Zgr.07.03.2026r. Marian - Bóg spogląda z niebios na ziemię cz.2

Zgr.07.03.2026r. Marian - Bóg spogląda z niebios na ziemię cz.2

   Mówiliśmy wczoraj o tym, że Bóg widzi i że On nie tyle jest zainteresowany podglądaniem ludzi, co oni tam takiego robią, nie z tej ciekawości patrzy. Ludzie często z ciekawości podglądają jedni drugich, że może coś tam zobaczą, może na czymś złapią, albo podsłuchują, nawet szklankę do ściany potrafią przystawiać, żeby usłyszeć, co u sąsiadów się dzieje. Nie, Bóg tego nie robi, Bóg nie jest ciekawski, Bóg jest zainteresowany w zupełnie innej sprawie, On jest zainteresowany tymi, którzy Go szukają. On przepatruje całą ziemię, aby odnaleźć tych, którzy Go szukają, którzy Go szukają z całego serca, którzy zdają sobie sprawę, jak straszne jest to życie na ziemi, ile zła ludzie sobie tutaj czynią na ziemi. A usłyszeli, że jest Bóg na niebie, który zmiłował się nad nami, ludźmi i posłał nam Syna jednorodzonego, żebyśmy nie musieli tak żyć jak żyją ludzie na ziemi, żebyśmy nie musieli być fałszywi dalej, obłudni, kłamliwi, zawistni, szukający swego, uparci, zawzięci, żebyśmy nie musieli już takimi być. I człowiek zrozumiał, że Bóg przepatruje tą ziemię po to, żeby tych ludzi wszystkich odnaleźć, każdego dnia, którzy Go szukają z całego serca, którzy zrozumieli jak ważne jest to, żeby przyjść przed Boże oblicze. I czasami szukali w różny sposób, czasami przez religię szukali, myśląc, że może w religii odnajdą tego Boga. Lecz Bóg widział tych wszystkich ludzi, którzy rozpoczęli to poszukiwanie i coraz bardziej ich przybliżał ku sobie i oni przechodzili przez różne rzeczy, ale te rzeczy im nie wystarczały, one nie mówiły im, że oni spotkali się z Bogiem, bo szukali Boga, a nie ludzkich nauk, ludzkich teologicznych podejść, czy tam ludzkich opowieści. Szukali Boga, bo wiedzieli, że Boga potrzebują odnaleźć, żeby być pojednanymi z Bogiem. No i kiedy Go tak szukali, zaczęli czytać Biblię, zaczęli patrzeć, co ten Bóg mówi i zaczęli rozumieć, że ten Bóg mówi do nich, że to Mu się nie podoba, to Mu się nie podoba i zaczęli wracać uwagę na te Boże Słowo i zaczęli się oczyszczać, uświęcać, porzucać różne rzeczy. Już zaczęło w nich działać to, że ten Bóg jest niesamowicie chętny im pomóc, ale też On wymaga od nich pewnych działań, nim się z Nim spotkają. I wtedy wiedzieli już, że Bóg ich widzi, że Bóg dostrzegł ich pragnienia, że pomógł im przejść przez różne wydarzenia, bo naprawdę niektórzy ludzie przechodzili przez prawie wszystkie religie wschodu, zachodu, nim odnaleźli Boga. Bóg nie pozwolił im zostać tam, nigdzie. Można było powiedzieć: Przecież, Boże, Ty mogłeś ich obrócić, cokolwiek, Bóg pozwala człowiekowi szukać, rozsądzać, rozumieć to, co jest potrzebne, a co nie potrzebne. I ci ludzie uczyli się coraz bardziej ile tutaj jest fałszu, ile obłudy, ile oszukańczych nauk i coraz bardziej rozumieli, jak bardzo, tym bardziej potrzebują Boga. I kiedy mogli usłyszeć, że poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi, to zrozumieli, że potrzebują Boga prawdy, nie Boga, który przyklepie ich życie i powie: No, jesteś całkiem fajnym człowiekiem, ale Boga, który powie im prawdę, jak to jest, jak się można uratować na tej ziemi. No i Bóg się daje takim znaleźć.

A więc Boga najbardziej interesują ci ludzie, nawet ci bardziej dojrzali, którzy nadal szukają Go, żeby Go głębiej jeszcze poznać, są jeszcze bardziej zainteresowani tym poznaniem. Paweł mówi: Ja cały czas poznaję i cały czas wzrastam w poznawaniu, w rozwoju i chcę cały czas jeszcze wzrastać, chcę się rozwijać. Bóg jest niesamowity, Jego Syn jest niesamowity, a Jezus powiedział, że poznawanie tego jedynego, prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego On posłał, to życie wieczne. A więc możemy zobaczyć, że jest wielka niedbałość w tych sprawach dlatego, że tak naprawdę ludzie przestali wierzyć, że Bóg patrzy na tą ziemię i cały czas szuka tych, którzy by Go szukali. Wiecie, wielu wyruszyło, szukało Go, ale potem opuścili Go, Jezus o nich mówi, te trzy gleby, opuścili Go, bo coś ich bardziej zainteresowało, coś ich pociągnęło i przestali Go już szukać. A więc jakby wypadli z tego punktu poszukiwawczego i już nie byli w tej grupie szukających Boga. A Bóg szuka cały czas tych, którzy Go cały czas szukają.

Czy ty Go szukasz jeszcze? Czy myślisz, że już Go znalazłeś, znalazłaś i już nie musisz Go szukać? Wielu niestety tak myśli, moi drodzy, że już Go znalazło. Ale jeśliby tak rzeczywiście było, to przecież byłoby widać to w codziennym życiu. Bo jeśli widzę Jezusa, który nieustannie przebywa ze Swoim Ojcem w społeczności, to ja widzę w Jego życiu tą społeczność. A więc myślę, że wielu przestało szukać Boga, zaczęło szukać czegoś innego, może fajnej spódniczki, fajnych spodni, lepszego samochodu, lepszej szkoły, lepszej pracy, no czegoś innego, bo Boga już mają więc cóż, teraz trzeba jeszcze trochę z tego życia skorzystać i pójdzie się do nieba. Ale jeśli zaprzestaną szukać, to zaczynają ginąć. Jezus mówi: Kto się zatrzymuje, ten się cofa już.

Czy ty idziesz dalej za Nim, szukasz Go? Czy widać w tobie to, że Bóg codziennie znajduje ciebie na ziemi, jako tego, który Go szuka, aby oddać Mu chwałę, tak jak On jest godzien i cały czas dostrzegasz jeszcze, że nie możesz tego zrobić tak całkiem, jak rozumiesz, że Bóg jest godzien tej chwały, a jeśli to zaniedbasz, po jakimś czasie nie widzisz potrzeby tak czcić Boga, wystarczy pomodlisz się, rano, wieczorem, odmówisz swoje coś tam i idziesz w życie i wydaje się, że wypełniłeś zadanie, pomodliłem się, pomodliłam się, ale to Bogu nie wystarcza. Czy wystarcza ci, żeby ktoś tylko coś ci powiedział, a nie był z tobą tak naprawdę, w twoich doświadczeniach, w twoich radościach, w twoich smutkach? Tylko tak coś powiedział i poszedł sobie, a ty mówisz: no ale ja mam tu problem, ja mam doświadczenie; dobra, dobra, wieczorem się spotkamy. Coś tu nie tak.

A więc widźmy, że toczy się niesamowita, chytra, przebiegła bitwa wroga, że wróg uspokaja, mówi: T już znalazłeś Boga, ty już znalazłaś Boga, teraz możesz sobie spokojnie dać spokój już. Zobaczcie, słuchasz kazanie i dla tych wszystkich, którzy szukają, to są dalsze instrukcje, dalsze pokazywanie co robić, żeby iść dalej w kierunku Boga, a ty słuchasz to i już nie bierzesz tych instrukcji do serca, nie zastosowujesz ich w codziennym życiu, nie widzisz tej potrzeby, jesteś jak człowiek, który słucha instrukcji ale nie widzi potrzeby, żeby ją stosować, bo ona nie przydaje się do tego, żeby w internecie coś znaleźć, ona się nie przydaje do tego, żeby sobie ułatwić życie, ona się nie przydaje do tego, żeby ponarzekać, po biadolić, ona się do tego nie przydaje ta nauka, ona nie wspiera wręcz tych, którzy marudzą, ona raczej ich potępia, mówiąc, że poginęli na pustyni, bo szmerali, bo narzekali, bo mieli pretensje do Boga o to, o tamto.

A więc jak bardzo ważne jest to, czy ty wiesz, że Bóg patrzy na całą ziemię, nie po to, żeby podglądać. On nie patrzy: o co on tam robi, acha. Nie On tak nie patrzy, to jest jak ktoś szuka perły, to znajdzie po drodze różne rzeczy, ale on je po prostu mija, on szuka tej perły, a gdy ją znajdzie sprzedaje wszystko, aby kupić tą rolę, na której ta perła jest. On jest zainteresowany ludźmi dopóki my Go szukamy, my Go potrzebujemy, do ostatniego tchnienia. Albo Go szukasz w codzienności, albo uważasz, że już jest wszystko załatwione. Ale zobacz wtedy jak wygląda życie, jeśli Bóg cię nie znajduje w tym miejscu poszukujących, to On cię obdarza, dlatego to życie się robi coraz bardziej nikczemne, coraz bardziej takie zwyczajowe, takie religijne, nie ma tam chwały. A Bóg kiedy znajduje tych, którzy Go szukają, On zawsze obdarza czymś kolejnym.

Co jest nawet w sumie ciekawe, że kiedy, może to przeczytamy w 2 Księdze Królewskiej 6 rozdział, od 8 wersetu:

 

"Ilekroć król Aramu prowadził wojnę z Izraelem i po naradzie ze swoimi dostojnikami, powiadał: W tym a w tym miejscu stanę obozem, mąż Boży wysyłał do króla izraelskiego wiadomość: Wystrzegaj się, aby ciągnąć tamtędy, gdyż tam obozują Aramejczycy. Posyłał więc król izraelski na to miejsce, o którym mu oznajmiał mąż Boży ostrzegając go, nie raz i nie dwa i miał się tam na baczności. Rzecz ta oburzała króla aramejskiego, zwołał więc swoich dostojników i powiedział do nich: Czy nie możecie mi donieść, kto z naszych trzyma z królem izraelskim? Wtedy jeden z jego dostojników rzekł: Nikt władco, mój królu, lecz to prorok Elizeusz, który jest w Izraelu, donosi królowi izraelskiemu słowa, które wypowiadasz w swojej komnacie sypialnej".

 

Zobaczcie oni wiedzieli kto może wiedzieć, co król postanawia. A więc ludzie wiedzą, że Bóg jest, który wie, ale temu królowi nie wpadło nawet do głowy, żeby paść przed tym Bogiem, który mówi Elizeuszowi o tym, co tam się dzieje, oddać Mu chwałę, tylko chce ująć Jego sługę. Rozumiecie? I ludzie też tak postępują, zamiast oddać Bogu chwałę, że On wie i widzi to wszystko, to próbują Go zamknąć w czymś, żeby przestał mówić.

Księga Izajasza 58 rozdział, od 1 wersetu:

 

"Wołaj na całe gardło, nie powściągaj się, podnieś jak trąba swój głos i wspominaj mojemu ludowi jego występki, a domowi Jakuba jego grzechy! Wprawdzie szukają mnie dzień w dzień i pragną poznać moje drogi, jakby byli narodem, który pełni sprawiedliwość i nie zaniedbał prawa swojego Boga, domagają się ode mnie sprawiedliwych praw, pragną zbliżenia się do Boga, powiadając: Dlaczego pościmy, a Ty tego nie widzisz? Dlaczego umartwiamy nasze dusze, a Ty tego nie zauważasz?(…)"

 

Jak oni Go szukali? Po co Go oni szukali? Oni szukali Boga, żeby On załatwił ich sprawy, a w tym czasie oni robili wiele zła. Nie o takim szukaniu Bóg mówi, nie takich ludzi On zauważa. Wielu Go szuka w swojej sprawie, mówią: Jak trwoga, to do Boga. Ale nie w tej, nie tak Bóg patrzy.

 

"(…) Oto w dniu waszego postu załatwiacie swoje sprawy i uciskacie wszystkich swoich robotników. Oto, gdy pościcie, kłócicie się i spieracie, i bezlitośnie uderzacie pięścią. Nie pościcie tak, jak się pości, aby został wysłuchany wasz głos z wysokości. Czy to jest post, w którym mam upodobanie? Dzień, w którym człowiek umartwia swoją duszę, że się zwiesza swoją głowę jak sitowie, wkłada wór i kładzie się w popiele? Czy coś takiego nazwiesz postem i dniem miłym JESTEM? Lecz to jest post, w którym mam upodobanie, że się rozwiązuje bezprawne więzy, że się zrywa powrozy jarzma, wypuszcza na wolność uciśnionych i łamie wszelkie jarzmo".

 

I to, co mówiłem, że gdy zbliżasz się do Boga coraz więcej doznajesz, że to musisz usunąć, to musisz usunąć, to musisz usunąć.

 

"Że podzielisz twój chleb z głodnym i byś nie mających własności, wygnańców i tułaczy wprowadził do domu (…)”

 

Gdy bezdomnych, to jest takich, którzy byli w jakiejś zawierusze wojennej, inne rzeczy były i oni zostali, opuścili swoje domy, musieli opuścić i te domy zostały poburzone i oni wracali i nie mieli gdzie wrócić, przyjmiesz takich do domu, do siebie. Nie chodzi o tych bezdomnych dzisiejszych, chodzi o tych, którzy rzeczywiście stracili swoje domy w chwili doświadczeń i nie mieli gdzie nawet głowy położyć. Wtedy Bóg mówi: Przyjmiesz takich ludzi do siebie.

 

"(…) gdy zobaczysz nagiego, przyodziejesz go, a od swojego współbrata się nie odwrócisz. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza poranna i twoje uzdrowienie rychło nastąpi; twoja sprawiedliwość pójdzie przed tobą, a chwała JESTEM będzie twoją tylną strażą. Wtedy zawołasz i JESTEM cię wysłucha, a gdy będziesz krzyczał o pomoc, odpowie: Oto jestem! Gdy usuniesz spośród siebie jarzmo, szydercze pokazywanie palcem i bezecne mówienie, gdy głodnemu podasz swój chleb i zaspokoisz pragnienie strapionego, wtedy twoje światło wzejdzie w ciemności, a twój zmierzch będzie jak południe, i JESTEM będzie ciebie stale prowadził i nasyci twoją duszę nawet na pustkowiach, i sprawi, że twoje członki odzyskają swoją siłę i będziesz jak ogród nawodniony, i jak źródło, którego wody nie wysychają. Twoi ludzie odbudują prastare gruzy, podźwigniesz fundamenty poprzednich pokoleń i nazwą cię naprawiaczem wyłomów, odnowicielem, aby w nich można było mieszkać".

 

Więc Bóg mówi bardzo wyraźnie: Jeżeli zaczniesz oczyszczać się, uświęcać się wtedy Ja odpowiem ci, zareaguję na ciebie. I myślę, że każdy z nas, który przychodząc do Boga przychodził na zasadzie prawdy, doznawał tego, że Bóg nie od razu się ujawnił, ale On patrzył i dodawał nam otuchy nawet nie ujawniając się, żebyśmy dalej Go szukali, byśmy dalej postępowali ku Niemu. Zdajemy sobie sprawę, co to jest wtórny analfabetyzm, to jest analfabetyzm w człowieku, który wcześniej umiał pisać, ale przez nie używanie, stracił umiejętność pisania. Człowiek wierzący jeżeli długo nie używa tego, co powinno codziennie być, traci umiejętność bycia szukającym prawidłowo Boga. Wtedy ludzie zanieczyszczają się i mówią: On mi nie odpowiada, nie wiem o co chodzi. On mówi, blisko jest to nawet 59 rozdział

 

"Oto ręka JESTEM nie jest tak krótka, aby nie mogła pomóc, a jego ucho nie jest tak przytępione, aby nie słyszeć. Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy.”

 

Nie to, że On w ogóle nie słyszy, słyszy, ale On nie przyjmuje tego, co człowiek mówi. 

 

"Gdyż wasze dłonie są splamione krwią, a wasze palce winą, wasze wargi mówią kłamstwo, a wasz język szepcze przewrotność".

 

A więc widzimy, że Bóg mówi: Ja mogę ci pomóc, tylko ty przeszkadzasz temu, abym ci pomógł dlatego, że nie porzucasz swojego zła. Wielu ludzi interesuje się innymi i różne rzeczy wiedzą, co powinni oni zrobić w swoim życiu, a często nie wiedzą, co w swoim życiu powinni zrobić. Łatwo jest mówić, co ktoś powinien zrobić, ale często człowiek nie umie zobaczyć, co w swoim życiu musi zrobić. A to jest bardzo ważne, aby umieć to zobaczyć. A więc Bóg jest i chce odpowiadać. Już kiedy otwieramy w ogóle Biblię, już na samym początku jest: I widział Bóg, że to jest dobre. I widział Bóg, że to jest dobre. A więc Bóg już od początku mówi: Ja widzę to, co robię, Ja nie robię chaotycznie, dokładnie wiem, co robię i widzę to, co robię, przeglądam, wiem do czego dążę czyniąc to.

A więc widzimy, że ludzie próbują się chować przed Bogiem, próbują udawać, jakby nie wiedzieli o co chodzi, raczej nie szukają Boga, ukrywają się dlatego mamy to, co wczoraj też mówiliśmy w Biblii jest napisane: Choćbym się nawet ukrył w ciemnościach i tam będziesz mnie widział. Wiec wielu ludzi chowa się gdzieś w ciemnościach, skrywając i myśląc, że skoro nikt nie widział, to znaczy, że nie ma tematu, nie ma sprawy, ale jest Ten, który to widział, a On jest najważniejszy, Jego nie idzie oszukać, zwieść, powiedzieć: Wiesz, to było inaczej niż Ty myślisz, ja w ogóle miałem inne intencje. Tego nie idzie, On zna wszystko, intencje i skąd to wynikło i co chciał człowiek osiągnąć przez to. On dokładnie wie, doskonale wie. On nawet wie jak dobiegniesz do końca. On wie czy wygrasz, czy przegrasz. On zachęca, Bóg zachęca nas, ale mówi: Ci, którzy się cofają on nie ma w nich upodobania, oni giną.

W 1 Księdze Mojżeszowej w 16 rozdziale, od 6 wersetu:

 

"Na to rzekł Abram do Saraj: Oto niewolnica twoja jest w ręku twoim, zrób z nią, co ci się podoba! Gdy ją Saraj chciała upokorzyć, uciekła od niej. I znalazł ją anioł JHWH (JESTEM) przy źródle wód na pustyni, przy źródle na drodze do Szur, i rzekł: Hagar, niewolnico Saraj, skąd przychodzisz i dokąd idziesz? A ona odpowiedziała: Uciekłam przed właścicielką moją, Saraj. Na to rzekł do niej anioł JHWH (JESTEM): Wróć do swej właścicielki i oddaj się jej pod władzę! Rzekł  jeszcze do niej anioł JHWH (JESTEM): Rozmnożę bardzo potomstwo twoje, tak iż z powodu mnogości nie będzie go można policzyć. Nadto rzekł do niej anioł JHWH (JESTEM): Oto poczęłaś i urodzisz syna i nazwiesz go Ismael, bo JHWH (JESTEM) usłyszał o niedoli twojej. Będzie to człowiek dziki, ręka jego będzie przeciwko wszystkim, a ręka wszystkich przeciwko niemu i będzie mieszkał w obecności swych braci na przekór im. I nazwała JHWH (JESTEM), który mówił do niej: Tyś Bóg, który mnie widzi, bo mówiła: Wszak oglądałam tutaj tego, który mnie widzi! Dlatego nazwano tą studnię Studnią żyjącego, który mnie widzi. Jest ona między Kadesz a Bered".

 

I my tak samo wiemy, te wysłuchane modlitwy, które niektóre są natychmiastowe, niektóre w jakimś czasie i kiedy człowiek się nawraca najlepiej to zaczyna pojmować i rozumieć, przecież nikt inny nie mógł wiedzieć o tym, co mówiłem, czy co mówiłam, a On odpowiedział. I wtedy to było jeszcze mocniejsze uświadomienie, że Bóg jest i słyszy nawet najcichsze westchnienie i ta odpowiedź, która od Niego przyszła była niesamowitym posileniem szukającego, aby szukać dalej, bo Bóg zainterweniował, Bóg odpowiedział. Szukajcie a znajdziecie.

W Izajasza w 38 rozdziale, 5 wiersz:

 

"Idź i powiedz Hiskiaszowi: Tak mówi JESTEM, Bóg Dawida, twojego ojca: Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Oto dodam do twoich dni piętnaście lat".

 

Oto słyszałem i widziałem cię. Niesamowite. Słyszymy często proroka, który mówi: Jako przed obliczem Najwyższego stoję. Co zrobisz, żeby się uratować, skoro On cię cały czas widzi? Porzuć ciężary i grzechy, pobiegnij za Jezusem, niech On widzi, że biegniesz za Nim, że On jest w twoim sercu jako zainteresowanie twoje największe, ponieważ On poniósł twoje grzechy na krzyż, On też opuścił grób wstając poszedł do domu Ojca, aby przygotować nam miejsce i wróci po tych, którzy do Niego należą. Uświadom sobie, że twoje życie może być najbardziej pośród tego świata i tak to wszystko zginie. Twoje życie może nie być tak bardzo pośród tego świata, a być skoncentrowane na Jezusie i ono będzie wieczne. Cokolwiek czynisz, myślisz, zamierzasz, rób to przed Jego obliczem. Kiedy Jezus miał już nadchodzić i widać Jego powrót i ci ludzie, którzy się skrywali przed Nim w sowim życiu teraz co oni wołają? O, nadchodzi Jezus? Nie, oni wołają: Góry, pagórki przykryjcie nas, ukryjcie nas przed Tym, który wraca. Oni myślą, że może ziemi kawałek ukryje ich przed wracającym Bożym Barankiem. Ludzie, którzy umieją się skrywać, oni będą chcieli się ukryć przed tym Jezusem, bo oni w naturze, w myśleniu mają ukrywać się, nie umieli chodzić na jawności, w jawności, nie umieli chodzić w jawności, nie tej takiej złej jawności, gdzie ludzie mówią: Ja to wszystko mogę robić jawnie, złorzeczyć, kłamać, wszystko mogę robić jawnie, nikogo się nie boję. To nie o taką jawność chodzi, chodzi o taką jawność, gdzie twoje życie jest podobieństwem życia Jezusa Chrystusa. I dla mnie i dla ciebie jest to w ogóle niesamowite, że Ten, który nas widzi podjął niesamowitą decyzję, żebyśmy my zobaczyli też Jego. Oczywiście Słowo Boże mówi, że ludzie czystego serca Boga oglądać będą, ale Jezus powiedział niesamowite Słowa: Kto widział Mnie, widział Ojca. Czy ty widzisz? Czy dzięki Jezusowi Chrystusowi widzisz dalej niż widzą wszyscy ludzie na ziemi? I zdajesz sobie sprawę do jakiego Ojca wracasz, że to nie jest ktoś nieznajomy, o kim nie masz pojęcia i kiedyś staniesz przed Nim i powiesz: No niesamowity, nie myślałem, że Ty taki jesteś Ojcze. Tu już na ziemi masz możliwość poznawać jaki jest Ojciec w Jezusie Chrystusie. Jezus mówi: Filipie, jak ty w ogóle pytasz się Mnie skoro widzisz przecież Mnie? Jaki jest Ojciec, taki Syn jest. Oni są jedno.

Czy cię Jezus interesuje tak? Bo teraz się okazuje, że już mamy obraz Boga na ziemi, mamy Tego, na którego patrząc możemy wiedzieć, taki jest Ojciec nasz w niebie i być z tym Ojcem dzisiaj, kiedy dociera do ciebie głos Ojca, On cię przygarnia, On cię wprowadza w Swój dom już dzisiaj, teraz. On nie tylko chce, żebyś wiedział, czy wiedziała, że On cię widzi i możesz liczyć na Niego, bo przed Nim nic nie umknie, żaden wróg nie jest w stanie Go przechytrzyć, to jeszcze wiesz do jakiego Ojca wracasz w niebie i chcesz być gotowym, chcesz być gotową. Zdajesz sobie sprawę, że Jego nie idzie oszukać i zdajesz sobie sprawę jaki jest Jezus i dlatego ten obraz Jezusa, że wszyscy synowie i córki mają być jak Jezus. Czy tego naprawdę chcesz, być jak Jezus? Czy szukasz tego codziennie, być jak Jezus? Czy rozpytujesz się i szukasz, aby Duch Święty czynił cię podobnym do Jezusa, podobną do Jezusa, w Jego miłości, w Jego radości, w Jego spokoju, w Jego łagodności, w Jego miłosierdziu? Skoro mamy być miłosierni, jak Ojciec w niebie jest miłosierny, to bez Jezusa jest to niemożliwe, bo tylko Jezus jest taki miłosierny, jak Ojciec.

Pomyśl, jak ważny jesteś w, ważna, możesz się uczyć nie wiadomo ile i ta nauka nie wprowadzi cię do wieczności, ale poznawanie Jezusa Chrystusa i trwanie w Nim jest gwarantem wieczności. Kto ma Syna, ma życie wieczne. Kto nie ma Syna, nie ma życia wiecznego. A więc znam to, co jest najważniejsze i zdaję sobie sprawę, że najważniejsze, co jest potrzebne to muszę wybrać zawsze, aby być z Synem, uczyć się od Syna tego wszystkiego, co jest potrzebne, aby Ojciec mógł być ze mną, z tobą. To jest bardzo ważne. Ale bez prawdziwej potrzeby szukania, bez tego świętego pociągnięcia, człowiek robi się taki omdlały. Człowiek, który staje się letni odpuszcza sobie, zaczyna coraz mniej być świadomym, jak ważny jest każdy dzień, aby trwać w tym przychodzeniu do Boga, w poszukiwaniu Go, by poznać Go jeszcze więcej i jeszcze bardziej. Jezus tego nauczał, że ci, którzy należą do Boga chcą być w światłości, chcą aby się okazało, że uczynki ich są dokonane w Bogu, że im na tym zależy, nie skrywają się, nie kombinują i mówią: A, ja myślę, że to Bogu się podoba; tylko chcą być pewni, że to się Bogu podoba.

A więc widzimy przez to odstępstwo, że człowiek stracił świadomość, że Bóg wszystko widzi, człowiek nie wstydzi się czynić rzeczy, których nigdy by nie uczynił, gdyby przy nim stał Ten, który jest święty, Jezus Chrystus, czy przy niej, nigdy by tego nie uczynił, wiedziałby, że to jest ohydne, żeby Jezus na to patrzył, ale Jezus i tak patrzy chociaż Go nie widać. I człowiek, który zdaje sobie sprawę, ten człowiek jak jest nawet kuszony, czy kuszona, wtedy człowiek się będzie powstrzymywał i będzie szukał raczej Chrystusa, a nie znalezienia zadowolenia w tej pokusie, bo Bóg daje wyjście z każdej pokusy.

A więc jeżeli rozumiesz o czym mówię, jak zdajesz sobie sprawę, że Bóg dobrze wie, co ty myślisz, dlaczego tak postępujesz, Jego nie oszukasz, wszystkich możesz oszukać, ale nie Jego. Kiedyś Duch Święty mi powiedział: Ciebie mogą oszukać, ale Mnie nie oszukają i powiedział mi, co było tam z tym człowiekiem, który przyszedł prosić nas o pomoc. Tak, nas można oszukać, można tak odegrać rolę przed nami, że nam się będzie wydawało, to jest oczywiste. Jozuego i całą tą radę starszych w Izraelu oszukali, chleb był twardy, te całe na wodę już takie stare, już takie, te bukłaki, wyglądało, że kawał drogi zrobili, a oni kawałeczek zrobili drogi. Można oszukać, ale Boga nie oszukasz, Bóg zna dokładnie dlaczego to robisz, może dlatego, że nie chcesz poznać smak doświadczenia, w które On cię wprowadza, uciekasz od tego, co jest odpowiedzialnością twoją, aby to zrobić, bo znalazłeś, czy znalazłaś sobie możliwość, aby to zrobić. Tak jak dziecko, kiedy rodziców nie ma w domu, wydaje się, że oni jakby może, nie wiem, nigdy nie wrócą, dziecko robi różne rzeczy, a potem okazuje się, że rodzice wracają i znajdują ten dom w takim stanie, nie bardzo ciekawym.

Czy chcesz żyć w światłości Jego obecności? Zobaczcie ile to się dzisiaj dzieje, wydawałoby się, że to, co dla nas powinno być tak oczywiste, że powinien diabeł mieć z nami straszne doświadczenia, żeby nas w ogóle przekonać do czegoś złego, to się okazuje, że on w ogóle się nie musi specjalnie nawet starać, żeby wywołać coś złego z wierzących ludzi, blokady, zamknięcia, niechęci, zawiści. No jakby to było czymś naturalnym w Ciele Chrystusa. Tak nie jest, moi drodzy. Oblubienica Jezusa jest piękna, czysta i nieskalana, On, Chrystus czyni ją taką. Czy jesteś jej częścią? To jest ważne. Czy szukasz Jezusa po to, by być częścią Jego ukochanej? Czy gotowy jesteś, gotowa jesteś znieść wiele przeciwności, aby nie okazało się, że to nie Chrystus jest w tobie, tylko diabeł. Wolisz wejść w doświadczenie i wygrać niż uciekać i mówić: No, to Bóg mi powiedział. Bóg wie dobrze, co ci powiedział, On mówi: Wielu mówi: Bóg mi powiedział. On mówi: Z natchnienia własnego serca mówią te słowa, Ja im nic nie mówiłem. A więc pomyśl, co Jezus by naprawdę zrobił i czy ty chcesz to zrobić, co Jezus i wtedy zobaczysz, czy Go naprawdę szukasz, czy nie, czy On ci jest potrzebny, czy nie. Tylko prawdziwie w ogniu doświadczeń człowiek może dowiedzieć się, czy to Chrystus jest Właścicielem, czy człowiek sam siebie jest właścicielem. Zobaczcie, że Jezus wytrwał w doświadczeniu z nami ludźmi do końca, nie uciekł, nie zrezygnował, pokazał kto wytrwa do końca, ten będzie uratowany. Wytrwał do końca, został ukrzyżowany i został uratowany. Ojciec wzbudził Go i dzisiaj włada wszystkim siedząc na tronie chwały po prawicy Ojca.

Wiecie, kiedy zacznie się wiele rzeczy, człowiek myśli, jak będzie już tak mocno i bieda będzie, i już wojny będą się działy wszędzie, to wtedy mój cały ten fizyczny człowiek to na pewno się tak będzie szukać Boga całym sobą, bo przecież tyle zagrożeń spadnie na mnie, to będę na pewno Go szukać, teraz nie ma zagrożeń, to nie jest nie jest ważne, żeby Go szukać. Mogę wam powiedzieć, że ten Bóg mówi, jeśli dzisiaj Go nie szukasz, On może pewnego dnia zrobić, że Go nie będziesz już szukać, zatwardzi serce, wyda na obłęd i będzie koniec. Doradzam zacznij naprawdę szukać Boga. To, co pierwsze zobaczysz, to pokuta przyjdzie do ciebie, zaczniesz mieć wstręt do siebie z powodu tych różnych rzeczy, które dzisiaj mówisz i udajesz, że one nie są złe, że one są normalną reakcją. Bóg mówi: Wy mówcie, że to Ja bym zrobił? Ja bym nigdy tego nie zrobił, mówił, to wy myślicie, że Ja bym tak zrobił. Bóg mówi: Ja bym nigdy tego nie zrobił tak. A więc Bóg nie dokłada się do ludzkich działań, chociaż ludzie mówią, że to Bóg powiedział, żeby tak zrobić. Mówi: Ja wam tego nie powiedziałem, tam w Biblii jest napisane, co wam powiedziałem. Jeśli tego nie zrobicie, to znaczy, że sprzeczacie się ze Słowem Bożym. Niech Bóg będzie uwielbiony i niech ta sprawa Boża dokonuje się w każdym z nas, bo to jest ważne.

Jeszcze Psalm 119, 2 werset:

 

"Uszczęśliwieni ci, którzy stosują się do napomnień jego, szukają go z całego serca".

 

Którzy stosują się do napomnień Jego, szukają Go z całego serca. A więc przyjmują te napomnienia: tak nie może być, tak musi być. Szukając Go coraz bardziej poznajesz Go i coraz bardziej też poznajesz siebie. To co wrogowi udało się ukryć, Bóg to ujawnia i możesz to porzucić, albo nie.

 

2 List do Koryntian 4 rozdział, 1 i 2 werset:

 

"Dlatego mając tę służbę, która nam została poruczona z miłosierdzia, nie upadamy na duchu, lecz wyrzekliśmy się tego, co ludzie wstydliwie ukrywają, i nie postępujemy przebiegle, ani nie fałszujemy Słowa Bożego, ale przez składnie dowodu prawdy polecamy siebie samych całemu sumieniu wszystkich ludzi przed Bogiem".

 

A więc uwolnienie, wyswobodzenie, nareszcie pozbycie się wszystkiego tego, co ludzie ukrywają wstydliwie, bo wiedzą, że to by źle o nich świadczyło. Apostoł pozbył się tego, nie musi już się ukrywać, może być jawnym, otwartym, bo wie, że jest wolny, uwolnił się od tego całego brzemienia, od tego ciężaru.

I ostatni jeszcze werset z 1 Listu do Koryntian 5 rozdział, 7 i 8 wiersz:

 

"Usuńcie stary kwas, abyście się stali nowym zaczynem, ponieważ jesteście przaśni; albowiem jako nasza Pascha został za nas złożony w ofierze Chrystus. Obchodźmy więc święto nie w starym kwasie ani w kwasie złości i przewrotności, lecz w przaśnikach szczerości i prawdy".

 

Szczerość i prawda, to musi być Chrystus. Nie znam żadnego szczerego człowieka i ty też nie znasz żadnego szczerego człowieka, wszyscy są poskrywani i nie znasz żadnego prawdziwego człowieka, bo wszyscy są nieprawdziwi. Jest tylko jeden taki Jezus Chrystus. Szukaj Go, aby być takim, jak On, taką, jak On. Amen.

Jan 14:23