zgr.20.07.2026r (popołudniowe) Marian - Fundament posłuszeństwa Bogu a piach posłuszeństwa diabłu

zgr.20.07.2026r (popołudniowe) Marian - Fundament posłuszeństwa Bogu a piach posłuszeństwa diabłu

 

Chwała Bogu. Co byście powiedzieli na to, gdyby Bóg dzisiaj przemówił tutaj na zgromadzeniu i powiedział: Oto Marian jest moim synem umiłowanym, jego naśladujcie. Co byście na to powiedzieli? No nie wiem, czy tak byście chcieli za bardzo naśladować mnie. Często mam inne zapatrywania na wiele rzeczy niż wy, inaczej widzę różne sytuacje i tak nie do końca wiem, czy byście byli chętni dokładnie robić to, co ja robię i nie zajmować się tym, czy ja się nie zajmuję. Myślę, że byłoby wam trudno. Zresztą jest wam trudno, bo mijają lata a tak jakoś zmagamy się dalej z pewnymi rzeczami. Nie jest więc to takie łatwe naśladować kogoś z nas. My nie jesteśmy jeszcze doskonali. Czasami mamy jakieś swoje pewne zachowania. Ale powiem wam, że całe niebo dziwi się, że tak mało naśladujemy Jezusa Chrystusa, który jest doskonały, że mamy taki problem, żeby naśladować Go. A przecież On jest niesamowity. Wszystko co czyni, jest tak cudownie czyste, klarowne. Przecież Bóg dał nam kogoś do naśladowania niesamowicie czystego, miłującego Ojca całym Swoim życiem i będącego zawsze w woli Ojca. Mamy kogoś niesamowitego do naśladowania. A jednakże mamy niesamowity opór, żeby naśladować Go; jak byśmy chcieli jednak koniecznie być sobą. Ale w porównaniu do Niego, to kim my jesteśmy tak naprawdę? Jakże dużą przeciwnością jesteśmy dla Chrystusa. I gdyby postawić Chrystusa, mnie czy ciebie i byśmy porównali, to byś powiedział, że to nawet jest ciężko porównać. Tyle różnych innych pomysłów, innych słów, innych działań, innych zależności. Bóg jest niesamowity, że dał nam Syna. Dlatego kiedy apostoł Paweł zobaczył tego Syna, że będzie Go naśladować, to zrozumiał, że nic lepszego nie mogło go spotkać. Nie próbował już dalej kombinować z zakonem, ale poszedł za Jezusem Chrystusem, żeby coraz więcej doświadczyć jaki jest Chrystus w nim, nadzieja chwały.

Dlatego niech Bóg pomoże nam zrozumieć, że Bóg dał nam najlepsze, co może dać, żebyśmy naśladowali Jego Syna. Nie ma nic lepszego. Doskonały we wszystkim, nigdy nie ma nic złego. Nie ma nic takiego, co byś znalazł w Nim i powiedział: No nie, to nie jest Ojciec. A jednakże zobaczcie, dlaczego jest taki opór, powiedzcie. Ja wiem dlaczego jest taki opór. Mamy skażony obraz Adama i teraz jest nam ciężko przemieścić się z tego Adama na Chrystusa. Mamy już różne naleciałości z tego starego Adama czy starej Ewy i tak trudno jest w Jezusie odnaleźć prawdziwą ochotę do życia, radość życia, szczęście do życia. Ludzie raczej myślą: No, gdybym miał tak iść za Jezusem i naśladować Go, to stracę tak wiele. Jednakże to nie jest żadna strata, tylko zysk. Dlatego Jezus mówi, że jeśli nie znienawidzimy swojego życia, nie będziemy w stanie pokochać Jego życia.

I tu nie chodzi  to, że Bóg stawia przed nami kogoś, kto jest hardy, złośliwy czy zawistna, czy jakiś tam. Stawia kogoś, kto jest doskonale czuły, delikatny, święty, prawdziwy, uczciwy i prawy. Nigdy nikogo nie okłamał i nie okłamie. Jeśli mówi, to mówi prawdę. Nawet gdy napomina, to napomina z miłością, żeby pomóc człowiekowi. Takiego kogoś więc naśladować. To jest dopiero powołanie, najlepsze, najwspanialsze powołanie.

Kiedy doświadczyłem tego na początku swojej drogi, kiedy Chrystus stał się celem moich pragnień i dążeń, żeby być z Nim, należeć do Niego, to moje życie zaczęło się zmieniać. Ja nie myślałem o zmienianiu życia, ja myślałem o Chrystusie. Ale to właśnie On zmieniał mnie, który miał już w tamtym czasie tyle miejsca we mnie. To On pracował nade mną a ja byłem z Nim szczęśliwy, zadowolony, wdzięczny. Nie myślałem sobie czy warto być z Jezusem, czy nie szkoda tego życia, czy czegoś. Dziękuję Bogu, że te myśli nie funkcjonowały, Jezus stał się tak ważny. Myślę, że kiedy apostoł Paweł zrozumiał jak Jezus jest ważny, to dla niego stało się czymś najważniejszym – już nie chcę być jak żaden inny człowiek, chcę być jak Jezus. Chcę być jak Jezus w sposobie mówienia, w sposobie reagowania, mieć Jego Ducha, być napełniony Jego miłością, Jego radością, Jego obecnością, w społeczności z Ojcem.

Chcę być jak Jezus – to jest najlepsze pragnienie, jakie może być. Jezus mówi, że jeżeli z tym pragnieniem przychodzimy do Niego, żeby być jak On, to On przyjmuje nas i napełnia. Nie ma nic lepszego dla nas, jak przyjść do Jezusa i chcieć być jak On, całym sercem chcieć być jak On, bo rozumiemy, że my jako ludzie nie potrafimy wykorzystać życia w taki sposób, jak Ojcu się podoba. Ale Jezus potrafi. Wtedy nie spotkają nas różne złe doświadczenia, w które wpada człowiek, bo Jezus w nie nigdy nie wpadł. Ale za to nauczymy się deptać po wężach i skorpionach i nic nam nie zaszkodzi. Pamiętacie, dla mnie też było to niesamowite, że Paweł umiał wymalować obraz Chrystusa przed ludźmi, którzy nie znali Jezusa tak, że oni uwierzywszy w tego Jezusa, zostali napełnieni Duchem Świętym i ich życie zmieniło się, stali się po prostu inni przez to, że zobaczyli wspaniałość Syna Bożego, że to nie jest ktoś ułomny, niedoskonały, trochę strach go naśladować, bo nie wiadomo czy On sobie poradzi w tej czy w tej sytuacji. On jest takim, że radzi sobie we wszystkich sytuacjach, On we wszystkim okazuje się Tym, który zrobi to, co powiedział, jak słyszeliśmy na porannym.

Czy chcesz być jak Jezus? Czy chcesz być miłosierny, miłosierna, czy chcesz być uczciwy, uczciwa, prawy, prawa, gotowy nieść pomoc jak Jezus? Czy chcesz mieć tą relację z Ojcem jak Jezus? Czy chcesz mieć to wszystko, co Jezus? Bo Jezus mówi, że Ja podzielę się z tobą tym wszystkim, dam ci to po prostu, dostaniesz to darmo ode Mnie, tylko bądź ze Mną, należ do Mnie, Ja ci to wszystko dam. Będę ci dawał po trochu, żeby nie spadło na ciebie to wszystko. Będziesz cieszyć się każdym kolejnym doświadczeniem, że jesteś upodobniany czy upodobniana do Jezusa Chrystusa. I kiedy mówimy o tym fundamencie, na którym powstaje ta wieczna budowa i o tym piachu, na którym budując, musi się to rozlecieć, to rozumiemy, że tym fundamentem jest Chrystus. A więc by być jak Chrystus, być na Jego podobieństwo. I kiedy my budujemy z materiałów, które przychodzą do nas w Chrystusie, to jest budowa na wieczność. Na piasku zaś buduje się na cielesnym człowieczeństwie; nawet jeżeli to jest chrześcijaństwo, ale ono jest cielesne, zbudowane na „ja”. I kiedy myślimy sobie o Chrystusie jako fundamencie, spotykamy Go jako Syna, który we wszystkim jest posłuszny swemu Ojcu, całkowicie wierny Ojcu, miłujący Ojca i wyraźnie mówiący, niech cały świat pozna, że Ja miłuję Ojca, a Ojciec miłuje mnie. I kiedy widzę ten wieczny fundament, to najbardziej w tym fundamencie odzwierciedla się posłuszeństwo. On jest przeciwnością nieposłuszeństwa.

Diabeł przyniósł nam nieposłuszeństwo Bogu. Kiedy ktoś buduje na złym fundamencie, na piasku, to najczęściej jest to powiązane z nieposłuszeństwem. Bo od tego zaczęło się też w ogrodzie Eden, że diabeł namówił Ewę do nieposłuszeństwa, a potem Ewa namówiła do nieposłuszeństwa Adama, a potem już to poszło dalej.

Ale kiedy przychodzi Jezus i staje się dla nas Tym, w którym mamy odnaleźć nasze prawdziwe człowieczeństwo, nasze prawdziwe życie, On jest całkowicie, doskonale posłuszny, a więc chrześcijaństwo, to życie Jezusa w nas. Dlatego Paweł mówi: Cieszę się z tego, że już nie żyję ja, ale żyje we mnie Chrystus i teraz mogę słuchać Boga i być Mu posłusznym. Jego posłuszeństwo nie było oparte na tym, że apostoł raptem był fenomenem pośród ludzi i stał się wybitną osobowością, która wyprzedziła wszystkich ludzi, bo był mądrzejszy, bystrzejszy. Nie. On okazał się najsłabszy i dlatego wygrał. On doszedł do wniosku, że im jest słabszy, tym lepiej dla niego. Im bardziej potrzebuje Jezusa, tym lepiej korzysta z Jezusa. A więc posłuszeństwo. I kiedy apostoł mówi o swojej pracy, mówi, że moją pracą jest doprowadzić was wszystkich do posłuszeństwa Bogu w Jezusie Chrystusie. Stawiam was na mocnym fundamencie, abyście mogli budować na wieczność. Jeżeli wam się zdarzy, że sięgniecie gdzieś poza Chrystusa i myślicie, że to może też się nadaje, to zginie to, ale wy i tak uratujecie się. Budujcie tylko na tym, aby być coraz bardziej podobni do Skały, z której zostaliśmy wyciosani. To spotykamy w  Izajasza: Spójrzcie na Skałę, z której zostaliście wyciosani.

Mamy więc Chrystusa i mamy to niesamowite szczęście, to jest szczęście, najwyższy zaszczyt. Nic lepszego nie mogło nas spotkać, żeby nam, takim gamoniom dać możliwość być tak mądrymi jak Chrystus, żeby umieć wybierać między dobrem a złem. To jest niesamowite szczęście. W sumie to nie mówi się nawet o gamoniach tylko o głupcach, że nam głupcom daną taką mądrość, że możemy rozsądzić co jest dobre a co złe. A więc to przyszło do nas w Chrystusie i dlatego jest On niesamowity w tym, co dla nas czyni. Dlatego kiedy Bóg mówi, że chce mieć nas na obraz Chrystusa, to jest najwyższy zaszczyt dla mnie i dla ciebie. Najwyższy zaszczyt, że my możemy dorastać do wymiarów Chrystusowych. Dlatego wtedy jesteśmy wielce zachęceni, żeby budować się nawzajem, wspierać, pomagać sobie nawzajem, co też doświadczamy i w czasie tego obozu i kiedy dokonuje się ta praca, to widać, że duchowo jesteśmy coraz bardziej silni, mocni. Jesteśmy gotowi pokonać przeszkody, bo Chrystus stoi przed nami. Dlatego apostoł mógł powiedzieć: Patrząc na Chrystusa sprawcę i dokończyciela wiary, biegnijmy za Nim. Niech to będzie dla mnie i dla ciebie olbrzymią zachętą. Całe szczęście, że Bóg nie kazał mi naśladować ciebie, ani tobie mnie. Całe szczęście, dzięki Bogu. Nawet nie kazał nam naśladować Jana Chrzciciela, jedynie Jezusa Chrystusa.

Dopiero apostoł Paweł, który jest całkowicie oddany Chrystusowi i żyje jak Chrystus, mówi: „Naśladujcie mnie, bo ja naśladuję Jezusa”. I to dopiero jest człowiek, który naśladując Jezusa, staje się wzorem dla innych ludzi, do czego powinniśmy dążyć. Pomyśl więc, że czasami wahasz się czy to zostawić, czy nie zostawić. Jeżeli to nie jest podobne do Chrystusa, to zostawię to natychmiast, bo to nie ma sensu, to ci tylko przeszkadza, zabiera czas i odbiera ci radość, którą zawsze masz w Chrystusie Jezusie. Im bardziej więc zwlekasz z porzuceniem tego, co cię męczy i przydusza, tym dłużej będzie cię to przyduszać. Bo Chrystus daje wolność, wyswobadza, On jest największą zachęta do życia. Życie ma sens teraz właśnie, kiedy wiem, że Chrystus przyszedł zbawić nas. Nasze spotkania mają sens, bo Chrystus przyszedł zbawić nas. On dla mnie i dla ciebie jest doskonałym wzorem nowego wspaniałego, nie tyle nowoczesnego, tylko co wiecznego życia. Bo w życiu wiecznym nie ma nowoczesności, nie ma nowoczesnych chrześcijanin, nowoczesnej chrześcijanki. Nie. Wieczny chrześcijanin i wieczna chrześcijanka, wieczni naśladowcy Chrystusa Jezusa.

A więc na obraz Jezusa Chrystusa – jest największym przywilejem dla mnie i dla ciebie. Niech to będzie dla nas zdopingowaniem – jest to dla nas możliwe. Wszystko jest możliwe dla wierzącego. Bóg  czyni wszystko możliwym dla tych, którzy usłyszawszy te Słowa, podjęli się tego, aby wzrastać, rozwijać się, czytać Biblię, poznawać Chrystusa, należeć do Niego, chodzić z Nim. Mówię tylko to, co sam doświadczyłem i ty też pewno doświadczyłeś czy doświadczyłaś – kiedy widzę Jezusa, rzucam wszystko, biegnę za Nim. To jest taki automat, takie naturalne. Ale kiedy gubię Go z oczu, to zaczynam ważyć, czy to rzucić, czy nie rzucić, już zastanawiam się. Przyda się, nie przyda się, a że my jesteśmy z natury – przyda się, to mamy napełnione wiele rzeczy, bo się przyda, bo kiedyś przyda się, bo może się przyda. Jezus zaś uczył czegoś innego, żebyśmy spokojnie szli, a Bóg wie czego potrzebujemy i On to nam przyda, kiedy to rzeczywiście będzie potrzebne.

Kiedy więc czytam o Chrystusie Jezusie, że On jest dla mnie i dla ciebie wzorem, to oczekiwaniem Ojca jest, że będziemy Mu za to wdzięczni, że dał nam Syna Bożego do naśladowania, Tego, który może nam doskonale pomóc w tym naśladowaniu, który doskonale wie jak to w nas, w tobie i we mnie uczynić. Dlatego pierwszym przejawem, przyjęciem zaakceptowania tego jest szczęście, niesamowite szczęście, że wszyscy zostaliśmy potraktowani przez Ojca niezwykle wzniośle, skoro dał nam wszystkim ten sam rozkaz: Oto Syn Mój Umiłowany, Jego słuchajcie, bądźcie jak Mój Syn. Na porannym było już wspomniane, że Ojciec chce współdziałać z nami w tym, abyśmy byli jak Jego Syn, chce pracować z nami, chce nam pomóc. Niesamowite, że chce nam pomóc, abyśmy byli jak Jego Syn, we wszystkim chce nam pomóc.

Jeżeli teraz ja mam cały czas w sercu to, żeby być jak Jego Syn, to cały czas będę doznawał pomocy od Ojca. Jeżeli tracę to by być jak Jego Syn, to stracę tą pomoc i chrześcijaństwo zaczyna się gubić, bo jako sam bez Ducha Bożego, bez Chrystusa, to wiecie. Nawet Hiskiasz szybko pogubił się, kiedy Duch Boży na chwilę zostawił go i on zaraz już pogubił się. Jeżeli więc Duch Boży prowadzi nas, to się nie pogubimy.

Pamiętaj, to co najważniejsze dla mnie i dla ciebie, to być jak Jezus Chrystus, chcieć być jak Jezus Chrystus, usługiwać jak Chrystus, miłować jak Chrystus. Jezus mówił to, aby Moja miłość była w was, abyście miłowali się nawzajem, jak Ja was umiłowałem. Jezus więc cały czas skierowuje nasze oczy na Siebie i mówi: Abyście czynili tak jak Ja, pragnijcie tego, co Ja wam uczyniłem, abyście wy też innym mogli czynić. Kiedy z taką wiarą stajemy przed Chrystusem, jest niemożliwe, żeby nie przychodziły do nas zwycięskie doświadczenia. Jak było wspomniane – zwycięskie świadectwa chwały Chrystusa pracującego nad nami ku uwielbieniu naszego Niebiańskiego Ojca, abyśmy poprzez Chrystusa stawali się podobnymi do Ojca. Jezus jest więc olbrzymią zachętą. Mówi: Co niemożliwe dla was, możliwe jest dla Boga. Beze Mnie nic nie uczynicie. Jezus stwierdza więc, że będziemy Go zawsze potrzebowali i dla mnie to jest niesamowita zachęta, że gdybym ja zawodził, On i tak nie zawodzi, On i tak jest stabilny, wczoraj, dziś i na wieki ten sam.

Ale jest też na ziemi ktoś jeszcze, kto chciałby, żebyśmy byli na jego obraz, na obraz piachu, na obraz tego, co i tak się rozsypie, co skończy w gehennie. To jest diabeł. On też lubi, żeby ludzie byli na jego obraz. Kusi więc nas do tego, abyśmy byli jak on. Nie tylko kusi nas, ludzi w świecie, bo to osiągał, że byliśmy jak diabeł, byliśmy złośliwi, zawistni itd. To osiągał. Ale on chce też osiągać to w wierzących ludziach. On nie przestaje kusić do tego, żeby być jak on, on dalej kusi do tego, żeby być jak on. I niestety udaje mu się.

Apostoł Piotr w drugim Liście, w drugim rozdziale, wiersz 15 pisze: „Opuściwszy drogę prostą, ”A droga prosta to Chrystus, inaczej opuściwszy Chrystusa, „Opuściwszy drogę prostą, zbłądzili i wstąpili na drogę Balaama, syna Beora, który ukochał zapłatę za czyny nieprawe,” Za coś więc, co jest czynione od złego, bo to jest czynione zło, bo czyny nieprawe, to złe. A więc zbłądzili. Diabeł kusi, żeby opuścić Chrystusa, rozumiecie? Jeżeli zostanie nam religia, to diabeł oszukał nas. Jeżeli nadal jest Chrystus i Chrystus jest zdopingowaniem do tego, co było mówione, aby się oczyszczać, uświęcać, aby pokutować, aby przyjmować to rozwiązanie, porzucenia jakichś grzechów, to Chrystus nieustannie nad nami pracuje i wykonuje tą niesamowitą pracę. Ale jeśli porzucimy tą prostą drogę, Chrystusa, wtedy wstępujemy na złe drogi, ludzi, którzy już przed nami porzucili drogę Bożą, którzy są już świadectwem, że porzuciwszy drogę Bożą, zbłądzili, chodzili już drogą złą.

Później czytamy 2Piotra 2,18.19: „Przemawiając bowiem słowami nadętymi a pustymi, nęcą przez żądze cielesne i rozwiązłość tych, którzy dopiero co wyzwolili się od wpływu pogrążonych w błędzie, obiecując im wolność, chociaż sami są niewolnikami zepsucia; przez co bowiem ktoś pokonany, tego niewolnikiem się staje.”

Mamy więc niesamowitego Chrystusa. Nigdy nie zostawiajmy Chrystusa, nigdy dla religii nie zostawiajmy Chrystusa. Jeżeli Chrystus jest dla nas najważniejszy, to On przeprowadzi, pomoże, napomni, pocieszy, posili, nie zostawi. Powiedział: Nie zostawię cię, nie porzucę cię, będę z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. Jezus Chrystus jest naszą jedyną nadzieją, jedynym Zbawicielem. Bez Niego każdy z nas pobłądzi. Nie ma tutaj specjalistów od zwycięstwa nad diabłem. Nie ma żadnego specjalisty. Jedynym specjalistą jest Jezus Chrystus. On daje zwycięstwo nad wrogiem duszy naszej, nad wrogiem, który kusi nas, abyśmy stali się jak on. Rozumiecie? On próbuje to robić. Pamiętacie jak Paweł pisał do Koryntian: Mam obawy, czy diabeł nie zwiedzie was i nie omota prawych umysłów waszych, abyście poszli zepsutą drogą tych, którzy byli przed wami już i odstąpili od prawdy, żebyście nie dali się zwieść do „wolności”, w której jest niewola. Żebyście pozostawali wolnymi, i żeby Chrystus był zawsze dla was najcenniejszy, żebyście cenili Go ponad wszystkich, ponad wszystko. Jego wymagania, aby On był najważniejszy nie polegają na tym, że On potrzebuje nie wiadomo czego od nas, żeby czuć się takim zadowolonym. Dla naszego dobra, to jest powiedziane, żebyśmy nie tracili niepotrzebnie czasu na szarpanie się między czymś a czymś, żebyśmy odpocząwszy w ramionach, w działaniu Chrystusa mogli cieszyć się każdego dnia należeniem do Chrystusa Jezusa.

Ewangelia Łukasza 9, 46.48: „Przyszło im też na myśl, kto by z nich był największy.” Co im przyszło na myśl? Kto by z nich był największy, żeby mieli poczucie, że są lepsi od innych apostołów; o, ja jestem mądrzejszy, ja rezolutniejsza, ja to lepiej wiem, ja to lepiej rozeznaję; żeby poczuć się mądrzejszym, lepszym. A Jezus mówi do nich postawiwszy przed nimi dziecię; „Kto zaś mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy między wami wszystkimi, ten jest wielki.”

Kto więc usługuje, ten jest wielki, naucza Jezus Chrystus. Ale diabeł przyszedł do nich, żeby poróżnić ich, że jedni są między nimi lepsi od drugich. A wszyscy byli grzesznikami, jeszcze na koniec nienawróconymi, chociaż wiele wspaniałych rzeczy już przez nich działo się. Ale Jezus nie był jeszcze ukrzyżowany, nie byli więc jeszcze uwolnieni od swojej grzesznej natury. I diabeł już kusił ich tym, kim on jest.

Kiedy czytam Izajasza 14, 12-15: „O, jakże spadłeś z nieba, ty, Lucyferze, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów! A przecież to ty mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy. Wstąpię na szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym. A oto strącony jesteś do krainy umarłych, na samo dno przepaści.”

Diabeł właśnie chciał zrównać się z Najwyższym i on próbuje ludziom wsadzić w głowę takie wysokie mniemanie o sobie – ty na więcej zasługujesz, ty jesteś bardziej ważny czy ważna i próbuje to wrzucić. Jeżeli poddasz się temu, to wpadasz w pułapkę, spadasz w dół. Nie wznosisz się już, opadasz, twoje podążanie za Chrystusem staje się niedobre. Dlatego Jezus od razu pokazał im – nie tak, to nie jest Moje myślenie. Zobaczcie, że chociaż jestem pomiędzy wami jako wasz Nauczyciel, jako wasz Władca, to jednakże służę wam. I kto by chciał służyć jak On innym, ten będzie tam gdzie On, bo Ojciec uczci tego człowieka. Mamy więc olbrzymią zachętę do tego, że póki czasu i sił stanie, służyć w Bożej sprawie tak jak Jezus, służyć w dobrej sprawie. Wszystko skończy się, moi drodzy, wszystko przeminie. Te wszystkie ziemskie rzeczy zakończą swój byt, bo to są rzeczy zbudowane na piasku. Ale to, co w Chrystusie nie przeminie, jest wieczne.

Kto więc stawia na Chrystusie, na tym, kim jest Chrystus, i w Nim odnajduje całe swoje prawdziwe życie na ziemi i uczy się tego życia codziennie aby żyć tak jak Chrystus, ten człowiek buduje na Skale zbawienia, którym nic nie wstrząśnie. Będą przychodzić różne doświadczenia, przeciwności i ten człowiek nadal będzie stać na Skale i będzie dalej budować, czerpiąc z Chrystusa. I nie ma takich rzeczy, które by z tej Skały strąciły go, dopóki Chrystus jest dla tego kogoś najważniejszy. Jego naśladować, w Nim mieć nadzieję. Wielu ludzi czuje się przymuszanych do naśladowania Chrystusa, bo nie widzą Go. Jeżeli widzisz tą wspaniałość Syna Bożego, to masz za najwyższy przywilej, za najwyższy zaszczyt, za niesamowite podniesienie do tego, by być jak Chrystus na tej ziemi. Na pewno nie osiągniemy na tej ziemi tego, by być całkowicie jak On, ale im więcej osiągniemy, tym lepiej, tym wspanialej dla nas, gdyż ten Umiłowany Chrystus może być przez nas więcej widoczny, niż był wcześniej. To jest nasz największy zaszczyt, nasza największa zapłata, gdy Chrystus może być uwielbiony w nas coraz wyraźniej, a Ojciec dalej napełnia Swoim Duchem takiego syna i córkę, bo Ojciec chce byśmy byli jak Jego Syn. Apostoł Paweł też pisze, że my wszyscy razem jesteśmy po to, żeby budować się na czyj obraz? Na obraz Syna, aby dorastać do Jego wymiarów, żeby coraz bardziej całe Ciało, cały Kościół, cała Oblubienica była podobna do Jezusa. Niesamowita chwała! To jest jedyna wspaniała myśl, która rozwija wszystkich ludzi, którzy w tej myśli poszli za Bogiem, poszli za Bogiem w Chrystusie, wtedy jesteśmy myśli Chrystusowej. Dlatego musimy pilnować i strzec swoich serc i umysłów, żeby wróg nie namieszał nam i nie wrzucił czegoś, co on ma w sobie.

Pamiętacie jak Jezus opowiadał o Swoim ukrzyżowaniu, a Piotr mówi: „Nie przyjdzie to na ciebie Właścicielu”. I co wtedy mówi Jezus? Dobrze wiemy: „Idź precz ode mnie szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boskie, ale o tym, co ludzkie”. Wróg próbował podłożyć apostołowi myśl, kusząc Jezusa, że może Jezus złapie się na to i pomyśli: No, zlitowałbym się nad sobą. Jezus nie litował się nad sobą, litował się nade mną. Pamiętacie jak mówił: Nie litujcie się nade mną, nie płaczcie nade mną, płaczcie nad sobą, że takie rzeczy dzieją się w was wierzących, a powinno być inaczej.

Sami widzimy więc, że tak naprawdę jedynym bodźcem, który potrzebujemy utrzymać do końca to jest to, aby być jak Jezus. To jest najważniejszy bodziec dla naszego chrześcijaństwa. Jeżeli stracimy go i zostawimy dla czegokolwiek i porzucimy tą najważniejszą sprawę, to znaczy, że Chrystus nie był na tyle ważny dla nas, aby wzrastać i rozwijać się na Jego podobieństwo, jak coś jeszcze. Dlatego apostoł mówi, że nawet jak jecie i pijecie, to dla kogo macie to czynić? W czyim imieniu? W Imieniu Jezusa. A więc jeżeli wszystko, co robię, od najmniejszego do największego, czynię w Jego Imieniu, wtedy jestem zwycięzcą, ty jesteś zwycięzcą, bo Bóg daje zwycięstwo wszystkim swoim synom i córkom, którzy dokładnie w tym są posłuszni Ojcu, żeby być jak Jego Umiłowany Syn.

 I w wielu miejscach czytamy jak apostołowie ostrzegają, żeby uważać, bo diabeł chce zasłonić ewangelię o Jezusie Chrystusie i przekierować umysły na cokolwiek innego. Jesteś w pracy, jesteś w domu, pamiętaj zawsze dla kogo tam jesteś, wtedy wygrasz. Jeżeli obróci się to i będziesz dla mamony, dla poklasku, dla pochwały, to już diabeł zwiedzie cię. Bóg nie mówi, że zarabianie pieniędzy jest grzechem, ale jeśli pieniądze stają przed Bogiem, to jest to grzechem. Możemy korzystać więc z tego świata, ale jak byśmy nie korzystali, bo Chrystus jest ważniejszy od tego świata. Pamiętaj więc, stawiaj na Chrystusie, wtedy to, co robisz, nie będzie zmarnowane. Paweł mówi, że to co już osiągnęliście, w tym trwajcie i dalej poddawajcie się rozwojowi, a wtedy to, co czynicie, będzie dalej wzrastało na podobieństwo Chrystusa. To jest dla mnie i dla ciebie czymś bardzo ważnym. Tak? Pamiętaj, Chrystus jest naszą nadzieją. Mówiliśmy już nie raz, że nie ma zbawczych zborów, nie ma zbawczych zborów. Chrystus zbawia. Ale są miejsca, gdzie ten Chrystus jest uznawany, lub nieuznawany. I to jest ważne, by być w miejscu, gdzie Chrystus jest uznawany, gdzie Chrystus jest wywyższany, gdzie Chrystusa mamy naśladować, gdzie nie żyjemy dla osiągnięcia zysków pieniężnych, dla zbudowania czegoś, żeby wzbogacić się na innych ludziach, tylko żyjemy dla chwały tego Chrystusa, aby zyskać ludzi do Chrystusa, aby ludzie też patrzyli na tego samego Chrystusa.

Ja dziękuję Bogu, że nikt nie boi się o swoją kieszeń, że Marian zaraz sięgnie do waszej kieszeni i zabierze wam coś z waszej zasobności, nie macie tego problemu, bo nie jestem tu dlatego, żeby wyciągać z waszych kieszeni pieniądze, ale włożyć coś do waszych kieszeni, coś, co ma przypominać dla kogo żyjecie; może karteczkę ze Słowem, że Chrystus jest ważniejszy od ciebie, miłuj Go bardziej od siebie samego czy od siebie samej. Bo to jest najważniejsze.

Bo gdybyśmy obrócili to i chcieli osiągnąć coś w tym świecie, nie mamy już nic wspólnego z Chrystusem. Dlatego dzięki Bogu za to, że Chrystus nigdy nigdzie  nie wytrząsał z ludzi pieniędzy. On obdarzał, napełniał, pomnażał. Nigdy nie głosił prosperity chrześcijańskiej, On głosił chwałę wzrostu w kosztowności należenia do Niebiańskiego Ojca. Jego ukrzyżowanie, Jego zmartwychwstanie jest niesamowitym bodźcem dla mnie i dla ciebie, by wygrać, by być tam, gdzie On jest, by osiągnąć ten niesamowity cel i w Chrystusie spotkać się z Ojcem i pozostać tam na wieczność.

I kiedy czytam o Chrystusie, to czytam, że On jest jedyną drogą, prawdą i życiem, która prowadzi do Ojca i nikt nie może przyjść do Ojca, jak tylko przez Niego. Kiedy więc idę przez Jezusa, to jestem coraz bardziej podobny do Niego. Opór, który powstaje przed tym, to jest opór przed Chrystusem tak naprawdę, to jest opór przed chwałą, żeby w tej chwale żyć i chodzić. Jezus nie patrzy jak bardzo grzeszni jesteśmy, gdy przyjmuje nas. Mówi: Kogo Ojciec do Mnie przyprowadzi, tego przyjmę. Ale On nie przyjmuje, żeby pomóc nam grzeszyć, tylko przyjmuje nas, żeby pomóc nam przestać grzeszyć. Chce nas zbawić, uratować.

Pomyśl więc, zweryfikuj swoje życie i zobacz czy dla ciebie Chrystus jest ważniejszy od wszystkiego. Przecież to wszystko przeminie. To co dzisiaj oddziela cię od Chrystusa, przeminie, skończy się i budowanie na tym, co cię oddziela i czerpanie z tego zadowolenia, to jest przekleństwo dla człowieka. Ale gdy budujesz na Chrystusie, masz niesamowitą radość, że możesz służyć; mało, więcej, jeszcze więcej, ale wzrastasz, rozwijasz się i staje się to dla ciebie czymś cennym, że twoje życie nie jest życiem opuszczonym, ale życiem zdobytym, życiem, w którym sam Bóg czyni niesamowite dzieła Boże. Dlatego kiedy Jezus mówi: „Wyprzyj się siebie, weź swój krzyż, idź za Mną i naśladuj Mnie,” to składa nam najlepsze życzenia. Mówiąc inaczej: Kończ z tym przemijającym życiem i bierz wieczne, i żyj wiecznie. Ciesz się Mną, należ do Mnie, korzystaj z każdego dnia, bądź szczęśliwym człowiekiem na tej ziemi, szczęśliwym, bo masz Chrystusa.

Dlatego kiedy Paweł pisał: Zawsze się radujcie w Nim, to on wiedział co pisze, bo Jezus naprawdę stał się jego pełną radością. I chociaż wiele cierpiał, cieszył się Chrystusem, że może chociaż trochę ucierpieć dla chwały tego Imienia, bo wiedział sam ile cierpień zadał innym. Niech to będzie i pozostanie w tobie i we mnie. Miłość jest posłuszna. Miłość chce być z miłością i miłość przyjmuje Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela, aby osiągnąć ten znamienity cel – dom Ojca razem z tymi, którzy już przed nami uznali za wartościowsze żyć dzięki Jezusowi, niż korzystać z mądrości i filozofii wszelkiej religii. Niech to będzie jedynym, co nas naprawdę sprowadza, abyśmy mogli być razem. Niech to będzie Chrystus Jezus w nas, nadzieja chwały. Tylko On.

Życzę powodzenia w pozbyciu się swego ja, które spiera się z tym niesamowitym Synem. I odpocznienie w tym, gdzie Syn zdobywa cię na własność i sprawia ci niesamowitą radość, przeprowadzając cię przez wiele trudnych dni, ale w Jego chwale. Niech będzie błogosławiony Ojciec, który postanowił dać nam taki przywilej, taką łaskę. W Swojej wielkiej miłości dał nam wszystko w Swoim Synu, obdarzył nas całym niebiańskim obdarzeniem niebios, w jednym Swoim Synu, abyśmy wszyscy byli bogaci w Chrystusie. Dlatego niech Bóg ci sprzyja i pomaga w tym, aby uczyć się na tej ziemi. Bo Słowo Boże mówi, że przez długie używanie nabywamy władz poznawczych. Używaj tego poznawania Chrystusa w codziennych wyborach i decyzjach. Wtedy wygrasz i pokonasz przeciwności. Nie używaj filozofii ziemskiej, ona ma w sobie przemijanie, nie buduj na piasku, który się rozsypie, buduj na Skale, na Chrystusie Jezusie, gdyż w Nim Bóg zamieszkał w całej pełni. Cała Boskość Ojca zamieszkała w Synu, a przez Syna chce mieszkać w kim? W nas. A więc im lepiej zrobimy to, przestaniemy szamotać się i próbować walczyć o swoje imię, próbować budować swoje imię, a odpoczniemy w Imieniu najwspanialszym, najwyższym, w którym jedynie jest zbawienie, w Jezusie Chrystusie, odpoczniemy od swoich dzieł i będziemy naprawdę szczęśliwymi ludźmi w każdej sprawie. Niech Bóg będzie z tobą bracie i siostro. Amen.

 

Jan 14:23