zgr.20.02.2026 Marian - Z chwały w chwałę
zgr.20.02.2026 Marian - Z chwały w chwałę
Chwała Bogu. Mamy dzisiaj kolejną, niesamowitą możliwość doświadczać łaski od Boga i możliwości, aby rozumieć, co On do nas mówi, aby przyjąć jak wielkie, wspaniałe, chwalebne działania Bóg posłał nam w Swoim Synu Jezusie Chrystusie i w mocy Swego Ducha, abyśmy biorąc udział w tym niesamowitym biegu zwycięzców, mogli nawzajem chlubić się Chrystusem i nawzajem ubogacać się tym, co Jezus Chrystus czyni w nas i pośród nas. To jest jedyne słuszne w tym cudownym Imieniu zgromadzać się, aby oddawać Mu chwałę i cześć za wszystko, co się dzieje dobrego. Zdajemy sobie sprawę, że wróg walczy o otępiałość wśród ludzie wierzących, by serca były otępiałe. Tak jak walczył w Izraelu, tak samo walczy i teraz, by otępić zmysły potrzebne do tego, aby wzrastać w poznawaniu Boga i Jezusa Chrystusa, którego nam posłał. A my musimy walczyć o to, by nie pozwolić sobie otępić jakiekolwiek duchowe zmysły, abyśmy zawsze wszystko mieli czyste, aby móc patrzeć, podziwiać i rozkoszować się naszym Oblubieńcem Jezusem Chrystusem.
Księga Aggeusza 2,1-9: „W siódmym miesiącu, dwudziestego pierwszego dnia miesiąca, doszło proroka Aggeusza słowo JESTEM tej treści: Mów do Zorobabela, syna Szealtiela, namiestnika Judei i arcykapłana Jozuego, syna Jehosadaka, i do całej reszty ludu: Czy pozostał jeszcze wśród was ktoś, kto widział ten dom w jego dawnej chwale? A jakim się wam dziś przedstawia? Czy to, co tu jest, nie wygląda w waszych oczach jako nic? Lecz teraz, bądź mężny, Zorobabelu! - mówi JESTEM. - Bądź mężny, arcykapłanie Jozue, synu Jehosadaka! Bądź mężny, cały ludu kraju! - mówi JESTEM - Do dzieła, bo ja jestem z wami! - mówi JESTEM Zastępów. Zgodnie z obietnicą, którą wam dałem, gdy wychodziliście z Egiptu, mój duch jest stale wśród was, nie bójcie się! Gdyż tak mówi JESTEM Zastępów: Jeszcze raz - za małą chwilkę - poruszę niebiosa i ziemię, morze i ląd stały. Poruszę wszystkie narody tak, że napłyną kosztowności wszystkich narodów i napełnię ten dom chwałą - mówi JESTEM Zastępów. Moje jest srebro i moje jest złoto - mówi JESTEM Zastępów. Przyszła chwała tego domu będzie większa niż dawna - mówi JESTEM Zastępów - i miejsce to obdarzę pokojem - mówi JESTEM Zastępów. ”
Mamy więc Boga, do którego tutaj należy wszystko i On mówi, że On uruchomi to, aby chwała tego domu, który jest zbudowany była potężna, żeby Izraelici wchodząc do tej świątyni, do tego miejsca, w którym Bóg chciał przebywać z nimi, doznawali takiego posilenia, że ich Bóg jest Bogiem wszystkiego, że On decyduje o wszystkim. Takie niesamowite patrzenie. Oni patrzyli i byli poruszeni tym miejscem, chwałą tego miejsca. To miejsce było w podziwie też wśród innych narodów. Ale Bóg nie zatrzymuje się na tym, na tej widocznej chwale poprzez rzeczy materialne. Choć wszystko tam lśniło, pełne złota i srebra, drogich kamieni, jednakże Bóg w Swoim wielkim pragnieniu chciał mieć świątynię o wiele piękniejszą, zbudowaną nie tyle z tych ziemskich skarbów, co z tych niebiańskich skarbów.
I terazty i ja, pomyśl sobie; my często jesteśmy małostkowi co do spraw Bożych, ale co do srebra, złota, innych rzeczy, to nie jesteśmy tacy małostkowi. Chcielibyśmy osiągać więcej i więcej. Ale często, co do spraw duchowych, jesteśmy tacy – a, to wystarczy, to wystarczy. A powinno być odwrotnie, że mogę mieć mniej w rzeczach tego świata, ale nie mogę mieć mniej w sprawach Bożych, nie mogę zamienić tej chwały tego co widoczne, z tej chwały, w której Jezus tutaj chodził po tej ziemi. Nie mogę opuścić chwały Chrystusa, aby wrócić znowu do chwały z tych materiałów przemijających, i żeby fajnie wyglądało na zewnątrz co posiadam, ale już nie ma w środku chwały nowego życia, chwały Uwielbionego Chrystusa. Wróg chciałby, żebyśmy byli tacy – mnie tam nie za bardzo zależy na tym, aby ta chwała była taka widoczna, że ja należę do Chrystusa, że Chrystus jest dla mnie wzorem, że ja zmierzam do Niego, że we wszystkim pragnę wzrastać, rozwijać się, żeby być coraz bardziej do Niego podobnym, że On jest dla mnie olbrzymią zachętą do tego, by nie marnować życia na to, co przemija, ale wykorzystać, by więcej skorzystać z tego, co duchowe. I ten Chrystus cały czas jest zachętą i zachętą. Jeżeli stracę z oczu Chrystusa, brakuje mi zachęty i wtedy wróg szybko obraca chwałę i człowiek myśli już o innej chwale. Dlatego wielu wierzących gubi się. Kiedy tracą z oczu Jezusa, wtedy chwała tego świata zaczyna bardziej pociągać i wtedy człowieka bardziej pociąga to, co liczy się w tym świecie, niż to, co liczy się u Boga.
To jest niesamowite opuszczenie, opuszczenie czegoś niesamowicie wspaniałego, aby zyskać coś, co nie ma żadnej chwały, coś co przeminie, skończy się. Straszne jest to, gdy oczy ludzi wierzących opuszczają Chrystusa i zaczynają rozglądać się po czymkolwiek, i może nawet zaczynają czegoś zazdrościć komuś. Zawsze kiedy tracisz z oczu Jezusa, serce staje się cielesne, zmysłowe i ono potrzebuje tego, co w tym świecie bardziej liczy się. Ale kiedy patrzysz na Jezusa, to cały czas doświadczasz, że możesz wzrastać, rozwijać się. I kiedy widzisz wierzących ludzi, którzy nie widzą Jezusa, oni potrafią być w różnych stanach. Ale kiedy patrzą na Chrystusa, ich stan jest stabilny, bo Jezus jest wczoraj, dzisiaj i na wieki taki sam. I to, co jest najbardziej ważne, co przyszedł uczynić Duch Święty, to uwielbić Jezusa w nas, pośród nas. Problemy zawsze zaczynają się tam, gdzie oczy opuszczają Chrystusa i zaczynają błąkać po czymkolwiek innym, kiedy to duma i arogancja, złośliwość stają się chwałą człowieka, a nie pokora, uniżenie i miłość. Widzimy więc, że chwała tego domu miała być niesamowita. Ale wiemy, że ta świątynia została zburzona. Ludzie walczyli o tą świątynię.
Ewangelia Jana 11, 47-50: „Tedy arcykapłani i faryzeusze zwołali Radę Najwyższą i mówili: Cóż uczynimy? Człowiek ten dokonuje wielu cudów. Jeśli go tak zostawimy, wszyscy uwierzą w niego; wtedy przyjdą Rzymianie i zabiorą nam i miejsce, i naród. A jeden z nich, Kaifasz, który tego roku był arcykapłanem, rzekł do nich: Wy nic nie wiecie, i nie myślicie, że lepiej jest dla nas, by jeden człowiek umarł za lud, niż żeby cały ten naród zginął.” Czy też zabiorą tą świątynię, to miejsce, które było miejscem chwały, bardzo ważnym dla Izraelitów. Oni chlubili się tą świątynią, że tylko oni mogą do niej wejść, tylko oni mogą przebywać w niej. I oni uderzyli w tą niesamowitą świątynię, w tą świątynię nie zbudowaną ze srebra, ze złota, z drogich kamieni, ale z miłości, z czystości, z pokoju, z miłosierdzia, z łagodności, z prawdomówności. Jezus chodził w niesamowitej chwale po tej ziemi. On przerastał tą świątynię zbudowaną ze srebra, złota, drogich kamieni, ale oni nie umieli tego rozpoznać i zobaczyć. Zobaczcie jak często dzisiejsi wierzący ludzie nie umieją rozpoznać która chwała jat ważniejsza – czy budynki, czy miejsca, czy Chrystus? Jedna chwała była przez to, że ludzie wykonywali prace i robili to według Bożego planu, a druga chwała to ta, że Bóg wykonał pracę zradzając nas w chwale Swego Umiłowanego Syna Jezusa Chrystusa, abyśmy byli Bożą świątynią na wzór Chrystusa. Bóg jest miłością.
Moi drodzy, to jest niesamowite. My straciliśmy z oczu to, co najcenniejsze, straciliśmy Chrystusa jako miejsce chwały i ludzie nabyli własnej dumy, wysokiego myślenia o sobie, stracili potrzebę wzrostu, rozwoju, zatrzymali się w rozwoju. Rozumiecie, to tak jakby budować coś i nie dokończyć. Jezus mówił o tym, że ktoś będzie później śmiać się, bo zaczął i nie skończył. Jak myślisz, jak powinna wyglądać Boża świątynia? To jest właśnie Jezus. To jest właśnie Jego prawdziwa Boża świątynia - jak żył Jezus, jak mówił Jezus, jak reagował Jezus, w jaki sposób Jezus postępował przed Bożym Obliczem. To jest olbrzymia zachęta dla nas, wierzących ludzi, dzisiaj. Ale zobaczcie co się dzieje. Jak wróg zwodzi i oszukuje wielu wierzących i oni przestają mieć ochotę wzrostu; to jest niesamowite. Oni nie walczą o swój wzrost, nie walczą o rozwój, nie walczą, by być coraz bardziej podobni do Chrystusa. Po prostu odpuścili sobie najważniejszą sprawę i zadowoleni są z tego, że są może lepsi od tamtych czy od tamtych. Ale to i faryzeusz miał takie rozpoznanie chwały, że jest lepszy od tamtego, bo tamten coś robi, czego faryzeusz już nie robi. Ale przecież to nie o to chodzi. Pomyśl, jak potrzebna jest ta potężna zachęta – Chrystus w nas, Chrystus przed naszymi oczami serca, Chrystus jako zachęta, Chrystus jako przywołanie, aby biec i nie ustawać, Chrystus jako potrzeba, aby wzrastać. Jezus mówi, że kto będzie się Mną karmić, będzie żyć wiecznie. Chrystus i zawsze Chrystus!
Zobaczcie co dzieje się bez Chrystusa z wierzącymi ludźmi. Wiara bez Chrystusa jest nic nie warta, ona nic nie zrobi, ona nie sięgnie po nic, co Bóg dał w Chrystusie. Jeżeli człowiek nie widzi Chrystusa, wiara jest pusta, nic nie warta. Wiara patrząca na Chrystusa, to jest wiara. Wiara, która widzi zachętę w Chrystusie. Choćby przeciwko stanęło nie wiadomo ilu ludzi, ty pobiegniesz dalej, bo Chrystus jest twoją zachętą. Ale jeśli to już jest wiara bez Chrystusa, to wystarczy taka przeciwność czy taka przeciwność i już nie ma człowieka.
1Koryntian, 3 rozdział, wiersze 16.17, dobrze znane nam Słowa: „Czy nie wiecie, że świątynią Boga jesteście i że Duch Boga mieszka w was? Jeśli ktoś niszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście.” Gdybyśmy czytali Ewangelię Jana, drugi rozdział, kiedy Jezus był tam w świątyni, mówił: ”Zburzcie tą świątynię a Ja w trzy dni ją odbuduję”, mówił o Swoim ciele, jako świątyni Boga. Mówię wam, Jezus jest zawsze zachętą i bodźcem do rozwoju. Rozumiecie, kiedy zastąpimy Jezusa najlepszymi nawet rozwiązaniami, modlitwą, śpiewaniem, nie wiem iloma zgromadzeniami, ale nie będzie tam Chrystusa, to nic to nie da. Musi być Chrystus, wtedy nawet jedno zgromadzenie, drugie, modlitwa, śpiew, to wszystko biegnie w kierunku Chrystusa, bo ten, który robi to, wierzy w Chrystusa, oddaje cześć Chrystusowi, potrzebuje Jezusa, błaga Go, śpiewa Mu pieśni pochwalne. Jezus jest kimś rzeczywistym i prawdziwym w każdej decyzji tego człowieka, bo Jezus jest takim prawdziwym pociągnięciem do tego, aby iść w kierunku wieczności. Bez Jezusa nie ma pociągnięcia. Bez Jezusa wrogowi szybko udaje się ściągnąć człowieka w takim czy innym kierunku.
W szóstym rozdziale 1 Koryntian, wiersze 19.20, mamy napisane te Słowa: „Albo czy nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który jest w was i którego macie od Boga, i że nie należycie też do siebie samych? Drogoście bowiem kupieni. Wysławiajcie tedy Boga w ciele waszym i w duchu waszym, które są Boga”. Niech Bóg pomoże nam to zrozumieć jeszcze bardziej, jeszcze lepiej. Jesteśmy Jego świątynią, a Bóg jest miłością. Jesteśmy Jego świątynią, a Bóg jest światłością. Jesteśmy Jego świątynią, a Bóg jest Prawdą. Chwała Bogu! Musisz zobaczyć, że wszędzie, gdzie ty już myślisz, że ty już masz osiągnięte sukcesy, wszędzie tam zaczniesz podupadać duchowo. Wszędzie tam zaczniesz podupadać duchowo. A gdzie zawsze widzisz jeszcze potrzebę wzrostu, tak jak mówi apostoł, że zawsze potrzebuję wzrastać, rozwijać się, widzę Jezusa i cały czas widzę jak jeszcze więcej, więcej potrzebuję wzrastać, aby być jak On, bo On jest tym wzorem wyznaczonym przez Ojca dla każdej świątyni, abyśmy byli jak Chrystus, kiedy chodził na ziemi jako świątynia.
Pamiętacie, już nie raz to przytaczamy, że Jezus modlił się: „Ojcze, Ja im daję chwałę, którą Ty mi dałeś tutaj na tej ziemi”. On był świątynią Boga na tej ziemi. Być świątynią Boga, to jest niesamowita chwała, ale też i jakie doświadczenie. Jeżeli świątynia straci dlaczego jest świątynią, to w co zamienia się? W jaskinię zbójców, w kombinowanie, w różne rzeczy. I wtedy tam zaczyna się przepychanka kto jak, ile tam. Nie ma w tym pokoju, nie ma spokoju, nie ma łagodności, nie ma radości ani wdzięczności. Apostoł modlił się i w Liście do Efezjan zapisał to, że modli się, by Bóg otworzył wierzącym ludziom oczy serca, abyśmy mogli widzieć jakie bogactwo chwały otrzymaliśmy w Chrystusie Jezusie. Jaka to jest chwała! Zobaczcie, że my często zachowujemy się dziwnie dlatego, że nie widzimy Jezusa. Gdybyśmy nieustannie patrzyli na Chrystusa, nigdy nikt nie zobaczyłby nas dziwnie zachowującego się, w złym stanie, nigdy. Niemożliwe jest zobaczyć tego, który cały czas patrzy na Jezusa Chrystusa w złym duchowym stanie, bo taki człowiek nieustannie napełniany jest potrzebą Chrystusa, rozwojem, wzrostem. I tego człowieka inne rzeczy już tak nie dotykają, jakby dotknęły go, gdyby nie patrzył czy nie patrzyła na Chrystusa. Musimy wygrać.
Diabeł chciałby powiedzieć: ‘Słuchajcie, dajcie sobie spokój, czy nie widzicie, co wierzący dzisiaj robią? Nie widzicie jak żyją? Co wy chcecie? Opowiadać mrzonki o jakimś wspaniałym chrześcijaństwie, gdzie oni nawzajem miłują się, gdzie biegną na zgromadzenia, żeby spotkać się, uwielbić Boga? O czym wy tu chcecie mówić w ogóle? Przecież oni już śpią. Im już nie chce się biec za Chrystusem. Ich miłość minęła, ich już nie ciągnie do Chrystusa w ogóle. Co wy tu chcecie osiągnąć?’ Nie słyszysz diabła? Może niewyraźnie, ale widzisz w jaki sposób przez te chrześcijańskie złe obyczaje mówi do ciebie, że to nie ma sensu, po co wysilasz się, człowieku? Oni i tak nic więcej nie zrobią, bo im się nie chce żyć dla Chrystusa, bo oni w ogóle nie widzą Go, stracili z oczu potrzebę wzrostu. Siedzą w domach i myślą, że sobie poradzą, bo są wierzącymi ludźmi, a oni już w ogóle nie radzą sobie. Ich zatrzyma w domu cokolwiek. Kiedy człowiek miłuje, to biegnie, choćby nie wiem jakie wichury były. A tak to mały deszczyk i już powie: Ach. Brak gorliwości, brak żarliwości. Jaki Chrystus chodził po ziemi? A kto niedbale czyni dzieło Boże, przeklęty jest. Zobaczcie, ilu jest przeklętych wierzących. I widać to przekleństwo w ich podejściu do Boga. Nie mają wdzięczności, nie mają szczerości wobec Boga, są zamknięci. Stają przed Jego Obliczem jakby w ogóle nie było Boga. I to właśnie robi brak patrzenia na Chrystusa, brak potrzeby być jak Chrystus. Człowiek jest zadowolony sam z siebie, kiedy coś tam zrobi, może komuś powie ewangelię i już jest fajnie. Dobrze mówić komuś ewangelię, ale to dla Chrystusa. Dla Niego żyjemy, dla Niego umieramy, Jego jesteśmy, dla Niego głosimy, dla Jego chwały, aby ludzie mogli nawrócić się, pokochać Jezusa, a nie dołączyć kolejną ofiarę do zboru, która będzie siedzieć i nie będzie wiedzieć po co właściwie od niej wymagają święte życie, skoro już jest wierząca. Po co ma w ogóle wzrastać, rozwijać się, skoro jest jej dobrze w takim stanie?
To jest nieustanna bitwa o to, czy nadal widzisz Jezusa Chrystusa. Dlatego oni pisali: Patrząc na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela wiary, biegnijcie za Nim, porzuciwszy wszystkie grzechy wasze i wszystkie ciężary, abyście mogli swobodnie należeć do Niego. To jest niesamowite. Walcz o swoją wieczność, tyle razy mówimy. Walcz o swoją wieczność, bo diabeł walczy przeciwko twojej wieczności. On nie przebiera w środkach, żeby tylko ostudzić twój zapał, i żeby zaniedbanie weszło do twego serca; a, to z Biblii znam, to z Biblii znam, to nie muszę nawet specjalnie czytać jej, bo to znam, to wiem, to wiem. Ale czy masz to w codziennym życiu? Jeśli nie masz, to za chwilę nie będziesz zbyt wiele wiedzieć o tym. Dlatego jest tak ważne, żeby pamiętać. Ta świątynia zbudowana ręką ludzką, była ze srebra, ze złota, z szlachetnych rzeczy, ale ona nie była żywa, ona nie mogła naśladować Boga. Ludzie mogli skazić ją, mogli zabrudzić ją. A ty jesteś żywą świątynią, ty możesz dbać o siebie, rozumiesz? Nie musisz puszczać bałaganiarzy do swojego serca i myślenia. Możesz dbać o siebie dla Boga, dla Chrystusa Jezusa, możesz troszczyć się o swoje codzienne życie z Bogiem. Jesteś żywą istotą. Niesamowite, co Bóg uczynił.
Kiedy czytamy Księgę Objawienia 21, 9-24: „I przyszedł jeden z siedmiu aniołów, którzy mieli siedem czasz, napełnionych siedmiu ostatecznymi plagami, i tak się do mnie odezwał: Chodź, pokażę i oblubienicę, małżonkę Baranka. I zaniósł mnie w duchu na wielką i wysoką górę, i pokazał mi miasto wielkie, święte Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Boga; blask jego podobny do blasku drogiego kamienia, jakby jaspisu, lśniącego jak kryształ. Miało ono potężny i wysoki mur, miało dwanaście bram, a na bramach dwunastu apostołów i wypisane imiona dwunastu plemion synów Izraela. Od wschodu trzy bramy i od północy trzy bramy, i od zachodu trzy bramy, i od południa trzy bramy. A mur miasta miał dwanaście kamieni węgielnych, na nich dwanaście imion dwunastu apostołów Baranka. A ten, który rozmawiał ze mną, miał złoty kij mierniczy, aby zmierzyć miasto i jego bramy, i jego mur. A miasto jest czworokątne, i długość jego taka sama, co szerokość. I zmierzył miasto kijem mierniczym na dwanaście tysięcy stadiów; długość jego i szerokość, i wysokość są równe. Zmierzył też mur jego, który wynosił sto czterdzieści cztery łokcie według miary ludzkiej, którą się posłużył anioł. A mur jego zbudowany był z jaspisu, samo miasto zaś ze szczerego złota, podobnego do czystego szkła. Kamienie węgielne muru miasta były ozdobione wszelakimi drogimi kamieniami: kamień pierwszy, to jaspis, drugi szafir, trzeci chalcedon, czwarty szmaragd, piąty sardoniks, szósty karneol, siódmy chryzolit, ósmy beryl, dziewiąty topaz, dziesiąty chryzopras, jedenasty hiacynt, dwunasty ametyst. A dwanaście bram, to dwanaście pereł; a każda brama była z jednej perły. Ulica zaś miasta, to szczere złoto, jak przezroczyste szkło. Lecz świątyni w nim nie widziałem; albowiem Właściciel, Bóg, Wszechmogący jest jego świątynią, oraz Baranek. A miasto nie potrzebuje ani słońca ani księżyca, aby w nim świeciły; oświetla je bowiem chwała Boga, a lampą jego jest Baranek. I chodzić będą narody w światłości jego, a królowie ziemi wniosą do niego chwałę swoją.” Nie wejdzie tam nic nieczystego.
Chwałą wśród narodów są Boże dzieci. To jest chwała. Boże dzieci, światłość, niebiańskie życie pośród ludzi. Wśród wszystkich narodów mieszkają Boże dzieci. To jest ta chwała, która jedynie może wejść do tego miasta, ale tam sam Bóg i Baranek jest świątynią. Księga Objawienia przedstawia Boga tutaj w taki sposób upodobniający. Ale to co naprawdę czytamy o Bogu to to, że jest Miłością. To jest ta świątynia, która jest Miłością. Miłość idzie do wieczności. Niesamowita chwała. Żeby tam dotrzeć, trzeba być czystym. Dlatego Słowo Boże mówi o oczyszczaniu, o uświęcaniu się. Nie zgódź się na to, że w twoim życiu jest zastój. Nie ważne ile masz lat jako chrześcijanin czy chrześcijanka. Zastój jest tragedią, bo kto zatrzymuje się, ten się cofa, mówi Jezus. Słowo Boże mówi o wzroście, który daje Bóg. Wzrastaj, rozwijaj się, żyj zawsze dla Jezusa, zawsze dla Niego, dzięki Niemu, w Jego Imieniu. Nigdy nie odpuść sobie, nie stań się samodzielnym, samodzielną chrześcijanką, którzy potrafią robić złe rzeczy innym. Chrystus nigdy nikomu nie robił złych rzeczy. Chrystus nigdy nie wywyższał się nad nikogo, Chrystus nigdy nikogo nie poniżał, a wręcz nawet z krzyża modlił się za tymi, którzy złorzeczyli Mu: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.
Dlaczego wierzący ludzie są tak zaciekli, dlaczego są tak złośliwi? Dlaczego są tak niegrzeczni wobec siebie nawzajem? Czy taki jest Chrystus? Dlaczego oni mogą pozwolić sobie na takie rzeczy i nie doznają, że występują przeciwko Bogu? Bo Bóg taki nie jest. Bóg mówi: Myśleliście, że jestem taki sam jak wy dlatego, że nie karałem was. Bóg mówi: Nigdy nie byłem taki. Zamiast posłać anioła śmierci, posłał najpierw Chrystusa, Swego Umiłowanego Syna, żeby wydostał nas z naszej niewoli ciemności. Nie posłał Syna, żeby nas karał, ale żeby zbawił nas, uratował. Taki jest Bóg. Jeżeli chcesz Go naśladować i być Jego świątynią, nigdy nie chciej, żeby kogoś zniszczyć, żeby pokazać komuś, że jesteś większy, większa, lepszy, lepsza. Jezus mówi o uniżeniu, o służeniu. I zdaję sobie sprawę, że świątynia, która wzrasta na podobieństwo Chrystusa, wzrasta w uniżeniu, w miłości, w szacunku, w wychodzeniu naprzeciw, w niesieniu pomocy, tak jak Chrystus. To jest Boża świątynia. W takiej świątyni mieszka Bóg. Ale jeśli tam jest hardość, złośliwość, pokazywanie swojej wyższości, to już nie jest dla Boga. Bóg nie będzie mieszkał w takich miejscach, nikt Go do tego nie zmusi, po prostu opuści to miejsce. Tak jak Jezus mówi pukając z zewnątrz już do tych, którzy kiedyś do Niego należeli. A więc chwała, niesamowita chwała tego miasta. Kiedy czytamy o owocu Ducha Świętego, to tam jest właśnie miłość, radość, sprawiedliwość, pokój, wdzięczność, uwielbienie, chwała, łagodność, wszystko co piękne, co wspaniałe. Chciejmy tego.
Rozumiecie, kiedy wierzący człowiek zgodzi się na miernotę, to ten wierzący człowiek sam wpadnie w miernotę. A jeśli człowiek wierzący nie zgadza się z tym, przychodzi przed Boże Oblicze z tą świadomością, że nie po to przyszedł Chrystus, żeby wierzący ludzie wyglądali jak ruiny duchowe, tylko po to, żeby było widać Boga pośród nas, Bożego ludu. Żeby było widać, że ci ludzie miłują się, nawzajem budują. Ja wiem, że miłość wielu oziębnie, wielu odwróci się. Jezus mówi, że przed Jego przyjściem wielu Go porzuci. Ale to straszne patrzeć na to w ogóle, a co dopiero być w tym miejscu opuszczania Jezusa, kiedy człowiek już lekko sobie traktuje i nie potrzebuje ani miłości, ani radości, ani wdzięczności, ani jedności, ani być razem, żeby budować się na Boży dom, na jednym fundamencie, na Chrystusie Jezusie. Człowiek chodzi sobie własnymi drogami, to już straszne patrzeć. Ja myślę sobie: Człowieku, ty nie masz nawet wstydu, że ty nie czynisz tego, co jest napisane w Biblii i myślisz o sobie, że jesteś wierzącym człowiekiem, skoro samo Słowo odbiera ci prawo nazywać się wierzącym, skoro nie robisz tego, co jest napisane w Biblii. Nie szanujesz innych, nie usługujesz innym, nie naśladujesz Jezusa Chrystusa i mienisz się wierzącym czy wierzącą? Przypisujesz sobie coś, czego już naprawdę nie masz. Ale możesz być wierzącym, wierzącą, jeżeli będziesz pokutować, porzucisz to całe zło i pójdziesz za Jezusem. Można to zmienić. Ale jeśli człowiek tego nie zmieni, nigdy nie wejdzie do tego miasta, nie będzie częścią tej niesamowitej Oblubienicy, która przygotowała się.
Ewangelia Mateusza 5,14-16: „Wy jesteście światłością świata; nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapalają też świecy i nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu. Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.” I powiem wam co też doświadczam, że gdyby przyszedł człowiek z zewnątrz, czy on tu spotka Boga, czy spotka Boże dzieci kochające się nawzajem, sprawiedliwe, uczciwe, odnoszące się do siebie z szacunkiem. Wiecie, człowiek ma oczy, ma uszy, ma rozum; jeżeli usłyszy jakieś dziwne słowa, dziwne działania. Wiecie, że z reguły ludzie, którzy przychodzą gdzieś po raz pierwszy, bardzo obserwują, bardzo patrzą, bardzo słuchają, są bardzo wyczuleni na to, co zobaczą w tym miejscu. Czy nie byłoby nam źle, gdyby nie spotkali tu Jezusa? Nie spotkali miłości, nie spotkali radości, nie spotkali czystości, jedności? Spotkaliby takich samych ludzi, dziwnie zachowujących się, żyjących jakby byli poza świadomością tego, co jest napisane w Biblii; wtedy diabeł by się cieszył. Człowiek miał nadzieję, że może w tym miejscu jest Prawda.
Mamy więc taką odpowiedzialność. Wcześniej tamta, świątynia zbudowana, mówiła o chwale Boga. Teraz ty i ja mówimy o chwale Boga. Jaka jest świątynia, taki jest Bóg, który mieszka w tej świątyni. Jeżeli to jest złośliwa świątynia, niechętna i zawistna, to mieszka diabeł, też bóg tego świata, on też ma swoje miejsca. Jesteśmy zachęcani, abyśmy byli jak Bóg, naśladujcie Boga. Jezus mówi: Bądźcie miłosierni jak Bóg. To jest bardzo ważne. Chwała, niesamowita chwała, którą zawsze powinniśmy mieć w sercu, by wzrastać, rozwijać się do ostatniego tchnienia. Jezus jest zachętą. Biegnij, żeby wygrać, mówi apostoł; tak biegnijcie, abyście osiągnęli zwycięstwo, nie dajcie zepchnąć się do jakiejś defensywy, do jakiegoś dziwnego zachowania. Bądźcie zawsze wdzięczni, że Bóg dał wam możliwość ratować się na tej ziemi w Jezusie Chrystusie. Nigdy nie dajcie odsunąć się od Chrystusa. On jest zbyt cenny dla nas. A widok Chrystusa będzie zawsze mówić tobie i mnie: Wzrastaj, rozwijaj się, nie ma czasu na to, żebyś sobie odpuszczał, czy odpuszczała. To jest zbyt cenny czas. Jezus mówi: Wykupiłem go dla ciebie.
Zobacz, czy nadal widzisz Jezusa i z powodu Jezusa chcesz być jak Jezus. Ojciec miał upodobanie mieszkać w Swoim Synu. Chce mieć też upodobanie mieszkać w tobie i we mnie wraz z Synem, Nie daj się zwieść i oszukać, że chwała tej świątyni, która zbudowana jest przez Boga, jest mniejsza od tej chwały, która była wtedy zbudowana ręką ludzką, na podobieństwo tej niebiańskiej, ale ręką ludzką, że Bóg nie potrafi budować czegoś wspaniałego, bo przecież Budowniczym jest Jego Syn, a my jesteśmy budowlą Bożą. Bądźmy zdeterminowani w tym, aby nie odpuścić. Chrystus zbyt wiele uczynił dla nas, zbyt wiele przeszedł tu na tej ziemi, abyśmy my legli sobie i myśleli, że jesteśmy już fajnymi chrześcijanami.
Księga Izajasza 61, 10.11: „Bardzo się będę radował z JESTEM, weselić się będzie moja dusza w moim Bogu, gdyż oblókł mnie w szaty zbawienia, przyodział mnie płaszczem sprawiedliwości jak oblubieńca, który wkłada zawój jak kapłan, i jak oblubienicę, która zdobi się we własne klejnoty. Bo jak ziemia wydaje swoją roślinność i jak w ogrodzie kiełkuje to, co w nim zasiano, tak Właściciel JESTEM rozkrzewi sprawiedliwość i chwałę wobec wszystkich narodów.” Chwała Bogu! To jest niesamowita zachęta. Możesz żyć pięknie, płomiennie, w żarliwej miłości do Ojca, do Bożego Syna, do Kościoła Jezusa Chrystusa, aby być dla Jego chwały, aby wygrać, aby było widać, że Jezus tu był na tej ziemi. Ty i ja jesteśmy odpowiedzialni za to, czy ten obraz zostanie zamazany przez wroga duszy naszej, czy my będziemy dbali o wyrazistość tego obrazu podobieństwa do Chrystusa w naszej codzienności, w naszych wyborach, decyzjach.
Czy mamy świadomość, że Bóg chce mieszkać w nas, że Bóg chce napełniać nas chwałą Swoją, że po to przyszedł Chrystus, byśmy mogli stać się Bożą świątynią? Że Duch Święty jest gotów napełniać Bożą świątynię skarbami, klejnotami Chrystusowymi? Chwała Bogu! Niesamowita chwała! To nie jest coś co spada. To jest coś, co rośnie i będzie rosło aż do przyjścia Jezusa Chrystusa. Będziemy wzrastać w łasce u Boga i u ludzi, i rozwijać się, będzie coraz bardziej widać Chrystusa. Choćby sto tysięcy diabłów sprzysięgło się i złapało sobie nie wiadomo ilu wierzących, żeby przez nich zniechęcić tych, którzy chcą osiągnąć cel, to raczej rozwalimy to wszystko, rozbijemy te warownie diabelskie, a nie ustąpimy, bo Chrystus jest cenniejszy niż to, żeby cofnąć się i ustąpić tym, którzy oddali siebie diabłu, aby diabeł przez nich zniechęcał tych, którzy jeszcze chcą biec do chwały. Potrzebujemy wygrać i pokonać wroga. Po to przyszedł Chrystus. Mówi: A wy nie ustąpicie. Dlatego, że ludzie dzisiaj odpuszczają sobie i nie mają miłości, żeby być razem, być zbudowaniem, dodać sobie otuchy, to nie znaczy, że Chrystus nie chce mieć nas dla Siebie. Choćby niewielu, ale lśniących Chrystusem. Zawsze będziesz świecić i zawsze ci, którzy szukają tej chwały Chrystusa, zobaczą tych trwających w Chrystusie. Tak jak już wtedy Paweł mówił: Szukaj tych, którzy z czystego serca wzywają Imienia Jezusa Chrystusa i z tymi razem módl się, stawaj przed Bożym Obliczem. Niesamowite klejnoty – miłość, radość, sprawiedliwość.
Różne rzeczy słyszymy między wierzącymi. Ludzie zachowują się, jakby mogli demonstrować swoje ja i wydaje się, że to jest dopuszczalne. To jest niedopuszczalne. Brak miłości do Boga i do człowieka jest niedopuszczalny, ponieważ to są dwa podstawowe prawa, na których jest wszystko oparte. Co to za sprawiedliwość, że ludzie mogą pokazywać swoją niezależność? To żadna sprawiedliwość. Straszne, co oni zbiorą, kiedy sieją coś takiego? Słowo Boże mówi, że nawet wrogów miłujcie. A często wierzący między sobą nie potrafią się miłować, bo mają swoje żale, nastawienia, diabelskie pomysły we wnętrzu swoim. Gdyby Jezus był taki jak ci ludzie? Czy wyciągnąłby do nas rękę? Czy Jezus podałby nam rękę, gdyby brzydził się nami? A chyba każdy zdaje sobie sprawę, że byliśmy obrzydliwi w naszych charakterach, w naszych nastawieniach, a podał nam rękę, wyciągnął nas z tego bagna, abyśmy umieli podać rękę innym, abyśmy mogli miłować, abyśmy byli wzrastającą, rozwijającą się świątynią Boga. Coraz jaśniej widoczny Chrystus w nas. To jest niesamowite pociągnięcie.
List do Filipian 1, 27-30: „Niech życie wasze będzie godne ewangelii Chrystusowej, abym czy przyjdę i ujrzę was, czy będę nieobecny, słyszał o was, że stoicie w jednym duchu, jednomyślnie walcząc społem za wiarę ewangelii i w niczym nie dając się zastraszyć przeciwnikom, co jest dla nich zapowiedzią zguby, a dla was zbawienia, i to od Boga; gdyż wam dla Chrystusa zostało darowane to, że możecie nie tylko w niego wierzyć, ale i dla niego cierpieć, staczając ten sam bój, w którym mnie widzieliście i o którym teraz słyszycie, że go staczam.” Wygrywajmy! Chwała Bogu za to! Diabeł chciałby zniszczyć Kościół, a my nieustannie mamy Chrystusa. Kto ma Chrystusa, jest zwycięzcą, pokona wszystkich wrogów i dojdzie do celu, bo Chrystus jest siłą, mocą, mądrością, rozwojem, pojednaniem. Wszystkim jest Chrystus! Patrz na Niego, żebyś nigdy nie przestał widzieć po co jesteś wierzącym, wierzącą. Właśnie z powodu Chrystusa, aby dorastać do wymiarów Chrystusowych. To jest najważniejsze. I zawsze możesz porzucić swoje zło, bo krzyż Chrystusa nadal jeszcze okazuje się w mocy, aby zniszczyć grzesznika! Aby oczyścić Krwią Chrystusa to przeklęte postępowania i dać ci możliwość żyć już dla Chrystusa. Oby powstawali ludzie a nie przewracali się, aby zrozumieć, komu chcesz oddawać chwałę swoją postawą, diabłu czy Chrystusowi, Belialowi czy Chrystusowi? Brak radości, brak wdzięczności u wierzącego człowieka jest oznaką hańby, deprawacji duchowej, bo zawsze mamy radować się w Chrystusie, bo zawsze możemy radować się z Chrystusa, bo On zawsze zachęca nas. Jego ręce są wyciągnięte do nas: Biegnij, biegnij, pomogę ci we wszystkim, tylko nie zatrzymaj się, nie rezygnuj. Ten człowiek, który leżał chory od trzydziestu ośmiu lat, wstał! Jezus mówi: jesteś teraz zdrowy, ale uważaj, nie grzesz, aby cię co gorszego nie spotkało. A co jest grzechem wśród wierzących ludzi? Brak czynienia dobra jest grzechem. A ilu wierzących nie czyni dobra? Żyją dla siebie po swojemu, zadowoleni z samych siebie. Czy to nie jest grzech? Jezus mówi: Uważaj, żebyś nie grzeszył, bo cię co gorszego jeszcze spotka. Kiedy więc jesteś wierzącym, to albo na całość, albo cię co gorszego spotka. Jezus mówi, że lepiej byłoby dla niego, gdyby nie uwierzył, albo gdyby w ogóle nie urodził się, niż urodziwszy się wyparł się Jezusa i zdradził Go.
1Tesaloniczan 2, 10-12: „Wy jesteście świadkami i Bóg, jak święte i sprawiedliwe, i nienaganne było postępowanie nasze między wami, wierzącymi. Wszak wiecie, że każdego z was, niczym ojciec dzieci swoje, napominaliśmy i zachęcali, i świadczyli, abyście prowadzili życie godne Boga, który was powołuje do swego Królestwa i chwały.” Chodzi więc właśnie o to, żebyśmy uczyli się prowadzić życie godne Boga. Uważaj na to, co mówisz, nie rań nikogo językiem. Lecz językiem! Obdarzaj dobrem swoim językiem. Możesz czerpać to dobro z Chrystusa. Twoje usta mogą otwierać się dla Jego chwały. Twoje myślenie może być skierowane do góry, mimo wszystkiego, co tu na ziemi dzieje się. Dzieci Boże były zawsze atakowane, żeby przestały być dziećmi Boga. A dzieci Boga to są te, które czynią wolę Ojca. Zobaczcie jaka walka toczy się, szczególnie teraz, kiedy to wszystko coraz bardziej pokazuje się, że coraz bardziej zbliża się to, co jest powiedziane, że będzie przed przyjściem Jezusa Chrystusa. Często w zgromadzeniach, żeby ludzi napominać do żywego życia, należenia do Chrystusa, pociesza się, że nie będzie źle, że Bóg kocha ich, że będzie dobrze, że oni żyją, jakby byli sami dla siebie bogami, którzy zapewnili sobie wieczność. Zamiast napominać - porzućcie grzechy, otwierajcie się, służcie jedni drugim, szukajcie chwały Bożej, żyjcie w chwale Bożej, bądźcie dla siebie braćmi i siostrami, którzy razem wejdą do wieczności, do miejsca wiecznej chwały, jako cząstki jednej Oblubienicy Jezusa Chrystusa, pozwala się na to, że tak już jest, tak już będzie. Nie, tak nie będzie. Ja nie wierzę, że taka oblubienica wyszłaby naprzeciw Chrystusa Jezusa - zmanierowana, zepsuta, egoistyczna, zadowolona sama z siebie, chwaląca siebie. Wejdzie piękna, miłująca Oblubieńca, miłująca siebie nawzajem, cząstka w cząstkę, napełniona miłością. Niech życie nasze będzie godne Boga, który powołał nas do Swego Królestwa i chwały.
Wygrajmy. Bądźmy ludźmi, którzy są w święty sposób zdeterminowani. Wiemy dlaczego uwierzyliśmy. Moglibyśmy i powinniśmy opowiadać o wspaniałości Chrystusa, który już tyle dobra dla nas uczynił. Mamy mnóstwo Chrystusowych świadectw, które są oznaką, że Jezus żyje i troszczy się o Swoją Oblubienicę. Ale też mamy coraz więcej widocznego odstępstwa, opuszczania chwały, zaniedbania tego, co drogocenne, myślenia o sobie bardziej niż być zbudowaniem dla braci i sióstr, gotowi bardziej do zniechęcania niż do zachęcania. Jezus opuścił niebo i zachęcił mnie, zachęcił mnie, bym opuścił ziemskość, aby pójść do nieba. I dziękuję Jemu za to, że to zachęcenie mam nadal w swoim sercu, żebym biegł do końca i wygrał, żebym nigdy nie zgodził się na oblubienicę, której Jezus nie będzie chciał wziąć do Swojej wieczności. On powiedział, że wielu będzie do Mnie mówiło. On powie: „Nie znam was, idźcie precz wy, którzy czynicie bezprawie.” Nieważne ile masz lat w chrześcijaństwie, ważne czy dzisiaj twoje serce jest gorliwe dla Chrystusa, czy dalej myślisz o Nim i dalej On jest dla ciebie takim bodźcem walki o wieczność. Czy twoje życie będzie jak sól dla tych, którzy tracą smak? Czy będziesz rozświetlać tych, którzy opuszczają chwałę? Może jeszcze zawstydzą się, może pomyślą, że przecież zdradzają Jezusa. A może już nie pomyślą, będą żyli i tak po swojemu. Ale czy ty zrezygnujesz dlatego, że innym nie chce się żyć po Bożemu?
Może jeszcze 2Koryntian 3 rozdział. Apostoł wykłada tutaj to przejście z chwały w chwałę. To co wcześniej miało chwałę, teraz nie ma tej chwały, wobec tej chwały, która teraz jest, a to jest chwała nowego człowieka. Nowy człowiek. Ta nauka o nowym człowieku zanika. Wielu ludzi uważa, że nadal są ludźmi, jak byli wcześniej, tylko, że teraz są wierzącymi. Jezus nie uczył tej nauki. Jezus mówi, że kto nie narodzi się z wody i z Ducha, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. Jeżeli człowiek nie narodzi się z Boga, nie może być przemieszczony z chwały w chwałę. Mówi, że dla tych, którzy nie narodzili się, jest niewidoczne to, co widzą ci, którzy narodzili się. Wiersze 17.18: „A Właściciel jest Duchem; gdzie zaś Duch t Właściciela, tam wolność. My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Właściciela, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, za sprawą Ducha Właściciela.” Niech Duch Święty działa. Chwała Bogu, że jest Duch Święty, że to nie naszą mocą i siłą. Możemy mówić o tym, możemy modlić się o to, ale jest tak ważne, aby Duch Święty właśnie spoczywał na tobie, na mnie, bo tam gdzie jest Duch Święty, tam jest Boża świątynia, abyśmy żyli w chwale Chrystusa, nowego człowieka. Żeby to nie był stary człowiek, który wierzy, tak jak wierzyli tamci, którzy byli wcześniej, ale żeby to był nowy człowiek, który wierzy, który żyje w chwale wieczności. I tak jak był pierwszy człowiek, tak i inni ludzie, tak jak drugi, tacy, którzy do Niego należą. Żyjmy w chwale Chrystusa Jezusa. Nigdy nie myśl o sobie jako o sobie. Myśl o sobie jako o tym, który został wzięty do Ciała Chrystusa. Myśl o sobie jako o tym, którego Głową jest Chrystus. Myśl o sobie prawdziwie. Nie daj się oszukać i zwieść, że jesteś jakąś jednostką w chrześcijaństwie. Jesteś cząstką Ciała Chrystusowego, jesteś nowym człowiekiem, zdobytym dla Jego chwały, aby żyć według tego, kim jest Jezus Chrystus. Myśl o sobie prawdziwie, bo to jest ważne, bo jedynie myślenie Chrystusa jest prawdziwe. A Jezus nigdy nie myślał o sobie jako o upadłym człowieku. Zawsze myślał o sobie jako o zwycięskim Człowieku, nowym Człowieku, który nigdy nie zgrzeszył, który szedł i cokolwiek diabeł zrobił przeciwko Niemu, zostało zniszczone, wróg nic nie osiągnął. Pomyśl, że ty możesz teraz iść w tej chwale, deptać po wężach i skorpionach i nic ci nie zaszkodzi, jeżeli ten Chrystus jest dla ciebie dalej ważniejszy od wszystkiego. Dla Niego żyjesz, dla Niego umierasz, jesteś Jego własnością. Bądź szczęśliwym, że On cię wziął, że dostał ciebie od Ojca, i że On obiecał, że cię nie straci. Bądź szczęśliwy. Dziękuj Mu, że On cię nie straci, nikt ciebie nie weźmie, nie zabierze z Jego ręki, On to powiedział. Jeżeli należysz do Niego, nikt cię nie wyrwie, nie bój się, nie lękaj się.
Ale On chce, żebyś był tym, który jest coraz bardziej podobny do Niego, byś była coraz bardziej podobna do Niego. Bo to jest to, po co On przyszedł, bo to jest wola Ojca. Bądź szczęśliwym człowiekiem, że Bóg zajął się tobą, ale pamiętaj – z chwały w chwałę, gdzie przeprowadza Duch Święty, i że coraz bardziej jesteś podobny, podobna do Tego, który chodził w zwycięstwie. Potężny Władca, Król, królów, Właściciel wszystkich właścicieli, Jezus Chrystus. A ty teraz dzięki Niemu, w Nim, idziesz do domu Ojca, pełen zadowolenia i wdzięczności z takiego miejsca chwały i nie musisz martwić się. To jest miejsce, o które Ojciec zawsze troszczy się, na które patrzy z upodobaniem. Tak jak Jezus chodził po tej ziemi, tak będzie patrzył na ciebie z upodobaniem, gdy ty należysz do Jego Syna i w Duchu Jego Syna dzisiaj idziesz dalej mimo przeciwności. Mimo, że wydawałoby się nieraz, że powalony, ale nie pokonany. Zawsze weseli, chociaż często zasmucani. Bo człowiek widzi gdzie sobie ktoś odpuszcza z Chrystusa i widzi jak ten człowiek traci się i trąbi ile wlezie: ‘Człowieku, weź się ogarnij, nie trać się! Przecież twoje życie jest tak cenne, Jezus za ciebie zapłacił. Wstań, zrzuć z siebie tą hańbę zepsutego chrześcijaństwa. Przyoblecz się w Chrystusa i idź za Nim dalej. I chwal Go, bo On dla ciebie umarł! Nie musisz chodzić, nie wiedząc co zrobić. Pokutuj, przyznaj się, przyjmij Jego chwałę i idź dalej, bo On przyszedł zbawiać, nie zatracać.’ Skoro nawet Piotrowi, który wyparł się Jego, przebaczył i dał mu dalej być apostołem, to myślę, że i dla ciebie, dla mnie, Jezus ma zawsze otwarte działanie, jeśli tylko będziemy chcieli zapłakać jak Piotr, widząc co zrobił. Jeśli to nie będzie dla nas heca i zabawa, ale prawdziwe zrozumienie, jak straszną rzecz popełnia człowiek, który nie jest gotów żyć i umrzeć dla Chrystusa.
Niech będzie uwielbiony Ten, który przyszedł, abyśmy mieli tą moc i siłę żyć, i umrzeć, i pójść do chwały, do domu Ojca. Amen.

