Zgr. 18.09.2026r. Marian - Ten, który nic nie czyni za wcześnie i nic za późno
Zgr. 18.09.2026r. Marian - Ten, który nic nie czyni za wcześnie i nic za późno.
Chwała Bogu! Będziemy mogli z laski naszego Nauczyciela poruszyć kolejne wspaniałości, które dzięki Niemu stały się naszą własnością i abyśmy z nich też czerpali pocieszenie, posilenie w tym doświadczeniu w jakim jesteśmy na tej ziemi. I chciałbym zacząć z Ew. Jana 11 rozdziału, od 20 wiersza:
"Gdy więc Marta usłyszała, że Jezus idzie, wybiegła na jego spotkanie, ale Maria siedziała w domu. Rzekła więc Marta do Jezusa: Właścicielu, gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój, ale i teraz wiem, że o cokolwiek byś prosił Boga, da ci to Bóg. Rzekł jej Jezus: Zmartwychwstanie brat twój. Odpowiedziała mu Marta: Wiem, że zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym. Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i życie. Kto wierzy we mnie, choćby i umarł żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to? Rzekła mu: Tak, Właścicielu! Ja uwierzyłam, że Ty jesteś Chrystus, Syn Boży, który miał przyjść na świat".
Teraz w tej odpowiedzi Marty, jest pewna rzecz bardzo taka ciekawa, która może czasami umykać, że ona stwierdza wobec Chrystusa to: że mój brat umarł, że Ty nie przyszedłeś na czas, że doszło do tego, nie zmienia mojej wiary w Ciebie i tak jestem pewna, że o cokolwiek byś poprosił Boga, da Ci to Bóg. A więc jej wiara jest taka, choćby nawet wydawałoby się że zawiodłeś, że nie zdążyłeś, że jednak twój przyjaciel Łazarz nie doczekał się Twojego przyjścia, to ja i tak wierzę, że Ty jesteś Tym, którego Bóg zawsze wysłuchuje. Niesamowita pewność, że Chrystus ma moc uczynić to, co może tylko uczynić Ten, który został od Boga wysłany jako Mesjasz. Ale co dla nas jest tutaj też ciekawe, że On zawsze i tak czyni więcej niż ty nawet wierzysz. Ona wierzyła, że on może osiągnąć wszystko i ona wierzyła, że Łazarz zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu wszystkich. Ona miała wiarę ugruntowaną: Ty jesteś Mesjaszem, jesteś Tym posłańcem od Boga, jestem pewna, że wszystko, co decydujesz jest prawidłowe. Niesamowita pewność, taka która jest potrzebna każdemu z nas. Mamy różne doświadczenia na ziemi i czasami nam się wydaje, jakby Chrystus nie zdążył zareagować, ale nie widzimy jeszcze finału. I tutaj ona do końca nie może pojąć, że Jezus jej mówi: Jeszcze będziesz ściskała swojego brata tutaj, na tej ziemi i to już niedługo, gdyż tam się też pomodlił, ale ze względu na tych, którzy Go słuchali. A więc możemy wiedzieć, że gdy pewni jesteśmy, że On jest tym Mesjaszem, Chrystusem, Pomazańcem Bożym, którego Bóg zawsze wysłuchuje i wszystko, o co Jezus poprosi Ojciec Mu da, to choć byśmy nie widzieli jeszcze tego, co On jeszcze może, o czym nawet nie mamy wyobrażenia w tej chwili, to On może to o czym my nawet nie myślimy. A więc może zawsze tak jak Bóg jeśli Go o coś poprosicie, to On da wam jeszcze więcej niż prosiliście. A więc czasami my widzimy Boga do tego poziomu, my Go prosimy do tego poziomu, a On jest wyższy i da ci jeszcze więcej niż prosisz. To jest niesamowity Bóg, On nie spodziewa się od ciebie tego, że ty idealnie nazwiesz i On to idealnie ci da tak jak ty to widzisz. On wie, że potrzebujemy więcej niż my to widzimy, żeby jeszcze więcej zobaczyć przez to, co On nam da. A więc Marta jest w niesamowitym doświadczeniu i ona mimo tego doświadczenia, no Jezus wiedział wcześniej, a nie przychodzi, a mógł przyjść, mimo wszystko nie poddaje nawet chwili diabłu szansy, żeby osądzić Jezusa i powiedzieć: Mogłeś być, a nie przyszedłeś, co my mamy skłonność zarzucać coś innym, że nie zdążyli tego zrobić, kiedy nam się wydawało, że powinni to zdążyć zrobić. Ona nie miała tego nastawienia, ona wiedziała, gdybyś był, nie umarłby, ale i tak jestem pewna, że Ty jesteś Tym, którego Ojciec do nas posłał. Miejmy tą pewność, bo często jest tak, że nie dzieje się wszystko, tak jak my sobie wyobrażamy tu na ziemi, że dzieje się różnie, czasami jakby coś wydaje się jakby staje przeciwko nam, nie widzimy jeszcze co jest za tym. Ufajmy, że nie ma takiej sprawy, takiego działania, w którym Jezus nie mógłby uczynić jeszcze więcej.
Chwała Bogu za to, że mamy niesamowitą możliwość poznawać prawdę i to, że wiara jej była mocno ugruntowana już w Chrystusie. Marta, ta taka Marta, która przyszła do Jezusa, powiedziała: Powiedz mojej siostrze, Marii, żeby mi pomogła, bo tak siedzi tutaj. Tak czasami jest taka oceniana, no taka gospodyni, stale zajęta tylko swoimi garami i w tym odnajduje swoją służbę, jednakże widzimy, że nawet przy garach, ona nabyła dobrej wiary w Jezusa Chrystusa, że jest Mesjaszem, że jest Tym, który wszystko potrafi. Niesamowite doświadczenie. Tą samą wiarę miał Piotr, co ona,. Kim jestem? Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. A potem: do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia. Prawidłowe rozpoznanie jest początkiem zwycięstwa, a to, że później jesteśmy w takim zachwyceniu, że doznaliśmy więcej niż my się spodziewaliśmy, to jest właśnie cudowne działanie Mesjasza, który nas dopinguje, żebyśmy mogli być jeszcze bardziej pewni tego, że On potrafi, On ma wszelką możliwość i działanie.
2 List Piotra 3 rozdział, od 3 wiersza:
"Wiedźcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości i mówić: Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia. Umyślnie nie zauważają tego, że od dawna były niebiosa i była ziemia, która z wody i przez wodę powstała na Słowo Boga, przez co świat ówczesny, zalany wodą, zginął. Ale teraźniejsze niebo i ziemia mocą tego samego Słowa zachowane są dla ognia i utrzymane na dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi. Niech to jedno, umiłowani, nie uchodzi uwagi waszej, że u Właściciela jeden dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Właściciel nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz znosi trudności i krzywdy, bez odwetu względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do głębokiej skruchy przez zmianę myślenia".
I teraz, co my robimy w sumie? Ile my zadajemy trudności i krzywdzimy niewiarą Jezusa, osądzając Go, że On nie ogarnia tematu zbawienia naszego, że często zostawia nas samych sobie i my musimy sobie z tym radzić. Wydaje nam się jakby powiedział: No, teraz to sobie poradź trochę sam, czy sama, bo Ja jestem zajęty innymi sprawami, na ten czas, to musisz sobie tam dać radę według tego, co wierzysz. A więc krzywdzimy Go, jakby On nie ogarniał całego tematu od początku do końca, jakby Ten, który zaczął to wszystko, kiedy przyszedł w ciele na ziemię, nie umiał dokończyć, żeby zebrać wszystkich, którzy zostali Mu dani przez Ojca, aby ich prowadził do wiecznego domu Ojca, do wiecznej chwały.
Czy masz wątpliwości, co do tego, czy On sobie da radę z tobą? Czy nie krzywdzisz Go, wpadając w wątpliwości i wpadając czasami w takie różne stany, takiego: i co teraz? Jak teraz przejdę przez to? I zaczynasz krzywdzić Go w sumie, niechcąco krzywdzisz Go, podejrzewając, że On sobie nie da rady w twoim doświadczeniu. On to znosi, nie odpowiada uderzeniem za to, mógłby uderzyć, jak znieważony Władca, który został znieważony przez Swoich poddanych, że nie ma władzy, aby władać w tym państwie tak, jak powinno być. Ale On nie uderza, okazuje nam taką świętą wyrozumiałość: widzisz, to co Ojciec Mi zlecił, Ja doskonale wszystko wykonuję i wykonam do końca, nic się nie spóźnię, ale naucz się nie podejrzewać Mnie, mówi Jezus do mnie i do ciebie, o nieudolność, o brak spostrzegawczości, o zamieszanie w tym, co jest dla ciebie potrzebne dzisiaj, w tej chwili. Ufaj i ciesz się, że jest Mesjaszem, że cokolwiek zechce, to samo otrzyma od Ojca i da ci już, w sumie otrzymał od Ojca, aby ci dać. Nie krzywdź Go więc podejrzewając, że może jest tak nieudolny, jak ty, albo jak ja, że w jakimś momencie zasypia, nie kontroluje tego, co się dzieje na tej ziemi. Nie zasypia, gdy my śpimy, On dalej jest, po drugiej stronie tam, gdzie nie śpią, On działa wśród tych, którzy nie śpią, ale też pilnuje i ciebie, kiedy śpisz. A więc jest stróżem, kimś kto nie zasypia, nie podejrzewaj Go, że stracił cię z oczu. Nie ma takiej możliwości, żeby stracił cię z oczu. Ufając Mu bądź pewny, bądź pewna, nawet w najtrudniejszym czasie tej ziemi, On ma moc przeprowadzić cię przez te wydarzenia. On ma moc, oddaj Mu chwałę, uwielbiaj Go nieustannie i dziękuj Mu, a nawet i to, na ile potrafisz i co umiesz i co ja potrafię i umie, On jest i tak wyższy od naszych dzisiejszych świadomości. Niesamowity Chrystus, poznając Go sięgamy coraz wyżej i wyżej i do końca naszych dni nie sięgniemy do jego pełni, dopiero jak wróci.
A więc mamy niesamowity czas, w którym ludzie sobie mówią: Zobacz, On nie może zrealizować tego, co zaczął, dlatego to odkłada. To tak jak, rozumiecie, ktoś zaczął budowę i nie może zrealizować i patrzysz, lata mijają, a ten człowiek nic nie robi w tym temacie, bo nie może jej dalej realizować, już drzewa w środku rosną, zarasta to wszystko. Wierzący ludzie już zachowują się coraz bardziej, jak niewierzący, wydaje się, że On nie ogarnia tematu, że ten dom Boży stanął w poniewierce dzisiaj, tak ludzie podejrzewają Jezusa o to, że to Jego nieudolność spowodowała, że taki stan dzisiaj jest wierzących, jaki jest. Nie, to niewiara, On jest wczoraj, dziś i na wieki ten sam. On dalej pracuje i wykonuje dalej to zadanie porządnie, idealnie tak jak ma wykonać, żadne zawirowania ziemskie nie są w stanie wpłynąć, termin będzie zachowany, moi drodzy. On się nie spóźni ani dnia, ani nie zrobi tego, ani dnia wcześniej. On nie jest stachanowcem, ani nie jest też leniwym w pracy. Nie goni, ani nie opóźnia, wszystko będzie dokładnie wtedy, kiedy zostało zaplanowane przez Ojca. Ojciec nawet wiedział o tym, jacy my jesteśmy trudni i dał czas na to, żeby tą trudność pokonać w tobie i we mnie, aby nad nami dobrze pracować.
A więc mamy tutaj niesamowite kolejne doświadczenie, gdzie ludzie wierzący zaczynają mówić: No mówił, mówił i gdzie On teraz jest? Mamy problemy, doświadczenia, gdzie On teraz jest? Tam gdzieś giną ludzie w Afryce, czy gdzie indziej, gdzie On jest w ogóle? Dlaczego On im nie pomaga? Dlaczego to tak się dzieje? A więc mamy zupełną pewność, że Jezus chce, abyśmy doszli do głębokiej skruchy, przez zmianę myślenia, żebyśmy zaczęli ufać Mu według naszego dzisiejszego stanu, wzrostu w kosztowności tego kim On jest, abyśmy Mu ufali i byli pewni, On nigdy nie zawodzi, nigdy. A więc to jest niesamowita pewność Chrystusa, Tyś jest Mesjasz, Tyś Zbawiciel, Tobie wszystko Ojciec poddał, żebyś Ty kierował wszystkim. Niesamowita pewność Mesjasza. Jest niemożliwe, żeby nie powiodło się cokolwiek z tego, co zamierzył Ojciec skoro powierzył to Swojemu wspaniałemu Synowi i Jego Boży Duch jest obecny na tej ziemi, aby to wszystko stało się tak jak ma być. A więc On nie zwleka, bo nie umie dokończyć sprawy, On nie odwleka terminów, bo znowu coś Mu się nie powiodło. Tak nie ma, tu chodzi o mnie i o ciebie, tu się toczy główna bitwa, czy my będziemy pewni tego komu uwierzyliśmy, komu zawierzyliśmy swoją wieczność? Czy będziemy odpoczywać w Nim i cieszyć się każdego dnia z kolejnego wzrostu, rozwoju w Nim? On nie zaniedbuje tej sprawy, On przygotowuje Oblubienicę, aby była czysta, święta i nieskalana. Wie, że Go ranimy, wie, że Go zasmucamy, że pozwalamy na to, żeby jakieś dziwne wydarzenia powiedziały nam: A gdzie On jest? Dlaczego Go nie ma? Dlaczego pozwala, żebym znosił te rzeczy i przechodził przez nie? Dlatego, że tak ma być. To jest rzecz pewna.
A więc Słowo Boże nas uczy bardzo wyraźnie, że zmiana myślenia, to jest odwrócenie uwagi od ziemskiego sposobu rozsądzania spraw, do niebiańskiego sposobu rozsądzania spraw. Ze strony nieba sprawa jest załatwiona, wszystko jest załatwione. Ze strony ziemi cały czas jeszcze dzieje się to wszystko i się rozwija i teraz każdy dzień musisz mieć pewność, kto jest twoim Mesjaszem, komu zaufałeś. A więc nie będziesz lękać się, nie będziesz się trwożyć nie potrzebnie, nie będziesz wpadać w euforię, czy cokolwiek innego, będziesz codziennie gotowy, gotowa na to, żeby On cię przygotowywał na spotkanie z Ojcem, to jest sprawa oczywista.
Księga Joba 13 rozdział, od 20 wiersza, Job jest w doświadczeniu i mówi takie słowa:
"Spełnij mi tylko te dwie rzeczy, a wtedy nie będę się krył przed twoim obliczem: oddal swą rękę ode mnie, a twoja groza niech mnie nie trwoży! Potem zawołaj mnie, a ja ci odpowiem, albo ja będę mówił, a Ty mi odpowiedz! Ileż to więc jest moich przewinień i grzechów? Ujawnij mi mój występek i grzech! Czemu zakrywasz swoje oblicze i uważasz mnie za swego wroga? Czy będziesz jeszcze płoszył liść porwany przez wiatr i gonił suche źdźbło, że przepisujesz mi tak gorzkie leki i każesz mi pokutować za grzechy mojej młodości? Że kładziesz w dyby moje nogi, śledzisz wszystkie moje ścieżki, badasz ślady moich stóp, a moje życie rozpada się jak spróchniałe drzewo lub jak szata przeżarta przez mole?".
Job nie rozumie tego, co się z nim dzieje, jest strwożony, ale trzyma się Boga. Nie rozumie sytuacji, w której jest, ale jest pewien, że ma sprawę z Bogiem. A 23 rozdział Księgi Joba od 1 wiersza:
"Na to odpowiedział Job i rzekł: I dziś moja skarga pełna jest goryczy, bo jego ręka zaciążyła na moich westchnieniach. O, gdybym wiedział, jak go znaleźć, jak dojść do jego trybunału, przedłożyłbym moją sprawę, a moje usta napełniłbym dowodami. Chciałbym poznać słowa, którymi by mi odpowiedział, i dowiedzieć się, co mi powie. Czy w swojej wielkiej mocy będzie się prawował ze mną? Nie! Byleby tylko zwrócił na mnie uwagę".
Job dopomina się, żeby Bóg zwrócił na niego uwagę. Job ma problem, nie rozumie Go, chciałby, żeby Bóg mu odpowiedział, a Bóg mu nie odpowiada. Czy Bóg przestał widzieć Joba? Czy Boga przestało interesować to, co się dzieje z Jego sługą na ziemi? Nie, Jego sługa ma problem, nie rozumie doświadczenia i wydaje mu się, jakby Bóg odwrócił od niego Swoje oczy, albo patrzył na niego zbyt szczególnie w tym momencie.
"A wtedy człowiek sprawiedliwy będzie się z nim prawował i przez mego sędziego będę uznany za niewinnego na zawsze. Oto, gdy idę naprzód - nie ma go, a gdy się cofam - nie zauważam go. Gdy szukam go po lewej stronie, nie dostrzegam go, gdy się ukrywa po prawej, też go nie widzę. Zna bowiem drogę, którą postępuję; gdyby mnie wypróbował, wyszedłbym czysty jak złoto. Moja noga trzymała się mocno jego śladu; jego drogą szedłem i z niej nie zbaczałem. Od przykazań jego warg nie odstępowałem, zachowywałem w sercu słowa pochodzące z ust jego. Lecz On jest zawsze ten sam, któż go odmieni? Czego On pragnie, to czyni. On też wykona, co mi jest przeznaczone; a takich przeznaczeń jest u niego wiele. Dlatego trwożę się przed jego obliczem i gdy to rozważam, drżę przed nim. Bóg pozbawił odwagi moje serce, a Wszechmocny przeraził mnie. Bo nie z powodu ciemności muszę milczeć ani z powodu mroku, który okrył moją twarz".
Jest w doświadczeniu, zachowuje się jak człowiek, który potrzebuje Boga, Jego odpowiedzi, a Bóg milczy, nie znajduje Go ani po lewej, ani po prawej, ani z przodu, ani z tyłu. Wcześniej odnajdywał Boga w tych wszystkich sytuacjach, a jakich był, a teraz nie ma go, nie widzi Go. Wie, że On decyduje o wszystkim i nie rozumie danej sytuacji, a więc staje przed Bogiem i mówi: On też wykona, co jest mi przeznaczone, jest pewnym, że Bóg ma moc uczynić wszystko, co tylko chce. Niesamowite doświadczenie. A w 6 rozdziale Job mówi takie słowa, od 8 wiersza:
"Oby się spełniło moje życzenie i Bóg zaspokoił moje pragnienie! Oby Bóg zechciał mnie zmiażdżyć, oby podniósł ręce i przeciął nić mego życia! Miałbym jeszcze tę pociechę i skakałbym z radości, mimo srogich cierpień, że się nie zaparłem słów Świętego. Skąd wezmę siłę, abym jeszcze wytrwał? Do jakiego kresu mam cierpliwie czekać? Czy moja moc jest twarda jak skała albo czy moje ciało jest ze spiżu? Zaiste, nie ma dla mnie pomocy i ratunku jestem pozbawiony".
On jest w doświadczeniu, mówi: Boże, skończ moje życie, przynajmniej będę szczęśliwy, że nie wyparłem się Ciebie. Walczy, jest pewnym Boga, szuka Bożego rozwiązania, nawet podkłada Bogu pewne rozwiązanie, żeby zakończył jego życie. Wtedy Twój sługa będzie tym, którym mogłeś się chlubić, mogłeś o Nim mówić wszem i wobec, że jest taki Job na ziemi. Pozostanę takim, Boże, ale zakończ moje życie, bo nie mam siły już, boję się, że nie wytrwam. Job jest prawdziwy, jest naturalny, nie udaje bohatera, staje przed tym doświadczeniem i rozmawia szczerze z Bogiem, a Bóg dalej milczy.
Księgi Joba 19 rozdział, od 23 wiersza:
"O, oby były zapisane moje słowa, oby były utrwalone w księdze, żelaznym rylcem i ołowiem wykute w skale na zawsze. Lecz ja wiem, że Odkupiciel mój żyje i że jako ostatni nad prochem stanie!".
To są niesamowite słowa, dlaczego Job mówi: Lecz jako ostatni nad prochem moim stanie? To jest niesamowite, wiecie, że kiedy Odkupiciel stanie nad jego prochem, to już tam prochu nie będzie? Już więcej nikt nad prochem nie stanie? Bo Job wstanie z martwych On mówi: On ostatni stanie nad moim prochem, już więcej nikt nie stanie nad moim prochem. Ludzie mogą chodzić, dreptać tam, gdzie proch Joba jest, ale Jezus jak stanie, to już więcej nikt nie stanie. Niesamowity człowiek z tego Joba.
"Że potem, chociaż moja skóra jest stoczona jak przez robactwo, w ciele moim będę oglądał Boga. Tak! Ja sam ujrzę go i moje oczy zobaczą go, nie kto inny. Moje nerki zanikają we mnie za tym tęskniąc".
A więc zobaczcie, on jest w tym doświadczeniu, zbolały, nie widzi Boga przy sobie, a mimo wszystko dalej jest pewnym, że Jezus Chrystus, Odkupiciel choćby Job umarł, to wywoła Joba i Job będzie żył wiecznie z Bogiem. I kiedy czytamy ten ostatni rozdział 42 czytamy te słowa, które Job mówi, o tym całym doświadczeniu:
"Wtedy Job odpowiedział JESTEM, mówiąc: Wiem, że Ty możesz wszystko i że żaden twój zamysł nie jest dla ciebie niewykonalny. Któż jest w stanie zaciemnić twój zamysł nierozsądną mową? Ale to ja mówiłem nierozumnie o rzeczach cudownych dla mnie, których nie rozumiem. Słuchaj, proszę. I ja chcę mówić; będę cię pytał, a ty racz mnie pouczyć. Tylko ze słyszenia wiedziałem o tobie, lecz teraz moje oko ujrzało cię. Przeto odwołuję moje słowa i kajam się w prochu i popiele".
A więc Job dochodzi do tego wspaniałego wniosku: Teraz wiem dlaczego to wszystko zrobiłeś, chciałeś bym Cię poznał głębiej. Przeszedł przez doświadczenie, trzymał się tego, co już rozumiał, tak samo jak ta Marta trzymała się Mesjasza na ile Go rozumiała. Wiedziała, chociaż śmierć spotkała mego brata, ja jednakże jestem pewna, że Ty jesteś tym Mesjaszem i gdybyś Ty był, nie umarł by i potem jest niesamowite, oni idą do grobu i Marta jest w niesamowitym doświadczeniu, oto Jezus każe, odsunąć ten kamień, ona ma jeszcze problem z doświadczeniem, ale za chwilę może już ściskać swego brata. Jezus jest niesamowity. To samo z Jobem, kiedy on był w doświadczeniu nie widział tego finału, ale kiedy finał przyszedł, Job był w zachwyceniu.
Czy chcesz przejść przez te próby i doświadczenia będąc pewnym, że Ten, który cię próbuje, kocha cię i zależy Mu na tobie, żeby cię przeprowadzić i żeby uczynić ciebie gotowym, gotową na to, by dalej wzrastać, dalej się rozwijać w pewności. Nie zawodzi Ten, który zaczął to dzieło, nie zawodzi i nigdy nie zawiedzie. Koń zawodzi, człowiek zawodzi, Bóg nie zawodzi. Musisz być pewnym tego Boga. Mimo doświadczeń, będą różne, trudne, łatwiejsze, jeżeli nie będziesz z Bogiem naprawdę rozmawiać o tym wszystkim, będziesz się zamykać na Jego działanie, może będziesz podejrzewać Go o to, że już nie chce mieć z tobą może nic wspólnego, cokolwiek to będzie, będziesz Go ranić, ale On nie ustąpi, bo wie że jesteś w doświadczeniu i nie umiesz sobie jeszcze z nim poradzić, ale będzie cię dalej doświadczać, żebyś umiał, czy umiała poradzić sobie w kolejnym doświadczeniu, będąc pewnym, Bóg jest ze mną, któż więc przeciwko mnie. Umacnianie pośród doświadczeń, On nigdy się nie spóźnia i nigdy nie przychodzi za szybko, zawsze doświadczenie musi zrobić to, co zrobi. On nie jest tak litościwy, że przerwie doświadczenie, mówi: No dobra, dałem ci już spokój, bo widzę, że strasznie rozjęczałeś się, strasznie rozjęczałaś się i tak marudzisz i narzekasz, dobra, zostawimy to już. Nie, On musi dociągnąć tą sprawę, musisz przejść przez tą wodę i ten ogień, przez to doświadczenie, aby nabyć kolejnych władz poznawczych, wzmocnić się w Nim, okrzepnąć w Nim, aby być pomocą dla innych, pomóc innym. Musisz przejść, ta głupia litość, nasza litość, która powoduje, że my przerywamy czyjeś doświadczenia, to powodujemy, że ten ktoś ma o wiele trudniejsze doświadczenie, bo nauczy się łatwiejszych rozwiązań, nie dochodzi do wyniku. A my musimy dojść do wyniku, czysta, święta i nieskalana. A więc doświadczenie musi prowadzić do tego, pewna, ufająca choćbyś mnie zabił ufam, mówi Job, tak? Choćbyś mnie zabił ufam, jestem pewnym, Ty wiesz, co robisz. To jest dla mnie i dla ciebie zawsze takie ważne.
Ew. Jana 13 rozdział, od 1 wiersza:
"Przed świętem Paschy, Jezus wiedząc, iż nadeszła godzina jego odejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, umiłował ich aż do końca. A podczas wieczerzy, gdy diabeł wzbudził w sercu Judasza, syna Szymona Iskarioty zamysł wydania go, wiedząc, iż Ojciec wszystko dał mu w ręce i że od Boga wyszedł i do Boga odchodzi, wstał od wieczerzy, złożył szaty, a wziąwszy prześcieradło, przepasał się. Potem nalał wody do misy i począł umywać nogi uczniów i wycierać prześcieradłem, który by przepasany. Podszedł też do Szymona Piotra, którzy mu rzekł: Właścicielu, Ty miałbyś umywać moje nogi? Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Co Ja czynię, ty nie wiesz teraz, ale potem się dowiesz. Rzekł mu Piotr: Przenigdy(…)".
Piotr nie rozumie, co Jezus do niego w ogóle mówi.
"(…)Przenigdy nie będziesz umywał nóg moich! Odpowiedział mu Jezus: Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał działu ze mną".
Teraz już rozumie. Ty nie wiesz, co Ja robię, ale poddaj się, bo Ja wiem, co Ja robię. Czy Jezus zawsze wie co robi? A my możemy nie wiedzieć, co On robi, ponieważ mamy prawo nie wiedzieć wszystkiego, On nie ma prawa nie wiedzieć wszystkiego, co nam jest potrzebne, aby nas zbawić i uratować. On nie może niczego się domyślać, On musi wszystko mieć pewne, my uczymy się tej pewności. Kim więc jest Mesjasz, Chrystus, Zbawiciel? Czy On jest Tym, który poradzi sobie? Czy musisz myśleć, że jesteś sam, czy sama w doświadczeniu? Sam czy sama może być tylko wtedy, kiedy od Niego się odwrócimy, kiedy pójdziemy sami myśląc, że damy sobie radę. Ale tak czy inaczej nawet ci co szli do Emaus nie spodziewali się, że Go spotkają w drodze, szli tacy zbiedzeni, chociaż już wiedzieli, że w grobie nie ma Jezusa, takie informacje, a idą i tak narzekają, a myśmy się spodziewali. To czego się spodziewali? I raptem Jezus zaczyna z nimi rozmawiać i ujawnia im się, a oni wtedy są podekscytowani: rozmawialiśmy z Jezusem, zobacz, wracamy z powrotem. Niesamowite doświadczenie.
Czy ty jesteś takim człowiekiem, szczęśliwym, że Bóg się troszczy o ciebie, że Bóg cię dał w najlepsze ręce Swego ukochanego Syna, że Bóg posłał Swego Ducha Świętego, żebyś nie chybił celu, nie chybiła, jeśli tylko będziesz naprawdę ufać, będąc pewnym, pewną, że co On zamierzył, to też uczyni, jak mówi Job. Czy jesteś w tym stanie, że poddajesz się Jemu i co by się nie stało, jesteś pewnym, jesteś pewną, jesteś w szkole Nauczyciela, który wie do czego prowadzi każdego Swojego ucznia, uczennicę. Nie podejrzewasz Go o nieświadomość, o eksperymenty, nie podejrzewasz Go, ze jest nieudolny, czy niepewny i musi spróbować, żeby się dowiedzieć, czy może tak, a może nie. On dokładnie zna każdą owcę, my jeszcze Go nie znamy dokładnie, ale kiedyś Go poznamy tak jak On zna nas. On wie o tobie, o mnie wszystko, wie w jaki sposób nas prowadzić do domu Ojca. Niesamowity Chrystus.
Może jeszcze Księga Izajasza 54 rozdział, od 11 wiersza:
"O, ty nieszczęśliwe, burzą miotane, nie pocieszone! Oto Ja położę twoje fundamenty na turkusach, a twoje mury założę na szafirach. I uczynię twoje blanki z rubinów, a twoje bramy z karbunkułów, a wszystkie twoje wały z drogich kamieni".
Nie słyszysz tutaj doniosłości chwały? Nieszczęśliwe, zagubione, zburzone, wydające się nic nieznaczące, a tu Bóg raptem zaczyna mówić, co Ja tobie zrobię.
"I wszyscy twoi synowie będą uczniami JESTEM, a twoje dzieci będą miały wielki pokój. Będziesz mocno ugruntowane na sprawiedliwości, dalekie od ucisku, bo nie masz powodu się bać, i od przestrachu, bo nie zbliży się do ciebie. Oto, gdy kto na ciebie będzie nastawać, to nie ode mnie to wyjdzie, ale gdy kto na ciebie będzie nastawać, padnie wobec ciebie".
Co On tu mówi? Że gdy ktokolwiek będzie na ciebie nastawać, to nie Bóg posyła tego kogoś. On nie będzie już z tobą walczył, ale o ciebie, nie z tobą, nie ze mną. On udowodnił to idąc na krzyż, umarł za mnie i za ciebie, abyśmy byli pewni, On nigdy nie będzie naszym wrogiem, chyba że my opuścimy Go i przejdziemy na drugą stronę, tam gdzie żyją wrogowie. Tak jak Paweł pisze w Liście do Filipian o takich, którzy w ziemskie sprawy się zagłębili bardziej niż w te niebiańskie.
"Ja bowiem stworzyłem kowala, który rozdmuchuje żar w węglu i wyrabia przydatne dla siebie narzędzia, lecz Ja też stworzyłem niszczyciela, aby wytracał. Żadna broń ukuta przeciwko tobie nic nie wskóra, a każdemu językowi, który w sądzie przeciwko tobie wystąpi, zadasz kłam. Takie jest dziedzictwo sług JESTEM i ich sprawiedliwość ode mnie pochodzi - mówi JESTEM".
To znaczy, że cokolwiek przeciwko tobie wróg uknuje, nic nie wskóra. Niesamowity jest, a przecież to jest mistrz, można powiedzieć, kamuflażu, mistrz strachliwych pomysłów, mistrz niepewności, lęków, obaw, zastraszeń, z którym mamy do czynienia, a jednakże ta cała jego zbroja, ta cała jego broń, zmyślania, podpowiadania, nic nie wskóra. To jest niesamowite jak Bóg to czyni, tyle diabeł wystosował różnych rzeczy i nie wskórał, nie osiągnął sukcesu. Dlaczego? Bo Bóg jest z tobą i to jest tak ważne, żeby mieć to pojęcie. Ja mogę nie rozumieć dlaczego coś się dzieje, ale Ten, który pozwala na to, żeby tak się działo, on dokładnie wie dlaczego tak musi się stać, żebym mógł iść dalej, żebyś ty mógł, mogła iść dalej.
List do Rzymian 8 rozdział, od 28 wiersza:
"A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu w tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani".
I kiedy biorę 1 List Jana do tego wersetu, to czytam tam, że nie mogę miłować Boga, jeżeli nie miłuję brata swego. Nie mogę miłować niewidzialnego, kiedy nie miłuję widzialnego. Lecz kto miłuje brata swego, ten też miłuje Boga. A więc po tym rozpoznajemy czy ktoś miłuje Boga, gdy ten ktoś miłuje brata, siostrę. Bóg uzależnił to, ludzie mogą mówić: Wiesz, ja miłuję Boga. W porządku, nie widzę tego w relacjach z braćmi i siostrami. Najpierw pokaż to, to jest ten dowód, mówi Bóg, że miłuje mnie ten ktoś, jeżeli miłuje braci i siostry, i stara się o to, co jest drogocenne w tej sprawie.
"Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci; a których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i uznał za sprawiedliwych, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił. Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego? Któż będzie oskarżał wybranych Boga? Przecież Bóg uznaje ich za sprawiedliwych. Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami. Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? Jak napisano: Z powodu ciebie co dziennie nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne".
Jak więc jest z tą ochroną, skoro zabijają nas, mamy utrapienia, uciski, prześladowania, głód, nagość, niebezpieczeństwo, ścigają nas i jak to wygląda ta opieka nad nami w sumie? No właśnie, że w tym wszystkim wygrywamy, mimo tego wszystkiego. To wszystko wystąpiło przeciwko Jezusowi i On wygrał, idziemy Jego śladami.
"Ale w tym wszystkim zwyciężamy ponad miarę przez Tego, który nas umiłował. Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Właścicielu naszym".
I moje stwierdzenie jest takie: Idź przez najtrudniejsze doświadczenie, jeżeli Bóg postawi je na twojej drodze, ale nigdy nie cofaj się, Bóg nie ma upodobania w tych, którzy przestali Mu ufać, cofają się i odpuszczają sobie to. Idź dalej, wygrasz, sto procent, nie ma nawet procenta, mikronu, czegokolwiek niepewności, że Bóg sobie nie da rady, że Jezus sobie nie poradzi. A więc ufaj, bądź pewnym, bądź pewną, to jest to, co nie sprawia Mu smutku, co Go nie krzywdzi. Rozumiesz, dziwne by było, gdyby dzieci podejrzewały swoich rodziców o to, że oni nie dadzą rady i stale kontrolowali wszystko, czy ci rodzice będą umieli na pewno, żeby nie zabrakło chleba w domu, będą chodzić podejrzewać ich, że może nie dadzą sobie rady, że nie będzie tego, czy tamtego i stale będą ich kontrolować. Czy masz takie problem ze swoimi dziećmi? No chyba prawie nikt nie ma takiego problemu, oni nawet nie wątpią, że ich rodzice dadzą sobie z tym radę. Idą, jedzą, cieszą się i tyle i chwalą swoich rodziców przez to, że nie podejrzewają ich o to, że oni sobie nie dadzą rady. Dlaczego my mielibyśmy podejrzewać naszego Ojca w niebie? Naszego Zbawiciela, Mesjasza, Chrystusa Jezusa o to, że On sobie nie da rady i stale podejrzewać Go o cokolwiek i stale myśleć: a dlaczego tak długo się to dzieje, może nie daje rady? Uważajmy, bo to jest coś co Go krzywdzi, On nigdy nie ma problemu z tym, żeby wypełnić wolę Ojca i nigdy nie będzie miał, sto procent. A więc raczej ufaj Mu niż podejrzewaj, bo to jest bardzo ważne. Jezus powiedział bardzo wyraźne słowa na końcu: Oto jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. Niesamowita radość.
Rozumiecie, diabeł atakuje niedowiarstwem, podejrzewaniem, kiedy ludzie zaczynają niedowierzać Jezusowi, podejrzewają Go o to, że On nie chce ich szczęścia, że on im zamyka drogę do czegoś tam itd. itd. I zaczynają różne rzeczy na Niego zrzucać, to jest tragedia, bo to jest właśnie oskarżyciel, diabeł. On, Chrystus nikogo jeszcze nie zawiódł i nie zawiedzie. Oddaj Mu chwałę należąc do Niego, ufając Mu i będąc Mu zawsze wdzięcznym i w każdym doświadczeniu, nawet gdyby takie Jobowe doświadczenie przyszło na ciebie, bądź pewnym, Bóg dał, Bóg wziął, Jego imię niech będzie uwielbione. On wie, co robi, może mi to będzie tak przeszkadzać, że zginę przez to, a więc lepiej że wziął. Ale jeśli daje i daje możliwość używać, to będę używał tak jak Jemu się podoba i tyle. I to jest taka wolność, taka pewność tego, że ani cierpienia, ani przeszkody, ani śmierć, ani teraźniejszość, ani życie, ani moce, nic mnie nie oddzieli od Boga. Mogę do Niego należeć i w każdym doświadczeniu oddawać Mu chwałę. Mogę być zawsze szczęśliwym, szczęśliwą, że Jezus jest tutaj, że do Niego należę i nie mam pozwolić, żeby wróg mi określał, że mam nieszczęście. Z jakiego powodu mam nieszczęście? Jezus mnie zawiódł? Nigdy. Jezus mnie nie kocha? Nigdy nie przestał mnie kochać. Jezus nie widzi tego, co się dzieje? Widzi wszystko, co się dzieje, ale to wróg próbuje podważyć to, kim jest Chrystus i wprowadzić człowieka w udrękę, lęków, niepewności, czy czegokolwiek innego. Jeżeli prawidłowo postępujesz, idziesz drogą do wieczności przez ciało Chrystusa, raduj się Nim zawsze. To jest niesamowite, co się dzieje.
Może Ew. Łukasza 1 rozdział, 20 wiersz, co usłyszał Zachariasz, ale z tego powodu, że nie dowierzał:
"Otóż zaniemówisz i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, kiedy się to stanie, bo nie uwierzyłeś słowom moim, które się wypełnią w swoim czasie".
Ja podejrzewam, że wielu ma ten sam problem, co Zachariasz, nie mogą dzisiaj mówić o chwale zwycięstwa Chrystusa, aż przyjdą do doświadczenia, gdzie Bóg im znowu otworzy usta. Znasz wierzących, którzy nie umieją mówić o chwale zwycięstwa Chrystusa. Dlaczego? Bo nie uwierzyli temu, co On do nich mówił. Ale odzyskają mowę, kiedy zrobią to, co On do nich mówi i znowu będą Go chwalić za to kim jest, uwielbiać Go, wywyższać Go. A więc taka jest prawda. Jeżeli tylko co do tego ziemskiego życia pokładamy w Nim zaufanie, to jesteśmy nędzni. On sięga o wiele dalej, ale On prowadzi do końca aż wszystko zostanie przekazane Ojcu i wtedy Ojciec będzie we wszystkich wszystkim we wszystkich. Niesamowita chwała. A więc ta Boża praca dalej się dokonuje. I teraz może ci pokażę na chwilę taki obraz, Samson dał się podejść, wróg go oszukał, zdradził tajemnice swojej siły, został ostrzyżony, był nazyrejczykiem, nie wolno mu było, żeby został ostrzyżony, stracił siłę jako nazyrejczyk, oślepili go, odebrali mu wzrok, szydzili, śmiali się z niego. Ale co oni zrobili nie tak? Zapomnieli gdzie jest jego siła, nie strzygli go i śmiali się, co ten ślepy może zrobić? Co ślepy może zrobić? Możesz ganiać go i nawet nie wie gdzie ty jesteś, możesz go walić, a on nie wie jak ci oddać. Myśleli, że mają go pokonanego i zaniedbali, ale włosy odrosły i co? I siła przyszła ich zginęło więcej niż pokonał, kiedy miał wzrok. A więc widzimy, że czasami Boży człowiek może głupotę zrobić i stracić moc zwycięstwa i czasami ludzie mogą kpić z tego człowieka, a ten człowiek będzie siedzieć i będzie znowuż odnajdywać to w czym miał siłę i w pewnym momencie wstanie z tą samą siłą, w której chodził wcześniej. Niesamowity Bóg, On nigdy się nie myli, nawet w chwili, kiedy Jego sługa wygląda na pokonanego, On sobie kpi z wrogów. Oni zgłupieli, jeżeli widziałeś siłacza, który rozbijał całą armię oślą szczęką i on zdradził tajemnicę, co jest powodem, że jest nazyrejczykiem i jego głowy nie dotyka brzytwa, to byś pilnował, czy pilnowała, żeby mu te włosy nie wyrosły. Widzicie, diabeł nie jest aż tak mądry, może nie raz nie widzieć, że dalej Chrystus pracuje nad tobą, żebyś wstał w sile Chrystusa i znowu zwyciężał, czy zwyciężała, bo Bóg jest prawdziwy, Bóg działa w niesamowity sposób.
Teraz jeszcze taki obraz, możesz chrześcijanina, czy chrześcijankę zamknąć w więzieniu i może ci się wydawać, wrogowi, wydawać się, że taki chrześcijanin, czy chrześcijanka są unieszkodliwieni, już nic nie zrobią, są już zamknięci, nikt nie będzie słyszał jak oni mówią, nie będzie mógł docierać, czy mogła docierać, ale znowuż jest coś czego wróg nie rozumie do końca, że ty nadal jesteś siłaczem, siłaczką. Co jest twoją siłą? Modlitwa. I chociaż możesz być zamknięty w więzieniu, modląc się do Boga możesz działać na całym terenie dzięki Bogu, który przez ciebie właśnie działa.
I widzę takiego właśnie mocarza w Pawle, List do Filipian 1 rozdział, od 3 wiersza:
"Dziękuję Bogu mojemu za każdym razem, ilekroć was wspominam, zawsze w każdej modlitwie mojej za wszystkich was z radością się modląc".
Skąd on tak się modli? Gdzie on jest w czasie tej modlitwy? On siedzi w więzieniu, z radością modli się za wszystkimi. Gdzie możesz zamknąć modlitwę? Czy modlitwę można zamknąć w więzieniu? No nie zamkniesz modlitwy w więzieniu, Boga nie zamkniesz w więzieniu, możesz Jego sługę, służebnicę zamknąć w więzieniu, ale Boga nie zamkniesz, Chrystusa nie zamkniesz, On dalej jest wolny. Sługa ma niesamowity oręż dalej do walki zwycięstwa, modlitwa, niesamowity oręż. I on dziękuje z radością się modli za wszystkimi.
„Za społeczność waszą w ewangelii, od pierwszego dnia aż dotąd, mając tę pewność, że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa".
Niesamowite. On się cieszy.
"Słuszna to rzecz, abym tak myślał o was wszystkich dlatego, że mam was w moim sercu, boście wszyscy wraz ze mną współuczestnikami łaski zarówno wówczas, gdy jestem w więzieniu, jak i w czasie obrony i umacniania ewangelii. Albowiem Bóg mi świadkiem, jak tęsknie do was wszystkich serdeczną miłością Chrystusa Jezusa. I oto modlę się, aby miłość wasza coraz bardziej i bardziej obfitowała w poznanie wszelkie rozeznanie, abyście umieli odróżniać to, co słuszne, od tego, co nie słuszne, abyście byli czyści i bez nagany na dzień Chrystusowy, pełni owocu sprawiedliwości przez Jezusa Chrystusa, ku chwale i czci Boga".
Niesamowita modlitwa i Bóg wysłuchuje Swojego sługę.
"A chcę, bracia, abyście wiedzieli, że to, co mnie spotkało, posłużyło raczej ku rozkrzewieniu ewangelii".
On nawet się cieszy, zamknęli mnie, a ewangelia jest jeszcze bardziej głoszona. Niesamowite.
"Tak, że więzy moje za sprawę Chrystusową stały się znane w całym zamku i wszystkim innym, i coraz więcej braci we Właścicielu nabrawszy otuchy z powodu więzów moich, zaczęło z większą śmiałością, bez lęku głosić Słowo. Niektórzy wprawdzie głoszą Chrystusa z zazdrości i przekory, inni natomiast w dobrej myśli; jedni z miłości, wiedząc, że jestem tu, aby bronić ewangelii. Drudzy zaś głoszą Chrystusa z kłótliwości, nieszczerze, sądząc, że wzmogą przez to ucisk więzów moich"
Że nie może wyjść, nie może skorygować tego, co oni tam mówią, a on się modlił. Bóg może każdego wzbudzić.
"Lecz o co chodzi? Byle tylko wszelkimi sposobami Chrystus był zwiastowany, czy obłudnie, czy szczerze, z tego się raduję i radować będę; wiem, bowiem, że przez modlitwę waszą i pomoc Ducha Jezusa Chrystusa wyjdzie mi to ku wybawieniu".
Chwała Bogu! I to jest niesamowity triumf, a kiedy ten 4 rozdział już czytamy i 22 wiersz:
"Pozdrawiają was wszyscy święci, zwłaszcza zaś ci z domu cesarskiego”
Więzienie w Rzymie. A więc on jest zwycięzcą, nieustannym zwycięzcą. Może myślisz sobie, zamknęliby mnie więzieniu, nie będę mógł być z braćmi i siostrami. Możesz być w szczególny sposób z braćmi i siostrami, możesz dalej wylewać miłość w kierunku Boga do nich i możesz wołać tam za nimi jeszcze bardziej niż byłbyś był z nimi. Więzienie okazuje się jeszcze lepszym miejscem do zwycięstwa. Chrystus nigdzie nie zawodzi i nigdzie nie jest mniejszy i nie ma tak, żeby ktoś zamknął Jego możliwości działania. A więc jeżeli naprawdę należysz do Niego, jesteś szczęśliwym człowiekiem wszędzie, czy w więzieniu, czy na wolności, ponieważ wiesz kto jest twoim Właścicielem, kto jest Mesjaszem, do kogo należysz.
Psalm 33, od 11 wiersza:
"Plan JESTEM trwa na wieki, zamysły serca jego przez wszystkie pokolenia. Błogosławiony naród, którego Bogiem jest JESTEM, lud, który wybrał sobie na dziedzictwo. JESTEM spogląda z nieba, widzi wszystkich ludzi. Z miejsca, gdzie przebywa, patrzy na wszystkich mieszkańców ziemi, On, który ukształtował serce każdego z nich, On, który uważa na wszystkie czyny ich. Nie licznemu wojsku zawdzięcza król swe zwycięstwo, nie swej wielkiej sile zawdzięcza wojownik ocalenie. Koń zawodzi, gdy chodzi o zwycięstwo, a wielka jego siła nie zapewni człowiekowi ocalenia. Oto oczy JESTEM skierowane są na tych, którzy się Go boją, na tych, którzy spodziewają się łaski Jego, aby ocalić od śmierci dusze ich i podczas głodu zachować przy życiu. Dusza nasza oczekuje JESTEM, On pomocą naszą i tarczą naszą. W Nim, bowiem raduje się serce nasze, bo zaufaliśmy Jego świętemu imieniu. Niech spocznie na nas łaska Twoja, JESTEM, ponieważ w tobie mamy nadzieję".
Niech Bóg, który widzi każdego z nas i który wie o nas wszystko, który dał Swego Syna, abyśmy byli szczęściarzami, którzy dzisiaj mają radość zbawionych, radość tych którzy poddają się przemianie ku lepszemu. I to jest niesamowite, Bóg łaskawy, miłosierny, który nigdy nie musi czegokolwiek poprawiać i nigdy nie musi wprowadzać korekty w planie Swoim, Jego plan jest doskonały. Czy wierzysz Mu? Czy ufasz Mu? Czy dziękujesz Mu za każde doświadczenie, które pomaga ci, aby On był pierwszy. Już nie raz mówiłem i ty masz swoje doświadczenia, że On jest zazdrosny o to Swoje miejsce, żeby cię nikt nie zniszczył poprzez wyprzedzenie Chrystusa. On jest najważniejszy, On jest Mesjaszem, On jest Zbawicielem. Niech będzie uwielbione Jego święte imię w nas i pośród nas. Nie mamy prawa wątpić w swoje zbawienie, kiedy należymy do Chrystusa. Mamy prawo wątpić w tym swoim ciele, gdy mamy Mesjasza, że nasze ciało nas zbawi, nasz rozum, nasza siła, wtedy się zawiedziemy. Ale kiedy to jest Chrystus, to w chorobie, głodzie, w wojnie, w każdym czasie dogodnym czy niedogodnym możemy być pewni, ze co On zechce i tak się stanie. Amen.

