zgr.18-03-2026, Marian - Chrystus odrzucony przez budujących

Słowo z dnia 18-03-2026, Marian

Chrystus odrzucony przez budujących

 

Chwała Bogu.

Dzieje Apostolskie 4 rozdział od 8 wiersza.

 

"Wtedy Piotr pełen Ducha  Świętego rzekł do nich: przełożeni ludu i starsi, jeżeli my dziś jesteśmy przesłuchiwani z powodu dobrodziejstwa wyświadczonego człowiekowi choremu dzięki czemu został on uzdrowiony, to niech wam wszystkim i całemu ludowi izraelskiemu wiadome będzie, że stało się to w imieniu Jezusa Chrystusa nazareńskiego, którego wy ukrzyżowaliście, którego Bóg wzbudził z martwych, dzięki Niemu ten oto stoi zdrów przed wami. On to jest owym kamieniem odrzuconym przez was budujących, On stał się kamieniem węgielnym i nie ma w nikim innym zbawienia, albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni".

 

To jest niesamowite zwiastowanie, o którym mogliśmy czytać, a które zostało wypowiedziane przez apostoła Piotra, a które dla nas bardzo wiele znaczy. Oni odrzucili Jezusa Chrystusa jako nie wartego, aby przyjąć Go jako materiał budowlany, który miałby służyć, aby to co jest budowane, było budowane dla  Boga. Uznali, że  oni mają wystarczające materiały budowlane, żeby Bóg uznał ich za tych, którzy uczczą Go prawidłowo, tak jak chciałby Bóg. Uznali, że t jaki jest Jezus i co On czyni, w jaki sposób mówi, nie jest dla nich tak cenne i ważne, aby w ten sam sposób postępować. Uznali, że mając swoją świątynię, kapłaństwo, ofiary i swoje własne zadowolenie, są wystarczająco zaopatrzeni w to, aby uczcić Boga tak jak powinni, lecz Ten, którego odrzucili powiedział im, że raczej oni nie czczą Boga lecz czczą szatana, należą do szatana.

 

Kiedy teraz zastanawiamy się co nimi powodowało, że odrzucili Jezusa Chrystusa, że uznali Go za nieużytecznego w tej sprawie. Co spowodowało, że Chrystus nie był dla nich wspaniały. Mówimy, no wspaniały Chrystus, niesamowite rzeczy czynił, ogłaszał niesamowite prawdy, a jednakże uznali, że nie jest warto korzystać z Niego, aby oddawać Bogu cześć, że to co oni mają jest wystarczające.

 

Kiedy tak się zastanawiamy nad tym, kiedy to przyprowadzam do dzisiejszych czasów, to myślę, że my mamy ten sam problem co oni, ponieważ to co Bóg zamierzył w Chrystusie jest niesamowicie wzniosłe, chwalebne. My, widząc tą chwalebność Chrystusa i tą niesamowitą miłość, niesamowite oddanie, niesamowite posłuszeństwo Ojcu, zaczynamy wątpić w tą możliwość, aby skorzystać z takiego wspaniałego materiału, więc skierowujemy się do materiałów już używanych  wcześniej przez ludzi, ale nic nie znaczących już dla Boga. My to widzimy bardzo często, że ta niesamowitość Chrystusa spowodowała, że ludzie przerazili się tej niesamowitości.

 

A więc z powodu obawy czy sobie w ogóle dadzą radę, czy podołają chodzić w takiej chwale, w takim majestacie, w takim oddaniu, w takiej miłości, w takim pokoju, w takiej usłużności wobec tych, którzy Go potrzebowali, ludzie przemieszczają się w stronę już sprawdzonych materiałów, jak zakonne działania, ludzkie prawa pobożności. Zobaczcie, to jest niesamowite, bo w Chrystusie jest Boża miłość. A dlaczego brak miłości wierzącym ludziom? Ja myślę, że nie korzystają z Chrystusa, dlatego brakuje miłości. Jeżeli korzystaliby  z Chrystusa, mieliby miłość, bo w Chrystusie jest miłość Boża.

 

Zobaczcie, że ten sam problem, który oni mieli, jest często problemem wszystkich pokoleń. To nie jest tak, że my już wiemy że Jezus jest taki wspaniały, czytamy o Nim w jaki sposób postępował, jak rozmawiał w jaki sposób rozmawiał z Bogiem, a jednak coś powoduje, że człowiek nie wchodzi w tą chwałę, że nie przyjmuje tej chwały. Może to być obawa, lęk, że za duże wymagania, jednak Jezus powiedział, że jeśli nasza sprawiedliwość nie będzie większa od sprawiedliwości uczonych w Piśmie i faryzeuszy, to nic nie znaczymy. Czy myślałeś o tym, że Bóg nas w Chrystusie wezwał do niesamowitej miłości, wspólnej miłości. Jezus dał to jako rozkaz, abyśmy się nawzajem miłowali jak On nas umiłował. Widzicie, żeby korzystać z Chrystusa, trzeba mieć pewność, że to  nie jest tylko takie powiedzenie "no, abyście się miłowali". To jest wydany rozkaz, abyśmy się miłowali. Kto nie wypełnia rozkazów, nie otwiera się na działanie Boga i nie może stać się miejscem zamieszkania Ojca i Syna.

 

Czy myślisz o tym, że chrześcijaństwo to nadal jest coś takiego, gdzie ludzie mają swoją sprawiedliwość, swoje zadowolenia i żyją jakoś tam razem, jakoś żyją. No, sprzeczają się, kłócą, mają różne pomysły, nastawienia, różne pomówienia, różne rzeczy, ale jednakże, przecież trzymają się razem, a to już powinno być świadectwo, że Chrystus ogarnia i włada tymi wierzącymi ludźmi. Ale nie, faryzeusze i uczeni też byli razem, trzymali się razem, byli  jednomyślni w tym, żeby pozostać razem i ciężko było ponieważ nawet bali się, żeby się wyłamać z tej jedności i po kryjomu Nikodem przyszedł do Jezusa, żeby się czegoś dowiedzieć i porozmawiać z Nim, bo obawiał się innych faryzeuszy i uczonych  w Piśmie, co oni powiedzieliby na ten temat, gdyby dowiedzieli się, że on, taki dostojnik żydowski idzie do Jezusa, żeby z Nim konsultować się, jak to naprawdę jest.

 

Chciałbym, żeby nasze umysły były otwarte na to co teraz mówię. Niedomagamy w dużej mierze dlatego, że nie przyjmujemy Jezusa jako materiał budowlany. Nie przyjmujemy doskonałości Chrystusa i wystarcza nam nasza. A jednakże Jezus mówi, że po waszej wzajemnej miłości poznają, że Ja tu byłem.

 

Pomyśl teraz czy nie istnieje to samo niebezpieczeństwo, że odrzucasz Chrystusa jako materiał budowlany, nie korzystasz z Niego. Mnóstwo ludzi wychodzi, aby opowiadać o Jezusie, ale tak na prawdę oni nie są tymi, którzy budują z Jezusem, a nich nie ma chwały czystości, społeczności z Bogiem. Nie ma miłości, radości, pokoju, nie ma wytrwałości, wstrzemięźliwości, uczciwości, prawości i przebaczenia, nie ma w nich. A jednakże wychodzą, aby opowiadać o Jezusie, tylko że nie korzystają z tego Jezusa. Wielu wyszło obłudnie i w czasie kiedy głosił  Paweł i Paweł mówi tak czy inaczej, aby Jezus był opowiadany.

 

Widzimy, że  w tamtym czasie wielu odrzuciło Jezusa, by był zbyt wspaniały, zbyt wspaniały. Nie rozumieli tego, że  Bóg postanowił zrobić coś niesamowicie wspaniałego na tej ziemi. Z zepsutego człowieczeństwa uczynić człowieczeństwo na podobieństwo Jego Syna Jezusa Chrystusa. Tak jak śpiewaliśmy, agape - uczta miłości - to jest w Chrystusie. Korzystajmy z Chrystusa nieustannie, czerpmy z Niego łaskę za łaską, a zobaczymy niesamowite dzieło  Boże, o którym Jezus powiedział kiedy się Go pytali, jak czynić to dzieło Boże, co mamy robić, żeby czynić dzieło Boże. On mówi, wierzyć w tego, którego Bóg posłał.

 

Zobaczcie, mówiliśmy ostatnio o tym, że źle byłoby gdybyśmy się spotykali, a potem przyszedłby Jezus i nagle bylibyśmy przerażeni, że  to nie jest pierwsze przyjście, ale to jest sąd. Pomyślelibyśmy sobie no, przecież tyle się spotykaliśmy, tyle rozmawialiśmy, rozważaliśmy, modliliśmy się i co, nie jesteśmy gotowi wejść do wieczności? No, tak, bo jeśli nie korzystamy z Jezusa, jeśli nie przyjmujemy Jego wartości jako swojego codziennego życia, to dlaczego mielibyśmy wstać z martwych w pierwszym zmartwychwstaniu? On przyjdzie po tych, którzy korzystali z Niego, którzy do Niego należeli. Zobacz, że twoje plany, twoje wielkie plany co do chwały, chodzenia w chwale. Z reguły te plany wierzących ludzi są bardzo niskopienne, bardzo. To nie są takie wzniosłe budowle, to są bardzo niskie budyneczki, takie których prawie nie widać w zaroślach tego świata. A Jezus chce, żebyśmy byli widoczni, żeby to było widać że to jest Chrystus. Ludzie sobie przypisują różne sprawiedliwości, lecz czy to jest Chrystus?

Takim prawdziwym dla mnie i dla ciebie wezwaniem jest nie popełnić tego zła , jakie popełnili ci, którzy byli w czasie, kiedy Jezus chodził po tej ziemi. Nie odrzucić Go jako materiału codziennej budowli. Przecież my sami mamy budować się na dom dla Boga. Jak  mamy się budować, kiedy nie będzie to Chrystus. Będziemy korzystać z ludzkich materiałów, z ludzkiej dobroci, z ludzkiej chwały i będziemy mieli poczucie, że jesteśmy lepszymi od innych bo nie robimy czegoś złego. A Jezus mówi, że jeżeli nie robisz dobra, to już jest źle, bo w Chrystusie zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków. 

 

Pomyślmy, kiedy w czasie naszego życia na ziemi, kiedy człowiek to zrozumie i zrozumie że to nie były dobre materiały, pamiętacie jak apostoł pisał w Liście do Koryntian o budowaniu na fundamencie, że jest tylko jeden fundament, który założył apostoł i to jest Jezus Chrystus i każdy, kto na tym fundamencie buduje, czy to ze srebra, złota czy drogich kamieni, czy z siana, słomy, drewna, to pokażą doświadczenia ognia. Jednakże, kto na Nim buduje, może czasami robić coś, co nie jest Chrystusem, myśląc, że to jest Chrystus, ale po jakimś czasie zobaczy, że to nie przechodzi próby, a więc to nie jest Chrystus. Chrystus przechodzi próbę. Jeżeli coś robię, al to nie wytrzymuje próby, to ja próbowałem to zrobić, a więc dobrze, niech to spalone i zniszczone zginie. Po co mi w budowie coś, co tylko przeszkadza, co spowoduje, że ta budowa  nie  jest wystarczająco wspaniała dla Ojca. Kto na Nim buduje, nie bez Niego, bo kto  bez Niego buduje, to wszystko jest skazane na ogień, ale ogień gehenny na koniec.

Kiedy budujemy na Chrystusie, to musimy korzystać z Niego i z Niego jest właśnie złoto, srebro, te drogie kamienie, to jest z Chrystusa. Jeżeli coś zaczerpniemy z ciała, bo coś do nas dotrze od kogoś i powiemy "o, fajnie, podoba mi się". Ale  to było ciało i w tym momencie próbuję to zastosować, a to się rozlatuje w doświadczeniach, nic nie daje i dobrze. Bo jakim prawem miałoby być równoznaczne z tym, jaki jest Chrystus to co ludzie są w stanie zrobić, nawet najlepsi.

 

Mamy więc świadomość, i dobrze, żeby w tej świadomości żyć. To, na co zwróciłem uwagę, to jest takie moje spostrzeżenie, że wielu głosi Słowo Boże, ale to co jest problemem - głoszą dobrze, mówią prawdę, ale to co jest problemem - to, że ludzie w to nie wierzą. Ani ci którzy głoszą, ani ci którzy słuchają i to się rozmywa. Wspaniałe Boże Słowo nie trafia do ludzi, którzy chcą tak żyć. Ludzie nie chcą tak żyć, nawet myślą że po co mają ryzykować takie życie, przecież ono ich wystawi na potężne doświadczenia. Ten, który mówi też nie chce ryzykować takiego życia, przecież to kosztowałoby go wszystko. Musiałby oddać wszystko dla Chrystusa, być całkowicie dla Niego, miłować  ludzi, którzy są może jemu nieprzyjemni. Przecież to jest wystawienie się na potężną próbę i Jezus o tym mówił przecież. Tak samo słuchający, myślą sobie dobrze mówi, ale kto potrafiłby tak żyć. To się rozmywa, ale jeżeli zrozumiesz, że to jest możliwe, że tak nawet powinno być, że to jest wymagane, to wtedy twoje uszy zaczną słuchać uważnie, co Chrystus powiedział o Ojcu i o sobie i o Duchu Świętym i o swoim kościele, o swojej oblubienicy. Wtedy zaczniesz słuchać, według Słowa kto ma uszy niech słucha co Duch mówi do zboru, żeby prawda mogła docierać. Wtedy rozumiesz, że to jest nie tylko jakaś opowieść o wspaniałym życiu, to musi być twoje życie, moje życie. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że to nie jest zabawa w kościół, tylko to jest prawdziwa walka o swoją wieczność. Albo Chrystus, albo Belial i koniec. Wtedy słuchasz uważnie i to jest właśnie ten przełom. Zdajesz sobie sprawę, że to jest dla ciebie szansa, ale jeśli ją zmarnujesz jak tamci, to zginiesz w gehennie, bo tylko Chrystus przechodzi próbę.

 

Czy rozumiesz? Kiedy zrozumiesz, że ty musisz tak żyć, nie to że powinieneś, powinnaś, ale to nie jest aż tak konieczne. To jest absolutnie konieczne! Oni Go odrzucili dlatego zginęli. To byli fajni ludzie, myśleli sobie, że mieli swoje bardzo dobre strony. Paweł mówi, że według zakonu był bez nagany jako faryzeusz. Starał się o wszystko, ale jednak uznał to za śmieci, kiedy zrozumiał co znaczy Chrystus, co znaczą te materiały w Chrystusie.

 

Chcielibyśmy więc dzisiaj w szczególny sposób zwrócić uwagę na to, że możemy zmarnować te wspaniałe materiały i sięgać znowu po te nic nie warte, które powodują że ludzie się gubią, nie mają wdzięczności, radości, nie są dla siebie tak jak ciało, jak cząstki ciała dla siebie nawzajem. Kiedy coś dolega jednej, inne nawet poświęcają się, żeby ratować. Kiedy zranisz się, to ileś cząstek twojego ciała poświęca się, żeby uratować ci życie. Tak to wygląda w ciele. Kiedy Chrystus mówił to jest miłość, kiedy jedni za drugich kładziecie życie. Ja widzę tu niesamowitą wzniosłość chwały, widzę życie, gdzie bracia i siostry są dla siebie prawdziwą rodziną. Widzę chwałę Jezusa będącego na ziemi przez nas, którzy do Niego należymy i z Niego czerpiemy. Nie myślimy brać czegokolwiek innego. Bóg nawet powiedział w księdze Izajasza - za darmo macie to wszystko, nie musicie płacić za to, oddajecie tylko życie. Wtedy masz inny zapał do tego, żeby czynić to, co chce Bóg, co On wyraża w swoim Synu Jezusie Chrystusie. o tym jest tu powiedziane. Apostoł rozumie niesamowite dzieło Boże, które wykonało się w Chrystusie. Oni Go przyjęli, a tamci Go odrzucili. On przyszedł do swojej własności, a oni Go odrzucili. Ale Jezus powiedział kto Go przyjmie, ten dostanie prawo bycia dzieckiem Boga. To jest niesamowite prawo, nowe prawo, całkowicie nowe prawo w Jezusie Chrystusie, nowe życie.

 

Pomyśl, że twoje życie to Chrystus, nie ty, ani twoje materiały, ani sposoby, to Chrystus. Ludzie opowiadają  różne dobre rzeczy o sobie, ale w tym nie widać chwały Chrystusa. Dalej widać człowieka, który ma swoją sprawiedliwość, swoje zadowolenia swoje dobre strony, które wystawia na jaśnię, bo przecież one mówią o wspaniałości tego człowieka. Ale złe, to chowa, żeby nikt się nie dowiedział, bo przecież to by źle świadczyło. Więc wystawia dobro, a chowa zło. W Jezusie jest tylko dobro. 

Twoje  życie może być całkowicie inne, pełne żarliwości o Boże sprawy. To jest bardzo ważne dla mnie i dla ciebie.

W Ewangelii Marka, 8 rozdział i 31 werset.

 

"I zaczął ich pouczać o tym, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, musi być odrzucony przez starszych arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie i  musi być zabity, a po trzech dniach zmartwychwstać".

 

Uczył otwarcie tych, którzy mieli Go przyjąć, którzy mieli do Niego całkowicie należeć, którzy mieli mieć udział w Jego zmartwychwstaniu. Niesamowita łaska.

Pierwszy List do Tesaloniczan, 4 rozdział od 2 wiersza.

 

"A wszak wiecie jakie przykazania daliśmy wam od Właściciela Jezusa Chrystusa. Taka jest bowiem wola Boga - uświęcenie wasze, żebyście się powstrzymywali od wszeteczeństwa, aby każdy z was umiał utrzymać swoje ciało w czystości i w poszanowaniu, nie z namiętności żądzy jak poganie, którzy nie znają Boga, aby nikt nie dopuszczał się wykroczenia i nie oszukiwał w jakiejkolwiek sprawie swego brata, gdyż Właściciel jest mścicielem tego wszystkiego jak o wam zapowiadaliśmy i zaświadczaliśmy. Albowiem nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do uświęcenia. Toteż kto odrzuca to, odrzuca nie człowieka, lecz Boga, który nam też daje Ducha swego Świętego".

 

Kto więc odrzuca świętość, która jest w Chrystusie, odrzuca Boga. Tak samo jak oni odrzucili Chrystusa, bo Jego życie było zbyt wzniosłe, zbyt wspaniałe, zbyt czyste aby oni mogli mieć pomysł, żeby móc takie życie prowadzić, dorównać Jemu, gdy On mówił, żeby wyprzeć się siebie, wziąć swój krzyż, pójść za Nim i naśladować Go. Odrzucają Chrystusa, odrzucają Boga, który posłał swojego Syna, aby nas zbawić, uratować, dać nam nowe życie.

 

Zobaczcie jak to wygląda, odrzucamy Go gdy nie przyjmujemy tego wspaniałego życia, kiedy my sami próbujemy zrobić życie Jezusa po swojemu. To znaczy, że my nie przyjmujemy tej możliwości, żebyśmy mogli być takimi wspaniałymi ludźmi, pełnymi niesienia pomocy, żarliwości, otwartości, poniesienia kosztu oddania swojego życia, aby inni mogli mieć z tego życia pożytek. To uczynił Chrystus i On powiedział, że jeśli nie oddacie, to stracicie.

 

Wspaniałe życie Chrystusa zostało odrzucone, bo zostało uznane za niemożliwe, że niemożliwe jest tak żyć, kto mógłby tak żyć. A tu prosta zasada, każdy kto wierzy. Wiara przyjmuje wszystko co Bóg mówi o swoim Synu, co Syn mówi do nas i z czym przyszedł Duch Święty. A jeśli nie przyjmuje? Jeśli zaczyna szukać własnych rozwiązań? To co to jest? To jest niewiara. Masz więc mnóstwo niewierzących wierzących ludzi, którzy nie wierzą w to, co jest napisane, ale mają wiarę, która nic im nie daje, bo nie sięgają Chrystusa. Wiara bez uczynków jest martwa.

 

Zobacz, to nie jest "trochę lepsi", to nie jest wiele lepsi, to jest doskonale lepsi, tak jak Chrystus, w Chrystusie. Pomyśl, że to jest dla ciebie, wierz w to z całego serca uznaj Bożą wolę, że Bóg nie bawi się w małostkowe działania. On rozpoczął w Chrystusie niesamowity przewrót, aby zniszczyć starego i rozpocząć wszystko na nowo w Chrystusie Jezusie. Tam stare w ogóle się nie nadaje. Kiedy bierzesz stare materiały, swoje stare "lepszości', to robisz się coraz bardziej nieprzyjemny, nieprzyjemna dla innych, zgorzkniały, zgorzkniała, zawistny, zawistna, niezależny, niezależna, uparty, uparta, cokolwiek, wszystko co stare. To jest wynik odrzucenia Chrystusa. Oni stali się jeszcze gorsi, gdy odrzucili Jezusa.

 

Zobaczcie, że dzisiaj mamy ten sam problem, to samo doświadczenie. Nie możemy Go przyjąć na chwilę, bo to nie jest przyjęcie, bo inaczej po chwili jest jeszcze gorzej niż było. To musi być uznanie: Ty, możesz wszystko. Oni się pytali jak to jest możliwe Jezu? Jak to, przecież kto to zrobi Jezu? Jezus mówi dla was to niemożliwe, ale nie dla Boga. Bóg powiedział w ten sposób: kto wierzy w Mojego Syna, ten będzie zbawiony, ta będzie zbawiona. Mamy więc możliwość, albo odrzucić Jezusa i prowadzić "kościelne" życie, albo przyjąć Jezusa i prowadzić niesamowicie wzniosłe życie. Mamy taką samą możliwość jak oni. Albo cokolwiek, jakkolwiek, albo całkiem jak Jezus. W co wierzysz? Jeśli kto ma Syna ma życie, to znaczy że ma już teraz.

 

Słyszymy to wiele razy i dlatego mamy negację wobec tych "mów". Gdy ludzie chwalą jakąś cząstkę siebie, a my widzimy wiele ułomności w tym człowieku, i ten człowiek chce nas oszukać i zwieść, że jest w porządnym chrześcijaninem, chrześcijanką, kiedy jeszcze ma wiele niedomagań, a to już jest oszukiwanie braci i sióstr. To jest oszukiwanie, moi drodzy. To jest zwodzenie, bo tak robili faryzeusze i uczeni w Piśmie, byli jak groby pobielane, wyglądało że są biali, jaśni, a w środku pełno trupich kości. W Chrystusie tego nie ma, w Chrystusie jest niesamowicie nowe życie. To jest ważne, żebyśmy wiedzieli o tym i żebyśmy nie zmarnowali tego, co przyszło do nas w Chrystusie. Mamy być świętymi jak Ojciec jest Święty.

 

Powiedz, czy możesz być święty jak Ojciec jest  Święty? Nie, nie mogę, ale mogę w Chrystusie. Dlatego Piotr pisze narodzeni  z tego nasienia nieskazitelnego, aby nowe życie prowadzić. Ani ty, ani ja nie możemy być święci, sami o tym wiecie, że  tak jest naprawdę. Ale święty jest Chrystus, dlatego Jego potrzebujemy, potrzebujemy z Niego materiały. Popatrzcie, mówimy o złych rzeczach, opowiadamy różne rzeczy, bierzemy te rzeczy do siebie i zobaczcie co z tego wychodzi - zło. Ale w Chrystusie nie ma tych opowieści. W Chrystusie nie ma tych zwodzeń, w Chrystusie nie ma bajek. W Chrystusie wszystko jest prawdziwe. Jeśli z Niego będziemy brali i to łaskę za łaską, chwałę za chwałą, wiarę za wiarą, to wszystko będzie dobrze. Będziemy sie miłować, będziemy służyć sobie nawzajem i nie trzeba będzie mówić: słuchaj człowieku, no ile już jesteś wierzący, wierząca, tyle lat i jeszcze trzeba ci mówić, że to nie tak miało być. Przecież to miał być Chrystus a nie my. Nie mamy się nazywać pawłowi, piotrowi, czy nawet chrystusowi. Mamy mieć nowe życie Chrystusa, to nie nazwa zbawia, ale życie, prawdziwe życie.

W Ewangelii Łukasza, 19 rozdział od 41 wiersza.

 

"A gdy się przybliżył, ujrzawszy miasto zapłakał nad nim, mówiąc: gdybyś i ty poznało  w tym to dniu co służy ku pokojowi, lecz teraz zakryte to jest przed oczyma twymi, gdyż przyjdą na ciebie dni, że twoi nieprzyjaciele usypią wał wokół ciebie i otoczą i ścisną cię zewsząd i powalą na ziemię ciebie i dzieci twoje w tobie wytępią i  nie pozostawią w tobie kamienia na kamieniu dlatego, żeś nie poznało czasu nawiedzenia swego".

 

Nie poznało czasu swego nawiedzenia i nieprzyjaciele pokonają każdego chrześcijanina czy chrześcijankę, którzy nie znają czasu swego nawiedzenia. To jest czas naszego nawiedzenia przez Chrystusa Jezusa naszego nawiedzenia, że Chrystus nas nawiedził swoją obecnością. Chrystus stał się naszym życiem, Chrystus stał się nasza mądrością. Chrystus stał się naszą jednością. Już nie jesteś ty ani ja, musi to  być Chrystus, wtedy to jest prawda. Jeżeli to jesteśmy my, to mamy swoje "ale". W Chrystusie nie ma "ale", jest "amen".

 

Jest problem dlatego, że ludzie nie korzystają z Chrystusa a myślą, że są Chrystusowi. To tak, jakbyśmy myśleli, że jesteśmy budowniczymi, ale nie budujemy z materiałów wiecznych, tylko przemijających. Słaba to budowa, która i tak skończy się w ogniu. Czas swego nawiedzenia, to jest nasz czas. Chrystus przyszedł do nas, do pogan, aby nas nawiedzić i powiedzieć nam o innym życiu, o nowym życiu, o narodzeniu z Boga w Jezusie Chrystusie z tego nieskazitelnego nasienia. Pomyśl, że to wszystko  jest niesamowicie wzniosłe, chwalebne, czyste, niesamowicie inne niż ty jesteś, niż ja jestem. Bo to jest Chrystus w nas, nadzieja chwały. My mamy do czynienia z ludźmi wierzącymi, którzy nie chcą odpuścić, nie chcą przyjąć Chrystusa jako swoje życie, którzy dalej chcą prowadzić swoje życie. To jest problem, bo to nasze życie to  jest faryzejskie życie, to jest fałszywe życie i ono wnosi całe to rozdarcie, rozbicie między wierzących, ono niszczy to co piękne. Ono powoduje, że nie może być agape, nie może być uczty, bo każdy sobie, po swojemu. A tak się nie da w Chrystusie Jezusie, bo to jest jedna budowa na jednym fundamencie z jednych materiałów.

 

Podnieś swoje serce do Boga. Jeżeli widzisz, że robisz to nie tak jak Bóg chce, to Bóg nie chce cię zabić, nie chce zniszczyć, chce ci pomóc. Możesz porzucić to wszystko jak Saul z Trasu porzucił całą sprawiedliwość, uznał za śmieć i wcale tego nie żałował, bo to co przyszło do niego w Chrystusie, widzimy - zbawiło go, uratowało go, dało mu zwycięstwo nad wszystkimi przeciwnościami i żadni wrogowie nie usypali wału i nie pokonali apostoła Pawła. On pokonał wszystkich wrogów, szedł śmiało, pewnie i zwycięsko, bo zawsze czerpał z Chrystusa Jezusa.

Pierwszy List do Koryntian, 9 rozdział od 24 wersetu.

 

"Czy nie wiecie, że zawodnicy  na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli. A każdy zawodnik od wszystkiego się wstrzymuje, tamci wprawdzie aby znikomy wieniec zdobyć, my zaś nieznikomy. Ja tedy tak biegnę  nie jakby na oślep, tak walczę na pięści nie jakbym w próżnię uderzał, ale umartwiam ciało moje i ujarzmiam, bym przypadkiem będąc zwiastunem dla innych, sam nie był odrzucony".

 

Czy rozumiemy to? Jeśli pozwolimy naszemu ciału kiełkować wzrastać, rozwijać się, to ono nas zadusi. Ono nas zadusza, ono powoduje, że nie jesteśmy dla siebie przyjemni, mili, nie oddajemy życia, sami sobie robimy dla siebie i myślimy, że jesteśmy cwaniakami, mądrymi, bo zbieramy dla siebie a o innych nie myślimy, żeby innym usługiwać tym co mamy. Tylko siebie chcemy zaspokoić. Ale Jezus tak ich nie chce, którzy dla siebie żyją. Apostoł mówi: wszystko oddałem Chrystusowi, żeby osiągnąć sukces. To znaczy, że twoje i moje życie może być wspaniałe tylko wtedy, kiedy to jest Chrystus w nas, a nie my. My jesteśmy cwaniaki, umiemy się wymigać od pracy Chrystusowej. ale to wymiganie świadczy tylko że człowiek ginie później w swoich głupstwach. Nie jest to człowiek chwały, wzniosły, tylko jest to człowiek zagubienia. Przy takim człowieku się nie uratujesz tylko zginiesz. Przy Jezusie zaś się uratujesz. Dlatego kto należy do Chrystusa, ten dzisiaj także się ratuje. Apostoł mówi ja tak biegnę żeby osiągnąć zwycięstwo. Umartwiam ciało moje i ujarzmiam, bym przypadkiem, nawet będąc zwiastunem, nie był odrzucony. Dlatego powiedziałem, ze wielu mówi o Chrystusie, a to nie świadczy, że wejdą do wieczności, jeśli nadal ich ciało funkcjonuje i podpowiada im jak powinni żyć i co powinni robić, jak i wybory czynią według ciała, a nie według Chrystusa, bo Chrystus przyszedł zbawić.

 

Wiecie, że Chrystus to światłość. Jak mamy być światłością, jeśli to nie będzie Chrystus? Będziemy mówić o światłości, ale nie będziemy świecić Chrystusem, to nie będzie blask chwały, to będzie raczej zaciemnianie prawdy, oszukiwanie, tak jak faryzeusze mówili, że należą do Boga, a wcale nie należeli, bo diabeł był ich ojcem. Widzicie jak może diabeł zwieść ludzi i oszukać. Dlatego tak ważne jest, aby wrócić do pierwszej miłości. Jak wyglądała pierwsza miłość? Jak wyglądało oddanie Chrystusowi? Jak wyglądało bieganie koło bożych spraw? jak wyglądało bycie razem z innymi? Czyż to nie wtedy był Chrystus? A teraz może dużo cielesnej mądrości, a tak mało Chrystusa. Czy nie lepsze było wtedy, gdy człowiek co wiedział. to też czynił? Ale potem weszło w to ciało, tak? Weszła zawiść, niechęć do innych braci i sióstr, odgryzanie się, Chrystu zaczął się gubić. Dzisiaj  co mamy?

 

Chrystus to niesamowite przebaczenie. Chrystus to niesamowita wolność. Wolność - to jest niesamowita rzecz na tej ziemi. Apostoł mówi: w porządku, jesteście wolnymi w Chrystusie, ale nie pobłażajcie ciału, abyście nie wpadli w zło.

 

Apostoł Paweł mówi, żeby w ten sposób funkcjonować. Oni odrzucili Jezusa, ci którzy Go odrzucili, nie budowali. Potem Piotr pisze: ale wy jesteście kamieniami żywymi, abyście się nawzajem budowali na dom Boży w jednym Chrystusie. Pomyśl, chciałbym, żeby nasze umysły podniosły się, nasze myśli podniosły się do góry, do Chrystusa. On tam z Nieba patrzy i chce nam pomóc tu na ziemi, abyśmy nie zginęli, abyśmy żyli wzniośle, chwalebnie. Jak bracia i siostry się spotykają, żeby chwała brzmiała, chwała uwielbiająca Chrystusa, żeby ci wierzący byli tak wdzięczni Bogu za Chrystusa, żeby byli sobie tak bliscy poprzez  tego Chrystusa, że mogliby być razem, jeść z jednej miski, razem żyć, funkcjonować do końca i byliby szczęśliwi, że Bóg ich złączył w Chrystusie Jezusie. To jest to, po co przyszedł Chrystus, abyśmy takimi byli. Jest to możliwe w Chrystusie Jezusie dla każdego z nas. Dlatego Słowo Boże mówi, że  bez uświęcenia nikt Go nie zobaczy, Bez świętości Chrystusowej nikt Go nie zobaczy, nie zobaczy Boga.

 

Potrzebujemy Chrystusa, nie wystarczy być trochę lepszym. Mówię wam, to musi być Chrystus w nas, nie trochę lepsi. Nie pozwól się zwieść, nie pozwól się zwieść i oszukać. Możesz komuś mówić o Chrystusie, czuć się lepszym, bo ty mówisz komuś, a nie  ktoś tobie, ale czy  ty, który mówisz, robisz to co Jezus. To jest bardzo ważne.

Ewangelia Łukasza, 19 rozdział, 10 werset.

 

"Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby szukać i zbawić to co zginęło".

 

Ja bym chciał, żebyśmy my też tak szukali i patrzyli co zginęło, sami też odnalezieni pilnowali się, żeby trwać w Chrystusie. Nasze relacje muszą być niesamowicie piękne. Pokuta, oczyszczenie - to  jest coś naturalnego u dzieci Bożych. Oczyszczamy się, uświęcamy się, porzucamy zło. To jest coś naturalnego, uczymy się Chrystusa coraz bardziej, kosztujemy jak wiele dla nas znaczy. Spotykamy się, budujemy się, rozmawiamy ze sobą jak ci, którzy należą już do jednego Chrystusa, którzy już nie żyją dzięki sobie, ale dzięki Chrystusowi Jezusowi. Nie interesuje nas zdobywanie aplauzu, interesuje nas jedno - aby Chrystus był uwielbiony między nami, abyśmy byli szczęśliwcami, którzy mogą chwalić Boga prawdziwie w Duchu i w prawdzie. To jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne.

 

Tak jeszcze ku zakończeniu, Ewangelia Marka, 3 rozdział od 31 wiersza.

 

"Wtedy przyszli matka i bracia Jego, a  stojąc przed domem posłali po Niego i kazali Go zawołać, a wokół  Niego siedział lud i powiedzieli Mu: oto matka Twoja i bracia Twoi i siostry Twoje są przed domem i poszukują Cię. Odpowiadając rzekł im: Któż jest matką moją i braćmi? I powiódł oczyma po tych, którzy wokół Niego siedzieli i rzekł: Oto matka Moja i bracia Moi. Albowiem ktokolwiek czyni wolę Boga, ten jest Moim bratem i moją siostrą i matką".

 

To jest niesamowite co Jezus tu mówi. Jak my możemy być matką Jezusa?  Jezus teraz mówi o czymś niesamowitym, mówi Ja się narodziłem przez was, narodziłem się dla was i przez was. Wy jesteście powodem Mojego narodzenia na ziemi w ciele. To wy jesteście powodem, Ojciec was tak miłuje, że to wy staliście się powodem narodzenia Jezusa na ziemi, żeby stać się Bożą rodziną. Niesamowity Chrystus. To nie Maria, to my grzesznicy staliśmy się powodem Jego narodzenia, abyśmy i my się narodzili na nowo z Boga w Jezusie Chrystusie. Przyszedł do nas, dla nas. Nasze wielkie potrzeby, wielu pragnących serc, ludzi wierzących, którzy żyli na obliczu ziemi, do których docierała prawda o Chrystusie, ich smutki, ich wołanie spowodowały to, że On tu przyszedł. Tak jak dla Marii był Zbawicielem tak i dla nas. Chociaż my byliśmy tym głównym powodem dlaczego przyszedł, to często nie umiemy przyjąć Go, jako tego, który chce nam usługiwać, chce nam pomóc.

Niech Imię Jezusa będzie uwielbione w nas i pośród nas. To jest różnych miejscach opisane w Biblii, był z grzesznikami, z celnikami. Wydawałoby się z takimi ludźmi, przyszedłem z powodu grzeszników, nie z powodu sprawiedliwych. Niesamowite, że nasze grzechy spowodowały, że On tu przyszedł. Nasze złe życie spowodowało, że On tu przyszedł, aby uwolnić nas z niewoli zepsutego człowieczeństwa i dać nam siebie, abyśmy mogli żyć nowym życiem.

 

Myśl o Nim. Kto Go pozna, kto zna Chrystusa, ten wie, że On nas bardzo miłuje. Ojciec posłał Go, a kiedy wrócił do Nieba, wielka wspaniała chwała tam ujawniła się, że On nas wykupił. Powiem ci, nie myśl trochę, pomyśl, że twoje życie to musi być Chrystus. Pomyśl, że jeden brat, drugi brat, siostra muszą tworzyć jedno ciało, którego Głową jest Chrystus Jezus. Nie myśl, że mamy być trochę lepsi, ale całkiem inni, na obraz Bożego Syna. Pomyśl, że twoje życie będzie miało dopiero sens, kiedy będziesz korzystać z Chrystusa. Nie przyzwyczajaj się do lepszego chrześcijaństwa, twoje chrześcijaństwo to musi być Chrystus. Wtedy niesamowicie w tobie wzrośnie w tobie bogactwo by czynić dobro, niesamowite dobro, Wtedy diabeł nie będzie mógł cię zablokować, zamknąć przed chwałą Chrystusa, bo Chrystus musi być uwielbiony przez dobro, które On nam przyniósł, abyśmy napełnieni Jego dobrem mogli czynić to dobro innym. On mówi o niesamowitym pokoju, On mówi miejcie pokój między sobą. Mój pokój daję wam, o  ile to od was zależy, miejcie pokój z wszystkimi. Kiedy to do mnie dociera, to wyrywa mnie ku Bogu, bo pokazuje mi, że nie mogę sobie ułożyć  mojego  życia według swojego  myślenia jaki ja mogę być dobry. Moje życie to musi być Chrystus, tak mogę być dobry jak Chrystus, ty też.

 

Bądźmy jak Chrystus, miejmy te wzniosłe, wspaniałe myśli Chrystusowe i czyńmy to co Chrystus, a wtedy Chrystus będzie widoczny  w nas i pośród nas. To nie będzie skąpe, to nie będzie trochę, to będzie wszystko co wspaniałe, położysz to, aby Chrystus był uwielbiony. Oddasz wszystko co masz i kim jesteś, aby ten Chrystus był widoczny. Wtedy to nie będzie byle jakie i nie będzie na pokaz dla innych, tylko aby Bóg był uwielbiony w tobie. To będzie to, co Chrystus powiedział, że Bóg szuka tych, którzy by Go czcili w Duchu w i prawdzie, jak Jego Syn.

 

Myśl: nie trochę, ale wszystko w Nim, wszystko chcę z Niego. Wtedy będę zaspokojony, kiedy Chrystus będzie uczczony, a ja zrobię to, czego nigdy bym nie zrobił, bo  nigdy nie potrafiłbym tego zrobić, ale zrobię to o wiele więcej niż mógłbym zrobić i będę wdzięczny Chrystusowi, że stało się możliwe dla mnie, dla ciebie czynić Boże dobro już tu na ziemi dzięki  Jezusowi Chrystusowi. Amen.

Jan 14:23