Zgr.25-02-2026 Marian - Bóg dał swego Syna nam

Zgromadzenie 25-02-2026 Marian - Bóg dał swego Syna nam

 

Chwała Bogu.

 

Jak dobrze wiemy, nasz Nauczyciel nigdy  nie domyślał się tego co mówił, bo zawsze mówił to co doskonale wiedział. Nie myślał jak to poskładać żeby pasowało, On doskonale wiedział co chce powiedzieć i to jest niesamowite, że w całej Biblii znajdujemy wypowiedzi naszego Nauczyciela i one są dokładnie takie jak być powinny. Jezus powiedział Ojcze, Ja nic innego nie powiedziałem, tylko to, co Ty mi powiedziałeś, abym im powiedział. Niesamowite, jaką pamięć ma Jezus, jak On musiał pamiętać dokładnie to co Ojciec chce przekazać nam,  żeby nie pomylić się w niczym. Prorocy przekazywali wieści w natchnieniu Ducha Świętego, ale to co zrobił Jezus jest niesamowite. Niesamowita pamięć duchowa, która przekazuje dokładnie wolę Ojca wszystkim synom i córkom Boga, aby każdy mógł być pewnym, spokojnym w tym że nie ma tam nic pomylonego, nic się nie przekręciło, nic się nie przejęzyczyło, nic nie było powiedziane, żeby później to wycofać i wprowadzić korektę. Jezus nie wprowadzał żadnej korekty. On nie mówił pomyliłem się, było źle powiedziane, a powinno być tak. Jezus nigdy tego nie musiał robić, a my musimy to zrobić, bo nieraz coś mówimy i  nie do końca wiemy co mówimy, a potem dopiero  zaczynamy rozumieć co mówiliśmy i mówimy przepraszam, to nie było tak, to było moje myślenie na ten temat, ale to nie była prawda. Jezus nigdy tego nie musiał zrobić.

 

W  Ewangelii Jana 3, 16 czytamy.

 

"Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale życie wieczne".

 

Jezus Chrystus przekazuje nam prawdę o  tym, że Bóg dał nam swego Syna, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Mamy zupełne określenie, wierzyć w Jezusa Chrystusa, nie w swoje siły, nie w swoją elokwencję, nie w swoje możliwości, ale w Jezusa Chrystusa, bo tam jest to, co jest potrzebne każdemu z nas, gdyż sprawiedliwy z wiary żyć będzie, będzie usprawiedliwiony ten, który wierzy w Jezusa Chrystusa, że On jest Synem Boga Wszechmogącego i synem człowieka, który chodził w ciele po tej ziemi.

 

Mamy świadomość, że Bóg dał nam swojego Syna, abyśmy nie zginęli. Jeżeli będziemy pokładać całą wiarę, całą pewność naszego zbawienia i wiecznego życia w Chrystusie, to na pewno nie zginiemy. Jeżeli gdziekolwiek położymy swoją wiarę to na pewno przynajmniej się poturbujemy, a może i zginiemy, bo wiara nie oparta na tym, co mówi Jezus jest oszukańczą wiarą. Wiara oparta na słowach Chrystusa jest prawdziwą wiarą. Jeżeli wierzę zgodnie z tym, co On mówi, według tego co On mówi, kim On jest według tego co On mówi, wtedy wierzę prawidłowo, bo On określił dla każdego z nas, że Ojciec Go nam dał, abyśmy wierząc w Niego nie zginęli, ale mieli życie wieczne.

w ewangelii Jana, w 1 rozdziale od 11 wiersza.

 

"Do swej własności przyszedł, ale swoi Go nie przyjęli. Tym zaś, którzy Go przyjęli dał prawo stać się dziećmi Boga, tym którzy wierzą w imię Jego, którzy narodzili się nie z krwi, ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny lecz z Boga".

 

Bóg dał nam swojego Syna, abyśmy wierząc w Niego nie zginęli, ale mieli życie wieczne. Samo danie, nie świadczy o tym, że wszyscy ludzie na ziemi będą mieli życie wieczne, chociaż mogli by mieć wszyscy ludzie na ziemi życie wieczne. Bóg dał swojego Syna nam ludziom, aby każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne. Każdy może się uratować, ale niewielu ludzi chce Go przyjąć. Niewielu ludzi chce przyjąć ten dar od Boga, bo ten dar polega na wymianie - życie za życie. Większość nie chce przyjąć takiej wymiany. Pięknie, Bóg dał swojego Syna, możemy o tym mówić latami, wspaniale że dał swojego Syna nawet w wielu miejscach to słowo z Biblii jest wypisane, że tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna. Ale kto Go przyjmie? Kto przyjmie ten dar, ten otrzyma prawo stać się dzieckiem Boga.

 

 Kto Go przyjmie? Czy jesteś zainteresowany, zainteresowana aby Jezus zbawił cię? Czy na prawdę chcesz być zbawiony, zbawioną? Widać to po tym, w jaki sposób traktujesz ten dar od Boga, ile On dla ciebie znaczy, jak cenny jest Chrystus w twoich wszystkich pomysłach, decyzjach, planach, działaniach. Kto Go więc przyjmie, On mówi jeżeli Mnie przyjmiesz, to  Ja już decyduję o tym, co będziesz czynić, jak będziesz żyć. Kto Go przyjmie? Czy ten dar podoba ci się tak, żeby uznać, ze Bóg dał ci najlepsze życie jakiekolwiek istnieje, żeby to życie wprowadziło cię do wieczności. Niewielu widzi w Chrystusie potrzebę zamiany, a więc żyją dalej po swojemu i cieszą się, że Bóg dał swojego Syna. Ale jeśli nie przyjmie człowiek tego daru, to ten dar nie zmieni człowieka, a więc dar będzie poza człowiekiem i nie zbawi go, bo tylko przyjęty dar może zbawić człowieka. Kto Go przyjmie, ten będzie mieć życie wieczne, będzie mógł być dzieckiem Boga, należeć do woli Bożej.

 

Czy jesteś zainteresowany, zainteresowana tym, byś to nie ty żył, tylko żył w tobie Jezus Chrystus? To jest pytanie od Boga do każdego z nas. Czy jestem codziennie zainteresowany tym, abym to nie ja żył, ale żył we mnie Jezus Chrystus. Ja mogę się przyzwyczaić do tego że wierzę w Jezusa i dalej żyć ja. Ale to już nie będzie przyjęty dar, bo Ojciec dając dar wymaga, aby dar by był dla nas cenniejszy od nas samych, abyśmy cenili dar od Boga bardziej niż wszystko kim jesteśmy tutaj na tej ziemi, bo dar przewyższa nasze pojęcie własnej wartości, bo tak musi się stać, z tym darem przychodzi życie. To nie jest taki dar jak jakaś paczka, ktoś ci przywiózł i otwierasz, o fajnie, podobają mi się te rzeczy. Ten dar z Nieba nie przychodzi  tak do ciebie, On przychodzi i zajmuje wszystko, przejmuje całą władzę i zaczyna ciebie ratować, bo to jest życie. Ale oni nie przyjęli tego życia, nie chcieli przyjąć życia, odrzucili.

 

Życie zostało przekazane jako dar wszystkim nam. Kto Go przyjmie? Jezus kiedy coś mówi. to wie co mówi i nigdy nie można podważyć tego co On mówi, bo On tak dokładnie czyni, jak mówi. Jezus zawsze wie co mówi i nigdy nie musi tego cofać. Więc to, co tutaj mówi, jest oczywistą prawdą - kto Go przyjmie. On określił, że  przyjąć Go można tylko - życie za życie. Inaczej nie przyjmie się Go.

Kto więc Go przyjmie, ten będzie mieć prawo być dzieckiem Boga, a Duch Boga będzie napełniać to dziecko tym wszystkim co jest bogactwem w Chrystusie Jezusie.

List do Kolosan, 2 rozdział od 6 wiersza oraz 7.

 

"Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa Właściciela, tak w Nim chodźcie".

 

Proste? Proste, nie ma tu  żadnego skomplikowania. Jak przyjąłeś, przyjęłaś Chrystusa Jezusa jak swojego Właściciela, tak w Nim chodź. Kto Go przyjmie, ten będzie mieć prawo być dzieckiem Boga. A jeśli ktoś przyjął, to zaczyna poruszać się we Właścicielu, zaczyna się poruszać według Właściciela. Proste, nie ma w tym żadnej komplikacji. Jak więc przyjęliśmy, tak w Nim chodźmy.

 

"Wkorzenieni weń i zbudowani na Nim i utwierdzeni w wierze jak was  nauczono, obfitując w dziękczynienie".

 

Proste rzeczy. Zbawienie, to jest prawdziwe zbawienie. To nie jest zabawa w zbawienie, to nie jest zabawa przyjął nie przyjął. To jest określone i to jest widoczne. Kto Go przyjął, ten  w Nim się porusza i nie żyje już samowolnie, żyje w Chrystusie.

Ewangelia Jana, 15 rozdział od 1 wiersza.

 

"Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec Mój jest winogrodnikiem. Każdą latorośl, która we Mnie nie wydaje owocu odcina, a każdą która wydaje owoc oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem, trwajcie we Mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak  i wy jeśli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, a wy jesteście latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu, bo beze Mnie nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa we Mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl, takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną".

 

Jezus Chrystus jako nauczyciel zawsze wie, czego naucza i wie, że od tego zależy nasze wieczne życie już tu na ziemi. Kiedy On mówi, to  jest oczywista sprawa, że kto w Nim trwa, ten wydaje owoc, a kto nie trwa, nie wydaje owocu. Kto Go przyjął, niech  w Nim trwając, wkorzeniony -  jak czytałem  Liście do Kolosan -  wydaje owoc tego złączenia się z Chrystusem Jezusem, gdzie Chrystus jako życie  przejmuje człowieka i zaczyna tego człowieka wprowadzać w oczyszczenie, w uświęcenie, w pojednanie z Bogiem. W te wszystkie wspaniałe wartości, w których Chrystus żył na ziemi przed Obliczem Ojca. Nie ma w tym nic skomplikowanego.

W Liście do Rzymian, w 11 rozdziale, 22 wierszu czytamy.

 

"Zważ tedy na dobrotliwość i surowość Boga. Surowość dla tych, którzy upadli, a dobrotliwość względem ciebie, o ile wytrwasz w dobroci, bo inaczej i ty będziesz odcięty".

 

To jest dobroć Boża, łaska Boża, miłosierdzie Boże, miłość Boża, że posłał  nam Syna, żeby nas zbawić. Jeżeli trwasz w tej dobroci Boga, to On cię zachowa i będzie przez ciebie działo się dużo dobrych rzeczy. Jeżeli nie trwasz, to wytnie tak, jak wycina się coś co nie przynosi Bogu chwały. proste. Jezus zawsze przynosił Ojcu chwałę. Jego życie nie wahało się komu lepiej służyć, ojcu tego świata - diabłu, czy Ojcu wszystkich Bożych dzieci, od pierworodnego po  wszystkich, którzy w Duchu Chrystusowym żyli i żyją na tej ziemi, którzy są według nowego stworzenia, zrodzeni z Boga, nie tylko jako to ziemskie stworzenie, zrodzeni z rodziców, ale  też zrodzeni z Boga.

List do Galacjan, 5 rozdział, od 22 wiersza.

 

"Owocem zaś Ducha  są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu.".

 

Apostoł  napełniony Duchem prawdy, prowadzony przez objawienie w to, kim jest Jezus Chrystus, pisze tak samo w sposób niepodważalny, co jest owocem działania Ducha, który prowadzi wszystkie dzieci Boże, miłość, radość. To jest określone, nie jest domyślne, no ja myślę, że jestem dzieckiem Bożym. To nie jest domyślne, owoc pokazuje rzeczywistość -  miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Człowiek, który rozumie, że nie ma tego owocu, rozumie, że też nie trwa w Jezusie. A jeśli nie trwa w Jezusie, to potrzebuje koniecznie trwać w Jezusie, aby przynosić owoc godny prawdziwego upamiętania się, porzucenia zła.

 

Można rozeznać po owocu, kto do kogo należy, jaki owoc przynosi. Nie będę czytał o owocu ciała, bo chodzi mi dzisiaj o Chrystusa i o to jak rzeczywiście można zobaczyć, czy ja w Nim trwam i czekam na jego powrót, czy po prostu pomyliło mi się t wszystko i żyję sobie po swojemu i myślę, że jestem wśród tej liczby tych, którzy będą w wieczności z Bogiem. Ja nie mam się domyślać, Jezus niczego się nie domyślał, apostołowie też pisali, abyśmy byli pewni tego, komu zaufaliśmy, pewni tego w co uwierzyliśmy, w Kogo uwierzyliśmy i dokąd zmierzamy. Nie ma tu zabawy w jakiekolwiek  kombinacje. Nie ma tu szansy się przedostać chytrością, przebiegłością, jakkolwiek.

 

Zobacz więc czy przynosisz taki owoc. Jeżeli nie, to trwasz w Chrystusie, a jeżeli nie trwasz, to znaczy że Go nie przyjąłeś, nie przyjęłaś, a tylko cieszysz się, że Bóg dał dar z Nieba. To nie wystarczy, żeby wejść do wieczności. Dar musi wykonać swoje zadanie. Jezus przyszedł dokładnie jako dar od Boga, ale wykonać zadanie, przygotować nas do domu Ojca, przygotować oblubienicę czystą, świętą, nieskalaną. Spowodować w nas, że wszystko stanie się w nas nowe. On nie przyszedł po to, żebyśmy o Nim rozmawiali i każdy żył po swojemu, jak chce w domu, poza domem, w pracy, gdziekolwiek, tylko żebyśmy wszyscy żyli dzięki Jezusowi Chrystusowi. Tu nie ma w lewo, w prawo, jest  środek, dokładnie wąska droga. Wielu szuka, ale nie znajduje. Znasz pełno ludzi, a może i ty jesteś tym człowiekiem, który szuka i nie znalazł jeszcze wąskiej drogi, ponieważ szukasz po swojemu, a nie według słowa Chrystusa. Chrystus określił - On jest  tą wąską drogą i nikt inny nie może przyjść do Ojca, jak tylko przez Niego. Określił to bardzo wyraźnie, więc nie masz powodu  do tego, żeby bawić się swoją wiecznością. Możesz naprawdę w konkretnych działaniach sprawdzić jak rzeczywiście wygląda i zacząć prawdziwie przychodzić do Boga, jeżeli widzisz , że tylko wiesz o darze, ale daru w sobie tak naprawdę nie masz. Ten dar nie został przyjęty, nie przekazano władzy. Władza musi należeć do Jezusa. To  jest proste, nie ma w tym nic skomplikowanego.

Pierwszy List Piotra, 1 rozdział od 7 wersetu.

 

"Ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto w ogniu wypróbowane ku pochwale i zaszczytowi i czci gdy się objawi Jezusa Chrystus. Tego miłujecie, chociaż Go nie widzieliście, wierzycie w Niego, choć Go teraz nie widzicie i weselicie się radością niewysłowioną i chwalebną, osiągając cel wiary waszej - zbawienie dusz".

 

To jest cel, do którego zmierzamy, aby nasza dusza była gotowa na wejście do wieczności. Tylko ci, którzy mają czyste serce, Boga oglądać będą. Dopóki jeszcze tam jest ten stary chytry Adam i stara chytra Ewa, nie będziesz oglądać Boga. Jezus zawsze mówi prawdę. Albo chcesz się bawić i chcesz w ten sposób żyć, przeżyć swoje chrześcijańskie życie, albo naprawdę potraktujesz Nauczyciela, aby On poważnie potraktował ciebie, mnie, wziął nas na krzyż, abyśmy obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości żyli. Albo poważnie traktujemy Jezusa, ja wiem co to znaczy jak mnie ktoś bliski traktuje niepoważnie i zdaję sobie sprawę co  doznaje ten Ojciec w Niebie, kiedy  ci którzy mienią się Jego synami i córkami, w taki sam sposób postępują, lekceważąc Go w swoim codziennym życiu i zaniedbując dar z Nieba, lekceważąc słowa, które przekazał nam Jezus Chrystus. To jest to samo, jeszcze głębiej niż ja to doświadczam. Ty też możesz tego doświadczać, ktoś jest ci bliski, a traktuje cię lekceważąco, ma ciebie za nic, może decydować kiedy będzie mieć z tobą relację, a kiedy nie. To nie pasuje, żebyśmy tak stawali przed Ojcem w Niebie i określali: dzisiaj Ojcze nie ma m czasu, musisz poczekać aż będę miał czas. Jezus tego nigdy nie robił, Jezus zawsze miał czas być z Ojcem. Ojciec był dla Jezusa kimś najważniejszym, najcenniejszym i dlatego dla Niego wypełnianie woli Ojca było normalnym codziennym pokarmem, zadowoleniem i wdzięcznością.

 

Nie zmarnuj daru, bo jeśli go nie masz, o ten dar jest poza tobą, a  twoje życie nie może się zmienić, musi pozostać nadal chytre, przebiegłe tak jak robi to wąż. Ale jeśli Jezus jest w tobie, twoje życie jest proste, stabilne, zwycięskie, bo po to On przyszedł, aby nas wyzwolić, diabeł przyszedł aby kłamać, zwodzić, mordować - Jezus aby wyprowadzić z ciemności, napełnić świadomością prawdy i pomóc nam, abyśmy przyjęli tą prawdę z miłością i żebyśmy zrozumieli, że bez Jego życia możemy tylko prowadzić religijne życie. Przychodzą doświadczenia i wychodzi stary Adam, stara Ewa, ale dzięki Jezusowi ten stary Adam i stara Ewa nie wyjdą taj łatwo, nawet jeśli próbowali by wyjść. Ale z czasem, kiedy tak codziennie chodzisz z Nim, z Jezusem i napełnia cię Duch prawdy, to ginie stary Adam i stara Ewa i nawet niedobitków tam już nie znajdziesz. To jest życie w pełniej chwale, to jest życie dojrzałych, którzy już wiedzą co jest dobre, a co złe, umieją wybierać.

 

Masz szansę, Bóg umiłował wszystkich ludzi, ale nigdy nie pozwoli, żeby lekkomyślnie traktować Jego Syna i po swojemu próbować realizować to, co tylko Jezus doskonale wie jak powinno być zrealizowane. Jezus mówi, beze Mnie nic nie uczynicie. Ja nie mam śmiałości myśleć, że ja po swojemu wiem lepiej od Chrystusa jak być zbawionym, dlatego czytam Słowo Boże i patrzę co powiedział Jezus. On powiedział, że kto będzie czynić Moje słowo, będzie uratowany, ale kto będzie lekceważyć, ten zginie.

 

Słowa Jezusa są zawsze prawdziwe, bójmy się lekceważyć Tego Nauczyciela. To jest jedyny Nauczyciel, który nigdy nie musiał wycofać się z tego co powiedział. On też chce, żebyśmy też takimi byli, żebyśmy tak żyli i tak głosili prawdę Bożego Słowa, że gdy przychodzą doświadczenia i choćbyśmy mieli stracić wszystko - włącznie z życiem - to nie zmienimy Słowa. To będzie triumf Chrystusa, bo On dokładnie to zrobił tu na ziemi i wzywał nas, abyśmy wyparli się siebie, wzięli swój krzyż, poszli za Nim i naśladowali Go. Amen.

Jan 14:23