20.11.2007 Marian - Życie człowieka wierzącego jest napełnione naśladowaniem Jezusa Chrystusa

„Życie człowieka wierzącego jest napełnione naśladowaniem Jezusa Chrystusa” 20.11.2007 Marian

 

Dziękuję Bogu, że Bóg kieruje, nami i chce, żebyśmy pewne sprawy poruszali.

 Z Ewangelii Mateusza 19 rozdział chciałbym jeszcze... I to jest też ważne, żeby do naszych serc to docierało i poruszało nasze serca. Od 16 do 22 czytamy o tym młodzieńcu i znamy to bardzo dobrze, jak ten młodzieniec przyszedł. Na pewno był zafascynowany naszym Właścicielem. Wiedział, że Jezus może mu odpowiedzieć. Czynił wiele dobrych rzeczy. Jego pragnieniem było osiągnąć żywot wieczny. Dobre pragnienia.

I zapytał w ten sposób: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby osiągnąć żywot wieczny?”.

Wielu ludzi dzisiaj w ogóle takich pytań nawet nie zadaje. Po prostu są w religii, modlą się, śpiewają, chodzą, żyją i tak naprawdę nie pytają się, co robić, żeby mieć życie wieczne, bo wszyscy zostali przekonani, że to życie wieczne już mają. A więc o co się mają pytać? I o co troszczyć? Skoro za darmo i z łaski, to już ja nie muszę o nic w ogóle takiego pytać, już mam, tylko teraz abym trochę pożył po chrześcijańsku, a później pójdę do wieczności i sprawa załatwiona.

Lecz ten człowiek, jego serce, jego wnętrze było intrygowane pytaniem: co ja powinienem robić? I Jezus odpowiada mu:

„Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i naśladuj mnie”.

Odpowiedź Jezusa jest bardzo zdecydowana, ale napełniona miłością. Masz bardzo dobre pragnienia, oto zrób to co ja mówię, a będziesz mógł osiągnąć cel, o którym myślisz. Pozbądź się tego, co ci przeszkadza, oddaj mi się całkowicie.

A co najważniejsze Jezus kiedy to mówi, to wszystko w nas powinno zadrżeć z radości. Przyjdź i naśladuj mnie. Przyjdź i naśladuj mnie. A więc życie chrześcijanina, to jest życie, które jest napełnione naśladowaniem Jezusa. Jeśli chcesz mieć życie wieczne, to idź zawsze za Jezusem. Ale nie idź tylko patrząc na Niego, bo Jezus powiedział: „Jeśli kto idzie za mną bez krzyża, nie może być uczniem moim”. Nie idź tylko patrząc na Niego i myśląc: jaki piękny, jaki wspaniały, jaki miły, jaki uprzejmy. Ale naśladuj Go. Czyń to, co czynił Jezus, a osiągniesz cel.

Myślę, że wielu ludzi nie myśli nawet o tym. Można powiedzieć: zostali ochrzczeni jako dojrzali ludzie, podjęli pewnego rodzaju decyzję i teraz już spokojnie sobie żyją i czekają, aż Jezus wróci. W tym życiu jest wiele bałaganu, wiele różnych złych rzeczy, wiele chaosu, wiele egoizmu, wiele snobizmu, wiele różnych rzeczy i ludzie czekają spokojnie: wróci Jezus, pójdę do wieczności. Ale Jezus temu człowiekowi mówi: ty pójdź za mną i mnie naśladuj. Piękne – móc naśladować Jezusa. Mieć wzór, który warto naśladować. Bo różne rzeczy są, różne nauki na tej ziemi, ale można to zobaczyć, czy te nauki są od Boga, czy też nie. Idź i naśladuj Jezusa. Mamy kogo naśladować.

Kiedy czytamy Ewangelię, patrzymy, jak Jezus żył. Jezus mówi: właśnie tak chcę, żebyś ty też żył. Co to znaczy „jeśli chcesz być doskonały, jeśli chcesz żyć na wieczność, na zawsze”? Pójść za mną i naśladuj mnie. Wiecie ile fantazji musi zginąć? Czy Jezus był zawsze takim miłym i uprzejmym wobec wszystkich ludzi? Nie. Ktoś sobie może wyobrażać, że kiedy będę miał być chrześcijaninem, takim fajnym, to powinienem być uprzejmy dla wszystkich ludzi. Nie, Jezus nie był dla wszystkich uprzejmy. Nawet bywało tak, że złamał prawo gościnności. I człowiek Go zaprosił i raptem powstało zamieszanie w jego własnym domu. A Jezus kiedy później z tego domu wychodził, to cała wrzawa szła za Nim i wszyscy krzyczeli, chcąc co zrobić? Złapać Go na czymś.

A więc Jezus godzien jest naśladowania, ale żeby naśladować Jezusa, to trzeba Go poznawać. Bez poznawania Właściciela naszego Jezusa Chrystusa nie można Go naśladować, bo wtedy wkracza fikcja. Wkracza takie jakieś marzenie, czy własne wyobrażenie, jak powinno się naśladować Jezusa Chrystusa. List do Rzymian 2 rozdział jeszcze tylko przeczytam. To jest jak taki sygnał, to, co Leszek też wspomniał. To jest bardzo ważne. Masz wezwanie od Właściciela swego. Oddaj siebie bez zastrzeżeń Bogu. Idź za Nim, a będziesz tam, gdzie Zbawca. Ale idź naśladując Go. Nie idź tak sobie marząc, rozmyślając, jak fajne jest chrześcijaństwo.

Drugi rozdział od pierwszego wiersza:

„Nie ma przeto usprawiedliwienia dla ciebie, kimkolwiek jesteś, człowiecze, który sądzisz; albowiem sądząc drugiego, siebie samego potępiasz, ponieważ ty, sędzia, czynisz to samo. Bo wiemy, że sąd Boży słusznie spada na tych, którzy takie rzeczy czynią. Czy mniemasz, człowiecze, który osądzasz tych, co takie rzeczy czynią, a sami czynisz, że ujdziesz sądu Bożego? Albo może lekceważysz bogactwo Jego dobroci, cierpliwości, pobłażliwości, nie zważając na to, że dobroć Boża do pokuty cię prowadzi?”.

 Do pokuty, do porzucania złych rzeczy. Wielu ludzi osądza innych ludzi i mówi: „Nie, tamci ludzie, to nie wejdą”. A człowiek czyni dokładnie to samo. Żyje według własnego upodobania, żyje dla samego siebie, tak jak inni żyją. Może nie kłania się przed obrazami, ale kłania się własnemu „ja”. Sam podejmuje decyzje, sam rozwiązuje swoje sprawy. Jezus po co jest potrzebny? Jak będę umierał, no to Jezus będzie mi wtedy potrzebny. I wtedy niech On mnie poprowadzi dalej. Ale Jezus nie przyjdzie wtedy. Człowiek pójdzie dalej sam. Sędzia, który osądza innych, a sam czyni to samo, podobny wyrok zbierze.

A więc Jezus mówi: idź i naśladuj mnie. Nie sądź tak, jak ludzie sądzą, bo to pycha sądzi i wtedy mówi: jestem lepszy, jestem lepszy, jestem lepszy od innych. Ale idź i naśladuj Naszego Jezusa i czyń to, co jest wolą Bożą.

„Ty jednak przez zatwardziałość swoją i nieskruszone serce gromadzisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według uczynków jego: tym, którzy przez trwanie w dobrym uczynku dążą do chwały i czci, i nieśmiertelności, da żywot wieczny; tych zaś, którzy o uznanie dla siebie zabiegają i sprzeciwiają się prawdzie, a hołdują nieprawości, spotka gniew i pomsta”.

I teraz wyobraźmy sobie tak: ty doświadczyłeś, że Jezus mówi do ciebie: oddaj mi się bez zastrzeżeń i potem idź za mną i naśladuj mnie. Ja usłyszałem dokładnie to samo. I każdy z nas usłyszał to samo. Rozumiecie? I tak chce Jezus, żeby wyglądał Jego kościół. Każda cząstka usłyszała dokładnie to samo. To samo wezwanie. I kończy się rozglądanie się i osądzanie czy inne rzeczy, zaczyna się życie dla Jezusa. Jakie jest wtedy to życie? Po prostu jesteśmy jedno z powodu tego samego wezwania. Wielu ludzi nie jest jedno, ponieważ do dzisiaj nie poszło na wezwanie Jezusa. Do dzisiaj żyją według własnego widzimisię. I do dzisiaj nie wiedzą, co to znaczy kościół. Kościół jest nadal dla tych ludzi religią. To nie jest żywy organizm. To nie są cząstki, które mają o siebie nawzajem jednakie staranie. To jest to, co jest normalną religią. Każdy jest dla siebie panem i każdy decyduje, jak żyje.

Który obraz nam się bardziej podoba? Obraz wezwanych przez Jezusa i żyjących według Jego życia, czy obraz ludzi, którzy mają prawo do decydowania, co chcą robić, kiedy chcą robić? I każdy z nas musi problem ten rozwiązać. Jeśli chce być i mieć życie wieczne, to musi odpowiedzieć na wezwanie Jezusa: tak, pójdę za Tobą. Dokądkolwiek pójdziesz Właścicielu, pójdę za Tobą. Moje życie już nie ma dla mnie znaczenia, jeśli nie miałbym żyć dzięki Tobie, ono nie ma sensu.

A więc tym, którzy dążą do tego, Bóg da to, co jest potrzebne. „Ale ci, którzy o uznanie dla siebie tylko zabiegają, sprzeciwiają się prawdzie, hołdują nieprawości, spotka gniew i pomsta. Tak utrapienie i ucisk spadnie na duszę każdego człowieka, który popełnia złe – najpierw Żyda, potem i Greka. A chwała i cześć, i pokój każdemu, który czyni dobrze – najpierw Żydowi, a potem i Grekowi.”

Co to znaczy „czynić dobrze”? To znaczy naśladować Jezusa. To jest czynić dobrze, bo tylko w Jezusie jest dobro. To czynić dobrze. Ludzie mają różne pomysły na dobro, co to jest dobro. Ale jest tylko jedno widoczne dobro – to jest Jezus Chrystus.

A więc naśladując Jezusa możemy być pewni, że będziemy sobie najbardziej miłującymi się uczniami Jezusa. 100% gwarancji. Ta miłość nie jest wykreowana przez ludzi, ale Jezus napełnia tą miłością wszystkich, którzy poszli za Nim, aby Go naśladować. I to jest ta sama miłość. A więc miłując się Jego miłością możemy być pewni, że będziemy temu światu świadczyć, że Jezus przyszedł tutaj do nas ludzi. I to jest piękno, o którym Jezus powiedział temu młodzieńcowi. I on tego nie zrozumiał w tym momencie. To, co miałby zostawić, wydawało mu się za dużo. Ale każdy z nas może wiedzieć o tym – chociaż to, to jest ciężki wybór – ale i tak pewnego dnia wszystko zostawimy. A jednak jest mimo wszystko ciężko oddać się Jezusowi. Albowiem u Boga nie ma względu na osobę, żadnego względu.

I niech Właściciel pomoże nam pamiętać o tym, że chrześcijaństwo to nie jest takie sobie życie religijne. To jest podążanie za Nim. Aby tam, gdzie On jest, abyśmy my też byli. To jest uczenie się Jezusa codziennie. Właściwie my z powodu tego, że zaniedbaliśmy to w wielu dniach naszego życia, mamy tyle duchowych kłopotów i tyle słabości w chrześcijaństwie. Tylko ja nie mówię o tej słabości pozytywnej, tylko negatywnej. Stajemy naprzeciw doświadczeń i tylko narzekamy, i tylko bolejemy, bo nie mamy siły stanąć do nich z Jezusem. Jak uczniowie Właściciela, którzy są przygotowani do tych doświadczeń. Ale to nie jest wina Zbawiciela, tylko nasza, bo zaniedbujemy dni zamiast żyć, aby Go naśladować. Żyjemy i myślimy, że to wystarczy.

Niech Właściciel nam pomoże, kiedy przychodzimy przed Boże oblicze, aby też stawiać się tam jako ci, którzy w Chrystusie Jezusie, Synu Bożym, odnaleźli według woli Ojca najcudowniejszy, najpiękniejszy obiekt naśladowania.

Amen.

Jan 14:23