zgr 28 02 2026r Marian - Ogień trawiący
zgr 28 02 2026r Marian - Ogień trawiący
Chwała Bogu. Dobrze wiemy, że łatwiej jest oglądać jakieś wyczyny kogoś, niż samemu wejść w te wyczyny. Łatwiej jest krytykować kogoś, gdy coś mu nie wyjdzie, niż krytykować samego siebie, gdy nam coś nie wyjdzie. Łatwiej więc jest być kimś, kto tylko ocenia, niż kimś, kto wchodzi w to, co będzie oceniane. Ale dla nas lepiej, abyśmy byli jako ci, którzy są oceniani, niż tylko oceniali innych. Pamiętajmy więc o tym, że w tym doświadczeniu, tak jak Jezus był oceniony i nic w Nim nie znaleziono, tak i my bądźmy w tym miejscu tego oceniania, aby też i w nas, dzięki Jezusowi, było coraz bardziej oczywiste do kogo należymy, kogo słuchamy, kto dał nam nadzieję wiecznego szczęścia przebywania z Nim. To jest Bóg, Stwórca nieba i ziemi, rzeczy widzialnych i niewidzialnych.
List do Hebrajczyków 13,11-15: „Albowiem ciała tych zwierząt, których krew arcykapłan wnosi do świątyni za grzech, spala się poza obozem. Dlatego i Jezus, aby uświęcić lud własną krwią, cierpiał poza bramą. Wyjdźmy więc do niego poza obóz, znosząc pohańbienie jego. Albowiem nie mamy tu miasta trwałego, ale tego mającego nadejść szukamy. Przez niego więc nieustannie składajmy Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają jego imię.” Ciała tych zwierząt, które były wnoszone za grzech, były spalane poza obozem. Tak Jezus cierpiał poza obozem. Tak i my mamy wyjść poza obóz na te cierpienia złożonych w ofierze, aby osiągnąć cel – życie wieczne z Bogiem.
Dzisiaj masz możliwość uniknąć tego, ale kiedyś przyjdzie na ciebie ogień, który nigdy nie skończy się, który będzie palił bez końca, ogień gehenny. Albo dzisiaj poddasz się ogniowi, tak jak Jezus, który będzie spalał cię poza obozem, oczyszczając cię od wszelkiego starego człowieczeństwa i wtedy ten ogień gehenny już nie będzie dla ciebie. Masz dzisiaj krótki czas na to, by być poza obozem, tam gdzie wynoszona jest ofiara za grzech, aby być spalona. Jeżeli wracasz do obozu, tracisz tą możliwość. Tym, którzy opuszczają to miejsce cierpienia Chrystusowego, będzie łatwiej, ale potem będzie nieodwracalnie trudniej.
I my też mamy własne ciała złożyć Bogu jako ofiarę miłą. I trochę będziemy mówić dzisiaj o tym ogniu, ogniu, który jest nam pomocny, potrzebny, ogniu, który uwalnia nas od naszych marzeń, planów, zamysłów, nastawień, od wszelkiego zła, które wprowadził grzech. 2Mojżeszowa 24, 17.18: „A chwała JESTEM wyglądała w oczach synów izraelskich jak ogień trawiący na szczycie góry. Mojżesz wszedł w środek obłoku i wstąpił na górę. A był Mojżesz na górze czterdzieści dni i czterdzieści nocy.” I kiedy Izraelici patrzyli na szczyt góry, to ta chwała Boża wyglądała im jak ogień, który trawi. I do dzisiaj jest to pokazywane jako świadectwo, jako ta góra, której szczyt jest ciemny, a poniżej już tak nie jest. Ten szczyt był trawiony przez ogień chwały Bożej, Bożej obecności. Tam więc gdzie jest Bóg, tam przenika też moc Jego chwały, aby trawić, aby usuwać to, co tam było naniesione przez jakiegokolwiek człowieka, który kiedykolwiek wszedł na tą górę. Zostało to całkowicie wypalone, wszelki ślad. Tam mógł wejść tylko Mojżesz. Ten szczyt był oczyszczony przez ogień. Bóg oczyszcza ogniem miejsce Swojego przebywania. On nie chce przebywać w miejscu, gdzie ludzie czynią zło. On jest gotów oczyścić.
5Mojżeszowa 4,24: „Gdyż JESTEM, twój Bóg, jest ogniem trawiącym. On jest Bogiem zazdrosnym.” Ma miejsce dla Siebie. Pomyśl teraz, czy nie doznajesz, że Bóg toczy bitwę o to, żeby On był miłowany przez ciebie z całego serca, z całej myśli, duszy i siły i chce ci pomóc w tym poprzez trawienie tego wszystkiego, co nie za bardzo chce tak miłować Boga, co chce żyć po swojemu tutaj na ziemi. Jako Bóg zazdrosny o chwałę, która Mu się należy, On strawia, usuwa z ciebie wszystko, co nie jest miłe Jemu.
W 5Mojżeszowej czytamy cały dziewiąty rozdział, który pokazuje, że ten ogień strawił wszystkich przeciwników Izraela, te wszystkie narody, który były tam na ziemi obiecanej. Ale Bóg powiedział też do Izraela, że Ja nadal jestem tym samym Bogiem. Jeśli wy będziecie czynić to co tamci, także i was strawi Mój ogień. To więc, że Bóg usunął jakieś narody, które popełniały zło i wprowadził tam Swój lud, nie znaczyło, że Jego lud może czynić, co chce, bo Bóg jest ich Bogiem. Mieli drżeć, szanować Boga i mieć świadomość, że to jest miejsce, w którym Bóg chce z nimi przebywać. Bóg im obiecał i powiedział co się z nimi stanie, jeżeli oni nie będą szanować Boga. Ten sam ogień, który wypędził ich przeciwników, wypędzi ich.
List do Hebrajczyków 12, 25-29: „Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi otrzymał wyrocznię, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba. Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. Słowa: "Jeszcze raz" wskazują, że rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie, ponieważ są stworzone, aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można. Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią. Albowiem Bóg nasz jest ogniem trawiącym.” On nadal jest tym ogniem, który strawia wszelką bezbożność, on niszczy wszystko co jest brudne. Bóg pracuje dla dobra człowieka, aby usunąć to, co jest złe i co spowodowałoby, że Bóg musiałby tego człowiek wrzucić do innego ognia, który będzie palił się bez końca. Bóg więc nie przestał być ogniem trawiącym w Nowym Przymierzu. Nadal jest tym samym Bogiem, który jest jak ogień trawiący, który strawi wszystkich, którzy nie okazują Mu wdzięczności, nie szanują Go, nie oddają Mu czci z nabożnym szacunkiem i bojaźnią. Mamy więc bardzo ważną rzecz. Musimy mieć świadomość, że mamy do czynienia z Bogiem, który kiedyś rozpędzał całego Izraela z powodu ich grzechów, który powodował, że domy pustoszały. Ten sam Bóg ma te same wymagania wobec nas, a może i większe teraz nawet w Chrystusie Jezusie. My żyjemy sobie swobodnie. Zwróćcie uwagę, że my często nie mamy zrozumienia z kim mamy do czynienia, do kogo podeszliśmy. Oni widzieli ogień trawiący górę. Nam się wydaje, że ten Bóg to jest jakiś Bóg, ale co to znaczy do końca. Widzimy ile swawoli, ile lekkomyślności jest wśród wierzących ludzi; tak jakby ten Bóg Nowego Testamentu był innym Bogiem niż Bóg Starego Testamentu. A jednakże Bóg mówi, że ci, którzy nie są posłuszni ewangelii, jak i ci, którzy nie uznają Boga, zostaną wrzuceni do jednego ognia. Ci, którzy nie są posłuszni ewangelii.
Kiedy popatrzysz na wierzących ludzi, to szukaj tych, którzy są posłuszni, bo to nie jest tak, że wszyscy są posłuszni ewangelii. Raczej trudniej znaleźć posłusznych. Łatwiej znaleźć nieposłusznych, a wszak z powodu nieposłuszeństwa oni nie weszli do ziemi obiecanej, bo tak lekko jest traktowany Bóg. Tak jakby Bóg nie miał takiego znaczenia, jakby można było pominąć Go, zlekceważyć; On i tak będzie wszystko uznawał, bo przecież jest miłością, On miłuje, kocha wszystkich, co by człowiek nie zrobił. Ucieka bojaźń, szacunek wobec Boga i świadomość jak ważne jest to, żeby dzisiaj Bóg pracował nad nami. Bóg nie ma upodobania w tych, którzy cofają się i giną, ale Bóg mówi też: Podnieście się, nie opadajcie z sił dlatego, że Bóg ćwiczy was i wychowuje. Czyż każdy ojciec, który kocha swojego syna nie ćwiczy go i nie wychowuje, żeby prawidłowo urósł? Nie dziwcie się, że Bóg też ćwiczy was i wychowuje, bo kocha was i chce, żebyście byli gotowi na wieczność z Nim. On doskonale zajmuje się tym. Wie po co posłał Swojego Syna, wie po co zaistniała śmierć Syna Bożego, Syna Człowieczego. Po co to wyjście poza obóz tego świata, tego zrozumienia świata, pojęć świata, humorów świata, zadowolenia świata, smutków świata. Opuścić to wszystko i wejść w ten ogień.
List do Hebrajczyków 10, 26-31: „Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy, nie ma już dla nas ofiary za grzechy,” Mam straszne obawy jak wielu chrześcijan zginie z powodu rozmyślnego grzeszenia, w tej świadomości, że Jezus powiedział tak, a oni robią ustawicznie inaczej niż On powiedział. Wczoraj mówiliśmy, aby dążyć do pokoju, do uświęcenia, bez którego nikt nie zobaczy Chrystusa Jezusa. A wielu ludzi nie ma w ogóle potrzeby dążyć do pokoju. Oni są ustawicznie w jakiejś wojnie, w jakichś nastawieniach, w jakichś złościach, w jakichś złych udręczonych pomysłach, które powodują, że stale mają do kogoś jakieś obiekcje o coś, o cokolwiek, ale zawsze coś. To nie jest pokój. Jezus nie chodził tak po tej ziemi. Książę pokoju chodził prawdziwie spokojny. My musimy to rozumieć, bo od tego zależy, gdzie będziemy całą wieczność. „lecz tylko straszliwe oczekiwanie sądu i żar ognia, który strawi przeciwników”. Ci, którzy nie zbierają z Chrystusem, już rozpraszają. Ci, którzy nie idą z Nim, idą już przeciwko Niemu. „Kto łamie zakon Mojżesza, ponosi śmierć bez miłosierdzia na podstawie zeznania dwóch albo trzech świadków; o ileż sroższej kary, sądzicie, godzien będzie ten, kto Syna Bożego podeptał i zbezcześcił krew przymierza, przez którą został uświęcony, i znieważył Ducha łaski! Znamy przecież tego, który powiedział: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Właściciel; oraz: Właściciel sądzić będzie lud swój. Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żywego.”
Są więc Boże ostrzeżenia dla mnie i dla ciebie, abyśmy walczyli o nasze posłuszeństwo temu, czego uczy nas Bóg. Nie jesteśmy uczniami, których Nauczyciel uczy jedno, a my robimy drugie i nie mamy z tym żadnego problemu, że robimy zupełnie co innego, niż mówi do nas Nauczyciel, że tak swobodnie i łatwo robimy sobie co innego. I nie mamy nawet poczucia, że my buntujemy się przeciwko Jego nauce, która wprowadza nas w ogień doświadczeń, który oczyszcza nas od wszystkiego, co nie jest godne Boga. Mijamy więc to, po co przyszedł Chrystus i żyjemy tak dla siebie po swojemu, i jesteśmy coraz gorsi. Nie ma oczyszczenia. Nie ma usunięcia tego zepsutego człowieczeństwa. Nadal pozostaje człowiek, który ma swój własny zamysł, jak powinno się żyć w chrześcijaństwie. To więc co zostało powiedziane – wyjście poza obóz, aby być spalonym, spaloną jako grzesznik, grzesznica. Spaleni, usunięte z nas wszystko co jest złem, co powoduje zło. Po to Bóg posłał Swojego Syna i On był złożony jako ofiara za nasze grzechy, jako ofiara cierpiał poza obozem.
Ewangelia Marka 9, 49.50: „Albowiem każdy ogniem będzie osolony i każda ofiara będzie osolona solą. Sól, to dobra rzecz, ale jeśli sól zwietrzeje, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w samych sobie i zachowujcie pokój między sobą.” Każdy ogniem będzie osolony. Może myślisz, że w tobie nie ma co spalić. Ale apostoł pisze, że siano, drewno, to co jest takie, musi być spalone, ogień musi to zniszczyć; słomiane zapały, słomiane plany, słomiane obietnice. Wszystko musi zniszczyć ogień. Ludzie mówią jedno a robią drugie. Jeśli ogień tego nie zniszczy, to pozostanie coraz bardziej jako człowiek, który potrafi sobie radzić w chrześcijaństwie, ale nie potrafi radzić sobie w relacji z Bogiem.
Księga Izajasza 33, 14-17: „Grzesznicy w Syjonie zlękli się, drżenie ogarnęło niegodziwych. Kto z nas może przebywać przy ogniu, którzy pożera? Kto z nas może się ostać przy wiecznych płomieniach? Kto postępuje sprawiedliwie i mówi szczerze, kto gardzi wymuszonym zyskiem, kto cofa swoje dłonie, aby nie brać łapówki, kto zatyka ucho, aby nie słyszeć o krwi przelewie, kto zamyka oczy, aby nie patrzeć na zło, ten będzie mieszkał na wysokościach; jego ostoją twierdze na skałach, ten ma pod dostatkiem chleba i nie wysychają jego wody. Króla w jego piękności ujrzą twoje oczy, będą patrzeć na rozległy kraj.” Możemy zobaczyć dziwną rzecz, że grzesznicy lgnęli do Jezusa, chociaż Jego nauczanie było jak ogień. To nie było bajeczne nauczanie, to było nauczanie, które wyraźnie wykazywało człowiekowi jego stan i pokazywało wyjście. Jest tylko jedno wyjście – wyprzeć się siebie, wziąć swój krzyż, pójść za Jezusem, aby Go naśladować. Wychodzimy więc poza obóz, doznajemy, że tam dopiero spotyka nas prawdziwy ogień, nie od świata, nie od ludzi, od Boga. To Bóg jest ogniem trawiącym. Ludzie też potrafią być ogniści, ale te ognie nie są tak gorące i nie tak żrące, jak Ten Bóg między Swoim ludem. Tam nic nie przemyci się. Dlatego zobacz jak wielu ludzi ucieka od tego ognia, chowa się za jakąś religijną maseczką i wtedy ogień już nie dotyka ich, ale też nie zmienia się ich stan na lepszy, tylko na gorszy. Bóg kiedyś obiecał Izraelowi, że będzie go sądził na granicy Izraela; tam będę cię sądził, tam wykażę ci wszystko, tam pójdziesz albo w jedną albo a drugą stronę. Albo będziesz pokutować i poddasz się Bogu, wtedy Bóg pomoże ci. Albo usunie cię spośród swego ludu.
1Piotra 1,6.7: „Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami, ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku pochwale i zaszczytowi, i czci, gdy się objawi Jezus Chrystus.” Aby nasza wiara była wypróbowana. Czy my ufamy, że poza obozem dzieje się najpotężniejsza praca nad nami dla naszego uratowania? Czy tam dochodzimy do punktu, gdzie całkowicie oddajemy siebie Bogu – w ręce Twoje powierzam ducha mego. Czy jesteśmy gotowi na to bycie z Bogiem? To jest najlepsze miejsce, bo tam naprawdę dojrzewamy. Chociaż jest to trudne i bolesne, ale tam naprawdę mamy relację z Bogiem, tam naprawdę Bóg do nas dociera, mówi, pociesza, wzmacnia i posila; tam poza obozem. Kto się cofnie, to już nie ma Pocieszyciela, nie ma potrzeby pocieszać grzesznika. Pocieszać trzeba tych, którzy poddają się uświęceniu, oczyszczeniu, pozbywają się swojego ja, aby Chrystus był coraz bardziej widoczny w nich.
1Piotra 4,12-19: „Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu, ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili. Szczęściarzami jesteście, jeśli was znieważają dla imienia Chrystusowego, gdyż Duch chwały, Duch Boga, spoczywa na was.” A też przecież On jest ogniem. „A niech nikt z was nie cierpi jako zabójca albo złodziej, albo złoczyńca, albo jako człowiek, który się wtrąca do cudzych spraw. Wszakże jeśli cierpi jako chrześcijanin, czy chrystianin, niech tego nie uważa za hańbę, niech raczej wielbi Boga w tym imieniu. Nadszedł bowiem czas, aby się rozpoczął sąd od domu Bożego; a jeśli zaczyna się od nas, to jakiż koniec czeka tych, którzy nie są posłuszni ewangelii Boga? A jeśli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą? Przeto i ci, którzy cierpią według woli Bożej, niech dobrze czyniąc powierzą wiernemu Stwórcy dusze swoje.”
Nie ma dla nas ludzi lepszego miejsca, jak poza obozem, w doświadczeniu krzyża bycia z Bogiem, ponieważ tam naprawdę mamy niesamowitą relację z Bogiem, bo Ten, który nas umiłował troszczy się o nas, abyśmy wytrwali w tym ogniu doświadczeń, abyśmy coraz bardziej byli taką jaśniejącą światłością Chrystusa. To nie jest to, że my szukamy sobie cierpień, albo cierpimy z powodu grzechu. To nie ma z tym nic wspólnego. To jest cierpienie z powodu Bożej miłości do ciebie. Bóg tak kocha ciebie, że chce mieć ciebie na wieczność z Sobą, a nie może przyjąć ciebie inaczej jak tylko poprzez oczyszczenie, teraz oczyszczenie. To jest ogień Jego miłości do ciebie, ogień Jego pragnienia abyś był święty, była świętą, byś miał święte relacje z Nim, byś był jedno z Nim, jak Jego Syn Jezus Chrystus jest jedno. Wszyscy, którzy umykają od tego i wystarcza im jakiekolwiek chrześcijaństwo, niezbyt rozumieją ewangelię Jezusa. Jezus powiedział, że każdy przez ogień musi być osolony, każda przez ogień musi być osolona. I to jest ogień, który nie trawi tego, co Bóg uczynił, tylko to, co wróg uczynił w tobie i we mnie. Nam może wydawać się, że „to” nie jest złe, ale Bóg widzi to jako zło i On dotyka tego, aby usunąć to. Wtedy dzieją się niesamowite rzeczy w twoim życiu, masz niesamowitą społeczność z Bogiem. Oglądasz niesamowite rzeczy ale też i niesamowicie cierpisz, bo nadal Bóg ma z tobą sprawę. Pamiętacie Jeremiasza. Jeremiasz cierpiał, mówi: Boże, ja już mam tego dosyć, koniec, zrób coś z tym. A Bóg mówi: „Jeremiaszu, jeżeli oddasz Mi wszystko, co dla ciebie jest cenne, wtedy będziesz Moimi ustami.” Jeremiasz mógłby powiedzieć: Ale nie o to mi chodziło, chodziło mi o wrogów, nie o mnie. A Bóg miał sprawę ze Swoim człowiekiem, aby go jeszcze bardziej oczyścić, aby dać mu jeszcze bardziej cenne prawdy do przekazania. Pomyśl więc o swoim życiu. Angażujesz się w różne rzeczy, ale czy jesteś wraz z Chrystusem poza obozem. Czy należysz do tego miejsca, w którym przez cały czas, w każdym pokoleniu odbywa się oczyszczanie?
Psalm 66,10-12: „Albowiem doświadczyłeś nas, Boże, oczyściłeś nas w ogniu, jak się czyści srebro. Wpędziłeś nas w sidła, włożyłeś brzemię na biodra nasze. Pozwoliłeś ludziom tratować po głowach naszych, szliśmy przez ogień i wodę, lecz wyprowadziłeś nas na wolność.” Niesamowity Bóg. Niech Bóg będzie z nami. Pamiętaj, że czasy końca, to czasy wielkiego zletnienia, odstępstwa, porzucania prawdy Bożej. Chrześcijaństwo przestaje wiedzieć po co jest chrześcijaństwem. Ludziom wydaje się, że są fajni, wspaniali, bez oczyszczenia, bez uświęcenia, dalej ze swoją starą naturą, nie przepaleni ogniem Bożej namiętności do nich. Nie rozumieją w ogóle co to znaczy, że Bóg ich kocha. Są zadowoleni z siebie, wydaje im się, że kochają Boga, ale nie rozumieją jak Bóg ich kocha, a potrzebują zrozumieć jak Bóg ich kocha. I wtedy zrozumieją jak wielka sprawa dzieje się w ich życiu, że Bóg zajmuje się nimi dla własnej chwały. Wtedy przestaną rozglądać się po innych a zaczną widzieć jak bardzo Bogu zależy na tym, byś był, byś była podobna do Jezusa Chrystusa. Bardzo ważne dla mnie i dla ciebie. Musimy być jedno z Ukrzyżowanym, jedno ze Zmartwychwstałym i jedno z Tym, który siedzi po prawicy Ojca w niebie. A żeby tak było, to my musimy być czyści.
Pomyśl, jak bardzo potrzebujesz, żeby Bóg działał w twoim życiu. Potrzebujesz wspaniałego Boga. To jest najlepszy Przyjaciel, Ten, który nie ustąpi, nie zrezygnuje, który dotyka każdej sprawy, która powoduje, że ty nie możesz normalnie zwyciężać wroga, że wróg cię nadal powala. Bóg chce uwolnić cię z tego, uczynić z ciebie zwycięzcę, zwyciężczynię. Chce byś kroczył jak Jego Syn po tej ziemi w zwycięstwie, w chwale, bo tak cię kocha. Ale jeżeli ty opuścisz to miejsce, gdzie On pracuje, gdzie On działa, wtedy zostaje ci tylko twoje własne ja, a ono już nie oczyszcza się, już się brudzi. Stąd mamy tylu wierzących, którzy brudzą się, których widać jak się brudzą a nie jak oczyszczają się. Opuścili miejsce tam, gdzie Bóg pracuje, opuścili warsztat Jego pracy i cofnęli się, wrócili z powrotem do swojego chrześcijaństwa, do swojego działania. Stali się znowu tacy wrażliwi na wiele rzeczy i bardzo sprawiedliwi po faryzejsku, ale nie po Bożemu. Bóg nie chce śmierci grzesznika, ale chce by grzesznik pokutował i żył.
Niech więc każdy z nas rozsądzi, czy dzisiaj jesteśmy nadal poza obozem? Czy wytrwamy do końca? Jeżeli jesteśmy już poza obozem, dalej nie tyle doświadczenie z ludźmi. Naprawdę, to, co z ludźmi to jest tylko jakiś prożek tego wszystkiego. Tam gdzie ludzie często wysiadają – ‘o co ci chodzi, przecież ja jestem taki sprawiedliwy, taki dobry, o co ty się mnie czepiasz, o co ci chodzi?’ A tutaj masz z Bogiem. To On ma sprawę z tobą i ze mną. Kiedy Jezus napotyka letniego, który myśli, że jest bogaty, to co Jezus do niego mówi? Nabądź złota w ogniu wypróbowanego i przejrzyj, zobacz. Pomyśl więc czy objawienie Boże napełnia cię, czy widzenie nieba wręcz prawie przepełnia twego ducha. I to jest takie bliskie miejsce dla ciebie poprzez to, że Bóg nieustannie pociesza cię, że nie specjalnie pożera cię Jego ogień, ale dlatego, że cię kocha, pożera cię Jego ogień. Padnij przed Nim na swoje oblicze, oddaj Mu chwałę, że cię kocha. Nie narzekaj i nie szemraj, że to życie takie ciężkie i trudne. Powierz Jemu swoją drogę a On ziści twoje plany. Chcesz dojść do domu Ojca, chcesz być w wieczności. Oddaj Mu wszystko. Niech On zrobi to, co uważa. Ale nie uciekaj od Jego ręki, ponieważ to, co robi, robi ku naszemu zbawieniu. On współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Go miłują, którzy chcą z Nim być całą wieczność. Ale jeśli się cofniesz, On nie ma upodobania i wtedy wrzuci cię w ogień, ale inny, z którego nikt więcej nie wydostanie się. Ten ogień, Boży ogień przestanie przepalać. Kiedy wróci Chrystus, będziemy doskonali jak On. Nigdy nie doznamy już, że Bóg ma z nami sporną sprawę.
Czy Bóg ma jeszcze sporną sprawę z tobą czy nie? Jak jesteś normalnym dzieckiem Bożym, to wiesz, że cały czas ma sporną sprawę z tobą. Czy ty masz sprawę sporną ze swoimi dziećmi czy nie? Czy one cały czas są już ci doskonale posłuszne, tak? Czy masz cały czas sprawę sporną? Tym bardziej Bóg ma z nami sprawę sporną, bo okazuje się, że wielu nie chce Go za bardzo słuchać. Wielu chce żyć po swojemu, a przecież tak nie da rady dostać się do wieczności. Tak nie pozbędziesz się swojej złej natury, zepsutego myślenia. Jeśli nie z Bogiem, to z kim możesz być, żeby naprawdę spenetrował całe twoje wnętrze. Każdego z nas można oszukać i my możemy oszukać, a Boga nigdy nie oszukasz. Jeżeli więc On jest z tobą, by ci pomóc; to jest najlepszy Przyjaciel, jaki może być z tobą, by ci pomóc. Jeśli Bóg z nami, to któż przeciwko nam? Nie uciekajmy więc. Bierz Biblię w rękę, czytaj, módl się, szanuj Boga, wołaj Jego Imienia i kochaj Go za to, że On chce ciebie przepalić. Dlatego Piotr pisał: Uważajcie się za szczęśliwców, gdy doświadczacie jak ten ogień was pali i uwalnia was od tego zepsutego człowieczeństwa, od tej ignorancji, od tej arogancji, od tego zamknięcia, od tego jakiegoś swędzącego wrzodu, którego drapał byś i drapał, i nic innego nie zrobisz, jak tylko rozdrapiesz to. To trzeba zniszczyć, wypalić, usunąć. Tak jest z grzechem, który potrzebuje usunięcia. Nie wystarczy go drapać i co dalej? Dalej będzie przeszkadzać, trzeba usunąć go. Tak samo Bóg zajmuje się nami w sposób szczególny. Chce uwolnić nas od wszelkiego zła, chce byśmy cieszyli się nawzajem, budowali, wspierali. On chce uczynić z nas niesamowity lud, piękny, wspaniały lud Jego Bożych dzieci.
Nie biadol więc i nie narzekaj, bo to można robić tam, gdzie ludzie chodzą po swojemu. Ale kiedy stajesz przed Bogiem i ten ogień dotyka cię, to chociaż ten ogień przepala cię, to ty chcesz być w tym ogniu. Ja myślę, że tych trzech młodzieńców, którzy sprzeciwili się Nebukadnesarowi i trafili do ognia, i był tam z nimi Jezus, to oni może by z chęcią zostali w tym ogniu dłużej niż tylko na trochę, bo ten ogień nie spalił ich, nie naruszył ich, ponieważ Ten, który jest większym, to jest Jezus Chrystus. On mówi: To Ja będę się tobą zajmował. Ludzie, to swoją drogą, mogą w różny sposób, ale w szczególny sposób Jezus mówi: Ja będę się tobą zajmował, Ja będę cię karał, ćwiczył wychowywał, Ja będę cię pocieszał, wzmacniał, posilał. Nie zostawię cię, ani nie porzucę. Jezus mówi: Będę trwał do końca, by cię uratować, by cię zbawić. A ty powiedz Mu: Jezu, nie tyle moje słowa, ale niech moja wdzięczność będzie dla Ciebie zachętą, byś mógł czynić to dalej, bo chcę dziękować. I ty dziękuj Bogu za to, że On nie chce cię zniszczyć, ale chce cię uratować od tego kim jesteś, do tego kim On chce abyś był czy była.
Niech Bogu będzie chwała za to a Imię Jezusa niech będzie uwielbione. Nie wracaj do świata, nie wracaj do sposobów życia świata. Nie patrz jak świat patrzy. To jest właśnie najtrudniejsze w ludziach wierzących, że mogą myśleć, że można żyć jak świat i będzie dobrze. Myśl o jednym: Jak być z Bogiem, żeby uzdrowił cię z wszelkiej choroby cielesnych pomysłów, jak uwolnił cię z poszukiwania czegoś, czego nie potrzebujesz. Bo Jezus mówi: „Szukajcie Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane.” Z czasem gdy ludzie nie widzą już w Chrystusie tego, co cenne, zaczynają szukać w świecie tego, co cenne, to znaczy, że stracili już świadomość po co przyszedł Chrystus. Szukajmy zawsze Chrystusa i tego, co jest miłe Ojcu w Nim. Nie bądźmy jak ten głupi lud, który myśli sobie, że wystarczy wiara, a ogień nie koniecznie potrzebny. Ale wiara bez doświadczenia ognia jest nic nie warta. Wiara w ogniu doświadczana, to jest dobra wiara. Niech Bogu będzie chwała za to, niech posila, niech Jezus będzie uwielbiony w każdym z nas. Niech dokonuje się niesamowite dzieło zbawcze. Często Bóg mówi: Obudź się, który śpisz, a zajaśnieje ci Chrystus. Przejrzyj na oczy i zobacz, że twoje życie ma sens tylko wtedy, gdy jesteś tam, gdzie Bóg zadaje ci cierpienia, Bóg zadaje ci cierpienia. Tan, który cię kocha, kształtuje cię. Ale to nie są głupawe cierpienia. To nie jest to, że napadło cię stado głupców. To Bóg, który cię kocha, dotyka się tego miejsca czy tych miejsc, którymi teraz zajmuje się, bo chce uczynić cię podobnym do Swego Syna Jezusa Chrystusa.
Chwała Bogu za Jego Boski plan i Boże działanie. Niech Duch Święty pracuje w nas i pośród nas. W Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.

