02-09-2026 Marian - Chrystus uwielbiony w nas
Zgromadzenie z dnia 02-09-2026, br. Marian
Chrystus uwielbiony w nas
Chwała Bogu.
Nieustannie zwracamy uwagę na to, że przyjście Jezusa Chrystusa bardzo wiele zmieniło tutaj na tej ziemi. Dopóki nie przyszedł, ludzie mogli nie do końca rozumieć co jest Bożą wolą, czy dalej zakon. Mogli sobie myśleć, czy to jest sprawiedliwe, czy niesprawiedliwe, jak to jest. Ale gdy przyszedł Chrystus, zobaczyliśmy prawdę, zobaczyliśmy Tego, który pokazuje rzeczywistość, do której każdy z nas powinien pragnąć dorastać. On przyszedł złączyć w jedno tych wszystkich, którzy w swoim wnętrzu doznają tego samego co jest w Chrystusie. On przyszedł założyć swoje ciało, na swój obraz. Każda cząstka tego ciała musi mieć to samo pragnienie, jakie jest w Chrystusie Jezusie, aby uczynić z nas takich jaki On jest. Każda cząstka musi mieć to samo pragnienie - być taką jaki On jest, być na Jego obraz. To samo pragnienie wyraża Ojciec, kiedy mówi, że On będzie współdziałał z nami we wszystkim ku dobremu w tym kierunku, abyśmy byli podobni do Jezusa Chrystusa.
Mówimy, że religia nie kładzie tego nacisku, aby być jak Jezus, ona kładzie nacisk na przyjemny, miły czas bliski ciału, aby być zadowolonym i być zaspokojonym, że się wypełniło jakiś akt religijny, podczas gdy Jezus, kiedy przyszedł, położył nacisk na życie według tego nowego standardu, jaki przyniósł na tą ziemię.
Kiedy dotarło to do mnie, gdy byłem jeszcze w tym religijnym miejscu, kiedy Jezus stał się kimś najcenniejszym, najważniejszym i to On był powodem wielu działań w moim życiu. To On był powodem, że zobaczyłem ciało Chrystusa, zobaczyłem potęgę Jego świętego pragnienia, aby wszyscy byli jak On. Zobaczyłem, że jeżeli tylko taki cel przyświeca bratu, czy siostrze, daje siłę, daje determinację, aby wzrastać, rozwijać się, aby poznawać prawdę i żyć według prawdy. Dlatego też Paweł pisał - patrząc na Chrystusa. Jeśli ten cel umknie, człowiek zaspokoi się sam sobą. Ale wtedy jest to raczej tragedia, a nie chwała.
Stwierdzam, że to co Jezus uczynił jest w ogóle niesamowite, gdyż On był wśród wielu ludzi, którzy zupełnie nie mieli pojęcia co On właśnie robi i nikt nie był wstanie zmienić Jego świętej determinacji, aby wypełnić we wszystkim wolę Ojca. To jest zwycięzca, to jest ktoś, kto pośród wielu, wielu różnych wydarzeń, nawet apostoł doradzał, aby nie zrobił tego, co chce Ojciec, On się nie zgodził i powiedział idź precz szatanie, gdyż nie myślisz o tym co Boże, lecz o tym co ludzkie. To, co pojawiło się tam w moim wnętrzu, w moim życiu, to był właśnie Chrystus uwielbiony w nas i do dzisiejszego dnia to jest w moim myśleniu - Chrystus uwielbiony w nas. Wszystko to co robię, jest żebyś też chciał, chciała aby Chrystus był uwielbiony w tobie. Bez tego jest to kolejne miejsce skazane za zagładę, na ruinę, na rozpad, na zniszczenie.
Zobaczcie teraz każdy z nas przychodzi do tego Chrystusa i to On ma się zmienić, czy my mamy się zmienić? Czy On ma ulec nam i zacząć postępować jak my chcemy, czy my musimy ulec Jemu, aby czynić to, co On chce. Czyja wola ma się wypełniać? Ludzka, czy Boża? jeżeli to nie będzie przyświecać nam, to wszystko się rozbije o cielesność, o człowieczeństwo starego człowieka. Jeżeli nie dotrze ta wspaniała prawda, że moje życie ma sens tylko wtedy, kiedy mam to samo pragnienie, aby było tak, jak chce Jezus, co jest bliskie Jego sercu. Życie oddane Jemu, to jest życie oddane komuś, kto wykonuje najpotężniejszą pracę na tej ziemi -prawdziwe ratowanie. On sam doskonały ratujący tych, którzy żyjąc w świecie, w grzechu byli niedoskonali, ale On dając im swoją doskonałość, mówi a teraz dąż do tej doskonałości. Jeżeli tego nie osiągnie w kimkolwiek z nas, to znaczy że nie będziemy mogli wejść do wieczności.
Miłość wielu oziębnie i wielu zletnieje, wielu nie będzie nawet myślało o tym, żeby być jak Jezus. Będą zadowoleni ze swoich jakichś tam wyczynów chrześcijańskich, z czytania Biblii, śpiewania, ale nie będzie tam już tego świętego pragnienia Ojca i Syna, ponieważ tylko ci, którzy są w Chrystusie wejdą do wieczności. Dziękuję Bogu za to, że zjawiło się to już prawie na samym początku mojego uwierzenia w Jezusa, że wyszedłem do Jezusa, a nie do ludzi. Nie wyszedłem do jakiejś kolejnej religii, wyszedłem do Jezusa, aby być z Jezusem. A to, co On czyni, to jest właśnie niesamowite, czyni cię coraz bardziej podobnym do Siebie. Dzięki Jezusowi poznałem co to jest czyste serce, czysty umysł, czego człowiek nie pozna bez Jezusa.
Dzięki Jezusowi poznałem, co to znaczy słyszeć głos Ducha Świętego i być Mu posłusznym. Dzięki Jezusowi doświadczyłem, że życie położone, oddane dopiero ma prawdziwy sens. A teraz to musi być zaszczepione kolejnym ludziom. Nie po to Bóg sobie powołuje kogoś i zaszczepia to święte, czyste pragnienie, aby było tak jak chce Ojciec, aby wszystko było na podobieństwo Jego Syna, że jeśliby później ktokolwiek zniszczył to i spowodował, że ten kto to dostał, poddaje się, rezygnuje i zmienia swoją decyzję i uznaje, że lepiej żeby wszyscy byli zadowoleni, a Jezus niekoniecznie musi być tym wzorem dla każdego z nas, abyśmy byli do Niego podobni.
Wiem, że diabeł atakował Jezusa, żeby Jezus się zmienił, żeby przestał być tak posłusznym Ojcu. Zdaję sobie sprawę, że każdy kto doświadczył od Boga to święte pragnienie i święte działanie, też będzie atakowany, żeby to zmienić, żeby przestać być tym, kto chce aby było jak Bogu jest miłe, by wszyscy byli na podobieństwo Jezusa Chrystusa. To jest straszna wojna! Wybrać się na nią to trzeba mieć świętą świadomość, że tu chodzi o Chrystusa. To o Niego toczy się cała bitwa. Być podobni do Niego, być jak On.
To co jest w moim doświadczeniu, co postrzegam przez te lata, jest to kiedy duchowy człowiek mówi, to może do ciebie coś docierać z tego przesłania, jakie mówi duchowy człowiek, albo nie docierać, możesz rozumieć lub nie rozumieć. Może to ciebie zgorszyć, albo zachęcić, bo tak zawsze działa Słowo, ono jest jak światło, jak napomnienie, jak miecz, jak młot. Jedno musisz wiedzieć, że gdy Słowo cię zachęca i doznajesz, że chciałbyś tak żyć, to osiągniesz to dopiero wtedy , gdy przejdziesz całą tą drogę ukrzyżowania, usuwania ciebie samego. Nie osiągniesz tego inaczej, to może być dla ciebie niesamowicie cenne, ale nie wejdziesz w to, dopóki sam nie będziesz gotowy aby w tym miejscu być. Rozumiesz to?
Mogę pokazać taki obraz, rodziców i dzieci. Rodzice są takim wzorem dla dzieci, do czego one mają dorastać. Te dzieci mogą być zachwycone swoimi rodzicami, ale stanę. się od razu w chwili zachwycenia tacy sami jak ci rodzice. Muszą przejść przez różne wydarzenia i doświadczenia i muszą wiele zjeść pokarmu, napić się wody, zużyć wiele ubrań, żeby dorosnąć do tego wymiaru. Dobrze, że widzą ten wymiar, ale muszą przejść tą samą drogę rozwoju, wzrostu, dorastania co ich rodzicie. Jeżeli widzisz duchowego człowieka i może ciebie zachwycić coś z tego, o czym on mówi, co może w nim widzisz, to nie dojdziesz do tego na skróty, nie wejdziesz w to bez oczyszczenia samego siebie od wszystkiego, co nie zgadza się z tym w tobie. To nie działa tak, że podobało ci się coś i już w tobie to działa, tak czy nie? Za parę dni już tego nie ma, nie wiesz co on mówił, bo nie ma tego w twoim życiu. Musisz do tego dorosnąć, żeby to było w twoim życiu naturalne i żebyś nie musiał sobie przypominać co ten duchowy człowiek do ciebie mówił. To jest tylko zachęta, Słowo Boże nas zachęca do tego, aby być jak Jezus, o, wspaniale być jak Jezus, ale czy ja od razu staję się jak Jezus? Czy nie muszę przejść całej drogi oczyszczania, usuwania wszystkiego co przeszkadza temu, żeby przyjmować następnie to, co na to wskazuje?
Dobrze, że zachwyca mnie Jezus, ale jeśli ja nie przejdę przez całą tą drogę gdzie działa Duch Święty i gdzie działa diabeł, żeby przeszkodzić. to ja nie dojdę do tego w żaden sposób. Jeżeli uniknę działania Ducha Świętego, a diabeł nie będzie musiał mnie atakować, bo nic nie będzie miał, aby podważyć, będzie uznawał, że dobrze, w porządku, giniesz, a więc giń. Ty musisz zmusić diabła do walki z tobą poprzez to, że będziesz rozwijać się, wzrastać na podobieństwo Jezusa. Dosyć szybko, po paru latach usłyszałem ten diabelski głos, który mi powiedział i tak cię zabiję. A więc diabeł zaczął mówić, a walka była coraz bardziej oczywista. Duch Boży działający i prowadzenie Boże, powodowało, że diabeł zaczął grozić, mogłem go słyszeć w jakimś mieście, gdzie mieszkała Magda, jak mi powiedział opuść to miasto, wyjedź stąd, bo tam mieli ratować się ludzie.
Rozpoczyna się prawdziwa wojna i zdajesz sobie sprawę, że diabeł też tak mówił do Jezusa, bo Jezus był w prawdziwej wojnie, stał w prawdzie, głosił prawdę i jest prawdą. Teraz, jeżeli zdaję sobie sprawę, że jako duchowy człowiek muszę wchodzić w ta wojnę, to ja też muszę być do niej przygotowany i świadomy, że to nie ja mam się zmieniać w kierunku świata, ale to świat ma się zmieniać w kierunku tego, co Jezus Chrystus już uczynił we mnie. To nie ja mam się z powrotem zmieniać w kierunku tych, którzy nawracają i zła, jakie oni jeszcze czynią, tylko oni mają się zmieniać w kierunku dobra, które Chrystus uczynił już w moim życiu. To nie ja mam naśladować upadłość, tylko upadli ludzie mają naśladować zwycięstwo Chrystusowe. Jeżeli tego nie rozumiesz, to musisz to zrozumieć, żeby rozpocząć prawdziwy bój. Mogłeś nie raz mówić to słowo mnie tak zachęciło, ale to Słowo nie zostało wypowiedziane z fantazji, ani z wyobraźni, ono zostało wypowiedziane z rzeczywistego życia. Nie z domysłów biblijnych, ale z prawdy dokonanego działania Chrystusa w życiu tego, kto mówi te słowa. Inaczej te słowa nie byłyby adekwatne do rzeczywistości. Paweł mówi nie śmiałbym mówić niczego innego, jak tylko to co już Chrystus uczynił we mnie. Wtedy to są słowa prawdy, które głoszą prawdziwego Chrystusa.
Kiedy dociera do ciebie Słowo i porusza cię, to musisz wiedzieć, że to jest zachęta, a nie twoje stanowisko, że ty już od razu w to wchodzisz i to masz. To jak twój tata dźwignie pięćdziesięciokilowy worek, a ty nawet nie jesteś w stanie go kawałek przesunąć, to znaczy, że ty też dźwigniesz, bo twój tata dźwignął? Czy to jest dla ciebie zachęta, żeby korzystać z tego co masz w domu - jedzenia, picia, aby wzrastać i dorośniesz i patrzysz - też dźwignąłeś ten worek, a może nawet jeszcze większy niż twój tata. Fizycznie jest to możliwe, duchowo, nie jesteśmy w stanie dźwignąć więcej niż Chrystus. To jest dla mnie i dla ciebie zachęta, ale nie myśl, że stanie to się od razu. Wielu gubi się, bo myśli, że już to ma. Nie będziesz miał tego, dopóki sam do tego nie dojdziesz przez sławę i niesławę, przez chwałę i oskarżenia, przez radość i cierpienia.
To jest droga ciernista, ale droga na której uczysz się Chrystusa. A gdyby tak rodzice chcieli, żeby dzieci były jak psy. Mogą być tacy? Mogą uczyć swoje dzieci szczekać? A gdyby chciały, żeby były jak koty, bo koty bardziej im się podobają i uczyliby dzieci tylko miauczeć? A może konie się podobają? Czy chcesz, żeby dziecko było jak ty, żeby umiało mówić, myśleć, rozsądzać? Tym bardziej Chrystus chce, abyśmy byli podobni do Niego.
Niech to będzie czymś co, jest w sposobie myślenia i postępowania, że kiedy chcesz być jak Chrystus, napotkasz na prawdziwego wroga, który nienawidzi w ludziach podobieństwa do Chrystusa. Wtedy rozpoczniesz prawdziwą wojnę, rozpoznasz jak bardzo potrzebujesz być uzbrojony w Chrystusa, aby od razu nie uciekać z pola bitwy w przerażeniu z kim naprawdę masz do czynienia.
Wezwanie jest prawdziwe, że głoszący ma głosić Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, który siedzi po prawicy Ojca i przyjdzie w chwale po tych, którzy do Niego należą, przyjdzie po swoje ciało. Kiedy tylko doświadczasz, że Słowo Boże czytane z Biblii mówi ci zrób to, to zacznij zmierzać w tym kierunku, żeby czynić to co Słowo Boże do ciebie mówi, bo Bóg chce posłuszeństwa nie ofiary. Wróg walczy wszędzie, żeby obraz Chrystusa nie był widoczny. A Chrystus- to jest niesamowite, On wszędzie czyni wolę Ojca, On w każdym miejscu mówi o woli Ojca i mówi to, co jest zgodne z wolą Ojca. Jego jedyny plan, jest taki, żeby ludzie byli dokładnie jak On. On wie, że Ojciec żąda tego, aby ludzie byli jak Jego umiłowany Syn. Ojciec kocha swojego Syna i miłuje każdego, kto chce być jak Jego Syn. On pomoże każdemu, nawet najgłupszemu człowiekowi, aby był jak Jego Syn. To nie zależy od mądrości ludzkiej, tylko od posłuszeństwa, bo Bóg posłusznym daje swojego Ducha.
Jest to bardzo ważne, żeby to zrozumieć - zgromadzenia mają sens tylko wtedy, kiedy w zgromadzonych jest to samo święte pragnienie - być jak Jezus, żyć jak Jezus. Zobaczcie, mogą pojawiać się popełnianie przestępstwa. Skąd one wynikają? Z cielesności człowieka. Jezus nigdy by ich nie popełnił. Jeżeli chcesz być jak Jezus, wychodzisz na największą bitwę, wychodzisz na prawdziwą wojnę, na prawdziwego wroga, który umie mieszać w umyśle. Nie widzisz go, a on tam miesza i próbuje odwrócić twoją uwagę od Chrystusa. To nie jest ktoś widoczny, może spać a on chce pracować. Wychodzisz na prawdziwą bitwę. Było tak, kiedy ta bitwa zaczęła się dziać w moim życiu, Bóg nawet w nocy mnie budził, kiedy diabeł podchodził. Kiedy tylko zrozumiałem, że diabeł próbuje mnie podejść, mówiłem idź precz w Imieniu Jezusa Chrystusa, odwracałem się i zasypiałem dalej, wojna się kończyła. Bóg budzi nawet w nocy, pokazując ci że diabeł i w nocy chce ci coś pozakładać. Wchodzisz w coś czego nawet sobie nie wyobrażałeś. Także w czasie dnia, co już opowiadałem, ten atak ciemności, różne rzeczy, różne wydarzenia. To wszystko tyko w jednym kierunku, w jednym celu - abyś zrezygnował z Chrystusa. Abyś sobie popatrzył jak ludzie żyją, jaki mają spokój, są zadowoleni. Nic specjalnego się nie dzieje, odpocznij sobie tak samo. Dam ci spokój, ale zostaw Chrystusa. Albo zostajesz dalej na tym polu bitewnym i dalej masz tylko jeden i ten sam cel - być jak Jezus, nic mniej nic więcej, albo ustępujesz. A Bóg nie ma upodobania w tych, którzy się cofają i giną.
Każdy musi osobiście dorastać do tych wymiarów, nie ma innej drogi. Same kazania nie zmienią tego, ty musisz osobiście codziennie wypierać się siebie, brać swój krzyż i iść za Jezusem, aby Go naśladować. Możesz wysłuchać milion kazań i może się tobie ten milion podobać, ale nie zmienią ciebie, jeśli ty nie poddasz się tej przemianie, jeżeli nie zechcesz, aby było tak jak być powinno w twoim osobistym życiu, w twoim życiu w domu, w zgromadzeniu, w pracy. Jeżeli ty nie będziesz chcieć, aby było tak, jak Bóg chce, to kto ciebie zmieni? Jeżeli ty sam nie będziesz chciał się zmienić? Kto ciebie zmieni? Nawet gdyby Chrystus głosił tu kazanie, też ciebie nie zmieni, jeżeli ty nie będziesz chcieć być jak Chrystus. To nie jest tylko tak, że wychodzisz na wojnę, widzisz jak Chrystus, twój Wódz jest z tobą w tej wojnie, jak cię instruuje, jak ci mówi co masz uczynić. Niesamowite jest jak cię uczy walczyć i wygrywać. Zdajesz sobie sprawę, że to jest prawda, że to nie są opowieści Biblijne, że na prawdę jesteś na froncie.
Pierwszy List do Koryntian, 2 rozdział od 9 wiersza.
" Głosimy tedy jak napisano, czego oko nie widziało i ucho nie słyszało i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują".
Nigdy tego nie widziałem, nigdy o tym nie słyszałem i nigdy to do mnie nie wstąpiło, co doświadczam idąc tą drogą poprzez ciało Chrystusa do domu Ojca. Nigdy bym nie pomyślał, że takie rzeczy mogą mnie spotkać, nigdy. Kiedy się nawróciłem, wydawało mi się, że kiedy przestałem żyć w nałogach, kiedy zmieniło się moje życie, kiedy moje nastawienie się uporządkowało, że czymś naturalnym będzie, że ci, wśród których przebywam, będą z tego powodu szczęśliwi. Okazało się, że stało się zupełnie inaczej, że to co było prawdziwym wywołaniem mnie z tego świata, było nieszczęściem dla tych, wśród których żyłem wcześniej, jako człowiek światowy. Nigdy bym nie pomyślał. Myślałem, że to będzie jak niesamowity dar - ten inny człowiek, który podchodzi z miłością, delikatnie, spokojnie, łagodnie, nie pije, nie pali, nie przeklina, zajmuje się sprawami domowymi. Myślałem, że to będzie czymś wspaniałym, a tu zupełnie w drugą stronę. Nigdy bym nie pomyślał, że idąc drogą w kierunku Chrystusa, napotkam tak szybko na przeciwności, bo diabeł nienawidzi Chrystusa i posłuży się każdym, kto nie należy do Chrystusa, żeby zwalczać Chrystusa w tych, w których ten Jezus już się zjawił i ich pragnieniem stało się, aby być podobnymi do Jezusa, jak Jezus. To oczyszczanie się, usuwanie różnych rzeczy, dalsza droga i dalsze niespodzianki, dalsze zmagania. Ale też niesamowite obdarzenie. Miłość do Jezusa jest niesamowitym darem z Nieba.
Chodziłem z Jezusem do pracy, w domu. Rozmawiałem z ludźmi o moim ukochanym Jezusie i to było poza wszelką religią. On stał się jedynym, z którym mogłem normalnie rozmawiać i umiał mi odpowiadać, umiał mnie pocieszać, posilać, wzmacniać i dalej uczyć prawdy, mimo tych przeciwności.
Do dzisiaj pamiętam jak stałem na dworcu, na Żabiance czekając na pociąg i byłem smutny, gdyż Ela wtedy jeszcze nie rozumiała tego co się we mnie działo. Otworzyłem Biblię tam na tym przystanku i przeczytałem: Gdy ty idziesz dla Mnie, Ja pójdę do twojego domu, dla ciebie. Byłem tak wdzięczny, mówię Jezu, ty lepiej sobie poradzisz z moją żoną niż ja. To było takie pocieszające dla mnie . A więc w tym boju masz pocieszenia i oskarżenia, ataki i budowanie. Jesteś już świadomy, że to jest prawdziwa wojna. To nie jest tak, że czytasz tylko coś w Biblii, bierzesz w tym udział i zmieniasz się. Zaczynasz doznawać, jak ja doświadczyłem, owocu Ducha Świętego i nawet nie mam pojęcia jak to się zjawiło, ale to zjawiło się w jednej chwili. To nie przychodzi przez ileś wyczynów, działań, to się zjawia w jednej chwili, jesteś innym człowiekiem, zmienionym, stajesz się uprzejmy. Ludzie, którzy znali ciebie wcześniej są pod takim wrażeniem tego, co się z tobą stało, a ty nie zrobiłeś tego. To zrobił z tobą Duch Święty.
Wróg nie tylko atakuje ciebie, ty dalej jesteś kształtowany na podobieństwo Chrystusa. Zaczynasz rozumieć z jakim sercem Chrystus żył na ziemi, jak ono było czyste. Zaczynasz rozumieć jakie miał oczy, bo masz te same oczy co On. Masz czyste oczy - niesamowity dar od Boga. Zaczynasz poznawać jak Jezus chodził po tej ziemi. To jest dar, a z drugiej strony jesteś po olbrzymią presją. Tam, gdzie wydawałoby się, że powinno się dalej poznawać Jezusa, okazało się że był złodziej, który mnie okradł z tylu wspaniałości, ale nie zabrał mi tego pragnienia by być jak Jezus i Jezus uwolnił mnie w tego miejsca. Ale wyszedłem mocno poturbowany i to co tam stało się złego, Jezus musiał to wszystko we mnie uleczyć i uzdrowić. To była duchowa bitwa, bo tam był sługa diabła i to taki oddany diabłu. To była perfidna wojna.
Bóg przeprowadza przez różne takie wydarzenia i cały czas w człowieku jest to samo nieugaszone pragnienie - być jak Jezus, spotykać ludzi, którzy też będą chcieli być jak Jezus. To jest niesamowite, że to tak mocno zostaje wpisane, że nawet gdy coś ci się nie udaje, nie powodzi, to i tak pozostaje to w tobie, żeby usunąć to zło, żeby być jak Jezus. Z tobą też diabeł walczy o to i używa różnych metod, żeby nie chcieć być jak Jezus, żeby wystarczyła jakaś forma religii, w której ty pozostajesz sobą. Musisz walczyć. Jeżeli Bóg dał ci to pragnienie, by być jak Jezus, to nie wolno sobie pozwolić tego zagasić w żaden sposób.
"Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha swojego, gdyż Duch przeszukuje wszystko, nawet głębokości Boga, bo któż z ludzi wie kim jest człowiek prócz ducha ludzkiego, który w nim jest. Tak samo kim jest Bóg nikt nie poznał, tylko Duch Boga. A myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli czym nas Bóg łaskawie obdarzył. Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę. Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dla niego głupstwem i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, sam zaś nie podlega niczyjemu osądowi. Bo któż poznał myśl Właściciela, któż może Go pouczać? Ale my jesteśmy myśli Chrystusowej".
Niech Bóg uczyni wszystko, co jest potrzebne, żeby w każdym z nas było to samo święte pragnienie. Wtedy damy radę, wtedy będziemy wzrastać, rozwijać się. A kolejni, którzy dorastają, ci młodzi ludzie, będą mieli wzory, które będą dla nich olbrzymią zachętą, aby się modlić, czytać Biblię, aby przechodzić przez różne doświadczenia w szkołach, czy może nawet wśród młodych w tym miejscu, aby nie dać się odwieść od tego, aby być podobnymi. Paweł mówił naśladujcie mnie, bo ja naśladuję Jezusa. Zawsze muszą być ci, którzy mają to święte pragnienie i przechodzą przez wiele trudnych rzeczy.
Kiedyś Bóg mi pokazał tą ciemną dolinę, o której pisze Dawid, przejście przez nią i co dalej za tym przejściem. Dokładnie tak też się stało, jak pokazał mi to. To jest cały czas bitwa tylko o jedno, aby to nie był Chrystus. Teraz musisz mieć tą decyzję od Boga. Jeżeli jesteś zmysłowym człowiekiem, nie zrozumiesz tego, co mówię. Ale jeśli jesteś duchowym człowiekiem, to rozumiesz, że musisz dalej iść za Duchem Świętym, by On pokazywał ci to i wprowadzał w to. Kogo Duch Święty prowadzi, ten jest dzieckiem Boga. Człowiek musi więc poznawać dalej prawdę Bożą, nie tylko teoretyczne, ale praktycznie, bo Duch Święty poucza praktycznie. Słowo Boże i praktyczne pouczanie w doświadczeniach, w różnych wydarzeniach. Duch Święty przeprowadza przez różne doświadczenia tych, którzy idą w tym kierunku wieczności z Bogiem Ojcem.
Co więc zrobisz w swoim życiu by być jak Jezus? Słowo Boże mówi wyraźnie. Czy mu ustąpisz? Czy poddasz się i powiesz nienawidzę siebie, kocham Jezusa. Nie chcę być jak ludzie, chcę być jak Jezus. Nie chcę prowadzić letniego, łatwego chrześcijaństwa, chcę być w ogniu, ale z Tobą Jezu. Wtedy przejdę przez to wszystko i nie zrezygnuję, nie poddam się, nie ustąpię. Bóg objawia nam przez swego Ducha to, co jest cenne, wieczne i prawdziwe. Ujawnia nam rzeczy, które będą, wyprzedza czas.
Dlatego to, co na dzisiaj, co Bóg chciałby, aby powiedzieć też poprzez to moje doświadczenie - chciałbym żebyście wszyscy chcieli być jak Jezus, bo Jezus jest sługą. On wszędzie znajdzie miejsce, by służyć. To jest niesamowite, kiedy zaczynasz widzieć to błogosławieństwo Boże w służbie, w chęci by było tak, by ludzie mogli być razem, budować się, wzmacniać, posilać, być sobie bliskimi w Chrystusie mając ten sam cel, tego samego Ducha, który pracuje, aby to zostało wykonane, bo przecież Duch Święty przyszedł uwielbić Jezusa w nas i pośród nas. Paweł mówi, że jeśli by tego nie osiągnął w ludziach, to nic nie osiągnął. Jeżeli tylko zagwarantowałem ludziom, że są spokojni, bo są na zgromadzeniach, modlą się i śpiewają i będą w wieczności z Bogiem, to jestem oszustem. A jeżeli niepokoję cały czas tych, którzy mnie słuchają, aby zastanowili się czy naprawdę chcą być jak Jezus. A jeśli nie mają tego pragnienia, to Jezus mówi jeżeli widzisz tą potrzebę, przyjdź do Mnie, Ja ci dam to, co potrzebne, abyś mógł realizować ten Boży plan i abyś nie ustąpił.
Nie miałbym też pojęcia o tym, że w Chrystusie jest nowa rodzina, gdybym nie miał w naturze świadomości nowej rodziny. Nie miałbym wielu rzeczy, gdyby On nie podjął się tego. Pewnego dnia, mnie kilkuletniemu człowiekowi powiedział: będziesz głosił Moje Słowo i do dzisiaj jest wierny. Gdybym sobie sam to wymyślił, pewnie wiele bajek bym tu naopowiadał i powymyślał wiele fajnych rzeczy, które zaspokoiłyby cielesność ale nie dały nic, nie zaniepokoiłyby, albo nie wspomogły, nie zmobilizowały do tego, aby wzrastać, rozwijać się, być jak Jezus. Dlatego to wszystko. co jest robione ma tylko wtedy sens, kiedy będzie to w nas i pośród nas.
Mamy taką pełną świadomość, że kiedy Bóg napełnia nas tym, abyśmy mieli to samo pragnienie, jakie ma Ojciec, to znaczy żeby być jak Jego Syn, będziemy poznawać wiele niesamowitych duchowych spraw, dzięki Duchowi Świętemu. Ale też poznamy całą wrogość diabła. Poznamy jego nienawiść, jego złość. Będziemy poznawać wspaniałe dobro i poznawać ile zła niesie w sobie wróg naszej duszy. Wiemy, że napisane jest, że on szaleje, bo wie że czasu ma niewiele.
Idąc tą drogą poprzez Ciało Chrystusa, coraz bardziej wzrastając na Jego podobieństwo, poznajesz coraz więcej wspaniałości i coraz więcej nikczemności. Kiedy czytamy o Pawle, to jest niesamowite jak wielu ludzi go zostawiło, jak wielu ludzi było do niego źle nastawionych. A co on chciał? Czy chciał zrobić im krzywdę? Czy chciał, żeby byli jak Jezus? Czy chciał ich namówić do tego, żeby sprzedali swoje życie i oddali w niewiadome, czy żeby wyparli się siebie i przyszli do Jezusa, by być jak On i wygrali i weszli do wieczności? Przecież on dobrze wiedział, że tylko w Chrystusie jest to możliwe, żeby tam wejść. On nie obiecywał ludziom, że jak będą się wiele modlić, czytać Biblię i zgromadzać to na pewno wejdą do wieczności. On mówił zupełnie co innego: jeśli nie przestaniecie grzeszyć, nie pozbędziecie się swojego egoizmu, swojego ja, zginiecie w gehennie. Ale jeśli poddacie się Chrystusowi, to On was uwolni z tego wszystkiego i napełni was sobą. Wtedy będziecie znali smak prawdy i życia w zwycięstwie.
Oby Bóg wspierał nas, abyśmy wygrali w tej bitwie. To co mówię jest prawdziwym świadectwem. Jego nauczanie jest niesamowite. On najpierw uczy ciebie, żebyś mógł uczyć kogoś, ale też ćwiczy cię w tym, aby nie ulec wrogowi. Tak ku końcowi - duchowy człowiek ma duchową pracę do wykonania w czasie swojego ziemskiego życia i tą pracę ma wykonać. Duch Święty napełnia każdą cząstkę Chrystusowego Ciała odpowiednimi darami i usposabia tą cząstkę w taki sposób, żeby ta praca, jaką ta cząstka ma wykonać, była wykonana.
Każdy duchowy człowiek ma do wykonania pracę na tej ziemi w czasie, kiedy jest na ziemi. Ta praca to zawsze będzie Chrystus. Jeżeli ten człowiek zrezygnuje z Chrystusa i zajmie się czymkolwiek poza Chrystusem, bez Chrystusa, to gubi swoją pracę. Robi już w zupełnie innej sprawie, nie w Bożej. Wszystko co robisz, o czym myślisz, do czego dążysz, musi to być po to, żeby Chrystus był uwielbiony. Wtedy będzie dobrze, wtedy Bóg da ci i umożliwi, aby mogło to być wykonywane, aby ludzie byli razem zbudowani, jednomyślni, nauczeni tego w tych sprawach fizycznych jak i duchowych.
Księga Izajasza, 54 rozdział od 11 wiersza.
" O, ty nieszczęśliwe, burzą miotane, niepocieszone! Oto Ja położę twoje fundamenty na turkusach, a twoje mury założę na szafirach, i uczynię twoje blanki z rubinów, a twoje bramy z karbunkułów, a wszystkie twoje wały z drogich kamieni. I wszyscy twoi synowie będą uczniami JESTEM, a twoje dzieci będą miały wielki pokój. Będziesz mocno ugruntowane na sprawiedliwości, dalekie od ucisku, bo nie masz powodu, aby się bać i od przestrachu, bo nie zbliży się do ciebie. Oto, gdy kto na ciebie będzie nastawać, to nie ode Mnie to wyjdzie. Gdy kto na ciebie będzie nastawać, padnie z twojej ręki. Ja bowiem stworzyłem kowala, który rozdmuchuje żar w węglu i wyrabia przydatne dla siebie narzędzia, lecz ja też stworzyłem niszczyciela. aby wytracał. Żadna broń ukuta przeciwko tobie nic nie wskóra, a każdemu językowi, który w sądzie przeciwko tobie wystąpi, zadasz kłam. Takie jest dziedzictwo sług JESTEM ich sprawiedliwość ode Mnie pochodzi - mówi JESTEM".
A wszak my mamy się budować na dom dla Boga. A ta nauka, o której mówi Jezus, nie jest moja nauka, to jest nauka Tego, który Mnie posłał. Poprzez Nauczyciela Jezusa Chrystusa jesteśmy uczniami Ojca, który dokładnie mówi przez swojego Syna do mnie i do ciebie, abyśmy żyli według tej nauki. Nie odchodźmy od Biblii, nie odchodźmy od Ewangelii, nie żyjmy wbrew niej. Raczej uczmy się Ewangelii, żyjmy Ewangelią i czytajmy ją z całą świadomością, że to jest Słowo, według którego mamy się nawzajem budować, posilać, wspierać, umacniać. Wszak jesteśmy budowani na Jego Świątynię, każdy kamień jest święty, od tego pierwszego kamienia węgielnego, Jezusa Chrystusa. Sami święci bracia i siostry, którzy się budują.
Czy widzisz to? Czy widzisz ten wzajemny szacunek? Czy widzisz to wyprzedzanie się? Czy widzisz to czynienie dobra sobie nawzajem z wielką radością, jakbyś to czynił samemu Jezusowi? Czy widzisz to, żeby czynić tak sobie nawzajem, żeby cząstki miały o siebie nawzajem jednakowe, takie samo staranie? Czy widzisz to w Chrystusie? Czy widzisz siebie jako cząstkę tego niesamowitego Ciała, którego On jest Głową? Czy widzisz siebie tylko jako wyznawcę? Czy widzisz sens w tym, żeby członki miały o siebie nawzajem jednakowe staranie, żeby się miłowały, wspierały, budowały, a nawet życie oddawały jedne za drugich. W tej bitwie to się naprawdę jedynie liczy. Jeżeli bliższe jest ci to, że chcesz być jak w takiej religii, w której ja sobie decyduję co chcę i robię to co chcę, to nie wejdziesz do wieczności. Ale jeżeli chcesz tam wejść, to musisz przejść tutaj próbę. Paweł pisze, że wielu ludzie nie przeszło próby wiary, odpadli, zrezygnowali z Chrystusa, dali sobie z Nim spokój. Ale ci, którzy przechodzą próbę wiary, osiągają cel. Jaki to cel? Zbawienie ich dusz.
To co mówię czytasz w Biblii, więc twoja wiara musi być pewna, że tak właśnie ma być, bo tak mówi Słowo Boże. Nie cofaj się znowu do logiki, do rozumu, do czegokolwiek. Niech twoja wiara dalej pomaga ci zwyciężać ten cały świat i brać udział w tym właśnie, co uwielbia Jezusa, co powoduje, że dwóch, trzech, czterech, pięciu, dziesięciu czy ileś osób spotyka się i są niesamowicie poruszeni tym właśnie Chrystusem, tym samym Chrystusem. Ten sam Chrystusa napełnia i pociąga ich. Nie musisz stale tłumaczyć co ty robisz, po co ty to robisz, bo każdy wie i jest pouczony żeby być w tej sprawie, by wzrastać, rozwijać się. Zawsze będzie tak, że jedni są bardziej rozwinięci, drudzy trochę mniej. Tak będzie, bo taka jest kolej rzeczy, że rodzą się kolejni i kolejni dostają jakieś służby w ciele Chrystusa, potem oni odchodzą, ale dopóki nie odejdą, usługują tym, którzy później się nawrócili, pomagają im, wspierają ich, żeby oni widzieli cały czas ten sam cel - być jak Chrystus.
Wiem, że diabeł stosuje ten cel w firmach, w których zachęceniem dla dołączających do tych firm, są te jaśniejące gwiazdy tych firm, którzy osiągnęli sukces finansowy i oni opowiadają jak osiągnęli ten cel, jak, w jaki sposób dorobili się majątku i ludzie są pod wrażeniem. Mówią im: możesz osiągnąć to samo, jeśli też będziesz kładł cały nacisk na to, żeby tylko ten cel osiągnąć. Ten jeden cel, a wszystkie inne ustąpią przed tym jednym, też będziesz taki sam. Oferują im zasobność, bogactwo, sławę i ludzie biorą, się na to, bo diabeł wie, że musi im przyświecać jakiś cel. Wtedy człowiek wyprze się różnych rzeczy, żeby ten cel osiągnąć. Stosuje to tam, gdzie mamona jest bogiem. Często właśnie gasi to w tych, którzy czytają Biblię, modlą się, chodzą na zgromadzenia, żeby nie widzieli tego cel, aby być jak Jezus. Tam używa żeby zdobywać dla mamony, a tu gasi żeby ludzie nie chcieli tacy być, żeby odpuścili sobie to.
Czy rozumiesz, że tylko Jezus wszedł do wieczności i tylko pierwszy wchodzi, wygrywa? Jeżeli nie w Nim, to w kim będziemy pierwsi? Jeżeli to nie On będzie naszym głównym celem, myśleniem, dążeniem to w kim będziemy pierwsi? Poza Nim nie ma nikogo, kto były pierwszy, wszyscy są za Nim. Jeżeli dociera do ciebie ta prawda, to musisz zobaczyć - nauka Boże jest spolegliwa i prawdziwa. Kto żyje według tego nauczania, zyskuje zwycięstwo. Słowo Boże jest prawdą, która pomaga karmić się i nabierać tężyzny, sił, by być coraz bardziej sprawnym, sprawną. Dlatego Paweł mówił czytaj Biblię, wzrastaj, ucz się, poznawaj, wykonuj to, co czytasz. Nie pozwól, żeby cokolwiek odebrało ci to. Żyjemy na tej ziemi, zajmujemy się różnymi rzeczami, ale one nie mogą zasłonić nam Chrystusa. To, co zrobię, to zrobię dla Niego, dla Jego chwały. Wtedy to ma sens. Niech Bóg pomoże każdemu z nas, abyśmy to mieli.
Koleją rzeczą bardzo ważną w tym duchowym człowieczeństwie jest poznawanie Ojca. Kiedy zacząłem doświadczać jak Ojciec zaczął docierać , jak zaczął mnie uczyć swojej radości, czy smutku, wtedy zrozumiałem jaki jest Ojciec. Jezus przyszedł, żebyśmy poznali Ojca i Jezus mówi, że Ojciec chce mieć z nami osobistą społeczność. Tego doświadczyłem, że Ojciec chce nauczyć swojego syna jak żyć na tej ziemi. To co wam mówiłem - uczył mnie swojego głosu przez jakiś czas i poddawania się Jego głosowi. Potem, pewnego dnia ten sam głos przemówił do mnie, a Duch Święty mówił, że to już nie jest Ojciec, że to jest diabeł. Wtedy Bóg mnie nauczył, że diabeł bardzo dobrze podrabia głos Ojca, ale to nie jest już Bóg, a potem prowadzi na manowce. Potrzebuję nieustannie Ducha Świętego, który będzie troszczył się o mnie, żeby diabeł mnie nie zwiódł. Choćbym znał Ojca, choćbym znał Syna, nadal jestem niedoskonały i nadal jestem podatny na zwiedzenie i bardzo potrzebuję i ty też Ducha Świętego, który nas ostrzeże, gdy tylko diabłu uda się coś podrobić, a my tego nie rozeznamy co to jest. Wtedy ten Duch Święty, niesamowity Duch Święty powie ci tak lub nie. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że to jest nie tylko napisane, że Duch Święty prowadzi dzieci Boże, ale tak jest naprawdę, abyśmy przeszli, abyśmy doszli.
W tych wszystkich doświadczeniach, Duch Święty, który objawia, wskazuje, On również strzeże. Niech pomoże każdemu z nas, abyśmy byli tymi, którzy chcą być jak Jezus, którzy mogą wiele stracić, aby tylko nie Jezusa, którzy mogą wiele zyskać, ale to nie może w żaden sposób zasłonić Jezusa. Paweł mówi umiem żyć w tym i w tym, a wszystko w imieniu Jezusa Chrystusa.
Niech Bóg pomoże zrozumieć to, co do ciebie dociera, co może porusza twoje serce, twojego ducha. To jest tylko zachęta. To, co może napomina ciebie, upomina się o coś, to jest tylko napomnienie. Nic nie zrobią ani zachęta, ani napomnienie, jeżeli ty nie zrobisz ze swojej strony tego, co już wiesz, że powinieneś zrobić. To ty musisz odpowiedzieć na Boży głos. Jezus mówi kto słucha , rozumie i zachowuje, ten wydaje owoc. Samo słuchanie kazań nie zmieni ciebie, ty musisz chcieć dać się zmienić, uwolnić od tego, co nie jest Chrystusem, aby to był Chrystus w tobie, we mnie - nadzieja chwały. Obyśmy wszyscy chcieli być jak Chrystus.
Niech Bóg pomoże. Rozumiecie, możemy wpadać w różne rzeczy, możemy wykonywać wiele różnych, nawet fajnych rzeczy. Ale jeśli stracimy tą miłość do Jezusa, pamiętacie Księgę Objawienia - wszystko dobrze, ale wróć do pierwszej miłości, kiedy wszystko było z miłości do Mnie. Nie z nakazów, rozkazów, ale w czystej miłości, aby być jak Jezus. Amen.

