Zgr.11.09.2026r. Marian - Ci, którzy należą do Chrystusa ukrzyżowali ciała swoje
Zgr.11.09.2026r. Marian - Ci, którzy należą do Chrystusa ukrzyżowali ciała swoje.
Chwała Bogu! Szybko biegnie czas, zgromadzenie za zgromadzeniem przybliża nas do tego czasu, kiedy wróci Ten, który umiłował nas do końca i podjął to całe doświadczenie tego krzyża, aby nas uratować. I kiedy patrzymy na krzyż, na ukrzyżowanego Chrystusa, rozumiemy, że nie było dla nas innego rozwiązania, jak tylko to jedno, żeby On umarł z powodu nas, to wcale nie zwalnia nas z tego, że odpowiadamy za tą śmierć, jesteśmy winni tego, że On musiał to dla mnie i dla ciebie zrobić, że dla mnie i dla ciebie nie było innego ratunku, jak tylko Jego przyjście w ciele i poniesienie naszych grzechów tam, na ten krzyż, abyśmy obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości żyli. Krzyż jest niesamowitym aktem miłości, miłosierdzia, litości nad upadłym człowieczeństwem, ale też i Bożej sprawiedliwości. Dlatego nie zwalnia mnie to od odpowiedzialności przed Bogiem i jeszcze bardziej świadomego działania w swoim codziennym życiu, aby nie wzgardzić tym ukrzyżowanym Jezusem Chrystusem i nie pomijać Go w swoim codziennym życiu.
List do Galacjan 5 rozdział, od 24 wiersza:
"A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami. Jeśli według ducha żyjemy, według ducha też postępujmy. Nie bądźmy chciwi próżnej chwały, jedni drugich drażniąc, jedni drugim zazdroszcząc".
A więc ci, którzy należą do Jezusa Chrystusa ukrzyżowali ciało swoje, żeby nie przeszkadzało im w tym życiu dla Chrystusa, w tym codziennym wywyższaniu Chrystusa Jezusa w swoich słowach, myślach, czynach, aby On był uwielbiony Ten, który umarł za upadłe człowieczeństwo. I gdy patrzymy na Tego ukrzyżowanego Chrystusa i widzimy, co przedstawiciele nasi robili tam przy Nim, ukrzyżowanym w dużej mierze kpili, szydzili, pluli na Niego, zdajemy sobie sprawę, że nie możemy sobie podejść lekko do Jego ofiary, że nie mogę tutaj sobie odpuścić, bo On umarł za mnie, to ja sobie tak lekko żył. Muszę zrozumieć, że On nie umarł dlatego że kochał nasze grzechy, On umarł dlatego, że nienawidził naszych grzechów. To nienawiść do grzechu zaprowadziła Go na krzyż, nigdy nie zgrzeszył, nigdy nie popełnił niczego złego. I kiedy patrzę na Tego ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa, rozumiem że to nie jest coś, co mogę sobie tak lekko potraktować i nie zwracać na to szczególnej uwagi. Dlatego gdy czytam, że ci którzy należą do Chrystusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami, rozumiem, że to jest czymś naturalnym, żeby nie żyć w dwóch światach, w dwóch miejscach, tu z Chrystusem, a potem z diabłem. Oni oddzielili się od tego wszystkiego, żeby żyć wyłącznie dla Chrystusa Jezusa, ponieważ uznali, że nikt nie jest godny takiego poświęcenia, jak właśnie Ten, który poświęcił się dla mnie i dla ciebie, żeby uzyskać dla nas przebaczenie u Ojca i pojednanie z Ojcem i też złączyć nas w tej jednej bitwie przeciwko wszelkiemu złu, bo On wystąpił przeciwko wszelkiemu złu tutaj na ziemi i w niebie, w każdym miejscu pojawił się jako święty, czysty, nieskalany Baranek i On się sprzeciwił całemu złu, które zostało sprowadzone i w niebie i na ziemi, przez kusiciela, przez wroga duszy naszej, diabla. On się sprzeciwił i oczekuje, że my się też sprzeciwimy. Dlatego ci, którzy należą do Chrystusa, sprzeciwiają się złu. Diabłu mówią: Nie, Bogu mówią: Tak. Wcześniej było odwrotnie. Ukrzyżowani, to znaczy oddzielenie swojego ciała od tego wszystkiego, czym ten świat został zdobyty przez diabła, nie pozwolenie diabłu więcej, żeby wpływał na moje życie tutaj na tej ziemi i decydował o tym, co ja będę robił. Jest jeden Wódz i jeden Właściciel, Jezus Chrystus i to jest sprawa najważniejsza. Krzyż mówi mi o niesamowitej miłości Boga, ale też o niesamowitej nienawiści. Mówi mi o zbawieniu, o uratowaniu mnie od tego przeklętego starego człowieka, ale mówi też o tym, że Bóg chce mieć nas dla Siebie tutaj na tej ziemi. Niech ten krzyż mówi to każdemu z nas. On wyraźnie mówi ten krzyż.
Kiedy otworzymy Ew. Jana 3 rozdział, od 14 wiersza:
"I jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne".
Kiedy te węże kąsały ich na pustyni, wystarczyło, żeby ten Izraelita czy Izraelitka czy ich dziecko, spojrzało w kierunku tego miedzianego węża i jad żmii, czy węża nie działał, kończyło się to. Tak samo musi być wywyższony Syn Człowieczy dla mnie i dla ciebie, żebym widząc ukrzyżowanego Syna Człowieczego został uwolniony od wszelkiego zjadliwego działania diabła i wszelkiej zjadliwości jaka istnieje na tej ziemi, tej wszelkiej zjadliwości, którą noszą ludzie, którzy nie patrzą na krzyż, ponieważ to ukąszenie w nich działa. Wtedy oni umierali fizycznie, dzisiaj są martwi duchowo ludzie, którzy nie widzą krzyża, nie widzą ukrzyżowanego Chrystusa i żyją dalej i są zepsuci, ponieważ ten jad niszczy człowieczeństwo, nie mogą być normalnie zwycięzcami, ponieważ nieustannie są schorowani, czy półprzytomni, czy ledwo żywi, z powodu tego działania tego jadu diabelskiego. A więc jedyne co naprawdę może człowieka zabezpieczyć i ci bracia nasi i siostry o tym wiedzieli, to ukrzyżować się. Wiadomo, że Bóg wraz z Chrystusem ukrzyżował też tam i nas, dał ukrzyżować i nas. Chrystus wziął nas ze Sobą tam, abyśmy i my umarli, ale my też musimy ten wyrok wydać. To co mówiliśmy, Bóg ze Swojej strony zrobił wszystko, co potrzebne, a teraz człowiek musi ze swojej strony zrobić także to, bo Bóg dał moc. A więc kiedy ten wąż miedziany nic nie znaczył, mogliby się patrzeć, można sobie postawić sto tysięcy tam miedzianych węży i to nie będzie działać, to miało mówić o ukrzyżowanym Chrystusie, który wziął wszystkie te zjadliwości diabła i zaniósł na krzyż, abyśmy my uwolnieni od tej zjadliwości mogli prowadzić życie wdzięczne, chwalebne, szczęśliwe. Dlatego ukrzyżowanie samego siebie jest niesamowitym darem do Boga, że człowiek może to zrobić dzięki temu, że stało się to w Chrystusie Jezusie. Bez Niego nie bylibyśmy w stanie niczego innego zrobić jak może fizycznie się dać ukrzyżować, ale i tak byśmy dalej żyli my, stary człowiek.
Moglibyśmy powiedzieć także w ten sposób, dlaczego ludzie wierzący słysząc tak potężne przesłanie o ukrzyżowanym Chrystusie i o tej mocy krzyża, o której pisze też apostoł, która ma moc doprowadzić do śmierci starego, zepsutego człowieka. Dlaczego tak wielu wierzących nie daje się ukrzyżować? Dalej chcą żyć. Czyż by to zepsute człowieczeństwo podobało się człowiekowi? Czyżby człowiek znajdywał zadowolenie w zepsuciu? A może znajduje jednak człowiek zadowolenie w zepsuciu? Może dla człowieka to jest satysfakcja, że może dalej robić zło? Mimo ukrzyżowanego, to znaczy, że człowiek tak naprawdę nie widzi ukrzyżowanego Chrystusa, jest to niewiele znaczące dla człowieka, że Jezus umarł na tej ziemi z powodu zła, które myśmy popełnili. Możliwe, że człowiek nie widzi tej potężnej, można powiedzieć, potężnego działania Chrystusa Jezusa, który pokonał diabła? Może człowiek nie wierzy, bo ci ludzie musieli spojrzeć na tego węża miedzianego i może człowiek nie wierzy i nie patrzy na ukrzyżowanego Chrystusa. Można sobie postawić krucyfiks i on nie zmieni sytuacji, bo to nie o ten krucyfiks chodzi, chodzi o Chrystusa ukrzyżowanego w Jerozolimie. To z powodu Niego ukrzyżowanego w Jerozolimie oni wydali swoje ciała na krzyż, na ukrzyżowanie, na skończenie, na uwolnienie od tej całej manifestacji przeszłości, kiedy żyli bez woli Boga w niebie.
Zobaczcie, że to jest niesamowite przesłanie i ono odsuwane gdziekolwiek powoduje, że wierzący ludzie dalej żyją w ułomności, dalej żyją w tym złu, a wynika to z tego, że nie ukrzyżowali ciała swego, nie wydali siebie na śmierć. Bóg to uczynił w Chrystusie, ale człowiek wierzący tego nie zrobił. Jeżeli tego nie zrobił, to też tego nie przyjął, bo nie ma nic na siłę, Bóg nie narzuca czegoś na siłę. Jeżeli opisane to jest w ten sposób, to znaczy, że człowiek może to zrobić skoro oni wydali siebie na ukrzyżowanie, to znaczy, że człowiek może wydać siebie na ukrzyżowanie, bo Chrystus Jezus został ukrzyżowany. Człowiek może zrobić to przez wiarę, przyjąć własną śmierć przez wiarę. Jeśli nie czyni tego, to istnieje niebezpieczeństwo, że ten człowiek nie zasmakuje zwycięskiego życia w Chrystusie, a więc nie będzie widzieć, co naprawdę traci i nie będzie widzieć potrzeby zmiany swojego życia, ponieważ człowiek uzna, że jest w porządku. Wielu ludzi uznaje, że są w porządku i jakby się ich spytać, to są w porządku ludźmi. Ale jeśli dochodzi do tego czy są naśladowcami Chrystusa, to już jest wtedy trochę inaczej. A jednakże po to jest ten krzyż, żeby uwolnić nas od naśladowania diabła i wprowadzić nas w naśladowanie Jezusa Chrystusa.
W 2 Liście Piotra 2 rozdział, 9 wiersz, czytamy:
"Umie Właściciel wyrwać pobożnych z pokuszenia, niesprawiedliwych zaś zachować na dzień sądu celem ukarania".
A więc to patrzenie z wiarą na ukrzyżowanego Chrystusa powoduje też to, że Właściciel przez to wyrywa z pokuszenia, które atakuje człowieka. Kuszony był Jezus, nigdy nie zgrzeszył, nigdy nie popełnił tego, czym diabeł Go kusił. A więc, gdy patrzę na ukrzyżowanego, w Nim jest to, co potrzebuję, żeby nienawidzić swojego ziemskiego, zepsutego człowieczeństwa, żeby nienawidzić swojego życia, które stoi w oporze wobec miłości Boga i wobec przebaczenia, które On okazał na tym ukrzyżowanym Swoim Synu. Miłość i przebaczenie. To jest tak bardzo ważne, że wiara bez krzyża jest nic nie warta, że nie zwracanie uwagi na to, że krzyż odbiera nam to straszne człowieczeństwo i pozostawanie w starym człowieczeństwie jest bardzo niebezpieczne dla wierzącego człowieka, gdyż wtedy człowiek pozostaje jako niesprawiedliwy i zmierza raczej w kierunku dnia sądu, a nie spotkania z Jezusem w radości, w uwielbieniu.
Kiedy czytamy słowa Jezusa w Ew. Jana w 1 rozdziale, 12 i 13 wiersz, czytamy:
"Tym zaś, którzy Go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Boga, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga".
Tym, którzy Go przyjęli. Jeżeli On spłacił mój cały dług po to, żeby mnie uwolnić z tego niepotrzebnego dalszego służenia wrogowi mojej duszy, to ja przyjmuję Go jako Tego, który daje mi zwycięstwo nad diabłem. Nie muszę ulegać diabłu, nie muszę służyć temu, który niszczy człowieczeństwo stworzone przez Boga, mogę służyć Temu, który przyszedł uwolnić mnie od tego zepsutego człowieczeństwa, żeby dać mi Swoje człowieczeństwo i tobie też, każdemu wierzącemu. Dlatego patrzenie na ukrzyżowanego Chrystusa jest koniecznością dla człowieka, by widzieć, co stało się z tym Synem Bożym z powodu moich grzechów, twoich grzechów. Kiedy człowiek naprawdę nienawidzi swego zepsutego człowieczeństwa, ten człowiek nie chce więcej czynić tego, co czyni zepsute człowieczeństwo. Nienawiść, to jest nienawiść, moi drodzy. Miłość do Chrystusa i nienawiść do starego. Jezus powiedział: Jeśli nie znienawidzisz to całe zepsute człowieczeństwo, nie możesz być Jego uczniem. A więc krzyż jest potrzebny każdemu z nas, abyśmy widzieli do czego myśmy zaprowadzili Syna Bożego. Swobodne, lekkie życie i myślenie sobie: no cóż umarł, to jest nędza starego człowieka, ale świadomość, co On dla mnie uczynił idąc na ten krzyż, daje mi siłę do tego, by uczyć się Chrystusa w codzienności. Nie uczy mnie marnować każdego dnia, żyjąc dalej według siły starego człowieka, tylko uczy mnie jak nie zmarnować tego dnia już nie żyjąc w sile starego człowieka, nie żyjąc według norm starego człowieka, według tego w czym stary człowiek znajduje swoje dobro. Jezus mówi, że kto się nie narodzi na nowo z wody i z Ducha nawet ujrzeć Królestwa Bożego nie może, a co do niego wejść, bo to jest nadal stary człowiek, zepsuty człowiek, który nie pasuje całkowicie do tego, co się dzieje w Królestwie Bożym, gdzie jest sprawiedliwość, pokój, radość, miłość, wdzięczność, jedność, dlatego coraz bardziej widzimy jak wrogowi udaje się wierzących ludzi odprowadzić od ukrzyżowanego Chrystusa i nie mają nawet poczucia, że tak naprawdę już nie idą za Nim, nie idą za Nim z krzyżem, nie oddziela ich krzyż od starego. Kiedy apostoł Paweł pisze o krzyżu, pisze że z tego będzie się chlubił, że dla niego świat jest ukrzyżowany, a on dla świata ukrzyżowany w tym krzyżu Chrystusowym. Czy my też możemy się chlubić z tego, że już nie żyjemy jak świat, nie ma między nami tego światowego zepsucia, jest całkowicie nowa relacja założona w Chrystusie zmartwychwstałym, nowy sposób pojmowania w ogóle funkcjonowania ludzi razem. Tak jak Jezus się modlił: Aby, Ojcze, oni byli jedno jak My jedno jesteśmy. Czy krzyż jest tylko jakąś opowiastką? Czy jest rzeczywistą mocą, która pozwala wierzącemu człowiekowi nie żyć jak świat? Bo po to jest krzyż. Słowo Boże mówi, że kto miłuje świat i sposób funkcjonowania świata, ten jest nieprzyjacielem Boga. Zobaczcie jakie niebezpieczeństwo grozi wielu wierzącym ludziom, jak bardzo słabnie pojmowanie tego, co stało się na krzyżu, jak łatwo człowiekowi jest się zgodzić na taką byle jakość, w tak ważnych sprawach, jak codzienne myślenie, mówienie, decydowanie, bo wszak mamy miłować Boga z całej myśli, duszy i siły.
A więc krzyż jest czymś niesamowicie cennym, ale też i napominającym bardzo, mówiącym: Nie pozwalaj sobie na głupotę, na lekkomyślność, nie pozwalaj sobie na chodzenie po tej ziemi dalej w ten zepsuty sposób. Niech twoje nogi kroczą już śladem Chrystusa, niech twoje życie poznaje umiłowanego Zbawiciela ukrzyżowanego i zmartwychwstałego i naśladowanie Go niech będzie dla ciebie najwyższym zaszczytem, bo idziesz do domu Ojca. Dlatego wiele zła się dzieje między wierzącymi ludźmi, bo nie ma krzyża i człowiek nie ma poczucia, że jest winowajcą idąc bez krzyża. Wiara bez krzyża jest niewiarą, bo ci ludzie mieli spojrzeć na miedzianego węża, ponieważ to było, wydawałoby się, no co może pomóc im miedziany wąż? A jednak, gdy spojrzeli, Bóg oddzielał ich od tego jadu. Ta zjadliwość starego człowieka może być od ciebie oddzielona każdego dnia jeśli będziesz codziennie krzyżować swoje zepsute ’ja’, aby Chrystus mógł być widoczny w twoim życiu. Przez wiarę będziesz dziedziczyć wszystkie te Boże obietnice, które Bóg złożył w Swoim Synu, abyśmy mogli prowadzić nowe, niesamowicie inne, czyste życie, ale tutaj w tym nie ma zgody na Beliala, nie ma zgody na świat, nie ma zgody na ciemność, nie ma zgody na półcień, jest zgoda na światło, na chwałę, na majestat, na zwycięstwo, na bycie ze sobą na całkowicie nowych warunkach.
List do Galacjan 2 rozdział, 20 wiersz:
"Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Boga, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie".
Z Chrystusem jestem ukrzyżowany, to jest prawda. Dlatego że krzyż został usunięty, jasne on jest w wielu miejscach, drewniany, metalowy, kamienny, ale on nic nie zmieni w tych, którzy patrzą na niego, to musi być Chrystus, Golgota, Jego zwycięstwo. Czy ty, czy ja jestem dzisiaj ukrzyżowany wraz z Chrystusem? Czy nie żyję ja? Czy nie żyjesz ty? Lecz żyje we mnie, w tobie Chrystus? Dlatego możesz czynić dobro i masz nowe serce, nowy umysł, nowe działania, bo po to przyszedł Chrystus, żeby odmienić nasz przeklęty los i dać nam całkowicie nowy wymiar życia, niespotykany wśród ludzi tego świata, ale za to po każdym pokoleniu widoczny we wszystkich Bożych dzieciach na tej ziemi. Czy nienawidzisz to, co sprowadziło Jezusa na krzyż? Czy zamkniesz swoją buzię na to, co zaprowadziło Jezusa na krzyż? Czy oddzielisz się od tych wszystkich myśli, które zaprowadziły Jezusa na krzyż? Czy porzucisz wszystkie złe czyny, które zaprowadziły Jezusa na krzyż? Bo nienawidzisz tego, co zaprowadziło Go na krzyż, bo nienawidzisz, wszystko co zrobiłeś, czy zrobiłaś, a Jezus za to umarł na krzyżu, bo nie traktujesz tego lekko, nie mówisz o tym z uśmiechem, jest to dla ciebie wstyd, że mogłeś tak żyć, czy mogłaś tak żyć, a teraz już nie musisz, bo nie żyjesz ty, lecz żyje w tobie Chrystus, masz nowe życie. To jest prawda Ewangelii, ona nigdy się nie zmieni i wszyscy, którzy w ten sposób funkcjonują okażą się zwycięzcami idącymi do domu Ojca. I to, co często też cytujemy, co mijamy kolejny raz, że Jezus miłuje tych wszystkich, którzy doszli do tego samego jednego przekonania, że skoro On umarł, to wszyscy umarliśmy, żeby nie żyć już dla siebie samych, ale dla Niego. On miłuje tych, którzy przyjęli to i już nie żyją dla siebie, ale żyją dla Niego. Ja nie wierzę, że żyje dla Jezusa, gdy popełniam zło. Zło nie służy Jezusowi, służy diabłu, dobro służy Jezusowi. W Chrystusie zostaliśmy przeznaczeni wszyscy do dobrych uczynków, byśmy dobro czynili i nie ustawali. I można się wyrwać z tego starego, zepsutego świata, z tego człowieczeństwa, jedynie poprzez ukrzyżowanie od siebie, od swojej strony, siebie wraz z swymi uczynkami, ze swoim działaniem. Jeśli tego się nie zrobi, to nie będzie się mogło, nie będzie można żyć w sposób godny Boga. To Jezus mówił właśnie do Nikodema, chciał mu to przekazać, możesz znać, możesz być wierzącym, ale jeśli się nie narodzisz na nowo, nigdy nie ujrzysz tego Królestwa, ani do niego nie wejdziesz.
Wiele jest miejsc, które mówią o tym i mamy ten List do Rzymian, w którym jest napisane: Czy nie wiecie, że wy ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć Jego zostaliście ochrzczeni? Aby umrzeć i powstać do nowego życia. Czyż nie wiecie? Zobaczcie jak ważne jest to, żeby codziennie w moim i twoim codziennie myśleniu było czymś naturalnym, że nie ja, lecz Chrystus, nie mi żyć teraz, tylko Chrystusowi jest żyć dane. Bo jeśli ja będę chciał z powrotem wrócić do swojego życia, jest to możliwe, każdego dnia mogę wrócić, ty też, ale co za tym idzie? Bóg nikogo nie trzyma związanego, czy związaną linami i nie puszczę, nie puszczę cię. Daje możliwość, On podjął decyzję, posłał Swojego Syna, Syn poszedł na krzyż, umarł za moje grzechy. Bóg daje mi teraz możliwość ratowania się w Jego Synu, tobie też, ale jeśli zlekceważymy czas naszego nawiedzenia, to co będzie z nami? Jeżeli świat nas przekona, diabeł będzie uznawany przez nas jako autorytet, który daje zadowolenie, to co będzie z nami, gdy przyjdzie Jezus? Dla kogoś to może być głupstwo, mowa o krzyżu, ale dla tych, którzy chcą dotrzeć do domu Ojca, jest to niesamowita wiadomość.
Ew. Mateusza 27 rozdział, od 27 wiersza:
"Wówczas żołnierze namiestnika zabrali Jezusa do pretorium i zgromadzili wokół niego cały oddział. I zdjęli z niego szaty, i przyodziali go w płaszcz szkarłatny. I uplecioną z ciernia koronę włożyli na głowę jego, a trzcinę dali w prawą rękę jego, i upadając przed nim na kolana, wyśmiewali się w niego i mówili: Bądź pozdrowiony, królu Judejczyków".
On to znosił z powodu ciebie i mnie, mógł w jednej chwili z tym skończyć.
"I plując na niego, wzięli trzcinę i bili go po głowie. A gdy go wyśmiali zdjęli z niego płaszcz i oblekli go w szaty jego, i odprowadzili go na ukrzyżowanie. A wychodząc, spotkali człowieka, Cyrenejczyka imieniem Szymon; tego przymusili, aby niósł krzyż jego".
To jest taki reprezentant nasz pokazujący, że my też tam idziemy wraz z Jezusem.
"A gdy przyszli na miejsce zwane Golgota, to znaczy Miejsce Czaszki, dali mu do picia ocet winny zmieszany z żółcią; i skosztował, ale nie chciał pić. A gdy go przybili do krzyża, rozdzielili szaty jego, rzucając los, aby się wypełniło to, co zostało przepowiedziane przez proroka: Rozdzielili sobie szaty moje, a o odzienie moje los rzucili. Po czym usiedli i pilnowali go tam. I umieścili nad jego głową napis z podaniem jego winy: Ten jest Jezus, król Judejczyków. Wraz a nim ukrzyżowali wówczas dwóch złoczyńców, jednego po prawicy, a drugiego po lewicy. A ci, którzy przechodzili mimo, bluźnili mu, kiwali głowami swymi, i mówili: Ty, który burzysz świątynię i w trzy dni ją odbudowujesz, ratuj siebie samego, jeśli jesteś Synem Boga, zejdź z krzyża".
Czy ja siebie tam widzę w Nim? Wyśmianego przez ludzi, wykpionego, wydrwionego? Czy ktoś taki może być synem Boga? Czy taka może być córką Boga? Czy człowiek, który nie żyje siłą tego świata może być dzieckiem Boga? Człowiek, który nie umie odpłacić złem za zło, czy jest normalny? Szydzili, kpili z Niego, a On wygrał, jest Zwycięzcą. Patrząc na Niego widzę, co mnie czeka idąc za Nim. I to jest ta decyzja, wydaję siebie na krzyż, aby przejść przez te wszystkie kpiny, szyderstwa, wyśmiania, oplucia, zniewagi. Bo Jezus powiedział: Skoro Ja cierpiałem, wy cierpieć będziecie, co Mi uczynili i wam uczynią. A więc jak bardzo ważne jest to, żeby wiedząc o tym, że krzyż, to nie jest żart, to nie jest taka śmieszna, fajna sprawa, tylko to jest poważna sprawa i ona się łączy z świadomym poddaniem się wpływowi krzyża.
„Podobnie i arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie i starszymi wyśmiewali się z niego i mówili: Innych ratował, a siebie samego uratować nie może. Jeśli jest królem Izraela, niech teraz zejdzie z krzyża; a uwierzymy mu. Zaufał Bogu; niech On teraz go wybawi, jeśli ma w nim upodobanie, wszak powiedział: Jestem Synem Boga. Tak samo urągali mu złoczyńcy, którzy z nim razem byli ukrzyżowani. A od szóstej godziny do godziny dziewiątej ciemność zaległa całą ziemię. A około dziewiątej godziny zawołał Jezus donośnym głosem: Eli, Eli, lama sabachtani? Co znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Niektórzy zaś z tych, co tam stali, usłyszawszy to mówili: Ten Eliasza woła. I zaraz pobiegł jeden z nich, wziął gąbkę, napełnił octem winnym, włożył na trzcinę i dał mu pić. A inni mówili: Poczekaj, zobaczymy, czy Eliasz przyjdzie, aby go wyratować? Ale Jezus znowu zawołał donośnym głosem i oddał ducha".
Kiedy patrzę na Jezusa, mój duch się łamie, mój dumny człowiek zaczyna kruszeć, zaczynam doznawać, że lepiej jest być uniżonym, lepiej być słabym i wygrać. Doznaję, że mi jest bliżej do przebaczenia, niż do nie przebaczenia, że jest mi bliżej do miłości niż do niechęci. Doznaję, że On coś robi w we mnie. Tak doznajesz tego samego? Czujesz, doznajesz, że robisz, że się taki miękki, miękka, tak inaczej zaczynasz widzieć to, co się dzieje w codzienności, bo Ten ukrzyżowany Chrystus wpływa tak na nas, gdzieś to się łamie, ustępuje, masz niesamowitą świadomość, że to z powodu ciebie On tam cierpiał. Doznajesz, że chcesz jedności, chcesz być razem, chcesz służyć Bogu. To jest niesamowity wpływ ukrzyżowanego, te Jego przebaczenie, to Jego wołanie, kiedy nasze grzechy oddzieliły Go od Ojca, powoduje, że doznaje wewnątrz, że chcę jak On, chcę wygrać i doznaję tak jak ty, że ktoś bardzo tego nie chce we mnie, nie chce tej skruchy, chce postawy zupełnie innej. Mam dwa wybory, jeżeli nie będę codziennie umacniał to patrzenie na Chrystusa ukrzyżowanego, to diabeł mnie zwiedzie i oszuka. Dlatego Paweł mówi: Codziennie umieram, aby żył we mnie Chrystus, nie ja. A więc codziennie mam skruszone serce, skruszonego ducha i patrzę na życie zupełnie inaczej, niż patrzyłbym bez Tego ukrzyżowanego. Widzę życie jako doświadczenie, przez które muszę przejść i okazać się czystym. Niesamowity wpływ.
Księga Izajasza 52 rozdział, od 13 wiersza:
"Oto szczęśliwie się powiedzie mojemu słudze: Będzie nader wywyższony i bardzo wysoko wyniesiony. Jak wielu się zdziwiło na Jego widok, tak zeszpecony, niepodobny do ludzkiego był jego wygląd, a Jego postać nie taka jak synów ludzkich, tak pokropi wiele narodów, królowie zamkną przed nim swoje usta, bo zobaczą to, czego im nie opowiadano i zrozumieją to, czego nie słyszeli. Kto uwierzył wieści naszej, a ramię JESTEM komu się objawiło? Wyrósł bowiem przed nim jako latorośl i jako korzeń z suchej ziemi. Nie miał postawy ani urody, które by pociągały nasze oczy i nie był to wygląd, który by nam się mógł podobać. Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu, jak ten, przed którym zakrywa się twarz, wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na Niego. Lecz On nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga, zbity i umęczony. Lecz On zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a Jego ranami jesteśmy uleczeni".
Właśnie o tym mówię, niesamowity wpływ jego zranionego ciała, które przenika moje człowieczeństwo i buduje we mnie potrzebę, aby wygrać, aby dobiec, ponieważ właśnie, po to On tam poszedł na krzyż. To jest to uleczenie w Jego ranach. Ludzie myślą o zwykłych chorobach, najgorszą chorobą jest ta duchowa choroba, to upadłe człowieczeństwo, schorowane i niemogące żyć pobożnie, bo niepotrafiące.
"Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a JESTEM Jego dotknął karą za winę nas wszystkich. Znęcano się nad Nim, lecz On znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust. Z więzienia i sądu zabrano Go, a któż o jego losie pomyślał? Wyrwano Go bowiem z krainy żyjących, za występek mojego ludu śmiertelnie został zraniony. I dano ze złoczyńcami miejsce jemu samemu i z bogatymi grobowiec, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy ani nie było fałszu w Jego ustach. Ale to JESTEM upodobało się uciskać Go, utrapić Go cierpieniem. Gdy złoży życie w ofierze ujrzy potomstwo swoje, przedłuży dni swoje, a co podoba się JESTEM, przez jego rękę się wykona. Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci. Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie. Dlatego dam Mu dział wśród wielkich i z mocarzami będzie dzielił łup za to, że ofiarował na śmierć swoje życie i do przestępców był zaliczony. On to poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami".
Nie znam innego oręża, które by tak gruntownie rozbijał starego człowieka jak ukrzyżowany Chrystus Jezus, jak krzyż Chrystusowy. Nie znam innego oręża, który potrafiłby tak opornych ludzi doprowadzić do złamania, do poddania się, do chęci aby już nie ‘ja’, lecz Chrystus. To jest jedyny oręż, bez tego oręża pozostaje stary człowiek, ambitny, umiejący sobie poradzić z różnymi rzeczami po swojemu, człowiek, który nie potrafi być uniżonego ducha, nie potrafi być sługą jak Chrystus, służebnicą jak Chrystus, człowiek, który jest hardy w środku, niezłamany, a cały czas dostęp do krzyża jest otwarty. I możesz komuś tłumaczyć, czemu ty to robisz skoro jesteś wierzącym człowiekiem, czy wierzącą? A ten człowiek znowu to zrobi, bo nie ma skruszonego ducha, Słowo to też nazywa twardym sercem, nie ma tej siły, która by powiedziała złu: nie. A to jest w ukrzyżowanym. Dlatego tak ważne jest patrzeć na ukrzyżowanego. Może trzeba było by nie raz siąść jeden, drugi, trzeci dzień i patrzeć na tylko w to jedno miejsce, w ukrzyżowanego Chrystusa przez wiarę aż nie zacznie przenikać to, po co On tam poszedł i zaczniesz doznawać, jak to cię zaczyna uwalniać, bez potępienia, bez złorzeczenia, bez niczego, zaczyna cię uwalniać z tego starego i zaczynasz doznawać, że w tobie zaczyna się dziać jakaś niesamowita zmiana i to jest właśnie wpływ przez wiarę tego, co stało się, kiedy Chrystus został ukrzyżowany. Dlatego patrząc na Chrystusa, Sprawcę i Dokończyciela wiary, porzuciwszy te wszystkie ciężary i grzechy, biegniemy za Nim.
Ew. Mateusza 16 rozdział, od 24 wiersza:
"Wtedy Jezus rzekł do uczniów swoich: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój, i niech mnie naśladuje. Bo kto by chciał życie swoje zachować, utraci je, a kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je. Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swojej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami swymi, i wtedy odda każdemu według uczynków jego".
Jeśli mógłbym przyrównać nas do harfy, to kiedy patrzymy na krzyż, to te struny się naciągają i dźwięk zaczyna być coraz jaśniejszy, coraz wyraźniejszy. Kiedy tracimy, zaraz zaczynają takie nienapięte się robić i znowuż jest to zły dźwięk. A więc doznajesz, że wystarczy, że odwracam oczy od ukrzyżowanego i już zaczyna się to zmieniać. A więc nieustannie doznaje, że albo będę patrzył na Tego ukrzyżowanego z wiarą i będę pewnym tego, że to jest siła, która pozwala, żeby dźwięk, który ze mnie wychodzi, to nie był dźwięk zepsutego człowieka, ale nowego. Doznaję, kiedy odwracam oczy od ukrzyżowanego, już zaczyna znowu wracać to stare, a więc widzę, że nie mogę sobie pozwolić na to, by odwrócić oczy od ukrzyżowanego Chrystusa, nawet na chwilę, bo zaraz wraca to. Rozumiecie, jesteśmy tak zależni od tego, jeżeli tylko przestaniemy patrzeć na ukrzyżowanego przez wiarę, już wraca ten ambitny, stary człowiek, momentalnie od razu. Można powiedzieć, że na sekundę odwracasz i czujesz, że już coraz mniej ten krzyż dla ciebie znaczy, coraz dalej oddala się ta rzeczywistość, że nie możesz iść za Jezusem bez krzyża, to staje się to takie oddalone już, dalekie, takie nie takie mocne, nie takie ważne. Znowuż patrzysz przez wiarę i znowuż zaczynasz doznawać, jak to wpływa. To dzieje się dzisiaj, będzie działo się aż do powrotu Jezusa. Dlatego z wiary, nie z uczynków, z wiary. Dlatego oni nie musieli cokolwiek zrobić, oni wystarczyło, że spojrzeli na miedzianego węża i już jad nie działał. A odwrócili oczy, jad działał. To samo jest z nami, doznajesz to w sobie.
Wiele wydarzeń, wiele rzeczy dzieje się dlatego, że człowiek nie potrzebuje tego krzyża, twardnieje, wierzący człowiek, czy to brat, czy siostra, twardnieje i już nie widzi potrzeby i wtedy wracają te stare złości, nastawienia, niechęci, cokolwiek to jest. I możesz tłumaczyć temu człowiekowi i nie przetłumaczysz, bo nie da rady, bez krzyża nie ma szansy. Apostoł mówi w ten sposób: Chciałem czynić dobro, a trzymało mnie się zło. Nie miał krzyża, chciał czynić dobrze, ale czynił zło. Dzisiejszy czas, w którym żyjemy dzisiaj, kiedy dokonuje się wiele tych złych rzeczy, coraz częściej możemy zobaczyć, że wierzący ludzie nie potrzebują czynić dobra, dlatego że uważają, że są zbawieni nie z uczynków, ale z wiary, więc nie muszą niczego czynić, bo są i tak zbawieni i tak uratowani, a nawet wręcz czyniąc zaprzeczaliby zbawieniu z wiary i tak zwiedziono wielu ludzi. Podczas, gdy chcenie musi spotkać wykonanie. Jeżeli człowiekowi zabierzesz nawet chcenie, na zmianę i ten człowiek będzie uważać, że jest zbawiony, bo wierzy, to co zostanie temu człowiekowi przy decyzjach i wyborach, jak tylko popełniać zło. Chcenie jest darem i wykonanie jest darem. A więc tak bardzo ważne jest, żeby nie odebrać nikomu chcenia przez to, że powie się: Ty nie musisz już nic robić. I widzimy jak wielu wierzących ludzi żyje w zagubieniu, bo nie muszą nic robić, podczas, gdy Słowo Boże wszędzie mówi o uczynkach Chrystusowych, o nowym człowieczeństwie, które żyje czyniąc nowe rzeczy.
W Ew. Jana w 12 rozdziale, 25 wiersz:
"Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, zachowa je ku życiu wiecznemu".
Dziwne słowa Jezusa, przecież mamy miłować bliźniego swego jak siebie samego, ale to o inną miłość chodzi, tak? Tamta miłość, miłować bliźniego swego, ja siebie samego, to jest ta zbawcza miłość. Tutaj jest ta miłość własna, życie według swoich standardów. Jeśli człowiek to nienawidzi, to zachowa życie ku życiu wiecznemu. To co w Słowie czytamy i o czym dzisiaj mówimy, to jest rzeczywistość nasza, jeżeli chcemy kiedyś być w miejscu wiecznej chwały, gdzie dzisiaj jest Chrystus po prawicy Ojca. To nie jest jakaś zabawa, uda się, nie uda, to jest prawdziwa bitwa, w której wierzący ludzie wydają siebie na ukrzyżowanie, żeby to już nie oni, ale to Chrystus w nich. Wtedy wszyscy ludzie mają przy tobie wolność, nie zabierasz nikomu tej wolności, nie zniewalasz ludzi, nie związujesz, ludzie mogą przy tobie żyć i robić to, co uważają, bo nie żyjesz już dla siebie, żyjesz dla Chrystusa, to jest wolność. Taki jest Bóg: chcesz iść do wieczności, pomogę ci. Nie chcesz, idź.
Mógłbym jeszcze powiedzieć w ten sposób: Kogo bardziej miłuję, czy ukrzyżowanego, pobitego, znieważonego, krwawiącego Chrystusa? Czy swoje grzechy? Kto jest dla mnie cenniejszy? Czy to, że mi będzie przyjemnie robić swoje ‘ja’? Czy będę miłował bardziej Chrystusa, który dla mnie zrobił to, przed czym walczył, prosząc Ojca, jeśli można inaczej, żeby nie być oddzielonym od Ojca? Tak ciężkie to było dla Niego. Muszę wybierać czy Ten znieważony Chrystus, krwawiący na krzyżu, wykpiony, wyszydzony, z tą koroną cierniową, to jest ktoś dla mnie cenniejszy niż wszystkie skarby Egiptu? I wolę znosić ucisk, niż żyć dalej według modły tego świata. To nie jest tak, że ja mogę ani tu, ani tu, tak nie da rady, człowiek musi podjąć, są tylko dwie drogi, wąska i szeroka i człowiek musi mieć decyzję, kto jest cenniejszy, kto jest ważniejszy, Chrystus czy ja? Czy On będzie we mnie ważniejszy ode mnie? Czy ja jestem ważniejszy od Niego? Wiara mówi mi, że to Chrystus jest ważniejszy. A tobie, czy nie mówi tego samego? A jednak, żeby to się stało, żeby Ten ważniejszy ode mnie mógł zamieszkać we mnie i w tobie, to ja muszę wydać siebie na ukrzyżowanie. To się dzieje w duchowych warstwach, tak się dzieje i ten krzyż ma moc czynić to, czego my nie potrafimy zrobić, od tych wszystkich rzeczy, którymi diabeł chciałby nas skazić, potrafi nas zachować.
Jeszcze jedna taka rzecz, że kiedy uwierzyłeś w Chrystusa, ja uwierzyłem w Chrystusa, uwierzyłaś, doznaliśmy potrzeby porzucania zła, tak? Usuwania zła z naszego życia, to jest naturalne, bo Chrystus tak wpływa na tych, którzy uwierzyli w Niego i że my chcemy usunąć to zło, które popełnialiśmy, kiedy nie wiedzieliśmy jeszcze o Nim, to co do nas dotarło, że umarł za nasze grzechy, że umarł, żeby nas uwolnić z niewoli ciemności. Teraz chcemy żyć, dzięki Niemu. Niesamowity dar, wszyscy możemy to mieć, jeżeli będziemy wszyscy razem patrzeć na Tego ukrzyżowanego, z tym samym poczuciem: to ja Go tam zaprowadziłem, to ty Go tam zaprowadziłeś, ty Go zaprowadziłaś, swoimi grzechami, żeby już dalej nie żyć jak świat, nie żyć w sposób światowy, nie mieć ze sobą relacji światowych, ale mieć relacje już Chrystusowe, bo On przyszedł, aby złączyć w jedno nas, w jedno Ciało, którego On jest Głową. I Bóg jest w tej sprawie, abyśmy my wszyscy mieli to samo święte pragnienie, ale tego nie osiągniesz, jeżeli nie będziesz widzieć Tego ukrzyżowanego, a to jest proste, On umarł. To wszystko, co dobre się w tobie zaczęło, to było wynik tego, że zacząłeś patrzeć na ukrzyżowanego, zaczęłaś patrzeć, zaczęło się zmieniać w tobie i doznałeś, chcę inaczej, chcę piękniej i zacząłeś to robić, zaczęłaś to robić. I teraz jest ten moment, w którym czasami dochodzi do punktu, że człowiek się już uczy i no jakoś tak sobie, tak i w pewnym momencie człowiek zaczyna usuwać dobro i przyjmować z powrotem zło. Tragedia, człowiek, który wcześniej zrozumiał jak bardzo ważne jest to usuwanie zła, żeby przyjmować dobro Chrystusowe, po jakimś czasie staje się coraz bardziej letni i zaczyna usuwać dobro Chrystusowe, przyjmując z powrotem porzucone zło. O tym mówi Biblia, że ludzie wracają do swoich wymiocin, do błota. Ci, którzy narodzili się, rozpoczęli nowe życie, po jakimś czasie oszukani, czy zwiedzeni, czy poddający się a bo ci mogą, czy tamci, z powrotem zaczynają porzucać dobro, żeby przyjmować zło. To jest tylko jedno, przestają patrzeć na ten krzyż dalej. Krzyż przestał być dla nich już siłą i mocą do dalszego oczyszczania się, uświęcania. Porozglądali się trochę po ludziach i doszli do wniosku, że to nie koniecznie tak trzeba, wypierać się codziennie siebie, brać swój krzyż i iść za Jezusem, by Go naśladować, że można żyć po swojemu i też nie jest źle. Rozumiecie, i zamieniono zgromadzenia chrześcijańskie w takie oszukanie, gdzie ludzie spotykają się, ale już nie są sobie bliscy, nie są jedno, nie łączy ich Ten ukrzyżowany Chrystus. Lepiej żeby tak nie było, lepiej żeby każdy z nas miał świadomość, codziennie musisz widzieć Jezusa, który umarł za twoje grzechy, za twoje zepsute człowieczeństwo, aby codziennie przyjąć, że ty tam umarłeś, umarłaś wraz Nim. To się dzieje przez wiarę, to nie to, że będziesz mówił: No tak, umarłem, umarłam i dalej będziesz robić to samo, ale jeśli przez wiarę widzisz siebie w Nim, to krzyż robi tą robotę w tobie, która jest potrzebna tobie, abyś to nie żył ty, ale miejsce było dla Chrystusa. To robi krzyż, my tego nie zrobimy bez krzyża. Dlatego tak ważny jest krzyż, dlatego Jezus powiedział: Codziennie wyprzesz się siebie i weźmiesz codziennie swój krzyż i codziennie pójdziesz za Nim, aby Go naśladować. Niesamowita chwała. Niech to będzie w tobie i we mnie, że bez krzyża my twardniejemy, patrząc na krzyż miękniemy, można nas kształtować, możemy być przemieniani na obraz Jezusa Chrystusa.
Księgi Objawienia 12 rozdział, od 9 wiersza:
"I zrzucony został ogromny smok, wąż starowany, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: Teraz nastało zbawienie i moc, i królowanie Boga naszego, i władza Chrystusa jego, gdyż zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem. A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali swojego życia aż do śmierci".
Oni zwyciężyli przez krew Baranka, to jest Ten ukrzyżowany Chrystus, tam przelana Jego krew, czysta krew, czystego Baranka, zwycięstwo nad diabłem. Tam nastąpiła śmierć nasza twoja i moja. Kiedy to w nas dzieje się naturalnie, mamy niesamowitą radość czynienia sobie dobra, niesamowitą radość mamy z czynienia dobra. Naprawdę, niesamowita radość, taka swoboda, aby czynić to dobro, ale gdy nie, to wtedy to jest bardzo ograniczane, wtedy wróg ma siłę, żeby powstrzymywać nas przed tym przez starą naturę. On nas inaczej nie zatrzyma, jak tylko przez przywracanie starej natury. Przez krew Baranka też możemy służyć Bogu, bo tak jest napisane w Biblii, oczyszczeni Jego krwią, abyśmy mogli być sługami Bożymi. A więc krew Jezusa pozwala nam wygrywać z diabłem, bo Jezus oczyścił nas Swoją ofiarą raz na zawsze. Ta krew oczyszcza nas, a z drugiej strony łączy nas z Bogiem.
Niech Bóg napełnia każdego z nas tą wiarą, abyśmy patrząc na Jezusa Chrystusa wygrywali, abyśmy sobie mogli czynić dobro, bo On jest gotów czynić dobro, Jezus jest gotów. Diabeł szaleje, wie że czasu ma niewiele. Jeżeli my będziemy próbowali po ludzku naprawiać coś, to nic nie naprawimy, bo to się nie naprawi. Bez krzyża nic nie naprawisz. Jeżeli człowiek miałby coś zmienić, to musi najpierw zobaczyć siebie w Chrystusie ukrzyżowanym, wtedy ta zmiana pojawi się w człowieku, nie przez uszy, nie przez słuchanie tylko, ale poprzez duchowe działanie w mocy tego, co stało się tam, kiedy Chrystus umarł za nasze grzechy i to jest czymś, co potrzebujemy wszyscy do końca naszych dni na ziemi. I nie ma nikogo, żadnego z nas, który mógłby pozwolić sobie na to, żeby rozpocząć jakiś dzień bez krzyża. Rozumiecie, że ten bieg, ta szybkość tego wszystkiego powoduje, że człowiek zaczyna myśleć: ja jestem wierzący, to sobie dam radę; i patrzysz, ludzie nie dają rady, padają, poddają się różnym emocjom, złościom. Można powiedzieć, że nawet zaczynają zachowywać się jak szaleni. A powodem jest co? Najczęściej internet, zaglądanie w miejsca różne, kiedy człowiek zamiast patrząc na Chrystusa, rozgląda się za tym, albo za tamtym i zaczyna gubić po co naprawdę jest wierzącym, czy wierzącą, a potem przychodzi złość, przychodzi niechęć. I to spada na człowieka, tak jak to ukąszenie tego węża i człowiek wpada w to i zachowuje się już dziwnie. Ten sam człowiek, który przed chwilą mógł może modlić się nawet, śpiewać Bogu pieśni, za chwilę zachowuje się dziwnie. Krzyż jedynie jest w stanie oddzielić nas od tego wszystkiego. Dlatego niech ta ofiara, ta krew przelana na krzyżu, niech oczyszcza ciebie i mnie każdego dnia, niech wiara, która patrzy na Tego ukrzyżowanego i która pozwala nam doznawać mocy ukrzyżowania, pomaga nam nieustannie być uniżonego ducha, aby być gotowymi, aby Chrystus mógł nas mieć dla Siebie, aby mógł przez ciebie okazywać miłość, przeze mnie przebaczać, budować, napełniać tym, co cenne, wieczne i prawdziwe, aby gdy przyjdzie mógł spotkać nas wdzięcznych, szczęśliwych, w chwale żyjących, którą On nam tu zostawił.
Jeszcze w Ew. Jana w 12 rozdziale, może 42 wiersz i dalej:
"Mimo to jednak wielu członków Rady uwierzyło w niego, ale z powodu faryzeuszów, nie wyznawali swojej wiary, żeby nie zostali wyłączeni z synagogi; umiłowali bowiem bardziej chwałę ludzką niż chwałę Bożą".
Czasami człowiek może się obawiać, że zostanie odłączony z jakiejś grupy, czy z czegoś, bo ci ludzie mają swój plan, swój zamysł i oni pilnują, żeby tam była jednomyślność, ale ta jednomyślność nie służyła Bogu, nie służyła Chrystusowi. Każdy musi być wolny, by móc czynić, co chce Jezus. Jeżeli skrępujesz się człowiekiem, jakimkolwiek człowiekiem i nie będziesz mógł zrobić, czy mogła zrobić, co chce Jezus, bo ten człowiek się na ciebie wzburzy, albo cokolwiek innego, to stałeś się niewolnikiem człowieka, albo grupy ludzkiej i według tej grupy żyjesz i funkcjonujesz, ale to już nie jest Chrystus, to jest niewola. Każdy Chrystusowy naśladowca musi być wolny, by zawsze mówić to, co Chrystus, myśleć, co Chrystus i żyć jak Chrystus. Żadne więzy nie mogą zatrzymać, dlatego Jezus powiedział: Jeśli nie znienawidzisz wszystkich ludzkich zepsuć, nie możesz być Moim uczniem, bo ulegniesz czemuś, zatrzymasz się w czymś. A Jezus nigdy nie był niewolnikiem ludzkich pomysłów, On był wolny i czynił zawsze to, co chce Ojciec. Pamiętaj o tym. Potrzebne są zgromadzenia, potrzebne są miejsca, gdzie przychodzimy czcić Boga, ale żadne zgromadzenie nie może spowodować, że ty nie będziesz myślał jak Jezus, myślała jak Jezus, mówił jak Jezus, mówiła jak Jezus i żył jak Jezus, żyła jak Jezus, to znaczy, żyła, żył, dzięki Chrystusowi, nie dzięki sobie. A to jest czyste, to nie jest buntownicze, to nie jest postawienie siebie wyżej nad innych, to jest raczej uniżenie i służba. Niech Bóg będzie z tobą w tych trudnych dniach i ze mną, abyśmy okazali się zwycięzcami, by nasz duch był uniżony, nasze serce miękkie, podatne na Boże Słowo i nasze człowieczeństwo było człowieczeństwem według nowego człowieczeństwa, gotowe czynić dobro wszystkim, a szczególnie domownikom wiary. Amen.

