31-07-2026 Marian - Miłość Boża w nas
Zgromadzenie z dnia 31-07-2026 Marian - Miłość Boża w nas
Chwała Bogu.
We środę mówiłem o miłości i to jest dla nas temat bardzo ważny, gdyż do przyjścia Jezusa Chrystusa ludzie mieli pewnego rodzaju pojęcie o miłości, ale dopiero gdy przyszedł Jezus zobaczyli miłość, jak żyje miłość. Dla mnie i dla ciebie jest to ważne, aby poznając Chrystusa, poznawać też miłość Chrystusową i doznawać co ona z nami czyni. Wspomniałem też, że miłość chroni nas przed złem. Gdy miłujemy często nie zajmujemy się złem, Ten którego miłujemy jest zbyt cenny dla nas, by jeszcze zajmować się czymś, co nie ma nic z Nim wspólnego.
Miłość jest konieczna, potrzebna. Bóg wiedząc o tym oznajmia nam o miłości, ale samą miłość nie dostajemy od razu. To się nie zaczyna od miłości. To się zaczyna od pobudzenia nas, aby szukać prawdę. Gdy zaczęliśmy szukać prawdę, mieliśmy potrzebę, aby czytać Boże Słowo. Czytając Boże Słowo, zaczęliśmy wchodzić w atmosferę działającego Boga na tej ziemi i coraz bardziej zaczęliśmy rozumieć, że jesteśmy złymi ludźmi i potrzebujemy coś z tym zrobić. Zaczęliśmy więc oczyszczać się, usuwać zło i dalej czytaliśmy Biblię i dalej doznawaliśmy jak ta atmosfera biblijna przenika nas. Zaczęliśmy regulować różne rzeczy, usuwać to, czego nie powinno być w naszych domach czy w naszym sercu i w pewnym momencie doświadczyliśmy, że miłujemy.
Muszą się wydarzyć pewne rzeczy w naszym życiu, żeby miłość mogła nas napełnić. Nie od razu wkraczamy w miłość, kochamy Boga i wtedy robimy różne rzeczy. Najpierw robimy te rzeczy, szybciej pojawia się wiara i bycie z Bogiem staje się takie poważne. Człowiek zaczyna mieć pierwsze cierpienia z powodu Boga i tak to wygląda w doświadczeniu. Do miłości trzeba dojść poprzez różne wydarzenia, jakie dzieją się już w życiu tego, kto zaczyna pojmować jak ważne jest to, co jest napisane w Biblii. Atmosfera biblijna jest niesamowita. Wkraczasz w te Boże działania, Bożą miłość, Boże przebaczenie, w różne zmagania ludzkie, w przyjaźnie zawarte dzięki Bogu między ludźmi. Wkraczasz w tą atmosferę, w której nigdy wcześniej nie byłeś i zaczynasz doznawać, że stajesz się częścią tej historii Biblijnej. Zaczynają się dziać w tobie te dobre rzeczy i to jest takie przygotowanie pod miłość.
Do miłości trzeba dojrzeć, trzeba do niej dorosnąć, żeby być już gotowym, aby czynić to, co jest zgodne z miłością. Chciałbym, żebyśmy otworzyli Pierwszy List do Tymoteusza 1 rozdział, od 8 wiersza. Przeczytam wam w tłumaczeniu moim. To nie jest dosłowne tłumaczenie. To jest tłumaczenie, które ma pomóc nam coś zrozumieć.
"Wiemy zaś, że miłość jest dobra, jeśli ktoś robi z niej właściwy użytek, wiedząc to że miłość nie jest ustanowiona dla niesprawiedliwego, lecz dla sprawiedliwych, posłusznych, dla pobożnych i bezgrzesznych, dla czyniących dobro i czystych, dla szanujących ojców i matki, dla ratujących życie innym, wiernych, dotrzymujących warunków ślubu, dla płacących długi innych, dla prawdomównych i szczerze dotrzymujących danego słowa i dla wszystkich trwających w zdrowej nauce zgodnej z Ewangelią chwały błogosławionego Boga".
Miłość jest właśnie dla tych ludzi ustanowiona. Zakon był ustanowiony dla grzeszników, miłość jest ustanowiona dla ludzi przygotowanych do miłości, którzy idąc poprzez doświadczenia dorośli do tego, aby stać się miłującymi.
W pierwszym Liście do Koryntian, 14 rozdziale, 1 wierszu czytamy:
"Dążcie do miłości".
To znaczy, że do miłości trzeba dążyć, zmierzać. Kiedy otworzymy piąty rozdział Listu do Rzymian, od 1 wiersza, tu możemy właśnie to zobaczyć.
"Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Właściciela naszego Jezusa Chrystusa, dzięki Któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. A nie tylko to, chlubimy się też z ucisków, wiedząc że ucisk wywołuje cierpliwość, a cierpliwość doświadczenie".
To słowo doświadczenie, ważne żeby zrozumieć. Doświadczenie to jest trwanie w tym co już masz i rośniesz, wzrastasz. Tu nie chodzi o cierpienia, chodzi o wypróbowanie nas. Doświadczony, to taki wypróbowany przez różne rzeczy przechodzący człowiek, który już wiele doświadczył i może pomóc innym w ich doświadczeniach, aby dodać otuchy, wzmocnić. Człowiek, który przeszedł już przez różne przeciwności.
"Doświadczenie zaś nadzieję, a nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boga rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany."
Widzicie, tutaj dochodzimy poprzez wiarę, łaskę, nadzieję i pojawia się miłość. Tego doświadczyłem osobiście i myślę, że ty też. Nie zaczynaliśmy od miłości, zaczynaliśmy od potrzeby poznania Boga, od czytania Słowa Bożego, od przyjmowania, że to słowo tak jak doświadczaliśmy wcześniej, czytaliśmy - nie wiedzieliśmy o co chodzi. Ale kiedy przyszło to boże przywołanie nas, wtedy otwieraliśmy Biblię i to Słowo nas pociągnęło, to wszystko co tam się działo. Wielu ludzi mówi, że nie mogą czytać Starego Testamentu, bo tyle krwi. Ale kiedy Bóg do ciebie dociera, ten Stary Testament, to nie tyle jest krew, co widzisz Boga.
Widzisz ten lud Boży i wtedy pojawia się miłość do tego ludu, powołanego przez Boga. Zaczynasz być częścią, niesamowite wydarzenia się dzieją. Znosisz już przeciwności, bo zaczynasz doznawać, że nie pasujesz do tego świata, a jeszcze nie masz miłości, a to już działa, już masz cierpienia. Ale ta świadomość, że jest Bóg, że zaczynasz kosztować z tego, co jest w Biblii napisane, pomaga ci wytrwać w doświadczeniach. Jeszcze robisz niektóre głupie rzeczy, jeszcze nie jesteś uwolniony z różnych grzechów, nadal jeszcze gdzieś grzeszysz, ale już cię ciągnie do Boga, już potrzebujesz Boga. Potem zaczyna się pokuta, oczyszczanie, usuwanie różnych złych rzeczy, inaczej przygotowywanie naczynia na miłość. Nie myślisz nawet o miłości, myślisz o Bogu. Nie myślisz: o, kiedy przyjdzie miłość w końcu. Nie myślisz o tym, twoją myśl zajmuje Chrystus.
To wszystko dzieje się u uporządkowaniu, bo Duch Święty napełnia nas miłością. Wtedy doznajesz, że twoje serce zaczęło naprawdę funkcjonować. Doznajesz, jak Duch Święty w tobie pracuje, a ludzie wśród których przebywasz są świadomi, że stałeś się innym człowiekiem. Zaczynasz rozumieć coraz bardziej Boga w Jego miłości. Coraz bardziej rozumiesz Jego wspaniałego Syna, w Jego miłości. Nie myślisz o sobie, no ja taki grzeszny człowiek i Bóg chciałby w ogóle ze mną mieć coś wspólnego. Nie masz takich myśli, w ogóle ich nie masz.
Bóg jest tak zachwycający, tak niesamowity, gdy czytasz o Nim jesteś pełen podziwu, że On zniósł tyle zniewag, tyle oszczerstw, tyle złych słów i dalej czynił to, co miłe było Jemu, aby pomóc tym ludziom, o których czytasz, widzisz ich opór, ich niechęć do Boga. A jednakże widzisz, że Bóg dalej prowadzi. Wtedy doznajesz, że i ty jesteś takim człowiekiem niechętnym, zamkniętym w sobie i doznajesz, że On do ciebie dociera i zaczyna wpływać na twoje życie. Niesamowite, jak byłoby można to chcielibyśmy to przeżywać na nowo i na nowo, ten początek, kiedy to się rozjaśnia.
Zaczynasz rozumieć sens życia na ziemi, to jest niesamowite wrażenie. To tak jakby ktoś otworzył ci ślepe oczy i głuche uszy i zaczynasz rozumieć i słyszeć niesamowite słowa. Ktoś czytał i mówi: co ty tam widzisz człowieku, że ty spędzasz tyle czasu z Biblią. A to jest właśnie przewartościowanie. Żyliśmy w świecie, a teraz wprowadzeni jesteśmy w Królestwo Jezusa Chrystusa. Zaczynamy rozumieć - niesamowity Chrystus, niesamowite przebaczenie, niesamowita łaska. Bóg ma swój porządek. Jeżeli to się gubi, kiedy człowiek rozwijając się zaczyna gubić tą wartość przyprowadzenia nas do Chrystusa i znowu wchodzi w te zawiłości ludzkich pomysłów, przestaje rozumieć miłość, znowu zaczynają się problemy, podejrzewanie Boga, że nie kocha, że nie zależy Mu.
To jest straszne, gdy człowiek doznawszy już że Bóg jest zainteresowany, że posłał Swego Syna w swojej cudownej miłości, żeby zbawić, człowiek znowu zaczyna podejrzewać Boga o to, że Bóg nie chce. Rozumiecie, to jest straszne. Kiedy Bóg, który udowodnił już tyle razy jak bardzo chce ratować człowieka, znowu jest podejrzewany o to, że nie chce. Znowu diabeł osiągnął jakiś punkt w życiu człowieka i znowu człowiek podejrzewa Boga o brak miłości, brak pragnienia żeby uratować, o niechęć, żeby pomóc. Ohydne rzeczy diabeł znowu mówi przeciwko Bogu i człowiek znowu zaczyna to akceptować.
Czy śmiałby ktoś podejrzewać, że Ten który jest miłością stracił miłość? Czy śmiałby ktoś podejrzewać, że Ten, który posłał swojego Syna na krzyż, żeby nas zbawić, przestał być zainteresowany naszym zbawieniem? Kiedy na początku wszystko staje się dla nas takie cenne, bycie z Bogiem, to jest niesamowity czas, najlepszy. Nawet będąc gdzieś w pracy, gdziekolwiek, myślimy tylko żeby znowu być z Nim, usiąść przy Jego stopach, czytać te wspaniałe prawdy Biblijne, rozmawiać z Nim, modlić się do Niego, słuchać co On chce ci powiedzieć. Niesamowity czas nawiązywania takich więzi, które mają pomóc nam już nigdy więcej nie słuchać diabła, żebyśmy nigdy nie podejrzewali Boga o to, że On jest chwiejny, że raz jest taki, a raz jest inny, żebyśmy już nigdy więcej nie słuchali diabła co on ma do powiedzenia nam na temat Boga, czy innych braci i sióstr. Skoro zdajemy sobie sprawę, że to jest oskarżyciel, który oskarżył Boga o to, że nie chce szczęścia ludzi. Oskarża też o to, że Paweł nie chce twojego szczęścia, dlatego nakłada na ciebie różne "musisz to, musisz tamto", że przeklęty jesteś jak nie miłujesz. Paweł pisze, że poznanie nadyma, miłość buduje. Człowiek czasami może mając poznanie opuścić miłość. Poznanie zajmie miejsce miłości i człowiek już staje się człowiekiem zaczynającym twardnieć, staje się samoistny, tak jak wcześniej. Nie staje się dalej tą częścią ciała Chrystusa, tylko opuszcza tą łączność, jaką nawiązał Chrystus z każdym z nas, aby złączyć nas w jedno. Człowiek znowu staje się samoistny. Jakaż to tragedia, kiedy Bóg, Który jest miłością posłał swojego Syna, który jest miłością i w miłości przyszedł do nas, nie przyszedł nas sądzić, ale nas zbawić, a człowiek opuszcza to po co On przyszedł, żeby znowu znaleźć się w sferze działania diabła. Jakież to straszne musi być. Dlatego rozumiem Pawła, który mówi przeklęty każdy, kto nie miłuje, kto opuszcza to miejsce zgromadzenia, miejsce przybliżenia do Boga. Przeklęty każdy, kto podejrzewa Boga o to, że nie jest prawdziwy w każdym czasie, że nie jest taki sam, jak był wczoraj, dzisiaj, że jest zupełnie inny dla każdego pokolenia. Taka tragedia, kiedy diabeł próbuje każde pokolenie nastawić w ten sposób: a gdzie jest Bóg? A dlaczego Bóg nie robi tego, dlaczego nie robi tamtego?
Kiedy pojawiła się wiara w Boga i w to że to jest jego Słowo, kiedy to Słowo zaczęło nas przenikać, nie pytaliśmy się gdzie byłeś Boże, wiedzieliśmy, że On jest zawsze i w swojej wielkiej miłości właśnie przywołuje i nas do społeczności ze Sobą. Mogę powiedzieć tylko jedno, że głupi jest człowiek, który dopuszcza do swojego sposobu myślenia, że Bóg nie chce zbawienia tego człowieka. Jakże straszne musi być życie człowieka, który podejrzewa Boga o niechęć do swojego życia, które Bóg chce żeby było wieczne. Bóg nie jest przeciwko grzesznikowi, Bóg posłał Syna żeby zbawić grzeszników, ale diabeł jest przeciwko Bogu i wszelkiemu Bożemu porządkowi. To diabeł wkłada takie obrzydliwe myśli przeciwko Temu, który jest miłością, jakoby On nie był miłością. Wkładał ohydne myśli przeciwko apostołowi Pawłowi tym, do których apostoł docierał cierpiąc, znosząc przeciwności. Nawet gdy był kamienowany, ohydne myśli że on żyje cieleśnie, diabeł jest straszny w tych swoich oskarżeniach przeciwko Bogu i tym, którzy do Boga należą.
Miłość jest zwycięstwem, jedynie miłość jest zwycięstwem, bo jeśli miłuję Chrystusa, to nie będę słuchał tego, który wkładałby podejrzenia przeciwko Chrystusowi. Ale jeśli Go nie miłuję, to wtedy pojawia się: no tak, zostawił mnie samemu sobie, Ten, który powiedział nigdy ciebie nie zostawię, będę z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata, to gdzie teraz jest skoro mi nie pomaga?
Rozumiecie jakie to jest straszne? Dlatego rozumiem Pawła, który powiedział przeklęty każdy, kto nie miłuje Jezusa, podejrzewa że Bóg nie chce i nie jest wdzięczny. Wiecie, że Bóg stworzył nas bardzo dobrymi. Adam i Ewa w raju myśleli wspaniale, zwierzęta i wszystko było tam niesamowite i Bóg tam przychodził. Nikt nie miał nawet złej myśli, nikt nikogo o nic nie podejrzewał, nikt na nikogo nie miał oskarżenia. Wszyscy żyli swobodnie, w pokoju we wspaniałej radości. Dopiero kiedy diabeł tam przyszedł ze swoimi złymi myślami i włożył to myślenie w Ewę, wtedy ona podejrzewając Boga, że rzeczywiście chce im zabrać taka możliwość, zobaczyła że ten owoc jest godny pożądania, dlaczego więc Bóg nie chce dać im, żeby spożywali z tego owocu, i spożyła i dała swojemu mężowi.
Jakże my możemy dopuścić, żeby diabeł tak źle mówił o Bogu, o Chrystusie i o Bożym ludzie? Dlaczego pokochałem Izrael, skoro widziałem ten Izrael w takim strasznym stanie, w takim oporze wobec Boga, skąd ta miłość się wzięła w moim sercu czy w twoim, do tego tak opornego ludu? To właśnie była miłość Boga do nich. To miłość Boga do nich, taka była do nich miłość Boga jak pokochałeś ten lud. A oni stawiali Bogu taki opór, nie chcieli Go słuchać, uważali, że nawet nie potrzeba Go słuchać, że im jest dobrze bez Niego. A On ich tak właśnie miłował. W tej miłości byłbyś gotów życie za nich oddać. Bóg to uczynił, żebyś wiedział że Bóg jest naprawdę miłością.
On nie robił z tym ludem jakichś eksperymentów, On ich naprawdę miłował, wytłumaczył ci dalszy ciąg, ta miłość ogarnęła wszystkich ludzi. Wtedy zrozumiałeś, On teraz miłuje wszystkich ludzi taką miłością, żeby ludzie mogli żyć całkowicie w nowy sposób i być sobie nawzajem bliscy w Chrystusie, mieć inny sposób myślenia, odnowione umysły, uwolnione ze złego sposobu myślenia. Umysły, w których wcześniej było pięknie, piękne myśli w raju skażone grzechem, skażone złem, skażone złymi pomysłami, podejrzliwością, zawiścią, wszystkim, zostały z powrotem przywrócone do myślenia według tego, co jest bliskie Bogu. Z podejrzliwego, stały się otwarte, pięknie otwarte.
Wtedy pojawiło się to, co wydaje się takie dziwne - pokochałeś każdego człowieka, który czytał Biblię, rozmawiał o Bogu. Nie byłeś sztywny, taki badający - a ja nie wiem, czy ty jesteś chrześcijanin, chrześcijanka, najpierw tak na dystans. Nie, kochałeś tych ludzi jakby byli wszyscy uratowani. Taką miłość ma Bóg, to nie jest nasza miłość. Duch Święty rozlewa Bożą miłość w nas i tą miłością zacząłeś kochać tych ludzi, nie przebierając między nimi. Jedni byli tacy, drudzy inni, nie przebierałeś, jednakowo miłowałeś ich wszystkich. Było dla ciebie przyjemnością usiąść z każdym, kto czyta Biblię, było dla ciebie przyjemnością, ludzie do ciebie zaczęli lgnąć, zobaczyli, że ty się nie spierasz, nie masz nawet pomysłów na spieranie się, że jesteś szczęśliwym człowiekiem miłującym. Odnajdywali przy tobie spokój, którego nie znaleźli pośród wielu czytających Biblię, którzy nie doszli poprzez oczyszczenie, uświęcenie, wiarę, nadzieję do miłości i pozostali drętwi. Łatwiej im było się spierać niż budować, a jednakże wszyscy ci ludzie szukali tego co drogocenne między wierzącymi, ale nie mogli dać nic innego, ponieważ nie szli drogą dążenia do miłości. Oni nie pokonywali tych różnych wydarzeń według tego kim jest Bóg dla nich. Jak ważne jest aby czynić to, co Słowo Boże mówi do ciebie.
Czytałeś Biblię - acha, to jest to napisane, robimy tak i koniec. To niesamowite, nie myślałeś ile to będzie mnie kosztować, po prostu Bóg mówi, że tego nie ma być. Nie ma i w tym momencie kończysz. Nie myślisz i nie mówisz - a, może to takie dobre. Kończysz bo masz taką wiarę, taką pewność, że skoro Bogu to się nie podoba, to mnie też nie podoba. Niesamowite, to nie jest może tak, a może inaczej. Rozumiecie, do miłości nie dojdziesz, jeżeli będziesz sobie myślał - a może tego nie zostawię, bo to jeszcze mi się przyda. Nie dojdziesz nigdy do miłości, nigdy. Droga do miłości prowadzi przez posłuszeństwo. Posłusznym Bóg daje swojego Ducha, a Duch rozlewa miłość. Dlatego człowiek bardziej jest gotowy do udowadniania czegoś niż do przebaczania, miłowania, czynienia dobra. Do tego trzeba dojrzeć, dotrzeć. Coś tak cennego jak miłość nie leje się w brudne garnki, bo człowiek wpadłby w pychę, wysokie mniemanie o sobie.
Bóg wie kiedy, Gdy dochodzisz do tego punktu, że w doświadczeniach okazujesz się wypróbowanym, twoje decyzje to Chrystus. Nie mataczysz, nie kombinujesz. Jeszcze nie masz miłości, a już okazujesz wierność. W przeciwnościach robisz to, co chce Chrystus, chociaż ponosisz konsekwencje. Stąd spotykamy w tym pierwszym liście, Jezus mówi czynisz to, czynisz, ale straciłeś pierwszą miłość. Wróć do pierwszej miłości. Można robić to i bez miłości. Stracić znowu miłość i znowu robić to, wydawałoby się być wiernym, czynić to, znosić przeciwności, cierpieć, ale nie mieć już miłości. Wtedy bardzo szybko dojdzie do tego, że człowiek stanie się literalnym i będzie złośliwym człowiekiem, mściwym, zawistnym, wysoko mniemającym o sobie, a innych traktujący z góry. Bez miłości tak to się właśnie dzieje.
Bardzo potrzebujemy chodzić codziennie w miłości. A miłość pozostanie w nas, jeżeli będziemy wypełniać to co jest prowadzeniem do miłości.
W Pierwszym Liście Piotra, 1 rozdział i 13 wiersz.
"Dlatego okiełzajcie umysły wasze i trzeźwymi będąc połóżcie całkowicie nadzieję waszą w łasce, która wam jest dana w objawieniu się Jezusa Chrystusa".
Połóżcie więc całkowicie nadzieję waszą w łasce, a nadzieja nie zawodzi. Naszą nadzieją jest Chrystus - miłość. Życie bez miłości to jest jakby wiedzieć wszystko co mam zrobić, a nie móc tego zrobić. To jest niesamowite, że Bóg jest miłością. Jeżeli my zaprzepaścimy to, to nie jest to co Bóg chciał. Dlatego nigdy nie pozwól sobie mówić diabłu na temat Boga. Jezus Chrystus i Duch Święty mówią nam prawdę o Ojcu i Bogu. Nigdy nie słuchaj diabła, nigdy nie wątp w miłość Boga. Nigdy nie wątp w miłość Bożego Syna. Nigdy nie wątp w to, że Jemu zależy na tobie. Miłość podnosi nawet człowieka, który wydaje się, że już jest przegrany. Jeżeli przyjdzie do tego uświadomienia, że Bóg wcale cię nie skazał, to ty się skazałeś na porażkę. To ty postanowiłeś, bo w twojej ambicji czy w twoim honorze mieści się to samostanowienie, nie pasuje i koniec. Zamiast uniżenia i oczyszczenia, człowiek postanawia stać się obojętnym dla Boga, uznając - no, skoro ja nie pasuję to widocznie Bóg uznał że nie pasuję i tyle, a winny jest Bóg, bo On nie zrobił tego, co ja bym chciał. Wtedy diabeł odbiera chwałę.
Bóg się nie zmienił, jest dalej miłością. Jeżeli człowiek zginie gehennie, to z własnej winy, bo Bóg się nie zmienił. Bóg jest miłością, Bóg daje szansę każdemu człowiekowi uratować się. często przytaczam przykład Manassesa, bo to jest taki dobry wzór. ten, który nabałaganił niesamowicie. Pokutował w więzieniu i Bóg go przywrócił, żeby mógł oczyścić to, co zabrudził. Niesamowity Bóg!
Saul z Tarsu - człowiek, który zrobił wszystko, żeby Bóg nigdy na niego nie spojrzał z miłością, myśląc, że robi to dla Boga. A jednakże Jezus stanął na jego drodze i z miłością powiedział, że będzie dla Niego służył i zaniesie Jego imię w dalekie kraje. Niesamowita miłość.
Rozumiecie, kiedy stracimy świadomość miłości Boga, stajemy się nędznikami, którzy są jak żebracy, żebrzący o coś, o czym Bóg mówi wam się to należy, bo Ja posłałem Syna. Nie jest tak, że ja będę wam okazywał tą miłość ja wy będziecie śpiewać trzy godziny dziennie. On umiłował nas, kiedy jeszcze byliśmy grzesznikami. On nas zawsze miłował, nawet jak Adam i Ewa zgrzeszyli, On dalej miłował, dał im ubranie, otoczył troską. Nie pozwolił, żeby osiągnęli wieczność w takim złym stanie.
List do Rzymian, 13 rozdział, 10 wiersz.
"Miłość bliźniemu złego nie wyrządza, wypełnieniem więc zakonu jest miłość".
Jeżeli miłość bliźniemu złego nie wyrządza, to tym bardziej Bóg złego nie wyrządza, bo jest miłością. Lepiej, żeby nie obrażać Boga swoim wypychaniem, odpychaniem Boga, bo coś tam. Syn marnotrawny, który zmarnował wszystko co wziął od Ojca, wrócił całkowicie zepsuty tym co tam zrobił, ale ze świadomością, że w tym domu dostanie jeść i pić, chociaż chciałby być może najemnikiem. Ale Ojciec jest na tyle troskliwy, że nawet jako najemnikowi da mu się najeść, napić, ubrać. Kiedy w tej opowieści Jezusa on wraca, ojciec nie czyni go najemnikiem, czyni go tym, kim naprawdę jest, bo jest jego synem. Był umarły, a ożył.
Najgorszą tragedią jest dla nas ludzi, kiedy widzimy upadłych chrześcijan, jakoby Bóg ich zostawił i opuścił. To oni zostawili Boga przez swoją dumę, arogancję, swoje myślenie o sobie, że zawiedli, cokolwiek to by było. To jest duma starego człowieka, który stawia siebie jako kogoś, kto udowodni Bogu, że Bóg jest najważniejszy dla tego człowieka. Jednakże te dowody płyną z ciała, a nie z Ducha i taki człowiek zawiedzie się na sobie. Ale zawodząc się na sobie odwraca się od Boga i mówi w porządku, nie nadaję się.
Rozumiecie jaka to jest tragedia, kiedy ktoś cię kocha, ktoś posłał Syna za ciebie, a ty odwracasz się od Niego i mówisz nie nadaję się, trudno, a diabeł się cieszy. A co czuje Bóg? Czy myślałeś kiedyś o Bogu, co czuje Ten, który cię kocha? Kiedy jest znieważany i obrażany, że nie kocha cię? Lepiej wstać i przyjść do Niego, porozmawiać z Nim i dowiedzieć się - On się nie zmienił. Jeśli stracę świadomość, że Bóg mnie miłuje, że pomaga mi, wspiera mnie jak ktoś kto miłuje, to staję się nędznikiem. Próbuję coś zrobić, czego i tak nie dam rady zrobić, bo jeśli nie mam źródła miłości, to co zrobię? Będę próbował na sucho coś zrobić, ale to nie będzie to, o czym Bóg myślał, kiedy posłał Syna.
Miłość jest niesamowitym bodźcem. Kiedyś już wam opowiadałem, to jest dla mnie też niesamowite. Jako młody chłopak, kilkunastoletni pojechałem na wieś i tam był stary pies, już miał tępe zęby, taki do odrzutu, żeby już tylko zdechł i zakończyło się jego życie. Taki pozostawiony sobie. A ja przyjechałem - taki człowiek z miasta, który lubił psy i ten pies stał się dla mnie kimś cennym, kimś ważnym. Zająłem się nim, byłem z nim i ten pies odżył. Tak odżył, że zaczął biegać za krowami, a że miał już tępe zęby, zdawał sobie sprawę, że nie jest już w stanie tak kierować jak kiedyś, gdy był młody. Ale chciał pokazać - jestem, jeszcze potrafię coś zrobić. Widzicie, co miłość czyni? Potrafi podnieść nawet takiego psa, który był przeznaczony tylko do zdechnięcia, żeby się tym zajął.
Miłość potrafi spotkać się z cielaczkiem. Przychodził do mnie, był ze mną. Ja sobie leżałem w trawie, a ten cielaczek przychodził. Miłość, ta ludzka, potrafiła spowodować to, że koń, który się przestraszył, bo coś tam przejechało i podskoczył do góry, stanął mi na stopę i powinien ją zmiażdżyć tym swoim ciężarem, a on stanął tak delikatnie, chociaż podskoczył, jak to zrobił -nie wiem. Opadając zrobił to tak delikatnie, że nie zmiażdżył mi tej stopy.
Jeżeli kochasz, jeżeli ta twoja nawet ludzka miłość przelewa się , to możesz coś pomóc, coś poruszyć. Tym bardziej Bóg, który na kocha. Jeżeli ten pies by odrzucił tą miłość i pomyślał nikt mnie nie kocha, jestem już przeznaczony do zdechnięcia, nie uwierzę w żadną miłość. Cielaczek powiedziałby też - ten świat jest zły, nikt tu nikogo nie kocha, na pewno mnie zabiją niedługo i będzie cielęcina ze mnie. Koń powiedziałby - też nikt mnie nie kocha, niech chociaż ten człowiek wie, że niezbyt wierzę, żeby ludzie byli mili i uprzejmi, niech ma zmiażdżoną stopę, co tam, w końcu każdy ma prawo nie zważać na drugiego.
Rozumiecie? Gdyby to wszystko tak się działo i gdyby tak między nami wierzącymi zaczęło się dziać - ja nie wierzę, że Bóg mnie kocha, nie wierzę w miłość, nie wierzę, że istnieje coś takiego jak wzajemne miłowanie się. Zobacz na ludzi, każdy myśli o sobie. Ja w ogóle nie wierzę w coś takiego. Nie wierzę, że przyszedł Syn miłości, że miłował tych ludzi. Nawet ci grzesznicy przychodzili, przybiegali do Niego, żeby Go posłuchać. Wcześniej czuli się odepchnięci, wzgardzeni, nic nie warci. A teraz poczuli się ważni i On z nimi nawet więcej przebywał niż z tymi uczonymi w Piśmie i faryzeuszami.
Ja nie wierzę, że litera może nas podnieść z upadłego stanu, nie wierzę w to. Ale wierzę, że miłość może, bo miłość jest niesamowitym bodźcem, który potrafi ożywić to, co wydaje się nawet martwe. A Bóg jest miłością i pozostanie miłością do samego końca. Ile diabeł nawkładał ludziom do głowy, że nie są miłowani. Tylko miłość może ci pomóc odrzucić jego oskarżenia, przestać słuchać zła na męża, na żonę, na brata, na siostrę. Przestać słuchać diabła, a posłuchać Boga. Bóg mówi chcę, abyście się nawzajem miłowali, jak Ja was umiłowałem, abyście czynili sobie dobro Chrystusowe, bo do tego was przeznaczyłem, abyście się budowali nawzajem. Wypełnieniem więc zakonu jest miłość.
Bóg dał wiele dowodów miłości. Jeżeli wiem, że ktoś mnie tak miłuje, że jeżeli zrobię coś, co nie jest dobre, to przyjdę do Niego, przeproszę Go i mam pewność, że On mi to przebaczy. Nie myślę wykorzystywać miłości, ale nie myślę też dać się tak potępić, że nie przyjdę do Tego, który mnie miłuje, bo ja już uznałem, że On na pewno nie wybaczy, bo przecież zrobiłem to już ileś razy i teraz to na pewno już mi nie wybaczy, więc nie przychodzę bo nie ma sensu i tak mi nie wybaczy. To kto to jest? Bóg czy diabeł? Co Jezus powiedział? Do ilu razy przebaczać? Czy przebaczy?
Jeżeli przyjmę te diabelskie oskarżenia wobec Tego umiłowanego Chrystusa, to jak nędzny muszę być, jeżeli diabeł jest dla mnie większym autorytetem niż Chrystus. Tym bardziej muszę przyjść do Chrystusa z tą nędzą, żeby znowu odzyskać to, co naprawdę jest. Jezus mnie kocha, umarł za mnie na krzyżu. Jego krew oczyszcza mnie od wszelkiego grzechu, mogę mieć społeczność z Ojcem oczyszczony, oczyszczona krwią Chrystusa. Mogę świadczyć o chwalebnym Bogu, który jest miłością poprzez to, że nigdy nie zwątpię w to, że jest miłością. Będę czerpać z tej skarbnicy miłości i będę rozwijać się w miłości. Będę cieszyć się w miłości i będę służyć w miłości, bo tylko taka służba ma rację bytu.
Dwa przykazania - będziesz miłować Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej, z całej myśli swojej i z całej siły swojej, a bliźniego swego jak siebie samego. Ja widzę to w ten sposób: jeżeli będę miłować Boga z całego serca, z całej duszy, myśli i siły, to nie mam problemu miłować swojego bliźniego, bo Bóg czyni mi dobro i bliźni też czyni mi dobro.
Kto jest więc twoim bliźnim? Ten, kto cię zostawia, porzuca, ma ważniejsze sprawy? Czy ten, kto położy życie, żeby ci pomóc, żeby ci usłużyć? Jakiego więc bliźniego masz miłować? Oczywiście masz miłować i wrogów, ale to nie jest ta sama miłość. Bliźni to jest ktoś jak Chrystus dla ciebie. To ktoś, kto kładzie życie, żeby ci usłużyć i dać ci jak najwięcej możliwości dotrzeć do domu Ojca. To jest ktoś, kto reprezentuje Tego, który umarł za nas na krzyżu - Jezusa Chrystusa.
Paweł mówi czy im więcej was miłuję, tym mniej wy macie mnie miłować? A przecież On był dla nich bliźnim. Zostawił swój dom, opuścił wiele, znosił wiele przeciwności, w głodzie, w chłodzie, w różnych cierpieniach, zadawanych ranach, aby do nich dotrzeć i pomóc im, aby przyjść do nich z Ewangelią, żeby nie żyli w tym strasznym zakłamaniu diabelskim, żeby rozświetlić ich ciemności, żeby uwierzyli. Oni byli wrogami, przeciwnikami, złorzeczyli, potem się nawracali i dziękowali za niego Bogu. Potem przychodzili jacyś dziwni ludzie, którzy wcale nie byli bliźnimi, udawali bliźnich. Ale im nie zależało na zbawieniu ich. Oni chcieli się chlubić z ich ciała. Przyszli do nich niby z Jerozolimy i niby od Boga posłani, ale tak na prawdę to nie byli bliźni. Kim byli? To byli fałszywi bracia. Często okazywało się, że ci którzy doświadczyli tyle dobra od Pawła, woleli tych fałszywych braci.
Czy my cenimy sobie bliźnich? Czy miłujemy ich jak samych siebie? To jest zwycięstwo nad diabłem, aby powstawali kolejni bliźni, którzy położą życie za innych, aby inni mogli się uratować. Jezus powiedział do jednego człowieka idź i czyń podobnie, bądź bliźnim dla tego, który ma problem. Gdyby teraz ten człowiek leżący na drodze powiedział: słuchaj, daj mi spokój, ja nie wierzę w miłość, weźmiesz mnie, sprzedasz mnie gdzieś tam. Nie, zostaw mnie tutaj, przynajmniej wiem na co mogę liczyć. Wielu ludzi nie chce przyjąć pomocy. Mówią: a, ja już się zraziłem, już nie jeden był taki. Można tak odrzucić Chrystusa, Jego pomoc.
Moja gwarancja jest taka, że jak Jezus mówi, to mówi prawdę, niesamowite słowa. Wypowiada niesamowite prawdy i On ich nie zmieni w żaden sposób. Jak ważne jest tak miłować Boga, żeby stać się bliźnim dla innych, żeby wejść w to miejsce Chrystusowe i położyć swoje życie dla sprawy ratowania, zbawiania. Wypełnieniem więc zakonu jest miłość.
List do Kolosan, 3 rozdział, 14 wiersz.
"A ponad to wszystko przyobleczcie się w miłość, która jest spójnią doskonałości".
Mówiliśmy o tym, wszystko jest doskonałe w Chrystusie, ale spójnią tej całej doskonałości jest miłość. Choćbym miał wiarę, żebym góry przenosił - a wiara jest cenna - a miłości bym nie miał, niczym jestem. Musi być spójnia, musi być połączenie tych wszystkich wspaniałości: wiary, nadziei, wdzięczności, radości. To musi spoić miłość. Miłość pokonuje diabła, który jest oszczercą. W Niebie mieli go już dość i kiedy Chrystus umierał na krzyżu, padł rozkaz i aniołowie wierni Bogu wyrzucili diabła z Nieba. A gdy przyjdzie, wróci tam Jezus, żeby nie było już tam oskarżyciela. Chrystus wygrał na ziemi, a niebo od razu z tego skorzystało i wyrzuciło go. Teraz on tu szaleje na ziemi i wie, że czasu ma niewiele. Próbuje mącić wszelkimi sposobami, ale jeżeli w twoim umyśle są myśli miłości, to on nie może tam wrzucić myśli oskarżycielskich, bo miłość nie podejrzewa, nie oskarża, nie szuka swego, nie domyśla się, nie złorzeczy, nie wykorzystuje czegokolwiek.
Miłość zabezpiecza. Takie myśli jakie miał Chrystus, zabezpieczają nasz umysł przed złymi działaniami wroga. Mogę mieć wiedzę, ona mnie nie zabezpieczy, wróg szybko obróci to wszystko. Miłość daje odpór, im większy napór, tym większy odpór. Miłość jest jak skała, która nie ustępuje. Miłość nie jest jakimś płotem, który wytrzymuje jakiś napór, a potem pęka i wróg się przełamuje i zaczyna siać na nie swoim polu. Miłość jest silniejsza od grodu warownego i nie odpuści w żaden sposób.
Ta miłość jest potrzebna nam, abyśmy miłowali tą miłością Chrystusa, bo diabeł na pewno przychodził do Chrystusa, oskarżał innych o to czy o tamto. Nawet sobie wyprosił, żeby przesiać apostołów, ale Jezus modlił się i to było cenniejsze i ważniejsze. Kiedy spojrzał na Piotra, kiedy Piotr wyparł się Go, to nie było spojrzenie złośliwe, było to spojrzenie miłości. "Aby nie ustała twoja wiara", abyś nieustannie był pewnym tego, że cię miłuję, że nie zostawię ciebie i nie porzucę, będę z tobą w twoim przeżyciu, chociaż sam idę umrzeć też za twoje grzechy, jednak będę pamiętał o tobie Piotrze. Gdy zmartwychwstał, mówi idźcie do Piotra, powiedzcie mu to, niech się nie męczy ten mój apostoł, niech usłyszy że Ja posyłam do niego.
To jest niesamowite, Jezus myśli o wszystkim, o wszystkich. ta miłość jest niesamowita. Bez tej miłości jesteśmy jak ludzie, którzy mają wspaniałą Biblię, a nie ma jak z tego dobrze korzystać. Miłość potrafiłaby wejść na największą górę, żeby zrobić ci coś, co sprawi ci przyjemność. Jezus potrafił opuścić Niebo i stać się człowiekiem, żeby nam sprawić przyjemność, żebyśmy byli szczęśliwymi ludźmi. Mówi dość waszego znużenia, dość waszego chodzenia w upadłym stanie. Chcę byście byli szczęśliwi, przebaczam wam wszystko. Radujcie się we Mnie zawsze. Modlił się nawet - aby Moja radość była w nich Ojcze, aby to nie były już upadłe stworzenia. Ale, żeby ci, którym przebaczono winy, cieszyli się i wdzięcznym sercem śpiewali Bogu hymny pochwalne, miłując Boga z całego serca, z całej duszy, myśli siły. Jakie to zabezpieczenie dla mnie i dla ciebie. Dlaczego serce, dusza, myśli i siły? Bo to całe nasze jestestwo, abyśmy całkowicie miłowali Boga, aby diabeł nie miał gdzie się przedostać.
Bóg nas miłuje, my dzięki Jezusowi przez Ducha Świętego, napełnieni zostaliśmy tą miłością, żeby miłować Chrystusa, a poprzez Chrystusa Ojca, który Go posłał. Jeżeli wiesz i czytasz Biblię i zdajesz sobie sprawę, że Bóg jest miłością, a podejrzewasz Boga o to, że nią nie jest, to lepiej skończ z diabłem, a nie z Bogiem. Lepiej wyrwij się diabłu i przybiegnij do Tego, który cię miłuje i poddaj się Jego zwycięskiemu działaniu. Wtedy zrozumiesz, co to znaczy że On musi być najcenniejszy, najważniejszy. Lepiej ratować się w Chrystusie, który nie zawodzi niż polegać na własnym rozumie, który diabeł zmącił swoimi złymi myślami. Jeżeli masz coś co jest zepsute, a na tym polegasz, to znaczy że jesteś jak człowiek, który wie, że coś jest zepsute i próbuje z tego zrobić coś dobrego. Zepsute, to zepsute, trzeba wrócić do myślenia Chrystusa. Chrystus mówi: Ojciec jest zawsze ze Mną, a Ja zawsze czynię to, co Jemu się podoba.
Jeżeli to cię nie rusza, to musisz przyjść do Boga, wziąć Biblię, zacząć czytać, aż twoje serce odżyje i zacznie widzieć Boga w działaniu i zacznie doznawać takich zdrowych emocji powiązanych z tym i zaczniesz porządkować teren. Zaczniesz okazywać wierność Bogu, zaczniesz mieć nadzieję, że On jest Tym, który nie zawodzi i miłość wróci na swoje miejsce.
Może Pierwszy List Jana, 5 rozdział, od 1 wiersza.
"Każdy kto wierzy, że Jezus jest Chrystusem, z Boga się narodził. A każdy, kto miłuje Tego, który Go zrodził, miłuje też tego, który się z Niego narodził."
Jeżeli miłujesz Boga, miłujesz też tego brata i siostrę. A jeśli nie miłujesz Boga, to nie możesz miłować brata i siostry. Próba miłowania się nawzajem bez miłości do Boga, jest przegrana, nie da rady. Najpierw Bóg, najpierw w pełni Bóg, najpierw Syn napełniający serca, aby poznać Jego miłość w całej pełni, a dopiero miłość wzajemna będzie czymś naturalnym. Bo przez dzieci, które są otoczone miłością Ojca, przez nich ta miłość przelewa się do braci i sióstr, do rodziny Bożej. To się dzieje w naturalny sposób, niczym nie wymuszone. Kielich mój przelewa się, chwała Bogu.
Miłość zawsze jest rozradowaniem, nawet ze starca uczyni młodego, czy z babci młodą. Miłość jest niesamowitym bodźcem. Miłość daje siły, daje ci niesamowity czas spędzony z Bogiem.
"Po tym poznajemy, iż dzieci Boże miłujemy, jeżeli Boga miłujemy i przykazania Jego spełniamy. Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań Jego, a przykazania Jego nie są uciążliwe. Bo wszystko co się narodziło z Boga zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza. A któż może zwyciężyć świat, jeżeli nie Ten, który wierzy, że Jezus jest Synem Boga".
Takie proste rzeczy. Paweł mówi wiarę zachowałem, to znaczy, że walka toczy się o wiarę. Jeżeli wiara jest zachwiana, nie ma tarczy, diabeł może uderzać swoimi różnymi oskarżeniami, potępieniami, złośliwościami. Ale jeżeli tarcza wiary jest prawidłowa i to jest Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały, Ten który jest zwycięstwem naszym, pojednaniem z Ojcem, nowym życiem, wtedy te wszystkie rozpalone strzały diabła gasną, nie docierając w ogóle do środka, do myślenia, do działania.
Musimy uważać na nasze umysły, to jest ważne. W Naszych umysłach muszą być myśli miłości, bo Jezus jest tym, dzięki Któremu mamy myśleć. To nie my myślimy. Kiedy Paweł pisze list do Filipian, o czym on pisze? O czym mamy myśleć? O tym co w górze, co miłe, dobre, pożyteczne, co buduje, co dodaje otuchy, co wzmacnia, posila, co tworzy rodzinę. Nie możemy podejrzewać Boga o cokolwiek, bo to jest tragedia. Ile razy ojciec czy matka doznają, że ich dziecko podejrzewa ich, że jest przez nich mniej kochane od innych dzieci. Jaka to jest tragedia dla tych rodziców, kiedy słyszą podejrzliwe słowa od jakiegoś dziecka, które podejrzewa, że drugie jest bardziej miłowane, bo to bo tamto.
Jakże ludzie podejrzewają, że Bóg bardziej miłuje jednych od drugich, bo ci dostali coś. Ale zobaczcie, ile cierpią też ci, którzy dostali coś więcej. Jak można tak sklasyfikować i podejrzewać? Gdy Jezus brał trzech uczniów, to znaczy że tych trzech bardziej miłował od pozostałych? Ciebie, mnie mniej miłuje od tych trzech, których zawsze brał ze sobą? Przecież Jego miłość jest jednakowa, doskonała. On umiłował nas wszystkich jaką miłością? Jedną miłością. Jeżeli my dopuszczamy do siebie podejrzenie, to już jest diabeł.
Jeżeli stajesz się nieszczęśliwy, bo podejrzewasz, ze Bóg ciebie mniej miłuje od innych, to już jest diabeł! Nawet nie dopuszczaj takich myśli. W tej miłości Bóg posłał Syna, żeby nas zbawił, uratował. Jezus doskonale to wykonał i wykonuje nadal. Czytam u Jakuba, że mądrość jest przede wszystkim czysta i miłuje pokój. Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem. Czy to jest mądrość? Tak, to jest mądrość, usprawiedliwieni z wiary, przez uwierzenie. A uwierzyłem, bo Słowo Boże do mnie docierało, Słowo Chrystusowe. Mam pokój z Bogiem i to idzie dalej. Wszędzie w Biblii to zobaczymy i znajdziemy to. Jezus też mówi, że wszyscy muszą poznać, że on miłuje Ojca. Cały świat musi poznać, że On miłuje Ojca.
Niech Bóg nas napełnia tym, abyśmy mieli zupełną pewność, jak czytamy w tym liście do Rzymian. Jeszcze wrócę do tego psa. Pies, który miał ogon opuszczony, kiedy doznał miłości, to ten ogon zaczął mu się kręcić, okazał radość. My nie musimy szukać ogona, mamy serce, aby okazać radość, mamy usta, aby wdzięcznie chwalić Boga. A wdzięczne myśli, to jest wyzwolenie. wdzięczność jest wyzwoleniem, radość jest wyzwoleniem. Nie mamy żyć jak utrapieni, jakby ktoś nas nie kochał, zostawił nas tylko z jakąś wiedzą, że nie możemy być z kimś, kto by tak naprawdę nas miłował. On chce napełniać nas miłością jak naczynia. Jest nam przykro, że tak mało miłości jest między nami wierzącymi. Ale to nie znaczy, że Bóg nie jest miłością.
To my nie robimy tego, co powinniśmy robić codziennie. Nie pilnujemy tej społeczności z Bogiem. Nie pilnujemy tego pokoju z Bogiem poprzez wiarę. Usprawiedliwienie, uznanie nas za sprawiedliwych, jak czytamy, przez Boga. Nie pilnujemy tych świętych relacji jak dziecko, które zawsze ma dostęp do Ojca, w każdym czasie. Zaczynamy sztywnieć, dziwnie się zachowujemy. Już dzieje się coś złego z nami. Kiedy wcześniej mogliśmy przybiegać tacy poruszeni - Boże, znowu mi się powiodło, znowu stało się coś niesamowitego, pozwoliłeś mi przejść przez to. No, niesamowite rzeczy, jak dziecko które jest szczęśliwe i przybiega do Ojca: Ojcze, powiodło mi się, chwała Bogu. Przeprowadziłeś mnie przez to, pomogłeś mi w tym.
Ja nie wierzę w Boga, który nie chciałby mieć z nami społeczności, relacji, który chciałby mieć nas na dystans, daleko od Siebie, my na ziemi, a On w Niebie. A Niebo przyszło do ziemi w Chrystusie Jezusie i mogliśmy zobaczyć jaki jest naprawdę Ojciec.
W Liście do Rzymian, w 8 rozdziale od 38 wiersza czytamy.
"Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Właścicielu naszym".
Nie ma tu grzechu. Grzech oddziela, ale to grzesznik się oddziela. Jeśli tylko przyjdzie, wyzna grzech, gotowość porzucenia, wraca w tą miłość. Krew Jezusa oczyszcza, więc nic nie może nas odłączyć od Boga. Nie daj się namawiać na cokolwiek złego.
Może jeszcze Pierwszy List do Tesaloniczan, 5 rozdział od 12 wiersza.
"A prosimy was bracia, abyście darzyli uznaniem tych, którzy pracują wśród was, są przełożonymi waszymi we Właścicielu i napominają was. Szanujcie ich i miłujcie jak naj goręcej dla ich pracy. Zachowujcie pokój między sobą".
Znowu Bóg pokazuje, że ci którzy poddali życie temu, aby ratować innych, aby oni byli miłowani, bo to są ci bliźni, którzy zrezygnowali ze swojego życia, aby żyć dla innych. Tak jak Jezus oddał całe życie na służbę Ojcu, tak samo na tej ziemi zawsze będą ci, którzy zrozumieli, że należenie do Boga jest najwyższym przywilejem i pośród wielu przeciwności będą gotowi dalej pozostać w tym miejscu, aby czynić to, co jest bliskie Bogu, aby wystawiać na jaśnię to, co diabeł próbuje ukryć, aby zrozumieć, Bóg nie posłał Syna, abyśmy ze sobą walczyli, ale żebyśmy byli jedno. Nie posłał Syna, abyśmy podejrzewali się o cokolwiek, ale po to, żebyśmy miłowali się nawzajem.
To wszystko co jest prawdą w Synu, każdy z nas chce mieć. Jezus mówi, jak ja was umiłowałem, tak i wy nawzajem się miłujcie. Ja rozumiem miłość Jezusa jako położenie swojego życia. On mówi - Ja nie nazywam was już sługami, jesteście Moimi przyjaciółmi, jeżeli doszliście do tej miłości, i położyliście życie, aby innym dać życie, by innych przyprowadzić do życia, by oni zrozumieli, że na tej ziemi w służbie dochodzisz do tego, że to nie ty lecz Chrystus. Nie zaciemnienie lecz światłość. Nie podejrzewanie Boga lecz uznawanie Boga. Nigdy nie zawiódł i nie zawiedzie.
Ci, którzy czekali na Niego, nigdy nie doznali, że zasnął, zapomniał. Wiele jest świadectw i wiele pięknych doświadczeń, które pokazują, że Jezus jest z nami we wszystkich doświadczeniach, aby nas przeprowadzić, aby nas napełniać i czynić w nas i pośród nas te niesamowite rzeczy. Pamiętaj, jeszcze raz mówię, Paweł też to mówił - uważajcie na swoje umysły, tam zaczyna się rozruba diabła, albo chwała Chrystusa w myśleniu. Tu właśnie zaczyna się niesamowite działanie, przez Słowo do myśli zaczynają docierać całkowicie inne myśli i wtedy zaczynasz myśleć o tym co jest bliskie Bogu. Zaczyna ciebie to pociągać, twój umysł zaczyna pracować na innych myślach. Jesteś spokojny, spokojna nie odpowiadasz już złem na zło, bo nie masz takiego myślenia. Niesamowity Chrystus!
Nigdy nie dajmy sobie zepsuć tych wspaniałych umysłów, które dostaliśmy przez oczyszczenie. Bądźmy zawsze myśli Chrystusowej. Nie myśl, że się zawiedziesz. Nigdy się nie zawiedziesz. Warto myśleć jak Chrystus tu na tej ziemi, gdzie diabeł chciałby, żebyśmy myśleli jak on. Warto być wolnym człowiekiem, który może przejść przez to czy tamto doświadczenia, bo myśli jak Chrystus. Szaleństwo diabła będzie coraz większe, będzie podważać prawdę Bożą, będzie podważać to, kim jest Bóg. Będzie podważać to co zrobił Jezus na krzyżu. Jeżeli nie dasz mu odporu, to cię zniszczy, bo to jest niszczyciel, morderca. A jeżeli dasz mu odpór i powiesz: Jezus mówi prawdę, będę słuchać się Jezusa mimo wszystkich potępień, oskarżeń, czegokolwiek. Jezus mówi prawdę, oprę się na tym co mówi Jezus. Jesteś już zwycięzcą, prawda pokonuje, uwalnia, daje ci swobodę doświadczenia i będą się działy znowu niesamowite rzeczy. Poznasz znowu jak cudownie jest należeć do Jezusa, jak cudownie jest być wolnym człowiekiem na tej ziemi, by czynić dobro i nie ustawać. Niesamowita wolność!
Niech Bóg będzie nieustannie widoczny w każdym z nas, aby inni mogli poznać, że należymy do Boga, który jest miłością, a Jego Syn jest Tym, przez którego zostaliśmy połączeni, zanurzeni w miłość Boga do nas i nastąpiło to, co zawsze było Bogu bliskie: my, jako Boże dzieci uznaliśmy, że nie ma dla nas nic ważniejszego jak miłować Tego, który nas pierwszy umiłował. A Duch Święty jest gotowy, On to ma. On ma tą miłość, i jest gotowy napełniać. Amen.

