Drugi mąż
Drugi mąż - część 3
Czy widzicie to? Zobaczcie, jakie to jest potężne. Jezus mówi: „już nie grzech będzie nad wami panować, lecz Moja łaska”. Co to znaczy panować? Władać, kierować, używać kiedy tylko chce i jak tylko chce – to znaczy panować. Jakie to jest potężne! Już nie będziesz żył dla grzechu, lecz będziesz żył dla Boga, bo łaska panuje nad tobą! W tym zniewolonym świecie jesteś wolnym człowiekiem i nie wstydzisz się swojej wolności. Nie wstydzisz się Tego, który dał ci wolność, bo On uwolnił cię umierając na krzyżu za twoje grzechy. Nie wstydzisz się Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, ponieważ On wyswobodził cię z twoich grzechów. To jest dopiero życie! To jest prawda! I musi być to prawdą. Jeśli jest to tylko wizualizacja, to człowiek żyje jednocześnie w różnych światach. Jezus jest prawdą, nie widzeniem. Rzeczywistością jest Jezus.
I dzisiaj jest tak ważne dla mnie i dla ciebie: kto jest moim mężem? Kto panuje nade mną? Kto mną rządzi? Kto z was chce, żeby panował nad nim zakon? Ludzie! Czy my jesteśmy szaleni myśląc, że możemy poradzić sobie z tym mężem, że damy sobie radę i przechytrzymy go? „Nagotujemy mu jakiejś strawy i on zapcha się tym i będzie dawał nam spokój.” Zakonu niczym nie zapchasz, niczym nie zmienisz go, ani joty, ani litery. On cały czas jest żywy, silny, dopóki ty nie umrzesz w Chrystusie. Wtedy traci władzę nad tobą i już nie jesteś pod zakonem, lecz pod łaską. Wtedy cieszysz się, że Ktoś otacza cię miłością. Zakon nie otaczał miłością ciebie, ani mnie: „nie kradnij – ukradłeś, śmierć. Nie złorzecz – złorzeczyłeś, śmierć.” Tak chodził ten mąż i miał prawo do tego. Tak Bóg postanowił go, aby wykazał nam naszą grzeszność, a więc chodził za nami i mówił: „zobacz o czym myślisz, zobacz do czego dążysz. Grzech, śmierć. Grzech, śmierć.” To było prawem tego męża.
Ale co jest prawem Jezusa? „A Ty ich przekształć, żeby mogli być ze Mną na wieczność. Zmieniaj ich każdego dnia, żeby mogli być ze Mną” – mówi Ojciec. Pan może zmienić sposób myślenia kobiety i sposób myślenia mężczyzny. Pan może zmienić w niebiański sposób myślenia. W Nim nie ma już mężczyzny i kobiety. Wiecie to jest wspaniałe. Ta Biblia jest tak przesiąknięta skarbami z nieba, wiadomościami dla mnie i dla ciebie. My jako starzy ludzie tak myślimy: mężczyźni jako mężczyźni, kobiety, jak kobiety. Jakie to jest? Grzeszne, napełnione grzechem. Ale kiedy Jezus w swojej łasce przejmuje nas jako Małżonek, napełnia nas swoim myśleniem. To nie jest myślenie ani mężczyzny, ani kobiety. Tak myślcie, jak Słowo Boże. „Moje myśli to nie wasze myśli”. Tak bardzo potrzebujemy Jezusa każdego dnia, żeby w nas były Jego myśli, a nie nasze. Tak bardzo ważny jest nam ten Mąż.
Oby Bóg sprawiał, żebyśmy nigdy nie wstydzili się Go, żebyśmy zawsze mogli powiedzieć: „to jest mój Mąż. On dał mi nowe życie. On dał mi wieczność. Wy możecie teraz śmiać się i kpić; jaka wieczność, to nie ma znaczenia.” „Ja nie będę z wami spierać się, znam swego Męża, wiem, że On zawsze mówi prawdę. Wasi mężowie kłamią wam, wasze żony kłamią wam i wy dobrze wiecie o tym. Ale mój Mąż Jezus nigdy nie kłamie. Zawsze mówi prawdę. Nawet jak karci mnie, to w miłości. Jak podnosi mnie, to w miłości. Jak troszczy się o mnie, to w miłości. Jak karmi mnie i ubiera, to w miłości. Jedynie On naprawdę miłuje mnie. Wy nie kochacie mnie wcale, bo nie potraficie nawet kochać siebie.” On jest miłością. On wie co to jest miłość.
Zakochana oblubienica. Pieśń nad pieśniami. Salomon miał jednak dużo mądrości od Boga. Oblubienica chora z miłości, oddająca wszystko za miłość. Czyż na wzgardę zasługuje? W świecie tak, ale nie u tych aniołów, które należą do Boga. Nie u Boga, nie u Tego wspaniałego Małżonka.
A więc nad Kościołem jest panowanie łaski. To tak jak mąż bierze żonę i mówi: „zobacz, to jest moje mieszkanie, a teraz też i twoje. To wszystko co moje, jest też i twoje. Korzystaj z tego moja ukochana.” Czy wierzysz w to, że Jezus mówi ci: „co Moje, to twoje”?
Moi drodzy. Z powodu tego, że my mało patrzymy na tego Chrystusa i mało słuchamy Go, myślimy o sobie, że musimy dla Niego zrobić coś wielkiego. On zrobił wszystko dla nas, a my mamy to wziąć każdego dnia. Brać od Niego. Co my wnieśliśmy do tego małżeństwa? Nasze grzechy. A więc musiały być złożone na krzyżu. A co On wniósł? Świętość Swoją, miłość Swoją, pokój, radość, cierpliwość i łagodność. Najważniejsze sprawy na tej ziemi wniósł dla nas Jezus Chrystus. Jesteśmy tymi, którym On daje to. „Daję ci, przez wiarę, bierz.” Mimo przeciwności, mimo tych rzeczy, na które napotkasz, ale pamiętaj, jeśli opowiesz się za Chrystusem, diabeł będzie chciał sprowadzić cię z powrotem kpiną, szyderstwem, lekceważeniem i pomijaniem. Ale Jezus mówi: „Choćbyś została moja cząstko sama, Ja nie zostawię cię.” Czy to jest dla ciebie ważniejsze? Choćby zostawił cię świat, rodzice, dzieci, wszyscy wyparliby się ciebie, bo byś przynosił im wstyd, Jezus mówi: „Ja się nie wstydzę ciebie i nie wyprę się.” Czy to jest dla ciebie ważniejsze?
Wielu z was, którzy nawracaliście się w domach, gdzie mówiono o Chrystusie, nie doznaliście wielu rzeczy. I to jest Boży sposób dla was. Bóg wie co komu dać. Ale ci, którzy nawracali się w miejscu, gdzie nikt jeszcze się wcześniej nie nawrócił, ci spotkali od razu na sobie szyderstwo, kpinę, wzgardę, odrzucenie i nie poczytali sobie tego za coś, co mogłoby sprowadzić ich z drogi za Jezusem. Bo w Jezusie znaleźli to, czego nikt nie był w stanie dać im - nowy sposób patrzenia na ludzi, nowy sposób patrzenia na Boga. Wszystko stało się nowe. Biblia zaczęła przemawiać, Duch Święty zaczął wprowadzać to, co mówi Biblia. Człowiek zaczął doznawać żywego Chrystusa. I chwała Bogu za to!
Nie wiem, czy my wszyscy razem patrzymy na tego samego Jezusa. Obyśmy wszyscy razem patrzyli na tego samego Jezusa i podziwiali Go. Żeby Duch Święty mógł napełniać miłością i ciebie do tego samego Jezusa, żebyś z powodu miłości, należąc do Niego, nie wstydził się swojej Miłości. Świat nie ma miłości. Wiesz to dobrze. Świat ma nienawiść, złość, kłamstwo. Czy wolisz żyć w takim świecie? Czy być cząstką Jego, cząstką, którą przenika Jego miłość? Każdą cząstkę Kościoła Jezusa Chrystusa przenika Jego miłość. Ona przenika przez twoje serce, przez twój umysł, przez twój sposób patrzenia na różne rzeczy, przez ochotę kierowania twymi nogami. Jego miłość do nas niech rozlewa się w sercach naszych, ta Boża wspaniała miłość.
List do Filipian, 3 rozdział, wiersze od 9-11 :
i znaleźć się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie,
Widzicie, co z tego, że kogoś nie okłamaliśmy (o Boże widziałeś, nie okłamałem), że kogoś nie uderzyliśmy w twarz, a moglibyśmy (Boże widziałeś, zatrzymałem się przecież). A Bóg mówi: „jedno zło, jeden grzech i nic się nie liczy. Jeden grzech oddziela cię od Boga. Paweł wiedząc o tym powiedział: „nie mając własnej sprawiedliwości, żadnej sprawiedliwości przychodzę do Ciebie, Panie. Nie mam nic, o czym mógłbym powiedzieć: Panie niech to stanie się klejnotem twojego Królestwa”.
lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary,
I teraz wierząc w Jezusa dostaję inną sprawiedliwość. Mój Oblubieniec jest doskonale sprawiedliwy. Nigdy nie zgrzeszył, dając mi imię: chrześcijanin, daje mi też Swoją sprawiedliwość. Chwała Bogu! Dostajesz Jego sprawiedliwość jako cząstka Jego małżonki! Dostajesz od Jezusa doskonałą sprawiedliwość. Nikt w świecie nie jest w stanie ci tego dać. Tylko On. Czy będziesz wstydził się Go? Czy będziesz się wstydziła Go? Przyjmuj to, a wtedy wstyd zniknie. Przyjmuj od Niego Jego sprawiedliwość. Jak ona rozleje się w twoim myśleniu, życiu, w twoich odpowiedziach, w twoich relacjach z innymi ludźmi, wtedy nie będziesz się wstydzić Go. Zobaczysz co to znaczy dla ciebie, czym On cie uczyni.
żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego, i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci, aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania.
Ja chcę być naprawdę Jego oblubienicą, nie chcę być sztucznym przyklejeniem. Chcę naprawdę być z Nim i być Jego ciałem, które ponosi konsekwencje należenia do Chrystusa. Za najwyższą radość poczytujcie sobie, gdy z powodu Chrystusa śmieją się, szydzą, kpią, lekceważą, pomijają, nie chcą mieć z wami nic wspólnego. To znaczy, że idziecie w dobrym kierunku. Paweł mógłby mieć samych najlepszych kumpli z faryzeuszów, mógłby być ich przywódcą (za Saulem z Tarsu idziemy), ale ten Saul pada przed Panem i oddaje Mu wszystko, widząc swoją wielką, straszną jamę, w której siedzi. Przyjmuje rękę Jezusa i daje Mu wyciągnąć się z tej jamy i postawić na górze przemienienia, na górze chwały. I Paweł już nie wstydzi się mówić: „jestem Jego wyznawcą na śmierć i życie. Choćbyście zabili mnie, to jest dla mnie najwyższy zaszczyt, który On uczynił mi, stając na mojej drodze i dając mi prawo bycia cząstką Jego Kościoła.”
Rozumiecie, że nie idzie żyć na tej ziemi, jeśli człowiek nie podejmie konkretnych decyzji. Niezdecydowany człowiek, to znaczy letni i Jezus mówi: „wypluję cie z ust moich”. Musisz być zdecydowany i wiedzieć czego chcesz. Czy cieszy cię to, że na tobie jest Jego imię? Czy chlubisz się tym imieniem? Czy wstydzisz się Go? Diabeł toczy olbrzymią wojnę o to, żeby wstydzić się Jezusa. Możemy czytać sobie Biblię, śpiewać pieśni, robić różne rzeczy, ale jeśli wstydzimy się Go, diabeł osiągnął zwycięstwo. Jeśli wstydzimy się Słów Jezusa, jeśli wstydzimy się tej prawdy Chrystusowej, jeśli wstydzimy się z powodu należenia do Niego, że to jest wzgarda u innych, to diabeł osiągnął swój sukces. Jeśli będziemy tylko wtedy chrześcijanami, kiedy nikt nas nie wykpi, nie wyśmieje, nie wyszydzi….
O, niech Bóg wzbudza w nas ten święty zapał, żeby nic nie było tak ważne jak to, by do Niego należeć. „O Boże. Daj nam siłę Ducha Twojego Świętego, abyśmy cieszyli się gdy przechodzimy przez doświadczenia z Twojego powodu, żeby nic nie zatrzymało nas, ale żebyśmy cieszyli się, że do Ciebie należymy. Przez wszystko przejdziemy Panie, bo Ty nas przeprowadzisz, Jezu. Nie uzależnię należenia do Ciebie od tego, czy będę pracować, czy nie będę pracować, czy będę miał znajomych, czy nie będę miał. Nic nie jest ważne. Ty wiesz, że potrzebuję jeść i pić i ubrać się i Ty Panie przeprowadzisz mnie.” Czy tak Pan uczył? On stoi za swoim Słowem, a my mamy do Niego należeć. Niech Bóg daje swego Ducha, abyśmy nie zmarnowali czasu swego nawiedzenia. Zmagamy się z doświadczeniami. Mamy strasznego wroga, a więc musimy być uzbrojeni w Chrystusa, żeby stanąć naprzeciw i nie poddać się, mieć tą radość i należeć do Niego.
Czasem tak próbujemy, żeby ten świat nie był tak przeciwko nam i próbujemy znaleźć przyjaźń. Ale wiecie, co mówi Słowo Boże bardzo wyraźnie: kto staje się przyjacielem świata, ten staje się nieprzyjacielem Boga. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że niemożliwe jest dla oblubienicy Jezusa szukać przyjaźni w świecie. Świat musi albo pójść za twoim Chrystusem, albo znienawidzić cię, albo uznać, że jesteś głupkiem, na którego nie ma co zwracać uwagi. „Zwariował, zwariowała, odbiło im totalnie, kompletny debil. Na tą chorobę nie ma lekarstw.”
Walka będzie toczyć się dalej. Pamiętaj, każdego dnia albo chlubisz się Jezusem, albo wstydzisz się Go. Każdego dnia masz doświadczenie. Oby Bóg sprawiał, żeby duch odwagi napełniał nas każdego dnia, abyśmy nie walili ludzi udowadnianiem, że jesteśmy chrześcijanami, ale żebyśmy byli dla Niego i zawsze, kiedy On tylko zechce otworzyli usta, kiedy zechce, zamknęli. Jego własność, Jego dzieło, jego chwała. A my szczęśliwi, że On nami włada, bo nasz kształt jest inny. Chwała Bogu. To jest naprawdę potężne.

