zgr.19.07.2026r (wieczorne) Marian - Krzyż Chrystusowy najpotężniejszym upomnieniem się o nas
zgr.19.07.2026r (wieczorne) Marian - Krzyż Chrystusowy najpotężniejszym upomnieniem się o nas
Chwała Bogu. Tak, będę dalej mówił o krzyżu, bo to, co naprawdę jest największym obrazem przerażenia, jakie zaistniało na tej ziemi: Przeraźcie się niebiosa i ziemio, gdyż Syn Boga został zabity w miejscu własności Ojca i Swojej i to jest coś, co najbardziej powinno nas powstrzymać od czynienia zła – krzyż.
Kiedy czytam te Słowa Jezusa z Ewangelii Łukasza 23,46-48: „A Jezus, zawoławszy wielkim głosem, rzekł: Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego. I powiedziawszy to, skonał. Wtedy setnik, ujrzawszy, co zaszło, oddał chwałę Bogu, powiadając: Zaiste, człowiek ten był sprawiedliwy. A wszystkie te rzesze, które się zeszły na to widowisko, ujrzawszy to, co się stało, bijąc się w piersi, zawracały.”
Ci, którzy tam widzieli, oglądali to wszystko, byli przerażeni, co naprawdę się stało. Oni dopiero wtedy zrozumieli kto tam został ukrzyżowany, że to nie było takie zwyczajne widowisko, na którym byli nie raz, bo niektórzy lubią widzieć cierpienia innych i oglądali te ukrzyżowania czy inne rzeczy, i raptem zrozumieli, że zabili Syna Bożego. I stało się to przerażające. I kiedy myślę o nas, ten krzyż tak został nam zniekształcony, stał się takim czymś niefrasobliwym, tak jak było czytane, że mowa o krzyżu jest głupstwem. No mówi się, ale moje życie, to moje życie. Moje życie to moje życie i ja go nie zmienię, i koniec. A gdybym wiedział, że jest takie wąskie przejście do uratowania przed potężnym ogniem, jaki nadchodzi, a ja jestem taki gruby i mam niedużo czasu, żeby schudnąć i zmieścić się, to co zrobię? Odmówię sobie jedzenia, wszystkiego, żeby uratować się, zmieścić się. Jezus mówi, że jest wąska brama i wąska droga. Kiedy więc rozumiem co się stało, że Syn Człowieczy, Syn Boży został ukrzyżowany, zaczynam walczyć o to, by się uratować, bo na tej ziemi stała się tragedia. Pociesza mnie to, że On obiecuje, że On nie umiera dlatego, żeby zniszczyć nas, ale dlatego, żeby uratować nas. A więc ten krzyż woła do mnie: Marian ratuj się, póki masz czas. Ratuj się, usuwaj zło.
Zobaczcie, dorastają dzieci, na razie małe dzieci. Mają po dziesięć, po ileś lat. Zobaczcie czy one zmagają się już ze swoim ciałem, w którym jest pazerność, złośliwość, niechęć do drugiej osoby. A Chrystus umarł na tej ziemi i za dzieci. Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie. Dzieci często odpychają się nawzajem, a Jezus mówi: Pozwólcie im. Dla dzieci więc też ewangelia o krzyżu jest bardzo ważna. Pozwólcie się nawzajem kochać. Pozwólcie innym cieszyć się, że jesteście dziećmi i potraficie uszanować Ukrzyżowanego Syna Bożego. Okażcie innym miłość, którą Jezus okazuje wam, dzieci. Starajcie się z całego serca czynić innym dzieciom dobro, które Jezus uczynił wam. Nie krzywdźcie się już więcej, nie odpychajcie się nawzajem. Czy chciałybyście, żeby Chrystus też odepchnął was, skoro On mówi: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie? Cieszcie się, że możecie być razem na takim obozie. I jak najwięcej czasu bądźcie razem i cieszcie się, zadowolone śpiewajcie pieśni, bo Chrystus za was umarł. Nie róbcie już nikomu więcej przykrości na tym obozie. Nikogo więcej już nie skrzywdźcie. Nie pokażcie nikomu, że jesteście harde, uparte, złośliwe, niechętne i pokazujące swoją wyższość nad innymi, bo Chrystus umarł za was.
To samo dorośli. Pokażmy miłość, okażmy; Chrystus tu umarł. Niech nikt nie słucha już więcej przykrych słów, tylko te dobre, te pożyteczne, te prawdziwe, chwalebne. Niech nie będzie to opowiadanie o bzdurach, bo Chrystus tu umarł. Chrystus tu umarł z powodu mnie i ciebie, abyśmy zmienili nasze języki, naszą postawę. I chwała Bogu za wszelkie dobro jakie tu już dzieje się. Ale zobaczcie, że to zło chce zdusić to dobro, chce skłócić ludzi ze sobą poprzez różne wydarzenia, które tu się dzieją. Diabeł chce używać ciała małego czy dużego, żeby sponiewierać Ukrzyżowanego przez ciebie, przeze mnie.
Jeżeli więc naprawdę chcemy uszanować, bić się w piersi, jestem winowajcą winowajczynią. Jezu, przebacz mi, że stałem się częścią tego strasznego doświadczenia, w którym Ty stałeś się Ukrzyżowanym. A ja byłem tym, za którego Ty tam umarłeś, abym więcej nigdy nikogo nie krzywdził czy nie krzywdziła. Niesamowity akt, który zmusza mnie do zmiany myślenia, do zmiany postawy, do patrzenia na drugiego człowieka jak na tego, za którego Chrystus umarł. Można nie lubić wielu ludzi tylko dlatego, że nie widzę krzyża. Albo lubić ludzi i chcieć uratować ich, bo widzę krzyż, na którym Chrystus umarł za mnie i za ciebie. I to jest najbardziej przekonywujące.
Przekonuje mnie potop. Przekonuje mnie to, co Bóg robił razem z Izraelem. Przekonuje mnie to, że Bóg jest naprawdę zdecydowany. Ale najbardziej przekonuje mnie Ukrzyżowany Chrystus, żebym nie żył jak świat. Jego miłość jest powalająca. To co było już mówione na tym obozie – umywał nogi, usługiwał tym, którzy powinni płasko przed Nim leżeć. Jan powiedział, że jest niegodzien nawet rozwiązać sznurowadła u sandałów Jego. Tak potężny to jest Chrystus.
Dlatego, że Ten Ukrzyżowany nie ma takiego znaczenia w wielu wierzących ludziach, duchowo rozsiewana jest obojętność. Wiesz co to jest obojętność? Ona sieje się tak jak chwasty. Obojętność wobec Ukrzyżowanego jest sianiem chwastów w zgromadzeniu świętych. Obojętność wobec Ukrzyżowanego i pozwalanie sobie na zło, kiedy On przyszedł, abyśmy uwolnieni od zła, czynili dobro, jest rozsiewaniem chwastów pośród wierzących ludzi, pośród małych czy dużych, bo tu są i mniejsi ochrzczeni i więksi ochrzczeni, którzy już powinni innym świadczyć o wspaniałym Chrystusie i zachęcać kolejnych, aby też poszli śladem Chrystusa Ukrzyżowanego. Bo zanurzenie w chrzest, to jest zanurzenie w śmierć Chrystusa Ukrzyżowanego i powstanie do nowego życia. Ci, którzy zostali już ochrzczeni, mają obowiązek, obowiązek świadczyć o tym, że Jezus przyjął ich i oni teraz mają otwarte ręce. Jak Chrystus dla nich, tak oni mają dla innych otwarte ręce, aby przyjmować i okazywać miłość tym, którzy nawet na to może nie zasługują. A myśmy też nigdy nie zasłużyli na miłość.
Jak przemawia krzyż? To jest ważne. Do jednych przemawia i powala ich przed Ukrzyżowanym, wyznając: Przebacz mi Jezu, nie wiedziałem co czynię. A dla drugich – nic nie dzieje się, nic nie zmienia się, dalej są jak są. To znaczy, że nie rozumieją tego, co naprawdę stało się, kiedy Chrystus został ukrzyżowany. Mówię wam, że to jest bardzo ważne. Nigdy nie krzywdźmy innych ludzi w zgromadzeniu świętych. To nie jest miejsce, żeby zadawać komukolwiek rany i niszczyć czyjeś święte uczucia. To nie jest miejsce, po którym ktoś wyjeżdżając pomyśli, że wśród wierzących są dranie, którzy myślą tylko o sobie, czy mali czy duzi, którzy myślą, żeby tylko dla siebie. Nie widzą Ukrzyżowanego, mienią się wierzącymi, a są ślepi i głusi, i nie rozumieją, że On przyszedł w miłości do nas, głupich ludzi, zaniedbujących swoje prawdziwe życie wieczne i powiedział: Przebaczam ci, wiem, że jesteś głupcem. Głupich wezwał Mój Ojciec do Mnie, żeby uczynić ich mądrymi. Nie chcę być dalej głupim, który krzywdzi innych, mając Ukrzyżowanego Chrystusa przed swymi oczyma. Wolę bić się w piersi, powiedzieć: Przebacz mi, jeżeli nie umiem zrobić czegoś tak jak powinienem. Ale nie chcę być głupim, obojętnym człowiekiem wobec Ukrzyżowanego. Najbardziej przemawia ten krzyż, najbardziej przekonuje mnie, żeby teraz walczyć o to, by należeć do Boga w Chrystusie. On najmocniej świadczy o miłości Bożej, ale też o sprawiedliwości Bożej.
List do Filipian 3, 18.19: „Wielu bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego; końcem ich jest zatracenie, bogiem ich jest brzuch, a chwałą to, co jest ich hańbą, myślą bowiem o rzeczach ziemskich.”
Wiecie, w świecie imponuje przywództwo, które tyranizuje innych, a innych pochwala. W świecie to jest naturalne - ludzcy przywódcy, którzy tyranizują innych, słabszych i mają swoich popleczników, którzy dodają im otuchy. Ale w chrześcijaństwie to zupełnie nie pasuje. Tyranami mogliśmy być, kiedy nie znaliśmy Ukrzyżowanego, ale gdy poznaliśmy Ukrzyżowanego, biada nam, jeżeli kogokolwiek tyranizujemy, jeżeli ktokolwiek z powodu nas uroni chociaż łzę, że krzywdzimy kogoś bez powodu tylko po to, żeby dalej robić to, co robi ciało zepsutego człowieczeństwa. Otwórzmy serca nasze, otwórzmy wszystko, żeby oddać chwałę Ukrzyżowanemu poprzez czynienie dobra sobie nawzajem, bo wszak On powiedział, że Bóg przeznaczył nas do czynienia dobra w Nim. Nie do zła. Jeżeli gdziekolwiek popieramy zło i zgadzamy się na zło, to jesteśmy wrogami Ukrzyżowanego. Ale jeśli nie zgadzamy się na zło i chcemy usunąć wszelkie zło, jesteśmy umiłowanymi Ukrzyżowanego, bo On przyszedł usunąć zło, nikogo nie zabić, nikogo nie skrzywdzić, uratować, wyzwolić z tej strasznej niewoli cielesności, gdzie człowiek potrzebuje być wielkim.
Uczniowie też chcieli być wielcy, chcieli rządzić, władać. A Jezus mówi, że jeżeli naprawdę chcecie być wielcy, to stańcie się najmniejsi i służcie wszystkim. Tak mówi Ukrzyżowany do człowieka. Nie imponuje mi to, jeśli ktoś pokazuje swoją niezależność; to w ogóle nie imponuje mi. Dla mnie to jest taki człowiek, który nie rozumie w ogóle, że Jezus umarł tutaj na tej ziemi. Nie rozumie. Może mienić się wierzącym nie wiem ile, nie rozumie. Dopiero imponuje mi, kiedy człowiek pokutuje, kiedy przyznaje się do swojej winy, porzuca zło. To mi imponuje, bo wiem, że widzi Ukrzyżowanego. Oni bili się w piersi, bo widzieli Ukrzyżowanego. Ten, który widzi Ukrzyżowanego, już bije się w piersi rozumiejąc – jestem winowajcą. To ja jestem winien tego, że zostałeś ukrzyżowany. Ale ci, którzy nadal myślą o ziemskich rzeczach, którzy szukają akceptacji, szukają ludzkiej chwały, są wśród tych, którzy są wrogami Ukrzyżowanego.
Zobaczcie, można rosnąć od małego. Wiecie, że są chrześcijanie kilkunastoletni i oni będą kiedyś dwudziestoletni, będą kiedyś trzydziestoletni, jeżeli Chrystus nie wróci. Jeżeli ten krzyż nie zrobi z nimi porządku, to wiecie, co oni będą robić jako dorośli? Będą robić to jeszcze bardziej przebiegle niż robią to teraz i będą zadawać jeszcze większe krzywdy innym, odbierając im radość zbawienia, zabierając im wiarę i pewność spolegania na Chrystusie. Wszystko można jeszcze naprawić, można to zmienić. Niech imponuje ci to, gdy widzisz brata czy siostrę dużego czy małego, który uniża się, który stoi za Chrystusem, który stoi za pokojem, za miłością, za dobrocią, za łagodnością, za jednością, za bycie razem na jednych świętych warunkach Ukrzyżowanego Chrystusa. I to jest niesamowite. Niech to ci imponuje. A stój jako zdecydowany przeciwnik wszystkich, którzy chcą wprowadzać cielesność między wierzących ludzi, którzy czynią swoje wybory, mijając Ukrzyżowanego, żeby tylko osiągnąć swoje cielesne zamysły. Ale można to zmienić. Nigdy nie stój jako akceptujący czy akceptująca postawę negatywną wobec Ukrzyżowanego Chrystusa. Stań przeciwko. Nie pozwól, żeby taki człowiek mógł postępować jak chce, czy to mały czy duży. Wtedy z tobą będzie Chrystus, a kto stoi w mocy Chrystusa, ten jest zwycięzcą czy zwyciężczynią. A czynić dobrze nie ustawajcie, gdyż żąć będziecie bez znużenia. Czyńmy więc dobrze, jeżeli tylko jest to możliwe. Nie mamy prawa myśleć czy mamy uczynić dobrze czy źle. Mamy uczynić zawsze dobrze. My nie mamy decydować czy dobrze czy źle, zawsze dobrze. Bo jeżeli my będziemy rozsądzać czy dobrze czy źle, zawsze przyjdzie diabeł i powie: A temu nie rób dobrze, bo przecież nie zasługuje, tej też nie rób dobrze, bo nie zasługuje. A tamtemu tak, bo to jest taki oddany ci człowiek. Lepiej więc uważajmy.
Najbardziej przemawia krzyż. Brak Ukrzyżowanego przed oczyma powoduje to, że ludzie nadal myślą cieleśnie, dalej tracą swoją wieczność, dalej nie postrzegają swego życia jako teraz zdobytego przez Chrystusa, tylko oni myślą, że zdobyli Chrystusa dlatego, żeby żyć po swojemu i On zagwarantuje im wieczność. Myślą, że oszukali Boga wykorzystując Chrystusa po to, żeby wejść do wieczności, mimo nie zmienienia swojej postawy życia, mimo tego, że dalej krzywdzą kogoś swoją złą postawą. Myślą, że Jezus zagwarantował im wejście do wieczności i oszukują się, bo to nie jest prawda. I myślą, że oszukają innych, którzy rozumieją, że krzyż jest niesamowitym aktem łaski Boga, ale też ostatniego powiedzenia nam: Koniec ze złem, koniec ze złem. Jeżeli dalej będziecie czynić zło, nie macie żadnej szansy, zginiecie wszyscy. Koniec ze złem, koniec z samowolą, koniec z myśleniem, że ja jestem najważniejszy czy najważniejsza, koniec z myśleniem, że ja mam prawo zrobić komuś coś złego. Nie masz prawa ty ani ja. Skoro umarliśmy, to umarły człowiek nie ma prawa już niczego czynić, bo prawo umarłych mówi, że już nie mogą zrobić nic złego ani dobrego. Chrystus czyni wtedy co jest potrzebne w tobie i we mnie.
I tak jak mówiliśmy, że dla wielu mowa o krzyżu jest głupstwem. Myślą sobie: Ach, niech mówi. Dla mnie jest to mocą Boga, która powala mnie, człowieka i nie raz przyprowadza mnie do Boga i przepraszam Go za to, że nie zrobiłem tego tak, jak zrobić powinienem, bo to zawsze jest większe, zawsze bardziej pełne miłości, obecności Boga. Skoro mamy być świadkami Ukrzyżowanego, to nasze życie musi świadczyć o ukrzyżowaniu. Jest to więc bardzo, bardzo ważne, by nie stać wśród wrogów Ukrzyżowanego i demonstrować cielesną postawę, która pozwala na krzywdzenie kogokolwiek w obozie świętych.
List do Hebrajczyków 6, 4-6: „Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych - którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego - gdy odpadli,”
Widzicie, czasami to wygląda w ten sposób, że odpadnięcie nie polega tylko na tym, że ten ktoś popełnia osobisty grzech. Odpadnięcie polega też na tym, że stajesz się współudziałowcem cudzych grzechów. Akceptujesz więc grzech i stoisz jako gwarant, że tak można postępować. Musimy sprzeciwiać się wszelkiemu złu, jeżeli nie chcemy stracić wieczności. Tak czy nie? Mamy napominać się, mamy przypominać sobie o tym, jak było mówione, mamy wskazywać, mamy walczyć z wszelkim złem. Bo sam Bóg mówi, że kiedy pojawi się chwast, Ja sam wyjdę aby to zniszczyć. I teraz kiedy ja zdaję sobie sprawę, że Jezus też wyszedł, przyszedł na ziemię, aby zniszczyć wszelkie zło i aby dobro mogło pojawić się w tobie i we mnie, to ja też muszę być wrogiem wszelkiego zła. Nie mogę stać wśród tych, którzy czynią zło i złączyć się z nimi w czynieniu zła, skoro mam Ducha Bożego. Wtedy zdradzę Chrystusa. Rozumiecie, że diabeł nie tylko przez twoje życie, przez to, że ty sam osobiście popełnisz grzech chce złapać cię w tą pułapkę. Gdyby Jezus dołączył do grzechu Swoich uczniów na przykład, to co by się stało, Sam nie popełniwszy, ale zgodziwszy się na ich grzech? No nie mógłby wejść do wieczności z Ojcem. Diabeł jest chytry; jeżeli wie o tobie, że ty nie popełnisz tego zła, to czasami może przez uczucia, przez coś, żebyś stanął za kimś kto popełnia zło, z powodu pokrewieństwa, czy czegokolwiek. A ty nie masz mieć względu na osobę. Człowiek pełen Ducha Świętego musi mieć świadomość, że nie możesz już mieć względu na osobę, bo Chrystus nie miał względu na osobę. Ojciec nie ma względu na osobę i chodzi Mu o to, że On miłuje wszystkich ludzi jednakowo i wszystkich chce uratować i zbawić. Duchowy więc człowiek nie tylko troszczy się o swoją czystość, ale troszczy się o to, by nie dołączyć do brudu kogokolwiek. Dlatego często nie pasuje innym ludziom. To jest bardzo niebezpieczne, kiedy jesteś już duchowym człowiekiem. Musisz być jeszcze trzeźwiejszy, jeszcze bardziej świadomy, że wróg będzie próbował wszelkimi sposobami podejść cię. I też Bóg wie z czego to wynika. Jeżeli to by wynikało z takiego typowego zła, z niechęci wobec kogoś; a jeśli to wynikło jak u Piotra, że on poddał się tym ludziom, którzy nie chcieli jeść z nawróconymi poganami z jakichś powodów, żeby może w Jerozolimie nie wprowadzać czegoś niedobrego - jeszcze było to dla niego do przebaczenia. To był już duchowy człowiek. Ale jeśli to jest rozważne, tak jak mówi Słowo Boże, rozważne; człowiek sobie przeliczył i tak podejmę sobie taką decyzję; może się okazać, że straci to. A tamten ktoś może się jeszcze uratować. Bądź więc czujny, bądź trzeźwy. Gdy Duch Święty ma już ciebie, owoc Ducha Świętego jest w tobie, to nie możesz usunąć prawdy i wejść w zakłamanie, bo to jest tracenie tej zdrowej pozycji. Uważajmy więc.
Hebrajczyków 6,4-6:„zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego - gdy odpadli, powtórnie odnowić ku zmianie myślenia, ponieważ oni dla siebie samych ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na publiczną zniewagę.” Oni sami to powodują. Ponownie stają się tymi, którzy krzyżują. Tragedia! A Jezus tylko raz umarł, nie może więc być drugi raz ukrzyżowany.
Krzyż znaczy więc tak wiele dla ciebie i dla mnie. Daje nam szansę, możliwość oczyszczania, umacniania się. Ale nigdy nie bądź nieczuły na krzywdę, na krzywdę kogokolwiek. Nigdy nie bądź nieczuły, nieczuła na krzywdę, nigdy nie bądź nieczuły, że ktoś jest krzywdzony. Bo Chrystus był czuły na to, że ty byłeś krzywdzony czy krzywdzona, czy może jesteś w tej chwili także. On kocha ciebie bardzo, współczuje ci, ale musisz przejść przez te rzeczy w Jego Duchu, w Jego zwycięstwie. Wielu porzuciło już Chrystusa. Nie widzą w ogóle Ukrzyżowanego. Mienią się za chrześcijan i uderzają w innych, żeby zniszczyć kolejnych. Często modlimy się za tymi ludźmi, żeby Bóg dał im rozum, żeby odzyskali świadomość co robią, z kim walczą, o co walczą.
Dobrze znane nam miejsce z Ewangelii Mateusza 7,21: „Nie każdy, kto do mnie mówi: Właścicielu, Właścicielu wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie.”
To jest niesamowicie ostrzegawcze, ale też i błogosławione, ponieważ stało się dla mnie i dla ciebie możliwym pełnić wolę Ojca. Dlatego Jezus mówi, że tylko ten, który pełni wolę Ojca, który jest w niebie. Ojciec tak umiłował ludzi, że posłał Swego Syna, żeby zbawić każdego człowieka. Dlatego modlimy się za tych czy za tych ludzi, bo Bóg chce zbawiać, nie zatracać. Rozumiecie, że jeżeli wśród wierzących następuje krzywdzenie się nawzajem, to jest najgorsze krzywdzenie, jakie istnieje na tej ziemi, nie ma gorszego krzywdzenia się. Jeżeli świat krzywdzi, to zadaje rany, ale nie są one tak okropne, jak krzywdzenie się chrześcijan przez siebie nawzajem. Te rany są okropne, najgłębsze. Jeżeli teraz stoisz za kimś, kto rani innego, to ponosisz odpowiedzialność za to, że stoisz po złej stronie. Chrystus nigdy tego nie zrobił, nigdy nie stanął za nikim, kto robił zło, nigdy. Przyszedł pomóc czyniącym zło, żeby zaprzestali, ale nigdy nie stanął za tym człowiekiem wobec drugiego.
„W owym dniu wielu mi powie: Właścicielu, Właścicielu, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.” Mat.7,22.23.
Usłyszeć te Słowa od Jezusa, to jest tragedia. Ten, który mówi: „Ojcze, przebacz im, albowiem nie wiedzą, co czynią”, pewnego dnia powie: „Nigdy was nie znałem, bo dalej czynicie bezprawie”. Niech to będzie naprawdę przerażające dla dużego czy małego – czynienie bezprawia, czynienie czegoś wbrew prawu miłości. Miłujcie się nawzajem, jak? Jak Ja was umiłowałem. Ten rozkaz daje wszystkim, którzy wybrali drogę zbawienia przez Ukrzyżowanego do miejsca wiecznej chwały: Miłujcie się nawzajem, jak Ja was umiłowałem. To nie ma być cielesna, wybiórcza miłość. To jest miłość, która nie ma już wybiórczości, to jest miłość, która daje wszystkim podobną możliwość radowania się wspólnie razem. Niesamowita radość, kiedy ludzie umieją już radować się w Chrystusie, kiedy cieszą się sobą i nie ma nic z tego cielesnego człowieka, który stawia przeszkody, żeby tylko komuś sprawić przykrość, żeby kogoś doprowadzić do smutku, żeby cieszyć się, że ktoś jest gorszy, że przegrał, czy przegrała. Tragedia! To jest tragedia wobec Ukrzyżowanego. Bo gdyby robił to Jezus, to ten ktoś nigdy nie miałby szansy uratować się. A Jezus jednakże daje szansę uratować się dalej.
Mateusza 17,5: „Gdy on jeszcze mówił, oto obłok jasny okrył ich i oto rozległ się głos z obłoku: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem, jego słuchajcie!”
Młodzi więc czy starzy, obojętnie, wszyscy, którzy zostaliśmy ochrzczeni w Imię Jezusa Chrystusa, pamiętajmy: Jego słuchajmy, Jezusa słuchajmy. Nie wyobrażajmy sobie życia, że żyjemy sobie frywolnie, a potem jakbyśmy chcieli pokazać, że jednak żyjemy pobożnie. Tak nie idzie, to jest ohyda. Żyjmy naprawdę pobożnie, jest to możliwe, jest to możliwe. Wiecie, kiedy tylu ludzi dostało mądrość, żeby nawzajem ratować się, to ci ludzie mogą pomóc sobie nawzajem uratować się. Mądrością naszą jest Chrystus, to znaczy ratowanie, nie niszczenie, nie gubienie, nie przyklaskiwanie złu, ale usuwanie zła spośród nas. Jeśli Mój lud usunie zło, to Ja przyjdę do nich i będę przechadzał się między nimi. Tak mówi Słowo Boże. Nie chcemy więc gromadzić tutaj czegoś złego po to, żeby odpychać Boga od tego zgromadzenia. A my byśmy chcieli, żeby On tu przyszedł, a my odpychamy Go. Rozumiecie, ktoś chce, żeby ktoś przyszedł, a ten odpycha go. To ten mówi: To chcesz w końcu, chcesz, żebym przyszedł, czy nie chcesz, żebym przyszedł? Oczyszczajmy się, uświęcajmy się. Niech to wszystko dzieje się według prawdy Bożej. Jesteśmy zdobyci przez Chrystusa, patrzymy na ten krzyż. Dlatego Paweł pisał: Patrząc na Chrystusa Ukrzyżowanego, Zmartwychwstałego biegnijmy za Nim, naśladujmy Go. Wygrajmy tą bitwę. Niech cudowne dobro spływa na ten zbór. Tak samo jak te chleby pieczone, które smakują nam i radują nas. Siostry przygotowują je, chcą żeby one smakowały nam. Tak chciejmy, żeby to co czynimy wobec siebie nawzajem, było smaczne, było przyjemne, było budujące, które by wskazywało na to, co jest bliskie sercu Bożemu.
1Mojżeszowa 6,22: „I uczynił Noe wszystko tak, jak mu rozkazał Bóg; tak uczynił Noe.”
Niesamowite. I dlatego, że Noe tak uczynił, jak mu rozkazał Bóg, Bóg zachował Noego w potopie. Zachowa i nas, i mnie, wcześniej przetapiając nas ogniem tych doświadczeń, gdzie wróg kusi nas, by zrobić coś złego, ale daj odpór, wygraj, myśląc o Ukrzyżowanym, że przyszedł zbawić, uratować. Niech w naszym myśleniu, w naszym jestestwie będzie mocno ugruntowane to – On umarł tu na tej ziemi po to, żebyśmy nikomu nic więcej złego nie zrobili. A jeżeli by nie powiodło się i jednakże zrobilibyśmy coś złego, to On nie jest przeciwko nam. Dlatego jeśli komuś też by się nie powiodło i może ktoś by nie opatrznie skrzywdził cię, to miej przebaczenie jak on też ma dla ciebie przebaczenie. Bo jeśli ty przebaczysz, on też tobie przebaczy. Ważne jest więc umieć korzystać z przebaczenia, żeby nie wykorzystywać, ale korzystać z przebaczenia. Nie wykorzystywać po to, żeby móc krzywdzić, tylko po to, żeby przestać czymkolwiek krzywdzić.
Ewangelia Jana 14, 21: „Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje; a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawię mu samego siebie.” A Jezus dał przykazania – czyńcie dobro, miłujcie, okazujcie łagodność, cierpliwość, wychodźcie naprzeciw siebie nawzajem dla Chrystusa. Niesamowite uczucie, taki mały człowiek kiedy rośnie w tej atmosferze dla Chrystusa i kiedy jest coraz większy i większy, i może coraz więcej czynić dobra, rośnie i wzrasta w dobru, nie w złu. Ale jeśli od małego nauczy się chytrego, przebiegłego kombinowania, to rosnąc będzie jeszcze bardziej chytry i przebiegły czy przebiegła, tylko jeszcze bardziej taki skryty, skryta, tak bardziej z ukrycia niż w rzeczywistości. Nauczy się bardziej nie robić tego tak, by inni zorientowali się. Jeżeli więc małe nauczy się tego, co dobre, to i kiedy będzie duże, łatwiej będzie czynić to, co dobre. Niech te dzieci od małego uczą się już teraz czynić sobie nawzajem dobro. Niech nikt nie myśli, że tu ma coś swojego, bo Właścicielem tego jest Chrystus; cokolwiek tu jest, należy do Chrystusa i my też. A więc to Jezus mówi: Chodźcie do Mnie, przychodźcie do Mnie, mam otwarte ramiona, korzystajcie z tego Kim jestem i cieszcie się z tego, że ktoś może korzystać z tego dobra. Usługujmy sobie nawzajem tym, czym już możemy usługiwać, wtedy najwięcej skorzystamy i Ojciec wraz z Synem będą mieszkać w nas.
Ew. Jana 14,22.23: „Rzekł mu Judasz, nie Iskariota:,Właścicielu, cóż się stało, że masz się nam objawić, a nie światu? Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy.”
Wiecie, pewnym młodzieńcom w zborze kiedyś powiedziałem: Zorganizujcie sobie inaczej niż organizują to sobie młodzi chłopcy, nie żeby komuś zrobić coś złego, coś zbroić, chciejcie robić coś dobrego. I kiedy widzicie, że ktoś jest odtrącany przez innych, tego przygarniajcie i okazujcie temu komuś miłość, bo tak Chrystus chce okazywać. Zmieńcie zasady waszej zabawy; nie z tego, żeby pokazywać, że jesteśmy lepszą grupą i kogoś tam odsuniemy, tylko nauczcie się przyjmować odrzuconych, bo Chrystus przyjmuje odrzuconych. Nauczcie się służyć Chrystusowi już teraz i niech to sprawia wam radość, że nie jesteście w grupie tych, którzy niszczą, ale w grupie tych, którzy ratują. A kiedyś może przez to uratujecie wszystkich. Niech sprawia wam radość, nie to, że czujecie się lepsi od innych, tylko, że jesteście gotowi służyć innym. I widziałem wielką zachętę w tych młodzieńcach. A jeszcze można zużyć pieniądze, które gdzieś otrzymują i by przez to coś podarować takiemu odrzuconemu, żeby sprawić temu komuś jeszcze więcej przyjemności i pociechy, że nie wszyscy pośród wierzących to są ci, którzy chcą się wywyższać nad innymi, że są wśród młodych tacy, którzy chcą służyć Jezusowi. Niesamowite! Zamieniać zło w dobro, zdobywać dla Chrystusa a nie odpychać od Chrystusa. I kiedy ci młodzi ludzie będą to czynić i dorosną, będzie z nich niesamowity pożytek w zgromadzeniu świętych, bo zawsze znajdą się tacy, co odpychają. I to oni potrzebują też takich, którzy będą w stanie też ich przygarnąć i nauczyć ich zupełnie innego życia.
List do Hebrajczyków 9, 24-27: „Albowiem Chrystus nie wszedł do świątyni zbudowanej rękami, która jest odbiciem prawdziwej, ale do samego nieba, aby się pojawić teraz przed obliczem Boga w naszym imieniu; i nie dlatego, żeby wielekroć ofiarować samego siebie, podobnie jak arcykapłan wchodzi do świątyni co roku z cudzą krwią, gdyż w takim razie musiałby cierpieć wiele razy od początku świata; ale obecnie objawił się On jeden raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie. A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują.”
A ci, którzy Go oczekują, oczyszczają się. Zachęcam i małych i dużych, oczyszczajmy się, uczmy się czynić dobro, uczmy się ratować, zbawiać. Niech to będzie nasze największe posłanie tutaj na tej ziemi, bo gdy siejesz dobro, to zbierzesz dobro. Gdy siejesz przebaczenie, to zbierzesz przebaczenie. Gdy siejesz miłość, zbierzesz miłość, gdy jesteś gotowy, gotowa stać po stronie Chrystusa, nie po stronie człowieka, tylko po stronie Chrystusa. Już Jozue o tym dowiedział się – po której stronie jesteś? Ani po twojej ani po tej, jestem po stronie Boga. I każdy musi dołączyć do Chrystusa, żeby opuścić strefę wszelkiego myślenia. Zrozum, masz wszystko by czynić dobro. Tylko twój duch potrzebuje widzieć Ukrzyżowanego. Jeżeli będzie widzieć Ukrzyżowanego i to jak On świadczy to dobro tobie, nadal wstawiając się w niebie, żebyś nie zginął czy nie zginęła, to wtedy powiesz: Zaiste, moje życie ma tylko wtedy sens, gdy będę czynić dobro Chrystusowe. Łatwiej jest krzywdzić na tej ziemi, niż czynić dobro. Ale to właśnie Chrystus jest pierwszym przykładem, że na tej ziemi można czynić dobro wszystkim. Czy chcesz wziąć w tym udział?
Jezus wzywa, żeby stać się jak On, żeby wziąć udział w tym zmaganiu, w tej bitwie, żeby nie stać po stronie zła, ale po stronie zwycięskiego Ukrzyżowanego Chrystusa. Ile On był skrzywdzony a mimo wszystko nie odpowiedział krzywdą. I ci, którzy czynią dobro, też będą krzywdzeni, a mimo wszystko wygrają, bo widzą w Chrystusie nadzieję, że jednakże dobro i tak wygra ze złem. Dlatego też apostoł uczył – pokonujcie zło dobrem. Ucz bawić się w dobro, nie w zło. My starsi tez lubimy się bawić. Bawmy się w dobro, w służenie dobrem, wychodzenie naprzeciw, usługiwanie dobrem, okazywanie tego, co jest potrzebne, co byśmy sami chcieli, aby nam okazano. A czynić dobrze nie ustawajmy. Czynić dobrze możemy tylko dlatego, że Bóg przeznaczył nas do czynienia dobra w Chrystusie Jezusie. Zachęcam do tej niesamowitej, szczęśliwej zabawy, radosnej zabawy. I kiedy już jeden i drugi, i trzecia, i czwarty biorą w tym udział i cieszą się, że Chrystus przez to jest uwielbiony, to zachęca się kolejnego, żeby dołączyć do takiej grupy zabawnych, którzy zawsze cieszą się i dziękują Bogu za to, że mogą mieć życie wypełnione czymś innym niż ten świat, bo ten świat krzywdzi. Nawet gdy miłuje, krzywdzi. Chrystus nie krzywdzi. Dlatego fundament – Chrystus – zbawienie. Świat – krzywdzenie. Opuszczajmy to niepotrzebne budowanie krzywd, za które później jest kara – gehenna. A budujmy to, co jest dobre, za co jest zapłata, nagroda – życie wieczne z Bogiem. Amen.

