Zgr. 06.05.2026r. Marian - Skromność

Zgr. 06.05.2026r. Marian - Skromność.

 

 Chwała Bogu! Na dzisiaj z łaski Boga będziemy chcieli porozmawiać sobie o skromności. Skromność nie jest czymś naturalnym dla nas ludzi, raczej jest wywyższanie się, wzniosłe myślenie o sobie, przez to jest urażanie się, zrażanie się, zniechęcanie się, bo to jest właśnie powodem tego wysokiego mniemania o sobie. Jeżeli człowiek ma prawidłowe myślenie o sobie, ten człowiek rozumie jak wiele potrzebuje łaski i pomocy Boga, żeby iść dalej i idzie dalej. A więc chodzi o prawidłowe zrozumienie tego, gdzie jesteśmy i jak bardzo jest tutaj rozwinięte to bycie zadowolonym, czy zadowoloną z różnych rzeczy włącznie z samym sobą, czy samą sobą. A nie ma tego, co Słowo Boże mówi, abyśmy radowali się zawsze w Chrystusie Jezusie. Brakuje tej skromności, żeby uwielbić Chrystusa tak, jak Mu się to należy. Człowiek jest skoncentrowany na sobie i tak naprawdę sam sobie przeszkadza służyć prawidłowo Bogu tak, jak Chrystus służył, aby w duchu Jego służyć.

I tak z poranka mi przyszedł właśnie, taka myśl mi przyszła i takie słowa: Skromny człowiek czyni więcej niż mówi, dumny zaś więcej mówi, niż czyni. To mi przyszło i pomyślałem sobie, że Bóg chce, aby o tym właśnie mówić, że człowiek musi zdawać sobie sprawę z tego, co mówi, że z każdego słowa zdamy sprawę przed Bogiem. A więc niech naszych słów będzie tyle ile potrzeba, abyśmy mówili zawsze to, co jest prawdziwe, żebyśmy rozgłaszali prawdę.

I kiedy mamy List do Filipian 4 rozdział, 5 werset, tu jest łagodność, ale w sumie skromność.

 

"Łagodność (skromność) wasza niech będzie znana wszystkim ludziom: Właściciel jest blisko".

 

Skromność, czy też łagodność, niech będzie znana wszystkim ludziom. Jak myślisz, czy ludzie cię ze skromności czy raczej z czegoś innego? Czy ta sława nowego człowieczeństwa, które jest skromne, jest łagodne, jest uczciwe tak jak Boży Baranek, czy towarzyszy tobie w każdym czasie i miejscu, gdzie przebywasz? Gdy odzywasz się, gdy coś planujesz, gdy działasz, czy to jest wynik tego nowego człowieczeństwa? Czy to dalej jest stary Adam, czy stara Ewa, którzy chlubią się z tego, z czego nie ma się co chlubić nawet, bo to nie jest godne Boga? Zaś męczą się z tym, co powinno im pomóc, aby porzucić zło i tego zła nie porzucają. A więc skromność jest czymś bardzo cennym, bardzo ważnym w życiu człowieka. Kiedy widzimy Chrystusa Jezusa, Jego skromność, to On jako Właściciel i Nauczyciel tych uczniów przepasuje się jak niewolnik, bierze misę i umywa nogi im nogi. Oni mają wysokie mniemanie o sobie, widzicie, umył im nogi i to jest niesamowite, że nawet to ich nie złamało. Jezus umył im nogi i to ich nie złamało, bo zaraz potem zastanawiali się kto z nich jest największy. Jezus zawsze wie szybciej nim co się wydarzy i On wyprzedza wiele sytuacji, aby pokazać człowiekowi, zobacz, niedługo będziesz mieć doświadczenie, a Ja chcę żebyś wszedł, czy weszła w to doświadczenie przygotowany, czy przygotowana. A więc najpierw ci pokażę jaki jestem, żebyś wiedział kogo masz naśladować i jak masz Mnie naśladować. Jednakże do nich to nie zbyt mocno przemawiało i oni za chwilę już, rozumiecie, Jezus umył im nogi, a oni się spierali kto z nich jest większy. Jaki człowiek jest trudny, Jezus się uniża, Stwórca, umywa nogi Swemu stworzeniu, a oni za chwilę dyskutują zupełnie nie o tym. My się spodziewamy zupełnie czegoś innego po tym jak Ktoś tak potężny uniża się, żeby takiemu człowieczkowi uczynić coś czego ten człowieczek w sumie nie jest godny, a Jezus czyni to, jakby oni byli królami, a On był niewolnikiem i to jest właśnie skromność. Skromny człowiek nie puszy się, człowiek skromny może przyjąć uniżenie i wcale się nie z tym nie myśli, że coś stracił.

A więc pomyśl sobie jaki potrafi być człowiek nawet wtedy, kiedy Bóg czyni coś pięknego, człowiek za chwilę jakby w ogóle nie był przy tym, jakby w ogóle nie widział tego, jakby nie słyszała tego w ogóle, jakby zupełnie nic się nie wydarzyło, człowiek dalej robi swoje. To jest niesamowite, moglibyśmy być zadziwieni, jak można po prostu, przecież to nie pasuje w ogóle? A jednakże to w człowieku tkwi, to tylko myśli o tym swoim nawet Bóg może wyjść naprzeciw, uczynić niesamowite dobre rzeczy, a człowiek znowuż z tym swoim pcha się do przodu i próbuje zrobić coś czego nie umie zrobić, bo Jezus im to wytłumaczył, że jeżeli któryś z was chce być większy, niech służy innym a jeżeli chce być największy, to nich służy wszystkim. Jezus właśnie to robił. A więc skromność, to nie jest szukanie własnej chwały, to jest cieszenie się z chwały, która jest efektem skromności. Wiecie, że skromność, to jest chwała Chrystusa? Kiedy spotykamy Mojżesza, to jest najskromniejszy z ludzi, który był w Starym Testamencie, on nawet mówił: Boże, poślij kogoś innego, ja się nie nadaję, jestem słaby w mówieniu w ogóle. To swoją skromnością prawie rozgniewał Boga, bo Bóg mówi: Ja wiem o tym, jaki jesteś, mam dla ciebie Aarona przygotowanego. I ten najskromniejszy z ludzi, kiedy Bóg mówi mu, że tam na dole ten naród czyni obrzydliwe rzeczy i że On z Mojżesza wzbudzi nowy naród, to Mojżesz tam na górze woła: Boże, nie rób tego, żeby ludzie nie pomyśleli, że nie potrafiłeś ich przeprowadzić, prowadzić. To jest niesamowite, jak ten skromny człowiek nie szukał własnej chwały. Bóg mu mówi: Z ciebie mogę wzbudzić; ale pięknie doceniłeś mnie, Boże. On mówi: Nie Boże, bo Twoje imię będzie miało uszczerbek, ludzie pomyślą, że nie miałeś siły ich przeprowadzić, nie rób tego, Boże. Bóg mówi: Dobrze, nie zrobię tego. I kiedy Mojżesz schodzi na dół, kiedy widzi to, co widział Bóg, co wtedy Mojżesz zrobił? Rozgniewał się i rozbił te tablice, mówi: Nie jesteście godni, by dostać tak wspaniałe prawo. On zobaczył wtedy to, co widział Bóg i on też się rozgniewał, bo to może rozgniewa, kiedy Bóg czyni dobre rzeczy, kiedy przeprowadza, napełnia, czyni cuda, morze otworzył, nakarmił ich, napoił ich, niesamowite, ani nogi ich nie napuchły, ani nic, no piękne rzeczy, a oni już zaraz bałwana budują i zamierzają wrócić do Egiptu. Jaki jest człowiek? Pyszny, dumny, wysoko mniemający o sobie, oto nasi bogowie Izraelu, a tu żywy Bóg, który wyprowadził ich mocarną ręką z Egiptu, a oni jakby już nie myśleli o tym.

Jak myślicie, kto jest w stanie docenić Boga w działaniu? Ja wiem, że tylko skromny człowiek jest w stanie docenić Boga w działaniu. Człowiekowi nieskromnemu, zawsze będzie za mało, ile by Bóg nie uczynił temu człowiekowi, to i tak znowuż będzie szukać własnej chwały, będzie się puszyć. Ale jeśli człowiek doznaje, jak Bóg dociera, to człowiek robi się skromny, zdaje sobie sprawę: Boże, przecież niczym nie zasługuję na to, byś się mną zajmował, a jednakże Ty się mną zajmujesz i pracujesz nade mną, żebym nie chodził jak diabeł po tej ziemi, bym się nie puszył, nie pokazywał nie wiadomo siebie jak, tylko mógł czynić to, co Ty mnie uczysz. I kiedy znowuż patrzę na Chrystusa Jezusa, Tego nowego Człowieka, drugiego Człowieka, który rozpoczyna nowe człowieczeństwo, to On doskonale wie kto to Go wyda, wie, że to jest Judasz, wie, że Piotr się Go wyprze, że uczniowie Go opuszczą i uciekną przerażeni, On o tym wszystkim wie i idzie umrzeć na krzyżu za grzechy ich, a nie dość tego jeszcze do tych oprawców skierowuje Swoje słowa, mówiąc o tym: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią. Zupełnie jakby przekroczona norma, której nie umiał osiągnąć Mojżesz, jako człowiek starotestamentowy, Chrystus jako Ten doskonały Człowiek osiąga tą skromność, to uniżenie, On jest nadal sługą. Czy chcesz być jak Jezus? Czy chcesz być według nowego człowieczeństwa? Czy chcesz rozeznać to, co czynił Jezus? Skromny człowiek czyni więcej niż mówi, dumny zaś więcej mówi niż czyni. Czy chcesz czynić jak Jezus? Ile rzeczy jest napisane, że gdyby spisać, to trzeba by było nie wiadomo ile ksiąg zapisać. A Jezus nigdy nie szukał chwały.

Czy chcesz żyć? Czy chcesz wydostać się z tego przekleństwa tej ziemi, gdzie biorąc od tych na górze po sam dół ludzie pysznią się, są dumni, jakąś normalną pracę uważają za hańbę? Skromny człowiek może wszystko robić, wszędzie będzie skromny, będzie szczęśliwy, bo wie dla kogo żyje, wie kto jest Właścicielem i jak On to czyni. Jezus mówił o faryzeuszach: oni mówią, ale nie czynią, oni was zwodzą. A więc bardzo koniecznie potrzebujemy być jak Chrystus tu na tej ziemi, gdzie jest tyle pomysłów dumnych, wzniosłych, gdzie jest to wysokie mniemanie o sobie, gdzie tak niebezpiecznie jest w ogóle żyć. Jak bardzo potrzebujemy tego nowego człowieczeństwa Chrystusowego, być szczęśliwymi ludźmi w każdym doświadczeniu.

Kiedy czytamy Księgę Jozuego 21 rozdział 45 wiersz:

 

"Nie zawiodła żadna dobra obietnica, jaką uczynił JESTEM domowi izraelskiemu. Spełniły się wszystkie".

 

A więc kiedy czytam te słowa, to twierdzę, że Bóg jest najskromniejszy, Bóg jest najskromniejszy, bo tylko ten, który jest prawdziwie skromny może wypełnić wszystko, co powiedział, a Bóg to właśnie zrobił. Jozue potwierdził to, spełniły się wszystkie, żadne Słowo Boga nie było puste, wszystkie były pełne i mimo tego znosił wiele trudnych wydarzeń z tym ludem i kiedy chodziło o zniszczenie tego ludu, on powiedział, że on w tym ludzie nie dopatruje się tego zła, On miał sprawę z tym ludem. Wiecie, kiedy doświadczasz, że nie powiesz pewnych rzeczy, które dotyczą twego brata, twojej siostry, ponieważ to jest sprawa intymna, to jest sprawa własna, to jest sprawa osobista, to jest sprawa Boża i nie będziesz źle mówić przy innych ludziach o tym, co należy do Boga. Bóg jest skromny, skromny człowiek nie powie złego słowa o Bożym ludzie wobec tych, którzy nie mają prawa nawet rozsądzać Boży lud, a nawet i między wierzącymi ludźmi nie będzie robić tych rzeczy, bo jest skromny, nie potrzebuje się afiszować, nie potrzebuje aplauzu, nie potrzebuje, żeby ktoś specjalnie zobaczył tego człowieka, nie potrzebuje tego wszystkiego, ma chwałę, która przewyższa to wszystko, czym diabeł mami tutaj ludzie serca i umysły, pokazać się.

A w 2 Liście do Koryntian 1 rozdział, od 18 wiersza:

 

"Jak wierny jest Bóg, tak słowo nasze do was nie jest równocześnie ’’Tak’’ i ‘’Nie’’. Albowiem Syn Boży Chrystus Jezus, którego wam zwiastowaliśmy, ja i Sylwan, i Tymoteusz, nie był równocześnie ‘’Tak’’ i ‘’Nie’’, lecz w nim było tylko ‘’Tak’’. Bo ile jest obietnic Boga, w nim są ‘’Tak’’; i w nim są ‘’Amen’’ ku chwale Boga przez nas".

 

A więc wszystkie Boże obietnice zawarte są w Jego Synu i wszystkie się wykonały. Niesamowity Bóg, który już przez założeniem świata postanowił, że Jego Syn będzie złożony na ofiarę za mnie i za ciebie, aby nas uwolnić od pychy, dumy, wysokiego mniemania, szukania ludzkiej chwały, uwolnić nas od tego, co diabeł nasiał nam w te serca i umysły, aby przyszedł i zbawił nas z naszej upadłej natury, Chrystus Jezus. I On jest doskonały w tej skromności, On jest doskonały, często mówi: Idź i nie mów nikomu. A potem jak ludzie już rozgłaszali, to nie mógł jawnie wejść, bo nie mógłby wykonywać tego swobodnie, co miał wykonać. A więc jaka niesamowita chwała, kiedy ty nie potrzebujesz chwały, bo masz ją, chwałę skromności, niesamowitą chwałę, której my jako ludzie nigdy nie znaliśmy wcześniej, dopiero Chrystus ją nam przyniósł.

A w Liście do Efezjan w 3 rozdziale 20 i 21 wiersz:

 

"Temu zaś, który według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponadto wszystko, o co prosimy, albo o czym myślimy".

 

 Zobaczcie co czyni skromność? Ona ci da więcej nawet niż prosisz.

 

"Temu nich będzie chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia na wieki wieków. Amen".

 

On wie czego potrzebujemy nim Go poprosimy, On już to nam dał. Jak cenny jest Ten Ojciec w niebie, jak bardzo my potrzebujemy żyć według tego kim On jest, jak bardzo na tej ziemi tego potrzebujemy. Jezus wziął grzechy całego świata i wcale się tym nie rozgłaszał,. Nikt nie był w stanie uczynić tak wiele, jak On, a On wcale tego nie rozgłaszał. On głosił: Idźcie i powiedźcie, że tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Jezus jest niesamowity, my Go tak potrzebujemy między sobą, skromność zwycięża z diabłem, ze wszystkimi złymi rzeczami, które są na tej ziemi. Skromność Chrystusa jest niesamowitą chwałą.

Przypowieści Salomona 12 rozdział, 9 wiersz:

 

"Lepiej być skromnym i pracować na siebie, niż udawać wielkiego i nie mieć na chleb".

 

Może rozwiniemy te słowa. Wiemy, że Paweł pisał, aby człowiek pracował na siebie, ale też mógł innym udzielać potrzebującym.

W Liście do Kolosan w 1 rozdziale od 24 wiersza:

 

"Teraz raduję się z cierpień, które za was znoszę i dopełniam niedostatku udręk Chrystusowych na ciele moim za Ciało Jego, którym jest Kościół, którego sługą zostałem zgodnie z postanowieniem Boga, powziętym co do mnie ze względu na was, abym w pełni rozgłosił Słowo Boże, tajemnicę, zakrytą od wieków i od pokoleń, a teraz objawioną świętym jego. Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały. Jego to zwiastujemy napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić każdego człowieka doskonałym w Chrystusie Jezusie; nad tym też pracuję, walcząc w mocy Jego, która skutecznie we mnie działa".

 

Apostoł mówi, że będzie się chlubił ze swoich słabości, nad tym też pracuje, aby nie było widać, że to ja, ale że to Bóg czyni we mnie i przeze mnie, aby Jemu była chwała za wszystko, aby nikt sobie nie nawet nie pomyślał, że ja jestem kim jestem dlatego, że potrafiłem się takim uczynić, ale by każdy widząc mnie, mówi apostoł, wiedział, że to Chrystus uczynił ze mną, że dzisiaj nie jestem człowiekiem, który potrzebuje ludzkiej chwały, ale mam chwałę skromności Chrystusa i mogę się cieszyć w tej skromności, że choćby ludzie myśleli o mnie nic nie warty, co on znaczy, to jednakże mogę dalej pracować w tej dobrej sprawie, żeby nie tylko samemu doświadczyć nakarmienia, ale też móc nakarmić i tych wśród, których przebywam. To było jego wielkim pragnieniem, aby zawsze przyjść ze zdrowym pokarmem, żeby przynieść pokarm, nie tylko sobie się nakarmić, nie tylko dla siebie poznawać prawdę, ale przyjść z tą prawdą do innych, by im podać ten chleb z góry, ten chleb, który napełnia nowym życiem. I o tym właśnie też mówi Salomon, tak żyć, żeby samemu doświadczyć Chrystusa i móc innym przekazać cudowność Chrystusa. Nie w sposób taki, wywyższający, nie w sposób wysoko mniemający, nie w sposób taki dumny, jak ktoś, kto teraz jest nie wiadomo kim i robi coś tam dla drugiego, ale w sposób całkowicie uniżony jak sługa, nie przypisując sobie żadnej chwały za wszelką prawdę, jakąkolwiek doświadczyłeś w sobie i możesz samemu żyjąc tą prawdą pomóc innym, aby też poznali tą prawdę, jak sługa, który służy innym, a nie jak ktoś, kto się przemądrza nad innymi, wymądrza, albo z siebie czyni kogoś niesamowicie większego, ale ktoś, kto cieszy się z tego, że może być sługą. To jest właśnie Chrystus, On to przyniósł do nas. Tego w ciele nie ma, to jest dar z nieba.

W Dziejach Apostolskich w 20 rozdziale, od 31 wiersza:

 

"Przeto czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie zaprzestałem ze łzami napominać każdego z was. A teraz powierzam was, bracia, Bogu i słowu łaski jego, mogącemu zbudować na fundamencie i dać wam dziedzictwo między wszystkimi uświęconymi. Srebra ani złota, ani szaty niczyjej nie pożądałem. Sami wiecie, że te oto ręce służyły zaspokojeniu potrzeb moich i tych, którzy są ze mną. W tym wszystkim pokazałem wam, że tak pracując, należy wspierać słabych i pamiętać na słowo Właściciela Jezusa, który sam powiedział: Bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać, aniżeli brać".

 

A więc apostoł pokazuje tutaj, że dla niego jest to czymś niesamowicie cennym, że on mógł ich napominać sam przyjmując napomnienia, sam ucząc się, aby to życie jego korygowane było. On mówi: Codziennie umartwiam siebie, aby żył we mnie Chrystus. To jest skromność, to jest ta ustępliwość, nie ja, lecz Ty, już nie żyję ja, lecz żyje Chrystus. Ta świadomość, że niesamowity dar Boży, że człowiek, który by zniszczył swoją wieczność, już nie żyje, ale żyje ten nowy człowiek w tym człowieku, który może go zbawić, może uratować ją, może przeprowadzić przez te dumne, pyszne człowiecze myśli, działania, mówienia w sposób godny Boga, jako nietkniętego, czy nietkniętą przez tą ciemność, ohydną ciemność tego świata. Jeżelibyś tam zabłądził, tam nie jest dobre miejsce dla tych, którzy idą do domu Ojca, tam jest złe miejsce. Jak najszybciej trzeba je opuścić i znowu wyjść na tą świętą przestrzeń, gdzie nie ty, lecz Chrystus, gdzie jesteś tutaj jak Chrystus, masz szczęście być jak Chrystus, masz swobodę być jak Chrystus, mówisz jak Chrystus, budujesz jak Chrystus, wzmacniasz. Jeżeli cokolwiek ciebie cieszy, to to, że to nie ty, lecz Chrystus, z tego się radujesz. Nie szukasz tego, żeby ludzie cię widzieli, masz coś o wiele większego, Bóg cię widzi. On pamięta o wszystkich dobrych działaniach, jaki uczyniliśmy, a to jest najważniejsza sprawa.

W 1 Liście do Koryntian w 16 rozdziale, od 13 wiersza:

 

"Czuwajcie, stójcie w wierze, bądźcie mężni, bądźcie mocni. Wszystko niech się dzieje u was w miłości. A proszę was, bracia: wiecie, że domownicy Stefana, byli pierwszymi wyznawcami w Achai i że poświęcili się w służbie dla świętych, proszę, abyście i wy się poddali takim ludziom i każdemu kto współdziała i pracuje".

 

Którzy pracują w jednym Duchu Chrystusowym, aby poddali się tej pracy i aby oni też mogli w takim Duchu nawzajem pracować wobec siebie. Niesamowite zmienienie nas z tej postawy, ‘ja’, w postawę Chrystus. I ta niesamowita praca, kiedy ty już nie ty, tylko Jego chwała napełnia ciebie. I choćby ludzie nie wiem co o tobie mówili, ty i tak masz wyrobione zdanie o sobie, nikt tego nie zmieni, uważasz się za niegodnego tej chwały, którą Bóg ci teraz daje, że możesz być skromnym, możesz być skromna, wiesz, że nigdy byś nie potrafił być takim, czy potrafiła. A gdy jesteś dzisiaj takim, to wiesz komu to zawdzięczasz i nigdy nie zamienisz tego, żeby sobie przypisać chwałę, bo wiesz, że to jest odstępstwo już od Chrystusa.

1 List do Tesaloniczan 5 rozdział, od 12 wiersza:

 

"A prosimy was, bracia, abyście darzyli uznaniem tych, którzy pracują wśród was, są przełożonymi waszymi we Właścicielu i napominają was".

 

Apostoł mówił o tym napominaniu i o tym przypominaniu, o tym nakierowywaniu myślenia ku temu, aby człowiek być szczęśliwy, że to może być Chrystus, że to życie moje może być krzyżowane, żeby to życie Chrystusa było uwidocznione, żeby On mógł we mnie czy w tobie czynić to, co jest drogocenne, czego Mojżesz nie potrafił nawet uczynić, a to może uczynić Chrystus. A więc darzyć uznaniem, to nie znaczy, hołubić nie wiadomo co, tylko mieć świadomość, że ci ludzie pracują w dobrej sprawie. Dlatego i Paweł mówił: Módlcie się za mną, abym mógł to dalej czynić. A więc jak bardzo cenne na ziemi jest to zwycięstwo, pokonanie tego starego człowieka, który potrzebuje stale, by coś dobrego o nim powiedzieć, wtedy czuje się lepiej, do tego człowieka, który nie potrzebuje tego w ogóle, ma wyrobione zadnie, jeszcze raz to powiem, o sobie. I częściej Bóg słyszy właśnie to wyrobione zdanie o sobie, gdzie człowiek wyznaje to Bogu i dziękuje Bogu, że Bóg sobie wziął takiego człowieka, aby napełniać go tym, co jest drogocenne. I gdyby ten człowiek sobie przypisał chwałę, to znaczy, że stracił rozum, przestał rozumieć, co się dzieje na tej ziemi. Bóg szuka takich, którzy by Go czcili w Duchu i prawdzie. A więc ta czysta świadomość pochodzi z Chrystusa. Nie może człowiek sam z siebie mieć czystej świadomości tego, że żyje na ziemi, na której żyją kłamcy, ale ja już nie muszę żyć w ten sam sposób, bo tu żył Jezus, który nigdy nie skłamał, który zawsze mówił prawdę.

W 1 Liście do Tymoteusza w 4 rozdziale, od 12 wiersza:

 

"Niechaj cię nikt nie lekceważy z powodu młodego wieku; ale bądź dla wierzących wzorem w słowie, w postępowaniu, w miłości, w duchu, w wierze, w czystości".

 

Bądź wzorem, gdy mówisz, to czyń to, co jest prawdziwe, mów prawdę i czyń to, postępuj zgodnie z tym, co mówisz, niech to dzieje się w miłości, w Duchu Bożym. Niech dokonuje się dzieło Boże na tej ziemi przez ciebie.

 

"Dopóki nie przyjdę, pilnuj czytania, napominania, nauki. Nie zaniedbuj daru łaski, który masz, a który został ci udzielony na podstawie prorockiego orzeczenia, przez włożenie rąk starszych. O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc, i samego siebie zbawisz i tych, którzy cię słuchają".

 

I ty kiedy wzrastasz, rozwijasz się i coraz więcej w tobie jest tej skromności Chrystusowej, tym bardziej jesteś szczęśliwym człowiekiem, że możesz służyć w dobrej sprawie, że to może być naśladowaniem Chrystusa, że taki był Chrystus, taki był Ten, który przyszedł, aby napełnić nas chwałą. Niech Bóg nas napełnia.

Jeszcze wrócimy do tych Przypowieści Salomona tego 12 rozdziału, i 9 wersetu:

 

"(…) niż udawać wielkiego i nie mieć na chleb".

 

Widzicie, tutaj jest tak ważne, by nie tyle wiele o sobie mówić, co mieć stale coś dobrego do dania innym, coś prawdziwego, coś co ma w sobie smak Chrystusa. To jest najważniejsza sprawa i to jest to, aby nawzajem sobie usługiwać tym dobrem, mieć zawsze chleb, mieć zawsze ten Boży chleb, tą obecność Chrystusa w swoim życiu, by móc innym dać się też nakarmić, nie tylko samemu jeść dla siebie z tej wspaniałości Chrystusa, ale dać innym, by też się nakarmić tą wspaniałością z taką całkowitą świadomością, że to jest niesamowita chwała, która oby napełniała coraz więcej ludzi, ale ona nie jest wynikiem, że my postanowiliśmy być lepsi, ale że ktoś najskromniejszy postanowił uratować nas z naszej pychy, dumy i arogancji, aby nas uczynić skromnymi i mówimy: Zaprawdę, nie sam z siebie jestem taki, lecz Ten, który postanowił to zrobić dotarł do mnie i napełnił mnie tym, co potrzebne, by mógł pojąć jak niewiele we mnie, a jak wiele w Nim. Jak wiele Go jeszcze potrzebujemy, jak wiele chcemy nawzajem budować się Nim. Kiedy w zborze skromność góruje nad pychą, dumą i arogancją, ten zbór rośnie, wzrasta i rozwija się. Ale kiedy arogancja, pycha, duma umacnia się coraz bardziej, taki zbór idzie w ruinę, nic nie osiągnie, ani się sami nie nakarmią, ani innych nie nakarmią. Czy chciałbyś komuś przynieść tu jedzenie, prawdziwe jedzenie, nie podrobione, nie schemizowane przez ten świat, tylko prawdziwe, takie Chrystusowe, takie prawdziwe, które powoduje, że masz siłę żyć tutaj po Bożemu, na tej ziemi i chciałbyś z innymi się tym też podzielić. Właśnie ten chleb ma to zwiastować, tobie i mi. Gdy łamiemy się z tego chleba, że chcieli byśmy też duchowo sobie dać z tego chleba, którym jest Chrystus Jezus, aby obdarzać się tym dobrem i abyśmy doznawali, że w zborze dokonują się niesamowicie cenne rzeczy, gdzie takie wspaniałe rozmowy skromnych ludzi powodują, że kiedy ktoś  by nawet wszedł w tą rozmowę, a nie ma tej skromności, to by oniemiał, rozumiejąc jak wiele potrzebuje usunąć z siebie, żeby móc otworzyć usta do takiej rozmowy. I to nie tyle, że to słyszy jako wzniosłą rozmowę, tylko słyszy prostą rozmowę, bardzo prostą rozmowę, nie słyszy dumnych słów, wzniosłych, wysokich, ale słyszy proste słowa, które są prawdziwe.

Niech Bóg nas tym napełnia, abyśmy zawsze mieli chleb, Boży chleb, Boże Słowo. Tak jak mówił Chrystus: Z obfitości serca mówią usta, abyśmy mieli w sercu swoim Chrystusa, ten Boży chleb z nieba i abyśmy mogli w sercu swoim łamać ten chleb i by przez usta nasze ten pokarm mógł docierać do tych wśród, których przebywamy i by nigdy nikt nie usłyszał nas mówiących samych z siebie, dumnie, czy wzniośle, ale by mógł słyszeć zawsze, że to Chrystus mówi, a mówcie jak mówi Słowo Boże. Potrzebujemy tego i tu nie chodzi o to, żeby kogoś zdołować, jeżeli nie wychodzi to, ale zmobilizować do tego, że Chrystus przyszedł, aby zmienić nasz stan, z tego złego na Swój własny, na dobry, na doskonały.

A więc jeżeli będziesz rozumieć ile ty znaczysz, naprawdę rozumieć, nie chodzi o to, żeby mówić o sobie źle, a zaraz później szukać chwały po ludzku, tylko naprawdę zrozumiesz swój prawdziwy stan, wtedy naprawdę będziesz potrzebować tego, by Chrystus napełniał ciebie w każdym doświadczeniu i abyś mógł uczynić to, co On chce. A diabeł będzie cię oskarżać, będzie próbować mówić ci cokolwiek, ty i tak będziesz miał o sobie i tak gorsze zdanie niż on ma nawet o tobie, będziesz zdawać sobie sprawę, że i tak do niczego nie jesteś zdatny czy zdatna, że gdyby nie Bóg, tylko czynić moglibyśmy zło sobie nawzajem, opowiadać jakieś dziwadła i żyć w sposób zupełnie zepsuty, a teraz może być inaczej, ale to musi być Chrystus w nas, to musi być zwycięstwo, to musi być ta świadomość, że Mojżesz mógł rozbić tablice, a Jezus rozbił naszą pychę, rozbił naszą dumę, nasze wysokie mniemanie. I chociaż zrozumieliśmy tak jak Piotr, jesteśmy nic nie warci, to jednak zrozumieliśmy, że to jest początek tego, aby Jego wartość mogła w nas zamieszkać żeby przez to nie tylko ty byś mógł się nakarmić z tej skromności Chrystusa, aby inni tez mogli z tego skorzystać. Niech Bogu będzie chwała za ten chleb z nieba, za Tego Chrystusa, za niesamowitą skromność, doskonałą skromność Bożego Syna. Amen.

Jan 14:23