zgr. 04.03.2026r. Marian - Na Bożym ludzie okazuje się Jego miłość i świętość

zgr. 04.03.2026r. Marian - Na Bożym ludzie okazuje się Jego miłość i świętość

 

            Chwała Bogu! Mamy nadal taką możliwość, aby spotykać się, poznawać Boga, żeby wiedzieć co On chce, abyśmy czynili, a czego nie chce, abyśmy czynili. W sumie, tylko wtedy zgromadzenia mają sens, kiedy my się tego naprawdę uczymy i jesteśmy świadomi z kim mamy do czynienia. Kolejny raz mamy z Bogiem do czynienia. To nie jest jakiś znajomy, to nie jest ktoś, kto gdzieś żyje nawet i 962 lata, ale On daje życie, obdarza życiem. Więc mamy do czynienia z Bogiem i to jest właśnie to z czym wróg tak bardzo walczy, ze świadomością Boga w naszym myśleniu, decyzjach i działaniu, z tym bardzo walczy. Jeśli osłabi tą świadomość Boga i człowiek nie ma świadomości Boga, to i bojaźń zniknie i chęć oczyszczania się, uświęcania. To wszystko znika po prostu. Wtedy człowiek zachowuje się tak jakby Bóg nie był kimś, kto może decydować w jakiejkolwiek sprawie. A więc, chcemy na każdym zgromadzeniu, żeby przywracać tą świadomość, przywracać i przywracać. Zdajemy sobie sprawę wszyscy, że tak się dzieje jak mówię, że ginie świadomość bitwy o naszą wieczność, że znika po prostu. Człowiek żyje jakby nie rozumiał, że tu się toczy największa bitwa, o to gdzie kto pójdzie, gdzie kto spędzi wieczność. Jak mówiłem ostatnio: Bóg nie jest takim łatwym Bogiem, że On tylko nam pomaga, pomaga, pomaga, On też się nam sprzeciwia, staje przeciwko, pokazuje, że On jest Bogiem, nie my, tylko On i On decyduje o tym, co jest dobre, a co złe, a my powinniśmy Go słuchać, gdyż posłuszeństwo jest Mu bliższe od ofiary. Możemy składać ofiary modlitewne, zgromadzeniowe, a On może powiedzieć: Ja tego nie będę słuchał w ogóle, Mnie to nie interesuje. Jak Boga nie interesuje to, co my robimy, to tragedia już jest wtedy. Kiedy my poddajemy się Mu i On jest zainteresowany tym, to wtedy jest dobrze. Jeśli Bóg jest nami zainteresowany, to znaczy, że jest dobrze, nawet wtedy kiedy to boli.

            W 3 Mojżeszowej, 9 rozdziale, od 22 wiersza:

           

"Potem Aaron podniósł swoje ręce w stronę ludu i pobłogosławił go, następnie zstąpił, dokonawszy ofiary za grzech, ofiary całopalnej i ofiary pojednania. Mojżesz i Aaron weszli do Namiotu Zgromadzenia, a potem wyszli i błogosławili lud, a chwała JESTEM ukazała się całemu ludowi. Wyszedł bowiem ogień od JESTEM i strawił na ołtarzu ofiarę całopalną i tłuszcz. A gdy to ujrzał cały lud, wydał radosny okrzyk i padł na twarz".

 

            Pamiętamy, że też wydarzyło się to przy Eliaszu, kiedy Eliasz złożył Bogu ofiarę, ogień od Boga strawił ofiarę.

 

            "Synowie Aarona, Nadab i Abihu, wzięli kadzielnice, każdy swoją, włożyli w nie ogień i nasypali nań kadzidła, i ofiarowali przed JESTEM inny ogień, którego im nie nakazał. Wtedy wyszedł ogień od JESTEM i spalił ich, tak że zmarli przed JESTEM. I rzekł Mojżesz do Aarona: Oto, co JESTEM rzekł: Na bliskich moich okazuje się świętość moja, a wobec całego ludu chwała moja. I Aaron zamilkł".

 

            Czy pozostaje w nas ta świadomość, że to jest nasz Bóg? Oni zrobili coś, czego nie powinni zrobić. Obcy ogień... Może uważali, że tylko woń jest ważna, nie ogień. Nie do końca wiemy. Może uważali, że ten ogień nie musi być z ołtarza. Jednakże Bóg określił jaki ma być ogień i jakie wonności mają być dodane do tego. I tych dwóch synów Aarona myślało, że robią coś wobec Boga, a okazało się, robili to przeciw Bogu. Czy my zdajemy sobie sprawę, że to jest ten sam Bóg? Dlatego zdajemy sobie sprawę, że Izrael doszedł do wniosku, że każdy, kto się zbliża do Boga, ginie. Czasy obecne nie są łatwe, bo jest wielkie omdlenie duchowe i tutaj niesamowicie potrzebujemy działania Ducha Świętego w nas i pośród nas. Niesamowicie potrzebujemy tego ognia od Boga, który będzie rozpalał nasze umysły, serca dla Boga i płomienni duchem będziemy służyć temu Bogu, aby Mu się to podobało zgodnie z Jego ustalonymi prawami, które On przekazał nam przez Swojego Syna i których Duch Święty nas naucza. A więc, to nie jest zabawa z Bogiem. To jest poważna sprawa. Można zginąć podchodząc do Boga nie tak, jak On chce. A więc, jak bardzo potrzebujemy się tego nauczyć. Synowie Aarona byli kapłanami. I teraz my jesteśmy także kapłanami u Boga. Czy my zdajemy sobie sprawę jak ważne jest, co Mu składamy? I jak Mu składamy? Czy myślimy, że wystarczy modlić się i już Bóg będzie zadowolony? Czy Bóg chce z czystych warg słyszeć modlitwę? Czystą woń Chrystusa, żeby z nas się wydostawała do Niego. Wielu ginie nawet nie zdając sobie sprawę, że właśnie ginie, bo mają sprawę z Bogiem, bo Bóg nienawidzi tego, co chcą wobec Niego zrobić. On chce, żeby to było z Jego Ducha, a nie z obcego ducha. On nie chce popisów, nie chce takich ludzkich pokazów. On chce mieć prawdziwie szczery lud. Na Jego bliskich okazuje się Jego świętość.

            I od 8 wiersza:

 

            "I przemówił JESTEM do Aarona tymi słowy: Wina i mocnego napoju nie pijcie ani ty, ani synowie twoi z tobą, gdy będziecie wchodzić do Namiotu Zgromadzenia, abyście nie pomarli. Jest to przepis wieczny dla waszych pokoleń, abyście umieli rozróżniać między tym, co święte, a tym, co nie święte, między tym, co czyste, a tym, co nieczyste".     

 

I kiedy czytamy Nowy Testament. Apostoł Paweł też pisze: Przez długie używanie nabywamy władz poznawczych, aby umieć rozróżnić, co jest dobre, a co jest złe. Czy ty doznajesz to, że my mamy taką poważną sprawę, takie poważne zadanie od Boga, bo dzisiaj my mamy Mu składać ofiarę, miłą woń, owoc warg, które wyznają imię Jego Syna, mamy składać ofiarę z czystego serca, z warg nieobłudnych. Czy zdajecie sobie sprawę? Czy my zdajemy sobie do końca sprawę, że to jest dla Boga, że to dla Niego? Bóg mówi, zanieś to swemu namiestnikowi, zanieś to komuś, od kogo zależy twoja sprawa, co Mi przynosisz, i zobacz jak ten człowiek potraktuje cię, jak cię wygna z tym twoim darem- mówi Bóg. A Mi przynosisz jakieś ochłapy, jakieś resztki i chcesz, żebym to przyjął? - mówi Bóg. Przecież w tym nie ma serca, nie ma zadowolenia, nie ma wdzięczności. Jest zagubienie, jest taka pustota jakby, jakby człowiek nie miał z czym tak naprawdę przyjść. Bo jeśli Bóg nam nie da, to nie mamy z czym przyjść. Wtedy musimy kombinować i wymyślać sobie różne rzeczy. Żyjemy w strasznych czasach. To niepojęte! Jest cicho, a mnóstwo ludzi ginie. Ta wojna nie ma wystrzałów, nie ma huku armat, nie ma widzialnych rzeczy, a to wszystko dzieje się cały czas. Lud ginie, gdyż nie zna swojego Boga. Lud ginie, gdyż nie zna swojego Boga. Lud nie ma świadomości Boga i przy tylu przekładach Biblii, przy tylu zgromadzeniach, przy tylu rozważanych słowach ludzie coraz bardziej tracą świadomość Boga. To jest niesamowite. Tak jakby stawiać na stół coraz więcej jedzenia, a ludzie są coraz bardziej głodni tak jakby nie umieli już jeść tego, co się podaje. Karmią się jakimiś innymi rzeczami, ale nie umieją jeść już tego stałego pokarmu, tego trwałego, tego naprawdę ratującego pokarmu, który pozwala ludziom mieć siły, żeby żyć, żeby zwyciężać. To jest bardzo trudny czas, w którym jesteśmy. Na wojnie widać to wszystko jak się dzieje. I obawa może być słuszna, że za chwilę może bomba spadnie na ten dom, na tamten dom. A tutaj nic jakby się nie działo. A zwróćcie uwagę, że coraz dalej, dalej ludzie są od Boga. Kiedy weźmiemy Dzieje Apostolskie, Ananiasza i Safirę... Pamiętacie, to jest początek, zaczyna się, i oni giną, a my czytamy i uważamy, że nas to nie może spotkać, w żaden sposób. Przecież my jesteśmy jacyś inni niż Ananiasz i Safira. Oni tylko trochę uszczknęli z tego, co powiedzieli, że należy do Boga, tylko trochę z tego uszczknęli, już zginęli. Nam się wydaje, że: No tak, no oni, no kłamca normalnie. Ale Słowo Boże mówi, że kłamcy nie wejdą do wieczności. Jeżeli mówiliśmy coś Bogu, a potem nie dajemy tego Bogu, co mówiliśmy, to jesteśmy kłamcami, zwodzimy Boga. Jezus mówi: Lepiej nic nie mówicie, niż mielibyście coś mówić, ślubować, a potem nie robicie tego, co mówicie. A więc znowuż jakby człowiek nie ma pojęcia, bawi się swoją wiecznością, nie rozumie, że ma z Bogiem do czynienia i z Bogiem nie można żartować. A ja żartowałem tylko, myślałem tak albo inaczej. Pamiętajcie: Z każdego słowa... Ja słyszę, ja nie muszę interweniować, nie muszę chodzić koło ludzi i stale mówić: Słuchaj, powiedziałeś, to musisz koniecznie to zrobić. Każdy zna Słowo Boże i wie, że Bóg rozliczy każdego z nas z każdego słowa, które mówimy. Może pomyślisz teraz: To lepiej nic nie mówić w ogóle. No tak: Nic nie mówić i zginąć też, bo Bogu się należy chwała, Bogu się należy pierwszeństwo we wszystkim. A więc, wydawałoby się, że takich możliwości jak ma nasze pokolenie poznawania prawdy, myślę, że nie miały poprzednie pokolenia nawet. Tyle dostępu do tylu materiałów, słowników, przekładów. Można patrzeć, przeglądać, sprawdzać. Lecz ludzi to nie interesuje, nie interesuje czy taka jest prawda, czy to jest nieprawda. Są zainteresowani zupełnie innymi rzeczami. To jest właśnie to, co wrogowi udało się zrobić. Tym, co w świecie, światowymi sukcesami, zadowoleniem, innymi rzeczami. A Bóg gdzieś umyka. Niby na początku to dla Boga, to dla Boga, a potem się okazuje, że to wcale nie dla Boga, żeby świat powiedział: O, ci chrześcijanie, to całkiem sprytni są nawet. Umieją sobie w życiu radzić.

            W Księdze Jeremiasza, w 4 rozdziale, 22 wierszu:

 

            "Jakże głupi jest mój lud, nic o mnie nie wie. Niemądre to i nierozumne dzieci. Są biegłe w czynieniu zła, lecz dobrze czynić nie umieją".

 

            My wiemy, że dobro jest tylko w Chrystusie, a więc uczynki Chrystusowe są tylko dobrymi uczynkami. Nasze uczynki są zbrukane. Nasze uczynki są jak szata splugawiona, nic nie warte. Zobacz, że one są nic nie warte, one niosą w sobie brud, brak wdzięczności, brak radości, brak miłości, brak ochotnego serca, by czynić dobro. To są te uczynki ludzkie, one nie mają w sobie nic specjalnego, ponieważ nie ma tam Chrystusa, ale gdzie są uczynki Chrystusa, tam jest to, co chce naprawdę Bóg. A więc, lud jest głupi, nierozumny. Umieją czynić zło, lecz nie umieją czynić dobra. Zobaczcie, kto z Jezusem nie zbiera już rozprasza. Ja to wiele razy powtarzam, ponieważ to jest bardzo ważne, co powiedział Jezus. Kto nie zbiera już rozprasza, już jest przeciwko Jezusowi. Kto nie jest z Nim, ten jest przeciwko Niemu. I myślisz sobie: Przecież ja nie jestem przeciwko Jezusowi. Wystarczy, że nie idziesz dzisiaj z Jezusem i nie czynisz tego, co Jezus przyniósł na ziemię i już jesteś przeciwko Niemu, bo zamykasz dostęp Jezusowi do tego, co jest potrzebne.

Mamy olbrzymią bitwę. Ja sobie zdaję sprawę, co dzisiaj się dzieje. Olbrzymia omdlałość następuje. Wróg przygotowuje sobie miejsce i wielu wierzących staje się omdlałych. Wyglądają jak nikczemnicy, którzy zapomnieli, co Bóg uczynił posyłając Swojego Syna. A jednakże Bóg też widzi to, że to jest omdlałość z powodu tego, że ludzie łatwo przyjmowali różne sposoby mówienia, nastawiania, złośliwe uwagi, cokolwiek. I dali się nastawić. Zamiast miłować i przebaczać, stali się zadziorni i złośliwi. Uchodzi już wiele rzeczy między wierzącymi, które nigdy nie powinny nawet pojawić się między wierzącymi. A to tylko dlatego, że ta omdlałość coraz bardziej ogarnia kolejnych wierzących ludzi. I wydaje się jakby było na prawdę bardzo dobrze: przecież ja nic złego nie czynię. Ale kto umie czynić dobro i nie czyni już dopuszcza się grzechu. Człowiek i tak to wyprze, dlatego tylko, że nie rozumie Boga, nie rozumie, że Ojciec posłał Syna, żeby nas zbawił, uratował, żeby nas wyrwał od złości, od złego działania i wprowadził nas w dobro. Mamy jeszcze taką możliwość. Wołaj do Boga z całego serca: Boże, ożyw mnie, uczyń we mnie to, co potrzebne, włóż w moje serce, w moje myślenie żarliwość o tą sprawę Twoją, by czynić to, co Chrystus przyniósł na ziemię, by nie być człowiekiem ospałym, oślizgłym, takim, który może się wyślizgnąć z każdej dobrej sprawy, bo nie mam czasu, bo mam zajęcie, bo teraz mam co innego, czy cokolwiek.

            W Księdze Objawienia, 21 rozdział, 8 wiersz:

 

            "Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga".

 

            Kłamstwem jest także to, jeżeli przyjąłeś, czy przyjęłaś jakieś kłamstwo i według tego kłamstwa postępujesz. To też jest kłamstwo, bo masz prawdę, masz dostęp do Biblii, możesz sprawdzić jak się rzeczy mają, czy to jest prawda, czy to jest kłamstwo. Ale może ci na tym nie zależeć, żeby sprawdzić. Może dla ciebie to nie być tak ważne, żeby sprawdzić: co tam, to nie jest takie ważne. A jednakże jest to ważne, bo każdy za siebie zda sprawę przed Bogiem. A więc, wszyscy, którzy dali się okłamać diabłu i żyją w jego kłamstwie, bo jest wygodnie może, bo tak się łatwiej żyje, będą w gehennie, tam gdzie jest diabeł, bo Jezus przyniósł nam prawdę, świadomość grzeszników, którzy mogą się z tych grzechów oczyścić i mogą oczyszczać się korzystając z krwi Jezusa. Wiecie, kiedyś w Izraelu była woda oczyszczenia i ten grzesznik musiał tą wodą oczyszczenia się obmyć. Jeśli się nie obmył, miał zginąć. Jeżeli człowiek rozmyślnie pozostaje w grzechu, nie oczyszcza się w krwi Jezusa Chrystusa, też jest skazany na śmierć. Jeśli lekceważy sobie tą krew, to List do Hebrajczyków o tym mówi. Jeżeli krew Jezusa uważa za pospolitą, nie potrzebuje tej krwi codziennie. A my potrzebujemy ją codziennie, by się oczyszczać, uświęcać się. Jeżeli widzisz, że coś zrobiłeś nie tak, czy zrobiłaś, to nie mów: Ah, cóż tam. Tylko oczyść się w krwi Jezusa, usuń to. Dbaj o czystość. Kto czysty, niech się oczyszcza, kto święty niech się uświęca, kto brudny niech się brudzi dalej. Zobaczcie, że można brudzić się będąc między wierzącymi i zginąć w gehennie. Bóg jest ten sam cały czas.

            W Księdze Jeremiasza, 2 rozdziale, od 11 wiersza:

 

            "Czy jakiś naród zmienił swoich bogów, chociaż to nie są bogowie? Wszakże mój lud zamienił swoją chwałę na kogoś, kto nie może pomóc".

 

            Jezus mówił: Zostawiam wam chwałę jaką Ja dostałem od Ojca. Jeżeli my rezygnujemy z tej chwały niesamowitego Bożego ludu, którzy nawzajem gotowi są za siebie życie oddać, miłują się, troszczą się o siebie nawzajem w sposób Boży. Ludzie wydostani z tego marazmu, z tego grzęźnięcia w jakimś błocie, wolni, swobodni, aby nawzajem ratować się a tej ziemi, to wtedy co z tego może być? Tylko gorzej i gorzej, coraz większa upadłość.

 

            "Przeraźcie się, niebiosa, nad tym, zadrżyjcie i zatrwóżcie się bardzo! - mówi JESTEM - Gdyż mój lud popełnił dwojakie zło: Mnie, źródło wód żywych, opuścili, a wykopali sobie cysterny, cysterny dziurawe, które wody zatrzymać nie mogą".

 

            I od 31 wiersza:

           

"Jakim to rodem jesteście! Zważcie na słowo JESTEM: Czy byłem dla Izraela pustynią albo ziemią mroku? Dlaczego mój lud mówi: Chcemy zażyć wolności, nie pójdziemy już do ciebie?"

 

            Czy źle nam jest z Bogiem? Czy to, że Bóg nas oczyszcza to jest nam niepotrzebne, nieprzyjemne i dlatego wolimy Go opuścić? Czy potrzebujemy gorliwości, żarliwości, którą ma Jezus? Czy potrzebujemy być zawsze obudzeni, nigdy nie ospali w sprawach Bożych? Przecież Słowo Boże mówi: Wszyscy zasną, ale Jezus też mówi przez apostołów: ale my nie zasypiamy, bo należymy do dnia. A więc, ospałość dzisiaj idzie, niesamowita ospałość. Tak jakby człowiek coraz bardziej trafia, ospały jakby już nie wiedział, że chodzi o życie, że chodzi o wieczność. Tak człowiek jakby już jakby nie do końca jest świadomy tego, co tu się dzieje. Taki ospały człowiek, nie oczyszcza się, nie uświęca, już ma swoje majaki, prawie że, nocne zaczyna śnić różne dziwadła. Tak się właśnie dzisiaj dzieje. Moi drodzy, to się dzieje dzisiaj. Tak dzisiaj ludzie opuszczają Chrystusa. Zostawiają Chrystusa i schodzą na manowce różnych pomysłów religijnych: ja jestem wierzący, wierząca, już załatwiłem sprawę z Bogiem, już Bóg musi mnie teraz przyjąć, nie może ode mnie wymagać czegoś więcej, bo z wiary, nie z uczynków jestem zbawiony czy zbawiona. Ale wiara bez uczynków nic nie daje.

Zobaczcie, że albo się wyrwiesz z tego marazmu, albo jeszcze się obudzisz, albo jeszcze wstaniesz i zaczniesz wołać: Boże, mój umysł wyłącza się coraz bardziej w sprawach Bożych, coraz mniej pojmuję jak bardzo ważne jest poznawać Ciebie, coraz mniej mi zależy na tym, by czynić to, co Ty chcesz Boże. Ratuj mnie! Zbaw mnie! Wyrwij mnie! Chcę szukać prawdy i poznać prawdę, zależy mi na tym. Jest niesamowite, wiecie, kiedy człowiekowi na czymś naprawdę zależy, nawet jak głowa spada, człowiek walczy z sennością aż przemaga tą senność i nie pozwala, żeby mu ona zabrała to na czym mu naprawdę zależy. Jakby kogoś trzeba było ratować czy cokolwiek. Teraz jest taki czas opadania, czas opuszczania, czas zaniedbywania. To jest niesamowicie straszny czas, gdzie ludzie wierzący nie dodają sobie nawzajem otuchy, ale odbierają jeszcze tą co mają ludzie otuchę. Ale to nie znaczy, że ci, którzy należą do Chrystusa też spadają. Są ciągnięci, ale cały czas mają świadomość: Nie mogę sobie pozwolić na to, by zmrużyć oczy chociaż chwilę, bo zasnę i zacznie śnić mi się jakaś bajka o chrześcijaństwie. Co to jest wolność? Wolność od Boga? Wolność od życia z Bogiem? Wolność od posłuszeństwa? Wolność od naśladowania Chrystusa? Co to za wolność?

 

            "Czy dziewica zapomina swojej ozdoby, oblubienica swojego pasa? Lecz mój lud zapomniał o mnie od niepamiętnych czasów. Jak sprytnie umiesz obmyślać sposoby uprawiania miłości! Dlatego dopasowałaś swoje postępowanie do wszelakiej złości, A także na skraju twoich szat znajduje się krew niewinnych ubogich, której nie znalazłem nawet u włamywaczy, lecz u tych wszystkich. A jednak mówisz: Jestem niewinna, przecież jego gniew odwrócił się ode mnie. Oto Ja spierać się będę z tobą, bo mówisz: Nie zgrzeszyłam. Jakże lekko ci przychodzi zmieniać swoją drogę! Także Egipt cię zawiedzie, jak zawiodła cię Asyria, I wyjdziesz również stamtąd z rękami nad głową, gdyż JESTEM odrzucił tych, którym zaufałaś, i nie będziesz miała z nimi szczęścia".

 

            Często ludzie w rożne rzeczy wchodzą i w nich znajdują zaspokojenie, ale pamiętaj, najważniejsza sprawa naszego życia to trwać w Chrystusie i dotrzeć do wieczności. Jezus mówi: Trwaj we Mnie, a Ja w tobie. Czekaj na Mnie. Nie daj się zwieść i oszukać i opuścić ręce kiedy widzisz, że wszystko to coraz bardziej polega na opuszczeniu rąk. Podnoś je do Boga i wołaj o swoje zbawienie. Bóg jest tym, który jest wierny. On ma moc uczynić to, co potrzebne. Pamiętajmy o tym. Pamiętacie czasy Jozuego? Co on wiedział o tym ludzie?

            Może przeczytajmy 24 rozdział Księgi Jozuego, od 14 wersetu:

 

            "Oddajcie tedy JESTEM zbożną cześć i służcie mu szczerze i wiernie: usuńcie bogów, którym służyli wasi ojcowie za Rzeką i w Egipcie, a służcie JESTEM".

 

            Przecież służyliśmy już tym obcym bogom, służyliśmy nicościom, służyliśmy drewnu, kamieniowi, metalowi, całowaliśmy nawet metalowe rzeczy myśląc, że robimy coś naprawdę pobożnego.

 

            "A jeśliby się wam wydawało, że źle jest służyć JESTEM, to wybierzcie sobie dzisiaj, komu będziecie służyć: czy bogom, którym służyli wasi ojcowie, gdy byli za Rzeką, czy też bogom amorejskim, w których ziemi teraz mieszkacie. Lecz ja i dom mój służyć będziemy JESTEM".

 

            Niesamowite wyznanie. Oni mówią: A skądże mielibyśmy opuścić i tak dalej? A Jozue do nich mówi w 19 wierszu:

 

"Nie możecie służyć JESTEM, gdyż jest On Bogiem świętym, Bogiem zazdrosnym, nie odpuści wam przewinień i grzechów waszych. Jeżeli opuścicie JESTEM i służyć będziecie obcym bogom, to On odwróci się, sprowadzi na was nieszczęście i wygubi was, chociaż przedtem wyświadczał wam dobrodziejstwa".

 

            My rozumiemy to, że prawidłowa służba Bogu, Jezusowi Chrystusowi to jest nawzajem się miłować, służyć sobie nawzajem, być dla siebie braćmi i siostrami, być jako cząstki jednego ciała. My to rozumiemy, ale zobaczcie, jak senność odbiera czynność. Jak człowiek coraz bardziej przestaje funkcjonować w sprawach Bożych. Dla mnie to jest tragedia, kiedy to widzę, dla mnie to jest tragedia. Ja się z tym nie zgadzam. Wiecie, kiedy w pokoju śpi dziesięć osób, to nie znaczy, że jedenasta musi zasnąć z nimi. Chociaż jedna niech czuwa. Wróg czai się chytrze, podchodzi z różnych stron, kombinuje jak podejść, jak wciągnąć w jakąś pułapkę. Jeżeli zaśniemy wszyscy, to wszystkich zwiedzie, oszuka. Raczej pomyśl czy ty pilnujesz tu Bożej sprawy od swojej strony, żeby tutaj Chrystus przez ciebie przychodził, żeby miłość przez ciebie przechodziła, łagodność, uczciwość i prawość, jedność, niesamowita chwała połączenia nas w jedno ciało. Jezus uwielbiony, Jezus wywyższony w naszych relacjach, rozmowach, budowaniu się, wzajemnym usługiwaniu. Lecz kto jeszcze się obudzi, kiedy tak dobrze się zasypia, kiedy tak dobrze można sobie robić swoje? Kto się obudzi? Tu nawet możesz mówić o ogniu gehenny - nie rusza. Możesz mówić, że Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy, żeby nas zbawić - nie rusza. Zobaczcie, kiedy człowiek zasypia, chce, żeby dać mu spokój, chce zasnąć. Kiedy przypominasz o tym, że: Nie śpij, żyj, funkcjonuj.

To jest straszny czas. Dlatego tak ważne jest, abyśmy walczyli o tą trzeźwość, o to bycie prawdziwe, o tą łaskę, o dobroć, o każde słowo Jezusa, aby nie odpuścić: tak jak powiedziałeś, Jezu, tak ma być, jak powiedziałeś, że członki będą takie jak Ty, że uczniowie będą chcieli być jak Ty, tak ma być i koniec. Walka, walka, prawdziwa walka. Dobry środek jest, żeby ochłonąć, żeby świeże powietrze, żeby Duch Święty przypominał, wspominał o Chrystusie, niesamowity bodziec do tego, by nie zasypiać w tym czasie, kiedy to wszystko usypia, a wojny, kolejne wojny zaczynają powstawać na tej ziemi. Jezus powiedział, że będą wojny i miłość wielu oziębnie w tym samym czasie i wielu się odwróci i porzuci Jezusa, że będzie jedno z drugim funkcjonować jakby jedno było, że mimo tego, że to się dzieje, ludzie nie będą otrzeźwieni mówić: Boże, to się dokonuje, tylko będą usypiać coraz bardziej. Coraz więcej znaków będzie i coraz mniej ludzi będzie z Jezusem. Wiecie o tym? Jezus to powiedział, ale czy ty chcesz być w tej grupie ludzi, którzy opuszczają Jezusa i zasypiają sobie, odchodzą, jakby nic dla nich już nie znaczyło to kim jest Jezus, po co On przyszedł, że umarł na krzyżu? Czy raczej chcesz brać udział w ratowaniu się nawzajem? Jak powiesz słowo to dotrzymasz i koniec, chyba że cię zabiją i nie zdążysz tego zrobić, bo Jezus powiedział i On jest wierny każdemu słowu.

            W Księdze Jeremiasza, 8 rozdział, od 4 wiersza:

 

            "I powiesz im: Tak mówi JESTEM: Gdy ktoś upadnie, czy się znowu nie podniesie? Gdy ktoś odejdzie, czy znowu nie powraca? Dlaczego więc ten lud jeruzalemski trwa nieustannie w odstępstwie? Trzymają się kłamstwa, nie chcą się nawrócić. Uważałem na to, co mówią, i słyszałem: Mówią nieprawdę. Nikt nie ubolewa nad swoją złością w słowach: Cóż to uczyniłem? Każdy pędzi na oślep w swoim biegu, jak koń cwałujący w bitwie. Nawet bocian w przestworzach zna swój czas, synogarlica, jaskółka i żuraw przestrzegają pory swojego przylotu, lecz mój lud nie chce znać prawa JESTEM. Jakże możecie mówić: Jesteśmy mądrzy i znamy zakon JESTEM? Zaiste: W kłamstwo obrócił go kłamliwy rylec pisarzy".

 

            Zastąpili prawdę kłamstwem. Pogardzili słowem JESTEM, słowami, które wypowiedział JESTEM. Bóg zawsze daje prawdę, On jest Bogiem prawdziwym. Jest dawcą niesamowitym. Wiecie, kiedy czytamy Biblię, kiedy oni wołali do Boga, Bóg zawsze chciał im to dać, co potrzebują, żeby oddać Bogu chwałę. Kiedy czytamy Dzieje Apostolskie i oni byli przestraszeni tym, co się dzieje, że te władze, to wszystko przeciwko tej garstce chrześcijan, wtedy wołali do Boga: Boże, daj nam odwagę, abyśmy dalej pozostali Ci wierni, żebyśmy nie dali się zepchnąć do strachu i żebyśmy nie wycofali się z tego, do czego nas posłałeś. I wtedy Bóg dał im odwagę, bo wołali do Boga. Jezus mówi: Wołajcie, nie ustawajcie, Bóg chce wam wszystko dać, ale wy czy jesteście tymi, którym zależy na tym? Czy zależy ci na tym, żeby w zborze była niesamowita miłość, radość spotykania się nawzajem, budowanie się dla Boga, oczyszczanie, uświęcanie, żarliwość o dom Boży, aby nas pożerała, jak naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa? Czy tego naprawdę chcesz, żeby twoje życie zostało obrócone w innym kierunku niż ty sobie chcesz, w stronę chwały Chrystusa i żebyś tam, gdzie jesteś, gdziekolwiek jesteś miał, czy miała taką zdrową żarliwość o sprawy Boże? Wtedy się uratujesz, inaczej się nie uratujesz. Oni wołali, On ich wysłuchiwał. Jest niesamowite. Bóg mówi: Czy gdy ktoś odejdzie, czy nie wraca znowu? Nawet ten syn marnotrawny z opowieści Jezusa, odszedł, zgubił wszystko, strasznie sponiewierany, ale wraca do tego ojca, i ojciec go wita z miłością i radością. Czy nie zależy ci na czystości, żeby się oczyszczać? Czy już poddałeś się, poddałaś się i robisz kolejne niedbałości? Kto niedbale czyni dzieło Boże, przeklęty jest. Robisz kolejne niedbałości i nawet nie przyjdziesz: Boże, przebacz mi, to nie było godne Ciebie w ogóle, niech to zginie, usuń to, nawet, żebyś nigdy o tym nie pamiętał, Boże, wymaż to przez moc Twojej krwi, Jezu, to nie była ofiara miła Tobie. To było coś ohydnego, co chciałem Ci złożyć, to nie było czyste, to nie było prawdziwe. Tamtych dwóch synów Aarona zginęło kiedy złożyli obcy ogień i wielu ginie tak samo dzisiaj. Bóg wszystko dał ludziom. Powiedział: Oto daję wam wszystko, pod waszą władzę to daję. I przyszedł diabeł i co zrobił? Okłamał ludzi. Zobacz, czy ty nie jesteś okłamany, okłamana? Czy to jak żyjesz nie jest zakłamaniem? Czy to nie jest zwietrzałe, czy to nie jest zbutwiałe, czy to nie jest zaśmierdzone tym zepsutym człowieczeństwem? Czy to jest chwała? Żeby wyrwać się z tego zaspania, to potrzeba Chrystusa, potrzeba Ducha Świętego. Żaden człowiek się sam nie wyrwie, bo nie ma środków do tego, ale jest Bóg na niebie! Bóg mówi: Czy nie wraca ten, który odszedł? Czy nie wraca ten, który zaniedbał sprawy Boże? Czy gdy ktoś upadnie, czy się znowu nie podniesie? Paweł mówi: Powaleni, ale nie pokonani. Znowu wstałem, znowu jestem, Boże, jestem, zgłasza się, oczyściłem się, obmyłem się w krwi Twego Syna. Jestem, Boże, gotowy byś mógł napełniać mnie chwałą. Boże, ratuj, prowadź. Nie daj mi zasnąć, Boże! Pomóż mi! Ratuj mnie od tej ospałości, która ogarnia. Pomóż mi walczyć o to. Co Juda mówił już wtedy: Walka o tą wiarę, którą raz na zawsze Bóg nam dał. Już wtedy złodziej wykradł prawie większości prawdziwą wiarę. Oni już mieli taką ospałą, przestali oczyszczać się, uświęcać. Mamy później listy o mocy krzyża. Ogólnie ludzie żyją w grzechu i nawet nie boją się, nie boją się ryzykować wobec Chrystusa, że z tymi grzechami dalej poruszają się, nie oczyszczając się między Bożym ludem. Tak jakby Jezus nie był Synem Boga. Tak jakby Jezus był inny niż Ojciec. Ojciec, tak, Ojciec by ukarał, ale Jezus nie ukarze, Jezus jest inny. Nie, jest taki sam, doskonale jak Ojciec. Są doskonale jedno z sobą.

            Może tak krótko przejdziemy. Ewangelia Jana, 3 rozdział, 16 wiersz:

 

            "Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne".

 

            Dzieje Apostolskie, 5 rozdział, 32 werset:

 

            "A my jesteśmy świadkami tych rzeczy, a także Duch Święty, którego Bóg dał tym, którzy mu są posłuszni".

 

            Bóg jest dawcą, dał Swego Syna, daje Swego Ducha Świętego tym, którzy Mu są posłuszni.

            Dzieje Apostolskie, 11 rozdział, 18 werset:

 

            "A gdy to usłyszeli, uspokoili się i wielbili Boga, mówiąc: Tak więc i poganom dał Bóg upamiętanie do życia".

 

            A więc, dał pokutę. Izraelowi dał jeszcze możliwość pokuty i nam dał możliwość pokuty. Gdyby Bóg nie dał nam możliwości pokuty, nie moglibyśmy pokutować i odwrócić się od tych przeklętych działań swoich. Musielibyśmy z nimi chodzić cały czas, a tak możemy być wolni, swobodni, by czynić dobro, by czynić to, co Chrystus powiedział. Krótko trwamy na ziemi, krótko żyjemy. Po co mielibyśmy nosić urazy, nastawienia, kombinacje, złości, zawiści, nieprzebaczenia, no wszystko, co diabeł przyniósł na tą ziemię. Po co z tym chodzić? Przecież to jest przekleństwo. To nie jest Chrystus. Chrystus nigdy tego nie robił i nie będzie robił. Ojciec nigdy tego nie robił i nie będzie robił. On mówi: Dlaczego nie wracacie, skoro odeszliście? A jak wróciliście to On przyjmuje jak wspaniałych synów Swoich, którzy byli martwi, a oto ożyli, czy córki. Ubiera szaty, nakłada pierścień, wprowadza do domu, wyprawia uroczystość. I ten syn odchodzi ponownie tego samego dnia. Wychodzi z tej uroczystości, idzie z powrotem do świń, ale tam znowu rozumie: Przecież ojciec mnie miłuje. Wraca z powrotem. Jak wita go ojciec? Dokładnie tak samo jak witał go poprzednio. Rzuca mu się na szyję, przytula go, ubiera szaty, nakłada pierścień, sandały, wprowadza do pomieszczenia, wyprawia ucztę! Chwała Bogu! Syn znowu odchodzi i znowu wraca. Co robi ojciec? Dokładnie to samo. Dlatego mówi Bóg: Dlaczego nie wracacie? Przecież Ja nie jestem waszym wrogiem. Wracajcie i dajcie się oczyścić. Wyprawię ucztę, ale nawet gdybyście znowu kolejny raz weszli w głupoty, wróćcie z powrotem, by być ze mną. Do ilu razy? - mówi Jezus. Do każdego razu jak przychodzisz. Bo nie chce twojej śmierci ani mojej. Chce nas uratować, ale trzeba do Niego wrócić. Doznać tej uczty, tej miłości Ojca. Ja nie mówię, że tak musi być, że tak człowiek robi. Ale są tacy ludzie, tacy dziwni ludzie, którzy co rusz upadają, ale dla nich też Bóg ma miłość. Mówi: Upadłeś, upadłaś? Wróć. Daj się oczyścić. Przyjmij, że dalej jesteś Moim synem, moją córką. Jeżeli chcemy to mieć u Boga, to też czyńmy to innym, bo Słowo Boże mówi: Jeśli my nie przebaczamy, Bóg nam też nie przebaczy. To jest oddzielenie od przebaczenia. A jeśli my przebaczamy, Bóg nam przebacza. Taki jest Bóg i ten Bóg dał Ducha Swego i dał nam miejsce pokuty, możliwość porzucenia zła.

            1 List do Koryntian, 3 rozdział, 6 wiersz:

 

            "Ja zasadziłem, Apollos podlał, a wzrost dał Bóg".

 

            Bóg daje też wzrost. My możemy tu mówić, głosić Słowo Boże, możemy siać, podlewać, ale wzrost daje Bóg. Jeżeli należysz do Boga, rośniesz na Jego ziemi, świętej ziemi i chwasty wszelkie tępi, bo chce mieć wszystko piękne, czyste, chwalebne, miłujące się, budujące się nawzajem, radosne, wdzięczne Boże dzieci. Ten starszy brat kiedy tam przyszedł coś zżymał się: A skąd to zadowolenie? A bo twój młodszy brat wrócił i ojciec to wyprawił. Aha, a mi to nie. Już żale, pretensje. No tak, ten wrócił ileś razy, ta wróciła ileś razy. A ja tylko raz albo w ogóle nawet nigdy nie odszedłem od Boga. To jak można tak przyjmować, skoro ja nigdy, no to jak można ich przyjąć w ogóle. Wiecie, że nigdy to tylko Jezus nie odszedł od Boga. Każdy z nas ma zaliczone ileś historii gdzie odchodziliśmy i wracaliśmy. I to co kiedyś wam może mówiłem, ale kiedyś na pewno mówiłem i to nie raz. Kiedyś w moim życiu pojawił się brud i ja wtedy wiedziałem: Nawet moich dzieci nie dotknę, żeby ich nie krzywdzić, bo jestem ich ojcem i kocham dzieci i nie chcę, żeby zabrudzić moje dzieci. I nie dotykałem moich dzieci, aż się oczyściłem, usunąłem brud, bo taki jest mój Jezus, On jest czysty i święty. Jeżeli nie chcę nikogo skazić, to kocham tych ludzi. Kocham ciebie, kocham siebie. Jeżeli wiem, że jest zło, nie chcę brudzić ciebie, bo zależy mi na twojej wieczności. O tej miłości powiedział Jezus, abyśmy tak się nawzajem miłowali. Nie to, że ja muszę ciebie pilnować, bo ty biegasz z brudnymi rękami i wszędzie chodzisz z nimi. Albo ty mnie musisz pilnować. Jeżeli kochamy się nawzajem, kochamy jak Chrystus, to wtedy my troszczymy się o to, żeby nie brudzić nikogo jakąkolwiek złą rzeczą. Wiecie, że korzeń goryczy może pokalać wielu? Że złośliwość może też się przemieszczać? Zawiść, blokada wobec Boga może też się przemieszczać? Dbajmy o siebie nawzajem. Śpiącemu nie ma znaczenia w co ręce włoży, ale kto żyje, jest trzeźwy, ten się nie bawi w udawane chrześcijaństwo, tylko ma świadomość: Nie jest dobrze, ręce przy sobie. Już i apostoł mówił do Tymoteusza: Zbyt pochopnie rąk na nikogo nie wkładaj, nie bądź współuczestnikiem cudzych grzechów. Tak samo o ciele skażonym, o szacie skażonej przez ciało. A więc, wiele rzeczy jest, których musimy się jako kapłani uczyć. Kapłan miał też składać za siebie ofiarę. Jedynie Jezus nigdy za siebie nie składał ofiary. Złożył za mnie, za ciebie siebie samego i z krwią dzisiaj wstawia się za nami, abyśmy nie spali, abyśmy nie ginęli, byśmy wygrali, byśmy odwracali się od złego do dobrego, byśmy lgnęli nawzajem do Chrystusa, abyśmy przychodząc nawzajem na zgromadzenia chcieli mieć agape, ucztę chwały, żeby nie było złych nastawień, jakiś dziwnych działań nie Chrystusowych, podejrzeń. A więc, mamy świadomość, że toczy się bitwa, bardzo potężna bitwa o nasze bycie razem w sposób godny Boga, gdyż Bóg nie ma względu na osobę, ale miły Mu jest ten, kto się Go boi i unika złego, szuka tego, co jest dobre i pożyteczne. A więc, Bóg dał nam miejsce pokuty, dał nam wzrost.

            2 Tesaloniczan, 2 rozdział, 16 wiersz:

 

            "A sam Właściciel nasz Jezus Chrystus i Bóg, Ten Ojciec nasz, który nas umiłował i dał pocieszenie wieczne, i dobrą nadzieję z łaski, Niech pocieszy serca wasze i utwierdzi was we wszelkim dobrym uczynku i w dobrym słowie".

 

            Chwała Bogu! Przychodzisz do Boga i mówisz: Boże, przecież powiedziałeś, że nigdy nie będę miał pustych rąk, że Ty zawsze mi dasz to dobro Chrystusowe, że zawsze będę mógł przyjść między braci i siostry w chwale Tego, który niesie ziarno, siewne ziarno, niesamowite, w chwale życia w prawdzie, należenia do Ciebie, Boże. Wszystko dla Ciebie, dla Twojej chwały. To jest niesamowite. Bóg daje pocieszenie tym, którzy przechodzą przez różne doświadczenia i wygrywają w nich. Także bez Boga nic się nie może wydarzyć. Kiedy przechodzisz przez trudne doświadczenia, przejdź przez nie. Bóg cię pocieszy, Bóg ci da siłę, wzmocni i posili cię i pośle cię dalej w Swojej chwale, bo ten który cierpi raczej słabo śpi. Jakby cię tak napadli i bili cię, a ty śpisz. Nie, budzisz się momentalnie. Ten, który cierpi słabo śpi, a więc kiedy cierpimy raczej ciężko sprawić, żebyśmy zasnęli. Raczej kiedy przestajemy cierpieć, wtedy łatwiej jest zasnąć. A więc, pociesza tych, którzy przeżywają różne doświadczenia.

            List do Hebrajczyków, 2 rozdział, 13 wiersz:

 

            "I znowu: Ufność w nim pokładać będę; i znowu: Otom Ja i dzieci, które dał mi Bóg".

 

            A więc, Bóg dał nas Synowi Swemu umiłowanemu, wszystkich nas dał Synowi, aby Syn nas ćwiczył, wychowywał, wprowadzał. Pamiętaj, nigdy nie rezygnuj. Jezus cię kocha, mimo tego, co robisz i zrobiłeś, zrobiłaś już wiele razy. Wystarczy tylko naprawdę do Niego przyjść i zobaczysz jak On napełnia tym, kim sam jest. I wtedy wiele rzeczy zostawisz, przestaniesz nimi się zajmować, zajmiesz się tymi, które są naprawdę cenne: czynieniem woli Ojca. To będzie sprawa niesamowitego podniesienia.

            1 List Jana, 5 rozdział, 11, 12 i 13 werset:

 

            "A takie jest to świadectwo, że życie wieczne dał nam Bóg, a życie to jest w Synu jego. Kto ma Syna, ma życie; kto nie ma Syna Bożego, nie ma życia. To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Boga, abyście wiedzieli, że macie życie wieczne".

 

            Życie wieczne dał nam Bóg. Zobaczcie, wszystko dał nam Bóg, co dobre. A co dał nam diabeł? Widzicie, że więcej można zobaczyć to, co dał nam diabeł, niż to, co dał Bóg? Czy widzicie to? Czy możemy coś z tym zrobić? Możemy. Prośmy Boga, tego, który dał Swego Syna. A skoro dał, to na pewno nie po to, żebyśmy zginęli w gehennie, ale by nas uratować. Prośmy Boga, tego, który dał Swego Ducha, nie po to, żeby nas potępić, zniszczyć, spalić, ale po to, żeby nas napełnić prawdą, by nas wprowadził w prawdę. Dziękujmy Bogu za to, że dał nam miejsce pokuty, dał nam miejsce rozwoju, wzrostu. Przychodźmy do Niego. Jezus mówił: Ojciec chce was wysłuchiwać. Przychodźcie i proście w imieniu Moim. Ojciec da wam to. Szukajmy dobrego, a nie złego. Oczyszczajmy się. Usuwajmy to, co powoduje właśnie, że zło jest bardziej widoczne niż dobro. I ktoś może nawet nie zdawać sobie sprawy, że nie sieje dobrego ziarna, ale złe, zepsute, kłamliwe.

            Też czytamy w Księdze Objawienia, że dał nam objawienie tego wszystkiego, co ma nastąpić, co ma się stać, jak to wyglądało kiedy Chrystus wstąpił do nieba, kolejne wydarzenia aż do samego końca kiedy zostanie zniszczona stara ziemia, ta ziemia, to niebo i powstanie nowa ziemia i nowe niebo i już nie będzie tam bólu ani smutku ani rozterki, będzie samo dobro. Niesamowicie! Nie będzie diabła tam nigdy widać, będzie widać Boga we wszystkich dzieciach, gdyż On zamieszka tak samo we wszystkich doskonale. Tak czytamy o tym i będziemy jak nasz Ojciec w niebie, będziemy niesamowite mieli bycie razem w wieczności, ale to po to chcemy wyprzeć diabła spośród nas, chcemy być zdecydowani by go wypierać, by usuwać zło, a nie dobro, nie usuwać dobra, ale zło, walczyć o to, co jest prawdziwe. Diabeł okłamał Ewę, okłamał Adama, okłamał wielu ludzi. Z tego, co widzimy okłamuje też nas, powstrzymuje nas przed tym, co Chrystusowe, a wprowadza nas w to, co diabelskie, co złe. Chrystus jedno, a my drugie.

Uczniowie byli w wielkim doświadczeniu, gdy słyszeli słowa Jezusa. Przydaj nam wiary - powiedzieli. Wiedzieli jak bardzo tego potrzebują. Diabeł przychodzi, aby niszczyć, mordować, zarzynać. On nie wytrwał w prawdzie, on tylko chce zniszczyć ciebie i mnie, tylko na tym mu zależy. Czy nie lepiej wygrać tą bitwę? Czy nie lepiej czynić to, co mówi Jezus, nie tworzyć własnej ewangelii, własnej prawdy, własnej nauki? Mamy już naukę, mamy prawdę. Mamy każde słowo, które Bóg powiedział. Na końcu Bóg przemówił przez Swego Syna umiłowanego, a kto Go zlekceważy to straszna rzecz. Szanujmy Boga w zgromadzeniu, szanujmy Jezusa w zgromadzeniu. Jeżeli widzisz, że coś źle się z tobą dzieje to nie odgrywaj roli, że jest dobrze. Możesz usunąć to, oczyścić to. Bóg jest gotów. Chrystus nadal ma krew, aby ciebie oczyszczać i mnie. Codziennie oczyszczajmy się w tej krwi od wszelkiego zła, które próbuje nas atakować, abyśmy mogli być sobie bliskimi ludźmi, niesamowicie bliskimi, nową rodziną z Ojcem w niebie, którzy nawzajem budują się na dom dla Ojca. Jezus mówi: Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi. Poznamy Syna, a Syn uwolni nas od naszych grzechów, od wszelkiego zła i będziemy chwalić Boga, będziemy podskakiwać jak młode jelonki chwaląc Boga, jak bydło, które wychodzi z obory, a przed nim piękne pastwisko, trawa żyzna, zadowoleni chwalący Boga. Przychodzić na zgromadzenia z wielkim szczęściem, że znowu się widzimy i znowu możemy tu być i znowu możemy chwalić Boga w jednym duchu, jednym sercem, jednymi ustami, ale, żeby tak było to ty i ja z naszej strony musimy walczyć o czystość Chrystusową, a walcząc o czystość Chrystusową nie będziesz umiał czy umiała zasnąć, bo to jest potężne zajęcie, poznawać prawdę, usuwać to, co jest nieprawdą, wzrastać w prawdzie, a prawda to miłość. Kto miłuje prawdę, tego Bóg zachowa, a kto nie miłuje prawdy, tego Bóg wyda na obłęd.

Pamiętajmy o tym. Wiele złych rzeczy dzieje się, lecz dla nas jest to niesamowite kiedy przypominamy sobie tego Joba i mówi: Ale mój Zbawiciel, mój Odkupiciel nad grobem moim stanie, moje oczy będą oglądać mojego Odkupiciela. Niesamowite! Tak cenne było to dla niego, że przyjdzie dzień kiedy wróci Odkupiciel na tą ziemię, Odkupiciel, ten, który wykupił ciebie i mnie, abyśmy nie należeli do zła, ale do dobra. Wygraj tą bitwę, wygraj, nie patrz w sposób zły, nie patrz jak wróg nastawia, patrz jak Bóg nastawia. Niech Bóg ma dostęp do wszystkiego w nas, a On jest przecież miłością, On jest prawdą. W Nim nie ma zakłamania, w Nim nie ma kłamstwa. Kiedy Bóg mówi, zawsze mówi prawdę. Posyła nam prawdę z nieba. Jezus jako prawda jest drogą do Boga. Niech Bóg będzie uwielbiony, niech chwała Jego będzie widoczna. Nie śpij, bracie, siostro, budź się, rozwijaj, szukaj Boga, zmuś się nawet do tego, żeby walczyć o swój czas z Bogiem. Nie pozwól się wytargać wrogowi, zabrać do różnych dziwnych rzeczy i pomysłów, walcz o ten czas, wykupuj ten czas. Słowo Boże jest nie powiedziane tak sobie, ale naprawdę, bo Jezus wie wszystko, co się dzisiaj dzieje i On już wtedy mówił o tym, że w czasach końca miłość wielu oziębnie, wielu porzuci prawdę i przestanie żyć każdym słowem, które z ust Bożych pochodzi. Ludzie będą coraz bardziej senni - pisze apostoł - będą zasypiać. Jezus opowiedział o pannach mądrych i głupich. Powiedział - jedne i drugie zasnęły - ale jedne były przygotowane, a drugie nie. Ale to nie znaczy, że mamy prawo spać. Jezus powiedział opowieść, żeby być przygotowanymi na przyjście Jego i nawet gdybyś zasnął, położył się, zasnął to jesteś gotowy. Mówię o śnie kiedy noc, przyjdzie wieczór, zaśniesz, jesteś gotowy obudzić się i pójść na przeciw Chrystusa, bo w tobie płonie płomień, żarliwa miłość do Chrystusa i do braci i do sióstr, troska o to, żeby czystość była czymś normalnym i naturalnym w zgromadzeniu. Amen.

 

 

 

 

 

 

 

 

Jan 14:23