07.06.2007 Marian - Serce według serca Bożego - dlaczego Dawid nie podniósł ręki na Saula
Serce według serca Bożego - dlaczego Dawid nie podniósł ręki na Saula
Słowo z dnia 07.06.2007 Marian
Ps. 142, 1-8: "Pieśń pouczająca Dawida, gdy był w jaskini. Modlitwa. Głośno do JESTEM wołam, głośno JESTEM błagam. Wylewam przed Nim moją prośbę i o niedoli mojej Jemu opowiadam. Gdy duch mój omdlewa we mnie, Ty znasz ścieżkę moją; na drodze, którą chodzę, zastawili na mnie sidła. Patrzę na prawo i widzę - nikt nie zważa na mnie. Nie ma dla mnie ucieczki, nikt się nie troszczy o mnie. JESTEM, do Ciebie wołam. Rzekłem: Tyś moją nadzieją, Tyś działem moim w krainie żyjących. Słuchaj uważnie błagania mego, bom bardzo udręczony, wybaw mnie od prześladowców moich, bo są silniejsi ode mnie! Wywiedź mnie z więzienia, abym wysławiał imię Twoje! Zaiste, otoczą mnie sprawiedliwi, gdy mi swą dobroć okażesz."
Dawid jest w sytuacji, kiedy jest ścigany przez Saula i znajduje się w jaskini, do której wpadają jakieś promyki światła, ogólnie panuje półmrok. Zdaje sobie sprawę, że jest tam jedno wejście i wyjście i że grozi mu wielkie niebezpieczeństwo, chociaż niczym sobie na to nie zasłużył.
Jego modlitwa zostaje wysłuchana. Wyglądałoby na to, że przecież jest tyle mnóstwo innych miejsc, a Saul trafia dokładnie do tej jaskini. Dokładnie w tym miejscu doznaje potrzeby, aby tam wejść i to sam. Żołnierze Dawida mówią mu: Widzisz, Bóg wydał go w ręce nasze, zabijmy go! Już nie będziesz miał problemów, już będziesz miał spokój. Bo przecież on jest głównym motorem tego, że jesteś ścigany. To przecież ciebie Bóg postanowił królem, a jego odsunął. Wszystko się dzieje w półmroku. Saul jest zupełnie nieświadomy tego. Wydawałoby się, że i Dawid mógłby sobie pomyśleć: Faktycznie, modliłem się do Boga, a oto teraz mój wróg jest w ręku moim.
Ale Bóg, który wysłuchał modlitwy Dawida, również miał pieczę nad Swoim sługą. I zachował jego serce czułym na głos Boży, a nie na głos żołnierzy, którzy kochali go, ale nie rozumieli Bożej woli.
Kiedy Dawid ukroił skraj szaty Saula, jego serce drgnęło w środku i bardzo się zawstydził. Saul nieświadomy wyszedł z jaskini i dopiero wtedy Dawid ujawnił się, że on również tam był. I powiedział do Saula: Zobacz, czyż ten cień nie świadczy o tym, że nie szukam twojej śmierci? Że nie zależy mi na tym, żebyś zginął? Że nie jestem twoim wrogiem?
Dawid jest według serca Bożego i On zdaje sobie sprawę, że jeśli Bóg namaścił Saula na króla przez Swojego proroka, to tylko Bóg może usunąć jego wroga. Kiedy czytamy Biblię i patrzymy, w jaki sposób byli usuwani ci, którzy zajmowali pozycje królów, to widzimy, że najczęściej ginęli oni z rąk obcego ludu. Saul zginął z ręki filistyńczyka - czy jak Amalek się do tego przyznawał. W każdym bądź razie, jeśli już byli usuwani, to byli usuwani przez obcy lud, a nie przez swoich. Achab, który uczynił wiele obrzydliwości i któremu Bóg powiedział: Twoje życie dobiegło już końca, nie ginie od nikogo, jak tylko od obcego ludu, ponieważ Bóg w ten sposób usuwa tych, którzy nie mają już być na pewnych pozycjach.
Jest pewna sytuacja opisana w Pierwszej Królewskiej, 15 rozdział. Od 25 wiersza.
I Król. 15, 25-30: "W drugim roku władania króla judzkiego Asy objął władzę królewską nad Izraelem Nadab, syn Jeroboama, a władał nad Izraelem dwa lata. I czynił to, co złe w oczach JESTEM, i kroczył drogą swojego ojca i w jego grzechu, którym przywiódł do grzechu Izraela. Ale Baasza, syn Achiasza, z plemienia Issachara, zbuntował się przeciwko niemu i zabił go Baasza w Gibbeton, które należy do Filistyńczyków, gdy Nadab i cały Izrael oblegli Gibbeton. Baasza pozbawił go życia w trzecim roku władania Asy, króla judzkiego, i objął za niego władzę królewską. Objąwszy zaś władzę królewską, wytracił cały ród Jeroboama; z całego rodu Jeroboama nie pozostawił nikogo przy życiu, aż do całkowitej jego zagłady, według słowa JESTEM, które wypowiedział przez swojego sługę Achiasza w Sylo. Za grzechy Jeroboama, które popełnił i którymi przywiódł do grzechu Izraela, pobudzając do gniewu JESTEM, Boga Izraela."
I wyglądałoby na to, że Baasza jest prawidłowym sługą w ręku Właściciela. Wypełnia się przecież proroctwo. A on to czyni. Ale jest olbrzymia różnica: on jest jednym z tego ludu. Byłoby to coś nieprawdziwego według Boga. Bóg się nie zmienia. I kiedy czytamy dalej, zobaczymy, jak życie tego człowieka wyglądało, który podniósł rękę na tego, na którego mu nie wolno było podnosić ręki.
I Król. 15, 31-34: "Pozostałe zaś sprawy Nadaba i wszystko, czego dokonał, zapisane jest w Księdze Dziejów Królów Izraelskich. A między Asą i Baaszą, królem izraelskim, toczyła się wojna przez całe ich życie. W trzecim roku władania Asy, króla judzkiego, objął władzę królewską nad całym Izraelem Baasza, syn Achiasza, a władał w Tirsie dwadzieścia cztery lata. Lecz czynił to, co złe w oczach JESTEM i kroczył drogą Jeroboama i w jego grzechu, którym przywiódł Izraela do grzechu."
I Król. 16, 1-7: "Wtedy doszło słowo JESTEM Jehu, syna Chananiego, przeciwko Baaszy, tej treści: Ponieważ Ja wywyższyłem cię z prochu i uczyniłem cię księciem nad moim ludem izraelskim, a ty kroczyłeś drogą Jeroboama i przywiodłeś do grzechu mój lud izraelski, aby mnie pobudzić do gniewu ich grzechami, przeto Ja zmiotę z powierzchni Baaszę i cały jego ród i postąpię z twoim rodem jak z rodem Jeroboama, syna Nebata. Kto z ludzi Baaszy umrze w mieście, tego pożrą psy, a kto u ludzi jego umrze na polu, tego rozdziobią ptaki niebieskie. Pozostałe zaś sprawy Baaszy i to, czego dokonał, i jego potęga opisane są w Księdze Dziejów Królów Izraelskich. I spoczął Baasza ze swoimi ojcami, i został pochowany w Tirsie, a władzę królewską po nim objął Ela, jego syn. Tak to przez Jehu, syna Chananiego, proroka, spełniło się słowo JESTEM o Baaszy i całym jego rodzie, zarówno za wszelkie zło, które czynił w oczach JESTEM, pobudzając do gniewu czynami swoich rąk, aby stać się podobnym do rodu Jeroboama, jak też za to, że go wytracił."
Czyż nie dziwne? Także za to, że go wytracił. Słowo Właściciela się wypełniło, ale ten, który wypełniał, nie był czystym narzędziem. I bardzo często jest tak, że Bóg kiedy się już komuś coś poddaje już, to również i narzędzie musi być bardzo czujne, czy i na ile.
Dawid miał poddanego sobie Saula w tym momencie. I będąc narzędziem Bożym, zdawał sobie sprawę, że Bóg się nigdy nim nie posłuży przeciwko Saulowi, nigdy. On musi poczekać. I powiedział: Bóg tak czy inaczej ukarze go. On wiedział, że Saul idzie ku karze swojej, ale nie ręką Dawida. Ponieważ Bóg nie chce, żeby w ten sposób działo się między ludem Bożym, żeby bracia i siostry karali się nawzajem. Jeśli już jakakolwiek kara może być wymierzona ku nauce, ku posłuszeństwu, to jest ona wymierzona przez ludzi tego świata, którzy nie są złączeni w jedno.
Wszyscy zostaliśmy namaszczeni. I nie ma takiej możliwości od Boga, aby brat karał brata czy siostra siostrę, czy też odwrotnie. Jeśli ktoś do tego podchodzi i zaczyna to czynić, czeka go podobny koniec jak tego Baaszę. Wszedł nie w swoje miejsce.
Słowo Boże mówi o modlitwie, o szukaniu Bożego oblicza, o trosce o ciało Chrystusowe, ale nigdzie nie mówi, że Bóg ma upodobanie, kiedy brat uderza w brata albo siostra w siostrę. Paweł pisze, że muszą być między wami rozdwojenia, aby się okazało, kto jest z Boga, a kto nie. A więc jak trzeba znać prawo Ojca naszego w niebiosach, aby nie przekroczyć tego prawa i przypadkiem nie ponieść konsekwencji i nie zostać wytraconym spośród Jego ludu za to, że się nie żyło według Jego prawa. O ile większa odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy znają to prawo.
Bóg może się posłużyć człowiekiem ze świata, ponieważ on tego nie rozumie. Oczywiście również on odpowiada za to, w jaki sposób będzie postępował, gdyż pustoszyciel musi sobie zdawać sprawę, że pewnego dnia sam będzie spustoszony, jeśli się nie upamięta. Ale dzieci Boże muszą zdawać sobie sprawę: Bóg się nigdy tobą ani mną nie posłuży, żeby uderzać w drugie dziecko Boże. Nigdy. Bóg nie robi tego.
Ciało Chrystusa jest nawzajem miłujące się, złączone więzami miłości. Jeśli bracia i siostry nie rozumieją tego, narażają się na wielkie niebezpieczeństwo. Jeśli czytamy o tym w Biblii, wiemy, że On dba o Swoje ciało, o każdą cząstkę. Diabeł również wie o tym i dlatego chce, żeby było inaczej. I dlatego boli ciebie, kiedy brat czy siostra patrzy na ciebie krzywo, boli ciebie, kiedy ktoś wymierza ci swoją własną prywatną karę, myśląc, że ma do tego jakikolwiek prawo. Nie ma nikt z nas prawa karać Boże dzieci. Bóg nie dał żadnemu z nas takiego prawa.
Paweł mówi: Kiedy przyjdę, Bóg poniży mnie między wami i będę musiał płakać nad stanem, w jakim jest kościół. I dlatego jest tak ważne rozumieć naszego Boga i pojmować, jeśli zostaliśmy złączeni w Jego lud, że prawo, które obowiązuje lud Boży, to miłować się nawzajem. I kiedy Saul został zabity, Dawid miał serce według serca Bożego i on nie zrobił nic innego jak tylko to, bo jego serce było nadal zachowane przez Boga, i on śpiewał pieśń, jakby Saul był jego przyjacielem. Bo Saul był namaszczonym przez Boga. I Dawid szanował wolę Bożą w każdej sprawie.
I dlatego też bardzo ważne jest, abyśmy mogli się nawzajem szanować i aby ta wola naszego Chrystusa była w tobie i we mnie, my musimy pamiętać, jaki jest nasz Ojciec w niebiosach. Przeciwnik chce nam to zasłaniać i powiedzieć nam, że przysługuje nam prawo, które nam nie przysługuje. Bóg powiedział: Pomsta do Mnie należy, Ja odpłacę, lecz ty idź i czyń dobro.
Baasza tego zupełnie nie rozumiał. Dawid rozumiał. I nie można sobie teraz pomyśleć, że to jest na przykład starszy zboru, czy to jest jakiś pastor, czy ktokolwiek inny. Nie, wszyscy zostaliśmy namaszczeni, naród królewski. Wszyscy, którzy jesteśmy z rodu Jego, jesteśmy namaszczeni. I dlatego tak ważne jest, abyśmy się szanowali. I tak ważne, żebyśmy wygrali tę bitwę i uszanowali Boży wybór, Boże działanie.
Nawet wtedy, kiedy widzimy, że ktoś odstępuje i ktoś zaczyna niszczyć Boży lud, również zdajemy sobie sprawę, że pomsta do Właściciela należy. Jeśli Właściciel będzie wymierzał pomstę, to nie będzie to Jego dziecko. Kiedyś przyjdzie czas, że Boży lud będzie sądził świat, ale Boży lud nie będzie sądził żadnego Bożego dziecka, ponieważ wszystkie Boże dzieci będą tam razem z Chrystusem, aby sądzić świat.
Dlatego jest tak ważne, żebyśmy mogli to zobaczyć i usłyszeli to: chociaż Baasza wykonał to, to jednak za to też odpowiedział. Mógł się czuć bardzo dobrze. Pamiętamy Babilon, pamiętamy Asyrię — to były takie rózgi w rękach Boga na Izrael. Ale czy Asyria się ostała? Czy Babilon się ostał? Ponieśli karę za to, że uniosły się ich dumne serca i myśleli sobie, że to oni własną mocą i siłą teraz pokonali Boży lud. Gdyby nie Bóg, nigdy by tego nie mogli zrobić, ponieważ Bóg jest murem warownym dla Swojego ludu. I żaden, choćby największy i najpotężniejszy naród, nigdy by nie był w stanie tego muru pokonać, nigdy. Bo czymże są ludzie, cały ten świat wojsk zebrany jest w garnek jak kropla wody, niczym jest wobec Boga, który jest ponad wszystkim.
I oby Bóg nam przebaczył i darował nam nasze niezrozumienie Jego czystego i klarownego planu, czy powiedzmy raczej prawa, które obowiązuje Boży lud. I choćby nawet wydawałoby się, że człowiek jest nam dany w rękę i teraz możemy wymierzyć sprawiedliwość, pokazać, że my byliśmy lepsi, a on gorszy, to możemy to zrobić. Lub też okazać, że serce nasze należy do Boga. Na jakiś czas może zyskamy wtedy poklask ludzi, wśród których przebywamy, że potrafiliśmy odpłacić. Ale czymże to jest, jeśli przyjdzie nam stanąć przed Bożym obliczem i zdać sprawę przed Tym, który zrodził nas do Swojej wieczności?
Czy jest łatwo być Dawidem? Być w jaskini bez wyjścia i wołać do Boga głośno z całego serca, że nie widzisz nikogo, kto by ci pomógł, że jesteś pośród niezrozumienia i ludzie myślą sobie, że przecież teraz masz największą szansę pokazać, że jesteś uznany przez Boga? Ale Dawid wołał wtedy również: Kiedy stanie mi się to, że będę wolny, wtedy otoczą mnie sprawiedliwi, gdyż oni rozpoznają to, co uczyniłem, że jest to miłe Ojcu, że jest to miłe Bogu. Czy wolimy właśnie to, żeby u Ojca było powiedziane: Tak, on uczynił to, co jest mi miłe.
To jest trudne, prawda? To nie jest łatwe być w jaskini. I raptem zjawia się wróg. I można już więcej nigdy nie uciekać. I nie skorzystać z tej okazji.
Jeszcze musimy zawsze pamiętać, że jest Boża korekta. Jeszcze takie coś istnieje. Manasses był najgorszym z królów. Najgorszym. To, co on wyprawiał, żaden, tyle rzeczy nie zrobił co on. I wyglądałoby tylko, że najlepiej takiego króla zabić i w końcu uwolnić ten naród od takiego człowieka, który tyle zła uczynił. Ale Bóg miał korektę w Swoim planie do tego człowieka. I kiedy został wzięty do niewoli, ukorzył się przed Bogiem i został wysłuchany, i przyprowadzony z powrotem. I co on wtedy zrobił? Zaczął usuwać to, co sam tam wprowadził.
Żaden z nas nie wie, czy Bóg ma zaplanowaną korektę, czy też nie. Czy Bóg zmieni, czy też nie. Czy pozostawi człowieka w jego grzechach, czy też go wyrwie z tych grzechów. Czy przyjdzie taki czas, że jeszcze jest miejsce pokuty dla człowieka i wołania, czy też nie. Można wykonać wyrok wyprzedzając Boga. Ale przecież my wiemy, że Bóg jest Tym, który decyduje, i On może zaingerować w każdym czasie, dogodnym czy niedogodnym.
I dlatego ufajmy Właścicielowi, zostawiając Jemu, w jaki sposób postąpi. Czasami może ogarniać gniew człowieka, że człowiek tyle zła czyni. Ale pozostawmy Bogu sposób, w jaki to rozwiąże, a wtedy będziemy swobodni i wolni, i nie weźmiemy na siebie czegoś, czego nie wiemy, o czym nie możemy zawyrokować, chyba że Bóg by nam to powiedział. Dlatego ufajmy Właścicielowi i trzymajmy się Właściciela, i nie dajmy się wciągnąć w coś, co nie jest wyznaczone Bożym dzieciom.
Nam jest wyznaczona zupełnie inna posługa, do której niech Bóg nas zachowuje. Raczej okazujmy sobie nawzajem szacunek. Raczej opuśćmy te miejsca, gdzie ludzie stoją na jakichś swoich gruntach i z tych gruntów okazują, że są mądrzejsi, lepsi, wspanialsi czy jakkolwiek inni, że wiedzą lepiej. Raczej zobaczmy siebie jako cząstki jednego ciała jeszcze mocniej i uważniej, że każda z nas, ta cząstka Chrystusa, otrzymała to samo prawo. Jeśli tego prawa nie wykonuje, lepiej, żeby pokutowała jak Manasses ze szczerego serca i pozwoliła działać Bogu, aby móc się uwolnić od tego, co nazbierane zostało czy ułożone poprzez odstępcze życie. A Bóg da możliwość, aby usunąć te swoje świątynki, te swoje miejsca, gdzie człowiek znajduje upodobanie w sobie samym czy też w lekceważeniu, czy pomijaniu.
Nauczmy się, że cudowne Boże prawo, które doznaliśmy, ono jest naprawdę bardzo mocne. Niech Bóg nam pomoże widzieć siebie nawzajem w tym miejscu doskonałej świętości Boga, oddzieleni od sposobu, w jaki postępuje ten świat.
Dawid uciekał i wiemy, że Bóg ratował Dawidowi życie, kiedy Saul osaczał wcześniej trochę Dawida i już, już by go złapał. Bóg posłał wiadomość: Oto kraj jest w zagrożeniu. I Saul musiał się wycofać i pójść wypełniać zadanie króla. Ale może przyjść do takiego doświadczenia, że już będziesz w takiej jaskini. I może przyjść do tego, że będziesz mógł się własną ręką uwolnić od swego wroga. Wtedy popatrz na Boga. I zobacz, że to jest próba.
Dlatego też widzimy w piękny sposób, jak Bóg nazywa się Bogiem Dawida. Jeśli Bóg się nazywa Bogiem kogoś, to znaczy, że ten ktoś należał do Niego. Bóg jest Bogiem Abrahama, Izaaka, Jakuba i również Dawida. I często mówił do różnych ludzi: Uczyniłem ci to ze względu na Dawida. Dawid był miły sercu Bożemu, ponieważ w chwilach doświadczeń, kiedy mógł po ludzku podejść do czegoś, on poszedł po Bożemu, naśladując Boga, który go do Siebie powołał.
Niech Bóg nam też daje to i daj nam zwycięstwo. Niech przeciwnik, który szaleje, aby wprowadzić nas w sposób rozwiązywania problemów w sposób taki, jak rozwiązał to Baasza, nie znajdzie w nas naśladowców do takiego działania. Ale raczej niech Bóg znajduje nas jako naśladowców Dawida, jako naśladowców tego, który podjął się raczej przyjąć dalsze cierpienia, niż miałby własną ręką się od nich uwolnić. Niech Bóg będzie z nami w tych dniach, w których zmierzamy do wieczności z Nim. I tak jak było wcześniej mówione, niech wiara nasza będzie czysta i pewna, a ona przecież jest oparta na słowach Tego, który do nas wypowiedział. I one są prawdziwe. Amen.

