Zgr.21.03.1996 Marian – Miłość, Kamień Węgielny, Los Ziemi

Zgr.21.03.1996 Marian – Miłość, Kamień Węgielny, Los Ziemi

 Chciałem, żebyście otworzyli Ewangelię Jana, 15. rozdział. Dobrze nam znany rozdział, który tak pięknie mówi o tym, co możemy, kiedy możemy, w jaki sposób możemy. Piękne są słowa Właściciela, Mistrza naszego i dzięki tym słowom może do nas docierać to, co jest bliskie Jego sercu. Właściciel Jezus Chrystus. Pamiętacie, mówiliśmy, że jak ważna jest świadomość Jego obecności. Jak to jest ważne, kiedy masz świadomość obecności Jezusa, tego, że On cię słyszy. Obecności Tego, który jest niewidzialny. To tylko z Ducha Świętego może przyjść, że człowiek, kiedy się modli, ma świadomość obecności Tego, który słucha, chociaż go nie widzi. I dlatego wtedy może oczekiwać spełnienia. Może oczekiwać spełnienia. Wtedy oddany Duchowi Świętemu, bo przecież Duch Święty przyszedł z nieba. On dokładnie wie, kto to jest Ojciec, wie, kto to jest Syn. Może nam powiedzieć, daje nam tą świadomość, na ile my możemy w tej chwili przyjąć. I wtedy możemy, odwiedzając, powiedzmy tak, w modlitwie niebo, mieć tą świadomość słuchającego Ojca i Właściciela naszego Jezusa Chrystusa.

 

Bez tego jest to tak, jakby człowiek walczył sam ze sobą. Modli się i czuje własne ciało. Modli się i czuje, że to jest wszystko zamknięte. Że to zupełnie zostaje z nim. Modli się i nie wierzy sam sobie nawet, że to, co w tej chwili robi, jest wysłuchane przez Boga. Jak ważne jest, żeby Duch Święty usunął cielesność w modlitwie, w śpiewaniu pieśni, i żeby napełnił ducha poznaniem Boga, poznaniem Jezusa Chrystusa, którego On posłał. I to jest piękno, że chrześcijanie to są ci, którzy wiedzą, którzy znają swojego Właściciela, dla których Jezus Chrystus jest objawiony, w których mieszka i w których dokonuje swego dzieła.

 

Od 12. wiersza chcę czytać. Właściciel Jezus mówi tak: „Takie jest przykazanie moje, abyście się wzajemnie miłowali, jak i Ja was umiłowałem. Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich. Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni właściciel jego, lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca mojego, oznajmiłem wam. Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali, i aby owoc wasz był trwały, by to, o cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, dał wam”.

 

Zwróćcie uwagę, co Właściciel nasz mówi, Nauczyciel nasz i Mistrz nasz mówi, że to jest Jego przykazanie: abyśmy się wzajemnie miłowali. Czy jest to możliwe dla ciebie, gdy nie trwa w tobie Duch Święty? Wielu ludzi próbuje to, ale widzą, że nie mogą. Próbują to wprowadzić, sami próbują to wprowadzić i widzą, że nie mogą. Dopiero kiedy wprowadza to Duch Święty, następuje otwartość, że potrafisz miłować. I wtedy Duch Święty w tobie dopiero ożywia dobre słowo. Słowo, które może zbudować, może napomnieć, może wspomóc. Dopiero wtedy Duch Święty w tobie to daje i ty wtedy, co robisz, to czynisz to w miłości. Właściciel kiedy napominał faryzeuszów, to czynił to w miłości do nich. Kiedy pomagał tej grzesznicy, to też czynił to w miłości dla niej. Właściciel miał jedną miłość do człowieka i powiedział: Wy też tak miłujcie się. To jest moje przykazanie: Miłujcie się.

 

Zwróćcie uwagę, bo możemy się nad tym normalnie, powiedzmy, przelecieć nad tym i pójść dalej, ale zwróćcie uwagę, jak ważne jest to przykazanie. Właściciel powiedział, że mamy się nawzajem miłować. Co to znaczy: masz się nawzajem miłować? Właściciel mówi dokładnie: Masz być gotów nawet swoje życie oddać za brata swego. To znaczy ta miłość. Właściciel mówił, że bez tej miłości nie możecie być gotowi uczynić wszystko, co zechce. Bo Właściciel może zechcieć nawet, abyśmy złożyli swoje życie w ofierze za kogoś. Apostoł Paweł mówił o takich ludziach, którzy gotowi byli w Chrystusie swoje życie złożyć za Pawła. Tak go miłowali, miłując go w Chrystusie. A więc Właściciel do nas mówi o tej miłości. Nie wolno nam przelecieć nad tym przykazaniem i pójść dalej, i nie zauważyć tego, czy mamy to, czy nie. Dlaczego można powiedzieć: dzisiaj ktoś może się cieszyć zbawieniem, gdy nie wypełnia tego przykazania? Tylko dlatego, że jego oczy, jego uszy nie zostały zwrócone na to Słowo. Ale Duch Święty zwraca wszystkich wierzących na przestrzeni wszystkich wieków na to Słowo: To jest przykazanie moje, abyście się wzajemnie miłowali.

 

Kiedy bym się spytał każdego z nas: Co to znaczy miłość? Każdy z nas mówiłby: Ja to znam. Jest to napisane w 13. rozdziale Pierwszego Listu do Koryntian. I teraz Duch Święty chce to założyć w nas. Miłość Bożą chce rozlać w sercach naszych. Co może Mu zatrzymać drogę? Samolubstwo. Ja. Ja, ja już jestem dobry, ja już jestem wierzący, ja już jestem zbawiony. To „ja”, które... Paweł powiedział to dokładnie tak: Oni, którzy nie doszli do pełni wiary, odwróciwszy się, poszli pod zakon. I możemy dzisiaj zobaczyć ludzi wierzących, którzy zmierzali do Chrystusa, ale w pewnej drodze nie byli wytrwali w tym owocu, o którym tu czytałem, i nie doszli do pełnej miłości. Nie mając odwagi iść dalej, po prostu skierowali swoje oczy na zakon jako coś zastępczego i poszli pod zakon. Poszli pod pokarmy, pod dni, pod te wszystkie rzeczy, bo w tym znaleźli swoje usprawiedliwienie. Ale tylko powodem tego było to, że nie byli na tyle szczerzy, otwarci, ufni Właścicielowi, że Właściciel ma moc doprowadzić do pełnej wiary, do wiary, która jest czynna w miłości.

 

Tak apostoł Paweł pisze i ja temu wierzę, ponieważ moje oczy dzisiaj to dokładnie też mi pokazują. On to widział i on dlatego to napisał. Widział tych ludzi, którzy nie mieli odwagi pójść zupełnie, zaufać Jezusowi i w pewnym momencie powiedzieli Duchowi Świętemu: Stop. Ja już wystarczająco doznałem, co to znaczy być chrześcijaninem. Ja chcę pożyć trochę na tej ziemi. Chcę trochę odpocząć. Chcę trochę sobie porozkoszować się tym życiem. I wtedy u progu stoi błogosławieństwo tej ziemi. To, co Bóg powiedział pod zakonem: Będę wam błogosławił w płodach tej ziemi, wejdziecie do ziemi mlekiem i miodem płynącej. I wtedy człowiek zaczyna kierować swoje oczy na dobro tej ziemi i wtedy otwiera mu się Stare Przymierze. I on mówi: Tak, Bóg będzie błogosławił w rzeczach tej ziemi. Dlaczego ja jako chrześcijanin mam być stale ubogi? Dlaczego nie mam posiadać tych rzeczy, które ludzie tego świata posiadają? I wtedy jego oczy raz-dwa się kierują: Bóg powiedział! Bóg powiedział, że będę miał wszystko, co mi tylko będzie moja dusza pragnęła. I słowa Jezusa, żeby Jego owce obfitowały, zamieniono obfitość duchową, w miłość, na obfitość cielesną, w rzeczy tego świata.

 

Ale wierzący człowiek, który nie mija tego przykazania, on wie: jeszcze nie mam. Nie zrezygnuję, nie odwrócę swoich oczu od Jezusa, aż osiągnę cel. Co jest naszym celem? Życie wieczne. A co prowadzi do wieczności? Miłość. Miłość tylko pójdzie do wieczności. A więc Właściciel powiedział: To jest moje przykazanie. I powiedział do nas, wszystkich uczniów: To jest moje przykazanie. Ja będę rozliczał wszystkich, czy doszli do tego przykazania i czy zaczęli je wykonywać. Żeby zacząć wykonywać to przykazanie, człowiek coś musi zrobić: zaprzeć się samego siebie. Zwróćcie uwagę, że bez zaparcia się samego siebie nie można dojść do niczego w chrześcijaństwie. Zupełnie do niczego. Człowiek tylko będzie coś powierzchownie próbował wziąć, ale do pełni nie dojdzie. Bo co zobacz, masz Słowo Chrystusa, ono mówi teraz: Idź i zrób to. A twoje ciało mówi: Nie, bo stracę coś. Jeżeli się nie zaprzesz, to nie zrobisz to, co mówi Chrystus. Jak dojdziesz do miłości? Tylko poprzez posłuszeństwo. Duch Święty spływa na posłuszne dzieci i napełnia posłuszne dzieci. A więc, żeby otrzymać miłość Bożą, ja muszę zacząć słuchać Boga. Muszę się zaprzeć siebie. I Bóg tak jak mnie poucza, to jakby pokazuje mi pierwsze dni mojego chrześcijaństwa, jak one się zaczęły. Zaczęły się od posłuszeństwa. Od prawdziwego posłuszeństwa. To, co dane mi zostało w Biblii poznać, było wprowadzone w życie. I Właściciel mówi: I tak do końca. Czytałem ten 16. wiersz: to jest nauka Jezusa Chrystusa: I tak do końca! Dokładnie. A więc nie mijajmy się z tym. Nie zlekceważmy tego przykazania. To jest przykazanie Jezusa, abyśmy się nawzajem miłowali.

 

Musisz być gotowy oddać wszystko, ratując brata. Musisz być gotowy przyjść do Boga, jakbyś walczył o samego siebie. Musisz być gotowy poświęcić swoje wygodne życie, poświęcić swoje własne, nastawione życie na siebie na to, by usłużyć bratu czy siostrze. Bo bez tego nie możesz być chrześcijaninem. Kogo mamy naśladować? Jezusa Chrystusa. Co Jezus zrobił? Zrezygnował z tego, co w niebie. Drugi rozdział Listu do Filipian mówi nam o tym. Zaparł się siebie. Musiał się zaprzeć siebie, żeby stać się człowiekiem, takim jak my. A my musimy się zaprzeć siebie, by stać się jak Jezus. Musimy. A więc zwróćmy uwagę: To jest przykazanie, mówi nasz Właściciel, abyście się wzajemnie miłowali. Jest to rozkaz. Jest to rozkaz, ponieważ i Paweł w Liście do Tesaloniczan napisał... modlił się o to, żeby miłość wasza obfitowała. A więc modlił się o miłość dla Tesaloniczan, aby ich miłość obfitowała. I to jest tak ważne, abyśmy pamiętali: nie możemy się minąć z tym przykazaniem i spokojnie zasnąć. Nie możemy. Nie możemy spokojnie żyć ileś lat w chrześcijaństwie, nie mając miłości, mówiąc, że idę do wieczności. Nie mogę! Muszę kochać! Muszę! Jeżeli wiem, że to jest przykazanie i że ja mam je wypełnić, to ja nie dam spokoju memu Właścicielowi, dopóki Duch Święty nie zrobi tego, że to będzie moim udziałem. Rozumiemy to?

 

O takich uczniów chodzi Właścicielowi. O jakich? Gorliwych. Którzy nie puszczą swego Nauczyciela, aż ich nie pobłogosławi. Rozumiecie to? Właściciel szuka uczniów, którzy chcą mieć to. Nie którzy tylko: o, mam miłość, fajnie, jak wspaniale, i sobie żyją po swojemu. Ale którzy wiedzą, że dążyli do tego i dla których miało to wielką wartość. Którzy gotowi byli po godzinach zostawać na lekcji, aby to wziąć. Nie tylko odbębnić swoje lekcje i uciec do swojego, ale gotowi byli przy stopach Właściciela spędzać i dzień, i czasami i noc, aby mieć to. Muszę to mieć. Muszę mieć tą miłość, aby należeć do Chrystusa. Muszę ją mieć. Ja nie mogę jej sobie sam wykształcić. Żadne rzeczy nie są w stanie jej wykształcić we mnie. Chcę być posłuszny Słowu Właściciela. Muszę zaprzeć się siebie i zacząć słuchać, co mówi do mnie Jezus. A Duch Święty dokona tego pięknego działania. Ta miłość się rozleje i napełni serce moje. I wtedy będę gotów nawet życie oddać.

 

Ja już kiedyś w piękny sposób tego doznałem, kiedy mogę powiedzieć, jak to dokonuje się też, kiedy okazujesz pokorę Bogu. Bóg pokornym łaskę okazuje. Kiedy korzysz się przed Bogiem. Kiedy uważasz kogoś za wyższego od siebie i gotów jesteś mu usłużyć. Nie to, że uznasz go za kogoś wyższego i tylko jakby w takiej fałszywej pokorze mówisz, że jesteś niższy od niego, ale tak naprawdę to nie gotów jesteś mu nóg umyć, nie jesteś gotów mu usłużyć w sposób taki. Nie, Właścicielowi chodzi o taką piękną służbę, kiedy jesteś gotów mu usłużyć. Dlatego uznasz go za wyższego. Sługa uznaje kogoś za wyższego, kiedy mu usługuje. A więc Właściciel mówi: Usługujcie sobie nawzajem. Kiedy ty usługujesz mi, okazujesz, że rozumiesz polecenie Mistrza. Kiedy ja usługuję tobie, uznaję i wyznaję, że rozumiem polecenia Mistrza. Właściciel mówi, że kto to rozumie, jest błogosławiony przez Właściciela. A jeżeli jest błogosławiony, to Właściciel rozlewa swoją miłość. A więc zobaczcie, jak możemy dojść do miłości: przez pokorę, przez uniżenie, przez posłuszeństwo Słowu Właściciela, przez to, co Bóg nas naucza.

 

Właściciel mówi, że większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich. Jesteście moimi przyjaciółmi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję. Jeżeli czynić będziecie, co wam przykazuję. A więc zwróćcie uwagę, chrześcijaństwo to jest taka potężna praca. Można byłoby przyrównać: ludzie czasami przychodzą do chrześcijaństwa i oczekują, że to się zupełnie różni od takiego normalnego życia. W szkole to ja muszę się uczyć, w szkole to ja muszę prace domowe odrabiać, bo tam ocenę dostanę. Ale u Właściciela to wszystko będzie mi spadać. Ktoś za mnie wykona pracę, ktoś się nauczy, a ja tylko odetchnę sobie, wezmę i powiem: Mam. Nie. Usłyszysz to słowo i diabeł ci je wykradnie. Usłyszysz i on ci je wykradnie, dopóki nie nauczysz się uprawiać swego pola. Rzetelnie i prawdziwie. Tak jak chodzisz do szkoły, uczysz się, słuchasz, co mówi nauczyciel i wiesz, że otrzymasz ocenę. I wiesz, że gdy cię wyrwie i spyta, gdy nie będziesz wiedział, postawi ci jedynkę czy dwójkę. Ale gdy będziesz wiedział, dostaniesz dobrą ocenę. Czy w szkole naszego Właściciela jest inaczej? Nie. Właściciel powiedział, że przyjdzie z zapłatą i oceni każdego sługę swego za pracę jego. Ten, który wydał wiele owocu, otrzyma jeszcze więcej, a ten, który schował, będzie mu zabrane to, co ma.

 

A więc przychodząc do Właściciela naszego Jezusa Chrystusa, możemy Go podziwiać i rozkoszować się, a zarazem możemy wiedzieć, że to jest bardzo wymagający Nauczyciel. Bardzo wymagający. Nie pobłaża cielesności, nie pobłaża lenistwu. On tępi te wszystkie rzeczy. Nie pobłaża. Mówi: Idź do mrówki, leniwcze, i zobacz, jak pracuje. To nie jest nauczyciel, który mówi: Dobra, się zgadzam, leż sobie i tak cię zbawię. Nie, Właściciel nasz jest rzetelny, prawdziwy Jezus Chrystus. Dlatego kiedy sługa Chrystusa, który rozpoznał w tym Właściciela, chodzi i wykonuje dobrą pracę przed obliczem Właściciela, wie, że spędza z Właścicielem cały czas, bo inaczej nie mógłby normalnie funkcjonować. On nigdy nie powie człowiekowi, że chrześcijaństwo jest tylko takim bajecznym przeżyciem. On powie: Czy cię ktoś do pracy nie zaprosił jeszcze? O, Jezus mówi: Chodź, pracuj. Tak? A kto do pługa się zaprzągł, jest powiedziane, niech nie odwraca się wstecz. I zawsze Właściciel pokazuje pracę. Nie wczasy, ale pracę. I to jest najpiękniejsze w chrześcijaństwie, że kto chce przyjść do Właściciela, to do pługa musi przyjść. I już nie oglądać się wstecz, tylko wykonywać dobrą, rzetelną pracę. Przeorywać serca i swoje, i czyjeś innych.

 

Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca mojego, oznajmiłem wam. A więc wiemy wszystko, co jest nam dane od Ojca. Właściciel to oznajmił. Nie wy mnie wybraliście. Czy rozumiesz tą piękną ewangelię, która nam mówi: nie my wybraliśmy sobie Jezusa, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali. I Właściciel przeznaczył nas, abyśmy szli. A więc to ma być ruch, to ma być praca. I owoc wydawali. I aby owoc wasz był trwały. Trwały, codzienny owoc. Codziennie, codziennie, codziennie, codziennie, aż przyjdzie Właściciel. I wtedy proście o cokolwiek w imieniu Jezusa, a Ojciec da wam. Wielu prosi, mówi: Nie otrzymuję. A co z twoją pracą? Co z twoim życiem z Chrystusem? Tylko czekałbyś, żeby otrzymywać? A gdzie spędzany czas przed obliczem Właściciela? Gdzie modlitwa? Gdzie pieśni pochwalne? Gdzie głoszenie Ewangelii? Gdzie czytanie Słowa Bożego? Właściciel mówi: Proście, a otrzymacie, ale miłujcie. Jakub mówi: Prosicie, a nie otrzymujecie, bo na co prosicie? Dla własnej chwały prosicie, aby pokazać: Widzicie, mam dostęp do Boga, On mi zawsze to wszystko daje. A ktoś patrzy na twoje życie, a ty grzeszysz, mówi: O, z takim Bogiem to ja nie chcę mieć wiele do czynienia. Ale kiedy wydajesz trwały owoc, to wtedy jest to błogosławione.

 

Gdybyśmy czytali Izajasza 26. rozdział: Kto się Bogu podoba? Podobają Mu się ci, którzy są stałego umysłu. Stałego umysłu, którzy przylgnęli do Boga na stałe, nie na wtedy, kiedy mi się podoba, a kiedy mi się nie podoba, to już przylega do świata, bo świat może mi zaoferować szybszą pomoc, dajmy w cudzysłowie, taką widzialną pomoc może mi zaoferować. Ale Właściciel ma upodobanie w takich, którzy w każdej chwili, gdy jest dobrze i gdy jest trudno, jednakowo wydają owoc. I wtedy, kiedy mają, i wtedy, kiedy im brakuje, wydają owoc, uwielbiając Boga i chwaląc Jego imię. Takich Właściciel nazywa swoimi przyjaciółmi i mówi: Jesteście moimi przyjaciółmi, gdy to będziecie czynić.

 

A więc zwróćcie uwagę, jak piękna jest Ewangelia i piękne jest chrześcijaństwo. Podziwiać możemy prawdę chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo, ile by wieków na ziemi nie minęło, jest takie same cały czas. Wezwanie jest takie samo cały czas. Powiedzmy to, że dzisiaj ludzie mogą się spotkać i później rozejść i tak jakby nie byli braćmi i siostrami, nie ma wpływu na Ewangelię. Ewangelia ma taką samą moc i będzie miała aż do przyjścia Właściciela Jezusa Chrystusa. Będzie zawsze sprowadzała ku miłości tym, którzy miłują Chrystusa. Zawsze. I oni będą gotowi złożyć swoje życie na ofiarę Właścicielowi, aby nawet i umrzeć, ratować. Będą gotowi żyć dla Jezusa i umrzeć dla Niego. Zawsze. Ewangelia jest taka sama. Apostoł Paweł powiedział: Gdyby ktoś wam głosił inną ewangelię teraz: Czasy się zmieniły, wieki minęły, inne czasy mamy – niech będzie przeklęty. Niech będzie przeklęty. Biada takiemu człowiekowi, który by wykręcał proste ścieżki Właściciela, który by powiedział ludziom dzisiejszego czasu, że nie muszą miłować tak, aby umrzeć nawet. Wystarczy tylko, że razem sobie śpiewają, ręce podają, czasami zjedzą razem obiad. Ale o takiej miłości Właściciel nie mówił. Właściciel mówił o takiej miłości, która jest gotowa nawet umrzeć, aby uratować. O takiej miłości powiedział. I taką miłość Duch Święty rozlewa w sercach ludzkich.

 

Pierwszy Piotra otwórzmy, 2. rozdział. Od 3. wiersza: „Gdyżeście zakosztowali, iż dobrotliwy jest Właściciel, przystąpcie do Niego, do kamienia żywego, przez ludzi wprawdzie odrzuconego, lecz przez Boga wybranego jako kosztowny”. Gdyżeście zakosztowali, iż dobrotliwy jest Właściciel. Dobry jest Właściciel. Przystąpcie do Niego, do kamienia żywego, przez ludzi wprawdzie odrzuconego, lecz przez Boga wybranego jako kosztowny. Przez ludzi wyrzuconego jako coś niepotrzebne w tej budowli. Zwróć uwagę, że można budować tylko na Chrystusie. Tylko na tym, kim jest Chrystus. A jeżeli ktoś odrzuca Chrystusa mówi i pokazuje sobą, że on jest w stanie budować bez tego kamienia, bez charakteru Chrystusa w sobie, to uznaje, że on jest bezużyteczny, ten kamień. Bo ten kamień ma w sobie wartość miłości, ciepła, dobroci, łagodności, pokory, uniżenia, wytrwałości, odwagi, zwycięstwa, wiary, nadziei. Ten kamień ma to w sobie. Jeżeli ja odrzucę ten kamień, odrzucam to wszystko, co jest w Nim. I wtedy nie mam wiary, nie mam miłości, nie mam nadziei. Mam cielesność, własną budowlę zbudowaną na piasku, którą byle powiew, byle doświadczenie rujnuje. Byle pokusa na drodze potrafi zniszczyć. Rozumiemy to? A to jest tylko wtedy, kiedy nie jest kamień węgielny wmurowany. Nie jest zbudowane to na Chrystusie.

 

Kiedy biorę ten kamień, to biorę z nim zaparcie się siebie. Biorę z nim służbę dla Jego Kościoła. Biorę wszystko i w tym momencie Właściciel mówi, że mądry budowniczy rozważnie podejmuje się budowy. Bierze ten kamień i zaczyna budować na Nim. I cały czas wytrwale buduje na Chrystusie. Wytrwale zapiera się każdego dnia siebie, by budować wyżej i wyżej, ale na Chrystusie. Jest to mądry budowniczy. Wie, że jeżeli zrezygnuje z tego kamienia, to zrezygnuje z wszystkiego, co mu pozwoli, żeby ta budowla się ostała. Dzisiaj diabeł może powiedzieć człowiekowi: Buduj na moim wyznaniu. Ale ta budowla się nie ostoi. Prawda Ewangelii jest tu zawarta. Chrześcijaństwo będzie do końca zbudowane na Chrystusie i będzie miało miłość, będzie miało miłość, będzie miało odwagę, będzie miało dobroć, będzie miało, alleluja, jasność obecności Właściciela, będzie miało przystęp do Boga, aby prosić i oczekiwać spełnienia, będzie miało radość wieczności, prawdziwą radość, która nie jest tylko zbudowana chwilowym przeżyciem gdzieś w jakimś spotkaniu, ale jest radością zawsze, i w dzień, i w nocy przed obliczem Właściciela. Duch Święty chce to w nas mieć. Dlatego dobry, mądry budowniczy bierze ten kamień i uznaje go za najważniejszy w tej budowli.

 

I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa. Aby składać duchowe ofiary. Zwróć uwagę, jak to jest bardzo ważne. Dlatego to powiedziane jest: „Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, kosztowny, a kto weń wierzy, nie zawiedzie się”. Bóg to powiedział: Oto kładę ten kamień węgielny, kosztowny, wybrany, a kto weń uwierzy, nie zawiedzie się. A kto na nim zacznie budować, nie zawiedzie się. Chwała Bogu! Będą chwalić Boga za ten kamień, za to, że On dał nam podstawę budowli, kamień niezniszczalny, który budowniczowie odrzucili. Faryzeusze, uczeni w Piśmie odrzucili ten kamień. Ale ten głupi lud, który nie znał zakonu, który nie znał litery, uznał go za kosztowny, aby na nim zacząć budować. Jak to jest ważne, abyśmy budowali na tym kamieniu, abyśmy uznali, że dzisiaj ten kamień jest do dyspozycji każdego człowieka, który chce budować ku wieczności, aby tylko nie uciekał od tego, co ten kamień sobą reprezentuje, aby nie uciekał od prawdy o tym kamieniu, o tym, kim jest Chrystus i co nam Bóg dał w Chrystusie Jezusie, aby tylko nie uciekał w cień własnego budowania, żeby nie odrzucił go, bojąc się, że poniesie konsekwencje budowania na tym kamieniu.

 

Jasne, że diabeł zaraz przychodzi i atakuje każdą taką budowlę. Ale już mówiliśmy sobie we wtorek, co może mi diabeł zrobić, gdy ja buduję na Chrystusie? Nic. Ponieważ Ten, który jest we mnie, jest większy od tego, który jest w świecie. Ja patrzę na Chrystusa, nie na siebie. Widzę w Chrystusie zwycięstwo, widzę moc mojej budowli w Chrystusie. Widzę, że ona się ostoi wobec wszystkich przeciwności, bo jest zbudowana na tym kamieniu, że Duch Święty uczyni wszystko, aby ta budowla była mocno zespojona, aby ona była napełniona chwałą Boga. Jestem pewny tego, co mówię. Duch Święty dlatego przyszedł, aby każdy, kto uzna za cenny ten kamień, żeby napełniony był wszystkim, co jest w tym kamieniu, aby to w nas było uczynione. Mówiliśmy, że ofiarę możemy złożyć tylko przez Ducha Świętego. I tu to Słowo mówi: aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa. Te ofiary składać Bogu: nasze ciała, owoc warg naszych.

 

Dla was, którzy wierzycie, jest on rzeczą cenną. Dla niewierzących zaś kamień ten, którym wzgardzili budowniczowie, pozostał kamieniem węgielnym. On nadal pozostaje kamieniem węgielnym dla wierzących, niewierzących, dokładnie tak mówiąc. Którzy mówią, że wierzą, ale nie wierzą. Którzy nie wierzą, że mogą być jak Chrystus. Dla nich pozostaje nadal kamieniem węgielnym, ale na zewnątrz. Którzy nie wierzą, że słowa Jezusa: Bądźcie jak Ja jestem, pozostają puste dla nich. One mają moc. Moc samego Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. A więc zwróćcie uwagę, że Ewangelia dzisiaj mówi do nas cały czas to samo: Uwierz w Jezusa, a będziesz zbawiony. Uwierz, a uświęcenie to będzie mogło przepływać i na tych, wśród których przebywasz. Dlaczego uświęcenie będzie mogło przepływać? Bo będziesz uświęcony przez Ducha Świętego. Będzie widać, że ta budowla jest zbudowana i budowana na tym kamieniu, że w tobie się przejawia cierpliwość, łagodność, pokora, uniżenie, miłość i dobroć.

 

I prawdą jest to, że wszystko to się zaczyna: Duch Święty przychodzi i mówi: Zrób to. A ty masz dwa wyjścia: zrobisz lub nie zrobisz. I wierzysz w Chrystusa i zgodnie z wiarą odważnie zaczynasz robić to, co mówi twój Właściciel. Cierpisz. Sprzeciwiają się tobie. Są przeciwko tobie. A ty coraz bardziej jesteś szczęśliwy, że masz Właściciela. Jest to nierównoznaczne z tym, co robi ten świat. Im więcej ona napiera, tym więcej ty jesteś odważny. I w końcu diabeł w pewnym momencie ucieka. I to jest bardzo niebezpieczny moment dla wierzących ludzi. Bo kiedy on ucieka, człowiek nie czuje już tego naporu. Nie czuje tego napięcia, tej walki. I w pewnym momencie może spowolnić. Nie czuje już presji, by słuchać tak Ducha Świętego. I czasami właśnie w tym momencie dzieci Boże zaczynają się gubić. Ale są tacy, którzy nie gubią się. Paweł nie zgubił się. Zdecydowany był, parł do przodu nadal. Ale mówię, jeżeli człowiek by się w tym momencie zgubił, to tak jak w Liście do Hebrajczyków, oni powiedzieli: Wstańcie z powrotem, biegnijcie. Potknęliście się, ale wstańcie i biegnijcie dalej.

 

Ale też kamieniem, o który się potkną. Zwróciliście uwagę? Są panny mądre i panny głupie. Głupie się potkną o ten kamień, gdyż nie uwierzyły do końca, aby wszystko mieć, co jest w tym kamieniu dane człowiekowi. Mądre trwają. I skałą zgorszenia. Ci, którzy nie wierzą Słowu, potykają się oń, na co zresztą są przeznaczeni. Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty Tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości. Ale my jesteśmy tym ludem nabytym, kapłaństwem świętym, abyśmy rozgłaszali cnoty naszego Właściciela, abyśmy Go wielbili i czcili, oblubienica Oblubieńca. Radośnie i spokojnie, pewni, na kim budujemy. I że to jest wieczne i że żadna powódź nie jest w stanie zniszczyć tego domu, bo to wszystko jest na Chrystusie.

 

Ale jak to możemy... Apostoł Paweł mówi: Doświadczajcie sami siebie, czy Chrystus jest w was. Po czym to można doświadczyć? Mówiliśmy sobie: nie zapomnijmy tego, bracia i siostry, nie zapomnijmy tego nigdy: po miłości wzajemnej. Jeżeli brak miłości wzajemnej, to znaczy, że Chrystus został odrzucony. Jest na zewnątrz i puka do serca w tej chwili, chcąc wrócić na swoją pozycję. I trzeba otworzyć Mu szybko drzwi. Uznać się, że zrobiło się wielką złą rzecz, przyznać się i oddać się, zapierając się samego siebie i dalej idąc. Bo to znowu się zaczyna od zaparcia. Właściciel powiedział piękne słowa, że Jego Kościół jest mocny, zbudowany na skale i bramy piekielne go nie przemogą. Na skale zbuduję mój Kościół, powiedział. I nie przemogą go bramy piekielne.

 

List do Hebrajczyków, 12. rozdział. Piękna jest Ewangelia, prawda? Ona daje siły i wzrost ludowi Bożemu. Od 1. wiersza do 3.: „Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami, patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i usiadł na prawicy tronu Bożego. Przeto pomyślcie o Tym, który od grzeszników zniósł tak wielkie sprzeciwy wobec siebie, abyście nie upadli na duchu, utrudzeni”.

 

Zwróćcie uwagę, jakie pocieszające słowo: Przeto mając tak wielki obłok świadków, tych, którzy wytrwali w Chrystusie. Nie, że jesteśmy jakimiś wyjątkiem tu na ziemi. Teraz jest nasz czas. Nasze doświadczenie. Dzisiaj my tu siedzimy. Kiedyś inni ludzie siedzieli na tej ziemi z Bibliami w rękach i omawiali sobie te same słowa. Nawzajem dodawali sobie siły, otuchy, mówiąc: Bracia i siostry, są tam ci, którzy wytrwali. To nie to, że wszyscy poupadali, że wszyscy poginęli. Ja ci mogę powiedzieć, jak Właściciel mówi: Choćby po twojej prawicy padło 10 czy 20 tysięcy, a po twojej lewicy 100 tysięcy fałszywych wierzących, to ty wytrwasz i będziesz żył, bo ty trwasz na Chrystusie. Wielu ludzi mówi: O, ale padają po lewej, po prawej stronie, padają ludzie wierzący, giną pośród tego świata ciemności, nie dochodzą do wiary. Ale czy to znaczy, że ty też masz upaść? Bo oni upadli? Czy chcesz zginąć razem z nimi, bo oni giną? Czy chcesz żyć? Na kogo patrzysz? Na Jezusa? Jezus powiedział, że padną po prawicy, po lewicy, będą padać, ponieważ wielu jest powołanych, ale niewielu wybranych. To jest dla mnie tylko znakiem prawdy słów Boga, że wielu ludzi doznało powołania, uwierzyli, ale nie zaparli się siebie. Nie zaczęli budować na skale, zaczęli budować na piasku. Ich budowle są takie, że podmywa woda i koniec budowli, i trzeba na nowo budować. I to nie jest dla mnie niczym dziwnym, że giną, bo Właściciel tak powiedział.

 

Ale Właściciel powiedział: Ty nie zginiesz, bo patrzysz na Mnie. Patrzysz na tych, którzy doszli do doskonałości. Patrzysz na tych, którzy wytrwali do końca i mówisz: Tak, to jest możliwe. Pośród świata ciemności żyć jak Jezus. Jest możliwe naśladować Jezusa, jest możliwe wypełniać Jego przykazania. Nie jestem pierwszy, Właściciel jest pierwszy, który okazał, że jest to możliwe. Paweł, inni apostołowie pokazali, że jest to możliwe. A więc i dzisiaj jest tak samo możliwe. Patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary. I to mówiliśmy sobie już... od kiedy mówimy? Mija rok, drugi, już chyba trzeci, jak mówimy: patrząc na Jezusa. Właściciel jest dobry, prawda? Pokazuje nam to i mówi, przypomina: Patrz na Mnie. Odwróć swoje oczy od cielesności swojej, odwróć swoje oczy od ludzi, którzy nie chcą chodzić z Bogiem. Patrz na Mnie. Nie rezygnuj, gdy inni rezygnują. Jeżeli oni giną, ty nie zgiń. Bądź ze Mną. I dlatego ta świadomość Właściciela w nas, to, że On jest, że nas wspomaga, to jest Jego dzieło. Ja zacząłem, Ja dokończę, mówi Właściciel. Patrz na Mnie. Co masz we Mnie? Masz we Mnie ten kamień do twojej budowli. Weź go i buduj na Nim. To jest pewna budowla, ona się ostoi. To nie jest jakaś budowla niepewnego człowieka, to jest człowieka pewnego, na czym stoi jego budowla.

 

Wody kiedy napierają, widzisz wody, to wiesz, że one cię nie podmyją, bo ty stoisz na skale, na Chrystusie. Kiedy diabeł napiera ze swoimi rzeczami, ty wiesz, że się ostoisz, bo stoisz na skale. Nie jesteś jak zastraszony i niepewny, i raptem patrzysz, czy to na pewno na Chrystusie stoisz. No to w tym momencie nie doświadczałeś, czy Chrystus jest w tobie. Ale kiedy napierają na ciebie różne rzeczy, ty mówisz: W Chrystusie jestem bezpieczny. Wiesz, że stoisz na skale, ponieważ każdego dnia doświadczasz tego, na kim stoisz. Każdy dzień cię upewnia o tym, że twoja budowla rośnie dobrym wzrostem, Bożym wzrostem. Jesteś coraz bliżej Boga. Doświadczasz różnych chwil, ale zawsze zmierzasz ku Bogu. Nawet wtedy, kiedy idziesz ciemną doliną, idziesz do Boga, bo jasność żywota ci świeci. Właściciel zajaśniał życiem wiecznym dla swoich dzieci, aby wiedziały, że nawet po ciemnej dolinie jest życie wieczne.

 

Ale miłość musi nas przyoblekać. Diabeł wysyła wszystkie swoje siły, mogę mówić o tym otwarcie, gdyż to jest doświadczeniem dzisiejszych dni naszych. Ludzie, którzy nie chcą uwierzyć Bogu, to są siły diabelskie, aby zatrzymały tych, którzy wierzą Bogu. Oni walczą w swój sposób. Walczą przez niewiarę, walczą przez ciągłe upadania. Chcą wymusić na ludzie Bożym stracenie ufności do Boga. Chcą wymusić to, żeby oni zrezygnowali z tej gorliwości dla Boga. Tacy służą diabłu. Ale mogą przestać służyć. Mogą. Ten kamień nadal istnieje. Mogą go wziąć i zacząć budować. Czy to nie jest piękne? Ktoś służący diabłu dzisiaj może mu przestać służyć. Może przyjść do Właściciela. Paweł to do Tymoteusza powiedział: Bądź cierpliwy dla nich. Nie schodź do ich poziomu, nie stawaj się współudziałowcem ich grzechu. Okazuj im cierpliwość, bo może pewnego dnia zostaną wyzwoleni z tych sideł diabelskich, z tej niewoli diabelskiej i zaczną służyć Bogu. Ale nie daj się zatrzymać przez nich w drodze.

 

To jest skała zgorszenia. Rozumiemy to? Kiedy ty jesteś w Chrystusie, to w pozytywnym słowie tym gorszysz innych i oni zaczynają toczyć walkę z tobą. Bo chcą ci wytłumaczyć, że ty nie możesz tak mówić, że to jest nieprawdą, żeby człowiek był dzisiaj święty, czysty, nieskalany pośród tego ciemnego świata, że nie możesz mówić o sobie, że jesteś święty. Nie możesz o sobie mówić, że jesteś sprawiedliwy. Ale dlaczego możesz mówić o sobie, że jesteś święty i sprawiedliwy? Bo jesteś taki w Chrystusie. Jesteś taki! Ja nie mówię o pozytywnym mówieniu, kiedy kłamię, oszukuję, a mówię: a mówię zawsze prawdę. Nie, ja mówię o tym, że ty mówisz prawdę, że ty jesteś sprawiedliwy, że ty jesteś zbudowany na skale, na Chrystusie, że ty masz miłość, masz dobre słowo dla potrzebującego i masz napomnienie dla potrzebującego. Masz odwagę żyć pośród zletniałego ludu i wielbić Boga. Masz odwagę nie zejść do ich poziomu, ale iść do Właściciela, chwaląc Go i czcząc Go.

 

Wiemy, że Właściciel nie mógł dokonać wielu cudów z jakiego powodu? Z powodu niewiary. Z powodu niewiary. I tak samo jest pośród ludzi wierzących. Wierzących, którzy wierzą, i wierzących, którzy nie wierzą. Wiele rzeczy nie dokonuje się z powodu niewiary. Nie chodzą na skale.

 

Od 14. jeszcze wiersza do 17.: „Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Właściciela”. Mocne, zdecydowane słowa. Do pokoju i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Właściciela. A więc jeżeli nie mam świętego życia, to nie ujrzę Właściciela. Właściciel powiedział w Księdze Objawienia: Kto święty, niech się nadal uświęca. Kto sprawiedliwy, niech nadal trwa w sprawiedliwości. A więc mamy być tacy i mamy dążyć do tego ustawicznie każdego dnia, „bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń rosnący w górę nie wyrządził szkody i żeby przez niego nie pokalało się wielu, żeby nikt nie był rozpustny lub lekkomyślny jak Ezaw, który za jedną potrawę sprzedał pierworodztwo swoje. A wiecie, że potem, gdy chciał otrzymać błogosławieństwo, został odrzucony. Nie uzyskał bowiem zmiany swego położenia, chociaż o nią ze łzami zabiegał”.

 

Właściciel nas widzi. Wiecie, ile to sił dodaje, kiedy wiesz, że Właściciel cię widzi? Że On jest z tobą codziennie? Że nie jesteś sam? Że nie jesteś budowlą samoistną, tylko jesteś zbudowany na skale, na Jezusie? Wiecie, ile to sił dodaje, że wiesz, że Właściciel jest przyjacielem twoim? Że Właściciel jest tym, który ci błogosławi w tej drodze? Że choćby cię wszyscy opuścili, Właściciel cię nie zostawi? Czy wiesz, ile to daje sił i pragnienia, i dążenia, i radości, i szczęścia? Pozwala się unieść, naprawdę. W dzisiejszym zletniałym świecie potrafi Właściciel unosić swoje dzieci ku górze. Potrafi skierować ich oczy na prawidłowy tor, na Jezusa, aby zobaczyli Tego, który siedzi po prawicy Ojca.

 

I od 22. wiersza: „Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeszy aniołów, do uroczystego zgromadzenia i zebrania pierworodnych, którzy są zapisani w niebie, i do Boga, sędziego wszystkich, i do duchów ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość”. Do nich się przybliżyliśmy. „I do pośrednika nowego przymierza, Jezusa, i do krwi, którą się kropi, a która przemawia lepiej niż krew Abla. Baczcie, abyście nie odtrącili Tego, który mówi”.

 

Jak to jest ważne. Jak ja mogę odtrącić Tego, który mówi? Wtedy, kiedy uznam, że Jego słowo dzisiaj nie działa. Że ono nie ma mocy dzisiaj, a Właściciel mówi, że Jego słowo trwa na wieki. Że dzisiaj jest zły czas i dzisiaj to słowo nie można zrealizować. Ale to nie można zrealizować dlatego, że człowiek nie zapiera się siebie. Nie może wtedy zrealizować, bo nie zapiera się siebie. I człowiek musi powiedzieć: to nie Słowo kłamie, ja kłamię. Oskarżam Właściciela, chociaż mówię, że nie, kiedy mówię, że jest niemożliwe. Staję się oskarżycielem, że Bóg mówi nieprawdę. Ale Bóg mówi prawdę i Słowo Jego trwa na wieki. Możemy być spokojni o to i zabezpieczeni każdego dnia. Właściciel mówi prawdę.

 

A więc baczmy, abyśmy nie odtrącili Tego, który mówi. Na początku Listu do Hebrajczyków jest wyraźnie powiedziane: najpierw mówił Właściciel przez proroków, a w końcu przemówił przez swego Syna. Baczmy, abyśmy nie odtrącili Tego, który mówi. Bo jeżeli mówimy, to w tym momencie jesteśmy narażeni na... mówimy, że On mówił wtedy, to wtedy było ważne, a teraz nie jest ważne, to jesteśmy narażeni na odtrącenie Jego słów, odtrącenie Jego jako skały.

 

„Baczcie, abyście nie odtrącili Tego, który mówi. Jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od Tego, który przemawia z nieba, Ten, którego głos wówczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. Słowa «jeszcze raz» wskazują, że rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie, ponieważ są stworzone, aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można. Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak Mu to jest miłe, z nabożnym szacunkiem i bojaźnią, albowiem Bóg nasz jest ogniem trawiącym”.

 

A więc zwróćmy uwagę, kiedy mamy bojaźń w sercach swoich, kiedy mamy szacunek do Boga, wtedy zaczynamy słuchać, co On mówi i mówimy: Koniec mojego mówienia. Koniec mojego cielesnego mówienia, co można, a co nie można. Kończę z moim cielesnym nastawieniem, co jest możliwe, a co niemożliwe. Uznaję, że to jest możliwe, co powiedział Bóg. I wtedy zaczynam budować na skale, bo wszystko staje się możliwe dla kogo? Dla wierzącego. Dla tego, który buduje na skale. Właściciel to powiedział. To nie są słowa nasze. To nie jest ludzka nauka, to jest nauka z Boga. On to powiedział. A więc jeżeli czytam to Słowo, mogę być pewny, że za nimi stoi Bóg, Wszechmogący Bóg. I skoro On za nimi stoi, to On przybrał sam sobie odpowiedzialność za słowo, które powiedział. On na własne imię przysiągł, że dotrzyma swoich słów, nie mając nikogo większego, na kogo by móc przysiąc. Przysiągł na swoje imię. Możemy wierzyć Bogu, który przysiągł na swoje imię, że to jest prawda. Musimy odrzucić, zewlec swoje cielesne nastawienie w stosunku do Chrystusa, zewlec cielesne nastawienie w stosunku do Słowa Bożego i jak uczniowie przyjść do szkoły Właściciela, aby uczyć się u stóp Mistrza. Słuchać Jego słów i mówić zawsze: Amen. Amen, godzien wiary Ten, który mówi. Amen, prawda, co mówi. Idę i będę chciał to wypełnić.

 

To jest piękno chrześcijaństwa dzisiejszego, które ma być i jest budowane na skale. Pamiętajmy, że Bóg nasz jest ogniem trawiącym. Strawi wszystko, co nie w Chrystusie. Wszystko. Nie ostoi się nic, co jest poza Chrystusem. Nic zupełnie. Dlatego Jezus Chrystus w swojej wielkiej miłości przybliżył się do nas poprzez przyjście w ciele i dzisiaj także przybliża się do nas poprzez Ducha Świętego. I mówi: Nie giń. Trzymaj się moich słów, uczniu mój. Nie rezygnuj ze słów moich, gdy wszyscy wokół próbują ci udowodnić, że jestem kłamcą. Próbują ci udowodnić, że jako Nauczyciel nie mówiłem wszystkiego prawdziwie do końca. Że jako Nauczyciel nie przewidziałem dzisiejszych czasów. Nie, Właściciel mówił wszystko: Powiedziałem wam, co Ojciec mi powiedział. Wszystko powiedziałem wam, co Ojciec mi powiedział. I możemy być pewni, że to jest Słowo Boga dane nam przez Syna, Jego umiłowanego.

 

A więc my musimy się nauczyć pewnej rzeczy. Musimy się nauczyć zaprzeć siebie i zacząć budować na skale. Nie na sobie, bo kiedy nie zaprę się siebie, to ja muszę budować na sobie, muszę! Muszę, ponieważ moja cielesność koniecznie chce się przyłożyć do tej budowli. Ale kiedy zaprę się siebie, wtedy czytam Słowo Właściciela i wiem. Kiedy nawet mówię te słowa, twoja cielesność woła: Nie! Nie, bo ona nie chce cierpieć. Ale co Duch Święty woła? Tak, tak! Dobrze! Dalej! Jeszcze! Trzymaj się tego Słowa! Trzymaj się mocno słów swego Mistrza! Idź dalej mocno i zdecydowanie! Duch Święty rozpala nas do gorącości, abyśmy płomiennie służyli. Mówi: Nie ustawaj, biegnij! Przecież to jest warte tego biegu. Warte jest, by żyć wiecznie z Bogiem. Warte jest, jeżeli wyznajesz, że jest Bóg, uchwycić się Jego Słów. Warte jest, kiedy mówisz, że wierzysz w Boga, trzymać się słów Boga, w którego wierzysz. Uwierzyć też Bogu. Warte jest to.

 

W Liście do Filipian otwórzmy, 2. rozdział, 12. wiersz, od tej części B zacznę czytać: „Z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie, albowiem Bóg to według upodobania sprawia w was chcenie i wykonanie. Czyńcie wszystko bez szemrania i powątpiewania, abyście stali się nienagannymi i szczerymi dziećmi Bożymi bez skazy pośród rodu złego i przewrotnego, w którym świecicie jak światła na świecie, zachowując słowa żywota”.

 

Zachowując słowa żywota. To są słowa życia wiecznego dla nas. Te słowa to są słowa życia. One dają nam iść ku życiu i żyć tu na ziemi. Te słowa są pokarmem naszym. Właściciel powiedział, że to jest pokarm nasz, że On jest Słowem, które się ciałem stało i że mamy się karmić każdego dnia, aby być mocniej... Co jest tu powiedziane? Z bojaźnią i drżeniem zbawienie swoje sprawujcie. Dlaczego? Dlatego, że to Bóg sprawia chcenie i wykonanie. Człowiek mógłby sobie pomyśleć: Ja będę teraz odważnym chrześcijaninem, teraz sobie zdecydowałem, że od dzisiaj to ja będę chrześcijaninem takim 100-procentowym. I raptem wychodzi naprzeciw różnych rzeczy i patrzy, że zupełnie jest inaczej. Dlaczego? Bo żeby być chrześcijaninem, zaczyna się od szacunku i bojaźni przed Bogiem. Od przyjścia do Boga, proszenia, błagania, dziękowania, w okazywaniu szacunku dla Boga i wtedy człowiek jest na tyle pokorny, żeby Bóg mógł go wywyższyć. Rozumiemy to? A więc jeżeli człowiek chce być wywyższony, to musi najpierw się uniżyć. Nie może być wywyższony bez uniżenia. Po prostu nie ma takiej możliwości, musi najpierw spokornieć, żeby być wywyższony. A wtedy będzie mógł czynić wszystko bez szemrania, bo kiedy pójdzie naprzeciw, różne rzeczy się pojawiają wtedy. I aby nie szemrał, musi być pokorny, uniżony przed Bogiem i z wszystkim przyjść do Boga. Musi się nauczyć, kto jest jego Mistrzem.

 

I co jest tu powiedziane dalej? „Abyśmy się stali nienagannymi i szczerymi dziećmi Bożymi bez skazy”. Bez skazy! Święci! Bez żadnej skazy pośród rodu złego i przewrotnego, w którym świecicie jak światła na świecie. Tacy, takie mają być dzieci Boga. Dlatego Jan napisał w swoim Pierwszym Liście, że dzieci Boga nie grzeszą, a dzieci diabelskie grzeszą. Po tym rozpoznaje się dzieci Boga i dzieci diabła. Duch Święty nadał nam kierunek, nadał nam sposób budowania, nadał nam to wszystko, co jest potrzebne, żeby zacząć i budować. Budujcie siebie samych w kapłaństwo święte, jest napisane, jako kamienie żywe. Budujcie siebie sami nawzajem w kapłaństwo święte.

 

Zbliżamy się, aby wypełniać to przykazanie Chrystusa Właściciela: Miłujcie się nawzajem. Miłujcie się miłością braterską. Miłujcie się jak ci, którzy razem mają być w wieczności, jak ci, którzy wiedzą, że Właściciel posłał nas ku usługiwaniu, nie ku wczasowaniu, ale usługiwaniu. Kto nie usługuje... Nieusługujący jest jak drzewo, które nie wydaje owocu i będzie wykarczowane. Właściciel może jeszcze powiedzieć do Boga: Pozostaw jeszcze je na pewien czas, ja spróbuję jeszcze coś z nim zrobić, ale gdy to drzewo nadal nie wyda owocu, będzie wykorzenione. I człowiek powinien się bać Boga. Jeżeli nie wydaje owocu i sobie lekko traktuje to życie, to znaczy, że nie boi się Boga. To znaczy, że nie rozumie, że pewnego dnia Bóg może go wykorzenić i już nigdy nie będzie mógł być w tym świętym, czystym miejscu. Zachowując słowa życia. Tak jak Właściciel powiedział: wydając owoc w wytrwałości. Zachowajcie... Kto zachowa Słowo moje, śmierci nie ujrzy na wieki. To są te same słowa cały czas. Kto będzie wypełniał... Moje słowa, żyć będzie na wieki. A więc mamy Słowo Właściciela. Uczymy się. Takim dzisiejszym głównym wskazaniem, które Właściciel chce, żebyśmy mieli w sercach naszych, to jest to: Miłujcie się nawzajem miłością Bożą. Nie miłością zmysłową, cielesną, ale Bożą miłością. Miłością gotową uczynić wszystko, co chce Właściciel.

 

Jeszcze tak ku zakończeniu, chociaż mówię... Może jeszcze troszeczkę czasu spędzimy. Izajasza otwórzcie, 24. Mimo wszystko jednak jeszcze spędzimy trochę czasu. Otwórzmy. 24. rozdział.

 

„Oto Właściciel spustoszy ziemię i zniszczy ją, sprawi zamieszanie na jej powierzchni i rozproszy jej mieszkańców. Ten sam los, co lud, spotka i kapłana, sługę i jego pana, służącą i jej panią, kupującego i sprzedającego, pożyczającego i biorącego pożyczkę, lichwiarza i jego dłużnika. Doszczętnie spustoszona i złupiona będzie ziemia, gdyż Właściciel wypowiedział to słowo. Więdnie i obumiera ziemia, marnieje i obumiera świat, marnieją dostojnicy ludu ziemi. Ziemia jest splugawiona pod swoimi mieszkańcami, gdyż przestąpili prawa, wykroczyli przeciwko przykazaniom, zerwali odwieczne przymierze”.

 

I to, że to się dzisiaj dzieje, że ziemia marnieje, to jest prawdą, ponieważ Bóg tak zadecydował. Jak Nebukadnesar był głową tego posągu, a stopy to już były co? Pomieszane żelazo z błotem... z gliną. Marnieje. Zupełnie tak samo jak ci władcy. Marnieją. Coraz marniejsi są, coraz marniejszą chwałę mają. Tak i ta ziemia marnieje, ponieważ Bóg tak zdecydował. Dlaczego? Dlatego, że zerwali odwieczne przymierze. Co to było za przymierze? Kiedy Bóg stworzył Adama i Ewę, to przymierzem było to, że stworzenie ma być ze swoim Stwórcą. Adam i Ewa zerwali to przymierze poprzez odwrócenie się od Stworzyciela ku stworzeniu. Zerwali to przymierze i od tej chwili Właściciel powiedział: Niech przeklęta będzie ziemia. I ona marnieje od tej chwili. Przestali służyć Stworzycielowi. I dzisiaj to samo przymierze obowiązuje. Stworzenie może wrócić do Stwórcy w Jezusie, ale jeżeli nie wraca, to nadal występuje przeciwko przymierzu. I nadal jest pod przekleństwem. I będzie marnieć. Każde zgromadzenie, które nie przychodzi w Chrystusie do Boga, będzie marnieć. Każde! Każdy człowiek, który nie w Chrystusie przychodzi do Boga, będzie marnieć. Tylko ci, którzy w Chrystusie, będą rosnąć. Odwrotnie. Świątynie Właściciela, w których zamieszkuje Duch Święty, będą rosnąć. Będą coraz jaśnieć bardziej, ponieważ sam Bóg Wszechmogący zatroszczył się o to, aby wzrastali. Ale wszystko inne będzie dochodzić do marności, bo stworzenie odwróciło się od swojego Stworzyciela. I chce żyć po swojemu, ale chce, żeby Stworzyciel zapewnił im wieczność. I dlatego przy swoim życiu codziennym mają swoją religię. Religię, w której się modlą, śpiewają pieśni, ale życie ich nie jest święte. A znaczy to: nie zbudowane na skale. A znaczy to, że jest pod przekleństwem. I dlatego grzeszą, dlatego się nie miłują nawzajem, dlatego robią to, co robią sobie nawzajem, bo są pod przekleństwem. Przeklęty każdy, który nie miłuje Jezusa Chrystusa, jest napisane. Są pod przekleństwem. Dlatego zobaczcie, jak jest ważne, abyśmy miłowali, abyśmy byli błogosławieni, abyśmy mieli czyste serca, abyśmy mieli pragnienie sprawiedliwości, pragnienie prawdy, abyśmy mieli pragnienie czynienia tego, co jest miłe, dobre i pożyteczne. Prawda? To jest to pragnienie od Boga. I mając to pragnienie, mamy wykonanie w Bogu.

 

Powodem tego ludzie mogą sobie walczyć o tą ziemię, żeby ją zachować, ulepszyć, ktoś tam nawet, diabeł taki kpiący wystosowuje, że to największym szkodnikiem tej ziemi jest człowiek i to dlatego, że jest takim szkodnikiem, niszczeje ta ziemia, zupełnie odwracając oczy ludzi od grzechu, bo z powodu grzechu niszczeje ta ziemia. Grzechu, który został dokonany przez Adama i Ewę. I ta ziemia, jak będę czytał dalej, zmierza do pewnego celu. I każdy, który chce budować tu na ziemi coś dla siebie, musi znać cel swojej budowli, a każdy, który buduje w Chrystusie, też musi znać cel swojej budowli. Popatrzmy, czytajmy.

 

19 wiersz: „W bryły rozleci się ziemia, w kawałki rozpadnie się ziemia, zatrzęsie i zachwieje się ziemia, wkoło zatacza się ziemia jak pijany i kołysze się jak budka nocna, zaciążyło na niej jej przestępstwo, także upadnie i już nie powstanie. I stanie się w owym dniu, że Właściciel nawiedzi wojsko górne w górze, a królów ziemi na ziemi. I będą zebrani razem jak więźniowie w lochu, i będą zamknięci w więzieniu, a po... i po wielu dniach będą ukarani. I zarumieni się księżyc, a słońce się zawstydzi, gdyż Właściciel Zastępów będzie królem na górze Syjon i w Jeruzalemie, i przed ich starszymi będzie chwała”.

 

Wiemy, że chodzi tu o Tysiącletnie Królestwo i kiedy będzie ten gniew Boży rozlany na ludzi. Ale zwróćcie uwagę: ziemia jest przeznaczona na zagładę, na zniszczenie. I każdy, który buduje na tej ziemi dla tej ziemi, zniszczony będzie. Ten, który zajmuje się ekologią i walczy o tą ziemię, wydawałoby się, że to jest dobry człowiek, ale on buduje ku zniszczeniu. Jego budowla będzie zniszczona i on, gdy się nie upamięta i nie uzna prawdy Boga, że ta ziemia musi zniszczeć. To tak jak Bóg wypowiedział: Ten okręt ma zatonąć, a ludzie by chcieli pokazać, że nie zatonie, bo są lepsi, zmyślniejsi od Boga i zrobią tak, że on nie zatonie. Okręt zatonie, ponieważ tak Bóg powiedział. Ta ziemia będzie zniszczona, bo tak powiedział Bóg.

 

A więc zwróćcie uwagę, że dlatego, że stworzenie nie przychodzi do Stwórcy w pokorze, uniżeniu, Bóg jest ogniem trawiącym i zniszczy wszystko, co nie należy do Niego. Powiedziane, że jeszcze raz wstrząśnie tym wszystkim, czym można wstrząsnąć. A więc ziemią, ludźmi, którzy nie należą do Boga, ale w Chrystusie wszystko nie podlega wstrząsowi. W Chrystusie wszystko jest wieczne, niezniszczalne.

 

51 rozdział jeszcze Izajasza. Od 4. wiersza: „Zwróć na mnie uwagę, mój ludu, i słuchaj mnie, mój narodzie, bo ode mnie wyjdzie nauka, a moje prawo stanie się światłem ludów. Bardzo blisko jest moja sprawiedliwość, moje zbawienie nastaje, a moje ramiona będą sądzić ludy. Wyczekują mnie wyspy, tęsknie wyglądają mojego ramienia. Podnieście ku niebu oczy i spójrzcie na ziemię w dole, gdyż niebiosa rozwieją się jak dym, ziemia rozpadnie się jak szata, a jej mieszkańcy poginą jak komary, lecz moje zbawienie będzie trwać wiecznie, a moja sprawiedliwość nie ustanie”.

 

Czy człowiek bojący się Boga nie uchwyci się Chrystusa? Uchwyci się, wiedząc, że tylko ta budowla jest wieczna. Ale człowiek, który się nie boi Boga, powie: Ja udowodnię, że zbuduję sam. Niepotrzebny mi ten kamień. I odrzuci go. Nie uzna, że tylko na tym kamieniu i według tego kamienia budowla może być wieczna. Będzie chciał pokazać, że jego budowla się ostoi bez tego kamienia. Bez miłości, bez radości wiecznej, bez pokoju z Bogiem, bez niesienia pokoju w stosunku do innych, o ile tylko od nas jest to możliwe, bez uświęcenia, bez sprawiedliwości chcą wejść do wieczności. Pokazać, że oni tam wejdą. Właściciel Jezus powiedział, że są tacy ludzie, ale oni tam nie wejdą, gdyż ani jota, ani litera z zakonu nie przeminie, dopóki trwa niebo i ziemia, Właściciel powiedział. Człowiek zda sprawę za to, gdy odrzuci Chrystusa. Zakon go osądzi. Właściciel mówi, że to wszystko się rozpadnie, lecz zbawienie trwa na zawsze.

 

„Słuchajcie mnie, wy, którzy znacie sprawiedliwość, ty, ludu, w którego sercu jest zakon. Nie bójcie się lżenia ludzi i nie lękajcie się ich pośmiewiska. Bo jak szatę pożre ich mól i jak wełnę pogryzie ich robak, lecz moja sprawiedliwość trwać będzie wiecznie, a moje zbawienie z pokolenia w pokolenie. Amen”.

 

Piękne są słowa Właściciela. Mój ludu, mówi, nie bójcie się lżenia tych ludzi, którzy dzisiaj mogą jak szydzić z tego, że pragniecie być sprawiedliwi, święci, nienaganni. Mogą się śmiać, że nigdy do tego nie dojdziecie. Mogą się śmiać i szydzić, ale dojdziecie do tego, ponieważ Właściciel jest z nami, ponieważ Bóg zaplanował to w Chrystusie. I przyzna się do każdej budowli w Chrystusie, na Chrystusie. Bóg zapieczętuje ją swoim Duchem, powie: To moje, i da wzrost.

 

„Obudź się! Obudź się, oblecz się w siłę, tyś ramię Właściciela! Obudź się jak za dni dawnych, jak w czasach odległych. Czy to nie tyś rozłupało potwora, przeszyło smoka morskiego?” Popatrz, jak to jest ważne w ludzie Bożym, aby był odważny, szczery i prawdziwy. „Czy nie tyś osuszyło morze, wody wielkiej toni, uczyniło drogę poprzez głębiny morskie, aby przeszli odkupieni? I wrócą odkupieni przez Właściciela i przybędą na Syjon z okrzykiem radości, a wieczna radość będzie nad ich głowami. Dostąpią radości i wesela i zniknie zmartwienie i wzdychanie. Ja, Ja jestem Tym, który was pociesza. Kim jesteś ty, że się boisz człowieka śmiertelnego, syna człowieczego, który ginie jak trawa? A zapomniałeś Właściciela, swego Stworzyciela”.

 

To jest to zerwane przymierze, kiedy człowiek się boi człowieka i ze względu na człowieka nie słucha Boga, odwraca się od przymierza. Ale jeżeli słucha Boga, zwraca się ku Stworzycielowi, który rozciągnął niebo i założył ziemię. Zwróć, jak Bóg mówi do nas w najprostszy sposób: Człowiek, stworzony przeze Mnie, jest jak trawa, a Ja jestem Bogiem, który co zrobiłem? Uczyniłem niebiosa i ziemię. Dlaczego boisz się tego człowieka, a nie boisz się Mnie, Stworzyciela, który dałem ci prawo, abyś je przestrzegał? I mówi tak: Ustawicznie dzień po dniu drżysz przed zawziętością gnębiciela, ilekroć zamierza niszczyć. A gdzie się podziała zawziętość gnębiciela, bracie i siostro? Właściciel mówi: Kiedy będą wojny, nie bój się, bo jest Właściciel z nami. Kiedy będą na ciebie napierać, aby pokazać, że jesteś tylko jakimś, powiedzmy, głupkiem, który chce czegoś tam, nie bój się. Przecież o Właścicielu naszym to powiedzieli. Własna rodzina chciała Go szybko zabrać, bo mówił rzeczy, które im się wydawały zbyt wielkie. Myśleli, że odszedł od zmysłów. Alleluja, ale Właściciel nie odszedł od zmysłów, tylko był Mesjaszem i Pasterzem naszym, światłością posłaną dla nas, abyśmy wiedzieli, co Bóg chce i ku czemu nas prowadzi.

 

A gdzie się podziała zawziętość gnębiciela, Właściciel mówi. „Spętani będą szybko rozpętani i nie umrą w dole, i nie braknie im chleba. Ja, Właściciel, jestem twoim Bogiem. Ja wzburzam morze, także szumią jego fale, JHWH (JESTEM) Zastępów to jest Jego imię. Włożyłem moje słowa w twoje usta i ukryłem cię w cieniu mojej ręki, aby rozciągnąć niebiosa i założyć ziemię, i powiedziałem do Syjonu: Ty jesteś moim ludem. Zerwij się, zerwij się, powstań, Jeruzalemie, któreś piło z ręki Właściciela kielich Jego gniewu, wychyliło do dna kubek odurzającego napoju”.

 

Jest czas, kiedy gniew spada na lud Boży, kiedy jest nieposłuszny, ale Właściciel mówi: Ja nie chcę do końca się gniewać, Ja chcę okazać ci łaskę. To jest nasz Bóg. Dlatego możemy iść do grzesznika i powiedzieć: Wstań, jest Bóg miłosierny, ale On nie chce, byś grzeszył dalej. Wstań i pójdź do Właściciela. Zacznij budować na skale. Tu masz podwaliny wszystkiego, to jest nauka apostolska. Skałą tej nauki, kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. Na Nim buduj, na tym, co On dla nas uczynił i kim On jest dla nas, a nie zawiedziesz się. Żadne wichry, żadne powodzie, żadne ognie nie zniszczą tej budowli, jest ona na wieki.

 

Jeśli Właściciel pozwoli i da nam spotkać się w sobotę, chcę mówić dalej, bo to znowu jest zbyt wiele, żeby się zmieścić dzisiaj: Dlaczego Bóg jest taki? I dlaczego Jego zamiar jest tak konsekwentny i dlaczego Bóg się tak mocno trzyma tego zamiaru i nie zniszczył nas, kiedy zgrzeszyliśmy? Bo Bóg kimś jest i mamy Go poznać. Dlatego jest tak ważne, gdyż Jezus powiedział, że to jest życie wieczne, aby poznali prawdziwego Boga, i Jezusa Chrystusa, którego On posłał. To jest życie wieczne. Amen.

 

 

Jan 14:23