zgr.10.07.2026 Marian – Zwycięstwo pośród wszelkich przeciwności

zgr.10.07.2026 Marian – Zwycięstwo pośród wszelkich przeciwności

 

Chwała Bogu. Dzięki Bogu mamy kolejny czas na to, by poprawiać swoje patrzenie na Jezusa Chrystusa i na wszystko, co jest dla nas cenne, ważne, abyśmy mogli dobrze to wykorzystać w tym doświadczeniu, w jakim jeszcze obecnie jesteśmy.

Ewangelia Łukasza 23, 1-5: „I całe ich zgromadzenie powstało, i poprowadzili go do Piłata. I zaczęli go oskarżać, mówiąc: Stwierdziliśmy, że ten zwodzi nasz naród i wstrzymuje go od płacenia podatków cesarzowi, i powiada, że On sam jest Chrystusem, królem. I zapytał go Piłat, mówiąc: To ty jesteś królem żydowskim? A On, odpowiadając, rzekł mu: To ty mówisz. Piłat zaś rzekł do arcykapłanów i do tłumów: Żadnej winy w tym człowieku nie znajduję. Oni natomiast obstawali przy tym i mówili: Podburza lud, nauczając po całej Judei, i to począwszy od Galilei, aż dotąd.”

Chciałbym, żebyśmy zwrócili uwagę: „i zaczęli Go oskarżać” O co mogli oskarżyć Jezusa Chrystusa, skoro Jego życie jest doskonałe? Mogli tylko wynajdywać jakieś rzeczy, coś sobie wymyślać słuchając Jego, próbować coś z tego zrobić, żeby można byłoby oskarżyć Go o to, że podburza czy zniechęca, czy robi cokolwiek innego, ale nic takiego nie mogli znaleźć w Nim, żeby mieć podstawy do jakiegokolwiek oskarżania. Oskarżyciel poprzez tych ludzi próbował oskarżać Bożego Syna, że On też jest częścią ciemności, że On też należy do ciemności, podczas gdy Jezus jest światłością. I musimy mieć tą świadomość, że naszego Zbawiciela próbowano oskarżyć o wiele rzeczy. Ten doskonały Boży Syn nie miał tak, że ludzie patrzyli z podziwem, dziękowali Bogu za Niego i byli zawsze wdzięczni za to, że On chodził po tej ziemi. Mnóstwo ludzi podejmowało się tego, aby gdzieś oskarżyć Go.

Ewangelia Łukasza 4,23-28: „I rzekł do nich: Zapewne powiecie mi owo przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie. Dokonaj także tutaj, w ojczyźnie swojej, tych wielkich rzeczy, które, jak słyszeliśmy, wydarzyły się w Kafarnaum. I rzekł: Zaprawdę, powiadam wam, iż żaden prorok nie jest uznawany w ojczyźnie swojej. Prawdziwie zaś mówię wam: Wiele było wdów w Izraelu w czasach Eliasza, kiedy niebo było zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak iż był wielki głód na całej ziemi, a do żadnej z nich nie został posłany Eliasz, tylko do wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I było wielu trędowatych w Izraelu za Elizeusza, proroka, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Naaman Syryjczyk. I wszyscy w synagodze, słysząc to, zawrzeli gniewem.”

Czyżby o tym w ogóle nie wiedzieli? A wiedzieli. Dlaczego to ich tak zdenerwowało, gdy Jezus o tym mówi? Bo to Jezus mówi. Gdyby kto inny to powiedział, w porządku. Ale gdy Jezus to mówi, to już to gniewa, złości, że czują się osądzeni, że ich życie poddawane jest weryfikacji, że jak On w ogóle śmie poddawać weryfikacji ich życie, skoro oni są tacy oddzielenie od wszelkich brudów, że nawet nie zasiedliby z grzesznikiem do wspólnego stołu. Jezus spotyka się więc z różnymi przeciwnościami, kiedy żyje na tej ziemi – oskarżenia, gniew przeciwko Niemu.

Ewangelia Łukasza 11, 53.54: „A gdy stamtąd odchodził, zaczęli uczeni w Piśmie i faryzeusze gwałtownie nań napierać i wypytywać go o wiele rzeczy, czyhając na Niego, i pragnąc wychwycić coś z ust Jego, aby go oskarżyć.”

Jeżeli widzimy Jezusa jak próbują oskarżyć go o cokolwiek, to czego możesz spodziewać się, jeżeli będziesz chciał czy będziesz chciał prowadzić czyste, święte nieskalane życie, jak nie oskarżenia? Oskarżyciel będzie oskarżać cię o cokolwiek, żeby tylko znaleźć coś przeciwko tobie, bo przecież na tej ziemi nikt nie może tak naprawdę żyć w czystości, że jak nie żyje, to trzeba oskarżyć go, że żyje w nieczystości. Wszystko musi być zabrudzone. Taki schemat, takie myślenie i takie postępowanie też. Nie mogąc się czegoś doszukać, próbowali – może coś powie i z tego zbudujemy oskarżenie. Czy łatwo jest więc żyć czystemu, świętemu, nieskalanemu na tej ziemi?

Ewangelia Łukasza 13, 10-14: „A nauczał w jednej z synagog w sabat. I oto była tam kobieta mająca ducha niemocy od osiemnastu lat, pochylona tak, że zupełnie nie mogła się wyprostować.  A Jezus, ujrzawszy ją, przywołał ją i rzekł do niej: Kobieto, uwolniona jesteś od niemocy swojej. I położył na nią ręce; i zaraz wyprostowała się, i chwaliła Boga. A odpowiadając, przełożony bożnicy (synagogi), oburzony, że Jezus uzdrowił w sabat, rzekł do ludu: Jest sześć dni, kiedy należy pracować. W te dni przychodźcie i dajcie się uzdrawiać, a nie w dzień sabatu.”

Oburzony. Kobieta pochylona, zmęczona. Ten, który byłby w takim stanie wie, co to znaczy tak chodzić pochylonym. Pochyl się i chodź pochylony trochę i zobacz jak zacznie cię od razu w plecach boleć i chcesz się wyprostować. Ona nie mogła się wyprostować przez osiemnaście lat. Jezus uwalnia ją, a ci ludzie oburzają się. Chcesz być naśladowcą Chrystusa? Musisz jedno zrozumieć, że tu nie ma szukania upodobania w ludziach. Jeżeli naprawdę chcesz żyć, naśladowco Chrystusa, to ludzie będą się na ciebie oburzać, będą gniewać się na ciebie, będą szukać przeciwko tobie dowodów, że jesteś nikczemnikiem, złośnicą.

Ewangelia Łukasza 13,31-35: „W tym czasie przybyli niektórzy faryzeusze, mówiąc do niego: Wyjdź stąd i oddal się, gdyż Herod chce cię zabić. I rzekł do nich: Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wypędzam demony i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia skończę. Tymczasem muszę dziś i jutro, i pojutrze odbyć drogę, bo jest nie do pomyślenia, by prorok ginął poza Jerozolimą. Jeruzalem, Jeruzalem, które zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie byli posłani, ileż to razy chciałem zgromadzić dzieci twoje, jak kokosz zgromadza pisklęta swoje pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom pusty wam zostanie. Powiadam wam: Nie ujrzycie mnie, aż nastanie czas, kiedy powiecie: Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Właściciela.”

Jezus płakał nad tą Jerozolimą a Herod chciał go zabić. Co czyhało na Niego tu na tej ziemi? Jak więc żył ten Jezus pośród tylu przeciwności, że nie ugiął się? Nieraz człowiek myśli sobie, a może dać sobie spokój z tym życiem, może też zacząć żyć w sposób nikczemny, zły, złośliwy, zawistny, jakikolwiek. Cóż, też jestem tylko człowiekiem, można sobie powiedzieć. A Jezus nigdy tego nie zrobił, nigdy nie postąpił w ten sposób, nigdy oskarżyciele nie mieli możliwości znalezienia chociaż tylko jednego dowodu, że On robi to w taki sposób jak oni robią. Ten, który najwięcej zła zrobił na tej ziemi oskarża tych, którzy chodzą w Chrystusie Jezusie o czynienie zła.

Ewangelia Łukasza 16, 14.15 (to będzie głównie z Ewangelii Łukasza). „A słyszeli to wszystko faryzeusze, którzy byli chciwi i naśmiewali się z niego. I powiedział im: Wy jesteście tymi, którzy chcą uchodzić w oczach ludzi za sprawiedliwych, lecz Bóg zna serca wasze. Gdyż to, co u ludzi jest wyniosłe, obrzydliwością jest przed Bogiem.”

I kiedy patrzę na Jezusa, On nigdy nie był taki przymilny, On nie był taki układający się do ludzi, On był prawdziwy, bez względu co oni z tego powodu wymyślili sobie, On zawsze mówił prawdę. Naśmiewali się z niego. Ile razy z ciebie, ze mnie naśmiewali się, szydzili, kpili? Bo kto teraz wierzy w Jezusa?

Ewangelia Łukasza 19, 37-40: „Gdy zaś zbliżał się już do podnóża Góry Oliwnej, zaczęła cała rzesza uczniów radośnie chwalić Boga wielkim głosem za wszystkie cuda, jakie widzieli, mówiąc: Błogosławiony, który przychodzi jako król w imieniu Właściciela; na niebie pokój i chwała na wysokościach. A niektórzy faryzeusze z tłumu mówili do niego: Nauczycielu, zgrom uczniów swoich..” Doradzali Mu co ma zrobić. Nie pozwól Mu, żeby takie rzeczy mówili o Tobie. A o kim mieli mówić, jak nie o Nim. „I odpowiadając, rzekł: Powiadam wam, że jeśli ci będą milczeć, kamienie krzyczeć będą.

Czy my jesteśmy w stanie tak funkcjonować, żyć? Jakże musi być czysty, nieskalany człowiek, by móc tak prosto odpowiadać, rozmawiać w taki prosty sposób? Bez zakrętasów, bez kombinowania. To musi być Chrystus, prawda.

Ewangelia Łukasza 20,13-20: „Rzekł tedy właściciel winnicy: Co mam czynić? Wyślę syna mego umiłowanego; może tego uszanują. Lecz gdy go wieśniacy ujrzeli, rozprawiali między sobą, mówiąc: To jest dziedzic, zabijmy go, a dziedzictwo będzie nasze. I wyrzuciwszy go poza winnicę, zabili. Co więc uczyni im właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci tych wieśniaków, a winnicę odda innym. Usłyszawszy to, rzekli: Przenigdy!”

A więc sprzeciwiają się. Taka jest prawda. Przecież to oni są tymi, o których mówi Jezus. Także Jego zabiją. „.On zaś, spojrzawszy na nich, rzekł: Cóż więc znaczy to, co napisane: Kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się kamieniem węgielnym? Każdy, kto by upadł na ten kamień, roztrzaska się, a na kogo by on upadł, zmiażdży go. A uczeni w Piśmie i arcykapłani chcieli go dostać w swoje ręce w tej właśnie godzinie, lecz bali się ludu. Zrozumieli bowiem, że przeciwko nim skierował to podobieństwo. Śledzili go więc, nasłali szpiegów, którzy udając sprawiedliwych, mieli go przyłapać na jakimś słowie, aby go wydać władzy i mocy starosty.”

Chcieli dostać go w swoje ręce, by pokazać Mu jaką mają władzę. Niesamowite życie na tej ziemi, życie w tej Bożej ochronie, w Bożym prowadzeniu, kiedy to Bóg decyduje o wszystkim. Wiemy, że kiedyś chcieli zrzucić Jezusa z góry i On przeszedł między nimi. Niesamowite życie, które jest całkowicie zależne od Właściciela, od Boga, który jest Właścicielem wszystkiego. Proste, prawdziwe, czyste.

Ewangelia Łukasza 22,1-5: „I przybliżało się święto Przaśników zwane Paschą. I szukali arcykapłani i uczeni w Piśmie sposobu, jak by go zgładzić; bali się bowiem ludu. W Judasza zaś, zwanego Iskariot, który należał do dwunastu, wstąpił szatan; i ten odszedłszy, umówił się z arcykapłanami i dowódcami straży co do sposobu, jak im go wydać. I ucieszyli się, i ułożyli się z nim, że mu dadzą pieniądze.

Ucieszyli się. Z czego ucieszyli się? Że w końcu dopadną go, w końcu przestanie żyć, przestanie mówić. Czy ktoś już ciebie tak nienawidził, żebyś przestał, przestała mówić? Bo słowa twoje są tak czyste, tak prawdziwe, tak nieskalane, tak rzeczywiście odnoszące się do tej sytuacji, bo mówi przez ciebie Bóg. A wy mówcie jak Słowo Boże mówi. I Jezus przez to przechodzi, czytamy dalej, że gdy już dostali go w swoje ręce, ukrzyżowali go. Cieszyli się, mówili: Zejdź z krzyża, a uwierzymy w Ciebie. Kpili, drwili, żartowali, pluli, nienawidzili.

Ewangelia Łukasza 19,26.27: „Powiadam wam, iż każdemu, kto ma, będzie dane, temu zaś, który nie ma, i to, co ma, będzie odebrane. Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja królował nad nimi, przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach.”

To czeka wrogów, przeciwników prawdy, przeciwników Chrystusa, którzy nie chcą prawdy, którzy chcą chodzić krętymi drogami, którzy nienawidzą ludzi chodzących prostymi drogami, którzy uważają ich za zdrajców człowieczeństwa, za kogoś, kto jest jak wrzód, który trzeba usunąć, bo przeszkadza. Jezus nie mówi irytująco, Jezus nie mówi kąśliwie, Jezus nic nie mówi złośliwie. On po prostu mówi prawdę, prawdę w prawdziwych uczuciach, bo w jakimś momencie jest zagniewany, w jakimś jest zasmucony. Jego uczucia są zgodne z tym, o czym mówi, nie są rozbieżne. Nie śmieje się kiedy mówi o Jerozolimie, że zostanie rozbita. Nie cieszy się z tego, że jego wrogowie ucierpią.

Ewangelia Jana 15, 18: „Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził.” Jezus nie szukał tego, żeby oni nienawidzili go. On nie wymyślał jak to zrobić, żeby zaczęli się na niego złościć. On po prostu prawdziwie żył. Nic nie robił innego, jak po prostu żył tu dla Swego Ojca, dla Jego chwały. I mówi, że jeśli Mnie świat znienawidził z tego powodu, i was nienawidzić będzie.

Jan 15,19-21„Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad właściciela swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą; jeśli słowo moje zachowali i wasze zachowywać będą. A to wszystko uczynią wam dla imienia mego, bo nie znają tego, który mnie posłał.”

Jezus więc bardzo wyraźnie mówi, że gdy my będziemy go naśladować, to też wejdziemy w te same doświadczenia. Przed wieloma ludźmi można ostrzegać: Uważaj, to jest złodziej, to jest ten, który wyłudzi z ciebie, to jest ten, który skrzywdzi. Można ostrzegać. Ale często bardziej ostrzega się przed tym, który należy do Jezusa, że to jest niebezpieczny człowiek, bo jeśli będzie coś widzieć i jeśli będzie pytany, powie; to jest ktoś, kto nie umie kłamać, który zawsze mówi prawdę.

Mateusza 19, 25-30: „A gdy to usłyszeli uczniowie, zaniepokoili się bardzo i mówili: Któż tedy może być zbawiony? A Jezus spojrzał na nich i rzekł im: U ludzi to rzecz niemożliwa, ale u Boga wszystko jest możliwe. Wtedy odpowiadając Piotr rzekł mu: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za tobą; cóż za to mieć będziemy?  A Jezus rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, że wy, którzy poszliście za mną, przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie chwały swojej, zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście plemion Izraela. I każdy, kto by opuścił domy albo braci, albo siostry, albo ojca, albo matkę, albo żonę, albo dzieci, albo pola dla imienia mego, stokroć tyle otrzyma i odziedziczy życie wieczne. A wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.”

Oczywiście najpewniej z tego co widzimy, to głównie chodzi o opuszczenie grzechów rodzinnych, aby opuścić grzeszenie rodzinne, aby wyjść na jaśnię. A potem może być też i tak, że ci bliscy będą nienawidzić, nie będą chcieli mieć nic wspólnego z takim człowiekiem i rzeczywiście przyjdzie opuścić, albo Jezus wezwie do tego, aby iść dla Jego chwały. Ale On mówi, że jeżeli by dla Niego ktoś to zrobił, otrzyma więcej. Chrystus staje się najważniejszy. On jest tą światłością. Obiecuje, że kto będzie chodził za Nim, nie będzie chodził w ciemnościach, będzie chodził w świetle Jego chwały. Taki jest właśnie Boży Syn. To nie jest ktoś, kto organizuje fajne, przyjemne dla ciała rzeczy. To jest ktoś, kto przyszedł zbawić grzeszników. I Paweł mówi: Z których ja jestem pierwszy. Ktoś, kto chce usunąć zepsute człowieczeństwo, które można prawdziwie oskarżyć o to czy o tamto, żeby w to miejsce pojawiło się to Chrystusowe człowieczeństwo, które żyje w czystości, które jeżeli ktoś oskarża, to musi kłamać. I ci, którzy wyszli, którzy należą do Chrystusa Jezusa, którzy Go przyjęli, otrzymali niesamowite prawo, niesamowite prawo. Wszyscy ludzie, którzy wiedzą, że jest Bóg, mówią: Bóg to stworzył, Bóg to uczynił, my też jesteśmy uczynieni przez Boga.

Ale Jezus przyniósł coś jeszcze więcej. On przyniósł, że ten Bóg, Wszechmogący Stwórca nieba i ziemi, staje się Ojcem. I kiedy uczniowie prosili: Naucz nas modlić się, Jezus zaczyna: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie”. I po raz pierwszy, po raz pierwszy człowiek nie tylko mógł mówić: Boże uratuj, Boże przeprowadź, Boże zbaw, Boże naucz. Ale mógł mówić: Ojcze, Ojcze w niebie. Niesamowity dar dla tych, którzy wyszli za Nim, którzy należą do Niego, którzy oddali Mu życie, aby ono stało się podobne do Niego, którzy nie produkują wrogów poprzez to, że komuś krzywdę czynią, ale ci wrogowie pomnażają się przez to, że nie czynią krzywdy. Bo świat zna język krzywdzenia, ale nie zna języka przebaczenia, nie zna języka cierpliwości, nie zna języka miłości. I nie znosi takiego czegoś, wręcz nienawidzi, bo taki ktoś staje się rozświetleniem tych ciemnych rzeczy i przypomnieniem, żeby zdać kiedyś przed Bogiem sprawę za nie.

I to jest niesamowite, że Jezus, który wywołuje z tego świata, z tego zepsucia, daje nam taki przywilej. On mówi, że kto Go przyjmie, ten otrzyma prawo bycia dzieckiem Boga, dzieckiem Boga, tak jak Jezus. Jezus jest Synem Boga i każdy, który przyjmuje Jezusa i chce znać to życie, niesamowicie czyste życie, otrzymuje prawo cierpienia, jako syn czy córka Boga na tej ziemi, tak jak cierpiał Chrystus Pierworodny Syn. Znosił różne przeciwności. Niesamowita chwała. Cierpienia nic nie znaczą wobec chwały, jaką otrzymaliśmy.

I to jest niesamowite, że Jezus urodził się z Marii i z Boga. I żył na tej ziemi jako Syn Boży, Syn Człowieczy w sposób pełen posłuszeństwa woli Ojca. Ale przychodzi taki czas, kiedy Jezus zostaje ukrzyżowany, umiera i trzeciego dnia wstaje z martwych. I wtedy Bóg mówi: Dziś Cię zrodziłem. To jest niesamowite, że On jest już tylko doskonałym Synem tego doskonałego Ojca. On nie ma nic z ułomności ciała, w którym zamieszkał grzech. On teraz jest w Uwielbionym Ciele. On nie ma już takiego ciała jak Maria, On ma Uwielbione, doskonale czyste Ciało. On jest teraz niesamowitym Synem Boga i doskonałym Synem Człowieczym. Nie znamy Go już według ciała. I kiedy sobie o tym myślę, myślę, że On był tutaj w tym czasie na tej ziemi przeprowadzany przez te wszystkie zniewagi, złośliwości, chamstwa, zawiści, ukrzyżowanie, dochodząc do tego cudownego miejsca.

I kiedy czytamy List do Hebrajczyków 5,7-9: „Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla pobożności został wysłuchany, i chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał, a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego.”

I to jest dla mnie i dla ciebie niesamowite. Musiał przez to przejść, by wejść do pełnej doskonałości. Znieważany, oskarżany, obmawiany, wykpiony, wyszydzony nie odpowiada inaczej jak tylko w czysty sposób. On zmierza do tego właśnie, żeby być tym doskonałym Synem doskonałego Ojca. On przechodzi przez wszystkie próby i ma cel. On wie o tym jaki jest zamysł Ojca. On musi przez to przejść, aby wejść do tej doskonałości, pełnej doskonałości i dlatego Ojciec mówi: Dziś Cię zrodziłem. On już jest doskonały jak Bóg jest doskonały. Cały doskonały, Jego ciało jest doskonałe, Jego dusza jest doskonała, Jego duch jest doskonały. On jest cały doskonały, On jest doskonale jak Ojciec w całej pełni. On pokazywał Ojca, żyjąc w ciele, posłuszny Ojcu. Ale kiedy powstaje z martwych, dostaje już uwielbione Ciało, które nigdy nie ma końca, które my też dostaniemy, kiedy On wróci po nas, jeśli będziemy do Niego należeć.

I to jest właśnie to decydowanie się, czy chcę do Niego należeć, czy jestem gotowy iść za Nim, mimo tych wszystkich przeciwności. Wielu ucieka, wielu poddaje się, wielu mówi: Nie tego się spodziewałem, czy spodziewałam. Myślałem, że Jezus będzie mnie tylko chronił i wprowadzi mnie do wieczności. A tutaj tyle przeciwności, tyle rzeczy. Jak tu żyć, jak nie odpowiedzieć złem na zło? Chrystus musi być cenniejszy, cel musi być ważniejszy. Bo my jesteśmy w takim doświadczeniu, o którym mówi Paweł, że chociaż mamy doskonałość w Chrystusie, dążymy do tej doskonałości. Piotr pisze, że nie myślcie sobie, że cierpienia są przeciwko wam, ale to jest dla waszego dobra, gdy przez różne doświadczenia przechodzicie, przez ten ogień doświadczeń. Bo cierpicie już nie z powodu grzechu, ale z powodu czystości, z powodu prawdy, z powodu miłości, z powodu prawdziwego smutku i prawdziwej radości. Nie żyjecie już jak świat, śmiejący się z czyjegoś nieszczęścia. Dla was jest to smutne, dla każdego dziecka Bożego jest to smutne. Cieszycie się, gdy grzesznik nawraca się, bo to jest radość dzieci Bożych, że człowiek może porzucić to nikczemne życie, które prowadzi do gehenny i wejść w to doświadczenie syna, córki Boga jeszcze w tym ciele, w jakim chodził Jezus, nigdy nie zgrzeszył. Ale kiedyś już bez tego ciała, w Ciele, które nigdy nie znało i nie będzie znało żadnego grzechu. Warto, warto być dzieckiem Boga, mimo tego wszystkiego, warto mieć Ojca w niebie, warto wyprzeć się siebie należąc do Chrystusa.

Psalm 139, 13-16: „Bo Ty stworzyłeś nerki moje, ukształtowałeś mnie w łonie matki mojej. Wysławiam cię za to, że cudownie mnie stworzyłeś. Cudowne są dzieła Twoje i duszę moją znasz dokładnie. Żadna kość moja nie była ukryta przed Tobą, choć powstawałem w ukryciu, utkany w głębiach ziemi. Oczy Twoje widziały czyny moje, w księdze Twej zapisane były wszystkie dni przyszłe, gdy jeszcze żadnego z nich nie było.”

Wiemy o Jezusie, że Jezus był już przed założeniem świata przeznaczony na to, żeby przyjść i z powodu ciebie i mnie żyć tu w takim ciele jak my i być ukrzyżowanym za moje i twoje grzechy, aby zbawić nas, uratować. I też przed założeniem tego świata Bóg przeznaczył nas, abyśmy byli Jego synami, Jego córkami. Przed założeniem świata więc Niebiański Ojciec postanowił mieć doskonałe potomstwo, zrodzone z Jego Pierworodnego Syna bez udziału kobiety, prosto z Ojca. My też rodzimy się przez to czyste nasienie, przez Chrystusa prosto z Ojca. Dzieci Boże mają Ojca w niebie; więc przeznaczył nas.

Nie dziwmy się więc, że synowie i córki Boga są niemile widziani na tej ziemi. Dlatego kiedy słyszę, co apostoł mówi, że kto nie miłuje Jezusa Chrystusa, niech będzie przeklęty, a przecież On przyniósł nam niesamowite dobrodziejstwo. Ale też pisze, że kto Go miłuje, niech będzie błogosławiony. Jezus jest niesamowity dla mnie i dla ciebie, bo w Nim naprawdę mogliśmy stać się dziećmi Boga i tylko  życie Jezusa naprawdę ma wartość. Dlatego Paweł cieszył się, że nie żyje już on, lecz żyje w nim Chrystus. Pomyśl wyżej, pomyśl bardziej w kierunku nieba, pomyśl po co Ojciec posłał Syna, proś Boga o Jego łaskę i dobroć, żebyś był człowiekiem, który patrzy w tego Chrystusa i choćby wszyscy cię znienawidzili, ty pozostaniesz wiernym, wierną Chrystusowi. I po co On tu przyszedł? Aby tak samo żyć, aby nie zejść z tej drogi czystej nieskalaności, czystej miłości, czystego pokoju, czystej radości.

Ale my też jesteśmy w tym trakcie tego rozwijania się w Chrystusie, wzrastania w tym, jakim On jest, aby kiedy dojdzie już do tego, że On wróci, to doświadczyć właśnie tego, co On doświadczył w zmartwychwstaniu, otrzymać nowe ciała. Dzisiaj mamy nową naturę dzięki Bogu, naturę dzieci Boga, które nie szukają możliwości jak grzeszyć, ale błagają Boga o to, żeby mógł ten czy ta wypełniać Jego wolę, coraz bardziej podobni jak Jego pierworodny Syn. Dzieci Boga pociąga to by czynić to, co jest bliskie Ojcu. Jezus mówi, że kto Go miłuje, ten wypełnia Jego rozkazy i do tego przyjdzie wraz z Ojcem i zamieszkają w tym człowieku. To jest o wiele cenniejsze niż wszystkie rzeczy. Bo gdy Ojciec z Synem mieszkają w człowieku, to jest pełnia świątyni Boga, to jest chwała.

Niech Bóg pomoże każdemu z nas bardziej widzieć Chrystusa, niż patrzeć na swoje ja, na swoje zadowolenia, swoje smutki, czy inne rzeczy. Widzieć Chrystusa. Doświadczony we wszystkim jak my, nigdy nie zgrzeszył. Rozmawiać z Bogiem na ten temat jak najczęściej, oczyszczać się, uświęcać się, rozumieć co się dzieje i dlaczego jest to tak ważne.

Może przeczytamy z Ewangelii Jana 15, 1-5. Jezus mówi bardzo wyraźnie: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem; trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie.”

Niech Bóg będzie łaskawy dla nas. Wiele ucierpieliśmy, każdy coś ucierpiał. Tylko co my zrobimy? Czy opuścimy tą drogę tylko dlatego, że coś ucierpieliśmy a inni nie cierpią? Przecież tylko dzieci Boże tak naprawdę cierpią z powodu prawdy, bo żyją w prawdzie. Czy zrezygnujemy z tego tylko dlatego, żeby nie mieć kłopotów tutaj? Żeby było łatwiej żyć na tej ziemi? Czy zrezygnujemy z prawdy tylko dlatego, że prawda koli w oczy i przeszkadza? Czy przestaniemy miłować, bo świat tkwi w złu, w nienawiści? Czy Jezus nie jest już tak ważny i ciało zaczyna być ważniejsze? Zwróćcie uwagę ilu wierzących z powodu własnego ciała, które i tak zostanie zgubione, ono nie wejdzie do wieczności; z powodu własnego ciała porzucają Jezusa. Już nie ufają Mu, że On troszczy się o tą świątynię, myślą, że skoro inni mogą, to ja też tak mogę. Jezus mając trzydzieści parę lat umarł na krzyżu. Ilu z nas wie, że te trzydzieści parę lat, to już minęło dawno. Jakim młodym człowiekiem jest ten, który ma trzydzieści parę lat, prężnym, silnym, silną, myślącym o wielu rzeczach. I On właśnie w tym wieku umiera wiele doświadczywszy złośliwości, wiele niechęci, wiele odrzucenia. Nawet Jego rodzina myślała, że od zmysłów odszedł. Chcieli Go zabrać, wstyd im było.

Nie schodź z tej drogi tylko dlatego że zmęczyłeś czy zmęczyłaś się, że wygodniej jest oddzielić się od tego. Błagaj go, żeby pomógł ci wrócić na tą drogę, gdzie twoje czy moje cierpienia sprawiały, że byliśmy piękni, piękni w Chrystusie, piękni. Oblicza nasze jaśniały, tak byliśmy piękni. Ludzie wierzący patrząc na nas, mogli widzieć, że spotkaliśmy się, że należymy do Jezusa. Kiedy otwieraliśmy usta, mówiliśmy o Nim. Skoro więc On przeszedł przez to wszystko, czyż ja, ty możemy sobie powiedzieć: Ale ja nie muszę. Jak stracisz swój twardy kark, jeśli nie przez cierpienie? Jak stracisz swój twardy język, jeśli nie przez cierpienie? Jak stracisz butne patrzenie, jeśli nie przez cierpienie? Ale cierpienie już nie z powodu grzechu, ale z powodu Chrystusa. A gdy wróci, powie: Sługo wierny, służebnico wierna, wejdź do radości Właściciela swego. Powie: Umiłowana Moja, przeszłaś wiele trudnych doświadczeń na tej ziemi z powodu Mnie, a teraz chodź, zabieram cię na wesele, zabieram cię na to miejsce, gdzie już nikt nie będzie płakać, nikt nie będzie smutny, nikt nie będzie taki zablokowany czy zamknięta, wszyscy będą szczęśliwi, niesamowicie szczęśliwi. Skoro Jezusa nie mamy już znać według ciała, ale mamy znać go już według chwały, On jest w niebie. Teraz jeszcze żyjemy w tych ciałach i patrzymy na tego Jezusa, który chodził w takim ciele po ziemi, ale wiemy, że On już doszedł do celu. Teraz my idziemy w Nim. Niech Bóg będzie z tobą i ze mną, bracie i siostro. Pamiętaj, nie szukamy guzów, nie szukamy niczego, wystarczy, że będziemy jak Chrystus.

2Koryntian 5,14-21: „Bo miłość Chrystusowa całkowicie otacza nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony. Dlatego już odtąd nikogo nie znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy. Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał z sobą przez Jezusa Chrystusa i poruczył nam służbę pojednania, to znaczy, że Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, i powierzył nam słowo pojednania. Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem. On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Boga.

Niech to będzie dla nas niesamowitą zachętą do uświęcania się, do porzucania zła, do przyjmowania dobra, do korzystania z tego czasu łaski, aby Chrystus był uwielbiony, aby coraz więcej w nas można było zobaczyć jaki On jest. Aby bardziej pociągało nas, aby być jak On, niż to, aby opuścić Go i żyć po swojemu. Niech Bóg będzie uwielbiony za tą łaskę, za Ducha Prawdy, za Ducha Świętego, który przyszedł uwielbić Jezusa i On zawsze będzie upominał się o to, aby Chrystus był uwielbiony w tobie i we mnie, i żeby nasze życie to było poddanie się temu wspaniałemu Bożemu Synowi. Pamiętaj, to jest wielki zaszczyt mieć Ojca w niebie, tego Niebiańskiego Ojca, który jest Ojcem Jezusa Chrystusa, mieć za swojego Ojca. Niesamowity zaszczyt, ale to jest tylko przez trwanie w Chrystusie. Dopóki trwamy w Chrystusie, mamy Ojca w niebie. On troszczy się o nas, oczyszcza nas. Ale jeśli przestajemy trwać w Chrystusie, nie mamy już Ojca w niebie. On wtedy odcina, bo On chce mieć synów i córki tu na ziemi.

Trwajmy, wytrwajmy do końca, wołajmy, prośmy. On gotów jest pomóc każdemu, kto chce naprawdę żyć jak Boże dziecko na tej ziemi. Dlatego tych, którzy są Mu posłuszni, napełnia Duchem Swoim, objawieniami Swoimi, chwałą zwycięstwa, pozwala im podnieść się, gdyby zgrzeszyli, pomaga im chodzić w prawdziwym człowieczeństwie, w którym chodził Jego Syn Jezus Chrystus. Niech będzie uwielbiony Ten, który jeśli jest z nami, to któż przeciwko nam? Chwała Jemu za Syna i za to darowane nam synostwo, i za te wszystkie cierpienia, jakie przeszliśmy. Niech Bóg daruje nam to, gdzie umknęliśmy po swojemu, wypierając się Jezusa, abyśmy mogli wrócić i wygrać tam, gdzie przegraliśmy. Mamy świadectwa, że ludzie gdzieś przegrali a potem wracali i wygrywali dzięki Bogu. Amen.

Jan 14:23