Zgr.03.07.2026r. Marian - Czas łaski dany nam od Boga ku naszemu zbawieniu

Zgr.03.07.2026r. Marian - Czas łaski dany nam od Boga ku naszemu zbawieniu.

 

 Chwała Bogu! Gdybym miał tak obrazowo powiedzieć, to od chwili kiedy Adam z Ewą zgrzeszyli, pojawiła się taka kreska w historii ludzkości i ta kreska funkcjonuje aż do przyjścia Jezusa Chrystusa i wtedy będzie koniec, wtedy już to wszystko się zakończy. I w czasie tej kreski ludzie mogą jeszcze wiele rzeczy zrobić, mogą uporządkowywać swoje życie lub je zabrudzać, ale jeszcze to wszystko może funkcjonować. I tak jak pamiętamy, Bóg uczył wcześniej jeszcze nie było zakonu, później wprowadzony został zakon, potem przyszedł Jezus Chrystus i nastąpił czas łaski. My mamy teraz ten czas, kiedy możemy wiele rzeczy zrobić, wiele rzeczy uporządkować i zdajemy sobie sprawę również, że Jezus nas zaznajamiał z tym wrogiem, który chce okraść nas. I tak sobie pomyślałem, gdybyś dostał, czy dostała jakąś rzecz, która gwarantowałaby ci wieczność, jeżeli dotrzesz z tą rzeczą do końca swych dni, jeśli ja zachowasz, jeżeli nie sprzedasz, nie oddasz za cokolwiek, gdy ją zachowasz, to wtedy wejdziesz do wieczności, jak wtedy byś walczył o to, żeby nie oddać tej rzeczy. Ludzie by przychodzili może mówili, dadzą ci tyle, albo tyle, diabeł by ci gwarantował nawet może zdrowie albo lepsze warunki, a ty wiedziałbyś, czy wiedziałabyś, że jeżeli tego się pozbędziesz, to może na ziemi będzie ci wygodniej, ale kiedy przyjdzie do końca, to stracisz wieczność. Wtedy wiedziałbyś jak warta jest ta rzecz. A tutaj nie tylko rzecz mamy, ale mamy Jezusa Chrystusa, jeśli kto w Nim wytrwa do końca, będzie uratowany. Więc jeżeli nie oddasz tego Chrystusa za nic, za żadne przywileje, ani za, jeżeli zachowasz Jego w swoim sercu, do końca swych dni, będziesz uratowany, będziesz uratowana.

Pamiętaj, diabeł przychodzi z wieloma propozycjami i chce namówić cię do tego, żeby no nie do końca tak pilnować się tego Jezusa, nie do końca Go tak mieć w sercu, nie do końca tak myśleć czy Jemu się to podoba, czy nie podoba, żeby już nie przywiązywać takiej wagi do Jezusa, a zrobić to tak jak uważasz, na przykład, no przecież jesteś mądrym człowiekiem. A właśnie ta mądrość polega na tym, że nie chcesz stracić tego Chrystusa, to jest twoja pewność w Chrystusie, że masz życie wieczne. A więc kiedy jesteśmy w tym czasie, kiedy jeszcze możemy coś zyskać, albo coś stracić, pamiętajmy, bądźmy czujni i trzeźwi, gdyż walka toczy się o coś o wiele większego niż nawet sobie wyobrażamy, bo nie byliśmy jeszcze nigdy tam, w domu Ojca. Ale toczy się walka właśnie o to, abyśmy do tego domu Ojca nie doszli. Dlatego często mówimy o krzyżu, o śmierci, o pokucie, o porzucaniu starego człowieka, o życiu w nowym człowieczeństwie, bo teraz jeszcze jest na to czas, teraz jeszcze możemy o tym rozmawiać, jeszcze możemy do siebie nawzajem mówić w ten sposób, żeby sobie nawzajem pomóc, uzmysłowić, że nie warto tracić ani chwili na jakiekolwiek upieranie się, na jakiekolwiek stawianie na swoim. Jeżeli dzisiaj możemy się jeszcze uczyć prawdy, żeby ona rozjaśniła te wydarzenia w naszym życiu i żebyśmy mogli według tej prawdy postąpić. Szkoda by było się spierać: a ja uważam, to inaczej albo tak, albo inaczej. Wiadomo jedno, że mamy być podobni do Chrystusa, a więc jeśli nawet coś uważasz inaczej, to i tak mamy jeden obowiązek wszyscy razem, Bóg chce, abyśmy podobni do Jego Syna. A więc jakbyś nie uważał czy ja bym nie uważał, zawsze to musi prowadzić do tego, że musimy się stawać coraz bardziej podobni do Jezusa Chrystusa, bo taka jest droga naszego zbawienia, abyśmy byli coraz bardziej podobni do Bożego Syna. A więc nawet jeżeli coś rozumiesz inaczej, to i tak musisz to zweryfikować, czy to czyni cię bardziej podobnym, czy podobną do Jezusa Chrystusa. Jeżeli nie, nie masz racji, jeżeli ja nie, to też nie mam racji, rację ma tylko to, co skupione jest na Jezusie Chrystusie.

W Ew. Marka mówiliśmy o tym, będziemy nadal o tym mówić, 2 rozdział 17 wiersz:

 

"A Jezus usłyszawszy to, rzekł im: Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, co się źle mają; nie przyszedłem wzywać dać imię sprawiedliwym, lecz grzesznikom".

 

Kiedy patrzę na Jezusa Chrystusa, to widzę wielką potrzebę przemiany w moim życiu. Jeżeli patrzę po ludziach, to już nie koniecznie widzę tą potrzebę przemiany, mogę czuć się lepszym od innych, bo to, bo tamto, bo coś tam mogłem sobie osiągnąć. Ale kiedy patrzę na Chrystusa, to widzę, że źle się mam, że potrzebuję więcej Jezusa, że poprzez te lata już bycia wierzącym, powinno być to o wiele dalej, że ten zmagania i te walki o to, by gdzieś jednakże nie robić sobie tylu wrogów, żeby jednak trochę może zminimalizować to, co tak drażni tych ludzi, mogło spowodować trochę odroczenie w czasie, to co można było osiągnąć już wcześniej. Wiem i rozumiem, że jako ludzie chcielibyśmy mieć jakieś dobre relacje, ale często te relacje są nie do utrzymania, jeżeli chcesz trwać w prawdzie. Wystarczy, że wchodzisz w prawdę i już relacje mogą się zerwać, wtedy możesz sobie myśleć: no szkoda, przecież już fajnie wyglądało i znowu się coś zerwało. Pomyśleć sobie, no może nie będę używać tej prawdy i wtedy relacje się utrzymają, ale wtedy z czegoś rezygnujesz, ktoś wygrywa z tobą, prawda zaczyna być w tobie tłumiona, żeby utrzymać relacje, a więc zaczynasz sam siebie ograniczać i wrogowi o to chodzi właśnie. I popełniamy takie przestępstwa, i kiedy widzimy do czego one prowadzą, to zdajemy sobie sprawę, że to nie był dobry pomysł. Możemy z powodu tego, żeby komuś pomóc się nawrócić, czegoś jeszcze nie powiedzieć, ale nie dlatego, żeby utrzymać relacje z tym kimś mimo tego, że Bóg chce, żebyśmy powiedzieli tą prawdę. A więc jeżeli gasimy prawdę, to już odpowiadamy za to, jeżeli znamy prawdę, a wiemy, że gdybyśmy ją zbyt szybko powiedzieli, to ten człowiek by się na nas uraził, czekamy na czas, by temu człowiekowi będzie można to powiedzieć. A więc nie kładziemy na kogoś więcej niż ten ktoś zniesie. To jest prawidłowe. Apostoł mówił, że dla tych jest takim, dla tych jest takim, aby zyskać dla Chrystusa. On nie po to, żeby osiągnąć z nimi relacje i cieszyć się z tych relacji, tylko po to, żeby ich zdobyć dla Chrystusa. On nie myślał, żeby zrezygnować z Chrystusa, aby mieć z nimi relacje, on myślał, żeby oni zrezygnowali z grzechu, żeby mieć relacje z Chrystusem i o to głównie walczył. A więc Jezus przyszedł do nas, grzeszników, aby zmienić nam myślenie, żebyśmy się ratowali.

I teraz jeszcze raz wracam do tego, co mówiłem, żyjemy w tym czasie, kiedy jeszcze można coś robić, jeszcze można wykorzystywać ten czas, aby oczyszczać się, aby usuwać złe, a przyjmować dobre. Jesteśmy jeszcze w tym czasie, gdzie nie odbywa się ten sąd, o którym Jezus mówił, że przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Jesteśmy w tym czasie, kiedy rozumiemy, że nasze życie potrzebuje ciągłej zmiany, ciągłej zmiany, ciągłej, bo jeszcze tu widzimy coś, tu widzimy coś. Jeszcze widzimy, chodzimy w świetle, to znaczy, że jest dobrze, to znaczy, że wiemy, co mamy zrobić w tej, czy w tej sprawie. A tak, jak mówiłem ostatnio, moc krzyża daje nam siłę, żeby zniszczyć to, co złe, żeby usunąć to, co złe. A więc mamy miłość, która pozwala być razem i krzyż, który pozwala nam usuwać starego człowieka, grzesznika spośród nas, aby coraz więcej w nas było chwały Chrystusa widocznej. Więc żyjąc w takim czasie, chcemy go jak najlepiej wykorzystać, chcemy szczerych, prawdziwych rozmów ze sobą, aby mówić o tym, co budujące, co potrzebne, tak jak Jezus rozmawiał, mówił i ludzie zdawali sobie sprawę. Dzisiaj tak jak rozumiemy, dzisiaj Jezus wzywa grzeszników do pokuty, jeszcze jest taki czas. Człowiek może wiele zaniedbać, wiele zagubić, ale ten głos Jezusa nadal tak samo brzmi: nie chce śmierci grzesznika, chce, by grzesznik zmienił myślenie, bardziej szukał czystości, świętości, nieskalaności, niż możliwości pozostawania w grzechu i mienienia się wierzącym, czy wierzącą. A więc Jezus zachęca do oczyszczania się, do uświęcania, do wzrostu w kosztowności poznawania prawdy.

Ew. Łukasza w 15 rozdziale, w 1 wierszu czytamy:

 

"A zbliżali się do niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby go słuchać".

 

A więc ludzie, którzy byli odrzuceni przez uczonych w Piśmie, faryzeuszy, teraz osiągnęli możliwość dostępu do Tego, który tak naprawdę jest Tym, który przyszedł uczyć prawdy, wprowadzić w prawdę, w kosztowność prawdy. A więc ci ludzie nie doznawali, że Jezus nie chce z nimi mieć nic wspólnego, raczej doznawali, że On chce mieć z nimi wszystko wspólne, On chce wziąć ich grzechy na Siebie, a dać im Swoją czystość. On chce ratować, zbawiać. To jest taki niesamowity czas, mówiliśmy, że dzisiaj mamy taką niesamowitą możliwość przyjść do Niego, przeprosić, powiedzieć: Przebacz, oczyść mnie, daj mi zwyciężyć, daj mi pokonać tą przeciwność, daj mi dla Twojej chwały zrobić to, czy to. Mamy taką niesamowitą możliwość prosić Zbawiciela o to, by nas zbawił, by nas ratował, żebyśmy tego czasu nie zaniedbali, żebyśmy nie dali się zwieść kłamcy, oszustowi, że no jesteś wierzącym, jesteś wierzącą, a więc co jeszcze chcieliby od ciebie, przecież jesteś wierzącym, jesteś wierzącą, modlisz, spotykasz się. A jednakże Bóg chce od nas nieustannie przemiany na podobieństwo Swojego Syna, na obraz Swojego Syna i to zawsze będzie do nas docierało, że Duch Święty przyszedł uwielbić Jezusa w nas. I Jezus dzisiaj pozwala grzesznikom przychodzić do Siebie, pozwala korzystać z tej Swojej ofiary, z krwi i oczyszczać się, pozwala korzystać z objawienia prawdy, pozwala korzystać z nowego życia. On dzisiaj pozwala jeszcze na całe to dobro człowiekowi, który nie jest godzien tego dobra, ale jest to czas dla ludzi, którzy nie są godni, aby stawali się godnymi, aby mogli nabywać tych wartości, które są w Chrystusie Jezusie. I dlatego Jezus mówi: Pójdźcie do Mnie wszyscy, spracowani i obciążeni, ja wam dam odpocząć. On mówi: Jesteście spracowani, obciążeni, namyśleliście się, narobiliście wiele różnych rzeczy, zobaczcie, ile one wam dały, ile wam szkód przyniosły. Przyjdźcie do Mnie, nauczcie się chodząc ze Mną tego, co jest cenne, wieczne i prawdziwe. Problemem jest zawsze to, że człowiek czuje się już w porządku. Rozumiecie, to jest najgorsze, co może być, kiedy człowiek ma poczucie, że już jest dobry, już jest w porządku. To jest taki stan, który Jezus nazywa: faryzeuszem. Cały czas jest potrzeba przemiany, z chwały w chwałę, z wiary w wiarę, z tak czynionego dobra, do jeszcze bardziej, lepiej czynionego dobra, tego samego dobra, jeszcze lepiej czynionego niż czyniło się go wcześniej, bo to jest też, wzrastanie w jakimś dobru, rozwijanie się w tym dobru. Jezus chce tego, abyśmy mogli to wszyscy mieć. Bóg też ma takie posłanie do grzeszników: wracajcie do Mnie synowie ludzcy, oto jest czas, który wam dzisiaj darowałem, czas łaski, czas Mojego miłosierdzia, Mojej miłości, patrząc na Mojego Syna ukrzyżowanego, bądźcie spokojni, nie posłałem Go, żeby was zniszczyć, ale was uratować. A więc nie zmarnujcie tego czasu, nie dajcie się zwieść wrogowi, że można go przeżyć jakoś tam i będzie dobrze. Nie, to jest czas naszego oczyszczania się, naszego przemieniania na podobieństwo Bożego Syna. Pamiętaj, to jest czas, kiedy nie chcemy zawracać do starych, porzuconych sposobów, kiedy to my próbowaliśmy być jacyś tam wobec Boga. Chcemy być w tych sposobach, że korzystamy z tego Syna Bożego, z Jego mocy i siły, z Jego miłości, radości i pokoju, z wszystkiego kim On jest, aby wygrać bitwę z diabłem, aby pokonać wroga duszy naszej, aby pomóc sobie i nawzajem innym wśród, których przebywamy przez to, że wykorzystujemy ten czas wiedząc, że Jezus przyszedł nas zbawić, uratować. A więc kiedy sam siebie pocieszał: a nie martw się, grzeszniku, no to by było niezbyt ciekawe. Martw się grzeszniku, wykorzystaj czas, grzeszniku, czy grzesznico, oczyszczaj się, usuwaj zło, bo jeszcze jest taki wspaniały czas, jeszcze ten czas oczyszczania, uświęcania, jeszcze trwa.

W Księdze Objawienia 22 rozdział od 11 wiersza:

 

"Kto czyni nieprawość, niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi, lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca".

Wiemy dobrze, że sprawiedliwość nasza i świętość pochodzi z Chrystusa Jezusa, a więc trwając w Jezusie Chrystusie nadal wzrastamy w sprawiedliwości i świętości, rozwijamy się, jesteśmy coraz bardziej swobodni w tym, aby czynić to, co Bogu się podoba. To jest wynik właśnie tej czystej świadomości, jak bardzo potrzebuję Jezusa, jak ty potrzebujesz Jezusa w codzienności, gdy myślimy o czymś, gdy mówimy o czymś, gdy zajmujemy się czymś. To jest bardzo ważne.

 

"Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, aby oddać każdemu według jego uczynku. Ja jestem Alfa i Omega, pierwszy i ostatni, początek i koniec. Szczęśliwi, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa życia i mogli wejść przez bramę do miasta".

 

Na zewnątrz są ci, którzy nie chcą z tego korzystać. A więc nie ma znaczenia jak myślisz sobie, znaczenie ma czy rozwijasz się, czy wzrastasz. Jezus mówił, że Bóg tych, którzy trwają w Nim, wydają owoc, oczyszcza, aby wydawali obfitszy owoc. A więc wydają już obfitszy owoc, a Ojciec dalej oczyszcza, aby wydawali jeszcze obfitszy owoc, bo cały czas dorastamy do wymiarów owocowania Jezusa Chrystusa, tego drzewa żywota. A więc mamy taki czas, mamy taką możliwość i jak dobrze jest, kiedy my rozumiemy, że w takim czasie żyjemy, wtedy szkoda nam jest tracić czas na spory, kłótnie czy jakieś tam rzeczy, nastawienia, bo to zabiera nam ten drogocenny czas. Ale chcemy odnajdywać to, o co Jezus się modlił, abyśmy byli jedno, abyśmy mieli jedno serce, jedno myślenie, jedno dzianie, aby nie było w między nami rozdwojenia, ale byśmy byli spojeni ze sobą i umieli sobie nawzajem pomagać w tym, aby osiągnąć ten znamienity cel, być przygotowani na spotkanie z Jezusem Chrystusem, jako ta Oblubienica, która wyprała swoje szaty, która ma czyste szaty, sprawiedliwe uczynki świętych.

A więc jest to taki niesamowity czas. Wróg próbuje różnymi sposobami oszukać ludzi, żeby się nie uświęcali, nie oczyszczali, że tego nie potrzebują, że wystarczy, że wierzą, już mają zapewnioną wieczność itd. Wróg próbuje, żeby zabrać Jezusa, żeby zabrać Tego, który jest zachętą, powodem i siłą wzrostu, rozwoju, na Jego podobieństwo, który nie potępia nas, gdy chcemy być jak On, który zachęca nas abyśmy byli jak On, który dodaje nam otuchy, mówi że napotkamy wiele przeciwności, gdy będziemy chcieli być jak On, ale On nas przeprowadzi przez te przeciwności. On powiedział, że skoro On cierpiał, to my też cierpieć będziemy, że nie przyniósł pokoju, ale miecz przyniósł, że wrogami staną się itd., itd., mówił Jezus o tym.

A więc mamy tutaj taki krótki czas, nasze życie jest jak para, pojawia się i znika, krótko trwa. Mamy taki krótki czas, my teraz mamy. Nie wiemy, kiedy skończy się ten czas i wróci Jezus, ale my mamy jeszcze ten czas, żeby usuwać wszelkie zło, żeby przygotowywać się, żeby troszczyć się o to, żeby starać się o to, żeby czytać Biblię i rozsądzać, tak jak mówiliśmy ostatnio, nie czytać jej dla czytania, ale dlatego, co jeszcze chcesz we mnie uczynić, Boże, co jeszcze potrzeba usunąć ze mnie, abyś mógł mieć mnie dla Siebie jeszcze bardziej. To jest ten czas, w którym Bóg daje nam szansę korzystać z Jego Syna, by się uratować, aby pozbyć się tego, co Bogu nie pasuje w ogóle, aby przyjąć to, co Bogu się podoba. A więc to jest czas, bez uświęcenia nie zobaczymy Chrystusa wracającego. Tego bardzo potrzebujemy i apostołowie bardzo wyraźnie pisali, że czas łaski, to jest czas oczyszczania się i czynienia dobrych uczynków.

Niech Bóg będzie uczczony, uwielbiony, wykorzystajmy ten czas. Ta zmiana myślenia, to jest zmiana myślenia w grzeszniku, grzesznik doznał, że jest nadzieja, a nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boga rozlana jest w sercach naszych. Grzesznik doświadczył, że jest możliwość naprawdę się uratować od swoich grzechów. Grzesznik zrozumiał, że każdy grzech jest zniewagą wobec Boga, Stwórcy i grzesznik chce się pozbyć tego, co znieważa jego Boga i Bóg jest tym, który właśnie także i Ducha Świętego posłał, abyśmy mogli się ratować. To jest niesamowity czas, który wróg chce, abyśmy zmarnowali, abyśmy oddali go za coś, cokolwiek to jest. My wiemy, że ziemia i dzieła ludzkie zginą, to wszystko zginie, my wiemy o tym, ale wróg chce nas zaabsorbować tak mocno, żebyśmy przestali myśleć o rozwoju, o wzroście, o Chrystusie, a dali się złapać gdzieś w pułapkę tego świata, żebyśmy coraz mniej mieli czasu na to, by patrzeć czy żyjemy tak, jak powinniśmy żyć, żebyśmy coraz bardziej szukali tego, co inni szukali przed nami, takiego pocieszenia dla grzesznika, że nie będzie tak źle, bo Bóg cię wszak miłuje i nawet gdybyś został, czy została w swoich grzechach, to przecież On cię weźmie do wieczności, bo wie, że ty przecież jesteś wierzącym. To jest takie pocieszanie się, które jest tragedią, bo my nie mamy się tak pocieszać, mamy się pocieszać: jest możliwe usunąć ten grzech, jest możliwe pozbyć się tego, co oddziela nas od wieczności z Bogiem, usunąć tą przeszkodę. Niech będzie to zawsze zachętą, że Jezus wstawia się dzisiaj za nami, jest Arcykapłanem, który woła za mną i za tobą, ze Swoją krwią, aby nam się powiodło, a my pamiętamy, tu na ziemi mamy tylko krótki czas, usuwajmy nas, usuwajmy siebie, usuwajmy siebie z naszymi przyzwyczajeniami, naszymi nawykami, naszymi sposobami na myślenie, funkcjonowanie. Usuwajmy siebie, bo Jezus jest godny chwały, Jezus jest cenniejszy ode mnie, od ciebie, a Ojciec chce Jezusa, chce mieć Tego, który jest pewnością, że mamy wieczne życie już teraz w Chrystusie Jezusie, że już teraz należymy do Boga i teraz pielgrzymujemy do domu Ojca w Chrystusie Jezusie, ale nadal ten czas jeszcze trwa, żyjemy nadal w czasie, że można zgubić to, co wartościowe, albo zapomnieć o tym, co wartościowe, że nadal wróg chodzi i szuka jakim sposobem nas zwieść i oszukać. Jezus powiedział: Czuwajcie, módlcie się, nie dajcie się zaskoczyć. Gdybyście wiedzieli, kiedy złodziej chce przyjść, to byście nie pozwolili, żeby podkopał wasz dom i się dostał do waszego domu. A my jesteśmy w tym czasie, gdyby wielu chciałoby nas okraść, może nawet i sami chcielibyśmy siebie okraść z tej chwały. To jest dla nas coś bardzo ważnego, żebyśmy zawsze o tym pamiętali. Jezus mówił o faryzeuszach, o uczonych w Piśmie, którzy udawali coś czego nie mieli, czego nie robili. Oni mówili innym, ale sami tego nie robili. Jezus nie chciałby tak, żebyśmy my żyli, On chce, żebyśmy mówili i czynili, i otwarci byli, byli chętni na zmiany w naszym życiu, gotowi na te zmiany.

Kiedy myślę o tym czasie, teraz, żyję w ciele, ty też żyjesz w ciele, mamy ciało, które może nam posłużyć dla dobra, albo nas zgubić. Żyjemy w takim ciele, które poznało grzech, a więc mamy ciało, które możemy użyć dla dobrej sprawy, albo ono może nas użyć do zginięcia. I teraz kto kogo używa? Czy ciało ciebie używa czy ty używasz swoje ciało? Dlatego Słowo Boże mówi, że ma być czysty cały człowiek, duch, dusza i ciało. I póki w tym ciele żyjemy, musimy nieść ten krzyż, aby to ciało nie miało mocy wpływać na nas, nasze decyzje, nasze postanowienia, żeby to w żaden sposób nie decydowało ciało. I my zdajemy sobie sprawę, jak wróg bardzo chce skupić uwagę na ciele, na tym jak ciało wygląda, na tym, na jedzeniu, piciu, na innych rzeczach, chce skupić uwagę tego ciała, żeby odwrócić uwagę od tego, że nie to jest sprawą, sprawą jest, że ono ma służyć Bożej sprawie i do ostatniego tchnienia możesz posługiwać się tym ciałem w taki sposób jak Jezus to czynił, albo pozwolić sobie na to, żeby to ciało posługiwało się tobą, czego Jezus nigdy nie pozwolił, On chodził w czystości. A więc dopóki żyjemy w tym ciele, mamy doświadczenie z własnym ciałem, dlatego Paweł mówił, apostoł: Czy nie radziliśmy się ciała i krwi, ale to, co Bóg nam powiedział, to postanowiliśmy czynić, wbrew temu, co to ciało, by z tego powodu zniosło. I wielu ucierpiał i cierpią wszyscy, którzy nie za ciałem, ale za Duchem idą, ucierpią wszyscy, ponieważ to nie jest droga przyjemna dla mego ciała, tylko to jest droga wbrew temu co dzieje się na tej ziemi, co cieleśni ludzie z upodobaniem czynią. A więc gdy żyjesz i używasz swojego ciała dla Boga, nawet Słowo Boże mówi, że jest to świątynia Boga, a więc dla Boga, to masz wiele przeciwności na swojej drodze i wiele uwag, że to nie koniecznie tak trzeba itd. Pamiętaj, twoje ciało może być dla ciebie użyteczne i bardzo dużo pomóc w tej sprawie, bo przez ciało dzisiaj czynimy to wszystko. Możesz sobie mówić komuś: Słuchaj, pomogę ci w tym i myślami pomagać i to nic nie pomoże. Masz ciało, pomożesz, użyjesz rąk, nóg, pomysłu, pomożesz, to ciało może służyć do dobrych rzeczy, może usługiwać, może umywać nogi, może wspierać, pomagać, mówić, pocieszać. Masz to ciało do dobra, albo może narzekać, biadolić, złorzeczyć, cokolwiek innego i wtedy niszczy twoją pozycję, jako człowieka duchowego.

A więc mając to ciało, pamiętaj, nie zgadzaj się na to, żeby to ciało decydowało o tobie i nie daj sobie zabrać duchowego zwycięstwa poprzez skierowanie uwagi na to, żeby podobać się tym ciałem. Możesz się nie podobać innym ludziom to ciało, Jezusa ciało nie podobało się, ale w Nim było tyle siły, tyle mocy, tyle dobra ludzie doświadczyli, kładł ręce, wypowiadał słowami: Bądź zdrowy, bądź zdrowa i to się działo, niesamowite. Używał ciała, ale przez to ciało szła moc Ducha Bożego i ty też masz ciało i może ono posłużyć do dobrej sprawy, póki żyjesz. Kiedy umrzesz, twoje ciało będzie leżało i już nic nie będzie mogło zrobić. Jak ważne, żeby w tym czasie kiedy żyło to ciało, żebyś mógł czynić dobro wszystkim, a szczególnie domownikom wiary. Czyń to spokojnie, ucz się to czynić, tak jak Duch Boży cię uczy, nie startuj, nie wiadomo jak wysoko, bo gdy spadniesz, to ciało powie: Widzisz i tak się nie uda. Rób to stabilnie, codziennie, coraz więcej, używaj tego ciała w sposób godny Boga, nie pozwalaj, żeby to ciało wchodziło w grzech, ale jeśli by weszło, to wydobądź to ciało z tego grzechu, oczyść, usuń wszelkie zło. To samo jak masz samochód, jeżeli on ci się psuje, to go naprawiasz, nie jeździsz samochodem bez hamulców, nie jeździsz nocą samochodem bez świateł. Jeżeli coś by się tam stało, naprawiasz to i nie jest to: och, jaki wstyd, mój samochód się popsuł. Popsuł się, bo na tej ziemi się psuje, twoje ciało mogło dać się wprowadzić w jakieś zło, ale ty masz czas na to, żeby to naprawić, usunąć to zło, bo często jest tak, że wierzący człowiek wewnątrz nie ma żadnej takiej potrzeby, a to ciało może gdzieś wpaść w jakiś kłopot, wydobądź to, niech służy Bogu, usuń to zło, napraw to, masz możliwość i znasz Biblię, znasz Słowo Boże, wiesz jak to robić. Przychodzisz do Boga, stajesz przed Bogiem, przecież zginasz kolana fizycznie, otwierasz fizyczne usta i zaczynasz się modlić i to twój duch jest tak ważny, żeby to, co twoje ciało mówi, żeby to było prawdziwe, żeby to nie samo ciało się modliło, ale żeby duch modlił się poprzez to ciało. A więc to ciało musi być trzymane w czystości, nie można sobie pozwalać ciałem na zło, a duchem być czystym, bo to ciało w końcu skazi też i ducha, doprowadzi do takiej upadłości takiej, że i duch już nie będzie miał siły uświęcać to ciało.

Pamiętaj, jak masz siłę w Chrystusie, Słowo Boże pracuje w tobie mocno i zdecydowanie, to choćbyś gdzieś zgrzeszył, pisze Jan, to się oczyścisz, uświęcisz się, pozbędziesz się tego zła, bo to jest jeszcze taki czas. A więc póki żyjemy w tym ciele, pamiętajmy, ważne jest, co w nim robimy, kiedy wydamy ostatni oddech, już nic nie zmienimy, już niczego nie naprawimy, nic nie zepsujemy już. To jest niesamowite, że dopóki żyjemy w tym ciele, mamy szansę, niesamowitą szansę oddawać Bogu chwałę, jak Jemu to się należy. Mamy niesamowitą szansę dbać o to ciało, oczyszczając, karmiąc je Bożym chlebem, napełniając je obfitością modlitwy, Słowa Bożego, dobrych rozmów z innymi braćmi i siostrami o tym, co Boże, głoszeniem tez temu światu, tego co potrzebne, aby usłyszeli o Bożej miłości, o Bożym przebaczeniu, o Bożej łasce, o tym, że Bóg nie chce śmierci grzesznika. Aby nie krytykować tego świata, ale pomóc temu światu, bo co pomoże krytyka wobec świata, nic nie pomoże, ale pomóc temu światu może to, gdy usłyszy, że jest Ten, który przyszedł zbawić, przyszedł aby uratować, aby grzesznik mógł żyć, obfitować. A więc dopóki żyjemy w tym ciele, pilnujmy tego ciała, troszczmy się o ciało, nie w taki sposób, jak ludzie często, upiększając, kombinując po ludzku, ale troszczmy się, żeby ono było czyste, dla Boga. Bóg nie potrzebuje malowanek, Bóg nie potrzebuje upiększania, Bóg nie potrzebuje chudych, ani tłustych, potrzebuje zdrowych, silnych w Chrystusie. I to jest tak ważne, bo zdarzali się między tymi potężnymi kaznodziejami szczupli i tędzy i Duch Boży używał jednych i drugich. A więc nie jest to najważniejsze, jaki duch posługuje się tym ciałem. Dlatego niech będzie uwielbiony Chrystus, który był czysty, Jego ciało też miało w sobie grzech, ale On nigdy nie zgrzeszył, nigdy nie zrobił tego, co chciało ciało, nigdy nie musiał pokutować, nigdy nie musiał się oczyszczać, On doskonale wypełnił wszystko w tym ciele. Dlatego może pomóc tobie i mi.

Pamiętajmy, urodziliśmy się w takich ciałach jakich się urodziliśmy, ale krzyż ma moc z każdym ciałem zrobić porządek, jakiekolwiek to by ciało nie było. Pamiętaj, że przed dobrem tym Chrystusowym pilnuje cię wróg poprzez to, że skupia wagę na ciele, nie w sposób Boży, ale w sposób wroga, co to inni mają jakieś obiekcje do ciebie, czy inne rzeczy i takie sobie tam. Tym się tak nie zajmuj, zajmuj się tym, co możesz w tym ciele zrobić dzisiaj dobrego wobec Boga, wobec ludzi, wobec siebie samego, siebie samej. Dawaj to sobie, możesz otworzyć Słowo Boże, poczytać, ty masz oczy fizyczne, ale twój duch czyta to przez te oczy fizyczne, karmi się. Dlatego wielu ludzi, duchowych ludzi, kiedy chodziło o to, czy będąc w więzieniu, czy otrzymać coś, co pomogło by im tam cieplej przebywać, czy Słowo Boże, mówili, że chcieliby jedno i drugie, ale jeśli mają wybrać, to wolą Słowo Boże. Przecież znali Słowo Boże, ale ich ciała, ich duch potrzebował to widzieć, mieć to w rękach, oni kochali to Słowo Boże i chcieli je czytać, dalej czytać. My czytamy i coraz więcej z tego Słowa korzystamy. A więc tak ważne jest, jak to ciało funkcjonuje, do czego je przyzwyczajam, czy do tego, by służyć czy nie służyć? Ku czemu to ciało służy dzisiaj? Muszę to ciało nauczyć, ja, duchowy człowiek, muszę nauczyć swoje ciało należeć do Boga. Kiedyś ciało uczyło mnie, jak nie należeć do Boga, teraz ja uczę to ciało, jak należeć do Boga i to jest dobre i to jest pożyteczne, to jest ten właśnie dobry czas, aby usuwać to, co złe, a przyjmować to, co dobre. I kiedy Jezus mówi, że to owoc świadczy o tym do kogo należymy, to On mówi o uczynkach tego ciała, owoc, uczynki tego ciała świadczą o tym do kogo należymy. Człowiek może mówić, że należy do Boga, ale to naprawdę uczynki tego ciała świadczą o tym do kogo należy. Jezus mówi, że wielu przyjdzie proroków i będą wam prorokować, patrzcie na owoc, na to, co oni czynią. Mogą mówić niesamowite rzeczy, zobaczcie czy czynią to Słowo Boże, jeśli nie czynią, to nie są od Boga, jeżeli czynią, to są od Boga. A więc Jezus mówi: Patrzcie na owoc tego ciała, mogą mówić nie wiadomo jakie rzeczy, obserwuj jak żyje ich ciało, zobaczysz wtedy do kogo należą.

A więc ciało musi być zdobyte dla sprawy Bożej, żeby było wiadomo, że to Bóg mieszka w nas w tym ciele i ono jest rzeczywistym pokazaniem, z resztą też i Paweł do Galacjan pisał, że są uczynki ciała takie, które pokazują raczej zło i uczynki ciała, które pokazują Ducha Bożego, prawdę, zwycięstwo, zbawienie. A więc jakie uczynki w naszym ciele dzisiaj funkcjonują. Mamy czas usuwać te złe. To jest niesamowita łaska, mamy niesamowity czas, usuwać złe, przyjmować dobro. Jeżeli coś nam się nie uda, to nie jest tragedią, możemy dalej modlić się i chcieć poprawić to, żeby było zrobione to tak, jak być powinno być zrobione i zrobione będzie, bo Bóg chce, żeby dążenie w nas było do coraz bardziej do podobieństwa, do Jezusa Chrystusa.

Ew. Łukasza 13 rozdział, od 23 wiersza:

"I rzekł ktoś do niego: Właścicielu, czy tylko niewielu będzie zbawionych? On zaś rzekł do nich: Starajcie się usilnie wejść przez ciasną bramę, gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, ale nie będą mogli. Gdy wstanie gospodarz i zamknie drzwi, a wy staniecie na zewnątrz i pukać będziecie do drzwi, mówiąc: Właścicielu, Właścicielu, otwórz nam! A on odpowie: Nie znam was, ani miejsca z jakiego jesteście. Wówczas zaczniecie mówić: Jadaliśmy i pijaliśmy przed tobą, i na ulicach naszych nauczałeś; a on powie: Mówię wam: Nie znam was, ani miejsca z jakiego jesteście. Odstąpcie ode mnie wszyscy, którzy czynicie nieprawość".

 

Ja widzę już koniec tej linii, Jezus wraca i kończy się ten czas, w którym można coś zmienić, można to poprawić, można usunąć to zło, można zmienić relacje, można postawę zmienić, jeszcze wszystko można zmieniać na lepsze. Niesamowity czas łaski, akceptacji Boga dla grzeszników, aby grzesznik oczyszczał się, uświęcał. Najgorzej jest, kiedy, jeszcze raz powiem, człowiek ma już o sobie dobre mniemanie, to jest najgorszy stan, bo cały czas normalnym mniemanie jest to, że jeszcze potrzebuje więcej Jezusa. To nie jest potępiające, to jest niesamowita łaska, jeszcze bardziej być jak Jezus, jeszcze więcej być w chwale Syna, Ojca, dzięki Synowi, mieszkającemu w nas. A więc kiedy przyjdzie koniec czasu, Jezus powie: Nie znam was, co czynicie nieprawość, co dalej popełniacie zło, nie wykorzystaliście czasu swego nawiedzenia, nie znam was i nie znam miejsca, z którego pochodzicie, bo nigdy tam nie był Jezus, nigdy nie był w miejscu czynienia zła.

Mamy szansę, może doszedłeś, do siedemdziesięciu procent, może doszłaś do dziewięćdziesięciu procent, nie zatrzymuj się, może już nie widzisz konkurencji, nie zatrzymuj się, jeszcze przed tobą jest Chrystus. Jeszcze jest przed tobą wzrost i rozwój, bez tego, to byłaby tragedia dla nas ludzi. Gdybyśmy mogli osiągnąć tu na ziemi już stan doskonałości, porażka. A co z resztą życia? Kiedy grzech i co? I koniec, cała doskonałość się rozpada i finał, koniec. A więc możesz zgrzeszę pięć minut przed końcem mego życia i skorzystam z krwi Jezusa, może przestraszy mnie wróg albo coś się wydarzy, nie wiem i nadal będę mógł skorzystać z tej ofiary. A jeśli bym mniemał, że już jestem doskonały, to wtedy jak mogę skorzystać, doskonały jak może skorzystać? Dlatego Paweł pisze: Dążę do doskonałości, a doskonały jestem w Chrystusie Jezusie. Nie będę dążył do doskonałości do ostatniego tchnienia, bo to jest naturalne i normalne, bo zawsze muszę wzrastać i ty też, zawsze przed nami jest jeszcze kolejny wzrost, kolejny rozwój, kolejna chwała. Dlatego to zachęca nas do ćwiczenia się w pobożności, do patrzenia na Chrystusa i korzystania z tego czasu. Jezus przyszedł umrzeć za nas grzeszników, nigdy grzechu nie popełnił, abyśmy my, grzesznicy, obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości żyli. To jest dla mnie i dla ciebie tak bardzo ważne.

Ew. Mateusza 13. Rozdział. Mamy niesamowity czas, nie zmarnujmy go, nie dajmy się wrogowi gdzieś za ścigać, gdzieś zaganiać, gdzieś pogubić w tych wszystkich rzeczach, wspaniałych sprawach Bożych, ale w Duchu Świętym, trwajmy w nim. 13 rozdział, od 40 wiersza:

 

"Jak tedy zbiera się kąkol i pali w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle swoich aniołów i zbiorą w Królestwa jego wszystkie zgorszenia i tych, którzy popełniają nieprawość, i wrzucą ich do pieca ognistego; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi zajaśnieją jak słońce w Królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!".

 

A więc Jezus mówi o tym, że gdy On przyjdzie, wtedy wybiorą aniołowie spośród tych, którzy mienią się Jego, tych, którzy dalej żyją w nieprawości. Paweł mówi o ludziach tak samo, którzy jeszcze nie pokutowali z grzechów, które popełnili wcześniej, nadal żyją w tych grzechach. A więc nie wykorzystują czasu oczyszczenia, aby usunąć wszelkie zło. Bóg jest tym, który chce, aby pomóc nam, Duch Święty jest po to, by nam pomóc, aby ten cel osiągnąć, aby wygrać. A więc zachęcające jest to dla mnie i dla ciebie, aby też takimi być. I kiedy czytam, że wtedy sprawiedliwi zajaśnieją jak słońce w pełnym blasku, to czytam też w Ew. Mateusza w 17 rozdziale, że Jezus, Jego oblicze zajaśniało jak słońce w pełnym blasku, więc będziemy jak Jezus, wtedy będziemy jak Jezus. Teraz jeszcze nie jesteśmy jak Jezus, jesteśmy w jakimś procesie rozwoju, w jakimś procencie podobieństwa do Niego, ale jeszcze nie jesteśmy jak Jezus, mamy dalej wzrastać, dalej wzrastać, by kiedyś stać się doskonale jak Jezus. A więc to też daje mi szansę, abym nie uległ potępieniu diabelskiemu, że jeszcze nie jestem jak Jezus, ale też bym nie uległ temu, że no nie muszę być, już jestem wystarczająco dobry, czy dobra. To są zawsze różne strony tego kombinatora, który chciałby zwieść nas, oszukać, żebyśmy zrezygnowali z Chrystusa, żebyśmy mówili: O, w końcu jesteśmy już dobrymi ludźmi.

W 1 Liście Jana w 3 rozdziale, od 2 wiersza czytamy:

 

"Umiłowani, teraz dziećmi Boga jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, gdyż ujrzymy Go takim, jakim jest. I każdy kto tę nadzieję w nim pokłada, poddaje oczyszczaniu siebie, według tego, jak On jest czysty".

 

Mogę wam powiedzieć, że to, co możemy najlepszego zrobić, to podać sobie rękę i powiedzieć: Bracie, siostro, mamy jeden cel, nie sprzeczać się, nie stawiać się, ale ratować się, pomagać sobie nawzajem, wspierać się. Jeżeli komuś byłoby trudniej, to ci, którym jest łatwiej niech pomagają tym, którym jest trudniej, niech znoszą ich ciężary, niech pomogą im przejść jakiś dystans, żeby nabrali siły i otuchy i wzięli ten swój ciężar i ponieśli go dalej, aby czynić to, co podobne jest działaniu Jezusa Chrystusa. A więc będziemy doskonale podobni. Bądźmy dla siebie ludźmi, którzy są świadomi, to jest nasz wyjątkowy czas, czas wykupiony ofiarą Jezusa Chrystusa, czas łaski, czas zbawienia, czas uświęcania, oczyszczania, czas poznawania, uczenia się, korzystania z tego, co się nauczymy, czas wspierania się, modlitwy o siebie nawzajem, czas budowania relacji z Ojcem już dzisiaj na ziemi, wypełniając Jego świętą wolę.

W 1 List do Tesaloniczan w 4 rozdziale, od 13 wiersza czytamy te pocieszające słowa:

 

"A nie chcemy, bracia, abyście byli w niepewności co do tych, którzy zasnęli, abyście się nie smucili, jak drudzy, którzy nie mają nadziei. Albowiem jak wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, tak też wierzymy, że Bóg przez Jezusa przywiedzie z nim tych, którzy zasnęli".

 

A więc nie martwimy się , wiemy, że przed nami żyli ludzie, w tej przestrzeni czasowej, którzy należeli do Boga w Chrystusie Jezusie, czy to było  w starym przymierzu, czy w nowym, oni już wiedzieli o Chrystusie, oni mieli to objawione, że przyjdzie Zbawiciel. Oni też wstaną i wszyscy razem, jeślibyśmy żywi byli, kiedy wróci Jezus, przemienieni zostaniemy i razem z nimi pójdziemy naprzeciw Chrystusa, szczęśliwi, szczęśliwi z tej ziemi, błogosławieni z tej ziemi, którzy wykorzystali czas swego nawiedzenia, którzy go nie zmarnowali, a gdy go gdzieś zmarnowali, to zrozumiawszy to, że to nie jest dobre w ten sposób funkcjonować, porzucają to, oczyszczają się z tego i zaczynają wykorzystywać czas. Bóg jest chętny pomóc, syn marnotrawny wrócił, Bóg nie wypominał, Ojciec, dał mu prawo być dalej synem, aby był szczęśliwy, był zadowolony i chwalił Boga za łaskę przebaczenia. Tak że niech będzie uwielbiony Bóg.

 

"A to wam mówimy na podstawie Słowa Właściciela, że my, którzy pozostaniemy przy życiu aż do przyjścia Właściciela, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Właściciel na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Właściciela; i tak zawsze będziemy z Właścicielem. Przeto pocieszajcie się nawzajem tymi słowy".

 

Umacniajmy się, pocieszajmy się, warto być w gronie świętych, warto uświadamiać, jest nadzieja, jest szansa. Nie trać czasu, nie pilnuj zła, pilnuj dobra, pozwól Duchowi Świętemu, aby używał twego ciała w dobrym kierunku dla chwały Ojca i Syna, aby w tym ciele było to, co potrzebne, miłość, radość, łagodność, cierpliwość, wytrwałość, wstrzemięźliwość, to w tym ciele ma to być, to ciało ma to mieć jako owoc Ducha Świętego w tym ciele. To musi być coś niesamowitego. Wykorzystać czas swego nawiedzenia, być pewnym tego, co się dzisiaj dzieje na tej ziemi i wiedzieć w czym dzisiaj biorę udział i co jest dla mnie naprawdę ważne, a co nieważne, czego mam pilnować, a co mogę stracić.

Niech będzie Bóg uwielbiony za mądrość, którą dał nam w Chrystusie i ten czas. Bądźmy sobie bliskimi ludźmi, gdyż złączyło nas to jedno: wszyscy zgrzeszyliśmy, straciliśmy obraz Boga, ale też dostaliśmy wszyscy nadzieję w Chrystusie Jezusie, aby do tego obrazu wrócić. Wracajmy, wracajmy jako ludzie, którzy kochają Boga i chcą z Nim być całą wieczność, z Tym, który nas stworzył i który dał Swego Syna, aby nas oczyścić i nauczyć prawdziwego życia na tej ziemi w Chrystusie Jezusie. Niech Bóg będzie z tobą, bracie i siostro, i ze mną, a w każdym niech dzieje się dzieło Boże w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.

Jan 14:23