22.04.2003 Marian - Chodzenie w społeczności z Bogiem

Chodzenie w społeczności z Bogiem 

 Słowo z dnia 22.04.2003  Marian

 

Dobrze oddać Właścicielowi chwałę i być przyozdobionym, przyobleczonym na spotkanie z Właścicielem.

Chciałbym, żeby każdy z nas mógł sobie na takie pytanie odpowiedzieć. Może wyda się ono takie dziwne, ale czy wierzysz, że możesz żyć w społeczności z Bogiem?

Świętym, czystym, nieskalanym Bogiem, czy wierzysz, że możesz dzisiaj mieć z Nim społeczność?

Jeśli wierzysz, to wewnątrz siebie teraz odpowiedz sobie, na jakich zasadach twoja wiara jest umocniona.

Pierwsze: czy wierzysz, że możesz z Nim, tym świętym Bogiem, dzisiaj mieć społeczność? To jest taka społeczność, która przewyższa nasz rozum. Nikt nie jest tak święty, tak czysty, tak nieskalany jak Bóg, On jeden. I społeczność z Nim czy możesz mieć, być z Nim jedno?

Czy chcesz z Nim być jedno? Czy jest to dla ciebie tak ważne, aby być z Nim jedno i aby kosztować z tej najcenniejszej społeczności, jaka kiedykolwiek zaistniała na ziemi?

Wydawałoby się, że każdy chce mieć z Nim społeczność, każdy chce z Nim być. Ale tak jak mówiliśmy ostatnio, że Chrystus jest bardzo otwarty na wszystko, co jest bliskie sercu Ojca. Że ta społeczność z Nim jest bardzo wielkim utrapieniem dla starego Adama. Faryzeusze nie znosili Go. Mieli sprawiedliwość sami w sobie, a On im tą sprawiedliwość rozbijał. Cudownym swoim życiem, pełnym chwały i majestatu, pełnym odważnych stwierdzeń i prawdy głoszonej wobec ich wszystkich.

On jest odblaskiem chwały tego Wszechmogącego Boga, Ojca, który Go posłał. Czy wierzysz, że możesz mieć z Nim społeczność, chodzić w społeczności z Nim, uwielbiać Go, wysławiać święte Jego imię, pielgrzymować tu jako syn, jako Jego córka, mówić: „Abba, Ojcze”, jak prawdziwie synom i córkom pozwolono mówić do Tego, który jest odwieczny.

Wzywać Jego poprzez Jego Syna umiłowanego i wiedzieć, że On ma oblicze skierowane na ciebie? Najcudowniejsza społeczność, która pozwala ci się unieść do góry i zachwycać miejscem, do którego zmierzasz. Być odważnym tu na ziemi dla Niego więcej niż ten, który nawet by pokonał lwa.

Odważnym dla Niego, bo On jest z tobą. Odważnym w cudownej świętości, nieskalaności, w prawdzie. Gotowym, by czynić dobro tak, jak On je czyni. Chodzić z Nim, by służyć Jemu, by żyć dla Jego chwały tu na ziemi. Czy wierzysz, że możesz mieć taką społeczność?

Gdzie On może się tobą posłużyć, może cię wysłać, gdzie zechce, a ty możesz to uczynić, bo On jest z tobą? Czy wierzysz, że wszystko jest możliwe dla wierzącego w Niego?

Czy wierzysz, że takie zgromadzenia mogą być obrócone w wielką chwałę i wiele rzeczy może się wydarzać z powodu ludu Bożego, który się zgromadza wobec Jego świętego oblicza i ma z Nim społeczność, aby się modlić do Niego, aby wzywać Jego imienia?

Czytamy w Dziejach Apostolskich, że nieraz miejsca były wstrząsane, bo lud się modlił. Lud, który ma społeczność z Bogiem, był przed Jego obliczem i On odpowiadał na modlitwę. Czy wierzysz, że możesz mieć taką społeczność z Bogiem, że na twoją modlitwę On może wstrząsnąć tą ziemią nawet, otworzyć zamknięte drzwi, poprowadzić cię w chwale swego zwycięstwa dalej? Czy wierzysz, że taki Bóg wezwał cię do społeczności z Sobą?

Ten, który nie znosi lękających się posłuszeństwa Jemu. Bojaźliwi nie wejdą. Ale który dał swego Ducha odwagi, abyśmy z odwagą mogli być przed Jego świętym obliczem. Gotowi na Jego rozkazy. I On chce tak wykształtować nas, żebyśmy byli pewni tego, czego On się spodziewa. Sprawiedliwy z wiary żyć będzie i też usprawiedliwieni jesteśmy nie z powodu naszych uczynków, ale z powodu tego, co uczynił dla nas Chrystus.

On, który może uczynić sprawiedliwym, czyni nas z powodu Chrystusa, który przez wiarę zaczyna napełniać nasze wnętrzności. Czy wierzysz, że możesz być innym człowiekiem z powodu tej cudownej społeczności, człowiekiem, który już nie będzie zablokowany, zamknięty, złapany w potępienia, zakłócenia myślowe? Czy wierzysz w to? Bo jeśli w to nie wierzysz, to jesteś w bardzo ciężkim doświadczeniu obecnie. Nie możesz posunąć się ani kroku dalej, jeśli nie wierzysz, że taki Bóg wezwał cię do społeczności z Sobą.

Bóg, który chce odpowiadać na modlitwy i chce okazywać się w chwale, chce, żeby Jego lud był pewnym Jego. Mówiliśmy o owocowaniu. On chce, żeby Jego każda latorośl owocowała, żeby jeszcze obfitszy owoc mogła wydawać.

Czy wierzysz, że do takiej społeczności zostałeś wezwany? Kiedy Duch Boży dotarł do ciebie i powiedział ci o Chrystusie, a twoje serce drgnęło i wiedziałeś, że On żyje naprawdę.

Czy wierzysz, że Bóg doświadcza cię w swojej społeczności z tobą, pozwalając, aby diabeł cię atakował i podważał prawdomówność Boga? Czy wierzysz w to, że On się nie zgadza na to, żebyś wątpił w Jego prawdomówność? Czy wierzysz w to, że chociaż wokół ciebie mogą szaleć różne rzeczy, ty masz stać, należąc do Niego, bo On się nie zmienia? Czy wierzysz w Tego, który ma moc uczynić wszystko, cokolwiek zamierzy? I On może uczynić dowód w każdym człowieku, który z wiarą przychodzi przed Jego oblicze z powodu tego, że dostał tę wiarę i chce żyć z takim Bogiem. Czy wierzysz, że ten Bóg spodziewa się po tobie i po mnie, że będziemy oczekiwali od Niego wielkich rzeczy?

Że kiedy zaczynamy się modlić w zgromadzeniu, to nasz duch musi być tak poruszony tym Bogiem, że nie wystarczy nam zwyczajowe pomodlenie się, zwyczajowe odmówienie jakichś słów, które niewielkie znaczenie mają w duchowych warstwach. Ale chodzi nam o powiedzenie takich słów, które będą w stanie dotrzeć przed Jego święte oblicze, bo są pomazane wiarą syna Bożego, córki Bożej, w Jezusie Chrystusie.

Czy wierzysz, że On nie może znieść, kiedy milczysz, a powinieneś mówić? Słowo „bez ustanku się módlcie” i nie przestawajcie, a bądźcie trzeźwi, abyście mogli się modlić – to mówi ci, aby twoje usta nie były zamknięte. Abyś wołał. Oni w zgromadzeniu wszyscy wołali, bo spodziewali się, że Bóg odpowie.

Myślę, że wielkie spustoszenia zrobiły – chociaż wiele dobra jest w nich również – ale wiele spustoszenia zrobiły te wspólne, społeczne modlitwy, w których wszyscy się modlą i zarazem wielu się nie modli. Wiele razy mówiłem i nie wiem, dlaczego tak ciężko jest to zrozumieć w zgromadzeniu, że kiedy coś postanowimy wzajemnie, to wtedy się modlimy społecznie i to ma uznanie Boga, a jeśli nic nie postanowiliśmy, a modlimy się społecznie, to jesteśmy bałaganiarzami i wielki chaos tylko wywołujemy i nic więcej. Społeczna modlitwa to znaczy: lud Boży postanowił i z tym przyszedł do Boga, a nie jeden modli się o sklep, drugi o półki, a czwarty o wersalkę, a piąty o coś innego. Społeczna modlitwa ma tylko wartość wtedy, kiedy lud Boży postanowił. I ona ma jedną myśl i jedną zasadę, i do jednego Boga przychodzi z tym, i lud Boży się spodziewa, że na tę jedną modlitwę Bóg odpowie. Może lud Boży ustalić dwie, trzy sprawy, cztery, ale jest jednomyślny w tym, czego się spodziewa od Boga. Ale jeśli każdy woła o coś swojego, to niech lepiej jeden się modli, a wszyscy niech słuchają i powiedzą: „Amen”.

To jest pole bitewne, w które weszliśmy i musimy je wygrać. Ojciec się spodziewa, że będziemy rozumnymi dziećmi i chce porządku w społeczności z Nim. Spodziewa się, że otworzysz swoje serce przed Nim. Spodziewa się, że nie będziesz się blokował, zamykał, bo On... Nie wiem, jak ty możesz znieść, jeśli ktoś się zamykał wobec ciebie, czy nie jest ci trudno? A jak może być Temu Bogu, który otworzył swoje serce przed nami, ludźmi, w Jezusie Chrystusie i powiedział nam o tym, że nas miłuje? Jak musi Jemu być trudno, jeśli my nie korzystamy z tego, co On nam dał w Chrystusie. On chce, żebyś korzystał, żebyś był zachwycony tym, że otworzyły się przed tobą skarbnice nieba, duchowe skarbnice nieba. On chce, żebyś był zachwycony tym Bogiem, który jest tak hojny. Nie przyszliśmy do Boga skąpców, ale do Boga, który otworzył całe skarbnice w swoim Synu, Jezusie Chrystusie.

I On chce, żebyśmy Go tak traktowali. Wiesz, jak traktuje się skąpca – podchodzi się do niego, kombinuje się, może coś od niego wydrzesz i próbujesz i na litość, i na różne rzeczy. Ale jeśli przychodzisz do Hojnego i wiesz, że On hojnie daje, jesteś pewny, że powiesz Mu, o co ci chodzi, i On ci to da. Jezus mówi: „Proście, a otrzymacie" - gdyż Ojciec chce wam to dać. 

Ale jest taka zasada, że Bóg chce, żebyśmy mieli z Nim społeczność, taką piękną społeczność dzieci, które są zakochane w Nim, szczęśliwe z Nim, wdzięczne Jemu, oczekują od Niego tego, co obiecał. Są gotowe nie dać się zamknąć w klatkach niepewności, rytuałów, ale są ochotne i szczęśliwe, i wdzięczne, i wiedzą, że niebo dla nich zostało otworzone i do dzisiaj ono stoi otworem w Jezusie Chrystusie. Przez krew Syna Bożego mamy wstęp do miejsca najświętszego.

Jak chcemy tam wejść? W modlitwie, która miałaby jakieś tam znaczenie, czy w modlitwie, która ma wielkie znaczenie? W modlitwie, w którą włożyliśmy nasze serca, bo spodziewamy się od Boga tego. Jeden drugiego zachęca wtedy taką modlitwą, bo słyszysz w tym głosie, że ten człowiek stoi przed Bożym obliczem i szuka Jego działania. Jeden drugiego w tym momencie również buduje w tym, zachęca, dodaje otuchy i sił.

Ta społeczność jest, kiedy krew Jezusa oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Kiedy stajemy czyści wobec czystego Boga. Wtedy jest to społeczność, gdy krew Syna Bożego oczyszcza nas i nie ma na naszych ustach, ani w sercu, ani na dłoniach żadnego grzechu. Bóg nie musi mówić: „Jakiś grzech... a co zrobiłeś w tej sprawie?”.

Jeśli Bóg odrzuca to, co złe z powodu tego, żeśmy poddali się oczyszczeniu krwią Jezusa Chrystusa i mówi, że więcej tego nie wspomni, to dlaczego ja mam chodzić tak, jakby Bóg mi stale miał wypominać jakieś złe rzeczy, niepewny tego, czy On mi przebaczył?

Dlaczego miałbym być mniej szczęśliwy od Dawida? Do dzisiaj są śpiewane: „Jak Dawid będę klaskał, będę śpiewał, będę tańczył”. Dlaczego miałbym być mniej szczęśliwy od Dawida z tego powodu, że należę do Boga, skoro najmniejszy w Królestwie Bożym jest większy od niego, od Dawida.

Tak wywyższeni zostaliśmy w Chrystusie Jezusie, na takie wysokie wyżyny, abyśmy mogli mieć społeczność z Tym, który jest święty i sprawiedliwy On chce napełniać nasze serca otuchą, posilać, wzmacniać. Nie chce, żebyśmy się zamknęli, zablokowali, gdzieś wkręcili się w jakiś rytuał i w tym pozostali. Chce, żebyśmy wszyscy mieli odwagę, żeby zbiór tętnił. Aż jak mamy rozmawiać ze sobą przez psalmy, hymny, pochwalne pieśni duchowne, kiedy będzie tyle zamknięć, zblokowań?

Przecież to jest coś, co wypływa z serca bliskiego Bogu. Pieśń, hymn, psalm – to jest coś, co wypływa z bliskości Boga. Serce zachwycone zaczyna się dzielić z innym sercem tym, że jest tak blisko Boga, że jest tak szczęśliwe z powodu tego, że On jest taki miłosierny i łaskawy: „A łaska Twoja trwa na wieki”. I psalmista co drugi werset powtarza: „A łaska Twoja trwa na wieki”. "Albowiem łaska Twoja trwa na wieki".

I dla mnie, i dla ciebie jest Bóg, który wyszedł nam naprzeciw w Chrystusie i mówi: „Kocham cię. W Chrystusie przebaczyłem ci wszystko”. Czy zaakceptowałeś to, że Bóg za darmo ci przebaczył wszystko? Ze swojej cudownej łaski powiedział: w chwili, kiedyś przyjął przez wiarę którą ci dał ofiarę Syna Bożego z powodu twoich grzechów, Bóg powiedział: „Przebaczam ci. Usprawiedliwiłem cię. Odrzuciłem precz wszystkie twoje grzechy i nie wspomnę nigdy żadnego z nich”.

Choćby serce cię oskarżało, Bóg jest większy niż twoje serce i wie wszystko. On wie, co zrobił dla nas w Jezusie Chrystusie, On się nie cofa. Jak dał, to nie cofa swoich darów. Dlatego nie ma upodobania w tych, którzy się cofają i giną, bo Bóg nie cofa się. On wyszedł z całkowicie otwartym sercem, z hojnym darem. „Wszystko w Chrystusie” – powiedział. Kto pozostanie w Nim do końca, będzie miał to wszystko. Jezus mówi: „Kto wytrwa do końca, odziedziczy to wszystko”.

A więc chodzi tylko o to, żeby wytrwać do końca w Nim, nie we własnych siłach, ale w Tym, który jest siłą i mocą ludu swego – w Chrystusie. Tylko o to tu chodzi, wytrwać do końca w miejscu radości, o której Właściciel powiedział: „A Ja chcę, żeby moja radość była w was”. Wytrwać w miejscu Jego radości, w miejscu należenia do wieczności. On nie spodziewa się po nas czegoś więcej, jak tylko żebyśmy wierzyli w Niego.

Czego mógł się spodziewać Noe, kiedy zbudował arkę, kiedy wszedł razem ze swoją rodziną do arki? Poza arką utonął by , zginąłby. Spodziewał się, że arka będzie jego schronieniem, miejscem, w którym Bóg go zabezpieczył przed tymi wszystkimi rzeczami, żywiołem, który rozlewał się po tej całej ziemi. I Noe, i jego rodzina przeżyli w arce, i zwierzęta przeżyły w arce. I kiedy potop minął i wody opadły, Noe mógł wyjść z arki. Doszło do końca doświadczenia.

Słowo Boże mówi, że dla mnie i dla ciebie chrzest był świadectwem, żeśmy weszli do arki, do miejsca schronienia naszego, aby pośród tych żywiołów, w jakich teraz przebywamy, żaden z nas nie zginął, ale wszyscy byśmy przeżyli. To jest Chrystus. W Nim jest doskonałe bezpieczeństwo.

Nikt nam nie każe opuszczać Chrystusa, żeby udowadniać, że potrafimy pływać, że potrafimy sobie poradzić z żywiołem tego świata, że mamy na tyle sił, żeby sobie dać tutaj możliwość, że udowodnimy, że poza Chrystusem też mamy możliwości. Ale jedno, co mamy, to tak jak zaczęliśmy w Nim, do końca w Nim mamy pozostać. On zaczął, On dokończy.

To jest cudowne mieć społeczność ze świętym Bogiem dzięki temu, że krew Jezusa została przelana. Choćbyśmy wszystkie siły wytężyli nasze, nie moglibyśmy mieć społeczności z Bogiem. Społeczność z Bogiem mamy tylko na podstawie ofiary Syna Bożego, który przelał swoją krew na krzyżu Golgoty. Nie musimy się wytężać, żeby mieć społeczność. Wystarczy, żebyśmy przyjęli ją i codziennie akceptowali w swoim życiu. Krew Jezusa jest wystarczająca, aby następnie mieć siły od Boga, by żyć, żyć dzięki Jezusowi tu na ziemi.

My w sobie nie wzbudzimy dobrych rzeczy, ale On może je nam dawać w Chrystusie i rozmnażać, i rozwijać je w nas. Tylko wystarczy: tak jak zaczęliście, tak pozostańcie w Nim. Nie z powodu naszych jakichś rzeczy, ale z powodu samego Jego, Jezusa Chrystusa.

Słowo Boże mówi, że nie możesz mieć społeczności w Chrystusie, kiedy krzywdzisz brata albo siostrę, bo w Nim nie można pozostać, jeśli zadajesz komuś krzywdę. Kto nienawidzi brata swego, nie ma społeczności z Bogiem. Jest poza Nim, idzie na zatracenie, chyba że się upamięta.

Może powiem wam dziwną rzecz i nie uśmiechnijcie się nawet z tego powodu, co wam powiem, chociaż to może wydawać się śmieszne. Ale powiem wam, że nie możesz mieć społeczności z Bogiem, gdy krzywdzisz brata lub siostrę, choćby był to twój mąż albo twoja żona, albo twój brat rodzony, albo twoja siostra rodzona. Nie możesz mieć społeczności z Bogiem.

To jest jedno z bardzo częstych złych doświadczeń ludu Bożego, że więzy, które zostały związane poprzez ciało, często są otwarciem ku temu, żeby zadawać krzywdę. O wiele więcej krzywdzą się ci, którzy są gdzieś związani więzami ciała, niż ci, którzy tymi więzami nie są związani. I dlatego też tak bardzo ważne jest, żeby nigdy o tym nie zapomnieć, że w Chrystusie te więzy są duchowymi więzami i wtedy te więzy ciała nie mogą być pozwoleniem na to, żeby zadawać krzywdę, że musisz traktować mężu, swoją żonę jak chrześcijankę, a żona musi traktować swego męża jak chrześcijanina, jeśli nim są. Brat, siostra według ciała muszą się traktować jak chrześcijan nawzajem, chociaż związani są więzami ciała. Szanować siebie, bo Słowo Boże mówi: „A wy się szanujcie nawzajem w Chrystusie trwając”.

Jedni o drugich staranie miejcie, jedni drugich za wyższych od siebie uznawajcie, choćby był to mąż, albo żona, albo dziecko, albo ojciec, albo brat, albo siostra.

Bo tutaj weszliśmy w Chrystusa i wszyscy staliśmy się jedno w Nim. Tak bardzo ważne jest to, by to właśnie zostało wygrane. Tutaj Chrystus chce z nami uczynić porządek, bo to jest bardzo ważne dla Niego.

Po miłości wzajemnej rozpoznają mój Kościół. A w Kościele Jezusa są i małżeństwa, i rodzeństwa, często rodziny. I Bóg chce zbawić całą rodzinę. Chce wszystkich wprowadzić. „Uwierz w Jezusa, a będziesz zbawiony ty i cały twój dom” – powiedział Paweł do tego strażnika więziennego.

Bóg chce zbawić twój cały dom. Chce dotrzeć do każdej cząsteczki, chce poruszać serca, abyśmy się nawzajem miłowali, szanowali i troszczyli o siebie. To jest początek Bożego działania, On zawsze zaczynał od domów, od miejsca, gdzie może przebywać, napełniać. On chce mieć społeczność. Zobacz to, a wtedy zobaczysz również możliwość zwycięstwa.

Wygraj tę bitwę, patrząc na Niego, czerpiąc siły z Chrystusa. Zobacz w swoim mężu, w żonie, w dzieciach Właściciela działającego. Jezus mówi: „Jednemu z tych najmniejszych coście uczynili, mnie żeście to uczynili”. Czy to jest twoja siostra również, jeśli należy do Chrystusa? Jeśli uczyniłaś coś swojej siostrze ze względu na Chrystusa, to tak jakbyś samemu Chrystusowi to uczyniła. Jeśli swojemu bratu uczyniłeś coś, to tak jakbyś samemu Chrystusowi to uczynił – czy to dobre, czy złe.

To jest społeczność, gdzie członki mają o siebie jednakowe staranie. To jest coś wielkiego i wspaniałego, do czego zostaliśmy wezwani w Chrystusie Jezusie. To może przerasta nasz sposób myślenia i patrzenia, ale nie przerasta to sposobu patrzenia i myślenia Ducha Świętego, który przyszedł nam o tym wszystkim powiedzieć. To jest wielka społeczność. To jest wywyższenie do takiej chwały, której nawet się często nie spodziewamy, do jakiej chwały wezwani zostaliśmy w Chrystusie Jezusie.

W arce było osiem dusz, które zostały uratowane. W Chrystusie jest wielki tłum tych, którzy wytrwali w Nim do końca, którzy nie opuścili arki, którą jest Chrystus, którzy w Nim żyli, w Nim się poruszali, w Jego Duchu tylko potrafili żyć na tej ziemi. I Bóg w takiej społeczności wezwał nas w swoim Synu. To jest cudowna społeczność. Jest prawo tej społeczności i to prawo jest opisane w Biblii, bardzo często nierespektowane, bardzo często nieuznawane prawo.

1 List Piotra 3,8-9: "A w końcu: Bądźcie wszyscy jednomyślni, współczujący, braterscy, miłosierni, pokorni; Nie oddawajcie złem za zło ani obelgą za obelgę, lecz przeciwnie, błogosławcie, gdyż na to powołani zostaliście, abyście odziedziczyli błogosławieństwo."

Błogosławcie się nawzajem.

1 List Piotra 3,10-12: "Bo kto chce być zadowolony z życia i oglądać dni dobre, ten niech powstrzyma język swój od złego, a wargi swoje od mowy zdradliwej. Niech się odwróci od złego, a czyni dobre, niech szuka pokoju i dąży do niego. Albowiem oczy Właściciela zwrócone są na sprawiedliwych, a uszy jego ku prośbie ich, lecz oblicze Właściciela przeciwko tym, którzy czynią zło."

Którzy czynią zło, nie mogą mieć społeczności z Właścicielem.

Tu prawo jest tak mocno pokazane, to prawo Chrystusowe. Jakie ono jest wobec ciebie i mnie. I Bóg chce mieć z nami społeczność. On chce, żebyśmy owocowali, On chce nam dodać otuchy. Jest możliwe, jest możliwe tak się miłować, jest możliwe być jedno, jest możliwe troszczyć się o siebie, być braterskimi. Jest możliwe, jeśli będziemy widzieć tę społeczność z Nim. Świętą społeczność, świętych ludzi, wybranych ludzi, tak jak było tu mówione, ludu Bożego, których Bóg sobie wywołał spośród tego świata.

Jak cudowne, że tam jest również twój mąż, twoja żona, twoje dzieci, twoi rodzice, twój brat, twoja siostra. Jakie to jest cudowne, że i spośród tych, którzy więzami ciała są złączeni, Bóg wywołał sobie do wieczności z Sobą!

To jest cudowne, że nie tylko w domu możemy być razem, wzrastać, jeść z jednego stołu, przebywać ze sobą częściej niż z innymi, ale jeszcze do wieczności Bóg nas wezwał ze Sobą!

Jakie to cudowne, że nie będziemy musieli się rozstać!

Wołajmy za całymi domami, żeby całe domy były zbawione!

Szukajmy Bożego oblicza w sprawie tego, żeby dzieci dołączały do rodziców czy rodzice do dzieci, które są zbawione! Wołajmy i szukajmy Bożego oblicza w tych sprawach, bo On jest w tym właśnie też!

On chce nas mieć przed swoim obliczem jako ufających Jemu, że On może dotrzeć do serca człowieka najbardziej zamkniętego nawet. Bo On zapłacił najwyższą cenę za wszystkich. I może.

Niech On uczyni cudowny dowód, że społeczność z Nim to jest wielkie wywyższenie, to jest coś, co jest tak wspaniałe dla nas! Niech Właściciel nas tym napełnia, niech dokonuje się w nas to, co jest bliskie Jego serca. Przeczytam jeszcze takie wersety na zakończenie z 1 Listu Piotra, 5 rozdział, 10–11 werset:

1 List Piotra 5,10-11: "A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie. Jego jest moc na wieki wieków. Amen!"

Naszym przywilejem jest ufać Temu, który zaczął i ma moc dokończyć. Ale ja wierzę, że On dokonuje dzieł doskonałych, ja wierzę w Boga, który jest doskonałym Bogiem, że On może do doskonałości prowadzić swój lud. Wierzę w Boga, który może zmienić moje serce, moje nastawienia, moje pragnienia i uczynić je doskonałymi. Wierzę w Boga, który może napełniać mnie niebiańską radością, chwałą świętości swojej. W takiego Boga uwierzyliśmy w Chrystusie Jezusie, bo taki nam się objawił. I taki chce mieć z nami społeczność, ludem wierzącym w Niego i spodziewającym się po Nim największych dokonań, bo Jezus powiedział: „Większe rzeczy nad te czynić będziecie”. Doskonałych dokonań. Wierzymy w Boga, który może przeprowadzić nas przez najtrudniejsze doświadczenia. Wierzymy w Boga, który złączył nas więzami wiecznej chwały swojej. Wierzymy w Boga, który umiłował nas miłością doskonałą i dlatego chce nas mieć ze sobą na wieczność. Wierzymy w Boga, który pewnego dnia powie: „Już”. I Chrystus przyjdzie na ziemię, żeby zebrać wszystkich, i żebyśmy mogli stanąć w jednym czasie w wiecznej chwale przed wiecznym Bogiem. I wtedy będziemy jako lud, który pozostanie z Nim na wieczność, ponieważ On nas zawsze pociągał – Jego świętość, Jego czystość, Jego miłość, Jego troska. I chcieliśmy być do Niego podobni, jako dzieci umiłowane bądźcie podobni do Ojca, który was zrodził. Chcieliśmy być do Niego podobni. I chociaż widzieliśmy ułomności, które tutaj gdzieś jeszcze funkcjonowały w nas, widzieliśmy, że On na krzyżu umarł za te wszystkie ułomności, żeby one mogły być usunięte spośród nas. Dlatego Słowo Boże mówi: odrzućcie to, co złe, bo Chrystus umarł na krzyżu. Uwierz, że jest możliwe, bo On umarł. Nie bazuj na swoich siłach, bo wtedy nigdy nie uwierzysz, że jest możliwe, żebyś był innym człowiekiem. Ale jeśli wierzysz, że On umarł na krzyżu, wtedy wiesz, że możesz być zmieniany, że On może cię zmieniać, mnie zmieniać na obraz Tego, który był tutaj na ziemi. Bo wiemy, że On umarł na krzyżu z powodu tego, żeby to mógł uczynić z tobą i ze mną. Wierzymy w Tego, który może. Niech imię Właściciela będzie uwielbione, niech w zborze rośnie wiara w Tego, który może. Niech serca ludu Bożego będą umocnione i polegają tylko na Nim w każdej sprawie. A ręce nasze niech z wiarą podnoszą się do Niego, spodziewając się Jego działania. Niech imię Właściciela będzie przez to uwielbione w każdym z nas. Amen.

Jan 14:23