Drzewo figowe

Drzewo figowe - część 2

ROZWAŻANIE PODOBIEŃSTWA O DRZEWIE FIGOWYM

     Zobaczcie, że kiedy na ziemi powstawał Kościół i kiedy Duch Święty zstąpił na tych ludzi, którzy zostali zostawieni jako zarodzie, to możemy zobaczyć piękny zamysł Boga, kiedy oni byli jedno, czego dzisiaj bardzo brakuje. Bardzo brakuje dzisiaj jedności Kościoła, jedności w Duchu Świętym, jedności w miłości, we wzajemnym budowaniu się na dom dla Boga. Jest dużo charakterów, a mało Chrystusa, to znaczy, że widać dużo siły ciała, a mało dzieła Chrystusowego w nas. Od każdego z nas jest to zależne, czy poddamy się Panu, czy będziemy opornie mówić: „jestem w porządku Panie. Zajmij się tym drugim, ze mną nie musisz tego robić”. Czy też będziemy doznawać, że to my jesteśmy w wielkiej potrzebie Pana, również dzisiejszego dnia.

Myślę, że nikt z nas nie jest na tyle niemądry, żeby zakładać sobie winnicę, a nie myśleć w ogóle o owocu z tej winnicy. Każdy spodziewa się owocu. Bóg ma prawo spodziewać się owocu, gdy dał swego Syna na ukrzyżowanie za mnie i za ciebie. My potrzebujemy uwolnienia od zamknięcia się w sobie. Jeśli naprawdę nie będziemy znali się jako latorośl tego samego winnego krzewu, jako ludzie pijący z tego samego soku, to znaczy, że będziemy nadal oddzieleni od tego, co Jezus przyszedł osiągnąć. Człowiek, który lubi być zakryty ciemnościami, żeby nikt nie wiedział kim jest naprawdę, nie czerpie z Chrystusa. Jezus mówi: „jestem jawny, jestem światłością.” Światłość świeci w ciemnościach i każdy może to zobaczyć. Izrael miał być światłością dla innych ludów, miał być fizycznym okryciem nagości ludów całego świata, jako ten jeden naród, który miał żyć inaczej, jak żyją wszystkie ludy. Ale Izrael  nie mógł okryć tej nagości, raczej zerkał na tych nagich, żeby wziąć coś od nich, ponieważ podobało mu się to, tak jak wielu chrześcijan dzisiaj zerka na świat, by coś wziąć od świata, bo podoba się w świecie. Zamiast być światłością dla świata, świat okazuje się bardziej cenny uwagi, zainteresowania, ochoty posiadania tego, co on ma, niż świadomość tego, co dostaliśmy w Chrystusie.

Izrael został wywyższony ponad wszystkie narody na tej ziemi. Jak więc powinni żyć? Zostali wystawieni na górę, aby wszyscy mogli ich widzieć. „Czy jest taki naród, jak wy, który miałby tak piękne prawa”? - mówi Bóg. Czy jest jakiś inny naród, który dostałby tak sprawiedliwe przykazania?

Czy jest jakiś inny lud, który dostał to, co my chrześcijanie? Takie przykazania – wzajemnej miłości, budowania się nawzajem na dom dla Boga, służenia sobie nawzajem? Zwróćcie uwagę, że dla dzisiejszych chrześcijan oddanie siebie Jezusowi i Kościołowi jest po prostu czymś, jakby kogoś namawiano do najgorszej rzeczy. Lud chrześcijański wzdryga się przed taką ofiarą. Każdy chce mieć swoje prywatne, osobiste  życie, a przy tym religię, żeby mieć zabezpieczoną wieczność.

Izrael też składał ofiary, żeby sobie coś zabezpieczyć. Czy wystarczyło to? Musiał przyjść Jezus, żeby złożyć siebie za twoje, moje grzechy. A więc spodziewamy się owocu. My dzisiaj jesteśmy duchowym Izraelem, zostaliśmy wszczepieni w drzewo oliwne, abyśmy wydawali owoc Ducha dla Pana, nie ciała.

Czy jesteś wstrząśnięty tym, że tak dużo twojego, czy mojego ciała może być widoczne w chrześcijaństwie? Widzę coraz więcej ludzi, którzy pokochali Pana, oddali Mu swoje życie, a dzisiaj coraz więcej skupiają się na sobie, na swojej swobodzie, na swoim dobru, na swoim zadowoleniu. Mówią: „a zobaczcie, tam, czy tam poginęli ludzie, dotknęła ich kara Boża, my jesteśmy w porządku.”

Zobaczcie, jak Pan Jezus mówił do tych ludzi. „Pewien człowiek zasadził winnicę, potem wyjechał i zostawił swoje sługi, żeby uprawiali tą winnicę dla niego. Później posłał po owoc, ale nie chcieli dać mu tego owocu. Potem posłał im swego Syna, wtedy pomyśleli: „o, to jest właściciel tej winnicy, będzie ją dziedziczył. Zabijmy go, a winnica będzie nasza.” Zawsze będziesz miał spokój, Izraelu, nikt już nie będzie przeszkadzał ci. Będziesz tym najwspanialszym narodem i wszyscy będą patrzeć na ciebie z podziwem. Lecz co wtedy mówi Jezus? Właściciel winnicy zabierze wam tą winnicę i da innym. Jakie słowa padają z ich ust? „Przenigdy!”. Oni nie są poddanymi, oni są już panami. Lecz stało się to, co powiedział Jezus.

Dzisiaj ty i ja możemy wydawać owoc dla Pana, ale biada nam, jeśli zapomnimy po co staliśmy się chrześcijanami. Nie po to, żeby spełniać akty religijne, żeby myśleć sobie, że jestem w porządku, gdy jeszcze to, czy to robię. Jesteśmy po to chrześcijanami, żeby obraz Chrystusa chodzącego po ziemi był widoczny w nas, Bożych ludziach tak, jak miał być widoczny w Izraelu, żeby okoliczne narody pragnęły poznać Pana. Jeśli nie będzie widocznego owocu upamiętania, nie ma szansy, żebyśmy mogli przeżyć, poginiemy wszyscy.

Zwróćcie uwagę, że wielu jest powołanych, ale niewielu wybranych. Wielu wychodzi, lecz niewielu znajduje. Jak bardzo starasz się znaleźć odpoczniecie w Panu, żeby z tego odpocznienia płynął owoc tego, kim jest Chrystus. Człowiek zajęty jest wieloma rzeczami, myśląc sobie, że to jest potrzebne, bardzo ważne, a jakże często człowiek po jakimś czasie, nie może odnaleźć w sobie owocu Ducha Świętego. Jest zezłoszczony, niechętny do bycia w jedności z ludem Bożym, zajęty sobą, złoszczący się, że coś się od niego wymaga i o zgrozo, człowiek nie jest przerażony! Słowa Jezusa nie trafiają już. Człowiek słucha, lecz nie słyszy. Ogłuchł, stracił słuch i nie reaguje już na Słowo Pana. Straszne, prawda? Stracić słuch, który wcześniej się miało, kiedy Słowa Jezusa brzmiały jak najpiękniejsza pieśń miłości Oblubieńca do oblubienicy. Przecież Pan chodził po tej winnicy i śpiewał tę pieśń. (Księga Izajasza, 5 rozdział). A teraz musiałby mówić: „cóż się stało z Moją winnicą? Kto jeszcze w moim Królestwie żyje dla mnie?” Kto jeszcze myśli o tym, by słuchać się rozkazów Króla, przykazań Tego, który uratował nam życie?

Cierpliwość Jezusa to jest dla mnie fenomen. W dzisiejszych czasach być cierpliwym, to tylko z mocy Ducha Świętego. Co zrobić, by dzisiaj każdy z nas był głęboko poruszony Jezusem, by żyć dla Jego chwały? Czasami jest aż dziwne, że w gronie ludzi ochrzczonych mówisz o chwale Jezusa i doznajesz, że te słowa padają na grunt ludzi, którzy wcale nie cieszą się tym. Nie ma odzewu. Tak jak reaguje owoc na słońce, tak tu nie ma odzewu, jest zamknięcie. Człowiek nie ma już zadowolenia z Pana. Zadowolenie płynie już z czegoś innego i człowiek wie, że stracił, ale nie ma już ochoty, albo siły walczyć o to, by stało się inaczej. Już poddał się zrezygnował, mówi: „trudno”. Ale przecież Pan mówi: „jeszcze nie skończyłem, jeszcze jest ostatni rok”.

Chwała Bogu. Kiedy patrzę na Izraela, to widzę, że gdyby Pan nie chodził koło Izraela, nie byłoby nigdy Piotra, tego wspaniałego apostoła, który napisał tak piękne listy, w których wyraził tyle miłości, wdzięczności, zadowolenia z Pana. Z tego niewiernego Tomasza nie byłoby takiego apostoła Tomasza, który gotowy był życie oddać dla swego Pana. Stanęli silni, mocni wobec całej siły tego religijnego, swojego ludu. Przecież to byli bracia, siostry z tego samego narodu. I raptem jedni z tego narodu mówią: „jeśli nie przestaniecie głosić Jezusa, to zobaczycie co was spotka”. A oni mówią: „kogo mamy bardziej słuchać, was, czy Boga?” Jakaż przemiana, jakaż potęga wpływu Jezusa na to drzewo. Niektórzy z nich usłyszeli i Piotr powiedział: „Panie, do kogoż pójdziemy, Ty masz Słowa żywota.”

Opłaciło się chodzić, spędzić z nimi jeszcze ten czas, prawda? Chociaż oni w tym czasie myśleli: „kto zasiądzie po prawicy, kto po lewicy”. Sprzeczali się o różne rzeczy i można pomyśleć: „Panie, ile Ty miałeś cierpliwości, żeby chodzić koło nich, a oni mieli takie głupie pomysły, fantazje – Panie nie przyjdzie to na ciebie. Panie my za ciebie i życie oddamy”. Ale w tym nie było siły Pana. A Pan chodził koło nich, chodził i chodził i poszedł umrzeć na krzyż. Swoją krwią zlał ich sumienia, serca, umysły i oni przejrzeli i zobaczyli. A później jak poszli, to już było pójście. I już niczego nie nazywali swoim. Co to byli za ludzie? Czy chciałbyś żyć w takiej atmosferze? Ludzie, którzy byli naprawdę razem, których mowa o Panu była jak przyjemna pieśń, którą wszyscy byli gotowi śpiewać w jednym momencie razem. Oni byli jednego serca. Pomyśl, że możesz to przeżyć, jeśli będziesz trwał, czy trwała w Chrystusie. Doznasz, że będziesz miał z pewnymi ludźmi taką więź w Chrystusie, jaką On założył – więź czystości, świętości, wieczności, nieprzemijania.

Dziękuję Panu, że mogliście dzielić się tymi myślami, bo nie wszystko rozumiem i tak myślałem, że przy tej współpracy ciała pewne rzeczy zaczną wychodzić na zewnątrz. Na przyszłość proszę, jeśli to możliwe, by bardziej zagłębiać się, powiedzieć: „Panie, proszę wytłumacz mi, chciałbym być też zbudowaniem, żebyś i przeze mnie coś powiedział do umiłowanych”. Dobrze, że Pan pracuje w ciele, w swoim Kościele. Tak jak powiedziała Magda, że kiedy wszystko podane jak na tacy, to człowiek nie angażuje się tak, kiedy musi sam wgłębić się. Magda zwróciła uwagę, że wcześniejszy fragment nakierowuje na wypowiedź Jezusa. Możemy zobaczyć, że Pan chce poruszać ciało, chce żebyśmy zagłębiali się w Biblię, kiedy frapuje nas jakąś wypowiedzią.

Pan mówi: „o gnuśnego serca, czyż nie należało wierzyć prorokom?” Co to jest gnuśne serce? Taki brak animuszu, żeby poświęcić jakiś czas, zająć się czymś i wygrać bitwę. Czasem, kiedy Pan zaczyna mówić, myślę: „o jakie to piękne, Panie.”

Otwórzmy na chwilę list Jakuba, 3, 12:

Czy drzewo figowe, bracia moi, może rodzić oliwki, albo winna latorośl figi?

Czy drzewo figowe może rodzić oliwki? Nie. Cielesny Izrael nie może zrodzić duchowego Izraela. Musi zrobić to Bóg. A winna latorośl figi? Nie. Duchowe nie będzie zradzać cielesnego. To, co z Ducha, to z Ducha, a co z ciała, to z ciała. Jeśli narodziłeś się z Boga, z góry, z Ducha Świętego, to jesteś duchowym człowiekiem. Jeśli zaś tylko z ciała, jesteś cielesnym człowiekiem. Ciało nie może zrodzić do wieczności. To co rodzi się z Boga, dostaje wieczność. Bardzo ważne jest, by pamiętać o tym, że mamy trwać w Chrystusie, aby owoc był wydawany.

Tak też słony zdrój nie może wydawać słodkiej wody.

Jeśli jesteśmy Bożym ludem, to musi płynąć z nas słodycz Chrystusa, to kim jest Jezus. Moi bracie i siostry, mamy wielkie zaległości, co nie znaczy, że niemożliwa już jest zmiana sytuacji. Wielkie zaległości w sprawie czerpania z Pana Jezusa Chrystusa, żeby owoc był piękny, żeby Pan mógł chlubić się. To znaczy, że Pan ma zamiar jeszcze pracować nad nami i wykonać to, co tylko On może wykonać. Jeśli trwamy w Panu, to owoc jest w nas, nie z powodu naszego zmuszania się do tego, by być miłymi. Kiedy jest owoc Ducha Świętego, nie musisz myśleć o tym, bo jesteś taki, bez względu na okoliczności. I to jest dzieło Pana, bo cieleśnie nie jest możliwe być „takim” w każdej sytuacji. Może uczynić to tylko Pan.

Dlatego, o ile tylko możliwe, Pan chciał wybić im z głowy myśli o sobie, że są lepsi z powodu tego, że są przy Panu. Jaki był Izrael, kiedy Bóg go brał? Mojżesz mówił: „nie ze względu na to, że byliście sprawiedliwi, święci, miłujący się nawzajem, Bóg wziął was, ale z powodu słowa, które dał Abrahamowi, że wyprowadzi ich z niewoli.” Tam, w Egipcie oni czcili wiele bożków i wiele z tych bożków zabrali ze sobą, idąc za Bogiem. Nie skończyli z bałwochwalstwem. I nas powołał Bóg do wieczności z sobą też nie z powodu tego, że byliśmy lepsi od innych ludzi, ale ze swojego miłosierdzia. Ale jeśli my nie wytrwamy w tym, jeśli nie będziemy dziękować Mu i wdzięcznym sercem należeć do Niego za to, co uczynił nam, to również odetnie i nas.

To, co możemy powiedzieć o tym, to jest tylko jakaś cząstka. Niech Pan mówi do nas, aż wszystko w nas będzie poddane Jemu. Tak jak ta gałązka zaczyna ujawniać w sobie, że żyje i zmierza ku owocowaniu, tak możesz powiedzieć: „Boże dziękuję ci, że Ty czynisz to i soki przenikają mnie, a we mnie dzieje się Twoje życie i mam święte pragnienia. Nie chcę już tych światowych rzeczy, mam święte pragnienia należenia do Twojej chwały, abyś Ty był uwielbiony we mnie i przeze mnie, Boże.” I to jest pragnienie Winogrodnika dla mnie i dla ciebie i chwała Bogu za to.

Szczególnie w dzisiejszych czasach, potrzebne są gorące serca, kiedy te władztwa ciemności wściekają się na wszelkie zakochanie w Chrystusie, na wszelkie zawołania ze szczerego serca, a nie tylko z haseł: „Chwała Bogu! Alleluja! Niech będzie uwielbiony Pan.” Boży lud ma prawo cieszyć się swoim Winogrodnikiem, troską Winogrodnika, ma prawo cieszyć się z Krzewu Winnego, w który zostaliśmy wszczepieni. Z Niego zawsze płyną czyste soki. Pan wczoraj, dziś i na wieki jest taki sam i nie zmienia się. Gdybyśmy tylko dołączyli do Izraela, jako ludu, gdybyśmy pojechali do Jerozolimy i tam byli tymi prozelitami, mieli Paschę, jest to niczym w porównaniu z tym, co dostałeś od Boga. Niczym. Nie jesteś wziętym skądś do czegoś, ale jesteś zrodzony z Niego dla jego chwały i to jest piękne. Trzymaj się tego i trwaj w tym. Nie pozwól tylko na jedno, żeby twoja cielesność stała się priorytetem twojego życia. Niech Panuje Duch Pana, niech włada, niech kieruje, niech uzmysławia każdemu z nas, że owoc Ducha Świętego to jest Jego pragnienie.

Bardzo podoba mi się, kiedy Jezus mówi: „bądźcie jak dzieci”. Jak mało widzę dzieci, takich szczęśliwych zadowolonych, wdzięcznych Bogu, gotowych pójść na Słowo Pana. Cieszyć się Panem. Dużo starych, zdziadziałych chrześcijan. Jest za dużo rozumu w nas, a za mało wdzięczności, za mało zadowolenia z tego, co uczynił Pan na krzyżu Golgoty, co uczynił Ojciec, kiedy wzbudził Syna, żebyśmy mogli być przed jego obliczem. Pomyśl, masz takie olbrzymie szczęście patrzeć na Jezusa. Napatrzyłeś się na swoją religię, chodziłeś może dumny, że spełniasz jakieś akty, a teraz masz szczęście należeć do Życia.

Piękne, kiedy patrzyłem na apostołów, na to zarodzie, które zostawił Bóg. Kiedy widzę ich życie, ich namiętność do Chrystusa, to myślę: „Panie, jak to się opłaciło.” To poprzez nich ewangelia dotarła do nas pogan. Paweł i inni Żydzi wyruszyli, żeby zanieść wiadomość, że w Chrystusie i dla nas otworzyła się możliwość. Wiecie jakie złamanie, jakie przełamanie! Wcześniej dumny naród, który uważał siebie za najwyższy, a teraz idą zanieść poganom najwspanialszą wiadomość: „i dla was pogan jest miejsce w wieczności.” Chwała Bogu za to.

Winogrodnik często próbuje. Próbował też Mojżesza. „Mojżeszu, wygubię tych wszystkich, a z ciebie uczynię naród.” Jezus w tej opowieści mówi o winogrodniku, który chce ściąć to drzewo. Ale Jezus mówi: „nie, poczekajmy jeszcze.” Niech Bóg pomoże nam cieszyć się z tej Jego cierpliwości i z tej dobroci, z tej troski o nas. Chwała Bogu.

Nie chciałbym, żeby literalnie rozważać sobie Biblię, ale żebyśmy mogli zrozumieć Jezusa i pojąć, co On myśli w tym momencie. Czy może myśleć o mnie teraz, że ja słucham, rozumiem i w wytrwałości wydaję plon? Czy może musi myśleć o mnie, że jestem jak ten Izrael, który słucha, ale sercem swoim daleko jest, który mówi, ale nie miłuje? Wiara bez uczynków martwa jest, tak jak gałązka bez owocu.

Myślę, że jest wiele słów Jezusa, żeby usiąść i zastanawiać się i myśleć jak to jest w moim życiu. Czy rozumiem i akceptuję, że Ty, Panie, masz rację, a nie ja. Czy chcę zobaczyć to, ku czemu zmierzasz, Panie? Czy zależy mi na tym? Czy zależało mi, by być dzisiaj na zgromadzeniu i zaliczyć swoja obecność, czy zależało mi na tym, by spotkać się z Panem? Czy jeśli ktoś mnie spotka po dziesięciu latach mojego chrześcijaństwa, to zobaczy mnie jeszcze bardziej zanurzonego w Nim? Czy spotka mnie jako drzewo, które ma tylko zielone liście i szumi, ale pożytku z tego nie ma? Co wolelibyśmy? Każdy z nas powie, że nie chce być drzewem, które ma tylko liście. Chcę owocować. Ale żeby owocować, to Jezus mówi: „musisz oddać mi swoje życie.” Jezus mówi, że kto przykłada rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się do tego, by słuchać Jego nauczania.

Pomyśl, że dostałeś największy skarb, skarb otwartych uszu, otwartego serca. Zacząłeś pojmować, że Jezus jest kimś cennym, wyruszyłeś za Nim. Niech nigdy nie stanie się to czymkolwiek innym, jak tylko Tym najcenniejszym, najbardziej wartościowym, w codziennym życiu i pielgrzymowaniu do wieczności z Nim. Niech nigdy serce nie biegnie do przemijania. „O, jaki piękny samochód masz bracie.” „O, byłem na zachodzie, ciężko pracowałem.” Ale jakże ciężko zobaczyć, by ten samochód służył na przykład żebrakom, za ładny, za nowy. Człowiek przyłączył serce do tego i zostało zajęte kształtem, wyglądem. Pomyśl wtedy, czy ten samochód jest bardziej godny wydawania owocu dla niego, czy Jezus jest bardziej godny? Czy mam chlubić się samochodem, czy Panem? Jaki pojazd miał Jezus? Ale osiołek był najszczęśliwszym osiołkiem na tej ziemi, bo wjeżdżał na nim Król chwały i tak, jak ktoś pięknie powiedział, że to kopyta osiołka stąpały po ziemi, a na nim jechał Jezus i wszyscy śpiewali: „hosanna, Synowi Dawidowemu!” A osiołek jechał. Każdy z nas może być tym, którego Jezus używa, ale chwała należy się Jezusowi. Amen.

Jan 14:23