zgr 12 09 2026 Marian - Przez ukrzyżowanie starego człowieka do życia nowego człowieka
zgr 12 09 2026 Marian - Przez ukrzyżowanie starego człowieka do życia nowego człowieka
Chwała Bogu. Mówiliśmy wczoraj o ukrzyżowaniu, o ukrzyżowanym Chrystusie, o Jego doświadczeniu, o Jego cierpieniu, o tych wszystkich zniewagach, które na Niego spadły, szyderstwach, kpinach, obelżywych słowach z powodu tego, że postanowił uratować nas dla Ojca i dla naszego zbawienia, abyśmy żyjąc na tej ziemi mogli mieć nadzieję wieczności z Bogiem. On był gotów przejść przez to wszystko, nie dając się niczym zatrzymać. I co by nie uruchomił wróg duszy naszej, to Jezus był bardziej zdeterminowany uratować nas, niż diabeł zdeterminowany, by Go powstrzymać. I wygrał. I chwała Bogu za to, że mamy przebaczenie naszych grzechów. To jest bardzo ważna sprawa. Ale gdyby tylko przebaczenie naszych grzechów zostało tam uregulowane, to cóż dalej?
Mamy więc niesamowitą radość w tym, że na tej ziemi Chrystus nie tylko umarł, ale też zmartwychwstał. I to jest niesamowicie cenne dla nas, gdyż nie jest to tak radośnie myśleć, że ktoś musiał za ciebie tak cierpieć, że ktoś musiał zostać rozdzielony ze swoim Ojcem z powodu naszych grzechów. To nie napawa nas, abyśmy tak sobie radośnie śpiewali. Jest to coś, co ma dla nas olbrzymie znaczenie, ale otwarty grób daje już nam radość. Otwarty grób mówi o nowym człowieczeństwie, o całkowicie nowym wymiarze, który został nam dany w Jezusie Chrystusie i o tym nigdy nie przestaniemy mówić, gdyż poprzez zmartwychwstanie Chrystusa dla mnie i dla ciebie otworzyła się droga do nieba. Już tu na ziemi możemy być niebiańskimi ludźmi. Wiedząc o tym, że w śmierci Chrystusa i my umarliśmy, abyśmy nowe życie prowadzili, największym zaszczytem, największą dobrocią okazaną nam jest to, że Bóg dał nam możliwość prowadzić nowe życie, całkowicie nowe życie w Chrystusie. Nie stare z domieszką Chrystusa, tylko całkowicie nowe życie. I poznawać to nowe życie jest najwyższym zaszczytem dla nas poprzez praktyczne należenie do Chrystusa Jezusa, w jaki sposób On działa, jak On tego dokonuje.
Ludzie słuchając ewangelii często gubią się w tym, co to naprawdę jest, że człowiek słucha o czymś, a zupełnie nie zna tego o czym słucha. Nie wie z praktyki jak to funkcjonuje, jak funkcjonuje nowe życie. Dlatego tak jak mówiłem wczoraj, że jeżeli dokładnie widzisz siebie umarłego czy siebie umarłą w Chrystusie na krzyżu, tak musisz dokładnie siebie zobaczyć w zmartwychwstałym Chrystusie. To też jest przez wiarę. Umieranie i powstanie dzieje się przez uwierzenie. My cały czas jesteśmy, ale w nas dokonują się niesamowite zmiany. Pierwsza, że powoduje w nas wielkie pragnienie zmiany, żeby już nic nie czynić złego i umożliwienie tego, że umierasz dla wszelkiego zła. A drugie, to niesamowity zaszczyt wprowadzenia w te wspaniałe sprawiedliwe uczynki świętego Chrystusa. Niesamowity zaszczyt. Duch Święty wprowadza cię w to, kim jest Chrystus Jezus. Doznajesz, że jesteś wprowadzony w coś, co jest niebywałe, czego nigdy wcześniej nie byłeś w stanie nawet rozeznać, że takie coś w ogóle istnieje, taka czystość, taka miłość, taka radość, taki spokój, taka wdzięczność, taka kosztowność, kiedy twoje słowa nie brzmią już jak pusto gaduły, tylko kogoś, kto mówi to, co ma, mówi o tym, co ma, co w życiu tego człowieka już dokonuje się, opowiada o wspaniałym Chrystusie działającym w tym człowieku poprzez to jaki jest Chrystus Jezus.
List do Kolosan 2, 12.13: „Wraz z nim zostaliście pogrzebani w chrzcie, w którym też zostaliście wespół wzbudzeni przez wiarę w działanie Boga, który go wzbudził z martwych. I was, którzy umarliście w grzechach i w nieobrzezanym ciele waszym,” A więc poszliśmy z całym naszym zepsuciem tam, w tą wodę chrztu w Imieniu Jezusa Chrystusa. Bo zanurzyliśmy się cali, całkowicie, chcąc całkowicie być w Jego śmierci, nie chcąc już nic zatrzymać dla siebie. Idąc do chrztu nie myśleliśmy, że będziemy próbowali Boga przechytrzyć, że będziemy próbowali udawać wierzących, że będziemy kombinowali jak tu zmieścić się. Nie było takiego planu w człowieku, który rozumie, że idę umierać i chcę cały. Nie chcę ani trochę zostawić sobie, niczego, wszystko nienawidzę. Tylko jedno mnie cieszy, że mogę być zanurzony w Jego śmierć w całych moich grzechach i w całym moim nieobrzezaniu, aby być całkowicie martwym, nie trochę martwym, nie lekko martwym, nie mocniej martwym, tylko całkiem martwym. I o tym tu Paweł mówi: Umarliście w grzechach i w nieobrzezanym ciele swoim. Śmierć przyszła więc do nas w tym całym naszym zepsuciu. Niesamowita łaska Boga.
Kolosan 2,14.15: „wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami, i usunął go ze środku”, jak tu w tłumaczeniu można odnieść – z dnia Swego sądu ostatecznego, w którym nie będzie już żaden grzech odczytany, który popełniliśmy. „przybiwszy go do krzyża”. To jest niesamowite, co jest w śmierci Chrystusa. „rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi” Pełne, niesamowite zwycięstwo w Ukrzyżowanym Chrystusie.
I kiedy Paweł przytacza tą chwałę, kiedy Chrystus prowadzi w zwycięstwie, w triumfie wszystkie władztwa, Paweł przechodzi w trzecim rozdziale do tego co teraz. Wczoraj mówiliśmy: Patrz na Chrystusa Ukrzyżowanego – musisz zobaczyć tam siebie, musisz zobaczyć swój koniec, tego wrednego człowieka, który zrobił przykrość już tylu ludziom, tylu ludzi doprowadzał nieraz gdzieś nawet do rozpaczy, do myśli nawet samobójczych z powodu twojego czy mojego jakiegoś działania. To poszło, umarło, skończyło się; skończył się zadziora, skończył się cwaniaczek, skończyła się kombinatorka, skończyło się. Tak jak Jezus powiedział: Wykonało się! Koniec! Temat zamknięty. Długi całkowicie przyjęte do rozliczenia.
I teraz apostoł przechodzi do tego drugiego, trzeci rozdział, wiersz pierwszy: „A tak, jeśliście wzbudzeni z Chrystusem, tego co w górze szukajcie, gdzie siedzi Chrystus po prawicy Boga” Mam więc dwa obiekty do patrzenia. Jeden – żebym nigdy nie chciał wstać z martwych poza Jezusem. Drugi – żebym zawsze był ożywiony w Chrystusie. Widzę więc siebie umarłego w Chrystusie i widzę siebie wzbudzonego w Chrystusie. Mam załatwione dwie sprawy, mam załatwioną sprawę, że nie muszę żyć już ja. I drugą, że Jezus może żyć teraz we mnie. I ty też, każdy z nas, bo to jest dla każdego otwarta przestrzeń.
I Paweł mówi: Tak jak mówiłem wam: Patrzcie na Chrystusa Ukrzyżowanego, abyście mieli, by was ten jad, ta zadziorność, ta złośliwość, ta niechęć, ta zawiść, wszystkie te złe rzeczy już nie imały się, żebyście byli dla tego martwi. Teraz żebyście mogli patrząc na wzbudzonego Chrystusa, który poszedł tam do Ojca w niebie, mogli widzieć wasz cel nowego życia, że to nie jest tylko imponować innym ludziom, że jestem lepszy czy lepsza. To nie jest po to, żeby czuć się lepszym czy lepszą. To jest po to, żeby dojść tam, do domu Ojca. To nowe życie jest dane tobie i mnie, żebyśmy szli do domu Ojca. To nie jest dla cwaniaków. Bo jeśli nie umarł, to człowiek cokolwiek doświadczy z nowego życia, zaraz będzie chodzić i pysznić się, jakby to własną siłą sam czy sama osiągnął. Widzę więc, że wszystkie moje możliwości skończyły się na krzyżu, a wszystkie możliwości mam teraz w Chrystusie. Chwała Bogu! Mogę już prowadzić nowe życie i dlatego to nie dzieje się latami. To dzieje się w chwili kiedy wierzysz. Dokonuje się to przez wiarę. Im szybciej zobaczysz siebie w jednym miejscu i w drugim, tym lepiej dla ciebie i dla innych. Mniej zaszkodzisz, więcej pomożesz, sobie krzywdy nie zrobisz i innym też krzywdy nie zrobisz. Będziesz miłować innych jak siebie samego.
Kol.3,2: „o tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi.”
To jest tak spontaniczne, że kiedy umarłeś czy umarłaś w Chrystusie, nie masz problemu, żeby myśleć o tym, co w górze. Myślisz swobodnie o tym, co w górze, jesteś całkowicie swobodnym człowiekiem. Nie myślisz: A, muszę myśleć o tym, co w górze. Wcale nie, ten Chrystus, który jest tam w górze, też jest w tobie na dole. I ty tak myślisz, jesteś taki szczęśliwy, szczęśliwa z Nim, że nieustannie twoje myśli biegną do Niego, wręcz trzeba ściągać cię tutaj do tych ziemskich rzeczy. Bo ty stale umykasz do nieba, bo tam jest twoje serce, twoje pragnienie, aby być tam wraz z Nim, z Umiłowanym Chrystusem. Wtedy wszystko jest dobrze, wtedy diabeł napotyka człowieka, który nie żyje już dzięki swoim siłom i wysiłkom, tylko dzięki Chrystusowi; człowieka, którego ciężko odwrócić od tego myślenia, w jaki sposób myślał Jezus. Bo kiedy Jezus przyszedł na ziemię, myślał o niebie. Ten, który przyszedł, miał tam wrócić. I tutaj na ziemi przeżył wiele przeciwności, ale w tym wszystkim okazał się wierny Ojcu. I w tych wszystkich przeciwnościach nieustannie wykonywał wolę Ojca, pamiętając, że musi wrócić tam do Ojca. Musi wejść z powrotem w chwałę, którą dał Mu Ojciec przed założeniem tego świata. A więc On nieustannie myślał o niebie, kiedy szedł po ziemi. Nigdy diabłu nie udało się odwrócić Jego uwagę od nieba. Wszystko co czynił, to w sprawie nieba. My korzystamy z tego, ale Jego myśl była zawsze tam, u Ojca i On zawsze czerpał siły stamtąd.
I teraz my wchodzimy w to samo miejsce, aby żyjąc tu na ziemi i zmierzając do domu Ojca w niebie, nieustannie mieć załatwione sprawy naszego starego człowieka, by móc swobodnie myśleć o niebie, o Jezusie, o chwale Ojca, o wieczności i mieć nieustannie czerpaną z tego radość. To są naczynia połączone. Jeżeli nie ma pierwszego, nie ma drugiego. Jeżeli pierwsze zaczyna funkcjonować, zjawia się drugie.
Kol.3,3.4: „Umarliście bowiem, a życie wasze jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu; gdy się Chrystus, który jest życiem naszym, okaże, wtedy się i wy okażecie razem z nim w chwale.” I to jest w sumie cały cel naszego nowego życia tu na ziemi, cały cel.
Człowieka, który straci z oczu niebo, diabeł zwiedzie. Jeżeli stracisz cel po co dostałeś, czy dostałaś nowe życie, stracisz to nowe życie, zaczniesz z powrotem wchodzić w stare życie. Cel zawsze jest ważny. Dlatego Paweł mówi: Tego co w górze szukajcie, nie tego co na ziemi. On pokazuje cel, po co masz nowe życie. Możesz czuć się lepszym lub lepszą od innych i już mieć poczucie; no jestem w końcu dobrym człowiekiem, lepszym, nie kradnę, nie kłamię, nie mam tego czy tamtego i już jesteś jak faryzeusz czy faryzejka; już chlubisz się czymś, nie widząc, że nie widzisz już nieba. Masz już poczucie, że cię odznaczono i możesz się afiszować odznaczeniami przed innymi, jak to jesteś uhonorowany czy uhonorowana, bo ty już nie robisz pewnych rzeczy. Co z tego? Jak pycha, duma i arogancja dalej zostały.
I kiedy Paweł mówi, by myśleć o tym, co w górze, mówi: „Umartwiajcie to, co w waszych członkach jest ziemskiego.” Nie umartwisz nigdy tego, co w twoich członkach jest ziemskiego, jeśli to nie będzie niebo w twoim, w moim sercu. A kiedy to jest, to jakby dzieje się to automatycznie. Coś, co zostało załatwione, kiedy umarłem wraz z Chrystusem, usuwam to jako coś niepotrzebne mi w tym nowym życiu. Nie potrzebuję kłamać, nie potrzebuję wywyższać się, nie potrzebuję szukać swojej chwały, nie potrzebuję tego wszystkiego i usuwam to, nie ma to potrzeby być. I Paweł o tym pisze: „odrzućcie i wy to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, bluźnierstwo i nieprzyzwoite słowa z ust waszych; nie okłamujcie się nawzajem, skoro zwlekliście z siebie starego człowieka wraz z uczynkami jego,” 3,8.9.
On pisze to w ten sposób, bo on musiał opisać to. Ale kiedy to doświadczasz, to dzieje się w tobie coś takiego naturalnego. Kiedy ten nowy człowiek zaczyna w tobie funkcjonować, to rozumiesz, że staremu zawsze przydało się to albo to, albo papierosy, albo jakiś alkohol, albo może jakieś narkotyki, albo może jeszcze jakieś inne głupotki. A nowemu już to jest niepotrzebne. Jeżeli znalazł jeszcze ktoś w swoich ubraniach, to wyrzuca to od razu, bo jest mu niepotrzebne, on tego w ogóle nie używa. Nie oddaje, nie sprzedaje, tylko wyrzuca, niszczy, żeby komuś innemu nie pomagać zanurzać się w jakikolwiek zło. I ten nowy człowiek cokolwiek czyni, czyni to w Imieniu Jezusa Chrystusa.
Kiedy czytamy to z Listu do Rzymian 6,3.4: „Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili.”
I kiedy widzisz człowieka, który chce się ochrzcić dlatego, że wie, że jest grzesznikiem i potrzebuje uwolnienia z tej niewoli, w której trwa, to widzisz człowieka, który jest gotowy do tego, by być ochrzczonym. Bo świadomy grzesznik może skorzystać ze śmierci w Chrystusie Jezusie. A człowiek, który myśli sobie, co by ugrać na tym chrzcie, albo, że ja przygotuję się do tego chrztu, będę lepszym człowiekiem, ten człowiek prawdopodobnie nie weźmie tego, co jest potrzebne w chrzcie. Do chrztu ma iść człowiek świadomy – jestem grzesznikiem, nie chcę dalej być grzesznikiem, nie chcę dalej być grzesznicą. I wtedy w chrzcie dokonuje się ten cud przemiany. I wstajesz, i doznajesz, że teraz to mogę zrobić to, co chcesz, Jezu. Wcześniej nie mogłem. Chciałem, a trzymało się mnie zło. Ale teraz mogę już zrobić wszystko, co tylko zechcesz.
Jeżeli człowiek tego pilnuje się i tego się trzyma, to tak będzie aż do spotkania z Jezusem. Ale jeśli człowiek da sobie gdzieś odwrócić uwagę; bo ci, którzy nieprawidłowo, nie przyszli jako grzesznicy ale dlatego, że inni się ochrzcili, to ja może też ochrzczę się, to taki człowiek z reguły dalej pozostaje w tej swojej grzeszności i próbuje ściągać tych, którzy przyjęli swoją śmierć w Chrystusie, żeby ściągnąć do swojej grzeszności. Mówi: Czy aż takie złe to jest, że sobie trochę to zrobię, czy tamto zrobię; przecież jesteśmy tylko ludźmi, jeszcze do mnie nie dotarło co ty mówisz, może jak kiedyś dotrze, to zrobię to. I próbuje wciągnąć tego człowieka, który rozumie – umarłeś, to umarłeś. Paweł mówi: Dlaczego kłamiecie, skoro zewlekliście z siebie starego człowieka. On nie mówi: No tak, musimy poczekać bo wiesz, u mnie to było szybko, ale u ciebie może potrzeba na to trzy lata a może pięć lat jeszcze będziesz kłamał czy kłamała i potem przestaniesz kłamać. On tak nie mówi, bo inaczej by stał się współuczestnikiem cudzych grzechów. On mówi: Poszedłeś zewlec starego człowieka, to po co chcesz iść dalej z tym starym człowiekiem? Jest rzetelny i prawdziwy. Wyraźnie więc mówi, że „nasz stary człowiek został wespół z Nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi, kto bowiem umarł, usprawiedliwiony jest od grzechu.” Rzym.6,6.7. W innym miejscu – „uwolniony od grzechu”.
Widzimy więc, że mamy niesamowite szczęście. Pierwsze, to ty musisz być naprawdę szczęśliwym człowiekiem, że nie tylko, że spłacono twoje długi, ale dano ci wszystkie skarby nieba. To musi być niesamowita radość! Być takim nędzarzem i stać się tak bogatym. To jest niesamowite. Nic, tylko radować się zawsze w Chrystusie, że takiego beznadziejnego człowieka napełniono taką nadzieją! Że będę w domu Ojca Boga, Stwórcy nieba i ziemi, rzeczy widzialnych i niewidzialnych mieszkał całą wieczność. Nie jest to więc fikcja, to nie jest abstrakcja. Jedno, to smuciłem się, kiedy zobaczyłem jakim jestem obrzydliwym człowiekiem. Ale ten smutek to nie była udręka, to był smutek, który spowodował, że zacząłem uwalniać się od tego, co w rzeczywistości było powodem ukrzyżowania Chrystusa Jezusa. Ale robiłem to szybko, bo nie chciałem za bardzo siedzieć w tym. A kiedy czytałem Słowo, docierało do mnie, od razu to robiłem. Bo po co czekać na cokolwiek innego? I szybko przyszła radość w Chrystusie, miłość do Chrystusa, chodzenie z Chrystusem jak z Umiłowanym. Niesamowite szczęście. Kiedy On staje się dla ciebie prawdziwy, autentyczny, rozmawiasz z Nim, a On rozmawia z tobą. I mogą ludzie mówić ci: Wiesz, to napisali ludzie, a nie wiadomo jak to jest. A ty wiesz - możecie mówić sobie co chcecie, ja wiem, że Jezus żyje, bo On jest żywy, On mnie ratuje, On mnie napełnia, On czyni mnie nowym człowiekiem. Jesteś innym człowiekiem i sprawia ci to niesamowitą radość należeć do Jezusa. Ale kiedy napotykasz na religijnych ludzi, którzy nie weszli w to prawidłowo, nie przyjęli tego jako grzesznicy, którym powiedziano, że musi wypełnić się sprawiedliwość. A sprawiedliwość mogła wypełnić się tylko przy Jezusie. Każdy przychodzi jako grzesznik, grzesznica. To ci ludzie nie mają tego i wtedy próbują powiedzieć: Wiesz, to mija, po jakimś czasie mija; po prostu dzisiaj jesteś zadowolony a za miesiąc, dwa, pół roku już nie będziesz zadowolony czy zadowolona. To mija.
Nie. Jeżeli dobrze wiesz z czego wyszedłeś i w co wszedłeś, to nie minie ci nigdy. Ta radość nigdy nie mija, bo cały czas jesteś bogaty, bogata w Chrystusie. I to jest prawda. To musi być prawda, bo inaczej nie będziesz radować się. Bo jak masz radowa się, skoro nadal grzęźniesz w jakimś złym działaniu, w złym postępowaniu?
Chrzest więc jest niesamowitą mocą. Tak jak krzyż ma moc uwolnić nas przez śmierć, tak chrzest daje tą możliwość abyśmy mogli być zanurzeni w tą śmierć Chrystusa i powstać do nowego życia, jak apostoł Paweł pisał to w szóstym rozdziale. A więc musisz przez wiarę przyjąć jedno i nieustannie korzystać z tego codziennie. I drugie - i nieustannie z tego korzystać codziennie. Tutaj przebaczenie, a tu ubogacenie. Jeżeli prawidłowo korzystasz z jednego i z drugiego, codziennie jesteś zwycięzcą. Jesteś niesamowitym człowiekiem na tej ziemi, bo nie przypisujesz sobie żadnej chwały. Cała chwała należy się Temu, który dał ci Swoje życie, Jezusowi Chrystusowi. I o tym Paweł pisze, abyśmy nowe życie prowadzili. I teraz to nowe życie mamy prowadzić przez chwałę Ojca. To jest dla mnie i dla ciebie bardzo, bardzo ważne.
Rzym.6,4: „Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili.”
I kiedy mamy to w świadomości, że to dokonuje się przez chwałę Ojca, to teraz przeczytajmy 2List Piotra 1,3.4: „Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość.”
I gdy tylko to dociera do mnie, to już mogę chwalić Boga nieustannie. Boże, Ty przez tą samą chwałę, przez którą podniosłeś Swego Syna, i mnie podniosłeś, dając mi nowe życie, dając mi Swoją naturę. Ja nie muszę próbować być lepszy, ani ty. My stajemy się jak Ojciec, kiedy On napełnia nas Swoją naturą. Wierzący ludzie często próbują być lepsi, próbują i stale coś im nie wychodzi. Są trochę lepsi i znowu padli, trochę lepsi i padli. To jak z Pawłem przed nawróceniem – lepszy i padł, lepszy i padł. Ale kiedy napełnia cię ta natura Boga; jaką już masz naturę? Boga. I czego unikasz? Skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość. A więc tak jak żył Jezus, zaczynasz żyć i ty. To jest niesamowite, że tak jest naprawdę. I tylko jedno, co może ci zaszkodzić, to zbyt długie patrzenie na tych, którzy tak nie żyją – o, popatrz na tego, zobacz jak on siedzi dzisiaj, głowa zwieszona. A popatrz na tą, ona też ma stale jakieś problemy. A popatrz na tego, a popatrz na tamtego. No tak, faktycznie, gdzie ta radość z Chrystusa? A może oni tak ładnie pisali po prostu, żeby to tak ładnie brzmiało, że Bóg napełni nas Swoją naturą. A tak to nie ma. Albo wszyscy są niewierzący, albo to jest kłamstwo, albo prawie wszyscy są niewierzący. Ale to jest prawda.
Rozumiecie? Jeżeli nie widzisz siebie ukrzyżowanego, nie masz zakończonego swojego ziemskiego życia, to nie zobaczysz tego niebiańskiego, nie wejdziesz w żaden sposób do tego Królestwa. Jeżeli chcesz skończyć na swoim utrapionym życiu, to twoja wola, nikt nie może ci tego zabronić. Ale doradzam – lepiej spójrz na to miejsce, gdzie skończyłeś czy skończyłaś swoje życie w Chrystusie Jezusie na krzyżu Golgockim, gdzie obumarłszy grzechom mogłeś, mogłaś rozpocząć nowe życie. I nie spowoduję w tobie żadnej radości, mówiąc o tym wspaniałym darze Bożym, kiedy On daje ci Swoją naturę, ponieważ jej nie masz. Ale gdy dostaniesz to, to nikt cię nie zatrzyma, żebyś się nie radował czy nie radowała. I na tym ta sprawa polega, ponieważ ta radość płynie z tego, że masz czyste pragnienia, czyste myślenia. Ludzie, na których napotykasz mogą skorzystać z tego twojego nowego życia, ponieważ ty przyniesiesz im coś dobrego w sobie. I cieszy cię to, i dziękujesz za to Jezusowi, że już nie musisz szkodzić, możesz nieść pomoc.
A więc skoro Bóg powiedział, że On przez tą Swoją chwałę, którą wzbudził Chrystusa, obdarzył też nas tą Swoja naturą, to jest to, czego naprawdę potrzebuję na tej ziemi, żeby uniknąć skażenia. Potrzebuję Jego natury, aby mieć czyste pragnienia wobec każdego, nikogo nie podchodzić, nie kombinować jak coś sobie zrobić, żeby podejść kogoś. Nie muszę, jestem wolnym człowiekiem. Mogę żyć już normalnie. I wtedy chcę patrzeć na tego Jezusa Chrystusa, chociaż mogę widzieć wokół różne rzeczy. Już jako młody wierzący, opowiadałem wam, kiedy ta natura napełniała mnie i ta niesamowita radość, i ta czystość działania, i święte, czyste intencje, kiedy wszystko biegło, by chwalić Boga, i kiedy widziałem ludzi, oni byli zamknięci na chwałę Boga. Myślałem: Co jest z tymi ludźmi? Byłem zbyt młody, żeby zrozumieć, pojąć to. A potem dopiero przyszło doświadczenie, kiedy ujawniło się, że oni żyli w grzechach, dalej żyli w grzechach, nie porzucili starego życia. Dalej byli ułomni, nie mogli dostać Bożej natury, bo nie skończyli ze swoją starą naturą. I dlatego nie mogli posiąść tej radości, którą Bóg mi dał. Ale mogliby ją mieć, gdyby ktoś ich nie zwodził, nie oszukiwał i naprawdę pokazał im, że oni powinni nie żyć. Ktoś mówił im, że muszą być lepsi, że muszą zrobić to czy tamto. A nie mówiono, że muszą umrzeć. Nic nie wiedzieli o śmierci. I doszło do pewnego zderzenia, kiedy w tym miejscu gdzie byłem, chciano wprowadzić uroczystość starego człowieka, to znaczy wprowadzić urodziny, że to będzie tak fajnie, że każdy zborownik powie kiedy urodził się na ziemi i będą obchodzone urodziny, składane życzenia w zborze, modlitwy i tak dalej. Wyglądało to bardzo fajnie, ponętnie, ale dla mnie to było czczenie starego człowieka, wystawienie znowu starego człowieka na jaśnię, z pominięciem tego, który żyje wiecznie, który nie ma rocznika. Nie ma rocznika, bo Bóg już przed założeniem świata postanowił, że będziemy mieli życie wieczne i wpisał wieczność w nasze serca. Nie ma rocznika. Wieczność. Jak obchodzić wieczność? Codziennie. Codziennie radując się. A tutaj znowu chcą roczniki i raz na rok, żeby coś tam zrobić. I wtedy wyszło, że nie ma zgody na starego człowieka. A ludzie chcą starego człowieka. A więc wypluli nowego i tyle, na całe moje szczęście.
Tak to wygląda, że stary człowiek potrzebuje starych radości, żeby funkcjonować. Nowy wcale tam nie znajduje radości. Codziennie ma radość o wiele cenniejszą. Radujcie się zawsze w Jezusie Chrystusie. Ale to wynika z tej natury. To nie jest to, że sobie wmówisz. Musisz być martwy, musisz być martwa. To nie ulepszona wersja Adama, to całkowicie nowy Adam, Jezus Chrystus. I nie mówimy o śmierci dlatego, żeby mieć pogadankę na temat śmierci, a tak poza tym, to żyjmy wszyscy, bo przecież umrzeć nie możemy. Nie. Śmierć w Chrystusie jest możliwa. Umrzyj, jeśli jeszcze żyjesz, umrzyj w Chrystusie, bo czeka cię wtedy niesamowity dar z nieba, Boża natura, która pomoże ci mieć czyste oczy, czyste serce, czysty umysł, czyste działanie. Nie musisz myśleć już po staremu. Możesz myśleć jak nowy człowiek. Dlatego Paweł pisze: „Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego uczynkami, a przez odnowienie w duchu umysłu swego, przyobleczcie się w nowego człowieka wraz z jego uczynkami.” Proste, dla Pawła było to proste napisać, ale to dokładnie tak dzieje się. Skoro umarliście i zewlekliście, to dlaczego dalej mielibyście to robić? To bez sensu.
Kiedy idziemy dalej do Listu do Rzymian 8, 28-30, w tym momencie rozumiemy, że Bóg dając nam Swoja naturę, zrobił to w jakimś konkretnym celu. „A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani. Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci; a których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił.”
Czytamy niesamowite rzeczy, że Bóg dał nam Swoją naturę, żebyśmy byli podobni do Jego Syna. Niesamowita chwała Syna. Syn umarły, my umarliśmy. Syn zmartwychwstały, my powstaliśmy z martwych. Syn poszedł do Ojca w niebie, zasiadł po Jego prawicy i myśmy też tam zasiedli. Musimy tam tylko dotrzeć. Dlatego nie pozwól zabrać sobie nieba. To jest miejsce, do którego wszyscy pielgrzymują. Pamiętacie ten jedenasty rozdział Listu do Hebrajczyków. Oni zobaczyli ojczyznę w niebie i nie uznali niczego tutaj za godnego, żeby w tym zatrzymać się, jak tylko to, żeby dojść do tej ojczyzny. A gdzie jest twoja ojczyzna? Tam gdzie jest twój Ojciec. To jest ojczyzna, jeżeli my będziemy mieli to myślenie Chrystusowe – do nieba. Na ziemi jesteśmy tylko chwilę. Niebo interesuje nas na zawsze. Tu będziemy żyli dla Jego chwały. Będziemy nowe życie prowadzić, nie damy zabrać sobie wieczności, którą dostaliśmy w Chrystusie. Nie zamienimy jej na połowiczne zadowolenia. Będziemy czerpać z najlepszego źródła zadowolenia, z nowego życia w Chrystusie Jezusie.
I co dalej tu apostoł pisze? Rzymian.8,32-39: „Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego? Któż będzie oskarżał wybranych Boga? Przecież Bóg usprawiedliwia. Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami. Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? Jak napisano: Z powodu ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne. Ale w tym wszystkim zwyciężamy ponad miarę przez tego, który nas umiłował. Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Właścicielu naszym.”
I to jest zrozumiałe. Kiedyś żyliśmy w kraju komunistycznym; i żyliśmy jak żyliśmy. Wszystko było pod pełną kontrolą. Nie było tak, że mogłeś sobie swobodnie wyjechać za granicę, cokolwiek. I pewnego dnia przyszła wolność. Myślę, że najpierw wszyscy byli niepewni – czy to na pewno jest wolność. A może to chwila i z powrotem to wróci? Granice otwarte, możesz pojechać gdzie chcesz? A jak zamkną i nie wrócisz? Tak człowiek nie do końca był przekonany czy to na pewno jest wolność. Ja pamiętam jak wprowadzono darmowe rozmowy; to był chyba orendż wtedy. I nikt nie chciał uwierzyć, że to jest możliwe, a ja uwierzyłem. I kupiłem taką kartę, żeby mieć te darmowe rozmowy. I całe zgromadzenia były wysyłane przez ten telefon do innych. I wielu myślało: Ale zobaczymy jak przyjdzie zapłacić, co będzie. Jak oni wyliczyli mi później, ile ja przegadałem, to spokojnie można było kupić samochód czy dwa. I nie zapłaciłem ani grosza. Ale trzeba było w to uwierzyć, co nie jest łatwe. Mogłeś drżeć; a jak to nieprawda? Rozumiecie, tak samo wolność, musisz uwierzyć, że to jest wolność, że możesz być szczęśliwym człowiekiem już dzisiaj, cieszyć się Chrystusem dzisiaj. To jest za darmo, z łaski, nie z uczynków, aby się kto nie chlubił, ale ty to przyjmujesz. Inni patrzyli na mnie - okaże się, zobaczymy jak to będzie, zobaczymy. I okazało się, że to jest prawda. No i chwała Bogu. Ale ktoś musiał zaryzykować. A po co zaryzykowałem? Żeby ktoś mógł słuchać. I to było coś, że jak trafiłem na to, myślę: Ale okazja, posłuchają sobie zgromadzenia jeszcze inni. I dzięki Bogu, że Bóg zachował, że nie było żadnego tam sprytnego za czymś stojącego.
A więc trzeba uwierzyć. I Bóg mówi też do mnie i do ciebie: Dałem ci wszystko, możesz żyć w wolności, będąc szczęśliwym, szczęśliwą już dzisiaj, żyjąc na wolności każdego dnia dla Mnie, dla Mojej chwały. Dałem ci Swoją naturę, żebyś był podobny, podobna do Mojego Syna, abyście wszyscy byli podobni do Jezusa żyjącego na ziemi. Dlatego Jezus mówi: Ja wam dałem tą chwałę, którą Mi dał Ojciec. Niesamowite, niesamowite prawdy, które są tu zawarte. Jeżeli my przy tych prawdach zaczynamy powoli siedzieć jakby nam opowiadano bajki, to w rzeczywistości jak w tym filmie, ta przytoczona jakby opowieść wydawałaby się prawdziwa - że my czytamy i mówimy prawdę, jakby to była bajka, a inni, którzy mają korzyści finansowe z tego, mówią o bajkach, jakby to była prawda. I w tym momencie tamci wierzą w te bajki, a ci, którzy słuchają tej prawdy, nie wierzą w tą prawdę. Słuchają i mówią: Bajka, to nie działa. Rozumiecie? I tak to wygląda. Ale głupio by było, gdybym mówił coś tak wspaniałego i powiedział: Słuchajcie, ja czytałem niesamowite rzeczy, ale nie wierzcie w to, to jest tylko napisane. Jak nie dotkniesz, to nie wierz. Jak dotkniesz, to wtedy uwierzysz. Ale Jezus mówił, że bardziej szczęśliwi są ci, którzy nie dotknęli, a uwierzyli.
To jest więc prawda i korzystaj z tej prawdy codziennie. Raduj się zawsze tym, że twój stary człowiek jest codziennie martwy, a nowy codziennie żywy, aby czynić to, co jest dobre, miłe i pożyteczne. Dlatego kiedy Bóg mówi, że On współdziała, to to współdziałanie polega na tym – daję ci Moją naturę, ale nie wracaj już do starej, nie daj się przerobić żadnemu wierzącemu człowiekowi. Dlatego wczoraj mówiłem, że jeżeli będziesz niewolnikiem jakiegokolwiek człowieka, który nie idzie drogą Bożą, to nie pójdziesz dalej za Chrystusem, bo ten człowiek skrępuje cię, zamknie i zablokuje. Ale jeśli będziesz nieustannie związany, związana z Chrystusem i będziesz zawsze na wolności, to zawsze zrobisz to, co jest miłe Bogu, choćby cię nawet odrzucono, bo jesteś wolnym człowiekiem. Możesz okazywać miłość, możesz okazywać łagodność i cierpliwość nawet tym, których ludzie odrzucą, bo to robił Jezus. To jest więc zamysł Boży i Jego plan jest niesamowity. I On tak czyni, On to czyni.
List do Efezjan 5 rozdział, pierwszy wiersz. I co teraz przeczytam. Ludzie, jeśli my nie wierzymy Bogu, to to, co przeczytam, tym bardziej.
„Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane,”
Chwała Bogu! Naśladujmy Boga, bo mamy Jego naturę. Nie moglibyśmy naśladować Boga bez Jego natury. Dlatego kiedy moja natura skończyła się na krzyżu, a teraz mam naturę Boga, mogę Go naśladować, mogę czynić to, co czyni Bóg.
„i chodźcie w miłości, jak i Chrystus umiłował was i siebie samego wydał za nas jako dar i ofiarę Bogu ku miłej wonności. ”Ef.5,2
I zaraz chce ci się ściskać braci, cieszyć się, radować, chwalić Boga, bo doznajesz, że to jest takie przyjemne, takie wspaniałe. Chwała Bogu! To jest dobre, naśladować Boga. Bo doznajesz, że ta miłość rozlewa się w twoim sercu i dobrze jest ci być szczęśliwym człowiekiem w tej miłości.
Ewangelia Jana 16, 23: „A w owym dniu o nic mnie pytać nie będziecie. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim,” To nie chodzi o to, że ja mówię: W Imieniu Jezusa. To nie chodzi o to. W Imieniu Jezusa, to znaczy, że ja żyję w Jezusie, Jezus żyje we mnie. Ja noszę Imię żyjącego we mnie Chrystusa, bo nie żyje już Marian, żyje Chrystus. I jeżeli w tym Imieniu Chrystusa ja przychodzę do Ojca - da wam Ojciec - tak jak On nic nie odmówi Synowi. Syn mówi: Ojcze, Ty mnie zawsze wysłuchujesz. A więc to nie chodzi o to, że ja będę mówił Jego Imię, bo można mówić Jego Imię i nic nie dostać. Ojciec nie znosi oszustów, którzy przynoszą coś, co nie ma potwierdzenia. Ale kiedy żyjesz dzięki Jezusowi i w Jego Imieniu żyjesz, tak jak mówiłem, że nawet gdy jesz i pijesz w Jego Imieniu, to gdy prosisz Ojca żyjąc w Imieniu Jezusa, Ojciec da ci wszystko o co poprosisz. Niesamowite. Bo Ojciec nic nie odmówi Swemu Synowi. A jeśli ty żyjesz dzięki temu Synowi, jesteś synem, jesteś córką w Chrystusie Jezusie, Ojciec nic ci nie odmówi. Ale ty nie poprosisz już o nic głupiego. To jest niesamowite.
Ewangelia Jana 16,24-28: „Dotąd o nic nie prosiliście w imieniu moim; proście, a weźmiecie, aby radość wasza była zupełna. To powiedziałem wam w przypowieściach; nadchodzi godzina, gdy już nie w przypowieściach będę do was mówił, lecz wyraźnie o Ojcu oznajmię wam. Owego dnia w imieniu moim prosić będziecie, a nie mówię wam, że Ja prosić będę Ojca za was; albowiem sam Ojciec miłuje was, dlatego że wyście mnie umiłowali i uwierzyli, że Ja od Boga wyszedłem. Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca.”
Niesamowite to jest. Zobaczcie, same chwalebne rzeczy, same wspaniałe rzeczy. I wtedy nie masz już potrzeby zadzierać, nie masz potrzeby pokazywać swego złego humoru, bo go nie masz. Nie potrzebujesz na kimś wyżyć się, żeby się rozładować, bo nie masz z czego rozładowywać się. Niesamowita wolność. Niesamowite, co Bóg nam dał w Chrystusie Jezusie. Wtedy możesz wszystko czynić w miłości, bo Bóg jest miłością. Jesteś nowym człowiekiem. Stary człowiek doprowadził cię do ruiny, nowy do wiecznej chwały. Chwalimy nowego człowieka nieustannie i będziemy go wysławiać.
W gazetach piszą o różnych rzeczach, w Internecie pokazują różne rzeczy i chwalą to czy tamto, a my chwalimy Jezusa Chrystusa. Alleluja! Wspaniałego Syna Bożego, ponieważ wiemy, co nam dał, z czym do nas przyszedł. Wiemy po co poszedł na krzyż – żebyśmy skończyli nasze trudne zepsute człowieczeństwo i byśmy mogli pokosztować już na ziemi nowego człowieka. Pokosztować nowego człowieka, skoro skosztowaliście, że dobry jest Chrystus Jezus. Skosztować nowego człowieka. To jest na razie tylko kosztowanie, a jakie niesamowite. Ale kiedyś już skończy się skosztowanie, pisze o tym Jan w 1Jana 3,2.3:
„Umiłowani, teraz dziećmi Boga jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy.”
Widzicie, to już jest chwała być dzieckiem Boga, ale jeszcze nie objawiło się czym będziemy. Bo na razie jeszcze w tych ciałach jesteśmy.
„Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest”. teraz Jezus. Będziemy tacy, jakim On teraz jest. Do tego dążymy.
Dlatego potrzebujemy nowe życie dzisiaj, by jako dzieci Boga nie żyć dla zła, ale żyć dla dobra, by zmierzać do naszej ojczyzny w niebie.
„I każdy, kto tę nadzieję w nim pokłada, poddaje oczyszczaniu siebie według tego jak On jest czysty.”
Zaczęło się, że dotarła do ciebie prawda o Jezusie, że zobaczyłeś czy zobaczyłaś siebie jako kogoś, kto potrzebuje Go poznać. Zacząłeś poznawać Go i doświadczać – jestem grzesznikiem, grzesznicą, upadłym człowiekiem. Myślałem sobie, że nie jestem najgorszym, ale widzę, że ze mną jest źle. Zacząłeś widzieć rzeczywistość, zacząłeś pozbywać się tego, co jest złe. Zaczęło się tak, że niewielu nawet zobaczyło, że to się już zaczęło w tobie. Dopiero później zaczęli widzieć, kiedy to zaczęło narastać. Zaczęło się z takiego małego początku. A do jakiej chwały to zmierza? Bóg jest Bogiem małych początków, wielkiej chwały. Niech będzie uwielbiony Ojciec w niebie.
Dzieci Boga, bądźmy Jego dziećmi nieustannie, cieszmy się z tego, że mamy Ojca w niebie. Żyjmy zawsze nowym życiem, nie wracajmy do starych zachcianek, do starych pomysłów, do sentymentów człowieka – ‘powspominać tak trochę jak to się kiedyś fajnie żyło’. A teraz no nie, trzeba się modlić, trzeba chodzić na zgromadzenia, nie można pojechać do domu; tak by człowiek pojechał, a tu jeszcze trzymają, bo ktoś wymyślił; mam nadzieję, że już skończy niedługo i będzie można jechać’. Nie ma tego. Cieszysz się, mów Marian nawet do dwunastej, jesteśmy szczęśliwi, że mówisz nam o nowym człowieku, nie o starym. Nie mówisz: ‘Słuchajcie, może coś ukradniemy, sąsiedzi coś zostawili, jest szansa, jest ciemno. Może przydałyby się jakieś owoce, a gdzie teraz do sklepu? U sąsiadów rosną przecież drzewa.’ Tego już nie ma. Dziękujemy Bogu za Jego łaskę, za Jego dobroć. I jak czytamy w Biblii, że wszyscy mamy dorastać do wymiarów Chrystusa. Po to jest to wszystko. Ale nigdy nie będziesz w tym miejscu, jeżeli nie będziesz umarły, nie będziesz umarła w Chrystusie, nie będziesz żywy, nie będziesz żywa w Chrystusie. To jest konieczność. Stare przeminęło, wszystko stało się nowe. Cały czas żyj radością nowego człowieka, nie zamień za nic. A jeżeli ktoś będzie ciebie odciągał od tego, by żyć dla Chrystusa i w Chrystusie, to powiedz: Nie mam czasu, jestem zbyt zajęty. Chrystus jest ważniejszy od twoich pomysłów. Chrystus jest teraz moim Właścicielem, a On mi właśnie sprawia przyjemność bycia ze mną. A więc nigdzie nie idę, jestem z Chrystusem, cieszę się Nim. I ten człowiek myśli sobie: No, zwariował, no przecież trzeba jakoś żyć. Nie, nie zwariował, ale zmądrzał, wie co lepsze. Zaczął, zaczęła od małego, ale chce dojść do wielkiego. Kto ten cel osiągnie – zbiórka w niebie. Amen.

