19.06.2007 Marian - Dla Boga, nie dla ludzi - czym jest prawdziwe chrześcijaństwo
Dla Boga, nie dla ludzi - czym jest prawdziwe chrześcijaństwo
Słowo z dnia 19.06.2007 Marian
W Dziejach Apostolskich z drugiego rozdziału kazanie, które wygłoszone zostało przez apostoła Piotra, napełnionego Duchem Świętym, do ludzi, do których Bóg skierował to Słowo:
Dzieje Apostolskie 2,22-39
"Mężowie izraelscy! Posłuchajcie tych słów: Jezusa Nazareńskiego, męża, którego Bóg wśród was uwierzytelnił przez czyny niezwykłe, cuda i znaki, jakie Bóg przez niego między wami uczynił, jak to sami wiecie, gdy według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany, tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili; ale Bóg go wzbudził, rozwiązawszy więzy śmierci, gdyż było rzeczą niemożliwą, aby przez nią był pokonany. Dawid bowiem mówi o nim: Miałem Właściciela zawsze przed oczami mymi, gdyż jest po prawicy mojej, abym się nie zachwiał. Przeto rozweseliło się serce moje i rozradował się język mój, a nadto i ciało moje spoczywać będzie w nadziei, bo nie zostawisz duszy mojej w hadesie, i nie dopuścisz, by święty twój oglądał skażenie. Dałeś mi poznać drogi życia, napełnisz mnie radością z oblicza twego. Mężowie bracia, wolno mi otwarcie mówić do was o patriarsze Dawidzie, że umarł i został pogrzebany, a jego grób jest u nas aż po dzień dzisiejszy. Będąc jednak prorokiem i wiedząc, że mu Bóg zaręczył przysięgą, iż jego cielesny potomek zasiądzie na tronie Jego, mówił, przewidziawszy to, o zmartwychwstaniu Chrystusa, że nie pozostanie w hadesie ani ciało jego nie ujrzy skażenia. Tego to Jezusa wzbudził Bóg, czego my wszyscy świadkami jesteśmy; wywyższony tedy prawicą Boga i otrzymawszy od Ojca obietnicę Ducha Świętego, sprawił to, co wy teraz widzicie i słyszycie. Albowiem nie Dawid wstąpił do nieba, powiada bowiem sam: Rzekł Właściciel Właścicielowi memu: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół twych podnóżkiem stóp twoich. Niechże tedy wie z pewnością cały dom Izraela, że i Właścicielem i Chrystusem uczynił go Bóg, tego Jezusa, którego wy ukrzyżowaliście. A gdy to usłyszeli, byli poruszeni do głębi i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów: Co mamy czynić, mężowie bracia? A Piotr do nich: Pokutujcie i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Obietnica ta bowiem odnosi się do was i do dzieci waszych oraz do wszystkich, którzy są z dala, ilu ich Właściciel, Bóg nasz, powoła."
Wydawałoby się, takie proste kazanie.
Tylko żeby takie kazanie wygłosić, potrzeba było Ducha Świętego, który napełnił tym kazaniem tak prostego człowieka, że mówił o rzeczach, do których tylko Duch Właściciela mógł Go przyprowadzić. Bez Jego Ducha któż by to wiedział? O Nim Dawid mówił:
Dzieje Apostolskie 2,25
"Miałem Właściciela zawsze przed oczami mymi, gdyż jest po prawicy mojej, abym się nie zachwiał."
Jak ważne jest mieć zawsze Właściciela przed swoimi oczami. Jezus zawsze patrzył na Ojca i nic innego nie uczynił, jak tylko to, w czym Ojciec ma upodobanie.
Całe doświadczenie człowieka polega na tym, czy człowiek zda sobie sprawę, że stał się chrześcijaninem z Bożej łaski, z Bożego wyboru, stał się chrześcijaninem po to, żeby chodził według woli Boga Wszechmogącego.
Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy nawet, dlaczego mają się słuchać Boga. Próbują coś robić ze względu na ludzi i pewne rzeczy robią ze względu na ludzi, ale cały czas mają problem, ponieważ są nieposłuszni Bogu.
Cokolwiek ty czy ja mamy uczynić w naszym życiu dzisiaj, musi się to dokonać z powodu tego, że Bóg to chce. Ty i ja mamy decydować o tym, co w naszym życiu jest dobre, miłe i pożyteczne nie na podstawie tego, co mi się wydaje miłe, dobre i pożyteczne, ale według tego, co Bóg decyduje, że jest miłe, dobre i użyteczne, pożyteczne według Jego woli.
Cały problem, doświadczenie człowieka polega na tym, że się często latami nawet kolebie i szamocze jak w sieci tylko dlatego, że nie patrzy na Boga i na Jego wolę, ale próbuje coś robić razem z ludźmi, nie rozumiejąc, że i człowiek nie ma prawa decydować o tym, co jest miłe Bogu, bo o tym zadecydował już Bóg. I oznajmił nam to przez swego Syna umiłowanego. Kiedy oni to zrozumieli, od razu wiedzieli: Wszystko, co myśmy uczynili do dzisiaj, jest niczym szata splugawiona. Właścicielu, co mamy uczynić, aby nie chodzić w buncie przeciwko Tobie?
Dlaczego tak wiele trudności jest w chrześcijaństwie? Dlaczego trzeba tak człowieka jakby przymuszać do bycia prawdziwym wyznawcą Jezusa Chrystusa? Bo człowiek nie patrzy na Boga. Nie chodzi i nie myśli o tym, co jest Bogu miłe. Nie roztrząsa tego dniem i nocą. Nie jest tym tak mocno zainteresowany, dlatego że nie rozumie, że prawdziwy, lud Właściciela to jest lud, który żyje według Jego woli.
Pierwszym spośród tego ludu jest Jezus Chrystus. On żył cały czas według woli Ojca. On jest Głową tego ludu.
Jakże to jest ważne, zdać sobie sprawę, dlaczego jestem chrześcijaninem. Dlaczego mam tyle kłopotów i problemów sam z sobą w swoim życiu przed Bogiem? Dlaczego ludzie w chrześcijaństwie mają tyle kłopotów ze sobą nawzajem? Szamoczą się, szarpią się, nie wiedzą już, jak ze sobą poradzić, bo każdy ma swoje zdanie. Jak z tym wszystkim sobie poradzić? Jak się w tym wszystkim zmieścić? Jedni mają lepsze, drudzy trochę gorsze.
Wiecie, co jest najważniejsze? To, co postanowił Bóg. To jest najważniejsze. My mamy cały czas kłopot, bo próbujemy zmienić człowieka czy zmienić siebie na podstawie nie oceniania według Boga, tylko oceniania według ludzi.
Z chwilą, kiedy zaczynasz pojmować, że to Bóg decyduje o twoim życiu, zdajesz sobie sprawę, że On się nie zgodzi na grzech. Ludzie się zgodzą, Bóg nie. Bo Jego Syn umierał za nasze grzechy.
Jeśli zaczniesz patrzeć na Boga, zdasz sobie sprawę, że ty już wiesz, co masz robić. I choćby miliony ludzi wokół ciebie żyły w bezbożny sposób, ty już tak żyć nie możesz, bo widzisz, że On jest Święty.
To jest tak ważne, bo to się dokonuje.
Zdaj sobie również sprawę, że On jest zainteresowany, żebyś był szczęśliwy na ziemi, ale według Jego szczęścia. Żebyś był zawsze wesoły, ale według Jego wesela. Żebyś się również potrafił troszczyć według Jego troski. Żebyś potrafił dźwigać ciężary innych według Jego dźwigania. Żebyś we wszystkim, patrząc na Niego, naśladował Go. Po to tutaj jesteś. I już nikt nie będzie musiał cię pilnować. Nikt nie będzie musiał śledzić ciebie, czy żyjesz z Bogiem, czy też nie, ponieważ ty będziesz żył z powodu Boga w ten sposób. Oni chodzili za Jezusem i śledzili, gdzie Go złapią, na czymkolwiek, co by zwiastowało, że On nie jest tym, za kogo się podaje. I czy coś znaleźli? A dlaczego? Gdyż On nieustannie patrzył na oblicze swego Ojca. W dzień i w noc modlił się, trwał w poście, w wołaniu i ze względu na bogobojność został zachowany, przeprowadzony.
Wiecie, jak jest ważne odpowiedzieć sobie na to podstawowe pytanie: Dlaczego jestem chrześcijaninem? Czy dlatego, żeby się modlić, śpiewać pieśni, czytać Biblię? Oczywiście to się w tym wszystkim zawiera. Jestem chrześcijaninem, aby naśladować Jezusa Chrystusa według tego, jak On stał wobec Ojca. Jeszcze mi się niektóre rzeczy nie udadzą, nie powiodą, ale jeśli mam to w sercu swoim i o to troszczy się moje całe życie, aby wola Ojca była wypełniana we mnie, to krew Jezusa oczyszcza mnie od wszystkiego, czego jeszcze nie potrafię uczynić. Ale gdy we mnie nie ma tej woli i tego pragnienia, i patrzenia na Boga, w tym momencie chodzę własną drogą. Czy ona jest lepsza od innych ludzi, czy gorsza – to jest droga człowieka, droga zagłady, droga grzechu.
Całe doświadczenie nas, ludzi, polega, że my chcemy dobrze. Chcemy, żeby ludziom było dobrze, chcemy, żeby ludzie dobrze się czuli w chrześcijaństwie, chcemy po ludzku zorganizować to tak, żeby serca lgnęły do Boga. Nasze starania, nasze pragnienia po ludzku są dobre. Ale do czego one w końcu prowadzą? Do wypaczenia chrześcijaństwa.
Zobaczcie, co ludzie zrobili z chrześcijaństwem. Ile jest kościołów, wyznań, ile jest sposobów, ile ludzkich decyzji czy dogmatów, które mają pokazać, że ta czy inna denominacja jest lepsza od innych denominacji. Czy to Bóg zrobił? Dlaczego więc tyle różnych sposobów jest na chodzenie z Bogiem, skoro Bóg zawarł jeden sposób, okazując to w swoim Synu, Jezusie Chrystusie? Dlatego że w olbrzymiej części ludzie – to znaczy my – nie patrzymy uważnie na Jezusa. Nie słuchamy Go uważnie.
Moc i siła jest w Jego imieniu. Jeśli Jego życie może napełniać ciebie czy mnie, jesteś na pięknej drodze zwycięstwa. Ale teraz bez Jezusa nigdy się nie zorientujesz, jak wielka bitwa się toczy o twoje wieczne życie. Dopiero Jezus swoim własnym życiem napełniając twoje oczy i twoje serce, może ci pokazać, jak wielka bitwa toczy się o twoje życie, żebyś zrozumiawszy to, uchwycił się Go całą swoją siłą, całą swoją mocą, całą swoją myślą, całym swoim sercem.
Tak jak już wcześniej mówiliśmy: nie jest powiedziane, jak doskonałym, ale całym. Na ile dzisiaj możesz. Jest to wynikiem tego, że patrząc na Niego, zaczynasz odnajdywać Jego upodobanie. Zaczyna ono ciebie interesować. Zaczynasz chodzić koło tej sprawy. Jesteś wierzącym człowiekiem.
Człowiek próbuje połączyć Chrystusa ze światem. W wielu miejscach możecie to zobaczyć, w swoim własnym życiu również. Ile razy my próbujemy połączyć Jezusa ze światowym życiem. Czy On da się złączyć? Nie. Dlatego my musimy odłączyć się od świata. On czeka poza obozem. On czeka na ciebie i puka do drzwi serca. Chce, żebyś wyszedł. Chce, żebyś był z Nim na zasadach całkowitej miłości, całkowitego zbliżenia się z Nim, w chodzeniu w jedności. Chce, żebyś zostawił miejsca, w których jeszcze eksponujesz siebie. Ja czy ty – mówię o nas – żebyś wyszedł do miejsca uniżenia, do miejsca triumfu Jezusa w naszym życiu.
Chrześcijaństwo to nie jest to, co komuś się zwidziało, to wprowadził i inni to praktykują, i są zadowoleni, że to całkiem takie proste nawet jest. Chrześcijaństwo – nie ma niczego trudniejszego na ziemi jak chrześcijaństwo, niczego trudniejszego na ziemi.
Skoro sprawiedliwy z trudnością, to gdzie bezbożny? O czym myśli bezbożny? Skoro sprawiedliwy z trudnością osiąga cel, troszcząc się, zabiegając o to. Ale to jest z powodu Chrystusa. To nie jest z powodu być lepszym od innych ludzi. To jest z powodu Chrystusa.
„Ciało moje spoczywać będzie spokojnie. Wiem, że mnie stamtąd wyprowadzisz” – mówi Boży Syn. I tak się stało.
Niech Właściciel napełnia nas tym, co jest potrzebne, abyśmy zdawali sobie sprawę, że Duch Właściciela prowadzi nas do tego, żebyśmy w domu Właściciela żyli po Bożemu. Żebyśmy mogli nawzajem doznawać tego, że chrześcijaństwo to jest coś pięknego, coś, gdzie ludzie nawzajem mają o siebie troskę dlatego, że są zakochani w jednym Jezusie Chrystusie. Nic nas nie stanie zbliżyć, naprawdę. Jest tyle przeciwności, żeby kłaść kłody między nami. Tylko Chrystus może usunąć to wszystko i spowodować, że tacy ludzie jak my mogą się naprawdę miłować i cieszyć się Chrystusem, ale nie ma zgody na światowość.
Powiem wam, że nieraz ja czy ty próbujemy przemycić świat do zboru. I to się dzieje. Jakże cierpliwy jest Właściciel tego zboru, skoro gdzieś patrząc na to, nadal pracuje, aż zrozumiawszy to, mówisz: Nie, Właścicielu, nie chcę tego. Chcę, abyś Ty był uwielbiony. Jakże cudowny jest nasz Zbawiciel, skoro potrafi znosić cierpliwie różne rzeczy, aby nas nauczyć siebie, abyśmy mogli być wdzięczni, szczęśliwi z Właścicielem.
Może ktoś powiedzieć: Ja nawet sobie nie zdaję sprawy, że wnoszę świat. Za każdym razem, za każdym razem, w którym nie podążasz za Jezusem, wnosisz świat. Za każdym razem.
„Dzisiaj nie mogę pójść za Tobą, Właścicielu. Jestem bardzo zajęty. Dzisiaj nie mogę, bo różne rzeczy stoją mi na drodze. Dzisiaj nie mogę, bo jestem zbyt bogaty, za dużo mam rzeczy, żebym musiał przy tym wszystkim pracować. Dzisiaj nie mogę.”
Dzisiaj jest dzień, który dał nam Właściciel i dzisiaj jest dzień wesela, dzień szczęścia przebywania z Jezusem Chrystusem. Czy jesteś w pracy, czy w domu, to jest najpiękniejszy dzień twojego życia, darowany ci od Boga, żebyś mógł się cieszyć Właścicielem, żebyś mógł rozkoszować się w sercu swoim. Jeśli tego nie ma, to znaczy, że coś się stało między tobą a Jezusem.
Wołaj o radość. Radość należenia do Niego. O szczęście, że możesz czynić to, co jest miłe, dobre i pożyteczne tu na ziemi. Wołaj do Właściciela o rzeczywistość Jego władania, ponieważ On powiedział: Ja chcę, żeby moja radość była w was. On nie chce, żebyśmy chodzili ze zwieszonymi głowami. On tak naprawdę chce, żebyś był pięknie szczęśliwym człowiekiem, chociaż w doświadczeniach, w przeciwnościach.
Szczęśliwy – to znaczy, że zawsze gotów czynić dobro. Mimo przeciwności. Jezus był zawsze gotów czynić dobro, nawet kiedy był krzyżowany. Czynił dobro. Szczęśliwy człowiek to nie znaczy uchachany od ucha do ucha i skaczący i stale jakieś tam skoczne pieśni. Tak może być też, ale szczęśliwy człowiek to jest taki, który zawsze może czynić dobro. Zawsze ma to dobro w sercu swoim, aby móc obdarzyć tym dobrem innych.
I ciało tych, którzy należą do Właściciela, spoczywa spokojnie. Przyjdzie Właściciel, który wzbudzi tych, którzy do Niego należą. I tak zawsze już będziemy z Właścicielem.
Ale dzisiaj, dzisiaj zastanów się i odpowiedz sobie, czy żyjesz według tego, co postanowił Jezus Chrystus. Zastanów się, czy w swoim domu, w zgromadzeniu, w pracy żyjesz według tego, co postanowił Jezus Chrystus. Nie, nie dlatego, żeby ktoś był zastraszony. Bardzo często jest tak, że pycha, duma, arogancja niszczy człowieka. Ale zastanów się, co lepiej jest dla ciebie: być w pełni chrześcijaninem, który należy całym sercem, myślą i duszą, i siłą do Niego, czy szamotać się między światem a Jezusem?
Należeć do Niego, to nie znaczy przegrane życie. Że świat się będzie cieszył, radował, a ty musisz tak się męczyć teraz, bo należysz do Jezusa? Nie, należeć do Niego to jest najwyższy zaszczyt. Słuchać się Jego słów – to jest najwyższy przywilej. Być posłusznym Jego rozkazom – to jest najpiękniejsze doświadczenie w życiu człowieka, kiedy to już nie diabeł włada tobą czy mną, ale sam Właściciel, Jezus Chrystus.
A więc jak ważne jest, żeby wiedzieć, że w domu Bożym to Bóg decyduje o tym, co powinniśmy czynić i jak żyć. To Bóg decyduje o tym. Kiedy przychodzisz na zgromadzenie czy przychodzimy na zgromadzenie, Słowo Boże mówi: nastaw się na słuchanie, bo Właściciel chce mówić do swego kościoła. A następnie zachowaj w sercu swoim to, co dobre, i żyj tym każdego dnia. Nie marnuj swego życia na cokolwiek innego. Wykorzystaj ten czas, gdyż życie mamy tylko jedno. I tylko Bóg wie, kiedy przychodzi ostatni dzień naszego życia. Chyba że zechce nam o tym powiedzieć.
Zobaczmy więc, jak najważniejsze w życiu i moim jest to: to jest Właściciela dom. Wiecie, to jest tak ważne. My możemy się litować nad ludźmi. My mamy taką litość, ponieważ tak naprawdę i my chcemy, żeby się inni nad nami litowali, że tak nam ciężko być chrześcijanami, żeby zrozumieli w końcu nasze to takie kolebiące życie. Ale Właściciel nie chce się tak litować. I Właściciel się tak nie lituje. Właściciel chce, żebyśmy podążali według Jego woli. On powiedział: Kto wypełnia wolę Ojca mego, ten jest mi bratem, siostrą, matką, jest rodziną.
A więc zobaczmy, co jest najważniejsze dla mnie i dla ciebie: mamy się uczyć woli naszego Ojca wszyscy, jak tu jesteśmy, i według tej woli chcieć żyć. Nie z powodu ludzi, bo ludzie mi każą być chrześcijaninem. Nie, ludzie ci nie każą, nie musisz być chrześcijaninem. Możesz iść swoją drogą. Jeśli podoba ci się ten świat, możesz iść do świata. Ale jeśli chcesz się uratować i żyć na wieki, to musisz iść do Jezusa.
On bierze twoje i moje życie i mówi: Od dzisiaj ja jestem twoim władcą i Właścicielem. Ja decyduję o tobie. Ty się już nie bój, już masz życie wieczne. Ty idź teraz i słuchaj, co ja ci mówię, i mów to również innym, i ogłaszaj to. W domu Ojca obowiązuje prawo Ojca. Nie wniesiesz do tego domu żadnego swojego prawa ani też nie wyniesiesz z tego domu żadnego prawa. Nic do tego nie dodasz, nic z tego nie ujmiesz. Ojciec decyduje o wszystkim. A dzieci Jego są Mu posłuszne.
I to jest podstawa, że się uratujemy. To jest podstawa. Że zachowamy trzeźwy umysł, który będzie nam mówił wyraźnie, że my nie musimy być chrześcijanami. Nie musimy brać na siłę krzyża i mówić, jakie to utrapienie. Ale musimy wygrać z władcą tego świata. W krzyżu odnaleźć moc do życia bez lęku, bez strachu, bez obaw, bez drżenia o swoje życie, bo skoro umarliśmy w Chrystusie, to żyć będziemy.
I to jest najważniejsze. Niech słowa Chrystusa dzisiaj, szczególnie kiedy ciemność się coraz bardziej zapada, jasno trafiają do naszych serc. Nie rób czegoś dla ludzi z powodu ludzi, ale czyń to z powodu Jezusa Chrystusa całkowicie. Kiedy zginasz kolana, zegnij to dla Niego. Kiedy otwierasz usta, żeby śpiewać, śpiewaj dla Niego. Kiedy się radujesz, raduj się dla Niego. Kiedy się smucisz, smuć się dla Niego. Wszystko rób dla Jezusa.
Ludzie cię nie zbawią. Choćby milion ludzi wstawiło się za tobą przed Ojcem, a Jezus powiedział: Nie znam tego człowieka, ten milion nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tylko głos Bożego Syna tam. Dlatego tak jest ważne dla ciebie i dla mnie, żeby Jezus powiedział i dzisiaj w niebie: Znam go. On należy do mnie. Wiem, ile musi przejść, wiem, ile doświadczeń przechodzi tu na ziemi, wiem, ile musi się jeszcze nauczyć, ale on należy do mnie. On chce żyć Słowem, które do niego mówię.
Jezus nie mówi, jak uczony jest ten człowiek, jak wiele posiada. Jezus tylko jedno: On żyje Słowem moim. Śmierci nie ujrzy na wieki.
Proste, prawda? Słowo Jezusa. My mamy problem, co zrobić z takim człowiekiem czy z takim człowiekiem, kolebiemy się, nie chcemy nikogo skrzywdzić, ludzie się urażają, odwracają, odchodzą, mówią: Myśmy myśleli, że tutaj nas tylko będą przytulać, a tu jeszcze coś innego się dzieje. Przecież my nie mamy, to nie jest nasza decyzja. My musimy zdać sobie sprawę, że Królestwo Boże to nie jest królestwo, w którym my decydujemy, co jest dobre, miłe i pożyteczne. Bóg zadecydował. A wprowadzeni w to Królestwo mamy się nauczyć prawa tego Królestwa, Jego sprawiedliwości, Jego miłości.
To nie my mamy decydować o tym, co wolno, a co nie wolno. Żaden z nas nie ma do tego żadnego prawa wobec drugiego człowieka, bo nikt nie jest niewolnikiem drugiego człowieka.
To jest najważniejsze, żebyśmy zaczęli i respektowali w naszym życiu prawo Boże na ile dzisiaj pojmujemy to prawo, abyśmy respektowali i uczyli się dalej, bo chcemy być według woli Bożej poddani Jemu. Nie boimy się, nie uciekamy. Wiemy, że Jezus przyszedł właśnie po to, żebyśmy mogli czynić wolę Bożą i nie ustać.
A więc najważniejsze jest, żeby to zrozumieć: Ja nie jestem chrześcijaninem z powodu ludzi ani dla ludzi, ale z powodu Boga i dla Boga. Wtedy się ostoję, bo Bóg będzie tym, który decyduje i który mi jakby oznajmia, kiedy patrzę na Niego, czy to, co robię, ma w Nim upodobanie, czy też nie.
Ojciec oznajmił o swoim Synu: To jest Syn mój umiłowany, Ja mam w Nim upodobanie, ponieważ On ma upodobanie we wszystkim, co mi się podoba. Jezus mówi: Ja nic od siebie nie mówię, nic, zupełnie nic. Mówię tylko to, co powiedział mi Ojciec.
Wiecie, to jest jak uwolnienie. My tego właśnie potrzebujemy. My nie musimy zakładać zboru, my nie musimy ustanawiać prawa zboru. Prawo zboru to jest Chrystus i w Nim jest całe prawo zawarte dla mnie i dla ciebie. Prawo łaski, miłosierdzia, prawo świętości, odkupienia jest w Chrystusie Jezusie. My nie musimy zakładać jakichś tam, nie wiem, książek teologicznych czy jakichś innych rzeczy, które by oznajmiały: Nasz zbór wierzy tak i tak.
Ale wiara naprawdę okazuje się w tym, kiedy my zwyciężamy świat. Kiedy idziemy za Nim. To jest wiara, która okazuje się zwycięska, czysta, napełniona miłością do Boga i do człowieka. Jeśli mamy taką wiarę, wracamy do Niego. A jeśli nie mamy – najlepsze dogmaty, najlepsze ustalenia, najlepsze książki nic nie pomogą, nic nie dadzą. Można mieć najlepsze przekłady Biblii i nie żyć tym Słowem, które powiedział Bóg.
Ludzie próbują w różnych przekładach Biblii odnajdywać, że są lepsi, bo coś lepiej powiedzą, lepiej znają. Ale musisz pamiętać jedno tylko: że nie chodzi o to, żebyś był lepszy. Chodzi o to, żebyś był posłuszny Bogu. Jeśli chcesz być lepszy, bardzo często będziesz używał złych metod ku temu, bo będziesz musiał się jakoś osłonić tę swoją lepszość. I wtedy zaczyna się właśnie to. Zamiast być naprawdę z Bogiem, jesteś tak na żart. Bo szkoda, żeby inni pomyśleli inaczej.
Wiesz, że chodzi głównie o to, co Bóg o tobie myśli? O mnie? A Bóg ma pragnienie, żebyśmy osiągnęli życie wieczne. Czy Bóg posłał swego Syna, żebyśmy się bawili w kościół, czy po to, żebyśmy byli kościołem? On wie, że mamy problem, że mamy doświadczenie tu na ziemi. On chce nam pomóc. On powiedział: Jeśli będziesz zachowywał moje Słowo, poznasz prawdę, i prawda cię wyswobodzi. I będziesz doznawał zaszczytu chodzenia po wężach i skorpionach i nic ci nie zaszkodzi tu na ziemi. Będziesz miał moc i siłę uwalniać ludzi od ciemności, od kłamstwa, ponieważ Prawda – Jezus – będzie mieszkać w tobie na każdy dzień.
Bóg jest Bogiem, który zadecydował o tym: Jeśli będziesz wypełniał przykazania mego Syna, Ja i mój Syn przyjdziemy do ciebie i zamieszkamy. To jest Jego prawo. On nie wpadnie dlatego tylko, że człowiek mówi: Już jestem gotowy. Nie. On patrzy, czy jesteś tym, który żyje Jego Słowem.
Bóg nie mówił tak na darmo: Jeśli kto wypełnia moje przykazania, ten mnie miłuje. I Ja go miłuję. I Ojciec mój miłuje go. I do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy. Jezus nie mówi sobie tak tylko słówek, które mamy przeczytać i później sobie pomyśleć o tym może trochę, i pójść dalej swoją drogą.
Zamieszkały przez Jezusa człowiek jest zwycięzcą. Jest człowiekiem, który widzi otwarte niebo i ma wejrzenie w wieczność, ponieważ wieczność jest w nim. Śmiało podąża, chociaż ma przeciwności. Wie, że potrzebuje modlitwy i potrzebuje nieustannego działania Ducha Chrystusowego w sobie, ponieważ żyje w świecie kłamstwa, obłudy, złośliwości, pokręconych dróg i zdaje sobie sprawę, że bez Ducha Świętego nie da rady dotrzeć do celu. Wie, że potrzebuje Ducha Świętego. I dlatego i Piotr głosząc powiedział: Ta obietnica jest dla was wszystkich. Bez Ducha Świętego nie wrócicie. Ale napełnieni Jego Duchem będzicie mogli kroczyć drogą prawdy, drogą świętości.
I dlatego dla mnie i dla ciebie jest najważniejsze: Nie rób czegokolwiek z powodu ludzi. Rób to z powodu Jego samego, Jezusa Chrystusa, a wtedy ludzie będą mogli spotkać światłość Jezusa w tobie i we mnie. Jeszcze więcej, jeszcze bardziej.
Właściciel wie o naszych pragnieniach, On zna nasze modlitwy, On zna nasze kłopoty na drodze, On wie, gdzie wpakowaliśmy się w tarapaty, i On właśnie przyszedł po to, żebyśmy mogli opuścić te wszystkie miejsca i cieszyć się zwycięstwem. Ale prawdziwym zwycięstwem. Nie takim, gdzie ludzie wyglądają na odważnych, śmiałych, tylko takim zwycięstwem, w którym ty jesteś cały czas w kontakcie z Bogiem. Cały czas masz z Nim społeczność. I On cię prowadzi swoją cudowną drogą wieczności. To jest najpiękniejsze.
Niech Bóg to ma w tobie i we mnie na każdy czas. Wtedy nie musisz nazywać się jakkolwiek, jesteś cząstką Jego zboru, Jego kościoła, bo należysz do Niego. Pamiętaj, że w Jego Królestwie obowiązują Jego prawa. To jest tak ważne, żebyśmy nie próbowali po prostu.
Rozumiecie, my ludzie byśmy powiedzieli tak: Przecież, Boże, on tak niewielu przecież złego uczynił, powinien być przecież w wieczności. Przecież było dużo gorszych od tego człowieka. Ale Bóg powiedział: Nic nieczystego tam nie wejdzie. Nic nieczystego. I w tym momencie Bóg powiedział: W Chrystusie jest czystość. Jeśli znajdę cię w Chrystusie, wpuszczę cię. A czy Chrystus w sobie będzie trzymał nieczystość?
Czystymi bądźcie. Świętymi.
Zobaczmy, że Bóg jest z nami, jest nam pomocą, przyjacielem dla mnie i dla ciebie. Jak dobrze, że jest Bóg, że to nie ja ani ty nie musisz ustalać praw Królestwa Jego, że ty nie musisz ustanawiać, jak ludzie żyć powinni. Ty nie musisz mówić i wymyślać sobie, jak powinien wyglądać chrześcijanin. To się już wszystko okazało w Chrystusie Jezusie. Teraz każdy z nas, świadomy tego, że On jest Drogą, Prawdą i Życiem, patrząc na Niego, Sprawcę i Dokończyciela wiary, ma zostawić wszystko i pobiec za Nim. To jest wszystko. I będziesz tam, gdzie On jest.
Amen.

