Zgr.16.05.2026r. Marian - Przeznaczeni w Chrystusie do dobrych uczynków. cz2

Zgr.16.05.2026r. Marian - Przeznaczeni w Chrystusie do dobrych uczynków. cz2.

 Chwała Bogu! Mówiliśmy wczoraj jako taki punkt, który mocno powinien zapaść nam w serce, to: pilnuj siebie samego, pilnuj siebie samej, aby czynić to, co miłe jest Bogu. I to, co normalnie się spodziewamy, my pilnujący Bożych spraw, to to, aby nasz Bóg był uczczony tak jak Mu się to należy, bo Jezus powiedział, że Bóg szuka sobie takich, którzy by Go czcili w Duchu i w prawdzie, to znaczy, ci ludzie żyją już dzięki Jezusowi i w Nim wszystko czynią to, co jest zgodne z wolą Boga. A więc spodziewamy się, że ci, którzy przyszli tutaj, to właśnie po to przyszli, nie po to, żeby kolejny raz pokazać swoje ‘ja’, tylko pokazać jak bardzo cieszą się, że Chrystus przyszedł na tą ziemię i że mogą wzrastać w łasce u Boga i u ludzi. Niesamowite doświadczenie. Wiecie, to jest niesamowite, że Jezus przyniósł nam święte emocje, inne emocje, bo Słowo Boże mówi, że kto chce czynić dobro, musi wygrać z diabłem, ażeby wygrać z diabłem, to trzeba mieć gorliwość, która przerasta gorliwość diabła, żeby cię powstrzymać przed chwałą, która się należy Bogu. Musisz być bardziej zdeterminowany, zdeterminowana niż diabeł, inaczej nie wygrasz, bo skoro rozpalonym duchem to ma się czynić, to nie może być: ja myślę, że dzisiaj zrobię coś dobrego. Nic nie zrobię dobrego, ewentualnie coś złego, ale dobrego nic nie zrobię, bo dobro się nie czyni tak sobie, dobro się czyni wygrywając z diabłem. Mamy stać w mocy Chrystusa, by pokonać wroga, tak? Czyż wróg nie chce, żebyśmy czynili zło? No chce. Czy on lubi jak czynimy dobro? No nie, no nienawidzi tego. A więc czy będzie się nam sprzeciwiał, gdy chcemy czynić dobro? No oczywiście. Czy go pokonamy? To już jest sprawa tego, w kim mamy siłę naszą. Czy to my startujemy do zawodów? Czy to jest Chrystus? Czy to jakiś Marian, jakiś Radek, jakiś inny tam cwaniaczek? Czy to potężny Chrystus staje do zawodów i wygrywa? Cały czas wygrywa. Nie ma tu sentymentów, fantazji ani filozofowania, ani takiego myślenia, a bo ja jestem jakiś taki. To jest przykre, że ludzie wierzący myślą o sobie, a nie o Chrystusie. Przykre co? Bo w Chrystusie jest wszystko, co jest nam potrzebne.

Mówiliśmy wczoraj, że w Nim zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków, ale On jest czynił wygrywając z diabłem. Gdyby nie wygrał, nie zrobiłby dobra Bożego, ażeby wypełniać wolę Ojca, On musiał pokonać całą wolę zepsutego człowieczeństwa. On stanął jeden przeciwko naszemu całemu zepsuciu i nigdy nie zwątpił, nigdy nie poddał się. Dlatego my się spodziewamy i oczekujemy, że upadłość nie jest zasadą działania tych, którzy wybierają się do wieczności, raczej wzrost, raczej przybieranie zasobności, stawanie się coraz bardziej świadomymi tego, co my czynimy. I teraz tak, jeżeli byśmy wzięli, bo to w sumie nie o tym miałem mówić, ale gdybyśmy tak wzięli, weź sobie zapisz na kartce, co ci Jezus dobrego uczynił i jeżeli nie masz to w świadomości swojej, to przyjdź z tą kartką na zgromadzenie i jak tak stoisz i mniemasz, że coś chcesz zrobić wobec Boga i zdajesz sobie sprawę, że ty w sumie nie wiesz co chcesz zrobić, to przeczytaj na kartce, przebaczył mi wszystkie grzechy. No jest za co Go chwalić? Pojednał mnie z Ojcem, dał mi życie wieczne. Ludzie, rozumiecie? I dlatego polega problem na tym, że ludzie przychodzą chwalić Boga i nie mają w głowie nawet, co On dla nich uczynił. Jak można chwalić kogoś, o kim ja w ogóle nie wiem, co on mi dobrego uczynił? Jak mogę chwalić kogoś? Powiedz czy możesz kogoś chwalić, skoro ty już nie myślisz o tym, co on ci dobrego uczynił? Możesz? Nie, nie dasz rady. Kiedyś ktoś ci coś dobrego zrobił, ale zapomniałeś po prostu, zapomniałaś i już nie pamiętasz o tym, co dobrego ci uczynił. I tu polega właśnie sprawa na tym, my nigdy nie możemy zapomnieć, co dobrego uczynił nam Chrystus i co codziennie nam czyni i przyszliśmy tutaj, aby oddać Mu chwałę za ten czas, w którym doświadczaliśmy Jego działania w nas i pośród nas. Inaczej nie miałoby sensu zgromadzać się skoro ludzie nie przychodzą po to, żeby chwalić Boga za to, że dał nam Jezusa, za darmo, z łaski, aby się nikt nie chlubił. Przebaczył nam wszystkie nasze grzechy.

Jeden grzech, to gehenna, nie byłeś jeszcze nigdy w gehennie, niektórzy mówią, że byli tam, widzieli piekło itd. Różne rzeczy tam oglądali, ja nie za bardzo wierzę, ale przedstawiają to w jakiś straszny sposób. Myślę, że żaden człowiek nie jest w stanie przedstawić, co tam jest, tak naprawdę nie jest w stanie przedstawić nam, co tam jest. Nie znamy tego jeszcze, nie znamy tego, co to znaczy być całkiem bez Boga, bez możliwości zmiany sytuacji, kiedy nie ma żadnej nadziei, żadnej możliwości, aby coś zmienić. I teraz jest taki czas, kiedy ty i ja chcemy uczcić Boga tak jak Mu się należy, z całego serca, z całej duszy.

Mówiliśmy wczoraj o czystym sercu, sercu w którym gra melodia chwały. Czy w twoim sercu gra melodia chwały? A twoje usta otwierają się do tej melodii i chwalisz Boga. Nie chodzi o entuzjazm ciała, jasne, że przy tym ciało podnosi ręce, uśmiecha się, ale mi chodzi o entuzjazm ducha, gdzie ty wiesz komu to oddajesz, kogo teraz czcisz, komu składasz tą ofiarę teraz warg, które wyznają imię Jezusa Chrystusa. Kogo czcisz za to, że posłał ci Zbawiciela, że to sam Wszechmogący Bóg, którego nigdy nie widzieliśmy, a o którym wiemy, że nas miłuje. On nam Go posłał i chce odebrać chwałę. Dlatego Jezus powiedział, że Bóg szuka takich, którzy by Go czcili w Duchu i prawdzie. Dlatego pomyśl o tym, przypominaj sobie codziennie o tym, co On ci uczynił. Pamiętaj, żeby to nosić w sercu, tą niebiańską chwałę miłości do ciebie, to niebiańskie przebaczenie i żeby zawsze uczcić Boga tak jak Mu się to należy. Bo rozumiecie, diabeł chce wykpić to wszystko, odwracając naszą uwagę od tego, co my naprawdę teraz czynimy, żeby czynić to, ale tak jak Słowo Boże mówi: Usta otwierają się, a serce jest całkiem daleko od tej sprawy. To nie jest czyste serce, to jest zabrudzone serce. Czyste serce ma pełno takiej świętej melodii, miłości, wdzięczności, zadowolenia, ono gra po prostu, ono wysławia Tego, który uczynił je czystym. Dlatego mówimy o dobrym Bogu, a czynić dobro nie ustawajmy, to nie znaczy, że tylko czynimy dobro wobec ludzi. My czynimy dobro też wobec Boga, chcemy robić to tak jak Mu się podoba, czyż nie? Gdy by ktoś ci czynił jakieś dobro, które ci się w ogóle nie podoba i uznajesz to za złe, powiesz: Stop, koniec, ja nie chcę tego, to nie jest dla mnie dobre. Sam byś to powiedział, czy sama, bo nie chcesz tego. Bóg też mówi: Chciałbym widzieć was, jak przychodzicie uczynić Mi dobro, abyście ode Mnie ucząc się dobra przyszli do Mnie, czynić Mi dobro. Chwalić Boga w Duchu i prawdzie, to jest dobre, to jest pożyteczne. Jezus to zawsze robił i też mówił zawsze, że Moim pokarmem jest pełnić wolę Ojca, który jest z niebie. To było dobre, karmił się tym, co drogocenne, pełniąc wolę Ojca okazywał, że dobro, które należy się pierwsze, to On składa Swemu Ojcu, dopiero później okazuje ludziom. Najpierw Bóg, potem wszyscy, Jezus to dokładnie czynił, czynił dobro wobec Ojca, a Ojciec co powiedział? To jest Mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, podoba Mi się to, co Mój Syn czyni wobec Mnie. Chwała Bogu za to! A więc obudź się, jeżeli śpisz i zrozum co się dzieje w tej chwili, bo jedziesz w niebezpiecznym kierunku.

Mówiliśmy już, że zbliżanie się do Boga zbyt lekkomyślne, może skończyć się tragedią, trzeba uważać z kim masz do czynienia. Jeżeli nie rozumiesz, to właśnie w tej chwili jestem po to, żeby ci o tym przypomnieć, masz do czynienia z Bogiem, który stworzył każdego z nas, który dał nam Syna, żeby zbawić nas, a Syn stał się drogą do Ojca, abyśmy mogli tą drogą iść. A więc w Synu czcimy Ojca, w Synu wypełniamy wolę Ojca wobec siebie nawzajem, w Synu siedzimy po prawicy chwały Bożej, tam na tronie w niebie. Mało? To ile trzeba dać, żeby człowiek się ucieszył, że coś takiego go spotkało? Wiecie i na tym polega, że toczy się bitwa, najważniejsza bitwa, wiara, która sięga otwartego nieba, to jest dobro od Boga. On dał nam wiarę, żebyśmy wierzyli w to, co niewidzialne i cieszyli się tym, jakbyśmy to normalnie dzisiaj widzieli. I ta radość się nie kończy z wiekiem, no tak już jestem tyle lat wierzący, w sumie to już wszystko wiem. Nie, ta radość się staje jeszcze bardziej ważna, bo raduję się coraz bardziej, bo coraz więcej rozumiem, jak dobrym jest Bogiem, jak łaskawym. Dzisiaj rano dziękowałem Mu za to, ile okazuje mi wyrozumiałości, cierpliwości i prowadzenia, działania, gdy mi nie do końca się wszystko składało, Jemu zawsze się składało. Ale woli działać kiedy ja wiem, od samego siebie, że ja właśnie Mu składam siebie, żeby On mógł mnie używać, a ja jestem świadomy tego, że właśnie chcę, by On mnie używał. Niesamowita chwała, niesamowita, wszystko nieustannie mówimy, że Biblia przyniosła, Słowo Boże zapisane w Biblii, przyniosło nam niesamowite wiadomości o tym, co Bóg dla nas uczynił, co czyni, co Chrystus Jezus czyni. Czytaliśmy ostatnio List do Hebrajczyków piękne wysławianie Chrystusa i tego, co się stało, co dla nas uczynił, jak ci, którzy wierzyli w Niego przeszli przez różne doświadczenia i okazało się, że zobaczyli ojczyznę w niebie, której jeszcze nie było widać i wiedzieli, że kiedy wróci Jezus, to oni tam wejdą.

A więc mamy dobrego Boga, który dal nam dobrą modlitwę przez Swojego Syna, Ojcze nas, który jesteś w niebie, święć się imię Twoje. Niesamowity Ojciec, który przez Syna dał nam, jak mamy Go czcić, jak mamy Go wielbić, jak mamy oddawać Mu chwałę. Więc pilnujmy siebie samych, także gdy śpiewamy pieśni. Kiedy mówimy to pilnujmy siebie samych, to zawsze pilnujmy siebie samych, co my teraz robimy. Możesz iść do sklepu, trafia się okazja, żeby coś oszukać, czy coś, pilnuj siebie, żebyś tego nie robił, nie robiła, to nie jest dobre, to jest złe. Jeżeli nawet okazja się zdarzy, nie wykorzystuj jej, to nie jest potrzebne tobie. Czyń to, co jest dobre, wszędzie, pilnuj siebie w każdej jednej sprawie, kiedy otwierasz usta i kiedy je zamykasz, pilnuj siebie, bo czasami zamkniesz nie chcą powiedzieć dobrego słowa, a czasami nie chcesz otworzyć, nie chcesz powiedzieć tego dobrego słowa. A więc są różne sytuacje, w których jesteśmy i dlatego jest tak ważne, abyśmy pozwolili Duchowi Świętemu się rozradować, abyśmy chwalili Boga w Duchu, wdzięczni szczęśliwi. Jest to ważne dla mnie i dla ciebie, tak zbawisz siebie i tych, którzy ciebie słuchają, aby widzieli, że ty rośniesz, wzrastasz, rozwijasz się. I tu nie chodzi o jakieś takie, dlatego mówię, te cielesne takie uniesienia, tu w ogóle o nie, nie chodzi, tu nie chodzi o szaleństwo, tu chodzi o prawdziwe, czyste serce. Będziesz miłował Boga z całego serca swego, tu chodzi o naprawdę czyste serce, a ci, którzy mają czyste serce, Boga oglądać będą. Także teraz, kiedy śpiewam i myślę o Bogu, zdaje sobie sprawę: przecież robię to dla Ciebie, Boże, Ty, który mi uczyniłeś tyle dobra, chcę Cię uczcić, chcę Cię wysławiać w zgromadzeniu braci i sióstr, którzy mają czyste serca, aby z jednego serca płynęła ta pieśń, pieśń uwielbienia i chwały, bo przypominam sobie działanie Boga, od kiedy tylko dotarła do mnie ta wiadomość, kiedy moja świadomość uzmysłowiła sobie, że On naprawdę jest, zrozumiałem później również, że On już pracował w moim życiu, kiedy ja jeszcze nie miałem tej świadomości. Jestem Mu niesamowicie wdzięczny za to, że Ten Bóg zostawia wyraźne ślady docierania do mnie, do ciebie, żebyśmy w tych śladach odnaleźli nasze szczęście, że to On przyszedł do nas w tym momencie, uczynił to, co żeśmy w ogóle nie myśleli, że uczyni nam. Zaczynamy przypominać sobie swoje życie i wtedy widzimy: Boże i tu przyszedłeś i tu przyszedłeś, tu mnie przeprowadziłeś i tu mi pomogłeś, tu mnie ostrzegłeś, tu mnie zachowałeś. I odnajdując Jego miłość, Jego obecność w moim życiu, kiedy ja jeszcze nie miałem świadomości Jego. Jak mogę nie być Mu wdzięczny, ze zachował moje życie do momentu aż ja sobie Go uświadomiłem, że On jest? Jak nie miałbym Mu dziękować za to, że dzięki Niemu dotarłem do tego dnia, mogłem zginąć już wcześniej wiele razy, topiłem się, spadłem z wysokiego drzewa, ostatnia gałąź, mówili, przewinąłem się i uderzyłem głową w ziemię, tylko przewinąłem się i spadłem jak spadochroniarz, noga mi pękła od uderzenia, do kości ją było widać, jakby nożem przeciąć, tak silne to było uderzenie. Topiłem się, byłem pod tramwajem prawie, dobrze że to był ostatni wagon, nie przejechały mnie koła. Mógłbym wymieniać wiele razy, kiedy samochód mi się otarł o nos prawie, a kierowca wyskoczył myślał, że może mnie już zabił. Kiedy raptownie ktoś mnie przerzucił przez górę śniegu, kiedy stałem na drodze, a za chwilę po tej skarpie śniegu przejechał samochód. Wiele razy mógłbym mówić, kiedy mnie ratował, kiedy ja jeszcze nie miałem świadomości i gdyby wtedy pozwolił, żeby ten samochód we mnie uderzył, albo ta ostatnia gałąź nie pojawiła się na drodze, nie siedziałbym tu dzisiaj, był bym martwy i byłaby dla mnie jedynie gehenna i dla ciebie też. Czy mamy za co Mu dziękować czy nie? Mamy za co Mu dziękować i dlatego sobie trzeba przypominać o tym i uzmysławiać, ile dobra nam Ten Bóg wyświadczył, kiedy myśmy jeszcze nie mieli rozumu, żeby oddać Mu dobrem, to teraz miałbym dalej się dać zatrzymać przed tym, aby okazać Mu dobro? Czy nie jest to miłe dla rodzica, kiedy dziecko przychodzi i z takim szczęśliwym sercem mówi ci: Dziękuję ci, mamo, dziękuję ci tato za to. Czy nie jest to dobre? Czy nie jest to przyjemne? Ojcze, dziękujemy Ci za tą łaskę, Jezu, dziękujemy Ci za to, że tu nas zatrzymałeś, tam nas poruszyłeś. Ktoś mnie pchnął, byłem w pracy we Wrzeszczu, w jakimś zakładzie robiłem, takim, który był zalany wodą robiliśmy i robiliśmy tam remont i w pewnym momencie jakby ktoś mnie w plecy lekko pchnął, poruszyłem się do przodu, a za mną spadł zbiornik, duży zbiornik iluś litrowy, nie miałbym szansy. Wiele wiem przypadków, kiedy Bóg mnie uratował i zachował. To już było po uwierzeniu, a ile przed, ile po, ile razy ty zostałeś uratowany, czy uratowana? Kiedy przychodzimy tu pomyśl o tym. Boże, nie chcę przyjść suchy, chcę przyjść wilgotny, przynajmniej wilgotny, albo nawet mokry w Duchu Świętym, oblany chwałą działania Ducha, aby oddać Ci chwałę, jak Tobie się należy ta chwała. Nie chcę być taki wyliczony, wyliczona, taki trochę pośpiewam; chcę to zrobić dla Ciebie, Boże, Ty dla mnie zrobiłeś coś niesamowicie większego, ale chociaż trochę z tego, co mogę zrobić, chcę to zrobić z całego serca, nie chcę być połowiczny, nie chcę tak sobie podzielić to. Nie chcę mieć problemów, by podnieść ręce, nie chcę mieć problemu, by je opuścić, nie chcę mieć problemu, by wstać albo usiąść, chcę Cię wielbić, chcę Cię sławić, tyle dobra mi wyświadczasz. Żyję do dzisiaj, w sumie powinienem już umrzeć na tą chorobę, a żyję. Nie chcę, rozumiecie, nie chcę, nie chcę robić to byle jak, nie chcę i nie chciałbym żebyście wy robili to byle jak, zachowując się, jakbyście nie rozumieli przy kim stoicie. Nie mówię, że wszyscy mają z tym problem, ale to jest ogólnie problem bezmyślności naszej, ludzkiej bezmyślności. Kiedy widzimy kogoś na kim nam zależy, to robimy coś tam jakieś, okazujemy szacunek, a tu jest Bóg, Jezus, wspaniały Jezus. Warto pomyśleć, zastanowić się i sprawdzić swoje kroki, kiedy idziesz tutaj, do domu Bożego, aby chwalić Boga. Czy masz Go w sercu w ogóle? Czy pamiętasz te wszystkie dobre rzeczy? Czy pamiętasz te złe rzeczy, które zrobiłeś, czy zrobiłaś, które ci przebaczył? Jest tego mnóstwo. 1 List do Tymoteusza 1 rozdział, 5 wiersz:

 

"A celem tego, co przykazałem jest miłość płynąca z czystego serca i z dobrego sumienia i z wiary nieobłudnej".

 

Komu ta pierwsza miłość się należy? Naszemu niebiańskiemu Ojcu i Jego wspaniałemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi. On, Jezus powiedział, że jeżeli miłować będziesz kogoś bardziej ode Mnie, nie jesteś godzien nazywać się Moim uczniem, czy uczennicą. A więc Jemu się należy pierwszeństwo w tej miłości. Miłować Jezusa, kiedy po krótkim okresie od uwierzenia, moje serce po raz pierwszy doświadczyło miłości do Jezusa, to zrozumiałem, że choćby mnie wszyscy zostawili, ja Go nie zostawię. Nabrał dla mnie takiej wartości, że ja zdawałem sobie sprawę, że nie mogę Go zostawić, On jest zbyt cenny, a wiele rzeczy pracuje nad tym, żeby pozostawić Jezusa dla jakiś tam różnych innych rzeczy. Ale kiedy miłujesz Go, to dla ciebie On ma większą wartość nawet od ciebie, jeżeli cierpisz z powodu Jego imienia. To jest pierwsza miłość, o której mówi Jezus, niesamowita miłość. Dla Niego mógłbyś dać się ukrzyżować, zabić, wszystko. Masz taką siłę podążania za Nim, grzech nie interesuje cię w ogóle, w ogóle cię grzech nie interesuje. Jak rozmawiasz z kimś, to mówisz o swoim umiłowanym, nie głosisz suchego prowiantu, nie podlanego miłością, ale ogłaszasz miłość, która jest napełniona Duchem Świętym, która jest przyjemna, mówisz o Tym, kogo miłujesz, głosisz Tego, kogo miłujesz, modlisz się do Tego, kogo miłujesz. To jest ta o czym tu mówi Paweł, a przykazałem wam, miłość płynąca z czystego serca, nie wyliczona jakoś, o zawsze Jezus mi pomoże, to dobra, no coś Mu zrobię, coś za coś. Nie, tak to nie działa. Miłość nie robi czegoś za coś, miłość robi to, bo chce to czynić, bo to sprawia przyjemność i temu, który to czyni i tej, która to czyni, i Temu, dla którego jest to czynione.

W 2 Liście do Tymoteusza 2 rozdział, 22 wiersz:

 

"Młodzieńczych zaś pożądliwości się wystrzegaj, a zdążaj do sprawiedliwości, wiary, miłości, pokoju z tymi, którzy wzywają Właściciela z czystego serca".

 

Rozumiecie, odnaleźć możemy jedność, to niesamowite dobro z nieba, które przyszło w Chrystusie, kiedy razem wszyscy mamy czyste serce. Pamiętacie to z Dziejów Apostolskich, że Bóg oczyścił im serca przez wiarę, wiara powoduje, że serce jest oczyszczone, z czego? Z niedowiarstwa, z twardości, z zamknięcia, wiara otwiera serce, wiara sprawia, że serce nastawione jest na niebo. Wiara sprawia, że sercu jest dobrze w niebie, że serce pragnie być z Tym, który przyszedł z nieba, tęskni do Niego, tak jak Job powiedział: Moje nerki zanikają za tym, aby spotkać Go, z tęsknoty, moje serce pragnie zobaczyć Tego, którego widzę przez wiarę. Chwała Bogu za tą niesamowitą łaskę, to jest świadome chrześcijaństwo, świadome bycie tym, kim jestem dzisiaj, jestem świadomym dzieckiem Boga Wszechmogącego, które zdaje sobie sprawę, jak potężne przeciwności stoją na mojej drodze, aby pozostać dzieckiem Bożym na tej ziemi i muszę pokonać je wszystkie, jak mój Chrystus Jezus pokonał wszystkie przeciwności, aby okazało się, że jest Synem Boga, w każdym wymiarze, w każdym czasie i w każdym działaniu, abyśmy i my też okazali się dziećmi Bożymi, bo dzieci Boże zwyciężają, kroczą drogą zwycięzców. A więc najlepiej Paweł mówi, szukaj ludzi, którzy wzywają Jezusa Chrystusa z czystego serca, wiedzą za co Mu dziękują, wiedzą dlaczego tak ważny jest w ich życiu, znają cenę, którą zapłacił i są Mu wdzięczni, gdy oni też płacą cenę, aby do Niego należeć. Niech to wszystko staje przed nami, jako niesamowita rzeczywistość. Kim byłem wcześniej wiem i też wiem kim mam być dzisiaj, znam jedną i drugą sprawę, jednej, tej pierwszej nienawidzę, drugą pragnę, każdego dnia być przemieniany na obraz Jezusa Chrystusa, aby nie zmarnować czasu. Mówiliśmy wczoraj: wykorzystujmy czas, gdyż dni są złe, musimy zadbać o swoje serce, pilnuj wszystkiego, a najbardziej pilnuj swego serca, bo to z niego tryska źródło życia, tryska pieśń miłości i wdzięczności. Nie pozwól, żeby twoje serce zostało zabrudzone jakimś niepewnościami, blokadami, zamknięciami, czymkolwiek, ono musi być otwarte. Pamiętacie, Paweł mówił do nich: Serca wasze są zamknięte, moje jest otwarte na oścież, możecie zobaczyć, co jest w moim sercu, że jest miłość do Ojca i do Syna, miłość do was, aby każdemu się powiodło. A więc nie jest tak, że ja sobie myślę: a poszczypię tutaj niektórych, tak sobie, żeby udowodnić, że jestem lepszy. Nie, wolałbym poszczypać tutaj niektórych, żeby się obudzili i zobaczyli, gdzie są, po co tu są i żeby zrobili to, co się należy, aby uczcić Tego, który posłał wspaniałego Syna, Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Nasze umysły, one też są w stanie stwardnieć, jeżeli nie będą rozmiękczane tymi wspaniałymi myślami z nieba. Też są w stanie twarde myśli tworzyć, takie nie unoszące się do nieba, takie, że jak tylko pomyślisz, zaraz spadasz w dół. Dlatego myślmy o tym, co w górze, o tym co miłe, dobre, pożyteczne, co buduje. To jest bardzo ważne. A więc czyste serce, niesamowity dar od Boga.

Ew. Mateusza 11 rozdział, 29 wiersz:

 

"Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem łagodny i pokornego serca, a znajdziecie odpocznienie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a mój ciężar jest lekki".

 

Chwała Bogu! Bogu się należy chwała. I nie raz możemy postrzegać, jak ciężko jest człowiekowi uwielbić Boga, jak czuje się taki, tak dziwnie się czuje, gdy ma wielbić Boga. Właśnie to serce potrzebuje księgowego, który by dokładnie przeliczył zasługi Chrystusa, jakie dotarły do nas, jakimi On się dzieli z nami, ludźmi, co On wziął na siebie, a co nam dał, jakie zyski, a jakie straty. Jak dobrze, że straciliśmy to, co oddzielało nas od nieba, a zyskaliśmy to, co do nieba nas wprowadza. W tej księgowości musi być Chrystus wywyższony. A więc uczmy się od Jezusa, że On jest łagodny i pokornego serca, uniżonego serca.

Ew. Mateusza 22 rozdział, 37 wiersz:

 

"A On mu powiedział: Będziesz miłował Właściciela, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie.”

 

 I my widzimy: Boże to przecież, to jest rozkaz. Jak ja bardzo potrzebuję, by Duch Święty mnie napełniał tym, żeby ten rozkaz został wykonany. Duch czyni możliwym wykonać to, ciało niemożliwe, Duch czyni to możliwym. A więc pamiętajmy, jak ważnym jest to, co robimy wobec Tego, który uczynił nam tyle dobra. Może to, że ten świat jest coraz bardziej niewdzięczny, coraz mniej świadomy tego, co dobrego się uczyni, szybko zapomina o dobru i wypomina nie wiadomo o co chodzi. I dlatego też ludzie nie umieją pamiętać, co dobrego Chrystus nam uczynił. Dlatego Jezus powiedział: Codziennie wyprzyj się siebie, to wtedy najlepiej pamiętasz, co dobrego Jezus ci uczynił, że dał ci taką możliwość, porzucić siebie, aby dzisiaj znowu żyć dzięki Jezusowi. Także pozwól Duchowi Świętemu, aby twoje serce było rozpalone i nigdy nie gaś tego, nie gaś Ducha Świętego, nie zagaszaj tej chwały. Gdy ludzie będą myśleć o tobie: ale mu się co stało. Nie przejmuj się, chwal Boga dalej, Bogu się to należy, a ty się nie przejmuj, co tam ludzie będą myśleć. Kiedyś się nie przejmowałeś i teraz się nie przejmuj tym bardziej.

Ew. Mateusza 18 rozdział, od 28 wiersza, znane nam opowiadanie Jezusa o tym słudze, któremu Właściciel darował tak dużo.

 

"A gdy ów sługa wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który był mu winien sto denarów; i pochwyciwszy, dusił go, mówiąc: Oddaj, coś winien. Wtedy współsługa jego, padłszy na kolana, prosił go mówiąc: Okaż mi cierpliwość, a oddam ci wszystko".

 

Więc uniżył się przed tym kimś.

 

"On jednak nie chciał, lecz odszedł i wtrącił go do więzienia dopóki nie odda długu. A współsłudzy jego widząc to, co zaszło, zasmucili się bardzo i poszedłszy, opowiedzieli władcy swemu wszystko, co się stało".

 

I teraz pomyśl, jesteś w takiej pozycji, w takiej sytuacji, wszyscy wiemy, że Bóg przebaczył ci wszystkie twoje winy, a teraz ty masz doświadczenie, bo ktoś cię skrzywdził, czy coś, przychodzi, reguluje, prosi cię o to, byś mu okazał tą łaskę i żebyś dał mu czas, a to wszystko będzie uregulowane. A ty mówisz: Nie. I wtedy ci, którzy to widzą, przychodzą do Boga i mówią: Boże jak to możliwe w ogóle, że ten ktoś tyle przebaczenia od Ciebie dostał, a nie chce przebaczyć drugiemu? Oto donieśliśmy. Tak jak ci z domu Chloi, co donieśli Pawłowi, donieśliśmy Bogu, oto ten brat, albo ta siostra wstrzymuje się, aby przebaczyć, albo okazać przebaczenie i co wtedy się dzieje? Jezus o tym mówił: uważaj, bo żyjesz między braćmi i siostrami, którzy mają tego samego Ojca i mogą zawsze przyjść w modlitwie i powiedzieć: Ojcze, jak to może być? Jezus mówi, co się wtedy stanie. To nie jest zabawa, że jesteś między wierzącymi, a co, fajni ludzie, muszą być fajni, muszą zostać fajni. Nie, oni mogą tez w modlitwie przyjść i powiedzieć: Dlaczego tak się dzieje, że Ty okazałeś tyle przebaczenia, a ten ktoś nie chce przebaczyć? I co Jezus dalej mówi?

 

"A współsłudzy jego widząc to, co zaszło, zasmucili się bardzo i poszedłszy, opowiedzieli władcy swemu wszystko, co się stało. Wtedy przywołał go władca jego i rzekł mu: Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił. Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nas współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą? I rozgniewał się władca jego, i wydał go katom, żeby mu oddał cały dług. Tak i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli każdy nie odpuści z serca swego bratu swemu przewinień ich?"

 

Poważna sprawa, bo Jezus ostrzegł, że wtedy Ojciec może uczynić coś takiego, przywróci ci całą winę, stwardnieje twoje serce, twój umysł przestanie funkcjonować prawidłowo i okaże się raptem, że idziesz w tragedię, bo kiedy cię wrzucą do więzienia, nie wyjdziesz z niego aż nie oddasz wszystkiego, a nigdy nie oddasz, a więc skończysz w gehennie. Lepiej nie rób tych rzeczy, pilnuj się, bo świat może tego nie rozumieć, ale dzieci Boże to rozumieją. To musi się dziać, tak musi być.

Ew. Łukasza 6 rozdział, 45 wiersz:

 

"Człowiek dobry z dobrego skarbca serca wydobywa dobro, a zły ze złego wydobywa zło; albowiem z obfitości serca mówią usta jego".

 

Człowiek dobry z dobrego skarbca wydobywa dobro, zły ze złego wydobywa zło. Jaki masz skarbiec? Rozumiecie? Skarbcem dla dobrych jest Jezus, bo On jest dobry Pasterz, dobry Nauczyciel. Jeżeli my z Niego bierzemy, to czynimy dobro. Zły jest diabeł, jeżeli z niego bierzemy, to czynimy zło. Zauważyłeś, zauważyłaś to, że nie raz twój nastrój jest taki chętny, otwarty, szczęśliwy, wdzięczny, gotowy jesteś pomóc każdemu, wyjść naprzeciw tak normalnie aż cię to dobro rozsadza, a czasami nie chcesz, nawet choć byś widział i tak nie zrobisz, to właśnie to świadczy, że już nie bierzesz z Jezusa, ale bierzesz z diabła, bo diabeł nie chce czynić dobra, diabeł nienawidzi dobro. On nie chce, żeby było czynione dobro na tej ziemi. I właśnie w tym momencie już możesz rozeznać: źle bierzesz, skończ natychmiast, bo będziesz więcej paskudzić, przeproś Jezusa, oczyść się i zacznij brać dobro, wróć do tego serca wdzięcznego i zadowolonego, chętnego pomóc, które nie wypomina, o bo idę teraz tam, bo idę tam, jak ten kapłan, lewita, ale jak samarytanin, który jest chętny udzielić pomocy. Bądź szczęśliwego serca zawsze, bo takie serce daje Chrystus.

A więc jest to ważna sprawa, jak żyjemy, co robimy, jak robimy, w jaki sposób postępujemy, gdyż my modlimy się do Boga, przychodzimy do Boga, o czym rozmawiasz z Bogiem? Ja rozmawiam o tym, co przeżywam na tej ziemi, co jest między nami. No bo o czym mamy rozmawiać z Ojcem? Czy nie o tym, co się dzieje w Jego rodzinie? Czy będę rozmawiał z Ojcem o świecie? Stale o złu tego świata? Czy nie będę rozmawiał: Dziękuję ci za tego brata, za tą siostrę, którzy okazują tyle dobra, nam, z którego możemy korzystać budując się nawzajem. Ojcze, dziękuję Ci za to i za to, ale też nie umiem zgodzić się z tą sprawą, tak długo wierzący, tak długo wierząca, a dlaczego znowu się odwracają? Dlaczego zawracają do czegoś, o czym wiedzą, że to jest złe? Pomóż im, przydaj im rozumu, żeby zaczęli widzieć, co się dzieje z nimi. Przecież tak się modlimy, jesteśmy zainteresowani tym, żeby Ojciec mógł się przechadzać między nami, a więc rozmawiamy z Nim o tak ważnych sprawach. No i oczywiście, modlimy się też za ludźmi w świecie, o ich nawrócenie, czy zbawienie, ale głównie myślimy o nas, jak tu jesteśmy. Jezus też modlił się za nami przecież: Ojcze ja Cię nie proszę za światem, proszę Cię za tymi, których Mi dałeś, abyś zachował ich od zła tego świata.

List do Rzymian 2 rozdział, 29 wiersz:

 

"Ale ten jest Żydem (czy Judejczykiem), który jest nim wewnętrznie, i to jest obrzezanie, które jest obrzezaniem serca, w duchu, a nie według litery; taki ma pochwałę nie u ludzi, lecz u Boga".

 

A więc obrzezane serce, uwolnione od tej powłoki cielesności, od tego szukania swego, od tego zabiegania o to, co ten świat, ale takie serce, które należy do Boga, do Bożych spraw, które tęskni do tego, żeby coraz więcej było dzieci Bożych na tej ziemi, aby te dzieci chwaliły Ojca w niebie, świadome tego, co tutaj się dzieje teraz, już teraz śpiewamy niesamowitą pieśń zbawionych, uratowanych, którym przebaczono winy, niesamowita pieśń chwały, pieśń wdzięczności i zadowolenia, pieśń uczciwości i prawości i wtedy twoje serce odświeża się.

5 rozdział i 5 wiersz:

 

"A nadzieja nie zwodzi, bo miłość Boga rozlana jest w sercach naszych, przez Ducha Świętego, który nam jest dany".

 

Potrzebujemy nieustannie tej miłości, by wszystko czynić w miłości, do Boga i do siebie nawzajem. Dlatego tak ważne jest w jaki sposób przed Nim stajemy, jakie mamy uczucia wobec Niego, czy to są zdrowe uczucia Chrystusa w nas. Czy rozumiemy, że Ten, który nas stworzył, mówiliśmy o tym, który mógłby nas wrzucić do gehenny, miał wszystko, co potrzebne, żeby nas tam wrzucić, skazać nas na wieczne odrzucenie od Siebie, jednakże zrobił krok wobec nas, żeby nas od tego zachować. Czy ja miałbym dzisiaj zlekceważyć to, że On zatrzymał Swój gniew, który następnie wylał na Swego Syna, zamiast na mnie, na ciebie i żeby dzisiaj mi okazać łaskę, żebym ja dzisiaj żył dla Jego chwały? Czy miałbym dzisiaj ograniczać to, co Mu się należy w jakikolwiek sposób? Przecież Jemu się to należy, należy się Mu to. Słowo Boże mówi: Nic nikomu winni nie bądźcie, prócz miłości wzajemnej, tym bardziej Bogu się należy miłość i dlatego mówi Słowo Boże: Nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boga rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Chwała Bogu za to! Wszystko, co najważniejsze to wiem, to jest uczcić Boga na tej ziemi w duchu i prawdzie, nie ma ważniejszej sprawy. Dlatego będę się oczyszczał, będę się uświęcał, będę pokutował, będę odwracał się od wszelkiego złego działania, będę czynił dobro, aby wejść tam, gdzie to dobro pójdzie za mną. Bo Słowo Boże mówi, że dobre uczynki pójdą za nami. A więc pilnuj swojej drogi, pilnuj swojego serca, pilnuj swojego sumienia, pilnujmy wszystko, bo to jest ważne, abyśmy dotarli do celu, nie zagubili się gdzieś.

1 List do Tesaloniczan 3 rozdział, 13 wiersz:

 

"Aby serca wasze były utwierdzone, bez nagany w uświęceniu przed Bogiem(…)".

 

Inaczej: święte.

 

"(…) i Ojcem naszym, na przyjście Właściciela naszego Jezusa Chrystusa, ze wszystkimi jego świętymi".

 

Aby serca nasze były utwierdzone, pewne tego, co mamy w Chrystusie, bez nagany w uświęceniu przed Bogiem i Ojcem naszym. Serca nasze, aby były święte, oddzielone od wszelkiej nikczemności zepsutego człowieczeństwa. Ale ludzie mogą porzucać wszelkie zło. To jest niesamowite, że Bóg daje dzień łaski, dzień nadziei wszystkim, którzy dzisiaj się obudzili, Bóg mówi: Daję ci możliwość ratować się, zastanów się nad tym, co uczyniłem dla ciebie posyłając ci Swojego Syna po to, żeby umarł za ciebie, żeby wziął na siebie to, co należało się tobie, aby ciebie uchronić, bo gdyby Bóg wylał na nas Swój gniew, nie przeżyłbyś go, grzesznik nie przeżyje Bożego gniewu. Jezus dlatego, że nie zgrzeszył przeżył Boży gniew, wstał z martwych i żyje, i wstawia się dzisiaj za nami. Chwała Bogu za Jego obecność, za Jego działanie. Więc, aby serca nasze były bez nagany, bez żadnej nagany. To jest bardzo ważne.

2 List do Tesaloniczan 2 rozdział, 16 i 17 wiersz:

 

"A sam Właściciel nasz, Jezus Chrystus i Bóg, Ten Ojciec nasz, który nas umiłował i dał pocieszenie wieczne, i dobrą nadzieję z łaski, niech pocieszy serca wasze i utwierdzi was we wszelkim dobrym uczynku i w dobrym słowie".

 

A czynić sobie dobrze nie ustawajmy. Chwała Bogu! Ale ja muszę mieć takie serce, które chce czynić dobro i muszę mieć serce, które zawsze chce czynić dobro, nawet wtedy kiedy mam trudne doświadczenia, kiedy spadają na mnie różne przeciwności, również chcę czynić dobro. To jest niesamowite serce, kiedy ktoś kto korzysta z tego dobra od ciebie nawet nie ma pojęcia, jakie ty przechodzisz właśnie doświadczenie, jakie ciężkie próby w tej chwili przechodzisz i nie ma nawet rozeznania w tym, ponieważ ty nadal czynisz dobro. Niesamowite to jest . Jezus przechodził przez ciężkie próby i nikt nie był w stanie tego rozeznać nawet, bo nadal czynił dobro. Ktoś czerpał z tego dobra, które dajesz mu, nie mając świadomości, że gdyby nie to dobro Chrystusowe, to nie miałby z kim w ogóle rozmawiać o tych sprawach, bo cały ten ciężar spowodowałby, że człowiek by się zamknął sam w sobie, oddzielił się od wszystkich. Ale to dobro Chrystusowe właśnie pomaga, że nigdy się nie zamkniesz, nigdy się nie oddzielasz w ten sposób. Czyńmy to dobro, wytrwajmy czyniąc to dobro do samego końca, a będziemy tam, gdzie jest nasz Chrystus. I jeszcze może, w ogóle to jest niesamowite, kiedy czytamy Biblię wszędzie znajdujemy to. Wiesz do czego zostałeś przeznaczony? Do czego zostałaś przeznaczona, wiesz, tak? A czy tak jest zgodnie z przeznaczeniem? To przeznaczenie musi się wykonać. Czy tak jest? Przeznaczeni zostaliśmy w Chrystusie do dobrych uczynków, a więc to jest przeznaczenie. Bóg nas przeznaczył do dobrych uczynków. Wiecie do czego jeszcze nas przeznaczył? Do tego, byśmy byli Jego synami, Jego dziećmi, przeznaczył nas, a kogo przeznaczył, tego też wywołał i co? Napełnił. Do czego jeszcze zostaliśmy przeznaczeni? Abyśmy byli jak Jego Syn umiłowany, Jezus Chrystus. Ojciec ma w tym upodobanie, żeby nam czynić to, co potrzebne, abyśmy zgodnie z tym przeznaczeniem funkcjonowali, rozwijali się, wzrastali. I kiedy w takim kontekście na przykład, czytam Przypowieści Salomona ten 4 rozdział. 18 wiersz:

 

"Ale droga sprawiedliwych jest jak blask zorzy porannej, która coraz jaśniej świeci aż do białego dnia".

 

I kiedy przenoszę to na nowe przymierze, ale droga sprawiedliwych, którą jest Chrystus Jezus, powoduje to, że każdy, który nią kroczy coraz bardziej jest podobny do drogi aż do jej pełni, upodabnia się z drogą, którą kroczy, coraz bardziej spaja się z tą drogą, coraz bardziej stają się wspaniale jedno, Chrystus i ten, który kroczy przez Niego do domu Ojca. I to jest właśnie to, co jest tak bardzo ważne, abyśmy pilnowali też swojej drogi, którą idziemy, abyśmy zważali na nią, też ta droga wprowadza nas do miejsca najświętszego, ona prowadzi z chwały w chwałę. Niesamowite. Rozumiecie, to jest dla mnie takie, Paweł mówi, to tak prosto, takie zewlec z siebie starego człowieka wraz z jego uczynkami, odnów się, przyjmij te wspaniałe myśli Chrystusowe i ubierz się w mądrego człowieka, w nowego człowieka wraz z jego uczynkami. Chwała Bogu! W miejsce Chrystusa, staję tutaj zapomniałem o tym starym Marianie, co mnie on obchodzi, mam wspaniałego Chrystusa, staję tu przed obliczem Ojca w Chrystusie, nie przyszedł tu Marian, przyszedł tu nowy człowiek dzięki Chrystusowi, aby chwalić Boga, który może czynić dobro dzisiaj, bo Chrystus czyni dobro, zgodnie z przeznaczeniem trwam w Nim, aby On czynił to dobro we mnie. Ty trwasz w Nim, aby On czynił to dobro w tobie. Ew. Jana 15 rozdział, który wyraźnie mówi: Kto w Nim trwa, ten przynosi owoc, dobry owoc. A więc Ojciec dba, abyśmy przynosili co? Jeszcze więcej dobrego owocu, aby jeszcze jaśniej było widać Jego Syna w nas. Chwała Bogu! A więc zapomnij o sobie, Jezus mówi. Dopóki nie zapomnisz o sobie, to będziesz stale chodził i trzeszczał tak jak stary chodzi, trzeszczy, na wszystko trzeszczy. A jak nowy, już nic nie trzeszczy, wszystko jest niesamowicie sprężyste, chwalebne, czynisz to, co bliskie jest Bogu. To jest piękne i dlatego zgodnie z tym przeznaczeniem działając.

To może sobie przeczytamy też, 1 List do Tesaloniczan jeszcze raz 5, rozdział 9 wiersz:

 

"Gdyż Bóg nie przeznaczył nas na gniew, lecz na osiągnięcie zbawienia przez Właściciela naszego Jezusa Chrystusa, który umarł za nas, abyśmy, czy czuwamy, czy śpimy, razem z nim żyli".

 

Niesamowite, Bóg Swojego Syna przeznaczył na gniew. Mam być za co wdzięczny, ty też. Chwała Bogu. Sobie wspominałem dzisiaj rano w modlitwie, jak Ojciec uczył mnie siebie, jak docierał do mnie, jak rozmawiał ze mną, jak wskazywał mi na pewne rzeczy i mówię: Ojcze, to jest niesamowite. Wziąłeś mnie, jak dziecko małe za rękę i prowadziłeś mnie, uczyłeś mnie siebie, uczyłeś mnie Swego głosu. To jest niesamowity Ojciec. To pomaga, gdy przychodzisz do Niego, cieszyć się, że On dalej jest twoim Ojcem, że dalej uczysz się być synem, być córką tego Ojca i że chcesz to, potrzebujesz tego, aby to Duch Święty prowadził, a nie ciało, by tak przychodzić, jak Bogu się to podoba, w Jego Duchu, w Jego prawdzie.

A więc kto wytrwa w tym do końca, to nie jest trudno, to jest największa przyjemność jaka nas spotkała, Chrystus w nas, nadzieja chwały. To nie jest to, że ja się mozolę, nie, ja się cieszę, że mogę się ratować. Raczej proszę, żeby bardziej mnie wspierał w tym, niż może, no zatrzymaj się trochę, daj mi odetchnąć chociaż chwilę, coś pociśnij jakiś innych trochę. Nie modlisz się tak, przecież to, co Bóg czyni dla ciebie, to jest łaska, to jest Jego miłość, bo wychowuje ciebie, kształtuje ciebie na obraz Swojego Syna. To źle, ze to robi? No, chwała Bogu, że czyni cię coraz bardziej podobnym, podobną do Jezusa. No przecież chcesz być jak Jezus, a więc nie narzekasz na to w jaki sposób to czyni, bo On używa najlepszych sposobów w tej sprawie, tak jak ktoś kto pracowałby dłutem, młotkiem, no używa tych narzędzi, ale po co? Żeby wydobyć coś pięknego z tego, co jest w ogóle takie niekształtne wydawałoby się, co z tego będzie w ogóle? My wiemy, Chrystus Jezus w nas, nadzieja chwały.

Niech Bóg będzie uwielbiony, niech chwała Jego będzie wyraźna, abyśmy dorastali do tych wymiarów, aby gdyby nas raptem, już kiedyś mówiłem, przeniesiono stąd, zabrano raptownie do nieba, to nie byłbyś oszołomiony, tylko dalej byś chwalił Boga, w duchu i prawdzie, nie zmieniłoby się nic, tu i tak jesteś w niebie, kiedy Mu śpiewasz, chociaż tu jeszcze na ziemi, ale niebo jest już w tobie, bo masz niebiańskie serce, czyste serce, masz umysł czysty, masz usta czyste, niebo jest już w tobie. A więc w sumie, gdyby cię zabrano raptem do nieba, dalej byś śpiewał, w tej samej tonacji, tylko w lepszym ciele, ale w tej samej tonacji, Bożej miłości. Amen.

Jan 14:23