29.02.2000 Marian - Zadowolone serce w służbie u Jezusa Chrystusa
''Zadowolone serce w służbie u Jezusa Chrystusa'' 29.02.2000 Marian
Nie ma nic, nic wspanialszego jak być razem z Właścicielem i kosztować dobrodziejstwa Jego słów. A zarazem całe nasze doświadczenie człowieka, człowieka, który jest przed obliczem Bożym, a nie potrafi się rzeczywiście otworzyć na chwałę Jego obecności i potrzebuje, bardzo potrzebuje tego, aby w jego sercu i wołaniu powstało, Właścicielu, uczyń to we mnie spraw, bym był rzeczywistym, rzeczywistym wobec Ciebie. Rzeczywistym w przyjęciu tych wszystkich wydarzeń, które poznaję poprzez czytanie Ewangelii o Tobie rzeczywistym, takim prawdziwym człowiekiem. Jakże bardzo nam na tym zależy w sobie i wśród tych, wśród których przebywamy, żeby każdy z nas był rzeczywisty. Rzeczywisty.
Ostatnio w pewnych słowach użyłem słowo podły. Podły wobec Chrystusa. I tak się zastanawiałem, czy nie jest to za mocne słowo. Czy nie powinno być jakieś inne słowo. ale i ludzie wobec ludzi mówią, jak podle do mnie się odniósł, jak podle ze mną postąpił, a ja tyle mu dobra uczyniłem. I czasami trzeba zobaczyć, czy może ja tak podle wobec Chrystusa nie postępuję. Możemy czasami myśleć o innych, jak to inni ludzie podle postępują, a mogę wam powiedzieć, że kiedy naprawdę zaczniemy patrzeć w swoje własne życie i wydarzenia, możemy zaobserwować, że nie otwieramy Właścicielowi wszystkich drzwi. Jakże lepiej by było, gdyby wszystko było otwarte dla Niego, a nasze usta tylko sławiły Jego imię święte. Aby tylko było słychać, jak uwielbiamy Go, jak jesteśmy szczęśliwi, że mamy przywilej żyć dla Niego. To jest coś, co Bóg daje w serca nasze. Zupełnie nie wiedziałem, o czym będzie mówione tutaj wcześniej przez braci. A widzieliście, że Właściciel pokazywał, co chce do nas powiedzieć. I możemy, jak ludzie, z ci, których czytamy w Biblii, przejść i pójść dalej. Oni też tak zrobili. Powiedzieć to do kogoś innego pewno się odnosi, a nie do mnie samego. Ja przecież jestem w porządku, ale jeżeli tylko z naszych ust płynie gorycz, albo narzekanie, czy biadolenie, to nie jesteśmy w porządku wobec Chrystusa. Po prostu nie. Nieustannie powinniśmy uwielbiać Go za to, że on zechciał, abyśmy poznawali przy nim Ojca, że on zechciał troszczyć się nami każdego dnia. Powinniśmy nieustannie mu dziękować za słowa piękne i wspaniałe, a tu co rusz pojawia się to patrzenie na siebie i takie narzekanie, ile mnie to kosztuje, ile ja muszę za to zapłacić i takie inne obrzydliwe rzeczy, podłe rzeczy. I później ta podłość przenika i przenika i usta następnych zaczynają w ten podły sposób mówić, ileś to mnie kosztuje, ileś ja muszę teraz ponieść konsekwencji dla tego Jezusa. I tak jak patrzy się człowiek, to widzi coraz bardziej podłość tego. A człowiek jak do pracy, to no potrzebuje, jak zdrowie to potrzebuje, jak jedzenie to potrzebuje. Jak to, to potrzebuje i to, co potrzebuje. I wtedy jakże często nie widzi, że zostawia Jezusa. Jak się zostawia Jezusem? No tak, kiedy w Twoim sercu zaczyna się tylko patrzenie na siebie. i zaczynasz biadolić i narzekać, że to Ty musisz się o siebie samego troszczyć, że to Ty musisz się tak starać wokół tych wszystkich rzeczy itd., itd. Tak opuściłeś Jezusa. On powiedział, wszelka troska, która Ciebie dotyka, należy do mnie. Złóż ją na mnie i ciesz się. Trzeba wygrać bitwę i każdy z nas przeżywa to samo doświadczenie, ale tylko zwycięzcy pójdą do Chrystusa. Tylko ci, którzy wygrali tą bitwę, będą z Nim. Tylko oni. Wszystkich nas atakuje jednakowo. Może jednych bardziej już, bo ta choroba się tam bardziej rozpleniła. Innych mniej. Bo nie dają mu przystępu. Ale Właściciel chce nas mieć dla siebie. Tak samo z Ewangelii Mateusza, 20 rozdział. Czytamy tu o posłaniu do pracy. Ostatnio mogłem sobie, to są takie doświadczenia nasze, myśleć przy tej maszynie jak wspaniale, że do kogoś tam dotrze to słowo, że kogoś może poruszy, komuś doda otuchy to słowo, które jest w tych pozycjach, ktoś będzie mógł dostać to do ręki. Ktoś, kto jest moim bratem czy siostrą w Chrystusie, będzie mógł zostać posilony przez to. I jest to wspaniałe, gdy Właściciel daje nam te myśli i one nas krzepią, tak samo jak z Basią mogę przez telefon rozmawiać i mówić o tym, że przywilejem dla nas jest móc uczynić coś dla kogoś innego. Może go nawet nigdy tutaj na ziemi nie zobaczymy. Może nigdy go nie usłyszymy. Ale kiedyś się spotkamy w wieczności i Jezus będzie przez to uwielbiony. Drugim jest ten, który przychodzi, aby wlać w nasze serce gorycz, który pokazuje to, czy tamto. Jak ktoś inny do tego podchodzi. Diabeł koniecznie chciałby, żebyśmy robili coś z goryczą. Dlaczego to my mamy tak pracować? Czy ktoś inny nie może pracować? Powiem Wam, że najpiękniejsze jest, kiedy mamy zwycięstwo. Wtedy wiele pozycji pokonujemy. Powiem Wam, że jest w Waszym i moim życiu myślę, że jeszcze nie jedna pozycja, gdzie inaczej postępujemy w świecie. Ja nie chcę obracać tego w jakąś cielesność. Ale gdyby była olbrzymia kolejka po coś, na czym ci bardzo zależy, wystałbyś? Jeżeli bardzo by ci zależało na czymś, pracowałbyś? Ile człowiek ma sił, żeby wykonywać pracę gdzieś fizyczną często. Ale kiedy przychodzi do pracy dla Właściciela, brakuje mu sił. Musi wygrać bitwę. Tutaj już nie ma tych rzeczy, jakieś pieniądze, jakiś szef, jakieś awanse. Tu już tych rzeczy nie ma. One tutaj nie mogą wykonać tej pracy. I człowiek tak czasami znajduje dla siebie usprawiedliwienie. Ja to tam nie potrafię, ja to nie umiem. Jezus mówi wychodząc, idźcie i wy do winnicy a ja co się należy wam zapłacę. To są słowa Jezusa Chrystusa naszego Właściciela. Idź i pracuj w winnicy. Czy znajduje człowiek szczęście, że może pracować w winnicy Właściciela? Że ktoś ma z niego korzyść? I jakże wspaniale jest, kiedy w naszych sercach i uczuciach jest szczęście, jeżeli następni dołączają do tej pracy, aby otrzymać tę samą zapłatę. Niech Właściciel będzie uwielbiony i niech nasz lekarz uleczy nas, abyśmy nie szemrali przeciwko gospodarzowi, ale abyśmy byli szczęśliwi, że On nas w ogóle najął do tej pracy i że mamy wielki przywilej pracy dla Właściciela. Zobaczcie na synów ludzkich, którzy stali się uczniami Jezusa Chrystusa. Przechodzą przez doświadczenie, Właściciel mówi o swojej śmierci, zmartwychwstaniu, a oni wchodzą w doświadczenie, kto będzie gdzie siedział, kto będzie jaką pozycję zajmował. I my możemy doświadczyć, że w naszym ciele tkwi to, siedzieć wyżej, siedzieć wspanialej, okazalej w cielesności. Żeby inni mogli zobaczyć, jakim to jestem uczniem Jezusa. Ale Jezus Chrystus pokazał im prawdziwą pozycję. Pokazał im, jeśli ktokolwiek chce być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszą. Łatwo jest w cielesności zajmować pozycję, kiedy człowiek siądzie na jakimś swoim tronie i pokazuje, ile co on może. Ale trudniej jest zająć pozycję sługi, służącego wszystkim:
Mat. 20, 28: "Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu."
To jest przykład Właściciela, który mówi tak samo i wy postępujcie. Czy znaczy to dla nas wywyższenie, służba dla innych? Powiem wam, że za dużo śpimy. Za dużo jemy. Za dużo bimbamy w obłokach. Za dużo czasu spędzamy na próżno. I gdyby go tak przeliczyć, to okazałoby się, że mnóstwo czasu można by było służyć. Tylko, że człowiekowi się nie chce. Bo nadal ma swoje własne życie i ono jest u niego pielęgnowane. To jest pozycja człowieka, który myśli o sobie i według swego widzimisię ustala swoją pielgrzymkę z Chrystusem. Tak i do wieczności nie wejdzie. Choćby nie wiadomo, co uczyni. Bo tak jak było powiedziane, miłość jest odzwierciedleniem tego, czy należymy do Niego. Po miłości wzajemnej poznają, że to są moi uczniowie, powiedział Chrystus Jezus. A miłość ta wzajemna, to ona jest gotowa pokonać wiele rzeczy. Ona jest gotowa wiele rzeczy przykryć, wiele rzeczy uczynić. Miłość już nie raz pokazała, że może nie spać, nie jeść i ma siły. Miłość już nie raz pokazała że mogła sobie coś odjąć, aby pomóc innym. To nasza cielesność mówił, a co z Tobą? Dzisiaj wielu ludzi trzeba nawoływać do tego, żeby coś uczynili w Kościele. Żeby stali się sługami, a nie panami. Bo panu się coś należy w Kościele, słudze nic. Niech Właściciel da nam siły, abyśmy zawsze byli tymi, którzy służąc Chrystusowi, są szczęśliwi, że mogą służyć. Ale też nigdy nie dajmy się związać tak zwanym panom, abyśmy wokół nich biegali. Mamy służyć choćby najmniejszemu, temu, który wierzy w Jezusa. I chciałbym wam pokazać, Taki krótki fragment tutaj z 21 rozdziału, kiedy Jezus Chrystus ma wjechać do Jerozolimy i Patrzymy na Niego i widzimy Go, jak On wjeżdża. I piąty wiersz, chciałbym przeczytać:
„Powiedzcie córce syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny i jedzie na ośle, źrebięciu oślicy podjarzemnej."
Oto Król Twój przychodzi do Ciebie, tak Właściciel mówi. Oto Król Twój przychodzi. Całe doświadczenie proroka, który przekazuje słowa, i które są przekazane już dużo, dużo wcześniej. One wypełniają się w Chrystusie Jezusie. On jest tym Królem, który przychodzi do Ciebie łagodny, jedzie na ośle, źrebięciu oślicy podjarzemnej ,bo tak do Ciebie przychodzi i do mnie przychodzi. Oni przeżyli trudny czas, gdyż On w świątyni zrobił porządek, bo wywracał te wszystkie sklepikarskie, stragany. Łagodny, łagodny.
Ale jakże zdecydowany, żeby w Jego świątyni było pięknie i wspaniale. Powiem wam, że jesteśmy w wielkim doświadczeniu obecnie, dzisiaj na ziemi. Może coraz mniej ludzi w ogóle zwraca na to uwagę, co jest w naszym wnętrzu. Lecz widzę, jak Duch Święty pracuje i pokazuje nam wnętrze nasze. I możemy doświadczyć, że coraz bardziej wzrasta w nas wołanie Właścicielu-miej wszystko. Nie chce uczynić tego, co się Tobie nie podoba. I dostrzegamy w sobie opór. Opór! Opór zajadły opór ciała. Bo chcielibyśmy wszystko oddać Chrystusowi, ale to ciało nie chce się zgodzić. Ono walczy. Dobrze, żebyśmy dali Duchowi święte miejsce, by On pokonał opór naszego ciała. I abyśmy otwarci dla Chrystusa, szczęśliwi byli każdego dnia i w każdym doświadczeniu. Jezus mówił zawsze, czy przez usta proroków Duch Święty przekazywał te słowa, czy sam będąc osobiście na ziemi mówił zawsze prawdę. Prawdę o tym, kim On jest. I On chce, abyśmy mogli powiedzieć prawdę o sobie. Kim my jesteśmy. I żeby to była prawda, na którą całe niebo powie Amen. Że tak jest. Że ten człowiek taki jest, że W Jego życiu właśnie tak jest, jak On mówi o sobie. Potrzebujemy, żeby żarliwość o Dom Boży pożerała nas nawzajem. Żebyśmy byli żarliwi o siebie nawzajem, żeby zawsze z ust naszych płynęła chwała. Tu się napominajmy. W tym usługujmy. Niech życie nasze nie będzie przeliczone na to, co mi zbywa, ale niech będzie przeliczone na to, co najcenniejsze. Niech wszystko we mnie i w Tobie będzie zwrócone ku Niemu. I wiem, że potrzebuję Ducha Świętego, że nikt mi, żaden człowiek mi nie pomoże. Jedynie Duch Święty. I Tobie też. My możemy nawzajem się pouczyć, możemy sobie nawzajem głosić słowo Ewangelii. Ale to Duch Święty musi Cię pocieszyć, boś wziął swój krzyż. Zapierając się siebie. Wziął swój krzyż i poszedł za Jezusem. Duch Święty musi Cię pocieszyć, że nie ma innej drogi dla Ciebie i dla mnie. A wtedy na pewno nie będzie w nas żadnego złego nastawienia i nie będziemy myśleć o tym, co złe. W rozmowach naszych Chrystus będzie na pierwszym miejscu i tylko o Nim będziemy chcieli rozmawiać, a wtedy diabeł nigdy nie będzie miał dla siebie nas. Bo kiedy w sercach naszych wzrasta gdzieś gorycz czy biadolenie wtedy też złe szybko może nami się posługiwać. Pamiętajmy, o tym serca nasze muszą być zadowolone z tej służby u Chrystusa Właściciela. Musimy być niezmiernie szczęśliwi każdego dnia z tego. Chrystus jest gotów czynić porządek w nas, On jest łagodny, ale nie ustąpi wobec żadnego sklepikarskiego przychodzenia do Boga i wyliczania Mu co i jak rozpędzi to wszystko. I dla nas jest to wielkim przywilejem. Chciałbym, żebyśmy wszyscy o tym nieustannie pamiętali i z tego byli bardzo szczęśliwi. Proszę Was w imieniu Jezusa także, abyśmy Słowu Bożemu tylko przystęp do naszego serca dawali. I żebyśmy nie słuchali diabła, gdy nam cokolwiek doradza. Abyśmy słuchali Ducha Świętego. Wiele czasu nieraz trzeba spędzić, żeby odrzucić wszystko, z czym diabeł do Ciebie przyszedł. I przyjąć to, z czym Duch Święty do Ciebie przychodzi. To miłość jest tym rozdzielnikiem. W miłości nie zrobisz tego, co chce diabeł. Kiedy nie ma miłości, Diabeł różne rzeczy próbuje uruchomić w życiu człowieka, żeby on tylko nie uczynił to, co chce Chrystus. Miłujmy się nawzajem, ale tak naprawdę w Chrystusie. Niech naszym staraniem będzie ten Król przyjechał do mnie też. Wjechał w swoje miasto. I dzisiaj jako Król zasiadł na tronie chwały, aby panować nade mną, nad moim życiem, nad moim postępowaniem. A wtedy nigdy nie będziemy mówić słów narzekania. Nigdy nikt nie usłyszy, że szemrzemy. Nigdy.
Ale będą nas słyszeć, jak będziemy rozmawiać przez psalmy hymny pochwalne, pieśni duchowne. Bo psalmiści pisali pieśni w natchnieniu Ducha Świętego. I oni byli jeszcze przed przyjściem Chrystusa. My jesteśmy po. My mamy w sercach naszych to, że przygotowane przez Ducha Świętego psalmy, hymny i pieśni pochwalne. Ale dopóki blokada jest w sercach i na ustach, dopóty Duch Święty nie może tego uczynić w nas. Ale wystarczy tylko, że kamień obrazy zostanie odrzucony, a w sercu człowieka już jest wdzięczność i jego usta chcą śpiewać Właścicielowi. Wystarczy tylko odrzucić ten kamień, który gdzieś tam jest. a serce od razu zachwyca się prawdziwym Chrystusem. I jest gotowy już człowiek by śpiewać psalmy. I aby one były prawdziwe. Wiecie, że człowiek dopóki nie należy zupełnie do Chrystusa, jego modlitwa jest taka cielesna, taka ułożona przez ciało. Ale jak już w pełni należy do Chrystusa jego modlitwa jest duchowa, ułożona przez ducha. To jest piękna modlitwa. Kiedy naprawdę prosisz Go zdecydowany w tej sprawie i w tamtej sprawie. Może na jakiś jeden przykład otwórzmy jakiś otwórz mi się Psalm 68:
Ps. 68, 8-13: "Boże, gdyś wychodził przed ludem Twoim, gdyś kroczył przez pustynię, Sela, Ziemia zadrżała, a niebiosa spłynęły przed Bogiem; oto Synaj zatrząsł się przed Bogiem, Bogiem Izraela. Obfity deszcz zesłałeś, Boże, a gdy dziedzictwo Twoje omdlewało, orzeźwiałeś je. Trzoda Twoja zamieszkała w niej; w dobroci swej, Boże, przygotowałeś ją dla ubogiego. JESTEM daje hasło, zastęp zwiastunek dobrej wieści jest wielki. Królowie wojsk uciekają, uciekają, ale właścicielka domu dzieli łupy."
To jest psalm, modlitwa. Śpiewana modlitwa. Tak dobrze. Kiedyś Bóg mi zdarzył. Ostatnio mi to Duch Święty przypomniał. Po zwiastowaniu psalmu 99,mogłem modlić się psalmem, który Duch Święty ułożył w moim sercu. I ostatnio właśnie w modlitwie Duch Święty mi to tak też przypomniał i wskazał, że On chce, żeby nasze modlitwy były właśnie takie piękne, takie prawdziwe. Nie takie, no proszę Cię, żebym miał powiedzmy pracę czy coś, w porządku. Są takie modlitwy też. Ale gdzie ta modlitwa? Boże, gdy Ty przechadzasz się, to wszystko drży. Gdy Ty docierasz do mnie, roztopiło się serce moje przed Tobą, Boże. Kajam się i potrzebuję Ciebie, bo Ty znasz wszystkie moje myśli i zamierzenia moje. Znasz czyny moje. I wtedy ta modlitwa jest prawdziwa, bo Ty mówisz naprawdę. Duch Święty może w tym momencie włożyć w Twoje serce i usta modlitwę pokuty albo uwielbienia. I wtedy jest to prawdziwa modlitwa przed obliczem Boga. Bóg czeka na taką modlitwę.
Chce w nas, aby ona była ułożona. Musi być odarte, to cielesne chcenie i kręcenie się wokół tego ciała stale, bo ten potrzebuje pracy, ten potrzebuje jedzenia, ten uzdrowienia i cały czas wokół ciała i ciała i ciała. Duch chce uwielbiać. Maria, kiedy doznała tego posilenia w Duchu Świętym, powiedziała, że Duch jej rozradował się, a dusza jej wielbi Właściciela. Bóg chce nas tak rozradowanych mieć i szczęśliwych. Mówię wam, uciekajmy jak najdalej od wszelkiej goryczy, od wszelkiego patrzenia na cielesność tylko. Pamiętajmy, że czyste serce chce wielbić Właściciela. Chce Go sławić. Wygrajmy tą bitwę. Niech nasze serca sławią Go i czczą. Ale pamiętajmy też. Najpiękniejsze uwielbianie bez miłości jest tylko czczym gadanie. Miłujmy się więc nawzajem, miłujmy Boga naszego i niech wszystko w nas będzie uwielbieniem Jego. Niech On nas umacnia, niech nas posila. Niech każdy z was widzi, Właściciel mnie powołał do Winnicy, jestem zaszczycony Królu. Gdzie zmarnowałem czas? Pomóż mi uporządkować to wszystko. Chcę być jako ten, który śpiewa w Twojej winnicy. Jako ten, który Cię wielbi. I ostatnio coraz bardziej widzę, jak Duch Święty napiera w tym kierunku. I On chce uwielbienia, lecz Duch Ciemności nie chce tego w Dzieciach Bożych. Nie chce tego. Chcę, żeby Dzieci Boże stale się kręciły wokół jakichś takich rzeczy. Czy masz odwagę zwyciężyć? Masz odwagę pokonać wroga. Masz odwagę dla chwały swego Chrystusa pokazać, że jesteś z Nim. Masz odwagę, aby On uczynił w twoim życiu to, co jest ci potrzebne. Nie lituj się nad sobą, bo On się nie pozwoli też nad sobą litować. Dopóki jesteś tutaj, zawierzaj Mu wszystko, i ducha, i duszę, i ciało. I służ Mu, tak jak On pokieruje. Podążaj. A wtedy On będzie miał nieustannie staranie o to, żeby duch, dusza i ciało były czyste dla Jego chwały. Niech będzie uwielbiony Jego imię. Niech to słowo pozostanie w sercach naszych. I niech każdy z nas wie, nie ma pośród nas nikogo, kto mógłby bez Jezusa iść w zwycięstwie. Nie ma nikogo. Prawdziwie widzimy, że bez zbroi Bożej to my jesteśmy nędznymi wojownikami, którzy tylko dają się odstrzeliwywać. Tu i tu i później robimy jakąś złą rzecz. Ale zbroi Bożej i diabeł nic nam nie zrobi. I wtedy tylko będziemy uwielbiać Chrystusa za wszystko. Zupełnie za wszystko. Jeżeli w sprawach ciała, jak byliśmy z Darkiem, mogliśmy pracować cały dzień, całą noc, a później się przespać dwie godziny i pójść znowu na cały dzień do pracy prawie że, nie wiem, około dwunastej i mogliśmy pracować. Dlaczego? Bo czasu było niewiele. A czy my mamy czasu wiele? Czy czasu też jest niewiele dzisiaj? I mamy wykorzystać ten czas dla Właściciela. Ja mówię, żeby tak jak Właściciel nas prowadzi, a nie mówię, że człowiek musi coś na siłę robić, ale powiem Wam, że gdy się jedzie na grzyby, to człowiek wstaje o 4 rano i wstanie. Bo trzeba na grzyby pojechać. Jak trzeba coś zrobić według tego ciała, co mu się podoba, to zrobi to. I raptem się okazuje, że może. A w sprawach Bożych trzeba wygrać bitwę. Bo tu też trzeba zobaczyć, że to jest dla mnie potrzebne i cenne. Bez tego to będzie tylko zmuszanie się. Ale kiedy zobaczę cenność poprzez to słowo, które mam tutaj w Biblii, poprzez Ducha Świętego działającego, to wtedy będę chciał pokonać wroga. Na początku na pewno będzie trudno, bo będzie zły przeszkadzał, atakował zmęczeniem ciała, innymi takimi rzeczami. Ale po jakimś czasie, jak we wszystkim, człowiek przejdzie przez doświadczenie. Mówię tak, jak daje Właściciel. Nie mówię, żeby coś na siłę robić. Ale coś trzeba robić. Bo w tej winnicy nie ma miejsca dla tych, którzy nic nie robią. Jeden się modli, drugi śpiewa, pracuje, wykonuje jakąś pracę. Także niech Właściciel będzie uwielbiony poprzez to w każdym z nas. Niech deszcz Bożych błogosławieństw spływa na nas. Żebyśmy zobaczyli naprawdę, że warto żyć dla Jezusa. Warto. Już wiele ze sobą doświadczyliśmy i wiemy, że wiele nas już Właściciel pouczył. Ale wiem, że jeszcze więcej, jeszcze bardziej. Jeszcze konsekwentniej. Musimy nieustannie widzieć Jego, mieć Go przed oczyma swymi. Jeżeli we mnie nie ma łagodności, pokory, uniżenia, to ja muszę Go wołać już. On jako moje życie jest moją pokorą, uniżeniem i zwycięstwem, miłością. Muszę Go już wołać. I w tym szczerym wołaniu potrzebuję Go jako Zbawiciela. Niech obraz nas pokazuje, że my jesteśmy naprawdę Jego zbawionymi, którzy nie wstydzą się wzywać imienia Właściciela. I to, co ostatnio, powiem wam, dzisiaj tego człowieka spotkałem, to było dla mnie takim zupełnym już poświadczeniem, że to, co wam wspominałem, jak byliśmy z Darkiem tam w pracy, co nie chciałem, żeby to było potraktowane, że jakoś tam Janka zostawiamy I wtedy sobie tak myślałem, że jakby Janek nas widział czy coś, to mógłby po prostu zły w jego serce różne podejrzenia włożyć. I kiedy wyszedłem, tam już byliśmy w pracy i wyszedłem, żeby kupić materiał, wszedłem do sklepu i za chwilę wchodzi taki drugi człowiek, który też z nami współpracuje. I w tym momencie wiele myśli przez głowę przeleciało. I wiedziałem, że w tym momencie już po prostu Janek będzie wiedział. I on zszedł i już wyciągnąłem do niego rękę, on mnie minął i poszedł dalej. Dobrze się znamy. I poszedł do takiego innego człowieka, zaczął z nim rozmawiać. I ja wtedy w tym momencie popatrzyłem, co się dzieje. No przecież przeszedł obok mnie i jego wzrok był tak, jakby zupełnie nie mógł wzroku odwrócić. I wtedy sobie pomyślałem, bo to może on ma mnie nie widzieć i postanowiłem, że wyjdę z tego sklepu. Ale wychodząc musiałem obrócić się temu jego tyłem po prostu i on mógł każdej chwili odwrócić wzrok i dosyć dobrze się znamy, także nie pomyliłbym się z kimś innym. I dzisiaj się z nim widziałem i wiem, że nie odwrócił tego wzroku. Po prostu mnie nie widział. Że Właściciel może zrobić i takie rzeczy, żeby nam pokazać, że on troszczy się o nas. Pokazał mi, że lękałeś się tego. Stało się to. Ale ja mogę mu czynić tak, żeby nie było w tym konsekwencji. Właściciel jest taki z nami. Chce nam pokazać, że On się troszczy o nas, że On ceni sobie to, gdy myślisz o bracie i chcesz uczynić dobro. Wtedy diabeł może na przykład powiedzieć, no ale co wtedy tam, co ten świat pomyśli, jak on zareaguje. I Bóg bardzo jest w tej sprawie, żebyśmy najbardziej mieli staranie o domowników wiary, abyśmy mieli też myślenie o świecie, o tym, jak nieść Mu Ewangelię, jak okazać się jako ludzie, którzy naprawdę służą Jezusowi. Ale pamiętajmy też, że pielgrzymujemy razem i Właściciel chce nas pouczyć, że On się troszczy o każdego z nas i bardzo jest Mu cenne, gdy my tak samo się troszczymy. Amen

