26-06-2026 Marian - Potrzeba Jezusa Chrystusa w codzienności naszej wiary
Słowo z dnia 26-06-2026 Marian - Potrzeba Jezusa Chrystusa w codzienności naszej wiary
Chwała Bogu.
Mówiliśmy we środę o tym złoczyńcy, i o Jezusie jak na krzyżu dokonało się zbawcze działanie, jak ten człowiek mógł dowiedzieć się od Jezusa Chrystusa gdzie jest jego miejsce, gdzie jest jego szczęście, gdzie jest jego radość. Jezus umarł, on został oczyszczony. Jezus jeszcze nie zmartwychwstał, a więc nie mógł jeszcze wejść w to niesamowite nowe życie, które przyszło wraz ze zmartwychwstaniem do każdego z nas, którzy zostaliśmy nie tylko że zanurzeni w śmierć Chrystusa, ale też powstaliśmy do nowego życia, aby je prowadzić.
To jest Królestwo Jezusa Chrystusa, nowe życie nowych ludzi. My dzisiaj wiemy już o tym i zdajemy sobie sprawę, kiedy patrzymy na Słowo Boże, że dla Boga jest bardzo ważne z jakim nastawieniem serca podchodzimy do Niego. Czy gdy uwierzyliśmy, to nabraliśmy pewności, że Bogu należy się wszystko co najcenniejsze, co najdrogocenniejsze. Całe nasze życie, całe nasze szczęście należy się Jemu, a On niech zadecyduje co będzie w naszym życiu. Czy będą to łatwe dni czy trudne, chcemy przyjąć z Jego ręki wszystko, ponieważ On przygotował dla nas to wszystko, żeby kształtować nas na obraz Swojego Syna.
Mamy świadomość, że dla Boga to się liczy. Kiedy Noe chodził z Bogiem, Bóg zachował Noego i jego rodzinę od potopu, przeprowadził go. Liczyło się z jakim nastawieniem serca ten człowiek stawał przed Bogiem. Był to mąż sprawiedliwy, bogobojny, zdecydowany, aby czynić to, co jest miłe Bogu, mimo tego, że żył pośród ludzi, którzy żyli wbrew tej woli Boga. Jednakże on nie odstąpił, nie ustąpił, Bóg był dla niego ważniejszy niż przyjaźnie, znajomości, niż wszystko inne.
Wybór, decyzja - dla Boga liczy się jaka jest twoja i moja decyzja. Czy zdecydowaliśmy się, żeby to był Jego Syn umiłowany w nas i pośród nas, czy w Jego Synu upatrujemy wszystko co tylko dla nas ma jakąkolwiek wartość i w Jego imieniu chcemy czynić wszystko, aby Ojciec był uczczony za to, ze dał nas Swego Syna i oznajmił nam, że chce abyśmy byli według Jego upodobania, według tego jaki jest Jego Syn.
Kiedy widzimy Słowo Boże, widzimy też żarliwość tych ludzi o to, żeby osiągnąć ten cel. To nie było takie sobie tylko chodzenie z Bogiem. To było ustawiczne przychodzenie przed Boże Oblicze z prośbą, z błaganiem, z dziękczynieniem. Henoch, który chodził z Bogiem on rozmawiał z Bogiem, Bóg mówił do niego. Henoch wiedział już o przyjściu Jezusa Chrystusa, a także o ponownym przyjściu Jezusa Chrystusa, że On przyjdzie wraz ze swoimi świętymi, aby wziąć nas wszystkich do domu Ojca, aby napełnić nas wszystkich tym niesamowitym szczęściem uwolnienia od tego ziemskiego ciała i przyobleczenia w ciało niebiańskie, wieczne.
Bóg patrzy na to w jaki sposób my podchodzimy do tej sprawy, czy ona zajmuje nasze serca, czy on pociąga nas. Czy powoduje, że zmieniamy plany, decydujemy według tego co jest bliskie Bogu, o czym wiemy ze Słowa Bożego, co też nas nauczył już w czasie tej drogi, że gdy czynimy to, co się Bogu podoba, to On czyni to, czego my nie potrafimy uczynić. Kiedy poddajemy się Bogu, myślimy o Nim i dążymy do tego, żeby być z Nim, nie czytamy Biblii tylko po to, żeby przeczytać, ale chcemy dowiedzieć się co jest miłe Bogu, aby tez tak było, aby przychodzić przed Boże Oblicze i prosić o to, co On obiecał w Swoim Synu umiłowanym, aby On mógł widzieć, że nam na prawdę na tym zależy. To jest cała próba. Ciało osłabia to i odsuwa na dalszy plan to, co jest miłe Bogu i stawia na pierwszym miejscu to, co jest miłe ciału. To jest ta nieustanna bitwa ciała z duchem. Ciało chce bardziej tego co ziemskie, Duch zaś tego co Bóg chce. Co ty chcesz? Co ja chcę? Czy zgodnie z tym chceniem od Boga czynimy wszystko co Bogu jest miłe, czy ustępujemy chceniu ciała i odsuwamy na dalszy plan to, czego chce Bóg aby najpierw zrealizować to, czego chce ciało, a potem przychodzimy do Boga i myślimy że On przyjmie od nas to, co Mu przygotowaliśmy. Niestety, On tego nie przyjmie. Musi zmienić się wybór. On musi być cenniejszy od ciała, a wtedy On przyjmie. Bo jeśli czynimy to, w czym Bóg ma upodobanie, to też On odpowie, da odpowiedź na to, o co Go prosimy, bo jest to zgodne z Jego wolą.
Mówiłem we środę o tych ważnych zawołaniach, które idą przez całą Biblię. To wołanie - zbaw mnie, uratuj mnie, wyzwól mnie, przeprowadź mnie, wysłuchaj mnie, odpowiedz mi, otocz mnie swoją opieką, ochroń mnie przed wrogami moimi, zachowaj mnie przed grzechem, napełnij moje serce skarbami Twoimi, bym mógł nieustannie myśleć o Tobie Boże. Ci ludzie wyrażają jak bardzo im zależy na tym, aby być w społeczności z Bogiem w coraz bardziej czysty sposób, żeby Bogu mogło się to podobać. Widzimy, że czasami pojawia się taka nadgorliwość, która powoduje że człowiek robi coś zbyt gorliwie. To co mówiliśmy o Pawle, kiedy on ścigał chrześcijan, myśląc że robi to dla Boga. O Dawidzie, który mówił że wybije wszystkich złoczyńców w Jerozolimie, oczyści całe miasto ze złoczyńców, a później zobaczył że on jest tym złoczyńcą.
Czasami pojawia się taka nadgorliwość, całkiem możliwe, że podszepty wroga, żeby zrobić coś jeszcze więcej ponad to, ale już nie według tego, co Bóg uczy, tylko według własnego mniemania, że to Bogu się będzie podobało. Wtedy okazuje się, że człowiek robi zło, krzywdzi kogoś i to mocno, bo ginęli też ludzie przy tej gorliwości. Gorliwość nierozsądna, kiedy człowiek chce coś Bogu dać, ale bez Boga, bez Jego działania, bez tego, co On mówi na ten temat.
Tego musimy się wystrzegać i uważać na to, żebyśmy nie robili czegoś po swojemu, myśląc że to Bogu się podoba. Ludzie budują wielkie budynki, myśląc że to podoba się Bogu. Zakładają rożne społeczności, modlą się do bałwanów, myśląc że to Bogu się podoba. Kłaniają się tym różnym bożkom, myśląc że to podoba się Bogu. Jest to wynikiem nieświadomości. Gorzej gdyby to człowiek robił świadomie, wiedząc że nie oddaje czci Bogu Stwórcy, tylko woli czcić jakiś kamień, czy drewno. Najczęściej jest to wynikiem nieświadomości, człowiek nie rozumie tego, myśli że to Bogu będzie się podobać.
Istnieje taka gorliwość ludzka i ona często nie jest oparta na prawdzie Bożej. Ludzie często krzywdzą się, usuwają się nawzajem ze społeczności, oskarżają się. Gotowi są nawet, tak jak do Jezusa mówili faryzeusze, że diabła ma w sobie, że On działa z ducha ciemności w tej gorliwości, myśląc że On nie zachowuje sabatu, że występuje przeciwko Mojżeszowi, nie rozumiejąc tak na prawdę co to znaczy miłości chcę, a nie ofiary.
Pojawiają się takie różne rzeczy i one nie są dobre, trzeba to eliminować, a te dobre rzeczy są konieczne. Ta gorliwość, żarliwość o Boży dom, staranie o to by w Bożym domu było tak, jak być powinno, gdzie ludzie są nawzajem sobie bliscy. To co widzimy, co sami spostrzegamy, co dzieje się, to bardzo ogranicza się takie żarliwe przychodzenie do Boga z takim sercem spragnionym Jego działania, gdzie człowiekowi naprawdę na tym zależy. Czasami padały różne słowa i ci gorliwi ludzie wołali do Boga daj mi, bo inaczej umrę. Ich serce było w to zaangażowane, oni nie byli tylko umysłowo zaangażowani, oni byli zaangażowani cali w to, o co prosili, czego szukali dla chwały Boga. Często Bóg to dawał, odpowiadał na te modlitwy.
Jak widzimy Jezusa Chrystusa i Jego życie modlitewne, Jego bycie z Ojcem, widzimy tam niesamowitą gorliwość. On często był niewyspany, nocami był w społeczności ze swoim Ojcem, rozmawiał z Nim o tych wszystkich sprawach. Przed wybraniem dwunastu apostołów rozmawiał z Ojcem całą noc. On jest nieustannie przed Obliczem Ojca o po Nim najbardziej widzimy, że ci Boży ludzie byli mocno zaangażowani w to czym się zajmowali w sprawach Bożych.
Nehemiasz, inni - widzimy ich jak poświęcają swoje życie, poświęcają swoje majętności, aby oddać Bogu chwałę. Gotowi są stracić wszystko, ale nie zmienić tego po co Bóg ich przywołał do Siebie. Ich staranie jest absolutnie położone przed Bożym Obliczem. Nie są sprzedajni, nie zamieniają tego na jakąś ludzką chwałę. Nie dają się wprowadzić w jakieś dziwne nauczania, które miałyby odwieść ich od tego co oni właśnie od Boga wiedzą, że mają czynić. Są zaangażowani i są zdecydowani aby ten cel osiągnąć. Lata mijają, a oni dalej trwają w tym samym kierunku i cały czas szukają Bożego Oblicza. Kiedy widzimy Nehemiasza modlącego się, wołającego do Boga, który oznajmia jak mu jest wstyd, z powodu tego co się dzieje w tym ludzie. Ci ludzie są zaangażowani mają szczere serce. Ci, którzy ich otaczają widzą, że to nie jest tylko tak sobie, że oni na prawdę chcą tego pragną tego im na prawdę jest wstyd, albo są szczęśliwi, albo chwalą Boga, dziękują Bogu za to co się dzieje pośród Bożego ludu, który powstaje, zaczyna przychodzić przed Boże Oblicze.
Kiedy ta świątynia była odbudowywana, oni radowali się, że ludzie mogli przyjść, że mogli znowu powrócić, że mogła odbyć się pascha. Byli szczęśliwi, wszystko jest takie żywe, prawdziwe. Tam nie ma takiego stoicyzmu, nie ma takiego letniego życia. Tam jest życie płomienne, żarliwe, gorące. To właśnie odróżniało ich od innych ludzi, że oni naprawdę uwierzyli, że w Bogu jedynie jest nadzieja i że oni nie skończą głupio swojego życia na tej ziemi, że dobiegną do mety i ten cel osiągną. Dlatego czytamy w Biblii, nieustannie te słowa: zbaw mnie, uratuj mnie, zachowaj mnie, nie daj zgrzeszyć, przeprowadź mnie przez to. Taka niesamowita potrzeba, żeby nie zgubić się gdzieś, nie zagubić się w tych różnych światowych rzeczach. To byli różni ludzie, pasterze, królowie, ludzie którzy zostali wzięci, wywołani, dla których Bóg stał się kimś bardzo ważnym.
Widzimy jak bardzo oni chcieli, żeby ci wszyscy wierzący byli święci, żeby byli zdecydowani. Eliasz mówi dlaczego chwiejecie się, dlaczego przestępujecie z nogi na nogę, wybierzcie komu chcecie służyć. Eliasz zostaje zabrany do Nieba. To są ludzie, którzy przeżyli na swojej drodze różne trudne doświadczenia, gdzie przekonali się, że są słabi, że potrzebują cały czas Boga. Eliaszowi było wstyd, że przestraszył się Izebel, on mówi nie jestem lepszy niż moi ojcowie. A jednakże Bóg go przeprowadził, widział jego żarliwe serce, dlatego dla Boga tak bardzo liczy się to, jak nam zależy na tym, żeby tu na ziemi wypełniała się wola Boża i żebyśmy byli gotowi, aby stanąć przed Bożym Obliczem i żyć z Bogiem.
Niech to nie będzie dla nas czymś odległym kiedy czytamy Biblię i o tych Bożych ludziach, w jaki sposób oni stawali przed Bożym Obliczem, w jaki sposób podejmowali decyzje, jak zachowywali się wobec swoich wrogów. To jest niesamowite, że bardzo chcieli żeby Bóg to widział, że oni postępują tak jak Bóg chce. Oni byli szczęśliwi, Job mówi żebym tylko wytrwał, to będzie moje największe szczęście, jeśli nie wyprę się Ciebie i wytrwam do końca. A przecież był zbolały, wszystko mu zginęło, pozostała mu tylko żona. Przyjaciele byli przeciwko niemu, a on modli tylko o to, żeby wytrwał, żebym się nie wyparł Ciebie. Tak mu zależało, mówił że jego nerki tęsknią za przyjściem Jezusa, kiedy On przyjdzie i stanie nad jego grobem. My widzimy, że oni cały czas musieli mieć rozpalany ten płomień w sercu. Często były to cierpienia zadawane przez innych ludzi. Często były to jakieś złośliwe uwagi. Cokolwiek to było, to powodowało, że ci ludzie jeszcze bardziej potrzebowali Boga, jeszcze bardziej do Niego przychodzili.
Psalm 79 i 9 wiersz.
"Wspomóż nas Boże zbawienia naszego, dla chwały Imienia Twego wybaw nas i dopuść grzechy nasze dla Imienia Twego. Czemu narody mają mówić gdzie jest Bóg ich?
Niech jawna będzie wśród narodów w oczach naszych zemsta za przelaną krew sług Twoich.
Niech dotrze do Ciebie jęk więźniów. Mocą ramienia Swego uwolnij skazanych na śmierć".
Wołają - wspomóż nas, pomóż nam, odpuść na grzechy nasze, przebacz nam to wszystko.
Wiecie, my tak bardzo potrzebujemy nie takiego potępiającego uświadomienia sobie, że wiele rzeczy nie robimy tak, jak powinniśmy robić. Wiele razy nie okazujemy tego, co powinniśmy okazać. Wiele razy słyszymy o tych skarbach w Niebie, a nie zbieramy sobie skarbów w Niebie, bardziej zajęci jesteśmy skarbami na ziemi. Mogą się wydarzać różne rzeczy, chodzi o to, żeby to zrozumieć, na czym nam teraz najbardziej zależy, co jest dla nas najważniejsze. Czy to, żeby Bóg był uczczony, żeby Boży Syn był uczczony w nas i pośród nas poprzez nasze uleganie rozkazom Jego władzy, Jego działania, Jego miłości, dobroci, łagodności? Czy bardziej zależy nam na takim lekkim chrześcijaństwie, gdzie można sobie jakoś funkcjonować, nie ulegając przemianie na podobieństwo Chrystusa? A przecież to już jest zagubianie tego, co wartościowe.
Sześćdziesiąty Psalm, wiersz 7.
"Aby zostali wybawieni umiłowani Twoi, pomóż prawicą swoją i wysłuchaj nas".
Aby zostali wybawieni umiłowani Twoi, pomóż. Rozumiecie, my jesteśmy tacy poprawni, ale w tej poprawności jeszcze brakuje tej niesamowitej potrzeby Boga. Modlisz się i prawidłowo się modlisz, prawidłowo się modlimy, ale brakuje jeszcze tego właśnie chwytania się Boga jak Jakub chwycił się i mówił nie puszczę cię, aż mi nie pobłogosławisz. Jesteśmy tacy zbyt grzeczni po ludzku, bo to nie jest grzeczność, to jest raczej takie ograniczanie się w tej rozmowie z Bogiem. Bóg chce, żebyśmy chcieli od Niego, aby On był przez nas wywoływany, On sam mówi przychodźcie, proście, czy Ja nie chcę wam dać. Szukajcie Mnie z całego serca. Oni właśnie to robili, szukali Boga, potrzebowali Boga.
Ewangelia Mateusza, 15 rozdział, od 21 wiersza.
" I wyszedłszy stamtąd udał się Jezus w okolice Tyru i Sydonu i oto niewiasta kananejska wyszedłszy z tamtych stron wołała mówiąc: zmiłuj się nade mną Władco, Synu Dawida, córka moja jest okrutnie dręczona przez demona. On zaś nie odpowiedział jej ani słowa. I przystąpiwszy uczniowie Jego prosili Go mówiąc: odpraw ją, gdyż woła za nami. A On odpowiadając rzekł: jestem posłany tylko do owiec zaginionych z domu Izraela. Lecz ona przyszła, złożyła Mu pokłon i rzekła: Władco, pomóż mi. A On odpowiadając rzekł: nie dobrze jest brać chleb dzieci i rzucać szczeniętom. Ona zaś rzekła: tak, Władco, ale i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu władców ich. Wtedy Jezus odpowiadając rzekł do niej; Niewiasto, wielka jest wiara twoja, niechaj ci się stanie jak chcesz. I uleczona została jej córka tej godziny".
Niesamowite! Jej na prawdę na tym zależało. Wydawałoby się jakby Jezus ją nie dopuszczał, wyznaczał jej czas, ale ona umiała tak stawać pokornie przed Nim, że On skrócił ten czas i dał jej już odpowiedź, zależało jej na tym.
To co ja widzę w nas i pośród nas - musi nam zależeć na tym co robimy. Nie może być, że robimy to zwyczajowo. Zwyczajowo się pomodlimy, zwyczajowo się spotkamy, zwyczajowo pośpiewamy. Musimy mieć w tym to święte zaangażowanie, że chcemy złożyć Bogu coś miłego, coś dobrego. Chcemy to uczynić z serca czystego, zadowolonego, wdzięcznego. Chcemy nawzajem się wspierać, aby Bogu było miło, że zależy nam na zbawieniu każdego z nas, że nie jest nam obojętne stan brata czy siostry, bo dla Boga jest ważne w jakim stanie są ci, którzy należą do jego Syna, aby to był dobry stan. A więc i nam zależy, żeby to był dobry stan, angażujemy się w to co dobre, co miłe, po pożyteczne, bo chcemy żeby każdemu się powiodło, żeby każdy mógł być poruszonego serca, wdzięcznego serca. Należeć do Boga, podnosić czyste dłonie, chwaląc Boga nieustannie w Duchu i w prawdzie. Zależy nam na tym. Nie zależy nam na tym, żeby to były takie "grzeczne dzieci", które nigdy nie poproszą o to, co jest miłe Ojcu. Zamykają się i blokują się same przed tym, aby wołać do Ojca - pomóż mi. Widzę swój stan duchowy, widzę swoje ograniczenia, pomóż mi abyś był uwielbiony, aby chwała Twoja była widoczna, aby nasz duch był głęboko poruszony tymi sprawami, tak jak był poruszony duch tego złoczyńcy na krzyżu: Jezu, pomóż mi, wejrzyj na mnie, wspomnij o mnie, zależy mi na tym, aby być z Tobą.
Jest tak ważne, abyśmy mogli nawzajem się umacniać w tym, żeby walczyć o to, żeby zależało nam na tym, aby grzechy nasze były zawsze oczyszczane krwią Jezusa Chrystusa, abyśmy zawsze chodzili w mocy Jego ofiary, abyśmy zawsze przez tą krew przychodzili przed Oblicze Ojca, aby prosić Go, aby chwalić Boga nieustannie.
Ewangelia Marka 9 rozdział od 21 wiersza.
"I zapytał ojca jego od jak dawna to się z nim dzieje. A on powiedział od dzieciństwa i często go rzucał nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Ale jeżeli coś możesz, zlituj się nad nami i pomóż nam. A Jezus rzekł do niego: Jeżeli możesz uwierzyć, wszystko jest możliwe dla wierzącego. Zaraz zawołał ojciec chłopca ze łzami mówiąc: wierzę, Mistrzu pomóż mojemu niedowiarstwu. A Jezus widząc, że tłum się zbiega, zgromił ducha nieczystego i rzekł mu: duchu niemy i głuchy, nakazuję ci wyjdź z niego i już nigdy do niego nie wracaj. I krzyknął i szarpnął nim gwałtownie po czym wyszedł, a chłopiec wyglądał jak martwy, tak iż wielu mówiło że umarł. A Jezus ujął go za rękę, podniósł go, a on powstał".
Niesamowity Jezus! Kiedy tak myślę, On zawsze wie co zrobić, jak postąpić, w jaki sposób podejść do danej sprawy. Jak ja Go potrzebuję, żeby zawsze to wiedzieć. Ktoś by powiedział wyjdź duchu nieczysty z tego chłopaka, a potem ten chłopak leżałby jak martwy. Człowiek stanąłby jak oniemiały, no widocznie musiał skończyć życie. A Jezus wiedział, że nie, chłopak wstał i dalej żył.
Wiedzieć od Niego, mieć zawsze tą zdrową społeczność, aby nie zagubić się w tym co czynimy, ale zawsze mieć tą świadomość, dlaczego tak, a dlaczego nie tak, a właśnie tak.
W drugiej Księdze Kronik, 14 rozdział i 10 wiersz.
"Wtedy Asa tak wołał do Jestem, Boga swego: Jestem, oprócz Ciebie nie ma takiego, kto by mógł pomóc w walce między silnym, a bezsilnym. Pomóż nam Jestem, Boże nasz, bo na Tobie się oparliśmy i w Imieniu Twoim wyruszyliśmy przeciwko tej gromadzie. Jestem, Tyś Bogiem naszym, niech Ci nie sprosta człowiek".
Wobec przeważającej liczby wroga on woła do Boga - okaż się Boże, niech nie przemoże człowiek, gdyż Ty jesteś Bogiem naszym. Niesamowite tak stawać przed Bogiem. Przecież my mamy codziennie bitwę. Musimy wygrywać wiele bitew każdego dnia. Wiele razy wróg próbuje nas zniechęcać, powstrzymywać, zablokowywać, my musimy cały czas mieć społeczność z Bogiem, aby wiedzieć co zrobić, jak postąpić i zawsze modlić się. Dlatego Paweł pisze, abyście się zawsze modlili, zawsze mówi Jezus i nigdy nie ustawali. To znaczy, że w naszym życiu cały czas musi być: Boże spraw to, Jezu pomóż, Jezu przeprowadź, Jezu daj siłę, Jezu dziękuję Ci, że przeprowadziłeś, że dałeś powiedzieć to, co potrzebne, że siostra czy brat otrzymał przeze mnie to, co było mu potrzebne, aby mogli się jeszcze bardziej umocnić w Tobie, aby zostali zachęceni, żeby trzymać się jeszcze mocniej Ciebie, że poprzez to co uczyniłeś w moim życiu ktoś został zachęcony, żeby wejść w to, żeby znaleźć się w tym miejscu, aby też takie życie prowadzić.
Bądź błogosławiony za wszystko co czynisz. To jest niesamowite, kiedy my cały czas jesteśmy w tej świadomości, że jeśli Bóg z nami, to któż przeciwko nam. Niesamowita potrzeba Boga - pomóż, przeprowadź, daj mądrość, daj trzeźwość, daj odwagę.
Psalm 5, 9 wiersz.
"Jestem, prowadź mnie według sprawiedliwości swojej. Ze względu na wrogów moich wyrównaj przede mną drogę Twoją" - żeby się nie śmiali, żeby szydzili, żebym nie kręcił się jak człowiek który nie wie gdzie ma się skierować.
Boże prowadź mnie drogą Twojej sprawiedliwości, zachowuj mnie od lekkomyślności, od zagubienia się. Wprowadź mnie tam, gdzie nie będę widzieć już swojej mocy, ale będę widzieć Twoją moc. Będę oglądać chwałę Twojego działania. Ze względu na wrogów moich, którzy kpią i szydzą ze mnie przeprowadź mnie przez kolejne doświadczenie, by nie cieszyli się że gdzieś ugrzązłem w jakimś złym działaniu, ale dzięki Tobie wygrałem kolejną bitwę, kolejny raz zrobiłem to, co chciałeś. Chwała Ci Boże za tą łaskę.
Bóg mówi: będę z tobą, nie pozwolę ci się nawet potknąć. Jeżeli tobie będzie zależało na tym, by Imię Moje było uczczone, to Ja cię napełnię swoim Duchem, abyś ty mógł czynić to, co jest miłe Bogu i co jest potrzebne innym ludziom. Bóg daje wiele dowodów na to, że On kiedy widzi naszą żarliwość, gorliwość o Jego sprawy, to On też czyni to, czego my nigdy byśmy nie uczynili. Zawsze widzimy to: kiedy my gorliwie chodzimy za Nim i okazuje się, że ludzie doradzają nam, żebyśmy zostawili Boga, żebyśmy swoją mocą i siłą to zrobili, a my za Bogiem chodzimy, okazuje się, że to co my byśmy zrobili po swojemu, to tylko zepsułoby tą sprawę, a Bóg zrobił to po swojemu i zrobił z tej sprawy triumf, zwycięstwo nad złem. Chwała Bogu za to!
Kto wytrwa należąc do Boga, ten będzie oglądał Jego triumf, Jego zwycięstwo. W cierpliwości dziedziczymy Jego obietnice, a więc jest to tak ważne, czy zależy nam na tym - prowadź nas.
Psalm 25, wiersz 5.
"Prowadź mnie w prawdzie swojej i nauczaj mnie. Ty bowiem jesteś Bogiem zbawienia mojego, Ciebie tęsknie wyglądam codziennie".
Prowadź mnie w prawdzie Swojej, naucz mnie prawdy Swojej. Naucz mnie podejmować dobre decyzje Boże, naucz mnie nie reagować zbyt impulsywnie. Naucz mnie chodzić drogą cierpliwości, naucz mnie czekać na Ciebie. Przeprowadź mnie przez to, gdy wróg mnie naciska i chce przyspieszyć coś, a Ty jeszcze nie dajesz tego. Pomóż mi poczekać, wytrwać, oddać Ci chwałę, bo Ty wiesz kiedy to uczynić. Ta kobieta wołała, a Jezus wskazywał - to nie jest twój czas, a ona dalej wołała i to był jej czas. Musiała tylko przejść przez to doświadczenie. Jej uniżenie było potrzebne, aby mogła otrzymać tą odpowiedź.
To słowo prowadź spotkamy w wielu miejscach, ale Psalm 139 i 24 wiersz.
"I zobacz, czy nie kroczę drogą zagłady, a prowadź mnie drogą odwieczną".
Przeglądnij moje życie, nie zależy mi na tym, żeby grać bohatera. Nie zależy mi na tym, żeby pokazywać się jako specjalista od spraw Bożych, prowadź mnie. Zachowaj mnie od dumy, od wysokiego mniemania o sobie, zobacz czy przypadkiem nie idę już po to, żeby inni mogli mnie podziwiać, ale prowadź mnie Twoją drogą pokory i uniżenia i Twojej chwały, tej cudownej społeczności z Tobą. Zachowaj mnie od tego, czym ten świat jest cały napełniony, bym nie szukał tego co w tym świecie daje ludziom zadowolenie, ale bym mógł odnajdywać to zadowolenie, które Ty dajesz, abym mógł żyć pośród tego świata dla Twojej chwały. Prowadź, przeprowadź - wiecie, my tak bardzo potrzebujemy. To wynika z Ducha Bożego, z tej wielkiej potrzeby uwielbienia Chrystusa w nas.
To co postrzegamy, to taki spokój, który masz. To niekoniecznie musi być spokój Boży, to może być spokój grzesznika, który znalazł swoje zabezpieczenie i jest spokojny. To nie musi oznaczać spokój Boży, bo spokój Boży jest wtedy, gdy ty w każdej sytuacji jesteś spokojny. Spokój ludzki jest tylko wtedy, kiedy to ci pasuje, a jak nie pasuje, to już nie jesteś spokojny. Spokój Boży sięga w każdą sprawę. Możemy więc rozeznać i zobaczyć i zobaczyć jak to wygląda. Czasami ten ludzki spokój jest tylko takim obrazkiem, a tam nie ma spokoju, jest dużo zła.
Niech Boże spokój napełnia nas. Kiedy my jesteśmy szczęśliwi, kiedy jesteśmy wdzięczni Bogu, kiedy możemy powiedzieć prowadź nas Swoją drogą. Jezus mówi pójdźcie do Mnie wszyscy spragnieni i obciążeni, a Ja was nauczę tego co drogocenne, abyście byli uciszeni, uratowani, zbawieni. Słowo Boże mówi, że kogo Duch Boży prowadzi, ten jest dzieckiem Boga. A więc prowadzeni.
Czy dajemy się prowadzić? To jest tak bardzo ważne. Czy my narzucamy Duchowi Świętemu co ma robić, czy Duch Święty wprowadza nas w to, co Bóg Ojciec chce abyśmy czynili. Czy my prowadzimy Ducha, czy Duch prowadzi nas? Czy my mówimy Duchowi co ma czynić, czy Duch mówi nam co mamy czynić? To jest właśnie ta różnica. Często ludzie mówią Bogu co ma czynić, a nie przyjmują tego, co Bóg mówi nam, że mamy czynić. To jest bardzo ważne, żeby szukać Boga i czytanym Słowem Bożym móc rozsądzać nasze modlitwy skierowane do Boga o co mamy się modlić. Kiedy Bóg mówi, że mamy być jak Jego Syn, to znaczy że też musi nam zależeć na tym, na czym zależy Ojcu. Ojciec chce, żebyśmy byli według Jego woli, a więc musi nam zależeć żebyśmy byli jak Jego Syn. Potrzebujemy tego od Boga, potrzebujemy wziąć tą potrzebę by być jak Jego Syn.
Chrześcijaństwo, które nie jest napełnione tą potrzeba Boga, ono jest takie depresyjne, takie ściągające. Może nawet wyglądać ładnie, ale ono ściąga, odciąga od Boga. To, które jest oczyszczone, napełnione miłością do Boga i tą wzajemną miłością, ono jest takie usłużne, takie gotowe usłużyć, uczynić dobro, wzmocnić posilić, dodać otuchy, aby każdy mógł się uratować.
To co jest takie bardzo ważne - Duch Święty czyni nas takim listem do czytania dla innych. Stajemy się czytelni między wierzącymi braćmi i siostrami i każdy może przeczytać jak wygląda nasze życie poprzez to w jaki sposób postępujemy, jak rozmawiamy. Staje się też czytelne dla tego świata, mogą słysząc Ewangelię, że my żyjemy tak jak też mówimy. Staliśmy się więc takim listem i teraz trzeba zachować to, nie usunąć z tego listu nic z tego co uczynił Duch Święty. Bardzo potrzebujemy mocy Ducha Świętego. Apostoł pisząc do Tymoteusza, pisał aby odnowił to co dostał, bo Duch Boży przyszedł aby dać nam śmiałość, a więc powstań i wyrusz dalej, aby głosić Ewangelię, nie daj się w żaden sposób zepchnąć, bądź dalej czytelny, aby inni widzieli, że Jezus był na tej ziemi, aby mogli się tym radować. Chwała Bogu za to! Gdy widzimy, czy słyszymy świadectwa wasze, nasze o tym w jaki sposób to dociera do ludzi, jak ludzie są gdzieś poruszeni, jak są uświadomieni, że spotkali na swojej drodze dziecko Boże i są poruszeni, żeby też być dziećmi Boga Wszechmogącego, żeby prowadzić nowe życie. To jest dla nas radością słyszeć te świadectwa. Tym bardziej Jezus ogłasza, że z nawrócenia jednego grzesznika w Niebie jest radość niesamowita i na ziemi. A więc cieszymy się, kiedy dzieje się dobro, a smucimy się kiedy dzieje się źle, kiedy nie ma tego dobra, kiedy bracia i siostry zamykają się, nie chcą się puścić tego swojego bezpiecznego miejsca, nie chcą wyruszyć, żeby też wołać do Boga, żeby też chcieć otrzymać od Boga odpowiedź, żeby zaangażować się w to co się dzieje, żeby być taką żywą cząstką zgromadzenia, w której też działa ta sama potrzeba, aby Bóg uwielbiony, aby między nami działo się coraz więcej Bożych wspaniałych dzieł. Nie w tą stronę, żeby prowadzić takie spokojnie, uśpione chrześcijaństwo, ale żeby było zaangażowane, świadome, wychodzące na doświadczenia. Bo kiedy my mówimy prawdę Ewangelii, to ludzie mogą nas nie lubić, bo już mają ustalone pewne prawdy i mogą nie chcieć mieć z nami relacji. Mogą nas wyzywać od diabłów, od zwodzicieli, dlatego że już mają ustalone pewne swoje nauki i nie chcą zaakceptować tego co jest napisane w Biblii, bo mają ustalone jak rozumieć to, co jest napisane w Biblii, chociaż Biblia mówi zupełnie co innego. Dlatego też Jezus mówi, że są tacy ludzie, którzy Boże prawo usuwają, a w to miejsce wkładają swoje. A my musimy usuwać to, co ludzie włożyli, aby było to, co ustalił Bóg.
Chcemy gorliwie znać prawdę, zależy nam na prawdzie. Duch Święty wprowadza nas też w prawdę
Jeżeli by nam na tym nie zależało, czytalibyśmy sobie Biblię, "a co tam, czy tak, czy tak, a nawet jest mi tak wygodnie wierzyć, tak to sobie przyjmę jak wszyscy i nie mam problemu, mówię tak jak mówią wszyscy, a mówią no to jesteś dobry wierzący, a jak mówiłbym coś inaczej, to może byliby wrogo ustawieni, a więc nie będę mówić". Nie, prawda Ewangelii ma pozostać prawdą, ponieważ apostoł też napisał, że jeżeli cokolwiek zmienia się w Ewangelii, jest to przeklęte.
Zależy nam na prawdzie Ewangelii, bo chcemy tak żyć. Nie tylko żeby lepiej wiedzieć od innych, ale żeby też tak żyć. Prowadź, prowadź na pośród tych wszystkich dni i przeprowadź nas do ostatniego dnia, abyśmy byli gotowi należeć do Ciebie i wygrać do samego końca.
W Psalmie 39, 9 wiersz.
"Ratuj mnie od wszelkich występków moich, nie wystawiaj mnie na zniewagę nikczemnika"
Ratuj mnie, pomóż mi. W Psalmie 59, 2 wiersz.
"Ratuj mnie od wrogów moich, Boże mój obroń mnie przed przeciwnikami moimi".
Ratuj mnie, tak wiele miejsc, które o tym mówią - ratuj mnie. W Ewangelii Mateusza 14 rozdział od 25 wiersza.
"A o czwartej straży nocnej przyszedł do nich idąc po morzu. Uczniowie zaś widząc Go idącego po morzu zatrwożyli się i mówili, że to zjawa i ze strachu krzyknęli. A Jezus zaraz do nich powiedział ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się. A Piotr odpowiadając Mu rzekł: Właścicielu, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do Siebie po wodzie. A On rzekł: przyjdź. I Piotr wyszedłszy z łodzi szedł po wodzie i przyszedł do Jezusa. A widząc wichurę, zląkł się i gdy zaczął tonąć, zawołał mówiąc: Właścicielu, ratuj mnie. A Jezus zaraz wyciągnął rękę, uchwycił go i rzekł mu: O małowierny, czemu zwątpiłeś? A gdy weszli do łodzi, wiatr ustał".
Nie grał bohatera. Kiedy widzisz że zagubiasz się, że już nie idziesz swobodnie, że grzęźniesz w czymś, to wołaj do Jezusa: ratuj mnie, idę aby być z Tobą Jezu, widzę że zagubiłem się, że to nie jest już wynik wiary, która zwycięża ten świat. Ta wiara gdzieś mi umknęła i zaczynam grzęznąć w jakichś rzeczach, ratuj mnie, wyrwij mnie, nie pozwól, żebym schodził z tej wspaniałej drogi, którą Ty jesteś, abym wszedł na drogę ludzi zagubionych. Ratuj mnie, aby nie śmiano i nie szydzono: widzisz, wyszedł szukać Boga i zobacz, wraca z powrotem do nas zagubiony, zagubiona, albo zobacz jaki zagubiony, jak chodzi stale smutny i co z tego ma.
A jednak my chcemy aby było widać, że Jezus nas zbawił, że nas uratował, że On jest naszym Umiłowanym, że dla Niego żyjemy, dla Niego umieramy i Jego jesteśmy. Chcemy, żeby było widać, że nie żyjemy dla swojej chwały, ale dla Jego chwały, że to jest dla nas czymś bardzo ważnym, aby całkowicie do Niego należeć.
Apostoł, kiedy jeszcze nie był apostołem, Saul z Tarsu, mówił chciałem czynić dobro, a trzymało mnie się zło, nędzny ja człowiek, kto mnie wyrwie z tego ciała śmierci. Wtedy spotkał Jezusa i Jezus go wyrwał. On mówi, to czego nie mogłem pod zakonem, dzisiaj dzięki Jezusowi mogę już czynić, mogę czynić dobro. Czyńmy dobro, bądźmy żarliwi, wyzwólmy się dzięki Jezusowi, z tego zasklepienia, gdzie czynimy wtedy, kiedy nam to pasuje, ale wiele dobra uczynimy dzięki Jezusowi wtedy, kiedy nam to nie pasuje. Będziemy czynić dobro wtedy, kiedy po ludzku zupełnie byśmy tego nie uczynili, bo nam by to nie pasowało, a będziemy to czynić, bo Jezus na tym napełni.
Jak to jest bardzo ważne, abyśmy nie byli zasklepieni, abyśmy umieli być wdzięczni. Widzicie, kiedy Jezus uzdrowił tych dziesięciu trędowatych, o im powiedział idźcie, ukażcie się kapłanowi i dajcie zapłatę. Oni poszli i zostali uzdrowieni, a jeden z nich wrócił. Jezus nie powiedział, gdy zostaniecie uzdrowieni, to wróćcie, podziękujcie, a potem pójdziecie do kapłana. Jezus tego nie powiedział, ale Jezus na to liczył. Liczył na wdzięczność. Często ludzie są niewdzięczni. Kiedy Jezus coś im uczyni dobrego, oni nie umieją przyjść i podziękować Mu. Nie umieją najpierw przyjść do Niego, żeby oddać Mu chwałę. Wtedy Jezus zadaje dziwne pytanie - a gdzie tych dziewięciu? Oni czynią dalej to co powiedziałeś, idą do kapłanów.
Człowiek czasami może powiedzieć - ja czynię to co powiedziałeś. Rozumiecie tą taką suchość - ja czynię to co powiedziałeś i nic więcej. Nic wdzięczności, nic miłości, nic radości. No, fajnie, skorzystałem, skorzystałam. Jednak Jezus chce od nas tego, abyśmy byli wdzięczni za to co On dla nas czyni, abyśmy Mu dziękowali, ponieważ to jest coś naturalnego, że zawsze dziękujemy za coś, co dostajemy i jest to dla nas tak cenne, tak ważne.
Ta wspaniałość Syna, wspaniałość Jego działania, przyniesienie nam przez Niego wolności, Jego uczczenie w Niebie. To wszystko na nas działa. Nasz Chrystus nie jest jakimś małym Chrystusem, On jest Królem królów, Właścicielem wszystkich właścicieli. On rządzi wszystkim, aniołowie, archaniołowie w Niebie oddają Mu cześć i chwałę. Wszystko zostało Jemu poddane, On decyduje o życiu i śmierci każdego człowieka. On decyduje o wszystkim w tym duchowym i fizycznym.
Kim więc jest ten twój Chrystus? Czy to jest Ten, który jest po prawicy Ojca, dla którego Szczepan oddaje swoje życie i nie wypiera się Go i widzi Go w tym ostatnim czasie gdy za chwilę zostaje zabity i cieszy się, że widzi Syna Człowieczego stojącego po prawicy Boga i prosi jeszcze w chwale Chrystusa za tymi złoczyńcami.
Czy nasz Chrystus to jest Ten w chwale, który siedzi po prawicy Boga? Ten, który zarządza wszystkim i decyduje o wszystkim? Czy my też oddajemy Mu cześć? Jezus mówi kto nie czci Syna, ten nie czci też Ojca. Czy my Go czcimy? Czy dla nas jest On kimś bardzo potężnym, bliskim, ale potężnym? Możemy przyjść i być z Nim. Moglibyśmy opowiadać wiele doświadczeń, kiedy On przychodził do nas, kiedy my przychodziliśmy do Niego, w jaki sposób te doświadczenia okazywały Jego chwalebną miłość, Jego potęgę, Jego majestat. A jednakże wspierał nas, pomagał nam, obdarzał nas dobrem. Jest prawdziwy, jest godny najwyższej chwały. Kiedy słabnie ta potrzeba Boga, słabnie to dziękczynienie, wtedy słabnie ten prawdziwy chrześcijański nawyk, aby czcić Boga zawsze w Duchu i w prawdzie. Życie codziennie biegnie i biegnie i człowiek nie widzi już z jak potężnym Bogiem ma do czynienia. Staje się coraz bardziej taki ograniczony. A my potrzebujemy zawsze mieć przed oczami Chrystusa i zawsze wiedzieć, że dzisiaj w Niebie też jest oddawana cześć Ojcu i Synowi i tu na ziemi też. Przez to, że prowadzimy życie takie jakie chce Jezus, miłujemy się nawzajem, wspieramy się nawzajem, usługujemy sobie nawzajem, wyprzedzamy się w okazywaniu sobie nawzajem szacunku. Jesteśmy gotowi znieść wiele, miłość wiele zniesie, aby Jezus był uczczony, uwielbiony. Oczekujemy, że będziemy się podnosić wyżej i wyżej , że będziemy coraz bardziej okazywać jak bardzo cenimy sobie to, co Bóg dla nas uczynił, kiedy przyprowadził nas do Jezusa. To jest bardzo ważne.
Pierwszy List do Tesaloniczan, 3 rozdział od 1 wiersza.
"Przeto nie mogąc tego dłużej znieść, postanowiliśmy pozostać sami w Atenach i wysłaliśmy Tymoteusza, brata naszego i współpracownika Bożego w zwiastowaniu Ewangelii Chrystusowej, aby was utwierdził w waszej wierze i dodał wam otuchy, żeby się nikt nie chwiał w tych uciskach. Sami bowiem wiecie, że takie jest nasze przeznaczenie. Albowiem gdy byliśmy u was przepowiadaliśmy wam, że będziemy uciskani, co się też stało jak wiecie. Dlatego i ja nie mogąc tego dłużej znieść wysłałem go, aby się dowiedzieć o wierze waszej, czy aby czasem nie zwiódł was kusiciel, a praca nasza nie poszła na marne. Lecz teraz od was przyszedł do nas Tymoteusz i przyniósł nam dobrą nowinę o wierze i miłości waszej i o tym, że zachowujecie nas zawsze w dobrej pamięci i że pragniecie nas ujrzeć tak jak i my was".
Niesamowite! Apostoł obawia się, potrzebuje się dowiedzieć czy przypadkiem nie zwiódł ich kusiciel, a praca jego pośród nich nie poszła na marne. Zależy mu na tym, żeby nie zostało utracone to, co zostało przyprowadzone do Boga. Ma świadomość chytrego działania diabła. Ma świadomość w jaki sposób diabeł podchodzi człowieka, żeby go zwieść. On wie, że oni są w bardzo trudnych doświadczeniach, wiele cierpią z powodu należenia do Chrystusa. To nie jest takie sobie, kiedy widzisz bliskie ci osoby cierpiące. Apostoł chciał się upewnić czy oni wygrywają, czy diabeł ich przeraził, przestraszył tym cierpieniem i wycofali się. Dowiedział się, że wygrali i należą dalej do Chrystusa i cieszą się z tego.
Dlatego my zdajemy sobie sprawę, że wróg jest chytry i perfidny i w chwilach, kiedy ludzie przeżywają cierpienia z powodu Chrystusa, jego porady mogą być: musicie sobie sami poradzić, nie musicie cierpieć, możecie inaczej wyrażać swoje należenie do Boga. Może to być zupełnie inny sposób, taki żeby nikomu to nie przeszkadzało, żebyście nie byli tacy zadowoleni, tacy wdzięczni, szczęśliwi, tak uspokójcie się niech to wszystko się tak wyciszy i wtedy sobie spokojnie róbcie swoje rzeczy, to nie będzie nikomu przeszkadzało. A oni dalej radowali się Chrystusem, dalej ogłaszali Chrystusa i dalej cierpieli z powodu Chrystusa i wygrywali. To spowodowało, że okazali się zwycięzcami.
Drugi List do Koryntian, 11 rozdział, od 2 wiersza.
"Zabiegam bowiem o was z gorliwością Bożą, albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą. Obawiam się jednak, ażeby jak wąż przewrotnością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały zrujnowane przez oddalenie się od prostoty i nieskalaności należenia do Chrystusa, bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego my nie zwiastowaliśmy, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście lub inną ewangelię, której nie przyjęliście, znosicie to z łatwością".
Widzicie, taką ewangelię, w której nie ma cierpienia, nie ma gorliwości, posłuszeństwa, wierności, łatwo ludzie przyjmują. Ale Ewangelię, gdzie trzeba być posłusznym, gdzie apostoł mówi będę używał tego duchowego oręża, aby doprowadzić was do pełnego posłuszeństwa Chrystusowi, to już jest trudniej, bo trzeba być posłusznym. Trzeba usuwać zło ze swojego życia, trzeba zmieniać swoje życie - a to już nie za bardzo pasuje. A tam, gdzie nie trzeba tego robić jest dobrze, całkiem fajnie. Apostoł mówi obawiam się, bo łatwiej wam słuchać tej ewangelii, która pozwala waszemu ciału swobodnie funkcjonować, niż tej Ewangelii, która pozwala waszemu duchowi swobodniej funkcjonować, kiedy jesteście silni, nie według ciała, ale według Ducha. Mówi, jasne, według ciała to każdemu by pasowało tak bez posłuszeństwa, bez wierności, bez miłości i do nieba. Ale co wtedy byłoby w niebie, gdyby tak się to wydarzyło?
Apostoł mówi wiem, że ciało jest skłonne do ustąpienia, dlatego nie ustępujcie, nie rezygnujcie z tego co przyszło w Chrystusie, bądźcie zdecydowani, zdeterminowani, aby wygrać, aby Henoch, Abel, Noe, Abraham czy inni Boży ludzie, żeby byli dla nas tak jak Paweł pisze - patrząc na wodzów, na ich wiarę, jak dobiegli. Naśladujmy ich.
Potrzeba, żebyśmy wiedzieli o co my walczymy. Walczymy o to, co Bogu jest miłe, zabiegamy o to, co Bogu jest miłe. Postępowaliśmy w sposób wredny wobec Boga, który nas stworzył. On nas umiłował, posłał nam wspaniałego Syna i teraz chcemy postępować w sposób godny Boga. Chcemy być sobie braćmi i siostrami, chcemy się nawzajem miłować, nawzajem budować na Boży dom. zależy nam na tym, abyśmy byli jedno, aby to było prawdziwe zgromadzenie świętych, aby ludzie chwalili Boga i abyśmy mieli wiele próśb do Boga, które uczczą Jego imię, uwielbią Jego imię. Nie będą tylko mówić pomóż mi, pomóż mi, ale - Boże, niech Imię Twoje będzie uwielbione. Ab wtedy pomóż mi, aby imię twoje było uwielbione, aby chwała Twoja była widoczna.
W Liście do Filipian, 3 rozdział, od 18 wiersza.
"Wielu bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego. Końcem ich jest zatracenie, bogiem ich jest brzuch, a chwałą to, co jest ich hańbą, myślą bowiem o rzeczach ziemskich. Nasza zaś ojczyzna jest w Niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Właściciela Jezusa Chrystusa, który przemieni uniżone ciało nasze w postać podobną do uwielbionego ciała swego tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może".
Apostoł mówi - wcześniej byli z nami, ale odeszli, ich myśli odbiegły od Chrystusa, stracili gorliwość dla spraw Bożych. Wróg odciągnął ich i przeciągnął ich ku swemu zadowoleniu. Ustąpili, poddali się, zrezygnowali. Ale wy nie zrezygnujcie, bo nasza ojczyzna jest w Niebie, nie na ziemi i stamtąd też oczekujemy Zbawiciela. To nie byli ludzie, którzy nie mieli świadomości, oni mieli świadomość, że cały czas diabeł chce ostudzić święty zapał Bożego ludu, chce doprowadzić do milczenia zamiast do wołania, chce żeby człowiek się zamknął, zamiast otwierał. Walczy przeciwko każdemu z nas. Gdy toczy się bitwa o to, abyśmy byli otwartego serca, wdzięcznego, byśmy nawzajem cieszyli się, że Chrystus przyszedł nas zbawić, abyśmy byli zaangażowani w sprawy Boże, abyśmy byli świadomi, że tu na ziemi decydują się nasze wieczne losy, a chcemy być tam, gdzie jest Jezus i chcemy być wraz z Nim w tym miejscu wiecznej chwały. Dlatego nie ustąpimy, nie zrezygnujemy choćby wielu zrezygnowało. Nie chcemy zrezygnować, zależy nam bardziej na tym, żeby być z Chrystusem.
Noe był jedynym sprawiedliwym mężem na tej ziemi i Bóg go przeprowadził. Czy łatwo być jednym wśród tak wielu? Zawsze słudzy Boga byli w mniejszości. Zawsze więcej było tych ludzi, którzy nie za bardzo się przejmowali Bogiem i było im obojętne to czy tamto, niech będzie tak albo tak - nie ma znaczenia, aby było wygodnie i aby nikt nikogo się nie czepiał i wszystko było tak, jak nam si e to podoba. A oni znowu przypominali - nie, to musi być tak jak chce Bóg.
Nam się tu dobrze żyje, nie chodzi o to, żeby nam się dobrze żyło, mamy żyć tak jak Bóg chce. Jezus też mówił do uczniów dlaczego śpicie, módlcie się abyście nie wpadli w pokuszenie. Módlcie się, wołajcie do Boga.
Drugi List do Koryntian, 12 rozdział, 20-21 wiersz.
"Obawiam się bowiem, że gdy przyjdę zastanę was nie takimi, jakimi bym chciał i że wy również nie znajdziecie mnie takim jakim chcielibyście, lecz że może będą swary, zazdrość, gniew, zwady, oszczerstwa, obmowy, nadymanie się, nieporządki. Obawiam się, że gdy przyjdę Bóg mój upokorzy mnie przed wami i że będę musiał ubolewać nad wieloma z tych, którzy ongiś popełnili grzechy id o dziś jeszcze nie odpokutowali za nie. Grzechy nieczystości, wszeteczeństwa i rozwiązłości, których się dopuścili".
Byli tam jeszcze ludzie, którzy mimo tego, że zostali ochrzczeni nadal pozostali w jakichś swoich grzechach, które popełniali jeszcze sprzed chrztu. Nie porzucili swojego zepsucia. Paweł chce, żeby oni zrozumieli - musicie skończyć z tym, nie możecie żyć w grzechu i mienić się Bożym ludem. To nie przynosi chwały Jezusowi, ustąpcie więc, porzućcie to całe zło, dajcie się uratować.
Jeszcze 11 rozdział, 28 i 29 wiersz.
"Pomijając te sprawy zewnętrzne, pozostaje codzienne nachodzenie mnie, troska o wszystkie zbory. Jeśli kto słabnie, czy ja nie słabnę? Jeśli ktoś jest zgorszony, czy ja nie płonę?".
Apostoł mówi, ciało Chrystusa musi być zdrowe, musi być zwycięskie, musi być miłujące, przebaczające, wspierające się nawzajem. Dlaczego miałoby tak nie być? Dlaczego ludzie mieliby pozostać nie wyzwoleni z tych zamknięć, blokad, z nastawień, pomówień, z jakichś złośliwych uwag? Dlaczego nie mieliby tego opuścić, aby uczcić Chrystusa, który przyszedł umrzeć właśnie za te wszystkie grzechy, aby nas od nich uwolnić. Dlaczego nie mielibyśmy Mu podziękować za to, oddając Mu swoje życie i dając Mu się zbawić każdego dnia? Dlaczego nie miałoby to być formą dziękczynienia?
Zbaw mnie, miej mnie dla Siebie, miej mnie uczciwego, prawego, miłującego, przebaczającego, zwycięskiego, zadowolonego, chwalącego Ciebie i nieustannie wołającego o wiele rzeczy, które są potrzebne, aby ludzie mogli skorzystać z tego, że jestem Twoim dzieckiem Boże, aby inni wierzący mogli skorzystać z tego i ci, wśród których przebywam.
Księga Malachiasza, 2 rozdział, 10 wiersz.
"Czyż nie mamy wszyscy jednego Ojca? Czy nie jeden Bóg nas stworzył? Dlaczego oszukujemy się wzajemnie i bezcześcimy przymierze naszych ojców?".
Czyż nie mamy jednego Ojca? Dlaczego oszukujemy się wzajemnie? Dlaczego nie mówimy ze sobą uczciwie, prawdziwie, w sposób bliski Ojcu? Tamci, którzy byli w poprzednim przymierzu słyszeli tego proroka, który mówił od Boga - dlaczego oszukujemy się wzajemnie? Dlaczego nie usługujemy sobie prawdą? Dlaczego nie wzmacniamy się wzajemnie? Dlaczego nie służymy sobie wzajemnie? Dlaczego łamiemy to niesamowite przymierze, które zostało rozpoczęte przez ofiarę Syna Bożego i Człowieczego? Dlaczego nie porzucamy zła? Dlaczego?
Niech to pytanie dlaczego będzie też w nas, bo widzimy, że musimy sobie to pytanie zadawać.
Dlaczego nie zrezygnowaliśmy z tego zła, chociaż wiemy że to jest zło?
Dlaczego dalej jesteśmy zamknięci na to by być jedno? Dlaczego nie wychodzimy sobie naprzeciw?
Dlaczego nie okazujemy sobie nawzajem wdzięczności za to, co ktoś nam uczynił?
Dlaczego brat nie odpowiada bratu na to, co powinno być odpowiedzią za to, co ten brat otrzymał wcześniej? Dlaczego siostra nie okazuje drugiej siostrze tego, co powinna okazać, bo przecież ta okazuje jej tyle miłości?
Dlaczego ludzie zamykają się, blokują zamiast otwierać się i cieszyć Bogiem? Dlaczego?
Dlaczego nie możemy pójść wdzięcznie dalej?
Dlaczego musimy oglądać stale zblokowane serce?
Dlaczego ktoś zamknął się w swoim własnym zabezpieczonym chrześcijaństwie, a przecież tam zginie, bo ginie.
Dlaczego?
Odpowiedzmy sobie czasami na to pytanie: dlaczego tak się dzieje? Dlaczego ktoś się poddał? Może powiesz - ktoś mnie zgorszył, ktoś mnie uwstecznił przez to, że skrzywdził mnie, przez to czy tamto. A przecież Jezusa skrzywdzono o wiele bardziej, to nie jest dobra odpowiedź. To jest odpowiedź, która pozwala ci zostać w swoim zamknięciu, ale to nie jest dobra odpowiedź, ona nie daje ci podstaw prawnych do tego. Bądźmy raczej otwarci, bądźmy gotowi dalej służyć, bez względu na o ile nam zadano cierpień, ile usłyszeliśmy złych słów. Służmy dalej, bo godzien jest Ten, który służył nam, słysząc o wiele gorsze rzeczy od nas. Rozumiemy jakie to jest ważne?
Ewangelia Mateusza 9 rozdział, 4 wiersz.
"Ale Jezus przejrzawszy ich myśli rzekł: Dlaczego myślicie źle w swoich sercach".
Dlaczego dalej tak myślicie? Przecież chodzicie do świątyni, modlicie się, macie święta, zadowoleni jesteście, obchodzicie paschę, usuwacie różne rzeczy, macie święto namiotów. Macie różne rzeczy, które obchodzicie.
Dlaczego źle myślicie w swoich sercach? Przecież nie musicie tak myśleć, możecie myśleć o tym co dobre, miłe pożyteczne. Możecie myśleć jak okazać więcej zbudowania bratu, siostrze, a może jakiemuś dziecku, może starszemu, starszej.
Dlaczego człowiek miałby się powstrzymywać, źle myśląc w swoim sercu o tym, czy o tamtym i zahamowywać to co dobre? Dlaczego?
Piętnasty rozdział Ewangelii Mateusza, 3 wiersz.
Oni też się Go pytają dlaczego, ale wiemy o co im chodzi
"On zaś odpowiadając rzekł im: A dlaczego to wy przestępujecie przykazanie Boże dla nauki waszej?"
Oni chcą, żeby Jezus zmienił to, co powiedział Bóg, na to co oni powiedzieli. A Jezus mówi dlaczego wy zmieniliście to, co powiedział Bóg. Kiedy napotykamy nauki ludzkie, możemy powiedzieć dlaczego zmieniliście to, co powiedział Bóg? Dlaczego miłość zastępujemy - no, jakoś tam razem jesteśmy ze sobą. Dlaczego zastępujemy miłość jakimś byciem ze sobą? Dlaczego gorliwą, wspaniałą miłość Chrystusa, którą On chce mieć w nas, zastępujemy , mówiąc - no jeszcze wytrzymam? To źle, coś jest powodem, może dopuszczenie tego, że rozkaz Chrystusa nie jest obowiązkowy, że nie musimy się miłować, że możemy jakoś tam wytrzymywać. Ale On nie zmienił swojego rozkazu, a więc dlaczego?
Myślę, że warto sobie odpowiadać na takie pytania. Często może to być, że różne złe wydarzenia, jakie oglądały nasze oczy, spowodowały, że człowiek się zatrzymał. Ale wiesz, że masz w sercu potrzebę zmiany. Możesz się ograniczać, ale ta potrzeba jeszcze jest. Nie chcesz pozostać w stanie, w którym ty korzystasz z innych, ale oni nie mogą skorzystać z ciebie. Usługujcie jedni drugim, służcie sobie nawzajem. Dlaczego?
Ewangelia Łukasza, 6 rozdział, 41 wiersz.
"A dlaczego widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku własnym nie dostrzegasz".
Dlaczego tak łatwo jest powiedzieć coś złego o kimś, nie widząc zła w sobie? Dlaczego, skoro mamy Słowo Boże, wszyscy czytamy Biblię.
Jeszcze 46 wiersz.
"Dlaczego mówicie do Mnie Właścicielu, Właścicielu, a nie czynicie tego, co mówię?
Przecież On powiedział, że Jego Słowa będą nas sądzić. Ewangelia Łukasza, 12 rozdział. Starajmy się znaleźć odpowiedź. Może powstrzymujemy się dlatego, że gdzieś doznaliśmy czegoś i myślimy - nie, już nie chcę, nie będę już, nie chcę doznać czegoś takiego kolejny raz. Może to właśnie powstrzymuje, usuń to. To nie jest dobre, to blokuje rozwój, robi właśnie to, że człowiekowi już nie zależy na tym, żeby cały zbór był uratowany.
Dwunasty rozdział, od 54 wiersza.
"Powiedział też do tłumów: gdy zobaczycie chmurę pojawiającą się od zachodu, zaraz mówicie deszcz nadchodzi i tak jest. A gdy południowy wiatr zawieje, mówicie będzie upał i tak jest. Obłudnicy, zjawiska ziemi i nieba umiecie rozpoznawać, a jakże więc nie umiecie rozpoznać obecnego czasu? Dlaczego więc sami z siebie nie umiecie osądzić co jest sprawiedliwe? Gdy więc idziesz ze swoim przeciwnikiem do urzędnika, staraj się załatwić z nim sprawę w drodze, aby cię nie zaciągnął przed sędziego, a sędzia oddałby cię strażnikowi, a strażnik wrzuciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie oddasz ostatniego grosza".
A przecież nie oddasz. Dlaczego umiemy rozpoznawać pogodę, a nie umiemy rozpoznać czasu, że to jest najlepszy czas, żeby zmieniać się na lepsze. Najlepszy czas, by oczyszczać teren. Najlepszy czas, by usuwać zło. Najlepszy czas, by ludzie się dogadywali, żeby osiągać pokój Boży. Najlepszy czas by zrezygnować ze swoich ludzkich nastawień, a przyjąć Boże nastawienia. Najlepszy czas, by służyć.
Ewangelia Łukasza, 22 rozdział, 46 wiersz.
"I rzekł do nich: Dlaczego śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie".
Dlaczego śpicie? Dlaczego to twoje piękne zaangażowanie w to, co się działo. Te potężne pragnienia, te łzy, ten smutek, że coś jest nie tak, umknął. Dlaczego dzisiaj wyglądasz tak spokojnie, a nie ma już łez, z powodu tego co dzieje się w zborze? Nie ma smutku, że coś jest nie tak. Wcześniej były łzy, widziałem je. Twój spokój nie jest dobry, coś złego się stało. Lepiej płakać nad stanem tego, co się dzieje złego w zgromadzeniu, bo tych Bóg pociesza, posila i wzmacnia, którzy płaczą nad stanem Syjonu. Oni będą się radowali.
Opuść ten swój spokój, proś Jezusa o to święte uczucie, święte pragnienie, aby w zborze ludzie ratowali się, aby się budowali nawzajem na Boży dom. Jezus pytał się ludzi - dlaczego Mnie nie słuchacie, przecież to co do was mówię jest prawdą. Chciejmy słuchać Bożej prawdy.
Jeszcze dwa miejsca. Psalm 34, 5 wiersz.
"Szukałem JESTEM i odpowiedział mi i uchronił mnie od wszystkich obaw moich. Spójrzcie na Niego, a zjaśniejecie i oblicza wasze nie okryją się wstydem.
Ten biedak wołał, a Jestem go usłyszał i wybawił go z wszystkich ucisków jego. Anioł JESTEM zakłada obóz tych, którzy się go boją i ratuje ich.
Skosztujcie i zobaczcie, że dobry jest JESTEM. Uszczęśliwiony człowiek, który u Niego szuka schronienia".
Szukałem tego jedynego, prawdziwego Boga i odpowiedział mi uchronił mnie od wszystkich moich obaw. Obawiałem się czy dam radę, czy poradzę, czy dojdę, czy osiągnę ten cel. Szukałem Go i On odpowiedział mi.
Ewangelia Mateusza, 7 rozdział, 7 i 8 wiersz.
"Proście, a będzie wam dane, szukajcie a znajdziecie, kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem kto prosi otrzymuje, a kto szuka znajduje, a kto kołacze temu otworzą".
Jezus mówi bądźcie spokojni. Jeśli będzie wam naprawdę zależało na tym, co Ja do was powiedziałem, to otrzymacie to, tylko nie wątpcie, bądźcie pewni, że Bóg chce abyście byli zwycięzcami, abyśmy wszyscy byli zwycięzcami, jak Jego pierworodny Syn. Nie dajmy się tylko zamknąć, bądźmy zawsze na wolności by wzrastać, rozwijać się, by gorliwie dążyć do tego, co Bogu się podoba, aby być w zborze zachęceniem dla innych, abyśmy się nawzajem zachęcali poprzez coraz lepsze pochodzenie do siebie nawzajem, coraz bardziej uprzejme, coraz bardziej świadome, że mamy Ojca w Niebie, a my jesteśmy Jego synami i córkami.
Niech Bóg będzie uwielbiony za czas łaski i za tą możliwość, abyśmy mogli wiedzieć, że nie zawodzi Ten, który nam obiecał - szukajcie Mnie, a Ja dam wam wszystko czego potrzebujecie, abyście mogli wypełnić całą wolę Niebiańskiego Ojca.
Niech Bóg będzie z tobą i ze mną w tym wszystkim. Pamiętaj, bądź żarliwy o to, bądź cząstką której zależy na tym, aby inni się uratowali, a ty bierzesz w tym udział należąc do Chrystusa Jezusa. Amen.

