17.07.2007 Marian - W armii Jezusa Chrystusa: Powołani do walki nie ludzką siłą lecz miłością

W armii Jezusa Chrystusa: Powołani do walki nie ludzką siłą lecz, miłością

 

Słowo z dnia 17.07.2007 Marian

 

 

Ewangelia Mateusza 28,16-20:

"A jedenastu uczniów poszło do Galilei, na górę, gdzie im Jezus przykazał. I gdy go ujrzeli, oddali mu pokłon, lecz niektórzy powątpiewali. A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata."

Gdyby nie ten ostatni fragment tego dwudziestego wiersza, to można by było być w takiej rozterce. Właściciel, Jezus, posyła uczniów, a między nimi jeszcze są tacy, którzy powątpiewają. I co On każe im zrobić?

Ewangelia Mateusza 28,19:

„Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody”

Cóż to za armię wysyła ten Właściciel na całą ziemię, aby ją zdobyć? Czy to są ludzie uzbrojeni w potężne armaty, czołgi, samoloty, rakiety? Aż takiego uzbrojenia wtedy nie było, to w miarę łatwo byłoby zdobyć ten cały świat.

Czy to takie dziwne stworzenia, które tyle chodziły z Jezusem Chrystusem, a jeszcze wątpiły, czy On może?

A teraz patrzysz na Króla i On jest w niebie, po prawicy Ojca. I Duch Święty wskazuje ci, że oto masz społeczność z Tym, który wszystko może. Zdaj sobie sprawę, że Jego rozkaz ma w sobie moc i siłę Jego chwały, Jego obecności.

Stajesz do sprawy i nie chwiejesz się, bo to Jezus mówi: „Ja będę z tobą”.

Gdyby tylko ludzie mogli tak pojąć to, co powiedział Jezus Chrystus, i w tym Jego rozkazie odpocząć... Iluż ludzi nie traciłoby czasu na spory, waśnie, kłótnie, dyskusje. Jaki jest rozkaz tego Wodza?

Czy On mówi: „Słuchajcie, jak uzbieracie mi ze 100 tysięcy albo może 200 tysięcy ludzi, to wtedy pomyślę, czy was nie posłać”? Posyła właściwie tak słabiutkich ludzi do takiego wielkiego zadania. A kimże my jesteśmy, żeby nas posyłać do zwiastowania Jego Królestwa? Kim ty jesteś albo ja?

Jeśli nie ustąpimy Jemu, to jesteśmy głupcami, którzy przybliżyli się do tak potężnego Króla, a zachowują się, jakby własną mocą i siłą chcieli dla Niego zdobywać dusze, kraje.

Cóż więc zostaje nam jako żołnierzom, którzy zostali wezwani do Jego armii, żeby naprawdę te rozkazy zostały w sercu? No, cóż nam zostaje? Oddać Mu chwałę, bo On ma moc uczynić to, co powiedział. Diabeł patrzy na takiego człowieczka i mówi: „Chcesz powalczyć ze mną? To chodź, będziemy walczyć”.

I mnóstwo ludzi walczy, tylko z kim walczy? Z ludźmi. Bo diabeł tego nastawi przeciwko tamtemu i toczą wzajemne bitwy.

Ale Właściciel nie posłał w tej sprawie swoich żołnierzy. A więc jeżeli chcesz być Jego żołnierzem do ostatnich swoich dni, masz tylko jeden rozkaz: żyć dla Jego chwały, a On sam uczyni wszystko, co jest potrzebne, aby spośród narodów nawracali się ludzie, aby serca ich otwierały się dla prawdy Ewangelii.

Gdyby posłał najpotężniejszych ludzi, wybrał tych wszystkich królów i ich armie, moglibyśmy pomyśleć sobie: „No, jaki rozważny przywódca!”. A On jeszcze takich ludzi, którzy wątpią, wysyła, żeby zdobywali dla Niego dusze. Chce w trakcie tego doświadczenia nauczyć ich, aby ufali Mu z całego serca swojego.

A więc co jest najpiękniejsze w życiu chrześcijanina, którego wodzem jest Jezus Chrystus? Kiedy jesteś pewny Jego w każdej chwili i sytuacji, kiedy nigdy się nie chwiejesz, kiedy zdajesz sobie sprawę, że to ostatnie jest dla ciebie najważniejsze: „Ja jestem z tobą, nie bój się, Ja jestem z tobą”.

Nikt z nas nie ma w sobie odwagi, a więc próbując po ludzku być chrześcijanami, musimy się chwiać. Odwaga przychodzi od Niego i On napełnia nią swoją armię, swoich żołnierzy w różnych miejscach.

I raptem widzisz, jak wielki jest, potężny Ten, który jest twoim Wodzem, twoim Przywódcą. Zdajesz sobie sprawę, jak wielkie jest Jego imię. Zdajesz sobie sprawę, że zostałeś włączony do Jego armii, i zdajesz sobie sprawę, że w tej armii Jego rozkazy są od razu potwierdzone Jego obecnością, Jego władztwem.

Zdajesz sobie sprawę, że to nie moja ani twoja sprawa, ale sprawa samego Boga.

Jaki mądry przywódca na tym świecie wysłałby takich ludzi, żeby dla niego zdobyli narody? Tylko Właściciel mógł tak uczynić. Nie dając im żadnego miecza do ręki, żadnego ludzkiego oręża, posłał ich najbardziej uzbrojonych, bo oni byli uzbrojeni w miłość. A miłość zaczęła rozbijać armie diabelskie. Gdzie wkroczyli, tam wkraczała miłość i diabeł nie mógł się ostać. Tracił ludzi, coraz bardziej tracił ludzi. I oni nie walczyli ani mieczem, ani siłą ludzką. Oni po prostu szli i Właściciel był z nimi. I Właściciel potwierdzał słowa, które do nich powiedział.

I On nigdy tego rozkazu nie odwołał. On nie powiedział, że po siedemnastym pokoleniu te rozkazy wycofuje i będą już teraz inne rozkazy, ale On powiedział: do wszystkich pokoleń, do wszystkich swoich uczniów.

Jak dobrze, że nigdy, nigdy nie sam jest ten, który należy do tego Władcy. Niebo pięknie otwarte, wiesz, gdzie wracasz, wiesz, o co toczysz bój, bo Bóg ci daje trzeźwość i rozwagę.

Zdaj sobie również sprawę, że na tym polu bitwy wróg twój jest niewidoczny i będzie cię atakował różnymi myślami, różnymi pomysłami, różnymi nastawieniami, różnymi humorami. I to jest ten jego diabelski oręż przeciwko tobie czy mnie.

A wtedy Słowo Boże mówi, że Jezus jest naszą obroną. To, że nie jestem tutaj z powodu tego, że ja sam sobie postanowiłem, tylko że On mnie wezwał do swojej armii, oczyścił mnie z grzechów moich i dał mi rozkaz, abym żył dla Jego chwały.

I to jest najpiękniejsze, że tacy ludzie, w jakimkolwiek miejscu na tej ziemi by nie byli, żyją pod Jego rozkazami. Gdziekolwiek by nie byli, a Właściciel potwierdza słowo swoje. Nie jest to zależne od ilości tych ludzi, ale od stanu ich ducha, ich serca, ich wiary.

Czy oni patrzą na tego jednego Jezusa Chrystusa, który mógł wydać takie rozkazy? Czy mają innego Jezusa Chrystusa, który ma inne rozkazy i który w innych celach posyła ludzi?

Teraz zastanów się, czy jesteś pod Jego rozkazami. Zastanów się, czy żyjesz dla Jego chwały. Zastanów się, czy moc Jego życia napełnia cię tak, żebyś mógł czy mogła przejść przez te wszystkie pułapki diabelskie i ostać się, i czynić Jego wolę.

Zastanów się teraz, w jakiej bitwie bierzesz udział. Jeśli to jest bitwa Właściciela, to twoje serce jest zadowolone, jesteś szczęśliwy, bo już zwyciężyłeś. Ale jeśli to są bitwy ludzkie, to już przegrałeś.

Ile takich porażek widzimy pośród chrześcijan: nastroszone miny, gniewne nastawienia, samowola, lekkomyślność, szukanie swego.

A mimo wszystko Jezus dociera i mówi: „Chcę, żebyś poddał się mojej oczyszczalni”. Lata mijają, a ja się uczę i uczę, i widzę, że jeśli człowiek nie będzie pokutował, nigdy nie wydostanie się z więzów diabelskich, nigdy. To jest tylko taki moment jak na huśtawce: raz trochę wyżej, diabeł pozwoli się podnieść, a później bęc z powrotem. Trochę wyżej i bęc z powrotem. Jeszcze nie widziałem człowieka, który narozrabiał w chrześcijaństwie, a później bez pokuty powrócił do zwycięskiego życia. Jeszcze nie widziałem, a trochę już żyję w chrześcijaństwie. Nie ma bez pokuty pojednania z Bogiem ani z braćmi, ani siostrami. I nie zobaczę, do końca moich dni nie zobaczę, bo Jezus dba o stan swoich żołnierzy.

Nie można brać w tej bitwie udziału, jeśli nie ma pokuty, jeśli nie ma oczyszczenia z tego, co człowiek narozrabiał – z głupich rozmów, plotek, obmów, nastawień, pomówień. Bez pokuty nie ma powrotu do Boga. Po prostu nie ma, drzwi zamknięte. Nie możesz brać udziału w bitwie. Masz już swoją jakąś bitwę, ale to jest często bitwa z bratem, siostrą, nie bitwa o to, co powiedział Jezus: o czynienie uczniami Jezusa Chrystusa.

Czynić uczniem Jezusa Chrystusa to znaczy włączyć go do pohańbienia, które ten człowiek pokocha i będzie chciał w tym pohańbieniu żyć do ostatnich swoich dni, żyć dla Jezusa. Bo zobaczy w twoim czy moim życiu, że ty żyjesz dla Jezusa w pohańbieniu i jesteś szczęśliwy.

Niejeden raz mogliśmy wszyscy zobaczyć, w jaki sposób przeciwnik próbuje nacierać na Kościół, jak próbuje podważać coś, jak próbuje skoncentrować uwagę na czymś złym czy niedobrym. To jest jego sposób na to, żeby coś zniszczyć. Jak zaczynaliśmy obóz w Miętkie, co spowodowało to, że niektórzy zachwiali się? Wróg uderzył i chciał, zanim zaczęliśmy iść dalej, przeszkodzić, abyśmy dalej nie poszli.

Dlaczego niektórzy zachwiali się w tym momencie? Jest tylko jedna rzecz: ich społeczność z Bogiem nie jest do końca pełna, nie żyją dla Boga całym sercem. Nikt nie będzie miał siły, jeśli nie będzie żył dla Boga całym sercem. I diabeł zaatakuje i tylko o ile można, będzie próbował rozchwiać, cokolwiek zrobić, aby zatrzymać.

Jeśli człowiek się zachwiał w tym momencie, to powinien się zastanowić, żeby drugi raz już się nie zachwiać, żeby stać mocno i iść do przodu. Bo jestem żołnierzem samego Jezusa Chrystusa, a nie swoim osobistym. Nie jestem tu dla imienia swojego, ale dla Jego imienia. I dlatego każdy, kto gdzieś w jakimś momencie wycofuje się, odstaje od armii Właściciela, to już można powiedzieć, że w jego życiu coś jest, co nie zostało oczyszczone przez pokutę, przez krew Jezusa.

I ja się nie mylę, jestem w 100 procentach pewny, że tak jest. Ci, którzy stoją we Właścicielu i trzymają się Go z całego serca, z reguły idą dalej – powaleni, ale nie pokonani; zasmuceni, ale zawsze weseli; ubodzy, ale wielu ubogacający. Tylko dlatego, że Jezus daje siłę swojemu ludowi. Daje siłę człowiekowi, który rozumie to posłanie: nie w mocy mojej, ani sile mojej, ani czymkolwiek takim, ale w mocy samego Ducha Świętego stajemy do boju.

I kiedy doszliśmy do ostatnich dni obozu, zobaczyliśmy, dlaczego diabeł tak mocno uderzył: dlatego, żeby nie stało się to, co się stało.

Ile udziału w tym wziąłeś czy wzięłaś? Ile serca było w tym? Można być tak blisko boju Właściciela, a zarazem być tak daleko od tej walki i nie doznawać, że toczy się bitwa o całe wieczne życie, nie tylko jednego człowieka, ale wszystkich, którzy wracają do wieczności.

Jak ważne mieć tę odwagę i śmiałość, żeby porozmawiać z Jezusem o sprawie mojego zwycięskiego życia i do jakiego życia zostałem wezwany, aby On był uwielbiony. Ktoś może sobie powiedzieć: „Nie trzeba się tak poddawać Właścicielowi, i tak potrafię być chrześcijaninem”. Ale nie widziałem jeszcze chrześcijanina w zwycięstwie, który by się nie poddał Właścicielowi codziennie.

Traci taki człowiek rozum i nie widzi już, o co toczy się bitwa. Wydaje mu się, że chrześcijaństwo to jest tylko być na zgromadzeniach, modlić się, śpiewać i wszystko załatwione, a jeszcze oprócz tego trochę dołożyć komuś, żeby okazać się lepszym. Ale chrześcijaństwo to jest życie dla Właściciela, życie w poddaniu się Jego rozkazom. Chrześcijaństwo jest to życie dla Jego chwały, aby czynić uczniów, aby powstawali do życia następni, którzy pójdą za Jezusem, którzy nie będą chcieli brać udziału ani w sporach, ani w jakichś dysputach, ani w jakichkolwiek rzeczach, ale będą chcieli żyć Jego rozkazami.

I to jest tak ważne: widzieć to. Jaką armię myśmy stworzyli, występując do tak dużego boju? Wcześniej pamiętamy, że diabeł chciał nasłać na to miejsce różnych okultystów, którzy mieli tam do ludzi docierać, różne okultystyczne praktyki, nawet za darmo oferowali emerytom i rencistom uzdrowienia. I Bóg zatrzymał. Prosiliśmy Właściciela o tę miejscowość i Bóg zatrzymał, nie dopuścił do tego. I co się okazało później? Że w miejsce tych okultystów trafił człowiek, który mówił świadectwo nawrócenia. Taki jest nasz Bóg, taki jest nasz Wódz.

Jakie piękne doświadczenia, kiedy zobaczyliśmy, że my, tak nieporadni żołnierze Jezusa Chrystusa, a tam pośród wrogiej armii aż się kurzyło! Ile wrogów uciekło?! Ile serc powstało do życia?! Ilu ludzi zapragnęło pójść za tym Jezusem dalej?! Kto z nas jest bohaterem, że tak się stało?

I to jest właśnie cud tego posłania. Ile razy będziemy w takim doświadczeniu, Właściciel będzie zawsze pokazywał: „Ty tylko trwaj w społeczności ze Mną, a Ja będę zwyciężał. Ty tylko trwaj w społeczności ze Mną, a Ja będę rozgramiał te wrogie armie, a ty będziesz mógł im mówić o Mnie”.

To jest najlepsze miejsce, jakie znam: być w armii Jezusa Chrystusa, nie ma lepszego. Ale nie jest to też miejsce dla ludzi, którzy by chcieli się bawić w chrześcijaństwo. Jest to miejsce dla ludzi, którzy zrozumieli, że w tej armii jedynie jest życie. Poza armią Jezusa jest śmierć. Że nawet gdy narażę swoje życie na jakieś niebezpieczeństwa, czy szyderstwa, czy kpinę, to idę do wieczności, bo On tam już jest.

I to jest fascynujące, powiem wam, widzieć, jak Właściciel działa. Nie wiem, ile świadectw może być takich, w których ktoś może powiedzieć: „Właściciel przyszedł do mnie w tym czasie. Właściciel dotarł do mojego wnętrza. Właściciel spowodował, że znowu ożyłem”.

To kazanie Daniela, które on wygłosił pierwsze, w którym mówił, że od lat nosi w sercu swoim – to było uruchomione przez Właściciela. I ten człowiek znowu zobaczył, że warto, że to Właściciel zasiał w jego sercu jako w swoim żołnierzu i żeby on raczej w tym miejscu był. Ale widzimy również przy drugim kazaniu, zobaczyliśmy, do jakiego stanu doprowadza go wróg. I teraz rozumiemy, jak ważne było to, co uczynił Właściciel w jego sercu. Diabeł już go osaczał, już go coraz bardziej prowadził do takiego popisywania się przed ludźmi. A raptem przyszedł Właściciel i uruchomił to, co było w tym sercu przez Właściciela zasiane, i usłyszeliśmy piękne słowo młodego człowieka. Taki jest nasz Wódz, a myśmy tylko chwalili Właściciela.

Znamy takie doświadczenie z Pisma Świętego, kiedy śpiewacy szli z przodu, za nimi uzbrojeni żołnierze i armia Właściciela wygrała bitwę bez użycia broni. A myśmy tylko śpiewali Właścicielowi.

I to jest piękne: doznać „A myśmy tylko modlili się do Niego, a myśmy tylko mieli serca otwarte, aby On był między nami, tylko”. I to wystarczyło, żeby takie cudowne rzeczy mogły się dokonać, żeby serca ludzkie zapragnęły pójść dalej.

Wiecie, co to znaczy, kiedy człowiek opada z sił i raptem zobaczy tego Jezusa i stanie znowuż, aby pójść za Nim? To tak, jakbyś bratu czy siostrze podał rękę w chwili, kiedy już umiera, i wydobył go spośród śmierci grzechu.

Tam, gdzie przychodzi Właściciel, tam przychodzi miłość. To właśnie miłość powaliła już niejednego człowieka na kolana i spowodowała, że on przeszedł z armii diabła do armii Jezusa Chrystusa, aby żyć dla Jego chwały. Miłość niespotykana na tej ziemi. Czy chcesz mieć udział w walce miłości?

Nie możesz już dreptać przy tych ciemnych żołnierzach i z nimi dyskutować na temat, jak powinno wyglądać życie chrześcijanina. Bo ci ciemni żołnierze będą ci mówić, że wystarczy, wystarczy. Nie musisz oddawać życia Jezusowi, wystarczy, że coś wiesz na temat Jezusa i On cię już wpuści. Tam w niebie będzie brama otwarta i będzie taki jeden stał egzekutor i będzie pytał: „A ty wiesz, co Jezus powiedział w tym i w tym miejscu?”. „No wiem.” „Aha, no to wchodź.” Nie! Tam będzie inaczej.

Czy ty żyłeś tym, co powiedział Jezus Chrystus? Czy należałeś do Jego armii? Czy byłeś w Jego wojnie, w tej dobrej sprawie, aby ludzkie serca były wydobywane z ciemności? Czy brałeś udział w tej jedynej bitwie, w której Bóg bierze udział? Bóg nie stoi ani za jednym, ani za drugim. Pamiętacie, jak przyszedł tam do Jozuego: „Jestem tylko z tymi, którzy należą do mojego Ojca, tylko z tymi” – mówi Jezus. „Tylko z tymi idę do boju i tylko tym daję zwycięstwo.” Jak ważne jest właśnie należeć do Właściciela Jezusa Chrystusa i być szczęśliwym człowiekiem!

Próby, jakie przechodzimy, czy doświadczenia, mają nam tylko pokazać: bądź jeszcze bardziej czujny i trzeźwy, bo jeszcze to nie jest najgorsze doświadczenie. Jeszcze większe boje są przed ludem Bożym.

Jezus powiedział: „Ja cię zachowam w tym najgorszym nawet doświadczeniu dlatego, że ty zachowałeś słowo moje i nie wyparłeś się mego imienia. Ja cię wtedy zachowam, wygrasz, mój żołnierzu, nie bój się, bo Jestem z tobą”.

Ale bierz udział tylko w jednej bitwie dla Jego chwały. Kiedy twoje serce otwierane jest przez Jezusa Chrystusa, przez Tego, który jest Synem miłości, to w twoim sercu wtedy jest chęć czynienia dobra. To jest właśnie Jego oręż. Chce ci się czynić dobrze, nawet i wrogom. To jest Jego oręż. Tym orężem On zdobywa wrogów, aby oni Jemu służyli, nie diabłu. Chce ci się żyć dla Jego chwały. Chce ci się okazywać ciepło, położyć coś, co dla ciebie jest cenne, bo On ma cię w swojej armii. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że bierzesz udział w dobrym boju, bo On daje ci swój oręż do ręki. Wiesz, czym walczysz.

Ale jeśli ktoś tobie wpycha miecz buntu, to powinieneś to wyrzucić. To nie jest oręż Jezusa Chrystusa. A jeśli chrześcijanin taki miecz buntu przyjmuje, co robi wtedy? Raptownie jakby następuje zwrot i ten człowiek stoi przeciwko armii Jezusa. Przez bunt diabeł chce osłabić morale w tej armii, którą ma Właściciel Jezus Chrystus. Chce odwrócić uwagę od posłuszeństwa Właścicielowi.

A więc dana jest naszemu Właścicielowi wszelka moc na niebie i na ziemi. Kiedy pewnego dnia Gedeon był powołany do tej armii i Bóg go uczył tej lekcji, to on się nauczył pewnej rzeczy: że Bóg przez niewielu może zdobywać to, co chce. Nie potrzebuje wielu, nie potrzebuje wielu ludzi. Tych, którzy się chwiali, którzy byli niepewni, lękliwi, Bóg mówi: „Oto przeprowadzę próbę, a ich odeślij, nie nadają się do mojej armii”. I tak samo Słowo Boże mówi, że lękliwi nie wejdą do wieczności. Ci, którzy wolą raczej: „Nie, ja sobie posiedzę w zborze, będę sobie siedział w tym zborze, raczej nie będę się tam zbytno angażował w chrześcijaństwo. Po co mam gdzieś tam bardziej tracić moje życie, a ja chcę jeszcze z niego trochę skorzystać” i tak dalej, i tak dalej. To są ci, którzy są lękliwi i tak naprawdę nie rozumieją, że kiedy zostaną z tyłu, może się okazać, że nigdy już nie dojdą.

A więc co jest najlepsze dla nas, dla ciebie i dla mnie? Mieć zawsze z Nim społeczność i zawsze żyć dla Jego chwały. Powiem wam, że ludzie chorzy i urobieni po same uszy dla Właściciela są najbardziej silnymi ludźmi na tej ziemi. Fizycznie najbardziej zmęczeni często, w niedospaniu. Weźmiesz takiego Pawła, on wiele razy w niedospaniu, jego ciało nie wyglądało tak jak tłuste, takie fajne ciało dobrze upasionego człowieczka. To był człowiek, który przemierzał wiele kilometrów w chłodach, w głodzie, w różnych miejscach. Ale takiego siłacza to diabeł nawet znał i demony wszystkie go znały, bo już niejeden bój z nim stoczyły i musiały uciekać, bo on szedł w mocy swego Wodza.

Ale to był człowiek, który całe życie położył dla Właściciela i dlatego był taki silny. Z chwilą, kiedy jeden dzień poświęcasz dla swego ego, drugi, trzeci, czwarty, skąd się później mają wziąć siły do bitwy? Jeśli nie posilasz się Właścicielem, skąd weźmiesz siły do walki? To jest prawie to samo, jakbyś się nie najadł jeden dzień, drugi, trzeci, czwarty i później jesteś słaby. Jest taka wielka zachęta w tych słowach Właściciela Jezusa: i ty możesz być codziennie w bitwie Właściciela, tylko nie idź i nie słuchaj, jakie rozkazy wydaje diabeł. Idź do Właściciela zawsze, służ Mu z całego swego serca. Pamiętaj zawsze, że On cię wezwał do bitwy, w której zło się dobrem zwycięża, nienawiść miłością, kłamstwo prawdą, złorzeczenie błogosławieństwem.

Pamiętaj, że w Jego armii taki oręż jest widoczny. Jeśli przeciwnik próbuje ci włożyć inny, musisz to rozeznać, bracie i siostro, że to nie jest oręż Właściciela, ponieważ Jezus takim orężem nie walczył nigdy. Nie przyjmuj niczego od przeciwnika, choćby się wydawało, że to jest bardzo dobry oręż, skuteczny, można nim pokonać wroga, ale w rezultacie się okazuje, że bardzo skutecznie działa przeciwko temu, który tym orężem się posługuje, bo co będziesz siał, to i żąć będziesz. Diabeł wie o tym.

A więc co jest najważniejsze, żeby się wydobyć pośród tych wszystkich manowców i być dla Właściciela? Po prostu być zawsze z Nim. Zawsze z Nim! Sercem, myślą, duszą, siłą, wszystkim z Nim, kosztować, jak dobry jest Właściciel. A im bardziej jesteś z Nim, tym bardziej widzisz, jak niebo jest cudowne, jak potężny jest twój Władca, jak rozkazy Jego są potężne i kruszą skały nawet. Bo On ti pokazuje coraz więcej przez Ducha swego Świętego i ty coraz bardziej jesteś w tych wysokościach. I co takiego wielkiego robisz? Po prostu jesteś z Nim.

I powiem wam: to Jezus chce powiedzieć każdemu z nas: „Ja cię posłałem, ale ty pamiętaj, Ja chcę być z tobą w każdym czasie, dogodnym czy niedogodnym. Nigdy nie odwracaj serca od Jezusa, nigdy nie mów: «Ja sobie poradzę», nigdy nie zamień dni dla Jego chwały na dni dla chwały ludzkiej. Uciekaj od ludzi, którzy wywołują spory, uciekaj od ludzi, którzy mówią złe rzeczy, uciekaj od ludzi, którzy próbują negatywnie nastawiać do tego, co jest dziełem Właściciela”.

Powiem może wam jeszcze coś takiego, że pewne osoby, które gdzieś były w trakcie tego obozu, również nie rozumiały tego, co tam się działo. Nie widziały owocu działającego Jezusa Chrystusa, widziały tylko, że ktoś nie miał chustki na głowie. I tak często jest z ludźmi, że nie patrzą na to, czy jest owoc Ducha Świętego, tylko czy ich nauka jest tutaj potwierdzona. Rozumiecie, jak często ludzie nie są w armii Właściciela, a mówią, że są, a tak naprawdę walczą dla diabła? Tak samo było z Jezusem. Jezus wydawał najpiękniejszy owoc, jakikolwiek tutaj był na ziemi, a oni powiedzieli, że duch diabła jest w Nim i to przez ducha diabelskiego dzieją się te rzeczy, bo... bo nie pasował do nauki faryzeuszów.

Czy ty chcesz być w nauce ludzkiej, czy chcesz być w Jego armii? Czy chcesz żyć dla Jezusa, czy chcesz żyć dla nauk?

Jak ważne jest mieć ramię w ramię brata, siostrę, którzy kochają tego samego Jezusa Chrystusa i dla tego samego Jezusa żyją.

I to jest, myślę, że bardzo ważna lekcja, którą odebraliśmy. Właściciel chce działać, chce napełniać miłością, chce rozlewać miłość w cudowny sposób. Moglibyśmy powiedzieć: właściwie żaden cud się nie wydarzył w czasie tego obozu. A ja myślę, że się wydarzył największy cud, jaki kiedykolwiek mógł się tam wydarzyć: ludzie powstali z martwych do życia. Ich serca zostały napełnione taką miłością, że jak z jednym rozmawiałem, że chodzi i płacze, chodzi i płacze, i rozumie, jak bardzo Jezus kocha ludzkie dusze. I chodzi, i płacze, i wie, że woła za tymi duszami. Tak uruchomione zostało jego wnętrze, żołnierz powstał do bitwy. A myślę, że on miał to posłanie, aby wołać za duszami ludzkimi już wcześniej, po prostu miłość Jezusa znowuż dała mu siły do tego zadania. Inne znowuż coś innego i to jest właśnie cudowne!

Żeby właśnie tak w kościele ludzie powstawali, widząc, że Jezus działa w ciszy i zaufaniu, i w spokoju. A myśmy tylko Go uwielbiali.

Obyśmy tak stali przed Nim i tylko Go uwielbiali codziennie, chwaląc Go i wywyższając Go, żebyśmy tylko modlili się do Niego w tych Jego sprawach, abyśmy tylko czytali Biblię i rozważali te słowa, aby one były kosztownością naszego życia, abyśmy tylko myśleli: „Właścicielu, Ty uczyń to, co powiedziałeś. Bądź ze mną dla Twojej chwały, abym nie ja, lecz Ty, Właścicielu."

I to jest cud, który możemy doznawać i przeżywać. Ale pośród tych cudów była również bitwa i zmaganie. Bitwa i zmaganie! I niektórzy z nas powinni wiedzieć, gdzie dali diabłu pole, gdzie pozwolili, aby diabeł zatrzymał ich w drodze za Jezusem, w służbie dla Jezusa. Bo chrześcijanin nie myśli, co inni mu powinni robić, tylko co on może zrobić innym i wtedy jest zwycięzcą. Jak zaczyna myśleć, co inni mi, bo mi się podoba albo nie podoba, już przechodzi do armii diabła. Tam są tacy właśnie: „A to mi się podoba, a tamto nie podoba”.

Ale jeszcze jest taka łaska, że można się wydostać, można pójść dalej za Jezusem. Jezus powiedział: „Kto nie zbiera ze Mną, ten już rozprasza. Już jest po tamtej stronie”. Ale nie jest jeszcze tak po tamtej stronie, żeby zginął. Paweł mówi: Jeśli widzisz takiego człowieka, którego diabeł zniewala do czynienia swojej woli, ty się módl za takim, a może Bóg mu da jeszcze raz zobaczyć Bożą wolę i zostanie wyrwany z tej ciemnicy.

​A więc żołnierzu Właściciela, pamiętaj: żyj zawsze tak, żeby się Właścicielowi podobać, który cię do armii wezwał. Tak pisze ten Boży mąż, apostoł Paweł, do drugiego Bożego męża, Tymoteusza:

2 List do Tymoteusza 2,3-13:

"Cierp wespół ze mną jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa. Żaden żołnierz nie daje się wplątać w sprawy doczesnego życia, aby się podobać temu, który go do wojska powołał. Bo nawet jeśli ktoś staje do zapasów, nie otrzymuje wieńca, jeżeli nie walczy prawidłowo. Rolnik, który pracuje, powinien najpierw korzystać z plonów. Rozważ, co mówię, a Właściciel da ci właściwe zrozumienie wszystkiego. Miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych, jest z rodu Dawidowego, według mojej ewangelii, dla której cierpię niczym złoczyńca aż do więzów, ale Słowo Boże nie jest związane; dlatego wszystko znoszę przez wzgląd na wybranych, aby i oni dostąpili zbawienia, które jest w Chrystusie Jezusie, wraz z chwałą wiekuistą. Prawdziwa to mowa: Jeśli bowiem z nim umarliśmy, z nim też żyć będziemy; jeśli z nim wytrwamy, z nim też królować będziemy; jeśli się go zaprzemy, i On się nas zaprze; jeśli my nie dochowujemy wiary, On pozostaje wierny, albowiem samego siebie zaprzeć się nie może."

Niech Bóg daje nam siły. Takie lekcje, jakie pobieramy z łaski Bożej, niech uczą nas dla Właściciela, dla Właściciela.

Diabeł nieustannie mówi: „Trzy zgromadzenia w tygodniu to za dużo, już niektórzy się nużą. Kiedy oni będą żyli dla siebie?”.

A nasz Wódz mówi – może ktoś się zdziwi – to jeszcze mało, że się tylko trzy razy w tygodniu spotykacie.

I ktoś może pomyśleć: „Właścicielu, ależ ja już coraz mniej mam dla siebie tego życia!”. A czy Ja nie powiedziałem ci, że masz umrzeć dla siebie? Czy Jezus wycofał rozkaz śmierci i dzisiaj mówi: „Będziesz żył dwa razy w tygodniu dla Mnie, a pięć dni w tygodniu dla siebie”? Nie. Rozkaz Właściciela i Wodza jest taki sam nieustannie. Albo będziemy go respektować w naszym życiu, albo nie. Albo będziemy rośli w chwale Jezusa, albo nie. Ci, którzy wypełniają Jego rozkazy, mili są Mu. I te rozkazy muszą być dla nas przyjemne. A kiedy będą przyjemne? Kiedy coraz więcej będę widział z tego Jezusa, coraz więcej doznawał, jaki On ma wpływ na moje życie i jaki cel mi wyznaczył Ojciec w Nim. I to jest najważniejsze. On chce, On chce, żebyśmy byli zawsze zadowoleni, zawsze szczęśliwi z Nim, zawsze gotowi do życia dla Niego.

Zanim wycofasz się z jakiegokolwiek działania Właściciela, zastanów się, co wtedy będzie. Może taki apostoł Paweł powie: „Marka już nie przyjmujcie, on się wycofał. W chwili, kiedy powinien pójść dalej, wycofał się”. Ale jeszcze może się znajdzie taki Barnaba, który otuli cię i jeszcze ci pomoże powstać do boju, aby dalej żyć dla chwały tego Jezusa.

W jednym i drugim wypadku to był Właściciel.

Gdyż w tej armii naprawdę nie ma zabawy. Wróg strzela i to dosyć ostro. Chodzi jak lew ryczący, szukając, kogo by pożreć. To nie jest zabawa być chrześcijaninem. To jest wielkie doświadczenie i łatwo tu się ginie.

Tak jak Izrael ginął na pustyni, dlatego że nie słuchali się Boga, który był z nimi, tylko słuchali się diabła, który ich nieustannie nastawiał przeciwko Bogu i przywództwu, które Bóg ustalił. Nawet najbliżsi Mojżesza również stanęli przeciwko niemu.

Przeciwnik był niewidoczny, ale widocznym był poprzez to, jak oni ulegali jemu. Jeśli ty ulegasz dziś diabłu i widać, jak odwracasz się plecami do ludu Właściciela, to lud Właściciela jest w stanie rozeznać, że ty już nie stoisz twarzą do Boga, ponieważ już nie masz chęci żyć dla Jezusa.

Chęci zawsze płyną od Niego. Z tymi chęciami jedynie możemy pójść dalej. I ważne jest, żeby pamiętać: z tego źródła jedynie płynie czysta woda, i żeby w tym źródle nieustannie być zanurzonym, aby z niego czerpać. Nie jesteśmy bohaterami. Mamy swoje problemy i doświadczenia, ale to właśnie takich ludzi wziął sobie Jezus Chrystus, aby każdego dnia dawać nam zwycięstwo w swoim cudownym imieniu. Niech będzie Właściciel uwielbiony za wszystko, co doświadczyliśmy w tym miejscu, za te poruszone serca i za to, że niemożliwe stało się możliwe.

Ale żeby do tego dochodzić, musimy napotkać wroga. Musimy napotkać wroga.

I pamiętajcie zawsze o jednym: patrzcie na owoc, nie słuchajcie diabła, ale patrzcie na owoc. Oni nie rozpoznali Jezusa dlatego, że słuchali diabła, a nie patrzyli na owoc życia Jezusa Chrystusa, który był doskonale czysty, i mieli problem z rozpoznaniem. Patrzcie zawsze na owoc doświadczenia, a nie na ludzkie pomysły.

Jeśli Bóg jest w tej sprawie, który jest miłością, i czysta, Boża miłość przemienia ludzi i zachwyca ich Jezusem, to znaczy, że w dobrym boju braliśmy udział.

Chwała Właścicielowi. Amen.

Jan 14:23