zgr.24.04.2026r Marian - Upadek w zło i powstanie do dobra

zgr.24.04.2026r Marian - Upadek w zło i powstanie do dobra

 

Chwała Bogu. Każdy z nas kiedyś fizycznie spadł z jakiejś wysokości. Jedni czasami spadli wchodząc na taboret, niektórzy wchodząc na drabinę, niektórzy wchodząc na jakiś płot, niektórzy na drzewo. Nie wiem z czego ty spadłeś czy spadłaś, ale na pewno z czegoś kiedyś spadłeś czy spadłaś. Moja najwyższa fizycznie wysokość, to było z takiej wysokiej topoli, twoja może jeszcze gdzieś wyżej. Ludzie, którzy uczestniczyli gdzieś w katastrofach samolotowych spadali z jeszcze wyższych wysokości; większość z nich zginęła, bardzo nieliczni przeżyli, gdy wszyscy inni zginęli. Tak więc niektórzy z wysokości dziesięciu kilometrów, inni z jakiegoś wieżowca, niektórzy chcieli zabić się i skakali, i nie zabili się, niektórych może wyrzucono z czegoś i też przeżyli.

Ale z jednej wysokości spadliśmy wszyscy. To było miejsce gdzie umiejscowił nas Bóg w Adamie i Ewie, gdzie uczynił nas tymi, którzy mieli władać nad tym wszystkim, którzy mieli mieć staranie o to wszystko według woli Bożej. Niestety tak się stało, że kiedy Adam i Ewa kiedy byli w raju, dali się podejść temu, który upadł w niebie i zwiódł ich, i doprowadził do upadku duchowego i oni spadli z takiej niesamowitej wysokości bycia obrazem Boga, do obrazu diabła, do złości, do zawiści, do takich różnych rzeczy. Tak więc bardzo duży upadek z ludzi, którzy czynili dobro, którzy troszczyli się o wszystko, stali się jakże często agresorami, bezwzględnie zabijającymi innych. Ten upadek zaliczyliśmy wszyscy. I tak jak mówiłem ostatnio, że wszyscy urodziliśmy się jako ludzie bezbożni, którzy otrzymali w swoim ciele spuściznę tego upadku. Powinno być to dla nas oczywiste, że chcielibyśmy pozbyć się tego i wiedząc, że Jezus był na ziemi, pozbyć się wszystkich znamion tego upadku, tego odpadnięcia od Boga, aby tego była w nas jak najmniej, a najlepiej jakby tego widoku upadku, upadłości, tego widoku, gdzie człowiek szybko zraża się, zniechęca, by wcale nie było. Gdzie człowiek zamiast czynić wolę Bożą, poddaje się, bo coś za dużo kosztuje, za dużo jest na drodze problemów, jakkolwiek. To jest wynik upadku, bo tak normalnie tak by się nie działo, i byśmy czynili wszystko ze szczęściem. Tak jak Jezus, który przyszedł w ciele, czynił wszystko z radością, co tylko chciał Ojciec. I to jest właśnie to, że widzimy kogoś na tej ziemi, kto nie jest upadłym, kto nie żyje w upadłości, kto żyje w chwale. On jest obrazem Boga niewidzialnego i On nie oddał tej chwały w żaden sposób, możemy więc zobaczyć jak żyje ktoś, kto żyje w chwale.

Jak myślisz, czy to nie jest taki bardzo dobry obraz tego, do czego wszyscy powinniśmy dążyć, pozbywając się wszystkiego, co nie pasuje do Jezusa? Przecież to jest olbrzymia zachęta dla nas, że po Adamie i Ewie i po wszystkich potomkach Adama i Ewy, pojawił się ktoś, kto nie był w stanie upadłym, kto był doskonale w stanie wzniosłym, w stanie doskonałej relacji z Ojcem w niebie, z Bogiem, Stwórcą nieba i ziemi, rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I mamy niesamowity obraz zwycięstwa. Zobaczcie jakie to jest zachęcenie dla mnie i dla ciebie, żeby pozbywać się wszelkich znamion upadłości. Jezus nie doprowadzał ludzi tyle do upadku, co do powstania, często i do opuszczenia chorób, które powodowały, że człowiek leżał, nie mógł chodzić i Jezus dawał, że człowiek mógł powstać. Jezusa bardzo to interesowało i interesuje, żeby ludzie nie żyli w stanie upadłym.

Te wysokości ludzkie mogliśmy więc przejść w różny sposób; czasami kończyło się to mocnymi urazami, które może są jeszcze do dzisiaj, ale to jest fizyczny uraz. Te duchowe są o wiele gorsze i jeżeli one są do dzisiaj, to wiesz, co one robią, jak bardzo przeszkadzają chodzić w takiej świętej relacji z Ojcem, jak Jezus chodził z Ojcem. Rozumiemy to więc, że nastąpił upadek i gdyby nie Jezus, to nikt nie byłby w stanie żyć bez upadłości. Może ktoś żył lepiej, ktoś gorzej, ale wszyscy upadli, wszyscy zgrzeszyli i zabrakło chwały Bożej. Mamy więc coś, co mówi nam taką rzeczywistą prawdę, że spadliśmy z olbrzymiej wysokości, z olbrzymiej. Jako człowiek byliśmy postawieni nad całą ziemią, nad wszelkim stworzeniem tutaj. Bóg uczynił nas władcami tego wszystkiego, abyśmy w Jego Imieniu władali, zarządzali na tej ziemi. Jego jest ziemia i wszystko, co na tej ziemi. A my jako ludzie dostaliśmy niesamowite prawo w Jego Imieniu, aby pobożnie, zgodnie z Jego wolą wszystko czynić na tej ziemi. I jak już wiemy zostało to załamane przez to nieposłuszeństwo.

My dzisiaj wiemy, że na ziemi był Jezus, Ten, który nigdy nie upadł, który zawsze chodził. Kiedy diabeł kusił Go, zawsze musiał odejść, nie osiągnąwszy swojego celu. I chcielibyśmy dzisiaj o tym trochę porozmawiać, żebyśmy mieli zdrową świadomość, że jest o co walczyć. Gdyby Jezusa nie było tutaj, to ta walka miałaby tylko jakiś pułap podniesienia się, ale nie mogłaby osiągnąć czegoś więcej. Podczas gdy w Jezusie jest niesamowite umożliwienie nam, abyśmy nie musieli już żyć w upadku Adama i Ewy, tylko mogli żyć w chwale Chrystusa. Mój Ojcze, Ja dałem im Moją chwałę. Mówię wam, że mamy niesamowitą możliwość żyć z powrotem na wysokości Boga. Nie żyć w upadłości, nie żyć w stanie zepsucia, ale być w stanie chwały.

Jezus przyniósł nam to, dlatego tak cenny jest Jezus, że podniósł nas z upadłości, wydostał nas z tego okropnego stanu, abyśmy dzisiaj już nie żyli w takim stanie. Jeżeli więc gdziekolwiek jeszcze żyjemy w takim stanie, to znaczy, że jeszcze czegoś nie rozumiemy. Czytamy, wiemy o tym, ale nie rozumiemy, że otworzyła się przed nami przestrzeń opuszczenia upadłości. Jezus przebacza nam wszystko, darowuje nam niesamowite bogactwo chwały, abyśmy mogli żyć tutaj w chwale zwycięzców. Dlatego Jezus mówi tutaj o zwycięzcach.

1Jana 2,15: „Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca.” Wiemy, że przecież Bóg tak umiłował świat, że dał Swego Syna Pierworodnego, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął ale miał życie wieczne. To o jakiej więc miłości jest tutaj, skoro Bóg tak umiłował świat, a nam mówi się, że kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca? To znaczy, że Bóg nie miłował świat pożądliwie, chcąc mieć coś z tego świata dla zaspokojenia jakiejkolwiek pożądliwości. Bóg umiłował ten świat, żeby wydostać nas z wszelkiej pożądliwości. Jeżeli my nadal miłujemy ten świat i te rzeczy, to znaczy, że my nadal nie mamy jeszcze miłości Ojca w sobie, który wcale nie pragnął tego, co tu się złego wydarzyło, żeby coś z tego skorzystać. Ale On tak umiłował nas, żeby nas wydostać z tej całej upadłości. Pomyśl, możesz mieć niesamowite życie, ale ono nie wydostanie się z tej upadłości, która stała się z powodu upadku Adama i Ewy, jeżeli ty nie przyjmiesz tego, co przyniósł Chrystus – uwolnienia od tego starego człowieczeństwa, od tego egoistycznego życia dla zaspokojenia samego siebie czy samej siebie. Jezus żył dla nas, dla Ojca. Jego interesowało to, żeby z powrotem przywrócić nas do chwały, abyśmy mogli cieszyć się przed Obliczem Ojca w niebie a Ojciec by mógł cieszyć się nami. Niesamowity więc obraz tego, co Bóg daje nam, abyśmy mogli pojąć i zrozumieć o co tak naprawdę toczy się ta bitwa.

1List Jana 5,19: „My wiemy, że z Boga jesteśmy, a cały świat tkwi w złem.” Co to jest to zło? To jest ta upadłość, moi drodzy. To zło to jest upadłość, upadłość w diable. Upadłość, gdzie my widzimy to jak zachowujemy się wobec innych, jak reagujemy, jak potrafimy ostro wypowiadać się, ostro reagować, przytykać komuś, igrać, naigrywać się, wyśmiewać. Potrafimy robić okrutne rzeczy. To jest upadłość. Jezus nigdy tego nie robił. On nikogo nie wyśmiewał, z nikogo żartów sobie nie robił, nikogo nie wykpiwał. On był zawsze prawdziwy. Kiedy więc my widzimy taki nasz stan, to jest to upadły stan. To nie jest stan chrześcijanina, chrześcijanki, która zwycięża. To jest upadły stan. I z tego stanu człowiek powinien chcieć wydostać się, powinien nienawidzić takiego złego stanu, gdzie ktoś cierpi, widząc lekceważenie, pomijanie, kpienie, żartowanie, czy cokolwiek innego. Bóg nienawidzi tego. To jest upadłość. Bóg nie kocha tego wcale, Bóg to nienawidzi. Bóg zaś miłuje człowieka, by wydostać człowieka z takiej upadłości, żeby człowiek nigdy nie kpił, nie wywyższał się nad nikogo. Wiecie, że kto się wywyższa, będzie poniżony, kto się uniża, będzie wywyższony. Bóg więc pokazuje, że nie oczekuje od nas, że będziemy na innych pokazywać palcem z drwieniem i kpieniem, tylko skierujemy ten palec na siebie i zobaczymy gdzie my jeszcze nie chodzimy w chwale Chrystusa, aby to usunąć z siebie. Dla mnie i dla ciebie jest to więc bardzo ważne, żeby móc zrozumieć to, że świat tkwi w złym. To zło to jest upadłość. To jest to, kiedy człowiek reaguje w złościach, to jest upadłość. Złość nie jest dobrym doradcą, mówi Słowo Boże. Miłość jest dobrym doradcą. Jezus jest więc tym, który przyniósł nam miłość. I to jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne.

List do Filipian 3,18.19: „Wielu bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego; końcem ich jest zatracenie, bogiem ich jest brzuch, a chwałą to, co jest ich hańbą, myślą bowiem o rzeczach ziemskich.”

Widzicie, pewni ludzie podnieśli się, zaczęli cieszyć się swobodami Chrystusowymi, zaczęli być razem. Cieszyli się, że są być razem, że mogą sobie usługiwać nawzajem, że Bóg obdarza ich Swoim dobrem, Swoją obecnością. Ale później zaczęli rozglądać się, oglądać na rzeczy świata i coraz częściej myśleć o tych ziemskich rzeczach i znowuż ich wzrok, tak jak wzrok Ewy, spoczął na złym miejscu. Ich pragnienia obudziły się i oni znowu skierowali się do tego, co jest przemijające, jakby to było nowym człowieczeństwem i nową radością w Chrystusie. Znowu zaczynają cieszyć się tym, co jest złe. Cieszą się, że mają wolność, że mogą pomijać innych, że innych mogą uznawać za niewartych, żeby coś dobrego dla nich zrobić; różne rzeczy, to jest upadłość. Jezus nie był wybiórczy. Jezus był otwarty i gotowy usłużyć, pomóc każdemu potrzebującemu.

Paweł pisze tutaj o ludziach, którzy poznali coś z tego powstania, a potem z powrotem upadli w ziemskość. Ziemskość zajęła ich myślenie, ich pragnienia, upodobania. Widzimy więc, że upadłość to jest grzebanie się w ziemskich rzeczach z upodobaniem upadłego człowieka. Powstanie - to jest życie pośród tego świata ale będąc całkowicie swobodnym od rzeczy tego świata, będąc tym, który może używać tych rzeczy, a te rzeczy nigdy nie zdobędą tego człowieka, aby złościć się, nienawidzić, być zawistnym czy zawistną, cokolwiek. One nie wzbudzą tych emocji w człowieku. I to jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne, żeby rozumieć to, że można powstać, można z powrotem upaść i może już nigdy więcej nie powstać, można upaść, można jeszcze powstać. Ale czy człowiek będzie rozumieć, że stan upadły, to nie jest stan chrześcijański? To nadal jest stan zepsutego człowieczeństwa. Stan powstania to jest stan w Chrystusie. Nowy człowiek – on powstał, on żyje, on wrócił do chwały bycia na obraz Jezusa Chrystusa. Tutaj Paweł pisze dalej o tych, którzy już nie żyją w upadłości, ale żyją w chwale: „Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Właściciela Jezusa Chrystusa, który przemieni uniżone ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może.” Filip.3,20.21.

Ci więc, którzy żyją w tym powstaniu w Chrystusie Jezusie do nowego życia, spodziewają się jeszcze więcej. Oni przygotowują się na jeszcze wyższe wspaniałości, na jeszcze większą chwałę bycia z Bogiem. Pamiętamy jak Jezus rozmawiał z tymi ludźmi. Oni mówili, że ich Ojcem jest Bóg, a Jezus pokazywał ich upadły stan i pokazywał im, że ich ojcem jest diabeł. A wiecie dlaczego? Dlatego, że nie chcieli słuchać, co Jezus do nich mówił. Możemy więc rozeznać – jeżeli człowiek nie chce słuchać co Jezus mówi, to znaczy, że jest to stan upadły. Jeżeli człowiek zaś słucha i zachowuje w sercu swoim i może czynić to, co Jezus mówi, to jest już stan nowego człowieczeństwa. Dlatego stary, upadły człowiek jest głuchy i niechętny wobec posłuszeństwa Jezusowi. Stan zaś nowy, to człowiek może z radością czynić to, co mówi Jezus, bo otrzymał możliwości, aby czynić to, co chce Jezus. I dlatego Jezus mówił też o dwóch budowlach, o budowli stanu człowieka, który już powstał z upadłości i o budowli człowieka, który nadal jest w upadłości. Ten, który powstał z upadłości, to jest ten, który słucha, zachowuje i czyni. To jest ten, który powstał z upadłości. Ten, który nadal jest w stanie upadłym, ten słucha, ale nie czyni, tak mówi Jezus.

Możemy więc zobaczyć, że to jest dla mnie i dla ciebie jak ostrzeżenie, jak powiedzenie – słuchaj, pomyśl, zastanów się, to jest ważna sprawa, nie możesz oszukiwać się ani też potępiać, tylko stwierdź i zobacz, czy twój stan dzisiaj to nadal jest jeszcze stan upadły, czy to już jest stan nowego człowieka, który może czynić dobro, który może czynić dobro Chrystusowe, którego nie mógł czynić nigdy wcześniej, bo był w stanie upadłym, nie mogła czynić, bo była w stanie upadłym. Ale dzisiaj już może, bo dzisiaj jest już w stanie podniosłym, już żyje znowuż jako obraz Boga niewidzialnego na ziemi w Chrystusie Jezusie. Niesamowite więc zrozumienie i wyzwolenie nas od tego, żebyśmy nie tylko byli słuchaczami, którzy oszukują samych siebie, ale słuchaczami, którzy przyjmują to, co mówi Jezus aby tak żyć; to co mówiliśmy ostatnio. Jest zgromadzenie, mówimy Słowo Boże, wyjaśniamy, rozjaśniamy, uczymy się, poznajemy, a co potem z tym zrobimy? Ci ludzie, którzy są już w stanie uwolnienia i oni chodzą, biorą to i tym żyją, bo to jest naturalne dla nich, żeby żyć każdym Słowem, które z ust Boga pochodzi. A jeżeli jest to stan upadły, to człowiek wysłuchał i nic z tym nie zrobi, nic nie zrobi z tym. Po prostu dalej żyje w stanie upadłym.

I to jest jeszcze tak, że w tym momencie człowiek może to zobaczyć: Boże, ja nie biorę tych Słów. Ty Jezu mówiłeś do takich ludzi, że oni nadal są w niewoli wroga, w niewoli tego, który upadł i dalej trzyma ich w swojej upadłości. I człowiek może skierować się do Chrystusa i zacząć wołać, wzywać Imienia Chrystusa: Zbaw mnie, uratuj mnie, nie jestem w dobrym stanie, i wtedy to jest to, o co chodzi. Kto słucha i rozumie, może się ratować. Jezus nie przyszedł nikogo oskarżać, tylko wydostać z tego upadłego stanu. A jeżeli człowiek będzie chciał się oszukiwać, to będzie oszukiwać się do śmierci i zginie w gehennie. Tak ważne jest więc to, by się nie oszukiwać, żeby to rozumieć. Później Piotr też pisze o tych, którzy najpierw wyzwolili się z tego zła a potem z powrotem wrócili do tej upadłości; znowu upadli i ich stan jest upadły. Straszne, co? Już chodzić, poznać już dobro, już cieszyć się dobrem i potem znowu dać ściągnąć się do upadłości. To jest straszne. I znowu leżeć i znowu czynić tylko coś złego, nic dobrego. Zobaczcie, że to dzieje się cały czas, to cały czas dzieje się.

Księga Izajasza 14, 12-14: „O, jakże spadłeś z nieba, ty, Lucyferze, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów!.” My tam nie byliśmy, a więc spadł z takiego miejsca, gdzie jeszcze nie byliśmy. Spadł, bo wzbił się w pychę. Chciał zrównać się z Najwyższym. Tak myślał. „A przecież to ty mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy. Wstąpię na szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym.” Pycha to jest upadłość przed człowiekiem, który wchodzi w tą pychę diabła, w tą samowolę, lekkomyślność; to jest upadłość. Dla człowieka, który wchodzi w to kim jest Jezus, w Jego zależność od Ojca, w Jego uniżenie, w Jego miłość, w Jego swobodę – to jest podniesienie. Obyśmy wszyscy byli podniesieni, obyśmy mogli czynić to, co jest napisane w Biblii, abyśmy mogli być wykonawcami tego Słowa. To jest bardzo ważne, żeby tak było. Tak więc diabeł spadł, bardzo mocno spadł.

Księga Objawienia 12,7-12: „I wybuchła walka w niebie: Michał i aniołowie jego stoczyli bój ze smokiem. I walczył smok i aniołowie jego, lecz nie przemógł i nie było już dla nich miejsca w niebie. I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: Teraz nastało zbawienie i moc, i królowanie Boga naszego, i władza Chrystusa Jego, gdyż zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem. A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego aż do śmierci. Dlatego weselcie się, niebiosa, i wy, którzy w nich mieszkacie. Lecz biada ziemi i morzu, gdyż zstąpił do was diabeł pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele.” I rozpoczął walkę.

Mamy więc to świadectwo upadłości szatana i zobaczcie jak on kusi dzisiaj ludzi do tego, by żyli wbrew Słowu Bożemu. On szaleje, on postawił na to, by jak najwięcej ludzi utrzymać w tej upadłości, jaką osiągnął, kiedy skusił on Ewę i Adama do nieposłuszeństwa Bogu. Jesteś w doświadczeniu i ja też. I teraz jedyna pomoc nasza jest w Chrystusie Jezusie. Albo damy trzymać się w upadłości szatana, albo będziemy chodzić w chwale Chrystusa. Teraz ty musisz podjąć decyzję każdego dnia i ja, czy w chwale Chrystusa jako nowi ludzie, czy w upadłości szatana jako starzy ludzie. Ty musisz wiedzieć czego chcesz. Bóg daje chcenie i wykonanie i nieraz można zniszczyć to chcenie dlatego, bo ktoś żyje w światowy sposób, dlatego bo ktoś wybiera światowe zadowolenie, bo ktoś wybiera światowe ścieżki, bo ktoś wybiera światowe sukcesy i ty myślisz sobie: No tak, a ja tylko jeden mam pilnować się Bożych spraw, czy ja jedna? Jezus tak nie patrzył. Jeśli tak bardzo zależy ci na upadłości, to znaczy, że w sercu jesteś upadłym, jesteś upadłą. Bo człowiekowi, który należy do Chrystusa nie zależy na życiu znowuż w upadłości i wybieraniu tego, co świat, chodzeniu według świata, w zależności od świata, w radościach i smutkach świata. Takiemu, który należy do Chrystusa już nie zależy na tym. On ma zupełnie inne radości, inne smutki.

Zdajemy więc sobie sprawę, że na ziemi już jest szatan, szaleje, wie, że czasu ma niewiele, jego głównym zadaniem jest utrzymać ludzkość w upadłości, w stanie upadłym, to znaczy w duchowo upadłym. Człowiek może fizycznie chodzić po ziemi, ale najczęściej to są kroki upadłego człowieczeństwa, grzesznego, szukającego własnej chwały, samozadowolenia, nie patrzenia na to czy robi się komuś krzywdę czy nie. Człowiek chce mieć z siebie samozadowolenie. I to jest upadły człowiek. Diabłu nie zależy na żadnym człowieku. To jest upadłość. Chrystusowi zaś zależy na każdym człowieku, bo On chce, żeby każdy uratował się, aby każda uratowała się, abyśmy mogli doświadczać tego. Tak więc diabeł upadł. I dopóki człowiek będzie słuchać rady upadłego, to będzie żyć w upadłości. Ale kiedy będziesz słuchać rady Tego, który żyje w chwale, będziesz żyć w chwale. Kogo słuchasz, z tego korzystasz.

Księga Objawienia 20, 10. I tu mamy to miejsce, które mówi o najgłębszym upadku, o końcowym upadku, niżej już nie można upaść. To już jest najniższe miejsce upadłości, kolejnego miejsca nie będzie. W tym dziesiątym wierszu czytamy: „A diabeł, który ich zwodził, został wrzucony do jeziora z ognia i siarki, gdzie znajduje się też zwierzę i fałszywy prorok, i będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków.” Ten, który w niebie pomyślał sobie, że może żyć jak Bóg, pomijając Boga, kiedy spadł na ziemię, to dalej jest jego ten sam plan, aby też tak ludzie żyli. Namówił do tego Ewę i Adama, a potem kolejnych, ale Bóg pokazuje dokąd zmierza ten duch. W dziewiętnastym rozdziale Objawienia jest to, co już czytaliśmy, że zwierzę i fałszywy prorok też tam będą.

Księga Objawienia 20, 11-15: „I widziałem wielki, biały tron i Tego, który na nim siedzi, przed którego obliczem pierzchła ziemia i niebo, i miejsca dla nich nie było. I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed Bogiem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga życia została otwarta; i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co było napisane w księgach według ich uczynków. I wydało morze umarłych, którzy w nich się znajdowali, również śmierć i piekło wydały umarłych, którzy w nich się znajdowali, i byli osądzeni, każdy według uczynków swoich. I śmierć, i hades zostały wrzucone do jeziora ognistego; owo jezioro ogniste, to druga śmierć. I jeżeli ktoś nie został znaleziony zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognistego.”

Wszystko więc, co pozostaje w upadłości, zostaje wrzucone do miejsca największej upadłości, do jeziora ognistego. A więc szatan, fałszywy prorok, zwierzę i wszyscy ludzie, którzy nie dali wydostać się ze swojego upadłego stanu, będą wrzuceni do jeziora ognistego. Tam jest koniec upadłości. A w Biblii, w Tesaloniczan czytamy, że ci, którzy nie uznają Boga i nie są posłuszni ewangelii też będą wrzuceni do tego ognia. Pomyśl więc o sobie, czy żyjesz w stanie powrócenia do obrazu Boga w Jezusie Chrystusie, jesteś szczęśliwym, wdzięcznym, wdzięczną, należysz do tego wzniosłego rodu, który żyje już w stanie chwały, a nie w upadłości, czy dalej zżyjesz w upadłości dla siebie, po swojemu. Bóg tak nie stworzył człowieka.

Bóg stworzył człowieka bardzo dobrym na Swój obraz, na Swoje podobieństwo, człowieka uczciwego, prawego, szczęśliwego, należącego do Boga, straciliśmy to przez upadłość. A w Chrystusie zostaliśmy przywróceni do tego, co straciliśmy w Ewie i Adamie. Czy tego chcesz? Czy chcesz być w takim miejscu, które jest takim przedsmakiem nieba, w zborze, gdzie ludzie nie żyją w upadłości, tylko żyją w chwale Chrystusa. Czy chcesz być? Jeżeli tak, to ty też musisz żyć w chwale Chrystusa. Bo jeśli nie będziesz żyć w chwale Chrystusa, to ten zbór nie będzie już zborem, o którym myślisz. Bo choćby było jedno złe niewierzące serce, ono skaża taki zbór. A więc jeżeli chcesz być w tym zborze, gdzie nie upadłość, ale chwała Chrystusa jest widoczna, gdzie miłość jest czymś naturalnym, spokój, radość, uczciwość i prawość jest czymś naturalnym, budowanie się na Boży dom; to jest oczywiste. Czczenie Boga w duchu i prawdzie, jakże inaczej? To jest stan odzyskanej chwały. To jest stan, w którym znowu Bóg jest dla nas Bogiem, który decyduje o wszystkim. A wiemy, że jeszcze więcej przyszło do nas w Chrystusie Jezusie. I to jest niesamowite. Bóg nigdy nie cofa się, zawsze idzie do przodu. A więc nie tylko, że podniósł nas z upadłości, do której zostaliśmy doprowadzeni przez poddanie się diabłu, nie tylko, że przywrócił nas do stanu bardzo dobrego, a utraconego przez Adama i Ewę, ale On posunął się jeszcze dalej, On uczynił nas doskonałymi przez Ofiarę Swego Syna. To jest niesamowite.

Ta ewangelia jest tak niesamowita, ta prawda Boża jest tak prosta, ona nie jest nienaturalnie przemądrzała. To wszystko jest bardzo proste, o tym wszystkim wiemy i łatwo jest nam rozsądzić, co dzisiaj dzieje się z nami. Zobaczcie, jak często ci w stanie upadłym roznoszą tą upadłość pośród innych, ten stan upadły, a mieniąc się wierzącymi chrześcijanami są bardzo niebezpieczni dla siebie i dla innych. Jeżeli zło nazywa się dobrem, to człowiek robi się niebezpiecznym. Jezus nigdy tego nie czynił, On zawsze nazywał zło złem, a dobro dobrem. A więc stan podniesienia z przywróceniem do świadomości - to jest złe, to jest dobre, tego nie czyń, to czyń. A więc to, co w Adamie utraciliśmy, w Jezusie odzyskaliśmy. Piąty rozdział Listu do Rzymian wyraźnie o tym mówi. Jeden człowiek doprowadził nas do śmierci, Drugi Człowiek wyprowadził nas ze śmierci do życia. Chwała Bogu!

I dzisiaj powinniśmy o tym pamiętać i w ten sposób żyć. To nie jest to, że ja mogę tak albo tak, a i tak pójdę do wieczności. Nie. Tam nie pójdzie nikt upadły, tam żaden upadły duch nie wejdzie. Tam wejdą tylko ci, którzy odzyskali wolność w duchu i w prawdzie, którzy dzisiaj żyją nie w stanie upadłym, ale w stanie zwycięskiego życia, w chwale Chrystusa. Albo Chrystus jest dla ciebie dzisiaj kimś tak niesamowicie ważnym i cennym, który przywrócił ci to, czego byś nigdy sam czy sama w sobie nie mógł, nie mogła osiągnąć. I ty nie rezygnujesz z tego na konto tego świata znowu, żeby poprawić sobie to czy tamto i zrezygnujesz z wieczności, z życia w chwale, z miłości wzajemnej, z radości bycia z braćmi i siostrami, z usługiwania, z życia w czystości, bo świat jest teraz dla ciebie ważniejszy. Świat tkwi w złym, czytamy to. Ale ci, którzy trwają w Chrystusie, nie żyją jak świat, mają nowe życie. Pomyśl więc. Można ci mówić: Słuchaj, nie rób tamtego, tego nie rób. Nie. Twój upadły stan nigdy nie zrozumie co to jest zło i co to jest dobro. Ale kiedy tylko twój stan podniesie się w Chrystusie, od razu rozumiesz, że to jest złe, nie możesz już tego robić, od razu sam, sama wiesz. To tak jakby mówić komuś ślepemu: Słuchaj, uważaj, bo tam coś leży, i co?, i dalej jest ślepy, nie przestał być ślepym. Dalej nie widzi i potyka się o kolejną rzecz. Ale kiedy przejrzy, mówi: ‘Popatrz, i tamto widzę i to widzę, to nie jest droga do chodzenia’. ‘No tak, mówiłem ci to cały czas, ale ty nie chciałeś mi w to uwierzyć, bo nie widziałeś tego. A teraz zobacz, że to nie jest droga do chodzenia, to jest droga upadłych. Droga do chodzenia jest tu, w Chrystusie.’

Ja tylko uświadamiam to wam, bo Bóg więcej nic nie robi, jak uświadamia nam prawdę i mówi: Wybierz, czy chcesz dalej żyć w upadłości, czy Mój Syn stanie się dla ciebie Zbawicielem i wyprowadzi cię z twoich upadłości i twój umysł przestanie myśleć w upadły, zepsuty sposób. Rozumiecie, ludzie byli razem, a potem stali się rozbieżni. A Jezus jako nowy Człowiek przyszedł zebrać w jedno to, co się rozbiegło. W nowym Człowieku znowu staliśmy się razem. Jeżeli nie jesteśmy razem, to znaczy, że żyją tu ludzie, którzy wstali, i którzy jeszcze nie wstali. Bo ci, którzy wstali, są już razem. Oni już wiedzą po co tu żyją i ku czemu zmierzają. Stan ich ducha jest wzniosły, mają otwarte serce i są uświadomieni, że tu na ziemi to jest tylko sprawdzenie co jest dla nas najważniejsze, kto jest naszą nadzieją, czy ziemia czy Chrystus. Mamy żyć na tej ziemi. Nie chodzi o to, żebyśmy tu utrapiali się nie wiadomo jak, ale też nie ma i takiej opcji, żeby ziemia stała się dla nas ważniejsza od miłości wzajemnej, od pokoju między nami, od uczciwego podchodzenia do siebie nawzajem, od jednomyślności i od świadomości, że teraz jesteśmy już nie jako zbieranina różnych ludzi, ale Ciało Chrystusa, którego On jest Głową. Taka jest prawda dla wszystkich, którzy powstali. Upadły człowiek nie jest w stanie żyć w Ciele Chrystusa, bo on ma zupełnie rozbieżne myśli i myśli o czym innym, czym innym cieszy się niż Chrystus, a więc nie może być Ciałem Chrystusa.

Człowiek musi zrezygnować ze swojej upadłości, zrozumieć, że upadłość jest strasznym stanem na ziemi. Nawet chrześcijańska upadłość jest strasznym stanem, bo wiemy, że kiedy Paweł przyszedł do Koryntian, mówi: Co wy tu robicie? Przecież wy nie jesteście w ogóle uznani. Choćbyście nie wiem co zrobili, już nie jesteście w stanie podniesienia, dalej jesteście w upadłości. Słowo Boże mówi: Jak przyjęliśmy Chrystusa, tak w Nim chodźmy. Koniec upadłości. Chwała Bogu. Możemy być dla siebie bliscy, możemy pomagać sobie, wspierać się, rozumiemy co tu się dzieje, rozumiemy. Upadły człowiek przyzwyczajony jest do religijności. Ten, który powstał w Chrystusie, już nie uznaje religijności. Dla tego człowieka religia już nie jest drogą do Boga. Dla tego człowieka Chrystus jest drogą do Boga. I to jest zupełnie inne pojmowanie, i wtedy temu człowiekowi nie trzeba już mówić co i gdzie jest potrzebne. Ten człowiek widzi to wszystko i jest gotowy, jest gotowa. Niesamowite. Bo Chrystus tak widział. Widział potrzebę i widział co trzeba z tym zrobić. Nie trzeba było Mu tłumaczyć nie wiadomo ile. Upadłemu możesz zawsze tłumaczyć, a on i tak znajdzie rozwiązanie i wytłumaczy to sobie inaczej. Lepiej więc – jak przyjęliśmy Chrystusa, tak w Nim chodźmy. On nigdy nie jest w stanie upadłym i nigdy nie był w stanie upadłym, nigdy nie zgrzeszył.

Wiemy też, że Bóg dał nam Swoją naturę, abyśmy mogli wzrastać, rozwijać się, i żebyśmy nigdy nie potykali się. Człowiek nim upadnie, najczęściej o coś potknie się i przewraca się. A Słowo Boże mówi, że po to mamy wzrastać, rozwijać się, być sobie bliskimi, uczciwie pracować nad tym, by nikomu nie siać w ucho zwątpienia, niepewności, zawiści, złośliwości, ale siać dobre ziarno zwycięskiego nowego człowieczeństwa, prawdę o tym, że Chrystus przyszedł, aby uwolnić nas od egoizmu, od szukania swego, od popisywania się samowolą, czymkolwiek. Człowiek wtedy zostaje niesamowicie uwolniony od tych głupich wyborów, gdzie poświęca Chrystusa, żeby osiągnąć coś w świecie, chociaż człowiek wierzący wie, że świat tkwi w złym, że świat skończy się, że krótko i zamknie się temat tego świata, to i tak taki człowiek w upadłym stanie będzie lgnąć do tego świata i tak, bo nie ma zadowolenia w Chrystusie, a więc szuka zadowolenia w świecie, w jakichś światowych rzeczach. Dlatego taki człowiek nie może zrozumieć: ‘O co ci chodzi? Przecież co ja złego robię.’ Ci Izraelici też mówili do Mojżesza: ‘Co my złego robimy’. Ich stan był upadły, oni w ogóle nie rozumieli o co mu chodzi.

Widzimy więc, że Jezus przyszedł, byśmy nie musieli żyć w upadłym stanie. Bóg daje nam Swoją naturę. I co jest bardzo ważne, że jest to napomnienie – tego, co w górze szukajcie, o tym, co w górze myślcie, tam siedzi Chrystus po prawicy Bożej. My więc powstaliśmy z tej upadłości, z tej ziemskości, ale to nie jest jeszcze dla nas finał. Dla diabła ziemia też nie jest jeszcze finałem. To jest tylko stan przejściowy. I dla wszystkich upadłych to też nie jest finał. Oni nie zostaną na tej ziemi pod tym niebem, a my pójdziemy do nieba. Nie. Tak jak mówiłem, że jest głębsze miejsce, jest gehenna, gdzie to wszystko zostanie wrzucone. I dla nas też nie jest tylko to, że my teraz prowadzimy nowe życie, i to już jest ten finał tego wszystkiego. I to jest już tak fajnie, i na tej ziemi może będziemy żyć trochę inaczej. Tamci upadli, a my inaczej. Nie. Dla nas jest to tylko stan, w którym jesteśmy przez jakiś czas, a potem my chcemy dalej, my chcemy tam gdzie Jezus. On powiedział, że idę przygotować wam miejsce, a gdy wrócę, to wezmę was do Siebie. A więc ten stan upadły stacza się coraz niżej, a stan wzniosły, powstały, prowadzi do wyżej. Dlatego myślimy o tym, co w górze, nie o tym, co na ziemi. To co w górze pociąga nas, bo tam jest nasz Chrystus. Do tego więc też tęsknimy.

Zwróćmy uwagę na Księgę Objawienia, drugi rozdział, wiersze 4.5. Może zobaczmy to w tym kontekście co mówi Jezus: „Lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość.  Wspomnij więc, z jakiej wyżyny spadłeś i upamiętaj się, i spełniaj uczynki takie, jak pierwej; a jeżeli nie, to przyjdę do ciebie i ruszę świecznik twój z jego miejsca, jeśli się nie upamiętasz.”

Jeżeli wróciłem w Chrystusie do miłości, a potem opuszczam miłość, bo znowu zaczynam widzieć: A nie, w tym chrześcijaństwie to tylu ludzi myśli tylko o sobie, a ja będę stale myśleć jak Chrystus, nie, no ja też chcę o siebie w końcu zatroszczyć się. I zaczynam tak podchodzić i zaczynam kombinować tak samo jak inni, żeby mnie było wygodniej, fajniej. Jezus przychodzi do mnie i mówi: W porządku, przychodzisz na zgromadzenia, modlisz się, śpiewasz, głosisz Słowo i nawet nienawidzisz nauki nikolaitów, tego rozróżnienia, że jest jakieś kapłaństwo, jakiś laikat. Ale mam ci za złe, że nie żyjesz już w miłości, ale w stanie upadłym. Zobaczcie więc, że kiedy wierzący człowiek opuszcza miłość, to co się dzieje. Jeżeli czynimy coś bez miłości, to co się dzieje? Jaki to jest stan? Upadły. Tak jest naprawdę. Dlatego, że Bóg jest miłością i kiedy wyprowadził nas ze stanu upadłego, napełnił nas miłością. I to jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne, żebyśmy o tym pamiętali co Jezus tutaj mówi. My sobie myślimy, że jak jesteśmy ludźmi w porządku, nie najgorszymi, nikogo specjalnie nie skrzywdziliśmy, to z nami jest całkiem nieźle, jest całkiem dobrze. Ale gdy Jezus przychodzi, mówi: A gdzie jest miłość? Pamiętacie Pawła gdy przychodzi do Koryntian: A gdzie jest miłość? Czynicie mnóstwo rzeczy, ale gdzie jest miłość wzajemna? Jeden się obżera, drugi głodny, jeden pijany, drugi spragniony. Przychodzicie, przynosicie i myślicie tylko o sobie. Mówi, że jeśli tak będziecie czynić, to niczym u Boga jesteście. Bóg nie ma dla was nic specjalnego. Będziecie z diabłem w najniższym miejscu w gehennie, jeśli się nie pozbieracie i nie przestaniecie tego robić.

1Koryntin 16, 14, apostoł pisze: „Wszystko niech się dzieje u was w miłości.” I mamy sprawę, moi drodzy. Musimy jeszcze załatwić ją w czasie ziemskiego doświadczenia, bo jeśli nie załatwimy jej, to będzie wielki problem. Albo miłość i bycie razem na nowych warunkach bez wywyższania się, bez popisywania, bez lekceważenie, bez myślenia sobie, że ja mogę robić co chcę, a co kogoś to obchodzi, jestem wolnym człowiekiem, mogę żyć sobie tak jak chcę. Pamiętaj, to nie jest miłość. To nadal jest upadłość. Ktokolwiek w czymkolwiek gorszyłby jednego z tych najmniejszych, dla tego człowieka lepiej, żeby zginął, mówi Jezus. Dla tego człowieka wyznaczona jest gehenna. Jeżeli więc żyję bez miłości i myślę sobie: Spokojnie, nie jest ze mną tak źle, to ja ci mówię, że jest źle, bo Jezus mówi, że jest źle. I Paweł mówi, że jest źle. A my jesteśmy zbudowani na nauce Jezusa Chrystusa, apostołów. Jeżeli Jezus mówi, że jest źle i apostołowie mówią, że jest źle, to jest źle. Jeżeli my czynimy wobec siebie to arogancko, złośliwie, to nie jest to nowe człowieczeństwo, to jest upadłe człowieczeństwo. Jeżeli czynimy to w szacunku, rozumiejąc, że nie żyjemy już dla siebie lecz dla Chrystusa, to nasze wybory i decyzje powinny być dla Chrystusa, nie dla siebie. Czy to jest normalne, że my chcemy, żeby w zgromadzeniu wszyscy żyli dla Chrystusa, czy to jest nienormalne? Czy takie wymagania to jest przesada, czy to jest naturalne, że powinniśmy żyć dla Chrystusa? Wszystko, cokolwiek czynimy, powinniśmy czynić w Jego Imieniu. Czy jemy czy pijemy, cokolwiek. Jak my żyjemy? Czy dzisiaj chodzimy w Chrystusie? Czy może znowu gdzieś człowiek wpadł w upadłość i żyje w upadłości, dla siebie, po swojemu. Przychodzi, słucha i nic już z tym nie robi, bo już nie może cokolwiek z tym zrobić, bo jest w upadłym stanie. Trzeba opuścić upadły stan, wrócić do stanu zwycięstwa, stanu Chrystusowego. I wtedy człowiek będzie chętnie robić to, co tu jest mówione na zgromadzeniu. Chętnie będzie czynić Słowo Boże, z ochotą, ze szczęściem. Bo Chrystus nigdy nie czynił Słowa Bożego opieszale, z niechęcią, wytykając cokolwiek, zawsze czynił je z ochotnego serca. Mówił: Moim pokarmem jest czynić wolę Bożą.

Pomyśl więc, zastanów się, bo to jest ważne, czy spadasz w dół, czy idziesz w górę. Czy dla ciebie niebo to jest miejsce, do którego zmierzasz i oczyszczasz się, uświęcasz się? Czy gehenna i coraz bardziej zabrudzasz się? Wraca stary człowiek, stary sposób mówienie, stary sposób decydowania. Stary człowiek ma swój sposób mówienia, myślenia i decydowania. Nowy człowiek ma Chrystusowy sposób mówienia, myślenia i decydowania. To jest wielka różnica między stanem podniosłym a stanem upadłym. W stanie podniosłym my czynimy wolę Ojca, tak jak Chrystus. W stanie upadłym czynimy własną wolę, jak diabeł. Mamy więc jeszcze do rozwiązania doświadczenie na ziemi. Całe szczęście. To jest to miejsce takiego bycia razem – diabeł, demony, upadłe człowieczeństwo, Chrystus, który był na tej ziemi, apostołowie, uczniowie Chrystusa, Ciało Chrystusa, które nadal jest na tej ziemi. To wszystko nadal tu się dzieje, ale to są dwie różne drogi i w różnych kierunkach one zmierzają. Jedna droga idzie wzwyż do domu Ojca, druga w dół, do gehenny. Teraz musisz wiedzieć, którą drogą dzisiaj idziesz w tym zborze. Słowo Boże mówi bardzo wyraźnie; jest wiele miejsc i one są od nas albo blisko, albo daleko, albo my tylko słuchamy, albo słuchamy i czynimy. To jest bardzo ważne. Jezus chce abyśmy słuchali i czynili, mówi  kto mądry budowniczy; On wie, że nie wystarczy tylko słuchać. Trzeba postawić fundament, a fundament to czynić to, co mówi Słowo Boże.

Pomyśl więc i dobrze gdybyśmy to zobaczyli. Diabeł chciałby zniszczyć ten zbór, doprowadzić do upadłości złymi wypowiedziami, złym zachowaniem, żebyśmy wszyscy w końcu machnęli ręką, powiedzieli: Dobra, dajmy sobie spokój, przecież w innych miejscach ludzie tylko cieszą się, radują się tymi swoimi fajnymi pozycjami, swoimi powodzeniami, błogosławią się w różnych rzeczach i są fajni dla siebie. A tu w zborze stale coś trzeba zmienić. Może tu jest coś pomylone w ogóle. Może trzeba poluzować to wszystko, niech każdy będzie szczęśliwy, bo może robić, co chce. Czy nie? Czy nadal myślimy, że chcemy tu Chrystusa widzieć w sobie nawzajem i chcemy widzieć jak bracia i siostry wybierają Chrystusa, nie świat, nie samowolę, nie swawolę, nie głupotę, ale mądrość. Wiecie, że miłość wielu oziębnie, wielu się odwróci, wielu zacznie lekceważyć. Jezus o tym powiedział. Ale kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.

Zależy więc nam na tym, by każdy z nas rozumiał – Chrystus to Chrystus. W Chrystusie jest nowe życie i my mamy oczyszczać się a nie zabrudzać. Do tego nie zmusisz człowieka, który nie żyje w stanie podniosłym, tylko upadłym. Taki człowiek w ogóle nie rozumie o co ci chodzi, czego ty chcesz od tego człowieka, dlaczego ty czepiasz się w ogóle tego człowieka. Przecież on nie jest taki zły, przecież jest dużo lepszy niż był wcześniej, czy lepsza. Ale czy o to tu chodzi, żeby być tylko lepszym, trochę lepszym, więcej lepszym? Czy nowym człowiekiem? O co chodzi? Nowym czy lepszym? Czy nowe serce czy lepsze serce? Czy nowy umysł czy lepszy umysł?

Mamy więc możliwość ratować się, ale możemy zgubić się, bo jesteśmy pod presją wroga i on chciałby zmusić nas, żebyśmy żyli w upadłości, żebyśmy cieszyli się, że jesteśmy lepsi od innych, i żeby ludzie w zborze wybierali sobie różne swoje głupoty, i żebyśmy w końcu mrużyli już oczy i mówili: To nie ma sensu nawet otwierać oczu, bo znowu będę widzieć to czy tamto. Lepiej przymrużę sobie oczy. A Słowo Boże mówi, że kto mruży oczy, to co robi? Kto wie? Grzeszy. Tak jest napisane. Coś kombinuje. Mamy więc możliwość – albo zamienić potrzebę bycia jak Chrystus na zadowolenie z tego czy z tamtego, tak jak głupi cieszy się z wszystkiego, tak fajnie. Nie myśli, że człowiek żyje w upadłości, ale cieszy się, że w czasie tej upadłości coś się powiodło; super, pięknie. Człowiek dostał awans, dostał to, super. Ale w jakim stanie żyje, to może już nie zajmujmy się tym. Rozumiecie co chce wróg. On chce, żebyśmy przyzwyczaili się do upadłości, do upadłych wypowiedzi, do upadłych zachowań, żebyśmy uznali, że to już tak będzie.

Ale ja dziękuje Bogu, że jest ktoś, kto z tym się nie zgadza. Jezus Chrystus, który był na ziemi, umarł z powodu nas, poniósł nasze grzechy, abyśmy obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości żyli. On nie zgadza się z tym i nigdy się nie zgodzi. A więc niech wszystko dzieje się u nas w miłości. A co robi miłość? Miłość kładzie swoje życie dla innych. Bo to uczynił Jezus. Mamy więc wyraźnie uświadomienie nas, że jeżeli chcemy nie iść w dół z diabłem, a iść w górę, to musimy iść z Jezusem. Nikt sam tam nie dojdzie. Jezus więc musi być Władcą, Decydentem, Tym, który napełnia mnie radością i smutkiem, Tym, który pozwala mi przychodzić w Miejsce Najświętsze i wychwalać Ojca w niebie i spodziewać się, że Jezus tu wróci, aby wziąć nas do wieczności, do domu Ojca. Nie ma wyższego miejsca. Jedno idzie więc w najniższe, a drugie idzie w najwyższe. Co zrobisz, aby pójść w najwyższe? Mogę ci powiedzieć: Zrób to, co mówi Jezus, to jest najlepsze, co zrobisz. Bo posłuszeństwo jest Bogu milsze niż ofiara, a uważne słuchanie niż karmne woły, czy inne rzeczy.

Oby Bóg przemówił dzisiaj do nas i obyśmy to zrozumieli. Byliśmy doprowadzeni do upadłości, żyliśmy jak upadłe stworzenie. Jezus przyszedł, żeby wyprowadzić nas z upadłości nie po to, żebyśmy znowu żyli w upadłości, teraz w chrześcijańskiej upadłości, tylko byśmy żyli w Chrystusowym zwycięstwie. Bóg mówi, że On chce, abyśmy byli wszyscy na obraz Jego Syna, abyśmy byli na obraz Jego Syna, byśmy byli według nowego człowieczeństwa. Oto mamy szansę. Nie pozwólmy w zborze na zło, na upadłe chrześcijaństwo. Zobaczcie co się dzieje – fajni ludzie, fajni ludzie, ale zobaczcie ten stan upadłości, ten stan znużenia, ten stan bez wdzięczności, bez zadowolenia, bez służby, życia zamkniętego, po swojemu, według swojego upodobania. A nie dlatego, żeby z innymi razem budować się na Boży dom, nie żeby poświęcić swoje życie, żeby inni byli zbudowani. Straszny to stan, kiedy człowiek żyje dla siebie i kiedyś umrze. I zamiast pójść do domu Ojca, trafi do diabła, do gehenny. Będąc tak blisko, trafi tak daleko. Szkoda by było każdego człowieka.

Dlatego Jezus Chrystus nie zgadza się na upadły stan w żadnym zborze. Czytasz Księgę Objawienia – do anioła zboru tego i tego. I zawsze koryguje i wskazuje. A na końcu mówi też: „Jeśli zachowasz Moje Słowo i nie wyprzesz się Mego Imienia, Ja zachowam cię w godzinie próby”. Zrezygnuj z wszystkiego, zrewiduj całe swoje postępowanie, zastanów się czy ludzie mają z ciebie pożytek, najpierw czy chrześcijanie mają z ciebie pożytek, bo Słowo Boże mówi, że najpierw mamy mieć staranie o domowników wiary, potem też o innych. Czy ludzie wierzący mają z ciebie pożytek? Czy wnosisz do tego zboru zbudowanie? Czy wnosisz słowa zachęty, chwały, naśladowanie Chrystusa, przynosisz tu uczciwe prawe serce, prawe działania, bierzesz udział w tym, co się dzieje, bo jesteś częścią tego, co się dzieje. Nie jesteś obcym, obcą, jesteś człowiekiem, który powstał w Chrystusie, aby razem budować się z innymi na dom dla Boga. To jest powstanie, to jest nowe życie. To nie jest już życie dla swojego zadowolenia, to jest  życie, aby inni mogli być przy tym uratowani. A więc żyjesz już jak Chrystus. Bo po to przyszedł Chrystus, żeby zbawić a nie zatracić.

Niech Bóg będzie w każdym tym wydarzeniu, abyśmy mogli okazać się zwycięzcami. Nie musimy żyć w upadłości chrześcijańskiej dlatego, że wielu uważa, że to jest wystarczające aby być zbawionym. Upadłość nigdy nie jest wystarczająca, żeby być zbawionym. Z upadłości trzeba powstać i żyć w chwale. To jest być zbawionym. Człowiek, który żyje w chwale, ten człowiek żyje w czystości. Niech Bóg będzie w tej sprawie. Nigdy nie rezygnuj z tego, nigdy. Niech żaden człowiek nie przekona cię, że nie musi to być Chrystus i jest się zbawionym. Sam czy sama też nie daj się do tego przekonać. To musi być Chrystus, żebyś był zbawiony, czy była zbawiona. To musi być Chrystus. Poza Chrystusem nie ma zbawienia. Niech więc Bóg będzie w tej sprawie. Nie myśl już o swoim zadowoleniu. Pomyśl o tym, co Chrystusa zadowala i wejdź w te zadowolenia z całą ufnością i pewnością, że nie zostanie zawstydzony ten, który w Jezusie Chrystusie odnalazł to, co najcenniejsze i może już prowadzić życie ku górze, ku wzniosłości, ku chwale a nie w upadłości. Aby innym też pomagać i podnosić ich z ich upadków, musisz być wolnym człowiekiem. Nigdy nie zazdrość upadłemu człowiekowi, że robi co chce, nigdy nie zazdrość. Ciesz się, że ty możesz robić co chce Jezus. Amen.

Jan 14:23