Zgr. 25.07.2026r. Marian - Fundament wiary Chrystusa i piach wiary człowieka. (popołudniowe)
Zgr. 25.07.2026r. Marian - Fundament wiary Chrystusa i piach wiary człowieka. (popołudniowe)
Chwała Bogu! Czas nam szybko przeminął, są to najprawdopodobniej już końcowe nauczania. Niech Bóg napełnia nas prawdami, abyśmy mądrzejsi, stabilniejsi, pewniejsi i bardziej spojeni mogli dać odpór wrogowi duszy naszej i jeszcze uratować iluś ludzi dzięki Chrystusowi na tej ziemi. Dzisiaj dane jest mi mówić o fundamencie dalej, którym jest Chrystus i o wierze tego fundamentu, i o piasku, na którym stawiają ludzie, którzy wierzą w samych siebie, którzy w sobie samych pokładają nadzieję, że dadzą radę, że poradzą sobie, że dotrą, czerpiąc swoją mądrość od wroga duszy, od diabła, który bardzo lubi, gdy ludzie budują nie na Bożej mądrości, tylko na ludzkiej mądrości, gdy zamiast Chrystusa jest to: dam sobie radę. A więc już było wcześniej tak i także jest teraz, że często gdzieś można usłyszeć: Uwierz w siebie, dasz radę. To jest właśnie na piasku, to nie daje zwycięstwa, raczej przyjmij z Chrystusa to, co daje zwycięstwo. Duch Boży przyszedł, aby uwielbiać Chrystusa w nas i pośród nas. Uwielbienie Chrystusa oznacza dokładnie to, że Duch Święty wszystkie dzieci prowadzi ku temu, abyśmy byli jak Jezus. To jest wiara, która przyszła do nas, że mamy być jak Jezus, to jest wiara. Wszystkie inne wiary, które nie mają w sobie tej siły, tej mocy, by być jak Jezus, one są ludzką wiarą i ta wiara ludzka wystarcza do jakiegoś momentu, ale potem już nic nie jest w stanie zrobić. I wszyscy, którzy budują na skale, na fundamencie Chrystusa wiary, ci są kuszeni do tego, aby po drodze na jakiejś ludzkiej wierze. Naprawdę ludzie dochodzą do wielu niesamowitych rzeczy przez tą ludzką wiarę, którą wspiera diabeł, dochodzą do różnych znaków, cudów niesamowitych, mnóstwo rzeczy się dzieje przez tą wiarę i wielu ludzi jest pod ogromnym wrażeniem tego, co się dzieje i nazywają, to: musi być moc Boga. Wydaje się, że osiągają te naprawdę niesamowite pułapy i wielu ludzi zatrzymuje się na tym jacy oni są. Podczas gdy prawdziwe dziecko Boże od razu rozumie: to nie jest Chrystus, więc tu mnie nie zatrzymacie, tu mnie nie ulokujecie, tu mnie nie namówicie, żebym stał się częścią tego waszego działania, mam w sobie potrzebę być jak Jezus, nie wystarczą mi znaki, cuda, nie wystarczą mi nie wiadomo jakie tam sprzęty, czy inne rzeczy, mam tylko jeden niesamowity cel: być jak Jezus. Dlatego ci, którzy mają wiarę z Jezusa, oni przechodzą przez te wszystkie pokuszenia i nie dają się nakłonić do tego, by gdzieś się na tym ludzkim osiągnięciu zatrzymać. Wielu ludzi wierzących dochodzi do pewnego punktu i już się nie rozwijają, mówiąc o Chrystusie stwarzają pozór, że są pojednani z Bogiem w Chrystusie, że są zbawieni, uratowani i ktoś słuchając ich może myśleć, no tak jak ty pewno będę, kiedyś jak będę wzrastał, czy wzrastała, rozwijała się, czy rozwijał, no dojdę do takiego miejsca, to jest takie niesamowite jaki ty jesteś po prostu. I często to jest oszukanie, zwiedzenie. Wszystkie dzieci, które rodzą się z Boga mają wiarę, która ominie wszystkie takie, ludzkie osiągnięcia, wzgardzi nimi, ponieważ jej celem jest być jak Chrystus. Tą wiarę musi mieć każdy z nas, to jest budowanie na fundamencie. Jeżeli nas łapią jakieś tam rzeczy i ktoś myśli: o jakie piękne, jakie fajne; i już jest gotowy w to wchodzić, a nie ma wiary, która patrzy czy to jest Chrystus, ta wiara tylko jedno patrzy: Chrystus ma być uwielbiony w nas. Ona nie patrzy co tam, do czego to doszło, jaką to ma akceptację, ile milionów ludzi jest w tej sprawie, ile milionów ludzi kupiło tą książkę, ile milionów ludzi obejrzało ten film, wiara się na to nie patrzy, wiara patrzy czy tam jest Chrystus. Jeżeli Chrystus, to wiara idzie tam. To jest budowanie na fundamencie. Wszystko co na piasku, to jest zadowolenie z tego, co osiągnęli ludzie, wierząc osiągnęli ludzie.
Chciałbym żebyśmy to mieli świadomość. Wielu wierzących ludzi, którzy otrzymali wiarę Chrystusa już na początku, nie później, ci ludzie przechodzą przez różne doświadczenia i uczą się, że po drodze czeka wiele zasadzek, żeby zatrzymać w rozwoju, żeby już nie wzrastać, żeby dojść do pewnego pułapu. Mogą to być języki, cuda, proroctwa, nie wiem co tam, jakieś hece z upadaniami, no dzieje się, jakieś cuda dziejące się. To jest tak jak diabeł by sieci wyrzucał i łapie tych, którzy idą w ludzkiej wierze, nie patrząc na Chrystusa, Sprawcę i dokończyciela wiary, tylko patrząc na ludzi i oceniając do, którego punktu będę musiał dojść, żeby być takim jak on, czy ona. I są takie gwiazdy na tej ziemi, które świecą tym swoim złudnym blaskiem i ludzie często myślą, aby tylko być jak ten ktoś, jak ta, bo i teraz one i oni startują równo w zawodach świecenia ludziom w tych ciemnościach, będąc tymi błędnymi światłami, za którymi są rafy i rozbicie.
A więc czy ty widzisz Jezusa? Czy masz wiarę, która widzi Jezusa? To jest bardzo ważne. Mnóstwo jest naprawdę przez zwłaszcza siostry, w ogóle we wszystkich zborach lubiani, uwielbiani kaznodzieje, często słuchając, są pełne zachwytu, ale w których nie ma Jezusa. Potem też dołączają jacyś bracia, nie znają nawet życia tego człowieka, nie widzą jak żyje w ogóle, a się łapią na pułapkę, nie patrząc nawet czy żyje jak Chrystus i gdzieś dają się wprowadzić w jakieś dziwne nauki, które później opowiadają jako wielkie objawienie i do jakiegoś dziecka Bożego mówią: Ty, nie masz poznania, tam to dopiero jest poznanie i tam okazuje się, że to całe poznanie, to jest tak wielkie, że możesz oglądać wszystko w telewizji i ty sobie tylko wybierasz to, co Chrystusowe, a resztę po prostu, no oglądasz, no i tyle. A więc wolno ci wszystko tak naprawdę, nic ci nie zaszkodzi, bo ty już jesteś dzieckiem Bożym, Bóg cię nie wyrzuci; no różne takie bzdury i ludzie się na to łapią i zatrzymują się i to jest ich rozwój, mogą oglądać wszystko, mogą pójść na każdą zabawę, nic im nie zaszkodzi i dochodzą do takiego rozwoju, że mogą sobie pozwolić na to, czy na tamto, są już zbawieni, a więc nic im nie zaszkodzi. No to są różne poznania i wydawałoby się, no niesamowite, teraz to ja wszystko mogę, ale to, co człowiek tam może, to właśnie grzeszy i sobie psuje cały swoje życie, które już osiągnął taki człowiek w Chrystusie Jezusie. A więc to nie była wiara, która widziała Jezusa, bo jeśli widzisz Jezusa, to cię nie nabierze taki cwaniak, czy cwaniara na to. Diabeł musi rozpostrzeć zupełnie inne sposoby, żeby próbować cię zatrzymać. Ale łatwo łapie wszystkich, którzy mają wiarę ludzką, nie widzą Jezusa i co ich tam ucho połechce, to już jest fajnie, to już jest dobrze i potem masz pełno takich ludzi, którzy tak naprawdę nie żyją pobożnie, a uważają, że są wierzącymi i będą w niebie z Bogiem.
A więc mnóstwo przeciwności staje na drodze dziecka Bożego. Jeśli masz wiarę z Chrystusa, to będzie wiadomo, że dążysz do tego, by być jak Chrystus, to będzie widać. Jeśli nie masz wiary z Chrystusa, nie będzie widać w tobie, że dążysz do tego, żeby być jak Chrystus. Nie będzie widać, dlatego Słowo Boże mówi, że mamy przejść z wiary w wiarę, będziesz wierzyć, będziesz czytać Biblię, modlić się, ale nie będzie twoje życie zmierzało do tego, by być jak Chrystus, będzie zadowolone z twoich własnych osiągnięć, jeden osiągnie to czy tamto, porównując się drugim, o już to osiągnąłem, już to też wiem, już mam, ale to nie jest wystarczające. Dzieci Boże idą do ostatniego tchnienia w kierunku: Chrystus, to jest najważniejsze.
I może przeczytajmy to 2 List Piotra. Mam nadzieję, że patrzysz na to, czy dążysz do tego, by być jak Chrystus? Czy wystarczy ci tylko jakiś obraz jakiegoś człowieka i to jest dla ciebie już finał, tylko dotrzeć tam, gdzie ten człowiek dotarł. Ale jeśli to jest Boży człowiek, to za jakąś chwilę już on jest dalej i musisz znowu weryfikować, czy ty nadal chcesz dotrzeć do tego, do czego ten człowiek dotarł. On stale będzie się posuwał do przodu, rozwoju w podobieństwie do Chrystusa. To nie będzie ktoś taki, który już się zatrzymał i możesz go dogonić, powiedzieć: W porządku, już jest osiągnięty cel. To był fałszywy człowiek, bo będzie ci ciężko dogonić tego, który przed tobą rozpoczął wędrówkę w kierunku Chrystusa, jeśli go dogonisz, to znaczy, że ten ktoś zaniedbał swoje zbawienie i się zatrzymał. Kto się zatrzymuje, ten się już cofa. W sumie tych, którzy wzrastają w kosztowności Chrystusa, ci, którzy zaczynają później, nie mają prawa nigdy dogonić, nigdy. I to jest naturalne. Ale mają prawo patrząc na ich życie, naśladować ich wiarę, żeby wzrastali w chwały w chwałę, coraz dalej, dalej i dalej. W tym 2 Liście Piotra 1 rozdział, 1 i 2 wiersz:
"Szymon, Piotr, niewolnik i apostoł Jezusa Chrystusa do tych, którzy dzięki sprawiedliwości Boga naszego i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa dostali w udziale wiarę równie wartościową co i nasza: łaska i pokój niech się wam rozmnożą przez poznanie Boga i Jezusa Chrystusa, Właściciela naszego",
Którzy otrzymali z Bożej łaski wiarę tą samą, którą otrzymali apostołowie, to znaczy wiarę Jezusa. W 1 Liście Jana 2 rozdział, 18 wiersz:
"Dzieci, ostatnia to już godzina. A słyszeliście, że ma przyjść antychryst, lecz o to już teraz wielu antychrystów powstało. Stąd poznajemy, że to już ostatnia godzina. Wyszli spośród nas, lecz nie byli z nas, gdyby bowiem byli z nas, byliby pozostali z nami, ale to co uczynili, ujawniło nam, że nie wszyscy są z nas".
Ew. Mateusza 24 rozdział, od 3 wiersza:
"A gdy siedział na górze Oliwnej, przystąpili do niego uczniowie na osobności, mówiąc: Powiedz nam, kiedy się to stanie i jaki będzie znak twego przyjścia i końca świata? A Jezus odpowiadając, rzekł im: Baczcie, żeby was kto nie zwiódł. Albowiem wielu przyjdzie w imieniu moim, mówiąc: Jam jest Chrystus, i wielu zwiodą".
To są właśnie fałszywi Chrystusowie ci bracia i siostry, którzy w wierze swojej doszli do pewnego pułapu, mówiąc, że są zbawieni. To są oszuści, oni nie są zbawieni, dalej żyją w grzechu i dalej żyją w świecie, dalej świat pociąga ich bardziej niż Chrystus, ale mówią o sobie, że osiągnęli zbawienie. To są fałszywi Chrystusowie, dlatego jeżeli nie widzisz prawdziwego Chrystusa, to taki fałszywy Chrystus może cię zwieść i oszukać. Często imponując ci i mówiąc: Ty, to jeszcze niewiele wiesz w sumie, kiedyś się może dowiesz, stawiają siebie tak wysoko, żebyś ty się czuł tak nisko, żebyś tylko patrzył z podziwem i był normalnie tak świadomy swojej totalnej głupoty, żeby ten ktoś mógł się zawsze wywyższać nad tobą. To są fałszywi Chrystusowie. Jezus tego nigdy nie czynił. A więc kiedy spotykasz takich ludzi, którzy osiągnęli nie wiadomo jakie tam wyżyny chrześcijańskie i robią z siebie Chrystusów dla ciebie, to jeśli masz wiarę Chrystusa, to ty ich po prostu miniesz i pójdziesz dalej, nie będziesz tracił nawet czasu dla nich. To są posłańcy diabła. Jeżeli czujesz się poniżony przez kogoś, czy poniżona, Jezus nikogo nie poniżał w Swoim poznaniu. Przy Jezusie mogli siedzieć głupcy i czuli się swobodnie. czuli, że On daje im coś, co oni mogą przyjąć, bo On nie wywyższa się nad nich, nie robi z nich głupców. Dlatego zawsze mówiłem i mówię: To diabeł robi z człowieka głupiego, człowiek jest stworzeniem Bożym, człowiek jest mądrym stworzeniem, diabeł zawsze mówi: A co tam człowiek może osiągnąć? Ja mówię: Co ty gadasz? Człowiek może osiągnąć tak wiele, bo Bóg nas stworzył. Diabeł zawsze chce tak wzgardzić człowiekiem, ale kiedy wiem, że Bóg stworzył ludzi, to wiem, że diabeł chce wzgardzić Bogiem i kiedy słyszę takie wypowiedzi, mówię: Przestań gadać głupotę, ludzie nie mogą polecieć w kosmos. Bóg mówi: Wszystko jest dla ludzi już możliwe, dlatego pomieszał języki. To jest Boże stworzenie, chociaż upadłe w grzechu, było to dla nich możliwe, wszystko jest. To diabeł chce pokazać Boga jako kogoś kto nie potrafi uczynić, a człowieka jako takie beznadziejne zwierzę. Dlatego nie słuchaj bzdur, człowiek naprawdę jest mądry, tylko został skażony grzechem. Wiele dobrych rzeczy ludzie czynią, także złych rzeczy czynią, ale nigdy nie przyjmij tego, że człowiek jest totalnie głupi. Mamy od Boga mądrość. Nawet ludzie fizyczni mają mądrość, to co pozwala im rozsądzić pewne rzeczy na ile potrafią.
A więc kiedy otwierasz na przykład książkę, bo są takie książki, już na początku, w pierwszym rozdziale dowiadujesz się, że ty w sumie nic nie wiesz i musisz się wszystkiego nauczyć, to odłóż tą książkę, bez sensu ją czytać dalej, ludzie którzy takie książki czytali później mieli tylko kłopoty. Już kiedyś opowiadałem wam, tak tylko przy okazji, w okresie pojawił się pewien człowiek, taki wielki prorok, który był w niebie, Bóg mu powiedział, że posyła go na ziemię teraz, żeby on jako ten ostatni prorok jeszcze głosił prawdę ludziom, żeby ich nawracał itd. I z gruntu, jak tylko to zostało wskazane, to ja wiedziałem, że to nie jest już człowiek od Boga, bo to nie jest Chrystus, Chrystus już tu był i tylko jeden Chrystus, nie może przyjść inny Chrystus. A więc kiedy Chrystus już tu był, a wielu się nabrało i wielu ze mnie kpiło, co ty nie wierzysz, przecież zobacz takie objawienia ma, a po pewnych, nie wiem czy tam rok, czy dwa już mówili: No zobacz, faktycznie oszust. To od razu, po pierwszym takim zobaczeniu możesz stwierdzić, to nie jest Chrystus. Kiedy masz wiarę z Chrystusa, rozeznajesz, że nie ma podróbek Chrystusa, jest Chrystus i koniec.
A więc będą pojawiać się Chrystusowie, którzy będą mówić: Tu jest zbawienie, jak będziesz jak ja, to będziesz zbawiony, to będziesz zbawiona. Ale kiedy patrzysz, to oni są złośliwi, pazerni, sami szukają wygody, bo mają te swoje samoloty, klamki ze złota, czy inne rzeczy, jak im się powiedzie lepiej. Wielu do nich wysyła, żeby się modlili jakby to był Chrystus i myślą, że Bóg ich na pewno wysłuchuje, łożą mnóstwo pieniędzy, żeby tylko się pomodlili do Boga, bo przecież oni mają taki dostęp do Boga. Taki dostęp ma tylko Chrystus. A więc masz, że Jezus ostrzega: uważajcie, pojawi się wielu, ale oni nie będą mieli tego, co jest we wszystkich Bożych dzieciach, oni nie będą wzrastać w prawdzie. Nie zobaczysz tam w nich wzrostu w prawdzie. Oni będą wzrastać w oszukiwaniu ludzi, w zwodzeniu ludzi. I kiedy widzisz tych, to oni budują na piasku, dzieją się tam znaki, cuda. Nie zaglądam zbyt często, ale jak coś takiego widzę, to widzę najczęściej jak ludzie są pod wrażeniem, co tam się wyprawia, jak się przewracają, krzyczą, nie wiadomo co wyprawiają, uważają, że to działa Duch. Straszne, że ludzie nawet nie mają rozeznania, że Bóg nie jest bałaganiarzem. Ale dają się nabierać i ludzie zawsze szukali sobie idoli, nawet w duchowości szukają idoli. Myśląc, że jak będą tacy, jak ten idol, to już będzie szczyt jego osiągnięć, ale to nie jest wiara Chrystusa, wiara Chrystusa mówi: Szczyt osiągnięć, to jest Chrystus i zawsze to będzie Chrystus. Mogą się pojawiać nawet prawdziwi ludzie, wierzący ludzie na naszej drodze, ale zawsze zobaczysz, że oni nie mówią, że zakończyli swoje rozwijanie się, oni będą dalej wzrastać, dalej będą się uświęcać, dalej będą się oczyszczać, oni dalej zmierzają w kierunku Chrystusa.
A więc Bóg obdarzył tą wiarą, która pozwala nam zwyciężyć świat, zwyciężyć fałszywych Chrystusów, którzy przybierają pozór, ale nie mają w sobie Chrystusa. A jak z tobą? Do czego dążysz? Co chcesz osiągnąć? Dlaczego Biblia jest dla ciebie tak ważna, a może książki? A może uważasz się za mądrego i mądrą, że Ty wiesz, ty zawsze rozsądzisz o nikt cię nie nabierze. A może już się nabrałeś, czy nabrałaś na to, że cię zwiódł wróg, podszedł cię jakimiś rzeczami i zamiast w Chrystusie mieć nadzieję, masz nadzieję już w lekarstwach. Ja nie mówię, że nie możesz wziąć lekarstwa, ale jeżeli lekarstwo staje się nadzieją, to może się okazać, że Chrystus już nie będzie nadzieją.
A więc różne są rzeczy, ludzie mogą mówić to i tamto, wierzący mogą mówić, jak im się powiodło, jak wzięli potężny kredyt i Jezus im pomógł spłacić cały ten kredyt i możesz takich rzeczy słuchać i pomyśleć sobie: ja cię nie mogę, to skoro Jezus pomaga spłacać kredyty, to dlaczego ja nie mam wziąć też kredytu? Skoro to można tak łatwo osiągnąć, a potem Jezus mi spłaci to, co ja zaciągnę, to całkiem dobre jest. No przecież Ojciec nie pozwoli, żeby dziecko było w długach, no to zapłaci za to dziecko. No i ktoś myśli: no to popatrz, to jest naprawdę to jest niesamowite, a tu się tak czujnie pilnuję itd. a tu można sobie tak, no to. A więc wielu takich Chrystusów ogłasza różne rzeczy, że można mieć kolejną żonę i Bóg to kocha, że Bóg lubi jak ludzie szukają szczęścia na tej ziemi. Jak nie znalazłeś, czy nie znalazłaś z tym, czy z tamtą, no to znajdź z inną, ale znajdź to szczęście. Bóg lubi szczęśliwych ludzi i ten ktoś mówi: Wiesz to jest moja piąta żona, nareszcie jestem szczęśliwy. I ktoś myśli, tu chrześcijanin i ludzie są koło niego, szczęśliwi, szczęśliwi cudzołożnicy i cudzołożnice. Doszli do tego samego punktu i są zadowoleni, bo on też ten chrystus jest zadowolony.
A wiec mamy takie doświadczenie i musimy o nim wiedzieć. Musisz mieć wiarę Chrystusa, ludzka ci nie wystarczy, ludzka zawsze znajdzie ten finał rozwoju w człowieku, Chrystusowa tylko w Chrystusie, będzie cenić sobie wszystkich Bożych ludzi, którzy są wpisani w Biblii, czy tutaj na ziemi żyją, ale zawsze to będzie Chrystus. Jeżeli by się jakiś Boży człowiek zatrzymał w rozwoju, albo zaczął cofać pod wpływem jakiegoś omamienia, to ten, który ma tą wiarę Chrystusa po prostu mienie tego człowieka i pójdzie dalej, bo ma przed sobą Chrystusa. To jest niesamowite zwycięstwo nad diabłem, wiara, która zwycięża świat z tym wszystkim, co ten świat w sobie niesie.
No powiedzmy, że spróbujemy to Ew. Jana 6 rozdział. Czy ty jesteś zachętą dla innych, żeby wzrastali? Czy swoim życiem pokazujesz, że można być chrześcijaninem, chrześcijanką i chodzić bezbożnymi drogami i być pewnym, że się idzie do wieczności? I rozmawiasz z kimś, mówisz: Jestem zbawiony, jestem zbawiona. Jeśli w tobie widać, że ty sobie lekko traktujesz Chrystusa, a mówisz, że jesteś zbawiona, czy zbawiony, to jesteś człowiekiem, który ma ludzką wiarę, twoja wiara ci pozwala się cieszyć z tego, co osiągnąłeś i osiągnęłaś. Wiara Chrystusowa zawsze pragnie więcej, więcej Chrystusa i ta wiara powoduje, że nie możesz usiąść na laurach, spocząć z zadowoleniem, bo stale więcej potrzebujesz Jezusa i to są ludzie, którzy drażnią innych ludzi, przeszkadzają innym ludziom, którzy mają ludzką wiarę i mówią: Czego ty chcesz, człowieku? To co ty chcesz, bym był jak Chrystus? No tak, przecież o to chodzi? Przecież to jest niemożliwe. Nie, dla wierzącego jest możliwe. I tutaj w tym 6 rozdziale, od 60 wiersza:
"Wielu tedy spośród uczniów jego, usłyszawszy to, mówiło: Twarda to mowa, któż jej słuchać może?"
Właśnie ci, którzy mają wiarę Jezusa Chrystusa, często mają twardą mowę i ludzie mówią: Któż to słuchać może w ogóle? Czy to nie można mówić inaczej? Czy nie można tego wytłumaczyć, po ludzku wytłumaczyć, żeby ten człowiek z ludzką wiarą był zadowolony? Czy Jezus nie mógł im tego wytłumaczyć? No, mógł przecież wiedział co mówi. To dlaczego im tego nie wytłumaczył?
"A Jezus świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie jego, rzekł im: To was gorszy?"
Coś nie pasuje do koncepcji wielu Chrystusów, którzy zupełnie inaczej by postąpili.
"Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był pierwej?"
To dopiero byście się zgorszyli.
„Duch ożywia, ciało nic nie pomaga. Słowa, które mówię wam, są Duchem i są życiem, lecz są pośród was tacy, którzy nie wierzą (…)".
Przecież wierzyli.
"(…) Jezus bowiem od początku wiedział, którzy są nie wierzący i kto Go wyda".
Ale oni wierzyli po ludzku, oni wierzyli, że On jest prorokiem, wspaniałym Nauczycielem, cudotwórcą. Tak, wierzyli, chodzili za Nim pełni podziwu, a nie za bardzo im pasowało, że jest Synem Boga. I kiedy tylko usłyszeli coś, co im nie pasowało, w tył zwrot.
"Wtedy Jezus rzekł do dwunastu: Czy i wy chcecie odejść? Odpowiedział mu Szymon Piotr: Właścicielu! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego".
I ta wiara pozwoliła im nie odejść. Ta wiara pozwoliła im zostać, chociaż też nie rozumieli, co Jezus mówi, ale wiedzieli kim jest, gotowi byli znieść to, że nie rozumieją, uznając, że to On decyduje o tym, kiedy dać im zrozumieć to, czego teraz nie rozumieją. Nie stawiając się, nie pokazując swojej niezależności, jak tamci, ale czekając, aby się dowiedzieć o tym, o czym On mówi.
2 List Piotra 2 rozdział, 15 wiersz:
"Opuściwszy drogę prostą, zbłądzili i wstąpili na drogę Balaama syna Beora, który ukochał zapłatę za czyny nieprawe".
Opuścili drogę prostą, a więc opuścili Chrystusa, zbłądzili, Chrystus nie wydawał im się już Chrystusem, potrzebowali innego Chrystusa. Kto to był? Balaam, to był teraz ich Chrystus i zrobili to co on, uznali, że pieniądze są potrzebne, aby być chrześcijaninem, czy chrześcijanką. A żeby być, to trzeba mieć wiarę z Chrystusa. Wielu nie ma nawet świadomości o tym, o czym mówię. Mówię o wierzących i myślą sobie że zbudowali swoje chrześcijaństwo jako taki swój zameczek, każdy jakiś inny i są zadowoleni z tego swojego zameczku niesamowicie szczęśliwi ze swoich osiągnięć, ale to nie jest Chrystus, to nie jest Chrystus, bo to nie jest zbudowane na Chrystusie. To budował człowiek według wiary, usta mogły mówić: tak On jest Chrystusem, On jest Synem Boga, ale serce było daleko od tego, co człowiek mówi ustami swymi, wcale serce za tym nie idzie, by dalej wzrastać w tej kosztowności kim jest naprawdę Boży Syn, by stawać się jak On przed obliczem Ojca, bo ten, który ma wiarę z Chrystusa, tego interesuje tylko to, by być jak Chrystus. O tym będę mówił ileś razy dzisiaj. A więc ich wiara zawiodła ich. Ci opuścili Chrystusa, bo twarda mowa, ci opuścili drogę prostą, bo nie było z tego kasy, tylko poświęcenie i poświęcenie. Trzeba pójść tam, gdzie będzie z tego pożytek. Już Paweł pisał też, że niektórzy chcą z pobożności czerpać zyski, a największym zyskiem jest pobożność, życie zgodne z wolą Boga i to tylko wierzący, który ma wiarę Chrystusa może tak żyć, bo tak żył Jezus Chrystus.
2 List do Tymoteusza 4 rozdział, 3 i 4 wiersz:
"Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom".
Znowuż odwrócą się od Chrystusa, od prawdy, nauki Chrystusa i zwrócą się ku baśniom, dającym podstawy zadowolenia według życia, jakie się podoba każdemu temu wierzącemu. Podoba ci się tak, żyj tak, przecież Bóg dał nam wolność. Odwrócą ucho od posłuszeństwa, od wierności, od miłości, od uczciwości i prawości i zwrócą się ku baśniom dającym im podstawę, że mogą tam, gdzieś iść, osiągną to w taki czy w innym sposób bez rozwijania się, wzrastania na podobieństwo Chrystusa Jezusa. Mówiliśmy o tym, że zwodnicze religie wprowadziły to w ludzi i ciężko jest to wykorzenić z człowieka, bo ich poczucie własnej wartości, nie wartości Chrystusa, tylko własnej wartości, poczucie, że człowiek osiągnął to własną siłą i ma, a nie widzi tego, że to Bóg daje, zaczyna i kończy.
A więc mamy mnóstwo ludzi, którzy byli w religiach i nadal tej religii nie opuścili, nadal mają takie same mniemania, nadal ich Chrystus, to ta religia, która ich nauczyła takiego życia. Mają swoje życie po swojemu ustalone, robią, co im się widzi i kiedy im się chce, to będą należeć do spraw Bożych, a kiedy się nie chce, to nie będą należeć, a i tak są zbawieni, bo przecież kiedyś tam należą. To nie jest Chrystus, moi drodzy, to jest tragedia. A więc jeżeli to ma być Chrystus, to gdziekolwiek będziesz, zawsze to będzie potrzeba wzrastania na podobieństwo Chrystusa, zawsze. Taka jest to wiara i ona nie zatrzyma się, jej nie kupisz, nie przekupisz, bo Chrystus jest przed oczami. Odwrócą ucho od prawdy, a przecież wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe. Jeżeli odwraca człowiek ucho od prawdy, to znaczy, że jego wiara już nie ma z czego czerpać. To musi być już upadła wiara, bo wiara bez uczynków Chrystusowych jest martwa.
A więc jeżeli naprawdę chce ktokolwiek z nas się uratować, to musi mieć wiarę z Chrystusa, to jest dar Boga, tego nie kupisz, ale gdy to dostaniesz, to staniesz się jednym z najbardziej wypatrywanym obiektów przez diabła, żeby cię od tej wiary odwieść, żeby cię zwrócić gdziekolwiek, żebyś tylko przestał dążyć do tego, by być jak Chrystus. Jeżeli się uda, to pokręciło ci się w głowie i tracisz tak drogocenny czas, aby wzrastać, na szarpanie się, na szamotanie się z jakimiś rzeczami, na kształtowanie swojej własnej sprawiedliwości, na czucie się lepszym
od innych, czy lepszą od innych. To nic nie daje.
Ew. Mateusza 9 rozdział 22 wiersz:
"A Jezus, obróciwszy się i ujrzawszy ją, rzekł: Ufaj, córko, wiara twoja uzdrowiła cię. I od tej chwili niewiasta była uzdrowiona.”
Jaką miała ta niewiasta wiarę? Czy z Chrystusa czy swoją? Swoją, to była jej wiara, ona widziała, że Jezus czyni cuda i się dzieją cuda, i ona uwierzyła, że On ją uzdrowi, miała ludzką wiarę. Ja też bym tak wierzył po ludzku, jak bym widział, że ktoś takie rzeczy czyni, też bym uwierzył, że może i mi to uczynić. Ludzka wiara może dochodzić do cudów. 15 rozdział, 28 wiersz:
"Wtedy Jezus, odpowiadając, rzekł do niej: Niewiasto, wielka jest wiara twoja; niechaj ci się stanie jak chcesz. I uleczona została jej córka od tej godziny".
Teraz Jezus mówi: Wielka jest wiara twoja, uwierzyłaś, że mogę uzdrowić twoją córkę, uwolnić ją, niech tak się stanie. Wiara twoja cię uzdrowiła, wielka wiara.
Ew. Marka 10 rozdział, 52 wiersz:
"Tedy mu rzekł Jezus: Idź, wiara twoja uzdrowiła cię. i natychmiast odzyskał wzrok, i szedł za Jezusem drogą".
Wielu było w tym momencie wierzących w to, że On może ich uzdrowić. Czy wierzycie, że mogę wam to uczynić? Tak, wierzymy. To niech stanie się zgodnie z wiarą waszą, ale to nie była wiara Chrystusa. Oni wierzyli tylko w pewien fragment Chrystusa, ale nie w Chrystusa całkiem. To nie był Chrystus, to była jakaś cząstka z Jego działania. W to wierzyli, z tego zaczerpnęli.
Ew. Łukasza 7 rozdział, 9 wiersz:
"A gdy to Jezus usłyszał, zdziwił się i zwróciwszy się do towarzyszącego mu ludu, rzekł: Powiadam wam, nawet w Izraelu tak wielkiej wiary nie znalazłem".
Ten człowiek uwierzył, że Jezus nawet nie musi pójść, wystarczy, że wyda rozkaz i tak się stało, ale nadal to jest ludzka wiara. Ona też jest stopniowana, po ludzku jedni ludzie wierzą tak, drudzy inaczej. A więc możesz widzieć w różnych stanach człowieka, będącego z ludzką wiarą.
7 rozdział też, 44 wiersz:
"I zwróciwszy się do kobiety, powiedział Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twojego domu, a nie dałeś wody do nóg moich, ona zaś łzami skropiła nogi moje i włosami swymi wytarła. Nie pocałowałeś mnie; a ona odkąd wszedłem, nie przestała całować nóg moich. Głowy mojej oliwą nie namaściłeś, ona zaś olejkiem namaściła nogi moje. Dlatego powiadam ci: Odpuszczono jej liczne grzechy, bo bardzo miłowała. Komu zaś mało się odpuszcza, mało miłuje. I rzekł do niej: Odpuszczone są grzechy twoje. I zaczęli współbiesiadnicy rozważać w sobie: Któż to jest ten, który nawet grzechy odpuszcza? I powiedział do kobiety: Wiara twoja zbawiła cię, idź w pokoju".
Ooo coś tu się stało. Tu już jest wiara z Chrystusa, zbawienie, uratowanie ze starej natury, nie tylko cud, nie tylko polepszenie zdrowia, nie tylko lepsza praca, nie tylko, bo mi się powiodło, bo to, bo tamto, ale została uwolniona ze swojej grzesznej historii zostało, to przebaczone. A kto może tylko przebaczać, jak nie tylko Syn Boży. A więc wiara, która jest z Chrystusa, przyjmuje uwolnienie od grzechów. I ona Go bardzo miłowała, ona naprawdę doświadczyła niesamowitego uzdrowienia, jej dusza została uzdrowiona. Ta wiara pozwoliła jej pójść dalej wiedząc już kim jest Chrystus.
List do Rzymian 1 rozdział, 16 i 17 wiersz:
"Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusa, jest ona bowiem mocą Boga ku zbawieniu każdemu wierzącemu, najpierw Żydowi, a także i Grekowi bo sprawiedliwość Boga w niej bywa objawiona, z wiary w wiarę(…)".
Z ludzkiej, w Chrystusa.
"(…) jak napisano: A sprawiedliwy z wiary (a to jest wiara Chrystusa) żyć będzie".
A więc naprawdę potrzebuj mieć wiarę, którą mam świadomość, ona mnie trzyma w kierunku abym był jak Chrystus. Ta wiara daje mi świadomość, że mam od Boga niesamowity dar, dar wiary wziętej z Chrystusa, z Jego Syna, w jakiej On pokonał wszystkie przeciwności, aby być obrazem Boga niewidzialnego na tej ziemi. Dlatego ta wiara pilnuje mnie, bym pilnował się Chrystusa mimo różnych rzeczy, na które napotyka tak wierzący człowiek, ten człowiek przechodzi poprzez nie i zawsze przechodzi i idzie dalej, bo wie że potrzebuje być jak Chrystus. To jest wiara, która nie daje ci odpocząć dopóki nie osiągniesz tego niesamowitego celu, aby być jak Chrystus. Kiedy masz tą wiarę, to pilnuj się, bo diabeł bardzo będzie cię atakować, żeby ci odwrócić oczy na cokolwiek, będzie drażnić, kopać, chwalić, wszystko będzie robić, że by tylko cię odciągnąć od tego do czego zmierzasz, bo on wie, że idziesz w kierunku wieczności z Bogiem, że to jest ta wąska droga, którą idą wierzący dzięki Chrystusowi do domu Ojca i mają niesamowity cel i go pilnują, bo celem wiary naszej jest co? Zbawienie naszej duszy. Jeśli masz tą wiarę, to będziesz obiektem ataku wroga, sto procent. Jeżeli masz ludzką wiarę, to on będzie tak lekko cię pilnować, żeby przypadkiem ci coś za bardzo do głowy nie wpadło. Ale gdy masz już z Chrystusa, wchodzisz na pole bitewne. Dlatego wiara jest tarczą przeciwko pociskom diabła.
Czy rozumiesz o czym mówię? Na tym fundamencie jedynie możesz budować mając wiarę Chrystusa, reszta to piach, resztę to do gehenny. Wielu zwiedzionych ludzi, którzy oparli się na pewnych tam naukach, czy zakonnych, wypełniają jakieś prawa zakonne i mniemają, że są zbawieni, że są uratowani, bo ktoś tam pościł ileś lat, bo ktoś tam zachowuje tak sabat, bo ktoś tam coś i ten człowiek tak dochodzi do tego samego, żeby też jak ten ktoś to robić. Może ktoś się zamknął na ileś dni, ktoś też, ja też się zamknę, żeby być osiągnąć ten punkt takiego odosobnienia i cokolwiek innego. Chrystus tego nigdy nie robił. Więc po co robić, skoro Chrystus tego nie robił? Wiara każe ci żyć na tej ziemi i czynić wszystko według tego, co już osiągnąłeś, czy osiągnęłaś w Chrystusie, aby dalej wzrastać w tej kosztowności, aby coraz bardziej być świadomym tego i przekazywać tą świadomość innym. Nie ma na ziemi żadnego człowieka, o którym można by powiedzieć, abyś był tylko jak on, czy ona. Bo jeśli to jest Boży człowiek, to mówię, to za jakiś czas znowuż musisz określić, przemieścić to swoje, aby być, bo taka jest normalność, z chwały w chwałę, coraz dalej, dalej w kosztowność Chrystusa.
1 List do Tymoteusza 6 rozdział. A więc określam to bardzo wyraźnie, jak wiesz, że masz być jak Chrystus i dążysz do tego ustawicznie by być jak Chrystus, to znaczy, że masz tą wiarę. Jeżeli wystarcza ci tylko coś tam i sobie w internecie szukasz swoich idoli i na nich skupiasz się i chcesz być jak ci idole i chcesz też tak podnosić ręce, aby się ludzie zaraz przewracali albo cuda działy albo nie wiadomo co tam i tylko musisz im wysłać trochę pieniędzy na konto, to wtedy ześlą na ciebie tego ducha, czy co tam i wtedy będziesz też mógł, czy mogła zaraz to robić, a ty osiągniesz ten pułap. Ale to nie jest Chrystus. Raczej naucz się czynić dobro wszystkim, dobro Chrystusowe, nie fantazjuj, to nie jest wiara z Chrystusa. Lepiej przyjdź do stóp Jezusa, usiądź tam i posłuchaj, co On mówi, aby wziąć tą wiarę od Ojca, którą daje tym, którzy mają dążyć do domu Ojca. 6 rozdział, 12 wiersz:
"Staczaj dobry bój wiary, uchwyć się życia wiecznego(…)".
To Jezus.
"(…) do którego też zostałeś powołany i złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków."
Staczaj dobry bój wiary, wiara nie walczy głupio, nie walczy byle o co, nie walczy z każdym, który chce walczyć. Wiara walczy tylko z tym, który staje na drodze i chce zasłonić Jezusa. Nie pozwoli sobie nikomu zasłonić Chrystusa. Musi zawsze Go widzieć, zawsze widzieć do czego dąży. To jest dobry bój wiary, z tymi władztwami ciemności, które chcą zwodzić i oszukiwać, odwodzić, różne rzeczy robić, a celem wiary jest zbawienie duszy, bycie tam, gdzie jest Chrystus. Niesamowita chwała.
Jestem Bogu wdzięczny za to, że nie wyposażył nas w lepszą, nawet wielką wiarę jakiegoś człowieka, nawet najlepszego jakiegoś, może nie wiem, wiarę Piotra. Piotr był pewien, że dla Jezusa jest w stanie wszystko zrobić, nawet życie oddać, wierzył w to, naprawdę wierzył. Może też bym tak ogłaszał takie hasła: Dla Jezusa jestem gotów umrzeć, by cokolwiek nawet było, to wezmę miecz, będę walczył. rozetnę każdego, który by chciał Jezusa mojego, jakkolwiek nie wiem co powiedzieć złego o Jezusie. Mogę mieć taką wiarę, ale ta mnie nie zbawi, ani ciebie. A więc jedyne co możemy naprawdę zrobić budując na tym fundamencie, to to, że będziemy pokornie w uniżeniu należeć zawsze do Chrystusa, a wzrost w tym upodobnieniu do Chrystusa będą mogli oglądać ci wśród, których przebywamy. Nie będą słyszeć wielkich haseł, ale za to będą słyszeć prawdę. Człowiek nie będzie mówił rzeczy nie wiadomo jakich, a potem no trudno, sytuacja jest inna. Tylko będzie mówić i to zrobi po prostu, tak jak Jezus, bo taka wiara jest oparta na rzeczywistości. A więc jeżeli ktoś widzi, że ma wielką wiarę ludzką, ale ona sięga tylko czegoś tutaj na ziemi, osiągnięć ziemskich, to niech przyjdzie do Chrystusa, do Ojca w niebie i powie: Przydaj mi wiary, bo ta moja nie pozwala mi wygrywać z diabłem po drodze. Bóg jest chętny dawać tym, którzy naprawdę chcą dotrzeć do Jego domu. Nie jest skąpy. W Chrystusie zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków, a więc rozwijajmy się, wzrastajmy, bądźmy prawdziwi.
Może jeszcze List do Hebrajczyków 10 rozdział. Niech zawsze będzie w nas ta świadomość, czyja nadal potrzebuję Jezusa ponad wszystko. Czy już wystarczy mi coś? 10 rozdział, 38 i 39 wiersz:
"A sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie; lecz jeśli się cofnie, nie będzie dusza moja miała w nim upodobania. Lecz my nie jesteśmy z tych, którzy się cofają i giną, lecz z tych, którzy wierzą i zachowują duszę".
Niech Bóg pomoże każdemu z nas, nie stawajmy się Chrystusami dla innych, nie wmawiajmy ludziom, że osiągnęliśmy już to, co powinniśmy, to jest kłamstwo. Mówmy: Jestem w rozwoju, moim celem jest być jak Chrystus, wstrzymuję się od tego, co niepotrzebne, aby nie tracić niepotrzebnie czasu i biorę to, co potrzebne, aby wykorzystać to, aby ten czas był odpowiednio spożytkowany.
Może jeszcze na zakończenie, Ew. Łukasza 8 rozdział, 22 wiersz i dalej:
"I stało się pewnego dnia, że wstąpił do łodzi On i uczniowie jego i rzekł do nich: Przeprawmy się na drugi brzeg jeziora. I odbili od brzegu. A gdy płynęli, On zasnął. I zerwał się gwałtowny wicher na jeziorze i fale ich zalewały, i byli w niebezpieczeństwie. Tedy przystąpili do niego i zbudzili go, mówiąc: Mistrzu, Mistrzu, giniemy. A On obudziwszy się, zgromił wiatr i wzburzone fale, a one uspokoiły się i nastała cisza. I rzekł do nich: Gdzież jest wiara wasza?(…)”
Zachowali się jak niewierzący, nie użyli wiary w ogóle. No mieli wiarę, że jest Synem Boga, Właścicielem tego wszystkiego, a gdy przyszło zagrożenie, zachowali się jak niewierzący. Ilu z nas miało już takie doświadczenie? Przyszło zagrożenie raptownie coś spadło i człowiek zaczyna się szamotać, szarpać jakby nie było Chrystusa z nami, jakbyśmy przestali wierzyć w ogóle. Jezus mówi: Uspokój się, przecież powiedziałem, że będę z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. I za jakiś czas sytuacja zostaje już uspokojona i człowiek podnosi głowę i mówi: Modliłem się i Bóg mnie wysłuchał. Oczywiście, chwała mi, nie Jezusowi, o tym się nie modli, to by mnie w tej wodzie. Jakby ci apostołowie nie wołali, nie budzili Jezusa, to na pewno by utonęli, co? Jak wierzycie? No nie, no nie możliwe przecież, ale za to: myśmy zawołali, obudzili Go, On uciszył i dlatego żyjemy jeszcze. Wiadomo komu chwała.
"(…)Oni zaś, przestraszywszy się, zdumiewali się i mówili jedni do drugich: Któż to jest ten, że nawet wiatrom i wodzie rozkazuje i słuchają go?”
Przecież wiedzieli, że to jest Syn Boży, to co teraz im zatem się stało? Doświadczenie tak ich przeraziło, że oni jakby zupełnie stracili wszystko, co wcześniej mieli. Tak diabeł atakuje często i człowiek raptem wpada w panikę jakby wszystkie doświadczenia, jakie zostały gdzieś zbudowane, jakby wszystko się straciło i raptem jakbyś się dopiero stał wierzącym i pojawia się taka sytuacja, a gdzie wszystkie inne sytuacje, kiedy Jezus ratował cię, wyzwalał cię z grzechów, dał ci oczyszczenie, gdzie to wszystko? Jakieś jedno wydarzenie i raptem wszystko się wali?
Ew. Łukasza 22 rozdział, 32 wiersz:
"Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja, a ty, gdy się kiedyś nawrócisz, utwierdzaj braci swoich".
Jezus modlił się, żeby nie ustała wiara. Oby w nas też nie ustała wiara w tych różnych doświadczeniach jakie przechodzimy, czy przejść też musimy, byśmy zawsze pozostali wierząc w Chrystusa, że wszystkie doświadczenia jakiekolwiek się dzieją są po to, żeby Chrystus był jeszcze bardziej uwielbiony we mnie i w tobie. Wszystkie przeciwności, wszystkie niedogodności są po to, żeby Chrystus był jeszcze bardziej uwielbiony w tobie i we mnie. Jakub tu pisze: Za najwyższą radość sobie poczytujcie, bo wtedy wiara wasza jest silna, mocna, bo to Chrystus jest, a nie nasze możliwości, nie jak ja sobie poradzę. Bo wiara moja ludzka i twoja, to daje sobie radę sam, czy sama, ale kiedy mam wiarę z Chrystusa wziętą, to ja wiem, że Chrystus jest silniejszy ode mnie i On najlepiej to rozwiąże.
Dzieje Apostolskie 3 rozdział, 16 wiersz:
"Przez wiarę w imię jego wzmocniło jego imię tego, którego widzicie i znacie, wiara zaś przez niego wzbudzona, dała mu zupełne zdrowie na oczach was wszystkich".
Człowiek ten dostał wiarę w imię Jezusa Chrystusa, że w tym imieniu jest zbawienie i został uzdrowiony i skakał, i cieszył się, radował się w Chrystusie. A więc to, co najbardziej każdemu z nas jest potrzebne, by budować na tym fundamencie wiary Chrystusa, to zawsze widzieć Chrystusa. Wiara ślepa nic nie da, wiara ślepa nic nie da, wiara, która troszeczkę lepiej widzi też nie wiele da, ale wiara, która wszystko widzi, przez którą sięgamy wszędzie, o tym moglibyśmy rozmawiać, ja musze widzieć wiarą Jezusa na tronie chwały, widzieć Jego potęgę wiarą, Jego miłość muszę widzieć wiarą, Jego cierpliwość muszę widzieć wiarą, Jego wierność muszę widzieć wiarą. Moja wiara musi mieć jasne, otwarte oczy i twoja też. Bo to jest wiara z Chrystusa, ona nie po to jest nam dana, byśmy domyślali się, żeby Jezus był dla nas tajemnicą, ale została nam dana, żeby Jezus nie miał już żadnych tajemnic, żebyśmy mogli w Nim widzieć wszystko, co tylko jest nam potrzebne, aby dotrzeć do domu Ojca. Tak wierzmy, a nie zawiedziemy się, nie tylko, że te doświadczenia i przeciwności nie zniszczą nas, ale jeszcze bardziej przez to będzie można w nas zobaczyć, że to, co się w nas zaczęło, to Chrystus, a nie my, że to Bóg rozpoczął w nas, a nie myśmy rozpoczęli i że chwała Bogu się należy, a nie nam, bo On zaczął i dokończy. Chwała Bogu, który jest, który był i zawsze będzie. W Jego Synu Jezusie Chrystusie jest nasze niesamowite zbawienie. Amen.

