zgr.14.02.2026r Marian - Jezus Chrystus moją mądrością w życiu i zmartwychwstaniu
zgr.14.02.2026r Marian - Jezus Chrystus moją mądrością w życiu i zmartwychwstaniu
Chwała Bogu. Nie trzeba powtarzać za każdym razem, że to jest dla nas niesamowita łaska, że zostało nam dane w czasie naszego ziemskiego życia rozpoznać, że jest możliwość żyć inaczej, niż żyje cały ten świat, i nie tylko żyć inaczej, ale też trafić do innego miejsca niż to, gdzie ten świat zmierza. Nigdy wcześniej nie wiedzieliśmy, że jest jakaś wąska droga. Znaliśmy tylko to, co jest w świecie i wiedzieliśmy, że tak się żyje. Jeden lepiej, drugi gorzej, a potem, no nie myśli się o śmierci; po prostu nie ma czegokolwiek innego. A tutaj dowiedzieliśmy się, że jest możliwość zmiany tej sytuacji i stało się to dla nas niesamowitą informacją, taką że aż zadziwiła nas, że żyliśmy na tej ziemi i nie mieliśmy pojęcia, że Bóg dał Swego Syna, żeby uratować nas i teraz w końcu zrozumiawszy to, położyć całe swoje życie w tej jednej sprawie – aby wola Ojca mogła wykonać się i abyśmy dotarli do domu Ojca.
Mówiliśmy wczoraj o tak ważnym przyjściu na ziemię Jezusa Chrystusa w ciele, żeby nas zbawić, uratować, uwolnić, wyzwolić. Pięknie byłoby, gdybyśmy wszyscy na takiej wolności żyli, wszyscy pełni ekscytacji tym, co dla nas Bóg uczynił, tacy święci, zadowoleni, wdzięczni bracia i siostry, którzy chwalą Boga z całego serca za tą cudowną miłość do nas i za posłanie nam Zbawiciela Jezusa Chrystusa. I aż promienieje to bardziej niż Jonatanowi oczy, gdy zobaczył ten miód i skosztował, bardziej niż Ewie jak patrzyła na owoc tego drzewa poznania dobra i zła, bardziej od wszystkich, którzy patrzyli na różne wspaniałości i aż było widać, że w nich to wszystko promienieje takim zadowoleniem, że mogą widzieć to, czego pragnie ich serce; bardziej od wszystkich ludzi, którzy przeżyli jakąkolwiek ekscytację czymkolwiek. Czy jest to takie potężne poruszenie, czy taka jest zadowolona, szczęśliwa, wdzięczna Oblubienica Jezusa Chrystusa z Oblubieńca. Nie taka nieśmiała, taka skryta, tylko taka jawna, prawdziwa, w prosty sposób zadowolona ze swego Oblubieńca, która nie wstydzi się na tej ziemi, gdzie ludzie bardziej myślą o czymś innym niż o Oblubieńcu, całkowicie o czymś innym, jako o radości. My cieszymy się wspaniałością Chrystusa. I to jest właśnie niesamowite, że Oblubienica czeka na swego Oblubieńca i ona do tego przygotowuje się, jest głęboko poruszona tym najpotężniejszym spotkaniem. Mówiliśmy wczoraj o tym, jak Jezus mówił, że gdyby było inaczej, to bym wam powiedział, ale nie ma inaczej. Wrócę tutaj, przygotujcie się więc na spotkanie ze Mną. Wykażcie tą wolę, żeby być z Jezusem wiecznie, teraz i wiecznie. Wykażcie to, że zależy wam na tym.
Jezus pokazał, że zależy Mu na tym, żebyśmy mogli być z Nim całą wieczność. Opuścił niebo, przyszedł na ziemię, stał się Człowiekiem, znosił hańbę, odrzucenie, chłód, głód, wszystko to znosił dla mnie i dla ciebie. A cóż dla nas, żeby tą chwilę być z Nim i dla Niego, żeby nie dać zamknąć się w ludzkich pomysłach i stracić tą niesamowitą możliwość uwielbienia Chrystusa za to, co On dla nas uczynił. Wielu zdaje sobie sprawę, że mógłby obrazić się, zejść z krzyża i powiedzieć: To sobie gińcie, jak tak bardzo chcecie. On wytrwał do końca i dla mnie, i dla ciebie, gotów był wziąć nasze grzechy na Siebie, żeby dać nam wolność, swobodę. Zachowujmy się więc normalnie jako ludzie, którzy wierzymy w Jezusa Chrystusa i wierzymy, że On to zrobił dla mnie i dla ciebie. To jeszcze bardziej niż gdybyś siedział w jakiejś norze i ktoś by wyrwał cię z tej nory, oczyścił, obmył i wprowadził cię do pałacu. Tym bardziej doświadczyliśmy uwolnienia od tego zdeprawowanego życia, by móc należeć do innego życia, aby móc poznać smak jak żyje Oblubienica Jezusa Chrystusa na ziemi, jak żyje zakochana. Kiedy bylibyśmy przeniesieni w pierwszy wiek, jeszcze kiedy żyli apostołowie, jak Duch Święty zstąpił na nich, na ich spotkania, zobaczylibyśmy jak oni cieszą się i radują tym, że mogą należeć do Chrystusa. I jak cierpieli dla Chrystusa, radowali się, że zostało dane im to, że mogą dla Jego Imienia nie tylko żyć, ale i cierpieć. Było to dla nich niesamowitym zadowoleniem. Widzimy, że minęło ileś pokoleń i ludzie przyzwyczaili się do tych informacji. Informacje już są, mnóstwo ludzi na ziemi wie o tym. Ale ilu naprawdę cieszy się z tego, raduje całym sercem? Ilu wierząc temu przygotowuje się na spotkanie z Jezusem Chrystusem?
W Psalm 33, 1- 5 czytamy takie Słowa: „Radujcie się w JESTEM, sprawiedliwi! Prawym przystoi chwała. Dziękujcie JESTEM na cytrze! Grajcie mu na dziesięciostrunnej harfie! Śpiewajcie mu pieśń nową, grajcie pięknie z okrzykiem radosnym! Bo słowo JESTEM jest prawe, A wszystkie dzieła jego dokonane są w wierności. On miłuje sprawiedliwość i prawo; pełna jest ziemia łaski JESTEM”. Niesamowite. Prawym przystoi chwała. A prawymi staliśmy się dzięki Chrystusowi Jezusowi. Chwała przystoi tym, którzy należą do Jezusa Chrystusa. A wręcz On sam powiedział: Ojcze, Ja daję im tą chwałę, którą Ty mi dałeś, kiedy posłałeś Mnie na tą ziemię, aby oni w tej chwale poszli dalej i osiągali triumf, zwycięstwo, pokonywali przeciwności, okazali się wiernymi w doświadczeniach, i chwalili Boga. Dlatego apostoł Paweł pisze, abyśmy w sercach naszych grali Bogu pieśń miłości, pieśń wdzięczności, pieśń zadowolenia. Mówisz: Mam tyle problemów w życiu. Człowieku, mógłbyś nie mieć w ogóle tych problemów. Ale dzięki tym problemom zdajesz sobie sprawę, że to twoje życie na ziemi jest mizerne i potrzebujesz Jezusa, żeby być szczęśliwym człowiekiem. Bo jeżeli napotykasz na te problemy i one udowodniają ci, jak bardzo smutnym jesteś człowiekiem, to one tylko pokazują, że brakuje ci radości w Chrystusie, żeby potraktować te problemy, tak jak Chrystus traktował je. On nie pozwolił, żeby jakiekolwiek problemy zabrały to, co On ma w Sobie dla mnie i dla ciebie, żeby cokolwiek uszczupliły, żeby przyniósł nam takiego znużonego ducha, takiego ducha, który już nie jest zbyt chętny, żeby dalej czynić wolę Ojca, taki znużony duch; ‘macie tego ducha, trudno, sami sobie na to zasłużyliście, odebraliście mi radość, odebraliście mi wdzięczność, zabraliście mi jedność z Ojcem, nawkładaliście na Mnie różne rzeczy, macie to, co zostało z tego wszystkiego, po co tu przyszedłem’. Ale On tak nie zrobił, On dał nam pełnię, chwałę. To jest cudowne więc, że prawym przystoi chwała, że możemy wdzięcznym sercem do Niego należeć.
1Koryntian 1, 30.31: „Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga” Chwała Bogu. Za to jestem Bogu wdzięczny. Nie ma żadnego mądrego człowieka, który byłby w stanie być z Bogiem w takiej relacji jak ci, których mądrością jest Chrystus Jezus, którzy rozumieją jaki jest Bóg i chodzą przed Obliczem Bożym w sposób godny Boga. To jest największa mądrość. To Chrystus jest mądrością, bo On tak chodził przed Obliczem Ojca, szanując Ojca, posłuszny Ojcu, wdzięczny Ojcu, wysławiający Ojca. On jest naszą mądrością. Jakie podejmujemy decyzje? Wiedząc o wieczności, wiedząc, że przyjdzie nam kiedyś zakończyć bieg i stanąć przed Bogiem. Nasze decyzje nie są próżne, nie są niedbałe, nie są głupie; ‘bo dzisiaj będę się cieszył, a jutro nie należy do mnie, to co tam będę się przejmować’. Nie, to właśnie jutro jest jeszcze ważniejsze od dzisiaj, żeby jutro nie spotkało mnie niegotowego, tylko żeby spotkało mnie gotowego. Nawet gdyby jutro przyszło i to jutro byłoby ostatnim dniem, żeby być gotowym na to, żeby być z Bogiem na wieczność. Mądrością naszą jest więc Chrystus. My nie mamy tych decyzji. ‘O, fajnie, bo już coś mi się powiodło, to nie muszę już pilnować się Boga, bo teraz już mam to i tamto. Nie muszę więc zwracać uwagi na to, co będzie jutro’. Tak. Będę cały czas zwracał uwagę, bo przyjdzie dzień, kiedy stanę przed Sądem i będę musiał zdać sprawę za to, co uczyniłem w ciele dobrego czy złego. Myślę więc, mądrością moją jest Jezus, dlatego myślę przyszłością, nie tylko teraźniejszością. Nie tylko to, co tutaj i teraz. A Paweł mówi, że gdybyśmy tylko z ziemią połączyli naszą nadzieję i radość, to jesteśmy najbardziej nędznymi tutaj ludźmi. Myślimy, że kiedyś staniemy przed Tym, który wróci po nas i nie chcemy być znalezieni jako niemądrzy, którzy nie myśleli o tym dniu, bo skoro wczoraj mówiliśmy, że ci, którzy umiłowali dzień powrotu, to oni muszą chyba myśleć o tym dniu nieustannie i pamiętać, że ten dzień spotkania z Chrystusem jest tak ważny, kiedy On wróci po nas. Mądrością jest więc Chrystus a nie cielesność, nie przewidywalność cielesna, ale przewidywalność Chrystusowa.
Nie muszę obawiać się, że czegokolwiek zabraknie mi, bo Mądrość powiedziała: „Szukajcie Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne, czego potrzebujecie, będzie wam przydane.” Skoro Bóg troszczy się o trawę, to czy nie bardziej o was? Jakiej więc mądrości naprawdę potrzebujemy? Tej tutaj ziemskiej, co lepiej skalkuluje się, lepiej opłaci się itd.? Czy tej niebiańskiej, aby żyć w czystości, w miłości, w posłuszeństwie Ojcu. Która mądrość jest wieczna, a która ma te krótkie nogi, które tylko po ziemi potrafią przebiec, a potem finał, koniec? Jan pisze, że ten, kto mówi, że zna Jezusa, niech postępuje tak jak On postępował. To jest mądrość, by naśladować Jezusa Chrystusa. On przecież żył po to, by dotrzeć z powrotem do Ojca, On żył w taki sposób, żeby niebo przyjęło Go. Nigdy nie popełnił niczego złego - to jest mądrość. Nie musisz sprzedawać swego pierworództwa, nie musisz sprzedawać swojej wieczności za nic, bo nic nie jest warte tego, żeby oddać to, co najcenniejsze, w zamian za coś tam, co niby wydawałoby się, że oczach ludzkich ma jakieś znaczenie. Ale tak naprawdę nie ma znaczenia co do wieczności.
Czy już sobie ustaliłeś, ustaliłaś, co jest dla ciebie naprawdę wartościowe? Czy rozmieściłeś, rozmieściłaś skalę wartości i określiłeś czy określiłaś to, co w Chrystusie jest bogactwem? To co poza Chrystusem, jest przemijaniem. Tylko w Chrystusie jest wieczność. Wszystko jest przemijaniem. Możesz zazdrościć komuś to co przemijalne i stracić życie na to, żeby osiągnąć to co przemijalne. A gdy możesz osiągnąć to co wieczne, to jest o wiele więcej warte, niż to co przemijalne, chociaż wydawałoby się według ludzkiej oceny, że – no wiesz, nikt nie wie do końca jak to tam jest. A jednak Słowo Boże mówi, że kto ma Syna, ma życie i to wieczne. Chwała Bogu za to. Jeżeli więc mówię, że znam Jezusa i On jest moją mądrością, to żyję dzięki Niemu. On jest prawdziwie mądrością „i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem, aby, jak napisano: Kto się chlubi, we Właścicielu się chlubił.”(1,30.31), w Tym, który otrzymał nas na własność. Jaką więc masz decyzję? Decydujesz o wielu sprawach, co zjesz, co będziesz robić, jak będziesz postępować; w wielu rzeczach podejmujesz decyzje. Ale czy zdajesz sobie sprawę, że ta najważniejsza decyzja może jest cały czas odkładana na jutro, na jutro? Bo kto Mu odda swoje życie, ten zyska życie. Może odkładasz – ‘zdążę jeszcze oddać życie Jezusowi. Mam jeszcze takie i inne plany, a to co w Jezusie, nie pasuje do tych planów; jeszcze zdążę więc’. Może okazać się, że nie zdążysz. Mądrością jest więc to, żeby dobrze wykorzystywać czas.
Wiecie, dla mnie jest to niesamowite, że Jezus rozmawiając z uczniami, którzy pytali się Go: Czy w tym czasie odbudujesz Królestwo?, mówi: „Nie wasza to rzecz znać czasy ani pory, które Bóg w Swojej mądrości czy w Swojej woli ustanowił”. I to jest właśnie taka niesamowita odpowiedź Jezusa. Kiedy czytam listy apostołów, wydaje mi się, jakby oni wierzyli, że Jezus przyjdzie jeszcze w czasie ich życia. Wydaje mi się, jakby mieli taką nadzieję, że Jezus przyjdzie jeszcze w czasie ich życia. I to było właśnie to, co chciał Jezus, żeby każde pokolenie żyło z przekonaniem, że On przyjdzie w czasie ich życia, żeby byli czujni, żeby nie tak – ‘a, kiedyś, później, później wróci Jezus, to jeszcze nie ma takiego znaczenia jak my żyjemy’. Ma znaczenie w każdym pokoleniu jak żyjemy. Dlatego Bóg nie da nikomu aby wiedział, kiedy to nastąpi. Jezus mówi, że badanie więc tego i domyślanie się, kombinowanie, to nie do was należy, zostawcie to. Bóg jak uzna, to objawi wam to, a wy patrzcie, czy wy żyjecie według Chrystusa, czy wy jesteście gotowi na spotkanie z Nim. Szukajcie raczej tego, co dobre, co pożyteczne a nie wiedzy tajemnej, ukrytej, którą wielu już odkryło, a tak naprawdę nic nie odkryli, tylko odkryli, że są głupcami i myśleli, że zrobią to, o czym Jezus powiedział, że nie zrobią. Bo skoro Jezus mówi, że nikt nie zna tego dnia ani godziny, tylko Ojciec, a ludzie próbują dojść, dotrzeć do tego, by powiedzieć: ‘Mam! ogłoszę wam kiedy to się stanie’. Nic takiego nie wychodzi i nie wyjdzie.
Jezusowi zależało więc, żeby w każdym pokoleniu wszyscy byli tymi, którzy przygotowują się na spotkanie z Nim, żeby żadne pokolenie nie spało, mówiąc: A, w naszym pokoleniu nie ma jeszcze znaków, że antychryst pojawi się, to znaczy, że jeszcze nie pojawi się, to nie musimy być aż tacy prężni, tacy zachowujący Słowo Jezusa i trwający przy Jego Imieniu, bo to nie jest jeszcze ta godzina próby, nie potrzebujemy więc być tacy, bo nie będziemy przechodzić przez tą godzinę próby. Ale Jezus powiedział, że uważajcie, bo w każdym pokoleniu, każde pokolenie przeżywa próbę, czy to jest Chrystus czy Belial, czy to jest życie według Chrystusa czy według świata.
Ty i ja jesteśmy więc w pokoleniu, które spodziewa się powrotu Jezusa Chrystusa i dlatego przygotowujemy się na spotkanie z Nim. Nie chcemy być znalezieni głupcami, którzy zaniedbali czas swego nawiedzenie, ale chcemy być znalezieni jako mądrzy w Chrystusie, którzy dobrze wykorzystują ten czas, aby być gotowi. Dbamy o czystość serca, sumienia, czystość myślenia, czystość działania, wypełniania woli Ojca w zgromadzeniu, poza zgromadzeniem, oczyszczamy się, uświęcamy się, dbamy o to, by szaty nasze były czyste, tak jak Jezus nam je dał, zależy nam na tym, żeby słuchać, co mówi do nas i zachować w sercu Słowo Jego, bo wtedy On nas też zachowa. Zdajemy sobie sprawę, jak bardzo ważne jest to, w jaki sposób traktujemy Jezusa w naszym codziennym życiu, czy On jest mądrością naszych wyborów i decyzji, czy my zapominamy o Nim a później raptem przypominamy sobie, jak już ugrzęźliśmy w jakimś grzechu, w jakiejś nieprawości i wtedy myślimy: No dobrze, że Jezus umarł, możemy oczyścić się. Ale Jezus nie mówi: Wiecie, nie martwcie się, jakbyście nawet zbłądzili, to nie zginiecie. Bóg nie ma upodobania w tych, którzy cofają się i giną. Jezus mówi: Nie cofajcie się. Jeżeli idziecie bez krzyża za Mną, nie możecie się niczego nauczyć, pozostaniecie nierozumnymi. Jeżeli dalej żyjecie według upodobania cielesności, nic nie zrozumiecie z Ewangelii Jezusa, bo to nie jest dla cielesnych tylko dla duchowych ludzi, bo duchowi ludzie zrozumieją to. Tak pisze w Słowie Bożym, że cielesny, zmysłowy nie zrozumie tego, nie ma pojęcia, duchowy zaś rozsądza te wszystkie sprawy i podejmuje dobre decyzje, wyciąga wnioski, uczy się, poprawia to, co nie tak zostało zrobione, bo wie, że przyjdzie czas zdania sprawy, bo Jezus wróci tutaj.
Nie jest więc obojętne jak żyję, co robię, czym zajmuję się, co jest dla mnie najważniejsze, tylko zdaję sobie sprawę, że nie może być ktoś ważniejszy. Bo jeżeli będzie ktoś ważniejszy od Jezusa, to ten ktoś sprowokuje mnie do czegoś. A może do żalu, do pretensji, a może do niechęci, do czegokolwiek, bo będę angażować się w kogoś nie w sposób Chrystusowy ale ludzki. Potem może będę zawiedziony czy zawiedziona, że ten człowiek nie odpowiedział tak jak się spodziewałem i będę chodzić znużony czy znużona, bo spodziewałem, że wierzący ludzie będą tacy czy tacy, a tacy nie są. To jest położenie nacisku nie na tą sprawę. Mam spodziewać się Chrystusa, tego co On powiedział. Człowiek może jedno mówić, drugie robić, ale Chrystus to co mówi, to też czyni. Mądrością więc jest należeć do Niego a nie do żadnego innego człowieka. Nie bądźcie niewolnikami ludzi, tak mówi Słowo Boże. Jeżeli człowiek oprze swoje życie na innym człowieku, może pogubić się, bo ten człowiek może okazać się zgubnym człowiekiem. Opierać się mamy na Chrystusie Jezusie. On jest naszą mądrością, bo dopiero przez Niego czynimy wszystko, ale nie dajemy się związać z żadną przewrotnością, z żadnym złem, z żadnym grzechem. Chodzimy w czystości, bo taki jest Chrystus.
Znamy dobrze, że skoro Jezus wróci, to znaczy, że musi nastąpić zmartwychwstanie tych, którzy zasnęli. Musi być powstanie z martwych, bo On przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Choćbyśmy umarli więc i tak wstaniemy z martwych. Ważne jest tylko kiedy. Czy to będzie w czasie Jego przyjścia tutaj na ziemię, gdzie powstaną sprawiedliwi, ci, których imiona zapisane są w niebie, którzy mają prawo sądu, którzy żyli w sposób godny Chrystusa Jezusa, którzy nie dali sobie postawić imienia zwierzęcia na czole ani na ręku, którzy wygrali w doświadczeniach i okazali się wiernymi. I to jest niesamowite. Pomyśl, że to jest sprawa najważniejsza.
Ludzie żyją na tej ziemi jakby nie było zmartwychwstania. Niestety, moi drodzy, większość wierzących żyje tak, jakby nie było zmartwychwstania, jakby nie było odpowiedzialności za życie, jak by nie było tego, że każdy będzie musiał, czy każda będzie musiała zdać sprawę przed Chrystusem ze swego życia. Człowiekowi wydaje się, że to nie jest do końca prawdą i dlatego człowiek nie oczyszcza się, nie uświęca się. Nie dba o czystość, tak jak powinien dbać człowiek, który wierzy, że istnieje zmartwychwstanie. Niestety moi drodzy, wielu nie wierzy w to. Bo gdyby człowiek wierzył, to wyparłby się siebie, żeby nie stanąć bez Jezusa przed Sądem, żeby mieć oczyszczenie w Krwi Chrystusa, żeby mieć pojednanie, pokój z tymi, wśród których przebywa. Dążcie do uświęcenia i do pokoju, bez którego nikt nie zobaczy Chrystusa Jezusa. Zobacz jak bardzo musi ci wtedy zależeć. Wiem, że wstanę, wiem, że nie ukryję się przed Nim, wiem, że potrzebuję uświęcać się i oczyszczać, zależy mi na tym, bo chcę być z Chrystusem, wiem, że On wróci na tą ziemię. I to jest sprawa priorytetowa. I choćby diabeł przychodził z wieloma pomysłami, będę pracował, będę miał żonę, męża, dzieci, ale cały czas zdaję sobie sprawę, że stanę przed Chrystusem i zdam sprawę za to, w jaki sposób żyłem w tych wszystkich sprawach. I zależy mi na tym, żeby On jako Sędzia mógł powiedzieć: „Sługo wierny, wejdź do radości Właściciela swego”; bo przyszedł mnie zbawić a nie zatracić. Mnie i tobie musi na tym zależeć, tak samo jak Jemu zależy, żebym nie zginął, żebyś nie zginął w tym świecie zamieszania. A jest tak, że ludzie żyją jakby nie było zmartwychwstania. Radują się z czegoś, co przemija, a nie umieją radować się z tego, co wiecznie trwa. Toczy się więc olbrzymia bitwa o to, czy zmartwychwstanie nadal jest czymś ważnym dla wierzących ludzi w obecnym pokoleniu również.
Śpiewaliśmy pieśń o przebaczeniu. Jezus uczył, że jeśli nie przebaczysz, i tobie nie będzie przebaczone. On jako Sędzia mówi, że jeśli ty nie przebaczysz, i Ja nie przebaczę tobie. A ilu wierzących ludzi chodzi z nieprzebaczeniem; mają zadry, nastawienia, złośliwości, różne rzeczy i myślą sobie, że w porządku, tak można. Ale Jezus, Sędzia, powiedział, że jeżeli będziesz nosić jakieś zło w sercu, nie masz udziału w pierwszym zmartwychwstaniu. Czy wierzysz w to, że kiedyś staniesz przez Sędzią? Musisz powiedzieć sobie prawdę, czy wierzysz, bo twoje decyzje, które podejmujesz, świadczą czy ty wierzysz w to, że kiedyś staniesz przed Chrystusem. Czy mówisz: A, to nie ważne, tego nikt nie widział, nie ma więc problemu. Czy mówisz: Nie, jest Ten, który widzi wszystko, który wie wszystko. Czy to przeraża cię, czy raczej zachęca do tego, żeby oczyszczać się, uświęcasz się? Czy to powoduje, że schowasz się w krzaki jak Adam z Ewą, czy wyjdziesz na światło, żeby okazało się, że to, co czynisz, to jest Chrystus czy nie? Bo zależy ci na tym, by żyć wiecznie, bo wierzysz w to, co powiedział Jezus, że On poszedł przygotować miejsce i gdy przygotuje miejsce, to wróci po tych, którzy na Niego czekają, którzy miłują dzień Jego powrotu, którzy tutaj budują, ratują, docierają, starają się o innych, mają relacje, dbają o to, żeby było tak jak być powinno, bo Jezus tutaj był. On przyszedł pojednać ze sobą ludzi, On przyszedł oczyścić nas i uwolnić z egoizmu, samowoli, szukania swego.
A zobacz chrześcijaninie, chrześcijanko, w ilu ty jeszcze egoizmach trwasz. Kiedy Jezus przyszedł złączyć w jedno rozproszone owce, ty się rozpraszasz i myślisz, że masz do tego prawo. A przecież to jest bezprawie, bo kto nie zbiera, to co robi? Rozprasza. Jezus mówi, że jest przeciwko Niemu; kto nie jest z Nim, jest przeciwko Niemu. A ty myślisz sobie, że to nic wielkiego przecież, nikomu nic złego nie robię. A Jezus nie pyta się, czy nie robisz coś złego. Jeżeli umiesz dobrze czynić a nie czynisz, dopuszczasz się grzechu, mówi Jezus. Zobaczcie jak ludzie otępieli w dzisiejszych czasach i wydaje im się, że będą w wieczności z Bogiem, razem z tym swoim ja, egoizmem, buntem wobec Chrystusa, stawianiem się wobec Jego miłości, wobec Jego Krwi, wobec tego, po co On przyszedł – aby stać się Głową jednego Ciała, w którym cząstki mają o siebie jednakie staranie. Jeżeli nie widzisz między wierzącymi jednakiego starania, to znaczy, że albo Jezus kłamał po co przyszedł, albo ludzie nie wierzą Jemu po co przyszedł i dlatego nie mają potrzeby, by być jedno, chociaż Jezus modlił się: „Ojcze, aby oni jedno byli, jak my jedno jesteśmy”. Nie walczą o tą jedność, nie starają się o jedność, nie usuwają tych przeszkód, które przeszkadzają aby być jedno, nie troszczą się o to mimo tego, że mogą powiedzieć: Tak, będzie zmartwychwstanie. Ale wtedy możesz powiedzieć: Człowieku, przecież ty nie wierzysz w to, mówisz, ale nie wierzysz, ponieważ nie przygotowujesz się do tego dnia. Ale gdy uwierzysz, to momentalnie zaczniesz sprawdzać czy jesteś gotowy, czy jesteś gotowa. I wtedy stwierdzisz, że nie jestem gotowy. Ale to już jest szansa, zaczniesz uporządkowywać się. Kiedy w sercu, w umyśle wierzącego człowieka zaczyna jaśnieć, ten człowiek może zacząć ratować się. I o to właśnie chodzi, by rozjaśniać ciemności, a nie zaciemniać i mówić: Wystarczy, że wierzysz i będziesz w wieczności. No to wszyscy wierzą i będą w wieczności. Nic więc nie rób, żeby nie przeszkadzać, bo z wiary jestem zbawiony a nie z uczynków; nic nie będę robił, nie martw się, nic nie będę robił, wierzę i nic nie będę robił. I w ten sposób diabeł wykończył wielu wierzących. Wiara właśnie mówi: Idź i czyń to, co Jezus uczynił tobie, naśladuj Go, buduj, ratuj, dąż do jedności, pokonaj wroga, który spowodował, że stałeś się obojętny czy obojętna wobec tego, po co przyszedł Chrystus tutaj na ziemię po raz pierwszy, że nie jest dla ciebie ważne, że przyszedł zgromadzić w jedno rozproszone owce, że stawiasz się Pasterzowi i pokazujesz swoją niezależność. Myślisz, że to nic wielkiego, tak po prostu żyją wierzący ludzie. Nie. Tak żyją ci, którzy nie wierzą w zmartwychwstanie. Ci, którzy wierzą, pokonują przeszkody, ponieważ rozumieją, że kiedyś staną przed Chrystusem, który umarł na krzyżu za nasze grzechy, który nie chce naszego skazania do gehenny, ale skaże go gehenny, jeżeli my nie będziemy poddani temu, co On przyszedł uczynić na tej ziemi. Przyszedł, abyśmy miłowali się, moi drodzy. Przyszedł, abyśmy nawzajem przebaczali sobie, wspierali się, pomagali sobie nawzajem, budowali, wychodzili naprzeciw, służyli sobie nawzajem. On nie powiedział: Wiecie, ustanowię paru sług, a reszta niech sobie siedzi i nic nie robi. On mówi, że wszyscy, wszyscy macie być sługami, bo gdzie jest wasz Nauczyciel, tam wy będziecie, gdzie jest wasz Mistrz, tam wy będziecie.
Zachęcam do weryfikacji, czy ty naprawdę wierzysz, że przyjdzie zmartwychwstanie? Czy wierzysz, że staniesz przed tym Chrystusem, który umarł na krzyżu, zmartwychwstał i poszedł przygotować miejsce? I wtedy będziesz musiał, musiała zdać sprawę, czy ty ratowałeś, ratowałaś się na tej ziemi czy nie? Czy ty złożyłeś przed Nim swoje życie: Jezu, ratuj mnie, zbaw mnie! Nie żyję w świecie fantazji, żyję w rzeczywistym świecie zwiedzenia, oszukania. Tak łatwo jest tutaj odpaść, tak łatwo jest pójść i żyć dla ciała, zapominając o życiu dla Boga. Tak łatwo jest zapomnieć po co przyszedł Chrystus. Łatwo jest opuścić tą strefę Jego nauki i wejść w jakąś ludzką naukę. Ale gdy czytasz Biblię i to Słowo dociera do ciebie, rozumiesz, że kiedyś staniesz przed Nim i wtedy co powiesz Mu? Wielu ma tak, że na nagrobku trzeba by było napisać napis jak dla konia, jak powiedział pewien człowiek: Harował, harował, harował, harował, w końcu umarł. A nie jak dla dziecka Bożego: Należał we wszystkim do Chrystusa Jezusa, zasnął, czekając na zmartwychwstanie. Tu nie chodzi o to, że nie pracujesz. Pracujesz, ale nie jesteś wołem, nie jesteś koniem, jesteś dzieckiem Bożym. I nie zależy od tego ile harowałeś i ten sędzia powie: No dobrze, w porządku, harowałeś; tylko od tego czy służyłeś, czy służyłaś. Czy wierzysz więc w zmartwychwstanie? Musisz sobie szczerze to powiedzieć. Bo jeśli wierzysz, to przygotowujesz się na spotkanie z Tym, który wróci tutaj. Wtedy znaczy, że wierzysz, oczyszczasz się, przygotowujesz się.
Kolejna rzecz – kiedy wierzę, że Jezus był tutaj na tej ziemi, umarł z powodu moich grzechów, zmartwychwstał dla mojego uratowania, dla mojego usprawiedliwienia, poszedł do domu Ojca przygotować mi miejsce, to ja zdaję sobie sprawę, że ja muszę być zawsze gotowy do czego? Do przeprowadzki. Ale to jest jedyna przeprowadzka, nie ma takiej drugiej, w której nic ze sobą nie weźmiesz. Kiedy przeprowadzasz się z domu do domu, zabierasz swoje rzeczy, meble, czy inne; jakieś rzeczy możesz wyrzucić czy coś, ale zabierasz. Nie zostawiasz wszystkiego i idziesz. To będzie pierwsza i jedyna przeprowadzka, w której nic ze sobą nie bierzesz, nic. Ale jest jedna możliwość, żeby jednakże coś wziąć – to, co dobrego uczynisz w Chrystusie, to pójdzie za tobą. Czy więc jesteś gotowy, gotowa do ostatniej przeprowadzki? Jeżeli człowiek żyje nie wierząc w zmartwychwstanie Jezusa, to będzie innego rodzaju przeprowadzka.
Ale kiedy wierzysz w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, chcesz być gotowym, gotowa. Nie chcesz być znaleziony niegotowy, niegotową do tego. Kto umie dobrze czynić, a nie czyni, dopuszcza się grzechu. Pomyśl o tym w ten sposób, że jeżeli nie czynisz dobra Chrystusowego, grzeszysz i to zabierzesz z sobą przed Sąd. Przestępstwo. Przestępcy będą skazani na gehennę. W Chrystusie zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków. To nie tak, że ja mogę, albo nie. To jest przeznaczenie. Bóg przeznaczył ciebie i mnie, abyśmy czynili sobie nawzajem dobro. Jeżeli ty zrobisz krzywdę bratu czy siostrze, to ty zrobiłeś zło i za to zło odpowiesz, bo Bóg mówi: Ja jestem mścicielem tego, jeżeli ktokolwiek w jakijkolwiek sprawie okłamał brata swego, czy okłamała siostrę swoją. Bóg mówi: Ja zemszczę się za to. Bóg nienawidzi kłamstwa. Zdaję więc sobie sprawę, że stanę przed Sędzią, a On nienawidzi kłamców, bo ojcem kłamców jest diabeł. Masz taką możliwość ratować się, ale możesz zmarnować ją, jeżeli nie wierzysz w to, że pewnego dnia staniesz przed Sędzią. Ale jeśli wierzysz i zdajesz sobie sprawę, że masz pewne rzeczy tu na ziemi i nigdy nie zabierzesz ich ze sobą, to zdajesz sobie sprawę, że tylko miłość Chrystusowa może pomóc ci przygotować się na to, żeby jednakże coś z tobą tam poszło.
1Tymoteusza 6, 6.7: „I rzeczywiście, pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem na małym. Albowiem niczego na świat nie przynieśliśmy, dlatego też niczego wynieść nie możemy.” Niesamowite. Zobaczcie w jakim jesteśmy doświadczeniu – niczego nie przynieśliśmy i nic nie możemy wynieść. Zobaczcie więc, jak można zmarnować życie dla czegoś, czego i tak nie wyniosę. Dlatego mądrością jest Chrystus, który uczy mnie wybierać pośród tego wszystkiego, żeby nie zmarnować swego życia na coś, czego i tak nie wezmę z sobą, ale żeby wykorzystać to, co tutaj mam, żeby zamienić to na to, co będzie w wieczności. Dlatego Jezus powiedział: „Zbierajcie sobie skarby w niebie, gdzie mól i złodziej nie wejdzie”. Ale jak to zbierać? Właśnie w miłości Chrystusowej, kiedy czynimy sobie dobro Chrystusowe, kiedy wspieramy, pomagamy, służymy, kiedy jesteśmy użyteczni dla spraw Bożych. Kiedy nie jest to obojętne czy jesteś tutaj czy cię nie ma, bo to i tak nikomu ani dobrego ani złego nie zrobi, po prostu jesteś. Tylko że kiedy apostoł miał odejść, płakali, kiedy Tabita, płakali. A czy po tobie będą płakać? Tyle dobra zrobił dla nas, tyle okazała się wierna i służyła, zobaczcie, zobaczcie, co ona uczyniła, co on uczynił, zobaczcie jakie dobro Chrystusowe. I żeby w dzień nawiedzenia chwalili Boga za ciebie.
Możesz spędzić ten czas na rzeczach, które nic ci nie dadzą, możesz siedzieć w Internecie całymi godzinami, dniami, miesiącami i odnajdywać swoje szczęście i zadowolenie w tych różnych informacjach i wiadomościach, i nic dobrego z tego nie będzie dla ciebie jak tylko to, że straciłeś, czy straciłaś swoją wieczność. Albo możesz zostawić to wszystko i pójść czynić dobro braciom, siostrom, służyć tym, których Bóg wzbudził tak samo jak i ciebie do życia pobożnego, do życia rodzinnego, do życia we wzajemnej miłości. To jest ważne, moi drodzy, bo Jezus przyszedł z nieba, żeby usłużyć nam. I On mówi, że kto by opuścił swoje domy w tej ważnej sprawie, żeby służyć, ten zyska więcej domów. Czy jesteś więc gotowy czy gotowa do przeprowadzki?
1Koryntian 7, 29-31: „A to powiadam, bracia, czas, który pozostał, jest krótki; dopóki jednak trwa, winni również ci, którzy mają żony, żyć tak, jakby ich nie mieli; a ci, którzy płaczą, jakby nie płakali; a ci, którzy się weselą, jakby się nie weselili; a ci, którzy kupują, jakby nic nie posiadali; a ci, którzy używają tego świata, jakby go nie używali; przemija bowiem kształt tego świata.” Dla czystego wszystko jest czyste. Ale jak ja to użyję? I to jest bardzo ważne. Czy zdaję sobie sprawę, że stanę przed Sędzią? I On wtedy nie będzie pytał się o rzeczy tego świata, ale o to, co zrobiłem dzięki Niemu na tej ziemi. Czy korzystałem z tego Kim On jest? Czy On był moją mądrością, moją rozwagą, trzeźwością, moimi decyzjami? Czy żyłem dla siebie czy dla Niego? Naprawdę, dziękuję Bogu za tą mądrość. Nie uważam, że marnuję życie żyjąc dla spraw Bożych. Uważam, że wielu marnuje życie, nie żyjąc dla spraw Bożych, żyjąc dla siebie. Bo wiem, że gdy wróci Jezus, to nie będzie Go to interesowało ile dla siebie poświęciłeś, czy poświęciłaś czasu. Ale ile On mógł ciebie użyć. Tak jak czytamy o tych naczyniach do celów zaszczytnych i pospolitych. Są jedne i drugie. Ale jedne będą w wieczności a drugie nie.
Mamy więc czas i mamy możliwość, aby podejmować decyzje. Zdajemy sobie sprawę, że Jezus tu wróci i chcemy być znalezieni jako mądrzy. Mamy wiele przeciwności, wiele trudnych doświadczeń, w których uczymy się podejmować decyzje, w których jest wpisana wieczność, odpowiedzialność przed Bogiem. I to, że On wróci po to, żeby zabrać nas do domu Ojca. Chcemy być więc gotowi na tą przeprowadzkę. Czytamy o tym w Księdze Objawienia, gdzie wyraźnie jest opisany Sąd, pierwsze zmartwychwstanie, tysiącletnie Królestwo. Potem diabeł zostanie wypuszczony, bunt ludzi, ostatnia bitwa, Sąd i już nie będzie miejsca dla tej ziemi. To będzie jej koniec. Czy jesteś gotowy, gotowa na przeprowadzenie z tej zepsutej, ciemnej, brudnej ziemi do czystej, świętej i nieskalanej? Tam nic nieczystego nie wejdzie. Czy jesteś gotowy? Bracie, siostro, pomyśl, czy zdajesz sobie sprawę, że tam nic nieczystego nie wejdzie, i że cała twoja troska musi być o to, żebyś ty nie zepsuł sobie wieczności, żebyś nie odebrała sobie tej chwały wieczności, żebyś walczył, walczyła o wieczność z Bogiem, bo Bóg chce, żebyś walczył. Paweł mówi: „Dobry bój bojowałem, wiarę zachowałem, biegu dokonałem”. To nie jest tak, że ty sobie jakoś boczkiem idziesz i dojdziesz do wieczności z Bogiem. Nie. O nią musisz walczyć. Masz wielu wrogów, włącznie ze swoim własnym ciałem, które by doradzało ci ulgi, jakieś zadowolenia. A ty w mądrości Chrystusa użyjesz to ciało, ale do dobrych rzeczy. Śmierć zostanie pokonana, otrzymamy wieczne, całkiem nowe ciała. Ale wtedy tylko, kiedy będziemy do tego gotowi.
Nie licz na jakiś łut szczęścia. Tam nie ma łutów szczęścia, tam nie ma loterii – uda się, nie uda. Ty decydujesz dzisiaj o tym. Bóg zadecydował już przed założeniem świata, że w Chrystusie da nam możliwość uratować się. A dzisiaj ja i ty decydujemy o tym, gdzie spędzimy wieczność. I nie będziesz mógł czy mogła zarzucić Bogu, że nie dał ci szansy, bo dał ci szansę taką samą jak mnie. Każdemu człowiekowi dał taką samą szansę w Jezusie Chrystusie. Ale ty albo dajesz się oszukiwać złemu i odkładać tą wspaniałość Chrystusa, aby zajmować się tą przemijalnością, albo odkładasz przemijalność, aby znajdować zadowolenie w Chrystusie. Nie chodzi mnie o to, że tu leżysz, nic nie robisz, bo wtedy nie grzeszysz. Nie. Będziesz pracować, starać się jak najbardziej, żeby usłużyć jak najbardziej. Będziesz odnajdować radość w tym, w czym Chrystus, aby dawać to, co pożyteczne, to co potrzebne, ale zawsze w tej czystości Chrystusowej, bo to nie jest sklep, to nie jest kupowanie sobie czegokolwiek u Boga. Zawsze w tej miłości, czystości, radości, bo jeśli czynimy coś bez miłości, to jest to tylko próba przemycenia czegoś.
Kończy się czas tej ziemi. Ziemia i wszystkie dzieła na tej ziemi spłoną, zginą. Cokolwiek tu zostało zrobione przez nas, ludzi, przez zwierzęta, bo wszyscy coś sobie budują, jedni nory, drudzy wieżowce, to wszystko zostanie zniszczone. Czy jesteś gotowy, czy jesteś gotowa do przeprowadzki? Co masz z sobą? Nic nie weźmiesz z tych ziemskich rzeczy. Co masz z sobą? Chciałem, myślałem, planowałem, to za mało. Muszą być konkretne rzeczy, konkretne działania. Chrystus przyszedł i położył życie za ciebie, za mnie. Czy ty położysz życie w tej sprawie, aby Imię Jezusa było uwielbione przez ciebie, poprzez to życie, które jest inne, które służy, które służy innym?
Księga Malachiasza 3,13-:20 „Zuchwałe są wasze słowa przeciwko mnie - mówi JESTEM. - a wy mówicie: Cóż to takiego mówiliśmy przeciwko tobie? Mówiliście tak: Próżna to rzecz służyć Bogu! I jaki pożytek z tego, że przestrzegamy jego przykazań i że chodzimy w pokutnej szacie przed JESTEM Zastępów? My uważamy raczej zuchwałych za szczęśliwych, gdyż powodzi im się dobrze, chociaż bezbożnie postępują, a nawet kuszenie Boga uchodzi im bezkarnie. Tak to mówili między sobą ci, którzy boją się JESTEM, a JESTEM uważał i słyszał to. I tak została spisana przed nim księga pamiątkowa dla tych, którzy boją się JESTEM i czczą jego imię. Będą moją własnością - mówi JESTEM Zastępów - w dniu, który Ja przygotowuję, i oszczędzę ich, jak ktoś oszczędza swojego syna, który mu służy. Wtedy znowu dostrzeżecie różnicę między sprawiedliwym a bezbożnym, między tym, kto Bogu służy, a tym, kto mu nie służy. Bo oto nadchodzi dzień, który pali jak piec. Wtedy wszyscy zuchwali i wszyscy, którzy czynili zło, staną się cierniem. I spali ich ten nadchodzący dzień - mówi JESTEM Zastępów - tak, że im nie pozostawi ani korzenia, ani gałązki. Ale dla was, którzy boicie się mojego imienia, wzejdzie słońce sprawiedliwości z uzdrowieniem na swoich skrzydłach. I będziecie wychodzić z podskakiwaniem, jak cielęta wychodzące z obory.
Będziecie się radować wychodząc naprzeciw Tego, któremu służyliście z całego serca, z całej myśli i duszy. Pomyśl, że jesteś człowiekiem, dostałeś, dostałaś jakieś ciało, dostałeś jakieś możliwości takie czy inne, zależy gdzie się urodziłeś, na co napotkałeś, itd. A tutaj przyszło do ciebie narodzenie z Boga, całkiem nowe narodzenie, inne człowieczeństwo, Chrystusowe człowieczeństwo, inny Duch, Boży Duch, inna nadzieja, wieczna nadzieja. Nie, że będzie ci się lepiej żyło w świecie, że osiągniesz jakieś priorytety i ktoś powie: Ale temu się powiodło, czy tej się powiodło. Ale będziesz szczęśliwym człowiekiem, który służy Bogu na tej ziemi, radując się w Nim zawsze, że nie jesteś z pustymi dłońmi przed Bogiem. Bo dla Boga nie liczy się to, co tu jest ziemskie, dla Niego liczy się to, co w Chrystusie. To jest coś, co ma dla Niego znaczenie – woń Chrystusa, miłość, radość, spokój, wdzięczność, zadowolenie posłuszeństwo - niesamowite wartości na tej ziemi, skarby nad skarbami, których przemijanie nie jest w stanie zatrzymać, które idą na wieczność. Myśl o tym i troszcz się o to, a Bóg ci pomoże. Ale nigdy nie bądź wierzącym czy wierzącą, który nie wierzy w zmartwychwstanie. Pamiętaj, że dzień powrotu Jezusa zbliża się i Sąd Jego odbędzie się i każdy będzie musiał, każda będzie musiała zdać sprawę przed Bogiem.
Po co lekceważysz ten dzień? Po co mijasz go i mówisz o czymś, wykazujesz jakieś przykazania, rozkazy, a nie przygotowujesz się na dzień spotkania z Jezusem Chrystusem? Bóg mówi: Mówią rozkaz za rozkazem, rozkaz za rozkazem, a nic z tym nie robią, nie korzystają z tego czasu łaski, aby czynić dobro, aby pokonywać przeciwności. A Bóg mówi: Oto Ja postanowiłem, będzie Księga dla Moich i będą wpisane tam ich czyny, to będzie z nimi całą wieczność. Chwal dusza nasza Boga, chwal Go nieustannie za tą łaskę i dobroć, że my, takie zepsute człowieczeństwo, dostaliśmy możliwość bycia innym człowieczeństwem. Pomyśl, że to, co było kiedyś, przeminęło, wszystko stało się nowe. Masz nowe uprawnienia, nowe możliwości, nową siłę, nowego ducha, wszystko masz nowe. Możesz żyć w chwale Chrystusa. Twoje plany mogą być wieczne, nieprzemijające. Twoje zadowolenia mogą sięgać tej nowej ziemi, nowego nieba. Myślcie o tym, co w górze, o tym, co wieczne. Tym się radujmy.
Wielu w czasie tej pielgrzymki, jak czytamy w Liście do Filipian czy w innych miejscach, odwróciło się od Chrystusa do ziemskich rzeczy i w ziemskich rzeczach zaczęli znajdywać swoje zadowolenie. Apostoł mówi, że dla nich są już te ciemności. Oni poszli już w kierunku zepsucia, gehenny. Najlepszym cwaniakiem na tej ziemi jest taki cwaniak, który wszystko, co myśli, ma połączone z wiecznością. To jest cwaniak. Moim zdaniem to jest naprawdę cwaniak, który jest w stanie przechytrzyć wszystkich cwaniaków, którzy by przychodzili do niego czy do niej z różnymi propozycjami, a on jest tak cwany, tak cwana i nie sprzeda swego chwalebnego bycia z Bogiem za nic tutaj na ziemi. Niesamowite. Cwaniak, bo nabrał mądrości i wie gdzie jest naprawdę bogactwo i skarb. Bądźmy takimi właśnie, którzy nie dają tutaj podejść się przemijaniem, czymkolwiek, ale mamy to, co w wieczności. Nasza ojczyzna jest w niebie, jak jest napisane i stamtąd spodziewamy się przyjścia Jezusa Chrystusa po nas, abyśmy byli tam, gdzie On jest. I to jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne.
Wiecie, tak ku końcowi, kiedy zdaję sobie sprawę, że przyjdzie to zmartwychwstanie i wtedy spotkamy się z naszym Ojcem, zdaję sobie sprawę, co Bóg postanowił zrobić. Wiecie, że dzisiaj ziemia jest oddzielona od nieba, ziemia jest oddzielona, niebo jest tam, a ziemia jest tu. Nie możemy wejść do nieba. Możemy wiedzieć, że w niebie jest Chrystus, ale jesteśmy tu na ziemi. Ale kiedy przyjdzie nowa ziemia, to ona nie będzie oddzielona od nieba. Niebo będzie na ziemi; ziemia i niebo tworzą jedną całość. Nowa ziemia i nowe niebo są złączone. Bóg będzie mieszkał z nami na nowej ziemi w nowym niebie. To już nie będzie rozdzielone, to tworzy jedność. Nie będzie jakiegoś nieba i jakiejś ziemi. Ziemia i niebo są już jedno. Bóg będzie mieszkał z nami. Jego światło będzie rozświetlać wszelkie ciemności, nic nie będzie ciemne, wszystko będzie jasne. Bóg będzie mieszkał ze Swoim ludem w sposób całkowicie otwarty i nigdy już nie będzie inaczej. Mam zamiar dotrzeć tam. To czego oko nie widziało, ucho nie słyszało, co do ludzkiego serca nigdy nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.
Chciej dotrzeć tam, bądź cwańszy od diabła, który cię kusi i namawia do przemijania, bądź cwańszy i patrz raczej na to, co powiedział Chrystus: Wrócę po was, chcę znaleźć was gotowymi, nie chcę was zaskoczyć. Chcę, żebyście wiedzieli, że dzień powrotu Jezusa jest dla nas tak samo realny jak był dla apostołów. Oni wiedzieli, że dla nich to jest najważniejsze, aby byli przygotowani. Bądź też przygotowany, bądź przygotowana, bądźmy przygotowani do tej przeprowadzki. Miejmy przygotowane te rzeczy, które będą w wieczności – miłość, radość, łagodność, wstrzemięźliwość, wytrwałość. To wszystko, co jest owocem Ducha Świętego, niech będzie twoim bogactwem w Chrystusie Jezusie. Żyj cały czas z tym, a to wszystko pójdzie z tobą tam, gdzie jest Chrystus. Amen.

