zgr.03.04.2026r Marian - Ostatnia Wieczerza i dalsze wydarzenia z nią związane cz1
zgr.03.04.2026r Marian - Ostatnia Wieczerza i dalsze wydarzenia z nią związane cz1
Chwała Bogu. Dokładnie czterdzieści dwa lata temu Bóg dotarł do mnie, gdy szedłem tak zwaną drogą krzyżową i tam padło to pytanie: Dlaczego Chrystus musiał cierpieć za mnie? I dziękuję Bogu, że minęły te czterdzieści dwa lata, i to pytanie dalej jest wypełniane odpowiedzią od Boga. W tych wszystkich odpowiedziach, jakie otrzymałem od tego czasu, jest niesamowite dobro poznania Jezusa Chrystusa takim, jakim On jest i Ojca, który posłał Go do nas. Na to pytanie myślę, że Bóg będzie odpowiadał mi do końca moich dni, a kiedy wróci Jezus, będę znał już całą odpowiedź. Dziękuję Bogu, że jest tak wierny, i że zachowuje pośród tych wielu wydarzeń, gdzie Jego moc, Jego siła zachowała mnie, abym nie odpadł, nie wypadł z tego wszystkiego poprzez różne doświadczenia i wydarzenia. Zawdzięczam to całkowicie Jemu, że tu jeszcze jestem, gdyż gdyby oprzeć to na mnie, już by mnie tu nie było. To On podjął taką świętą decyzję. Gdy ja zacząłem zawodzić Go, On mnie nie zawodził i przeprowadził mnie przez te złe dni, aby zaświadczyć, że to, co On zaczyna, to On też kończy. Chwała Bogu za to!
To jest niesamowite, że Bóg skierował moją uwagę i moje myślenie właśnie dokładnie na ten czas, który teraz spędzimy. W środę, pierwszego kwietnia, był czternasty Nisan. Dzisiaj mamy 16 Nisan. Można powiedzieć, że prawie dokładnie jesteśmy w czasie, kiedy nasz Zbawiciel był z uczniami na Wieczerzy i od tego momentu, kiedy On tak bardzo chciał spożyć tą Wieczerzę z nimi, rozpoczęło się to, o czym będziemy rozmawiać przez te dni. Oby Duch Święty wprowadzał nas w tą kosztowność tych wydarzeń, bo są niesamowite. Mogłem trochę doświadczyć wejrzenia od Ducha Świętego i to wydaje się wspaniałe, a myślę, że jest jeszcze o wiele, wiele więcej wspaniałości w tym, o czym będziemy mówić i warto by było, gdybyśmy mogli rozpoznać jeszcze więcej z tego, co wtedy działo się.
Zaczniemy od Ewangelii Mateusza, 26 rozdział, wiersze 17-36. Mamy opisaną tą sytuację:
„A w pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali: Gdzie chcesz, abyśmy ci przygotowali wieczerzę paschalną? A On rzekł: Idźcie do miasta, do wiadomego nam człowieka i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój bliski, u ciebie urządzę Paschę z uczniami moimi. I uczynili uczniowie tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę. A gdy nastał wieczór, usiadł przy stole z dwunastoma uczniami. I gdy oni jedli, rzekł: Zaprawdę powiadam wam, iż jeden z was wyda mnie.” Niezbyt przyjemne rozpoczęcie czegoś, czego Jezus tak bardzo pragnął, aby być z nimi, aby mieć ten wspólny czas z nimi, kiedy opis pokazuje. „I bardzo zasmuceni poczęli mówić do niego jeden po drugim: Chyba nie ja, Właścicielu? A On, odpowiadając, rzekł: Kto ze mną umaczał rękę w misie, ten mnie wyda. Syn Człowieczy wprawdzie odchodzi, jak o nim napisano, ale biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany! Lepiej by mu było, gdyby się ów człowiek nie urodził. A odpowiadając Judasz, który go wydał, rzekł: Chyba nie ja, Mistrzu? Powiedział mu: Ty powiedziałeś.”
Wydawałoby się, że ta Wieczerza tak dziwnie zaczęła się, tak jakby od razu od takiego smutku, co nie do końca jest tak rzeczywiście. Mateusz przechodzi bezpośrednio do tego miejsca. Podczas gdy nim to się zaczęło, jak wiemy, wydarzyły się jeszcze inne rzeczy, nim Jezus wypowiedział te Słowa, o których Mateusz akurat nie pisze tutaj.
I teraz Jezus mówi o Wieczerzy. Mat.26, 26:-36: „A gdy oni jedli, wziął Jezus chleb i pobłogosławił, łamał i dawał uczniom, i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje. Potem wziął kielich i podziękował, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów. Ale powiadam wam: Nie będę pił odtąd z tego owocu winorośli aż do owego dnia, gdy go będę pił z wami nowy, doskonały w Królestwie Ojca mego. A gdy odśpiewali hymn, wyszli ku Górze Oliwnej. Wtedy mówi do nich Jezus: Wy wszyscy zgorszycie się ze mnie tej nocy; napisano bowiem: Uderzę pasterza i będą rozproszone owce trzody. Ale po moim zmartwychwstaniu wyprzedzę was do Galilei. A odpowiadając, Piotr rzekł do niego: Choćby się wszyscy zgorszyli z ciebie, ja się nigdy nie zgorszę. Rzekł mu Jezus: Zaprawdę powiadam ci, że jeszcze tej nocy, zanim kur zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz. Rzecze mu Piotr: Choćbym miał z tobą umrzeć, nie zaprę się ciebie. Podobnie mówili i wszyscy uczniowie. Wtedy idzie Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemane,”
Kiedy czytasz ten opis, jak wygląda ta Wieczerza? Taka smutna. A przecież Jezus bardzo chciał spożyć ją. Czyżby ona miała wyglądać właśnie w ten sposób? Przytłoczona zdradą Judasza, wyparciem się Szymona Piotra. Czyżby ta Wieczerza miała mieć taki właśnie wygląd i tam był Jezus? Gdy czytamy w Marka, Łukasza, one są bardzo podobne. Dopiero Ewangelia Jana wprowadza nas głębiej w to, co się tam wydarzało. Może nie będziemy czytać już Marka, Łukasza, ale przejdziemy do Jana 13,1-19:
„Przed świętem Paschy, Jezus, wiedząc, iż nadeszła godzina jego odejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, umiłował ich aż do końca. A podczas wieczerzy, gdy diabeł wzbudził w sercu Judasza, syna Szymona Iskarioty, zamysł wydania go, wiedząc, iż Ojciec wszystko dał mu w ręce i że od Boga wyszedł i do Boga odchodzi, wstał od wieczerzy, złożył szaty, a wziąwszy prześcieradło, przepasał się. Potem nalał wody do misy i począł umywać nogi uczniów i wycierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł też do Szymona Piotra, który mu rzekł: Właścicielu, Ty miałbyś umywać moje nogi? Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Co Ja czynię, ty nie wiesz teraz, ale się potem dowiesz. Rzecze mu Piotr: Przenigdy nie będziesz umywał nóg moich! Odpowiedział mu Jezus: Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał działu ze mną. Rzecze mu Szymon Piotr: Właścicielu, nie tylko nogi moje, lecz i ręce, i głowę. Rzekł mu Jezus: Kto jest umyty, nie ma potrzeby myć się, chyba tylko nogi, bo czysty jest cały. I wy czyści jesteście, lecz nie wszyscy. Wiedział bowiem, kto go ma wydać; dlatego rzekł: Nie wszyscy jesteście czyści. Gdy więc umył nogi ich i przywdział szaty swoje, i znów usiadł, rzekł do nich: Czy wiecie, co wam uczyniłem? Wy nazywacie mnie Nauczycielem i Właścicielem, i słusznie mówicie, bo jestem nim. Jeśli tedy Ja, Właściciel i Nauczyciel, umyłem nogi wasze, i wy winniście sobie nawzajem umywać nogi. Albowiem dałem wam przykład, byście i wy czynili, jak Ja wam uczyniłem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy nad właścicicela swego ani poseł nie jest większy od tego, który go posłał. Jeśli to wiecie, błogosławieni jesteście, gdy zgodnie z tym postępować będziecie. Nie o was wszystkich mówię; Ja wiem, których wybrałem; lecz niech się wypełni Pismo: Ten, kto spożywa chleb mój, podniósł na mnie piętę swoją. Już teraz powiadam wam, zanim się to stanie, abyście, gdy się to stanie, uwierzyli, że Ja jestem.”
Tak to się zaczyna. Jezus ogłasza im, że oni są już czyści, oni są już przygotowani. On im jeszcze tylko obmyje te stopy; tak jak cała ofiara miała być obmyta, tak Jezus przygotowuje ich na ofiarę, aby byli złożeni na ołtarzu chwały, życia według Jego życia dla chwały Ojca, według woli Ojca. Jezus jest szczęśliwy, On ich przygotował. On przyprowadza ich do tego momentu Wieczerzy i On wie co w nich osiągnął, chociaż wydawałoby się, że oni są jeszcze w zagubieniu. Zewnętrznie oni jeszcze nie pasują do tego, o czym Jezus tutaj mówi, ale tam w środku, już to jest, to osiągnął Jezus będąc z nimi, chodząc z nimi, opowiadając im to, tłumacząc im to wszystko, okazując im miłość, cierpliwość i Swoją niesamowitą łagodność. On to budował, budował i oto dochodzi do punktu, kiedy ta Wieczerza już jest i On może być razem z tymi przygotowanymi uczniami, aby oni mogli spożyć ją godnie wraz z Nim. Niesamowity Chrystus. Niesamowita Wieczerza. On jest naprawdę szczęśliwy. Jego nie przytłoczyło to, co tam dzieje się w Judaszu, co jeszcze dzieje się z uczniami. Oni mają jeszcze różne dziwne zachowania, co dzieje się w Piotrze. Jezus wie co osiągnął. To jest niesamowite. To jest tak jak coś ukrytego, czego jeszcze nie widać, ale ten, który to ukrył, wie, że to tam jest, i że to będzie rosnąć i wzrastać, i ono usunie to wszystko, co dzisiaj jest jeszcze na zewnątrz. Cała ta skorupa zostanie zniszczona i ujawni się wspaniałe światło życia Jezusa w nich. Jezus o tym wie i dla Niego ta Wieczerza jest niesamowitym czasem.
I On by chciał, żebyśmy też my mieli taki niesamowity czas bycia z Nim. On chce być z nami. On chce być, gdy spotykamy się razem, gdy śpiewamy pieśni; On chce być z nami w tym wszystkim. On chce cieszyć się tym, co osiąga w nas dla chwały Ojca i Swojej i jak to wychodzi na zewnątrz coraz bardziej, objawiając Jego wspaniałe zbawcze dzieło, okazane tobie i mnie. I to jest właśnie to, co Go tak cieszy, kiedy On przychodzi na zgromadzenie, gdzie dwóch, trzech nawet zgromadza się, On tam jest i cieszy się. Cieszy się każdym człowiekiem, który został napełniony Nim, Chrystusem, cieszy się, gdy to kim jest Chrystus, zaczyna mieszkać w człowieku i człowiek jest zdobyczą dla Boga. Chociaż zewnętrznie może jeszcze różnie to wyglądać, ale tam w środku już jest to, co jest potrzebne, aby to, co zewnątrz zostało zniszczone przez to, co wewnątrz. Nie odwrotnie; nie to, co zewnątrz, aby zniszczyło to, co wewnątrz, ale to, co wewnątrz zniszczyło to, co jest na zewnątrz. Czas więc, praca i dokonania pokazują jak to wykonuje się, kiedy ten potężny Boży Syn działa w tych, którzy do Niego należą. Dla mnie i dla ciebie jest to czymś ważnym.
1Mojżeszowa 18,1-5: „Potem ukazał mu się JESTEM (wtedy jeszcze JHWH )w dąbrowie Mamre, gdy siedział u wejścia do namiotu w skwarne południe. A podniósłszy oczy, ujrzał trzech mężów, którzy stanęli przed nim. Ujrzawszy ich, wybiegł od wejścia do namiotu na ich spotkanie i pokłoniwszy się aż do ziemi, rzekł: Właścicielu mój, jeślim znalazł łaskę w oczach twoich, nie omijaj, proszę, sługi swego. Pozwól, by przyniesiono trochę wody, abyście obmyli nogi wasze; potem odpocznijcie pod drzewem. Przyniosę też kawałek chleba, abyście się posilili. Wszak po to wstąpiliście do sługi waszego. Potem możecie pójść dalej. Wtedy oni rzekli: Uczyń tak, jak powiedziałeś!” To jest oznaką niesamowitej gościnności, uniżenia.
Oto jest ta Wieczerza. Jezus jest jako Gospodarz, ale to On uniża się i umywa nogi Swoim uczniom i mówi, abyśmy my też czynili to, co On uczynił, abyśmy naśladowali Go w tym, że szczęśliwi jesteśmy, gdy w ten sposób postępujemy. I z pomocą naszego Właściciela Jezusa Chrystusa będziemy chcieli jutro zrobić to, co On mówi. To jest zewnętrzna oznaka uniżenia, ale jest też wewnętrzna oznaka uniżenia. On nie tylko zewnętrznie umywa im nogi, On duchowo jest Tym, którzy służy. Mówi, że nie przyszedł, by Mu służono, ale by służyć i zbawić, dać życie, Swoje życie wielu kolejnym ludziom, którzy będą mogli być uratowani dzięki życiu Jezusa. On uniża się więc i nie tylko On uniża Swoje ciało, On nie tylko pochyla się przed tymi uczniami, którym obmywa nogi, On jest Tym, który bierze ich ciężary na Siebie, aby nieść, aby oni mieli ulgę, aby oni mieli swobodę. On jest Tym, który jest gotowy ponieść nasze ciężary tam, na krzyż Golgoty. I On chce, abyśmy my mogli zrozumieć to umywanie nóg nie tylko jako obmycie fizyczne nóg, ale też i całą gotowość, aby służyć sobie nawzajem w tym, aby każdy okazał się czystym, aby każda okazała się czysta. To jest niesamowite. Tu nie widać, że On ma jakby opory w tym, aby to zrobić. On jest gotowy to zrobić, On jest chętny, aby to zrobić. W tej służbie jest obraz niesamowitej miłości do drugiego człowieka, gdzie ten człowiek, chociaż jest w przestępstwach, ten człowiek jeszcze nawet do końca nie rozumie co się dzieje, bo i Piotr nie rozumiał do końca co w tym momencie dzieje się; Jezus jest gotów usłużyć każdemu z nich, aby oni mogli uratować się. I On chce, żebyśmy mogli pojąć jak wielkie rzeczy dzieją się na tej Wieczerzy, jak wielką sprawę On teraz rozwiązuje. Bo oni wszyscy myśleli o panowaniu, o władaniu, można powiedzieć, o rządzeniu. Podczas gdy On pokazuje uniżenie, służbę, jako prawdziwe władanie, jako prawdziwą władzę, jako prawdziwe działanie. Jeżeli mam władzę czynić coś dobrego, to On mówi, że stań się sługą wobec innych, by im to czynić. I po tym można rozpoznać sługę Chrystusa, że ten sługa ma władzę, by móc czynić to, co człowiek fizyczny nie uczyni, bo ma zbyt twardy kark, zbyt twarde kolana, zbyt twardy charakter, żeby to zrobić. Dlatego Jezus daje władzę, aby móc czynić to, co czyni sługa, aby uczynić wszystko, co możliwe, by pomóc drugiej osobie i znieść nawet przeciwności od tej drugiej osoby. Przecież On wiedział, że Piotr wyprze się Go, że Judasz wyda Go. On umywa nogi tym wszystkim dwunastu uczniom. Daje szansę każdemu.
On chciałby, żebyśmy mogli zrozumieć, że On nigdy nie przeszkadzał uratować się. On nigdy nie stał w przeszkodzie i robił różne rzeczy, żeby przeszkodzić im uratować się. On zrobił wszystko, aby oni mogli uratować się. Nawet Judasz otrzymywał mimo wszystko szansę i możliwości, kiedy mógł słyszeć, że Jezus wie o tym, co się dzieje. A on myśli, że tylko on wie o tym. A Jezus dokładnie o tym mówi, dawał więc sygnały Judaszowi – Ja wiem o tym, co dzieje się z tobą. Jezus chce, abyśmy mogli przyjąć to do Niego, żeby zrobić wszystko, co tyko jest nam dane, aby pomóc innym uratować się, aby usługiwać sobie nawzajem pomocą w tym, aby każdy mógł się uratować, aby każda mogła się uratować. Uginasz się więc nie tylko fizycznie, uginasz się duchowo, jak duchowy sługa, duchowa służebnica, by ponieść ciężary tych, przed którymi uniżasz się, żeby ponieść. „Jedni drugich ciężary noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy.”
Jezus czyni więc coś niesamowitego. On czyni coś, co jest niepojęte, żeby Władca umywał nogi Swoim sługom, żeby Właściciel umywał nogi Swoim niewolnikom, żeby Nauczyciel umywał nogi Swoim uczniom. Zobaczcie więc co tam naprawdę działo się na tej Wieczerzy. On, Nauczyciel udzielał niesamowitej lekcji. Oni mieli problem kto będzie większy. On udziela im tam niesamowitej lekcji. Czy masz tą władzę od Chrystusa, władzę, by nie nakładać, nie wrzucać ciężarów na innych, ale zdejmować te ciężary? Rozumiecie, jakie to jest potężne! Kiedy patrzymy na to, to przecież tyle grzechów popełniliśmy przeciwko Tobie, Jezu. Tyle zła uczyniliśmy Tobie, a Ty gotowy byłeś pochylić się przed nami i umyć nas z tego całego brudu, i przygotować nas, abyśmy mogli być złożeni na ofiarę Bogu, czystą, świętą? I zdajesz sobie sprawę, że tak słabo znamy to, czytamy o tym, ale tak słabo znamy to, co uczynił Chrystus. Tak mało bierzemy od Nauczyciela lekcji w tym tak ważnym temacie, abyśmy nie wywyższali się jeden nad drugiego, czy jedna nad drugą, żebyśmy nie doznawali takiej dumy, że my nie zrobiliśmy takiego grzechu, jak kto inny zrobił. Jezus nigdy nie dał takiej władzy, by mieć poczucie wyższości nad kimś; bo ja tego nie zrobiłem, ja tego nie zrobiłam. Ale dał władzę tym, którzy nie popełnili takiego grzechu, usłużyć tym, którzy ten grzech popełnili, uczyniwszy wobec nich wszystko, co tylko możliwe, by uratować ich z tego zła. Niesamowita służba. Dlatego Jezus tak cieszył się, że na tej Wieczerzy udzieli niesamowitej praktycznej lekcji Swoim uczniom.
Wiemy, że każdy człowiek z natury chce rządzić. Wiemy też jaką niedbałość popełnił ten faryzeusz Szymon, kiedy Jezus do niego przyszedł, nie okazał Mu gościnności, nie dał Mu misy z wodą. Ta kobieta własnymi łzami obmyła Jego stopy. Była tak wdzięczna, że jej przebaczył to, co ona robiła. Niesamowite doświadczenie, niesamowite spotkanie.
Kiedy poznajemy co tam naprawdę działo się na tej Wieczerzy, jesteśmy wzruszeni naszym Chrystusem, który chociaż tak potężny, wypędzał demony, uwalniał ludzi z chorób, czynił niesamowite cuda, powstrzymywał w jednej chwili potężną wichurę, morze uspokoiło się. On bierze misę, nalewa wody, bierze ręcznik, przepasuje się jak sługa i przychodzi do pierwszego ucznia, pochyla się, bierze jego nogi w Swoje ręce i z wielką miłością obmywa mu, chociaż wie, że niedługo za niego umrze. Nie ma tam wyrzutów, nie ma tam takiego ludzkiego poczucia skrzywdzenia. On chce, żeby Jego słudzy czy służebnice nie mieli poczucia skrzywdzenia, aby mieli świadomość chwały, wyższości; w tym, gdy się uniżasz, gdy możesz pomóc innym nie czynić zło, ale przestać czynić zło, gdy możesz im pomóc, i ty to robisz.
List do Galacjan 5, 13: „Bo wy do wolności powołani zostaliście, bracia; tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale służcie jedni drugim w miłości.”
Niesamowita wolność, kiedy już nie ciało, nie to, że ono będzie decydować o tym w jakiej chwale ja będę żyć, ale Chrystus, Jego chwała, chwała, która wystawia to ciało na wiele trudnych doświadczeń. Nie takich jakby chciało to ciało, ale zupełnie wbrew temu ciału, kiedy człowiek znosi przeciwności, bo kocha i nie chce krzywdy. Kiedy myślimy o tym, to gdyby zrozumieć to, co Jezus uczynił na tej Wieczerzy i dlaczego Jezus mówi: „Szczęśliwi ci, którzy to pojęli, którzy będą to czynić, bo to jest szczęście, gdy ty możesz kogoś uratować. My mamy większą łatwość stracić kogoś niż kogoś uratować. Łatwiej jest nam użyć języka, by komuś coś dołożyć niż komuś coś odebrać z tego, co tam zostało złego zgromadzone, coś ująć. Ale Jezus przyszedł aby zmienić tą sytuację i dać nam władzę uczynienia tego, co uczynił On. I dlatego On cieszy się i mówi: Bardzo chciałem już z wami spożyć, bardzo, gorąco chciałem spożyć z wami tą Wieczerzę, aby okazać wam to, byście mogli pojąć jak cudownie jest służyć, że dla Jezusa to nie było utrapieniem; ‘Ojcze, czy ja muszę umyć im te nogi? Czy już nie dosyć uniżyłem się? No dobra, pójdę.’ Nie. Jan pisze zupełnie inaczej. Jan pisze, że do końca nas umiłował. Wiedząc, że dopełnia się czas, podjął się tego, by zaświadczyć o tym. Jezus mówi: Jeżeli będziecie Mnie służyć.
Teraz rozumiem jeszcze bardziej o jakiej służbie Jezus mówi. To będziemy tam, gdzie On jest. Bo Jezus kocha ludzi. On nie chce, by ktokolwiek zginął. Jeżeli będziemy służyć w sprawie ratowania, a nie gubienia, to Jezus weźmie nas, Ojciec uczci nas, bo to jest Duch Chrystusowy; nie zatracać, zbawiać. Mieć taką moc od Niego, władzę od Niego, by nie zatracać. To jest władza od Chrystusa. Człowiek sam w sobie tego nie ma, ale Chrystus przychodzi i mówi: Ja chcę ci to dać, chcę ci to przekazać. Uniżam się przed tobą i pierwszy tobie okazuję to, co chcę abyś mógł czy mogła okazać innym. Pierwszy Ja tobie ukazuję, a więc Ja, który jestem twoim Właścicielem, twoim Władcą, Królem, Bogiem, Życiem wiecznym, Nauczycielem, oto uniżam się przed tobą, by cię zbawić. I gdy doświadczysz tego, że serce twoje zmięknie, gdy doświadczysz tego jak Piotr wołał: Jezu, nie, to jest za wysoko, nie, ja nie jestem godzien, nie jestem godna, zatrzymaj się. On nie mówi: ‘Dobra, fajnie, pomogłeś mi, nie muszę tego robić’. Nie, On mówi: Jeśli tego ci nie zrobię, nie masz działu ze Mną. Muszę więc pomóc ci, żebyś mógł, mogła mieć dział ze Mną.
To jest niesamowite, kiedy człowiek nie jest oskarżycielem, ale zbawicielem i kiedy zamiast oskarżać drugiego grzesznika, patrzy oczami Zbawiciela jak pomóc temu grzesznikowi uratować się. To jest dopiero widok Chrystusa, Tego, który tam na tej Wieczerzy obmywa nogi, stopy Swoim uczniom. Wcześniej cały czas pracował, aby ich obmywać i oni wytrwali przy Nim, nie stracił z nich żadnego.
Znamy też to z Mateusza 25, 40.45: „A król, odpowiadając, powie im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście.” „Wtedy im odpowie tymi słowy: Zaprawdę powiadam wam, czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, i mnie nie uczyniliście.”
Wiecie, że lepiej jest przesadzić w czynieniu dobra, niż powstrzymać się od jakiegoś dobra. Lepiej jest zrobić więcej niż za mało. To więcej i tak pójdzie w ogień, bo to się nie nada, ale przynajmniej nie zrobisz za mało. Nie pominiesz czegoś, co Bóg daje ci zrobić, a ty tego nie zrobisz. Nie pohamowujmy więc, raczej pozwólmy, żeby to było obfite, czyńmy to z ochotnego serca jako dla Chrystusa. Jezus mówi: „Cokolwiek jednemu z tych najmniejszych Moich braci uczyniliście, Mnie to uczyniliście.” To jest niesamowita lekcja, którą Jezus udziela umywając nogi uczniom. Ten, przez Którego i dla Którego zaistniało to wszystko, Ten, Który ma wszystko, co ma Ojciec, mówi każdemu z nas: Nie chcę cię stracić, chcę cię zbawić. Ale jeśli nie pozwolisz umyć ci nóg, to nie możesz mieć działu ze Mną.
Jesteśmy kąpani w Słowie Bożym, mamy mnóstwo możliwości, spotkań, na których jest to Słowo głoszone. Czytamy to Słowo w domach, mamy możliwość kąpać się w Słowie. Ale to umycie nóg, to jest takie zapięcie tej całej sprawy. Ta służba sobie nawzajem, aby ratować, jest zapięciem tej całej sprawy. Wtedy człowiek jest w stanie szukać Chrystusa, żeby móc otwierać usta, by uratować, by móc czynić cokolwiek, by uratować, by modlić się, by uratować. Pamiętamy Szczepana, kiedy zabijano go, on wołał: Nie policz im grzechu tego. Można powiedzieć, że on wołając za tymi ludźmi, był ich sługą. Oni go zabijali, a on był ich sługą. Tak jak Chrystusa zabijali i On był ich Sługą, naszym Sługą; my też zabijaliśmy Go naszymi grzechami. Jezus też powiedział z krzyża: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.
Wrócimy do Ewangelii Jana 13, 18: „Nie o was wszystkich mówię; Ja wiem, których wybrałem; lecz niech się wypełni Pismo: Ten, kto spożywa chleb mój, podniósł na mnie piętę swoją.”
To jest przerażający moment. My widzimy tu Judasza, ale Jezus widzi wszystkich Judaszy. Chodzi o to, by to zrozumieć. Jezus daje szansę jeszcze wszystkim Judaszom. Kiedy o tym mówi, daje jeszcze szansę. Bo zrozumiem to: Ten, kto spożywa chleb Mój, podniósł na Mnie piętę swoją. I kiedy apostoł Paweł pisze o Wieczerzy, mówi o niegodnym spożywaniu Wieczerzy, że jak wielu już umarło. Kiedy spożywamy Wieczerzą Chrystusa, pamiątkę Jego Ofiary i nie patrzymy na to, co On uczynił dla nas, abyśmy nawzajem służyli sobie w miłości, i kiedy depczemy brata czy siostrę swoim ja, swoją dumą, pychą czy arogancją, to przecież podnosimy piętę na Chrystusa. I mogę powiedzieć, że chyba każdy z nas otarł się o Judasza w tym swoim chrześcijańskim życiu i o tą świadomość jak można będąc wierzącym, wierzącą, spożywając pamiątkę Ofiary Jezusa Chrystusa, łamiąc ten chleb i pijąc z tego kielicha, ścierać się z braćmi, uderzać, mieć nastawienia, złośliwe uwagi, potępienia, odrzucenia? Tak właśnie zrobił Judasz.
I to, co Jezus tam także czyni, mówi do każdego z nas: Wiem, jak łatwo wrogowi może się udać zamienić was w Judaszy, tak jak zamienił Judasza w zdrajcę, i że możecie dotrzeć do punktu, w którym zaczniecie zdradzać Jezusa. Pamiętacie List do Laodycei, kiedy wydawało im się, że są bogaci, a byli nędzni. Jezus mówi: Ja jeszcze nie odrzucam was, daję wam szansę, mówię do was i ostrzegam was: Przestańcie się krzywdzić, dążcie do pokoju, przebaczajcie, nie jątrzcie. Judasz wychodzi stamtąd, uczniowie myślą, że idzie coś kupić. Jest to więc jeszcze czas przygotowywania. Inni przygotowują się jeszcze do Wieczerzy, gdy Jezus jest na Wieczerzy z uczniami. Jeszcze można coś kupić w Izraelu.
Ew. Jana 13,31-34: „A gdy wyszedł, rzekł Jezus: Teraz został uwielbiony Syn Człowieczy i Bóg został uwielbiony w nim. Jeśli Bóg został uwielbiony w nim, to i Bóg uwielbi go w sobie i wnet go uwielbi. Dziateczki! Jeszcze chwilkę będę z wami; szukać mnie będziecie i, jak powiedziałem Żydom: Gdzie Ja idę, tam wy przyjść nie możecie, i teraz wam to mówię. Nowe przykazanie daję wam;”
Zobaczcie, że Jezus dopiero teraz uruchamia to, kiedy Judasza już nie ma tam. Mówi już tylko do tych jedenastu. Ale też i do tych, którzy wygrają, którzy rozumieją, że Jezus nie tylko po to przyszedł, byśmy czynili chrześcijańskie zło, ale po to, byśmy go nie czynili, bo faryzeusze i uczeni w Piśmie też czynili pobożne zło. Jezus nie chce tego. On chce byśmy czynili Jego dobro i byśmy usługiwali tym. On teraz jest taki: Ojcze, już dokonało się to, zdrajca poszedł robić swoje zadanie. I On rozmawia teraz z uczniami, oni nie mają pojęcia, że zapadły już kolejne kroki, zostały podjęte, a Jezus idzie dalej. On rozmawia z nimi tak, jakby Jemu zupełnie nic nie groziło. On wie po co Judasz poszedł, oni nie mają o tym pojęcia, nie wiedzą. Mówi:
„Dziateczki! Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie. Rzekł mu Szymon Piotr: Właścicielu, dokąd idziesz? Odpowiedział Jezus: Dokąd idę, ty teraz ze mną iść nie możesz, ale potem pójdziesz. Rzekł mu Piotr: Właścicielu! Czemu nie mogę teraz iść za tobą? Duszę swoją za ciebie położę. Odpowiedział mu Jezus: Duszę swoją za mnie położysz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Zanim kur zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz.”
Ale wiemy też, że Jezus już mówił: „Piotrze, lecz Ja prosiłem za tobą, że diabeł uprosił sobie, żeby was przesiać, lecz Ja prosiłem za tobą, Piotrze, aby zachowana została wiara twoja.” Niesamowita Wieczerza, tyle wspaniałości. Chociaż wydawałoby się, tak jak wcześniej czytałem Mateusza, że to, co zrobił Judasz, ta cała sytuacja, położyła takie przygnębienie na tą Wieczerzę. Jednakże kiedy czytamy rozszerzenie i widzimy co tam się działo, to nie było przygnębienie. Jezus jest w uroczystym stanie, jak Arcykapłan, który usługuje, Ten, który czyni w tym czasie niesamowitą sprawę; On cały czas czyni to, co chce Ojciec. Niech będzie uwielbione Jego Imię, niech te Boże informacje na dzisiaj, pozostaną w każdym z nas. A ta władza od Chrystusa niech spoczywa na nas wszystkich, abyśmy mieli władzę miłować się nawzajem i służyć sobie, i żeby nie było między nami złego niewierzącego serca, które by odpadło od Boga, które by przestało rozumieć, co uczynił Chrystus. Jak ważne jest to, żeby nie jeść nadaremno Jego chleb i nie pić nadaremno Jego Krwi. Ale karmiąc się ciałem i Krwią Jezusa, przyjmować Jego życie, bo Jezus mówi, że kto karmi się Moim ciałem i Krwią, ten ma życie wieczne.
Niech Bóg będzie z tobą, bracie, siostro. Przed nami jest niesamowite przyjście Chrystusa. Ale póki jeszcze nie przyszedł, możemy jeszcze wiele rzeczy zmienić; wiele usunąć i wiele jeszcze przyjąć. Bądźmy gotowi do niesamowitej pracy, patrząc na Chrystusa jak On pracuje, w jaki sposób On wykonuje tą potężną pracę tam, kiedy już niedługo przejdzie przez bardzo trudny czas. Ale On wcale nie wygląda, żeby tak miało się stać. On jest pełen chwały. Obyśmy my byli tak samo, choćby za chwilę mieli nas zabić, byśmy byli pełni chwały, pełni chwały czystego umysłu, czystego serca, czystej mowy, czystego działania. Do ostatniego tchnienia byli tymi, którzy korzystają z tego, co Chrystus dla nas uczynił. Niech będzie błogosławiony Ten, który w tamtym czasie dla mnie i dla ciebie pokazał, co to znaczy przyjąć Ducha uniżenia i oddać chwałę Ojcu, tak jak Mu się należy, w duchu i prawdzie. Amen.

