Wstawiennictwo Pana Jezusa Chrystusa.

Wstawiennictwo Pana Jezusa Chrystusa. Część 2

JEZUS PRZYGOTOWUJE NAM MIEJSCA U OJCA.

     Korzystam z Jego krwi, gdyż ta krew oczyszcza mnie z moich grzechów. Jestem wolny i diabeł nie ma nic do mnie, bo krew Jezusa oczyszcza mnie od moich grzechów, bo nienawidzę siebie samego. Nie lubię tego, co zaprowadziło Jezusa na krzyż. Nie jestem już niewolnikiem diabła. Lubię to, co jest w niebie. Lubię owoc Ducha Świętego w swoim życiu: miłość, radość, pokój, cierpliwość i łagodność. Nienawidzę buty, pychy, kłamstwa, gdyż tego nienawidzi Bóg. Mów tak, jak mówi Bóg. Wierz Jezusowi, gdyż On za to zapłacił, byś nie zginął, ale mógł uratować się z tych grzechów, gdyż On kocha cię i Jego miłość jest sławna po całej ziemi. Umiłował grzeszników do końca, żeby nikt nie został w swoich grzechach, abyśmy wszyscy nienawidząc grzechów, przyjmowali oczyszczenie. Bóg nie znosi nawet muchy w olejku i ty też nie możesz znosić tego. Musisz nienawidzić wszelkie zło i oczyszczać się, by Bóg był z tobą.

Czujniej ponad wszystko strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia, mówi Słowo Boże. Nie nazywaj złośliwości: „taka lekka przywara”. Bóg nienawidzi złośliwości. To jest grzech, a nie przywara. Musisz nienawidzić to, czego nienawidzi Jezus, a wtedy będziesz miał z Nim dobrą komunikację – On będzie mówił do ciebie, a ty będziesz słuchać i twoje serce będzie wdzięczne Mu za te święte słowa. Wtedy jak ważne jest usłyszeć: „Nie trwóż się. Widzę to, co ty widzisz, po to umarłem na krzyżu, żeby oczyścić ciebie z tego.”

Uwielbiaj swego Chrystusa kiedy On rozmawia z tobą. On patrzy na ciebie z miłością. On widzi całe zło, jakie też widział w swoich uczniach i szedł umierać za nich na krzyż. To jest takie ważne. Musimy słyszeć Go tak, jak On mówi do nas, żebyśmy nie byli znalezieni znowu: „nie rozumiem co mówisz, Panie.” Czytam i nie rozumiem. To właśnie te dziwne strachy powodują, że ludzie ukrywają się za fałszywą pobożnością, a nie są otwarci, nie są szczerzy, prawdziwi. Kto każe ci tak trwożyć się – wyjdź na światło, by okazało się, czy to jest Pan, czy nie. Jeśli nie jest to Pan, to niech zginie to, a jeśli Pan, to niech uwielbia Go to. Ludzie boją się światłości, gdyż boją się, by coś nie okazało się. Niech okaże się dzisiaj, póki jest czas oczyszczenia.

„Niech się nie trwoży serce wasze.” Wiele rzeczy przyjdzie na was. „Jeszcze bardziej zobaczycie ile spraw trzeba zdjąć z was, ale Ja to uczynię” – mówi Pan. „Ja zacząłem i Ja dokończę.” Nie bój się, że coś nie uda się i Pan nie zdąży. Jeśli chodzisz codziennie z Bogiem, jesteś dokładnie przez Niego przepracowany tak, jak  powinieneś, ale jeśli tracisz czas, to kto jest winny, że jest tak, jak jest. Pan nie marnuje czasu. Pan mówi: „chodź ze mną, w dzień i w nocy chcę być z tobą i pouczać cię też w nocy.” Jak ważne jest to dla mnie i dla ciebie, by Chrystus był centralny. Jego intymna relacja z tobą musi być przez ciebie doceniona ponad wszystko.

Pan nie rozmawia już ze światem, rozmawia teraz ze swoimi uczniami.(Ew. Jana 13-17 rozdział). Pan nie mówi do świata: „nie trwóż się świecie”, ale mówi do swoich uczniów.

 Otwórzmy Ewangelię Jana 14,2:

W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce.  A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce….

Jakie miejsce poszedł Pan przygotować tobie i mnie? Oto pytanie, na które warto sobie odpowiedzieć. Jeśli Jezus mówi coś do swoich uczni, to powinniśmy chcieć zrozumieć to –„dlaczego Panie nie ma Cię już od ponad dwóch tysięcy lat, dlaczego tak długo, Panie? Czy potrzebuje to aż tak długiego czasu, żeby to przygotować?” Muszę zrozumieć to i wtedy przynajmniej będzie szansa, że będę starał się o to, co Pańskie. Będę pojmował, co Jezus dzisiaj robi w niebie, w jaki sposób przygotowuje On mi miejsce. Będę rozumiał jak wielką pracę ma On do wykonania również dzisiaj. Myśl o tym, rozważaj, kiedy nie rozumiesz, stawaj przed Panem i  proś Go.

W pierwszym liście Jana, drugim rozdziale, od pierwszego wiersza czytamy:

Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata.

Każdy ze świata może przyjść i znaleźć w Nim Orędownika, wstawiającego się przed Ojcem.

Czy potrzebujesz Orędownika? Czy potrzebujesz, by ktoś dbał o to, abyś miał miejsce w niebie? Przecież Ojciec z powodu tego grzechu wypędzi ciebie precz. On nienawidzi grzechu, ale jest Orędownik w niebie, który wstawia się za tobą. Czy jest potrzebny ci Orędownik, Jezus Chrystus, który będzie przygotowywał ci miejsce? Jeśli On nie przygotuje ci miejsca, to ty nie zmieścisz się tam. Ziemię i niebo i wszystko można było stworzyć mówiąc Słowo, a teraz trzeba przygotować miejsce dla tych ludzi, aby byli czyści, wolni od niewoli diabelskiej. Trzeba wstawiać się za każdym z nas, codziennie wołać do Ojca. W ten sposób właśnie Pan przygotowuje miejsce, nieustannie błagając za tobą i za mną. Co robił Pan na ziemi, kiedy żył? Trwał nieustannie w modlitwie. Jakie szczęście, że jest ktoś taki w niebie, któremu zależy na mnie, który udowodnił swoją miłość i powiedział: „do końca umiłowałem cię, będę dzisiaj w niebie wstawiał się za tobą, ale ty pamiętaj, należ do Mnie tutaj, nie wstydź się Mnie i nie zapieraj się Mnie, żebym wstawiał się za tobą tam dalej”. „Bo jeśli kto wyzna Mnie przed ludźmi, to Ja wyznam go przed Ojcem moim, który jest w niebie i przed aniołami, ale jeśli kto wyprze się mnie przed ludźmi, tego i Ja wyprę się.”

Czy ważne jest to dla mnie, by mieć Orędownika w niebie, który wstawia się za mną dzisiaj? Jest to ważne dla każdego, kto znienawidził siebie samego i wie, że wszystko, co uczynił nie pozwala myśleć o tym wspaniałym miejscu. Ale to, co uczynił Chrystus i to, kim On dla mnie jest i jak bardzo mnie umiłował, jak poszedł na krzyż za moje grzechy, daje mi nadzieję, żebym wzywał imienia Jezusa i mówił: „Panie, wstawiaj się i dzisiaj za mną tam u Ojca. Ja potrzebuję Ciebie codziennie, mój Panie. Potrzebuję, byś przygotowywał mi tam miejsce, żeby Ojciec wpuścił mnie.” Paweł wiedział o tym i on uznawał za śmieć własną sprawiedliwość wobec tego, kim jest Jezus.

Dlatego poznanie Słowa Bożego stawia mnie w odpowiednim miejscu, pozycji, gotowego do tego, by przyjmować to, co mam w Chrystusie. Jeśli nie wiem, co mówi Jezus, nie rozumiem Go, wydaje mi się, że mogę żyć jak chcę na tej ziemi, a On wszystko załatwi.

Otwórzmy list do Hebrajczyków. Patrz na te słowa również i myśl, jak ważny jest ten Arcykapłan. Czytajmy drugi rozdział, 17,18 wiersz:

Dlatego musiał we wszystkim upodobnić się do braci, aby mógł zostać miłosiernym i wiernym arcykapłanem przed Bogiem dla przebłagania go za grzechy ludu. A że sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą.

Kto jest w stanie przebłagać Boga za moje, twoje, nasze grzechy? Czy moje słowo: „Przebacz mi, Panie”, wystarczyłoby Bogu? Musi powiedzieć to Jezus. Ojciec słucha swego Syna. A kto będzie wzywał imienia Syna, tego wysłucha Ojciec. Bez Jezusa nie ma zbawienia. Jakże ważne jest, że dzisiaj również Jezus błaga Ojca za mnie. Czy jesteś już doskonały? Czy potrzebujemy tego Orędownika w niebie? Pycha sprzeciwia się temu i chce żyć samowolnie, pokora mówi: „wszystko we mnie sprzeciwia się Bogu, ale ja chcę dzięki Jezusowi sprzeciwić się temu wszystkiemu, aby poddać się woli Bożej, aby Duch Święty mógł działać we mnie dla chwały tego, który posłał mnie.” Takich ludzi Pan lubi, miłuje ich. Oni zrozumieli, przyjęli i poddali się Jego wyroczni. Dlatego powiedziane jest, że Bóg pokornym okazuje łaskę. Pokorny grzesznik rozumie, jak bardzo potrzebuje łaski, pyszny lubi swoje grzechy i nie potrzeba mu aż takiego Orędownika, on sam załatwi te swoje sprawy. Bóg wysłuchuje tylko Jezusa i tych, którzy są w Jezusie, o których Jezus wyraża się jako o swojej własności.

W czwartym rozdziale, 14-16 wiersz, listu do Hebrajczyków czytamy:

Mając więc wielkiego arcykapłana, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trzymajmy się mocno wyznania. Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu.  Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze.

Łaskę ku pomocy. Dlatego mówimy do wszystkich, młodych, starych, którzy żyją na ziemi: wszyscy potrzebują Jezusa! Kto wstawi się za tobą, jeśli Jezus nie jest twoim kapłanem, Arcykapłanem twojej wiary? Kto wstawi się za tobą przed Bogiem? Kto wstawi się za tym grzesznym życiem, żeby ono zostało oczyszczone? Pan Jezus ze swoją krwią. A krew Syna Bożego przemawia głośniej niż krew Abla. Jakie to jest cudowne.

I dlatego Jan pisze, że gdybyśmy zgrzeszyli, mamy Orędownika w niebie. Jakaż to jest łaska! Czy mogę grzeszyć, dlatego, że mam Orędownika w niebie? Czy mam umartwiać to wszystko, gdyż Jezus umarł na krzyżu za to!

„Idę przygotować wam miejsce, to znaczy będę wołał, wstawiał się za wami do Ojca, abyście przeszli przez tą ziemską pielgrzymkę i mogli wejść do tego miejsca, gdzie przebywa Ojciec.” Wszyscy ludzie czystego serca Boga oglądać będą, dlatego tak ważny jest Orędownik. Tam, gdzie widzisz ułomność z której musisz i chcesz oczyszczać się, tam twój Orędownik w niebie mówi: „Ojcze przebacz mu, przebacz jej.” Ale jeśli nie widzisz potrzeby, by oczyszczać się i żyjesz sobie w swoim grzechu, wtedy kto będzie orędował za tobą? Musisz potrzebować Arcykapłana i doświadczać, że bez Niego nie ma dla ciebie nadziei, że nie wystarczy moje lepsze życie. Potrzebuję Jezusa, Arcykapłana, który będzie wstawiał się u Ojca, by było dla mnie tam miejsce. Nie ma człowieka na ziemi, który czyniłby już wszystko dobrze. Mówiliśmy, że najpierw rozprawiamy się ze złem a potem z tym: „kto umie dobrze czynić, a nie czyni, dopuszcza się grzechu”. A więc następne rzeczy: czy umiem czynić to wszystko i czy czynię to, co miłe jest Ojcu? Ilu rzeczy nie umiem jeszcze i nie czynię, albo umiem i nie czynię?

Jak dobrze, gdy do człowieka dociera, by znienawidził swoją niewolę, by zaczął szukać Jezusa. To jest tak ważne. I wtedy nie trwóż się, gdy szukasz Go, gdyż On pomoże ci. Kto szuka Go szczerze, z całego serca, znajdzie swego Zbawiciela.

Diabłu zależy na tym, by człowiek nie był gorliwy o Pańskie sprawy, a Bogu zależy na tym, co powiedział przez swego Syna. Miłuj Boga z całego swego serca, myśli, duszy i siły, a bliźniego swego, jak siebie samego. Kiedy miłujesz Boga z całej siły, myśli, duszy, wtedy też w tym Bożym doświadczeniu możesz miłować innych ludzi.

          Czy potrzebuję Jezusa? Czy mogę czuć się bezpieczny bez Niego? Bezpieczeństwo jest tylko w Nim, w Jego orędownictwie, wstawiennictwie. Bez Niego nie ma nic dla mnie i dla ciebie. Nic! Poza Chrystusem nie ma nic! Wszystko w Nim. Pomyśl, jak bardzo potrzebujesz Go każdego dnia. Pomyśl, czy pamiętasz o tym, że On tam jest. Pomyśl, czy troszczysz się o to, by Jego praca nie była nadaremna nad tobą. Jezusowi łatwiej było rozmawiać ze świadomymi grzesznikami, ponieważ oni wiedzieli jak daleko odeszli od Boga, niż z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie, którym wydawało się, że są z Bogiem. On przyszedł do chorych, nie do zdrowych.

         Otwórzmy list do Rzymian, 8 rozdział, 26:

         Podobnie i Duch wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach.

         Co robi Duch? Po co potrzebne jest to nam? On walczy przeciwko naszej cielesności i wstawia się za nami, żeby Bóg zachował nas. Czy jesteś świadomy jaki jest Bóg? W dzisiejszych czasach zrobiono z Niego kogoś, kim można sterować tak, jak chce człowiek. A oto jest jeden orędownik w niebie, a drugi na ziemi z powodu Boga, który chce mieć nas ze sobą. Duch Święty w niewysłowionych westchnieniach wstawia się za tobą i za mną, abyśmy nie zginęli w tej ziemskiej pielgrzymce, ale doszli do końca i byli z Bogiem.

         Jakaż praca z nieba, prawda? Jakaż potęga wzięła się za to, abyśmy dotarli do celu. Jakże wielkie jest to działanie Boga żywego, który ma teraz swego Syna jako Arcykapłana naszej wiary u Siebie, a Ducha Swego na ziemi? Po co aż takie staranie, skoro nam tak swobodnie żyje się po chrześcijańsku? Po co Bóg tak stara się o to, skoro to wcale nie tak trudne być chrześcijaninem? Czyżby Bóg mylił się? To my się mylimy! Skoro sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, gdzie znajdzie się bezbożnik? (1Piotra 4,18). To my często mylimy się, myśląc sobie: „ze mną to wszystko w porządku.”

         Czytajmy dalej, list do Rzymian 8,27-29:

         A Ten, który bada serca, wie, jaki jest zamysł Ducha, bo zgodnie z myślą Bożą wstawia się za świętymi.  A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani. Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby stali się podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci.

         Widzicie po co to wszystko jest? My mamy swoje chrześcijaństwo, prywatne, własne, każdy ma swoje, a Bóg w Chrystusie założył tylko jedno i nie ma innego. I po to jest Arcykapłan wiary w niebie, a Duch Święty na ziemi, aby wstawiać się za nami. Tak potężna jest to praca i tak trudna. Dlatego nieustannie trzeba przypominać nam, że Bóg podjął się tej pracy. On zaczął i On dokończy, ale my mamy wierzyć w Niego i w Jego Syna, mamy słuchać Jezusa i słyszeć co On mówi do nas, by zachować te słowa w sercu swoim i nie grzeszyć przeciwko Panu. Czy to jest łatwe, lekkie? Nie, to jest bardzo trudne doświadczenie. Ktoś próbuje nas okłamywać, oszukiwać, mówić jakieś kłamliwe słowa: „fajnie, dobrym jesteś chrześcijaninem, wszystko w porządku”. Ocena Pana inna jest. Nadal trzeba wstawiać się za tobą, nadal trzeba orędować za tobą, nieustannie wzdychać. Potrzebujesz nieustannie wstawiennictwa, modlitwy, bo gdyby zostawić cię, wówczas to, co jest w tobie, zniszczy cię. Patrz tak na to i pojmuj to właśnie w ten sposób. (...)

Jan 14:23