06.12.2005 Marian - Pycha i chciwość to krok w stronę świata
„Pycha i chciwość to krok w stronę świata. 06.12.2005 Marian
Wspominaliśmy, że mamy tego zachwycającego Ojca, który tak miłosiernie, łaskawie się z nami obszedł. Dał nam swego syna, dał nam możliwość, abyśmy mogli wracać do Jego do wieczności z Nim.
W Księdze Jeremiasza w 13. rozdziale czytamy takie dobrze nam znane słowa... Jeszcze raz wróćmy na nie uwagę. Prorok otrzymał pewną wiadomość od Właściciela, miał pewną rzecz uczynić. Uczynił to i później, dalsze doświadczenie dobrze znacie, jak wrócił, jaki pas tam znalazł od 8 wiersza
Jer. 13, 8-11: "I doszło mnie słowo JESTEM tej treści: Tak mówi JESTEM: Tak zniszczę pychę Judy i wielką pychę Jeruzalemu: Ten lud zły, który się wzbraniał słuchać moich słów, który kieruje się uporem swojego serca i idzie za cudzymi bogami, służąc im i oddając im pokłon, stał się jak ów pas, który do niczego się nie nadaje. Bo jak pas przylega do bioder męża, tak chciałem, aby cały dom izraelski i cały dom judzki - mówi JESTEM - przylgnął do mnie, aby być moim ludem, moją chlubą, chwałą i ozdobą. Lecz oni nie słuchali."
Jakże cudowne pragnienie Boga i ... i ludzie, którzy nie chcieli Go słuchać, nie chcieli przyjąć tego wspaniałego miejsca. Wszyscy dobrze wiemy, że nie ma piękniejszego miejsca niż być z Nim. A mimo wszystko coś powoduje, że człowiek oddala się od Boga. Kiedy czytasz o Demasie, który oddalił się, odszedł w świat, może myślisz sobie wysoko, ale to był człowiek, który służył Bogu, szedł w różne miejsca i czynił wolę Bożą. Ale kiedy przychodził przez doświadczenia, kiedy był przetapiany, kiedy Bóg nie reagował na wszystkie jego prośby czy wszystkie jego wołania, kiedy już nie spełniał tego wszystkiego w taki sposób, jak sobie to Demas wyobrażał, wtedy zaczęło w nim pracować zło i ten człowiek doświadczał, że jakby Bóg go zostawiał, jakby Bóg się już nim nie interesował. Widział wielu ludzi, którzy byli zadowoleni z Chrystusa, widział wielu ludzi, którzy byli zachwyceni tym, co w ich życiu dokonuje, a sam człowiek doznawał, że coś jest między nim a Bogiem i pewnego dnia po prostu się poddał, odszedł w świat.
Ale od strony Boga nic się nie zmieniło. On chciał, żeby ten pas przylegał do Niego nie tylko wtedy, kiedy dobrze się wszystko układa, ale również wtedy, kiedy nic się nie układa. Kiedy wszystko jest jakby przeciwko, kiedy wydaje się, że Bóg jest daleko, kiedy wydaje się, że nie słucha. Przecież On słyszy, jest. Jeśli poddaje człowieka takiej próbie, to znaczy, że człowiek musi tę próbę jeszcze przejść, i wielu w tej próbie poddaje się i wycofuje się. Dlatego słowo Boże w Hebrajczykach mówi, że Bóg nie ma upodobania w tych, którzy się cofają i giną.
Być Jego ludem. Czasami można śpiewać w uniesieniu pieśń: „Jak mi dobrze z Tobą, Właścicielu, jest”, ale kiedy idzie naśladować Jezusa, kiedy chodzi o to, żeby być podobnym do Niego, jakże często to wszystko, co reprezentujemy, wzdryga się przed Jezusem. Wzdryga się przed tym, co jest czyste, święte i nieskalane i ,i podąża człowiek własną drogą.
Bóg chce, żebyśmy do Niego przylgnęli i największym przeciwnikiem człowieka, jednym z większych przeciwników człowieka, jest jego własna pycha, myślenie o sobie, że: „Ja sobie poradzę, że ja dam sobie radę, że określam w jakiś sposób swoją pozycję i wygram, przejdę”.
Pycha jest strasznym narzędziem diabelskim i kiedy pycha napełnia serce człowieka, wtedy człowiek przegrywa. Bóg chce, żeby Jego lud przylegał do Niego całym swoim sercem, całą myślą, duszą, siłą, tak jak przykazanie Boże mówi, abyśmy miłowali Boga z całego serca, z całej myśli, z całej siły, z całej duszy, aby serce nasze należało do Niego. Ale jak to zrobić, żeby serce nasze należało do Niego, jak to uczynić, żeby człowiek był cały dla Boga?
Na ziemi jest pewien wróg, oprócz jeszcze pychy, chociaż on się łączy z pychą.
List do Efezjan 4 rozdział, od 17 wiersza:
Efez. 4, 17-19: "To więc mówię i oświadczam we Właścicielu, abyście już więcej nie postępowali, jak poganie postępują w próżności umysłu swego, mający przyćmiony umysł i dalecy od życia Bożego przez nieświadomość, która jest w nich, przez zatwardziałość serca ich, stali się nieczuli, oddali się rozpuście dopuszczając się wszelkiej nieczystości z chciwością."
Chciałbym, żebyśmy ten wiersz przeczytali tak, jak apostoł chciał go przedstawić nam, ludziom, którzy przychodzimy do Boga. Rozpuście, dopuszczając się wszelkiej nieczystości z chciwością, tak jakby człowiek wziął ślub z chciwością i stał się małżonkiem chciwości. I wtedy chciwość prowadzi człowieka do coraz większych nieczystości, zanieczyszcza jego serce i powoduje, że człowiek staje się rozpustnikiem, staje się człowiekiem, który odwraca się od Boga. To to sprawiło, że Judasz odwrócił się od Chrystusa. Kto z was już jest wolny od tego? Ten może powiedzieć, że może swobodnie poruszać się za Chrystusem i już nie ma małżonka, który go prowadzi do nieczystości.
Słowo Boże mówi, że jest drugi bóg jeszcze, mamona. To jest ten bóg, który wysyła chciwość, aby serce człowieka zostało zawładnięte i żeby człowiek zaczął zanieczyszczać się. Słowo Boże mówi: „Tam, gdzie skarb, tam i serce człowieka jest”, i jeśli serce człowieka jest przy mamonie, to też i tam zanurza się jego życie. Zanurza się coraz bardziej i bardziej i staje się coraz bardziej nieczyste, dalekie od Boga. Czy jesteś wolny od tego związku? Bo to jest ważne pytanie dla mnie i dla ciebie, czy jesteśmy małżonką Chrystusa i nie mamy jeszcze innych małżonków, którzy by nas prowadzili do nieczystości, do zła, do deprawacji, do zniszczenia społeczności z Bogiem, do oddalenia od Boga, od społeczności z Nim, a zanurzania się coraz głębiej i głębiej w to, co jest dla Niego obrzydliwością. To ludzie w świecie, mający przyćmiony umysł, nie zdają sobie nawet sprawy, jak dalekie jest to od Boga, to, co pożąda ich serce. Jak wiedzie ich do zła, do morderstwa, do oszustwa, do różnych złych rzeczy. Bóg mówi: „Ja chcę, żebyście przylegali do Mnie, jak pas do bioder”. Właściciel chce. Paweł pisze w Liście do Tymoteusza, że ludzie, którzy chcą czegoś więcej ponad to, co daje im Właściciel, sami sobie przygotowują doświadczenie, przez które mogą się potknąć i nie osiągnąć celu. Wydaje się, że można swobodnie sobie żyć na ziemi, że można żyć sobie... co mi przyjdzie do głowy, to zrobię. Okazuje się, że czekają na mnie tutaj wrogowie i ty ich dobrze znasz, i ja ich dobrze znam, którzy mówią: „Stop, bo inaczej uszczuplisz to, co mi się należy”.
Żeby pokonać tego wroga, trzeba patrzeć na Jezusa, jak On postępował, jak On szedł, i chcieć naprawdę kąpać się w słowie Bożym, aby być stale odświeżonym poprzez to słowo. Doświadczać, że w tym Chrystusie jest nadzieja, że nie muszę przegrać, że mogę wygrać. Że On przyszedł, aby napełnić mnie swoim Duchem, żebym osiągnął cel i by żaden wróg mnie nie złapał gdzieś w pułapkę i nie ściągnął z drogi prawości. Ale czy ja jestem już wolny od tego, żeby sam stanowić o swoim życiu? I to jest właśnie to, o czym mówił Jezus, że Jego lud ma Agape, Jego lud ma wzajemną miłość i troskę o siebie, i Jego lud jest napełniony Jego miłością i jest jedno. To jest właśnie wróg, który rozbija jedność, który niszczy jedność. Każdy do swego domu, każdy dla siebie gdzieś.
Efez. 4, 20-23: "Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa, jeśliście tylko słyszeli o nim i w nim pouczeni zostali, gdyż prawda jest w Jezusie. Rozbierzcie się ze starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się w duchu umysłu waszego,"
Albo odnówcie się duchem.
Jedno jest pewne, że mój umysł i twój umysł musi myśleć inaczej. Ja sobie zdaję sprawę i ty też sobie zdajesz sprawę, gdyby usunąć te złe, pożądliwe myśli, a włożyć w to miejsce myśli Chrystusa, jak wyglądałoby nasze życie? Czy ono byłoby inne? Każdy z nas wierzy, byłoby inne, i o tym Biblia mówi, że mamy mieć myśli Chrystusa. Ale żeby tak było, to musimy pozostać w pokorze przed Nim. Pokorze w każdym doświadczeniu. Doświadczać, że tylko On może nas uratować, że tylko w Nim jest nadzieja.
„A obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy”.
Jest nadzieja. Ojciec jest cudowny, jest wspaniały, jest gotów pomóc tobie i mnie, abyśmy osiągnęli cel, ale nie zgodzi się na to, żeby kto inny był naszym małżonkiem, jak tylko Jezus Chrystus, a żebyśmy byli Jego małżonką, to musimy być napełnieni godnością od Boga, aby być małżonką Jezusa Chrystusa na wieczność. Potrzebujemy, aby Jego Duch nas napełniał i to musi być czymś prawdziwym dla Jezusa Jego oblubienica musi być wolna.
To, co mówię, jest bardzo ważne. Niewielu to wygra i niewielu osiągnie cel. Wielu zostanie zatrzymanych przez chciwość, przez pożądliwość i nie dojdą, nie dobiegną do Jezusa. Pozostaną w świecie, ponieważ jest to bożek tego świata, a nie jest to Bóg, który jest. Jest bardzo zachłanny i ,i chce mieć człowieka dla siebie. Będzie szturmował życie człowieka, aż uda może mu się osiągnąć swój cel. Czasami nawet wierzący ludzie sobie w tym pomagają, wnosząc to do domu Bożego, tego bożka chciwości, i stawiając go w swoim życiu na jakimś piedestale, obnosząc się z nim, jakby wszyscy musieli zaakceptować, że ten bożek ma prawo przebywać w zgromadzeniu. Słowo Boże mówi: „Niech nie będzie między nami żadnego złego, niewierzącego serca, które by odpadło od Boga”. Gdzie odpadło? Do chciwości, do mamony, do bożka tego świata. Więc jak ważne jest, żebyśmy byli wolni. Czy jesteśmy wolni? Czy mamy serce wolne dla Właściciela? Czy w moim umyśle i twoim może być myśl Chrystusa?
Powiem wam, że... to jest niebezpieczne, jeśli człowiek wnosi przez swoje życie takie doświadczenie między innych wierzących i nie doświadcza, że to nie Chrystus, że Jezus z tym nie ma nic wspólnego. Jest bardzo niebezpiecznym taki człowiek, chociaż może nie zdaje sobie sprawy nawet. Bo złe, niewierzące serce może pokalać wielu i to jest właśnie to, kiedy serca zamykają się później na wolność w Chrystusie, na otwartość, na szczerość, blokują się. To jest właśnie praca ludzi, którzy chodzą z tym bożkiem w sercu swoim. Bardzo często rozbijają zbory, niszczą je, doprowadzają do ruiny. Wiele szczerych serc ograbiają i napełniają je pożądliwością, niechęcią do służby. Naprawdę mnóstwo ludzi, nie zdając sobie może do końca albo w jakiejś części, zdając sobie sprawę, bezwolnie służy diabłu i niszczy.
Ale jest na to lekarstwo, jest możliwość, żeby być wydobytym z tego. Trzeba szukać Właściciela, żeby to zmienił. Żeby dał mi swoje myśli, tobie swoje myśli, żebyśmy myśleli jak On myśli, żebyśmy widzieli kres naszego życia, żebyśmy w tym znajdowali upodobanie, w czym On ma upodobanie, żebyśmy byli wolni dla Niego, nie zniewoleni, nie porażeni gdzieś tam też, ale swobodnie, wolni, by podążać za Nim. Powiem wam, że moim doświadczeniem jest to, kiedy widzę człowieka, który ma dużo społeczności z Chrystusem, również widzę, że nie ma w nim pożądliwości albo one są bardzo nikłe. Ale kiedy widzę człowieka, który ma mało społeczności z Chrystusem, te pożądliwości w nim funkcjonują. To się tak jakby dzieje równomiernie. Wystarczy, że tracisz społeczność z Nim, a chciwość zaczyna się rozrastać w sercu. Ale kiedy zbliżasz się do Niego i kiedy przebywasz dużo z Jezusem, wtedy chciwość ucieka. Jest to prawdą? Jakub o tym napisał: „Zbliżcie się do Boga, a diabeł ucieknie od was. Przeciwstawcie mu się wtedy, a diabeł ucieknie”.
A więc nadzieją dla człowieka nie jest to, że będzie dużo się modlił. Naprawdę komu z was pomogły modlitwy? One są pomocne, są prawdziwe i trzeba się modlić, ale nie wystarczy tylko się modlić. To jeszcze nie jest bycie z Właścicielem. Można wiele modlić się i mówić, i pójść i dalej żyć po swojemu. Być z Nim to znaczy kosztować, jak dobry jest właściciel, poznawać Jego wolę, uczyć się ją codziennie wypełniać, żyć słowem Właściciela i potem również wołać do Niego w tych wszystkich sprawach, a On wysłucha. Nie wysłuchuje dlatego, że człowiek chce modlitwami bez poddania się Jezusowi załatwić temat. „Ja się modliłem, On nie zrobił, ja jestem wolny”. Ale Jezus powiedział, że przyszedł oczyścić nas od naszych grzechów, a więc jeśli tego nie robi w tym momencie, to znaczy, że nasz sposób podchodzenia do Niego jest nieprawidłowy i trzeba go zmienić.
On cierpliwie czeka, aż zrozumiemy to i zmienimy sposób postępowania. Zaczniemy częściej przebywać z Nim, częściej poznawać Jego wolę, uczyć się ją wypełniać, tak jak słowo Boże mówi, z Izajasza mówi. Kiedy pomożesz, kiedy otworzysz serce, kiedy to, kiedy tamto, wtedy cię uzdrowię, wtedy okażę się jako Bóg, który miłuje cię.
Bo właściciel Jezus, kiedy to jest dla nas trudne doświadczenie. Właściciel Jezus, kiedy mówił, kiedy chcesz ucztę wyprawić, to zawołaj ludzi...
Jasne, że masz prawo zaprosić innych i ugościć, i cieszyć się z nimi, ale Jezus chciał coś pokazać. Zawołaj ludzi, którzy nie będą mogli ci oddać, ponieważ nie mają. I wtedy będziesz miał nagrodę w niebie. To znaczy, Jezus chciał powiedzieć, żeby nie pazerność, nie coś za coś, ale swoboda w udzielaniu dobra była w twoim, moim sercu, żebyśmy byli swobodni w tym. A więc musimy na ziemi uważać, ponieważ jest to niebezpieczne, kiedy człowiek nie pilnuje swego serca i kiedy pozwala na to, żeby stracił czas przebywania z Bogiem i czas uczenia się naśladowania Go. Kiedy człowiecze życie zamienia się tylko w zgromadzenie, modlitwę, śpiewanie, w jakiś sposób to jest dotykanie się Właściciela, ale to jeszcze nie jest wystarczające. Jeszcze czegoś więcej Bóg chce. Bóg chce, byśmy byli jak pas u Jego bioder. Całkowicie należący do Niego sercem, myślami, duszą, duchem, ciałem jako Jego świątynia. On chce napełniać swoją chwałą, swoją obecnością.
Druga Królewska otwórzmy na chwilę, 18 rozdział i słowo Boże będzie dla nas jak zachęta, żeby nie zatrzymać się, żeby móc powiedzieć: „Boże, naprawdę jestem człowiekiem, gdzieś pozwoliłem sobie na to czy na to Właścicielu: Ty możesz to zmienić, pomóż mi być Ci posłusznym, żyć słowem Twoim. Zobaczmy na Hiskiasza, króla w Izraelu Judzkiego.
II Król. 18, 1-7: "W trzecim roku władania Ozeasza, syna Eli, króla izraelskiego, objął władzę królewską Hiskiasz, syn Achaza, króla judzkiego. Miał dwadzieścia pięć lat, gdy objął władzę królewską, a dwadzieścia dziewięć lat władał w Jeruzalemie. Matka jego nazywała się Abi, a była córką Zachariasza. Czynił on to, co prawe w oczach JHWH (JESTEM), wszystko tak, jak czynił Dawid, jego praojciec. On to zniósł świątynki na wyżynach, potrzaskał słupy i rozkruszył węża miedzianego, którego sporządził Mojżesz; do tego bowiem czasu synowie izraelscy spalali mu kadzidło, nazywając go Nechusztan. Na JHWH (JESTEM), Bogu Izraela, polegał, tak że nie było po nim takiego jak on w gronie wszystkich królów judzkich, ani w gronie jego poprzedników. Był przywiązany do JHWH (JESTEM) i nie odstępował od niego, przestrzegając przykazań, jakie JHWH (JESTEM) nadał Mojżeszowi. Toteż JHWH (JESTEM) był z nim, wszystko, co przedsięwziął, wiodło mu się.
Widzicie? Przywiązał się do Właściciela, przylgnął do Boga całym swoim sercem, w Nim miał jedynie nadzieję, On był dla niego odpowiedzią na każdy jego problem, On był pierwszym, który słyszał o jego radościach. Bóg był prawdziwie jego przyjacielem. On przylgnął do Boga, a Bóg był z nim. Jak ważne jest przylgnąć do Boga, pokonać ten tę strefę nieprzyjaźni, tę strefę, gdzie człowiek skupia się na swoim ego, na tym, kim on jest, pozwala sobie na jakieś głupstwa. Ale szukać Jego, żeby to zniknęło, zginęło, żeby On to wyniszczył, żeby człowiek był prawym, żeby przylegał do Niego, żeby trwał w Nim, żeby należał do Niego, żeby służył Mu, żeby był Jego własnością dla Jego chwały i żeby doświadczał, że jest mu z tym dobrze, bo Bóg jest z nim. Dla Niego ma większą wartość niż to, co w świecie. Wiecie, każdy z nas wie, że to jest coś, co jest Bogu miłe. A zwróćcie uwagę, jak daleko często ludzie są od tego miejsca i wydaje im się, że są w porządku wobec Boga. Usychają i coraz bardziej są gotowi do odcięcia, do wyrzucenia precz, a mówią, że wszystko jest okej, wszystko jest fajnie, wszystko jest w porządku. Życie ich odbiega od Boga, są coraz dalej w świecie i mówią, że idą do wieczności.
Ten król przylgnął naprawdę przylgnął. Kiedyś mówiliśmy już o jego życiu i o jego ostatecznym, ostatnim doświadczeniu też. Ja wiem, że Właściciel chce, żebyśmy rozważając to i myśląc o tym, pomyśleli, jak bardzo potrzebujemy Boga w naszym życiu, jak bardzo On jest potrzebny nam, żebyśmy dobre wybory czynili, żebyśmy uczynili to, co jest rzeczywiście na wieczność, na zawsze. To, co przyobleka Jego ukochaną oblubienicę, żebyśmy byli mądrymi ludźmi, którzy nie tylko słuchają słowa Bożego, ale żyją tym słowem. Wykonują je, są wykonawcami, postępują w ten sposób. Wtedy, kiedy doświadczasz tego w swoim życiu, również pojawiać się zaczyna w twoim wnętrzu pokora i uniżenie. Zdajesz sobie sprawę ze swoich niedomagań wobec tak pięknej sprawy i zdajesz sobie sprawę, że tylko Bóg może ci pomóc. Niech pomoże, niech napełnia nas chwałą zwycięstwa Twego, niech ten umysł będzie napełniony Jego myślami, to serce Jego słowem, a to życie niech będzie godne Jego chwały, aby Ten, który odszedł, napełniał nas i dokonywał swoich dzieł w tobie i we mnie. To jest bliskie Jego sercu i o to się upomina On wobec ciebie i mnie i chce, żebyśmy Go szukali całym sercem, żebyśmy Go szukali dla naszego życia, chociaż wiemy, że cenę trzeba płacić za to, że jest się z Jezusem. Cenę życia. Życie za życie, tak jak powiedział Jezus. Potrzebujemy, aby nasz umysł nie chodził na ludzkich myślach, ale na Bożych ,żebyśmy oczami naszymi patrzyli tak, jak patrzy Chrystus. To jest możliwe na tej ziemi. On ma moc to uczynić w tym, który szuka Jego oblicza, który chce pełnić Jego wolę, który nie chce Go oszukiwać modlitwami, ale chce rzeczywiście tego, żeby On to spełnił, żeby uczynił, żeby zrealizował, który się nie da zatrzymać, bo Bóg daje mu siłę, żeby iść dalej.
Jest wiele tekstów, które mógłbym czytać teraz, parę tekstów, które mógłbym czytać teraz, pokazując wam, jak to wyglądało w dziejach Izraela, jak to też wygląda w Nowym Przymierzu, do ,do kogo myśmy podeszli, z kim mamy społeczność teraz. I tak bardzo powiem wam, że kiedy doświadczam te słowa, tak bardzo doświadczyłem, jak bardzo potrzebuję waszych modlitw. W Duchu Chrystusowym jeszcze bardziej do mnie dotarło, jak- jak bardzo potrzebuję, żebyście się o mnie modlili, żebym mógł doświadczać, że są ludzie, którym zależy na moim życiu, wiecznym życiu, i którzy stają przed obliczem Bożym, by prosić, aby przeprowadził, aby napełniał. Myślę, że potrzebujemy siebie nawzajem właśnie w tej sprawie najbardziej, abyśmy się nawzajem o siebie modlili, szukali oblicza Bożego dla naszego życia.
Dlatego Jan pisał: „Jeśli kogoś widzisz w grzechu, módl się, wołaj do Właściciela, a Właściciel ma moc uratować, wyprowadzić, napełnić chwałą zwycięstwa”. Naprawdę jest to bardzo ważne, żebyśmy się o siebie nawzajem modlili, żebyśmy nie ustali, żebyśmy nie odpoczęli w ten sposób cielesny, ludzki, że fajnie jest, można odpocząć. Uczniowie tak odpoczęli i stracili siłę. Właściciel mówi: „Jeśli się nie będziecie modlić i pościć, już nie pójdziecie dalej”.
Psalm 63 otwórzmy na chwilę. Psalmista woła w ten sposób i niech to będzie też wołanie naszych serc i spełnienie mamy w Chrystusie:
Ps. 63, 2: "Boże! Tyś Bogiem moim, ciebie gorliwie szukam, Ciebie pragnie dusza moja; tęskni do Ciebie ciało moje, jak ziemia zeschła, spragniona i bezwodna."
Cudowne, prawda, kiedy wiesz, jaki jest Bóg i wiesz, jak niedomagasz, wtedy wołasz do Niego: „Zbawco moje ciało jest jak ziemia zeschła, która bez wody umrze, bez Twojego działania nie przeżyje, nie dojdę, nie osiągnę celu”.
„Tak wyglądałem Ciebie w świątyni, by ujrzeć moc Twoją i chwałę Twoją, gdyż lepsza jest łaska Twoja niż życie. Wargi moje wysławiać Cię będą. Tak błogosławić Cię będę, póki życia mego, w imieniu Twoim podnosić będę ręce moje. Dusza moja nasyca się jakby szpikiem i tłuszczem, a usta moje będą Cię wielbić radosnymi wargami. Wspominam Cię na łożu moim, rozmyślam o Tobie podczas straży nocnych, bo byłeś mi pomocą i weseliłem się w cieniu skrzydeł Twoich. Dusza moja przylgnęła do Ciebie, prawica Twoja podtrzymuje mnie. ”
Do tego miejsca. Człowiek, który odnalazł w Bogu tego, który chce go uratować, chce go zbawić, który woła całym swoim jestestwem: „Z Tobą przebywam w dzień i w noc, jedynie Ty możesz mi pomóc”.
W Psalmie 119 Dawid woła: „przylgnąłem do świadectw Twoich”, do Twoich dokonań na obliczu ziemi, jak przemieniałeś serca ludzkie, jak ich napełniałeś i prowadziłeś, jak dokonywałeś cudów i znaków. I moje serce zachowuje je, bo takim jesteś Bogiem, niezmiennym. Myślę o tym i rozważam to nieustannie, ponieważ to umacnia mnie, abym szukał Twego oblicza nieustannie. Dawid jest skoncentrowany na Bogu i Bóg powiedział, że Dawid był według Jego serca. Skoncentrowany na Bogu bądź, bracie i siostro. Napełniaj się tym, jaki On jest, pij z tego czystego źródła, abyś mógł mieć w sercu Jego słowo, żeby ono cię zachowało od zwodniczego działania cielesnego serca, aby twoje oczy były nakierowane na wieczność, a twoje usta by się otwierały dla Jego chwały. Potrzeba Boga, nie nie wystarczy człowiek.
V Mojżeszowa 4 rozdział, od 1 wiersza:
V Mojż. 4, 1-8: "A teraz, Izraelu, posłuchaj ustaw i praw, które was uczę wypełniać, abyście zachowali życie, weszli i wzięli w posiadanie ziemię, którą wam daje JHWH (JESTEM), Bóg waszych ojców. Niczego nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i niczego z tego nie ujmiecie, przestrzegając przykazań JHWH (JESTEM), waszego Boga, które ja wam nakazuję. Na własne oczy widzieliście, co JHWH (JESTEM) uczynił za Baal Peora, jak każdego, który poszedł za Baal Peorem, JHWH (JESTEM), wasz Bóg, wytępił spośród ciebie. Wy zaś, którzyście przylgnęli do JHWH (JESTEM), waszego Boga, wszyscy do dziś żyjecie. Patrzcie! Nauczyłem was ustaw i praw, jak mi rozkazał JHWH (JESTEM), mój Bóg, abyście tak postępowali w ziemi, do której wchodzicie, aby ją wziąć w posiadanie. Przestrzegajcie ich więc i spełniajcie je, gdyż one są mądrością waszą i roztropnością waszą w oczach ludów, które usłyszawszy o wszystkich tych ustawach, powiedzą: Zaprawdę, mądry i roztropny jest ten wielki naród. Bo któryż wielki naród ma bogów tak bliskich, jak bliski jest nam JHWH (JESTEM), nasz Bóg, ilekroć go wzywamy. I któryż wielki naród ma ustawy i prawa tak sprawiedliwe, jak cały ten zakon, który wam dziś nadaję. Tylko strzeż się i pilnuj swojej duszy, abyś nie zapomniał tych rzeczy, które widziały twoje oczy, i aby nie odstąpiły od twego serca po wszystkie dni twojego życia, ale opowiadaj o nich swoim synom i synom swoich synów"
Opowiadaj, jak to Bóg zaczął dokonywać dzieł, cudownego dzieła w twoim życiu, jak przemienił twoje serce, jak nakierował je na wieczność, jak okazał się Bogiem miłosiernym i łaskawym i przeprowadził cię przez to całe zło i uwolnił cię. Zachowuj w sercu, jak dotarł do ciebie, jak okazał się Bogiem łaskawym i miłosiernym. Pamiętaj o tym, gdy wstajesz, gdy się kładziesz. On takim jest Bogiem nadal, niezmiennym, i nigdy się nie zmieni. Kiedy my się zmieniamy jako ludzie, kiedy schodzimy z drogi Bożej On pozostaje tak samo święty, jak był, dlatego lepiej nie schodzić z tej drogi, pozostać, wytrwać.
Słowo Boże mówi, że my podeszliśmy do Jezusa, podeszliśmy do góry Syjon, do miasta Nowego Jeruzalem. Powiem wam, że coraz bardziej można doświadczać, jak On chce tylko jednego, abyśmy należeli do Niego, abyśmy sercem należeli do Niego, byśmy cali byli Jego. Jeszcze na zakończenie Pierwszy List do Koryntian 6 rozdział.
Tutaj w Efezjan czytałem:
„mający umysł przytępiony, oddali się rozpuście, dopuszczając się wszelkiej nieczystości z chciwością”.
Tutaj, co Paweł pisze, dotyka się to związku cudzołożnego, ale zwróćmy na to uwagę: „Albo czy nie wiecie, że kto się łączy z wszetecznicą, jest z nią jednym ciałem? Albowiem mówi pismo: Ci dwoje będą jednym ciałem. Kto zaś łączy się z Właścicielem, jest z Nim jednym duchem”.
Kto się łączy z właścicielem, staje się jednym duchem i ten duchowy związek okazuje się w codziennym życiu naszym. Prawdziwie człowiek zdobyty dla Chrystusa jest swobodny i wolny. Niech Bóg oczyszcza nas od wszystkiego, co zostało przyjęte bezprawnie, a niech napełnia nas tym, co jest bliskiego sercu, abyśmy wiedzieli, jak mamy żyć tutaj na tej ziemi, aby się Właścicielowi podobać, aby być z Nim złączonym jednym duchem, aby On był uwielbiony, abyśmy osiągnęli cel, abyśmy razem dobiegli i znaleźli się tam, gdzie On jest. Niech to będzie czymś najważniejszym w naszym życiu. Niech twoje sny będą napełnione Jezusem, doświadczeniem bycia z Nim.
Niech prawdziwie człowiek zobaczy, czy widzi wyraźnie Właściciela przed swoimi oczyma i z powodu Chrystusa czy czyni to, co czyni, czy czyni to tylko z powodu samego siebie, czy to jest nadal Jezus, czy to już jest inny mąż, któremu oddaje swoje życie, czas, myśli, pragnienia. Rozumiecie to, co mówiłem? Ważne jest, żebyś był dla Niego, żebyś osiągnął ten cel, żebyśmy razem dobiegli, żeby każdy z nas był wolny dla Niego, wolny dla Chrystusa, szczęśliwy w Chrystusie, żeby to, co właściciel dał nam i co doświadczaliśmy przez ileś lat jako zgromadzenie, żeby nie zostało zniszczone przez coś, co jest dalekie od Chrystusa. Ale raczej niech każdy doświadcza, że jest zobowiązany, aby wnosić do zgromadzenia to, co czyste, co święte, co nieskalane, żeby zgromadzenie mogło doświadczać, że troszczymy się o siebie nawzajem i zależy nam na tym, co jest we Właścicielu.
Że Jezus jest w sercu naszym. Potrzebujemy tego i niech Właściciel napełnia nas tym na każdy czas. Niech serca będą wolne dla Właściciela i szczęśliwe z Nim, bo szczęśliwy jest człowiek, który należy do Chrystusa. Niech te cudowne świadectwa szczęśliwych ludzi, którzy wytrwali do końca z Chrystusem, będzie też i między nami opowiadane. A to jest najważniejsze: dobiegli, osiągnęli cel, żyli dla Chrystusa, byli Jego sługami, radowali się we Właścicielu. Niech Właściciel umacnia nas w tym i nakierowuje, abyśmy byli złączeni z Właścicielem i nie szukali rozłączenia. Żeby tam, gdzie jest nieczystość, abyśmy prawdziwie pokutowali przed właścicielem i szukali oczyszczenia, aby On usunął nieczystość, aby człowiek był czysty i duchem, i duszą, i ciałem dla Właściciela. Naprawdę niech to będzie ostrzeżeniem dla każdego z nas, ponieważ mnóstwo ciała stacza się i schodzi do świata i nie wiem, kto się z nas uratuje, ilu z nas osiągnie cel. Nie jestem w stanie nawet tego określić po prostu w jakikolwiek sposób, ale wiem, że mnóstwo ludzi nie dobiegnie, mnóstwo ludzi zostanie złapanych w sieci tego świata i pozostanie w tym świecie, wycofa się mnóstwo ludzi spośród wierzących i będą coraz bardziej odnajdywali radość w światowych rzeczach, w światowych sprawach. Naprawdę niewielu ludzi będzie zakochanych w Chrystusie i będą szczęśliwi z powodu Chrystusa, i z powodu Chrystusa też będzie ich życie wyglądało tak, jak wygląda. Nie chciałbym nikogo oskarżać, ani potępiać, ani wykazywać czegokolwiek, bo to tego diabeł kusi człowieka, ale jedno, żeby samego siebie pilnować i też troszczyć się o to, co dzieje się między nami, abyśmy mogli być jednego ducha z Właścicielem. Niech Właściciel nam pomoże, niech naprawdę Zbawca nam pomoże, i my sobie też nawzajem pomagajmy, modląc się o siebie nawzajem, aby dokonywały się w nas Jego cuda.
Dziękujemy Bogu za wszelkie dobro, które dostrzegamy, które widzimy, że jest Jego pracą w tobie i we mnie. Ale też nie zapominajmy, że oblubienica Jego cała musi być czysta, święta i nieskalana. Niech to słowo „przylgnąłem” będzie twoim, moim słowem na co dzień: „przylgnąłem do Niego, a On mnie ratuje, On mnie przeprowadza i Jemu cześć i chwałę daję za wszelkie Jego działanie w moim życiu”. Niech to pozostanie czymś prawdziwym w tobie i we mnie, aż wróci Jezus, aż przyjdzie, aby zabrać swój kościół do siebie.
Amen.

