29.07.2026 Marian - Miłość do Jezusa siłą naszą
Zgromadzenie 29.07.2026 Marian - Miłość do Jezusa siłą naszą
Chwała Bogu. Jest kolejna okazja, aby zanurzać się w Słowo Boże, aby doświadczać tych, którzy byli przed nami, ich życia, tego co nam przekazali, bo to jest niesamowity przekaz. Minęło tyle lat, a tak jakby to Słowo ktoś wypowiedział parę dni temu, te nauki są tak aktualne do dzisiaj. Cywilizacje przychodzą, odchodzą, pojawiają się kolejne coraz bardziej rozwinięte, a to Słowo jest tak samo aktualne. Jak było wtedy tak samo i teraz jest aktualne. Bierzemy udział w czymś niesamowicie cennym, ważnym, dlatego przekaz tych bożych ludzi, którzy żyli w tamtym czasie i stali się apostołami Jezusa Chrystusa, uczniami umiłowanego Nauczyciela są dla nas tak cenne, gdyż to nie są Słowa suchego przekazu, to nie są słowa kogoś, kto opisuje jakąś sytuację nie będąc zaangażowany w to kim jest Chrystus Jezus. To są Słowa tych, którzy Go umiłowali i oddali swoje życie dla Niego, aby uczcić Go za to, że On oddał życie za każdego z nas. To są Słowa miłości do Chrystusa. Niesamowite Słowa, dlatego tak aktualne, gdyż miłość cały czas jest aktualna na tej ziemi. Miłość jest najcenniejsza.
Z naszego doświadczenia widzimy też, że gdy my całym sercem miłujemy Jezusa, wtedy jesteśmy niesamowicie bezpieczni na tej ziemi. Wiele rzeczy omija nas, wiele rzeczy widzimy całkowicie inaczej niż mogą je widzieć ci, którzy nie miłują Jezusa. Ale mogę powiedzieć, że miłość chroni nas przed wszelkim złem. Dlatego tak ważna jest miłość, abyśmy mogli miłować. Kiedy czytamy Pierwszy List do Koryntian, to są mocne słowa apostoła Pawła, 16 rozdział, od 21 wiersza.
"Ja Paweł dopisuję to pozdrowienie ręką moją, jeśli kto nie miłuje Właściciela Jezusa Chrystusa, niech będzie przeklęty. Marana tha, Właściciel nadchodzi. Łaska Właściciela Jezusa Chrystusa niech będzie z wami. Miłość moja niech będzie z wami wszystkimi w Chrystusie Jezusie. Amen."
Skąd Paweł pisze tak mocne słowa, kto nie miłuje Właściciela Jezusa Chrystusa, niech będzie przeklęty. Te Słowa muszą wynikać z tego, że apostoł Paweł wiedząc kim jest Chrystus i co dla
nas uczynił, uznał, że kto nie miłowałby tego Zbawiciela, Wykupiciela, Tego wspaniałego, miłującego nas pasterza, musi być przeklęty, bo ta miłość jest niesamowita. Ten, który nas umiłował, umiłował nas takimi, jakimi byliśmy, a nie wtedy kiedy byliśmy jakoś lepiej uformowani. Dlatego kiedy czytam te Słowa, bo apostoł mówi też jeszcze, że kto zmieniłby cokolwiek w Ewangelii, niech będzie też przeklęty.
Ewangelia mówi o Jezusie Chrystusie, a więc on łączy te dwa elementy. Jeżeli ktoś zmienia prawdę o Chrystusie, niech będzie przeklęty i kto nie miłuje Jezusa, też niech będzie przeklęty, bo odrzuca kogoś, kto przerósł wszystko. Każdy z nas mógłby powiedzieć, że wcale nie zasłużyliśmy na jakąkolwiek miłość z Nieba, nawet jakbyśmy dobrze o sobie myśleli, że jesteśmy, czy byliśmy lepsi od innych, to byliśmy w strasznym stanie wobec Boga i On nas umiłował. On przyszedł tutaj, znosił wszystkie przeciwności wiedząc, że nie jesteśmy w stanie nic innego Mu uczynić, jak tylko przykrość. Nikt z ludzi Go nie rozumiał, a nawet jak się wydawało że rozumie, to i tak nie rozumieli, bo robili zupełnie inaczej.
Mimo tego wszystkiego, wiedząc że nie jesteśmy w stanie w jakikolwiek sposób zrewanżować Mu się za to, co On dla nas czynił, On gotów był to uczynić i znieść te wszystkie przeciwności i pójść umrzeć za nas, aby nas wykupić, aby dać nam przebaczenie. Dlatego apostoł pisząc te słowa, patrzy na swoje życie, na swoje doświadczenia. Ten, który tak mocno walczył przeciwko Jezusowi Chrystusowi, ten który wywlekał z domów tych, którzy w Niego uwierzyli. Ten, który głosował za tym, żeby ukamienować Szczepana. Ten, który wydawał ludzi należących do Chrystusa na śmierć jadąc do Damaszku spotkał Tego z Kim walczył i nie doznał pogromu, ale doznał łaski i to go złamało totalnie. On pomyślał sobie, że kto Go nie miłuje, to musi być przeklęty człowiek. Kto stanąłby na drodze takiego wroga i zamiast zgubić go, a wiedział że Jezus ma moc, darowuje mu życie.
Apostoł, kiedy pisze te słowa, pisze w tej świadomości, że będąc tak strasznym grzesznikiem, określając się jednym z najgorszych, którzy zwalczali Jezusa w tak ostry sposób, nie spotkał się z karą, ale przebaczeniem. Jeżeli spotykasz na swojej drodze kogoś, kto powinien cię zabić, a on daruje ci życie i nie tylko daruje ci życie, ale obdarza cię dobrem w tym życiu, daje ci skarby, ubogaca ciebie, to dla takiego człowieka jest to ktoś niesamowity, nie z tej ziemi. Dlatego apostoł wyraża się w ten sposób, bo poznając Chrystusa zobaczył, że nie spotkał nikogo takiego na swojej drodze, kto byłby w stanie tak pokochać człowieka, który jest wrogiem. A on był wrogiem.
To jeden z tych elementów, Jezus nigdy nie zawiódł tej miłości. Kiedy wszyscy opuścili apostoła porażeni tym w co on się pakuje, w co wchodzi, jakie zbiera przeciwności idąc w ten sposób, Jezus go nie opuścił. Dlatego apostoł z własnego doświadczenia rozumie, że Jezus uczynił to każdemu z nas. Do każdego Jezus podszedł dokładnie w ten sam sposób. Każdemu okazał łaskę zamiast ukarać nas. Każdemu dał bogactwo, żeby móc tym bogactwem usługiwać sobie nawzajem. Kiedy apostoł pisze te słowa, nie tyle myśli o przeklinaniu ludzi, ale o tym że człowiek, który nie miłuje Tego Jezusa, musi być człowiekiem, który jest przeklęty, oddzielony i nadal nie może pojąć jak wielkie znaczenie ma Jezus dla tego człowieka.
Apostoł Paweł był gotów głosić jeszcze raz Ewangelię tym przeklętym. Pisze to do Koryntian, do ludzi wierzących, nie do świata, aby znowu pokazać im krzyż, pokazać im miłość płynącą z krzyża do nich, aby zrozumieli, że On przyszedł ich zbawić i wydostać z całego tego zepsucia.
Tak przypominam sobie moje życie, początek bycia z Chrystusem, a ty przypomnij sobie swój początek. Czyż nie miłość wyzwoliła nasz tych wszystkich zależności tego świata, od reakcji tego świata? Czyż nie miłość do Jezusa uwolniła nas, abyśmy nie odpowiadali złem na zło? Czyż nie ta miłość spowodowała, że byliśmy w stanie przebaczać też innym i znosić wszystkie przeciwności i dalej okazywać to, co Chrystus nam? Kiedy tylko miłość słabnie -Jezus wiedział o tym - jeżeli miłość słabnie, to słabnie też siła, żeby na zło odpowiadać dobrem. Jeżeli tylko miłość do Jezusa słabnie, to słabnie też siła reakcji naszej wobec zła. Wtedy, kiedy zaczynamy mniej miłować Jezusa, mniej szanujemy i cenimy Go w naszej codzienności, a wtedy coraz łatwiej jest nam odpowiedzieć złem na zło, mimo że wiemy, że On przyszedł aby nas zbawić.
Kiedy apostoł był po prostu przestraszony, pobity, znieważany, kamienowany, to tak jak każdy człowiek - jego ciało drżało przed dalszą wędrówką. Jezus przyszedł do niego i mówi nie bój się Pawle, nikt już ciebie teraz nie ruszy, głoś spokojnie Słowo.
Jezus wie też, że człowiek dochodzi pewnej granicy i dalej już nie pójdzie, jeżeli Jezus nie przyjdzie i nie pomoże. Paweł wiedział, że Jezus jest niesamowity we wszystkim, On kontroluje każdą sytuację i nie ma niczego, o czym Jezus by nie wiedział i nie zdążył, albo zostawił Pawła w jakimś doświadczeniu. Dlatego zrozumiałem i rozumiem to tak, że Jezus Chrystus uwalnia nas z każdego zła przez miłość. Tak na prawdę jedynym lekarstwem dla nas jest miłość. Jeżeli umiłujemy, jesteśmy wolni. Miłość do Chrystusa zasłania wiele grzechów. Ona też przelewa się na innych ludzi. Miłość do Jezusa pozwala nam żyć w tym złym świecie i nie być skażonymi przez ten świat. A więc nie tyle nauka, nie tyle modlitwy, co miłość.
Można mieć naukę, można się modlić, a nie mieć miłości i człowiek będzie reagował w zły sposób. Jeżeli naprawdę chcę żyć w sposób godny Boga, to pierwsze czego muszę doświadczyć, to miłość do Jezusa. Miłość, która może zaprowadzi nas w cierpienia, doświadczenia, ale dzięki temu przejdziemy, wygramy, pokonamy przeciwności. Miłość jest silniejsza od tego wszystkiego co tu jest na tej ziemi. Kiedy tylko sprawdzimy nasze doświadczenia, jak ta miłość przyszła do nas, to nie byliśmy w stanie oddać komuś złem za zło. Nie byliśmy w stanie, to było niesamowite, ale nie byliśmy w stanie. Dlatego i Szczepan nie był w stanie oddać im złem za zło, jakie mu czynili, bo on kochał, miłował Jezusa. A Jezus miłując Szczepana, otworzył Niebo i pokazał Szczepanowi Siebie stojącego po prawicy chwały Ojca.
Ta miłość -niesamowity dar od Boga. Nadzieja nie zwodzi bo miłość Boga jest rozlana w sercach naszych. Ja myślę, że to, co jest dla mnie i dla ciebie najważniejsze, to dbać o tą miłość. Dlatego też kiedyś powiedziałem, że Jezus jest zazdrosny o każdego i jeśli ktoś ma z Nim zawiązane więzy, On nie pozwoli nikomu wejść między Siebie a tego kogoś, nikomu, nie ma szansy. Zawsze wszyscy będą za Jezusem. Jezus, a potem reszta. Jeżeli tylko w twoje życie ktoś wejdzie - to tak, jak mąż, który widzi, że ktoś wchodzi między niego i jego umiłowaną żonę, usuwa tego kogoś z tej przestrzeni, bo nie chce, żebyśmy zginęli. Dlatego powiedział, że jeżeli będziesz kogokolwiek miłował bardziej niż Jego, nie możesz być Jego uczniem, nie możesz do Niego należeć.
Kiedy człowiek tego doświadcza, widzi że nie ma szansy. Dopóki Jezusowi na tobie zależy, nikt się nie zmieści między tobą a Chrystusem, chyba że przestało Mu zależeć, wtedy mogą to być już takie ludzkie rzeczy. A Jezusowi zależy na każdej cząstce swojego ciała, a na całym ciele Mu zależy. Dlatego próbowanie znalezienia czegoś wbrew temu jest szarpaniem się, to tylko marnotrawstwo czasu. Najpierw On, a potem reszta. Jeżeli Go miłujesz wtedy będziesz miłować też innych, ale prawidłowo, nie inaczej, nie zostawiając Jezusa dla kogokolwiek.
Kiedy Saul dobiega do swojego finału, jego służba trwała około 30 lat, on mówi dobry bój bojowałem, wiarę zachowałem, biegu dokonałem, a teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi da Ten, który mnie miłuje, bo umiłowałem dzień Jego powrotu. Dla mnie i dla ciebie to jest niesamowite, że przez te trzydzieści parę lat ta miłość Jezusa do Pawła, i Pawła do Jezusa przeszła przez wszystkie przeciwności i pozostała nadal czysta, klarowna. On nigdy nie zdradził Jezusa. Nigdy nie zdradził Jezusa dla kogokolwiek, pozostał wierny Jezusowi we wszystkich doświadczeniach. Dlatego wzywał innych do tej wierności , abyśmy wszyscy mogli miłować Jezusa. Dlatego on mówi w ten sposób, tak mocno. Potem też mówi miłość moja niech będzie z wami wszystkimi w Chrystusie Jezusie. To jest niesamowite, że złączeni tą miłością w Chrystusie, dopiero możemy miłować siebie w sposób czysty, nie tak że będziemy od siebie wymagać różnych rzeczy i napierać na siebie, aby zrealizować to co czego byśmy wymagali. Miłość raczej służy niż wymaga.
Poprzez tą miłość Chrystusa, mając miłość do siebie, stajemy się sługami i jesteśmy dla siebie bezpieczni, ponieważ żaden sługa nie chce być mistrzem, jest tylko jeden. Miłujemy tego samego Jezusa, a dzięki Niemu miłując się nawzajem, możemy sobie usługiwać, wzmacniać się, posilać, budować nawzajem, czynić to po co właściwie przyszedł Jezus Chrystus.
Teraz dobrze znany nam znany tekst z Drugiego Listu do Koryntian, 5 rozdział od 14 wiersza.
"Bo miłość Chrystusowa całkowicie otacza nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł, a zatem wszyscy umarli. A umarł za wszystkich aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, ale dla Tego, który za nich umarł i został wzbudzony. Dlatego już odtąd nikogo nie znamy według ciała, a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy. Tak więc jeśli ktoś jest w Chrystusie nowym jest stworzeniem, stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe".
Miłość Chrystusa ogarnia wszystkich nas, którzy doszliśmy do tego samego zrozumienia, do tej samej wiary, do tej samej pewności, że skoro On umarł to i my wszyscy umarliśmy. Niesamowite co Jezus nam uczynił, On wypuścił nas na wolność. Jak dobrze, gdy my potrafimy wypuszczać innych na wolność. To jest niesamowite jak czystą miłość musi mieć do nas Chrystus, żeby wypuścić takich ludzi na wolność, którzy jeszcze nie do końca rozumieją co to znaczy wolność. Jak bardzo zależy Mu na tym, żebyśmy zawsze byli wolni, żebyśmy mogli wybierać, żebyśmy mogli poznając Go coraz bardziej chcieć tego, co On chce w nas uczynić. Jak bardzo Mu zależy, żebyśmy osiągnęli to na wolności, a nie w niewoli, nie pod jakimś jarzmem zamknięcia. ale swobodni, wolni. Możemy sobie wiele rzeczy uczynić niepotrzebnych i możemy czynić te, które są potrzebne, dlatego że On nas uwolnił. Dlatego możemy myśleć w ten czy inny sposób, ale musimy wszystko osiągnąć, każdy z nas - tak jak mówiłem ostatnio - przy Jego stopach, będąc z Nim, należąc do Niego, żebyśmy umieli wybrać dobro a odrzucić zło. A gdyby zabrał nam wolność, nikt z nas nigdy nie skrzywdziłby drugiego, ale byłby to automat. My musimy wybrać, musimy podjąć decyzję jak Chrystus. Musimy w miłości do Chrystusa i do siebie nawzajem podjąć decyzję - nikt nie będzie moim niewolnikiem. Nikt nie musi zrealizować mojego zamysłu i nikt nie musi wykonywać tego, co ja bym chciał. Wszyscy musimy zrobić to, co chce Bóg, co dał nam w Chrystusie.
Bóg dał rozkaz abyśmy miłowali się nawzajem, abyśmy przebaczali sobie, abyśmy wzmacniali się nawzajem. Jak wiemy, mamy bitwę i ta bitwa to jest nasze ciało. Często nazywamy to diabłem, ale to jest nasze ciało, które poznało zło. Teraz ta miłość do Jezusa i miłość do siebie nawzajem, może nam pomóc eliminować to co jest złe w naszym ciele, usuwać te niedostatki, które nabyliśmy gdzieś po drodze czy rodząc się w jakichś warunkach i mając takie czy inne przyzwyczajenia. Wszystko musi się stać nowe, wszystko musi stać się podobne do Chrystusa Jezusa.
To jest niesamowite, to wszystko czyni miłość do Jezusa.
Pierwszy List Jana 4 rozdział od 15 wiersza.
"Kto tedy wyzna, że Jezus jest Synem Boga, w tym mieszka Bóg, a On mieszka w Bogu. A myśmy poznali i uwierzyli w miłość, którą Bóg ma do nas. Bóg jest miłością, a kto mieszka w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg w nim. W tym miłość do nas doszła do doskonałości, że możemy mieć niezachwianą ufność w dzień sądu, gdyż jaki On jest tacy i my jesteśmy na tym świecie. W miłości nie ma lęku, wszak doskonała miłość usuwa lęk, gdyż lęk to udręka. Kto się więc lęka, nie jest doskonały w miłości. My miłujemy, bo On pierwszy nas umiłował. Jeśli kto mówi miłuję Boga, a nienawidzi brata swego, kłamcą jest, bowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. A to przykazanie mamy od Niego, aby ten kto miłuje Boga miłował i brata swego".
Teraz, kiedy czytamy Ewangelię Jana i jest tam napisane, że kto miłuje Chrystusa, ten wypełnia Jego rozkazy, to znaczy jest posłuszny Jezusowi. Jezus mówi, że kto wypełnia Jego rozkazy, do tego przyjdziemy wraz z Ojcem i zamieszkamy w tym człowieku. To jest niesamowite dobro. Ten w kim mieszka Chrystus wraz ze swoim Ojcem, to jest niesamowita chwalebna świątynia Boga na ziemi. Tam jest chwała, tam jest coś niesamowicie wspaniałego, czystego.
Być dla sprawy Chrystusa, być po to, by Chrystus był coraz bardziej widoczny na tej ziemi. Możemy się spodziewać - jak mówimy nie raz, że Bóg chce abyśmy byli na obraz Jego syna - możemy się spodziewać czegoś niesamowitego. Kiedy czytam te słowa, że mąż ma być jak Chrystus dla swojej żony, to coraz bardziej pojmuję o czym pisze apostoł. On zawsze mógł przyjść do Chrystusa, mógł zawsze porozmawiać z Chrystusem i zawsze doświadczył, że Chrystus miłuje go. Dlatego Paweł pisze, że w domach mąż ma być jak Chrystus dla swojej żony, ona ma prawo zawsze przyjść do niego, ma prawo z nim porozmawiać, ma prawo dowiedzieć się tego co jest cenne, ważne i potrzebne. On ma być dla niej jak ten, kto będzie dla niej wyrozumiały, będzie otaczać ją miłością Chrystusową, a ona ma być dla niego jak kościół, który Jezus wychowuje, kształci, aby był czysty, święty, nieskalany. Paweł idzie z tym wszystkim tak daleko, że bez miłości nie ma jak się tam zmieścić, bo litera zabija, Duch ożywia. Jeżeli człowiek literalnie chce coś zrobić, to połamie sobie tylko zęby, nie wiem co. To jest za twarde dla człowieka, który nie ma miłości. Nie da rady, zaraz się urazi, obrazi. Ale kiedy miłujesz Chrystusa, to dzięki Niemu miłujesz też swoją żonę. To jest miłość od Niego, bo nie można miłować swojej żony jak Chrystus nie mając miłości Chrystusa w sobie.
Chodzi tu o to, że ona musi doznawać, że jej mąż jest dla niej kimś tak cennym, że jedyne co będzie chciał zrobić w domu, to tylko to, co jest miłe Chrystusowi i nigdy jej nie odrzuci, nigdy się z niej nie wyśmieje, że czegoś nie rozumie. Będzie cierpliwy tak jak Chrystus dla nas. Będzie łagodny jak Chrystus dla nas. Jeśli mężczyzna nabywa te cechy, to znaczy że rośnie, wzrasta. Tu niema miejsca na hardość, Jezus nie jest hardy.
Jezus jest gotowy pomóc w każdej chwili, doświadczyłem tego nie raz i myślę, że wy też. Wiele razy przychodził kiedy naprawdę nikt już nas nie rozumiał. Możesz z Nim rozmawiać, On cię rozumie. Odpowiada, przeprowadza, napełnia. Kiedy pokochałem Jezusa, kiedy miłość do Jezusa napełniła moje serce, to po raz pierwszy naprawdę umiłowałem swoją żonę i stałem się dla niej mężem. Wtedy zrozumiałem, że miłość Jezusa jest niesamowicie cenna w tych sprawach. Człowiek, który nie miłuje Jezusa, zdradzi swoją żonę i to nie raz. Ale ten, który miłuje Jezusa, nigdy jej nie zdradzi. Nie chodzi mi tylko o taką zdradę fizyczną, ale w ogóle, zdrada to jest zdrada. Zawiedzenie kogoś, zostawienie kogoś na polu bitwy bez pomocy, kiedy ta pomoc jest konieczna. Zdrada, to jest zdrada, najemnicy opuszczają pole bitewne, zaś ten który jest właścicielem zostaje i walczy. Jezus walczy, wygrywa.
Niemądre byłoby też to, gdyby żona nie miłowała swojego męża i miała by być jak kościół dla Chrystusa. Ta miłość musi napełniać męża i żonę i powodować niesamowite rzeczy w dzieciach, które mogą oglądać coś, czego się normalnie nie widzi. Jezus chce osiągnąć to nie tylko w domach, ale w zborze, w całym swoim ciele chce to osiągnąć, bo Jego umiłowana musi być czysta, święta i nieskalana. Dlatego apostoł pisze w ten sposób, mocne słowa - kto nie miłuje Jezusa, niech będzie przeklęty. Nie podołamy w tak ważnej sprawie bez miłości do Niego. Dlatego najlepiej mieć zawsze czas z Umiłowanym, On jest naprawdę zazdrosny o swoją umiłowaną. On nie jest tak zazdrosny jak ludzie są zazdrośni, On jest zazdrosny w inny, w czysty sposób. On chce z nami mieć czas. Co byś powiedział, gdyby w twoim domu było wszystko dla wszystkich, a nie dla siebie nawzajem.
Jezus mówi - kto by opuścił dom dla Mnie zyska więcej domów. Niesamowite, nawet tak cudowna miłość jak miłość z Chrystusa, przelewająca się na męża czy żonę, nie może zatrzymać przed tym, aby kiedy trzeba opuścić swój dom i służyć Jezusowi w innych miejscach. Żona staje się wtedy niesamowitą pomocą, gdyż w miłości do swojego męża widzi komu on służy i modli się za tym mężem, żeby w tej służbie powiodło mu się. Wszystko się pięknie z sobą łączy.
Miłość jest takim rzeczywistym motorem, siłą która powoduje, że w domach jest zbawienie, że domy nie krzywdzą lecz ratują, pomagają, służą. W Liście do Efezjan, 3 rozdział od 14 wiersza czytamy.
"Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem Właściciela naszego Jezusa Chrystusa, od Którego wszelkie ojcostwom na niebie i na ziemi bierze swoje imię, by sprawił według bogactwa chwały swojej, żebyście byli mocą utwierdzeni przez Ducha Jego w wewnętrznym człowieku, żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy wkorzenieni i ugruntowani w miłości zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi jaka jest szerokość i długość i wysokość i głębokość i mogli poznać miłość Chrystusa, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Boga. Temu zaś, który według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko o co prosimy, albo o czym myślimy, Temu niech będzie chwała w kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia na wieki wieków, amen."
Apostoł modli się o tych wierzących, aby oni mogli być zamieszkani w sercach swoich przez Chrystusa. Wiadomo, serce - miejsce dla Umiłowanego, dla umiłowanej, całe serce dla Niego, dla Chrystusa, aby pełnia Boga mogła nas wypełniać. To jest potężne zadanie przed nami i nikt temu nie zdzierży, jeżeli nie będzie tych świętych relacji z Chrystusem, tej miłości wzajemnej z Chrystusem. Nie ma siły, która mogłaby spowodować, że my podołamy w tym zepsutym świecie, aby czynić to, co Chrystus tutaj czynił, jeżeli nasza miłość nie będzie złączeniem z Chrystusem, jeśli do Niego nie będziemy przychodzić z wszystkimi naszymi radościami , czy smutkami. On chce, On nie odrzuca. To jest niesamowite, że On cię zawsze przyjmie, nigdy ciebie nie wyśmieje, nie wykpi, nie zadrwi z ciebie bo wie, że to byłoby zranienie. On nie chce ranić, On chce budować te święte relacje.
Z osobistego doświadczenia, a ty ze swojego osobistego doświadczenia, możemy powiedzieć, że kiedy miłujemy Jezusa, jesteśmy zwycięzcami. W naszych domach jest dobrze, w zborze stoimy prawidłowo, w pracy, wszędzie, gdzie jesteśmy, jesteśmy całkiem innymi ludźmi i ludzie mogą doznać, że to nie jest to co tu w świecie się widuje. On się o to troszczy. Apostoł pisze też, że on przez objawienie otrzymał poznanie Chrystusa Jezusa i otrzymał też poznanie Ewangelii Jezusa Chrystusa. Dotarł to do niego przez objawienie, nie przez człowieka. Sam Bóg mu to objawił. Jest to niesamowity świadek Bożego działania, kiedy on doskonale rozumiał zamysł Boga, działanie Jezusa Chrystusa. Jeżeli taki ktoś pisze: kto nie miłuje Jezusa niech będzie przeklęty, to on ostrzega - musisz mieć relację z Jezusem na bazie miłości. Nie tylko, że przychodzisz, czy wypowiadasz Jego Imię. To Imię musi być dla ciebie najszczególniejsze, Imię Jezus Chrystus.
Ja pamiętam jak byłem w szpitalu i miałem mieć operację, wtedy Bóg zaczął mi objawiać znaczenie krzyża, tam w szpitalu. To objawienie tak do mnie docierało, że jak tylko pomyślałem o Jezusa, zaraz płakałem, nie umiałem po prostu zatrzymać tych łez szczęścia kim jest dla mnie Jezus. To był dla mnie niesamowity czas w szpitalu. Kiedy On przez objawienie dociera i twoje całe jestestwo jest tak głęboko poruszone wobec Tego, który tak cię umiłował. Myślę, że gdyby Bóg nie przytłumił tego, to tylko bym chodził i płakał z radości, że jest Jezus. To nie były łzy rozpaczy, to były łzy miłości i wdzięczności do Jezusa za to kim jest, co czyni dla nas ludzi. Kiedy ty masz to doświadczenie, to ceń je sobie jako niesamowitą możliwość tu na ziemi spotykania się z Niewidzialnym tak jakbyś Go widział.
Te słowa apostoła nie są przeciwko ludziom, one raczej zaznaczają, że jeżeli nie miłujesz Jezusa, to jesteś w tragicznej sytuacji, bo kto nie miłowałby kogoś takiego jak Jezus, wiedząc co On dla nas uczynił. Dlatego kiedy to rozumiemy, kiedy czytamy Biblię i poznajemy tą prawdę o Jezusie, wtedy nasze serce napełnia Duch Święty tą wspaniałą miłością. My sobie jej nie wytwarzamy, wtedy jest najlepiej. Wtedy choćby nas zabili, to i tak będziemy wdzięczni Bogu za Jezusa. Nie będziemy nigdy narzekać, nie będziemy mówić co, za co mnie to spotyka, czy cokolwiek. W ogóle nie padają takie słowa.
Psalm 40, wiersz 17
"Niech się rozweselą i rozradują w Tobie wszyscy, którzy Cię szukają.
Niechaj ci, którzy miłują zbawienie Twoje, mówią zawsze: Wielki jest JHWH Jestem, który Jestem".
Niech zawsze mówią ci, którzy miłują Chrystusa Jezusa, to jest nasze zbawienie - Chrystus w nas, nadzieja chwały, wiecznej chwały. Wielki jest Te, który posłał nam takiego wspaniałego Syna, Niebiański Ojciec, który zrodził nas w Swoim Synu, abyśmy jako Jego synowie i córki też byli napełnieni Jego miłością, Jego wdzięcznością, Jego chwałą. On nie zamierzał dla nas trochę, ale wszystko i powiedział ubogaciłem was wszelkim dobrem w moim Synu, obdarzyłem was całym niebiańskim obdarzeniem w Umiłowanym. Dlatego poznawajmy Chrystusa, a miłość z automatu będzie się rozlewała. Poznawajmy Tego, który przyszedł na tą ziemię, zniósł wszystkie przeciwności i powiedział wyprzyj się siebie, weź swój krzyż i idź za Mną, bądź ze Mną, należ do Mnie, ucz się Mnie, poznawaj Mnie. A gdy już będziesz mógł, mogła, naśladuj Mnie i czyń innym to, co Ja tobie uczyniłem.
Niech będzie błogosławiony Ten, który nadal miłuje i nadal dzięki Niemu możemy tutaj przychodzić, nadal możemy poznawać prawdę. On mówi o rzeczywistym uwolnieniu. Miłość uwalnia. Nawet ludzka miłość - zwróć uwagę - jak wielu ludzi kiedy naprawdę kogoś pokocha, nie ma ochoty w ogóle na nic złego. Nie potrzebują tego, bo ktoś zajął to miejsce, które kiedyś było zajęte czymś złym. Ktoś usunął to i dopóki miłują, są wolnymi ludźmi. Ale gdy tracą miłość, wracają stare rzeczy.
Niech Bóg będzie z nami w tym doświadczeniu, abyśmy okazali się zwycięzcami i mogli jak apostoł powiedzieć na końcu naszej wędrówki: dobry bój bojowałem, wiarę zachowałem, biegu dokonałem, a teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości i tych którzy umiłowali dzień powrotu Jezusa Chrystusa. Amen.

