Zdrowej nauki nie ścierpią...

Zdrowej nauki nie ścierpią... Część 1

ZDROWEJ NAUKI NIE ŚCIERPIĄ

Rozważania II List do Tymoteusza 4, 3-4;

                       „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.”

         Te dwa wiersze. Wiemy, że w innych miejscach Paweł pisał do Tymoteusza: „Wiedz, że w dniach ostatecznych to się stanie...” To jest ze sobą połączone.

Dla nas jest tak ważne, że „przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią”. Co to znaczy nie ścierpieć czegoś?

[Odpowiedzi:] Nie można czegoś znieść, znienawidzić, nie można wytrzymać, człowiek niechętnie ustawia się do prawdy. Człowiek jakby coś cierpkiego miał wypić, coś co mu w ogóle nie smakuje. A więc człowiek nastawia się negatywnie do prawdy.

Kto się nastawia negatywnie do Prawdy? Świat czy chrześcijanie? Chrześcijanie. Kto słucha tej nauki? Nauka jest głoszona po zborach. Świat nie chce słuchać nauki, więc chodzi o ludzi, którzy są wierzącymi. „Przyjdzie czas...” Wcześniej słuchali, byli zadowoleni, szczęśliwi, a później już po prostu nie ścierpię tego. „Chcę słuchać  czegoś, co mi pozwoli spokojnie żyć na ziemi. Co mi ułatwi to, że moje sumienie nie będzie się ruszać, będzie spokojne, zadowolone.”

Paweł mówi, że szczególnie w czasach końca ludzie będą chcieli, żeby mówić im to, co im pasuje. Zaś zdrowej nauki nie ścierpią. Żyjemy w takich czasach, w takim doświadczeniu.

         Co to jest zdrowa nauka? Bo jeżeli czegoś ktoś nie ścierpi, to ci, którzy są zadowoleni z tej zdrowej nauki, są szczęśliwi, że  jest ta zdrowa nauka. Są ludzie, którzy nie ścierpią i ludzie, którzy łakną zdrową naukę w Kościele.

         Co to jest zdrowa nauka?

[Odpowiedzi:] To jest coś czystego, wspaniałego, coś co pochodzi bezpośrednio od Chrystusa. Co jest nieskalane światem i ciałem. Śmierć starego człowieka. To jest pełnienie woli Bożej, a śmierć dla robienia tego, co my byśmy chcieli.

         A kto lubi jak mu coś się zakazuje? Nikt.

         A zakazywali i nakazują. Kto by się tego proroka nie słuchał, z ludu wytępiony będzie. Kto by to lubił? Takie słowa.

         Gdzie je się najszybciej wyrzuca? W komputerze, do śmietnika. I się szybko zapomina, że kto by się Jezusa nie słuchał, będzie z ludu wytępiony. A zostawia się sobie zbawienie za darmo, z łaski. Czołówka. Jestem zbawiony za darmo, nic nie muszę płacić, jestem zbawiony za darmo. A gdyby postawić obok tego, że kto się nie słucha, będzie z ludu wytępiony – to jakoś nie pasuje. Za darmo, z łaski, tak. A tu: kto by się nie słuchał? To nie współgra. Jedno trzeba usunąć. Które usunąć?

         Usuwam to, co mi nie pasuje. Co usuwam z Biblii? Co nam może nie pasować?

[Odpowiedzi:] To, co przeszkadza nam „być”, co zabiera nam spokój.

         Chodzi o to, aby zobaczyć, czy to jest o nas? Jest napisane: „Doświadczajcie samych siebie”. Zobaczcie, czy to przypadkiem o nas nie pisze apostoł Paweł i mówi, że na końcu będą ludzie, tzn. taki zbór w Gdańsku, którzy nie będą chcieli słuchać zdrowej nauki, tylko będą chcieli słuchać bajek.

         To jest coś takiego - dziecko, które nie chce czegoś uczynić, udaje, że nie słyszy. Ono ma słuch bardzo dobry, ale udaje, że nie słyszy. Rodzic mówi, a dziecko, jakby głuche, nic nie słyszy, robi dalej swoje, chociaż dobrze słyszy, ale nie słyszy, bo nie pasuje. Ale gdyby rodzic zawołał chcąc dać coś, co to dziecko bardzo chce, to choćby nawet hałas był, dziecko usłyszy. To co pasuje, to człowiek łatwo słucha, ale to co nie pasuje,  człowiek źle słucha. Łatwo można rozpoznać, czy moje serce chce słuchać prawdy, czy raczej nie zwraca serca ku prawdzie, bo to „nie jest takie ważne”.

         Co mieści się w zdrowej nauce?

My wiemy, że zdrowa nauk to ta, która chce nas uratować, zbawić, dać nam wieczne życie. Ale żeby nas uratować, zbawić i dać wieczne życie, my musimy umrzeć na krzyżu Golgoty z Chrystusem. I można mówić to na całej kuli ziemskiej, ale są ludzie, którzy nie są w ogóle tym zainteresowani. Nie widzą w tym swojego celu życia, a więc mijają to i idą dalej, czekając na inne informacje, które by pasowały.  „Ta wiadomość nie pasuje, nie jestem nią zainteresowany, nie ma do mnie przystępu, nie jest dla mnie najważniejsza, czekam na następne informacje, proszę o następne.” I ktoś mówi następne informacje i  patrzą: pasuje, nie pasuje. Rozumiecie? To są ludzie, którzy nie chcą prawdy. Dopasowują to, co im pasuje.

         To jest w naszym ciele, my to mamy wszyscy. Tylko albo my to zobaczymy i będziemy chcieli to krzyżować, albo to zniszczy nas.

Mimo wszystko, że będziemy słyszeć prawdę, my ją miniemy, bo nie jesteśmy nią zainteresowani. „To nie jest cel naszego życia, to mi się nie przyda do moich planów. Umrzeć, a ja mam tu takie plany, nie przyda mi się ta nauka o mojej śmierci, bo moje plany myślą o życiu. A więc mijam naukę o śmierci, bo nie jestem nią zainteresowany. Ona mnie ogranicza i nie pozawala mi zrealizować moich planów. A więc nauka o śmierci będzie dla mnie bardziej potrzebna, kiedy będę miał umrzeć. Wtedy będę bardziej zainteresowany nauką o śmierci, bo wiem, że nauka o śmierci jest prawdą”. To wszyscy chrześcijanie wiedzą. Tylko, żeby umrzeć teraz to człowiek nie za bardzo jest zainteresowany. Woli umrzeć później, chce jeszcze sobie pożyć, człowiek jest cwany. Udaje, że nie słyszy. „Usłyszę jak dzwonek będzie dzwonił, że za chwilę umrę, a lekarze powiedzą w korytarzu, przygotujcie trumnę. O, to jest ostatni dzwonek, żeby umrzeć. Już umieram, już nie będę nic robił Panie, co się tobie nie podoba”.

         Człowiek tak sobie myśli. Mija tą Prawdę teraz, bo myśli, że skorzysta z tej Prawdy kiedyś.

[Wypowiedzi:] To jest oszustwo diabła, bo Słowo Boże mówi: „dzisiaj jeśli głos Jego usłyszysz”. Nie jutro, nie za miesiąc, tylko dziś.

Ale my musimy tego chcieć. Musimy widzieć, że to jest droga wyznaczona do wieczności i tą drogą chodzą ci, którzy chcą iść  zgodnie z wolą Bożą.

          I teraz jest zgromadzenie, ludzie zasiadają, słuchają co jest mówione. Ale gdyby każdego z nas rozebrać i patrzeć, co my mamy z tym zamiar zrobić, to byśmy widzieli, że pewne osoby bardzo szybko przepuszczają pewne rzeczy, bo one są niezbyt fajne dla nich. Ale za to łapią silnie te rzeczy, które by powiedziały im, że nie jest tak źle. I tak słuchają co ktoś mówi i wyłapują. „Nie jest źle” – „fajnie, to mi się podoba”. „Tragedia, zginiesz na zawsze”- „ale jak ja zginę? Ja jestem wierzącym przecież, nie zginę”.

          I gdyby przyszedł Jezus i mówiłby, to jak byśmy się zachowywali? „Panie, ale jak to? Ty przecież tak nas kochasz. Poszedłeś na krzyż i wykreśliłbyś  nas  z Księgi Żywota za to, że nie miłujemy Twojej prawdy? Przecież my Ciebie miłujemy!”

To tak jak żona, która mówi, że miłuje swojego męża, ale mu jedzenia nie ugotuje. Nie porozmawia z nim. Ale miłuje...Słyszy się: „Ja do ciebie nic nie mam, ale w drogę mi nie wchodź”.

To są dwie sprzeczne rzeczy. Jeśli ty nic do mnie nie masz, to dlaczego tak ciężko ci spotkać się ze mną i uśmiechnąć się. Ty masz coś do mnie, tylko nie mówisz prawdy w tym momencie.

         Często człowiek mówi pewne słowa, które by miały pokazać, że jest fajnym człowiekiem, ale w rzeczywistości nie jest fajnym, bo te słowa pokazują stan serca.

Zwróćcie uwagę na pierwszy człon: „Zdrowej nauki nie ścierpią”. Gdzie tak nie za bardzo mi to pasuje,  uczę się być jak człowiek, który ma uszy, a nie słyszy. Można ogłuchnąć. Mając uszy można ogłuchnąć, aby po pewnym czasie już nie słyszeć Prawdy. Prawda nas do czegoś mobilizuje, podczas gdy bajki powodują, że  czujemy się jak w bajce: „na końcu będzie dobrze”. Na końcu będzie dobrze. W bajce wszystko się kończy dobrze. Wolimy czegoś takiego posłuchać, bo wtedy jest to fajniejsze.

         W Ewangelii są radosne przesłania, ale Jezus mówi: „jeśli będziecie jedni za drugich życie kłaść, będziecie moimi przyjaciółmi”. To jest radosne przesłanie – być przyjacielem Jezusa. Ale Jezus mówi najpierw: „jeśli będziecie jedni za drugich życie kłaść, wtedy będziecie moimi przyjaciółmi”. Jeśli nie wypełniam pierwszej części, a chcę wejść tylko w drugą – to już nie jest takie proste. Pomyślmy, gdzie widzimy to zderzenie zdrowej nauki ze sposobem myślenia człowieka na tej ziemi.

         Gdybyśmy chcieli posłuchać dzisiaj Pana we wszystkim co On mówi i powiedzieć: „Panie, skoro Ty tak powiedziałeś, to ja nie myślę robić inaczej jak Ty powiedziałeś. Czytałem Panie, że Kto zachowa Twoje Słowo Panie, śmierci nie ujrzy na wieki. Panie, Ty powiedziałeś i koniec, ja nie będę robił inaczej jak Ty powiedziałeś, ufam, że Ty mówisz Prawdę. Choćby mnie to miało kosztować, że wszystko bym stracił, wiem, że jak zaufam Tobie, tak naprawdę zyskam wieczność”.

          Tak stanąć przed Panem i powiedzieć „Panie, ja chcę żyć Prawdą”. I w tym momencie człowiek myśli, jaka będzie cena i zaczyna się kłopot. Prawda?

          I w pewnym momencie człowiek przychodzi na zgromadzenie i już nie chce się uczyć Słowa, tylko chce być na zgromadzeniu, ponieważ to Słowo będzie powodowało, że człowiek będzie musiał w końcu coś zrobić z tym doświadczeniem. „Jestem jak uczeń w szkole, ale nie słucham się Nauczyciela”. To jest trudne doświadczenie. Jestem w szkole, mam znaczek, że byłem, ale gdy sprawdzono czy słuchałem, okazuje się że nie. Ale jeśli serce jest otwarte i człowiek jest ochotnego serca, to ten człowiek ma otwarte uszy i chce usłyszeć dalej, bo już doświadczył Pana i zobaczył, że Pan jest wierny Swoim Słowom. I wtedy jest gotów słuchać, bo wie, że Pan jest wierny. Człowiek doświadczył wartości Słowa i mówi: „Panie to jest super! To mi się podoba! Chociaż mam doświadczenia i one są nieraz trudne, ale widzę, że Ty potwierdzasz Słowa. To jest coś pięknego.”

[Leszek] W 1 rozdziale 2 Listu do Tymoteusza apostoł Paweł mówi: Wzoruj się na zdrowej nauce, którą usłyszałeś ode mnie, żyjąc w wierze i miłości, która jest w Chrystusie Jezusie. Wcześniej: „jeśli kto inaczej naucza i nie trzyma się zbawiennych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z prawdziwą pobożnością, ten jest zarozumiały i nic nie umie, lecz choruje na wszczynanie sporów i spieranie się o słowa z czego rodzą się zawiść, swary, bluźnierstwa i złośliwe podejrzenia”.

         To kojarzy mi się z jedną rzeczą: czy wiecie jaką definicją wg Światowej Organizacji Zdrowia jest zdrowie? Według WHO zdrowie jest to brak choroby. Tak bardzo ciężko wymyślony termin. Więc można faktycznie powiedzieć w duchowym sensie, że zdrowie duchowe to jest brak choroby. Tutaj Paweł podał od razu „jednostki chorobowe”. Kto ma swoją naukę i nie trzyma się słów zbawczych Jezusa Chrystusa ten będzie chorował. I mamy takie choroby, pierwsza: wzniecanie sporów; następna: spieranie się o słowa; trzecia jednostka: rodzą się zawiść, swary, bluźnierstwa i złośliwe podejrzenia.

         Zobaczcie jak Słowo się wypełnia. Jak bardzo szybko nauka określa sama siebie. Jak jest zdrowa nauka, to człowiek będzie lgnął do miłości, przebaczenia, radości, świętości. I tak będzie. Nauka będzie wydawała takie owoce. A jeśli jest zła nauka to inne owoce są bardzo szybkie: albo spór, albo zawiść, swary, bluźnierstwa. Tej zawiści jest bardzo wiele, nie trzeba za nią chodzić, ona sama przychodzi.

         Nauka bardzo szybko coś powoduje. Nie ma nauki, która by nic nie powodowała. Od razu jest echo. Dlatego Paweł mówi do Tymoteusza: „trzymaj się tego, bo nawet jak to ci się będzie próbowało odbić na skórze, na cierpieniach, to dalej stój przy Panu. Nie zrezygnuj z tej nauki. Jeśli za zdrową naukę będziesz cierpiał, to warto”. Paweł mówił, że będzie Tymoteusz na pewno znosił udręki, dlatego go tak często zachęcał. „Tego co się nauczyłeś, na tym się wzoruj, tego nie puszczaj, chociaż by się nawet waliło i paliło naokoło, wszystko stanęło przeciwko tobie, to stój cały czas w tej zdrowej nauce”.

         Nie widzimy Pawła, który by mówił: „Tymoteuszu, ty się obraź na tego, ty tamtemu źle powiedz, bo jak on mógł ci tak zrobić”. Wręcz przeciwnie, mówił mu aby wytrwał w miłości, pobożności... Zdrowa nauka jasno się określa.

         Tam gdzie cielesność wchodzi, tam gdzie się choć trochę cielesności da wodzy, tam za chwilę widać, że coś się od razu pojawia. Od razu nauka próbuje się zmieniać, dopasować do ciała, do swojego błędu. I jak się takiemu człowiekowi zwróci uwagę: „słuchaj, ty chorujesz”, to on ci odpowie: „człowieku jak możesz? Jesteś bezczelny, że możesz powiedzieć, że ja choruję”. On ma najlepszą naukę, ona jest „najzdrowsza” i tyle. Ty masz się uczyć tego „zdrowia” od niego.

         To jest jak w dzisiejszych czasach wmawianie, pozytywne wyznawanie. Leżysz na łóżku, rak cię zżera, ważysz 10 kg, ale mów: „jestem zdrowy, zdrowy, zdrowy”. To jest właśnie pozytywne wyznawanie. Jesteś chory, nie możesz się ruszać, ale mów cały czas, że jesteś zdrowy. „Zdrowy, zdrowy, wypieraj chorobę, nie pozwól jej do siebie dotrzeć”. I tak jest w kościele. Diabeł mówi: „wypieraj wszelkie prawdy” i ludzie wypierają Prawdę. Mówią: „my mamy swoje zdrowie, nasza nauka jest zdrowa, nasza nauka jest najlepsza, to jest zdrowie prawdziwe. My określamy to zdrowie, my definiujemy co jest zdrowe, bo my jesteśmy dzisiaj tacy mądrzy”.

         Chrystus określił co jest zdrowe, a co nie. Tego nie można zmienić. Leków się innych nie podaje, niż te, które podał Chrystus.

[Marian] Człowiek, który wie, że gdzieś jest chory, słucha bardzo uważnie Słowa, które jest Lekarstwem, ponieważ wie, że to Słowo może uzdrowić jego chorobę. Człowiek, któremu wydaje się, że jest zdrowy, już nie przejmuje się wieloma rzeczami, ponieważ uważa, że już jest w porządku. W liście Jakuba jest napisane, że Słowo Boże jest Lustrem. Jeśli je czytamy, to ono nam pokazuje nasz faktyczny stan. Czytam Słowa Jezusa i widzę mój faktyczny stan. Prawda? Może być tak, że czytam te Słowa jak opowieść, przechodzę przez nie. Nie jestem człowiekiem, który zobaczył siebie, tylko przeszedł przez to. To oznacza, że nie czuję potrzeby zobaczenia siebie, ponieważ uważam, że jestem w porządku.

         Słowa Jezusa odsłaniają te prawdy i kiedy je czytam, muszę już być uodporniony na Słowa Jezusa (np. czy kazanie na górze, czy inne), jeśli nie widzę siebie, kiedy nie jestem w porządku, kiedy moje życie nie jest uporządkowane.

         Wracając do fragmentu: „Kto nie będzie posłuszny temu prorokowi, z ludu wytępiony będzie”, czyli czytam Słowa Jezusa, nie jestem Mu posłuszny i „idę dalej do wieczności”. Rozumiecie? Coś się pokręciło. I to bardzo się pokręciło. Nie czuję się zagrożony, bo idę do wieczności, mimo tego, że czytam Słowa Pana Jezusa i nie żyję tymi Słowami. To znaczy, że nie słucham Prawdy. Mam ucho nastawione na fałszywe nauczanie, które pozwala mi tak funkcjonować.

         Lepszy jest człowiek, który jest poruszony swoją pozycją i szuka rozwiązania tej sprawy, niż człowiek, który mija to, chociaż nie jest w porządku. Pan Jezus jest zainteresowany niesieniem pomocy chorym. Jeśli człowiek widzi, że jest chory to chce być zdrowy. Jeśli nie zależy mi na moim zdrowiu, to nie potrzebuję lekarza. Nie korzystam więc z Jezusa, czuję się  w porządku. „Jezus wypełnił już Swoje zadanie we mnie i teraz już jest dobrze wszystko i ja mogę sobie już żyć dalej”. I w tym momencie zaczyna się uczenie samego siebie, jak czerpać z nauk, które zapewniają mi komfort i spokój. Wtedy szukam nauczycieli, którzy uspokajają moje wnętrze. „Nie jest tak źle, Bóg cię kocha, Bóg da ci wszystko, co potrzebne; jesteś wierzący, nie możesz już zginąć” itd., itd.

         Rozumiecie. Jeśli jestem przepełniony i zainteresowany swoją wiecznością, to patrzę uważnie czy mogę wejść do wieczności. Czy te warunki, które stawia Pan, są moimi warunkami? Czy ja jestem zainteresowany by wypełniać warunki, które stawia Nauczyciel, który uczy Swego Słowa?

         Kiedy jestem zainteresowany to szukam, pragnę tego, dążę do tego, modlę się o to. Pan widzi z nieba, że jestem zainteresowany Prawdą, że doznaję, że ta Prawda skrusza mnie. Pokazuje mi, jakim jestem w tym momencie, ale również On mówi w tej Prawdzie: „jeśli przyjdziesz do Mnie, Ja ci dam co potrzebne.” Prawda przekonała mnie, że w tym miejscu jestem nie w porządku, i Prawda przekonała mnie Kto chce mi pomóc, abym mógł być z tego miejsca wyprowadzony. To jest Prawda. Nie zostawia nas ze świadomością, że jest nie w porządku. Ona daje nam podstawy do tego, żeby spodziewać się pomocy od Pana, kiedy to widzę. (...)

Jan 14:23