zgr.30.05.2026 Marian - W Chrystusie ubogaceni przez Boga

zgr.30.05.2026 Marian - W Chrystusie ubogaceni przez Boga

 

Chwała Bogu. Chciałbym zadać wam takie jedno pytanie, jak to zwykle bywa: Czy jesteś do siebie przyzwyczajony, przyzwyczajona? Czy już przyzwyczaiłeś się do siebie, przyzwyczaiłaś się do siebie i już tak funkcjonujesz, już tak drepczesz w miejscu i jesteś z siebie zadowolony czy zadowolona, bo w sumie tak fajnie czujesz się, tak przestępujesz z nogi na nogę. Czas mija a ty dalej stoisz w miejscu. Czy przyzwyczaiłeś się, przyzwyczaiłaś się już do tych wydarzeń w twoim życiu? No tak się dzieje, masz już ułożone to życie i nie chciałbyś zmieniać, nie chciałabyś go zmieniać. Czy mówię o tobie, czy o kimś innym? Masz już poukładane to wszystko. Wiesz już co i jak, nie jest ci źle. Czy to jest opis kogoś w podroży, czy raczej opis kogoś, kto przestał już podróżować, zatrzymał się w jakimś swoim zaułku i tam fajnie sobie żyje.

Gdzie jesteś? Czy w podróży i nie chcesz przyzwyczajać się, chcesz rosnąć, wzrastać, rozwijać się? Czy przyzwyczajasz się i lubisz być takim spokojnym, spokojną? Już to ułożyło się, masz swój czas modlitwy, czas czegoś tam, no, może zadzwonisz, porozmawiasz i masz już to w sumie tak fajnie ułożone. I tak już biegnie kolejny dzień, kolejny tydzień, kolejny miesiąc, kolejny rok, a ty już nie chcesz wyjść nawet z tego miejsca. Nawet wezwania do tego, żeby iść dalej odpychasz i mówisz: Może to nie dla mnie, może dla mnie to, co tutaj właśnie jest, może Bóg chce dla mnie właśnie tego.

Czy widać po tobie, że jesteś potężnie poruszony, poruszona, by dalej wzrastać w poznawaniu Jezusa Chrystusa? Widać po tobie, że niesamowicie interesujesz się co dalej, że nie wystarcza ci co było, tylko co dalej, Jezu, co dalej? Do czego Ojcze przeznaczyłeś mnie i zmierzam dalej w tym kierunku. Słowa o tym „dalej” dlatego często nie poruszają, bo człowiek w sumie nie chce nawet ich słyszeć, bo jest mu dobrze. W czasach biblijnych starotestamentowych ci ludzie mówili: O co ci chodzi, proroku? Nam jest dobrze, Bóg darzy nas tym wszystkim, jest nam dobrze. Czego chcesz od nas? Co my takiego robimy, że ty tu napominasz nas i grozisz Sądem? Co my złego robimy? A Bóg chce, żeby ludzie wzrastali, rozwijali się, żeby nie chodzili do świątyni i byli już zwyczajnymi odwiedzaczami świątyni, tylko by przychodzili chwalcy, którzy są coraz bardziej świadomi chwały Boga, którzy chodząc do tych różnych miejsc, gdzie była czytana Biblia, są niesamowicie pociągnięci, żeby to poznać, żeby doświadczyć tego, co w tej Biblii jest napisane, w tej bliskości z Bogiem. Czy już doszedłeś czy doszłaś do tego wieku, że już zestarzałeś się, zastarzałaś się duchowo i jesteś niemrawy, niemrawa duchowo i wszelkie zawołania: Pobiegnijmy!, to są dla ciebie - przestań, już ledwo stoję, jak mam biec, przecież to jest potężny wysiłek by biec. A jednak Jezus mówił, aby biec, apostołowie mówią, aby biec, żeby wzrastać, rozwijać się.

Najtrudniej jest wywołać chrześcijan, którzy zbudowali sobie własną, prywatną bazę i naprawdę są tam super zaspokojeni, zadowoleni, że tak można żyć i żyć aż do śmierci. Ale kiedy patrzę na apostoła Pawła, on mówi: Nie, ja chcę cały czas więcej poznać Jezusa. Nigdy nie zbuduję sobie tutaj bazy. Mam rozwój, mam wzrost, jestem w pielgrzymce, jestem w tym ciągłym kosztowaniu jak wiele dla mnie znaczy Jezus Chrystus. I później jest tak, że człowiek nie wie co jest dalej, bo dalej nie idzie. Opowiada kolejny raz świadectwo co było kiedyś. Dalej nic specjalnie nie widać. Nie dochodzi do dalszych tych kosztownych świadectw, które Bóg ma przygotowane dla wszystkich pielgrzymów i wychodźców, choćby Jezus może pukał do drzwi tej kryjówki, tego schowanka, tego miejsca, gdzie mogę już mieć sobie poczucie, że nie jestem złym człowiekiem, jestem lepszym od tego celnika (jak było czytane), potrafię to, robię to, robię tamto, już mam zbudowaną taką swoją klatkę i w niej sobie siedzę i tylko patrzę z dumą na innych, że oni są gorsi ode mnie. Zawsze znajdziesz w świecie kogoś gorszego od siebie, a więc zawsze można mieć to poczucie wyższości nad kimś i mieć to poczucie, że jest wszystko dobrze. Lecz Bóg tak nie chce. On chce, żebyśmy byli we wzroście, w rozwoju. Apostoł pisze, żebyśmy wszyscy dorastali do wymiarów Chrystusa Jezusa. A więc niesamowicie inaczej niż my byśmy sobie chcieli. My na początku pobiegniemy, ale potem siądziemy i już nauczyliśmy się pewne rzeczy oceniać w ten czy inny sposób, a więc możemy pogadać na ten temat, ale dalej to nie pójdziemy, nie poruszymy się dalej, nam jest tu dobrze, nam to wystarcza. Jak tobie nie wystarcza, to biegnij dalej. Ale apostoł pisze, żebyście tak biegli, abyście zwycięstwo osiągnęli, a nie, żebyście zatrzymali się w tym biegu i nie dobiegli do mety.

Dalej jest więc bardzo ważne – co jest u ciebie dalej. Wielu musiało opuszczać. Ojciec wiary naszej, jeszcze wtedy Abram, musiał też opuścić swój dom i pójść, musiał też wyjść na doświadczenia. Józef, trochę w dziwny sposób opuścił dom, ale też opuścił dom i poszedł w doświadczenia. Jakub też opuścił dom w dziwny sposób, ale też opuścił dom i poszedł w doświadczenia, i uczył się Boga w tych doświadczeniach. Każdy z nich uczył się Boga i każdy wyznawał, że jest pielgrzymem tutaj na tej ziemi, że zmierza do niebiańskiej ojczyzny, której tutaj nie ma i dlatego rozwija się, wzrasta w kosztowności poznawania Boga. Czy bracia i siostry mają z ciebie pożytek, bo ty idziesz dalej i sięgasz dalej, i przychodzisz z tym, co jest dalej, aby ogłaszać to, co jest dalej, aby zachęcać do opuszczenia tych własnych baz i pójść dalej, żeby też stać się kimś, kto przychodzi na zgromadzenie i wie z własnego doświadczenia co jest dalej, gdzie jest poświęcone życie, położone życie, gdzie jest troska o braci, o siostry, gdzie jest to serce, które woła do Boga o to, by w zborze było tak jak Bóg chce. Nie tak jak ludzie, tylko jak Bóg chce, żeby tu płonął Boży lud zapalony przez Ducha Świętego, aby uwielbiać Boga, Stwórcę nieba i ziemi. Kiedy zatrzymujesz się, wtedy wróg posyła różne rzeczy na ciebie, żeby ci powiedzieć: Dobrze, żeś zatrzymał się, bo jak byś poszedł dalej, to nie wiadomo co by było. Teraz zobacz, choroba na ciebie przyszła, masz problem, a gdybyś poszedł dalej, to dopiero byłbyś w problemach i w chorobach; dobrze, żeś został. Ale to wcale nie jest dobrze. A może by to cię nie dopadło, gdybyś szedł właśnie dalej czy szła dalej.

Czy masz zamiar iść dalej? Co w Biblii jest napisane? Dokąd zmierzasz pielgrzymie, pielgrzymko? Jeżeli nie pójdziesz dalej, to twoje życie będzie coraz bardziej takie schorowane; trzeba będzie bardziej troszczyć się o ciebie, niż ty miałbyś czy miałabyś troszczyć się o innych. Czy jest ci dobrze tak żyć? Tak, jest ci dobrze. W sumie jesteś nawet zadowolony, wygrałeś bohaterze, wygrałaś bohaterko. Nie musisz słuchać się tego, co tu jest głoszone i możesz tak funkcjonować. Ale to nie jest bohaterstwo, kiedy dzieci wygrywają z rodzicami, czują się zwycięzcami, bo są żyjącymi po swojemu. Pomyśl więc, czy nie powinieneś iść dalej, czy nie powinnaś iść dalej. Dlaczego twoje życie nie rozwija się w tych warstwach, o których było też tu czytane? Owocu Ducha – radości, miłości, wdzięczności, czystości, świętości, nienaganności, relacji z Bogiem. Dlaczego ono nie rozwija się? Czyżby Bóg nie miał siły ani mocy, żeby to powodować? A może ty się zatrzymałeś, zatrzymałaś i Bóg mówi: Nie pomogę ci teraz już, bo nie robisz tego, co Ja ci powiedziałem, nie idziesz dalej.

Czy poznawanie Chrystusa Jezusa może się zakończyć? Czy działanie według tego poznania może się zakończyć? Czy my nie rośniemy z chwały w chwałę? Czy nie rozwijamy się coraz bardziej, by coraz bardziej usługiwać? Czy miłość nie powoduje właśnie tego, że chcę być coraz bardziej podobny do Chrystusa, aby coraz więcej ci, wśród których przebywam, mogli doświadczyć ode mnie dobra Chrystusowego. Wszak w Chrystusie zostałem przeznaczony do czynienia dobra. A czynić dobrze nie ustawajcie, a żąć będziecie bez znużenia. Co to jest czynienie dobra? Czy Jezus, który przyszedł, aby napełnić nas tym dobrem, nie czynił go nieustannie? Czy do końca nie czynił dobra? I coraz bardziej ujawniało się, jak potężnym jest w działaniu, w czynieniu dobra. My jako ludzie mamy tendencje do tego, żeby zrobić sobie swoje własne chrześcijaństwo i mieć tam poczucie swojej wartości. Ale to jest tragedia, jeśli nie idziesz za Nim dalej. Jezus mówi: Wyprzyj się siebie, weź swój krzyż, idź za Mną, i naśladuj Mnie, a przyjdziesz do domu, w którym Bóg da ci na całą wieczność być z Nim. I o tych bohaterach wiary czytamy, że oni nie spodziewali się znaleźć tego,  to na ziemi. Dlatego okazali się bohaterami, gdyż zdawali sobie sprawę, że prawdziwa ojczyzna, ten dom jest w niebie. Tu nieustannie więc byli w ruchu, w duchowym ruchu, a często też i fizycznym; przemieszczali się, działali, budowali się nawzajem.

Jak łatwo dzisiaj jest ugrzęznąć, kiedy masz dostęp do internetu, do różnych wieści, do różnej wiedzy, jak łatwo jest ugrzęznąć gdzieś tam. W internecie są różne wiadomości, wydawałoby się, że mądre, tylko nie zawsze prawdziwe. Dlaczego nie wziąć tych wiadomości prosto od Tego, który ogłasza je, od Chrystusa. Zobacz więc, żeby tak iść, to musisz nakarmić się, musisz mieć siłę. Kto przestaje karmić się Synem Człowieczym, ten traci siłę; coraz mniej, coraz mniej i coraz mnij, i coraz trudniej jest człowiekowi wyruszyć, zawsze lew na drodze, tak diabeł na drodze. Lepiej siedzieć w domu, bo niebezpiecznie wyjść; pożerał tylu chrześcijan, chrześcijanek, może pożreć i ciebie, lepiej siedź w swoim zamknięciu, tam przynajmniej nie pożre cię. Tak myśli człowiek, a tak naprawdę jak wyjdziesz, to cię nie pożre, bo jeśli Jezus z tobą, to któż przeciwko tobie. Jeżeli chcemy żyć w prawdzie, to musimy rozumieć, że my mamy skłonności do tego, żeby zatrzymywać się i Duch Święty musi pobudzać nas do tego, żebyśmy szli, bo my chcielibyśmy zostać. My dojdziemy do czegoś i zaraz chcemy zbudować tam własną bazę. Na początku wydaje się, że pięknie, super, ale mija czas i widzisz, że ten człowiek coraz bardziej zagubia się. Czy to o tobie? Jeżeli tak, to jest szansa, bo jeszcze żyjesz. Jest szansa usłyszeć ten głos i wyruszyć za tym głosem dalej. Przeprosić Boga za to, że człowiek przestał podążać za Jego głosem i przyznać się do tego, że człowiek zaniedbał to, po co Bóg posłał Syna Bożego do nas – aby stworzyć z nas rodzinę, prawdziwą rodzinę, duchową rodzinę, Bożą rodzinę.

W ciałach jesteśmy z różnych domów, ale duchowo jesteśmy z jednego domu, jeżeli jesteśmy w pielgrzymce, jeżeli jesteśmy w rozwoju, jeżeli jesteśmy w działaniu, w czynieniu dobra. To jest potężna sprawa i nie wolno ci tłumaczyć się, że tyle trudnych rzeczy, no nie dałem rady, nie dałam rady; ludzie są tacy źli, chrześcijanie to w ogóle trudni ludzie, a więc zatrzymałem się, zatrzymałam się i t w tym miejscu dopiero czuję się dobrze, bezpiecznie. A prawdziwe bezpieczeństwo jest tylko w Chrystusie, a On jest w podróży, On idzie dalej. To że nie masz tej energii życiowej spowodowane jest tym, że się zatrzymałeś, zatrzymałaś. Ty jesteś winien, ty jesteś winna, że nie masz tej energii życiowej, tej chwały przezwyciężania; czy to burza, czy deszcz, czy przemagania, czy cokolwiek. Ty idziesz dalej, ty masz siłę i bohaterstwo i nic cię nie zatrzyma, ponieważ dążysz do miejsca wyznaczonego, aby gdy przyjdzie Jezus, być w tym miejscu tych, którzy oczekują Jego, którzy służyli Mu na ziemi, którzy nie byli opieszali w tym, żeby to czynić, ale byli zaangażowani w to, aby to czynić, aby Ciało budowało się nawzajem na Boży dom.

Pamiętaj, że wróg jest chytry i przebiegły. Tak złapał właśnie tego faryzeusza – ty jesteś lepszy od celnika, a skoro jesteś lepszy od celnika, to znaczy, że jesteś dobry, a dobry, to znaczy, że należysz do Boga, to już nic nie musisz robić. I co Jezus powiedział o nich? Oni mówią, lecz nie czynią. Oni już tylko mówią, lecz nie czynią. Zamknęli się w swoich miejscach i tylko mówią, ale już nie opuszczają tych miejsc i nie idą dalej. To są duchowe pułapki, w które wróg łapie wielu ludzi; już wiesz to, wiesz tamto. Ale czy znasz to dogłębnie, czy znasz to z osobistego doświadczenia, czy wiesz co to jest chwalebne zwycięstwo, które nie kończy się po dwóch, trzech dniach, tylko trwa dzień po dniu, bo Jezus jest wczoraj, dzisiaj na wieki, ten sam. Czy znasz tą chwałę zadowolonego człowieka, który chociaż cierpi, ma wiele przeciwności, to wie, że Ten, który szedł przed nim też cierpiał. A więc cierpi i dziękuje Bogu za to, że może iść dalej, chociaż cierpi. Cierpienie nie jest tragedią. Brak cierpienia często jest tragedią, kiedy zakopałeś się, zakopałaś i już nie cierpisz, bo nikt do ciebie nie może już dostać się. Siedzisz już sobie w zamknięciu i nie masz doświadczeń Chrystusowych. I zamiast wzrastać w cierpieniu, ty gnuśniejesz w braku cierpień. A nawet jak ktoś powie ci coś, to tak się urazisz, że zamkniesz się na miesiąc w tym swoim zbudowanym domku; urażony czy urażona, bo ktoś cię napomniał; och jaka bieda. Wielkie cierpienie cię spotkało, jeżeli ktoś powiedział ci: Nie śpij bracie, nie śpij siostro, zacznij walczyć i wygraj tą bitwę, okaż się zwycięzcą w tych różnych doświadczeniach. Niesamowita chwała. To był taki wstęp.

List do Efezjan 6,10-17: „W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Właścicielu i w potężnej mocy jego. Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stać  przeciwko zasadzkom diabelskim. Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich. Dlatego weźcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego, stać. Stójcie tedy, opasawszy biodra swoje prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości i obuwszy nogi, by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju, a przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego; weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.”

Zobaczcie więc, to jest żołnierz, to jest ktoś na polu bitwy, ktoś kto walczy i wie, że dalej trzeba walczyć, że bój nie skończył się. Apostoł mówi: „Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, a teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości.” A wy dalej walczcie. My też dzisiaj walczymy. Minęło ileś lat i dalej trwa wojna. Wojna będzie aż do przyjścia Chrystusa Jezusa. Kiedy jeszcze ujawni się antychryst, jeszcze będą ścigać chrześcijan, będą nienawidzić – dalej będzie wojna, duchowa wojna. Jeśli jesteś w duchowej wojnie, stoisz w mocy Chrystusa, to choćby antychryst kręcił się po całej ziemi, to od Jezusa zależy jak będzie wyglądało twoje zwycięskie życie, w jaki sposób będziesz podążać, co On będzie objawiał ci, gdzie będzie cię wprowadzał. Niesamowity Chrystus! On może dać ci wszystko, co potrzebne w każdym czasie, dogodnym czy niedogodnym, ale musisz do Niego należeć. Musisz być w wojnie. Są tacy, którzy opuszczają pole bitewne i później czują się już dobrze, mówią: Tak, tak, już walczyliśmy. Ale wojna jeszcze nie skończyła się. Czy już skończyła się? Nie ma już wroga, teraz wszystko już jest załatwione, wyluzujmy sobie, aby było fajnie – ‘co tam u ciebie bracie?’ ‘Dobrze jest’. ‘Co u ciebie siostro?’ ‘Też dobrze jest, fajnie, pięknie, cieszmy się z tego’. Ale nie ma zwycięstw.

Mamy być w potężnej mocy Chrystusa. Mówiliśmy wczoraj o tym, co On powiedział, że mamy w Nim, co apostołowie mówili o tym. Jak to jest ważne dla mnie i dla ciebie. Czy jesteś gotowy na taką bitwę, żeby tu było z ciebie mnóstwo pożytku, żeby z ciebie płynęło to niesamowite, chwalebne, zbawienne zwycięstwo w twoim codziennym życiu nad wrogiem duszy naszej, nad diabłem, żebyś ogłaszał tu, ogłaszała chwałę Chrystusa, który prowadzi cię dalej i dalej a ty żyjąc w Nim podążasz dalej i jesteś coraz więcej napełniony Jego Duchem, Jego chwałą, Jego obecnością. I wszyscy wiedzą o tobie, że żyjesz dla Chrystusa. Jak ci, którzy wydali świadectwo – to są ludzie, którzy oddali swoje życie Chrystusowi i oni żyją dla Niego, tylko dla Niego. Możecie być pewni, że gdy do was przyjdą, to gdy otworzą swoje usta, będą mówić wam prawdę, która jest w ich codziennym życiu. Niesamowite świadectwo.

Słowo Boże mówi, że w czasach końca ludzie zasną, przestaną działać, przestaną funkcjonować, przestaną czynić to, co powinni czynić. Będą zadowoleni, że czegoś złego nie robią. Ale nie będą mogli mieć zadowolenia, że dalej czynią dobro Chrystusowe. Tak jak było czytane, można mieć wszystko, dary i objawienia, i nie wiadomo co tam jeszcze, a miłości nie mieć i już jest porażka. Miłość chce dawać, miłość nie przyszła brać, ale dawać, przyszła służyć, a nie żeby jej służono. Pomyśl więc, że idziesz dalej i wtedy masz co dawać, bo na kolejnych, kolejnych doświadczeniach znowu dostajesz kolejne chwalebne w doświadczeniu objawienia Boże i to, co jest naprawdę cenne i prawdziwe, aby mogło być to ogłaszane między wierzącymi, aby też ludzie w świecie mogli widzieć, że ten człowiek naprawdę żyje tym, co mówi. Mamy wojnę z diabłem, to jest chytry, przeciwny nam wróg i bardzo przebiegły. Pomyśl sobie, jak cię podszedł, że zasiadłeś czy zasiadłaś i już nie rozwijasz się. Może rozwijasz się poprzez wiadomości internetowe, może nabywasz władzy poznawczej poprzez różne dziwne rzeczy, które tam są i czujesz się taki mądrzejszy, mądrzejsza. Jezus mówi, że On daje poznanie prawdy, prawdy, która wyswobadza, napełnia zwycięstwem. Zachętą od Chrystusa zawsze jest więc: Codziennie idź za Mną i codziennie naśladuj Mnie.

Powiem wam skąd jest najczęściej narzekanie na innych braci i siostry. Narzekanie na braci i siostry jest wynikiem zasiedziałości tego, który narzeka czy tej, która narzeka. Bo to są narzekacze, oni zawsze będą na kogoś narzekać. Ale ci, którzy są w drodze i zwyciężają, oni nie mają potrzeby narzekać, są zaszczyceni, że Jezus jest nieustannie z nimi. Oni są w stanie znieść różne przeciwności, nie odpowiedzieć złem na zło, ale dobrem na zło. Jezus jest właśnie taki. I kiedy widzę Jezusa, to widzę, że On nie jest zasiedziały, często nawet zmęczony, ale dalej szedł wykonywać wolę Swojego Ojca. Nie zawsze musisz fizycznie przemieszczać się z miejsca na miejsce, możesz przemieszczać się w duchowych warstwach, będąc w tym samym miejscu. Paweł był w więzieniu i dalej wzrastał. Nie jest to tylko przemieszczanie się fizycznie z miejsca na miejsce, ale duchowo cały czas rośniesz, rozwijasz się i kiedy trzeba pójść, to pójdziesz.

1Tymoteusza 2, 8-10: „Chcę tedy, aby się mężczyźni modlili na każdym miejscu, wznosząc czyste ręce, bez gniewu i bez swarów.”

O, myślałem, że swary to tak bardziej do sióstr, a tu do braci nawet swary. Bracie potrafią być swarliwi, tacy uraźliwi, tacy, że coś nie tak, zaraz obróci się i pójdzie. To coś nie pasuje do mężczyzny. Mężczyzna raczej nie powinien być taki; chyba zniewieścieli. Paweł mówi więc: Mężczyźni, nie bądźcie zniewieściali, bądźcie mężczyznami, którzy wygrywają w każdym czasie, dogodnym czy niedogodnym i czyńcie to bez gniewu i bez tych swarów, bez tych różnych rzeczy. Bądźcie prawdziwi we wszystkim co czynicie, jak Chrystus we wszystkim jest prawdziwy.

„Podobnie kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie, a nie stroić się w kunsztowne sploty włosów ani w złoto czy w perły, czy kosztowne szaty, lecz jak przystoi kobietom, które są prawdziwie pobożne, zdobić się dobrymi uczynkami.”2,9.10  

No zobaczcie. Kiedyś może było łatwiej, bo była bieda, było dużo biedy, ludzie biedni poruszali się, nieraz pukali do jakiegoś domu i ta Boża niewiasta zawsze miała coś, żeby wspomóc tych biedaków, żeby im jakoś usłużyć. Dzisiaj raczej można znaleźć chytrych, przebiegłych niż prawdziwie biednych; nie jest to więc już tak. Ale można czynić to nadal czyniąc sobie dobro, miłując się nawzajem, nie urażając, nie obrażając się. Ale tak jak córki Boga Wszechmogącego budować się nawzajem w tą piękną kobiecość, która bardziej kosztuje się w cichości, uległości, niż w wywyższaniu się i w pokazywaniu jakiejś swojej wyższości nad mężczyznami, nad braćmi. A więc mężczyźni, czyste dłonie. Żeby mieć czyste dłonie, to musi być czyste serce, czyste oczy. Wtedy nie sięgnę po cokolwiek, nie wezmę tego, co niepotrzebne. Biorę tylko to, co rzeczywiście potrzebuję.

Tak że mamy doświadczenie, żyjemy na tej ziemi, a więc módlmy się w każdym miejscu, w czystym podejściu do Boga. Po co jest ta nauka, jak myślicie? Czy po to, żeby było o czym mówić w czasie zgromadzeń, żeby było o czym kazać? Czy po to, żeby tak robić? Czy będziesz tak robić? Czy wyprzesz się swego swarliwego serca, języka, zawistnego, złośliwego, czy gniewliwego sposobu bycia, bo nie chcesz więcej wnosić tego, co jest złe, do miejsca gdzie powinno być samo dobro. Jeżeli chcesz robić to w czysty sposób, Jezus jest gotów pomóc.

Wiele dobra może spływać przez ciebie na to miejsce, gdy idziesz za Nim, gdzie rozwijasz się, wzrastasz, kosztujesz, masz wielką zachętę, by budować się z innymi w tej wspaniałości należenia do Chrystusa Jezusa. Paweł mówił też do Tymoteusza, by szukał ludzi, którzy mają czyste serca, by stawał razem z nimi przed Bożym Obliczem. Widzicie, tutaj siła mięśni może być przydatnym przy tych różnych pomocach fizycznych, ale ona nie jest w niczym przydatna przy tych duchowych pomocach. Tutaj musi być silny duchowy człowiek, który trwa w Chrystusie, aby zawsze być duchowo sprawnym, sprawną, żeby czynić to, co jest miłe Bogu, dalej wzrastając w poznawaniu Jego woli, w kosztowności tego, kim On jest.

1Koryntian 1,4-10: „Dziękuję Bogu zawsze za was, za łaskę Bożą, która wam jest dana w Chrystusie Jezusie, iżeście w nim ubogaceni zostali we wszystko, we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, ponieważ świadectwo o Chrystusie zostało utwierdzone w was, tak iż nie brak wam żadnego daru łaski, wam, którzy oczekujecie objawienia Właściciela naszego Jezusa Chrystusa, który też utwierdzi was aż do końca, tak iż będziecie bez nagany w dniu Właściciela naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Bóg, który was powołał do społeczności Syna swego Jezusa Chrystusa, Właściciela naszego. A proszę was, bracia, w imieniu Właściciela naszego, Jezusa Chrystusa, abyście wszyscy byli jednomyślni i aby nie było między wami rozłamów, lecz abyście byli zespoleni jednością myśli i jednością zdania.”

Niesamowita chwała! Niesamowity triumf, niesamowity dom, niesamowity Bóg, niesamowite Jego dzieci. Wszystko jest tu inne, wspaniałe i być w tym miejscu, to trzeba iść dalej. Trzeba iść dalej. Może zmarnowałeś czy zmarnowałaś ileś lat, może nawet wiele lat. Ale jeszcze żyjesz i możesz pójść dalej. Wiem, że twoje nogi są słabe, twój duch mówi, że to raczej nie uda się, różne rzeczy. Nie słuchaj. Słuchaj głosu, który mówi: Idź dalej. On daje siłę, On przebacza. On chce widzieć ciebie wśród zwycięzców, zwyciężczyń, chce widzieć cię w Swojej chwale, którą ci dał, żebyś w niej chodził, w niej chodziła codziennie. On cię kocha i chce, żebyś szedł za Nim, szła za Nim, żebyś służył Jemu, żebyś służyła Jemu, jeżeli On mówi, że cokolwiek uczyniłeś czy uczyniłaś temu najmniejszemu, Mnie to uczyniłeś, uczyniłaś. Czyń to, bądź bohaterem wiary i bądź naśladowcą Jezusa. Czyń to dobro Chrystusowe, miłując Boga, miłując Syna Człowieczego, Syna Bożego i miłując Jego święty Kościół, święty lud. Ciesz się wszelkim dobrem, którym napełnia cię i możesz nim usługiwać. Dziękuj Mu za wszystko. A gdy diabeł przychodzi i chce ci powiedzieć: ‘Zobacz jaki jesteś dobry’, to nie słuchaj diabła, natychmiast odrzuć to - nie jestem dobry, Jezus jest dobry, Bóg jest dobry, dziękuję Bogu, że zmienia mnie. I nie słuchaj diabła, że jesteś dobry; przychodzi nie raz: Zobacz jak potrafiłeś to zrobić, jak już to zrobiłeś, tamto zrobiłaś. Nie słuchaj się, nic nie zrobiłbym, gdyby nie Jezus. Cokolwiek dobrego zrobiłem, to tylko Jezus. Chwała Bogu i Jemu należy się chwała za każde dobro, bo On dał nam to dobro w Chrystusie Jezusie. I gdy z Niego czerpię, to tylko łaska Boża, że dał mi, aby sięgać w to niesamowite miejsce, w Chrystusa i brać z Niego chwałę za chwałą, aby ogłaszać Jego wielkość i Majestat. I zawsze czujesz się tak zachęcony przez Chrystusa, żeby iść dalej. A nawet mogę powiedzieć, że w tym wieku, w którym jestem, nawet wczorajszego dnia gdy mówiłem o tym, co w Chrystusie, poczułem taką młodość w sobie, poczułem się taki młody, niesamowicie młody. Myślę: Boże, mógłbym tyle rzeczy zrobić dla Ciebie. Bo Bóg jest właśnie taki, że On odnawia naszą młodość. I możesz dochodzić do pewnego wieku i potem znowu doznajesz, że On daje ci siłę, abyś szedł dalej, szła dalej. Chwała Bogu za to! I to jest niesamowita łaska! Kiedy idę za Nim, to dochodzę do punktu, w którym znowu mam posilenie i znowu dostaję siłę, aby iść dalej. Ale gdybym nie doszedł tam, to zacznę słabnąć, zacznę mieć coraz cięższe nogi, ciężkie siedzenie; potem wstać to już problem, ruszyć, to już w ogóle. Jesteś więc bogaty, masz wszystko w Chrystusie. Albo tak, albo nie. Albo masz i możesz z tego brać, albo nie masz i nie możesz z tego brać. Dzieje się to przez uwierzenie. Kto dzisiaj jest głupi, dzisiaj może być mądry, kto słaby, może być w jednej chwili mocny. Wystarczy, że zmienia się myślenie i już człowiek widzi inaczej tyle rzeczy. Ten chłopiec miał parę chlebków, parę rybek, nic wielkiego. Ale jak Jezus wziął to w Swoje dłonie, to stało się to wielkie. Tobie może wydawać się, że to jest małe, ale w dłoniach Jezusa, od razu stanie się to wielkie. I chwała Bogu za to. Kiedy Jezus poda to komuś, co ja miałem, to raptem patrzysz, że to wystarczyło dla tylu. To było takie małe, ale w Jezusa dłoniach robi się to wielkie. Chwała Bogu, że On jest zawsze tym Bogiem małych początków, ale później wielkich wydarzeń, kiedy to dzieje się. Jesteś bogaty, jesteś bogata, masz ten skarbiec i dostęp do skarbca. I nie musisz chodzić w takim stanie – a ja nie wiem, może to nie dla mnie. A może dla mnie, On dał to dla wszystkich, abyśmy wszyscy mogli czerpać z Jezusa.

2Koryntian 5,21: „On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Boga.”

To jest niesamowite, co tu akurat pisze apostoł. Stać się sprawiedliwością Boga? Przecież Jego Syn jest Jego sprawiedliwością. Teraz ja mogę stać się sprawiedliwością Boga na tej ziemi? Chwała Bogu! Mogę rozsądzać sprawy sprawiedliwie, mogę podejmować decyzje sprawiedliwie, mogę patrzeć sprawiedliwie, mogę widzieć siebie sprawiedliwie, widzieć co mi nie dostaje, wiedzieć z czym przychodzić do Boga, czego naprawdę potrzebuję. Chwała Bogu za to, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Boga. Nie jestem już zagubiony i nie wiem: A słuchaj powiedz, czy coś złego widzisz we mnie? Człowieku, bądź sprawiedliwością Boga, a zaraz zobaczysz ile masz w sobie tego i nie będziesz nikogo nawet pytać o to, tylko sam osądzisz i powiesz: O, Boże, ile do zrobienia, ile to trzeba wyrzucić tego bałaganu z siebie, żeby to nie przeszkadzało dawać dobra innym, żeby to nie blokowało mnie w tym, co jest dobre, miłe i pożyteczne. Staliśmy się sprawiedliwością Boga. Czytałeś to wiele razy, ja też, zobacz. Bóg przez ciebie chce okazywać swoją sprawiedliwość – jak dać, w jaki sposób pomóc, w jaki sposób usłużyć. Bóg chce to wszystko okazać. A ty jesteś tym, przez którego chce to okazać. Okazał sprawiedliwość przez Swego Syna? Okazał. Teraz my kładziemy życie, aby przez nas okazał sprawiedliwość.

List do Efezjan 1,10: „tajemnicę woli swojej, aby z nastaniem pełni czasów wykonać ją i w Chrystusie połączyć w jedną całość wszystko, i to, co jest na niebiosach, i to, co jest na ziemi w nim,”

W Chrystusie więc Bóg łączy niebo z ziemią. W Chrystusie. Niebian i ziemian Bóg łączy w Chrystusie. Niesamowite! Stać się jak aniołowie w niebie, jak Chrystus. Iść tam do tego miejsca, w którym to się złączy. Nie być osowiałym, osowiałą, ospałym, ospałą. Nie być człowiekiem, który najlepiej żyje w nocy a w dzień nie potrafi. Być człowiekiem, który zawsze chodzi za dnia, któremu świeci światło życia wiecznego.

Idę więc tam, gdzie wieczne szczęście trwa. Jest taka pieśń - idę tam, gdzie wieczne szczęście trwa. Mam zamiar spotkać się tam z tym Umiłowanym, ale też z tymi, tam w niebie, którzy nie dali się zwieść diabłu. Mam zamiar uścisnąć dłoń Gabrielowi. Chwała Bogu, aniele, teraz jesteśmy już razem w chwale, i tym innym, którzy dalej służą Bogu. Chwała Bogu! Niesamowite! Jak wytrwam i będę trwał w Chrystusie, to On doprowadzi mnie do tego. Kiedy skończę swój bieg i będę tam, bo po to tu żyję. Nie żyję tylko po to, żeby spędzić czas tu na ziemi. Żyję tu po to, by dotrzeć tam, gdzie wieczne szczęście trwa. Idę więc, jestem w podróży, nie jadę pociągiem i siedzę na siedzeniu, i śpię. Idę, należę do Tego, który zwyciężył to wszystko i ty też. Idźmy tam razem, idźmy razem, chwaląc Chrystusa. Nie szukaj sobie tutaj miejsca, żeby ci było wygodnie, bo w niebie jest wygodnie. Tam idziemy, tam zmierzamy i tam będziemy chwalić Boga. I to jest najpiękniejsze, będziemy mogli zobaczyć naszego Niebiańskiego Ojca. Wszystko to w Chrystusie. W Nim, w Chrystusie zapieczętował nas Duchem Świętym, żeby było wiadomo, że jesteśmy Jego własnością.

Bracie i siostro, albo będziemy jedno. Ale jeśli masz swoje zaplecze, ten swój parszywy domek, w którym choroba zepsutego chrześcijaństwa dręczy cię, to musisz ten domek opuścić, i musisz wyjść na świeże powietrze, by ono oczyściło cię z tych parch, z tego brudu, z tego smrodu, i żebyś mógł, mogła znowu wznieść czyste ręce do Boga i chwalić Boga za Jego łaskę, za Jego dobroć, aby budować się z innymi braćmi i siostrami w codzienności.

List do Efezjan 2,6-8: „i wraz z nim wzbudził, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie, aby okazać w przyszłych wiekach nadzwyczajne bogactwo łaski swojej w dobroci wobec nas w Chrystusie Jezusie. Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar;”

To życie to Boży dar, wieczne życie to Boży dar. Już zapomnij kim byłeś, kim byłaś wcześniej, zapomnij. Stare przeminęło, wszystko stało się nowe. To życie jest piękne, niesamowicie piękne. I w Nim jest cały czas rozwój, wzrost. I na końcu swych dni nie powiesz: No, zmarnowałem, zmarnowałam te dni na siedzenie gdzieś tam; o Boże, chociaż teraz okaż mi trochę łaski i weź mnie do swego nieba. Tylko odchodząc będziesz mógł powiedzieć jak apostoł: „Dobry bój bojowałem, wiarę zachowałem, biegu dokonałem, teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który da mi Chrystus jak wróci” i tym, którzy też będą walczyć, wygrywać i zmierzać do tego dnia, pewni tego, dlaczego idą w przód, a nie cofają się do tyłu. Bo tam jest Chrystus, tam jest przyjście, tam jest dzień powrotu Chrystusa.

Posadzeni więc w chwale po prawicy Ojca, dlatego tam siedzi ten Człowiek w chwale, Chrystus. Wiadomo, że jak przyjęliście Chrystusa, tak w Nim chodźcie, wiadomo więc, że trzeba w Nim chodzić. Popatrzcie ile tych ćwiczeń wymieniłem dzisiaj – ćwiczcie się w pobożności i tu, i tu, i tu bądźcie wyćwiczeni, bądźcie pełni, bądźcie posileni, bądźcie wzmocnieni, zachęceni, ochotni, szczęśliwi i wdzięczni, że macie siłę duchowo dalej iść za Chrystusem, czynić to, co miłe jest Bogu, jesteście zadowoleni z tego, że ta moc Boga przepełnia was. W Nim mam pokój z Bogiem. Bez Niego nie miałbym pokoju z Bogiem, ty też. Pokój więc z Bogiem – jakie to jest niesamowite dobro. Pokój z Bogiem. Wojnę z diabłem, ale pokój z Bogiem. Jeśli Bóg ze mną, to żaden wróg nie odciągnie mnie od Boga. Niesamowite dobro i chwała Bogu za to. Trzeba umieć cieszyć się tym, co dostaliśmy w Chrystusie. Trzeba umieć cieszyć się codziennie tym dobrem Chrystusowym, i że gdy czytam o tym, co mam w Chrystusie, to jestem zachęcony, by posiąść to, by tym żyć, by funkcjonować tak jak tu jest napisane. Pojednani z Bogiem, mamy pełnię w Chrystusie, obrzezani; pogrzebany ten stary człowiek wraz z Nim, wzbudzony nowy człowiek.

Może jeszcze Kolosan 3,1-4: „A tak, jeśliście wzbudzeni z Chrystusem, tego co w górze szukajcie, gdzie siedzi Chrystus po prawicy Boga; o tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi. Umarliście bowiem, a życie wasze jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu; gdy się Chrystus, który jest życiem naszym, okaże, wtedy się i wy okażecie razem z nim w chwale.”

Niesamowite, prawda? Kiedy wróci, a my oczyszczamy się, uświęcamy się, przygotowujemy się na spotkanie z Chrystusem, wtedy będziemy przemienieni i doskonale podobni do Niego. Niesamowita chwała! Jeżeli będziesz nieść tą prawdę, to ta prawda będzie ciebie nieustannie budzić, poruszać, wzmacniać, posilać. Ty pierwszy, pierwsza będziesz czerpać ożywcze poruszenie tą prawdą Bożą o Chrystusie Jezusie, co Bóg dał ci w Chrystusie, czym Bóg cię obdarzył i będziesz czerpać z tego bogactwa, będziesz wdzięcznym, że jeszcze tylu skarbów nie dotknąłeś, a chcesz je dotknąć, chcesz je poznać, chcesz zasmakować, jak smakuje korzyść tego w Chrystusie, korzyść tego w Chrystusie, aby móc innym dać, co daje ci Chrystus, aby obdarzać innych tym bogactwem, aby i inni skosztowali jak dobry jest Chrystus. I to jest niesamowite, że to jest coś, co jest dane po to, abyśmy mogli zawsze wzrastać, zawsze rozwijać się. Ukryci więc wraz z Chrystusem.

2Tesaloniczan 1,12: „aby imię Właściciela naszego Jezusa Chrystusa było uwielbione w was, a wy w nim, według łaski Boga naszego i Właściciela Jezusa Chrystusa.”

Aby Imię Jezusa Chrystusa było uwielbione w nas, a my w Nim, uwielbieni w Chrystusie. Niesamowite. Kogo Bóg powołał, tego też i uwielbił. Powołani więc w Chrystusie, uwielbieni – sama chwała, same niesamowite rzeczy. Ten świat blednie, gdy poznaję Jezusa. Ale gdy przestaję poznawać Jezusa, to ten świat nabiera kolorów; o, jaki on jest kolorowy. Ale kiedy poznaję Jezusa, bledną te kolory, Jezus jest wspaniały.

Poznawanie Jezusa jest więc zbawieniem dla mnie i dla ciebie, bo pokazuje nam niesamowitą rzeczywistość daną nam od Boga w Chrystusie Jezusie i zachęca nas do tego, abyśmy żyjąc tu na ziemi, zawsze pamiętali o tym, że żyjemy tu po to, aby dotrzeć do domu Ojca, aby osiągnąć ten niesamowity cel. A więc uwielbieni w Chrystusie. Dlatego apostoł napisał: Radujcie się zawsze w Chrystusie Jezusie, Właścicielu naszym. Skoro uwielbieni, to się radujmy w Chrystusie Jezusie. Mamy nadzieję w Nim, która nigdy nie zawodzi. Mamy pociechę w Nim, która nigdy się nie spóźnia. Nie grzeszymy, bo On dał nam prawo bycia dzieckiem Bożym. W Nim mamy życie dla Boga, bo On jest naszym życiem. Chwała Bogu! Jak dobrze by było, gdybyśmy nie znali się już według ciała, ale według Chrystusa. Niesamowite. I ku temu dążmy wszyscy razem z potężnym, świętym pragnieniem, aby osiągnąć ten Boży cel.

No i cóż? W Chrystusie mamy zawsze zwycięstwo. Poza Nim, nie. Ale w Chrystusie jesteśmy zawsze zwycięzcami. Nie ma takiej chwili czy czegoś takiego, żebyś okazał się przegranym czy przegraną. Zawsze zwyciężamy w Chrystusie, jest niemożliwe, żeby przegrać cokolwiek. Nie jesteśmy też potępieni. Potępieni są ci, którzy żyją poza Chrystusem. Ale ci, którzy są w Chrystusie, nie są już potępieni, ale umiłowani, umiłowani przez Boga. Niesamowite! W Chrystusie jesteśmy obdarzeni łaską Boga. Łaska Boga prowadzi nas do dobrego, do rozwijania się, do wzrastania w tej swobodzie należenia do Boga. W Chrystusie jesteśmy utwierdzeni, umocnieni przez Boga. Bóg wszczepił nas w Chrystusa. Bóg nas umocnił, utwierdził w Chrystusie, to znaczy, że to On złączył nas ze Swoim Synem. Chwała Bogu. I w tym złączeniu dzisiaj chcę trwać i ty też chciej trwać. Nigdy nie rozłączajmy się, bo co Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza, bo to wtedy jest bieda. Jakub pisał: Cudzołożnicy i cudzołożnice, czyż nie wiecie, że zazdrośnie On chce mieć dla Siebie Ducha, któremu dał w was mieszkanie? Pilnujmy się więc, nie oddzielajmy się od Tego, w którym Bóg złączył nas dla naszego zbawienia, dla naszego uratowania.

Jesteśmy nowym stworzeniem w Jezusie Chrystusie, a więc już nie starym. Jak lubisz siebie po staremu, twój temat. Ja siebie nie lubię, nie mam zamiaru spędzać z sobą ani chwili. Ale lubię Jezusa, wolę być z Jezusem w każdym czasie. Mam nadzieję, że ty też już to zrozumiałeś czy zrozumiałaś. Ty sobie tylko krzywdę robisz, Jezus nigdy ciebie nie skrzywdzi. Lepiej więc jest miłować Jezusa i cieszyć się Jezusem niż sobą. Nowe więc stworzenie. Jesteśmy w Nim przyobleczeni w Niego. Nie jesteśmy już więc znalezieni w niedobrym stanie, w niedobrej chwili, ale jesteśmy znalezieni zawsze jako przyobleczeni w Chrystusa, stworzeni do dobrych uczynków. Samo dobro. Nie ma tam nic, co byłoby złego dla mnie i dla ciebie. W Nim wywołani, ubrani w Nim.

List do Kolosan 1, 28.29: „Jego to zwiastujemy, napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić  każdego człowieka doskonałym w Chrystusie Jezusie; nad tym też pracuję, walcząc w mocy jego, która skutecznie we mnie działa.”

Dzięki Bogu, że dzisiaj mogłem to też realizować, gdzie apostoł mówi, że to jest też zadaniem tych, którzy głoszą Słowo Boże, aby stawić każdego człowieka doskonałym, aby więc każdy uwierzył w to wszystko, co Bóg dał w Chrystusie i przez wiarę to przyjął, przyjęła, żeby przyjąć tą doskonałość i żyć w tej doskonałości, żeby być człowiekiem, który łatwo przebacza, łatwo jest w stanie zrozumieć pewne rzeczy. Temu człowiekowi łatwiej jest pomóc nawet może temu, który nie zasługuje na tą pomoc, bo ma takie ochotne serce, ma taką ochotną wolę i to jest dla mnie i dla ciebie czymś niesamowitym. Uznaję, że Chrystus przyszedł z nieba, żeby zachęcić mnie, abym poszedł do nieba. Jestem zachęcony Chrystusem, naprawdę, jestem zachęcony. Okazuje niesamowitą ochotę, żeby uwolnić mnie z mojej niewoli, wyprowadzić na wolność, a potem uczyć na wolności żyć, do końca na wolności. Jestem zachęcony, że On wygrał, poszedł do nieba i wróci z nieba po tych, którzy są zachęceni przez Niego, aby pielgrzymować do tego wyznaczonego celu uświęcając się, oczyszczając się, czyniąc Boże dobro, wysławiając Boga nieustannie w duchu i w prawdzie, chwaląc Chrystusa za to, w jaki sposób On to zrobił. Nie przyszedł potępić nas, oskarżyć, wykazać się, że jest lepszy. Uniżył się, jak było czytane, wyciągnął do nas Swoje święte dłonie i powiedział: Chodź, pomogę ci we wszystkim, nigdy nie zostawię cię samego czy samą. Będę z tobą po wszystkie dni aż do skończenia świata, a gdy wrócę, to będzie dla ciebie dzień najwspanialszy, bo wezmę cię do domu naszego Ojca. I wtedy wszyscy razem będziemy mogli oglądać Oblicze Ojca i będziemy doskonale jak Jezus, a więc doskonale jak Ojciec. Po to wszystko dzieje się. Dlatego nie bądź zasiedziały, nie zasiedź się gdzieś. Bądź zawsze sprawny, sprawna duchowo, by czynić dobro i nie ustawać. Amen.

Jan 14:23