25.01.2007 Marian - ''Doświadczenia wierzącego na podstawie psalmu 73''

''Doświadczenia wierzącego na podstawie psalmu 73'' 25.01.2007

 

 

To znany psalm doświadczenia każdego człowieka, który żył, żyje na obliczu ziemi i jeszcze dopóki Właściciel nie wróci żyć będzie. Jest doświadczenie w życiu człowieka, który się nawraca, że jego serce jest poruszone i bardzo chętne do podążania za Właścicielem, niewiele myślące o rzeczach, w których ten świat ma upodobanie.

Chrystus zajmuje centralne miejsce, jest uwielbiany, chwalony, czczony. Jego Słowo ma znaczenie w życiu codziennym, Człowiek jest zadowolony we Właścicielu i pokonuje wiele przeciwności, często w bardzo prosty sposób. Lecz bywa i tak, że w życiu dotyczącym tego ciała nie wszystko tak pięknie się rozwija. Bywają dni, trudne dni, kiedy czegoś brakuje, czegoś nie dostaje. Kiedy człowiek może widzieć, jak pośród tego świata są zadowoleni ludzie, którzy nie czczą Właściciela, ale za to posiadają różne rzeczy, które jakby przynoszą splendor ich życiu, okazują się jako ci, którym się dobrze powiodło. Wiele rzeczy im się udaje, powodzi. I czasami właśnie wtedy człowiek zaczyna zastanawiać się i zaczyna powoli skierowywać swoje serce i uwagę ku niebezpiecznemu kierunkowi zaczyna znajdować coś w tym świecie takiego, co staje się mu cenniejsze niż Chrystus, niż miłość Chrystusa, niż społeczność z Chrystusem. Musi coś się też zdarzyć w życiu człowieka, żeby potrafił podjąć odpowiednią decyzję i żeby potrafił, mimo wszystko, że w jego fizycznym doświadczeniu nie wszystko się tak fajnie udaje, nadal podążać za Chrystusem. kto nie znienawidzi tego świata wraz z jego pożądliwościami, ten prawdopodobnie spotka się z dniem, w którym serce jego będzie się skłaniało ku temu światu w takim czy innym doświadczeniu. Jest to doświadczenie, które napotyka na swojej drodze każdy człowiek, ale niewielu przez to doświadczenie przechodzi i osiąga życie wieczne. Wielu schodzi w tym czasie z pozycji Chrystusa i coraz bardziej znajduje upodobanie w tym, w czym upodobanie znajduje świat. Chociaż nie widać tego na zewnątrz, chociaż wydaje się, że człowiek właściwie niewiele traci, ale w rzeczywistości traci coś bardzo cennego -społeczność z Chrystusem i życie wieczne.

Dobrze było, żeby każdy z nas mógł tak samo spojrzeć i spenetrować swoje życie i doświadczenie, czy dla mnie wszystkim jest Chrystus, czy rzeczy tego świata są w stanie przesunąć wartość mego życia w innym kierunku. Różnie to może wyglądać. Bardzo często w życiu niewiast, sióstr jest to podążanie za modą. Radowanie się z tego, z czego raduje się ten świat, kiedy może zaimponować tym czy tamtym. W życiu braci posiadanie czegoś, co by oznaczało, że jestem rozsądnym mężczyzną, a w rezultacie jedno i drugie jest pułapką diabelską i wpada w nią wielu, wielu ludzi. Jak dobrze jest, kiedy człowiek może widzieć kres tego wszystkiego.

Słowo Boże tak do mężczyzn, jak i do kobiet zwraca się mówiąc: a wy bądźcie przyobleczeni w Chrystusa Jezusa. I wydawałoby się, że to Słowo, to tak niewiele znaczy, że czytając je można pomyśleć sobie, naprawdę to jest takie fajne słowo. Ale powiem wam, kiedy jest człowiek przyobleczony Chrystusa Jezusa. Jest to człowiek, który nie będzie znajdywał radości w tym, w czym znajduje radość świat. Nie będzie wstydem to, z czego wstydzi się ten świat. Bo świat nie ma czystego wstydu. To jest wstyd raczej nieosiągnięcia czegoś, nieposiadania czegoś, co mogą posiadać inni. Dlatego tak dobrze, żeby każdy z nas, którzy czytamy ten psalm, zastanawiamy się nad nim, mógł zastanowić się nad sensem własnego życia i nad postępowaniem w Chrystusie. To jest bardzo, powiem wam, bardzo taka delikatna diabelska nić, którą podaje człowiekowi, ale ona jest bardzo lepka i kiedy się przylepi, bardzo ciężko się z niej oderwać. To idzie coraz dalej i głębiej i głębie, bo diabeł chce zniszczyć, zabić. I człowiek nawet czasami nie zdaje sobie sprawy, że krok po kroku jest coraz dalej od Boga. Wydaje mu się, że wszystko jest dobrze, że może przeczytać Biblię, że może się pomodlić, śpiewać pieśni, ale krok po kroku coraz dalej jest od Właściciela. Jego serce, czyjej serce coraz bardziej jest nakierowane na inne rzeczy, na inne radości. Jak ważne, żebyśmy wszyscy mogli cenić sobie najwyżej Chrystusa w swoim życiu, żebyśmy mogli postrzegać, że prawdziwie potrzeba nam, aby Chrystus karcił nas i smagał, żebyśmy nie szli w duchu tego świata, ale podążali w duchu Bożym. To jest naprawdę bardzo mało zauważalne schodzenie z pozycji Chrystusowej. To się nie dzieje gwałtownie, to jest często, trwa nawet czasami ileś lat. Ale powoli diabeł przyciąga człowieka na swoją stronę i uczy go cieszyć się z rzeczy, które on posiada. Wtedy też człowiek może doświadczyć, gdy jest dzieckiem Bożym, może doświadczyć smutku wewnątrz siebie. Takiego smutku, jaki ma Duch Święty, kiedy Boże dziecko schodzi z drogi Bożej.

 

 

Ps. 73, 1-28: "Psalm Asafowy. Zaiste, dobry jest Bóg dla tego, kto prawy, dla tych, którzy są czystego serca. Co do mnie - omal nie potknęły się nogi moje, omal nie pośliznęły się kroki moje, bo zazdrościłem zuchwałym, widząc pomyślność bezbożnych. Albowiem nie mają żadnych utrapień, zdrowe i krzepkie jest ich ciało. Znoju śmiertelników nie doznają i nie spadają na nich ciosy, jak na innych ludzi. Przeto pycha jest ich naszyjnikiem, a przemoc szatą, która ich okrywa. Obnoszą się dumnie ze swą otyłością, serce ich jest pełne złych myśli. Szydzą i mówią przewrotnie, wyniośle przechwalają się grabieżą. Przeciwko niebu podnoszą gęby swoje, a język ich pełza po ziemi. Dlatego lud mój zwraca się do nich i nagannego nic w nich nie znajduje. I mówią: Jakożby mógł dowiedzieć się Bóg? Czy Najwyższy wie o tym? Oto takimi są bezbożni: Zawsze szczęśliwi, gromadzący bogactwa. Czy więc na próżno w czystości zachowywałem serce moje i w niewinności obmywałem ręce moje? Albowiem co dzień znoszę ciosy i jestem smagany każdego rana. Gdybym pomyślał: Będę tak mówił, jak oni, to byłbym zdradził ród Twoich dzieci. Chciałem to tedy zrozumieć, lecz niezwykle trudne mi się to wydało, Dopókim nie dotarł do tajemnic Bożych i nie zrozumiałem kresu ich. Zaprawdę, stawiasz ich na śliskim gruncie, strącasz ich w zagładę. Jakże nagle niszczeją, znikają, giną z przerażenia. Jak pierzcha sen, gdy się człowiek budzi, tak Ty, Właścicielu, gdy powstaniesz, wzgardzisz ich mrzonkami. Gdy rozgoryczone było serce moje, a w nerkach czułem kłucie, Byłem głupi i nierozumny, byłem jak zwierzę przed Tobą. Bo przecież jam zawsze z Tobą; Tyś ujął prawą rękę moją. Prowadzisz mnie według rady swojej, a potem przyjmiesz mnie do chwały. Kogóż innego mam w niebie, jeśli nie Ciebie? I na ziemi w nikim innym nie mam upodobania! Chociaż ciało i serce moje zamiera, to jednak Bóg jest opoką serca mego i działem moim na wieki. Bo oto ci, którzy oddalają się od Ciebie, zginą, wytracasz wszystkich, którzy nie dochowują Ci wierności. Lecz moim szczęściem być blisko Boga. Pokładam we Właścicielu moim, JESTEM KTÓRY JESTEM nadzieję moją, aby opowiadać o wszystkich dziełach Twoich."

 

Dobrze, gdy człowiek dociera do tych Bożych tajemnic, do kresu bezbożnego i tego, który odwraca się od Właściciela, idzie na śmierć. Ostatnio czytałem, że cywilizacja pochodzi od pewnego słowa, które oznaczało obywatela, który gotów był dla swojego kraju położyć życie. I to było słowo, które znaczyło kogoś w pozytywnym znaczeniu, kogoś w tym kraju, którego życie miało znaczenie dla tego kraju. W obecnym czasie cywilizacja oznacza zasobność. Cywilizacja zachodnia, ludzie, którzy wiele posiadają, jeżdżą dobrymi samochodami, stać ich na wiele, na wyjazdy, mogą spokojnie, w czasie, kiedy już są starsi, są na emeryturach, zwiedzać sobie całą ziemię, zawsze najedzeni. Gotowi nawet niszczyć to, co jest ponad to, co jest im potrzebne. Zadowoleni, otyli, posiadający jakiś taki super sprzęt. Chodzący, zadowoleni po ulicach różnych innych miast, ludzie z wysokich cywilizacji. Zupełnie inne znaczenie niż miało na początku. Tak samo jest i z chrześcijaninem. Na początku ono miało znaczenie zupełnie inne. Miało znaczenie człowieka, który kładł życie dla Chrystusa i Kościoła. Dopiero później to zaczęło oznaczać kogoś, kto sobie dobrze radzi. Kto sobie poradzić potrafi w tym świecie i żyć zasobnie. Kto nie jest jakimś tam podrzędnym kimś. I dlatego wprowadzono, że tak zwana prosperita, że to jest błogosławieństwo Boże posiadać dużo, mieć dużo. Lecz błogosławieństwo Boże, jak czytamy tutaj, zupełnie inaczej wyglądało w życiu człowieka, który doszedł do Bożych tajemnic.

Albowiem co dzień znosił ciosy, i jestem smagany każdego rana. Zupełnie inaczej wygląda życie człowieka, który ma dojść do Bożych tajemnic, który ma zrozumieć kres ludzi, którzy idą na zatracenie. Który ma sercem być zwrócony do Właściciela Boga swego. A więc chrześcijaństwo to nie jest na pewno zademonstrowanie, że jestem człowiekiem, który sobie dobrze poradzi w tym świecie. Raczej chrześcijaństwo oznacza, że będę nieprzyjacielem tego świata, a świat moim nieprzyjacielem. Raczej oznacza to bardziej bycie ubogim niż bogatym, poniewieranym niż wywyższanym, ale człowiekiem szczęśliwym z powodu Chrystusa. I do człowieka wierzącego właściwie Duch Święty dociera i pokazuje, co jest dla ciebie ważniejsze tutaj, w tym czasie, kiedy jesteś chrześcijaninem, gdzie twoje serce powinno być, gdzie twoje myśli, gdzie twoje pragnienia. Wydaje się, że to jest takie proste, ale Psalmista mówi: chciałem to wtedy zrozumieć, lecz niezwykle trudne mi się to wydało.

Nie jest to łatwe, ponieważ człowieka gdzieś ciągnie do pewnych rzeczy. I nie jest łatwe wtedy podejmować odpowiednie decyzje, kiedy serce jest nakierowane na te rzeczy. Jak wielka przemiana musi następować każdym z nas, żebyśmy mieli serce bezpieczne w Właścicielu na wszystko, na co napotykamy tutaj. Żebyśmy mogli we wszystkim należeć do Właściciela, do bycia z Nim, być przez Niego kierowani. Paweł mówi, umiem żyć wtedy, kiedy mam wiele, jak i również kiedy nic nie posiadam. Tak czy inaczej jestem szczęśliwy w Właścicielu. Dobrze, kiedy serce człowieka jest nieustannie z Chrystusem. Czy wtedy, gdy ma wiele, czy wtedy, gdy ma niewiele. Ale Paweł miał ten Boży rozsądek. On niczego nie robił niepotrzebnie. Był mądrym człowiekiem i szył namioty. Mógł być nauczycielem. Mógł być w jakiejś pozycji. Nawet królowie, do których mówił, widzieli mądrość, w której przemawia.

Księga Jeremiasza 16 rozdział. Nie jest to łatwe, co ja mówię. Naprawdę nie jest to łatwe. Człowiek, który myśli, że to jest takie proste, po prostu nie jest szczery, nie jest prawy. To jest trudne wybierać. Skoro Sprawiedliwy z trudnością wejdzie, to gdzie znajdzie się bezbożny? Trudno jest wybierać. Co jest lepsze? Czy to, czy to? Jak postąpić? To są wybory zawsze. To są zawsze decyzje. Od 19 wiersza -16 rozdział księgi Jeremiasza.

 

"Boże mocy moja, twierdzo moja i ucieczko moja w dniu niedoli. Do ciebie przyjdą narody od krańców ziemi i powiedzą: tylko złudę posiedli nasi ojcowie, nicości, z których nie ma pożytku."

 

I to jest właśnie, kiedy do człowieka dociera mądrość. Tylko złudę posiedli nasi ojcowie.

 To wszystko jest nicość. U ciebie jest prawdziwe bogactwo. I przyjdą tak do Boga z wszystkich narodów ludzie i powiedzą, jedynie u Ciebie jest skarb niezniszczalny. Jedynie u Ciebie jest prawdziwa radość. Prawdziwe bogactwo jest u Ciebie. Wiecie, to jest cudowne w człowieku jest taka przemiana, przemiana myślenia, mówienia i życia, kiedy to wszystko zmienia swój kierunek. Wielu ludzi biegło za bogactwem podczas gdy nawracający się bogacze zostawiali swoje bogactwo i biegli ku ubóstwu. I mijali się ci ludzie. Ci pożądali ubóstwa Chrystusowego, a tamci bogactwa tego świata. Tamci wiedzieli, że to bogactwo nie daje wiele szczęścia. Ci myśleli, że będą szczęśliwsi, gdy będą mieli więcej. Ale każdy człowiek wierzący, gdy jest szczery, może powiedzieć, było mi lepiej z Bogiem, kiedy niewiele posiadałem. Moje serce było zadowolone. Dzisiaj chociaż mam więcej, tak jakby go nie było. A więc kiedy jest lepiej? Kiedy według świata jest gorzej. Ale nie według Boga. To jest mądrość, która jest potrzebna każdemu z nas, aby być naprawdę mądrym człowiekiem. Żeby nie dać się nabrać na różne rzeczy, które się wydarzają wokół nas i aby podjąć dobre, czyste wybory. Dlatego też niech Bóg położy nam to w serce nasze, żebyśmy rozważnie patrzyli na to, czy my naśladujemy ten świat i to nam sprawia radość, czy raczej naśladujemy Jezusa Chrystusa i to nam sprawi radość. Kogo naśladujemy? Kto krzepi nasze serca? W kim mamy radość, szczęście i zadowolenie? Myślę, że to jest ważne, jeśli chcemy spotkać się z Jezusem. To jest ważne, by dobrze umiejscowić swoje uczucia, swoje pragnienia, swoje dążenia. To jest tylko Boża lekcja. A każdy z nas musi uczynić wybór. Każdy z nas musi wybrać. Jeśli nie ma zrozumienia, przemijania i końca tych wszystkich rzeczy, człowiek zawsze wybierze świat. Wraz z jego pożądliwościami, zawsze.

 Ale kiedy widzi koniec wszystkich tych rzeczy, wybierze Jezusa. Bo w Jezusie jest wieczność. Dlatego niech Bóg daje mądrość i rozwagę, gdyż my Bardzo często dajemy się zniewolić światu, bo boimy się pójść za Właścicielem. Wstydzimy się pójść za Właścicielem. Jesteśmy niepewni Chrystusa. Tak jak Faraon straszył Izraela i naciskał na niego, tak samo i władze tego świata tak naciska, żeby człowiek stale się lękał i stale się bał.

A Właściciel Jezus mówi, że choćby Twoje ciało zabili, duszy zabić nie mogą. Nie bój się. Po prostu nie bój się. Przeklęty człowiek, który z ciała czyni oparcie. Od Właściciela się odwraca jego serce. Lepiej być z Właścicielem. Lepiej, żebyśmy wszyscy patrzyli na to, jak wyglądamy, jak się ubieramy, jak mówimy, jak żyjemy, jak postępujemy, żebyśmy patrzyli na to, co jest miłe Właścicielowi. Czasami wiele rzeczy słyszę i mówi się o tym, jak powinny siostry wyglądać, jak powinny I wielu zajmuje się tym tematem. Zdajesz sobie sprawę, że to jest coś, co jest wynikiem pewnych poczynań niewiast, które powinny być Boże. Przede wszystkim czyste. Ale gdzieś wewnątrz ma olbrzymie odrazy do zajmowania się tymi tematami. Bo widzę, tak jakbyśmy wyznawali naszą słabość. Tak jakbyśmy nie potrafili wziąć Chrystusa za rękę i pójść z Nim nawzajem dalej. Tak jakbyśmy chcieli powiedzieć, że zaprawdę mężczyźni są tylko narażeni na pożądliwości i tylko się rozglądają pożądliwie w każdym kierunku. Gdzieś czuję olbrzymią odrazę do tego i wewnątrz, nie chodzi mi, że to jest doświadczenie gdzieś, ale gdzieś doświadczam, że to nie jest wynikiem Chrystusa, żeby się tym bardziej zajmować. Wynikiem jest doświadczenie, że jesteśmy sobie braćmi, siostrami, że siostry powinny troszczyć się o to, żeby wyglądały jak Boże niewiasty, a bracia jak Boży mężowi. żeby to wszystko było u nas nakierowane i ukształtowane dzięki Chrystusowi Właścicielowi.

Niech Bóg pomoże nam jeszcze mocniej się Go chwytać i cieszyć się nawzajem, że możemy iść do Chrystusa. A póki co też pamiętać, że żyjemy na tej ziemi i musimy uważać na warunki, jakie tu są. Każdy z nas musi mieć tę cechę Chrystusa, ten charakter, to poczucie odpowiedzialności, które daje Chrystus Właściciel, czy to mężczyźni, czy to niewieści. To jest tak ważne, po prostu to jest tak cenne. Rozumiecie? To jest coś, co jest bardzo potrzebne przy obleczeniu w Chrystusa, przy obleczeni we wzajemną troskę o siebie, w miłość braterską. Myślę, że zawsze musimy być jeszcze bliżej siebie, żeby o wielu rzeczach nawet nie wspominać, nie zastanawiać się nad tym. Dlatego, że bogobojna niewiasta czy bogobojny mężczyzna wiedzą, gdzie żyją. i wiedzą, za kim mają podążać. Podstępne jest serce bardziej niż wszystko inne i zepsute. Któż może je poznać? I dlatego też, jeśli to serce nie jest przeniknięte, obrzezane, nie jest oddzielone od światowości, ono podstępnie będzie próbowało pojednać Chrystusa ze światem. Powiem wam, że przed nami jest piękno Chrystusa. Przed nami jest to piękno wystawione, pokazane przez Ojca. Obyśmy wszyscy pragnęli w tym pięknie żyć. Obyśmy wszyscy mieli piękne doświadczenia z powodu Chrystusa. Obyśmy wszyscy doświadczali, że serca nasze są czyste. Myśli są czyste. Działania są czyste. Oczywiście będziemy kuszeni. Ale być kuszonym to nie znaczy być pożądliwym. To są dwie różne rzeczy. Być kuszonym to znaczy, że coś próbuje cię wciągnąć w coś. Ale być pożądliwym to znaczy samemu tam wchodzić. Powiem wam, że też na podstawie i tego psalmu. Niech Bóg pomoże nam, abyśmy byli bardziej zdeterminowani w tym, żeby raczej przyoblekać się w Chrystusa, żeby raczej być napełnieni Nim. To jest też wielkie doświadczenie tutaj, ale, ale módlmy się o siebie w tej sprawie. Szukajmy Bożego oblicza, nawzajem wszyscy razem, ponieważ zdajemy sobie sprawę z doświadczeń, przez jakie przechodzimy. Lecz moim szczęściem być blisko Boga pokładam w Właścicielu, w Bogu nadzieję moją, aby opowiadać o wszystkich dziełach Twoich i to niech będzie w sercach naszych. Zajmujmy się pięknem Chrystusa, szczęściem Chrystusa. Jeśli następuje coś niedobrego, musimy się tym zająć, ale to nie jest coś przyjemnego, żeby się tym zajmować.

Raczej niech każdy patrzy na to, czy w jego życiu Chrystus jest na pierwszym miejscu, jest uwielbiony. Kto dla ciała chce żyć, z ciała będzie siał skażenie, ale jeśli chce żyć dla Właściciela, z ducha będzie żywot wieczny. I to jest najważniejsze dla każdego z nas. Amen.

 

 

Jan 14:23