zgr.22.07.2026r popołudniowe Marian - Fundament Światłości a piach jej imitacji

zgr.22.07.2026r popołudniowe Marian - Fundament Światłości a piach jej imitacji

 

Chwała Bogu. Będziemy dalej mówić. To co będę dzisiaj mówił, to nie jest dobra wiadomość dla tych, którzy chcą żyć w grzechu. Ale dla tych, którzy chcą żyć w czystości, jest to niesamowita wiadomość. Jezus Chrystus był na tej ziemi. Dla ludzi, którzy chcą żyć dalej w grzechu to jest bardzo zła wiadomość. Ale dla tych, którzy ratują się w Chrystusie, to jest niesamowita wiadomość. Na tej ziemi były ciemności, wszystko było w ciemności, wszystko. I zajaśniało światło, światło prawdy, światło miłości, światło nadziei, światło zbawienia. Nam ludziom zajaśniało światło. I to jest ten fundament, na którym budujemy, to jest jasny fundament, czysty fundament. Wszystko, co na nim każdy buduje jest jasne, wyraźne. Podczas gdy na tym drugim, na piachu, wszystko jest zaciemnione, niepewne, do końca nie wiadomo co z tym jeszcze może być.

Jak chcesz budować? Czy w światłości, gdy całe twoje życie, wszystko, co robisz, co mówisz jest rozjaśnione, nic nie jest ukryte, wszystko jest jawne? Czy wolisz budować w takim zaciemnieniu, gdy nie do końca to ma być jawne, że nie musi to być widoczne, że to jest takie ukryte, bracia i siostry nie muszą koniecznie wiedzieć jak ty żyjesz. Każdy żyje jakoś po swojemu, nie chcesz więc być w jawności razem z innymi. To już jest problem, bo Jezus przyszedł założyć jasny dom, światły dom, czysty dom, przejrzysty dom, w którym wyraźnie widać kto ku czemu dąży, po co to robi i dlaczego to czyni. Bierzesz więc udział w czymś niesamowicie czystym, jasnym i przejrzystym. Albo schodzisz i budujesz na piachu, w zasłonięciu, w ukryciu, gdzie jesteś takim nie do końca jawnym członkiem Ciała Chrystusowego. Jest możliwość zmiany tego, ale trzeba wyjść na światło. Tak uczy Słowo Boże i taka jest prawda, że ci którzy chcą aby było wiadome, że to, co robią, robią z Boga, chodzą w światłości. Ci, którzy obawiają się, chodzą raczej w ciemności, żeby nie wyszło na jaw co naprawdę z nimi jest. Dlatego dla jednych jest to niesamowita chwalebna wiadomość, że w końcu będę naprawdę widział co robię i po co to robię, dla kogo to robię, ku czemu to służy i dokąd to pójdzie. Teraz wiem. Wcześniej robiłem coś i nie miałem pojęcia. Wszyscy chodzili do pracy, zarabiali, wydawali na coś, robiłem to co wszyscy. Nie miałem pojęcia, że to służy tylko przemijaniu. Wydawało mi się to czy tamto, tobie też i mogliśmy budować na tym swoje zadowolenia i swoje poczucie wartości, na przykład, czy poczucie, że jesteśmy lepsi od innych. A to wszystko był piach, to było ciemne, to nie było klarowne i nie było widać, że to i tak idzie do zniszczenia. Wkładaliśmy w to serce, myśleliśmy, że to będzie świadczyło o nas jak najlepiej. A okazuje się, że nagi przychodzisz i nagi odchodzisz i tyle, reszta zostaje i tak. Nie było to więc dla nas oczywiste i potrafiliśmy kłamać, potrafiliśmy okradać kogoś z czegoś, potrafiliśmy dopisywać sobie godziny, żeby mieć więcej, jak mogliśmy, próbowaliśmy rodzić sobie w tym życiu jak wszyscy. Ciemność w tym pomagała nam.

Ale kiedy przyszedł Jezus, skończyła się ciemność i teraz Duch Święty przekonuje wszystkich, że żyją w grzechu, jeżeli nie żyją w Chrystusie Jezusie. Jeżeli nie chodzą w światłości, nadal żyją w ciemności. Dlatego mówiąc dzisiaj o fundamencie na Skale i na piachu, będziemy mówili o światłości i o ciemności, bo to jest dla mnie i dla ciebie czymś bardzo, bardzo ważnym. Czy lubisz budować w jasności? Czy lubisz by było jawne czy to, co robisz, jest zgodne z wolą Boga? Czy lubisz być osądzony, osądzona przez Słowo Boże, tak jak było już tu wcześniej wspomniane?  Czy lubisz być skorygowanym, skorygowaną co do tego budowania? Bo przecież chodzi o Chrystusa. Nie chodzi o nasze kolejne ambicje, o nasze kolejne popisy i nasze kolejne próbowanie zrobienia wrażenia na kimś. Chodzi o Chrystusa, chodzi o Ojca, żeby budować zgodnie z wolą Ojca. Jeśli zachodzi jakakolwiek korekta, to chodzi o to, aby usunąć z nas to, co diabłu udało się znowu nabudować, żeby to nie brało udziału w tej budowie, którą czynimy dla chwały naszego Niebiańskiego Ojca i dla chwały Tego, który przyszedł rozświetlić nam te ciemności, dla Chrystusa.

Nie boimy się światłości, raczej wolimy, żeby Chrystus rozświetlał nasze życie, aby zawsze okazało się czy przypadkiem gdzieś nie wyszło coś z nas. Wiemy, że to spali ogień. Ale jeśli kształtujemy to poprzez patrzenie na Chrystusa, to zbawienie mamy, a to zginie. Ale dzięki temu, że to jest na Chrystusie, i że robimy to naprawdę szczerze, w oddaniu, to krzywda nie stanie się nam, ale nie będziemy mieli z tego zysku; to po prostu będzie musiało być usunięte, bo to nie może wejść do wieczności.

Mamy więc światło, które zajaśniało. Ludziom całkiem fajnie żyło się, mogli udawać, nawet w Izraelu udawali sprawiedliwych. Udawali, że mają Ojca w niebie, tak, udawali, że świątynia to jest ich akt wiary w tego Boga, że oni wszystko robią tam dla Boga. To była piękna sztuka, piękna sztuka. Dopóki nie przyszedł Chrystus i nie rozświetlił tych ciemności. I raptem wyszło na jaw, że oni nie dla Boga, tylko dla diabła. A ze świątyni zrobili jaskinię zbójców. Gdyby nie światło z góry, to dalej gra byłaby całkiem udawana. Wszyscy myśleliby, że naprawdę tak jest. Ale Chrystus rozświetlił i oni zaczęli zgrzytać zębami, że przeszkodził im w tym całym aktorzeniu. Oni całkiem dobrze czuli się tam. Gdy mieli pogrzeby, to na pewno były z takimi fanfarami, że ten człowiek służył Bogu w taki i taki sposób, i to wszystko było tak pięknie. Wszystko wyglądało pięknie, dopóki światło nie przyszło. To tak jak w ciemnościach każdy robi sobie różne rzeczy, mówimy, że kochamy Boga, jesteśmy z Tobą, Boże, a tu kombinujesz, coś robisz sobie i nagle światło włącza się; i złapany, złapana na zupełnie czymś innym. Mówi jedno, robi drugie. To wyszło na jaw. Dzięki Jezusowi wyszło na jaw. A z drugiej strony chwała Bogu, bo w końcu zrozumiałem, że jestem grzesznikiem dzięki temu światłu. To światło rozświetliło moje ciemności i zrozumiałem, że żyję w ciemnościach. Wcześniej wcale nie wydawało mi się, że żyję w ciemnościach. Gdyby ktoś mi powiedział, że ja żyję w ciemnogrodzie, jestem ciemnym człowiekiem, powiedziałbym: Człowieku, co ty gadasz, jestem światłym człowiekiem, przeczytałem tysiąc książek, byłem na iluś filmach, znam to czy tamto, wcale nie jestem ciemny. Broniłbym swojej pozycji. Ale gdy zaświeciło światło Chrystusa, wiedziałem, że jestem grzesznikiem. Nikt nie musiał nawet nic mówić; od razu wiedziałem, ty też.

I teraz czy chcę w tym świetle żyć do końca? To jest bardzo ważne. Czy chcę budować na tym fundamencie do końca? Czy w jakimś momencie pomyślę sobie, że jednak ludzie, którzy budują w takim półcieniu, w cieniu, w ciemnościach, im tak wygodniej żyje się w chrześcijaństwie. Może i ja sobie tak wygodniej siądę w foteliku zapomnienia, w foteliku takiego odpocznienia od tych wszystkich jasnych, przejrzystych, klarownych działań? Diabeł właśnie tak próbuje kusić, to co wczoraj mówiłem. On chce namotać nam w głowach; skoro może być zbawiony człowiek, który żyje w grzechu i w ciemnościach, to dlaczego ty masz się tak eksponować, chodzić tak jawnym, skoro ktoś nie musi i też będzie zbawiony. I co wtedy dzieje się? Zaczynasz skrywać się. Co robisz – Adam i Ewa. Zaczynasz skrywać się przed Bogiem w krzakach; nikt nie widzi. Ale Bóg widzi. To jest niebezpieczne. Diabeł wie jak to zrobić, żeby wierzący człowiek, który wyszedł na jaśnię, chwali Boga za przebaczenie grzechów, dziękuje Mu za taką łaskę, porzuca różne złe rzeczy, raptem zaczął schodzić i już przestał walczyć o te tak ważne rzeczy. Zbudować taką fortecę niby upodobnienia, że to jest dla Chrystusa, wszystko jest dla Chrystusa, ale gdyby Chrystus tego zażądał, okazuje się, że człowiek nie ma czasu. Rozumiecie – życie dla Chrystusa. Ale gdy Jezus żąda tego życia, człowiek nie ma czasu, żeby oddać życie. To jak oddałeś, oddałaś życie i teraz nie masz czasu, żeby zrobić to, co On chce? To takie trochę dziwne, to tak jakby coś dać i trzymać to, i nie pozwalać nikomu, by użył to tak jak chce, tylko jak ja chcę. To wcale nie dałem, tylko dalej musi być tak jak ja chcę. To jest oszukiwanie. Jasność rozświetliła to, nie idzie w ten sposób postępować. Albo daję, albo nie. Jezus mówi, że jeśli nie oddasz, zginiesz, jeśli odasz, będziesz mieć życie wieczne. Fundament światłości jest więc niesamowity. Buduje się na nim na wieczność. Ale koniec z zaciemnianiem, koniec. Niesamowite. A u nich wszystko było jawne, bo taki jest Chrystus.

Ewangelia Jana 1,1-4: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.  Ono było na początku u Boga.  Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.  W nim było życie, a życie było światłością ludzi.” Życie było światłością ludzi. To nie jest takie światło jak słońce. Przed słońcem można się skryć; na przykład tutaj można być skrytym przed słońcem; w pewne miejsca nie zaświeci, jest ciemno. Ale światło, którym jest Chrystus rozświetla wszelkie ciemności. Nie ma takiego miejsca, które mogłoby się przed Nim skryć. Teraz w końcu. Dlatego, że Bóg umiłował nas i posłał nam Zbawiciela, który umarł za nas na krzyżu w miłości do nas, aby uwolnić nas z tej niewoli ciemności, kochajmy światło. Rozumiecie, słońce i księżyc są takimi zarządcami nad dniem i nocą. My żyjąc w ciele mamy dzień i noc, i śpimy w nocy albo nie śpimy; różnie to bywa. Ale kiedy Chrystus świeci, nie ma już nocy, my już zawsze chodzimy za dnia; czy funkcjonujemy, czy śpimy, chodzimy za dnia. Chrystus nie ma nocy w sobie. On jest nieustannym dniem. Teraz więc żyjesz cały czas za dnia i cały czas w światłości. Albo idziesz do diabła, bo tam jest noc i wtedy tracisz już chwałę światłości. Wtedy robisz się coraz bardziej cwanym, cwaną – nie wyda się, nikt się nie dowie – myślisz w ten sposób: Nie wyda się. Podczas gdy to i tak jest rozświetlone. Czy rozumiesz?

Powiem wam, że kiedy jeszcze żyłem w świecie, byłem w wojsku i mieliśmy poranny apel, to nim była zbiórka, najpierw na dole przed kompanią szedł podoficer i wiecie co sprawdzał – czy każdy guzik jest zapięty, czy sznurowadła zawiązane. Wszystko musiało być sprawdzone, bo gdyby na apelu okazało się, że coś jest nie tak, ta cała kompania byłaby ukarana. I trzeba było wszystko sprawdzić. Ja myślę, że my jesteśmy teraz jeszcze przed „kompanią”. Jak mówię, to sprawdzajcie czy macie zawiązane duchowe sznurowadła, czy macie zapięte guziki, czy macie prawidłowe szaty. A może ubraliście bluzkę ciemności, zamiast chodzić w szacie światłości. Bo przecież mamy być przyobleczeni w Chrystusa, a On jest światłością. Powinniśmy więc być cały czas ubrani w światłość. A może źle się trafiło, jeszcze nie ma apelu, to jeszcze można poprawić, można zmienić to.  Ktoś złapał nie z tego miejsca, raptem wychodzi i trzeba to zmienić.

Jest to więc jeszcze taki czas, gdzie można spenetrować, zobaczyć, i zmienić. Jeżeli tak wykorzystasz zgromadzenie, to dobrze zrobiłeś czy zrobiłaś. Ale jeżeli dla ciebie nie ma to znaczenia, robię swoje, a i tak wiem co i jak zrobić; niech mówi, nie będę nawet kontrolować co się ze mną dzieje – czy tak jest, czy tak nie jest. Czy sprawdziłeś, czy to co robisz, to robisz w światłości? Czy zweryfikowałeś, zweryfikowałaś to z tym, że ci, którzy do Boga należą, chodzą w światłości? Nie w nocy, ale zawsze już za dnia. Sprawdziłeś i popatrzyłeś, czy przypadkiem uczynki, które czynisz, to są uczynki światłości? Czy może pojawiło się coś z ciemności? Jest jeszcze taki czas, gdzie można przeprosić, można rozmawiać z Bogiem nawet wtedy, gdy ja mówię, regulując pewne sprawy. Bo Boże zgromadzenia to nie są takie religijne, gdzie ludzie siedzą, słuchają, ktoś mówi, a i tak wszyscy nie myślą o tym, że tak trzeba robić. Lepiej więc słuchać i weryfikować, sprawdzać jak jest, bo wtedy pokazujesz od razu Jezusowi Chrystusowi, że zależy ci na tym, żeby być w Jego światłości. Słowo Boże jest światłością. Ono też rozświetla ciemności. Gdy głoszone jest Słowo, Ono wnika w różne ciemności i człowiek raptem może zobaczyć, że wdepnął w coś, w co w ogóle nie powinien wdepnąć. I zaraz można usunąć to, zrobić z tym porządek, nie czekając, nie zwlekając, bo wszak zgromadziliśmy się tu dla Boga. Jeśli oczyści się Mój lud, to Ja przyjdę do nich, mówi Bóg. Bądźmy więc realni, prawdziwi. My też jesteśmy żołnierzami Chrystusa. Wszystko musi być dobrze dopięte, wszystko musi być prawdziwe i wszystko musi być świetlane. Niektórzy ubierają się w białe rzeczy, niektórzy ubierają się w ciemne rzeczy; można ubierać takie czy inne, to nie świadczy, że ktoś jest ciemny, albo jasny. Ale światłość, która jest z Chrystusa, to jest prawdziwa światłość życia, to jest życie, to jest jasne przejrzyste, klarowne życie. Można wejrzeć w nie poprzez lata, poprzez przejścia, poprzez doświadczenia można wejrzeć w nie i zobaczyć, czy ten człowiek boi się Boga, czy unika złego, czy szuka rozwiązań Bożych, żeby stawać przed Obliczem Ojca w Chrystusie Jezusie. Można to zobaczyć. To życie jest uświadomione. Tak tez mówił Paweł: Zobaczcie, moje życie tak wygląda, pokażcie swoje. Dlaczego nie chcecie pokazać? Bo co macie? Ciasno macie w sercach, nie dopuszczacie światła do serca. Ale wpuście światło i też będziecie chcieli chętnie pokazać wszystkim jak wygląda wasze życie. Nie będziesz wtedy się bać, żeby ktoś przejrzał twoje życie, bo będzie czyste, jasne.

Tu chodzi więc o to, że jeśli na fundamencie światłości, to na fundamencie światłości. A jeżeli na piachu, na fundamencie ciemności, to na fundamencie ciemności. Tu nie ma rozeznania czy ktoś wierzy, czy nie wierzy, czy jak to naprawdę jest. Tu jest, na czym naprawdę budujesz, co dzieje się w twoim życiu, to pokazuje rzeczywistość.

Jezus więc jest światłością. On powiedział, że każdy, który będzie za Nim kroczył, czy w Nim kroczył, nie będzie chodził w ciemnościach. Czytamy o Bogu, który posłał Syna, że On jest światłością. Jeżeli ktoś żyje w grzechu i mówi, że ma społeczność z Bogiem, to kłamcę z Boga czyni, bo On nie ma nic wspólnego z ciemnością, bo On jest światłością. Tak jest napisane. A jeżeli ktoś chodzi w Jego światłości, to ma społeczność z Bogiem i Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza tego człowieka od wszelkiego grzechu. Jeżeli więc ktoś żyje w grzechu i mówi, że chodzi w światłości, kłamcę z Boga czyni, bo w Bogu nie ma nic ciemnego.

Zobaczcie jaką łaskę okazał nam Jezus, że gdyby chciał porazić nas, to On zajaśniałby takim blaskiem, że bylibyśmy porażeni tym światłem. W tym świetle nic nie moglibyśmy zobaczyć, nic. Ale Jezus daje nam takie światło, że w Nim możemy zobaczyć jak wygląda rzeczywiście nasze życie. Może spenetrować nasze działania. To nie jest światło, które poraża nas, to jest światło, które pomaga nam. Dlatego niemądry jest człowiek, który ucieka od tego światła i chowa się w ciemnościach. Lepiej wyjść na to, bo to nie jest światło oskarżyciela. To jest światło Przyjaciela, który chce rozświetlić, żeby łatwiej było ci się uratować, żeby diabeł nie zwiódł cię, nie oszukał. Dlatego lepiej zawsze chodzić za dnia, wtedy nigdy nie potkniesz się. I to jest bardzo, bardzo ważne dla mnie i dla ciebie.

Niektórzy z nas słyszeli może jak kiedyś odkupowano od Indian mnóstwo ziemi w tym wspaniałym kraju za błyskotki, za jakiś bimber. Kupowano coś cennego za nic nie warte. I diabeł też przychodzi z takimi błyskotkami do nas. One są nic nie warte. Ale ilu chrześcijan nabiera się na nie. Ilu sprzedaje to wspaniałe życie Chrystusa za te błyskotki. To przecież my jesteśmy tą ziemią, która ma wydawać plon godny Boga, trzydziestu, sześćdziesięciu, stukrotny. Jeżeli będziemy sprzedawać siebie po kawałku jako ziemię, to w końcu co nam zostanie? Jeżeli będziemy za te błyskotki diabła oddawać po kawałku teren swojego serca, swojego umysłu, swojego codziennego życia, to z czego wydamy ten plon? Diabeł wie o tym. Jeżeli bym to nazwał, że stałeś się hektarem wspaniałej ziemi i z tego hektara Jezus mówi, że jedni wydadzą trzydziestu, sześćdziesięciu, stukrotny plon. Diabeł wie, że nie oddasz siebie całkiem jemu. Przychodzi więc i mówi: Tylko ten kawałek. A tutaj masz, proszę, dostaniesz to albo tamto. Łatwiej będzie ci to osiągnąć, tylko podpiszesz może kredyt, może coś, będzie ci łatwiej, kiedyś spłacisz, przecież Bóg ci pomoże, przecież nie zostawi cię w kłopotach, nawet gdyby się pojawiły.

Diabeł oferuje więc pewne rzeczy, żeby odsprzedać mu tylko kawałek. A kiedy odsprzedasz mu kawałek swego serca, to on zasieje tam zgorzel i obok czegoś, co jest piękne, chwalebne, pojawi się coś, co jest ohydne. I co wtedy dzieje się? To co wsiewa diabeł, rośnie szybciej, można powiedzieć, przytłacza to, bo szybciej ludzie działają w złu niż w dobru, szybciej rozwijają się w złu niż w dobru. Jeżeli chodzi o dobro, to dłużej to trwa, żeby wchodzili z dobra w dobro, z dobra w dobro. Ale kiedy w zło, to szybko spadają w dół, szybko lecą, czasem spadają nawet gwałtownie w dół. Tak to zło przytłacza i ciężko jest później wydostać się z tego. Nie handluj więc z diabłem i nie oddaj nawet ociupinki. Niech całe twoje jestestwo i duch, i dusza, i ciało należy do Chrystusa Jezusa, żeby można było siać tam ziarno Bożego Słowa, żeby diabeł nic ci nie nasiał, ani w głowie, ani w sercu, ani w twoich wyborach i decyzjach. Wtedy będziesz szczęśliwym człowiekiem. Będziesz czekać na Tego, który dał to ziarno, aby mógł odbyć żniwa.

Kiedy patrzę na to zboże, które jest tutaj zasiane, po części widzę jak ono broni się przed chwastami. Czy zwróciliście uwagę? Chwasty próbują, napierają, ale ciężko im wedrzeć się w to zboże. Broni się. Dla kogo? Dla rolnika, który je zasiał, żeby mógł zebrać plon. My tym bardziej mamy bronić się przed jakimiś złymi rzeczami, żeby Chrystus mógł zebrać dobry plon, jak najlepszy z naszego życia. I zawsze chodźmy w światłości, żeby to było dla Chrystusa, żebyśmy nie żyli dla siebie, ale dla Chrystusa. Bo mamy do czynienia z wrogiem, który próbuje udawać światłość. Jego oferty są naprawdę niesamowicie ponętne. Zwiódł wielu ludzi, udając dzień, kiedy jest noc. Szybko jak tylko poszli w ten teren, zaczynali się potykać, przewracać i często już nie wrócili. Udaje światło, ale to jest mylące światło, które zwodzi. Tam nie ma życia, tam jest bunt, tam jest upór, tam jest niezależność, tam jest wszystko, co ma diabeł ma w sobie, tam czeka. Niby to światłość.

Zobaczcie, jak Paweł głosił ewangelię, ci ludzie nawracali się, byli szczęśliwi, a za chwilę przychodzili słudzy diabła i kogo udawali? Jakich sług udawali? Światłości, przynoszą im wiadomości od Boga; ‘Paweł nie do końca rozumie to wszystko’, oni rozumieją to lepiej. I jeśli zrobicie to i to, to będziecie teraz mieli właśnie to, co jest potrzebne, żebyście byli uratowani. I za chwilę ci ludzie zwątpili już w to, co głosił im Paweł, i postanowili, że no tak, tak musi być, przecież w Biblii jest napisane, że obrzeżecie się.  Dlaczego ci słudzy przybierają pozór światłości? Bo ten, który posyła ich, on przybiera pozór światłości. Diabeł udaje światłość. Dlaczego Paweł mówi o tych, którzy mówią to, co ucho łechce i tak łatwo człowiek przyjmuje? ‘Czy to nie jest piękne, takie dobre słowo, pozwala ci odpocząć od Chrystusa, od życia w Chrystusie, pozwala ci spocząć na laurach i cieszyć się czymś tam z przeszłości’, zamiast żyć dzisiaj dalej dla chwały Chrystusa. Jeśli człowiek  wejdzie w to, okazuje się, że to już nie jest łoże odpocznienia. To jest zapadka, która pozwala ci wpaść jeszcze głębiej w jakiś dół. Jeszcze możesz wołać i Chrystus może uwolnić cię. Ale pamiętaj, jeżeli chcesz budować na tym fundamencie Chrystusa, który jest światłość.

Wiecie że, o Bogu powiedziane jest, że Bóg jest miłością i najczęściej cytuje się to, że Bóg jest miłością. Ale wiecie, że jest też napisane, że Bóg jest światłością i to mniej się już cytuje. W tym samym Liście, w którym jest napisane, że Bóg jest miłością, napisane jest, że Bóg jest światłością. Miłość jest więc światłością i światłość jest miłością. Jeżeli budujemy w świetle, to budujemy też w miłości. Dlatego powiedziane jest, że ci, którzy chodzą w świetle, to co? Miłują, tak? A ci, którzy chodzą w ciemnościach, nie miłują. I po tym można rozpoznać. Jeżeli więc światło oświeca mnie i ja robię coś już z zasady, jestem zdeterminowanym człowiekiem i tak łatwo nie ustępuję, ani w starym ani w nowym życiu łatwo nie ustępuję; nie ustąpię całkiem diabłu, będę walczyć, będę znosić różne przeciwności. I przychodzi Chrystus, który jest światłością, mówi: No dobrze, walczysz, ale wróć do pierwszej miłości, zobacz z jakiej wysokości spadłeś, czy spadłaś. Jeżeli nie, to poruszę świecznik, to znaczy wstrząsnę wami jako zgromadzeniem. A wstrząśnięcie najczęściej łączy się z rozproszeniem, jeżeli Jezus jeszcze dba w ogóle o ten zbór. Jest to więc dla mnie i dla ciebie czymś bardzo ważnym, bo teraz my jesteśmy światłością. Tak jak diabeł chciał zgasić światło Chrystusa, tak chce zgasić światło Chrystusa w tobie i we mnie. Jeżeli nie będziemy sobie pomagać, aby to światło było w nas wyraźne, jeżeli będziemy zwalczać się, jeżeli będziemy przeciwstawiać się sobie nawzajem, wtedy diabłu będzie łatwiej spowodować, że my nie będziemy światłością, że zamiast miłości będzie niechęć, zamiast miłości będzie zawiść, zamiast miłości będzie ucieczka. Ciężko chyba widzieć uciekającego od miłości tego, który ma tą miłość do miłości. Raczej biegnie do miłości niż ucieka. Efekt wrogiego działania powoduje to, że ludzie przestają reprezentować Chrystusa. Jezus mówi, że po waszej wzajemnej miłości poznają, że jesteście Moimi uczniami.

Jeżeli więc budujemy na fundamencie, którym jest Chrystus, a On jest światłością, to też mamy budować się we wzajemnej miłości. Co powinniśmy zrobić, jeżeli poważnie traktujemy tą budowę? Powinniśmy pilnować między sobą tego warunku – mamy nawzajem miłować się w Chrystusie, tak jak On nas umiłował. To jest zasada światłości. Jeżeli chcesz budować i to, co budujesz ma być jasne, to musisz budować według rozkazów Chrystusa Jezusa. Jeżeli teraz ja i ty mamy być światłością, to zobaczcie jaka odpowiedzialność – musi być widać w nas Chrystusa Jezusa, musi być widać. Dlatego diabeł chce to zaciemnić, dlatego chce wciągnąć nas, ciebie, mnie w coś złego. Jeżeli nie może wciągnąć w coś złego w świecie, to chociaż między wierzącymi w coś złego. Spory o słowa, do kogo prowadzą? Do diabła. Jeżeli więc diabeł nie może spowodować, że człowiek grzęźnie gdzieś w świecie, to chociaż między wierzącymi niech ugrzęźnie. Niech sprzecza się o coś; ‘a ja mam inne zdanie’. Nie ważne jakie ty masz zdanie, ani ja, Biblia mówi co ma być. ‘A ja mam takie przekonanie, niech każdy postępuje według własnego przekonania’. A tam nie ma napisane „przekonanie”, bo tam jest słowo – „wiara”. A wiara jest ze Słowa Bożego. Jeżeli więc mam wiarę, to ona pochodzi ze Słowa, albo jestem oszustem i nie mam wiary, bo mam to oparte na swoich przekonaniach. Jeden ma przekonanie, że jak przebiegnie czarny kot, to lepiej zawrócić, a drugi nie ma tego przekonania; każdy niech pozostanie przy swoim. Czy tak? I będzie dobrze, tak? Czy nie? No nie za bardzo. Jeżeli przyszedł Chrystus, żeby zbawić nas, to człowiek musi zrozumieć, czy to, co robi jest prawidłowe. Jeżeli nieprawidłowe, to przyjść do Chrystusa, aby zakończyć ze złym działaniem. Czasami chrześcijanie mogą to robić nawet nie myśląc. Bo były takie różne rzeczy, które kiedyś robiliśmy, myśląc, że tak powinno się robić. Kiedy przyszła światłość, zrozumieliśmy, że to było złe. Chwała Bogu za to, chwała Bogu za Jezusa! Niesamowita łaska! Lepiej żyjmy w światłości, nie uciekajmy. Diabeł chce wygonić nas od światłości, naprawdę chce wygonić, chce przerazić nas swoim wyciem, żebyśmy schowali się w jego ciemnościach, żebyśmy ukryli się pod jego władzą. Wtedy będziesz mieć niby łatwiej, a tak naprawdę gorzej, bo nie będziesz czynić tego, co powinieneś. Jezus powiedział, że lampę stawia się na stole a nie pod stołem. Diabeł chciałby, żebyśmy żyli pod stołem, zasłonięci, nie rozjaśniający ciemności tego świata. Jak możemy rozjaśniać ciemności tego świata bez miłości, bez radości, bez wdzięczności, bez uczciwości, bez prawości, bez społeczności z Ojcem i Synem. To nie jest światło, to jest imitacja.

Jezus przyszedł właśnie taki jak Ojciec i mówi, że wy macie być tak jak Ja. Potrzebujemy tego i potrzebujemy, żeby widząc to, nawzajem być świadomi, że teraz nawzajem chcemy budować się na dom dla Boga, który jest światłością. I każdy kamień tej budowli jest światłością, bo główny Kamień jest światłością i wszystkie kamienie pochodzą z tego jednego Kamienia, z Chrystusa i też są światłością pośród świata. Pilnujmy więc swego życia, żeby było jasne, klarowne, przejrzyste. Jeżeli gdzieś daliśmy wprowadzić się na manowce, wróćmy z powrotem, oczyśćmy się z tego. Jeżeli wróg mówi, że możesz żyć połowicznie i też pójdziesz do wieczności, nie pójdziesz do wieczności. Tam wejdzie tylko to, co jasne.

Jest wiele rzeczy, które mam wam do powiedzenia. Nie wiem ile zdążę w tej sprawie, ale to wszystko naprawdę jest niesamowite. Nie sprzedawaj nic z tego co dostałeś czy dostałaś w Chrystusie. Nic. Dostałeś czysty umysł, dostałaś czysty umysł. Nie zamieniaj tego na znowuż zbrudzone. Dostałeś czyste serce, dostaliśmy to wszyscy. Nie pozwalaj, żeby tam znowu pojawiły się złe rzeczy. Pilnuj swego serca, pilnuj swego umysłu. Należysz do Chrystusa, świeć wyraźnie. Będziesz świecić coraz jaśniej, bo tak mówi Boże Słowo, że sprawiedliwy jaśnieje coraz bardziej aż do białego dnia, aż do takiej pełni Chrystusowej. Ale zawsze pamiętaj, że nie jesteś tutaj tak sobie. Bóg postanowił, żebyś był w miejsce Jego Chrystusa i świecił jasno wszędzie gdzie jesteś tą światłością, którą już masz z Chrystusa. Bo jeszcze nie masz tej pełni światła Chrystusa ani ja. Nie mamy tej pełni światła Chrystusowego. Ale im więcej tego światła jest w nas, tym więcej widać kto tutaj nas zbawił, że to jest Chrystus. My nie zbawiliśmy się, my nie podjęliśmy sobie decyzji, że teraz będziemy innymi ludźmi. To Bóg przekonał mnie i ciebie o grzechu. A jeżeli przekonał i przyprowadził do Syna, to zostańmy z Synem już na zawsze. Nie daj namówić się diabłu na żadne złe rzeczy. Bądź szczęśliwym człowiekiem, dostałeś nowe życie, a to życie jest światłością. I dopóki Jezus żyje w tobie, dopóty świecisz światłością Chrystusa. A jeśli już Jezusa nie ma w tobie, to jest ciemno. Tak powiedział Jezus. Tu już jest ciemno, nie ma żadnego blasku, jest imitacja, jest udawane światło. Człowiek mówi o sobie, że jest chrześcijaninem, chrześcijanką, opowiada jakieś świadectwa, a tam jest ciemno. To są oszukane świadectwa.

Wiecie, że diabeł potrafi zwiastować ewangelię? Potrafi bardzo dobrze. Ma dużo przedstawicieli, którzy głoszą jego ewangelię, sposób w jaki on mówi ewangelię Chrystusową. I jest wielu ewangelistów posłanych od niego, których życie nie jest światłością. Żyją w ciemnościach, ale wypowiadają słowa, jakby żyli na wolności. Piotr pisze już o tym, że oferują wam wolność, sami żyjąc w niewoli i zwodząc tych, którzy dopiero co uwierzyli w Chrystusa, aby z powrotem przyprowadzić ich do ciemności, żeby powrócili do tego zła, które porzucili już dzięki uwierzeniu w Jezusa Chrystusa.

Wczoraj mówiłem, że diabeł chce przejąć tych, którzy dostali życie do siebie na służbę i próbuje łowić na przynętę różnego rodzaju, zależy na co zbadał, że dasz się możliwe złapać. Co tam może być w tobie; a może to, a może tamto; może złapiesz się na tą przynętę i wtedy powoli zacznie ciągnąć cię na swój teren. Jeżeli przeciągnie, zaczyna się dziać naprawdę niedobra rzecz. Jeżeli więc chcesz pozostać na tej Skale zbawienia, na Chrystusie, chodź w światłości, pilnuj swego serca, umysłu. Nie pozwól diabłu niczego zmienić z tego, co Jezus tam zrobił. Nie pozwól zmienić ani joty, ani litery z Ewangelii, którą głosił Chrystus i apostołowie. Bo to też jest fundament naszego zbudowania. Pilnujmy siebie nawzajem w tej sprawie, bo to jest ważna sprawa. Bo skoro miłujemy się, a ta miłość to nie znaczy, że skaczemy koło siebie, nie wiadomo co robimy. Ta miłość znaczy, że chcemy wszyscy dostać się do wieczności z Bogiem, który jest miłością i jest światłością. Ludzie często łączą miłość z jakimś nadskakiwaniem, z jakimś bieganiem koło kogoś. Jezus w ogóle nie robił tego, a przecież jest miłością. Mamy być światłością. Tam jest łaska, tam jest sprawiedliwość, tam jest bycie razem. Jezus modlił się: Ojcze, Ja odchodzę, ale oni są teraz światłością dla tego świata, Ty ich ustanowiłeś. Modlę się, aby oni byli jedno jak my jedno jesteśmy. Wiecie, że ta ludzka odwaga najczęściej prowadzi na manowce. To dumne myślenie, że dam sobie radę, prowadzi na manowce. Człowiek łyknie wszystko, aby tylko nie słuchać się tego, co jest prawdziwe.

Księga Izajasza 59, 6. Nie będę czytał wcześniejszych rzeczy, co oni tam wylęgają, chodzi mi tylko o ten element w tej chwili: „Ich tkaniny nie nadają się na suknię, a ich robotą nie można się przyodziać. Ich uczynki, to uczynki złe, a dowody gwałtu są na ich dłoniach.” Nie czytam całości tego opisu, chodzi mi tylko o to – ich tkaniny nie nadają się na suknię.

Księga Objawienia 19, 7.8: „Weselmy się i radujmy się, i oddajmy mu chwałę, gdyż nastało wesele Baranka, i oblubienica jego przygotowała się; i dano jej przyoblec się w czysty, lśniący bisior, a bisior oznacza sprawiedliwe uczynki świętych.” A więc ta szata nadaje się, aby stanąć przed Oblubieńcem.

Jeżeli czynisz złe uczynki, to to co tkasz, nie nadaje się na ubranie. Oblubieniec nienawidzi takich ubrań. Ale On miłuje Swoją oblubienicę, że ona ubiera się w szatę sprawiedliwości Chrystusowej, utkanej poprzez każdy dzień w świetle, nie w ciemnościach. Spróbuj robić coś w ciemnościach. W świetle, kiedy dokładnie widzisz, co robisz i rozumiesz po co to robisz, komu to służy. Dla mnie i dla ciebie jest to bardzo ważne, abyśmy byli przyjęci.

2Koryntian 3,4-8: „A taką ufność mamy przez Chrystusa ku Bogu, nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga,” Dopóki trwam w Chrystusie, Bóg napełnia mnie i ciebie niesamowitą zdolnością w tej pracy, która jest potrzebna, aby ta szata była taka, jaka jest potrzebna dla oblubienicy, a więc czysta, biała, jaśniejąca. „który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza, nie litery, lecz ducha, bo litera zabija, duch zaś ożywia. Jeśli tedy służba śmierci, wyryta literami na tablicach kamiennych taką miała chwałę, że synowie izraelscy nie mogli patrzeć na oblicze Mojżesza z powodu chwały oblicza jego uznanej za bezużyteczną,”  Oblicze jego jaśniało. „Czy nie daleko więcej będzie służba ducha w chwale?”, w światłości?

Nie służmy według ciała. Służmy według Ducha Bożego. Owoc ciała i Ducha są diametralnie różne. Mamy dzisiaj niesamowitą szansę strząsania wszelkich gadów, które próbowałyby uzmysławiać nam, że możemy tak żyć wbrew temu, co przyszedł uczynić Chrystus. Tak jak byśmy sprzeczali się z Ojcem, że nie potrzebujemy światłości, że nam się całkiem dobrze żyje, kiedy nie świeci nam światło ewangelii, kiedy my sami określamy, co powinniśmy robić na tej ziemi. Ale to przecież jest wróg, to jest ciemność. W jasności mogę pokutować, mogę oczyszczać się, mogę porzucać zło, przyjmować dobro. W ciemnościach gubię się tak, jak kiedyś gubiłem się; w końcu już nie wiem czy to jest dobre czy złe. Rozumiecie, ilu wierzących tak już żyje, w sumie nie wie co to jest. Jeden mówi tak, drugi mówi tak, ktoś inny mówi tak, no nie wiem w końcu, to jak to w końcu jest? To siądź do Biblii i zobacz jak to jest, dokładnie tak jak napisane jest w Biblii.

Kiedy ludzie podziwiają w nocy miasta, rozświetlone miasta, wspaniałe miasta, cały twór ludzkich wspaniałości, rozświetlone całe tablice, tytuły różnych miejsc, gdzie ludzie mogą się zabawiać, gdzie mogą przyjmować swoje zapotrzebowania, aby tam uzupełniać swoje akumulatory do grzeszenia, do postępowania w zły sposób; wszystko rozświetlone. A ile my żyjąc w miastach robiliśmy ciemnych rzeczy. I wtedy spojrzałbyś na to nie poprzez te neony, poprzez wszystkie rzeczy, ale poprzez Chrystusa – tam jest ciemno, mimo tych świateł tam jest ciemno, tam grzesznicy i grzesznice czynią zło. A ty żyjesz w takim mieście i albo odłączysz się od tego ducha, który próbuje imitować, że to światło, to przecież jasne miasto, wszystko możesz zobaczyć. A mówią, że najciemniej jest pod latarnią. Bo tam niby to wszystko świeci, ale tam dzieje się tyle zła.

Dopiero światło Chrystusa pomogło mi, takiemu mieszczaninowi, który urodziłem się w mieście, zrozumieć, że to, co widziałem, to nie było to, co potrzebowałem zobaczyć, żeby uratować się, że potrzebowałem Chrystusa, że potrzebowałem sądu, że potrzebowałem przebaczenia, że potrzebowałem miłości, potrzebowałem pojednania się z Bogiem. I w tym ciemnym, jasnym mieście mogłem odnaleźć prawdziwe światło. I ty też. Nigdy nie rezygnujmy z Chrystusa. Diabeł namawia nas. Nawet w rozmowach między nami możemy rozsiewać różne ponętne rzeczy i one mogą kusić nas do czegoś złego. Albo możemy rozmawiać o tym kim jest Chrystus. Ktoś może mówić o różnych przekładach biblijnych nie żyjąc chociaż jednym. Kiedyś byłem w pewnym miejscu, które było ciemne, naprawdę ciemne, a mieniło się jasnym. To był zbór niby chrześcijański, ale było ciemno, bardzo ciemno. Ten pastor powiedział, że Chrystus nie mógł rzucić kamieniem w tą kobietę, gdyż sam był grzesznikiem. Tam naprawdę było ciemno. Coś co ma zwodzić, możesz nawet nie mieć pojęcia jak może ciebie przeniknąć i zdobyć ciebie dla wroga duszy, aby później używać ciebie w zgromadzeniu dla zdobywania kolejnych dla wroga duszy.

Żyjemy w takim doświadczeniu. Pilnuj swojego serca, uważaj na co patrzą twoje oczy, uważaj czego słuchają twoje uszy. Diabeł zawsze lubi bohaterów, bohaterki, zawsze. Jemu podobają się ci ludzcy bohaterowie, którzy wszędzie wejdą, chociaż ostrzega się ich – nie wchodź w to, bo może przydarzy ci się tam coś bardzo złego. ‘Mnie się nic nie wydarzy, ja sobie dam radę.’ Potem okazje się, że nie da rady. Potem dopiero widać efekt co tam się naprawdę stało.

To jest więc dla mnie i dla ciebie bardzo ważne – budujmy na Skale, w której jest jasno, cały czas jasno, można wszystko zobaczyć. Jeżeli już skrywasz się przed bratem, przed siostrą, to już prawdopodobnie jest coś ciemnego. Wróg próbuje jak cię związać, powiedzieć: No, nie muszą wszyscy wszystko wiedzieć. Ale czy to, co nie muszą wiedzieć przypadkiem nie jest czymś, co jest złe? Czy tak z dobrem też nie chciałbyś, nie chciałabyś, żeby wiedzieli? Przecież Słowo Boże mówi, że właśnie chcemy, żeby okazało się, że to jest zrobione z Boga. Wróg ma różne metody na to, żeby przeszkadzać.

Jezus objawił nam, że są dwie drogi; jedna droga wąska, druga szeroka. Jedna prowadzi do domu Ojca i chodzą nią sprawiedliwi, to znaczy czyści, święci. A druga to jest droga, która prowadzi do gehenny; chodzą nią wszyscy, którzy nie są w Chrystusie Jezusie. Ale dzisiaj jest łaska, dzisiaj można jeszcze opuścić tą szeroką drogę i wejść na drogę czystości, chwały, jasności. Ale dzisiaj też można opuścić drogę wąską i zejść na drogę szeroką. Dzisiaj wszędzie jeszcze można się przemieścić. Dlatego ci, którzy idą wąską drogą, niech uważają. A ci, którzy zboczyli gdzieś i weszli na drogę ciemności i żyją dzisiaj w ciemnościach, mogą jeszcze ratować się i opuścić drogę ciemności przez jawność, przez oczyszczenie mocą Krwi Jezusa i ratować się w Chrystusie. Lepiej się ratować, bo tam w wieczności nie będzie się już pamiętało niczego złego. Wiecie, to jest niesamowite. Nawet to, że chrześcijanin, chrześcijanka gdzieś zbłądzili w jakimś czasie i w jakiś czas służyli diabłu, a potem opuścili tą służbę, pokutowali i powrócili do służby dla Chrystusa, to to, że służyli diabłu, nie będzie się pamiętało, nie będzie im się liczyło tego okresu kiedy służyli diabłu, ale też nie będzie się tego pamiętało. Nie wezmą za to zapłaty, ale też nie wezmą kary, gdy pokutowali i oczyścili się z tego. Niesamowita łaska! I to przyniósł nam Chrystus.

Łaska i Prawda stało się więc w Chrystusie Jezusie. Jeżeli ty i ja mamy być światłością, łaska i prawda musi być we mnie i w tobie. Niech Bóg objawia nam to wszystko, co jest potrzebne, abyśmy zawsze chodzili w światłości. Możemy się jednać, budować, usuwać przeciwności. Jeżeli wstyd ci z tego powodu, że robiłeś coś złego, czy robiłaś coś złego, możesz to usunąć, żeby już nie było ci wstyd. Wstyd jest dobrym objawem, usuń to i chodź w radości. Niech Bóg ci i mnie błogosławi, abyśmy budowali tylko w światłości. Nie próbowali budować tu i tu, bo może pomylić się nam, gdzie naprawdę jest ważniejsze. Kiedy już postawiliśmy, że ważniejsze jest na Skale, na Chrystusie, to nie inwestujmy już w ciemność, w zło. Wystrzegajmy się złego. Czyńmy zawsze dobro, czyńmy je bez ustanku, tak mówi Słowo Boże.

Niech będzie błogosławiony Ten, który przyszedł aby nam to wszystko powiedzieć i pokazać, i też prowadzić nas, Jezus Chrystus. Amen.

Jan 14:23