Zgr.07.08. 2026r. Marian - Człowiek bez Chrystusa musi czynić zło
Zgr.07.08. 2026r. Marian - Człowiek bez Chrystusa musi czynić zło.
Chwała Bogu! Niech dobry Pasterz prowadzi nas, abyśmy mogli paść na obfitych błoniach. Ten czas, który dostaliśmy, żeby był wypełniony, żebyśmy mogli stać się bardziej podobni do Jego Syna. Dzisiaj chciałbym mówić z wami na taki temat, że sam człowiek nie umie żyć tutaj na tej ziemi, by nie czynić w ogóle żadnego zła. Każdy człowiek, gdy jest sam na pewno czyni coś złego, na pewno czyni coś złego. A więc jeżeli wiemy, że na takiej ziemi, na której człowiek jest samodzielny musi na pewno czynić coś złego, musi w sumie krzywdzić siebie samego, czy siebie samą, krzywdzić też innych, bo jest niemożliwe dla człowieka, by żył sam, czy żyła sama i nic złego nie czynić. A więc jeżeli wiemy o tym, to zdajemy sobie sprawę, że zgromadzenie, w którym żyją ludzie sami, po swojemu, bez Chrystusa, staje się niebezpiecznym miejscem, jeszcze bardziej niebezpiecznym niż życie kogoś w samotności. Bo jeśli zbierzesz to zło, które człowiek musi czynić, jeżeli podąża sam i złożysz to w większej ilości, to masz więcej zła w jednym miejscu. A więc zgromadzenie nie uwolnione od samoistnego funkcjonowania, będzie jeszcze bardziej gorszym miejscem niż życie poza takim zgromadzeniem. Bo jeśli kumulujesz zło, to zło coraz bardziej niszczy, zło jednego niszczy drugiego i to zło odpowiada na zło złem i ludzie stawiają się sobie nawzajem, pokazują swoją niezależność, demonstrują swoje ‘ja’. Zło po prostu musi być czynione przez człowieka, który jest sam, musi być czynione i to jest oczywiste. Słowo Boże wyraźnie mówi, że nie może człowiek żyjąc sam nie czynić zła.
A więc jeżeli miłuję ten zbór, miłuję ciebie, to nie chcę żyć sam, bo będę cię krzywdzić po prostu w tym zgromadzeniu, będę ci robić coś złego. A jeśli ty miłujesz ten zbór, też nie będziesz chciał, czy chciała żyć samemu, po swojemu, bo będziesz musiał krzywdzić to zgromadzenie. A więc jeżeli miłujemy tak naprawdę braci i siostry, to nigdy nie będziemy żyli na tej ziemi bez Jezusa, nigdy. I to jest miłość. I teraz sobie musisz odpowiedzieć na to pytanie: Czy żyjesz po swojemu czy żyjesz w Chrystusie Jezusie? Czy nadal musisz czynić coś złego? Czy już nie musisz czynić nic złego? Bo Chrystus nigdy niczego złego nie uczynił. Czy Bóg może widzieć ciebie, że ty jesteś Jego obdarzeniem w tym zgromadzeniu, jego obdarzeniem tam, gdzie mieszkasz, Jego obdarzeniem tam, gdzie pracujesz, Jego obdarzeniem tam, gdzie przebywasz? Jesteś światłością wśród tych ciemności w każdym miejscu, gdzie jesteś, bo w tobie jest światło, światło tego świata, Chrystus Jezus. Jesteś jak lampa, którą gdzie by postawić, tam świeci światłością zwycięstwa nad ciemnością. Jeżeli takie coś doświadczasz, to znaczy, że nie żyjesz już sam, nie żyjesz sama, ale żyje w tobie Chrystus. Jeżeli zaś nie, to tak jak mówiłem o Izraelu, że tam niewiele osób zaczęło się stawiać czując się tak samo ważni, jak Mojżesz, ale oni później zarazili kolejnych i przyłączyło się do nich około sześćset tysięcy dorosłych mężczyzn, nie wiemy ile kobiet jeszcze, ile dzieci mogło tak samo stawiać się patrząc na tych, którzy byli więksi od nich.
A więc mamy to, że zło kumuluje zło. Jeżeli nie chcesz tego, to musisz wyprzeć się siebie, wziąć swój własny krzyż w Chrystusie Jezusie i chodzić dzięki Niemu po tej ziemi, a nie dzięki sobie, wtedy będziesz obdarzeniem dla tego zboru, ten zbór z ciebie będzie mieć pożytek, a przecież chcesz być pożytkiem dla tego zgromadzenia, bo nie masz zamiaru przecież czynić komukolwiek coś złego, a jednak będziesz musiał, czy musiała to czynić, jeżeli Chrystus nie ma w tobie najważniejszego miejsca, pierwszego miejsca. Dlatego człowiek choćby nie wiem jak się zapierał, nie wiem co robił, jeżeli Chrystus nie będzie ważniejszy od tego człowieka i człowiek dozna dopiero, że naprawdę jestem spokojny, bo już nie jestem sam, nie jestem sama, lecz Chrystus jest ze mną. To jest niesamowite obdarzenie.
Ciekawym jest właśnie to, gdy widzimy tych trzech młodzieńców w Księdze Daniela, kiedy oni zostają z powodu wierności, należenia do Boga, wrzuceni do ognia, trzech młodych mężczyzn, a w ogniu jest ich czterech. Kto tam był z nimi? W ogniu był z nimi Ten, który był z nimi poza ogniem. Jak Jezus był z nimi poza ogniem to i w ogniu też był Jezus. Jezus nie boi się ognia, Jezus nie boi się żadnych przeciwności, Jezus jest zwycięzcą we wszystkim. Jeśli więc On z nami, to któż przeciwko nam? To samo z Danielem, kiedy był wrzucony do tej jamy z lwami, tam też był z nim Bóg i lwy nie mogły tknąć Daniela, bo Bóg zakazał im to. Daniel nie miał możliwości zakazać, ale Ten Bóg, który był z Danielem poza jaskinią lwów, był z nim też i w jaskini lwów. A więc Bóg chce być z nami wszędzie i wtedy, kiedy się cieszymy, radujemy i kiedy cierpimy, doznajemy zniewag, doznajemy straszenia nas, że za chwilę nas zabiją, On tam jest z nami. Jeżeli więc On jest z nami zawsze, to jakież szczęście jest znać takiego człowieka, z którym Bóg jest zawsze, człowieka, który w każdej chwili czyni dobro, bo Bóg jest dobry. A więc jeżeli myślimy w sposób nowy, nie taki ludzki, tam gdzie gromada, tam bezpieczniej, tysiąc ludzi na pewno będzie łatwiej, ale jeśli weźmiesz, że w tysiącu ludzi będzie dziewięćset dziewięćdziesiąt takich, którzy chodzą samodzielnie, a dziesięciu, którzy chodzą w Chrystusie, jak Go przyjęli, tak w Nim chodzą, to zobaczcie, co tam będzie? Ile zła tam się skumuluje, ile złości się tam skumuluje, od których Jezus przyszedł nas uwolnić, ile złych nastawień, ile egoizmu się tam skumuluje, ile złych wypowiedzi, ile kłamstwa się tam skumuluje. To przecież człowiek bez Chrystusa przynosi to kim jest tak naprawdę. Nie możemy tego zostawić poza drzwiami i przyjść na zgromadzenie, i nie ma ani Chrystusa, ani nas. Nie możemy tak zrobić, po prostu my przychodzimy, ale teraz jest tak ważne czy przyjdzie z nami, w nas Chrystus tutaj, aby być na zgromadzeniu, aby obdarzać obfitością z nieba, aby Boży lud był obdarowany tymi dobrami Bożymi. A więc jeżeli miłuję, to musi mi na tym zależeć, żebym tu nie przyszedł sam, żebym nigdzie nie był sam wiedząc, że na tej ziemi grasuje starodawny wąż, diabeł, który pała straszliwym gniewem przeciwko wszystkim Bożym dzieciom. Bałbym wyjść po ludzku jeżeli wiedziałbym, że iluś tam ze stu mężczyzn czeka z jakimiś siekierami na mnie, a co dopiero diabeł, którego nie widać, a potrafi tak zamącić ludziom w głowach, że oni nie wiedzą gdzie jest naprawdę wschód prawdy i zmierzają zupełnie w innym kierunku, tam gdzie zaszła prawda nauki uczonych w Piśmie i faryzeuszów i innych. I wydaje im się, że to jest mądre, że to jest dobre i pożyteczne. A więc jeżeli orientuję się, że Słowo Boże mówi mi prawdę i tobie też, to zdaje sobie sprawę, że żyję na tej ziemi, w której jeśli nie będzie ze mną Chrystusa, to na pewno zrobię coś złego, na pewno zrobię coś złego.
Weźmy Hiskiasza, wspaniały król, w pierwszym roku swojego władania od razu wziął się do pracy Bożej, zaczął starać się o świątynię, o kapłanów, o porządek w świątyni, o to wszystko, żył w porównaniu, jak jest napisane: Był jak Dawid, przed obliczem Boga i kiedy przyszła próba i Bóg go zostawił w tej próbie, żeby sprawdzić co jest w sercu Hiskiasza, co zrobił Hiskiasz? Widzicie, z Babilonu przyjeżdża poselstwo, Babilon, to jest bogaty kraj, można powiedzieć, jest złotem i srebrem płynący i drogimi kamieniami. I teraz Hiskiasz wie, że przychodzi poselstwo z takiego bogatego kraju, i HIskiasz co on chce? Chce pokazać, że on jest też bogaty i oprowadza ich, pokazuje im wszystkie swoje skarby, żeby pokazać, ja też jestem bogatym królem. A jakie naprawdę było jego bogactwo? Czy pokazał? Czy pokazał Tego, który go uzdrowił? Tego, który go uchronił przed tymi wojskami, które przerastały wszystko i pokonałyby Jerozolimę, gdyby Bóg nie posłał anioła? Czy opowiedział im o największym bogactwie jakie dotarło o niego, że Bóg jest z nim? Boże, czy może ktoś pokonać ich, jeśli Ty nie odpowiesz, zgubią nas. I Bóg odpowiedział, bo był z Hiskiaszem, ale kiedy tylko Bóg doświadczył Hiskiasza, Hiskiasz zamiast chwalić Boga, jako swój największy skarb, największe bogactwo, chciał żeby pokazać tym bogatym Babilończykom, że oni też są bogaci. Widzicie, jak często człowiek wierzący może poddany próbie, zapomnieć o największym skarbie i zacząć chwalić się swoją zasobnością, żeby pokazać, ja nie jestem taki też głupi chrześcijanin, ja tez potrafię poradzić sobie w tych ziemskich rzeczach. Wydawałoby się, takie logiczne, a to już nie jest to, o czym chce mówić Bóg, Bóg chce, by chwalić Jego Syna, aby chlubić się Jego Synem. Jesteśmy kuszeni do tego, by pokazać temu światu, że nie jesteśmy tacy głupi, że my też sobie radzimy w życiu. Ale jak radzimy sobie w życiu, jeżeli czynimy zło? Czy można radzić sobie w życiu, kiedy się czyni zło? Czy to jest radzenie sobie w życiu, kiedy się popełnia przestępstwa i krzywdzi się innych ludzi? Czy to jest radzenie sobie w życiu? Czy raczej brak radzenia sobie w życiu, bo wszak wiemy, że prawdziwe życie, to Chrystus? Więc co naprawdę jest naszym radzeniem sobie w życiu? To, że nigdy nie jesteśmy sami. Czy zaprosiłeś Jezusa do wszystkich spraw swojego życia? Czy zaprosiłaś Jezusa do każdej sprawy swojego życia? Czy pokazujesz Mu wszystko z otwartością jako Temu, który przyszedł cię zbawić? Czy skrywasz coś przed Nim, bo myślisz, że jest jak człowiek, którego można oszukać? Jak nie czynisz jednego zła, to czynisz drugie zło. A więc nawet wierzący, gdy jest sam musi czynić zło.
Możemy powiedzieć, że Saul z Tarsu był wierzącym człowiekiem, starał się w szczególny sposób, aby żyć według zakonu Bożego, a jednak powiedział sam o sobie: Kiedy chcę czynić dobro, trzyma mnie się zło i to, co nie chcę, to czynię, bo był sam, sam z tą wiarą i z tym staraniem się, ale był sam. Ta lekcja i inne lekcje u tych Bożych ludzi, którzy byli przed mówi, że musi to być Bóg, żebym wygrał. I Job wygrał, bo dla Joba Bóg był ważniejszy od wszystkiego. Ojciec wiary naszej, Abraham, wygrał, bo dla niego ważniejszy był rozkaz Boży, niż własne przemyślenia, nie chciał być sam, wiedział, że sam już sobie nie radził, popełniał złe rzeczy i kiedy przyszło do tej próby z ofiarowaniem Izaaka, Abraham, ojciec wiary naszej, był pewien, jeśli Bóg powiedział, to tak będzie, amen i koniec. I wiedział, że choćby z umarłych Izaak i tak wróci z nim do Sary. Oparł się bardziej na Bogu niż na sobie. Dlatego jest nazwany ojcem wiary. Potem też wiedział, że Bóg sobie przygotuje ofiarę taką, która będzie dla Boga wystarczająca, to jest Jego własny Syn. Kiedy patrzymy na Jego Syna, Bożego Syna, tu na ziemi, to co Jezus Chrystus mówi o Sobie? Ja nigdy nie jestem Sam, lecz Ten, który Mnie posłał jest ze Mną, Jezus na tej ziemi też nie chodził Sam. Będąc w ciele na ziemi też nie chodził Sam, zawsze, zawsze potrzebował, aby Ojciec był z Nim w każdej sprawie i dlatego wygrał. Skoro Jezus dla mnie i dla ciebie jest wzorem do naśladowania, a apostołowie nawet napisali w ten sposób: Wszystko to się stało, bo Bóg był z Nim. Więc mogę wygrać, ty też możesz wygrać, nie musimy czynić zła, w ogóle nie musimy czynić zła, jeśli tylko przestaniemy chodzić sami po tej ziemi. Dlatego Paweł napisał: Jak przyjęliście Chrystusa, tak w Nim chodźcie, wkorzenieni Weń, ugruntowani w Nim.
Nam się wydaje, że tu na ziemi nie jest całkiem tak źle, diabła nie widzimy, nie widzimy tych wszystkich demonów, wydaje nam się, że damy sobie radę w tym życiu, umiemy przecież, nie jesteśmy tacy głupi, potrafimy wybrać, rozsądzić, przecież nie namówi nas diabeł, żebyśmy się zabili, albo coś tam. Ale kto popełnia grzech, ten się zabija, zapłatą za grzech jest śmierć. Kto popełnia zło, ten wystawia się na śmierć. Ale człowiek tego nie widzi, bo jest sam i wydaje się, że nie będzie przecież tak źle, ale gdyby był człowiek z Jezusem, gdyby coś takiego się wydarzyło, natychmiast człowiek by się wstydził i potrzebował oczyszczenia, bo Jezus nie chce chodzić razem z tym, który by lekceważył Jego ofiarę na krzyżu, lekkomyślnym, czy lekkomyślną. A więc mamy niesamowitą świadomość tutaj dzięki Bogu mamy tą świadomość na ziemi, bo bez Boga człowiekowi się zawsze wydaje, że sobie da radę, człowiek się czuje na siłach, nawet mówią: Dasz radę, uwierz w siebie, poradzisz sobie, nabierz ochoty. Wydawałoby się dobre, zachęcające, ale wystawiające człowieka i tak na to by czynił zło, czy czyniła zło, bo samemu musi to uczynić, musi to uczynić. I czasami człowiek może sam się dziwić, skąd ta złość raptem spada na człowieka i zaczyna się zachowywać za chwilę jakby coś no nie wiem, opętało człowieka, bo coś ktoś zrobił i już wzburzenie takie nastąpiło. Gdyby człowiek był z Chrystusem, to by spokojnie do tego podszedł. A więc bardzo niebezpiecznie jest tutaj chodzić samemu, czy samej wiedząc, jakie tu niebezpieczeństwa czekają na tych, którzy żyją po swojemu.
Saul z Tarsu spotkał Jezusa i powiedział: Już nie jestem sam, teraz mogę wygrać, teraz to nie ciało włada mną, ale Duch Chrystusowy włada mną, teraz mogę czynić dobro. Niesamowite, bo nie jestem już sam, na krzyżu umarłem wraz z Chrystusem i nie żyję już ja, lecz żyje we mnie Chrystus, nie jestem już sam, mówi Paweł. Jest zwycięzcą i nigdzie nie można znaleźć, żeby on był przegrany, żeby czynił coś złego innym. A więc mamy do wyboru dwie drogi, albo drogę chodzenia samemu, czy samej, albo drogę kiedy zawsze Jezus jest z nami, we wszystkich sprawach naszego życia Jezus jest z nami, a On nigdy nie grzeszy, nigdy nie czyni zła. On jest siłą naszą i potęgą naszą. Wiemy też, że mamy bój z wrogiem duszy naszej, który nas kusi do tego, byśmy czynili coś złego. Już psalmista pisał o tym, że z Tobą, Boże, przeskoczę każdy mur, z Tobą pokonam wrogów, którzy by chcieli zniszczyć we mnie to, co Ty uczyniłeś. A potem spotykamy o tym, że my stając do boju z władztwami w powietrzu, z duchami ciemności, mamy być w mocy Chrystusa, a nie w swojej, mamy być uzbrojeni w Niego, a nie w swoją wizję, ani w swoje mniemanie o tym, że dam sobie radę. Jak sobie już myślisz, że dasz sobie radę, to znaczy, że już wpadłeś w sieci diabła. W niczym nie damy sobie rady, Jezus mówi: Beze Mnie nic nie uczynicie dobrego, nic nie uczynicie beze Mnie, wszystko, co zrobicie, będzie skażone waszym niedomaganiem, to tak jakby kulawemu kazać biegać. Ale kiedy ta ułomność zostaje usunięta przez Tego, który ma zawsze zdrowe nogi, Chrystusa, ten człowiek pobiegnie w wierze, będzie chwalić Boga.
A więc mamy świadomość, że żyjemy w takim doświadczeniu i dlatego tym bardziej musimy wiedzieć: nigdy sam, sam to wzbiję się w pychę jak Hiskiasz, bo jest napisane, że Hiskiasz wzbił się w pychę i popełnił przestępstwo, chlubił się tym, co otrzymał, a nie Tym, który to dał. Ale potem Hiskiasz pokutował i Bóg przyjął jego pokutę, Hiskiasz przyznał się do tego, że źle postąpił, był to Boży człowiek, dał się po prostu wplątać w to pokazanie siebie. Apostoł mówi: Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie Jezusie, teraz mogę wszystko, mogę żyć w ubóstwie, mogę żyć w zasobności, mogę żyć wtedy, kiedy mam i wtedy kiedy nie mam. W każdej chwili mogę żyć niesamowite, w każdym doświadczeniu mogę żyć, mówi apostoł, bo moją siłą jest Chrystus. Pycha czyha nawet wtedy, kiedy chcesz się popisać przed kimś, kiedy chcesz pokazać jaki to jesteś sprawny, czy sprawna, jak niezależny, czy niezależna. Pycha czeka na tych, którzy samodzielnie chcą coś zrobić tutaj na tej ziemi, a Słowo Boże mówi, że nic nie rób samemu, czy samej, nawet jak jesz i pijesz, to rób to z Chrystusem, bo inaczej i tam popełnisz coś złego, albo ci coś nie będzie smakowało i pokażesz jaki to jesteś zły na to, albo będzie ci to tak smakowało, że się zaczniesz obżerać tym, różnie to może być. Nawet jeść nie potrafimy bez Jezusa dobrze, chwaląc Boga.
A więc wszystko musi dzięki Niemu zrobić, bo w Nim jest dobro, Boże dobro. W Nim zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków. Czy to się trzyma łączności z Bogiem? Jeżeli On jest jedynym pośrednikiem między nami a Bogiem, czy to się trzyma, że tylko w Nim możemy uczynić to, co miłe jest Bogu? Chcemy być może lepsi w danej sprawie, przychodzimy do Boga i mówimy: Boże, już tego nie będę robić, to jest złe, ale daje idziemy sami. To nie zmienia sytuacji, że mówię coś, potrzebuję zmienić swoją sytuację w formie: już nie ja, to Chrystus, On staje się ważniejszy ode mnie, czy od ciebie, wtedy już nie jestem sam, ale On jest ze mną. Nawet Jego imię Immanuel, znaczy Bóg z nami, a więc chodziło o to, żeby Bóg był z nami, a my wierzący chcielibyśmy dalej po swojemu myśląc, że my potrafimy już, bo wierzący jesteśmy. Przecież mamy mnóstwo świadectw, że wierzący ludzie czynią nadal zło, nadal są oporni, nadal się trzymają swoich idei, swoich pomysłów i innych rzeczy. Wcale nie ustąpili Chrystusowi dlatego, że uwierzyli, że On jest Chrystusem, dalej czynią zło, bo wiara jest otwarciem do tego, by stanąć przed Bogiem i zrozumieć, co Bóg do nas mówi. Jeżeli Bóg mówi, że Jego Syn musi być najważniejszy, to zdajemy sobie sprawę, że nie możemy spierać się z Bogiem i myśleć, że skoro wiem, co mam zrobić, na pewno to zrobię. Okazuje się, że mogę wiedzieć, co mam zrobić, a zrobię co innego, bo w jednej chwili coś wyjdzie inaczej i już będę robić to inaczej niż myślałem, że zrobię to spokojnie, na przykład, łagodnie, wcale nie pokażę niczego złego. Okazuje się, że za chwilę już inaczej to się dzieje.
A więc jeżeli nie chcemy się krzywdzić nawzajem, to jest tylko jedno wyjście, każdy z nas musi osobiście umrzeć, aby żył w nas Chrystus. To co powiedział Jezus jest prawdą: Jeżeli nie oddasz Mi swego życia, stracisz je, a jeśli oddasz, to je zyskasz, że nie działają żadne regułki, można się uczyć mnóstwo lat ewangelii i nadal żyć źle, wbrew ewangelii. Może człowiek wiedzieć, że to jest naprawdę, no tak powinno być, żeby ludzie mogli być razem i nadal nie robić tego ze swojej strony, aby ludzie, którzy są razem byli ubłogosławieni tym dobrem Chrystusowym w tym bracie, w tej siostrze, nawzajem cieszyli się i budowali się nawzajem w tym Chrystusie Jezusie na dom dla Boga. A więc musimy rozumieć to, co mówi Słowo Boże, że potrzebujemy Jezusa bezwzględnie, że bez Jezusa nie damy rady, że bez Jezusa choćbyśmy nawet wiedzieli, co powinniśmy czynić i tak postąpimy inaczej. Wydawałoby się, że wszystkie zjazdy, wszystkie obozy, powinny być napełnione chwałą obecności Bożego ludu, który jest jedno w Chrystusie Jezusie, którzy już nie czynią sobie nic złego, którzy nie demonstrują niczego złego, którzy są całkowicie szczęśliwi, że mogą być razem w Chrystusie Jezusie, uwolnieni już od krzywdzenia się nawzajem swoimi zrachowaniami, postawami, językiem, czymkolwiek. A jeżeli ktoś tam czyni cokolwiek złego, no to ktoś, który przyszedł ze świata, jeszcze jest sam, czy jeszcze sama i wszyscy mają to zrozumienie. ten człowiek nie może inaczej postępować, bo jest sam, bo jest sama, musi czynić zło. Nie patrzymy na tego człowieka z góry, myśląc, ach, jak może w ogóle. Zdajemy sobie sprawę, jeżeli nastąpi wymiana życia i w tym kimś Jezus będzie życiem, to ten ktoś też już nie będzie czynić tego zła, bo Jezus da czynić dobro.
Wiecie, że nigdy nie moglibyśmy wejść do świątyni? Mieliśmy zakaz, tylko z Izraela mogli wchodzić do świątyni, a dzisiaj my w Chrystusie mamy nawet obowiązek wchodzić do świątyni, ale tylko w Chrystusie, tylko z Nim, bez Niego nadal nie mamy prawa wejść do tej świątyni, bo wchodzimy tam przez Chrystusa, przez Jego Ciało, oczyszczeni Jego krwią. A więc żeby być w tej świątyni w niebie, potrzebujemy Jezusa, żeby wygrać z diabłem potrzebujemy Jezusa, żeby czynić sobie dobro nawzajem potrzebujemy Jezusa, by z sobą rozmawiać szczerze i prawdziwie potrzebujemy Jezusa, potrzebujemy Jezusa, by być zgodnymi, by być jednomyślnymi, potrzebujemy Jezusa, by nawzajem rozumieć, że to, co robimy oddaje chwałę Temu, który przeszedł na ziemię uwolnić nas od zła, a napełnić nas dobrem. Uwielbiamy więc wspólnie razem Jezusa, nikt nie chwali siebie, bo siebie można chwalić tylko z dumy, pychy i arogancji wobec Chrystusa, myśląc że komuś się zaimponuje sobą. Zło nie jest w ogóle imponujące, jest złem, dobro jest czymś niesamowitym na tej ziemi, a czynić dobrze nie mogę tylko w Chrystusie i ty też. A więc tak naprawdę nie możesz ani chwili myśleć, że dam sobie radę, nigdzie. Ludzie często myślą sobie w pracy nawet dam radę i zobaczcie co wychodzi później z tej rady. Jak często wtedy Bóg pokazuje, zobacz, chociaż wiesz, a robisz zupełnie co innego niż wiesz, bo duma i pycha cię zaatakowała i wydaje ci się, że już potrafisz, a więc nie zważasz na to i zaczynasz już błądzić. Wydaje się takie proste, robiłem to już tyle razy, to przecież jest proste, a okazuje się, że nie, że bez Jezusa zrobimy zupełnie coś opacznie. Gotować, to takie proste, nie ma lepszego pokarmu jak zaprawionego miłością do tych, którym ten pokarm będzie służył, nie ma lepszego pokarmu, on tak niesamowicie smakuje. Miłość ma lepszy smak niż wszystkie przyprawy jakie istnieją na tej ziemi, coś przyprawione miłością, podane z miłością jest niesamowitym dobrem.
A więc mamy wszędzie gdziekolwiek byśmy pomyśleli czy cokolwiek ruszyli, mamy teraz na ziemi tego, który by chciał nam wszędzie przeszkodzić, wszędzie coś zepsuć, tu się coś przypali, to się coś ten, coś się tam wydarzy, chciałby stale wywoływać w nas jakieś złe nastawienia. W Chrystusie przejdziemy, wygramy. Wiele rzeczy mógłbym czytać z Biblii, ale kiedy myślę sobie o śmierci, ten straszny wróg, który przychodzi do każdego człowieka w jakimś momencie i kończy życie człowieka, rozdziela człowieka z innymi ludźmi i ci ludzie są albo w smutku, w doświadczeniu, chcieliby dalej z tym kimś rozmawiać, dalej z tym kimś być, czasami jest to dziecko, czasami rodzic, różnie na tej ziemi się zdarza i już nie możesz z tym kimś dalej rozmawiać, śmierć rozdziela ludzi, ale jest Ten, który prowadzi poprzez śmierć, On wchodzi w śmierć z nami, Ten, który jest życiem. Jeżeli wchodzę w śmierć sam, zginę, jeżeli wchodzę z Jezusem żyć będę. Szczęśliwi ci, którzy w Jezusie umierają, uczynki ich idą za nimi. A więc wszędzie gdziekolwiek, cokolwiek napotykam na swojej drodze, widzę, że bez Jezusa jestem beznadziejny w tym, co to stanie, kiedy w to wejdę, relacje, podejście do drugiej osoby, zaraz jest segregowanie ludzi na lepszych, na gorszych, a Chrystus umarł za wszystkich, aby uratować, zbawić. A więc kto czyni różnicę między osobami w wyznawaniu wiary, przeklęty jest, popełnia przestępstwo, podpada pod zakon, przeklęty jest. A łatwo się robi różnicę między osobami, łatwo się segreguje ludzi na według człowieka na lepszych, gorszych. A Jezus przyszedł dać szansę każdemu. A zrozumienie tego, że Jezus może pomóc każdemu nawet najgorszemu grzesznikowi, przychodzi też od apostoła Pawła, który powiedział, że on jest tym wyraźnym znakiem, że Jezus chce pomóc temu, który w samodzielności, w takiej szalonej gorliwości wydaje się, że służy Bogu, a tak naprawdę zwalczał Boga. Gdy Jezus stanął na jego drodze, Saul z Tarsu już nigdy nie próbował żyć sam, wiedział, że dzięki Jezusowi może przestać nawet, gdy mu się wydaje, że czyni dobro, czynić zło.
Są niesamowite słowa Jezusa Chrystusa, który te Jego obietnice są dla nas tak cenne, kiedy to rozumiemy, powiedział: Nie zostawię was, nie porzucę was, będę z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata. Niesamowite słowa Jezusa, który wie doskonale, że bez Niego choćbyśmy mieli tysiąc Biblii przekładów, żebyśmy znali hebrajski, grecki, wszystkie te języki i byśmy mieli dostęp do wszystkiego i tak byśmy musieli czynić zło. Mówi: Będę z wami po wszystkie dni, nie zostawię was. Bądźmy takimi ludźmi, którzy szczerze i prawdziwie nie chcą nigdy żyć bez Jezusa, nie chcemy po próbować czy my damy sobie radę bez Jezusa, nie chcemy próbować chodzić w niemożliwości jakbyśmy mogli czynić w niemożliwości coś, co jest dla nas niemożliwe. A czynić dobrze jest dla nas niemożliwe, bez Jezusa. A więc mamy wyjaśnione to w Biblii tak wyraźnie, tak jasno, tak prosto, że powinno być to dla nas oczywiste: no nie, nie będę żyć sam, czy sama, a jednakże zobaczcie, że mimo tego, że to jest tak oczywiste, ludzie żyją sami i dalej czynią zło, myślą, że poznanie ich uratuje. Poznanie nadyma, modlitwy, modlitwa nic nie daje, jeżeli nie ma tam Jezusa, bo w Jego imieniu Bóg wysłuchuje.
A więc mamy niesamowicie rozwiązaną sprawę, jeżeli jest to dla mnie i dla ciebie oczywiste, tylko w Jezusie mogę żyć w każdym doświadczeniu tak, jak powinienem żyć. Będę umiał żyć wtedy, kiedy będę miał i będę umiał tym dysponować w taki sposób jak Jezus chce i nie będę miał i też będę umiał żyć bez tego wszystkiego. Będę zawsze wdzięczny Bogu za Jezusa, czy będzie mi wygodnie, czy nie wygodnie, bo mogę czynić dobro i nie ustawać. Zobacz ile spraw przed tobą stoi, może trudnych, gdzie przegrywasz, ulegasz jakiemuś złu i w końcu jeżeli nawet nie sam czynisz bezpośrednio zło, czy sama, oddajesz złem za zło, to jednego ci tylko brak, Jezusa, z Nim już tego nie będzie, z Nim będziesz spokojny, spokojna. On mówi: Kiedy ze Mną idziesz w jarzmie, wtedy Moja łagodność spłynie na ciebie i nie będziesz już złośnikiem, ani złośnicą. Niesamowity Chrystus, możesz to zrobić dzięki Niemu, wystarczy, że zrobisz to, co On powiedział: Wydawałoby się jak to wtedy zrobić? Jezus mówi: Oddasz Mi życie, zyskasz je, Ja ci je oddam wtedy, kiedy już będę mógł ci je oddać, to znaczy, kiedy będziesz już gotowy na to, by nie żyć w tym ciele, w którym żyjesz tylko dostaniesz nowe ciało, oddam ci to twoje życie. Ale póki teraz, gdybym ci tylko je oddał, zaraz zrobisz coś złego.
A więc najlepsze co można zrobić, nigdy nie próbuj odebrać tego życia, nie wracaj do swoich wymiocin, do swojego błota, należ do Chrystusa i wygrywaj z wrogiem duszy twojej. Kiedy pójdziemy głębiej i dalej, już nawet nie tyle w czynienie zła, jakiegoś zła, nie czynienie tego zła, Jakub mówi, że kto umie czynić dobrze, a nie czyni, już czyni źle. Umiejętność czynienia dobra jest w Chrystusie, jeżeli jestem ja i Chrystus, a mimo wszystko ja decyduję, a nie Chrystus, to już czynię źle. A więc lepiej nigdy nie wyprzedzać Jezusa, ani w przerażeniu, ani w strachu, ani z jakimś zadowoleniu, co wydaje się no takie niesamowite, tam na pewno będzie coś dobrego, no musi być. A tu się okaże, że to jest pułapka diabelska i człowiek wpada w nią, bo myśląc, pewny, pewna, że to musi być coś dobrego. Diabeł przybiera pozory, aby zwodzić, Jezusa nie zwiedzie w żaden sposób. A więc jak dobrze, że jest Ten, który nigdy nie może być zwiedziony, Jezus Chrystus. Kto ma Syna, ma życie.
Wchodzimy w tą niesamowitą strefę, gdzie Jezus przyszedł zbawić nas, uratować nas i Jezus chciałby, żebyś ty, żebym ja byli takimi zbawicielami naśladującymi Zbawiciela, byś chciał zbawić ten cały zbór, chciała zbawić ten cały zbór, żeby twoje życie tak stało przed Bogiem, jak życie Jezusa, żeby ten zbór miał ciebie, jak miał Jezusa tamten zbór, kiedy chodzili razem z Jezusem, żebyś był zbawicielem dla tego zboru, zbawicielką, żebyś chodził w czystości, w zwycięstwie, w miłości, w tak zdrowych relacjach z Ojcem, jak chodził Jego Syn, Jezus Chrystus. I kiedy wszyscy jednomyślnie będziemy chcieli być zbawicielami dla siebie nawzajem, to czy Jezus uczynił nam złego? Czy nie uczynił nam samego dobra w zamian za to, co otrzymał przez tych przedstawicieli naszych, bo nas w tamtym czasie jeszcze nie było, przez ludzkość.
W 1 Liście do Tymoteusz w 4 rozdziale, od 14 wiersza:
"Nie zaniedbuj daru łaski, który masz, a który został ci udzielony na podstawie prorockiego orzeczenia przez włożenie rąk starszych. O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc, i samego siebie zbawisz i tych, którzy cię słuchają".
Chciej być jak Chrystus, Jezus mówi, żebyśmy Go naśladowali. Ja widzę w tym właśnie to, co On mówi, żebyśmy byli takim cieniem Jego zbawienia dla siebie nawzajem. Tą światłością z Jego światłości, żeby ci zależało na tym zgromadzeniu tak jak Jezusowi zależy, żeby nie wnosić niczego swego, ale to, co jest Chrystusowe, co jest wieczne, prawdziwe, co jest miłością, radością, spokojem, chwałą, uwielbieniem, by budować się nawzajem według tego jednego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, żebyś tak myślał. To jest takie miejsce dla ciebie, a potem miejsce w pracy, w domu, tam gdzie jesteś, spotykasz jakiś ludzi, ale jeśli my nie będziemy takimi zbawicielami, naśladującymi Chrystusa w zgromadzeniu Bożego ludu, to co my zrobimy dobrego innym ludziom, skoro tu mamy taką niesamowitą możliwość, skoro tutaj wszyscy chcą czynić dobro. To co zrobimy tam, gdzie wszyscy muszą czynić zło?
A więc wróg chciałby, żeby zmienić ewangelię, żeby to była inna ewangelia, żeby to była ewangelia takiego religijnego zgromadzenia, gdzie ludzie przychodzą i nie widzą potrzeby, aby być jak zbawiciele, żeby nie mieli potrzeby być świętymi, nie mieli potrzeby miłować, przebaczać, budować się nawzajem, umieć rozpoznawać, gdzie jest wróg, a gdzie przyjaciel. Nie walczyć z sobą nawzajem, ale z prawdziwym wrogiem, który chciałby mieszać między dziećmi Bożymi, żeby one obracały siły, które powinny skierować przeciwko władcy ciemności w stronę dzieci światłości. A więc mamy do czynienia na tej ziemi z kimś kto chciałby odebrać nam tą wspaniałość należenia do Chrystusa w taki sposób, że jesteś tu, a tu w tobie siedzi Chrystus właśnie przy stole. Bo On powiedział, że cię nie zostawi, On z tobą chce iść na zgromadzenie, z tobą chce iść do domu, z tobą chce iść do pracy. On chce być zawsze z tobą, we wszystkim, żeby cię zbawić, uratować. Dlatego my byśmy chcieli też być we wszystkich sprawach zgromadzenia, aby nawzajem budować się na Boży dom, nawzajem umacniać się, wspierać, pomagać sobie nawzajem, by kiedy wróci Chrystus byś mógł usłyszeć te niesamowite słowa: Sługo dobry, wejdź do radości Właściciela swego. Jezus mówi, że jeśli chcesz być z Nim na pewno chcesz być z Nim, to On mówi: Oddaj swoje życie służbie, jak Ja oddałem Swoje życie służbie. Jezus mówi: Nie przyszedłem rządzić, ale przyszedłem służyć i kiedy ty doznajesz, że nie przychodzisz tu rządzić, ale służyć, to zmienia się twoja pozycja całkowicie, a wtedy Jezus mówi: Tam, gdzie Ja jestem tam i sługa mój będzie, uczci go Ojciec Mój, widząc jak służysz dobrej sprawie, gdzie twoje życie kładziesz, aby inni mieli z ciebie pożytek, gdzie nie myślisz jak sobie ułożyć życie, żeby mieć spokój, tylko przyjmujesz jak ułożył tobie Bóg życie, żeby Bóg był uwielbiony i uczczony w tobie i przez ciebie. I dlatego On wyznacza służby, dlatego Paweł mógł powiedzieć: To, co Bóg wyznaczył dla ciebie, to czyń, a tak uratujesz siebie, zbawisz siebie i tych, którzy cię słuchają.
A więc mamy niesamowite Boże prawdy. Ja rozumiem jak wiele znaczyło to, kiedy Jezus to mówił, nie zostawię was. Chociaż tyle dobra uczyniłem wam, spłaciłem wasze długi, otworzyłem przed wami niebo, to wy i tak nie dacie rady, potrzebujecie Mnie, mówi Jezus: Nie zostawię was, będę z wami. I to dwa razy jest powiedziane, że nie zostawi nas sierotami. Niesamowity Chrystus, mamy niesamowitą szansę, możliwość wygrać. A potem kiedy czytamy ten List do Rzymian ten 8 rozdział i kiedy Bóg chce współdziałać we wszystkim z nami ku dobremu, tak jak czynił to ze Swoim Synem, abyśmy byli jak Jego Syn i wtedy apostoł pisze, że nic nas nie oddzieli od Boga. Nie ma tam napisanego grzechu, ale wszystko, co zagrożeniem jest dla nas ludzi, nie może nas oddzielić od Boga i zawsze jesteśmy zwycięzcami przez Tego, który nas umiłował. Bądź świadomy, że nie jesteś sam, jeżeli sam podchodzisz do wydarzeń, to bierzesz to na własną klatę i przegrywasz, bierzesz na siebie i leżysz pod tym ciężarem. Diabeł cię tylko kusi, żebyś to wziął, czy wzięła na siebie, bo ty sobie dasz radę, nie dasz rady, poddasz się, przegrasz, będziesz w końcu narzekać na wszystko, ale jeżeli to będzie Chrystus, nie przyjmiesz, nie wyprzedzisz Chrystusa, wiedząc że gdy tylko zrobisz to sam, czy sama na pewno zrobisz coś złego, ale jeśli On będzie Tym, który to będzie czynić w tobie, na pewno zrobisz to, co jest zgodne z wolą Ojca, bo Ojciec ma upodobanie w Swoim Synu, a Syn nie czynił nic innego, jak tylko to, co jest zgodne z wolą Ojca. A więc możesz być niesamowitym zwycięzcą, możesz triumfować w sytuacjach, które dzisiaj mogą cię pokonywać tylko wtedy, kiedy to nie ty, ale Chrystus będzie w tobie Władcą, decydentem, o tym co zrobić, bo On razem z decyzjami daje uczynić to, co chce Ojciec. On nie tylko wydaje rozkazy, On je też może uczynić, wykonać. Dlatego nie próbuj być lepszym, czy lepszą sam, sama, to się kończy zawsze źle, ale ufaj, że na pewno możesz wzrastać na podobieństwo Chrystusa, bo trwasz w Nim, a wszystko jest możliwe dla tych, którzy trwają w Chrystusie.
Kiedy czytamy o Tymoteuszu, Paweł pisze, że wszyscy inni szukają swego, o Tymoteuszu jest napisane: On nie szuka swego, on jest jak Chrystus, on modli się, on jest gotowy życie położyć dla innych chrześcijan, aby z niego był pożytek między nimi. I dlatego Paweł mógł napisać, że on poszedł we wszystkim za nim, bo Paweł właśnie tak żył. Dzięki Chrystusowi prowadził życie dla wierzących i dla niewierzących. Pierw dla wierzących, a potem także i dla niewierzących, żeby do nich dotrzeć z ewangelią i mówi: Biada mi, gdybym jej nie zwiastował, bo Bóg nadal chce ratować, zbawiać, wyzwalać, napełniać. Jezus też mówi, że większej miłości nikt nie ma nad tę, gdy życie swoje kładzie, za przyjaciół swoich.
Niech Bóg pomoże tobie i mi, abyśmy wygrali. Możemy powiedzieć, że sami będziemy sobie wrogami, jeżeli będziemy sami żyli na tej ziemi z Biblią w ręku, z modlitwą, śpiewaniem, zgromadzeniami, ale sami, sami po swojemu. Bo gdy wkracza Jezus, to zaczyna się życie po Bożemu, zaczyna się zupełnie inne życie. Niech Bóg będzie uwielbiony. Wróg chciałby nas wykpić, a my możemy go pokonać dzięki Jezusowi. On by chciał nas namówić do samodzielnego, a my wiemy, że jeśli damy mu się namówić, to na początku będzie wyglądało to fajnie, ale za chwilę będzie tragedia. Czynienie wbrew ewangelii zawsze prowadzi do złego, do zniszczenia i skoro przez jednego człowieka przyszedł grzech i śmierć, Adam, przez jednego Człowieka przyszło zbawienie i wieczne życie, Jezus. Jak w Adamie wszyscy umieramy, tak w Jezusie wszyscy ożywamy. Jak w Adamie musimy czynić zło, tak w Jezusie możemy czynić dobro. Prosta ewangelia, kto ma Syna, ma życie, ma zwycięstwo.
Pamiętaj, nigdy, nigdy sam, nigdy sama. Jezus, to Sługa, a więc na pewno będziemy służyć. Jezus, to Zbawiciel, na pewno będziemy ratować innych, pomagać innym, aby zrozumieli to. Choćbyś nie wiem jakim był bohaterem, czy bohaterką, jeżeli zaniedbasz tą ewangelię i będziesz próbować samodzielnie wykonać to, co tu jest napisane, nie dasz rady, nie podołasz. Ale jeśli zaufasz Bogu i oddasz swoje życie Jezusowi, jak On powiedział, abyś to nie ty, On musi to widzieć, bo inaczej jak to by wyglądało, to trzeba by jakiś schemat ustalić, a Jezus mówi: Jeśli oddasz Mi swoje życie, zyskasz je. A więc to musi być proste, oddać życie Jezusowi, aby je zyskać, Jezus będzie wiedział o tym. Jeżeli wiesz, że samodzielnie na pewno na robisz bałaganu, a z Nim na pewno zrobisz to, co On chciałby, aby inni mogli mieć z ciebie, bo każdy chciałby z nas, żeby inni mieli pożytek z tego, że kiedyś Bóg nas przyprowadził do Syna, że kiedyś staliśmy się grzesznikami, którzy znaleźli Zbawiciela, Wykupiciela, że otrzymaliśmy niesamowite wspomaganie, które pomogło nam porzucać różne złe rzeczy, że Ten, który zaczął ma moc i dokończyć. Wiemy, że to jest dla mnie i dla ciebie bardzo cenne, nigdy nie daj się namówić, że ty już potrafisz, że dasz radę, nigdy. To jest pierwszy stopień do gubienia tego, co już wcześniej się dostało. Możesz sobie wchodzić do domu i myśleć, no w domu będzie teraz dobra rzecz, wiem co mam zrobić i okazuje się, że za chwilę już nie wiesz, co robisz w tym domu, bo nie byłeś gotowy na to tak naprawdę i nie będziesz gotowy, ale gdy nie ufasz swoim siłom, a ufasz Jezusowi, na pewno będziesz gotowy. Niech Bóg pomaga nam i będzie z nami, bo bez Niego przecież wiemy, ludzkość zawiodła. Niech pomaga nam, żebyśmy nigdy nie polegali na swoich siłach, ale zawsze na Tym, który ma siłę uratować nas, a przez nas też ratować innych. Niech całe domy doświadczają, że w zgromadzeniu ludzie powstają, by żył w nich Chrystus, żeby nie stawać się tymi, którzy są zgorzkniali, czy źle nastawieni, czy cokolwiek, czy tacy zauroczeni, ale być normalnymi Bożymi dziećmi, które mogą czynić dobro wszystkim, a szczególnie domownikom wiary, a czynić dobrze nie ustawajmy, to znaczy: zawsze trwajmy w Chrystusie. Amen.

