Przebaczenie
Przebaczenie - część 2
Ojcze, odpuść nam, jak i my odpuszczamy…
Dzieje Apostolskie 7 rozdział, wiersz 59, 60: „I kamienowali Szczepana, który się modlił tymi słowy: Panie Jezu przyjmij ducha mego. A padłszy na kolana zawołał donośnym głosem Panie, nie policz im grzechu tego”. Znów jest moment, gdy człowiek jest zabijany niesłusznie. On nie zgrzeszył, nic złego im nie zrobił, a oni wzięli kamienie i rzucali w niego z zawiścią „:trzeba zabić tego człowieka, gdyż on jest inny”. Szczepan patrzył na nich i widział, że to są szaleńcy, którzy nie wiedzą co czynią, nie wiedzą co im grozi za zabicie człowieka. W sercu Szczepana było: „Boże, przez ofiarę twego Syna Jezusa Chrystusa, którą ja skosztowałem i doznałem twojego przebaczenia, Boże proszę Cię nie policz im grzechu tego, przebacz im”. Gdy to powiedział, skonał. To co mówiłem – to jest mieć przebaczenie aż do ostatniego oddechu.
Wiecie jakie to jest ważne na tym świecie nieprzebaczenia, gdzie każdy ma do kogoś jakieś pretensje, złości, zawiści, być wolnym człowiekiem, nie chodzić z sercem zawistnym, nie rozmyślać nocami, co złego za to czy za tamto można komuś uczynić, albo cieszyć się, że kiedyś sąd spadnie na tych ludzi. Lepiej żeby się upamiętali i odwrócili póki jeszcze żyją.
Drugi list do Tymoteusza, 4 rozdział, 16 wiersz: „W pierwszej mojej obronie nikogo przy mnie nie było, wszyscy mnie opuścili. Niech im to nie będzie policzone”. Wiecie co to znaczy, kiedy jesteś w głównej bitwie, kiedy walka się toczy a bracia i siostry, którzy z tobą byli, zostawiają cię, zostajesz sam z całym doświadczeniem. Uciekli, zostawili cię na polu bitwy, zawiedli. Paweł nie narzeka, nie mówi: „tyle im dobra okazałem, a co oni mi teraz zrobili”. On mówi: „Boże, niech im to nie będzie policzone”. On wie co to jest, kiedy zostawiasz brata na polu bitwy i uciekasz, ratujesz siebie, swoje własne, cielesne życie żeby tylko nie zginąć i zostawiasz kogoś w największym doświadczeniu. Paweł mówi: ”Boże nie policz im tego jako zdrady. Wróg ich przeraził, Boże uratuj ich, żeby powrócili na pole bitwy, nauczeni żeby wytrwać do końca. To jest Boży przywilej. Ale Pan stał przy mnie i dodał mi sił”. Pan nie uciekł. Paweł musiał mieć przebaczenie w swoim sercu, bo gdyby weszła tam zgorzel, byłoby niedobrze. Pan jest wierny każdemu słowu.
Znajdziemy wiele miejsc, gdzie Boży ludzie w ten właśnie sposób patrzyli i myśleli, sami wiele doznali. Przecież Piotr mówił: „Panie nie zaprę się Ciebie”. Jezus odpowiedział mu: „Ja modliłem się za tobą, żeby nie ustała wiara twoja”. Piotr wyparł się Jezusa, ale jak ważna była dla niego modlitwa Jezusa, gdyż mógł się nauczyć jak ważne jest przebaczenie, ponieważ on sam skorzystał z przebaczenia. Jezus mógłby powiedzieć: „ja uczyłem cię tyle lat, a ty teraz zapierasz się mnie. Nie chce mieć z tobą nic wspólnego”. Jezus zgniewał się na nich „o rodzie bez wiary, dlaczego jesteście tacy głupi i gnuśnego serca”. Ta mowa była szczera, a w Jego sercu było przebaczenie.
Każdy może skorzystać z tego przebaczenia, gdyż Bóg w Chrystusie, jednego dnia zmazał winę całej ziemi. Każdy może korzystać z tego przebaczenia, Bóg przebaczył wszystkim, tylko ludzie nie przyjmują Bożego przebaczenia i pozostają w stanie wojny z Bogiem. Mają do Boga pretensje, żale, dlaczego zrobił to, a dlaczego tamto. Nie przyjmują przebaczenia, pozostają w swoich żalach, nadal pozostają w ciemności, w diabelskiej niewoli. Ale ci, którzy przyjęli Boże przebaczenie, widzą jego wartość, że ono wydobyło ich z ciemności do światłości. Zdają sobie sprawę jak ważne jest przebaczenie. Diabeł potępia – Bóg przebacza. Diabeł mówi: „zobacz co narobiłeś, Bóg nie będzie chciał mieć z tobą nic wspólnego”. Bóg mówi „jednego dnia przebaczyłem wszystko w Chrystusie”. Bóg ma to dla każdego, kto uniży się i ukorzy przed Nim. Zobacz, jak potężne jest przebaczenie, ono może zburzyć całe diabelskie mury, całe warownie.
Wiecie jak działa przebaczenie na serce? Gdy wrócił do domu syn marnotrawny, jak działało przebaczenie na jego serce? On czuł, że nie może nazywać się synem. Jak działa przebaczenie na serce, kiedy ojciec wyprawia ucztę i zaprasza wszystkich, wołając „radujcie się, mój syn powrócił!”. Jak działa przebaczenie? Syn doznaje, że Bóg go przyjmuje. Przyjęcie przez Boga leczy rany. Kiedy przebaczasz swemu winowajcy, ten zdaje sobie sprawę, że tyle zła ci uczynił a ty go przyjmujesz. Rozumiesz, to leczy rany! Jesteśmy uleczeni i uzdrowieni przez to, że Bóg nas przyjął. Dlatego nie mamy upodobania w urazach, w nastawieniach, bo jesteśmy uzdrowieni przebaczeniem Boga. Ale jeśli będziemy zatrzymywać urazy, to po pewnym czasie nasze zdrowie zacznie zanikać, bo będziemy wpuszczać chorobę nieprzebaczenia. Błogosławieni, którzy dzisiaj korzystają z tego uzdrowienia, którzy mają relację z Bogiem i mogą wchodzić do najświętszego miejsca przez krew Syna Bożego. Piękne to jest, prawda? Przez przebaczenie mamy wstęp do miejsca najświętszego. Cudowne przebaczenie! Okazanie przebaczenia, nie jest akceptacją grzechu. Przebaczenie nie akceptuje grzechu. Przebaczenie jest szczególnie ważne wtedy, gdy grzesznik potrzebuje oczyszczenia. To nie jest przykrywka dla grzesznika, żeby czuł się spokojny gdy grzeszy. Przebaczenie daje możliwość uratowania się z grzechów. Łaska prowadzi człowieka do pokuty, do upamiętania i porzucenia zła, nie do lekceważenia Boga z nastawieniem: „skoro łaska, to mogę grzeszyć”.
List do Hebrajczyków 9 rozdział: „O ileż bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego ofiarował samego siebie bez skazy Bogu oczyści sumienie nasze od martwych uczynków abyśmy mogli służyć Bogu Żywemu”. Wielu ludzi myśli, że muszę dopełniać jakieś sakramenty, żeby Bóg zaakceptował ich. „Muszę zrobić to czy tamto, przyjąć jakieś namaszczenia”. Różne takie rzeczy, martwe uczynki, żeby Bóg zaakceptował człowieka. Ale krew Jezusa oczyszcza od tych martwych uczynków, one nic nie dają. To krew Jezusa daje, to ona oczyszcza. Rozumiesz? To krew Syna Bożego oczyszcza nas od naszych grzechów. Oczyszcza tego, kto w tej krwi znajduje przebaczenie Boga.
Kiedy Bóg okazał swoją miłość? Kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, kiedy dał swojego Syna na ofiarę. Jeśli przychodzę do Boga i proszę, muszę zobaczyć co ja zrobiłem z moimi winowajcami. Wiesz jakie to jest piękne, kiedy Boże przebaczenie spływa na serce człowieka? Wtedy człowiek przebacza wszystkim, dokładnie wszystkim ludziom. Jest wolny, cudownie wolny! Jest tak hojny w przebaczaniu, bo sam doznał większego przebaczenia – własnych grzechów. Wie, że jego grzechy zostały mu przebaczone. Z takim właśnie doznaniem trzeba tu żyć. Kiedy to doznanie nie ma wartości dla człowieka, wraca on pod starą niewolę zawiści, złych nastawień, pomówień, kombinacji – tragedia! To jest tragedia być tak blisko i wszystko stracić.
Księga Objawienia, 1 rozdział, 5 wiersz: „i od Jezusa Chrystusa, który jest świadkiem wiernym, pierworodnym z umarłych i władcą nad królami ziemskimi. Jemu, który miłuje nas i który wyzwolił nas z grzechów naszych przez krew swoją i uczynił nas rodem królewskim, kapłanami Boga i Ojca swojego, niech będzie chwała i moc na wieki wieków amen”. Tak wielkie znaczenie ma ta krew! Ona ma wielkie znaczenie, ona nas oczyszcza. Ale żeby ona oczyszczała nas od wszystkich martwych uczynków, musimy mieć w swoim sercu przebaczenie. Widzisz, to jest warunek. Jeśli chodziłem z jakimś nieprzebaczeniem mogę się oczyścić, ponieważ noszenie w sercu nieprzebaczenia jest grzechem – „niech słońce nie zachodzi nad gniewem waszym”. Noszenie nieprzebaczenia po zachodzie słońca jest grzechem! Mogłeś zostać uderzony, dotknięty, ale przed zachodem słońca musisz z tym skończyć. Wiesz, że Bóg jest prawdziwy i jeśli nie skończysz i położysz się z tym, możesz umrzeć na zawsze. Jeśli położysz się z gniewem, ten gniew zrodzi swoje dzieci – następne grzechy. Jednym z nich jest niechęć, w sercu pojawia się niechęć do kogoś. Może też być zawiść, wtedy łatwo będzie ci mówić o kimś złe słowa. Zawiść to taki „produkt” gniewu. Im dłużej trwa gniew, tym więcej takich „produktów” wytworzy. Kiedy chodzisz w czystości, w twoim sercu i umyśle jest czysto i nie ma tych rzeczy, możesz cieszyć się niebem, możesz się radować wiecznością, ponieważ ta wieczność jest twoja.
Ostatnio tak do mnie dotarło, jak to było z tym owocem, który Ewa podała Adamowi, jak przyszło skażenie gdy Adam go zjadł. Przyszła mi taka myśl, że ten owoc Ewa podaje do dzisiaj. W jaki sposób to czyni? Niewiele „Ew” – kobiet wyszło z tego i nie podaje go swoim mężom. A są to te kobiety, które doznały przebaczenia. Wszystkie, które nie doznały przebaczenia, nadal podają ten owoc. A tym owocem jest słowo, które jest nieprawdziwe. Przekazują mężom swoje wizje, swoje przemyślenia, układają sposób myślenia swoich mężów, według własnej wizji. Kształtują ich patrzenie na dane wydarzenie, według własnego grzesznego postrzegania tego wydarzenia. Wielu mężów postępuje i mówi dokładnie według tego owocu, który w nich włożyły żony. Niewiele jest żon, które są niewiastami pokoju, mają pokój z Bogiem i nie podają już tego owocu, podają owoc, który wykształca w nich Duch Święty, to jest prawda, miłość, radość, pokój, sprawiedliwość. Widzisz żono jakąś sytuację, nawet jej nie zbadałaś, a już wyciągnęłaś wnioski. Przychodzi do domu twój mąż, a ty już zdajesz mu sprawę i opowiadasz mu wszystko, ale tak, jak ty to widzisz. Jeśli masz zawiść do kogoś to jeszcze ubarwisz to wydarzenie, przedstawisz te najgorsze momenty, a te dobre usuniesz. Ten mężczyzna wysłucha i po pewnym czasie to wniknie w jego serce, zacznie się nastawiać. Kto to zrobił? Może to być od strony mężczyzny również, ale najczęściej jest to od strony kobiety. Chęć osiągnięcia celu, żeby twój mąż widział tak jak ty chcesz, może powodować, że będziesz czerpała ze złych środków. Tak ważne jest, co podaję drugiemu.
I teraz, bracia i siostry, jeśli moje serce nie jest czyste, nie mam przebaczenia u Boga i chodzę z jakimiś nastawieniami, to będę mówił z moimi bliźnimi, braćmi i siostrami i układał te sprawy w taki sposób jak mnie się widzi. A Bóg mówi, że jeśli ktoś oszukuje w jakiejś sprawie swego brata czy siostrę, to mścicielem tego jest Bóg. Rozumiesz, to jest jak propaganda, która kształtuje sposób myślenia i patrzenia. Diabeł ma swoją propagandę i swoje sługi, do dzisiaj wielu mu służy. Nie zbadają sprawy, jak się rzeczy mają, tylko szybko wyciągają wnioski.
Jak ważne jest, aby mieć serce czyste: „serce czyste stwórz we mnie o Boże, a prawego ducha odnów we mnie”, żebym mógł ocenić sytuację i żebym nie chciał kształtować czyjegoś patrzenia w mój zły sposób, kiedy mam zawiść do kogoś. Nie chcę kształtować czyjegoś patrzenia na drugiego człowieka, do którego mam zawiść. Nie chcę kogoś nastawić przeciwko człowiekowi, wobec którego ja jestem nastawiony. Tak też nastawiają ludzi przeciwko Chrystusowi i ludzie mają zawiść do Chrystusa, niechęć i dlatego źle o Nim mówią. Ludzie słuchają i mówią: gdyby taki był, to powinien zrobić to czy tamto, dlaczego nie pomoże mi w chorobie, i tak dalej. I dalej przekazują sobie nawzajem – co dał mi ojciec, co dała mi matka w tym będę do końca. Co to jest za powiedzonko? To jest oszustwo, bo tylko Bóg może dać człowiekowi to co jest dobre. Każdy człowiek musi się upamiętać, każdy musi narodzić się na nowo z wody i z Ducha. Musi wrócić do społeczności z Bogiem. To nie wystarczy, że urodził się fizycznie. Człowiek nie rodzi się od razu chrześcijaninem, rodzi się grzesznik, który będzie się rozwijać, a z nim będzie się rozwijać jego grzech. Dlatego musi przyjść do Pana pod krzyż, a kiedy przyjmuje przebaczenie, wie co to jest przebaczenie, żeby mógł dawać to przebaczenie innym.
Ktoś kiedyś powiedział „no, ja przebaczyłem”, tylko dlaczego jeszcze tyle lat o tym mówi, i przy każdej okazji to samo robi? Przebaczenie to jest zapomnienie. W księdze Izajasza Bóg mówi „odrzucę twoje grzechy tak daleko, jak daleko jest wschód od zachodu i choćby były czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją i nie będę ich więcej wspominał” - tak przebacza Bóg. „Więcej ich nie wspomnę” – to jest przebaczenie. Obyśmy z takim przebaczeniem mogli podążać do wieczności.
To wcale nie znaczy, że będziemy biegać za wrogami, bo to nie od nas zależy jak ktoś jest wobec nas nastawiony, jeśli my żyjemy z Panem i według słowa Pańskiego. Mogą być naszymi wrogami dlatego, że żyjemy po chrześcijańsku. Nie możemy tego zmienić, ale nie możemy też nosić w sercu urazy. Niech zawsze zależy nam bardziej na tym, żeby ten ktoś się uratował niż zginął.
Jest wiele trudnych sytuacji. Pamiętacie tę historię pewnego człowieka z czasu wojny, który był w obozie. Jego żona upiekła mu ciasteczka i wysłała mu do obozu. Szef tego obozu zaprosił go do siebie i zjadał przy nim jego ciasteczka. Człowiek ten patrzył na to, a był bardzo głodny i kiedy tamten zjadał ostatnie ciastka, poprosił aby dał mu chociaż jedno, ale nie dostał. Co mogło pojawić się w jego sercu ? Jaką mógłby mieć zawiść wobec tego człowieka? Gdy skończyła się wojna, człowiek ten dowiedział się gdzie mieszka ten oprawca i pojechał do niego z ciasteczkami. Gdy pojawił się u jego drzwi, człowiek ten pomyślał, że teraz dostanie mu się za to co mu zrobił. Ale gość wyjął ciasteczka i powiedział, że chciałby wypić z nim kawę i zjeść ciasteczka. Pokazał mu, że w jego sercu jest przebaczenie, a tamten człowiek rozpłakał się, gdyż spodziewał się zawiści, a nie przebaczenia.
Kto z nas tak naprawdę spodziewał się przebaczenia od Boga? Kto z nas był pewny na sto procent, że Bóg musi mu wybaczyć? Bóg okazał swoje cudowne, łaskawe podejście do nas, a my byliśmy zadziwieni Jego przebaczeniem. A to po to, żebyśmy zachowali to jako skarb w naszych sercach do końca naszych dni. Niech ta lekcja modlitwy naszego Pana Jezusa Chrystusa pozostanie w nas.
W tym świecie będzie coraz więcej okazji do irytacji, coraz więcej. Ludzie w tym świecie są coraz gorsi, a i wśród wierzących wielu odpada od Boga i są coraz gorsi. Wydaje się, jakby kpili, szydzili, lekceważyli co mówi Bóg i mówili „my i tak idziemy do wieczności”. Nieraz są to urazy, doświadczenia, bóle. Musimy czujniej niż wszystkiego innego strzec swojego serca, gdyż z niego tryska źródło życia. Jak człowiek ma zachować w czystości swoje serce? Odwracając swoje usta od kłamstwa i nie mówiąc tego, czego nie jest pewny. Zadbaj swoje serce, gdyż z każdego słowa zdamy sprawę. Czasami nie wiemy skąd taka słabość naszego serca, taka lekkość w postępowaniu i brak świadomości, że za to grozi utrata wieczności. Człowiek często wypowiada słowa zbyt lekko, a serce zatwardza się i nie reaguje tak, jak powinno – zdecydowanie: upamiętaj się bo zginiesz. Ono mówi tak łagodnie: nie jesteś taki najgorszy, Bóg cię kocha i weźmie ciebie do wieczności. A słowo Boże mówi, że nie ma nic bardziej zwodniczego niż serce człowieka. Ono potrafi zwodzić i mówić kiedy jest zatwardzone, że jest w porządku. Wystarczy jednak pomodlić się tą modlitwą, której nauczył nas Pan Jezus, by zdać sobie sprawę, że musisz coś zrobić. Jest to modlitwa cudownie doskonała, żeby modlący się zdał sobie sprawę: muszę coś zrobić, muszę uwolnić się od wszystkiego co przeszkadzałoby Bogu przebaczyć mi, bo chcę wrócić na wieczność do Niego. „Święć się imię Twoje, bądź wola Twoja, jak w niebie tak i na ziemi, Ojcze”. Niech te słowa będą w nas, abyśmy wygrali. Jest to możliwe dzięki Panu.
Skarb przebaczenia czyni nas szlachetnymi, bo to czyni Pan. Ceńmy sobie ten skarb, nigdy nie zaniedbujmy skarbów od Pana.
Chwała Bogu za Pana Jezusa! Amen.

