Wstawiennictwo Pana Jezusa Chrystusa.

Wstawiennictwo Pana Jezusa Chrystusa. Część 1

JEZUS PRZYGOTOWUJE NAM MIEJSCA U OJCA.                                                            

     Dzięki łasce naszego Boga możemy ponownie zaglądać w Słowo Boże. Pan Jezus jest cudownym wzorem dla mnie i dla ciebie. Chociaż na tej ziemi było tyle przeciwności, żeby głosić prawdziwe Boże Słowo, Pan Jezus głosił je bez względu na to, czy ludzie byli zdeprawowani, niechętni, podążający własnymi drogami. Bardzo chcielibyśmy naśladować Pana naszego Jezusa Chrystusa również w tym, żeby bez względu na cielesność, duchowość, nastawienia ludzi, z radością ogłaszać cudowne dzieła Boże, z radością mówić o wspaniałości, majestacie, chwale Króla królów, niewiele zajmując się tym, że ludzie niechętni są wobec piękna Chrystusa. To jest wina człowieka, że niechętny jest wobec piękna Chrystusa, wobec prawd bliskich sercu Bożemu,  a nie wina Boga. Ludzie reagują tak, jakby to było wstydem wymieniać imię Jezusa, wstydem ogłaszać Jego wielkość i majestat, wstydem mówić o Jego miłości łasce i przebaczeniu. Ludzie zachowują się głupio na taką wspaniałą miłość, ale to nie znaczy, że trzeba przestać mówić o wspaniałej Miłości i zacząć mówić tak, jakby chcieli tego ludzie – byle jak. To jest najwspanialszy Ktoś, kto chodził po tej ziemi, godzien najwyższej chwały i czci. Dlatego też myślę, że dobrze jest kiedy człowiek za życia zacznie szanować Chrystusa i cieszyć się każdym słowem, które z ust Jego pochodzi. Wiecie jak ważne jest, kiedy inni ludzie zobaczą, że  jesteś zakochany w Chrystusie? Po to jesteś chrześcijaninem, by inni mogli powiedzieć: to jest ktoś zakochany w Chrystusie. To widać, gdy żyjesz Jego Słowem, gdy naśladujesz Go. Wiemy, że w pewnym miejscu nazwano ludzi „chrystianami”, od Chrystusa, dlatego, że oni żyli tym Chrystusem. To nie było takie wydumane chrześcijaństwo, które filozoficznie spotyka się, a nie ma tam życia, zadowolenia, chwały, nie ma zwycięstwa. Nie chcemy filozoficznego chrześcijaństwa, bo ono nic nie pomoże nam w doświadczeniu życia, w codzienności. Chcemy kochać Jezusa tak, jak On powiedział: kto Mnie miłuje, moje przykazania wypełniać będzie. Chcemy kochać Jezusa praktycznie, a nie filozoficznie: „ no, ja kocham Jezusa” – to pokaż, jak kochasz Go. Słowo miłość znaczy posłuszeństwo, wierność, należenie do tego kogoś, bycie z Nim, chodzenie za Nim, słuchanie Jego, poddawanie się Jego woli. To nie jest takie powiedzenie sobie: „ja miłuję”. Dlaczego więc tak mało wiesz, co On powiedział, dlaczego tak mało znasz Go?

         Będziemy chcieli dzisiaj rozważać dalej z Ewangelii Jana, z 14 rozdziału. Wiemy, że to był czas spotkania Jezusa z uczniami. Wydawałoby się, że ta rozmowa powinna zupełnie inaczej przebiegać. Kiedy Jezus jest już ze swymi uczniami w tym intymnym czasie, który dał im, wydawałoby się, że powinno być tam wiele chwały, zadowolenia, szczęścia, tyle pewności, że każde słowo Jezusa jest wyrocznią. Dlaczego spotykamy inny obraz? Dlaczego spotykamy ludzi, którzy chodzą z Nim tyle czasu, widzą cuda, oglądają Jego działanie, Jego wpływ, a później, kiedy są sami z Nim, zachowują się jakby nadal nie znali Go? Czy było to przyjemne naszemu Panu?

Czy przyjemne jest Panu przychodzić na zgromadzenia, kiedy ludzie zachowują się, jakby nie znali Go? Kiedy mają swoje filozoficzne pytania, zamiast korzystać z tego, co On nauczył już ich? Każde zgromadzenie to jest taki intymny czas, który Jezus chce spędzić ze swoim Kościołem, ze swoimi wyznawcami, którzy kochają Go, należą do Niego, chce rozmawiać o tych wspaniałych niebiańskich sprawach. Pan mówi: jeśli nie wierzycie Mi, kiedy mówię o tych ziemskich sprawach, jak uwierzycie, kiedy będę mówił o niebiańskich? A Pan Jezus chce mówić o niebie, o sprawach, które są u góry, o tych wspaniałościach, które są u Ojca. I powinien spodziewać się po nas, że mamy zachwycone oczy, szczęśliwe serca z powodu wiecznego życia w szczęśliwym miejscu. Dla dzisiejszego człowieka wyobrażenie sobie miejsca, gdzie szczęście trwa bez końca jest  niewyobrażalne: jak można cieszyć się bez końca? Nigdy nie chodzić smutnym, nigdy nie chodzić ze spuszczoną głową, ze zmarszczonymi brwiami, nigdy? Jak to możliwe? Jest takie miejsce, o nim chce Jezus ze mną i z tobą rozmawiać dzisiaj. Spodziewalibyśmy się, że człowiek wierzący będzie reagował tak, jak reaguje wierzący: jego oczy będą świeciły, a serce będzie wdzięczne.

Przykre jest stwierdzenie, że obecne spotkania wyglądają podobnie, jak tamte.

Czy rozumiesz Jezusa, który umywa nogi, okazuje tyle wspaniałości, ciepła? Jak ludzie myślą o Tym, Który okazuje tyle służby, ciepła, tyle uniżenia? Co myślisz o Jezusie, kiedy On tak uniża się, kiedy umywa nogi uczniom swoim, by posłać ich do świętej służby?

Zobaczmy, Pan Jezus zaczyna ten 14 rozdział tymi słowami:

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzcie w Boga? I we Mnie wierzcie.

Dlaczego Pan Jezus mówi w tym momencie te słowa? Dlatego, że On dobrze wie jacy są ludzie. On dobrze wie, że cielesność boi się.

Czego ty się boisz? Odpowiedz na pytanie: czego ty się boisz? Mówiliśmy ostatnio, że jeśli będziesz bać się Boga, nikogo więcej bać się nie będziesz. Będziesz żyć w posłuszeństwie Bogu i nie będziesz dawać spychać się z tego posłuszeństwa w jakieś nieposłuszeństwo z powodu lęku, strachu, czy obaw. Będziesz wierny swemu Bogu, gdyż będziesz bać się Go. Lecz jeśli nie będziesz bać się Boga, wtedy będziesz bać się różnych rzeczy w świecie. I co wtedy? Jezus Chrystus nie mówi nawet o tym, że może zabraknie ci jedzenia, czy picia, On mówi o jeszcze innych sprawach: „z Mojego powodu będziecie zabijani, lecz nie trwóżcie się. Choćby zabili wasze ciało, duszy zabić nie mogą”. Jak wiele znaczą te słowa, kiedy Jezus w intymnym czasie z uczniami zaczyna wypowiadać je.

Chciałbym, żebyście złościli się na siebie, kiedy nie jesteście prawdziwi w tej chwili, kiedy czytane są te słowa tak, jak wścieka się człowiek na kogoś najgorszego, kto przeszkadza mu słuchać Jezusa. Człowiek denerwuje się na wielu ludzi, a nie zdenerwuje się na siebie. Zdenerwuj się na siebie, tak porządnie, naprawdę, jeśli nie słuchasz słów Jezusa otwartymi uszami i nie słyszysz tego pięknego głosu, by zacząć nowe życie. Ludzie narzekają na świat, na rządy, ale jak mało słyszy się, by człowiek narzekał na siebie samego, że jego serce jest zimne, jak lód, kiedy słyszy piękne słowa Jezusa. Dlaczego nie zdenerwować się na siebie tak, by rozpocząć prawdziwą bitwę, by Duch Święty miał naprawdę co robić?

Jezus mówi konkretne święte słowa: „nie trwóż się, wierz w Boga i we Mnie wierz”. Jeśli będą przychodzić i będą atakować cię i będą podważać twoje chrześcijaństwo, chcąc ściągnąć cię z tej świętej drogi, nie bój się iść dalej. Idź prosto i nie lękaj się.

 Co to znaczy: „wierzcie w Boga i we Mnie wierzcie”? Dla człowieka wierzącego w Boga i Jezusa Chrystusa wszystko jest możliwe. Nie ma takiej rzeczy, w której zachwiałby się, cofnął i zostawił Chrystusa, gdyż wie, że Bóg wszędzie mocen jest uczynić, co zechce. I tej wiary potrzeba dzisiejszemu chrześcijaństwu – wiary opartej na prawdziwym Chrystusie, którego Słowa znaczą więcej niż wszystkie rzeczy tego świata, niż wszystkie możliwości ludzi tego świata. Jeśli Chrystus powiedział: „nie trwóż się”, to się nie trwóż. Nie poddawaj się temu, co układa przeciwnik, ale zachowuj w sercu słowa Jezusa!

Brakuje takich ludzi, którzy wściekają się na samych siebie, to są najlepsi kandydaci na chrześcijan. Pan Jezus mówi jeszcze więcej: ”kto znienawidzi siebie samego, będzie moim uczniem”. Najgorzej być z ludźmi, którzy lubią siebie samych i dobrze czują się z samymi sobą. To są najgorsi kandydaci na chrześcijan, nie ma gorszych. Ale od tych normalnych chrześcijan słyszysz to: „mam już siebie dość. Chrystus musi pomóc mi, bo ja nie wytrzymam już. Nie zniosę siebie dłużej, Panie Jezu, pomóż mi.” Jezus lubi takich ludzi. On dlatego umierał na krzyżu, za ludzi, którzy lubią samych siebie, by zrozumieli w końcu „lubiący samych siebie”, że zaprowadzili Jezusa na krzyż. Jeśli zaczynasz nienawidzić samego siebie, nie trwóż się. To jest dobry objaw – nareszcie zrozumiałeś, zrozumiałaś, dlaczego Jezus umierał na krzyżu.

 Obudź się i znienawidź siebie w końcu. Znienawidź swoją letniość, lekkomyślność, znienawidź swój zmarnowany czas, znienawidź kręcenie się wokół tego świata, jakoby on był najważniejszy, znienawidź swoje myśli, które uciekają od Chrystusa i błąkają się po krętych drogach, znienawidź swoje wypaczone człowieczeństwo, abyś zaczął wołać do Jezusa, by usłyszał On modlitwę człowieka, który naprawdę potrzebuje Go. On tyle czasu czeka już na tę modlitwę. Człowiek, który znienawidził samego siebie często nie może spokojnie zasnąć, dopóki nie spotka się z Chrystusem, Który powie Mu o Jego miłości, o Jego pragnieniu, by człowiek doświadczał tego, co piękne. Gdy lubisz samego siebie, to czy oddasz siebie tak Chrystusowi, by uczynił On w tobie to, co chce? Zawsze będziesz miał coś swego i będziesz chodzić z tym, i nie skorzystasz z Jego Słów. Wiecie jak słucha Chrystusa człowiek, który nienawidzi już samego siebie? Każde słowo Jezusa ma dla niego wielką wartość, bo od tego słowa zależy, gdzie pójdzie. Gdy człowiek kocha samego siebie, to nieuważnie słucha Jezusa; jednym uchem wpuści drugim wypuści. W takim gronie nienawidzących samych siebie, jak miło zasiada się. Paweł nienawidził sam siebie i nie radził się już ciała i krwi. Któż taki nie radzi się ciała i krwi? Ten, kto ma w nienawiści wszelką poradę ciała i krwi, a kocha się w tym, co mówi Pan. O, cudowny Król królów chce mieć posłuch pomiędzy swymi poddanymi. Ale dopóki Jego poddani będą lubieć samych siebie, w swoich grzechach, bez obrazu Chrystusa w swoim życiu, dopóty ten Król nie może dotrzeć do serca i zająć swojego miejsca. A dla człowieka nie ma nic ważniejszego, by zajął On to miejsce centralne, które jedynie jemu należy się. Gdzie trafią ludzie, którym podoba się własna mowa? Musi podobać się nam mowa Jezusa i wtedy chcemy mówić tak, jak Jezus, mówić Jego głosem, bo nienawidzimy własnego. Nie chcemy mówić jak ludzie, gdyż nienawidzimy ludzkiego sposobu komunikowania, a chcemy mówić tak, jak Bóg – przez Słowo Boże, przez psalmy, hymny, pieśni duchowne.

Kto zrozumie Jezusa mówiącego: „jeśli nie znienawidzisz samego siebie, nie możesz być moim uczniem”, ten zrozumie też Jezusa mówiącego: „nie trwóż się, nie bój się, wszystko Ja wziąłem na krzyż. Nie bój się teraz, ty już naprawdę wiesz za co umierałem. Wszystko to wziąłem na krzyż.”Jest to cudowna wieść dla ludzi, którzy nienawidzą siebie, którzy nie chcą spocząć, dopóki Chrystus nie będzie miał wszystkiego w nich. Piękne zgromadzenie, Jezus zawsze chciał być w takim.

????I patrzy i szuka, dociera do ludzi, aż w końcu mówi: „ile jeszcze mam mówić do was, to i wy jeszcze nie rozumiecie tego?”

Jak potrzebne jest to chrześcijaństwu, by ludzie kochali się w kim jest Chrystus, i kim On jest. By ludzie nie usprawiedliwiali się tym, że takie jest życie i zawsze będą bać się czegoś, będą zawsze, zawsze, zawsze niewolnikami diabła. A Pan mówi: „jeśli nie znienawidzisz swego życia na tym świecie, stracisz je”.

Jeśli jestem już człowiekiem, który rozumie, że moje życie zaprowadziło Jezusa na krzyż, to muszę znienawidzić je. To moje lekkomyślne życie, moje pomysły na życie zaprowadziły Go tam. Z kogo mam brać wzór? Jak radził sobie Jezus na ziemi? W jaki sposób Jezus rozwiązywał problemy, na które napotykał? To musi pociągać ciebie i mnie. Musimy nienawidzić  cielesny sposób rozwiązywania problemów. Tak mało modlitwy jest, gdyż człowiek cieleśnie rozwiązał kłopot, ale to nie jest rozwiązanie, lecz związanie. Cokolwiek ma być rozwiązane, musi to być uczynione przez Pana Jezusa Chrystusa. On daje wolność, swobodę.

A więc Jezus mówi: „wy, którzy zobaczyliście, jak jesteście źli, zanotujcie to w sercach swoich: Ja was do końca umiłowałem.” Tak zaczyna się ta intymna społeczność. „Ja was do końca umiłowałem, abyście mogli mieć we mnie nadzieję.” Abyś z tą żywą nadzieją szedł za Chrystusem i nigdy nie puścił się Go, bo poza Nim nie ma życia. Różne doświadczenia spotykają na drodze chrześcijanina, ale ze wszystkich wyrywa go Pan.

W Ewangelii Jana, 16 rozdziale, 1-4 wiersza czytamy:

To wam powiedziałem, abyście się nie zgorszyli. Wyłączać was będą z synagog, więcej, nadchodzi godzina, gdy każdy, kto was zabije, będzie mniemał, że spełnia służbę Bożą.  A to będą czynić dlatego, że nie poznali Ojca ani mnie.  Lecz to wam powiedziałem, abyście, gdy przyjdzie ich godzina, wspomnieli na to, że Ja wam powiedziałem, a tego wam na początku nie mówiłem, bo byłem z wami.

Pan Jezus powiedział, że z powodu tego, że znienawidzimy swoje światowe życie, a zakochamy się w Chrystusie, świat znienawidzi nas. Jezus powiedział to. Religijny świat nienawidzi ludzi, którzy nienawidzą religijnego życia, którzy chcą prowadzić nowe życie, którzy mówią to, co mówi Pan.

Nie trwóż się, kiedy postrzegasz w sobie coś złego, ale patrz na krzyż Chrystusa, by wyjść z tego zła, by opuścić je. Ludzie często chowają się wtedy i ukrywają się, uciekają. A Jezus mówi: „Nie! Zrób inaczej, kiedy widzisz zło, przyjdź do mnie.” Wielu ludzi będzie nazywać zło dobrem, a dobro złem, ale ty nie rób tego i nazywaj zło złem, a dobro, dobrem. Jeśli widzisz coś złego, przyjdź i oczyść się w krwi Chrystusa. Pan powiedział do uczniów: „wy jesteście już czyści dla słowa, wy jesteście otwarci już, by słuchać to słowo.”

Powtarzam jeszcze raz: nie ma nic gorszego, jak zgromadzenie ludzi lubiących samych siebie, ale błogosławione są zgromadzenia ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że przez cały czas potrzebują Jezusa, Jego krwi, Jego oczyszczenia i korzystają z tego, bo to jest prawda.  (...)

Jan 14:23