zgr.08.05.2026 Marian - Wy im dajcie jeść

zgr.08.05.2026 Marian - Wy im dajcie jeść

 

Chwała Bogu. Mamy kolejną możliwość, aby poznawać prawdę i mocno potrzebujemy działania Ducha Świętego, by chcieć ją poznawać, wiedząc, jak wygląda życie wierzących ludzi na ziemi. Zdajemy sobie sprawę jak wiele jest zmarnowanych wspaniałych Słów, które przyniósł nam Boży Syn. Jest wiele z tych pouczeń nie jest wyznacznikiem działania, mówienia, reagowania. Jednakże póki Bóg daje łaskę, póty ma być siane ziarno Bożego Słowa, póty jest nadzieja, że kolejny człowiek schyli się i skosztuje jak cenne jest żyć w prawdzie i podejmie się tego, aby podążać za Tym, który jest Prawdą, Drogą i Życiem wiecznym.

Ewangelia Łukasza 9, 10-17: „A apostołowie, powróciwszy, opowiedzieli mu o wszystkim, czego dokonali. I wziąwszy ich z sobą, wycofał się na pustkowie koło miasta, zwanego Betsaidą. A tłumy, dowiedziawszy się o tym, poszły za nim. Przyjąwszy je, mówił do nich o Królestwie Bożym i leczył tych, którzy potrzebowali uzdrowienia. A dzień chylił się ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do niego dwunastu i rzekli: Rozpuść tłum, aby poszli do okolicznych wiosek i osad i tam postarali się o pomieszczenie i wyżywienie, gdyż tutaj jesteśmy na miejscu pustynnym. A On rzekł do nich: Wy im dajcie jeść. Oni zaś odrzekli: Nie mamy więcej aniżeli pięć chlebów i dwie ryby, chyba żebyśmy poszli i kupili żywności dla wszystkiego ludu. Albowiem mężów było około pięciu tysięcy. Rzekł więc do uczniów swoich: Każcie im usiąść w grupach po pięćdziesięciu. I uczynili tak, i posadzili wszystkich. Wziąwszy zaś te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, pobłogosławił je, rozłamał i dawał uczniom, by kładli przed ludem. I jedli, i nasycili się wszyscy; i zebrano pozostałych okruszyn dwanaście koszów.”

Widzimy więc tutaj sytuację, kiedy są blisko miasta, zwanego Betsaidą i uczniowie mówią do Jezusa, żeby rozpuścił ten tłum, i żeby poszli, poszukali sobie miejsca do przenocowania i coś do wyżywienia. Wydawałoby się, że troszczą się o tych ludzi. A Jezus mówi: „Wy im dajcie jeść”. Niesamowite, co? Pięć tysięcy mężczyzn, ileś kobiet, dzieci i Jezus mówi do nich: „Wy im dajcie jeść.” Oni myślą sobie: To co, mamy iść do miasta nakupić, czy jak? Przecież to jest mnóstwo ludzi. Weź, kup dla pięciu tysięcy mężczyzn, jeszcze kobiety, dzieci, pewnie głodni i żeby mogli najeść się, to naprawdę, nawet przynieść to, to już jest wyczyn. Mają dwie ryby. A miasto Betsaida to znaczy, że to jest Dom Rybaków. Obok Dom Rybaków, a oni mają tylko dwie ryby. A Jezus nie chce, żeby oni poszli do Domu Rybaków, aby nabyć ryby i dokupić chleby, tylko chce, żeby oni im dali.

Co byś pomyślał, gdyby Jezus do ciebie tak powiedział – ty im daj jeść? Ale jak? Nie stać mnie, żeby nakarmić pięć tysięcy mężczyzn. Zaraz włącza się rozum i zaczyna się przemyśliwanie. A Jezus ma coś w myśli, kiedy On takie rzeczy mówi. On myśli o duchowych wartościach. On zdaje sobie sprawę, że oni nie byliby w stanie tego zrobić fizycznie, ale On myśli o tych duchowych wartościach. I On w taki niesamowity sposób powołał na apostołów rybaków, w głównej mierze rybaków, ludzi, którzy na co dzień łowili ryby, zajmowali się rybołówstwem, mieszkali tam, przebywali tam. Ale w Jego planie nie było, żeby otworzyć firmę rybołówstwa i przebić wszystkich tam, łowiąc jak najwięcej ryb. Jego planem było to, żeby ci rybacy zaczęli łowić inne ryby, aby zaczęli łowić ludzi.

W Ewangelii Marka w pierwszym rozdziale, wiersze 16-18 widzimy jak On powołuje tych rybaków: „A przechodząc nad Morzem Galilejskim, ujrzał Szymona i Andrzeja, brata Szymona, którzy zarzucali sieci w morze; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: Pójdźcie za mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi. I zaraz porzucili sieci, i poszli za nim.”

I kiedy tak pomyślisz sobie, w jaki sposób Jezus chciałby, aby oni dawali pokarm, On mówi o pomnażaniu. Mówi: Pójdziecie i będziecie łowić ryby, będziecie pomnażać Boży lud, i będziecie sprawiać, że wraz z tym Bożym ludem, będzie coraz więcej tych, którzy będą mogli karmić innych, którzy będą mogli dalej zajmować się tym samym, aby łowić kolejnych ludzi dla Królestwa Bożego. Jeżeli Jezus teraz mówi: Wy im to dajcie, to znaczy, zróbcie dla nich coś takiego, żeby i oni mogli doświadczyć, że Jezus Chrystus jest Mesjaszem, że jest Synem Bożym, że jest Synem Człowieczym, że przyszedł zbawić grzesznika, i że może uratować każdego człowieka na tej ziemi, który żyjąc pośród tego świata ciemności, żyje w zagubieniu. I teraz ty i ja mamy być tymi, którzy będą przydawać do Bożego ludu kolejnych ludzi, którzy będą mogli pomagać innym ludziom, to znaczy czynić kolejnych sługami, czynić tymi, którzy będą pracować dla Królestwa Bożego. I zdajemy sobie sprawę, że gdy jest więcej rąk do pracy, praca łatwiej posuwa się.

Jezus chce więc, aby ci ludzie nauczyli się karmić innych tym, co doświadczają osobiście sami od Jezusa Chrystusa. I kiedy On posyła na cały świat, mówi: „Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, a Ja będę potwierdzał każdego słowo”, które wy powiecie. Zaczynasz zdawać sobie sprawę, że Jezus chce, żebyś nakarmił innych tym, co powoduje, że z morza tego świata wyławiane są kolejne osoby, które stają się własnością tego Największego z rybaków, Jezusa Chrystusa, który zarzuca sieci na ten świat, aby wyławiać dla chwały Ojca i Swojej kolejnych ludzi, którzy będą w stanie, naśladując Jego samego, też wyławiać kolejnych ludzi, którzy będą w stanie naśladując, wyławiać kolejnych ludzi. Ma to się dziać aż do przyjścia Jezusa, że w morze tego świata mają być zarzucane sieci i mają być wyławiani ci ludzie i nakarmieni przez ciebie, przeze mnie tym, co jest potrzebne, aby oni mogli usłyszeć Słowa Jezusa w twoich ustach i zobaczyć życie Jezusa w twoim życiu. Jak Jezus mówi, że w miejsce Jego my dzisiaj jesteśmy postawieni.

Kiedy więc Jezus mówi do nich: Wy im dajcie jeść, nauczcie się karmić ludzi tym, co naprawdę potrzebne jest ludziom, bo oni żyją krótko na ziemi, a muszą kiedyś stanąć i zdać sprawę przed Bogiem. Miejcie dla nich prawdziwe sieci, które nie będą sieciami zwodniczymi. Nie będziecie łowić dla własnej chwały, nie będziecie łowić po to, żeby się chlubić, żeście wyłowili jakiegoś człowieka z tego świata, ale będziecie łowić dla chwały Królestwa Bożego, tak jak Chrystus. I będziecie czynić tym ludziom to, co Chrystus uczynił wam. Jezus ma daleki plan, On myśli nie tylko o tych pięciu tysiącach. On myśli o kolejnych ludziach. Twoje i moje zadanie to jest właśnie to zadanie, chrześcijaninie, chrześcijanko – wy im dajcie jeść.

Ewangelia Mateusza 25,37.40: „Wtedy odpowiedzą mu sprawiedliwi tymi słowy: Właścicielu! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy cię, albo pragnącym, a daliśmy ci pić?” „A Król, odpowiadając, powie im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście.”

Kiedy daliśmy Ci? No właśnie wtedy, kiedy Bóg poruszał serce drugiego człowieka, a ty nie miałeś jakichś bajek, fantazyjnych opowieści dla tego człowieka, ale miałeś prawdziwy pokarm, prawdziwy napój, coś, co temu człowiekowi naprawdę było potrzebne, żeby móc podążać dalej, być posilonym przez ciebie; ty im daj jeść. Często myśli się, że przyprowadza się takiego człowieka do kogoś, kto ma jakąś wyznaczoną służbę. A Jezus mówi do każdego – ty miej ten potrzebny pokarm dla tego człowieka, może to duchowe mleko, ale ty miej to dla tego człowieka, żeby tym nakarmić go, nasycić. Musisz więc zawsze mieć przy sobie to, co jest potrzebne, gdy człowiek zacznie wychodzić z tego morza, powołany przez Boga do bycia dzieckiem Bożym, naśladowcą Chrystusa. I nie spotka cię w bałaganie, w bezładzie, spotka cię w uporządkowaniu.

Jeszcze taka druga rzecz – Jezus nie chce, żeby wysyłać po pomoc do świata – wy im to dajcie. Skoro darmo dostaliście, to darmo im to dajcie. Wyjdźcie naprzeciw, pomóżcie tym, którzy potrzebują pomocy. I znowu kolejna rzecz – Bóg chce dawać nam to, co jest potrzebne, żebyśmy mogli usługiwać, abyśmy mogli czynić to, co chce Chrystus. Możemy zobaczyć tu jak poważne zadanie Jezus wyznacza wszystkim Swoim uczniom, naśladowcom, aby kolejni mogli zobaczyć prawdę w tych wierzących, aby nie zobaczyli bałaganu, nie zobaczyli zagubionych ludzi, którzy nie wiedzą, czy iść w lewo, czy w prawo, co jest prawdą, co jest kłamstwem. Sami gubią się, naczytali się książek, różnych bzdur i mają namieszane w głowie, i później nie wiedzą, co naprawdę tym ludziom powiedzieć; ‘a wiesz, wszędzie są błędy, wszędzie błądzą, to wszyscy wiedzą, że wszędzie błędy, wszyscy błądzą, no wiesz’. Ale kto zna prawdę, gdzie nie błądzą, gdzie żyją, gdzie obfitują, gdzie zwyciężają w chwale Chrystusa codziennie, naśladując Go tutaj na tej ziemi? ‘Wiesz, tutaj nie da rady tak żyć.’ Od razu człowiek może usłyszeć zupełnie co innego niż powinien usłyszeć. A Jezus chce, żeby Jego uczniowie mieli pokarm dla tych, którzy będą potrzebować tego pokarmu. Mówi, że jeżeli jednemu z tych najmniejszych daliście, to Mnie to właśnie uczyniliście. Po to dałem wam to, abyście mogli dać to kolejnym; darmo wzięliście, darmo też przekażcie.

Jak wygląda twoje życie, moje? Czy jesteśmy świadomi jak wielka odpowiedzialność spoczywa na nas, żyjących pośród świata kłamstwa, żeby być dla innych prawdziwym światłem, tak jak Chrystus? Móc modlić się o to, co potrzebne i być gotowym uczynić to, co potrzebne. Przypomina mi się to z filmu o tym człowieku, który miał konia i drugiemu padł koń, i mówi: To ja pomodlę się o konia dla ciebie. I kiedy klęknął, zobaczył swojego konia, mówi: Już się nie modlę, masz mojego konia. Wziął siodło i poszedł dalej na piechotę, a później Bóg dał mu kolejnego konia, bo to było w tym czasie, kiedy jeździło się konno. Kiedy więc zobaczył, że ma to, o co chce prosić, to po prostu dał to, co miał, aby to komuś posłużyło. I później ktoś mógł myśleć, że takiego człowieka na swojej drodze nie spotkałem. I możliwe, że ten człowiek mógł długo myśleć o tym człowieku, który postąpił w taki niesamowity sposób - mając swobodę i wolność jechania na koniu, stał się sam koniem biorąc siodło na siebie, a jego koń pojechał służąc innym.

Jezus chce więc czegoś uczyć, co pokazuje, że to jak będziesz żyć, jak będziesz postępować, będzie niesamowite. Dla tych ludzi to było niesamowite doświadczenie, które wtedy przeżyli ci mężczyźni, kobiety i dzieci, kiedy zobaczyli, co się dzieje. Na tym miejscu zostali nakarmieni, posileni. Temu światu tak brakuje miłości, tak brakuje temu światu mądrości Bożej, tak brakuje temu światu łagodności, skromności, jak ostatnio mówiliśmy, wytrwałości, prawdy. Tak brakuje ciebie temu światu, uczniu, uczennico Chrystusa. Brakuje tego, co potrzebne, bo nie wiesz kto naprawdę w tym świecie wychodzi już z tego świata, z tego morza, zaczyna już być poruszany czy poruszana przez Ducha Świętego, pobudzanym do tego, by rozpocząć coś z Bogiem. Wielu ludzi nieraz spotykając takiego człowieka rozmawiało o wszystkim, tylko nie o tym, czego ten człowiek naprawdę potrzebował. Jak ważne jest, by ten człowiek spotkał pogodne oblicze Bożego człowieka, szczęśliwego człowieka, wdzięcznego Bogu za wszystko, co Bóg czyni w jego życiu, czy jej życiu, aby gdy otwiera usta, żeby to nie było kolizją między tym co mówi a tym jak wygląda, tylko, żeby to było połączone. Jezus nie mówił ze zmarszczonym czołem, tylko mówił z jasnym Obliczem. Jego Oblicze było szczęśliwe, gdy mógł ogłaszać niesamowite prawdy, docierać do innych, którzy tego potrzebowali. Był jak rybak, który zawsze miał rybkę, żeby nakarmić tych, którzy potrzebowali tego. Nigdy nie można było Go spotkać, żeby nie był przygotowany na cokolwiek. On chciałby, żebyś też ty i ja, każdy z nas, abyśmy mogli o tym pamiętać, że On wziął sobie z tego Domu Rybaków tych, którzy będą dla Niego teraz łowić. A On ma przygotowane wszystko, co potrzebne w nich, aby ci ludzie mogli zobaczyć do czego są łowieni, do jakiego Królestwa mają wejść. Bo Królestwo Boże to nie pokarm i napój, ale sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym.

 Masz wielką odpowiedzialność i ja, każdy z nas. Możemy odesłać ich do świata, niech świat pomoże im. Jezus mówi: Nie, Ja tego nie chcę, wy im pomóżcie. Ale to trudno, bo trzeba ponieść jakieś koszty. Nie martw się o koszty. Jezus mówi, że Ja i Ojciec jesteśmy bogaci i wszystko, co potrzebne otrzymasz, żeby wykonać zadanie. Idź i czyń. Idź i nasyć ich miłością ode Mnie, napełnij ich swobodą kosztowania społeczności z Bogiem, obdarz ich pokojem, napełnij ich nadzieją. Bądź solą, bądź światłem, bądź smaczny, bądź smaczna. Niech twoje życie będzie dla tych ludzi niesamowitym posileniem. Wiesz jak to wygląda, jak nieraz ty posiliłeś się czy ja przy kimś, kto tak śmiało idzie za Bogiem, pewnie stąpa po tej ziemi i wie do kogo należy.

Ewangelia Mateusza 6, 31-34: „Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać?  Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia.”

Tak żyć dla Jego chwały. Być tym rybakiem, który może nakarmić wyłowioną rybę, kiedy ona opuści swój rejon, w którym zawsze żyła i tam funkcjonowała, rejon zepsucia, zgnilizny, złośliwości, chamstwa, zawiści, rozwodów, wszelkiego zła i teraz zaczyna wynurzać się i napotyka ciebie, wspaniałego człowieka, przedstawiciela Chrystusa Jezusa na ziemi. Chwała Bogu! Spotyka twoją jasną osobowość, twoje święte zadowolenie, spotyka niesamowitą swobodę przebywania przed Bożym Obliczem i zaczyna mówić: ‘Naprawdę, posiliłeś mnie bardzo mocno, zachęciłeś mnie bardzo silnie. Teraz jestem jeszcze bardziej pewnym, że muszę porzucić całe swoje zło, pragnę tego, co ty dostałeś od Jezusa’. Niesamowite nakarmienie. Jezus mówi o tym pokarmie, o duchowym pokarmie. Gdy zobaczą duchowego człowieka i ten duchowy człowiek będzie w stanie dać temu wynurzającemu się, zepsutemu człowiekowi, któremu zaczyna coś jaśnieć we wnętrzu, w sercu, że jest Bóg na niebie, który chce uratować tego człowieka z tego zła, w którym ten człowiek żyje; i spotyka kogoś, kto nie chce tego człowieka wykorzystać, ale kogoś, kto chce temu komuś z całego serca pomóc i obyś to był ty, obym to był ja - bo Jezus tego pragnie.

Nie martw się. Jezus powiedział, że Ojciec ma dla ciebie z Synem wszystko, co potrzebujesz w tej służbie. Nie martw się. Kiedyś już to mówiłem. Może powtórzę to jeszcze raz, tak mi przyszło – nie palisz, nie pijesz, nie chodzisz na zabawy. Ile już zaoszczędziłeś miesięcznie? Nie malujesz się? Ile zaoszczędziłaś miesięcznie? Ile jeszcze rzeczy, te wszystkie wyszukanie ciuchy? Ile tak naprawdę oszczędzasz miesięcznie na tym, że Bóg wyrwał cię z tej ciemnicy i dał ci przestrzeń nowego życia? To już jest mnóstwo oszczędności, mnóstwo oszczędności. Gdzie je masz? Przecież to Bóg dał ci te oszczędności. Próbowałeś przestać. I co? Nie udawało się, trzeba było wracać, znowu wydawać pieniądze na te wszystkie używki, na inne rzeczy. A teraz nie musisz. Zobacz, ile już Bóg ci dał? Ile mnie dał? Poznałem to już wiele lat wcześniej, mówię: Boże, przecież Ty już dałeś mi mnóstwo, niby nic nie dając, ale uwalniając mnie od tego, że musiałem na to wydawać, a teraz nie muszę. To kto to w sumie zdobył sobie? Chrystus Jezus to sobie zdobył. To On wykupił nas z tego. Możemy więc już coś dać, co jest Jego zdobyczą, nie naszą. Cudowna prawda. I wtedy nie czujesz się, że to jesteś ty, twoja własność. Jesteś teraz jak taki zarządca, który zarządza tym, co Bóg właśnie ci dał, a daje ci i jeszcze więcej ci da. Ile zaoszczędzisz na zdrowiu, na lekarzach, lekarstwach. Gdybym miał wyliczać i podliczyć to co miesiąc, to naprawdę dużo masz co miesiąc, żeby nakarmić jakąś rybkę, pomóc jej, dodać otuchy. To są te duchowe rzeczy. Ale Jan mówi, że jeżeli możesz pomóc, to nie mów tylko: No, dobrze, dobrze; ale jeżeli masz, to zrób to. A masz, powiedz mi, masz? Masz. Każdy z nas ma, moi drodzy. I nie musisz wysupłać tego ze swojej kieszeni. To jest Boże, to należy do Boga. To jest Boża własność, bo On sobie to zarobił, uwalniając ciebie z niewoli. A ty jeszcze powinieneś nieustannie dziękować Mu za to. O tym Jezus mówi. Ja was nie posyłam z pustymi rękoma, mówi, wyzwoliłem was i dałem wam wszelkie możliwości, abyście posiadali już; a też i uczciwą pracę. Pracodawca wtedy bardziej cenił, bo nie jest to jakiś pijak, jakiś lekkoduch, który zostawia gdzieś pracę i idzie gdzie indziej, tylko ktoś stabilny, zdecydowany, umie to wykonywać, bo Bóg daje temu człowiekowi mądrość. Niesamowite. Ile razy tego doświadczałem. Wchodziłem gdzieś i wiedziałem to, czego nie miałem prawa wiedzieć i już w głowie układało mi się jak to zrobić, czego nie powinienem wiedzieć. I ludzie byli zadziwieni skąd ja to wiem. Kto zarabiał? No Jezus Chrystus zarabiał! To On dawał. Ja nie mogłem tego wiedzieć. Ile masz takiej mądrości, powiedz mi. Jeżeli już to wszystko razem zbierzesz, to masz już nie najgorszy zadatek na to, żeby pomagać, wspierać i dodawać otuchy tym, którzy jeszcze w tych różnych rzeczach mogą trwać. To jest niesamowita łaska Boża, idź więc i czyń to. Bóg daje, Bóg napełnia.

Księga Ozeasza 11, 4: „Przyciągałem ich więzami ludzkimi, powrozami miłości, i byłem dla nich jak ten, który podnosi niemowlę do swojego policzka ,i nachylałem się do nich, aby ich nakarmić.”

Przez kogo? Przez człowieka. Bóg mówi, że przez Swoje dziecko. Po to Bóg ma na ziemi dzieci, po to miał Swego Syna Pierworodnego, by móc nakarmić tych ludzi tam, na tym pustkowiu. Mógł pobudzić ich do czegoś wzniosłego, gdzie oni doświadczyli oczywistego cudu. Jezus mówi: Ja nie przyszedłem tu, by ludzi wysyłać do świata, Ja przyszedłem tu po to, żeby ludzi przeprowadzić do Ojca, wprowadzić do domu Ojca.

Co myślisz o sobie? Co ty robisz? Czy masz to, co potrzebne, aby tym ludziom dać? Myślisz sobie: Mam tyle potrzeb. Ale czy naprawdę potrzebne ci są te potrzeby? Czy może inwestujesz to, co Bóg ci dał, uwalniając cię z nałogów, w niedobrą sprawę? Może źle zarządzasz skarbami Bożymi, tymi fizycznymi, może i duchowymi. Może zamiast słów nadziei, nasycasz ludzi słowami zwątpienia, niechęci – ‘a, byłem wśród wierzących, tak samo grzeszą jak wszyscy, nie ma nawet co próbować, wszędzie jest zło.’ Takich też jest pełno, tych, którzy sieją, że ‘nie ma co nawet wychodzić z tego morza, bo gdzie byś nie poszedł, to tam wszędzie jest morze, nawet wśród zborów jest morze; morze jest wszędzie’. Nie. Jest suchy ląd, Skała zbawienia – Chrystus Jezus, na której żyją ci, którzy do Boga należą. Bóg więc chce przyciągać więzami ludzkimi, powrozami miłości. Dlatego mówi: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Zobacz jakie niesamowite życie Jezus oferuje tym ubogim rybakom; daje im przez ewangelię nawet to, że oni mogą w jakiś sposób korzystać z tych wyłowionych ryb głosząc ewangelię, ale nie muszą. Apostoł Paweł mówi: Ja zrezygnowałem z tego. Bóg więc też wie, że to posłanie, które mieli, wymagało czasu. I to wszystko musi być tak, jak miłe jest Bogu.

1Tymoteusza 4, 6: „Gdy tego będziesz braci nauczał, będziesz dobrym sługą Chrystusa Jezusa, wykarmionym na słowach wiary i dobrej nauki, za którą poszedłeś.”

Sam więc wykarmiony, może podawać ten pokarm innym. Pamiętajcie, że nasze słowa, to nie tylko słowa. Jeżeli tam jest prawda, jeżeli tam jest wiara, nadzieja, miłość, pewność, to jest pokarm. To jest pokarm, na który czeka dusza, czeka też ciało, bo nieraz takie proste słowo, które niesie w sobie nadzieję, powoduje, że to ciało zaczyna chcieć żyć, chcieć poruszać się, chcieć zrobić coś dobrego. Jak ważne jest mieć to od Boga w sobie, być nakarmionym, być nakarmioną, być sytym. Tak jak niemowlę odstawione od piersi matki jest zadowolone, tak my wykarmieni prosto od Boga uczuciem Boga do nas, współczuciem, pocieszeniem, wzmocnieniem, posileniem, prawdą, chwałą; tym wszystkim jesteśmy zdobyci do tego, by móc innym dać to, co wspaniałe z takim ochotnym sercem.

Kiedy Jezus mówi: Nie, nie tak, nie pójdziecie do świata, wtedy tak myślę, co ten świat ma do zaoferowania. I wszystko, co ma do zaoferowania, jest zdobyte na ludzkim nieszczęściu, wszystko w tym świecie jest zdobyte na ludzkim nieszczęściu. Pracodawca oszukuje pracowników, pracownik oszukuje pracodawcę. Wszystko budowane jest na nieszczęściu, na kłamstwie. Jezus mówi: Nie poślę was, abyście karmili się kłamstwem, abyście karmili się tym, że coś wam dadzą, później będą wypominać wam przez trzy lata. Ale wy nakarmcie ich radością, w której nie ma wypominania, w której nie ma budowania jakieś swojej dziwnej pozycji z tego powodu, że coś dobrego uczynisz bliźniemu swemu, bratu swemu, siostrze swojej. Kiedy czytamy o świecie, świat ma złe odważniki, świat jest kłamliwy, świat jest fałszywy. Jezus mówi więc: Nie, nie świat będzie karmił tych, którzy do Mnie chcą należeć. Nie potrzebujesz więc dawać im światowych książek, nawet tak zwanych chrześcijańskich, ale światowych, gdzie jest jak w małżeństwie dogadzać małżonkowi, jak najlepiej rozkręcić biznes i to ma jakiś swój stempel zborowy. Nie poślesz do tych rzeczy. Prawdziwe łowione ryby potrzebują Boga, potrzebują prawdy, potrzebują miłości. I to, co mówiłem, że jeżeli zbór nie jest gotowy, to nie może być tak naprawdę Domem Rybaków, nie może być Betsaidą, gdzie zawsze są świeże ryby.

Przypowieści Salomona 20, 14: „Liche to, liche! mówi nabywca; lecz gdy odchodzi, chwali się.”  Dlaczego chwali się? Bo tak dużo na tym zarobi. Kiedy wiesz, ile dostaje na przykład rolnik za jakieś warzywo, a ile później w sklepie biorą za to samo warzywo, to możesz być zadziwiony dlaczego oni tak dużo więcej biorą, niż ten, który tak naprawdę wykonał całą pracę, aby to osiągnąć. Poniósł wszelkie koszty i narażony był na różne przeciwności. Dlaczego w ten sposób postępują? Najpierw mówią do niego: To nie, to za bardzo nie nadaje się, to nie ma odpowiedniej suchości, to nie ma tamtego. A jak już wezmą, są zadowoleni, piszą zupełnie co innego i idzie to jako super towar.

Jezus tak nie chce. Nie chce, żebyśmy przechwalali, żebyśmy robili jakieś dziwne rzeczy. Towar od Boga zawsze jest świeży, zawsze jest idealny, zawsze potrzebny; pokarm na stosowny czas. Słowo na stosowny czas jest tak drogocenne, cenne, ważne. Jezus zawsze mówił zgodnie z czasem to Słowo, jakie było potrzebne w tym czasie. Mógłbym czytać więcej rzeczy, w których Bóg mówi co robią w świecie i to w świecie, który był tam w Izraelu. Tam też był świat. Kiedy Bóg oceniał Izraela i co o nich mówił, jak zamieniają odważniki, jak oszukują. I wiele książek, tak zwanych chrześcijańskich, nie są chrześcijańskimi, one mają w sobie wartość interesu, biznesu, zrobione są po to, by na nich zarobić, a nie po to, żeby naprawdę kogoś nakarmić. Bazują na różnych rzeczach; tak samo jak dzieje się w świecie. Świat nie może być opuszczony, jeżeli człowiek nie umrze dla świata, aby żyć dla Boga. Dlatego padło wiele słów, które mówiły o tym, na przykład Księga Amosa 8,5.6:

„Kiedyż minie nów, abyśmy mogli kupczyć zbożem, i sabat, abyśmy mogli ziarno wystawić na sprzedaż, pomniejszyć efę, a powiększyć odważniki, przechylić oszukańczo wagę, nabywać nędzarzy za pieniądze, a ubogich za parę sandałów i sprzedawać poślad zboża?” Amos 8,5.6.

A więc ci ludzie nawet jak był sabat, dzień odpoczynku i tak myśleli o tym, bo to ich ciągnęło, ich serce było w tych rzeczach. Dlatego Jezus mówi: Nie posyłam nikogo do tych ludzi, aby powiedzieli im cokolwiek, czy nauczyli. Posyłam was, abyście wy ich nakarmili, was. Posyła nas, abyśmy nakarmili ich. Czy masz w tej swojej podróżnej torbie pokarm? Czy masz to, czym karmi cię Bóg, aby nakarmić innych tym, czym karmi cię Bóg? Nie ważąc i patrząc czy ci się to opłaci, ale wiedząc, że prawda zawsze się opłaci. Bo kto jest z prawdy, ten ma wieczne życie. Nie będziemy czytać, wiemy, że świat tkwi w złym, a więc czy to będzie świat religijny czy niereligijny, to świat tkwi w złym. I tyle. Ludzie mają swoje interesy, swoje plany, swoje zamysły, są samoistni. Jezus mówi o zespole rybaków, o umiejętności nie tylko łowienia, ale też i nakarmienia tych, których się łowi.

Psalm 146, 7: „Wymierza sprawiedliwość skrzywdzonym, daje chleb głodnym, JESTEM oswobadza więźniów.”

Wymierza sprawiedliwość skrzywdzonym. Jeżeli widzisz skrzywdzonego człowieka przez to światowe życie, widzisz ile tam tego jest. Sprawiedliwością Bożą jest oczyścić człowieka, uwolnić człowieka od wszelkiego zła. Czy będziecie z ludzi zdejmować węże; tak jak w Marka. Będziecie mieć tak czyste ręce, że nawet weźmiecie takiego człowieka i uwolnicie z tego węża, który go oplata, będąc sami czystymi, nieskażonymi przez ten świat, że ten wąż nie będzie w stanie nic w was osiągnąć. A wy uwolnicie człowieka od kłamstwa, od niewoli ciemności. To Bóg daje chleb głodnym; nawet mówią, że chleb puszczony po wodzie, wraca. To Bóg czyni te niesamowite rzeczy, to Bóg kupił sobie mnie i ciebie na własność. Kim jesteśmy? Moi drodzy, kim my jesteśmy? Czy nie jesteśmy Jego własnością? Czy nie zapłacił wystarczająco dużo za nas, żebyśmy wdzięcznym sercem mówili: Boże, zaiste, to jest niesamowite, że tyle za mnie zapłaciłeś. A kimże ja jestem? Co Ty, Boże, możesz osiągnąć? Ale wiem, że Twoje postanowienia zawsze są doskonałe i to, co podjąłeś się możesz uczynić. To Ty trzymasz nasz rozum przy trzeźwości i nie pozwalasz, żeby otumanił nas wróg i zakręciłoby się nam w głowie, i w końcu nie wiedzielibyśmy po co tu jesteśmy. Niesamowite prawdy.

Ewangelia Jana 6,22-29: „Nazajutrz lud, który pozostał na drugim brzegu morza, zauważył, że tam nie było innej łódki prócz tej jednej, w którą wstąpili uczniowie Jezusa, i że Jezus nie wszedł z uczniami swoimi do tej łodzi, ale że sami uczniowie jego odpłynęli. Tymczasem nadeszły inne łódki od Tyberiady w pobliże tego miejsca, gdzie jedli chleb, nad którym Jezus wypowiedział dziękczynienie. Gdy więc lud zauważył, że tam nie ma Jezusa ani jego uczniów, wsiedli i oni do łódek i przeprawili się do Kafarnaum, szukając Jezusa. A znalazłszy go za morzem, rzekli do niego: Mistrzu, kiedy tu przybyłeś? Odpowiedział im Jezus i rzekł: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, że jedliście chleb i nasyciliście się. Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa,”

 I to jest właśnie ten duchowy pokarm, który jest tak bardzo potrzebny w nas, abyśmy my byli nakarmieni nim codziennie.

„który trwa, o pokarm życia wiecznego, który da wam Syn Człowieczy; na nim bowiem położył Bóg Ojciec pieczęć swoją. Rzekli więc do niego: Cóż mamy czynić, aby wykonywać dzieła Boga? Odpowiedział Jezus i rzekł im: To jest dzieło Boga: wierzyć w tego, którego On posłał”.

I potem Jezus tłumaczy im: „Wtedy rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chleb Boga to ten, który z nieba zstępuje i daje światu życie.”6,32.33.

Czy widzisz tu niesamowitą wartość, wartość pomnożonego chleba? Że ten pokarm, to ciało Chrystusa mieszkające w tobie, we mnie, to jest to, czego potrzebują też inni, abyśmy i my mogli z nimi tym podzielić się. Nie zepsutym chlebem świata, ale tym Chlebem z nieba. Przecież taki człowiek jest tak głodny.  Nie jadł tak naprawdę tyle lat, karmił się jakimiś fałszywkami, kłamstwami, narkotykami, papierosami, alkoholem, chodził po jakichś głupich miejscach; jest tak głodny. I co wtedy powiesz mu, co mu dasz? Jak zaspokoisz głód tego człowieka, skoro on potrzebuje teraz tego Chleba. Czy złamany, złamana doświadczysz jak Bóg przez ciebie, przez te ludzkie więzy, zaczyna podawać ten Chleb? Znamy to miejsce, gdzie Jezus mówi, że kto nie będzie karmił się Moim ciałem, pił Mojej krwi, nie ma życia w sobie. A kto karmi się Moim ciałem, pije Moją krew, będzie żyć wiecznie. Pomyśl. Wydaje mi się, że wróg próbuje to tak oddzielić. Żyjesz chrześcijaninie, chrześcijanko, żyjemy na tej ziemi i przychodzą nam do głowy różne pomysły, i gubimy sens. A diabłu tylko o to chodzi, by zgubić sens naszego chrześcijańskiego życia, żeby żyć już na takie różne, dziwne sposoby. Kiedy oni złowili to mnóstwo ryb, widzimy jak jedni drugim pomagali nawzajem; tyle było tych ryb. Później przebrali te ryby i były tam niedobre ryby, i były dobre.

Ewangelia Mateusza 2,6: „I ty, Betlejemie, ziemio judzka, wcale nie jesteś najmniejsze między książęcymi miastami judzkimi, z ciebie bowiem wyjdzie wódz, który paść będzie lud mój izraelski.” Który karmić będzie Mój lud izraelski.

I teraz mamy Betlejem. Betlejem to Dom Chleba. Czy powinno zabraknąć w Betsaidzie i w Betlejem ryby i chleba? Czy w Domu Rybaków może zabraknąć rybaków i ryb? Czy w Betlejem, Domu Chleba może zabraknąć Chleba?

Ewangelia Mateusza 11,25-30; 12,1-4,: „W tym czasie odezwał się Jezus i rzekł: Wysławiam cię, Ojcze, Właścicielu nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i rozumnymi, a objawiłeś je niemowlętom”.

Moi drodzy, mamy niesamowity zaszczyt służyć Temu, który przyniósł na ziemię wolność, który przyniósł prawdziwy pokarm, który naprawdę jest Rybakiem, który nie łowi po to by krzywdzić kogokolwiek ale po to, by ratować, zbawiać, nie zatracać, ale napełniać miłością, radością i pokojem, i czynić kolejną rybę rybakiem, który będzie umiał, czy umiała nakarmić kolejnych, którzy będą z tego świata wychodzić, aby nabrać prawdziwego pokarmu. Co robisz? Co robimy? To jest tak ważne dla mnie i dla ciebie.

Mat.11,26-30;12,1-4: „Zaprawdę, Ojcze, bo tak się tobie upodobało.  Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam odpocząć. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem łagodny i pokornego serca, a znajdziecie odpocznienie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a mój ciężar jest lekki. W tym czasie szedł Jezus w sabat wśród zbóż, a uczniowie jego byli głodni i poczęli rwać kłosy i jeść. A gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli do niego: Oto uczniowie twoi czynią, czego nie wolno czynić w sabat. A On rzekł im: Czyż nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy był głodny, on i ci, którzy z nim byli? Jak wszedł do Domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie wolno było jeść jemu ani tym, którzy z nim byli, tylko samym kapłanom?”

Teraz mamy kolejną niesamowitą rzecz, przecież my jesteśmy kapłanami w Królestwie Jezusa Chrystusa, królami i kapłanami, i my możemy jeść ten chleb, możemy karmić się Jezusem. Bądź syty, bądź syta, bądź nakarmiony, bądź nakarmiona, nie bądź głodny już. Nie bądź głodna, nie chodź i narzekaj, że stale burczy ci w tym duchowym brzuchu. Chleb z nieba jest cały czas dostępny, pełno ryb. Ile razy przychodził ktoś i mówił: Wiesz, ale mogłem głosić ewangelię, niesamowite! To jest właśnie to o czym mówi Jezus. Rybak czerpie radość, a ryba dostaje coś, czego potrzebuje w tym czasie. Jedno i drugie jest zadowolone.

Ewangelia Mateusza 15, 32-39: „A Jezus wezwał uczniów swoich i rzekł: Żal mi tego ludu; albowiem już trzy dni są ze mną i nie mają co jeść, a Ja nie chcę ich odprawić głodnych, aby czasem w drodze nie zasłabli.”

Zatroszczmy się o to, moi drodzy. Kiedy widzisz już zgłodniałego człowieka, spragnionego Boga, to nie myśl sobie, że ja tu miałem umówione spotkanie, takie ważne spotkanie. Wszystko traci ważność. Jeżeli możesz nakarmić głodnego; Jezus mówi: Nakarmiłeś go, nakarmiłeś Mnie. A co może być ważniejszego, żeby służyć sprawie Chrystusowej? Nic wtedy nie liczy się, nic nie stracisz, nie martw się. A nawet jak stracisz, to i tak zyskasz, bo może lepiej było stracić to niż zyskać, bo może gdybyś to zyskał czy zyskała, to dopiero przyniosłoby ci straty. Teraz jest sprawa najważniejsza, by podać to, co jest teraz potrzebne.

Mat.15,33-39: „I rzekli mu uczniowie: Skądże mamy wziąć na pustkowiu tyle chleba, aby nakarmić takie mnóstwo ludu? A Jezus ich zapytał: Ile macie chlebów? A oni odpowiedzieli: Siedem i kilka rybek. I kazał ludowi usiąść na ziemi. Wziął siedem chlebów i ryby, podziękował, łamał i dawał uczniom, a uczniowie ludowi. I jedli wszyscy, i najedli się, i zebrali z pozostałych okruszyn siedem pełnych koszów. A tych, którzy jedli, było cztery tysiące mężów, oprócz kobiet i dzieci. I odprawił lud, wszedł do łodzi i przybył w okolice Magdali.”

Jezus udziela niesamowite lekcje i tak bardzo potrzebne nam, żebyśmy nie myśleli: Co ja mam w sumie robić tutaj na tej ziemi? Tak, już kiedyś otworzyłeś swoją buźkę jak ryba, która karmiła się jakimś mułem i teraz raptem w twoje usta dostał się niesamowity pokarm. Zacząłeś go czuć, zacząłeś kosztować Słowo Boże. Zacząłeś myśleć, jakie to niesamowite; i to Bóg mówi takie Słowa. I zacząłeś kosztować, twój duch zaczął poruszać się, niesamowite doświadczenie. Pamiętasz je? Takie znaczenie ma Chleb z nieba, przynosi taką radość karmienie głodnych, którzy potrzebują znaleźć na swojej drodze rybaka Chrystusowego, który nie chodzi z pustym brzuchem, będąc sam głodny czy głodna. Nasyceni są Chrystusem i mogą podzielić się tym nasyceniem, chwałą. Ile razy widziałeś jak ci ludzie jeszcze bardziej otwierali buzie, co? Jakby chcieli jeszcze więcej z tego dostać. Ta buzia otwierała się im bezwiednie. To nie chodziło o ten pokarm, żebyś im dawał do buzi jakiś chleb. Oni otwierali tą buzię z podziwu. Człowieku, jakie ty masz rzeczy? I jak ty żeś doszedł do takiego bogactwa. A ty mówisz, że to właśnie Ten, który dba o wszystko. On karmi i On napełnia, ożywia, daje wzrost i rozwój. Niebiański Ojciec daje to, co najcenniejsze, Chleb z nieba, napój z nieba, oczyszczenie, uświęcenie. Jesteś niesamowitym dostawcą. Masz towar na tej ziemi, którego nikt nie ma, tylko ci, którzy należą do Boga. Nie słuchaj diabła, kiedy ciąga cię w różne miejsca i rzeczy. Posłuchaj Ducha Świętego, On wie co masz zrobić. Głos Ducha Świętego jest niesamowicie cenny i ważny. Jezus powiedział, że On was poprowadzi. To On dba o to. To nie ja wymyśliłem sobie dzisiaj to Słowo. To Ten Pasterz i Rybak postanowił sobie, aby dzisiaj mówić o tym. Ja jestem tylko dostawcą. Sam się cieszę kosztując tą dostawę.

Jak wróg kusił naszego głównego Dostawcę, to On mówił, że nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym Słowem, które z ust Bożych pochodzi. To jest niesamowite, by znać smak Słowa Bożego, dalej znać smak Słowa Bożego, kolejnego i kolejnego, i kosztowność tych cudownych Słów. Jakże one są cenne i ważne.

Ewangelia Jana 7,31-34: „A wielu z ludu uwierzyło w niego i mówiło: Czy Chrystus, gdy przyjdzie, uczyni więcej cudów, niż Ten ich uczynił? I usłyszeli faryzeusze, że lud takie rzeczy o nim mówi; wówczas arcykapłani i faryzeusze wysłali sługi, aby go pojmali. Wtedy rzekł Jezus: Jeszcze krótki czas będę z wami, potem odejdę do tego, który mnie posłał. Szukać mnie będziecie, lecz nie znajdziecie, a gdzie Ja będę, wy przyjść nie możecie.”

Proste Boże Słowo. Zamiast przyjąć Je, oni chcieli zniszczyć Je. Nie niszcz Słowa Bożego w sobie, kochaj Słowo, bo usta Twojego Ojca wypowiedziały Je. Słowo, które stało się ciałem i zamieszkało między nami, zniosło to wszystko dla mnie i dla ciebie. Ceń Je sobie bardziej niż wszystko inne i gdy trzeba, miej Je zawsze gotowe do tego, by przekazać tym, którzy tego Słowa potrzebują. Ale to nie ty wiesz, które Słowo potrzebują. Bo gdy będziesz się chwalić i wzbudzać w kimkolwiek podziw, to nigdy nie podasz tego pokarmu, którego potrzebuje ten człowiek. Ale gdy będziesz chwalić Króla, to On da ci ten pokarm, który potrzebny jest temu człowiekowi, bo On wie, czego naprawdę każdy z nas potrzebuje. Gdy więc pozwolisz sobie na dumę i na wywyższanie się, popisywanie się swoją wiedzą biblijną, wtedy nic tak naprawdę nie dasz tym ludziom. Ale gdy Duch Święty będzie mógł uruchomić w tobie to, co jest naprawdę potrzebne, twoje usta otworzą się, a On napełni je, wtedy będziesz oglądać, co może Słowo Boże zrobić z człowiekiem, jak wiele Ono znaczy.

Niech Bóg ma ciebie i mnie, tak jak miał Swego Pierworodnego Syna, którzy nie musimy odsyłać do książek. Sami jesteśmy napisaną księgą, którą Bóg może czytać dla kogoś innego. I kiedy doznajesz, że to tak dzieje się, że to Bóg właśnie czytał ze Swojej Księgi w twoim sercu, a twoje usta wypowiadały to, to sam jesteś zdziwiony co mówisz; znasz te Sowa, ale jesteś zdziwiony, że mówisz je właśnie teraz i widzisz jak te Słowa rzeczywiście trafiają. Ten człowiek mówi: Skąd ty wiedziałeś, że ja tego naprawdę potrzebowałem? A ty nie wiedziałeś przecież, nie wiedziałaś. Jeżeli odbierzesz chwałę, to jesteś głupek. Ale jeśli przyznasz, że zaprawdę, to Bóg przez mnie, przez człowieka dał tobie to, co naprawdę potrzebowałeś. Oddaj chwałę Bogu, albo nawet razem oddajmy chwałę Bogu, uwielbijmy Go za to, że On ma o nas ludzi taką troskę i chce ratować, nie zatracać.

I gdyby wszyscy wierzący ludzie w swoich domach, zajęliby się tą sprawą, nie mieliby czasu na kłótnie, na waśnie, na sprzeczanie się o to, o tamto, na dogryzanie sobie, bo to nie jest od Boga, to jest od wroga. Mieliby czas, żeby razem usiąść, mąż, z żoną, dzieci, usiąść razem, poczytać Słowo, zastanowić się nad tym Słowem, pomodlić się nawzajem, uczyć się żyć biblijnie, nie fantazyjnie, biblijnie, żeby Biblia mogła przenikać każdy dom, żeby to był Dom Rybaków i Dom Chleba. I gdy ktoś wejdzie do takiego domu, to żeby co mógł tam spotkać? Zastawiony stół. Nie dość, że fizycznie, ale i tym bardziej duchowo i ten człowiek odchodząc, posilony fizycznie, mówi; Wiecie, ale to, co duchowo żeście mi dali przerasta to wszystko. To było niesamowite spotkanie z wami, że takie domy w ogóle jeszcze istnieją na tej ziemi. Niesamowite. I wtedy usłużyliście. Niech Bóg będzie taki właśnie. Usuńmy wszelkie złe ryby, zróbmy porządek, niech w domu naszym będą dobre ryby, dobry Chleb, Boże ryby. Aby usłużyć i aby przez to móc kiedyś stanąć przed Jezusem i usłyszeć: Dobrze zrobiłeś, dobrze zrobiłaś, wtedy właśnie usłużyłeś Mi, wtedy nakarmiłeś Mnie, dałeś to, co potrzebne. A ty powiesz szczęśliwy: Zaprawdę, nawet nie wiedziałem dokładnie kiedy, Jezu. Niesamowite, co? Stanąć tak i usłyszeć: Wejdź, wejdź, chodź, służyłeś Mi, służyłaś Mi na ziemi w tej dobrej sprawie. Oto teraz siadaj do stołu, całą wieczność będziemy się wspólnie cieszyć. Dla tej chwili warto żyć każdym Słowem, które z ust Boga pochodzi, i które dociera do nas dzisiaj, abyśmy mogli nasze domy przysposobić do tego, jak Jezus miał Swój dom, żeby każdy kto tam wejdzie mógł powiedzieć: Zaprawdę, mógłbym mieszkać z tobą całą wieczność. Amen.

Jan 14:23