Zgr. 10.04.26r. Marian - Jeden Nauczyciel i Jego uczniowie cz.1

Zgr. 10.04.26r. Marian - Jeden Nauczyciel i Jego uczniowie cz.1.

 

Chwała Bogu.

           

Będę mówił dzisiaj o bardzo trudnej rzeczy. No bo cóż, czyż nie jest to bardzo trudna rzecz, gdy Nauczyciel sprawdza swoich uczniów, na ile oni pojęli to, co On do nich mówił; i na ile gotowi byli  czynić to, co On ich uczy? I wtedy sprawa robi się od razu taka inna, kiedy Nauczyciel przeprowadza sprawdzian i sprawdza rzeczywistość pojmowania tego, co On uczył uczniów swoich. I my też jesteśmy uczniami Jezusa Chrystusa i w sumie, kiedy tak szczerze spojrzymy, to za bardzo czym się chwalić nie ma, raczej są trudności, problemy są, które jawią się w tym, wydawałoby się, sensownym działaniu, które jest jedynym słusznym takim działaniem, żeby wygrać tutaj, żeby czegoś naprawdę dobrego się nauczyć i żyć tym dobrem z Nauczyciela wziętym.

A więc jest to z jednej strony piękne, że jest taki niesamowity Nauczyciel, który, żeby zdobyć sobie uczniów, spłacił ich wszystkie długi, aby mogli być na Jego lekcjach, swobodni, wolni, nie myśląc o tym, że są komuś coś winni, aby się mogli uczyć Prawdy, i aby chętnie byli tymi, którzy teraz będą się dzielić tą Prawdą, budować się nawzajem według tej Prawdy.

            I dobrze nam znane to miejsce, z Ewangelii Mateusza 28:18-20 „A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca, Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do wypełnienia się czasu.” I czyńcie uczniami też, w imię moje, idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody. A więc Jezus jest tym Nauczycielem, który ma zamiar uczyć wszystkich ludzi, z wszystkich języków, wszystkich narodów, tej samej lekcji. Bez względu na to jakim językiem i gdzie kto mieszka, ta lekcja jest dla wszystkich jednakowa, nauczyciel jest jeden dla wszystkich, nie ma dwóch, trzech Nauczycieli, jest jeden.

            I teraz Jezus mówi, aby czynić uczniami, nie tyle, żeby stwarzać kolejne religie i żeby ludzie w tych religiach funkcjonowali w jakiś sposób, jedni tak, drudzy inaczej; rozumiecie, taka zbieranina różnych ludzi, którzy spotykają się, no bo wierzą, że Jezus był, ale w sumie, niekoniecznie chcą być Jego uczniami, niekoniecznie chcą żyć według Jego nauki, ale chcą się spotykać razem, bo może miło jest, lepiej, przyjemniej. Jezusowi nie o to chodziło, Jezus nie tyle myślał o tym, żeby stwarzać jakieś miejsca, w których ludzie będą się spotykać, będą razem, przez jakiś czas. On jako Nauczyciel określił to, Jego planem jest abyśmy byli jedno, jak On z Ojcem jest jedno.

A więc jest to niesamowite powołanie dla mnie i dla ciebie i kiedy ostatnio mówiliśmy o tym umywaniu nóg, On mówi, że nazywacie mnie Właścicielem i Nauczycielem, i widzicie co ja dla was uczyniłem; i teraz mówi do wszystkich swoich uczniów: I wy czyńcie to samo sobie nawzajem, a więc naśladujcie mnie. Uniżajcie się, służcie sobie nawzajem jak ja wam usłużyłem, to jest lekcja dla nas wszystkich uczniów; i teraz jak my tą lekcję odrabiamy dzisiaj? Czy my jesteśmy uniżonego ducha? Gotowymi pomóc sobie nawzajem, czy raczej takiego, takiego ludzkiego ducha, który lubi stawiać na swoim i nie lubi za bardzo, żeby się gdzieś tam uniżać specjalnie.

            A więc uczniami, którzy mają Nauczyciela i w Ewangelii Łukasza czytamy, że uczniowie mają być jak Mistrz, w szóstym rozdziale, czterdziestym wierszu, znamy to. Jak to nas bardzo zajmuje, ta nauka u Tego Nauczyciela. Jak my robimy postępy? Jak się rozwijamy? To jest to, co interesuje Nauczyciela, Jego nie interesuje tyle, żeby uczniowie przychodzili do szkoły, ale żeby wychodząc z tej szkoły byli sprawniejsi, mądrzejsi i bardziej zdeterminowani, żeby cel w niebie osiągnąć. A więc Jemu zależy, żeby po każdej lekcji, uczniowie byli jeszcze bardziej zdecydowani iść według nauki Nauczyciela, żeby nie żyć po swojemu, tylko tak, jak Nauczyciel uczy. A więc jest to dla nas czymś oczywistym, że Jezus chce od nas tego, żebyśmy byli jak On. Że skoro jest prawidłowo przygotowany uczeń, który jest jak Mistrz, jak Nauczyciel, to znaczy, że On chce ten cel w nas osiągnąć. Jak my doznajemy, jakie jest nasze zainteresowanie, co do tego Nauczyciela? Czy my naprawdę chcemy być Jego uczniami? Czy my naprawdę chcemy żyć według Jego nauki? I to jest bardzo ważne. Bo jeśli człowiek  nie za bardzo chce, to też nie za bardzo będzie zwracać uwagę na to, co mówi Nauczyciel. Ale jeśli chce tak żyć, to będzie szczególną uwagę zwracać, na to co uczy Nauczyciel, żeby w ten sposób właśnie funkcjonować. I wtedy można rozróżnić, kto naprawdę chce żyć nauką Jezusa, a kto nie za bardzo pasuje, żeby tak żyć i nie za bardzo przyjmuje tą naukę do swojego codziennego funkcjonowania.

            W Psalmie 90, myślę, że to jest dla nas sprawdzalna sprawa; możemy sprawdzić, zobaczyć, jak to w rzeczywistości w nas funkcjonuje. I tutaj w tym psalmie 90:12 czytamy: „Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy posiedli mądre serce.” Psalmista zwraca się do Boga i w sumie my też tego potrzebujemy: Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy posiedli mądre serce, to takie, które nie marnuje czasu, ale wykorzystuje dobrze czas. A więc Boże, naucz nas liczyć dni nasze; Ty znasz je wszystkie, nim one nastąpiły w ogóle, ale my nie znamy ich wszystkich. Naucz nas liczyć, że te dni się pomniejszają, nie powiększają. Że z każdym dniem jesteśmy bliżej naszego finału, naszego dobiegnięcia i wtedy my też potrzebujemy nauczyć się liczyć nasze dni, żeby to nie było: 'Aaa, dzień za dniem, dzień za dniem, tydzień za tygodniem' i w sumie po jakimś czasie człowiek już nie rozwija się, bo w sumie już się przyzwyczaił człowiek do spotykania, a nie do uczenia się. Spotkanie staje się już takim, no w sumie wypełniam, nie opuszczam wspólnych zgromadzeń, ale nie ma takiej korzyści z tych wspólnych zgromadzeń, jakiej oczekiwałby Nauczyciel.

            A więc tak jak mówiłem na początku, temat jest trudny, bo my uczniowie stajemy wobec Nauczyciela, i On teraz nas pyta: „A co zrobiłeś z tym, a co zrobiłaś z tym? Jak użyłeś to? Jak użyłaś to? Czy zrobiłeś to? Czy zrobiłaś to?” A więc Nauczyciel zaczyna zadawać pytania uczniom i uczniowie już nie tyle, że pytają Nauczyciela 'A jak, a co?' i Nauczyciel odpowiada; tylko teraz Nauczyciel zaczyna pytać uczniów: 'A jak postąpiłeś w tej sprawie? A jak postąpiłaś? Czy użyłeś Słowa Bożego czy emocji? Co zrobiłeś czy zrobiłaś?' I w tym momencie Nauczyciel zaczyna pytać się uczniów. I wtedy, tak jak spytał się kiedyś, o czym rozmawiacie? A oni rozmawiali o tym, kto będzie z nich większy. A więc Jezus mówi im w tym momencie, że największy jest ten, który służy wszystkim. To jest Jego nauka.

            I teraz chciałbym, abyśmy tak szczerze zastanowili się, bo tu chodzi o szczerość, czy my jeszcze chodzimy za Nim, bo jesteśmy bardzo zainteresowani wzrostem, rozwojem, dorastaniem do wymiarów Chrystusowych? Czy chodzimy za Nim, bo już taki   zwyczaj chodzenia na zgromadzenia, modlenia się, śpiewania? Ale już nie mamy rozwoju, wzrostu. Słowo Boże mówi, jeden sieje, drugi podlewa, wzrost daje Bóg. Pomyśl, tak szczerze, czy nadal chcesz liczyć swoje dni? I potrzebujesz mądrego serca, by rozważnie postępować w tych dniach, żeby nie czynić nic chaotycznie, tak, żeby tylko coś zrobić, ale żeby to było według nauki Jezusa Chrystusa.

            W Ewangelii Jana 8:34-47 „Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, lecz syn pozostaje na zawsze. Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, lecz chcecie mnie zabić, bo słowo moje nie ma do was przystępu.  Mówię to, co widziałem u Ojca, a wy także czynicie, co słyszeliście u ojca waszego. Odpowiadając, rzekli mu: Ojcem naszym jest Abraham. Jezus im rzekł: Jeżeli jesteście dziećmi Abrahama, spełniajcie uczynki Abrahama. Lecz teraz chcecie zabić mnie, człowieka, który wam mówił Prawdę, którą usłyszałem od Boga: Abraham tego nie czynił.” A więc, jeżeli jesteśmy dziećmi Abrahama, to chcemy słuchać co Jezus do nas mówi i według tego postępować. Nie wyprzeć Go z naszego codziennego życia, Nauczyciela wyprzeć, tylko chcemy wyprzeć siebie, by słuchać Jego nauki i żyć nią.

 (41-47)  „Wy spełniacie uczynki swojego ojca. Na to mu rzekli: My nie jesteśmy zrodzeni z nierządu; mamy jednego Ojca, Boga. Rzekł im Jezus: Gdyby Bóg był waszym Ojcem, miłowalibyście mnie, Ja bowiem wyszedłem od Boga i przychodzę. Albowiem nie sam od siebie przyszedłem, lecz On mnie posłał.  Dlaczego mowy mojej nie pojmujecie? Dlatego, że nie potraficie słuchać słowa mojego. Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą od początku i w Prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma Prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Ponieważ ja mówię Prawdę, nie wierzycie mi. Kto z was może mi dowieść grzechu? Jeśli mówię Prawdę, dlaczego nie wierzycie mi? Kto z Boga jest, słów Bożych słucha; wy dlatego nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście.” A więc Jezus mówi, że diabeł jest tym, w którym nie ma Prawdy i on w Prawdzie nie wytrwał, on jest mężobójcą od początku; on namówił Kaina do zabicia Abla; i od początku, on występował przeciwko Prawdzie. I używał do tego ludzi, jeżeli mu się udało to przekonać. I wiemy, że wielu świętych zostało zabitych, przez tych, którzy uważali, że Bogu służą, zostali zwiedzeni, oszukani. W diable nie ma Prawdy, on jest fałszywym nauczycielem, on naucza kłamstwa, on uczy nauk zwodniczych, oszukańczych, nauk, w których ludzie czynią zło zamiast dobra i nie czują się zbyt źle z tym, że to czynią. To znaczy, że wtedy nauczycielem jest raczej diabeł, nie Chrystus, bo człowiek powinien raczej się czuć źle, jeżeli gdzieś posłuchał diabła i zrobił, czy zrobiła coś, to powinien się czuć tak, no głupio, dlaczego słucham kogoś, kto nie ma Prawdy, kto jest kłamcą od początku i w Prawdzie nie wytrwał. A więc nie ma w nim Prawdy, dlaczego słucham kogoś, kto z gruntu jest kłamliwy, oszustem jest, kłamcą, zwodzicielem, oszczercą, ale nie jest kimś, kto mówi Prawdę.

Skoro Jezus mówi, bo Jezus jest w stanie wyswobodzić nas od każdego grzechu, mówi: Czy możecie mi dowieść chociaż jednego grzechu? I nie mogli w żaden sposób, bo On jest Nauczycielem czystości, prawości.

            I później są takie właśnie pouczenia, które też mówią, aby uważać na tego fałszywego nauczyciela; Jezus zresztą mówi, żeby od obcego głosu uciekać, żeby nie słuchać go. On namawia nas właśnie do tracenia czasu na różne rzeczy, które nie łączą się ze służbą, z uczniostwem u Jezusa Chrystusa; chce nam zabrać ten drogocenny czas, wprowadzając nas w różne rzeczy, które nie są nam potrzebne: a to polityka, a to..., no różne, różniste rzeczy. I czasami człowiek się w to zagłębia i niepotrzebnie się tam gmatwa, bo to wszystko i tak jest programowo przekazywane przez diabła. A więc kłamliwe, oszukańcze, zwodnicze. Dlatego tym bardziej trzeba uważać, bo o tych ludziach, którzy słuchają tego nauczyciela,  jest powiedziane, że oni zgina w gehennie. Jest ostrzeżenie przed takimi nauczycielami, którzy by nie przyszli z Prawdą Jezusa, ale raczej z zakłamaniem. Jezus też się modli o nas, byśmy trwali w Prawdzie i abyśmy w tym uświęceniu trwali. On modli się od Ojca, by nas zachował w Prawdzie. I dla nas jest to czymś bardzo ważnym.

            W 1 liście Piotra 1:22-23. Czy rozumiemy o czym mówię? Mówię o takim normalnym uczniostwie wobec Jezusa Chrystusa, kiedy uczeń jest otwartego, chętnego serca, by czynić to co mówi Nauczyciel. „Skoro dusze wasze uświęciliście w posłuszeństwie Prawdzie przez Ducha, ku nieobłudnej miłości bratniej, umiłujcie czystym sercem jedni drugich gorąco, jako odrodzeni nie z nasienia zniszczalnego, ale niezniszczalnego, przez Słowo żyjącego Boga i trwającego na wieki.”

A więc posłuszeństwo, uważne słuchanie, otwarte serce, śmiałe działanie, to wszystko pokazuje uczniów Jezusa Chrystusa, oni są oddzieleni od tych wszystkich obaw, strachów, lęków i tych innych rzeczy, oni są gotowi na to, by każdego dnia podążać według nauki Nauczyciela. I to jest takie niesamowite, że my o tym bardzo dużo mówimy, ale to może się rozbić o ten brak świadomości, że jest się uczniem Jezusa Chrystusa i On jest Nauczycielem, który uczy każdego ucznia, tego jak żyć przed Bożym obliczem, według tego, co Bogu się podoba.

            I kiedy my to stracimy, to my wtedy zaczynamy prowadzić życie już według swojego uznania, i to już jest wtedy niebezpieczne, bo wtedy gubimy się, wpadamy w różne zaułki, dziwne rzeczy... Jezus mówił, że Jego uczniowie chodzą w świetle jakim On jest, i w tym świetle dobrze się czują.

            Też Jezus mówi, w czasach końca, gdy przyjdzie ten ostatni czas, kiedy antychryst zacznie funkcjonować tutaj, Jezus mówi: Ja cię zachowam w tej godzinie próby, dlatego, że ty zachowałeś moje słowo i nie wyparłeś się mojego imienia. A więc żyjesz moim słowem i wyznajesz, że jesteś uczniem Nauczyciela, Jezusa Chrystusa, że Jego nauka jest twoją filozofią życiową – jeżeli tak powiem, twoim działaniem codziennym, że nie masz innej filozofii jak to, co opiera się na nauczaniu tego Nauczyciela.

            Zachęceniem jest to, że Nauczyciel wykazał, że wszystko co powiedział i zrobił, jest niesamowicie czyste, dobre, potrzebne; że ludzie korzystali i będą korzystać z tego kim On jest, z tej wspaniałości tego Nauczyciela. I to co my potrzebujemy, to nie taka ludzka świadomość może, jak chodziliśmy do szkoły, siedzieliśmy w ławkach itd. Jezus jest Nauczycielem w każdej chwili, w każdym miejscu. U Niego nauka nie trwa osiem godzin, czy sześć, a potem do domu, tylko On Nauczycielem jest przez całe 24 godziny, jak powiedział, w nocy i w dzień poucza swoich umiłowanych, wskazuje, napełnia, a więc dobrze jest się uczyć u Niego i poznawać Prawdę, która daje wyzwolenie i to jest czymś bardzo ważnym.

            W Ewangelii Jana 7:16-18  Czy podoba nam się nauka Jezusa?Czy podoba nam się życie Jezusa Chrystusa i to, w jaki sposób On mówi, i jak to czyni? „Na to odpowiedział im Jezus, mówiąc: Nauka moja nie jest moją, lecz Tego, który mnie posłał. Jeśli kto chce pełnić wolę Jego, ten pozna, czy ta nauka jest z Boga, czy też Ja sam mówię od siebie. Kto od siebie samego mówi, ten szuka własnej chwały; ale kto szuka chwały Tego, który go posłał, ten jest szczery i nie ma w nim nieprawości.” I kiedy myślimy sobie o słowach Jezusa, my widzimy co się obecnie, w ogóle widzimy, co się dzieje. Że wielu nauczycieli bardziej zwraca uwagę na to, jak ludzie się czują w miejscu, do którego przychodzą i są tam uczeni, niż na to, co myśli Nauczyciel o tym, co tu się dzieje właśnie. Że częściej zwraca się uwagę na ludzi, jest to takie bardziej wyjście, co do ludzi, a nie myśli się, że to przecież jest zgromadzenie dla Nauczyciela, to On ma być uczczony, to On ma być słyszany, to On chce odpowiadać i chce prowadzić i chce wzmacniać i posilać, to On jest najważniejszy; On mówi gdzie dwóch, trzech w moje imię, tam jestem. A więc, umknęło gdzieś to, że On jest najważniejszy. Jego nauka jest najważniejsza, a nic do tego nie dodasz, nic z tego nie ujmiesz. A ludzie pracują w tym kierunku, żeby jednak dostosować się do ludzi, żeby wyjść im naprzeciw, żeby to nauczanie Chrystusowe, nie  do końca wprowadzać, bo ono jest za ciężkie. A więc uczłowieczyć je, spowodować, że dla ludzi ono stanie się łatwiejsze, przystępniejsze, niekoniecznie musi to być krzyż, który oddziela ciebie od świata, od grzechu, od wszystkiego; może to być krzyż drewniany, krzyż stalowy, krzyż z sąsiadem, krzyż z sąsiadka, a więc przeniesiony krzyż na takie inne, dziwne rzeczy, podczas gdy krzyż Chrystusowy, to w sumie jest: On umarł i myśmy w Nim umarli, abyśmy już nie my żyli, ale żeby On żył w nas. A więc jeżeli teraz coś takiego by się mówiło, i stało na Prawdzie, że Nauczyciel przecież właśnie to głosił i po to przyszedł, żeby zbawić nas, grzeszników, żebyśmy nie żyli już dla grzechu, ale dla Boga. No to ludziom niekoniecznie musi to już pasować, a więc mniemam, że spora część ludzi opuściłaby takie miejsca, i ci, którzy głoszą, czy troszczą, myślą: No szkoda by było, a może coś się im poprawi, itd. i powoli, ta poprzeczka, tej szkoły Chrystusowej jest obniżana i obniżana, i w sumie już Nauczyciel nie ma kogo prowadzić, bo nie ma chętnych do tego, żeby rozwijać się wzrastać w poznawaniu Prawdy i życiu tą Prawdą. I tak, popatrz na siebie, jaką ty masz zachętę, żeby żyć nauczaniem Chrystusa Jezusa? Jezus mówi: Kto czyni moje Słowo, ten należy do Boga i będzie tam, gdzie ja jestem; wykonawca tych Słów.

            A więc mamy olbrzymie doświadczenie, że człowiek czuje się niewygodnie, gdy Prawda Boża jest głoszona i wolałby tą  Prawdę zmiękczyć, żeby się czuć wygodniej, ale jeśli nie będziemy żyli wg nauczania Chrystusa, to wtedy, w jakiej my szkole jesteśmy? I wtedy tą szkolę można nazwać szkołą takiego, szkołą tamtego... Ale to już nie jest szkoła Jezusa wtedy, rozumiecie, może wyjść jakiś nauczyciel imienny człowiek i on zajmie pozycję Jezusa i on zacznie wprowadzać nauczanie po swojemu, ale Jezus takiego nauczyciela nie posłał. Jezus sam mówi, że moja nauka nie jest moją, lecz Tego, który mię posłał. Skoro Ojciec jest tym Nauczycielem, który posyła Nauczyciela, Swojego Syna i Syn dokładnie przekazuje nauczanie Ojca, to znaczy, że my też mamy przekazywać nauczanie Jezusa Chrystusa, bo On jest naszą Głową, a to nauczanie przychodzi prosto od Ojca. A więc to jest nauka Ojca, dla wszystkich Jego synów i córek. I teraz, jeśli my będziemy to zmieniać, to my zmieniamy też wolę Ojca wobec nas. A więc wszystko to się później łączy i ludzie przestają szanować Ojca, szanować Jezusa Chrystusa, tylko zaczynają szanować siebie. Albo się urażają, albo się zrażają, albo się zniechęcają, nie ma tu takiego otwartego, chętnego serca, to co czytałem, psalmista mówi: Naucz mnie liczyć dni moje, żebym zdążył nauczyć się w tych dniach tego, co Ty do mnie uczysz; żebym nie zmarnował czasu swego nawiedzenia, żebym miał mądre serce, które potrafi wybierać, odrzucać to, co jest niepotrzebne, aby przyjmować to, co potrzebne, aby żyć każdym Słowem, które z ust Twoich pochodzi.

            W Ks. Ozeasza 10:12 „Siejcie w sprawiedliwości, żnijcie w miłości, uprawcie nowy ugór, bo już czas szukać JESTEM, aby przyszedł i nauczył was sprawiedliwości.” I tutaj prorok mówi bardzo wyraźnie, aby przyszedł i nauczył was sprawiedliwości. Oto przychodzi Syn JESTEM i uczy nauki JESTEM, Boga Najwyższego. I my teraz, jako wszyscy, rozumiecie, jeżeli my mamy szacunek do Boga, to my chcemy żyć Jego nauką, my nie chcemy innowacji, my nie chcemy korygowania tego, co powiedział Jezus, dlatego, że ludzie odpadają, że ludzie lekkomyślnie postępują, że ludzie sobie zaczynają coraz bardziej pozwalać na swoje, a oczekiwaliby, że jednak, że wszystko będzie dobrze. Nie może być dobrze, jeżeli nie karmisz się zdrowym pokarmem. Jeżeli pobierasz fałszywy pokarm, to musi być źle; tak jak byś jadł trujące jedzenie, musi być zatrucie, musi być źle. A więc my musimy mieć tą świadomość, że po to otwieramy tą Biblię i po to czytamy Słowo i po to się modlimy do Boga, aby coraz bardziej być podobni do Jego Syna, jako Jego uczniowie, aby zachowywać Jego Słowo w sercu swoim, aby czynić to, co On do nas mówi, a więc powinniśmy być praktyczni. Jeżeli On dał nam rozkaz, abyśmy się nawzajem miłowali, to powinno być dla nas oczywiste, że naszym dążeniem musi być do usunięcia wszystkiego, co by przeszkadzało, abyśmy mogli się tak miłować. Bo to On powiedział, Jego Słowo musi być dla mnie i dla ciebie wyrocznią. To nie może być Nauczyciel, który mówi, a uczniowie sobie: a dobra, On mówi, no tak, ma wzniosłą mowę, taką niesamowicie świętą, taką czystą mowę ma, ale kto by tak żył na ziemi... I uczniowie decydują o tym, czy jest to możliwe, czy niemożliwe. To nie może być tak, po to dostaliśmy wiarę, abyśmy byli pewni, że tak to jest.

            W Ewangelii Jana 3. Czy chciałbyś, chcesz dojść do jakiegoś miasta i jeszcze tam nigdy nie byłeś, i teraz kierują tobą ludzie, którzy ci mówią jak tam trafić i raptem ktoś fantazjuje i skierowuje cię zupełnie gdzie indziej. Czy byłbyś zadowolony, czy byłabyś zadowolona z takiego pouczenia jak tam dojść? Na pewno nie, bo byś musiał później wiele stracić czasu, żeby wrócić z powrotem, a więc głupio by było, żeby mówić coś, tylko dlatego, żeby człowiekowi było miło, przyjemnie i łatwo; lepiej mówić Prawdę, choćby człowiekowi nie było miło, i nie było przyjemnie, i nie było łatwo. Ale przynajmniej człowiek ma prawidłowe spostrzeżenie jak powinien iść, jak powinna iść, żeby dotrzeć do celu, do Domu Ojca. Wiemy, że Jezus powiedział: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem wiecznym, nikt nie może przyjść do Ojca jak tylko przeze mnie.” I tam czytamy: Jestem Prawdą i nikt nie może przyjść, jeśli nie przez Prawdę.  A więc jeżeli przez Prawdę, to my się tej Prawdy chcemy nauczyć, poznać. Jezus mówi: Poznacie Prawdę i Prawda was wyswobodzi, a Prawdą jest Jezus. A więc jak my jesteśmy zaangażowani w to, żeby czynić to, co On do nas mówi? Rozumiecie, że jeżeli my tracimy tą ostrość patrzenia i trzeźwość, to powoli zamieniamy się w fajną grupę, no fajną, przyjemną, ale może się okazać, że to nie będzie grupa, którzy się nawzajem ratują, tylko, którzy się tracą nawzajem; którzy sobie mówią fajne słówka, ale już nie ma tam Jezusa, a to jest bardzo niebezpieczne. Lepiej rozmawiajmy ze sobą przez Słowo Boże, przez Prawdę.

            I tu, w tym trzecim rozdziale, Jezus rozmawia z Nikodemem, od trzeciego wiersza: „Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. Rzekł mu Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się? Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego. Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest. Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić. Wiatr wieje, dokąd chce, i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie; tak jest z każdym, kto się narodził z Ducha. Odpowiedział Nikodem i rzekł do Niego: Jakże to się stać może? Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jesteś nauczycielem w Izraelu, a tego nie wiesz?  Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, co wiemy, to mówimy, i co widzieliśmy, o tym świadczymy..(3-11) ” A więc my też powinniśmy, to co nauczyliśmy się mówić, i to jest świadectwem życia Jezusa Chrystusa w nas, to też świadczyć. Apostoł mówi: Nie mówiłbym nic innego jak tylko to, co już doświadczyłem, o tym mówiłem wam.

            A więc Jezus mówi: (12) „Jeśli nie wierzycie, gdy wam mówiłem o ziemskich rzeczach, sprawach, jakże uwierzycie, gdy wam będę mówił o niebieskich?” O tych wspaniałościach, niebiańskiej chwale, o byciu w Domu Ojca, o tym niebiańskim szczęściu, wiecznym szczęściu, o czym Jezus mówi. Jezus mówi: Jeśli nie będziecie mi wierzyć co do tych ziemskich rzeczy, jak uwierzycie mi co do tych niebiańskich rzeczy. Dlatego Paweł mówił, aby patrząc w górę tam, gdzie siedzi Chrystus, myśleć o tym co w górze, o miejscu wiecznego pobytu w chwale.

            I też z tego Jana 8:26 i dalej „Wiele mógłbym o was mówić i sądzić, lecz Ten, który mnie posłał, jest wiarogodny, a Ja to, co usłyszałem od Niego, mówię do świata. Nie zrozumieli jednak tego, że im o Ojcu mówił. Wtedy im rzekł Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że nic nie czynię sam z siebie, lecz tak mówię, jak mnie mój Ojciec nauczył.” I to jest niesamowite, gdybyśmy właśnie tak też naśladowali Jezusa, abyśmy my też mogli powiedzieć: Nic innego nie będę mówił, jak tylko to, co Jezus mówił. Nic innego nie będę czynił, jak tylko to, co On czyni we mnie. I wzrastam  i rozwijam się, zarówno w poznawaniu nauki Nauczyciela, jak  i w poznawaniu codziennego życia dzięki Niemu wg tej nauki; to jest niesamowite uczniostwo, słyszeć i żyć każdym Słowem, które z ust Nauczyciela pochodzi. I dla mnie i dla ciebie to jest czymś oczywistym, że po to właśnie przyszedł Duch Święty, Duch Prawdy, aby nas wprowadzić w Prawdę. Mamy być uczniami, uczennicami Jednego Nauczyciela. I Jezus mówi: Nikogo nie nazywajcie nauczycielem, bo tylko jeden jest Nauczyciel wasz, Chrystus Jezus.

            A więc dla mnie i dla ciebie, najwyższym zaszczytem powinno być to, że jesteśmy uczniami Jezusa Chrystusa i indywidualnie należymy do Niego w każdym miejscu gdzie jesteśmy, poza zgromadzeniem, aby być też tymi, którzy wzrastają, rozwijają się, wg jednej nauki; a też gdy się zgromadzamy, jesteśmy razem, aby wspólnie chwalić Tego, który jest naszym Nauczycielem i który też uczy nas zgromadzać się wzajemnie, wg jednej nauki, wg jednego Nauczyciela, wg jednego Ducha Prawdy, aby wspólnie razem budować się w Prawdzie, wzmacniać i posilać. To jest niesamowity Nauczyciel, niesamowici uczniowie, którzy oddzieleni są od natury tego świata i ich nie interesuje to, co świat interesuje, gdy chodzi do szkoły. Tych uczniów interesuje to, co Chrystus przyszedł i przyniósł nam  na ziemie; co On nas naucza, aby w tym wzrastać, w tym się rozwijać, aby być coraz bardziej pomocnymi dla innych, by innym pomagać, w tym co jest drogocenne.

            I może 2 Koryntian 5: 14-15 „Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania,'' do tego nauczania, do tej Prawdy,  „że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla Tego, który za nich umarł i został wzbudzony. ” Niesamowita Prawda, my jesteśmy z gruntu nauczeni poprzez wroga, żyć dla samych siebie, aby zaspokajać swoje ego. A Jezus mówi zupełnie o innym życiu, aby żyć dla innych; co chciałbyś, czy chciałabyś, aby tobie uczyniono, uczyń to drugiemu; wychodź naprzeciw, staraj się żyć każdym słowem, wtedy będziesz tam, gdzie poszedł Nauczyciel. On mówi, że kto mi chce służyć to ja go uczczę, Ojciec go uczci i kiedy wrócę wezmę go do Domu Ojca. A więc dla mnie i dla ciebie jest czymś bardzo ważnym, być uczniem Jezusa, być uczennicą Jezusa, to jest pierwsze. Możemy uczyć kogoś, musimy sami się nauczyć od Nauczyciela Prawdy, aby uczyć Prawdy, aby nie wymyślać, nie kombinować, nie zwodzić, nie fantazjować, bo Jezus tego nigdy nie robił; ale żyć w Prawdzie, znać Prawdę i głosić Prawdę, i aby było widać tą Prawdę w nas, tak jak apostoł Paweł pisał do Tymoteusza, byś wzrastał i aby inni widzieli jak wzrastasz wg tej Prawdy. To jest dla mnie i dla ciebie chyba czymś naturalnym – uczeń chce być jak Nauczyciel, uczeń chce wzrastać, uczeń chce się rozwijać, uczeń chce poznawać, uczeń chce budować się z innymi uczniami wspólnie nawzajem, aby należeć do tego Nauczyciela i dla mnie i dla ciebie to jest czymś niesamowicie ważnym.

            „(16-21) Dlatego już odtąd nikogo nie znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy. Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał z sobą przez Jezusa Chrystusa i poruczył nam służbę pojednania, to znaczy, że Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków i powierzył nam Słowo pojednania. Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem. On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Boga”.  Już nie ty ani ja, rozumiecie? To co często mówimy, my mamy taką silną świadomość siebie, i Bóg chce, aby ta silna świadomość siebie, przemieszczona została do silnej świadomości Chrystusa w nas i pośród nas. Abyśmy mieli jeszcze bardziej świadomość, że nie należymy już do siebie, ale do Niego; że On chce nas nauczyć jak tutaj żyć w sposób godny, prawidłowy i abyśmy mogli wejść do Domu Ojca. On jest  gotów i zrobił to, położył życie za mnie i za ciebie, aby nas uwolnić od naszej niewoli, uwolnić nas od skrępowania, z tych kajdan, powiązań; wyswobodzić nas, abyśmy mogli być na wyłączną własność dla Niego, jako Nauczyciela, by On mógł uczyć nas wszystkiego, co jest nam potrzebne, a my byśmy coraz bardziej doświadczali, że niczego więcej nie potrzebujemy, jak właśnie tego, by nas uczył dalej, aby odbierał chwałę za to, co już nas nauczył i też uczył dalej, aby jeszcze więcej było widać, jak wspaniały jest Chrystus jako Nauczyciel, jak potrafi zadbać o swoich uczniów, jak potrafi się zatroszczyć, a my chwalimy swojego Nauczyciela wszem i wobec, w każdym miejscu, gdyż nikogo tak nie znamy takiego, który by tak potrafił się skupić na swoich uczniach, żeby oddać całe swoje życie dla uczniów; aby oni mogli doświadczyć, że On jest z nami we wszystkich sprawach, abyśmy mogli się okazać zwycięzcami. On jest gotów pomóc każdemu uczniowi, wzmocnić, dodać otuchy, ale pamiętajmy, te wszystkie wydarzenia, te wszystkie pouczenia, których już doświadczyliśmy, nie zaniedbujmy je, one nie mogą zarosnąć czymś tam,  one muszą być świeże, one muszą być używane.

Kiedy budujemy się nawzajem, kiedy się wzmacniamy, kiedy chwalimy naszego Nauczyciela, odświeżamy to wszystko, wtedy jest dobrze, wtedy jest prawidłowo, nic nie tracimy, nic nie gubimy. Człowiek, który nie używa tabliczki mnożenia przez ileś lat, po jakimś czasie ma już problem, żeby tak jak wcześniej, od razu mówić, ile to jest; musi już sobie myśleć, liczyć, a z czasem może już sobie nie umieć policzyć ile to jest w sumie. A więc używajmy tego, co nas uczy Jezus. Miłujmy się nawzajem, budujmy się, wspierajmy się, czyńmy to po prostu, a ta nauka cały będzie w nas funkcjonować i będziemy nieustannie odświeżani według tego, czego nas nauczył; jak podchodzić do brata, jak podchodzić do siostry, w jaki sposób mieć relacje ze sobą - to wszystko jest bardzo cenne i ważne i co jest możliwe, bo Jezus mówi, przyjdzie Duch Prawdy i On was wprowadzi w całą tą Prawdę, nie zostawię was samych. Mamy niesamowitą łaskę, że Nauczyciel, który wykonał najpotężniejsze zadanie, aby otworzyć nam przestrzeń do tego, byśmy byli Jego uczniami, jako narodzone na nowo Boże dzieci, On posłał nam Ducha Prawdy, aby nas prowadził jako Boże dzieci, aby nas wprowadzał w Prawdę.

            A więc tu jest piękne, że to nie zostało postawione na żadnym człowieku, ale to cały czas jest według woli niebiańskiego Ojca.  Jaki Syn, taki Duch według tej samej woli, wprowadzają nas w kosztowność wypełniania tego, co jest miłe Ojcu, w każdym czasie, dogodnym czy niedogodnym. Niech to będzie dla mnie i dla ciebie taką mobilizacją, nieustanną, żeby nigdy nie stracić tej świadomości, że jestem uczniem niesamowitego Nauczyciela, niesamowitego Nauczyciela, który by tak umiłował swoich uczniów, żeby za nich życie położył, żeby oni już od początku mieli dobry start, żeby w dobry sposób mogli wejść w to doświadczenie, żeby mogli już przychodzić do Ojca jako dzieci Boże; przychodzić jak do Ojca cieszyć się Ojcem, żeby poznawać tą wolę Ojca i aby wspólnie razem budować się na Dom dla Boga. Niech Bóg będzie uwielbiony za to, pamiętajmy, wróg chce to zabrać, wróg chce, żeby ludzie się spotykali i już przestali myśleć, po co się spotykają, żeby odbyć akt religijny, pośpiewać, pomodlić się, jakieś Słowo głoszone, a życie już się nie rozwija. To jest bardzo niebezpieczne, spotykać się w sposób niekonstruktywny, w sposób gdzie, coraz bardziej sytuacją regulują ludzie, a nie Duch Święty, kiedy to ludzie wymuszają takie czy inne postawy, a nie to, że Chrystus był tutaj, umarł, zmartwychwstał, poszedł do Ojca, by przygotować tam miejsce i wróci po tych, którzy do Niego należą. Niech będzie uwielbione Imię naszego Nauczyciela, Jezusa Chrystusa, Amen.

Jan 14:23