A więc czy to, co wiesz z Biblii, jest dla ciebie oczywiste? Czy rozumiesz, że tu ważą się sprawy wieczności, kiedy mówi Jezus, kiedy mówią apostołowie? Czy rozumiesz to?
Czy jest dla ciebie oczywiste, że jeżeli popełniasz przestępstwo, to skazujesz się na gehennę? Czy jest to oczywiste? Czy rozumiesz to? Bo jeżeli rozumiesz, to albo brakuje ci teraz bojaźni Bożej i myślisz, skoro inni nie zwracają uwagi na to, to tobie też się uda. Albo doznajesz, że tu się ważą twoje losy i ty osobiście odpowiesz kiedyś za to, w jaki sposób żyłeś czy żyłaś na tej ziemi. Apostoł chce, żeby oni to rozumieli, że sprawa jest bardzo poważna, najpoważniejsza i żeby nie podchodzili lekkomyślnie do tego, co apostołowie ich uczą. On uczy ich, jak uniknąć gehenny, jak żyć w społeczności z Bogiem, trwając w Jezusie Chrystusie. Uczy ich o czyszczeniu, o pokucie, gdyby popełnili przestępstwo. On mówi nawet o tych, którzy nawrócili się i do dzisiaj nie pokutowali z poprzednio popełnionych grzechów. A więc żyją dalej w złych związkach, żyją dalej w złym stanie, nie oczyściwszy się od tego, co było wcześniej. A powinni się oczyścić, ponieważ Słowo Boże mówi, że musisz pokutować, musisz porzucić to co złe, usunąć swoje zepsute człowieczeństwo, aby nowe życie prowadzić. I on teraz mówi, ale są między wami tacy, którzy dalej nie zwracają uwagi na to, co głosiłem i dalej robią to samo. I gdy przyjdę, już nie będę pobłażał, bo nie może być tak, że człowiek słucha i widać, że nie ma potrzeby, żeby to zrobić. A nawet napomina ich, dlaczego nie usunęliście spośród siebie takiego człowieka, o którym nawet w świecie nie byłoby słychać, że takie przestępstwo pośród nich zostało popełnione, że ktoś żyje z żoną swego ojca. Dlaczego go nie wykluczyliście? Dlaczego pozwalacie, żeby ten człowiek poruszał się między wami, skoro popełnia taką ohydną rzecz? Czy rozumiecie, co to dla was znaczy w ogóle, że pobłażliwie odnosicie się do tak ohydnego przestępstwa, które nawet wśród pogan nie jest popełniane.
Jest to, jest to czymś bardzo ważnym. Jezus chce, żebyśmy rozumieli. On przyszedł po to, żeby nam wytłumaczyć to wszystko. Żebyśmy rozumieli, jak ważne jest dla nas to, w jaki sposób żyjemy dzisiaj na ziemi, czy nasze decyzje są prawidłowe.
Księga Izajasza 5 rozdział, 13 wiersz.
"Dlatego mój lud pójdzie w niewolę, bo nic nie rozumie. Jego szlachetni umrą z głodu, a jego pospólstwo uschnie z pragnienia. Pójdzie w niewolę, bo nic nie rozumie".
Dlaczego widzimy ludzi wierzących, którzy zostali ochrzczeni, którzy są wierzącymi, czytają Biblię, że są w niewoli? Nie są wolni, by czynić dobro. Nie są wolni, by być posłusznymi Ojcu w niebie. Nie są wolni, by móc się cieszyć zbawieniem w Chrystusie. Nie są wolni, by głosić prawdę, żyjąc tą prawdą. Są zniewoleni, aby czynić coś złego.
Paweł mówi o takich ludziach, że oni są zniewoleni przez diabła i zmuszeni do tego, żeby czynić, co on chce. Ale jest nadzieja, że może Bóg do nich dotrze i oni zrozumieją, że należą do diabła dlatego, że nie słuchają się Boga. Że żyjąc w nieposłuszeństwie, sami wydają się w niewolę. A więc jak musi być poważna sprawa, skoro Bóg wyznaczył służby, które miały pouczać Jego lud, w tych wszystkich sprawach. I to było ogłaszane, to było czytane. Zakon był czytany, a mimo wszystko nie wytłumaczono tym ludziom. Pamiętacie, jak było z Ezdraszem i Nehemiaszem? Kiedy oni otworzyli Biblię i czytali, to co robili? Czytali urywek i tłumaczyli. Czytali i tłumaczyli, bo tym ludziom zapomniano wytłumaczyć to, co jest w słowie Bożym i czego oni powinni się trzymać. Oni nie byli kapłanami, to był lud, prosty lud. Oni się nie zajmowali studiowaniem Biblii. Oni mieli służby od tego, tych kapłanów, arcykapłanów, którzy mieli wypełniać to zadanie. Mieli Lewitów, którzy mieli wypełniać zadanie, mieli pouczać lud w Bożych sprawach, aby lud wiedział, czego ma się trzymać. A kapłani zaniedbali to. Potem ci prawowici kapłani, którzy rozumieli, co to znaczyło być w nieposłuszeństwie Bogu i że za to wysłani byli do niewoli, zaczęli uczyć ten lud, żeby ten lud nie popełniał przestępstw, żeby rozumiał, jaka sprawa jest Bogiem i żeby uczciwie do Boga należał. Chodziło o to, żeby rozumieli, bo wtedy mogliby wygrać. Tak jak było dzisiaj z uczuciami, emocjami, z czymkolwiek. Bo nam się tak dobrze żyje, o co chodzi? Ozeaszu, czego ty chcesz od nas? Przecież nam się dobrze tu żyje. Całkiem dobrze jest, a ty grozisz jakimiś sądami.
Ale żyli bezbożnie, więc pójdą w niewolę, bo nic nie rozumieją. My dzisiaj, wierzący ludzie w całym tym kraju, w całej Polsce, prawie wszyscy to wierzący, rozumiemy to, że Jezus był na ziemi, umarł na krzyżu, zmartwychwstał. Święta są obchodzone co roku i śmierci, i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, narodzenia. Przecież to jest lud świadomy w tej Polsce.
Ale czy na pewno wiedzą, co to znaczy? Czy ktoś im to wytłumaczył, co to znaczy? Czy tylko wiedzą, obchodząc te święta, ale nie wiedzą, co to dla nich znaczy w ogóle. Ale kto ma im wytłumaczyć? Myślę, że ci, którzy rozumieją, co to znaczy? A co to naprawdę znaczy? Co to znaczy życie za życie? Co znaczy kazanie na górze, gdzie Jezus tłumaczy, że nawet wrogość wobec kogoś jest jak morderstwo, że nawet patrzenie w sposób nieczysty jest złem. Dzisiaj myślę, że Bóg chce odpowiedzieć na tę modlitwę, żeby było wiadomo. Chcemy rozumieć i czynić to, co rozumiemy, ponieważ nie jesteśmy głupimi ludźmi, którzy by chcieli rozumieć, żeby nadal tego nie czynić, żeby nadąć się poznaniem bez wypełniania tego, o czym już wiemy.
W 44 rozdziale Izajasza, od 18 wiersza, czytamy.
"Nie mają poznania ani rozumu, bo zaślepione są ich oczy, także nie widzą, a serca zatwardziałe także nie rozumieją. A nikt tego nie rozważa i nikt nie ma na tyle poznania i rozumu, aby rzec, jedną jego połowę spaliłem w ogniu i na jego węgłach napiekłem chleba. Upiekłem też mięso i najadłem się, a z reszty zrobię ohydę I będę klękał przed drewnianym klockiem".
Ludzie z jednego kawałka wystrugają jakiegoś bałwana, jakiś posążek, jakąś figurkę, a resztę spalą, bo przecież to są drewniane rzeczy, papierowe, drewniane, odlewane. A potem padają przed tym, klękają i myślą, że oddają cześć Bogu. Nie mają poznania ani rozumu. A przecież wiedzą, że Bóg jest żywy.
Już List do Rzymian wyraźnie mówi, co się dzieje z ludźmi, którzy wiedzą, że Bóg jest żywy, a zachowują się jakby był martwy i zamieniają chwałę Boga w chwałę na jakieś podobizny ludzkie, zwierzęce czy inne. A co ty rozumiesz, bracie, siostro? Czy rozumiesz, jak bardzo jesteś odpowiedzialny przed Bogiem za to, co rozumiesz? Jak bardzo jesteś odpowiedzialna przed Bogiem za to, co rozumiesz? Bo to jest cenne, żeby rozumieć. Bardzo cenne.
Trzynasty rozdział Ewangelii Mateusza, od 10 wiersza.
"I przystąpiwszy uczniowie rzekli Mu: Dlaczego mówisz do nich w podobieństwach? A On odpowiadając, rzekł, wam dane jest znać tajemnicę królestwa niebios, ale tamtym nie jest dane. Albowiem temu, kto ma, będzie dane i obfitować będzie, a temu, kto nie ma i to, co ma, będzie odjęte. Dlatego w podobieństwach do nich mówię, bo patrząc, nie widzą i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją i spełnia się na nich proroctwo Izajasza, który powiada: Będziecie stale słuchać, a nie będziecie rozumieli, będziecie ustawicznie patrzeć, a nie ujrzycie. Albowiem otępiało serce tego ludu i uszy ich dotknęła głuchota, oczy swe przymrużyli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli i sercem nie rozumieli i nie nawrócili się, a ja żebym ich nie uleczył. Ale błogosławione oczy wasze, że widzą i uszy wasze, że słyszą. Bo naprawdę powiadam wam, wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli".
Niesamowite rzeczy, rozumiecie? Kiedy człowiek słucha tych Bożych poważnych słów i rozumie, jaką wartość osiągnęło to w nas, że otworzyliśmy Biblię i zaczęliśmy rozumieć, co w niej jest napisane. Wcześniej otwieraliśmy i nie wiedzieliśmy, co chodzi. Nie mogliśmy dostrzec tej prostoty, że to jest prostota, bo szukaliśmy mądrości naszych ludzkich, a tam jej nie było, a więc wydawało nam się, co tu jest takiego. Nic tu nie ma, ale kiedy Bóg otworzył nam to, czy to nie jest łaska, że otworzyłeś Biblię, otworzyłaś i zacząłeś rozumieć, co czytasz, ale po co? I co zacząłeś robić z tym, co rozumiałeś? Zacząłeś to wprowadzać w swoje życie. Zaczęłaś to wprowadzać dla ciebie zrozumienie, stało się autentyczne z wykonaniem, bo to było oczywiste. Nie mógłbyś tego nie zrobić, bo to było oczywiste, że skoro już to rozumiesz, to to zrobisz, choćby nie wiadomo ile cię to kosztowało, bo dla ciebie to było już ważne. Wiesz, że to Bóg powiedział do ciebie, a przecież nie miałeś zamiaru czy nie miałaś spierać się z Bogiem w ogóle. To jest pierwsza miłość, ona nie ceni, ile to będzie kosztować. Ona ceni tylko, żeby to zrobić, co mówi Jezus.
Poznanie nie przyłącza się do pychy wysokiego mniemania o sobie, tylko do posłuszeństwa. A więc co rozumiesz z Biblii? Rozumiecie, gdy nauczyciel uczy kogoś i nauczy języka polskiego na przykład, a ktoś pisze jakieś tam dziwne rzeczy i mówi, że to też jest język polski. On mówi, a rozumiesz to, co czytasz? No nie, ale tu napiszę ci, rozumiesz, co napisałem. No rozumiesz. No widzisz, jak mogę zrozumieć, co napisałem? Bo napisałem do ciebie językiem zrozumiałym dla ciebie. A ty piszesz jakimś niezrozumiałym językiem i sam nie wiesz, co piszesz. A więc mamy język zrozumiały dla nas i możemy poznając tą prawdę, wiedzieć. Rozumiesz? Widzisz, rozumiesz, co napisano w Biblii?
Rozumiesz o tym, że wypełniając dwa przykazania, miłości do Boga z całego serca, z całej myśli duszy i siły i do bliźniego, jak do siebie samego, wypełniasz cały zakon? Rozumiesz to? A co z tym robisz? I teraz to jest ważne. Co z tym zrobisz?
Jeśli nie zrobisz tego, co rozumiesz, to znaczy, że to jesteś tą trzecią glebą, która zrozumiała, ale życie, te wydarzenia powodowały, że człowiek się powstrzymał przed tym, żeby tak żyć. Bo za wysoka cena, bo trzeba byłoby się uniżyć, bo trzeba byłoby się stać sługą czy służebnicą, a ty nie chcesz za bardzo, a więc wycofujesz się, ale tracisz wtedy niesamowitą wartość. Bo ci, którzy rozumieją i wykonują, ci będą z Chrystusem Jezusem. A więc ważne jest rozumieć, ale co robisz z tym zrozumieniem? Kiedy masz wybrać między jedną a drugą sprawą i kiedy widzisz, że Bóg mówi, tak wybierz, a ty myślisz sobie, ale jak wybiorę to, chce Bóg, to poniosę jakieś koszty, a tutaj zyskam.
I co wtedy wybierasz? Czy idziesz za Słowem Bożym czy za ciałem? Jeśli wybierzesz ciało raz, ciało drugi, trzeci i kolejny, już po pewnym czasie Słowo Boże możesz czytać, a i tak wybierzesz to, co chce ciało. Dlaczego? Bo uszy ich się zatkały, serce ich się zamknęło, oczy ich się zaślepiły i nie widzą już, co czynią wobec Boga. Wydaje im się, że tak mogą żyć.
Kiedy Jezus mówi o zaślepionym sercu, o oczach, o zagłuszonych uszach, to znaczy, że ci ludzie słuchali Jezusa, ale nie rozumieli. A kiedy zrozumieli raz, to chcieli Go zaraz zabić. A więc od razu chcieli się zemścić za to, że zrozumieli, że to o nich chodziło, że źle dysponują tym, czym Bóg ich obdarzył. Jak bardzo ważne jest dla mnie i dla ciebie, by to rozumieć. Otrzymaliśmy niesamowitą możliwość.
Niesamowitą możliwość. Chodzi też o to właśnie, żebyśmy mogli naprawdę być świadomi, jakie to cenne jest, że rozumiem, co Jezus mówi. A jeszcze cenniejsze jest to, gdy to czynię.
Ewangelia Jana, 9 rozdział, 30 wiersz.
"Odpowiadając, ów człowiek rzekł do nich, to rzecz dziwna, że nie wiecie skąd On nie jest, a przecież otworzył oczy moje. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, ale tego, kto jest bogobojny i pełni wolę Jego wysłuchuje. Odkąd świat światem nie słyszano, żeby ktoś otworzył oczy ślepo narodzonego. Gdyby Ten nie był z Boga, nie mógłby nic uczynić".
To dziwne, że nie wiecie. Wy, uczeni w piśmie, którzy powinniście pierwsi to wiedzieć. To dziwne, że macie zatkane uszy, zatwardziałe serce i zaślepione oczy, skoro wy powinniście nas pouczać, co jest Bogu miłe, a co niemiłe. To dziwne. Okazało się, że ten człowiek już się stał mądrzejszy, a potem jeszcze dowiedział się dalszej części i oddał pokłon Jezusowi.
Ewangelia Marka, 8 rozdział, od 17 wiersza.
"Zauważył to Jezus i rzekł do nich: O czym rozmawiacie? Czy o tym, że chleba nie macie? Jeszcze nie pojmujecie, nie rozumiecie? Czy serce wasze jest nieczułe? Macie oczy, a nie widzicie? Macie uszy, a nie słyszycie i nie pamiętacie?"
Zobaczcie, co Jezus teraz mówi do apostołów. Czyż oni nie są tymi, którzy nadal są zaślepieni? I nie umiejąc dostrzec tego, co się stało tak naprawdę? Dwa cuda dokonane, niesamowite doświadczenie, kiedy pomnożony jest pokarm i oni biorą w tym udział, roznoszą to, docierają do ludzi oni jeszcze nie rozumieją. Jezus mówi, nadal jesteście częścią tego zepsutego człowieczeństwa. Nadal jesteście, chodzicie ze mną, słuchacie co do was mówię, widzicie co czynię i nadal jeszcze nie rozumiecie? To jak zrozumiecie dalsze części? To jest tak ważne, czy serce wasze jest nieczułe.
I teraz to jest ważne, czy serce moje, twoje jest czułe na głos Boży? Czy jest nieczułe? Czy czytasz Biblię, słuchasz głoszonego słowa, twoje serce jest całkiem oddzielone od tego gorącego, płomiennego słowa, które wyszło prosto z ust Boga i przyszło do nas w Chrystusie Jezusie, aby oznajmić nam o miłości Boga i o pragnieniu, abyśmy byli Jego dziećmi na ziemi i wieczności w Jego domu, z Nim.
Czy nie rozumiecie, o co toczy się naprawdę bitwa? Czy będziesz decydować lekkomyślnie, jak człowiek, który nie zdaje sobie sprawy, że ten Wszechmogący Bóg posłał ci Syna, żeby cię zbawić, żeby Syn stał się drogą do Ojca? Czy będziesz dalej pokazywać swoją niezależność wobec innych braci sióstr? Będziesz się zachowywać w sposób nie taki, jak mówi Jezus, aby wyprzedzać się w okazywaniu szacunku. A ty będziesz pokazywać, że nie będziesz szanować, bo możesz sobie na to pozwolić na przykład. I co ci to da? Twój cielesny człowiek urośnie - bohater, bohaterka, ale tak naprawdę co wtedy z twoim duchowym życiem?
Oni nadal byli jeszcze ludzcy. Byli blisko Jezusa, mieli łatwiej zaobserwować. Jezus im też tłumaczył wiele rzeczy, a mimo wszystko byli nadal ludzcy. Tak jak Piotr usłyszał: Piotrze, gdy się kiedyś nawrócisz, utwierdzaj braci swoich. Oni byli jeszcze cieleśni, obserwowali, patrzyli- dziwne, nie pojmowali. Ilu jest cielesnych ludzi, którzy są wierzącymi, którzy też słuchają i nie pojmują o co chodzi? Słyszą Boże Słowo, słyszą niesamowite słowo miłości, pragnienia Boga, a serce ich jest nieczułe. Posłuchają i za chwilę biegną gdzieś za swoim cielesnym zapotrzebowaniem, bo to jest tak silne, taki silny bodziec. A ta miłość Ojca i Ten Syn ukrzyżowany za twoje i moje grzechy, to nie jest silny bodziec. Dla ciała to nie jest silny bodziec, to taka wiadomość, taki fajny efekt do obchodzenia świąt, a nie do tego, żeby zacząć poddawać swoje życie temu Jezusowi. Mógłbym to nazwać tak, jesteście apostołami, a jednak i was dotyka przekleństwo ślepego serca, oczu i myśli. Jesteście apostołami, wypędzacie demony, uzdrawiacie ludzi, a nadal nie rozumiecie tego, co się dzieje.
Ewangelia Marka, 9 rozdział, od 30 wiersza.
"I wyszedłszy stamtąd, przechodził przez Galileę, a nie chciał, by ktoś o tym wiedział. Nauczał bowiem uczniów swoich i mówił im, Syn Człowieczy, będzie wydany w ręce ludzkie i zabiją Go, ale zabity zaraz po trzech dniach zmartwychwstanie. Oni jednak nie rozumieli tego słowa, a bali się Go pytać".
Niesamowite, nie rozumieli tego słowa. Wiele rzeczy nie rozumieli.
Otwórzmy Ewangelię Jana, 20 rozdział, 8 i 10 wiersz.
"A wtedy wszedł i ów drugi uczeń, który pierwszy przybiegł do grobowca i ujrzał i uwierzył, albowiem jeszcze nie rozumieli Pisma, że musi powstać z martwych. Odeszli więc znowu uczniowie do domu".
Słuchajcie, Jezus już umarł, ukrzyżowany został, zmartwychwstał, a oni jeszcze nie rozumieli, co On do nich mówił. Dlatego nie wierzyli. Ile rzeczy wierzysz Chrystusowi, a w ile nie wierzysz? Nie wiadomo ile czasu musi upłynąć, żebyś poddał się i ucieszył się czy uradowała się tym, co on do ciebie naprawdę powiedział? A przecież mówił, kiedy będę wyniesiony, wszystkich za sobą pociągnę. Kiedy wstanę, to i wy wstaniecie, aby nowe życie prowadzić. Niesamowite wieści, a oni byli jak otępiali, słuchali i nic ich nie ruszało! Słowo Boże, niesamowity dar od Boga! Najważniejszy pokarm na tej ziemi, a oni mają usta zamknięte, serce zamknięte, oczy ślepe, głusi zupełnie na te niesamowite wieści! Ale za to myślą, kto będzie z niej większy, kto będzie gdzieś siedział, kto będzie jakie wysokie miejsce zajmował. A tutaj otrzymują nadzieję wiecznego życia w domu Ojca.
Jezus przecież wcześniej mówi do nich, idę do Ojca przygotować wam miejsca, kiedy przygotuję, wrócę po was, abyście byli tam, Ja jestem. Ja jestem drogą, prawdą i życiem i nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze mnie. Widziałeś mnie Filipie? Widziałeś Ojca. Wszystko to im mówił. A oni cały czas nie wierzyli w to, że On zmartwychwstanie.
Rozumiecie to? Jak uparty jest człowiek, jak zamknięty, jak zblokowany jest człowiek, jak jaskinia zablokowana kamieniem niedowiarstwa i nie można do niego dotrzeć. Siedzi w tej jaskini, słyszy głos, ale mówi to jest niemożliwe. Ile razy mówisz to jest niemożliwe? Powiedz sobie ile razy mówisz: tak nie może być, to się nie stanie, to jest zbyt wielkie, żeby się mogło stać. I co robisz wtedy? Nie idziesz za głosem Chrystusa i stajesz się niedowiarkiem, wierzącym niedowiarkiem. Jak to głupio brzmi, wierzący niedowiarek. Oni też przecież wierzyli w Jezusa. Cały tłum wierzących szedł za Jezusem, czytamy w 8 rozdziale Ewangelii Jana. A co potem ten tłum usłyszał? Ojcem waszym jest diabeł, bo nie chcecie posłuchać, co do was mówię. Kto z Boga słucha moich słów, kto nie jest z Boga, nie słucha.
Jeżeli coraz więcej mierzy między wierzącymi z takich niewierzących, którzy nie cieszą się z każdego Słowa Bożego, to co oni sieją kolejnym osobom, jak niedowiarstwo? Niech nie będzie między wami jednego złego niewierzącego serca, które by odpadło od Boga, bo będzie siać niedowiarstwo. Zamiast cieszyć się każdym Słowem, wygrać bitwę, to człowiek myśli sobie, uczyniłem już dla Boga, to co On powinien dostać, a teraz jest moje życie, moja radość, moje zadowolenie jest teraz na piedestale. Człowiek nie myśli, że przecież twoja radość, twoje życie, to jest twoje przekleństwo. Jezus mówi, oddaj mi to przekleństwo, a Ja zamienię to w błogosławieństwo. A człowiek mówi, ja Ci dam trochę, ale resztę sobie zachowam. No to masz tak - 10 żmij do twojego domu weszło. No wyrzuć trzy, a siedem? No, a one niech chodzą. Trzy wyrzuciłeś, wyrzuciłaś, śpij spokojnie. Jest mniejsza szansa, że cię ukąszą. Ale i tak jest bardzo duża, że nie dożyjesz do rana.
Wszystko, cały jad musi być usunięty. Kiedy słyszę, jak Jezus mówi, kto słucha i rozumie, to znaczy, że to jest bardzo ważne, że gdy rozumiem, że walka toczy się o moje życie, to ja nie będę patrzył na ciebie, czy ty to robisz, czy nie robisz, bo ja nie będę patrzył na ludzi głupich, którzy walczą przeciwko własnemu wiecznemu życiu i będę myślał sobie: no, naprawdę oni mają fajne życie, żyją sobie po swojemu. Robią, co chcą i jak chcą, mienią się wierzącymi i mają nadzieję, że pójdą do nieba, więc w sumie, to może nawet tak pożyć trochę sobie tak dla siebie i też pójdę do nieba? Jezus mówi nie, nie, życie za życie. Nie oddasz życia to co dostaniesz? Gehennę. Oddasz, dostaniesz życie wieczne.
Jezus zawsze mówi prawdę. Czy wierzysz Jezusowi? No i teraz to jest ważne, czy wierzysz Jemu w każde słowo? Czy to, że rozumiesz, co On do ciebie mówi, powoduje, że zaczynasz walczyć, używając prawdy? Nie dajesz diabłu szansy, żeby motał tobą.
Dlatego tu nie chodzi o to, żeby opowiadać bajki w zgromadzeniu, fajne opowieści. Ludzie są jak małe dzieci, zadowoleni, bo posłuchali sobie wszystkie fantazje, jakiekolwiek mogły się wydarzyć i mówią: piękne dzisiaj zgromadzenie było, no bajeczne było wprost zgromadzenie. A jak słuchają Słowa Bożego, który jest jak miecz obosieczny, mówią, no straszne to dzisiaj było. Naprawdę, żeby straszyć nieraz gehenną wierzących? Nikt nie straszy. Prawda mówi prawdę. A więc jak ważne, żeby rozumiawszy, to ratować się po prostu. Bo co jest ważniejsze? Ziemskie szczęście czy niebiańskie szczęście?
Ludzie szukają ziemskiego szczęścia. Chodzą, węszą jak psy w różnych wydarzeniach, rzeczach i jakoś dziwne, że nie mogą znaleźć. Bo jak tylko znajdą, to okaże się, że to kolejne nieszczęście. Bo będziesz naprawdę szczęśliwym, kiedy z Chrystusem będziesz każdego dnia, kiedy On jest twoim całym szczęściem, bo to jest niesamowite.
Mamy, więc to doświadczenie.
Popatrzmy jeszcze, Ewangelia Łukasza 2 rozdział. Rozumiecie, o czym mówimy, tak? Bardzo dobrze. Łukasza 2 rozdział od 48 wiersza.
"I ujrzawszy Go, zdziwili się. I rzekła do Niego matka Jego: Synu, co żeś nam to uczynił? Oto ojciec twój, ja bolejąc, szukaliśmy Ciebie. I rzekł do nich: Czemuście mnie szukali? Czyż nie wiedzieliście, że w tym, co jest Ojca mego, Ja być muszę?"
Ma 12 lat, jest między nimi, widzą, że to jest Boży Syn. Przecież wiedzą, że to jest Boży syn, że to jest Syn Najwyższego. No wiedzą przecież o tym. To co, zgubił się? Syn Najwyższego się zgubił? I co? Lecz oni nie rozumieli tego Słowa, które im mówił.
No pomyśl sobie, no przecież Maria - to do niej anioł powiedział. Ona przeżyła cudowne poczęcie. Ona wie, że to jest na pewno Syn Boga. Co się stało w ciągu tych dwunastu lat? Zapomniała?
Widzicie, jak wróg potrafi pracować, jak ludzie, nawet biorąc udział w tak niesamowitym doświadczeniu, mogą zacząć się gubić w tym, co się naprawdę teraz dzieje. Może jej matczyna, miłość już zasłoniła jej oczy, z kim ma do czynienia, że to nie jest tylko jej synek, to jest też synek Boga, który doskonale wie, co ma robić na tej ziemi. On przyszedł tu wypełniać wolę Ojca. On rozumie, po co tutaj jest.
Kto więc naprawdę rozumiał Jezusa w czasie Jego chodzenia po ziemi? Tylko Ojciec. Dlatego tak potrzebne było to, żeby umarł za nas, żeby oczyścić nam uszy, oczyścić serca, oczyścić oczy, oczyścić sumienie, oczyścić ducha, duszę i ciało, abyśmy rozumieli, co teraz się dzieje tutaj na tej ziemi i abyśmy prawdziwie ratowali się nawzajem, wspierając się, pomagając sobie nawzajem w tych wszystkich wydarzeniach, wtedy dopiero słyszymy rozkaz, miłujcie się nawzajem, jak ja was umiłowałem. Tego rozkazu nikt nie pojmie, dopóki nie rozumie, jak bardzo miłowanym jest przez Chrystusa miłowaną. Wtedy może miłować innych. Niesamowity dar z nieba. A więc co rozumiesz w Biblii?
Gdyby dzisiaj zrobić taką kartkówkę i każdy z nas pisze co rozumie z Biblii, ile rzeczy byśmy wypisali? A potem byśmy zrobili doświadczenie, ile z tych rzeczy, co wypisałeś czy wypisałaś, czynisz codziennie? Jaki jest wynik? I mogłoby się okazać, że wiele rozumiemy, ale niewiele żyjemy. I to jest to, o czym wróg dobrze wie. To jest cała jego kombinacja, żeby ludzie wierzący rozumieli, ale nie żyli tym, co rozumieją, żeby stało się dla nich czymś abstrakcyjnym życie według nauki Jezusa, a czymś koniecznym życie według tego, czym żyje ten świat. A więc rzeczy świata zaczynają być ważne, bo rozumiesz, nie będzie tego, to to też nie będzie tego. To jest takie zrozumiałe. Jedziesz ulicą, tam jest 40 km, a ty jedziesz 60 i stoi radiowóz, już rozumiesz. Szybko rozumiesz, co będzie.
Jesteśmy ludźmi, którzy dzięki Bogu rozumiemy Pismo Święte, ale więcej wymaga się od tych, którzy rozumieją, niż od tych, którzy nie rozumieją. Teraz tak, czego nie wiesz z Biblii? No nie wiem, kiedy dokładnie wróci Jezus. Chyba ty też tego nie wiesz. Niektórzy twierdzą, że wiedzą.
Próbowali to nawet odkryć. Ale Jezus mówi, nawet On nie wie, tylko Ojciec w niebie wie o tym. A więc nie muszę kombinować, bo już wiem, że nie będę wiedział, aż przyjdzie Jezus. On przyjdzie jak złodziej i wszyscy, którzy nie czuwali, będą zaskoczeni.
Czuwajcie więc, mówi, Bo nie wiecie, którego dnia, o której godzinie do was przyjdę. A więc rozumiem, mam czuwać, tak? Rozumiesz też to? Mam czuwać, mam być jak żołnierz na warcie, który czuwa, pilnuje, żeby być gotowym na spotkanie z Jezusem, bo nie wiem, kiedy przyjdzie. A ja też mogę zakończyć swoje życie, a więc tym bardziej też muszę czuwać, bo z jednej strony nie wiem dokładnie, kiedy przyjdzie, ale z drugiej strony wiem, że ja w każdym dniu mogę zakończyć swoją wędrówkę i muszę być gotowy na to.
Jestem czujny, trzeźwy, rozsądzam czy to jest dobre, czy niedobre. Nie biegam w chaosie, nie ganiam za swoim rozumem, tylko rozsądzam sprawę, bo wiem, komu zawierzyłem, wiem do kogo należę, ty też wiesz.
Ewangelia Mateusza, 7 rozdział, od 24 wiersza.
"Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na skale".
Rozumiesz to? No chyba nie ma nikogo tutaj, kto by nie rozumiał tego. Jezus wyraźnie przyrównuje kogoś, kto buduje dom, mądry buduje na skale, a ten, kto buduje na skale, to jest ten, który słucha Jezusa i wykonuje to, co On do niego mówi czy do niej.
"I spadł deszcz ulewny i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na skale".
Fundamentem jest Chrystus. Kto buduje na Chrystusie, ten buduje dom, który przetrzyma wszystkie doświadczenia.
"A każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku".
Czy ktoś z nas chce być głupi? No nie, ale jest głupi, kiedy nie robi tego, co Jezus mówi? No jest głupi, bo tylko głupi lekceważy tego, który otrzymał władzę nad wszystkim. Tylko głupiec spoufala się z Bogiem, myśląc, że Bóg jest taki jak człowiek. Mądry wie, jaki jest Bóg, a więc nie spoufala się.
Kto słucha i czyni to, co mówi Jezus. Niesamowity dar od Boga. Ja wiem, że w czasach końca miłość wielu oziębnie. Wielu odwróci się od posłuszeństwa Chrystusowi i będą żyli według swego widzimisię. Wiem, Jezus powiedział o tym. Jezus powiedział przez apostoła, że ci, którzy nie miłują Bożej prawdy, wpadną w obłęd. Sam Bóg pośle obłęd na nich. Wiem, bo apostoł o tym mówi do nas. A więc muszę być świadomym. Każdy, który sobie lekceważy nauczyciela Jezusa Chrystusa i robi sobie wbrew temu, co on mówi, to jest człowiek, który sam się naraża na to, że Bóg pośle obłęd na tego człowieka. I myślę, że już na wielu obłęd zstępuje. A Bóg nie chce tego. Bóg nie posyła obłędu z zadowoleniem. To jest wynik tego, że człowiek nie miłuje Bożej prawdy. Słucha, ale nie czyni, wzgardza Synem, nie całuje syna. Uważa, że nie potrzebuje być tak uniżonym i tak blisko Chrystusa. A więc jest to tak ważne, żeby o tym pamiętać.
List Jakuba, 4 rozdział, 17 wiersz.
"Kto więc umie dobrze czynić, a nie czyni, dopuszcza się grzechu".
Ja wiem, że każdy z nas te teksty dobrze zna, ale zwróćcie uwagę, że ktoś nas tutaj podchodzi, my tak zaczynamy myśleć, że my już mamy wszystko załatwione, a więc to nie jest takie konieczne, żeby dalej czynić dobro, że możemy się już bardziej zająć swoimi sprawami i nie myśleć o tym, że złączeni zostaliśmy w jedno w Chrystusie Jezusie, aby członki miał od siebie jednakowe staranie, abyśmy sobie nawzajem czynili dobro i czynili to cały czas, bez ustanku, Słowo Boże mówi. A więc zaczynamy sobie odpuszczać powoli i myśleć sobie, to nie będzie aż tak mocno. A jednak apostoł Paweł mówi, żeby się nie okazało, żeby ja sam , będąc zwiastunem dla innych, zostałem odrzucony.
Dlaczego? Bo gdybym nie pełnił tego, co mówi do mnie Jezus, to chociaż mówię to, co mówi Jezus, to też będę odrzucony. Jezus mówi, kto idzie za Nim, nie będzie chodził w ciemnościach, będzie mu świecić światło życia wiecznego.
Najlepsze, co może człowiek zrobić, to jak najszybciej pozbyć się kajdan, które diabeł założył na język, na umysł, na serce. Człowiek wie, co powinien czynić, a jest związany, zniewolony. To może pęknąć w jednej chwili przez moc krwi Jezusa. Kiedy człowiek naprawdę będzie wzywać Chrystusa ku uwolnieniu. Chrystus przyszedł uwalniać ludzi, nie skrępowywać. A więc to jest tak bardzo ważne, czy rozumiesz to, że walka toczy się o twoje wieczne życie, że może ten jad diabelski, który dopuściłeś czy dopuściłaś, powoduje, że jesteś taki omdlały, jakbyś nie rozumiał do końca, co się dzieje tutaj na tej ziemi. Ale ten jad Jezus może usunąć. On mówi, że gdy spojrzysz na Niego, to jad przestanie działać. Rozumiemy, co to znaczy, że Jezus umarł, tak? Rozumiemy, że Jego śmierć to jest dla nas uwolnienie od naszych grzechów, tak? Od naszej starej natury.
Rozumiemy to, że nasza stara natura umarła wraz z Chrystusem. Rozumiemy to, że wszyscy, którzy zostaliśmy ochrzczeni, zanurzeni zostaliśmy w Jego śmierć, abyśmy powstali do nowego życia. Więc sprawa oczywista, ale zobaczcie ilu wierzących, ochrzczonych żyje nowym życiem? Co tu jest nie tak? Czy może nauczono ludzi, że to jest tylko abstrakcja? Żyjmy jak uważamy, jesteśmy zbawieni tylko przez wiarę i wystarczy, że wierzysz, już jesteś w wieczności. A może wiara właśnie powoduje to, że rozumiesz, że musisz tak żyć, bo wierzysz naprawdę, że Bóg powiedział, że kto wierzy i czyni, ten zwycięża. A więc rozumiesz, że toczy się jakaś bitwa, że coś chce, żebyś zasypiał, zasypiała, żebyś stał się taki coraz mniej świadomy, świadoma, że toczy się bitwa o twoją wieczność, żeby to coraz bardziej było obojętne dla ciebie, że to o ciebie chodzi, żebyś myślał o innych czy myślała o innych, że to już nie o ciebie, ty już masz sprawy załatwione, a więc o ciebie już tu na pewno nie chodzi, to nie do ciebie mówi Jezus. Ale Jezus mówi, kto wytrwa do końca, ten będzie z Nim. A więc o ciebie chodzi, o mnie. Jeszcze tu jesteśmy. I mamy olbrzymie zadanie do wykonania.
Co znaczy więc śmierć Chrystusa? Skoro On umarł, to wszyscy umarliśmy, tak? I nie żyjemy już my? Nie my, ale kto? Jezus. Wiemy to? A jest tak? Jak jest tak, to już nie ma ciebie. Nie ma problemu. Ty mnie już więcej nie skrzywdzisz, bracie, siostro, bo Jezus mnie nigdy nie skrzywdzi. Ani ja ciebie nie skrzywdzę, bo Jezus nie przyszedł nikogo krzywdzić. Jeżeli we mnie żyje Jezus. Zwróćcie uwagę, apostoł, który mówi już nie żyję ja, lecz żyje we mnie Chrystus czy on kogoś skrzywdził? Nie, bo Jezus nikogo nie krzywdzi. Jezus żyjący w Pawle, nikogo nie krzywdzi. Jeżeli Jezus żyje we mnie, ja też nie będę cię krzywdził. W tobie - ty nie będziesz krzywdzić mnie, bo będziemy się miłować, bo kto ma Syna, ma życie. Jezus mówi tak, że on miłuje wszystkich, którzy doszli do tego samego przekonania, że skoro On umarł, to wszyscy umarli, aby co? Aby nie żyć już dla siebie. A dla kogo? Dla tego, który za nas umarł, dla Jezusa. Mamy to załatwione? Żyjemy dla Niego, czy dalej myślimy o sobie? Nasze modlitwy to ja, ja, ja, ja, ja. Nie - Jezu Ty, dla Twojej chwały, tylko dla mnie. Dla mnie to, dla mnie tamto, załatw to, załatw tamto. Taki ktoś na posyłki. Szybko zrób, szybko załatw. Ty możesz to zrób to, załatw to. A dlaczego nie załatwiasz? Przecież cię prosiłem, to powinieneś, powiedziałeś, jak Cię poproszę, to mi to dasz. Ale Jezus mówi, jeżeli będziesz prosić, zgodnie z wolą Ojca. Jezus nie jest na posyłki, to jest Władca. To On nas posłał, abyśmy szli i żyli dla Jego chwały.
Mamy proste rzeczy, jeżeli rozumiemy, co to znaczy śmierć i zmartwychwstanie. Uczniowie nie rozumieli, czytałem. Jezus zmartwychwstał a oni nadal nie wierzyli w to, co On powiedział. Nawet jak się zjawił, między nimi, jeszcze nie wierzyli. Straszna jest ta niewiara. Tomasz mówi, jak nie dotknę, nie uwierzę. Czy wierzysz, że Jezus był na ziemi, umarł za twoje grzechy, żebyś ty umarł, umarła wraz z Nim i żebyś nie żył więcej dla przekleństwa, dla zła, tylko żył już dla Boga, dla dobra, dla chwały. Czy wierzysz w to?
Chwała Bogu! Żyj więc nowym życiem, bo Jezus przyszedł dać nam nowe życie. Wierzący człowiek to zwycięzca nad wszelkim kłamstwem, nad diabłem. Wierzący to zwycięstwa. Pełno zwycięstwa, bo to jest zwycięzca. Kto jest zwycięzcą? Ten, który wierzy, że Jezus Chrystus jest Synem Boga, ten też zwycięża ten świat. Chwała Bogu, taka jest prawda. To nie jest tylko napisane słowo, taka jest prawda. Kto słucha i wierzy, ten też to przyjmuje i czyni to.
Może zaczniemy z Listu do Rzymian, dopiero zaczniemy. List do Rzymian, 6 rozdział i mamy ten trzeci wiersz. Zobaczcie, jak apostoł zaczyna.
"Czy nie wiecie, czy nie wiecie, że my wszyscy ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć Jego zostaliśmy ochrzczeni?"
Czy tego nie wiecie? On mówi przecież wiecie to, ale przecież wy żyjecie, jakbyście tego nie wiedzieli. Czy wy nie wiecie, że tak się stało - mówi do nich apostoł.
"Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z Nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili".
Chwała Bogu za to! Wierzący ludzie to są ci, którzy umarli i wstali dzięki Jezusowi do nowego życia! To są niesamowici ludzie! Niesamowici, bo oni nie tylko, że wiedzą, ale oni to czynią. Niesamowici ludzie! Chwała Bogu za każdego czyniącego wolę Bożą. To jest niesamowity człowiek na tej ziemi. To jest światłość w tych ciemnościach. Człowiek, który należy do Boga, to jest światłość. Dlatego Słowo Boże mówię, że dzieci Boga są światłością w tych ciemnościach. Świecą prawdą, która ich wyzwoliła i chwała Bogu za to. To są ci, którzy wiedzą, jak ważne jest Słowo Boże. Jezus mówił, nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które z ust Boga pochodzi.
Czy ono cię raduje? Czy cię napomina, czy cię zasmuca, zawstydza i zachwyca? Powiedz, czy ono naprawdę dla ciebie coś znaczy? Czy to jest taka zwyczajna litera, która nic nie znaczy? Może mogło tu napisane być nie wiadomo co, a i tak przejdziesz i pójdziesz dalej. Czy nie wiecie?
W tym szóstym rozdziale od szesnastego wiersza.
"Czyż nie wiecie, że jeśli się oddajecie jako słudzy w posłuszeństwo, stajecie się sługami tego, komu jesteście posłuszni, czy to grzechu ku śmierci, czy też posłuszeństwa ku sprawiedliwości".
Czy nie wiecie, że jeżeli posłuszni jesteście jakiemuś grzechowi, to oddajecie się śmierci. A jeśli jesteście posłuszni Bogu, oddajecie się życiu, sprawiedliwości. Czy nie wiecie tego, że zapłatę za grzech jest śmierć? A z łaski jest życie wieczne w Chrystusie Jezusie. Czy nie wiecie tego? Wierzący ludzie przecież to wiedzą. Dlaczego więc wierzący ludzie widocznie żyją w taki sposób, jakby tego nie wiedzieli? Priorytety ciała, ciało ważniejsze od ducha.
Czy nie wiemy, że gdy oddajemy się w posłuszeństwo grzechowi, to wchodzimy pod karę. Mamy niesamowity czas łaski, ale musimy być zdeterminowanymi ludźmi, którzy mają świadomość, walka toczy się o moje wieczne życie, o twoje. To nie jest zabawa w trochę, to jest walka o wszystko. Ja muszę wiedzieć, że walczę o wszystko, żeby nie bawić się swoją wiecznością i by nie pozwalać diabłu, żeby mnie otępiał. Otępiały człowiek - straszna rzecz - wierzący, otępiały człowiek. Straszna rzecz, nie reagujący już na to, co naprawdę jest ważne. Nie robiący porządku, nie oczyszczający, już otępiały człowiek. Straszne, ale może to otępienie minąć. Może dzisiaj, w czasie tego słowa minie i zrozumiesz, że to jest naprawdę bitwa o twoją wieczność, że to nie jest zabawa w trochę lepszego człowieka, od innych, tylko aby być jak Chrystusem na tej ziemi. Czy nie wiecie? Pierwszy List do Koryntian, 3 rozdział, 16 wiersz.
" Czy nie wiecie, że świątynią Boga jesteście?"
Czy nie wiemy, że jesteśmy świątynią Boga i że ..
" Duch Boga mieszka w nas? Jeśli ktoś świątynię Boga niszczy, tylko zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boga jest święta, wy nią jesteście".
I co, ilu znasz wierzących, którzy niszczą tą świętość? Depczą po tej świętości i uważają, że to im nic nie zaszkodzi. Są bohaterami w pokazywaniu swojego ja i myślą, że są bohaterami. Nie są żadnymi bohaterami. To są nędznicy. Bohaterstwo to jest wtedy, kiedy wygrywasz z diabłem i należysz do Boga, jesteś świętym człowiekiem, jesteś świętą i czynisz to, co jest mi o Bogu, bo wiesz, że jesteś Jego świątynią, za którą On zapłacił najwyższą cenę. I tak jak zamieszkał w swoim Synu ojciec, On chce mieszkać z Synem w tobie i we mnie. A w kim mieszka? Którzy co czynią? Wypełniają Jego rozkazy. W tych mieszka Ojciec z Synem. To jest Jego niesamowita świątynia. A jeżeli ktoś zaczyna być nieposłusznym, co robi wtedy? Niszczy tą świątynię, bo świątynia jest posłuszna.
Nieposłuszna świątynia to jest świątynia, która się buntuje. I tak jak Jezus przyszedł, to była nieposłuszna świątynia. To byli zbuntowani ludzie, którzy w świątyni urządzili jarmark, jaskinię zbójców, handel. W miejscu, w którym powinny być modły, zadowolenie, śpiew, chwalenie Boga wkroczyło ciało, interes, biznes, radość, że grzesznicy przychodzą z ofiarami. Zamiast smucić się, że tylu grzeszników nadal jest w Izraelu.
Też 6 rozdział też tego Pierwszego Listu do Koryntian 19 i 20.
"Albo czy nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który jest w was i którego macie od Boga, i że nie należycie też do siebie samych? Zadośćuczynieniem bowiem zostaliście wykupieni. Wysławiajcie tedy Boga w ciele waszym i w duchu waszym, które należą do Boga".
Zadośćuczynieniem zostaliście wykupieni, a więc on jedną ofiarą spłacił wszystko. Zadośćuczynił Bogu wszystko za ciebie i za mnie. Nie zostawił nic. Dlaczego ja miałbym, dlaczego ty miałbyś zostawić? Dlaczego nie mielibyśmy się cieszyć Chrystusem, tylko być dziwni tacy wobec Chrystusa? Cieszyć się jakimiś rzeczami ze świata, radować, jakbyśmy zdobyli nie wiadomo jaki kosmos, nie wiadomo w jakie dalekie tam planety polecieli, a tu z Chrystusa nie umiemy się cieszyć. Z dobra Chrystusowego, z dobrej myśli, z dobrego działania, które możemy uczynić.
Pierwszy List do Koryntian, 5 rozdział, 6 wiersz I dalej.
"Nie macie się czym chlubić, czy nie wiecie, że odrobina kwasu cały zaczyn zakwasza? Usuńcie stary kwas, abyście się stali nowym zaczynem".
Czy to zrobimy? Czy usuniemy tego kwaśnego człowieka, jeżeli tylko go skosztuje, zaraz ci się robi tak dziwnie, bo zamiast mieć słodycz Chrystusa, to mają kwaśność, kwas. Napiłbyś się kwasu, napiłabyś się kwasu? Przecież to pali. Są tacy ludzie wierzący, którzy palą innych swoim kwasem, swoim złym człowieczeństwem. Zamiast być mili, uprzejmi, łagodni i cierpliwi, miłujący i służący to są obraźliwi, złośliwi, niechętni, zawistni, pokazujący swoje ja.
"Usuńcie stare kwasy, abyście się stali nowym zaczynem, ponieważ jesteście przaśni, albowiem jako nasza pascha został za nas złożony w ofierze Chrystus. Obchodźmy więc święto nie w starym kwasie, ani w kwasie złości i przewrotności, lecz w przaśnikach szczerości i prawdy".
Widzisz, jakie niesamowite to jest. Chwała, sama chwała, samo podniesienie, doznawanie. Jesteśmy rodem królewskim, kapłaństwem świętym, ludem nabytym. Całe niebo się rozradowało, gdy Baranek Boży wszedł tam, oczyściwszy nas od naszych grzechów, uczyniwszy nas dla Boga zdobytymi. Chwała Bogu za to! A teraz my będziemy wypowiadać to posłuszeństwo, będziemy żyć dla siebie i po swojemu, i będziemy siebie stawiać na piedestale, odsuwając Chrystusa w nasz cień?!
I tacy zadowoleni chrześcijanie, którzy usunęli Chrystusa w swój cień i dzisiaj to Chrystus jest w ich cieniu, a nie oni w cieniu Chrystusa? I czują się dumni z tego powodu, że widać ich, a nie Chrystusa? Przecież to szaleństwo,
Pierwszy List do Koryntian, 6 rozdział. Zobaczcie, ile tego tutaj ten Paweł napisał, 2 wiersz.
"Czy nie wiecie, że święci świat sądzić będą? A jeśli wy świat sądzić będziecie, to czyż jesteście niegodni osądzać sprawy pomniejsze? Czy nie wiecie, że aniołów sądzić będziemy? Cóż dopiero zwykłe sprawy życiowe?".
Oho, ale fajnie! Będę sądził cały świat i nawet aniołów osądzę, poślę wszystkich do gehenny, a co? Teraz ja jestem sędzią, tak? Nie, najpierw muszę być święty i muszę czyste życie mieć, by sądzić tych, którzy żyją w brudzie. A nie, że brudas będzie sądził innych brudasów. Sędzia ma być czysty.
Chrystus dlatego, że jest czysty, jako Syn Człowieczy, otrzymał prawo sądzenia wszystkich. A ludzie są zadowoleni: ale im damy teraz, osądzimy ich, tych naszych wrogów, sami żyjący w bezbożności.
"Ty, który sądzisz innych, a sam to czynisz, czy myślisz, że unikniesz sądu Bożego?"
Tak pisze apostoł, bo taka jest prawda. A więc najpierw sprawdźmy, czy my jesteśmy godni, aby sądzić. Nie bądźcie zbyt pochopni w sądzeniu, pisze apostoł. Sprawdźcie, czy wy jesteście godni, bo można być oszukanym człowiekiem.
Szósty rozdział, 9 wiersz.
"Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się."
No tak pisze. Nie łudźcie się. To znaczy nie zwódźcie samych siebie.
"Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą".
Oszczercy, czy ja kogoś nie oczerniałem? Czy ty kogoś nie oczerniałeś? Czy źle, fałszywie nie mówiłeś o kimś złego zdania, kiedy ten człowiek wcale tego nie czyni? Czy nie próbowałeś się pokazać w lepszym świetle, a kogoś w gorszym? A czy nie zdarłeś z kogoś, wykorzystując i potem okazuje się, wierzący zdzierca też nie wejdzie do Królestwa Bożego. Wierzący pijak też nie wejdzie do Królestwa Bożego. Wierzący chciwcy, którzy tylko myślą o sobie, też nie wejdą. Wiara nie wprowadzi ich do wieczności. Jeżeli wiara im nie powiedziała, że umarli w Chrystusie dla świata, dla grzechu, dla tego wszystkiego, to ta ich wiara nie dała im zbyt wiele. Nie wierzyli w to, co powiedział Jezus i apostołowie. Niesprawiedliwi ludzie, którzy żyją dalej w nieprawości, do których Jezus powiedział, idźcie precz ode mnie, nie znam nikogo z was, bo dalej czynicie nieprawość.
Szósty rozdział 16 wiersz.
"Albo czy nie wiecie, że kto się łączy z wszetecznicą, jest z nią jednym ciałem?"
Ile związków dzisiaj jest takich? Słowo Boże wyraźnie mówi, jeżeli mąż opuści żonę, to ta opuszczona ma pozostać sama, albo z mężem się pojednać. A jeśli kto pojąłby opuszczoną, cudzołoży. Człowiek, łącząc się z osobą, która ma męża czy żonę, bo żaden rozwód nie może rozdzielić małżeństwa, bo co Bóg złączył, człowiek nie może tego rozdzielić, jeżeli wchodzi w to, to bierze z tego cudzołóstwa i staje się współcudzołożnikiem.
Wierzący ludzie to robią, bo im powiedziano, że można. Mnóstwo takich związków zawiązano. Ale Paweł pisze, czy nie wiecie, że członki wasze są Chrystusowymi? I co mam wtedy wziąć, członki Chrystusowe i uczynić je członkami wszetecznicy? Przenigdy. I mimo tego, że apostoł to pisze, przekonali, można. Mimo tego, że jest napisane, kto by to zrobił, cudzołoży, można. Jeżeli teraz wierzący, wierząca jest świątynią, co robią? Niszczą świątynię.
Mamy Słowo Boże, które jest bardzo wyraźne i mówi bardzo wyraźnie: czy nie wiecie? Dlaczego słuchać bajek ludzkich, pomysłów, wymysłów, krętactwa, które miałoby udowodnić, a co ma gorzeć, trzeba pozwolić, Bóg jest miłością. To znaczy, że trzeba Boga wykorzystać do tego, że co ma gorzeć? To przecież Bóg nie chciałby, żeby gorzał. To niech Bóg pozwoli mu wejść w cudzołóstwo i tyle. Co będzie gorzeć? Niech zginie w gehennie, a co tam? Lepiej niech zginie w gehennie, co ma gorzeć? Tak, tak myśli Bóg? Nie, Bóg mówi, wytrwaj, krótkie życie szybko skończy się i przynajmniej w tym grzechu nie będziesz mieć udziału. Czy nie wiecie? 9
Dziewiąty rozdział, 13 wiersz.
"Czy nie wiecie, że ci, którzy służbę w świątyni sprawują, ze świątyni żyją, a którzy przy ołtarzu służą cząstkę z ołtarza, otrzymują. Ja jednak nie korzystałem z żadnej z tych rzeczy, a nie napisałem tego w tym celu, aby to do mnie odniesiono, bo wolałbym raczej umrzeć, niż żeby ktoś miał mnie pozbawić tej chluby".
On mówi mógłbym to robić, bo Bóg dał prawo, że tak może być. Ale mówi ja z tego prawa nie korzystałem. Ale czy nie wiecie, że tak być powinno? Pozwolił na to innym, Filipianom, żeby mieli współudział w tym, co on czynił. Koryntianom nie pozwolił, wiedział, jacy są.
Czternasty i 15 wiersz.
"Tak też postanowił Właściciel, ażeby ci, którzy Ewangelię zwiastują z Ewangelii, żyli. Ja jednak nie korzystałem z żadnej z tych rzeczy".
A więc to jest takie bardzo ważne, żeby mieć tą świadomość. W innym miejscu jest napisane, że Bóg nie pozwoli się z siebie naśmiewać. Jeżeli ty tylko myślisz o sobie i nie myślisz, jak współdziałać w tym, co się dzieje w ciele Chrystusa, to siejesz sobie bardzo złą rzecz, bo nie rozumiesz, co się dzieje tak naprawdę.
Dziewiąty rozdział, 24 wiersz.
"Czy nie wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę?
Przecież to wiemy wszyscy.
"Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli, a każdy zawodnik od wszystkiego się wstrzymuje, tamci wprawdzie, aby znikomy zdobyć wieniec, my zaś nie znikomy. Ja wtedy tak biegnę, nie jakby na oślep, tak walczę na pięści, nie jakbym w próżnię uderzał, ale umartwiam ciało moje i ujarzmiam, bym przypadkiem będąc zwiastunem dla innych, sam nie był odrzucony".
Kiedy wszystko to czytam, rozumiem, jak potrzebuję Jezusa w codzienności. Rozumiem, że to zadanie przerasta mnie, a więc potrzebuję Jezusa. Chwała Bogu za to, że zadanie przerasta nas wszystkich i potrzebujemy Jezusa. Tak samo apostołowie potrzebowali Jezusa, potrzebowali codziennie Jezusa aby był z nimi. Więc starali się o to, aby zawsze te relacje między nimi, a Jezusem były zawiązane. Kiedy Paweł dobiega swojego biegu, co mówi? Dobry bieg, biegłem, dobry bój bojowałem, wiarę zachowałem, a teraz oczekuje mnie wieniec, to znaczy zwycięstwo. Mnie i wszystkich, którzy umiłowali dzień powrotu Jezusa. A więc biegnijmy tak, abyśmy co? Abyśmy zwycięstwo osiągnęli. Nie biegnijmy udając, że biegniemy. Nie przychodźmy na zgromadzenie tylko, żeby udawać, że jesteśmy biegaczami, którzy mają zamiar wbiec do wieczności, ale biegnijmy, czyńmy wszystko. Starajmy się oczyszczać, uświęcać, pozbywać zła, przyjmować dobro. Wypełniajmy ten czas, wykorzystujmy ten czas, bo dni są złe. Bądźmy szczerymi, prawdziwymi, świadomymi tego, że każde słowo Chrystusowe jest dla nas ważne, bo Jezus powiedział - Ja was sądzić nie będę, Moje słowa was będą sądzić. Więc jest tak ważne, żeby uczyć się tych słów Jezusa i przyjmować je, nie pod strachem, ale pod miłością. To jest ważne, że miłujemy Go i dla nas On to wszystko uczynił.
Drugi List do Koryntian, 13 rozdział, 5 wiersz.
"Pooddawajcie samych siebie próbie, czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie. Czy nie wiecie o sobie, że Jezus Chrystus jest w was?"
Popatrz, Jezus Chrystus jest w tobie. Czy możesz teraz grzeszyć sobie i w ogóle nie czuć się zawstydzonym, zawstydzoną, że robisz coś złego, kiedy Jezus jest w tobie? Jakie to straszne, mieć Jezusa związanego? Robić sobie zło tak jakbym pozwalał sobie, a mimo wszystko myślę, że Jezus będzie mieszkał we mnie, będzie przebywał we mnie, że on jest zmuszony być we mnie, a ja robię co chcę. Nie, tak nie ma.
"Chyba że wciąż bez próby jesteście. Spodziewam się zaś, że dowiecie się, iż my przebyliśmy próby".
Niesamowite wyzwanie. Wiecie, to jest niesamowite zachęcenie, żeby walczyć i wygrać. My musimy być bohaterami wiary, bohaterkami wiary. My musimy wiedzieć, po co tu jesteśmy!
Po co tu jesteśmy? Dla kogo tu jesteśmy? Nie możemy sobie odpuścić ani trochę, ponieważ odpuszczenie sobie chociaż trochę daje szansę diabłu, żeby cię odsunął od Chrystusa na dzień, na dwa, na trzy, potem na tydzień, a potem już nie czujesz nic złego, kiedy nie ma cię na zgromadzeniu w ogóle. A mówimy, że to jest spotkanie z Umiłowanym, a kto opuszcza zgromadzenie, będąc świadomym, ten wpada pod Boży gniew - mówi Słowo Boże, kto sobie za nic poczytuje spotkanie dzieci Bożych przed Obliczem Ojca i uważa, że może sobie robić to, kiedy chce i jak chce. Ten lekceważy Boga, Ojca, który powiedział: chodźcie do Mnie, posłałem Syna, żeby was zgromadził razem, abyście przychodzili, aby był między wami. A więc człowiek dochodzi do takiego otępienia, że nawet nie ma poczucia, opuszczając zgromadzenie, że opuszcza zgromadzenie w tym momencie. Myśli sobie, a co się stało? Nie byłeś na spotkaniu z Ojcem, nie byłaś, to się stało. Chyba że masz naprawdę coś, co oddziela cię od tego, no to wtedy Bóg też wie o tym.
List Jakuba, 4 rozdział, 4 wiersz i dalej.
"Cudzołożnicy i cudzołożnice, czy nie wiecie? Czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga".
Co to znaczy przyjaźń ze światem? To znaczy, że dzisiaj jest dzień, a ty jesteś żywy dla świata, żywa dla świata. Nie umarłeś dzisiaj, krzyż nie oddziela cię od świata. Nadal jesteś światowym, światową, wierzącym, który żyje w świecie, żyjesz w nieprzyjaźni z Bogiem. Ukrzyżuj ten świat, umrzyj dla tego świata, aby świat umarł dla ciebie, abyś był przyjacielem Boga, bo to jest tak ważne, aby być przyjacielem Boga.
Czy nie wiecie? Ilu ludzi wybiera świat, wybiera światowe pomysły i myśli sobie, nic mi się nie stanie. A potem widzisz, że człowiek robi się odrętwiały, odrętwiała i już nie ma poczucia, zrozumienia, że Boga nie ma już w tej sprawie. On to nazywa cudzołóstwem, zdradą, opuszczeniem świętych relacji z Jego Synem. No bo w świecie tak żyją, to co? Ale dzieci Boże tak nie żyją, nie żyją jak świat. Wiemy, że tym, który zarządza tym grzesznym światem jest diabeł, który ich zniewala, tych ludzi do czynienia, tego, co on chce.
Dzieje apostolskie, 1 rozdział. Dużo jest tego, co? Tego: czy nie wiecie. Czyż nie wiecie? To znaczy, że mamy to wiedzieć, ale to jest takie przypomnienie: czyż nie wiecie o tym, że powinniśmy właśnie z tego korzystać?
"I rzekli, mężowie Galilejscy, czemu stoicie, patrząc w niebo? Ten Jezus, który od was został wzięty w górę do nieba, tak przyjdzie, jak Go widzieliście, idącego do nieba".
Piękne. Czemu stoicie? Czy nie wiecie, że On tak wróci? Idźcie, głoście Ewangelię, żyjcie dla Niego tutaj. Wykorzystujcie czas, niesamowity czas życia dla Chrystusa. Jezus mówi: Oto idę, a gdy przygotuję już wszystko, wrócę po was, abyście gdzie Ja jestem i wy byli. Abyśmy mogli być razem z Chrystusem. Niech Duch prawdy napełnia ciebie i mnie, bracie i siostro. Kiedy rozumiesz Biblię, kiedy rozumiesz, co jest napisane, to pamiętaj, Duch Święty właśnie po to przyszedł, żeby wprowadzić nas w to, co rozumiemy, w tę prawdę. Nie ociągaj się, nie gaś Ducha Świętego, bądź prawdziwy. Każde twoje sprzeczanie się z tym, co to znaczy jedność, pokazywanie swojej niezależności, zrobisz dobrze, ale po swojemu. Nie tak, żeby to było z Chrystusem, tylko po swojemu, żeby ktoś ci nie powiedział, że ty w ogóle nic dobrego nie czynisz, ale robisz coś dobrego, ale po swojemu. A potem robisz coś złego, też po swojemu.
Tu nie chodzi o to, żeby robić po swojemu dobrze i źle i w ten sposób, bo tak czyni świat, ale czynić dobro Chrystusowe, a więc być naprawdę jedno, miłować się naprawdę, wspierać, pomagać sobie, służyć sobie nawzajem, wyprzedzać się w ogóle. To wszystko, co jest napisane, to jest taka rzeczywistość, taka prawda. Masz to umożliwione w Chrystusie Jezusie, bo Jezus powiedział to, co niemożliwe dla was, możliwe jest dla Boga, a wierząc w Boga, wszystko dla ciebie staje się możliwe. Masz dostęp do całej tej chwały, ponieważ to zostało ogłoszone z nieba, że Ojciec wszystko nam dał w swoim Synu, abyśmy mogli wygrać, abyśmy mogli być szczęśliwymi ludźmi.
Czy nie wiecie, że niedługo wróci? Czy nie wiecie, że oblubienica Jego przygotowała się? Ma piękne szaty, czyste, święte. Sprawiedliwe uczynki przyoblekają ją, jest gotowa na wesele.
Czy nie wiecie, że wy dostaliście to samo prawo? Czy nie wiecie, że wróg będzie walczył, żebyście nie wykorzystali tego czasu swego nawiedzenia? A więc gdy to wszystko wiemy, to już nie zachowujmy się, jakbyśmy nie wiedzieli, ale cieszmy się każdym dniem, który został nam dany, dzień z łaski Boga, dzień dobry, dzień obdarzenia, dzień nowego życia. Żyjmy dla Jego chwały, ciesząc się nim nieustannie i uczmy się dalej, co tam w Biblii jest napisane. Paweł mówi, to co już rozumiecie, a i więcej jeszcze zrozumiecie.
Już mówiłem kiedyś, jakie masz poczucie, czy jesteś dalej tym starym człowiekiem? Czy jesteś już częścią ciała Chrystusa, zostałeś złączony, złączona z innymi. Nie okłamujmy się już nigdy. Nigdy się nie wykorzystujmy. Nigdy nie zachowujmy się wobec siebie, jakbyśmy byli sobie obcy. Zachowujmy się tak naprawdę. Jezus mówi, że On nazywa przyjaciółmi tych, którzy doszli do tego samego: jak On położył życie za nas, to my też kładziemy życie za innych.
Niech Bóg będzie z tobą, bracie i siostro. Jeszcze chwila i niebo, jeszcze chwila i dom Ojca. Jeszcze chwila biegu, zwycięskiego biegu. Nie oglądaj się do tyłu, nie patrz za tymi, którzy zostają, którzy schodzą z bieżni, którzy zachowują się jakby to nie było ważne. Wygraj, bo o ciebie chodzi, o mnie chodzi.
Amen.

