01.01.2026r. Marian – Pocałujcie Syna
01.01.2026r. Marian – Pocałujcie Syna
Chwała Bogu.
Dzięki Bogu, że możemy dzisiaj na ziemi poznawać Prawdę i że ta Prawda daje nam swobodę i wolność, aby wyrażać wdzięczność Bogu, który coraz bardziej staje nam się znany poprzez to, co czyni tutaj wśród nas, pośród nas. Kiedy widzimy coraz więcej Chrystusa i miłości wzajemnej, radości, należenia do Boga, zachwycenia, przebaczeniem, pojednaniem, niesamowite wartości, które pojawiają się wszędzie tam, gdzie Duch Boży swobodnie może napełniać serca i powodować to, co jest czymś naturalnym, w każdym miejscu, do którego dotarła Prawda, że Jezus przyszedł z Nieba, aby zbawić nas ludzi, wyprowadzić nas z niewoli władztw ciemności, uczynić swobodnymi, wolnymi ludźmi tu na ziemi.
I będziemy chcieli trochę się też tym wspólnie zająć, tym naszym wspaniałym szczęściem w codziennościach, tymi naszymi zachwycającymi śpiewaniami. Kiedy chodzimy i śpiewamy Bogu, nie na zgromadzeniu, ale poza zgromadzeniem, chwalimy Boga za wspaniałości, którymi nas obdarza każdego dnia, i że każdy dzień nas przybliża do spotkania z Nim.
List do Hebrajczyków 2:14-18 „Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i w ciele, więc i On również miał w nich udział, aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby wyzwolić wszystkich tych, którzy z powodu lęku przed śmiercią przez całe życie byli w niewoli. Bo przecież ujmuje się On nie za aniołami, lecz ujmuje się za potomstwem Abrahama. Dlatego musiał we wszystkim upodobnić się do braci, aby mógł zostać miłosiernym i wiernym arcykapłanem przed Bogiem dla przebłagania go za grzechy ludu. A że sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą.”
Czytamy w prostych słowach, kiedy apostoł wyraża to, że Jezus Chrystus przyszedł na ziemię i stał się człowiekiem jak my, tylko nie czynił zła, które my czyniliśmy. Nie uczynił nic złego, cały czas czynił dobro, Jego życie jest niesamowitym źródłem objawienia Bożego tutaj na ziemi. Całkowicie wyglądał jak my, ale nie żył jak my. Niesamowita chwała przyszła na tą ziemię. I dla mnie i dla ciebie jest to czymś bardzo ważnym, żeby to zrozumieć, że chociaż przyszedł w takim samym ciele jak my, nigdy nie popełnił nic złego. Kogoś takiego spotkać na drodze, to spotykasz niesamowitą chwałę nieba na ziemi, kogoś kto nie żyje jak ludzie, chociaż jest człowiekiem. Nie chodzi w złościach, zawiściach, nastawieniach, skąpstwie, chytrości, przebiegłości, po prostu nie jest jak wszystko co tutaj żyje w oddzieleniu od Boga, jest całkowicie inny człowiek, uwolniony, czysty, święty, nieskalany, który nie ma w głowie pomysłów na to jak kogoś oszukać, zwieść, jak wykorzystać to, że ludzie nie wszystko wiedzą, po prostu jest to człowiek swobodnie czysty, należący do Boga. To właśnie pokazuje nam nowe człowieczeństwo i taki chodzi tutaj Chrystus Jezus po tej ziemi, doskonale czysty; diabeł przegrał bitwę i przegrywał każdego dnia bitwę; On był całkowicie inny niż wszyscy ludzie. Wszystkich ludzi szło zwieść, ale Jego nie szło zwieść w żaden sposób.
Mamy Kogoś na Kim możemy się wzorować, Kogoś niesamowitego, który przyszedł do nas, aby nas zbawić uratować, nie zatracić. Jest to dziwnym, gdy ludzie marnują tak wielką szansę i możliwość, zmienienia swojego człowieczeństwa, na Jego człowieczeństwo. Jest to dziwnym, gdy człowiek pilnuje tego swojego chytrego, przebiegłego człowieczka, zamiast zakochać się w Chrystusie Jezusie i oddać Mu chwałę, przez chęć, aby być jak On, aby żyć tu na ziemi jak On. Żeby się nie gmatwać jak ludzie, w tych różnych kombinacjach, żeby być po prostu takim szczęśliwym, jak Chrystus chodził szczęśliwy po tej ziemi. Żeby poznać Prawdę, jak On żył tutaj. Nie według tego jak religie ukształtowały nasze pojmowanie, co to znaczy należeć do Boga. Nie tak jak ludzie ukształtowali nasze zrozumienie, 'co to znaczy naprawdę żyć', tylko 'tak jak On kochał Ojca i tak jak On żył na tej ziemi', tak kochać Ojca jak Chrystus i tak żyć na tej ziemi jak Chrystus. I to jest właśnie to, po co On przyszedł. On nie przyszedł, żeby mówić o Nim wszędzie, mówią o Nim wszędzie, ale On nie po to przyszedł. On przyszedł, aby żyć dzięki Niemu wszędzie. On nie przyszedł, aby stać się tematem wielu opowieści, On przyszedł uwolnić nas od naszych opowieści. Od tego zepsutego człowieczeństwa, które stale kręci się wokół czegoś tam. Nie potrafi kochać, nie potrafi przebaczać, nie potrafi być szczęśliwe, wdzięczne, nie potrafi chodzić w społeczności z Bogiem, cały czas takie zagubione człowieczeństwo, skorumpowane, w różnych nastawieniach, w różnych tych rzeczach; Jezus jest zupełnie inny, całkowicie inny. Cieszę się, że był tu na ziemi i dzięki Niemu mam nadzieję dostać się do Domu Ojca, bo On jest Drogą, Jezus jest tą Drogą.
I możemy zobaczyć, Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami, a więc mogliśmy zobaczyć jak naprawdę żyje Słowo Boga na tej ziemi, jak żyje Syn Boga.
W Psalmie 2,1-12 Czytamy takie słowa:
„Czemuż to burzą się narody, a ludy myślą o próżnych rzeczach? Powstają królowie ziemscy i książęta zmawiają się społem Przeciw JESTEM i przeciw Pomazańcowi Jego: Zerwijmy ich więzy i zrzućmy z siebie ich pęta! Ten, który mieszka w niebie, śmieje się z nich, JESTEM im urąga. Wtedy przemówi do nich w gniewie Swoim i gwałtownością swoją przerazi ich: Ja ustanowiłem króla mego na Syjonie, Świętej górze mojej. Ogłoszę zarządzenie JESTEM: Rzekł do mnie: Synem moim jesteś, dziś cię zrodziłem. Proś mnie, a dam ci narody w dziedzictwo i krańce świata w posiadanie. Rozgromisz je berłem żelaznym, roztłuczesz jak naczynie gliniane. Bądźcie więc teraz rozsądni, królowie, przyjmijcie przestrogę, sędziowie ziemi! Służcie JESTEM z bojaźnią i weselcie się, Z drżeniem złóżcie Mu hołd, pocałujcie Syna, aby się nie rozgniewał i abyście nie zginęli z drogi, gdyby nieco zapalił się gniew Jego. Szczęśliwi wszyscy, którzy w Nim ufają!”
Pocałujcie Syna, aby się nie rozgniewał. Czytamy w Biblii, w Nowym Testamencie, abyście byli jak Chrystus, abyście porzucili wszelkie zło, by być jak Chrystus. Pocałować mogę tylko Go przez to, że staję się jak On, tutaj na tej ziemi; że Jego życie jest dla mnie życiem, które naprawdę pociąga mnie i chcę żyć tak jak Chrystus, mam się stać jak On; to będzie to, o czym Ojciec myśli, abym pocałował Syna, pocałunkiem miłości, wdzięczności, uczciwości, prawości, czystości, chwały, pojednania z Ojcem... W tym pocałunku było całe zbawienie, jakie przyniósł Chrystus Jezus dla nas ludzi. Ponieważ jeżeli będę miał brudne usta, jakikolwiek brud na moich ustach, nie mogę pocałować Syna, w sposób godny, tak jak chce Ojciec; a więc oczyszczam wszystko, żebym mógł złożyć pocałunek Synowi, bo dla nas dzisiaj to jest tak trochę takie abstrakcyjne, a w Biblii, u Boga, to jest coś niesamowicie ważne, ten pocałunek jest niesamowicie ważny dla Ojca.
I możemy zobaczyć to w Biblii, w jaki sposób były obdarzane błogosławieństwa, jak dawali ojcowie błogosławieństwa, jak całowali synów przy tym błogosławieniu. Ten pocałunek wyrażał, że ty jesteś tym, w którym jest położone to, co ja dostałem od Boga. Ty jesteś tym kolejnym, który będzie czynić to, co Bogu się podoba. I Jezus Chrystus jest tym, o którym Ojciec mówi: To jest mój umiłowany Syn, i moim pragnieniem, mówi Ojciec, jest to, abyście całowali Mojego Syna pocałunkiem czystym, świętym, nieskalanym. Co poświęcisz, co oddasz?
Tutaj: zerwijmy ich więzy, zrzućmy ich pęta, nie chodźmy w niewoli ciemności, nie chodźmy w zawiściach, nastawieniach, nie chodźmy w lękach, obawach, zastraszeniach, nie chodźmy w więzach religii, nie chodźmy ku upadłości starego człowieka, nie nazywajmy dobrem to, co jest złe; nie nazywajmy chrześcijaństwem, jeśli tam nie ma czystości Syna. Nie nazywajmy w ogóle tego chrześcijaństwem, co nie jest Chrystusem. Bo wtedy wypaczamy Prawdę, chrześcijaństwo to Chrystus. To nie jest, że ludzie ustalili sobie jakąś religię i oni w ten sposób się spotykają; chrześcijaństwo to to, co całuje Syna; co czci Syna, co składa hołd Synowi, oddając Mu cześć jako najważniejszemu. I tego brakuje wśród wielu wierzących ludzi. Oni sobie ustalili swoje wartości, ale nie zerwali pęt, które ich nadal krępują z tym światem. Nadal ich zawiści, złości, chęci, potrzeby, łączą się bardziej z cielesnym, zmysłowym człowieczeństwem, niż z tym, co pokazał nam Chrystus żyjąc na ziemi. A więc dla mnie i dla ciebie jest tak ważne, żeby nie rozgniewać Ojca. Strzeżmy warg naszych; ci, którzy czczą Syna, mają życie wieczne. Kto czci Syna, ten czci Ojca, który Go posłał. Nie ma sprawy ważniejszej od tej, żeby nasza zmiana była całkowita. My nie chcemy stworzyć religii, w której ludzie czują się dobrze, kiedy nadal żyją, jak nauczyli się z ciała; kolejne ciało, kolejny przekaz cielesności, gdzieś. To jest zupełnie nowe ciało, nowe życie, nowe pojmowanie tego w jaki sposób reagujemy na wszystkie sprawy. To Chrystus w nas, nadzieja chwały. To nie jest ulepszona wersja Adama i Ewy, to jest ohydne, że my próbujemy plagiaty stwarzać i nazywamy to chrześcijaństwem; to jest ohydne oszukiwanie. Chrystus nigdy nie był taki i nie będzie. My chcemy Prawdy, nie chcemy oszustwa, nie chcemy zwodzić nikogo, mówiąc: 'Ja jestem wierzącym, wierzącą'. A czy pocałowałeś Syna? Czy pocałowałaś? Chociaż raz w swoim życiu? Czy byłeś czysty, tak czysty, czy czysta, żeby godnie pocałować Syna?Czy cały czas brud i brud, i brud, i brud??? Jezus przyszedł zbawić, oczyścić, Jego ofiara jest doskonała. Ojciec czeka na wielu, którzy by mieli pocałować Jego Syna, a nadal nie mogą pocałować. A więc kto ma Syna, ma życie, kto przyjął Syna, otrzymał prawo bycia dzieckiem Boga. Zupełnie nowa przestrzeń. Tak jak przyjęliśmy Syna, tak w Nim chodźmy, zupełnie inna rzecz. Mamy wielką rozterkę w sercu, bo widzimy jak to psuje prawdziwy obraz Chrystusa, to oszukane chrześcijaństwo jak psuje, jak po prostu wyrażane postawy, charakter, emocje, jak to psuje obraz Chrystusa, który nie był nigdy taki! On jest zupełnie inny. On jest niesamowicie czysty, należący do Ojca, miłujący ludzi. Gotowy był umrzeć na krzyżu za mnie i za ciebie; On nie znieważał ludzi, On mówił Prawdę do ludzi. Pokazywał Prawdę, że wyzwoleni zostali. Myśmy to maksymalnie spłycili, żebyśmy mogli się zmieścić jako chrześcijanie i żebyśmy się nie czuli źle. Myśmy spłycili Tego Chrystusa, usunęliśmy Jego chwałę, Jego majestat, wszystko co najcenniejsze, żeby móc jakoś się czuć chrześcijanami! To jest tragedia, myśmy powinni nas usunąć! Starych ludzi, a nie Chrystusa! Ojciec nie chce, żebyśmy spłycając Chrystusa, byli już uspokojeni, że jesteśmy prawidłowo wierzącymi ludźmi, On chce, żebyśmy wszystko poddali Jego Synowi. Żebyśmy obydwa kolana skłonili przed Chrystusem, oddając Mu cześć i chwałę; abyśmy byli podobni do Jego Syna, to chce Ojciec. I On chce, abyśmy w Jego Synu chodzili już po tej ziemi, mając charakter i postawę Syna Bożego, Jezusa Chrystusa.
I kiedy myślę o pocałunku, zdaję sobie sprawę, że był taki człowiek, który pocałował Jezusa. Dlaczego on Go pocałował? Czy myślałeś kiedyś, czy myślałaś? Dlaczego Judasz pocałował Jezusa? Dlaczego pocałował, przecież mógł tylko powiedzieć, że to jest On? Nic więcej nie musiał robić, dlaczego Go pocałował? Bo to był pocałunek szyderstwa, kpiny, zdrajca całuje Syna Bożego. Pocałunkiem wydaje Syna Bożego. Całuje Go brudnymi ustami. W myślach ma, żeby Go zdradzić, żeby wydać Go tym ludziom, którzy chcieli ująć Jezusa Chrystusa. On wypełnia to, ale w szyderstwie diabelskim. On całuje Syna, ale tam nie ma miłości, ani wdzięczności, ani radości.
Ilu próbuje tak całować Syna, takimi zohydnymi swoimi pomysłami, nastawieniami, a ilu naprawdę czci Go, szanuje, poważa, ustąpiło Mu miejsce w swoim życiu? I dzisiaj już nie oni żyją, ale Jezus żyje w nich? Ilu już całuje Syna nie jak zdrajcy, tylko całują Syna jak ci, którzy należą do Niego, którzy są częścią Jego człowieczeństwa, Jego synostwa tutaj na ziemi? Którzy cieszą się, że Chrystus był i przyszedł i zbawił ich, uratował ich z niewoli ciemności. Oni rozerwali te pęta, uwolnili się i opuścili ten zepsuty świat człowieka, który udaje, że czci Boga i szanuje, ale uczynkami swymi wypiera się cały czas Boga. Ludzie mówią: 'Tak, ja się modlę do Niego', ale jakie masz serce, co myślisz, kiedy modlisz się do Niego? Kiedy On się modlił o ciebie, On mówił: Ojcze, aby oni byli jedno, jak my jedno jesteśmy. A ja im dałem moją chwałę, aby oni byli jedno, aby oni nawzajem mogli budować się na Boży Dom. Aby byli świętymi, zaszczyconymi tymi, których aniołowie obserwują i zaprawdę są w wielkim podziwie, że ci ludzie nie są jak cały świat. Oni są inni, oni są wolni, oni są szczęśliwi, wdzięczni. Oni wiedzą do Kogo idą, po co idą i dlaczego nie robią tych rzeczy, które wielu robi; oni tego nie robią, są inni, po prostu; oni nie potrzebują tych wszystkich gadżetów, które mają stale stare człowieczeństwo, tych takich rzeczy, które miałyby obrazować, jacy to oni są naprawdę, naprawdę oddani Chrystusowi czy cokolwiek innego. Chrystus jest prawdziwy, On nie musi imitować czegokolwiek. I to jest niesamowite.
Kiedy czytam Pieśni nad pieśniami 1:1-4 „Pieśń nad pieśniami Salomona. Niech mnie pocałuje pocałunkiem ust swoich! Ach, Twoja miłość jest słodsza niż wino! Wyborna jest wonność Twoich olejków, Twoje Imię jak najlepszy olejek do maści! Dlatego miłują Cię dziewczęta. Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy! Wprowadź mnie, o Królu, do swoich komnat, abyśmy mogli się radować i weselić tobą, upajać się Twoją miłością bardziej niż winem! Słusznie Cię miłują.” Kochać Jezusa ponad życie, cieszyć się Jezusem ponad wszystko, cenić Go sobie ponad wszystko cokolwiek na tej ziemi. Nigdy nie stracić tej czystości, którą On nam przyniósł, aby każdego dnia móc pocałować Go w modlitwie, pocałować Go w głoszonym Słowie, pocałować Go w rozmowach z innymi. Pocałować Jezusa, oddać Mu chwałę jak jest godzien, z nabożnym szacunkiem. I to jest niesamowite co rozumiem, że najlepszym pocałunkiem dla Jezusa, żyć jak On jest na tej ziemi, być jak On na tej ziemi, to jest najlepszy pocałunek. Można całować jak Judasz, wyznając, że Jezus jest dla mnie cenny i ważny, ale życiem swoim zapierać się Go; albo całować jak Oblubienica, która ceni sobie Oblubieńca ponad wszystko.
Zobaczcie co się dzisiaj dzieje. Jak mało ludzi ma w ogóle pojęcie co to jest chrześcijaństwo. Dla wielu chrześcijaństwo, to jak człowiek się trochę pomodli, jest trochę lepszy niż inni, zachowuje się jakoś mniej rygorystycznie, złośliwie czy cokolwiek – już to jest chrześcijaństwo... Niestety, ale nie jest; i dobrze, że nie jest. Tak wielu zginie w gehennie, bo tylko Chrystus wchodzi do wieczności.
Zobaczcie jak ciężko jest przemówić do człowieka, żeby człowiek zrozumiał: Bóg gniewa się na wszystkich, którzy nie mogą pocałować Jego Syna, chociaż Syn uczynił wszystko, żeby mogli pocałować Syna. Przyniósł oczyszczenie, uświęcenie, ludzie powinni pokutować, porzucać złe rzeczy, stawać się innymi ludźmi, być jak Chrystus, cenić to sobie bardzo.
A więc kiedy rozumiem, że Jezus po to przyszedł, żebym stał się jak On i żebym stał się częścią Jego samego, to zdaję sobie sprawę, że to nie może być zabawa w chrześcijaństwo. Ale to jest prawdziwa wojna o wszystko, aby Chrystus był uwielbiony i uczczony. Pomyśl w ten sposób, jeśli nie pocałujesz Syna tutaj, nigdy Go nie pocałujesz; ale żeby Go pocałować, musisz być czysty, musisz być czysta, bo inaczej to będzie pocałunek zdrajcy; zdradzasz Go i całujesz, czy nie zdradzasz i całujesz. Czy zdradzasz Go z innymi rzeczami nawet, odsuwając Jego wspaniałą miłość, żeby posiąść cokolwiek, czy raczej rezygnujesz z tego, żeby być z Nim, należeć do Niego. Czy walczysz o swoje racje, czy rezygnujesz ze swoich racji, żeby zawsze mieć pokój.
Jezus mówi: Zabiorą ci to, oddaj jeszcze tamto; bądź spokojny, bądź spokojna. Najważniejsze, żebyś był czysty, czysta, żebyś mógł mieć zawsze czyste wargi, czyste serce, czysty umysł, żeby całe twoje człowieczeństwo było czyste. On stał się jak my, po to, żebyśmy my stali się jak On. Reszta jest nieważna, moi drodzy, to wszystko jest nieważne. Jeśli my nie stajemy się jak Chrystus, to wszystko jest nieważne, to wszystko nie ma znaczenia, to jest tylko puste próbowanie.
I my widzimy to, jak wielu ludzi opuściło Chrystusa, żyje w grzechach, i mienią się wierzącymi ludźmi, którzy należą do Jezusa. Jak wielkie oszustwo jest dzisiaj na tej ziemi, jak wielkie zwiedzenie. Jak Chrystus został wyparty, a w to miejsce wszedł człowiek, człowiek ze swoim „ja”, ze swoim upartym, zawziętym „ja”, które chce powiedzieć, że to jest właśnie chrześcijaństwo. Ale kto poznał miłość Jezusa, miłość Oblubieńca, ten wie, że Oblubienica musi mieć Jego miłość. A więc nie może to być Oblubienica, która żyje bez miłości Chrystusowej; to musi być Jego miłość, dlatego tak ważne jest to, żebyśmy to zrozumieli, że w czasie życia naszego tutaj ziemskiego, musi nastąpić całkowita zamiana, życie za życie; my oddajemy swoje, On daje nam swoje. Wtedy dopiero możemy Go pocałować, bo On musi mieć w nas Siebie. To wtedy będzie święty pocałunek. Wszystko jest nieważne, mówię wam. W chwili śmierci zrozumiesz co mówiłem, ale to będzie może za późno, wszystko jest nieważne. Jeśli masz zyskać Chrystusa, to wszystko jest nieważne. Chrystus jest najważniejszy. Wtedy oczyszcza się myślenie, patrzysz w kierunku nieba, Ojciec staje się dla ciebie Kimś drogocennym. Wtedy mówisz: Jezus, weź mnie za rękę, pobiegnijmy razem, chce do Ciebie należeć, nie chce chodzić swoimi drogami, chcę być z Tobą, chcę cieszyć się Tobą. Miłość, niesamowity dar z nieba, miłość, która przewyższa wszystko, miłość do Chrystusa, wdzięczność Chrystusowi za to, że przyszedł na tą ziemię, żeby nas zbawić; uczynił nas doskonałymi – to jest zupełnie inne chrześcijaństwo moi drodzy. Tam ginie nasze stare, zepsute „ja”. Jest to przykre oglądać to, jak wielu ludzi nie rozumie po co przyszedł Chrystus, ale szczęściem jest widzieć, kiedy ludzie zaczynają pojmować i zaczynają rozumieć, że Chrystus jest ważniejszy od wszystkiego, i że to, co chce naprawdę poznać w czasie tutaj ziemskiego życia, to poznać Jezusa, jak On miłuje Ojca, jak On miłuje ludzi, w jaki sposób On podchodzi do każdej sprawy.
2 Samuela 20:9 „ I rzekł Joab do Amasy: Czyś zdrów, mój bracie? I pochwycił Joab Amasę prawą ręką za brodę, pod pozorem, że chce go pocałować”. Kiedyś to było czymś naturalnym, że pocałunek oznaczał, że są sobie nawzajem bliscy. „(10) Amasa zaś nie zauważył miecza w drugiej ręce Joaba.” Czy to nie Judasz? Czy to nie wzór Judasza, który zdrajcą jest, który całuje, przekazuje jakby był przyjacielem, a trzyma miecz? Czy my nie jesteśmy Judaszami, gdy mówimy: Bracie, siostro, a tak naprawdę nie miłujemy się nawzajem i ranimy się, i niszczymy to, co Chrystusowe, co wieczne i prawdziwe? Czy my nie jesteśmy jak ten Joab, i wbijamy komuś coś pod żebra, żeby pokazać, że my jesteśmy lepsi, że my jesteśmy ważniejsi? Cokolwiek to by było... Czy raczej w tym pocałunku jesteśmy inni? Bo jest jeszcze inny pocałunek, tutaj w Biblii pokazywany: Jonatan z Dawidem, to był prawdziwie pocałunek przyjaźni. Kiedy płakali obydwoje wiedząc, że nie mogą być razem, bo nienawiść Saula rozdziela tych wspaniałych przyjaciół. Ich pocałunek, to był pocałunek wierności. Czy myślisz, że to też mówi właśnie o tym, czy my nawzajem całujemy się...? Można się całować fizycznie, bo tak robią ludzie; umywają nogi fizycznie, bo tak robią ludzie, ale Jezus mówi o czymś duchowym, niesamowicie czystym. Oni nawzajem się całują, ale i nawzajem się nienawidzą, mają niechęci, zawiści do siebie, umywają nogi, a zarazem złorzeczą sobie. A więc to nic nie daje, kiedy fizycznie coś robisz, a duchowo jesteś oddzielony od tego wszystkiego.
On chce, żeby w naszych relacjach była miłość wzajemna, żeby to był pocałunek przyjaźni; że jeden za drugiego życia odda, to jest pocałunek prawdziwy. Inaczej to jest pocałunek Judasza, „bracie, siostro”, a w rezultacie, gdyby tylko cokolwiek to... to nie możesz na mnie liczyć.
19 rozdział tej 2 Samuela, wiersz 39: „Przeprawił się tedy cały zbrojny lud przez Jordan, a potem przeprawił się i król. Następnie król pocałował Barzillaja i pożegnał go, i ten powrócił do swojej miejscowości.” To był pocałunek przyjaźni, to byli przyjaciele. Oby Bóg sprawił, żebyśmy mogli tu, w czasie ziemskiego życia, nawzajem całować się miłością Chrystusową. Obdarzać się pocałunkiem jedności, pocałunkiem wierności, prawości. Pocałunkiem, kiedy jesteśmy jednym Ciałem Chrystusa, a On jest naszą Głową. Kiedy się miłujemy i jesteśmy gotowi jedni za drugich życie oddać, to jest pocałunek, o który chodzi Ojcu.
Czy dojdziemy do tego? A przez to, cokolwiek uczynisz jednemu z tych najmniejszych, Jezus mówi, mi uczynisz. Tak możemy pocałować Jezusa jedynie. Kiedy nie będzie między nami zadziorów, wojny, złych nastawień; kiedy wszystko będzie uregulowane, oczyszczone przez moc Krwi Jezusa; kiedy nikt z nikim się nie będzie kłócił, nie będzie walczyć o swoje, nie będzie się upierać, ani nie będzie zawziętym, czy zawziętą; postawimy Chrystusa wyżej od siebie samych i będziemy czynić dobro Chrystusowe wszystkim, szczególnie domownikom wiary. Tylko tak możesz pocałować Jezusa.
Pomyślmy o tym i niech Bóg pomoże nam wygrać tą bitwę z diabłem, który chciałby nas oszukiwać i zwodzić; nie będziemy godni wieczności, jeżeli nie będziemy mogli dzisiaj uczynić sobie nawzajem to, co Chrystus uczynił nam. My mamy wejść w to, kim On jest dla nas. On stał się jak my, a my mamy stać jak On dla siebie nawzajem. On po to przyszedł, aby nas uwolnić niewoli ciemności i dać nam jedność w Sobie; żeby pojednać nas z Ojcem, przebaczywszy nam nasze grzechy. Jeżeli ty nie będziesz przebaczać, On ci też nie przebaczy. On przyszedł przebaczyć, abyśmy przebaczali. I On powiedział: Dlatego, że jeśli ty nie przebaczysz komuś, On wróci całe twoje przestępstwo na ciebie z powrotem. To co zdjął, przywróci z powrotem, jeżeli nie będziesz chodzić w przebaczeniu, w swobodzie należenia do Chrystusa, dla Niego zrobisz wszystko, dla Niego zniesiesz przeciwność, nawet hańbę, oplucie, cokolwiek, ale nie odpowiesz tym samym. Nie będziesz walczyć z bratem i siostrą, używając metod diabła i nie będziesz demonstrować, że możesz być niezależnym czy niezależną, bo Jezus tego nigdy nie uczynił. Jezus powiedział: Ja zawsze czynię to co chce Ojciec. Jeżeli tego się nauczysz, wtedy naprawdę pocałujesz i to nie będzie pocałunek Judasza, ani Joaba, ale pocałunek Chrystusa. Przez ciebie. To jest oznaka miłości braterskiej.
Ewangelia Łukasza 7:44-50 Rozumiesz, to jest wielkie wyzwanie dla mnie i dla ciebie. „I zwróciwszy się do kobiety, powiedział Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twojego domu, a nie dałeś wody dla nóg moich; ona zaś łzami skropiła nogi moje i włosami swoimi wytarła. Nie pocałowałeś mnie; a ona, odkąd wszedłem, nie przestała całować nóg moich. Głowy mojej oliwą nie namaściłeś; ona zaś olejkiem namaściła nogi moje. Dlatego powiadam ci: Odpuszczono jej liczne grzechy, bo bardzo miłowała. Komu zaś mało się odpuszcza, mało miłuje. I rzekł do niej: Odpuszczone są grzechy twoje. I zaczęli współbiesiadnicy rozważać w sobie: Któż to jest ten, który nawet grzechy odpuszcza? I powiedział do kobiety: Wiara twoja zbawiła cię, idź w pokoju.” Ten człowiek zaprosił do siebie Jezusa do domu i nawet Go nie pocałował, nie przywitał Go pocałunkiem, jak kogoś ważnego, który wkracza do jego domu; a ta kobieta nie tylko, że... że nie pocałowała Jezusa, ale całowała Jego stopy, tak się uniżyła, tak... tak była wdzięczna Jezusowi.
Czy ty z powodu wdzięczności przebaczysz bratu, siostrze? Czy zrezygnujesz ze swoich racji? Czy przestaniesz walczyć o swoje, o swoją pozycję wobec drugiego i ustąpisz, żeby móc uczynić co ta kobieta uczyniła Jezusowi? Żeby nawet i stopy całować... Pomóc komuś, żeby powstał z jakiegoś złego doświadczenia, i żeby mógł żyć dla Chrystusa, bo kochasz Chrystusa ponad swoje życie. Nie jesteś na tyle hardy czy harda, żeby to ci przeszkodziło uniżyć się, i żebyś wyglądał jak niewolnik czy niewolnica. Nie myślisz, żeby wszyscy patrzyli na ciebie jak na pana, na panią; nawet gdyby patrzyli na ciebie i wzgardzili tobą z powodu Chrystusa, ty poczytasz to sobie za zaszczyt, bo Jezus powiedział, że jeżeli wzgardzą tobą, z powodu tego, że należysz do Syna Człowieczego, poczytuj sobie za najwyższy zaszczyt to, bo i Nim wzgardzili.
Czy wygrasz z diabłem, czy naprawdę pocałujesz bliźniego swego? Miłości. Jeśli tego nie zrobisz za życia, już nigdy tego nie zrobisz. Jeśli nie zobaczysz w człowieczeństwie Chrystusa jedynej nadziei i możliwości, żebyś to nie ty, bo ty ani ja, tego nie zrobimy, to człowieczeństwo Chrystusa to robi. I zrezygnujesz ze swojego człowieczeństwa, jakiekolwiek ono by było, żeby być w tym Chrystusowym. I wtedy pojmiesz: On dla mnie stał się jak ja, żebym ja mógł się stać jak On. Życie za życie - powiedział Jezus.
I kiedy czytamy Nowy Testament, apostołowie pisali: Pocałujcie się jakim pocałunkiem? Świętym, świętych; którzy zostaliście złączeni, niesamowita chwała. Wiecie, kiedy my będziemy miłować się i szanować, poważać nawzajem, to będzie pocałunek dla Chrystusa. Jeżeli będziemy czynić sobie dobro, to będzie pocałunek dla Chrystusa. Jeżeli będziemy gotowi znieść wszelkie przeciwności i nie dali szansy diabłu, żeby włożył w nas jakieś kliny, żebyśmy żyli egoistycznie dla samych siebie, ale żyli dla Chrystusa, abyśmy byli jedno, naprawdę jedno, to będzie pocałunek w usta Chrystusa. Jezus czeka na ten pocałunek; z nieba On patrzy na mnie i na ciebie, czy my będziemy w stanie tak miłować siebie, jak On nas umiłował. To jest pocałunek. Bo nie możesz pójść do nieba, pocałować Jezusa w usta. Ale możesz pocałować brata, siostrę; możesz pocałunkiem pokazać, że jesteś gotowy służyć, jak Jezus usłużył tobie. Czy wolisz trzymać ten kark twardo, nieugięcie dla siebie; nikt mnie nie ugnie, ja sobie dam radę.
Przypowieści Salomona 24:26 „Właściwa odpowiedź jest jak pocałunek w usta”. Jaka może być właściwa odpowiedź?
Jezus Chrystus się pyta: A wy za kogo mnie uważacie? I wtedy Piotr mówi: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. To była właściwa odpowiedź. I co wtedy Jezus mówi do Piotra? Nazywa go skałą, na której zbuduje Swój Kościół, na tym wyznaniu. Zobaczcie, co to znaczy dla mnie dzisiaj, że On jest Synem Boga? Dla ciebie, co to znaczy dzisiaj dla nas? A kto wyzna, że Jezus jest Synem Boga, będzie zbawiony, będzie uratowany. Ale co to znaczy dla nas, czy my ustępujemy Synowi Bożemu? Czy Syn Boży musi nam ustępować? Zobaczcie ile hardych ludzi chodzi po zgromadzeniach i oczekują, że im się będzie ustępować, że oni są ważniejsi od Chrystusa; że trzeba wszystko zrobić, żeby oni się czuli fajnie na zgromadzeniach, a nie ustępują Chrystusowi. Hardzi muszą spotkać kogoś bardziej hardego, bardziej żarliwego; stąd ta żarliwość o Dom Boży pożera mnie - mówi Chrystus. To jest ta siekiera, którą masz w ręku, to jest żarliwość o Dom Boga i nie pozwolisz hardzielom, żeby spowodowali, że ty ustąpisz im miejsca, i powiesz im: No tak, niech to będzie teraz Chrystus w zgromadzeniu, kto bardziej hardy, ten będzie lepiej reprezentować Chrystusa... Nie, nie ustąpisz. Kto uniżony, kto jest sługą, kto miłuje, kto przebacza, kto okazuje miłosierdzie, kto jest cierpliwy, kto łagodny, kto wytrwały, to jest Chrystus. To jest prawdziwe okazywanie Chrystusa.
Jeżeli naprawdę kochasz Chrystusa, nie ustąpisz w żaden sposób, przed wszystkimi ludźmi, którzy mienią się chrześcijanami, a swoim życiem pokazują hardość wobec Chrystusa i nieustępliwość i nie chcą miłości. Chcą zupełnie czegoś innego między wierzącymi ludźmi.
A więc co to znaczy Syn Boży? To znaczy Władca, Właściciel. Ojciec wszystko Jemu przekazał, wszystko Jemu dał, a kto czci Syna, ten czci Ojca. Mówię ci, puszczaj się swego „ja” i to jak najszybciej. Poznaj jak żyje Chrystus i poznaj jak miłuje Chrystus, jak raduje się Chrystus, jak wieczne życie wygląda na ziemi, kiedy owoc tego wiecznego życia, to jest czystość, nieskalaność, chwała. On sobie przygotowuje Oblubienicę czystą, świętą, nieskalaną – chcesz to zmienić? Na byle jaką, zagubioną? Bystrą w sprawach cielesnych, ale słabo bystrą w sprawach duchowych? I On taką weźmie na wieczność? Która stale patrzy, co cieleśnie by jej ujęto, ale nie umie zobaczyć, co duchowo jej się ujmuje? To nie będzie godna oblubienica. Ty musisz wiedzieć o duchowych wartościach, jak diabeł ci próbuje zabrać te duchowe wartości, a w to miejsce, włożyć cielesne, zmysłowe, demoniczne. I musisz wygrać z wrogiem, bo kochasz Jezusa. I rozumiesz, że w zborze najlepiej można zobaczyć to, co my sobie nawzajem robimy, jak my wobec siebie postępujemy. Czy jesteśmy gotowi pocałować się? Pocałunkiem świętym? Czy przestaniemy źle mówić, a będziemy dobrze mówić? Czy przestaniemy nastawiać, a będziemy budować? Czy przestaniemy rujnować, a będziemy stawiać to, co drogocenne? Czy będziemy ściągać ludzi w swoje zło, czy będziemy wyprowadzać ludzi ze złego? Kogo bardziej kochasz?
Widzisz, apostoł Paweł oddał całe życie Jezusowi, bo tak Go ukochał. Zniósł poniewierkę, odrzucenie, wszystko; nigdy nie odpowiedział złem, a ty się tak szybko urażasz, bo ktoś coś nie zrobił tak jak ty myślisz. Bo ktoś postąpił jakoś inaczej... Kto Go przyjmie, On da temu prawo bycia dzieckiem Boga. Dziecko Boga nie grzeszy, jest napisane; dziecko Boga jest czyste.
Mamy olbrzymią szansę wygrać w tej bitwie z diabłem, który próbuje przekonać nas do tego, że kiedy my jakoś się spotykamy, to wtedy już jest dobrze... Nie, my chcemy się spotykać dla Jezusa, chcemy widzieć młodych ludzi, którzy są zakochani w Chrystusie, którzy nie zazdroszczą tym, którzy do świata ciągną; że oni mają taką swobodę, aby iść do świata; ale są szczęśliwi, że mogą należeć do Chrystusa. Potrzebujemy następnego pokolenia, które pokocha Jezusa ponad swoje życie, a nie ludzi, którzy sprzedali by Jezusa za byle co, aby tylko mieć swoje zadowolenie cielesne, zmysłowe, demoniczne. Aby tylko zaspokoić swoją cielesność, tak jak poprzednie pokolenia, zaspokajały swoją cielesność i byli zadowoleni, bo coś w życiu osiągnęli, ale te ich osiągnięcia nic im nie dały prócz tego, że zabrały im wieczność.
Pomyśl o tym, możemy dzisiaj zupełnie inaczej postępować dzięki Jezusowi. Jezus mówi, że kto umie umyć nogi bliźniemu, bratu, siostrze, ten jest błogosławiony, ten jest szczęśliwy.
Masz nowy rok, pierwszy dzień nowego roku; czy to będzie nowe życie? Czy to będzie nowy rok ze starym życiem? Czy to będziesz Chrystus czy dalej to takie kulawe chrześcijaństwo, które kuleje na dwie strony. Czasami się łamie w kierunku Chrystusa, i gdzieś zaczyna pokutę, porzucać złe, a potem z powrotem w te złe rzeczy, i z powrotem w złu odnajduje swoje zadowolenie.
Czy chcesz uznać ten pierwszy dzień tego roku, za dzień twojej pokuty, porzucenie zła? Chęć, aby Chrystus był uwielbiony, uczczony całkowicie. Zakańczasz walkę o swoje, wszystko masz nowe, nie wiesz co w tym roku będzie; ale ty chcesz, żeby Jezus, który wie doskonale, co jest dla ciebie najlepsze, napełnił cię bogactwem objawienia tego roku. Co będzie w twoim życiu, abyś poznał, poznała miłość, przebaczenie; żebyś nie chodził i nie myślał: A to źle, a tamto źle. Żebyś mógł kochać Jezusa, śpiewać Mu pieśni pochwalne, radować się w domu, poza domem, na zgromadzeniu, wszędzie. Ten umiłowany Chrystus, zakochana w Nim cząstka, niesamowite. Wiecie to jest to, po co On przyszedł. Żebyśmy nie spędzili czasu na myśleniu: Dlaczego inni mają lepiej? Ale byśmy byli z Chrystusem i powiedzieli: Nikt nie ma lepiej jak ten, kto należy do Jezusa. Wolę wszystko stracić, żeby mieć Chrystusa, niż stracić Chrystusa, żeby mieć zadowolenie z tego ciała.
Paweł się cieszył: nie żyje ja, lecz żyje we mnie Chrystus. Czy chcemy to uznać, że to taka zwykła litera? Czy to jest prawda naszego życia? A czynić dobrze nie ustawajmy, okazujmy innym prawdziwą miłość. Rozumiecie, że wszyscy tu, potrzebują widzieć miłość? Widzieć Chrystusa, widzieć łagodność Chrystusa, cierpliwość, przebaczenie, miłosierdzie. Słyszeć braci i siostry, którzy mają odpowiednią odpowiedź, odpowiednie słowo na odpowiedni czas. Jezus z krzyża ogłosił: Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią. Mogłeś nie wiedzieć co czynisz, albo mogłaś nie wiedzieć co czynisz. Mogłaś odrzucać słowa i mogłeś odrzucać słowa, które słyszałeś tutaj, który czytałeś czy czytałaś, i kiedy przychodziło do rozliczenia, to twój stary człowiek rozliczał sprawy, na które napotkałeś czy napotkałaś, a to nie był Chrystus.
Zobacz ile ten stary człowiek zrobił ci już krzywdy? Ile zabrał ci radosnych chwil z Bogiem, ile zabrał ci szczęścia z braćmi i siostrami, ile cię oddzielił i zamknął w jakiś miejscach, z narzekaniem i biadoleniem, nad tym jak złe jest człowieczeństwo. A Jezus przyszedł, żebyś miał radość w Nim, cieszył się Nim nieustannie, cieszyła się Nim.
Zrób rozliczenie tamtego roku, niech Urząd Skarbowy w Niebie powie „zero, wszystko rozliczone”. Spłać swoje długi miłością, przebaczeniem i wdzięcznością, bo nie oczyścisz ich. Krew Jezusa jedynie oczyszcza, ale możesz to zrobić, zastąpić zło dobrem.
Słowo Boże mówi: miłujcie wrogów swoich, a co dopiero bliskich. Nie ustąp wrogowi. Kiedy dzisiaj przyjdziesz do modlitwy i będziesz modlić się do Jezusa, to niech usta twoje będą czyste; bo tam jest napisane, że tam jest owoc warg, który wyznają Jego Imię, to jest ten pocałunek. A nie można wyznawać Jego Imię bez serca, to musi być z serca.
Więc doradzam ci pilnować pierwszej miłości, chodzić w tej miłości i cieszyć się nieustannie, że możesz należeć do Chrystusa. I jeżeli możesz coś bratu, siostrze dobrego zrobić, to zrobisz to, bo kochasz Jezusa. To jest niesamowite.
Dlatego pamiętajmy zawsze tą lekcję: cokolwiek jednemu z tych najmniejszych uczyniłeś, uczyniłaś, Mnie to uczyniłeś. Może to twój mąż, może twoja żona, jest tym najmniejszym, najmniejszą. Zrób to, najbardziej domownikom. Może to rodzic, dziecko, okaż miłość. Tu nie chodzi o to, żeby sprzedać pierworództwo; żeby stać się współuczestnikiem czyiś grzechów, bo ja tak kogoś kocham... Ale być czystym, czystą; ale to nie znaczy, że muszę być złośliwym, złośliwą. Chciej, żeby Chrystus mieszkał w twoim domu. Żeby On wpływał na dzieci, które macie, i żeby docierał do nich z tą niesamowitą miłością.
To jest niesamowite, gdy chodzisz w miłości do Jezusa, ty Go nieustannie całujesz właśnie, poprzez te wszystkie przejścia, nad tymi rzeczami, które diabeł przeciwko tobie wytoczył, żeby zniszczyć twoją relację z Chrystusem. Po prostu, jesteś jak obojętny na wszystko, na co ludzie normalnie zwracają uwagę. Miłość zasłania wiele grzechów; chroni człowieka przed gwałtownością, zawiścią, niechęcią.
Każdy z nas, może gdzieś popełnić grzech, ale głupio by było zostać w nim; lepiej oczyścić, usunąć i być sobie naprawdę braćmi jak Dawid i Jonatan; mamy tą pieśń. Chcielibyśmy być ze sobą jeszcze bardziej jak Chrystus i Oblubienica. Pomyśl o nas wszystkich, przecież On nas wykupił jedną ofiarą, wszystkich; zapłacił za mnie i za ciebie, dokładnie taką samą cenę; żebyśmy byli jak On, żebyśmy mogli doświadczać niesamowitej chwały. Przeznacz ten rok dla Chrystusa; na poznawanie Tego, który okazał ci największą miłość; nikt ci większej nie okazał tu na tej ziemi. I który pragnie, żebyś był jak On, abyś była jak On. Przeznacz ten rok dla Jego chwały.
Gdy tylko diabeł będzie cię kusił, żeby walczyć o swoje, nie walcz, zostaw to Jezusowi. Kiedy cię będzie blokował, nie daj się zblokować; twój Jezus nigdy nie był zblokowany; nigdy nie był zamknięty w więzieniu cielesności, zawsze na wolności, w każdym miejscu i czasie.
Naucz się chodzić z Nim, żeby wyznawać Mu miłość; być cząstką zakochanej Oblubienicy, by miłość ta spowodowała, że gdybyś tego roku miał odejść, czy miała odejść, pójdziesz do Niego z wdzięcznością, wiedząc, że dobrze wypełniłeś, czy wypełniłaś, ten czas należeniem do Niego. Nie strać już ani chwili, szkoda by było. Całuj Go tam, gdzie diabeł chce, żeby to był judaszowy pocałunek 'ja cię miłuję, ale wiesz, ty masz naprawdę u mnie minus, potężny minus'... Nie, tak Jezus nie miłuje. Jezus położył życie za mnie i za ciebie, niech Bóg pomoże nam.
Mamy pierwszy dzień tego roku, nigdy tego nie mówiłem w tym zgromadzeniu; nigdy nie rozliczałem poprzedniego roku, ani nie mówiłem o tym roku, ale tego roku to zrobiłem, nie wiem dlaczego, ale to zrobiłem. Niech Bóg będzie z nami w tym czasie, abyśmy wygrali ten czas należąc do Chrystusa, byśmy mogli całować się nawzajem Jego miłością, Amen.

