Zgr. 04.04.2026r. Marian - Jezus z uczniami idzie na Górę Oliwną

Zgr. 04.04.2026r. Marian - Jezus z uczniami idzie na Górę Oliwną.

 

 Chwała Bogu! Ciąg dalszy, opuszczają salę przystrojoną, która była przygotowana na ten czas, aby Jezus wraz z uczniami mogli tam spędzić ten czas, kiedy Jezus jest coraz bliżej ofiary krzyżowej i gdy wychodzą z tej sali mają jakiś kawałek drogi, nie wiemy ile tam z Jerozolimy na Górę Oliwną, to nie jest aż tak daleko, ale zależy, z której strony Jerozolimy szli. A więc mieli kawałek drogi w czasie tej drogi Jezus dalej z nimi rozmawia i mówi im właśnie, że jest tym prawdziwym krzewem winnym, Ojciec winogrodnikiem,

 

„Każdą latorośl, która we Mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc.„

 

Idą na Górę Oliwną, Jezus mówi do nich o owocowaniu, o życiu owocnym dla Niego. I to jest jakby dalsza część tej niesamowitej sytuacji, w której Jezus wiedząc co Go czeka, już bardzo blisko jest tego, ostrzega ich, mówi do nich, wskazuje im. On sobie tak spokojnie, przeczytamy to:

 

"Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem; trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie".

 

I teraz tak, gdy czytam te słowa Jezusa, zobacz co dzieje się w tobie, jakie emocje, jakie przemyślenia w tobie się dzieją, mniej więcej w nich działo się podobnie. Oni słyszeli te słowa, słyszeli o Ojcu, oczyszcza, aby owoc był jeszcze obfitszy. Niesamowite treści Jezus im przekazuje, no znali się na pewno jakoś, każdy się zna trochę na ogrodnictwie, na owocowaniu, na przycinaniu, czy na innych rzeczach, na winorośli, mieli tam sporo tego. Jezus teraz im w tych prostych słowach opowiada:

 

"Jak mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem; trwajcie w miłości mojej. Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i Ja przestrzegałem przykazań Ojca mego i trwam w miłości Jego".

 

W sumie rozwiązuje wszystkie te problemy, te emocjonalne rzeczy jakie się dzieją w człowieku, wskazuje, że miłość, to posłuszeństwo, miłość, to wierność, miłość to gotowość do służby wtedy, kiedy inni mówią: Nie, nie, nie mam teraz czasu, nie jest to dla mnie teraz odpowiedni czas, żeby w ten sposób postępować. Jezus mówi: To właśnie miłość powoduje, że w każdym czasie dogodnym czy niedogodnym będziecie chętni i otwarci, abym mógł wami się posługiwać w sprawach Ojca i Moich. I mówi bardzo wyraźnie: Jeśli będziecie tego przestrzegać, to będziecie trwać w Mojej miłości, bo i On tak przestrzegał przykazań Ojca, był zawsze w sprawie Ojca: czyż nie wiecie, że w sprawach Ojca być muszę?

I pomyśl, że żyjemy w takim trudnym czasie, to niesamowite słowa, bo to są naprawdę niesamowite słowa Chrystusa, kogoś kto idzie umrzeć z powodu naszych grzechów, tłumaczy grzesznikom, co dla nich będzie najlepsze, aby mogli się uratować, aby mogli wejść do wieczności i bardzo często grzesznicy słuchając tych słów myślą sobie: no tak to jest takie no oczywiste, takie prawdziwe, no przecież ktoś jeżeli ma jakiś ogród, drzewa owocowe, no to normalne przecież, że chce mieć z tego owoce i specjalnie dba o to właśnie, żeby jeszcze obfitszy owoc te drzewa mogły przynosić bardziej taki dorodny. A Jezus mówi to dokładnie o nich, oni trwają, oni jeśli nie będą trwać, to po prostu zginą. Jeśli zaś będą trwać, to będą pod troską Ojca i Ojciec będzie się o nich troszczył. Niesamowite rzeczy objawia tu Jezus, nam ludziom, jeśli chcemy się uratować naprawdę, to musimy czytając te słowa zrozumieć, że to są sprawy najważniejsze. Jeżeli ktoś odchodzi i to jest taki ostatni czas przed tym, aby położyć życie, to nie opowiada jakiś tam słów, tylko mówi to, co jest na ten czas najważniejsze, aby umocnić, aby posilić.

 

"To wam powiedziałem, aby radość moja była w was i aby radość wasza była zupełna. Takie jest przykazanie moje, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem. Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich".

 

Oni idą, otaczają Go i On wprost mówi do nich:

 

"Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni właściciel jego; lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca mojego oznajmiłem wam. Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był trwały, bo to, o cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, dał wam".

 

My często czytamy Ewangelie już tak po prostu stereotypowo, czytamy i tyle, ale też dobrze by było mieć świadomość w jakiej sytuacji to Jezus mówi i co On chce osiągnąć w tych, którzy słuchają tego słowa. On chce, żeby oni byli razem, żeby gotowi byli jedni za drugich życie położyć, żeby byli sobie bliscy dzięki Jezusowi, żeby ten Jezus, który tyle był z nimi, żeby On stał się dla nich kimś w kim oni się w rzeczywistości zgromadzają. On jest tym krzewem winnym, oni latoroślami wszczepionymi. Oni będą wydawać owoc przez to, że należą do Tego kim On jest, a Ojciec będzie się troszczył o to, żeby owoc był jeszcze obfitszy. On im pokazuje prawdę, która dla wielu jest zupełnie nie do pojęcia, myślą sobie, że kiedy się pomodlą, pośpiewają, poczytają, wypełnili swoje zadanie. Jezus mówi: To nie jest tak, niech to słowo dla was stanie się rzeczywistością, niech ono was wprowadzi w tą kosztowność tych wydarzeń, które się dzieją.

 

„Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wpierw niż was znienawidził”

 

Więc nie dziwcie się.

 

"Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad właściciela swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą; jeśli słowo moje zachowali i wasze zachowywać będą. A to wszystko uczynią wam dla imienia mego, bo nie znają Tego, który mnie posłał".

 

Więc tłumaczy im z czego to będzie wynikać.

 

"Gdybym nie przyszedł i do nich nie mówił, nie mieliby grzechu; lecz teraz nie mają wymówki z powodu grzechu swego. Kto mnie nienawidzi, i Ojca mego nienawidzi. Gdyby wśród nich nie pełnił uczynków, których nikt inny nie czynił, nie mieliby grzechu, lecz teraz i widzieli, i znienawidzili zarówno mnie, jak Ojca mego. Jednakże słowo, które jest w zakonie ich napisane wypełniło się: Bez przyczyny mnie znienawidzili".

 

A więc gdyby uczniowie mieli się czegokolwiek domyślać, Jezus wyjaśnia, nie ma żadnej przyczyny, żeby oni to Mi zrobili.

 

"Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca wychodzi, złoży świadectwo o mnie; ale i wy składacie świadectwo, bo ze mną od początku jesteście. To wam powiedziałem, abyście się nie zgorszyli. Wyłączać was będą z synagog, więcej, nadchodzi godzina, gdy każdy, kto was zabije, będzie mniemał, że spełnia służbę Bożą. A to będą czynić dlatego, że nie poznali Ojca ani mnie. Lecz to wam powiedziałem, abyście, gdy przyjdzie ich godzina, wspomnieli na to, że Ja wam powiedziałem, a tego wam na początku nie mówiłem, bo byłem z wami. A teraz odchodzę do Tego, który mnie posłał, i nikt z was nie pyta mnie: Dokąd idziesz? Ale że wam to powiedziałem, smutek napełnił serca wasze. Lecz Ja wam mówię prawdę: Lepiej dla was, żebym ja odszedł. Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę go do was. A On, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu i o sprawiedliwości, i o sądzie; o grzechu, gdyż nie uwierzyli we mnie; o sprawiedliwości, gdyż odchodzę do Ojca i już mnie nie ujrzycie; o sądzie zaś, gdyż książę tego świata został osądzony. Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie; lecz gdy przyjdzie On Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi. On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi. Wszystko, co ma Ojciec, moje jest; dlatego rzekłem, że z mego weźmie i wam oznajmi. Jeszcze tylko krótki czas, a nie ujrzycie mnie i znowu krótki czas, a ujrzycie mnie, bo idę do Ojca. Mówili tedy niektórzy z uczniów jego między sobą: Cóż to znaczy, co mówi do nas: Jeszcze tylko krótki czas, a nie ujrzycie mnie, i znowu krótki czas, a ujrzycie mnie i to: bo idę do Ojca? Mówili więc: Cóż to znaczy, co mówi: jeszcze tylko krótki czas? Nie wiemy, co mówi. Poznał Jezus, że go chcieli zapytać, i rzekł im: Pytacie się nawzajem o to, co powiedziałem: Jeszcze tylko krótki czas, a nie ujrzycie mnie, i znowu krótki czas, a ujrzycie mnie. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy płakać i w smutku śpiewać będziecie, a świat się będzie weselił; wy smutni będziecie, ale smutek wasz w radość się zamieni. Kobieta, gdy rodzi, smuci się, bo nadeszła jej godzina; lecz gdy porodzi dzieciątko, już nie pamięta o udręce z powodu radości, że się człowiek na świat urodził. I wy teraz się smucicie, lecz znowu ujrzę was, i będzie się radowało serce wasze, a nikt nie odbierze wam radości waszej. A w owym dniu o nic mnie pytać nie będziecie. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, o cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, da wam. Dotąd o nic nie prosiliście w imieniu moim; proście, a weźmiecie, aby radość wasza była zupełna. To powiedziałem wam w przypowieściach; nadchodzi godzina, gdy już nie w przypowieściach będę do was mówił, lecz wyraźnie o Ojcu oznajmię wam. Owego dnia w imieniu moim prosić będziecie, a nie mówię wam, że Ja prosić będę Ojca za was; albowiem sam Ojciec miłuje was, dlatego, że wyście mnie umiłowali i uwierzyli, że Ja od Boga wyszedłem. Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca. Rzekli uczniowie jego: Oto teraz wyraźnie mówisz i żadnej przypowieści nie powiadasz. Teraz wiemy, że Ty wszystko wiesz i nie potrzebujesz, aby cię ktoś pytał; dlatego wierzymy, żeś od Boga wyszedł. Odpowiedział im Jezus: Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, owszem już nadeszła, że się rozproszycie, każdy do swoich, i mnie samego zostawicie; lecz nie jestem sam, bo Ojciec jest ze mną. To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat".

 

I tak idąc Jezus mówi do nich te wspaniałe prawdy, wskazując na Swoją relację z Ojcem, relację z nimi, jaką relację oni powinni mieć. I sądzę, że kiedy wypowiada te słowa właśnie doszli do potoku Cedron i wtedy się zatrzymali i nim przeszli przez ten potok Cedron, Jezus podniósł oczy ku niebu i zaczął się modlić. Wtedy stoją, Góra Oliwna jest przed nimi, za chwilę przejdą przez ten strumień, potok, i wejdą na to miejsce, gdzie Jezus będzie mocno bojował, a oni trochę sobie pośpią, różnie to będzie, Lecz On wie, co chce osiągnąć. I ta modlitwa właśnie jest czymś, co On rozmawia z Ojcem, oni to słyszą, On przy nich się modli, rozmawia z Ojcem, modli się o nich, modli się o każdą sprawę, w sposób tak oczywisty, jasny.

 

"To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy swoje ku niebu, rzekł: Ojcze! Nadeszła godzina; uwielbij Syna swego, aby Syn uwielbił Ciebie; jak mu dałeś władzę nad wszelkim ciałem, aby dał życie wieczne, tym wszystkim, których mu dałeś. A to jest życie wieczne, aby poznali Ciebie; jedynego prawdziwego Boga i tego, którego posłałeś - Jezusa Chrystusa. Ja Cię uwielbiłem na ziemi; dokonałem dzieła, które mi zleciłeś, abym je wykonał. A teraz Ty mnie uwielbij, Ojcze, u siebie samego tą chwałą, którą miałem u Ciebie, zanim świat powstał. Objawiłem imię Twoje ludziom, których mi dałeś ze świata; Twoimi byli i mnie dałeś, i strzegli słowa Twojego. Teraz poznali, że wszystko, co mi dałeś od Ciebie pochodzi; albowiem dałem im słowa, które mi dałeś, i oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, i uwierzyli, że mnie posłałeś. Ja za nimi proszę, nie za światem proszę, lecz za tymi, których mi dałeś, ponieważ oni są Twoi; i wszystko moje jest Twoje, a Twoje jest moje i uwielbiony jestem w nich. I już nie jestem na świecie, lecz oni są na świecie, a Ja do ciebie idę, Ojcze święty, zachowaj w imieniu Twoim tych, których mi dałeś, aby byli jedno, jak my. Dopóki byłem z nimi na świecie, zachowywałem w imieniu Twoim tych, których mi dałeś, i strzegłem, i żaden z nich nie zginął, prócz syna zatracenia, aby się wypełniło Pismo. Ale teraz do Ciebie idę i mówię to świecie, aby mieli w sobie moją radość w pełni. Ja dałem im słowo Twoje, a świat ich znienawidził, ponieważ nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich wziął ze świata, lecz abyś ich zachował od złego. Nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Poświęć ich w prawdzie Twojej; słowo Twoje jest prawdą. Jak mnie posłałeś na świat, tak i Ja posłałem ich na świat i za nich poświęcam siebie samego, aby i oni byli poświęceni w prawdzie. A nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy przez ich słowo uwierzą we mnie. Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w Tobie, aby i oni w nas jedno byli, aby świat uwierzył, że Ty mnie posłałeś. A Ja dałem im chwałę, którą mi dałeś, aby byli jedno, jak my jedno jesteśmy. Ja w nich, a Ty we mnie, aby byli doskonali w jedności, żeby świat poznał, że Ty mnie posłałeś i że ich umiłowałeś, jak i mnie umiłowałeś. Ojcze! Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie Ja jestem, aby oglądali chwałę moją, którą mi dałeś, gdyż umiłowałeś mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! I świat Cię nie poznał, lecz Ja cię poznałem i ci poznali, że Ty mnie posłałeś i objawiłem im imię Twoje, i objawię, aby miłość, którą mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich. To powiedziawszy, przeszedł Jezus z uczniami swoimi przez potok Cedron(…)".

 

A więc modlił się przed potokiem. Co doznajesz? Czy to nie jest takie proste? W sumie, co cię rusza to? Znamy te słowa, czytaliśmy je nie raz przecież, może uczniów też tak nie za bardzo to ruszało, On pomodlił się po prostu, oni nie widzieli tego, o co się modlił, inaczej chyba by wytrwali przy Nim, gdyby rozumieli jaki bój toczy. Lecz oni trochę tak słuchali, nie do końca rozumieli, co On przeżywa, o czym myśli, jakie ma pragnienia. Nie za bardzo myśleli, żeby znać Go tak głębiej, bardziej, interesowało ich życie tutaj, a takie wspaniałe w sumie, takie atrakcyjne życie, takie widokowe życie i sami brali w tym udział też, wypędzali demony, uzdrawiali ludzi, różne rzeczy się działy, a tu padają takie słowa. Co czułeś, czy czułaś, gdy czytałem te słowa? A co czuł Jezus? To jest właśnie to, że Jezus doskonale wie, co się dzieje, doskonale wie, o co się modli i doskonale wie kto Go słucha, On nie liczy na ciało, On liczy, że Duch Boży dotrze z tymi słowami, poruszy ich serca i sprawi, że oni będą pragnęli, aby te słowa wykonały się w nich. I gdy Bóg dociera tak do nas i to w nas się dzieje, to wtedy my usłyszeliśmy to, o czym mówił Jezus, wtedy będzie znaczyło, że my usłyszeliśmy. Kiedy my pójdziemy w pełni według tych słów, aby być tak, jak On powiedział, gotowi trwając w Nim nieustannie, aby Ojciec się o nas troszczył, żebyśmy jeszcze więcej obfitowali dla chwały Ojca i Jego, abyśmy dla innych byli tym, o co modlił się Chrystus, abyśmy gotowi byli życie położyć za innych, wtedy te słowa stają się niesamowitym przeżyciem, to Jezus powiedział, a słowa Jezusa są dla mnie słowami umiłowanego, cenniejsze niż wszystko inne i to jest właśnie zwycięstwo. Te słowa są w stanie trafić do każdego otwartego serca, które uświadamia sobie, że nauka Jezusa, to nie jest nauka frywolna, to nie jest nauka ludzkiego zadowolenia, to jest nauka zbawienia, które przyszło w Chrystusie Jezusie. To jest nauka innego całkiem życia, życia, które odnalazło szczęście nie tu w tych światowych rzeczach, ale w posłuszeństwie Bogu. Potok Cedron, znaczy mętny, ciemny, czarny, on nie zawsze płynął, był nazywany zimowym. I kiedy czytałem o tym, od razu mi przyszedł Psalm 23 i bardziej mi to pasuje do Jezusa, może przeczytamy;

 

"Psalm Dawidowy. JHWH (JESTEM) jest Pasterzem moim, niczego mi nie braknie. Na niwach zielonych pasie mnie. Nad wody spokojne prowadzi mnie. Duszę moją pokrzepia. Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości ze względu na imię swoje. Choćbym szedł doliną cienia śmierci, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska Twoja i kij Twój mnie pocieszają. Zastawiasz przede mną stół wobec nieprzyjaciół moich, namaszczasz oliwą głowę moją, kielich mój przelewa się. Dobroć i łaska towarzyszyć mi będą przez wszystkie dni życia mego. I zamieszkam w domu JHWH (JESTEM) przez długie dni."

 

Na wieczność. Właśnie Jezus idzie taką ciemną doliną i On się nie boi, bo Bóg jest z Nim. Mówi: Ty zawsze jesteś ze Mną, Ty zawsze Mnie wysłuchujesz, szedł tam, przed czym mówił, że drży dusza Jego i przecież przyszedłem na tą godzinę, uwielbij imię Swoje, mówi do Ojca i Ojciec mówi: Uwielbiłem i jeszcze uwielbię. Diabeł drwił z Niego, z Jego ofiary drwił, Bóg Go umacniał, aniołowie Go umacniali, drwił sobie: za kogo Ty składasz siebie? Oni nawet Cię nie rozumieją, słuchają Ciebie i Twoje słowa w ogóle nie działają na nich, im jest to obojętne, co Ty robisz, nic z tego nie będziesz miał, wszystko diabeł Mu mówił, szydził i kpił sobie z Niego, lecz Jezus był gotowy. I poszedł na Górę Oliwną, przeszedł ten cień, to jest w sumie jak opisują, to jest taki jak wąwóz trochę i Góra Oliwna daje cień jeszcze bardziej zacienia ten wąwóz. Jezus był często na tej Górze, modlił się tam, wszedł, rozmawiał z Ojcem na tej Górze.

Niech Bóg nam pomoże, żeby serca nasze zmiękły, bo bez tego te słowa są tylko słowami. Nie doświadczy człowiek tego uczucia Chrystusa, który kiedy to wszystko robi, On jest pełen świadomości w co wchodzi, co Go czeka, co Go spotka i jak będzie to dokonywało się, w jaki sposób nastąpi to, co najbardziej dla Niego jest przerażające, to gdy Ojciec zostawi Go tam w tym krzyżu. Obawiam się, że jesteśmy podobni do tych uczniów, słuchamy i w sumie nas to nie rusza, po prostu jesteśmy daleko od tej sytuacji, ta sytuacja wydarzyła się tam prawie dwa tysiące lat temu, już się obyliśmy z tą sytuacją, nasłuchaliśmy się jej, a więc wiemy to już. Czy coś było nadzwyczajnego w tym, co czytałem? Czy coś specjalnego było dla nas w tych słowach, które powiedział Jezus? Przecież znamy je. Ale gdy Duch Święty wprowadza je w nasze serca, wtedy pojawiają się te uczucia wdzięczności, te uczucia oddania i świadomości: Jezu, bez Ciebie nie chcę żyć, tylko z Tobą, tylko dzięki Tobie chcę żyć, chcę należeć do Ciebie całkowicie, Ty uczyniłeś coś niesamowitego, gotowy byłeś wejść w to wszystko, w to całe nasze zepsucie, żeby nas z tego wydostać, zniosłeś tyle przeciwności, nie mogę Ci służyć z twardym sercem, nie mogę Ci służyć z wyliczeniem, nie mogę Ci służyć z majakami nocnymi, nie mogę Ci służyć z pomysłami jakimikolwiek, albo Ci służę według słów Twoich, bo Ty jesteś moim Nauczycielem, albo po prostu chcę służyć, ale jak mi się widzi.

Albo położymy życie jedni za drugich, rozumiejąc, co Jezus zrobił dla mnie i dla ciebie, odpoczniemy od swoich dzieł i zaczniemy służyć sobie z całego serca, żeby Jezusowi oddać chwałę wiedząc, że cokolwiek jednemu z tych najmniejszych uczyniliśmy, Jemu uczyniliśmy, albo będziemy twardego serca, tak jak byli Izraelici twardego serca, prorocy mówili, oni słuchali, a i tak robili swoje, byli po prostu oddzieleni od chwały tych słów. Bóg mówi: Dam wam serce nowe, serce mięsiste, abyście mogli doznawać tego, aby dla was Jezus kimś bardzo ważnym, cennym, abyście wszystkiego się wyparli, ale nie Jezusa, abyście zrozumieli, że On chce naprawdę miłości, nie ofiary. Abyśmy mogli służyć innym najpierw musimy pozwolić Jezusowi usłużyć sobie, aby słowa Jezusa stały się dla nas wartościowe, musimy najpierw otworzyć swoje serce, nim będziemy chcieli otwierać serca innych. Najpierw musimy być gotowi na wszystkie przeciwności nim wejdziemy w te przeciwności. Dlatego, choćbym szedł ciemną doliną, pójdę dalej, będę z Tobą i dlatego te słowa Jezusa o Duchu Świętym, który przyjdzie, aby pomóc nam, niech dla nas znaczą: zaprawdę Boże, Twój Duch, jedynie Twój Duch może wprowadzać mnie w kosztowność tych wydarzeń, w prawdziwe bycie z Tobą. Kiedy ktoś opowiada coś, staramy sobie to wyobrazić, zobaczyć to, pytamy się, żeby rozjaśnić sobie to, o czym ten ktoś opowiada. Tutaj Jezus mówi o tych rzeczach, które są tak ważne dla Niego i Ojca. Chciejmy, aby Duch Święty uruchomił naszą duchową wyobraźnię, która jest oparta na Słowie, nie na fikcji, żeby znaleźć się w tym miejscu.

Módlmy się o to, by być w tym miejscu, gdzie to słowo przenika i zdobywa człowieka na całe jego życie dla sprawy Bożej. Nie pozwólmy, żeby nasze serca były oddzielone, oddalone od prawdy tych słów. On mówi: Idę przygotować wam miejsce, a kiedy przygotuję wrócę po was i każdy z nas, ty i ja potrzebujemy usługiwać sobie, bo co się dziwnego dzieje, gdy my sobie nawzajem usługujemy, serca nasze miękną, gdy porzucamy służbę dla siebie nawzajem, serca nasze twardnieją. To jest równoznaczne, im więcej służysz, tym bardziej miękkie masz serce i mniej służysz, tym bardziej masz twarde serce. A więc walczmy o to miękkie serce, troszczmy się o to, by móc doznawać i współczucia i miłości, i smutku, i radości i w tych dniach, kiedy tak wielu ludzi nie doznaje już tak naprawdę, co Jezus przeżywał, kiedy szedł tam, na tą Górę Oliwną, wiedząc, że  tam przyjdą po Niego. I tak, jak czytałem, widział ciebie i mnie. I moją wielką potrzebą też i świadomością, obawą jest to, żebyśmy nie byli przemądrzali, ale byli mądrzy i żebyśmy w tej mądrości mogli cieszyć się każdym słowem, które z ust Bożych pochodzi i odnajdywać w nich prawdziwy sens swojego codziennego życia i żeby Bóg nam w tym pomógł, abyśmy mogli zawsze chodzić z Jezusem i wtedy, kiedy chodził tam, jak to przeżywał, być z Nim i tam i wtedy, i teraz tutaj, należąc do Niego i wybierając to, co jest cenne, kosztowne i prawdziwe, aby uwielbić Go i oddać Mu chwałę wśród Bożego ludu i ty i ja musimy znać to: choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną. Niech Bóg napełnia nas i umacnia nas, niech Bóg pomoże nam, to nie jest łatwy czas, to jest bardzo trudny czas, czas stwardnienia, czas utraty tej wspaniałej miękkości należenia do Chrystusa i o to trzeba teraz walczyć, bardzo walczyć, modlić się o siebie nawzajem, żeby Bóg pomógł nam, żeby serca nasze były miękkie, abyśmy byli uroczystego serca nieustannie, aby doświadczać, jak wiele dla nas znaczy to, co tutaj w tej Biblii jest napisane o naszym umiłowanym, aby te informacje i wiadomości, i ta modlitwa dla nas była nieustannie tak cenna: Ojcze, aby oni byli jedno, jak My jedno jesteśmy. Amen.

Jan 14:23