04.03.2008 Marian - Musimy znienawidzić wszystko co zaprowadziło Jezusa na krzyż
Musimy znienawidzić wszystko co zaprowadziło Jezusa na krzyż
Słowo z dnia 04.03.2008 Marian
Wezwanie, które dostaliśmy w Chrystusie Jezusie jest tak potężne i tak wielkie, że poznając je, coraz bardziej doświadczamy, z jakiego naprawdę doświadczenia powołał nas Bóg do tego, abyśmy wyruszywszy pozostali jako ci, którzy chcą się uczyć Właściciela do końca swoich dni i chcą korzystać z tych lekcji, które On im udziela.
Człowiek tak mocno został zepsuty, że tak jak czytaliśmy w Słowie Bożym, nie było już ani jednego człowieka, który byłby sprawiedliwy. I przyszedł do nas Chrystus i właściwie cały czas doświadczenie człowieka polega na tym, czy będzie wyrwany z religii, czy będzie wyrwany z jakiegoś ludzkiego sposobu na przypodobywanie się Bogu, czy będzie wyrwany z wszystkiego, co człowiek może nazwać, że już wszystko jest w porządku.
To, co oglądają nasze oczy i to, co słyszymy, i co sami w swoim osobistym doświadczeniu mamy, to jest straszne doświadczenie, jakie wywołuje grzech w człowieku, jakie wywołuje życie tutaj na ziemi.
Mnóstwo głoszonego słowa, podczas gdy życie idzie wbrew temu słowu.
Jakże trudno człowieka przekonać do tego, co jest prawdziwe, co jest wieczne. Będziemy chcieli dzisiaj z łaski Bożej zaglądnąć, może głębiej trochę, do tego, co jest bliskie sercu naszego Właściciela i popatrzeć na swoje osobiste przeżycie, czy to jest również ważne dla mnie i dla ciebie. Czy to jest również tak mocno położone nam na sercu.
Moim pragnieniem jest, żeby to Słowo wywołało prawdziwą pokutę, prawdziwe uwielbienie, prawdziwe zwycięstwo.
Żeby nikt nie był dla nas już nigdy więcej wzorem do naśladowania, jak tylko Ten, który przyszedł tutaj do nas, Jezus Chrystus. I tylko wtedy jakikolwiek człowiek, jeżeli on w zupełności naśladuje Jezusa Chrystusa i widać, że Jego życie należy do tego Boga, który jest Stwórcą nieba i ziemi, rzeczy widzialnych i niewidzialnych, ale nikogo innego.
W niczym, nawet w jakiejkolwiek cząsteczce nikt nie może być obrazem, do którego będę się chciał przypodobnić, choćbym oglądał nawet człowieka w mocy chodzącego. Ale jeśli nie będę widział w nim tego, co Chrystus mówi, że Jemu się podoba, to nawet w tym, w jaki sposób on do tej mocy dochodzi, nie będę go naśladował.
Choćby mi się nawet podobało, w jaki sposób zyskuje ludzi, to nie będę naśladował tego sposobu, gdyż on nie jest czysty.
Chcemy patrzeć na Właściciela naszego, Jezusa Chrystusa, i szukać pomocy, aby pomógł nam jeszcze bardziej uniżyć się i podjąć się działania Właściciela w naszym życiu. My potrzebujemy posilenia, które jest tylko w Nim, żeby wygrać to, w czym dzisiaj bierzemy również udział. Ewangelia Łukasza 14 rozdział.
Będę czytał dobrze nam znane słowa.
Łuk. 14, 25-26: "A szły za nim liczne tłumy, i obróciwszy się, rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim."
Pierwsze słowa Właściciela Jezusa padają dosyć mocne i zdecydowane. Dlaczego Jezus mówi o nienawiści? Przecież powiedziane jest, żebyś poważał ojca swego, będziesz szanował go. A Jezus mówi: Jeśli nie będziesz miał w nienawiści ojca swego... O co Jezusowi chodzi tutaj? Jeśli nie będziesz miał w nienawiści wszystkiego, co wypływa z ojca twego, a nie jest obrazem życia Jezusa Chrystusa, nie będziesz mógł być uczniem Jezusa, nie będziesz gotowy żyć w ten sposób, w jaki Chrystus chce, żebyś żył.
Wiemy, że w Piotra jest napisane, że ludzie wzięli po ojcach swoich zło. Jezus mówi: Nie będziesz w niczym naśladował ojca swego. Ani matki, ani żony, ani dzieci, ani braci, ani sióstr, a nawet życie swoje będziesz nienawidził. Bo będziesz widział i w swoim życiu niechęć do życia Słowem Bożym.
I to jest pierwszy krok, który powinien każdy człowiek zrobić, jeśli chce słyszeć, co mówi Jezus. Inaczej to wszystko jest na marne. To jest tak, jakby siać na twardą glebę i to nigdy nie wyda prawdziwego owocu. Nigdy nie wyda, gdyż gleba ta jest gotowa wtedy, kiedy naprawdę zrozumiałeś, jakie zło tkwi w ciele. We wszelkim ciele, prócz Jednego, który szedł na ziemi i nigdy nie postąpił w niczym według ciała, w którym był.
Chcę, żebyście słuchali, gdyż nie mamy wiele czasu życia na ziemi. A już jestem zmęczony ludźmi, którzy nie słuchają. Jestem zmęczony już widzeniem, jak marnujemy czas na coś, co nic nie daje, gdyż potrzebne jest nam po prostu ratować się. Dzieci giną wokół, wciągane w różne gry, w różne obrzydliwe diabelskie rzeczy.
Giną ludzie wokół nas i giną ludzie pośród nas. I my możemy też ginąć, jeśli nie będziemy zwracać uwagi na to. W naszych domach musi się wszystko zmienić.
To, co zależy od ciebie czy ode mnie, musi nastąpić diametralna zmiana. Ani ja, ani ty nie mamy prawa w domu, w którym jesteśmy, żyć według ciała. Nie możemy żyć w jakiejkolwiek złośliwości, kłótliwości, w jakiejkolwiek zawiści, w jakichkolwiek rzeczach. Ponieważ z powodów tych rzeczy nie wejdziemy do wieczności.
Dlatego Jezus mówi: Jeśli nie znienawidzisz wszystkiego, co wypływa z ciała, włącznie z twoim czy moim ciałem, nie będziesz mógł być uczniem. I trudno się spodziewać, żeby człowiek był prawdziwy.
Naród izraelski szemrał, gdyż w jego życiu właśnie nie było nienawiści do tego, co wziął po rodzicach. Ponieważ oni jeszcze żyli w takim innym czasie, w innym doświadczeniu, ale już wtedy byli karani za to.
To musi być coś innego. Skoro Jezus wypowiada takie słowa, to On chce, żeby domy były napełnione nie tym, co według ciała, ale tym, co według Boga. On chce ratować, nie zatracać. On nie chce napełniać tylko umysłów, ale chce zmienić całkowicie życie człowieka.
I ty, i ja musimy nienawidzić wszystkiego, co jest przejawem ciała, grzechu. Kiedy się zaczynasz złościć, kiedy zaczynasz szemrać, musisz to zaczynać nienawidzić również. Nie możesz powiedzieć: „Zgadzam się, bo to ja czynię. Jestem słaby, po prostu taki jestem”. Nie możesz się zgodzić na to, kiedy się obruszasz, kiedy okazujesz niechęć, kiedy się złościsz, kiedy demonstrujesz swoje wielkie niezadowolenie, kiedy otwierasz usta, a z nich płynie gorycz – nie możesz tego miłować, musisz to nienawidzić.
Inaczej nie weźmiesz swojego krzyża. Człowiek, który nie nienawidzi siebie samego takim, jakim jest, nigdy nie weźmie na siebie krzyża. Ponieważ będzie zawsze uznawał, że jemu tak naprawdę krzyż nie jest potrzebny, ponieważ on nie jest najgorszy. Jezus mówi: Nigdy nie usłyszysz prawdy o krzyżu, dopóki nie zobaczysz, że ty naprawdę na ten krzyż zasługujesz.
Tak jak ten złoczyńca na krzyżu powiedział: „My prawdziwie tu wisimy z powodu naszych win”. Powiem wam, że mnóstwo z ludzi wierzących, którzy uwierzyli i nawróciwszy się do Właściciela, wyruszyli ku wieczności, dzisiaj odeszli od Właściciela już. Nie mówię, że przestali czytać Biblię, że przestali się modlić czy śpiewać pieśni, ale dzisiaj zgodzili się na życie bez Boga. Na życie w swoich złościach, swoich nienawiściach, swoich kłamstwach, swoich złych nastawieniach do samego Właściciela Jezusa Chrystusa, do Jego rozkazów.
Słowa Jezusa są jak sól, prawda? To nie są słowa jakiś takich słodkości, jak: „Ja się cieszę, że wy za mną idziecie”. Ale On powiedział: „Jeśli chcecie pójść za Mną, to najpierw musicie znienawidzić wszystko”.
Czy ty nienawidzisz swojej matki za to, jak reagowała wobec twojego taty? Czy nienawidzisz swojego ojca za to, jak reagował wobec twojej matki? Czy nie nienawidzisz swojej siostry, która reagowała źle przeciwko rodzicom? Czy nienawidzisz tego zła, które wypływało z tego ciała? Czy chcesz naśladować to zło? Czy chcesz tak samo reagować, idąc dalej?
Oni może już nie żyją czy żyją, ale czy ty jesteś wolny już od tego, jacy byli? Bo jeśli nie będziesz nienawidził ich reakcji i gniewnych oblicz, jeśli nie będziesz nienawidził zmrużonych oczu, jeśli nie będziesz nienawidził cichych dni, które widziałeś, jak były w twoim domu, to będziesz robił to samo.
I Jezus mówi: Nie będziesz wtedy słuchał się Moich słów. Będziesz gotowy na to, żeby diabeł cię poprowadził, a nie Chrystus. Nasze życie musi być zawsze wolne. Nawet wobec wrogów naszych.
Jezus nie miał kołatania serca, kiedy stawał przeciwko komukolwiek. Był zawsze prawdziwy. Mógł zawsze każdemu człowiekowi spojrzeć w oczy i powiedzieć prawdę. On nie naśladował żadnego człowieka.
I nawet świadectwo człowieka nie było dla Niego tak ważne, jak świadectwo Jego Ojca. I zawsze świadczył o wypełnianiu woli Ojca swojego. Jezus chce tobie i mnie powiedzieć: Musisz znienawidzić wszelkie odruchy ciała!
Wielu z nas nieświadomie nieraz naśladuje swoich rodziców. I przenosimy do domów naszych chrześcijańskich zachowania, które są zachowaniami grzechu, o których Chrystus nic nie powiedział, że takie prawo daje swojemu ludowi, żeby tak się zachowywali.
Czy chcesz się uratować? Czy chcesz być zbawiony, zbawiona? Jezus jest Zbawicielem, ale ty musisz i ja musimy nienawidzić wszystko, co nie jest bliskie Jego sercu, za co On poszedł na krzyż. Wszystko musimy nienawidzić. Musimy znienawidzić siebie, kiedy nawet ktoś nas nie słyszy, a my mruczymy pod nosem. Musimy to znienawidzić. Musimy poczuć naprawdę gorącą nienawiść do wszelkich odruchów, wszelkich postępowań, które nie są miłe Właścicielowi.
Dla Niego żyjemy i dla Niego umieramy, albo nie. Albo będziemy uczniami Jezusa, albo nie. Tutaj czy więcej wiem od innych, nie ma znaczenia. Tylko czy to, co wiem, jest zastosowane w moim życiu. Diabeł będzie próbował kusić, ale ja muszę to nienawidzić, aby za tym nie pójść.
Z ust naszych nie może płynąć gorycz i słodkość naraz, jest to niemożliwe. Musi być coś zniszczone, coś wydane na śmierć. Czy chcemy być uczniami Jezusa?
Czy chcemy naprawdę w czysty sposób pokutować i uwalniani być od zła? Czy mamy takie pragnienia, aby On nas zmieniał, przygotowywał do wieczności z sobą?
On kocha każdego z nas, ciebie i mnie, i nie chce, żeby ktokolwiek zginął. I On nie zaczyna od słodkości, On mówi w bezpośredni, oczywisty sposób: Jeśli chcesz pójść za Mną, to musisz najpierw znienawidzić wszystko, co Mnie prowadzi na krzyż.
I nie ma tutaj żadnego ułaskawienia dla mnie ani dla ciebie. Żadnego ułaskawienia, że ty możesz robić te rzeczy, bo ty jesteś już wierzący, a świat nie może, bo jest niewierzący. Ty nie będziesz odpowiadał za to, bo ty jesteś wierzący, a świat będzie odpowiadał, bo jest niewierzący. Takiej klasyfikacji u Właściciela Jezusa nie ma.
Wiecie, jak jest ważne dobiec do mety i być zbawionym? Jakież to byłoby nieszczęście być w zgromadzeniu przez 20, 30 lat, a później stanąć przed Jezusem, a Jezus powie: „Mojej pierwszej lekcji nie wysłuchałeś! Jakże mogłem cię uczyć dalej?”.
Jak dostać się do serca dziecka, jak dostać się? To wiemy, że tylko Duch Święty może pomóc. Jezus mówi: Jeśli Moje przykazanie wypełniasz, to Ja cię wysłucham.
A więc wyrzuć wszystko, co Jezus nienawidzi. Wyrzuć wszystko, jeśli chcesz, żeby cię Jezus wysłuchał w sprawie twojego dziecka, czy brata, czy siostry, czy męża, czy żony, czy ojca, czy matki. Wyrzuć wszystko, połóż to przed Nim, pokaż, że zależy ci na tym, co jest Jemu miłe. Nie miłuj tych rzeczy, za które poszedł na krzyż.
Człowiek myśli, że może pomieszać świat z Jezusem i Jezus to zniesie. Nie zniesie. Jeśli chcesz mieć naprawdę Jezusa po swojej stronie, to musisz znienawidzić wszystko, cokolwiek Jego zaprowadziło na krzyż.
On nie szedł tam z wielkim zadowoleniem, jakby Mu to przyjemność miało sprawić. Szedł i wołał: „Ojcze, jeśli można, inaczej...”. Dla Niego to było olbrzymie doświadczenie. Oby Bóg nam pomógł zrozumieć to. Po prostu cokolwiek zobaczyłeś w sobie, że naśladujesz swojego ojca czy matkę, czy brata, czy siostrę, czy kogokolwiek, a jest to złe - to nie mów, że to jest normalne. Te więzy z ciała muszą być przecięte przez krzyż. Bo jeśli umarliśmy, to umarliśmy dla wszystkich sposobów życia, które nabywaliśmy gdzieś tam w domach naszych.
Może twoja mama miała taki sposób załatwiania spraw z twoim tatą, a ty później robisz dokładnie to samo? Albo twój ojciec miał w taki sposób załatwiania spraw z twoją mamą, a ty później robisz to samo?
Jezus mówi: Jeśli nie znienawidzisz takich rozwiązań, nie możesz słyszeć, co Ja do ciebie będę mówił. Jeśli nie będziesz nienawidził wszystkiego, co nie jest miłe Chrystusowi, twoje uszy będą zatkane na prawdę, którą chcę mówić dalej. Jest głębsze poznanie prawdy, jest tak cudowne wejście w to miejsce, tak piękne, tak cudowne, ale żeby wejść w to miejsce, najpierw musi być coś uczynione konkretnie z twojej i mojej strony.
Jeśli jesteś kuszony czy kuszona ku temu, żeby w ten cielesny sposób rozwiązywać jakąkolwiek sprawę, to jeśli nie będziesz tego czy ja nie będę nie będziemy tego nienawidzić, to my tak zrobimy.
Wygraj tę bitwę. Bądź naśladowcą Jezusa w swoim domu. Bądź naśladowcą Jezusa tam, gdzie jesteś. Żeby tak się stało, my musimy znienawidzić naszych fajnych kawalerskich jakichś postępowań, jakichś słówek, jakichś różnych rzeczy, które nie pasują do Jezusa w ogóle. Jezus się tak nie zachowywał.
Ludzie często szukają jakichś wzorów, które mogliby naśladować i idą za silniejszymi charakterami, ale ty za takim czymś nie pójdziesz. Jakie to jest ważne! Modlitwa sprawiedliwego jest wysłuchiwana u Boga, a sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Z wiary, która pozwala Jezusowi mieszkać w sercu moim i twoim.
I Bóg chce wysłuchiwać modlitw. Mówi: „Ręce Moje nie są zbyt krótkie, żeby ci pomóc, ale grzech oddziela”.
Jeśli kogokolwiek chcesz naśladować, to zobacz, czy ten ktoś naśladuje Jezusa, czy taki jest Jezus. Wiecie, ile dobra jest przed nami? To jest tak potężne dobro, że to przerasta nawet nasze myślenie, ile dobra jest w Chrystusie nam dane z łaski za darmo.
Zupełnie za darmo. Takie cudowne dobro, które pozwala ludziom prowadzić innego rodzaju życie. I to jest dla nas, dla mnie i dla ciebie. Życie takie żywe, prawdziwe. Takie, które zmierza do wieczności.
Łuk. 14, 27: "Kto nie niesie krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim."
Tu nie chodzi, żeby na kogokolwiek krzyczeć czy cokolwiek. Tu chodzi o to, że każdy z nas, ja i ty, musimy zrozumieć to. Jezus w swojej miłości mówi: Jeśli nie zrozumiesz tego, nie będziesz mógł dalej słuchać, co do ciebie mówię. Będziesz zawsze zablokowany, zamknięty na Moje dalsze słowa.
Nie będziesz mógł być normalnie szczęśliwym człowiekiem w doświadczeniach, bo będziesz zagłuszony. Te rzeczy, które robisz, będą powodować, że będziesz tracił słuch na głos Jezusa.
Zobacz, kim chciałbyś być w domu, w którym żyjesz? Światłością? A światłość to Chrystus. Możesz miłować swojego męża, swoją żonę, swoje dzieci, swoich rodziców – możesz miłować, możesz mieć tak cudowne serce. Serce Jezusa.
Możesz nie wchodzić w te gierki, w te złości, w te nastawienia. Możesz zupełnie swobodnie postępować, ale musisz być wolny.
Będę dalej mówił później, będę chciał pokazać wam, jak ważna to jest sprawa dla mnie i dla ciebie, dla każdego z nas. My musimy się tego uczyć. Musimy się tego uczyć naprawdę.
To jest coś tak bardzo ważnego dla mnie i dla ciebie. Jezus mówi: „Wielu wychodzi, ale niewielu znajduje”. I czasami lata, lata biegną, a człowiek nadal nie znajduje tej drogi. Nadal nie wchodzi na tę drogę. Ale kiedy wchodzimy na tę drogę, już nie możemy naśladować kogokolwiek.
Tylko Tego, który przyszedł z nieba.
Musisz wszędzie zostawić swoje żale, smutki... W ten sposób właśnie postępują ludzie bez Właściciela. Musisz być wolny dla Niego, by pójść za nim dalej.
To jest coś, coś najpiękniejszego, do czego Jezus ciebie i mnie wzywa. To jest to, czego pragniemy, ale nie możemy tego wziąć, dopóki nie spełnimy warunku. Chcielibyśmy sięgnąć po to, zdajemy sobie sprawę, że to jest, ale jeśli nie spełnimy warunku, pozostanie to w sferze myślenia, ale nie działania.
Wracasz do domu po pracy i co robisz? Czy wszedł tam Jezus? Jesteś zmęczony czy zmęczona, ale czy wszedł tam Jezus? Czy zmęczenie może usprawiedliwić człowieka, że jest zgryźliwy, złośliwy?
Czy musisz, czy ja muszę demonstrować to, że jest tak czy inaczej? Zobaczcie, to są rzeczy, które może nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale bardzo często coś pokazują.
Stań przed drzwiami swojego domu. Zobacz, czy możesz tam wejść. Czy możesz tam wejść? Czy jeśli tam jest zło, dołączysz zaraz do tego zła? Czy możesz tam wejść? Tak jakby wszedł Właściciel ze Swoją miłością, ze Swoją sprawiedliwością, ze Swoją wolnością, ze Swoim działaniem.
Właściciel Jezus kiedyś umył nogi uczniom Swoim. Piotr się wzbraniał, jakże to mogłoby być. A Właściciel Jezus powiedział: Jeśli ci to nie uczynię, czy wam to nie uczynię, nie będziesz miał działu ze Mną. A później powiedział: Jak Ja umyłem wam nogi, i wy umywajcie sobie nawzajem. To jest lekcja pokory.
Jezus wiedział, że on, Piotr, zdradzi Go, że Piotr zaprze się Jezusa, że nie pozostanie wierny Swojemu Mistrzowi. Ale powiedział Piotrowi: Jeśli Ja ci nie umyję nóg, nie masz działu ze Mną. Wiedział, że Jego uczniowie się rozbiegną, a okazał im miłość. Czy tak możesz wejść do domu swego? Czy ja tak mogę wejść do domu swego? Czy dzwoniąc, czy otwierając drzwi, w ten sposób wchodzimy, nawet napotykając na przeciwności?
Czy nasze dzieci doznały naszej miłości, czy miłości Chrystusa? Czy doznają takiej samej miłości, jak myśmy od swoich rodziców doznawali? Że czasami nam coś kupili, czasami nas ubrali, czasami to czy tamto zrobili, inne rzeczy. Czy nasze dzieci doznają Bożej miłości, czystej miłości, prawdziwej miłości, która prowadzi ich do wieczności?
A może właśnie naśladując naszych rodziców, bo w domu naszym na przykład to dostaliśmy albo tego nie dostaliśmy, chcemy być lepsi, i wtedy co robimy? Konkurencję robimy z tymi rodzicami naszymi i wprowadzamy bardzo podobne rzeczy do naszych domów.
Właściciel chce, żebyśmy byli zupełnie innymi ludźmi, prawda? Całkowicie innymi, nie tak jak świat, ale zupełnie inni, z góry zrodzeni, nowi ludzie.
A więc na tego starego człowieka ty i ja musimy brać krzyż. Możemy w głupi sposób, lekkomyślnie postępować na ziemi i może nam się wydawać, że w końcu zawsze mamy tego Orędownika w niebie. I zawsze możemy poprosić - On nam przebaczy. Ale co z tego, jeśli nie wezmę tego, co On mi tu powiedział? Zostanę. Bo tam, gdzie Mistrz, tam i Jego uczeń będzie. A Jezus mówi: Nie możecie być Moimi uczniami, jeśli tego nie zrobicie.
A więc jak to jest ważne dla mnie i dla ciebie, póki jesteśmy na ziemi. Jest to możliwe! Stoczyć prawdziwy bój! Nie walczyć z żadnym ciałem ani z żadną krwią! Nie wejść w to miejsce, gdzie diabeł lubi walczyć z chrześcijanami, wywołując w nich agresję, czy złośliwość, czy krzyk, czy cokolwiek innego, ale pozostać w miejscu, w którym Chrystus włada nami. To jest tak bardzo ważne. I my mamy wiele doświadczeń, wiele naprężeń, wiele różnych rzeczy dzieje się między wierzącymi ludźmi, żeby człowiek z powrotem był przyprowadzony do takich emocji, do takich nastawień albo osłabiony został, i w rezultacie coraz częściej był wybuchowy jak wulkan.
I nie ma usprawiedliwienia. Nie ma usprawiedliwienia dla kogo kiedykolwiek, bo kim my jesteśmy, żebyśmy mogli osądzać innych, a sami to robili.
A więc jakie to jest ważne, żeby posłuchać Jezusa i znienawidzić to wszystko. Nie znienawidzić człowieka jako człowieka, ale to, w jakim ciele jakie rzeczy się dokonywały.
Wiecie, to jest tak cudowne, co jest dane nam w Chrystusie, że my nie tylko chcemy wiedzieć o tym, że coś takiego cudownego przyszło dla nas, ale my chcemy w tym być. My chcemy tak żyć. My chcemy, żebyśmy byli pokonani, tak jak pokonani zostali wszyscy. My chcemy, aby kolana zginały się przed Właścicielem. My chcemy doznawać, jak On przemienia nasze życie, jak my możemy naprawdę stanąć do boju o tych, których kochamy, i o innych ludzi.
Tu Właściciel później opowiada o policzeniu kosztów, będę czytał od trzydziestego trzeciego wiersza dalej:
Łuk. 14, 33-35: "Tak więc każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim. Dobrą rzeczą jest sól; jeśli jednak sól zwietrzeje, czym ją przyprawić? Nie nadaje się ani do ziemi, ani do nawozu; precz ją wyrzucają. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha."
Widziałeś już wiele skłóconych domów czy widziałaś. Czy chcesz również w takim domu żyć? Czy chcesz również dołożyć do tego jakby dowód, że nie ma domu na ziemi, który nie byłby skłócony? Czy chcesz rozpocząć bitwę, prawdziwą bitwę w Boży sposób? Bez agresji, bez złośliwości, tak jak Słowo Boże mówi: przez łagodność i pokorę, i cichość ducha zdobyć człowieka dla Boga. Przez uniżenie, przez skromność. To trzeba po prostu być martwym, prawda? Bo w tym ciele nie mieszka skromność, nie mieszka łagodność, nie mieszka cierpliwość, w tym ciele mieszka coś zupełnie innego: złośliwość, kłamstwo, obłuda, pycha, duma, arogancja. I dlatego Jezus mówi: Znienawidzisz to ciało. I nigdy nie będziesz się z tym dobrze czuć.
Jeśli się nie wyrzekniesz wszystkiego, co masz, co bierzesz spośród grzechu, nie możesz być uczniem Moim, mówi Jezus do mnie i do ciebie. Możemy sobie fajnie czytać to z Jeremiasza, tam gdzie jest napisane, że nie tylko to, co pospolite, ale to, co cenne oddaj Mi, a będziesz Moimi ustami.
Wiecie, my mamy coś cudownego w Chrystusie. Ja myślę, że to jest bardzo ważne, wiedząc, że to jest dane nam w Chrystusie, że my chcemy to wziąć. Że nam na tym zależy bardziej niż na wszystkim, cokolwiek tu jest na ziemi. Ponieważ Bóg mówi do mnie i do ciebie, że ziemia i dzieła ludzkie spłoną, wszystko to zniszczeje. Wszystko, co jest wytworem grzesznego ciała, pójdzie na zniszczenie.
A więc wszystkie gniewy, złośliwości, wszystkie agresje, wszystkie wykazywania, że coś mi się należy... Gdzie, do jakiego punktu należy? Wieczności czy przemijania? Bo to, co jest grzechem, przeminie. Ale to, co z Ducha Świętego, trwa na wieki.
A więc jest bardzo ważne, żebyśmy mieli siłę, siłę nienawidzić zła. Bóg nie nakłada ciężarów na ciebie i mnie, lecz daje uwolnienie od ciężarów, wyzwolenie od tego, co nas zadusza, co nie pozwala nam być sługą, zdjęcie tego wszystkiego, co przeszkadza w tym, aby żyć z samym Właścicielem Jezusem Chrystusem. Żyć w społeczności. Czyż nie jest to cudowne? Czyż dla tego, by być z Nim, nie warto rzucić wszystkiego precz? Czy nie warto znienawidzić siebie wraz z uczynkami tego ciała? Czy nie warto powiedzieć o sobie: Jakżem brudny bez Ciebie, Właścicielu, czy brudna ze swoimi nastawieniami. Oczyść mnie Swoją krwią. Obmyj mnie, Właścicielu. Nie chcę żyć dla czegoś, dla czego żyje ten świat, chcę żyć dla Ciebie. Chcę traktować jak proch te wszystkie diabelskie rzeczy, te wszystkie pokuszenia, te wszystkie rzeczy, które mówią mi: tobie się coś należy.
Prawdziwy uczeń Chrystusa żyje na tej ziemi i jest budowniczym. Nic nie rujnuje. Niczego nie burzy z tego, co Właściciel buduje. A wszelki grzech - wiemy , że burzy, że niszczy, że łatwiej jest burzyć niż budować. Kiedy się buduje, trzeba czekać, aż pewne elementy będą już gotowe. Ale burzyć jest o wiele szybciej. I dlatego tak bardzo ważne jest, żebyśmy ani jednego dnia nie burzyli z tego, co jest budowane, aby te relacje, te piękne relacje Chrystusowe były codziennie budowane między ludem Bożym. Ale my musimy być martwi.
Jezus miłuje wszystkich, którzy doszli do tego przekonania, że skoro On umarł, wszyscyśmy umarli. Ale to jest możliwe i to jest piękne. Że to jest możliwe. Jezus, który mówi, On wie, co mówi. Jest możliwe, żebyś ty, ja, żebyśmy byli innymi ludźmi każdego dnia. Uczniami Jezusa.
Wiecie, to jest najważniejsze, co może spotkać ciebie i mnie tutaj: być uczniem Jezusa. Praktykować Jego naukę i cieszyć się tym. Cieszyć się tym, że już nie muszę naśladować nikogo ani siebie samego z dawnych lat, kiedy władcą moim czy twoim był diabeł i kusił nas do tego czy tamtego.
Niech Bóg napełnia nas tą radością patrzenia, chociaż przez krzyż, ale ku radości. Ku cudownej radości, że jestem błogosławieństwem w swoim domu, w zgromadzeniu, w pracy. I ludzie mogą doświadczać, jakby sam Chrystus tam był. To jest najważniejsze. Nie ma ważniejszej sprawy dla chrześcijanina, żeby On był uwielbiony, Jezus Chrystus w tobie i we mnie. I my się tego musimy uczyć. Nie jakichkolwiek sposobów, jak umknąć sprzed takiej służby. Mówić: skoro tobie krzywdę czynią, to wcale nie musisz żyć dla tego kogoś pięknie. Możesz też żyć, aby czynić krzywdę.
Jezus nikogo nie zwalnia od czynienia dobra, nawet wrogom swoim. Kiedyś Piotr przyszedł i pyta się: Właścicielu, do ilu razy mam odpuszczać wrogowi memu, co by mi wyrządził krzywdę? Czy do siedmiu? A Jezus mówi: Nie, do siedemdziesięciu siedmiu. I za każdym razem, jak przyjdzie i cię przeprosi, to mu przebacz z całego serca i czyń mu dobrze, jakbyś sobie samemu czynił. Wiecie, że żeby tak żyć, musimy być innymi ludźmi, prawda? Że Ewangelia to jest radosna nowina, to nie jest taka nowina, która ma religijnie rozbudzić nasze religijne emocje, zaspokoić nas śpiewem, modlitwą, czytaniem Biblii, a życie idzie swoją drogą. Jezus mówi: To nie jest prawdziwe, jeśli tak jest. Coś jest nieukrzyżowane. Coś nie zostało skończone. Ale można skończyć. Po to stoi krzyż, on jest mocą ku życiu, żeby zniszczyć te wszystkie wzorce, które powodują, że człowiek w ciele gdzieś czyni oparcie. Właściciel powiedział: Kto w ciele czyni oparcie, pod przekleństwem jest.
Jeśli chcesz naśladować kogokolwiek, to naśladuj Właściciela i tych, którzy Go naśladują. Ale kto naśladuje Jezusa - w jego życiu, będziesz widział życie Jezusa.
To nie jest tylko moc uzdrawiania, moc wypędzania demonów, tam jest również życie Jezusa i dlatego Jezus powiedział: Po owocach poznacie, czy to jest Mój uczeń, czy też nie. I dlatego dla mnie i dla ciebie jest tak ważne: to nie jest jeszcze porażające tak, że człowiek staje sparaliżowany, to jest jak słowo, które mówi: Zobacz, dla ciebie jest przygotowana inna droga, bracie i siostro. Droga zbawienia Bożego. Ty możesz kroczyć tą drogą czystości Bożej i sprawiedliwości Bożej. Dla ciebie ona została otwarta przez ciało Bożego Syna, Jezusa Chrystusa, ale pamiętaj, bracie i siostro, nic nie może być bardziej miłowane od Niego. Nic. Powiem wam, to jest coś, z czym się spotykam poprzez te lata osobistych doświadczeń, że bardzo często po pewnym okresie człowiek wraca do rzeczy porzuconych.
Z powrotem one trafiają do jego życia. I z powrotem widać, że człowiek ten coraz częściej jest w sprawach świata, nie Boga.
Czytamy o narodzie izraelskim, jak był karcony naród izraelski, jak był karany. Bóg w miłości Swojej chciał, żeby oni byli z Nim i żeby Jego naśladowali, nie ludy okoliczne, ale Jego. Żyli według Jego słowa.
My żyjemy w ciałach, które nie wejdą do wieczności. Ani twoje, ani moje ciało nie wejdzie do wieczności, gdyż ono poznało zło. A wszystko, co poznało zło, zostanie zniszczone. Ziemia i wszyscy ludzie będą zniszczeni. Ale dla tych, którzy poddali się krzyżowi, znienawidzili to zło płynące z ciała, są przygotowane nowe ciała, które nigdy nie poznały zła i nigdy zła nie poznają. I to jest przygotowane dla tych, którzy tu na ziemi już nie chcieli żyć według ciała, ale według Ducha Świętego. Którzy nie robili sobie łaski bez łaski Bożej. Bo łaska Boża do pokuty prowadzi, a nie do zgody na grzech. Łaska ludzka prowadzi do zgody na grzech, Boża – do pokuty, do porzucania złych rzeczy.
A więc jak ważne jest to, żebyśmy cieszyli się, że jest nadzieja dla mnie i dla ciebie. Że chociaż żyję w takim ciele, jest nadzieja, że nie muszę zginąć na zawsze, że mam nadzieję, ale tą nadzieję Jezus mówi: masz we Mnie. W żadnym ciele, tylko w Jego, w którym nigdy nie został uczyniony żaden grzech. Jakie to jest ważne.
Wiecie, nasze domy, nasze cegły w domach, one by chciały opowiadać, jak piękne rozmowy tam są, nie jak w domach innych ludzi. Na sufit czy pował sufitu, czy inne rzeczy, okna chciałyby krzyczeć: Tu mieszka lud Boży!
Wszelkie stworzenie chciałoby wołać: Na ziemi mieszkają dzieci Boga żywego!
Ale jakże często to wszystko zamknięte ma usta, bo człowiek nie przyjmuje swojego krzyża. Wstyd. I ja nie mówię o nikim, co by było poza tym doświadczeniem, bo zdaję sobie... jest tak jak przed mymi oczyma mojego serca to piękno Chrystusa, które wiem, że przewyższa wszelkie zrozumienie, którym Bóg chce nas napełniać. W naszych domach, w pracy, wszędzie.
Nie mówię, jakobym był doskonały, jakbym wszystkie te rzeczy miał zachowane, ale mówię raczej ze wstydu i z doświadczenia, że tak wiele jeszcze nieosiągniętych spraw jest przed nami, a do których mamy dostęp w Chrystusie Jezusie.
I Duch Święty upewnia mnie o tym, że ten dostęp jest nadal otwarty. I to jest właśnie cud. Że drzwi są otwarte. Kto wejdzie, ten wyjdzie, pastwisko znajdzie. Będzie żył nakarmiony dobrym pokarmem.
To jest coś, co nie może po iluś latach zacząć karłowacieć, ale to jest coś, co musi wzrastać i jaśnieć aż do pełnej jasności. To jest coś, co jest przed tobą, i Jezus jest twoją nadzieją. Spójrz na Niego. Spójrz spośród swojej rozpaczliwej sytuacji i zobacz: On nadal jest takim samym Wykupicielem i Zbawicielem, ale On chce ciebie i mnie ratować. On nie chce, żeby lud spał, On nie chce, żebyśmy się zgodzili na grzech w życiu naszym, w domu naszym, w pracy, gdziekolwiek. To myśmy często różne rzeczy dopuścili do tych miejsc, w których bywamy: obmowy, plotki, złorzeczenia, a później czerpiemy z tego, bo Bóg tego nienawidzi.
Mamy mówić o tym, co miłe, dobre, pożyteczne, co buduje, co dodaje otuchy, co wzmacnia, co posila. Otwieraj usta swoje dla Jego chwały, a zobaczysz, jaki efekt będzie to wydawało.
Jeśli będziemy nienawidzić tych sposobów rozwiązywania przez ciało różnych problemów, nie będziemy wchodzić w ten sposób rozwiązywania, będziemy szukać Właściciela z całego serca. Modlitwa jest żywa tylko wtedy, kiedy żadne ciało nie może ci dać gwarancji, tylko sam Chrystus Właściciel.
Chwała Bogu, że jest to otwarte, że jest to możliwe, że są przygotowane nowe ciała.
Nie mogę pokochać niczego ze mnie, o czym wiem, że Jezus Chrystus tych rzeczy nie czynił.
Jeśli Właściciel powiedział, że na tych dwóch przykazaniach jest oparte zbawienie, żebym słuchał Boga i żebym całym sercem miłował Go, całą duszą, siłą i myślą swoją, a bliźniego swego jak siebie samego, to znaczy, że tak musi być. Że moje całe serce musi należeć do Boga, do zbawienia tego, które dał mi w Chrystusie. Cała myśl, całe życie, cała siła. Mój bliźni musi być tak miłowany, jakbym siebie samego miłował. To muszę mieć! Rozumiecie, to Bóg dał, muszę to mieć, ty musisz też to mieć! Możesz nie osiągnąć sukcesu tu na ziemi, możesz nie osiągnąć jakiejś tam pozycji, które są w myśli twojej, możesz nie osiągnąć wielu rzeczy. Jeśli to osiągniesz, masz wszystko. Ale jeśli osiągniesz wiele rzeczy na ziemi, a tego nie osiągniesz, stracisz wszystko.
Oby Bóg nam dał więcej siły, więcej energii, więcej zdeterminowania w tym, aby praktycznie podejść do tego, co Właściciel Jezus mówi. Praktycznie, po prostu nie raz sam siebie słuchasz i i co masz? Zadowolony jesteś czy zadowolona? Gadasz głupstwa czy ja, i wtedy nienawidzimy siebie i myślimy: Po co to? Komu to jest potrzebne? Jakże ważne, żeby też ten język był wydany na ukrzyżowanie, żeby nie mówić rzeczy, których sam nie znoszę i nienawidzę, które wiem, że nic Bożych spraw nie załatwiają, raczej zło wnoszą do domu mego czy do pracy, czy gdziekolwiek, bo nie są otwarte usta dla chwały Właściciela, ale ku innym słowom. I wtedy mogę jeszcze powiedzieć: Właścicielu, przebacz. Jeśli nienawidzę tych rzeczy, Właściciel współczuje mi.
On wygrał. Kiedy pomyślimy o Jezusie, że On każdego dnia, każdej sekundy, bracie i siostro, musiał wygrać. On nie mógł sobie popuścić. On nie mógł sobie raz czy dwa palnąć takie coś po prostu, jak my sobie nieraz palniemy. On nie mógł, bo gdyby to zrobił, nie mógłby już za nas umrzeć. On musiał być czujny, trzeźwy w każdej sekundzie. W poście, w modlitwie, w wołaniu szedł przez tę ziemię i nie mógł sobie poluzować, ponieważ wtedy nie byłoby dla nas zbawienia. Jeżeli od nas zależy również, nie powinniśmy sobie poluzowywać. Chyba że nas coś zaskoczy i zrobimy coś jakby zupełnie niemogący, nieopanowani w tym momencie. Ale jeżeli mogę zatrzymać, to powiem: zamknąć to i nie dopuścić do tego.
Wiecie, to jest piękne, co mówi. Jestem pod wrażeniem słów Właściciela i doświadczam, że chcę słuchać Jezusa, chcę słyszeć, co do mnie mówi, chcę, żeby uratował, zbawił, wyzwolił, żeby pomógł po prostu wygrać. Naprawdę nienawidzić, naprawdę. Nie szukać rozwiązań w jakimkolwiek ciele, tylko w Chrystusie.
Jan. 14, 23-24: "Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy. Kto mnie nie miłuje, ten słów moich nie przestrzega, a przecież słowo, które słyszycie, nie jest moim słowem, lecz Ojca, który mnie posłał."
A więc Jezus mówi, że ten, kto miłuje Jezusa – a żeby miłować Jezusa, musi nienawidzić wszystko, co jest przejawem działalności ciała – ten przykazania Jezusa wypełnia. I teraz pomyśl sobie: Jakie jest przykazanie Jezusa?
Jan. 13, 34-35: "Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie."
I powiem wam, to jest właśnie to, o co chodzi Właścicielowi Jezusowi Chrystusowi. Ale żebyśmy się nawzajem miłowali, to co musi być? Musimy nienawidzić wszystkiego, co jest z ciała, prawda? Nienawidzić. Poddawać krzyżowi. Bo przecież nie chcemy krzywdzić braci i sióstr naszą cielesnością, naszą zmysłowością cielesną, naszymi agresjami, naszym pokazywaniem, co ja mogę sobie pozwolić w tym ciele. Bo w miłości nie ma takiego czegoś.
A więc Jezus mówi: Kto Mnie miłuje, przykazanie Moje wypełniać będzie. I to jest sprawdzenie dla mnie i dla ciebie: Czy ja mogę wypełniać Jezusa przykazanie? Czy ja mogę miłować moich braci i siostry tak, jak Jezus umiłował mnie? To znaczy, czy ja mogę poddać się i znieść przeciwności, nie odpowiadając złem? Czy ja mogę z powodu Jezusa? Dlatego że Jezus powiedział: To czyń.
Wiecie, to jest potężna prawda Ewangelii. Potężna. Z tą prawdą przeciwnik nie może walczyć tak, żeby pokonać, zwyciężyć. Kto miłuje, idzie do wieczności.
Jakie to jest ważne dla mnie i dla ciebie. Tu nie chodzi nawet o jakieś fajne rzeczy, o fajne rozmowy. Tu chodzi o to, że my zostaliśmy uczynieni jedno w Chrystusie Jezusie. Całkowicie jedno – nie ma indywidualnych ludzi. W Kościele wszyscy zostaliśmy uczynieni jedno, aby naśladować Jednego – Jezusa Chrystusa.
I tutaj nie ma żadnej... To jest przykazanie dla uczniów. Jezus mówi: Kto nie jest Moim uczniem, kto Mnie nie miłuje, nie będzie żył Moim słowem. A więc do dzieła, bracie i siostro! Zobacz, co masz nienawidzić. Zobacz naprawdę, z czym masz się nie zgodzić w swoim życiu. Jest krzyż, prawdziwy krzyż Chrystusowy, który ma moc zniszczyć to wszystko i który działa na tych, którzy wierzą w Jezusa Chrystusa.
A wtedy przykazanie Właściciela będzie czymś miłym, bliskim sercu. Chcielibyśmy tak wracać do naszych domów, żeby wszyscy mogli doznać, jakby sam Właściciel tam przyszedł. A w domu spotykać żonę czy męża, czy dzieci, czy rodziców, jakby samego Chrystusa się spotkało.
Diabłu wtedy nie jest łatwo z takiego domu kogoś wykraść, prawda? Nie jest łatwo. Bo tam jest Boża obecność. Ale w domach, w których są waśnie, niezgody i niezrozumienie prawdziwości Ewangelii, tam łatwiej diabłu przyjść i wykradać, niszczyć coś, demolować. Dlatego tak ważne jest, aby patrząc na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela wiary, biec za Nim, naśladować Go, zwyciężyć. To jest cudowne. Powiem wam, że nie ma nic piękniejszego niż triumf Chrystusa w nas.
A więc to jest Jego przykazanie, nowe przykazanie. Wcześniej oko za oko, ząb za ząb, teraz miłość.
Wiecie, my potrzebujemy mieć taką cudowną swobodę niebrania na siebie żadnego ciężaru, którego i tak nie udźwigniemy, ale podążania za Nim, czynienia Jego woli.
Oblubienica Właściciela przygotowała się, przyozdobiona w czysty, biały bisior. A bisior to są sprawiedliwe uczynki świętych. To są te prawdziwe czyny, które czynimy jako uczniowie Właściciela Jezusa Chrystusa.
Nie będę już wiele miejsc przytaczał z Biblii, ale chciałbym, żebyśmy to zobaczyli: Mat 25 rozdział od 31 wiersza. Jest to opisane, gdy przyjdzie Właściciel Jezus. I wtedy powie do pewnej grupy ludzi:
Mat. 25, 34-40: "Wtedy powie król tym po swojej prawicy: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata. Albowiem łaknąłem, a daliście mi jeść, pragnąłem, a daliście mi pić, byłem przychodniem, a przyjęliście mnie, byłem nagi, a przyodzialiście mnie, byłem chory, a odwiedzaliście mnie, byłem w więzieniu, a przychodziliście do mnie. Wtedy odpowiedzą mu sprawiedliwi tymi słowy: Właścicielu! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy cię, albo pragnącym, a daliśmy ci pić? A kiedy widzieliśmy cię przychodniem i przyjęliśmy cię albo nagim i przyodzialiśmy cię? I kiedy widzieliśmy cię chorym albo w więzieniu, i przychodziliśmy do ciebie? A król, odpowiadając, powie im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście."
Jednemu z najmniejszych moich braci. A wiemy, że Jezus powiedział, kto jest Jego bratem, siostrą, matką. Mnie uczyniliście. Temu, który żyje według woli Bożej. Mnie uczyniliście to. Kiedy z powodu tego taki człowiek trafił do więzienia, byłeś tam również. Kiedy mu zabrakło jedzenia, pomogłeś. Kiedy nie miał w co się przyodziać, dałeś to, co potrzebne. Tak jakby samego siebie nakarmił, przyodział, odwiedził.
To jest praktyczność tego, o czym czytałem wcześniej, kiedy Właściciel Jezus mówi: Jeśli nie znienawidzisz wszystkiego, nie możesz być Moim uczniem.
Widzicie, jaka atmosfera jest w Kościele pośród ludu Bożego. To jest wzajemna troska o siebie nawzajem, aby Jezus był wielbiony w nas i pośród nas. To nie jest tylko spotkanie się i rozbiegnięcie się, ale to jest troska, to jest bycie ze sobą naprawdę. To jest ta miłość, która pozwala, że doznajemy, że jesteśmy jedno. Ale później Jezus mówi do drugiej grupy ludzi: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom. Bo nadal żyliście według ciała, nie według Ducha. Nadal myśleliście o sobie, byliście w egoizmie, nastawieni na siebie, nie widzieliście, nie chcieliście, zajęci swoimi prywatnymi rzeczami zapomnieliście o tym, co jest prawdziwe i potrzebne. A teraz nie nadajecie się do wieczności ze Mną.
A więc jak ważne być takim uczniem Jezusa, który naśladuje swojego Mistrza. Wiecie, dla mnie i dla ciebie jest to tak bardzo ważne. Bardzo często między wierzącymi ludźmi jest dużo agresji, tak jakby człowiekowi zależało na Jezusie. Walą, walimy się jako ludzie, jakby nam naprawdę zależało na Jezusie. Ale jeśli zależy nam na Jezusie, to mamy okazywać miłość, troskę, współczucie. Jeśli naprawdę nam zależy na Jezusie, nie możemy angażować się w żadne tak zwane bitwy. Musimy być na tej pozycji i czekać na Właściciela. Bo On wróci. Przyjdzie dzień, kiedy wróci, aby zabrać swój lud. I to jest ważne, żebyś był tam znaleziony pośród tego Kościoła, gotowy być z Właścicielem.
My musimy doznawać, że to, co uczynił dla mnie i dla ciebie Chrystus, jest czymś przełomowym dla każdego z nas. My nie możemy się znać według ciała, ale według Chrystusa. Nie możemy się nadal znać według ciała, bo inaczej to będzie cały czas jakby coś, co nie jest jedno. Ten żyje tamtym życiem, ten żyje takim życiem, ten inny żyje takim życiem, a później się spotykamy, modlimy się, śpiewamy, czytamy Biblię i rozchodzimy się i każdy żyje swoim życiem. To nie jest uczniostwo. I to nie jest miłość wzajemna, po której się poznaje Kościół.
Popatrzcie, ty i ja, chociaż mamy takie ręce, jak mają wszyscy ludzie, którzy są powiedzmy zdrowi, takie dłonie, możemy tymi dłońmi uczynić wiele dobra. Wiele dobra.
Mamy takie same nogi, jak ludzie w świecie mają, nie różnią się one jakoś tam, ale one mogą iść w pokoju, w miłości. Fizycznie wcale się nie różnimy, ale to wszystko może być ukrzyżowane i w tym ciele może mieszkać Właściciel.
I to jest dla mnie i dla ciebie coś najbardziej najważniejszego, abyśmy mogli wygrać i cel osiągnąć: nienawidzić wszystkiego. Nienawidzić tego nawet, kiedy nie możesz dobra uczynić, nienawidzić tego! Bo to mieszka w ciele, niemoc do dobra mieszka w ciele. Nienawidzić wszystkiego, co nie jest miłe Właścicielowi. I bierz swój krzyż – śmierć na to wszystko – każdego dnia. Niech nowy człowiek, ten wewnętrzny człowiek wzrasta dla Tego, który jest Jego Właścicielem. Niech imię Jezus będzie uwielbione w tobie i we mnie. Niech to się dzieje, niech każdy z nas ma żywe świadectwo wygranych bitew.
I na koniec jeszcze z Listu do Efez. 6 rozdział, to co tak mogłem w jakiś taki następny, jaśniejszy sposób zrozumieć.
Efez. 6, 10-11: "W końcu, bracia moi, umacniajcie się we Właścicielu i w potężnej mocy jego. Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stać przeciwko zasadzkom diabelskim."
Zobaczcie, czy to nie mówi Słowo Boże, że jesteśmy w takim ciele, na które trzeba nałożyć zbroję Bożą? Zabezpieczyć się przed tymi wszystkimi diabelskimi pokuszeniami, tymi strzałami, tymi potępieniami. Uzbrojeni w Chrystusa iść każdego dnia. Uzbrojeni w Jego moc. A po co mamy być tak uzbrojeni? Po to, żebyśmy wyglądali na fajnych chrześcijan? Po to? Nie! Tu Słowo Boże mówi, po co mamy to wszystko zrobić.
Efez. 6, 13: "Dlatego weźcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego, stać."
To znaczy stawić opór przeciwnikowi, który cię kusi do tego, żebyś zrobił co innego, niż mówi Jezus Chrystus, i uczynić to, co powiedział Jezus Chrystus, i pójść dalej! Po to cała zbroja Boża jest nam potrzebna. Tylko i wyłącznie po to.
Bo gdy posyłani jesteśmy z dobrem Bożym, diabeł uderzy w nas. Jeśli nie jesteśmy uzbrojeni, gotowi do takiej bitwy, to nas zniechęci do dobra. To nas zatrzyma i sprowadzi do nas to, że my nie zrobimy dobra Chrystusowego. I się usprawiedliwimy, i co wtedy? I wtedy padniemy, pokonani przez diabła.
A Właściciel Jezus chce, żebyśmy wygrali, żebyśmy mogli dobro czynić i nie ustawać. Żebyśmy przez to dobro, jak Paweł pisał do Tymoteusza, przez takie właśnie życie, zwycięskie życie, ludzie nabywają odwagi do zwiastowania Ewangelii, do pewności tego, że Chrystus za tym stoi, i do zdecydowanych słów, za którymi Właściciel stoi. Przez to, że czynią dobro, że zwyciężyli, że pokonali wroga, osiągnęli to, do czego posłał Właściciel. I mogą iść dalej! Nie są poranieni, porozbijani, zniszczeni, zniechęceni, nadal ochotnego serca, gotowi do następnych dzieł. To jest właśnie chodzenie w zbroi Bożej. Nienarzekający: „Ile mi się to oberwało, a ja chciałem dobrze, a zobacz, co mi za to dali”. Nie, idziesz dalej i stoisz we Właścicielu, ponieważ w Jego mocy stoisz, nie w swojej.
Właściciel nie użala się. Dlatego bądźmy mocni we Właścicielu. Umacniajmy się w potężnej mocy Właściciela, aby czynić dobro i nie ustawać. Bądźmy nawzajem zachęcający się, napominający się nawzajem do czynienia dobra. Do gotowości życia dla Tego Właściciela Jezusa Chrystusa. Bo jeśli nie, to diabeł ma już takie pułapki przygotowane, jak skąpstwo, jak egoizm, jak nastawienie na swoje potrzeby, jak zaspokajanie siebie samego – diabeł ma takich pułapek pełno. Przejdziemy przez nie wszystkie, nienawidząc tego wszystkiego.
Kto wpadnie w pułapkę? Ten, który nadal chociaż trochę to lubi. Chociaż trochę. Ale ten, który nienawidzi tego, nie wejdzie w to nawet, bo jest to dla niego obrzydliwością. Dlatego niech to będzie dla nas obrzydliwością, ohydą to wszystko, co powoduje, że Jezus nie może być uwielbiony. Niech Właściciel będzie uczczony, niech Właściciel nas napełnia, bracie i siostro. Jezus powiedział: „Zwycięzcy będą z Nim”. Zwyciężaj! Naprawdę nastawmy się na to, co powiedział Właściciel. Nie pokładajmy nadziei w żadnym ciele, jak tylko w Jezusie Chrystusie. Nigdzie nie szukajmy poparcia dla swojej letniości, ale szukajmy Właściciela, który jest płomieniem rozpalającym na chwałę Ojca i swojej. Niech Duch Święty ma z nami co zrobić. Niech Właściciel będzie uwielbiony.
Właściciel powiedział: Pierwszy krok - znienawidzisz wszystko, łącznie z sobą samym. Weź na to krzyż, niszczący to wszystko, a potem pójdź i naśladuj Mnie, i wygrasz, i diabeł cię nie zabije. Niech Jezus Chrystus będzie uwielbiony. Amen.

